Dodaj do ulubionych

Czy doku korzysta z pisuarów ?

IP: *.aster.pl / 212.76.33.* 18.06.04, 00:27
Jeżeli tak to jest szowinistyczną męską świnią, chcącą poniżyć w ten sposób
kobiety.

Sikają, żeby dyskryminować
Eliza Michalik eliza5@poczta.onet.pl

Polskie feministki chcą wprowadzenia przepisów o równości płci, które ich
zdaniem sprawdziły się na Zachodzie, a przede wszystkim w uznawanej za
najbardziej równouprawniony kraj na świecie - Szwecji. Pokazujemy, co może
z tego wyniknąć.(...)
(...)Mimo to - jak wynika z najnowszych badań szwedzkiego Urzędu
Statystycznego - kobiece aktywistki wciąż czują się dyskryminowane i nie
ustają w tropieniu dowodów męskiej dominacji. Ostatnio wniosły o...
zlikwidowanie pisuarów. W specjalnej uchwale współtworzonej przez
pełnomocnika ds. równości napisały, że mężczyźni, sikając na stojąco, chełpią
się swoją męskością, z oczywistym zamiarem poniżenia w ten sposób kobiet.(...)

www.gazetapolska.pl/?gp=,1,040609,spol,mich,,,spol_mich
Obserwuj wątek
    • discord.birch.net Alez skąd, my mamy obieg zamknięty.Kału też! 18.06.04, 00:30
      • Gość: blq jelito-mózg. jelito-mózg. i jeszcze jeden klon IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.06.04, 00:55
    • dokowski Kiedyś słyszałem kilka kawałów o pisuarach 18.06.04, 10:34
      Gość portalu: wikul napisał(a):

      > mężczyźni, sikając na stojąco, chełpią
      > się swoją męskością, z oczywistym zamiarem poniżenia w ten sposób kobiet

      Biedne są te ciemniaki z ciemnogrodu. Taki redaktorzyna z GP usłyszał jakiś
      kawał i nie zorientował się, że to kawał. Teraz wszyscy z niego śmiali. Takie
      same przejścia mają antysemici z kawałami o Żydach, które biorą za prawdę, a
      potem "popisują" się w towarzystwie swoją nowo nabytą "wiedzą" o charakterze i
      obyczajach żydowskich.

      Antyfeministów i antysemitów łączy wiele cech wspólnych, ale najbardziej rzuca
      się w oczy ich niskie IQ.
      • dachs Re: Kiedyś słyszałem kilka kawałów o pisuarach 18.06.04, 10:49
        Nie jestem pewien czy to kawal.
        Niemieckie feninistki oprotestowaly calkiem serio znak drogowy "droga dla
        rowerow". Znajduje sie na nim mianowicie rower meski.
        Nie ma takiego idiotyzmu, jakiego by feministki nie potrafily wymyslec.
        • baky Re: Kiedyś słyszałem kilka kawałów o pisuarach 18.06.04, 10:54
          dachs napisał:
          > Nie ma takiego idiotyzmu, jakiego by feministki nie potrafily wymyslec.

          I dlatego, jak tu ktoś kiedyś napisał: "Najlepsze ruchy feministyczne, to te w
          łóżku".
        • dokowski Prawda jest jednak inna 18.06.04, 13:20
          dachs napisał:

          > Nie ma takiego idiotyzmu, jakiego by feministki nie potrafily wymyslec.

          Prawda jest taka oto:

          Nie ma takiego idiotyzmu, jakiego by antyfeminiści nie potrafili wymyslec.


          • dachs Re: Prawda jest jednak inna 18.06.04, 13:23
            kiedy to najprawdziwsza prawda z tym rowerem na znaku drogowym.
            • dokowski Widziałem kobiety na męskich rowerach 18.06.04, 13:30
              dachs napisał:

              > kiedy to najprawdziwsza prawda z tym rowerem na znaku drogowym.

              Żadna feministka nie zgodzi się z zakazem jeżdżenia na męskim rowerze. Dla
              feministek "męski" rower jest równie damski jak "damski". To jasne, że afera
              wokół tego znaku miała na celu ośmieszenie feministek, że żadna poważna
              organizacja feministka nie zażąda zmiany znaku
              • dachs Re: Widziałem kobiety na męskich rowerach 18.06.04, 13:38
                dokowski napisał:
                > To jasne, że afera wokół tego znaku miała na celu ośmieszenie feministek,
                Nie sadze zeby feministki mialy na celu sie osmieszyc. Mysle, ze osmieszyly sie
                raczej niechcacy


                > żadna poważna organizacja feministka nie zażąda zmiany znaku

                Moze to byla akurat niepowazna organizacja feministek. smile)
                A jest jakas powazna ?
                • dokowski Poczytaj w encyklopedii o feministkach, ... 19.06.04, 11:49
                  dachs napisał:

                  > Moze to byla akurat niepowazna organizacja feministek. smile)
                  > A jest jakas powazna ?

                  ... porównaj feministki do działaczek ruchu kobiecego zdominowanego przez
                  sowietów.

                  Światowa Demokratyczna Federacja Kobiet nie nazywa swoich działaczek
                  feministkami. Feministki narodziły się w USA nawiązując bezpośrednio do
                  tradycji sufrażystek, jako prawicowa przeciwwaga dla lewicowej Federacji Kobiet.

                  Wielu ciemniakom mylą się feministki z ciemnymi socjalistkami ruchów kobiecych.
                  Większośc jednak udaje idiotów, aby móc obrażać feministki
                  • dachs Re: Poczytaj w encyklopedii o feministkach, ... 21.06.04, 15:02
                    dokowski napisał:

                    > Światowa Demokratyczna Federacja Kobiet nie nazywa swoich działaczek
                    > feministkami.

                    Nie jestem entuzjasta SDFK i jest mi dosc dokladnie obojetne jak nazywa swoje
                    dzialaczki.

                    > Feministki narodziły się w USA nawiązując bezpośrednio do tradycji
                    > sufrażystek, jako prawicowa przeciwwaga dla lewicowej Federacji Kobiet

                    Wprawdzie sufrazystki umieszczano w ich czasach raczej wsrod radykalnej lewicy,
                    ale faktycznie socjalisci byli wtedy - w porownaniu z dziejszymi hienami -
                    lagodni jak baranki.

                    > Wielu ciemniakom mylą się feministki z ciemnymi socjalistkami ruchów
                    > kobiecych.

                    Czy chcesz przez to zaszeregowac ciemniakow z ciemnymi socjalistkami? smile)

                    > Większośc jednak udaje idiotów, aby móc obrażać feministki.

                    Kiedy czytam takie postulaty jak ten o meskim rowerze, musze udawac idiote i
                    sie smiac.
                    Gdybym mial to traktowac powaznie, prosty obowiazek wobec blizniego kazalby mi
                    starac sie dla tych pan o miejsce na psychiatrii.
                    • dokowski Też mieszasz chyba różne rzeczy 23.06.04, 10:31
                      dachs napisał:

                      > Wprawdzie sufrazystki umieszczano w ich czasach raczej wsrod radykalnej
                      > lewicy, ale faktycznie socjalisci byli wtedy - w porownaniu z dziejszymi
                      > hienami - lagodni jak baranki.

                      Zacytuje Ci więcej z encyklopedii PWN:

                      Pierwszymi państwami, w których kobiety uzyskały prawa wyborcze, były: Nowa
                      Zelandia (1893) i Związek Austral. (1902); w Europie pierwsze prawa polit.
                      zdobyły kobiety w Finlandii (1906); szczególnie silnie rozwinęła się walka o
                      prawa polit. kobiet w W. Brytanii (sufrażystek ruch; prawa wyborcze 1918).
                      Kwestię wyzwolenia i równouprawnienia kobiet wysuwał także

                      (zwróć uwagę na słowo także)

                      ruch socjalist., łącząc ją z wyzwoleniem klasy robotn.; 1907 odbyła się w
                      Stuttgarcie I Międzynar. Konferencja Kobiet Socjalistek,

                      (zwróć uwagę na dwie ostatnie daty w tekście: 1918 i 1907 - które pokazują, że
                      ruch socjalist. był odrębny od sufrażystek i ich poprzedniczek walczących o
                      prawa kobiet w innych krajach)

                      na której powołano Międzynar. Sekretariat Kobiecy (sekr. generalny C. Zetkin).
                      W 1910 na II Międzynar. Konferencji Socjalistek w Kopenhadze uchwalono
                      Międzynar. Dzień Kobiet w marcu (obchody od 1911). W 1920 nastąpił rozłam w
                      socjalistycznym ruchu kobiecym, powstały: Międzynar. Sekretariat Kobiecy przy
                      III Międzynarodówce i Międzynar. Komitet Robotnic. Po II wojnie świat. 1945
                      utworzono w Paryżu Świat. Demokr. Federację Kobiet, grupującą prosowieckie i
                      kontrolowane przez komunistów krajowe organizacje kobiece. W poł. lat 60
                      pojawił się w USA, następnie w Europie Zach. feministyczny ruch.

                      !Nie mieszaj więc socjalizmu z feminizmem!

                      > Kiedy czytam takie postulaty jak ten o meskim rowerze, musze udawac idiote i
                      > sie smiac.

                      Socjalistki są śmieszne, ale feministki o takie rzeczy nigdy nie walczyły i nie
                      walczą
                      • dachs Re: Też mieszasz chyba różne rzeczy 23.06.04, 12:09
                        dokowski napisał:
                        > Socjalistki są śmieszne, ale feministki o takie rzeczy nigdy nie walczyły i
                        > nie walczą

                        Zawstydziles mnie Doku, bos Ty w encyklopeediach oblatany, a ja tylko z zycia i
                        doswiadczenia czerpie, co nijak sie ma do prawdziwej wiedzy.
                        Postanowilem wiec do zrodel zajrzec.
                        "feminizm" do googla wbilem i pierwszy od gory adres mnie nie zawiodl.

                        www.feministki.org.pl/
                        Na pierwszej stronie czytam:

                        "Staramy się promować feminizm oraz równość kobiet i mężczyzn."

                        Doku wprawdzie pisal o rownouprawnieniu, ale on tylko mezczyzna jest,
                        feministki w koncu musza wiedziec lepiej, wiec zostanmy przy rownosci.
                        To faktycznie nie jest smieszne.

                        "Stowarzyszenie we współpracy z niemiecką fundacją Frauen-Anstiftung organizuje
                        i rozpoczyna działalność jako Edukacyjno-Kulturalno-Informacyjne Centrum Kobiet
                        w Warszawie"

                        Nieistniejaca ta juz organizacja byla zalozona przez zielonych. O zwiazkach
                        iedeologicznych zielonych z czerwonymi nie musze chyba wspominac?

                        "organizuje krąg kobiet, 8 marca"

                        Tylko dla Ciebie Dokowski, 8 marca jest swietem socjalistycznym. Dla feministek
                        najwyrazniej nie.

                        Czym zajmuje sie ta organizacja? Spis zainteresowan jest ogromny:
                        " ...wydaje po polsku Norweską Ustawę Równościową"
                        "... organizuje serię treningów Kobiety i przywództwo "
                        " ...realizuje badanie jakościowe Wolna kobieta"
                        " ...prowadzi pilotażowy warsztat Akademii Politycznej Kobiet: Kobiety i
                        demokracja"

                        Tak jakby demokracja byla zalezna od plci.
                        Po demokracji socjalistycznej, bedziemy mieli teraz demokracje damska.
                        Sa tez i pozyteczne dzialania:

                        "organizuje i współprowadzi wraz z Fundacją PDC i trenerkami ze szkockiej grupy
                        Engender, trening Kobiety i ekologia dla kobiet ze środowisk wiejskich koło
                        Lublina połączony z warsztatami bębniarskimi prowadzonymi przez Erin Scrutton,
                        założycielkę 40-osobowej grupy bębniarek szkockich;"

                        Wierze, ze wsrod kobiet wiejskich kolo Lublina, zmagajacych sie codzien z
                        gronem malych bebnow, warszaty bebniarskie spotkaly sie z zywym oddzwiekiem.

