jaceq
30.08.11, 23:50
i uleganie szantażystom.
Rozbawił mnie człowiek do łez, który publicznie powiedzieć potrafił, że postanowił kupić sobie honor za pół baniaka.
Przypomniała mi się historia anegdotyczna, która niemożliwe, żeby była prawdziwa, a jednak jest. Znam ją z ust mojej przyjaciółki, która kłamstwem ich nie kala.
W latach 80-tych jej ówczesny narzeczony i późniejszy mąż dupcył (bardziej na zasadzie świadczenia usługi) babę, której stary siedział w internacie. Ten po wyjściu nakrył ich i - znając poważne plany faceta względem mojej przyjaciółki - postanowił trochę go poszantażować z zemsty. Facet wygrał bójkę z samym sobą i o wszystkim opowiedział swojej dziewczynie, która ("w końcu jeszcze nic mi nie przysięgał") z sobie tylko znanych powodów postanowiła mu wybaczyć. Facet na spotkaniu z szantażystą-internowańcem wyznał mu, że w sumie mu nie zapłaci, chociaż miał pieniądze, ale je przepił. Wściekły szantażysta umówił się więc z moją przyjaciółką, chcąc ją powiadomić o zdradzie lubego. Spotkanie miało miejsce w kawiarni, szantażysta nie mógł wydukać, dlatego moja koleżanka postanowiła mu pomóc. Wyciągnęła z torebki zrobione na drutach dwie takie jakby prezerwatywy, po czym powiedziała: "proszę pana, wiem, jak jest panu ciężko to nosić i dlatego postanowiłam przygotować dla pana parę pokrowców na pańskie poroże, które pozwalam sobie panu wręczyć, z wyrazami współczucia".