                        Organizacja prowadzi takze Klub Biblioteki Feministycznej.
                        znajdziemy tam:
                        "Książki dla kobiet, o kobietach, pisane przez kobiety."
                        Szkoda, bo juz myslalem, ze bede mogl ofiarowac towarzystwu rzadki egzemplarz
                        ksiazki prof. Paula Moebiusa "Über den physiologischen Schwachsinn des Weibes".

                        pozdrawiam

                        borsuk
                        • panidanka Re: Też mieszasz chyba różne rzeczy 23.06.04, 12:18
                          borsuku

                          to te publiczne i zorganizowane feministki tak mają namieszane w głowach?

                          przerażające to

                          danka
                          • dachs Re: Też mieszasz chyba różne rzeczy 23.06.04, 12:57
                            panidanka napisała:
                            > to te publiczne i zorganizowane feministki tak mają namieszane w głowach?
                            > przerażające to

                            Dlaczego przerazajace? Przeciez to zwykly lewicowy repertuar. Nic nowego.
                            Niemile jest tylko, ze usiluja sie przedstawiac jako przedstawicielki
                            wszystkich kobiet.
                            Ale na szczescie madrzy mezczyzni (majacy na ogol za towarzyszki madre kobiety)
                            w to nie wierza.

                            pozdrawiam

                            borsuk
                        • dokowski To wiele wyjaśnia 24.06.04, 14:40
                          dachs napisał:

                          > "organizuje krąg kobiet, 8 marca"
                          >
                          > Tylko dla Ciebie Dokowski, 8 marca jest swietem socjalistycznym.

                          Jednak faktem jest historycznym, że w 1910 na II Międzynarodowej Konferencji
                          Socjalistek w Kopenhadze uchwalono Międzynarodowy Dzień Kobiet w dniu 8 marca.
                          Sufrażystek tam nie było i sufrażystki nie obchodziły tego święta.

                          > Dla feministek najwyrazniej nie.

                          Mylisz się. To jest dobre kryterium odróżniające ruch kobiecy od ruchu
                          feministycznego.

                          Weź pod uwagę, że nawet nazwy partii bywają mylące i to nie tylko w Polsce.
                          Jeżeli chcesz ocenić, czy jakaś partia ma program liberalny, to nie wystarczy
                          patrzeć na nazwę partii. Trzeba zrozumieć program partii.

                          Jeżeli chcesz wybrać, na którą partie głosujesz, to nie wystarczy Ci znajomość
                          nazwy partii, ale chcesz wiedzieć, jaki jest ich program i na co głosowali w
                          sejmie. Sprawdzasz wtedy, czy program partii odpowiada twoim poglądom.

                          Tak samo powinieneś patrzeć na organizacje kobiece. Najpierw musisz zrozumieć
                          na czym polega feminizm, potem czytasz program czy cele organizacji i oceniasz,
                          czy jest on zgodny z ideami feminizmu, czy może z ideami socjalizmu. I wtedy
                          wiesz, czy są to feministki czy socjalistki, niezależnie od tego, jak same
                          siebie nazywają.
                          • dachs Re: To wiele wyjaśnia 24.06.04, 15:22
                            dokowski napisał:

                            >
                            > Weź pod uwagę, że nawet nazwy partii bywają mylące i to nie tylko w Polsce.
                            > Jeżeli chcesz ocenić, czy jakaś partia ma program liberalny, to nie wystarczy
                            > patrzeć na nazwę partii. Trzeba zrozumieć program partii.

                            Wystarczy zebym znal znaczenie slowa "liberum" - "wolny(a)" (to "a" to zeby nie
                            wyjsc na meskiego szowiniste), abym byl w stanie odroznic, ktora partia w
                            swojej nazwie tego slowa naduzywa.
                            Ty kazesz mi odrozniac ruch kobiecy od ruchu feministycznego.
                            Czy mozesz mi jeszcze wyjasnic jak?
                            Kobiete od feministki to jeszcze jakos rozroznie.
                            Ale "feminy" od "kobiety" to juz za zadne pieniadze. smile)


                            > Tak samo powinieneś patrzeć na organizacje kobiece. Najpierw musisz zrozumieć
                            > na czym polega feminizm, potem czytasz program czy cele organizacji i
                            > oceniasz, czy jest on zgodny z ideami feminizmu...

                            A skad ja mam wiedziec jakie sa idealy feminizmu, skoro dla tego pojecia nie ma
                            zadnego niezaleznego wzorca, a definicje dostarczane sa jedynie przez liczne
                            organizacje, z ktorych kazda mnie zapewnia, ze tylko ona jest ta prawdziwa, a
                            wszystkie inne to nedzne imitacje.

                            > ...czy może z ideami socjalizmu. I wtedy wiesz, czy są to feministki czy
                            > socjalistki, niezależnie od tego, jak same siebie nazywają.

                            Mylisz sie. O ile moge z grubsza zalozyc, ze ruchy kobiece maja na celu
                            osiagniecie czegos, co ich uczestniczki uwazaja za godne osiagania *), to fakt
                            czy ruch ten ma zabarwienie socjalistyczne czy nie, przesadza jedynie o drodze
                            ktora sie jego uczestniczkom jawi jako najlepsza dla osiagniecia tych celow.

                            borsuk

                            *) nie mialem tu na mysli orgazmu
                            • dokowski To łatwo się dowiedzieć 24.06.04, 15:48
                              dachs napisał:

                              > Ty kazesz mi odrozniac ruch kobiecy od ruchu feministycznego.
                              > Czy mozesz mi jeszcze wyjasnic jak?

                              To proste. Europejski ruch kobiecy miał swoje dobre przedstawicielstwo w
                              postaci kobiecych organizacji w PRL. W 1945 powstała Liga Kobiet, członek
                              Światowej Demokratycznej Federacji Kobiet - masowa organizacja finansowana
                              przez państwo. W 1981 zmieniła nazwę na Liga Kobiet Polskich. W 1993 skupiała
                              ok. 200 tys. członkiń. Dobrze wiemy co te czerwone kurwy robiły.

                              Feminizm zaczął się w USA w latach 60-tych. To o co walczyły feministki w USA
                              było wzorem dla feministek w Anglii i w niektórych innych krajach Europy. Równe
                              prawo do służby wojskowej. Zakaz dyskryminacji ze względu na płeć (np. równe
                              traktowanie związków zawodowych tancerek przy rurze jak hutników). Równość
                              wobec prawa karnego (np. kara za pobicie kobiety równa karze za pobicie
                              mężczyzny) itd.

                              Nie jestem specjalistą, ale tyle wiem, że feminizm to walka z nierównością
                              wobec prawa, to walka o państwo prawa, gdzie równość wobec prawa nie jest tylko
                              na papierze, ale że prawo w praktyce traktuje kobiety z takim samym szacunkiem
                              jak mężczyzn. Jest to więc ideologia z natury swej prawicowa.
                              • dachs Re: To łatwo się dowiedzieć 24.06.04, 16:35
                                dokowski napisał:
                                >
                                > Feminizm zaczął się w USA w latach 60-tych. To o co walczyły feministki w USA
                                > było wzorem dla feministek w Anglii i w niektórych innych krajach Europy.

                                Mam wrazenie Doku, iz uczyniles sobie milczace zalozenie, ze to co przychodzi z
                                USA nie moze byc socjalistyczne. Zupelnie nieuprawnione ograniczenie.

                                > Równość wobec prawa karnego (np. kara za pobicie kobiety równa karze za
                                > pobicie mężczyzny) itd.

                                To w USA tak nie bylo?
                                W Europie kobiety sa jednak dalej. Tu kilka lat temu skazano jedna kobiete na
                                dwa lata w zawieszeniu za pobicie trzech oprychow, ktorzy na nia napadli noca.

                                > Nie jestem specjalistą, ale tyle wiem, że feminizm to walka z nierównością
                                > wobec prawa, to walka o państwo prawa, gdzie równość wobec prawa nie jest
                                > tylko na papierze, ale że prawo w praktyce traktuje kobiety z takim samym
                                > szacunkiem jak mężczyzn. Jest to więc ideologia z natury swej prawicowa.

                                I ta rownosc prawa w praktyce chca osiagnac przez pisanie nowych praw na
                                papierze? smile))
                                I Ty tu nie widzisz farsy?
                                Zadanie kwot dla kobiet w roznych instytucjach jest domaganiem sie dodatkowych
                                przywilejow dla grupy zatem par excellence wyrazem mentalnosci lewicowej i z
                                rownoscia nie ma nic wspolnego.
                                • dokowski Tak nie było 25.06.04, 14:15
                                  dachs napisał:

                                  > To w USA tak nie bylo?

                                  Policja wolała kierować się zasadą: "w sprawy rodzinne się nie wtrącamy"

                                  > I ta rownosc prawa w praktyce chca osiagnac przez pisanie nowych praw na
                                  > papierze? smile))

                                  A co jest złego w nowych prawach. Internet, klonowanie, prywatne loty w kosmos,
                                  zdolność lekarzy do podtrzymywania w nieskończoność "życia" osoby zmarłej itd.
                                  wymagają nowych praw.

                                  > Zadanie kwot dla kobiet w roznych instytucjach jest domaganiem sie
                                  > dodatkowych przywilejow

                                  To nie jest idea feminizmu.
                              • Gość: wikul Re: To łatwo się dowiedzieć IP: *.aster.pl / *.aster.pl 25.06.04, 23:44
                                dokowski napisał:

                                > prawo do służby wojskowej. Zakaz dyskryminacji ze względu na płeć (np. równe
                                > traktowanie związków zawodowych tancerek przy rurze jak hutników). Równość
                                > wobec prawa karnego (np. kara za pobicie kobiety równa karze za pobicie
                                > mężczyzny) itd.


                                To bardzo słuszne postulaty. Tancerki przy rurze powinny m.in. otrzymać
                                hutnicze kombinezony, obuwie robocze z metalowymi noskami i maski hutnicze.
                                Praca tancerek tak jak hutników, powinna być zaliczany do prac w szczególnych
                                warunkach i o szczególnym charakterze. No i z tego tytułu powinny im
                                przysługiwać wszystkie przywileje z tego faktu wynikające.

                                Nie ma feministycznej głupoty której doku by nie powtórzył lub wymyslił .
                                • dachs Re: To łatwo się dowiedzieć 26.06.04, 00:18
                                  Wikulu,
                                  > dokowski napisał:

                                  >..równe traktowanie związków zawodowych tancerek przy rurze jak hutników.

                                  Rowne traktowanie to nie znaczy ze tancerki dostana okulary hutnicze, a hutnicy
                                  baletki, tylko ze przestanie sie dzielic kategorie zawodowe na ideologicznie
                                  sluszne i niesluszne.
                                  Wlasnie dowiodles jak bardzo dales sie zindoktrynowac banialukom o przodujacej
                                  klasie robotniczej.
                                  Zawod tancerki jest ciezszy od zawodu hutnika i gornika. Zuzywa ona w ciagu
                                  dnia wiecej kalorii niz tamci obaj bohaterzy pracy, wykonuje duzo wiecej
                                  wysilku, jej dzienna dawka treningu jest porownywalna z dniem sportowca
                                  wyczynowego swiatowej klasy.
                                  Inaczej niz hutnik, ktory po pogrzebaniu przez osiem godzin zelaznym pretem w
                                  surowce, moze sie dla odprezenia z kolegami uwalic, tancerka podlega takze poza
                                  scena i sala cwiczen zelaznym rygorom.
                                  Aby cos osiagnac musi cale swoje zycie podporzadkowac zawodowi i utrzymywac sie
                                  w doskonalej kondycji fizycznej.
                                  Gdyby tego nie robila, nie moglbys Wikulu ogladac na scenie lekkich motyli,
                                  tylko musialbys patrzec na ciezkodupych hutnikow.
                                  Tu akurat doku ma racje.... tylko, ze feminizmem to nie ma nic wspolnego.
                                  Wrecz przeciwnie - to sprawa zdrowego rozsadku.

                                  borsuk
                                  • Gość: wikul Re: To łatwo się dowiedzieć IP: *.aster.pl / *.aster.pl 26.06.04, 00:30
                                    dachs napisał:

                                    > Wikulu,
                                    > > dokowski napisał:
                                    >
                                    > >..równe traktowanie związków zawodowych tancerek przy rurze jak hutników.
                                    >
                                    > Rowne traktowanie to nie znaczy ze tancerki dostana okulary hutnicze, a
                                    hutnicy
                                    >
                                    > baletki, tylko ze przestanie sie dzielic kategorie zawodowe na ideologicznie
                                    > sluszne i niesluszne.
                                    > Wlasnie dowiodles jak bardzo dales sie zindoktrynowac banialukom o
                                    przodujacej
                                    > klasie robotniczej.
                                    > Zawod tancerki jest ciezszy od zawodu hutnika i gornika. Zuzywa ona w ciagu
                                    > dnia wiecej kalorii niz tamci obaj bohaterzy pracy, wykonuje duzo wiecej
                                    > wysilku, jej dzienna dawka treningu jest porownywalna z dniem sportowca
                                    > wyczynowego swiatowej klasy.
                                    > Inaczej niz hutnik, ktory po pogrzebaniu przez osiem godzin zelaznym pretem w
                                    > surowce, moze sie dla odprezenia z kolegami uwalic, tancerka podlega takze
                                    poza
                                    >
                                    > scena i sala cwiczen zelaznym rygorom.
                                    > Aby cos osiagnac musi cale swoje zycie podporzadkowac zawodowi i utrzymywac
                                    sie
                                    >
                                    > w doskonalej kondycji fizycznej.
                                    > Gdyby tego nie robila, nie moglbys Wikulu ogladac na scenie lekkich motyli,
                                    > tylko musialbys patrzec na ciezkodupych hutnikow.
                                    > Tu akurat doku ma racje.... tylko, ze feminizmem to nie ma nic wspolnego.
                                    > Wrecz przeciwnie - to sprawa zdrowego rozsadku.
                                    >
                                    > borsuk


                                    To co napisałeś powyżej może dotyczyć tancerek zatrudnionych w balecie a
                                    nie "tancerek" w burdelu wieszających się na rurze. Pracę tancerek baletowych
                                    można, przy odrobinie wyobraźni, porównać do ciężkiej pracy fizycznej hutników
                                    itp. "Tancerki" na rurze, wg mnie, na taki szacunek nie zasługują.
                                    Pzdr.
                                    • dachs Re: To łatwo się dowiedzieć 26.06.04, 10:21
                                      Gość portalu: wikul napisał(a):
                                      > To co napisałeś powyżej może dotyczyć tancerek zatrudnionych w balecie
                                      Wlasnie ich dotyczy.
                                      > a nie "tancerek" w burdelu wieszających się na rurze.

                                      Nie przewidzialem, ze Doku , bedzie q..wy nazywal tancerkami
                                      • Gość: wikul Re: To łatwo się dowiedzieć IP: *.aster.pl / *.aster.pl 28.06.04, 02:16
                                        dachs napisał:

                                        > Gość portalu: wikul napisał(a):
                                        > > To co napisałeś powyżej może dotyczyć tancerek zatrudnionych w balecie
                                        > Wlasnie ich dotyczy.
                                        > > a nie "tancerek" w burdelu wieszających się na rurze.
                                        >
                                        > Nie przewidzialem, ze Doku , bedzie q..wy nazywal tancerkami



                                        Doku sam siebie czasem zaskakuje.
                                        Pzdr.
    • Gość: babariba doku do ausgusa... IP: *.sokolka.sdi.tpnet.pl 19.06.04, 12:41
      ...leje w gabinecie smile))
      • Gość: wikul Re: doku do ausgusa... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 19.06.04, 23:06
        Gość portalu: babariba napisał(a):

        > ...leje w gabinecie smile))



        I rżnie głupa. Zresztą, nie musi rżnąć.
        • Gość: wikul Re: doku do ausgusa... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 20.06.04, 00:34
          (...)Ponieważ w odróżnieniu od feministek (które bardzo przepraszam, że w ogóle
          się od nich różnię a na swoje usprawiedliwienie biorę fakt, że różnice te
          powodowane są czynnikami na które nie miałem wpływu) jestem mężczyzną
          sentymentalnym to sięgnąłem do starych, zapomnianych już numerów
          tygodnika "Przekrój". Przeglądając numer 290 z 29 października 1950 r. omal nie
          popłakałem się ze wzruszenia.

          Łezka w oku zakręciła mi się już na widok okładki z której uśmiecha się do mnie
          Magdalena Figur traktorzystka-przodownica pracy odznaczona orderem "Sztandaru
          Pracy". Okładka okazała się tylko przekąską przed daniem głównym jaki
          zafundował mi Kazimierz Koźniewski w reportażu "Obalony przesąd" w środku
          numeru.

          Przypomniałem sobie dzięki niemu o prekursorkach ruchu feministycznego w
          Polsce, które wniosły "znaczący wkład w walce o pokój i Plan 6-letni": Anieli
          Żydek pierwszej kobiecie majstrze wielkopiecowym, pierwszej spawaczce ze
          Stoczni Gdańskiej Elżbiecie Trzebratowskiej, Zofii Lachowskiej, która jako
          pierwsza kobieta została sztygarem w kopalni czy wreszcie o prekursorkach
          murarstwo kobiecego Irenie Kozioł i Kazimierze Wysockiej.

          Moja niechęć do feministek może niektórych dziwić. Dlaczego nie lubię pań,
          które walczą o równouprawnienie? I w tym pytaniu tkwi sedno całej sprawy.
          Feministki nie walczą o równouprawnienie. Dlaczego? Dlatego, że
          równouprawnienie jest i nie ma już o co walczyć. "Kobieta i mężczyzna w
          Rzeczypospolitej Polskiej mają równe prawa w życiu rodzinnym, politycznym,
          społecznym i gospodarczy" czytamy w art. 33 par. 1 Konstytucji RP.

          Zbigniew Girzyński
          Autor jest historykiem, Wiceprezesem PiS w województwie kujawsko - pomorskim
          • dokowski Klasyczny przypadek głupoty połączonej z ignorancj 21.06.04, 10:11
            Gość portalu: wikul napisał(a):

            > Przeglądając numer 290 z 29 października 1950 r. omal nie
            > popłakałem się ze wzruszenia.

            Gratuluję dobrego samopoczucia ...

            > Magdalena Figur traktorzystka-przodownica pracy odznaczona orderem "Sztandaru
            > Pracy".

            ... romantyczności i wierności

            > Przypomniałem sobie dzięki niemu o prekursorkach ruchu feministycznego w
            > Polsce, które wniosły "znaczący wkład w walce o pokój i Plan 6-letni": Anieli
            > Żydek pierwszej kobiecie majstrze wielkopiecowym

            A przecież wystarczy zajrzeć do encyklopedii, aby przekonać się, że feminizm
            powstał w USA w latach 60-tych. A nasz komuszek, wikul, pisze o ruchach
            kobiecych, które były częścią sowieckiej międzynarodówki. Wikul jest tak głupi
            jak niejaki Jerzy, który nie odróżnia Stalina od Regana
            • Gość: wikul Klasyczny przypadek głupoty połączonej z ignoracją IP: *.aster.pl / *.aster.pl 22.06.04, 02:52
              ...prezentuje dokowski. Ten wyjątkowy przypadek idiotyzmu, napisał:

              > A przecież wystarczy zajrzeć do encyklopedii, aby przekonać się, że feminizm
              > powstał w USA w latach 60-tych. A nasz komuszek, wikul, pisze o ruchach
              > kobiecych, które były częścią sowieckiej międzynarodówki. Wikul jest tak
              głupi
              > jak niejaki Jerzy, który nie odróżnia Stalina od Regana



              Czy ty naiwny durniu , potrafisz czytać ze zrozumieniem ? Jeżeli tak to
              przeczytaj jeszcze raz o co chodzi w tym wątku. Twoje poglądy (zwłaszcza
              dotycżace religii) są tak bliskie sowieckiej międzynarodówki, że sam z
              powodzeniem możesz uchodzić za komucha. Więc jak chcesz znaleźć głupiego
              komucha to spójrz do lustra.


              (...)Oznacza to, że kobieta jeśli tylko ma na to ochotę może zostać posłem,
              ministrem, krawcową czy operatorką młota pneumatycznego. Mimo tego stado
              rozwścieczonych feministek, które z racji swojego zachowania należałoby
              określać mianem "antykobiet" walczy nadal, walczy z normalnością i zdrowym
              rozsądkiem. Nie można bowiem zadekretować tak jakby chciały tego feministki,
              że kobieta i mężczyzna niczym się nie różnią i dlatego muszą po połowie
              zajmować stanowiska posłów, dyrektorów, kierowców, pielęgniarek itd.

              Powód tego jest oczywisty kobiety i mężczyźni mają różne zainteresowania.
              Hokej na lodzie jest uprawiany częściej przez mężczyzn niż kobiety nie dlatego,
              że kobiety nie mogą go uprawiać ale dlatego, że zdecydowanie rzadziej się nim
              interesują. Podobnie z polityką. Podczas gdy dwaj sąsiedzi oglądają z
              konieczności wspólnie (aby nie doszło do domowej kłótni) "Fakty"
              lub "Wiadomości" ich żony z zapartym tchem w drugim mieszkaniu śledzą losy
              Esmeraldy czy Palomy (zgodnie z najnowszymi badaniami w styczniu przygody
              Palomy śledziła co trzecia kobieta w Polsce).

              Nie piszę tego bynajmniej aby zdeprecjonować kobiety interesujące się
              telenowelami, sam chętnie oglądam filmy o tzw. "mordobiciu" które nie są wiele
              lepsze. Ten przykład pokazuje jednak, że wbrew temu co chciałby Sierakowskie i
              Labudy nie wszystkie panie mają takie same zainteresowania jak one. (...)
              Zbigniew Girzyński
              • dokowski W tym wątku nie piszesz głupku o ferministkach... 22.06.04, 10:28
                Gość portalu: wikul napisał(a):

                > przeczytaj jeszcze raz o co chodzi w tym wątku.

                ... ale o działaczkach ruchu kobiecego, który nie wywodzi się z
                (amerykańskiego) feminizmu, ale z Federacji Kobiet zorganizowanej przez Stalina
                w Paryżu w 45 po wojnie.

                > Twoje poglądy (zwłaszcza
                > dotycżace religii) są tak bliskie sowieckiej międzynarodówki

                Taki głupi lewicowiec jak ty w ogóle nie odróżnia poglądów swoich od
                prawicowych. Ale nawet jeśli nie rozumiesz, to powinieneś przynajmniej
                wiedzieć, że w ZSRR prześladowano naukowców za kontynuowanie nauki Darwina i
                Mendla
                • Gość: wikul Doku, czy ty głupku w ogóle wiesz o co chodzi ? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 23.06.04, 02:28
                  dokowski napisał:

                  > Taki głupi lewicowiec jak ty w ogóle nie odróżnia poglądów swoich od
                  > prawicowych. Ale nawet jeśli nie rozumiesz, to powinieneś przynajmniej
                  > wiedzieć, że w ZSRR prześladowano naukowców za kontynuowanie nauki Darwina i
                  > Mendla


                  Głupków poszukaj w rodzinie, gamoniu. A o feministkach poczytaj artykuł z
                  portalu www.prawica.net. Uważasz się przecież za prawicowca. Tylko poglądy
                  masz lewicowe.

                  www.prawica.net/modules.php?name=News&file=article&sid=503
                  • dokowski Co za tępak! Jak mu to wytłumaczyć? 23.06.04, 10:16
                    W tym głupim artykule facet nie pisze o feministkach, ale o rozwijającym się we
                    Francji i reszcie Europy ruchu kobiecym, kierowanym przez sowietów. Europejski
                    ruch kobiecy jeszcze przed Wojną związany był ściśle związany z socjalistami.
                    Już w 1907 odbyła się w Stuttgarcie I Międzynar. Konferencja Kobiet
                    Socjalistek, na której powołano Międzynar. Sekretariat Kobiecy.

                    W tym czasie w Anglii, niezależniu działały sufrażystki. To właśnie sufrażystki
                    dały później w USA początek ruchowi feministek, który rozwinął się dopiero w
                    latach 60-tych i tylko w USA na początku. Dopiero później ruch feministyczny
                    zaczął przenikać do Anglii i innych krajów Europy, jednak ruchy kobiece w
                    Europie była już dawno opanowane przez Kobiety Socjalistki (ta nazwa jest już
                    nieaktualna, one zmieniały nazwę, ale ty jesteś za głupi, więc gdybym napisał
                    więcej, to znów by ci się poplątało).

                    O debilizmie autora artykułu o "feministkach" świadczy najlepiej
                    fragment: "Dlaczego nie lubię pań, które walczą o równouprawnienie? I w tym
                    pytaniu tkwi sedno całej sprawy. Feministki nie walczą o równouprawnienie."

                    To właśnie zdradza nieuczciwość tego pana, który udaje że nie zauważył, że
                    używa nazwy "feministka" na opisywanie Kobiet Socjalistek z europejskich ruchów
                    kobiecych.

                    Czy to tak trudno pojąć, że sufrażystki działały w ramach odrębnej organizacji
                    niż Kobiety Socjalistki?

                    Feministki to zupełnie inna organizacja niż europejski (francusko-niemiecki)
                    socjalistyczny ruch kobiecy. Wiesz co to znaczy "inna"? Zbigniew Girzyński jest
                    historykiem (wiceprezesem PiS w województwie kujawsko - pomorskim), on to wie,
                    więc jego pisanie o feministkach na traktorach jest perfidnym kłamstwem,
                    przeznaczonym dla ciemniaków, aby wywołać w ciemniakach nienawiść do feministek.

                    Faktem jest, że organizacje kobiece w Europiew wywodzą się z organizacji Kobiet
                    Socjalistek, zdominowanej później przez sowietów. Bardzo niewiele organizacji
                    kobiecych w Europie powstało na zasadzie przeszczepienia do Europy
                    amerykańskich organizacji (feministycznych). Girzycki celowo miesza w swoim
                    artykule feministyczną walką o równość praw (liberalizm), np. prawo do służby w
                    wojsku, z socjalistycznymi ideami pracy kobiet na rzecz planu 6-letniego i
                    równej ilości kobiet i mężczyzn w parlamencie.

                    Facet posunął się do jawnego oszczerstwa: "prekursorkach ruchu feministycznego
                    w Polsce, które wniosły "znaczący wkład w walce o pokój i Plan 6-letni...".
                    Pisze on o czasach gdy nawet w USA nie było jeszcze feministek. Jedynym celem
                    artykułu tej świni jest więc obrażanie feministek.

                    Girzycki jest nieuczciwy. Kłamie jawnie i to w sprawach związanych z historią,
                    którą powinien reprezentować. Pohańbił facet siebie jako historyka w imię
                    swoich poglądów damskiego boksera. I ten śmieć ma jeszcze czelność nazywać
                    siebie prawicowcem! Podstawowe cechy prawicowca to prawość, prawda i
                    szlachetność. Ten facet jest szmatławym lewicowym kłamcą.
                    • trevik Re: Co za tępak! Jak mu to wytłumaczyć? 23.06.04, 12:37
                      O co Ty czlowieku walczysz z tym feminizmem? Czy moze chcesz sobie raczej popisac?!?
                      Sufrazystki wywalczyly to, co chcialy, bo byla to naturalna konsekwencja
                      postepow spolecznych: najpierw parlamentaryzm zastapil monarchie a pozniej
                      dodatkowo go wyrownywano demokratycznie wprowadzajac prawdziwa rownosc glosu dla
                      wszystkich obywateli i rowny dostep do edukacji. Taki byl ten proces: od gory do
                      dolu. Sufrazystki walczyly nie z urojonymi mitami, ale z prawdziwymi problemami
                      i uprzedzeniami. I wywalczyly to: byly to silne kobiety, z silnymi
                      przekonaniami, ktore dopiely swego, bo mialy racje.

                      Problem z feminizmem wspolczesnym, zwlaszcza w europie to jest zupelnie co
                      innego. Feministki sa takimi samymi dzialaczami jak komunisci, faszysci,
                      antyklerykalowie, fanatycy religijni itd. Moze feministki nie sa zbrodnicze
                      (choc znajda sie i tacy, ktorzy temu zaprzecza, bo walka o prawo, ktore stoi
                      wbrew naturalnym procesom to swego rodzaju zbrodnia), ale de facto maja takie
                      samo podejscie do problemow: gdy widza jakis problem nie szukaja go wewnatrz,
                      ale zawsze tylko na zewnatrz. Dla feministek problemem jest meska dominacja.
                      Tylko pytanie, gdzie ta dominacja w tej chwili jest, ktora ich tak bardzo obciaza?
                      Dlaczego Margareth Thatcher byla premierem? Bo ja zdyskriminowano? I to do tego
                      ze strony prawicy - paradoksalnie wystawiona przez tych, ktorzy tak dyskryminuja
                      zawziecie. Dlaczego byly i sa silne kobiety na wysokich stolkach, jak
                      Gronkiewicz-Waltz, w Niemczech Angela Merkel (szefowa CDU, partii prawicowej,
                      byc moze przyszly kanclerz Niemiec). Wiele postulatow feminizmu jest rodem z
                      komunizmu i tak samo szkodliwych - rownanie za wszelka cene. Jak sie nie da w
                      gore (a przewaznie sie nie da) to wyrownac w dol. Gdy feministki gadaja o 50%
                      miejsc na listach kandydatow partyjnych do czegokolwiek, czy 50% miejsc w
                      parlamentach, to niech zapytaja, ile kobiet dziala w partiach politycznych -
                      procentowo oczywiscie wewnatrz partii.

                      A rownosc zarobkow? Jedna wielka woda z mozgow - przeciez kazdy wie, ze jesli
                      nie walczy sie o swoja pensje, to na ogol nie jest wysoka i nie ma znaczenia,
                      czy jest sie facetem, czy kobieta - szowinistow az tak wielu znow nie ma a jesli
                      sa, ciezko ich ustawami doprowadzic do porzadku.
                      Faceci graja bardziej agresywnie, co nie znaczy, ze kobiety na wysokich stolkach
                      agresywnie o kase nie walcza - tez walcza. I nie jest moja wina ani zadnego
                      faceta, ze jedna z druga nie ma odwagi pojsc i zarzadac podwyzki, albo sie
                      zwolnic. To naprawde nie jest wina meskich szowinistycznych swin - takie sa po
                      prostu reguly gry i sa one naprawde dla obu plci rowne.

                      I oczywiscie aby zagwarantowac to tzw. "rownosc" nalezy sluchac organizacji
                      feministycznych, zdominowanych przez kobiety - to jest przeciez dyskryminacja na
                      calego. To tak, jak gdyby faceci walczyli o rownosc przez organizacje w ktorych
                      sa prawie sami faceci....

                      Idac tym tropem sama nazwa "feminizm", ktora jest tlumaczona przez wiele
                      wsploczesnych slownikow (z tego co wiem, na rzadanie wielu feministek !!) juz
                      nie jako ruch na rzecz wyrownania praw kobiet, ale jako ruch majacy na celu
                      rownanie praw wszelkiego rodzaju miedzy plciami i znoszacy dyskrymianacje mnie
                      dyskryminuje, bo nazwa pochodzi z jezyka lacinskiego femina, czyli kobieta a ja
                      jestem facetem.
                      To jest wlasnie ta logika feminizmu....
                      • Gość: wikul Doku, co za tępak ! Jak mu to wytłumaczyć ? IP: *.aster.pl / 212.76.33.* 23.06.04, 22:22
                        trevik napisał:

                        (...)
                        > To jest wlasnie ta logika feminizmu....


                        Dzięki za mądry post. Niestety, doku tego nie zrozumie bo nie chce. Woli
                        konfabulowć i manipulować pojęciami, datami czy faktami by dopasować do własnej
                        tez. Jeżeli nie zgadzaja sie z faktami, tym gorzej dla faktów. Czasem mam
                        wrażenie że dokowski to kobieta lub maminsynek wychowany wyłącznie w środowisku
                        kobiecym w rodzinie którą ojciec porzucił, gdzie babcia, mama, ciocie i sąsiadki
                        wychowywały dokusia na swój obraz i podobieństwo.
                        • dokowski Klasyczny okaz 24.06.04, 14:54
                          Gość portalu: wikul napisał(a):

                          > dokowski to kobieta lub maminsynek

                          Symptomatyczne zestawienie - dla wikula jedno i drugie to obelga - typowy
                          damski bokser.

                          > wychowany wyłącznie w środowisku kobiecym w rodzinie którą ojciec porzucił,
                          > gdzie babcia, mama, ciocie i sąsiadki
                          > wychowywały dokusia na swój obraz i podobieństwo.

                          Ta argumentacja powala
                          • Gość: wikul Re: Klasyczny okaz IP: *.aster.pl / *.aster.pl 25.06.04, 23:28
                            dokowski napisał:

                            > Gość portalu: wikul napisał(a):
                            >
                            > > dokowski to kobieta lub maminsynek
                            >
                            > Symptomatyczne zestawienie - dla wikula jedno i drugie to obelga - typowy
                            > damski bokser.
                            >
                            > > wychowany wyłącznie w środowisku kobiecym w rodzinie którą ojciec porzucił
                            > > gdzie babcia, mama, ciocie i sąsiadki
                            > > wychowywały dokusia na swój obraz i podobieństwo.
                            >
                            > Ta argumentacja powala


                            Ciebie też ?
                      • dokowski Dlaczego obrażasz feministki? 24.06.04, 14:51
                        trevik napisał:

                        > Sufrazystki walczyly nie z urojonymi mitami, ale z prawdziwymi problemami
                        > i uprzedzeniami. I wywalczyly to: byly to silne kobiety, z silnymi
                        > przekonaniami, ktore dopiely swego, bo mialy racje.

                        Takie same były i są feministki w USA.

                        > Problem z feminizmem wspolczesnym, zwlaszcza w europie to jest zupelnie co
                        > innego. Feministki sa takimi samymi dzialaczami jak komunisci

                        O to właśnie mi chodzi, o takie obrażanie feministek. To jest właśnie problem z
                        feminizmem wspolczesnym, że socjaliści i socjalistki w Europie wycierają sobie
                        gęby tym słowem. Socjaliści z ZSRR i PRL nazywali siebie demokratami.
                        Socjalistki nazywały i nadal nazywają siebie feministkami. W rzeczywistości
                        czerwoni nie byli demokratami ani feministkami.

                        Sowieci, nazywając siebie demokratami, zrobili wodę z mózgu wielu ludziom.

                        Socjalistki, nazywając siebie feministkami, zrobiły wodę z mózgu wielu ludziom.

                        Tylko czy homo sovieticus potrafi to zrozumieć?
                        • trevik Re: Dlaczego obrażasz feministki? 25.06.04, 11:28
                          Jesli jestes taki chojrak, daj mi namiary na owe "feministyczne" materialy
                          twoich prawdziwych feministek amerykanskich.

                          Mowie, rozumiem, pisze i czytam w polskim, niemieckim i angielskim, wiec moga
                          byc w tych trzech jezykach. Caly czas slysze o jakims Twoim feminizmie urojonym,
                          podczas gdy zewszad zalewa mnie bzdurna propaganda feministyczna z Europy.

                          Gdzie masz te wspaniale Twoje feministki?

                          Czy moze piszesz o tych feministkach amerykanskich, ktore doprowadzily do tego,
                          ze pojecie molestowania seksualnego jest tak obszerne, ze strach kontakt
                          damsko-meski nawiazac.

                          Ostatnio czytalem wyniki pewnych amerykanskich badan socjologicznych z ktorych
                          wynika, ze tzw. "mily flitr" jest wtedy gdy zaczepia kobiete ktos, kto jej sie
                          podoba a "molestowanie" jest wtedy, gdy zaczepia w tym samym stylu ktos, kto sie
                          nie podoba - efekty takich filozofii masz na mysli?
                          • dokowski Jesteś blisko 25.06.04, 14:46
                            trevik napisał:

                            > Jesli jestes taki chojrak, daj mi namiary na owe "feministyczne" materialy

                            Interesowałem się tym na początku lat 80-tych, wtedy zaczęły docierać do Polski
                            takie rzeczy. Nie pamiętam tytułów, ale zapamiętałem nazwisko Jane Fonda,
                            chociaż nie mam pewności czy dobrze ją kojarzę. Jeśli znajdziesz w sobie
                            motywację, to coś z tamtych czasów znajdziesz. Ja jej nie mam.

                            > tzw. "mily flitr" jest wtedy gdy zaczepia kobiete ktos, kto jej sie
                            > podoba a "molestowanie" jest wtedy, gdy zaczepia w tym samym stylu ktos,
                            > kto sie nie podoba - efekty takich filozofii masz na mysli?

                            To bardzo dobry przykład idei feministycznej i dość łatwo go zrozumieć, tylko
                            się skup.

                            Jeżeli człowiekowi się ktoś podoba, to wtedy ma on ochotę z tym kimś flirtować,
                            jeżeli on też ma na to ochotę, to znaczy że obydwoje mają ochotę na flirt, a
                            więc ich rozmowa jest partnerska, zgodna z wolą obydwojga.

                            Jeżeli człowiekowi się ktoś nie podoba, to ma on prawo powiedzieć mu, że nie ma
                            ochoty z nim rozmawiać ani tym bardziej flirtować. Człowiek ma prawo żądać, aby
                            osoba mu niemiła odczepiła się od niego, bo ma prawo do spokoju czy samotności.
                            Jeżeli ktoś mi niemiły nie chce się ode mnie odczepić, to nazywam takie
                            zachowanie molestowaniem, wszystko jedno czy będzie to menel, który ciągnie
                            mnie na piwo, czy żebrak, któremu nie chcę nic dać, czy koleżanka w typie
                            kaszalota, która łapie mnie w pracy za fiuta.

                            Oskarżenie o molestowanie jest czymś z natury z powództwa prywatnego. Osoba
                            pokrzywdzona może wnieść oskarżenie o molestowanie, ale nie musi. Nie musi więc
                            nawet ujawniać, czy molestujący jej się podoba czy nie.

                            Dałeś bardzo dobry przykład na (nie)rozumienie istoty ideologii feminizmu,
                            której podstawą jest założenie o równej wartości godności i wolności każdego
                            człowieka. Problem dotyczy poszanowania drugiego człowieka. Feministka mówi
                            seksistom (nie wprost oczywiście): "Jestem dumnym człowiekiem, równie godnym i
                            mądrym jak ty, masz mnie szanować tak, jak szanujesz innych ludzi godnych wg
                            ciebie szacunku. Jeżeli nie czujesz do mnie tyle szacunku, to spadaj, nie chcę
                            mieć z tobą nic do czynienia, bo to znaczy, że się pomyliłam, że jesteś
                            seksistą czyli śmieciem".
                            • trevik Re: Jesteś blisko 25.06.04, 23:25
                              Sprobuje to znalezc w wolnej chwili - jak znajde i przeczytam, to spodziewaj sie
                              rozpoczecia watku na temat feminizmu z mojej strony na FK.

                              > To bardzo dobry przykład idei feministycznej i dość łatwo go zrozumieć, tylko
                              > się skup.

                              Nie musze sie specjalnie skupiac nad tekstem, ktory jest jasno przedstawiony.
                              Jesli zas jest pogmatwany logicznie a nie jest to skomplikowana potrzebna (albo
                              interesujaca mnie ) wiedza z nauk scislych to szkoda mi czasu, aby nawet to czytac.
                              Zakladam, ze jesli ktos nie potrafii tego jasno napisac to istnieje
                              duza szansa, ze nie potrafi tez logicznie problemu przedstawic.

                              > Jeżeli człowiekowi się ktoś podoba, to wtedy ma on ochotę z tym kimś flirtować,

                              Oczywiscie.

                              > jeżeli on też ma na to ochotę, to znaczy że obydwoje mają ochotę na flirt, a
                              > więc ich rozmowa jest partnerska, zgodna z wolą obydwojga.

                              Oczywiscie.

                              > Jeżeli człowiekowi się ktoś nie podoba, to ma on prawo powiedzieć mu, że nie ma
                              >
                              > ochoty z nim rozmawiać ani tym bardziej flirtować. Człowiek ma prawo żądać, aby
                              >
                              > osoba mu niemiła odczepiła się od niego, bo ma prawo do spokoju czy samotności.

                              Zgadzam sie.

                              > Jeżeli ktoś mi niemiły nie chce się ode mnie odczepić, to nazywam takie
                              > zachowanie molestowaniem, wszystko jedno czy będzie to menel, który ciągnie
                              > mnie na piwo, czy żebrak, któremu nie chcę nic dać, czy koleżanka w typie
                              > kaszalota, która łapie mnie w pracy za fiuta.

                              I tutaj tez.
                              Szkoda tylko, ze podales przyklad oczywisty, ktory do kazdego trafia i ktory
                              mozna nawet w europie zasadzic, gdzie pomimo calego feminizmu normy molestowania
                              nie osiagnely tego poziomu absurdu (przyklad z molestowaniem jak pamietam to
                              byl wlasnie amerykanski feminizm w dzialaniu, ktory w europie nie zostal tak
                              drastycznie zastosowany).

                              Napisz mi moze o tym molestowaniu, gdy ktos stara sie do osobnika plci
                              przeciwnej podejsc i zaczac ten flirt a zamiast odpowiedzi, ze cos sie nie
                              podoba dostaje pozew sadowy - o to mi chodzilo. I to nie sa zarty, bo sadzenie
                              ludzi, ktorzy maja na tyle kasy aby placic a nie na tyle, aby wynajac
                              najlepszych mozliwych prawnikow to jest coraz wieksza plaga.
                              I problem w tym, ze w tej sytuacji mozna dostac wyrok typu "zaplacic w formie
                              odszkodowania za straty moralne tyle i tyle mln. $$$" - to jest patologia i
                              jeden z efektow feminizmu amerykanskiego (sam sie zgadzasz z ta idea bardzo
                              ochoczo, wiec wnioskuje, ze ze wszystkimi jej skutkami w przypadku istniejacego
                              prawa w US rowniez).

                              > Oskarżenie o molestowanie jest czymś z natury z powództwa prywatnego. Osoba
                              > pokrzywdzona może wnieść oskarżenie o molestowanie, ale nie musi. Nie musi więc
                              >
                              > nawet ujawniać, czy molestujący jej się podoba czy nie.

                              No jasne, ze nie, bo co to ma do rzeczy???
                              Jeszcze by tego brakowalo, zeby ktos dostal kare za to, ze sie komus nie podoba.

                              > Dałeś bardzo dobry przykład na (nie)rozumienie istoty ideologii feminizmu,
                              > której podstawą jest założenie o równej wartości godności i wolności każdego
                              > człowieka. Problem dotyczy poszanowania drugiego człowieka. Feministka mówi
                              > seksistom (nie wprost oczywiście): "Jestem dumnym człowiekiem, równie godnym i
                              > mądrym jak ty, masz mnie szanować tak, jak szanujesz innych ludzi godnych wg
                              > ciebie szacunku. Jeżeli nie czujesz do mnie tyle szacunku, to spadaj, nie chcę

                              Wyobrazmy sobie taka sytuacje:

                              Feministka mowi do faceta posrednio "spadaj" i "jestes smieciem", co oznacza
                              totalny brak szacunku.
                              To dzieje sie w sytuacji, gdy rozmowca owej feministki jest odmiennej plci oraz
                              gdy F podejrzewa faceta o seksizm i brak szacunku (tutaj jest duzo
                              nieporozumien, bo to kwestia bardziej wyczucia niz logicznego dowodu)
                              Wszystko w tle mozliwego flirtu.

                              To moge wysnuc logiczny wniosek, ze feministka na zasadzie rownosci plci
                              toleruje taki brak szacunku w druga strone przy mozliwej odwrotnej sytuacji.

                              Oczywiscie takie postawienie sprawy implikowaloby przynajmniej powstanie spirali
                              niecheci damsko-meskiej w takich wypadkach. Wierz mi - tej niecheci spowodowanej
                              zawodami milosnymi i innymi nieporozumieniami jest juz i tak na tym swiecie zbyt
                              duzo.

                              Ale tak sie nie dzieje (bo to kazdy by juz widzial jako chore)....
                              Prawdziwa feministka bylaby pierwsza, ktora na taka sytuacje nazwalaby mowiacego
                              w ten sposob seksista, bez wzgledu na to, czy facet podejrzewalby takie
                              zachowanie lekcewazace u kobiety, czy tez nie
                              (biorac pod uwage bardzo tajemnicze zaloty kobiet i zmiennosc nastrojow kobiet w
                              sytuacjach flirtowych to po prostu byloby przegiecie paly i spowodowaloby
                              seksizm totalny).

                              Choc moze powinienem byc bardziej litosciwy i nie czepiac sie slowek, ale idei..
                              ta rozumiem, ale pamietaj, ze szacunek to musi byc z obu stron _identyczny_
                              zanim bedzie mozna powiedziec o feministkach choc jedno mile slowo.
                              Ja tego szacunku ciagle nie widze - nie udowodniles mi go, choc postaram sie
                              poszukac cos na ten temat.

                              Feministki, jesli walcza o rownosc a uwazaja, ze obecny stan jest w jakiejs
                              czesci szowinistyczny, to aby go zmienic nie moga nawet ponizac faceta, ktorego
                              uwazaja za meskiego szowiniste (a chca jego zachowanie tepic), bo w tym momencie
                              niemozliwym byloby zapoczatkowanie tych zmian - po prostu nie daloby sie zaczac
                              i utrzymac porzadku w tym stanie, jaki one chca wprowadzic.

                              Co mozna przyrownac przez analogie do sytuacji w ktorej jesli jeden kogos
                              okradnie, to drugi nie moze okrasc tego pierwszego aby eliminowac spirale
                              zlodziejstwa, bo pojda siedziec oboje a nie wyrownaja rachunek na 0 albo beda
                              wrecz powiekszac spirale zlodziejstwa.
                              • dokowski To jakaś propaganda i to dość absurdalna 29.06.04, 11:28
                                trevik napisał:

                                > gdy ktos stara sie do osobnika plci przeciwnej podejsc i zaczac ten flirt
                                > a zamiast odpowiedzi, ze cos sie nie podoba dostaje pozew sadowy

                                I wierzysz w to?! Przecież to absurd. Kto by się skarżył na kogoś, kto mu nic
                                nie zrobił? Przecież to zwyczajne wykręty w sytuacji, gdy brakuje świadków.

                                > No jasne, ze nie, bo co to ma do rzeczy??? Jeszcze by tego brakowalo, zeby
                                > ktos dostal kare za to, ze sie komus nie podoba

                                Po co więc pisałeś o równych prawach do flirtu, niezależnie od tego czy facet
                                podoba się kobiecie czy nie?

                                > Feministka mowi do faceta posrednio "spadaj" i "jestes smieciem", co oznacza
                                > totalny brak szacunku. To dzieje sie w sytuacji, gdy rozmowca owej
                                > feministki jest odmiennej plci oraz gdy F podejrzewa faceta o seksizm

                                Skoro ją molestuje...

                                > i brak szacunku (tutaj jest duzo nieporozumien, bo to kwestia bardziej
                                > wyczucia niz logicznego dowodu) Wszystko w tle mozliwego flirtu.

                                Czy chciałbyś, żeby jakiś pedał patrzył ci stale w pracy w oczy i na lędźwie i
                                uśmiechał się zalotnie? Nigdy nie patrzyłeś w ten sposób na koleżanke z pracy?
                                Naprawdę nie rozumiesz, że to jest molestowanie?

                                > To moge wysnuc logiczny wniosek, ze feministka na zasadzie rownosci plci
                                > toleruje taki brak szacunku w druga strone przy mozliwej odwrotnej sytuacji.

                                Tego zdania nie rozumiem.

                                > szacunek to musi byc z obu stron _identyczny_

                                O to właśnie chodzi. Jeżeli kobieta nie patrzy ci na rozporek i nie uśmiecha
                                się zalotnie, ale słucha co masz do powiedzenia na temat pracy, to i ty nie
                                masz prawa zaglądać jej za dekolt i uśmiechać się zalotnie, ale powinieneś
                                skupić się na pracy. Flirt w pracy powinien być zgodną, dwustronną i
                                jednoczesną wymianą uśmiechów czy innych zachęt.

                                Wyobraź sobie, że zacząłeś w nowej pracy, szef Ci coś tłumaczy i wydaje
                                polecenie, a Ty mówisz mu: "przepraszam, ale nie mogłem się skupić, pańskie
                                wargi wyglądają tak słodko ...". Albo Ty jesteś szefem a tak wobec Ciebie
                                zachowuje się jakiś arogancki kaszalot

                                > zanim bedzie mozna powiedziec o feministkach choc jedno mile slowo.

                                Na razie mężczyźni nie szanują kobiet, a feministki próbują to zmienić.
                                Rozumiem dlaczego mężczyzni z kompleksami nie chcą o nich powiedzieć nawet
                                jednego miłego słowa

                                > Ja tego szacunku ciagle nie widze

                                To śmieszne zarzucać kobietom, że nie szanują mężczyzn

                                > Co mozna przyrownac przez analogie do sytuacji w ktorej jesli jeden kogos
                                > okradnie, to drugi nie moze okrasc tego pierwszego aby eliminowac spirale
                                > zlodziejstwa, bo pojda siedziec oboje a nie wyrownaja rachunek na 0 albo beda
                                > wrecz powiekszac spirale zlodziejstwa.

                                A teraz sugerujesz, że feministki w odwecie molestują mężczyzn? Łapią ich za
                                rozporki i ciągna do łóżka? Chyba za dużo filmów się naoglądałeś w rodzaju
                                tych, gdzie piękna szefowa siłą rozebrała broniącego się Michaela Douglasa i
                                wzięła do ust jego bezbronnego penisa
                                • Gość: wikul Re: To jakaś propaganda i to dość absurdalna IP: *.aster.pl / *.aster.pl 01.07.04, 01:35
                                  dokowski napisał:

                                  >Czy chciałbyś, żeby jakiś pedał patrzył ci stale w pracy w oczy i na lędźwie i
                                  >uśmiechał się zalotnie? Nigdy nie patrzyłeś w ten sposób na koleżanke z pracy?
                                  > Naprawdę nie rozumiesz, że to jest molestowanie?



                                  A co byś poradził temu chłopakowi, z którego matką GW zamiesciła wywiad,
                                  mądralo. Pewnie najpierw rozpoznawał byś jego geny. Poniżej ww. wywiad :

                                  Rozmowa z matką molestowanego chórzysty

                                  Rozmawia : Marcin Kącki

                                  Rozmowa z matką 17-letniego byłego chórzysty Polskich Słowików. Jej syn był
                                  molestowany przez Rafała P. w 2000 r. Ten zaś był w latach 1998-99 ofiarą
                                  dyrygenta Wojciecha K. Ujawniliśmy niedawno, że badania szpitalne wykazały, iż
                                  dyrygent jest nosicielem HIV. 17-latek jest świadkiem w procesie

                                  Kiedy zbadała Pani syna?

                                  - Dzień po publikacji "Gazety". Bałam się, że wpadnie w panikę. Byłam też
                                  wściekła na siebie, że nigdy nie przyszło mi do głowy, aby pomyśleć o AIDS.

                                  Syn miał obawy przed badaniem?

                                  - Czuł się okropnie. Ale gdy przyniósł wyniki i okazał się, że jest zdrowy, to
                                  płakałam ze szczęścia. Szok, jaki wywołał wasz artykuł w mojej psychice, złamał
                                  blokadę przed myśleniem o AIDS.

                                  Czy ma Pani kontakt z innymi matkami chłopców molestowanych w chórze?

                                  - Rozmawiałam z jedną z matek, ale ona jeszcze nie dojrzała do tego, aby
                                  rozmawiać z synem o zagrożeniu HIV i AIDS. Namawiam innych rodziców, aby nie
                                  czekali i zmierzyli się z tym problemem.

                                  Jak rozmawia Pani z synem o zdarzeniach sprzed czterech lat, gdy był
                                  molestowany?

                                  - On dopiero do tego dojrzewa. Musiałam go przekonać, aby zeznawał w
                                  prokuraturze przeciwko Rafałowi P. Bałam się, że jako ofiara molestowania
                                  również będzie miał takie skłonności. Ale ma dziewczynę. Chcę znaleźć mu
                                  dobrego psychologa, aby pomógł mu wejść w świat normalnej męskości.

                                  serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,1929084.html
                                  • dokowski To jest szerszy problem 01.07.04, 10:58
                                    Gość portalu: wikul napisał(a):

                                    > Jej syn był molestowany przez Rafała P. w 2000 r.
                                    > Ten zaś był w latach 1998-99 ofiarą dyrygenta Wojciecha K.

                                    W jakim sensie ofiarą? Czy ofiarą gwałtu, molestowania, uwiedzenia czy po
                                    prostu seksu na nieletnim, napalonym młodym pedale?

                                    Czy podrywał cię kiedyś pedał? Czy podrywałeś pedała, myśląc, że to kobieta?
                                    Takie pomyłki zdarzają się moim zdaniem rzadko, także wśród pedałów. Pedały nie
                                    podrywają ani nie molestują facetów hetero. Myślę, że tak jak my rozpoznajemy
                                    kobietę, tak też oni rozpoznają pedałów.

                                    A teraz ten szerszy problem, czyli problem kwalifikacji prawnej "molestowania".
                                    Termin ten nie jest ściśle zdefiniowany, jak jak starsze terminy prawnicze w
                                    rodzaju "prowokacji" czy "biegłego".

                                    Mamy dobrze określony w prawnie termin "gwałt", który obejmuje także zmuszenie
                                    groźbą lub szantażem do stosunku płciowego. Jeżeli więc dochodzi do stosunku
                                    płciowego pomiędzy szefem i podwładnym w godzinach i w miejscu pracy, a
                                    podwładny się skarży, to nie powinniśmy nazywać tego molestowaniem, ale
                                    gwałtem.
                                    • Gość: wikul Re: To jest szerszy problem IP: *.aster.pl / *.aster.pl 01.07.04, 20:23
                                      dokowski napisał:

                                      > Czy podrywał cię kiedyś pedał? Czy podrywałeś pedała, myśląc, że to kobieta?
                                      > Takie pomyłki zdarzają się moim zdaniem rzadko, także wśród pedałów.Pedały nie
                                      > podrywają ani nie molestują facetów hetero. Myślę, że tak jak my rozpoznajemy
                                      > kobietę, tak też oni rozpoznają pedałów.


                                      Jak zwykle rozpowszechniasz bzdury. Pedały najbardziej kochają uwodzenie
                                      hetero. To ich najbardziej podnieca. Czyli mówiąc po twojemu, rajcuje.
                                      Dla nich to jest jak pozbawianie dziewictwa. I to jest najniebezpieczniejsz
                                      w tej działalności. Uwodzenie i deprawacja nieletnich. Piszę o tym ciągle ale
                                      widocznie to przekracza twoje możliwości percepcyjne.
                                      • dokowski E tam, to pewnie oszczercza propaganda homofobów 02.07.04, 09:54
                                        Gość portalu: wikul napisał(a):

                                        > Pedały najbardziej kochają uwodzenie hetero.

                                        Znam pedałów tylko z filmów. Mają swoje kawiarnie i w ogóle izolują się a nawet
                                        ukrywają swoje preferencje. Nie próbują nas podrywać, przynajmniej nie w
                                        Warszawie, bo na pewno coś bym o tym słyszał.

                                        > Dla nich to jest jak pozbawianie dziewictwa.

                                        Rozmarzyłeś się chyba za bardzo.

                                        > Uwodzenie i deprawacja nieletnich.

                                        To już z pewnością propaganda. Pewnie celowo mieszasz homoseksualizm z pedofilią

                                        > Piszę o tym ciągle ale
                                        > widocznie to przekracza twoje możliwości percepcyjne.

                                        Nie przekracza. Już poznałem twoją pokręconą psychikę
                                        • Gość: wikul Re: E tam, to pewnie oszczercza propaganda homofo IP: *.aster.pl / *.aster.pl 03.07.04, 02:16
                                          dokowski napisał:

                                          )Znam pedałów tylko z filmów. Mają swoje kawiarnie i w ogóle izolują się a nawet
                                          ) ukrywają swoje preferencje. Nie próbują nas podrywać, przynajmniej nie w
                                          ) Warszawie, bo na pewno coś bym o tym słyszał.
                                          )To już z pewnością propaganda.Pewnie celowo mieszasz homoseksualizm z pedofilią
                                          ) Nie przekracza. Już poznałem twoją pokręconą psychikę.


                                          Nareszcie sie przyznałeś skąd się wzięła twoja wiedza na te tematy. Ale dalej
                                          twierdzisz że się na tym znasz. Zabierasz głos w we wszystkich dyskusjach i
                                          wypowiadasz się z ogromną pewnością siebie, przy okazji ubliżając innym. Gdybyś
                                          czytał te wszystkie teksty które podsuwałem ci w dyskusjach może coś byś
                                          zrozumiał. Ale ty wiesz swoje. Odwiedź kilka dworcowych lub innych szaletów
                                          publicznych, tam się więcej dowiesz niż z filmów.
                                          Zanim zaczniesz mi zarzucać mieszanie homoseksualizmu z pedofilią odpowiedz
                                          jeszcze raz na moje pytanie : Kim jest dyrygent Krollop ? A niżej masz wywiad.
                                          Poświęć się i przeczytaj uważnie.
                                          P.S. Co ty mozesz powiedzieć o mojej psychice ? Popracuj nad swoją.

                                          Rozmawiał : Włodzimierz Nowak
                                          Żeby mieć syna na oku, trzeci raz zostałem Słowikiem

                                          Już się pan przebadał? - rozglądam się po mieszkaniu.

                                          - Nie. Panie redaktorze, żeby było jasne, nigdy nie miałem z nim stosunku
                                          pełnego, ani oralnego, ani analnego. Więc się nie badam. Ale znam takich, co
                                          pewno zaraz pognali. Powinni.

                                          Eks-Słowik poprawia się na kanapie. Za plecami zdjęcia rodziny. Żona,
                                          uśmiechnięty syn, też chórzysta. Obok Polskie Słowiki u Papieża, duże kolorowe
                                          zdjęcie.

                                          Oficyjera strzeż się, strzeż

                                          Eks-Słowik, dawniej sopran, teraz biznesmen poznański, lekko chrypi: - Kiedy
                                          jechaliśmy na tournee, cały autobus śpiewał: "Strzeż się tego co na przedzie, w
                                          krwawym mercedesie jeeedzieee, oficyjera, oficyjera, oficyjera się strzeż". Bo
                                          on jechał zwykle z przodu swoim czerwonym mercem, z wybranymi chłopcami dla
                                          towarzystwa. Druga zwrotka była taka: "Jeśli wydasz mu się miły, to twe
                                          marzenia się spełniiiiły. Oficyjera, oficyjera..." - darliśmy się na całe
                                          gardło.

                                          K. ewidentnie polował na dzieci z rozbitych rodzin. Widzi pan tego chłopaka -
                                          eks-Słowik wyjmuje zdjęcia. - Ładny, prawda? To jego obecny partner, teraz już
                                          dorosły, który też pewnie wyląduje w więzieniu za finansowe przekręty w chórze.
                                          Zaczął z nim mieszkać, jak chłopak miał 13 lat. Dokładnie pamiętam, miał
                                          starszą siostrę. Mama im zmarła na raka, ojciec ożenił się z jakąś kobietą,
                                          która ich nie chciała, więc mieszkali sami.

                                          K. od razu to wyczuł i zaczął grać dobrego wujka, kupował chłopcu ubrania,
                                          zabrał go do siebie. Zaczął wyróżniać w chórze. Mówiliśmy tej
                                          siostrze: "Wyciągnij go, wiesz, co on z nim robi". Ale ona była tylko trochę
                                          starsza, niewiele mogła. Zresztą K. też ją kupił - załatwił jej robotę w
                                          Holandii i miał spokój.

                                          Tata dał mi w pysk i koniec

                                          - Nienawidzi go pan.

                                          - Życie mi spaprał. To, że mam teraz normalną rodzinę, żonę, dzieci, to, proszę
                                          pana, cud. Pan wie, dwa nagie ciała obok siebie, dotykanie, to człowiek chociaż
                                          by nie chciał, ma erekcję. A ja z tym walczyłem, żeby sobie nie myślał, że ma
                                          kolejnego kochasia. Żeby nie mógł powiedzieć: "Widzisz, tobie też jest
                                          przyjemnie, nie wzbraniaj się, natury nie oszukasz". Tak wtedy z sobą
                                          walczyłem, że potem pięć lat nie byłem mężczyzną. Dziewucha rozebrana, a ja
                                          nic. Normalnie inwalida, nerwica jakaś, myślałem, że zwariuję.

                                          - Nie powiedział pan rodzicom?

                                          - Powiedziałem. Od własnego ojca dostałem po mordzie. Ale zaraz, po kolei, bo
                                          pan potem wszystko pomiesza. K. pierwszy raz się do mnie dobierał, jak miałem
                                          11 lat, pod koniec lat 70. Przyszedłem do chóru. Jeszcze przed mutacją,
                                          śpiewałem w altach i sopranach. No, pokazywał, ocierał się, macał, co będę panu
                                          gadał - eks-Słowik patrzy w kolorowy dywan. - Lubił wejść pod prysznic, jak się
                                          kąpaliśmy, czy woda nie za gorąca, albo wkładał rękę w piżamę, mówił, że
                                          sprawdza, czy zdejmujemy majtki na noc i czy się umyliśmy. Dostałem jakieś
                                          gorączki, nie wysokiej, ale stałej. Rodzice chodzili ze mną po lekarzach i nic,
                                          aż jakiś mądry doktor powiedział, że to na tle nerwicowym i żeby zmienić
                                          środowisko. Przenieśli mnie do innej szkoły. Ale w pierwszej klasie liceum
                                          znowu wróciłem do chóru. Bo chciałem być śpiewakiem, rodzice też marzyli o
                                          karierze dla mnie. Śpiewałem pięknym niskim głosem. Znowu się do mnie dobierał
                                          i wtedy powiedziałem tacie, że maestro to pedał, że nas wykorzystuje. Rodzice
                                          nie chcieli wierzyć, ale chyba mama zadzwoniła, coś tam bąkała przez telefon,
                                          K. się zorientował. To cwany lis, diabelnie inteligentny i silna osobowość, ma
                                          niesamowity wpływ na ludzi. Gada i patrzy głęboko w oczy. Powiedział, żeby
                                          natychmiast do niego przyjechali. Przekręcił ich oboje. Tata dał mi w pysk i
                                          koniec, kazał jechać na próbę. Teraz mamie głupio, a ojciec niestety już nie
                                          żyje.

                                          Te sprawy sięgają lat 60., podobno już od 1964 roku, kiedy K. jako 19-latek
                                          zaczął śpiewać w "słowiczych" barytonach. Ale na pewno w latach 70.

                                          - 30 lat?

                                          - Niech pan powie, jaka w latach 70. była świadomość, kto słyszał o pedofilii,
                                          AIDS?

                                          Można się było pośmiać

                                          - Mówił do nas "stary", a do maluchów "misiu" i chwytał za kolanko. Często
                                          powtarzał: "Stary, tylko żadnych babek". W hotelu zapraszał do pokoju,
                                          częstował wódką, rzucił coś o starożytnej Grecji, Platon, "Uczta", takie gadki.
                                          I jeszcze miał takie powiedzonko, mówił, że starożytne: "Stary, kobieta jest z
                                          obowiązku, melon dla przyjemności, a chłopiec dla rozkoszy". Nie słyszał pan
                                          tego? No i polewał wódkę, młodszym nie, czasem częstował ich winem. Wino -
                                          napój boski. Po kolei odpadali, aż został ten, którego sobie upatrzył,
                                          polowanie skończone, zamykał się z nim na noc. To się przenosiło na innych jak
                                          zaraza, niektórzy chórzyści kopulowali po pokojach ze sobą. Na początku była
                                          taka zasada, że do chóru i na tournee trafiają tylko absolwenci naszej szkoły
                                          chóralnej, jedynej w Polsce. Ale tak od połowy lat 80. on zaczął sprowadzać
                                          chłopaków z zewnątrz. Zwykle na zasadzie kochanków, byli z nim jakiś czas, a on
                                          im gwarantował karierę. Pamiętam słynnego dzisiaj śpiewaka, też z nim mieszkał
                                          jakiś czas. Załatwił mu studia, a widać dużo mógł, bo chłopak nie miał nawet
                                          matury. Niektórzy chłopcy to ewidentnie wykorzystywali, żyli z nim pół roku, on
                                          im coś załatwiał, a potem wracali do dziewuch.

                                          Pamiętam, jak gdzieś na wyjeździe chłopaczek dobijał się do pokoju K. "Co ty
                                          robisz? On jest pijany", odciągaliśmy go od drzwi. Ale chłopak dalej walił.
                                          Mówił, że K. obiecał mu załatwić miejsce w Akademii Muzycznej. Drzwi się
                                          otworzyły i przez kilka miesięcy chłopaczek chodził w apaszkach K., jego
                                          kurtkach, nawet spodniach, i jeszcze wspólny rejs do Maroka. Ale nieraz
                                          specjalnie przychodziliśmy rano pod drzwi K., dla rozrywki, popatrzeć, kto tym
                                          razem wyskoczy z pąsami na twarzy i ze łzami w oczach. Można się było pośmiać.

                                          - I po tym wszystkim, co pan przeszedł i wiedział, zapisał pan syna do
                                          Słowików?

                                          - A gdzie go miałem posłać, żeby karierę zrobił? Chłopak ma wybitny talent,
                                          myśli o karierze operowej. Poza tym była taka niepisana zasada w chórze, że
                                          dzieci chórzystów już nie tyka. Ale żeby mieć syna na oku, też się zapisałem do
                                          chóru, do głosów męskich. Trzeci raz zostałem Słowikiem.
                                          Napatrzyłem się na te jego gierki, jak łamie ludzi, na każdego szuka haka.
                                          Potrafi ludziom w życiu namieszać. Jechaliśmy na występy do Berlina, a ja tam
                                          miałem babę, pan wie, że facet czasem musi. A ten łobuz zadzwonił z drogi do
                                          mojej żony i nakablował adres, telefon, wszystko. Zanim dojechałem do Berlina,
                                          to tamta już miała telefon od mojej żony. Nawet gadać ze mną nie chciała. A ten
                                          się śmiał.

                                          Jakby pan tak socjologicznie się zajął tematem, zbadał losy chórzystów, toby
                                          pan zobaczył, że wielu miało popaprane życie, alkoholizm, nieudane związki.

                                          Lepiej nie ruszać, bo zbrukam chlubę

                                          - Już dwa lata t
                                          • dokowski Różnica jest fundamentalna 02.08.04, 10:42
                                            Gość portalu: wikul napisał(a):

                                            > Zanim zaczniesz mi zarzucać mieszanie homoseksualizmu z pedofilią odpowiedz
                                            > jeszcze raz na moje pytanie : Kim jest dyrygent Krollop ?

                                            Jest pedałem, nie pedofilem.

                                            Pedofia jest zboczeniem polegającym na tym, że podniecenie płciowe zboczeniec
                                            osiąga tylko w odniesieniu do niedojrzałych dzieci. Pedofil w klasycznej
                                            klinicznej postaci czuje wstręt do wszelkich atrybutów dojrzałości: owłosienie
                                            łonowe, zarysowujący się biust - a widok penisa w stanie erekcji jest dla
                                            pedofila szczególnie wstrętny.

                                            To jest właśnie ten klasyczny kliniczny objaw, który odróżnia zwyczajnego
                                            pedała od chorego psychicznie zboczeńca - pedefila:

                                            Pedałowi nie przeszkadza członek partnera w stanie erekcji, pedała podnieca
                                            zwykle erekcja partnera.

                                            Pedofil pod wpływem erekcji u ofiary całkowicie traci zainteresowanie, to jest
                                            właśnie istota tego zboczenia. Kiedy ofiara ma erekcję to pedofil nie może mieć
                                            erekcji, gdyż pedofil czuje wtedy wstręt i lęk, co odbiera mu zdolność do
                                            podniecenia seksualnego
                                            • Gość: wikul Różnica jest fundamentalna chuba w twojej... IP: *.acn.waw.pl 03.08.04, 01:29
                                              ...chorej wyobraźni.

                                              dokowski napisał:

                                              ) Gość portalu: wikul napisał(a):
                                              )
                                              ) ) Zanim zaczniesz mi zarzucać mieszanie homoseksualizmu z pedofilią odpowie
                                              ) dz
                                              ) ) jeszcze raz na moje pytanie : Kim jest dyrygent Krollop ?
                                              )
                                              ) Jest pedałem, nie pedofilem.


                                              To za co dostał 8 lat do odsiadki ?


                                              ) Pedofia jest zboczeniem polegającym na tym, że podniecenie płciowe zboczeniec
                                              ) osiąga tylko w odniesieniu do niedojrzałych dzieci. Pedofil w klasycznej
                                              ) klinicznej postaci czuje wstręt do wszelkich atrybutów dojrzałości:
                                              owłosienie
                                              ) łonowe, zarysowujący się biust - a widok penisa w stanie erekcji jest dla
                                              ) pedofila szczególnie wstrętny.
                                              ) To jest właśnie ten klasyczny kliniczny objaw, który odróżnia zwyczajnego
                                              ) pedała od chorego psychicznie zboczeńca - pedefila:
                                              ) Pedałowi nie przeszkadza członek partnera w stanie erekcji, pedała podnieca
                                              ) zwykle erekcja partnera.
                                              )Pedofil pod wpływem erekcji u ofiary całkowicie traci zainteresowanie, to jest
                                              ) właśnie istota tego zboczenia. Kiedy ofiara ma erekcję to pedofil nie może
                                              mieć
                                              ) erekcji, gdyż pedofil czuje wtedy wstręt i lęk, co odbiera mu zdolność do
                                              ) podniecenia seksualnego



                                              Kto ci takich bredni do łba naładował ? Skąd ty czerpiesz tą wiedzę ?
                                              Człowieku, nie osmieszaj się. Przeczytaj uważnie wywiad z byłym chórzystą
                                              o Krollopie. Zwróć uwagę od ilu lat Krollop był znany ze swoich dewicji
                                              homoseksualnych, a od ilu z zamiłowania do pedofilii.

                                              Rozmowa za 1000 złotych
                                              Włodzimierz Nowak 29-02-2004, ostatnia aktualizacja 27-02-2004 12:54

                                              Żeby mieć syna na oku, trzeci raz zostałem Słowikiem

                                              Już się pan przebadał? - rozglądam się po mieszkaniu.

                                              - Nie. Panie redaktorze, żeby było jasne, nigdy nie miałem z nim stosunku
                                              pełnego, ani oralnego, ani analnego. Więc się nie badam. Ale znam takich, co
                                              pewno zaraz pognali. Powinni.

                                              Eks-Słowik poprawia się na kanapie. Za plecami zdjęcia rodziny. Żona,
                                              uśmiechnięty syn, też chórzysta. Obok Polskie Słowiki u Papieża, duże kolorowe
                                              zdjęcie.

                                              Oficyjera strzeż się, strzeż

                                              Eks-Słowik, dawniej sopran, teraz biznesmen poznański, lekko chrypi: - Kiedy
                                              jechaliśmy na tournee, cały autobus śpiewał: "Strzeż się tego co na przedzie, w
                                              krwawym mercedesie jeeedzieee, oficyjera, oficyjera, oficyjera się strzeż". Bo
                                              on jechał zwykle z przodu swoim czerwonym mercem, z wybranymi chłopcami dla
                                              towarzystwa. Druga zwrotka była taka: "Jeśli wydasz mu się miły, to twe
                                              marzenia się spełniiiiły. Oficyjera, oficyjera..." - darliśmy się na całe
                                              gardło.

                                              K. ewidentnie polował na dzieci z rozbitych rodzin. Widzi pan tego chłopaka -
                                              eks-Słowik wyjmuje zdjęcia. - Ładny, prawda? To jego obecny partner, teraz już
                                              dorosły, który też pewnie wyląduje w więzieniu za finansowe przekręty w chórze.
                                              Zaczął z nim mieszkać, jak chłopak miał 13 lat. Dokładnie pamiętam, miał
                                              starszą siostrę. Mama im zmarła na raka, ojciec ożenił się z jakąś kobietą,
                                              która ich nie chciała, więc mieszkali sami.

                                              K. od razu to wyczuł i zaczął grać dobrego wujka, kupował chłopcu ubrania,
                                              zabrał go do siebie. Zaczął wyróżniać w chórze. Mówiliśmy tej
                                              siostrze: "Wyciągnij go, wiesz, co on z nim robi". Ale ona była tylko trochę
                                              starsza, niewiele mogła. Zresztą K. też ją kupił - załatwił jej robotę w
                                              Holandii i miał spokój.

                                              Tata dał mi w pysk i koniec

                                              - Nienawidzi go pan.

                                              - Życie mi spaprał. To, że mam teraz normalną rodzinę, żonę, dzieci, to, proszę
                                              pana, cud. Pan wie, dwa nagie ciała obok siebie, dotykanie, to człowiek chociaż
                                              by nie chciał, ma erekcję. A ja z tym walczyłem, żeby sobie nie myślał, że ma
                                              kolejnego kochasia. Żeby nie mógł powiedzieć: "Widzisz, tobie też jest
                                              przyjemnie, nie wzbraniaj się, natury nie oszukasz". Tak wtedy z sobą
                                              walczyłem, że potem pięć lat nie byłem mężczyzną. Dziewucha rozebrana, a ja
                                              nic. Normalnie inwalida, nerwica jakaś, myślałem, że zwariuję.

                                              - Nie powiedział pan rodzicom?

                                              - Powiedziałem. Od własnego ojca dostałem po mordzie. Ale zaraz, po kolei, bo
                                              pan potem wszystko pomiesza. K. pierwszy raz się do mnie dobierał, jak miałem
                                              11 lat, pod koniec lat 70. Przyszedłem do chóru. Jeszcze przed mutacją,
                                              śpiewałem w altach i sopranach. No, pokazywał, ocierał się, macał, co będę panu
                                              gadał - eks-Słowik patrzy w kolorowy dywan. - Lubił wejść pod prysznic, jak się
                                              kąpaliśmy, czy woda nie za gorąca, albo wkładał rękę w piżamę, mówił, że
                                              sprawdza, czy zdejmujemy majtki na noc i czy się umyliśmy. Dostałem jakieś
                                              gorączki, nie wysokiej, ale stałej. Rodzice chodzili ze mną po lekarzach i nic,
                                              aż jakiś mądry doktor powiedział, że to na tle nerwicowym i żeby zmienić
                                              środowisko. Przenieśli mnie do innej szkoły. Ale w pierwszej klasie liceum
                                              znowu wróciłem do chóru. Bo chciałem być śpiewakiem, rodzice też marzyli o
                                              karierze dla mnie. Śpiewałem pięknym niskim głosem. Znowu się do mnie dobierał
                                              i wtedy powiedziałem tacie, że maestro to pedał, że nas wykorzystuje. Rodzice
                                              nie chcieli wierzyć, ale chyba mama zadzwoniła, coś tam bąkała przez telefon,
                                              K. się zorientował. To cwany lis, diabelnie inteligentny i silna osobowość, ma
                                              niesamowity wpływ na ludzi. Gada i patrzy głęboko w oczy. Powiedział, żeby
                                              natychmiast do niego przyjechali. Przekręcił ich oboje. Tata dał mi w pysk i
                                              koniec, kazał jechać na próbę. Teraz mamie głupio, a ojciec niestety już nie
                                              żyje.

                                              Te sprawy sięgają lat 60., podobno już od 1964 roku, kiedy K. jako 19-latek
                                              zaczął śpiewać w "słowiczych" barytonach. Ale na pewno w latach 70.

                                              - 30 lat?

                                              - Niech pan powie, jaka w latach 70. była świadomość, kto słyszał o pedofilii,
                                              AIDS?

                                              Można się było pośmiać

                                              - Mówił do nas "stary", a do maluchów "misiu" i chwytał za kolanko. Często
                                              powtarzał: "Stary, tylko żadnych babek". W hotelu zapraszał do pokoju,
                                              częstował wódką, rzucił coś o starożytnej Grecji, Platon, "Uczta", takie gadki.
                                              I jeszcze miał takie powiedzonko, mówił, że starożytne: "Stary, kobieta jest z
                                              obowiązku, melon dla przyjemności, a chłopiec dla rozkoszy". Nie słyszał pan
                                              tego? No i polewał wódkę, młodszym nie, czasem częstował ich winem. Wino -
                                              napój boski. Po kolei odpadali, aż został ten, którego sobie upatrzył,
                                              polowanie skończone, zamykał się z nim na noc. To się przenosiło na innych jak
                                              zaraza, niektórzy chórzyści kopulowali po pokojach ze sobą. Na początku była
                                              taka zasada, że do chóru i na tournee trafiają tylko absolwenci naszej szkoły
                                              chóralnej, jedynej w Polsce. Ale tak od połowy lat 80. on zaczął sprowadzać
                                              chłopaków z zewnątrz. Zwykle na zasadzie kochanków, byli z nim jakiś czas, a on
                                              im gwarantował karierę. Pamiętam słynnego dzisiaj śpiewaka, też z nim mieszkał
                                              jakiś czas. Załatwił mu studia, a widać dużo mógł, bo chłopak nie miał nawet
                                              matury. Niektórzy chłopcy to ewidentnie wykorzystywali, żyli z nim pół roku, on
                                              im coś załatwiał, a potem wracali do dziewuch.

                                              Pamiętam, jak gdzieś na wyjeździe chłopaczek dobijał się do pokoju K. "Co ty
                                              robisz? On jest pijany", odciągaliśmy go od drzwi. Ale chłopak dalej walił.
                                              Mówił, że K. obiecał mu załatwić miejsce w Akademii Muzycznej. Drzwi się
                                              otworzyły i przez kilka miesięcy chłopaczek chodził w apaszkach K., jego
                                              kurtkach, nawet spodniach, i jeszcze wspólny rejs do Maroka. Ale nieraz
                                              specjalnie przychodziliśmy rano pod drzwi K., dla rozrywki, popatrzeć, kto tym
                                              razem wyskoczy z pąsami na twarzy i ze łzami w oczach. Można się było pośmiać.

                                              - I po tym wszystkim, co pan przeszedł i wiedział, zapisał pan syna do
                                              Słowików?

                                              - A gdzie go miałem posłać, żeby karierę zrobił? Chłopak ma wybitny talent,
                                              myśli o karierze operowej. Poza tym była taka niepisana zasada w chórze, że
                                              dzieci chórzystów już nie tyka. Ale żeby mieć syna na oku, też się zapisałem do
                                              chóru, do głosów męskich. Trzeci raz zostałem Słowikiem.
                                              Napatrzyłem się na te jego gierki, jak łamie ludzi, na każdego szuka haka.
                                              Potrafi ludziom w życiu namieszać. Jechaliśmy na występy do Berlina, a ja tam
                                              miałem babę, p
                                              • dokowski Re: Różnica jest fundamentalna chuba w twojej... 03.08.04, 10:23
                                                Gość portalu: wikul napisał(a):

                                                > To za co dostał 8 lat do odsiadki ?

                                                Za przestępstwa, które popełnił. Pedofilia to termin medyczny.

                                                > Pan wie, dwa nagie ciała obok siebie, dotykanie, to człowiek chociaż
                                                > by nie chciał, ma erekcję.

                                                To dowodzi, że K. nie był pedofilem. Ty masz naprawdę problemy z kojarzeniem.
                                                K. był pederastą, skoro lubił doprowadzać swoich chłopców do erekcji.
                                                • Gość: wikul Re: Różnica jest fundamentalna chuba w twojej... IP: *.acn.waw.pl 03.08.04, 21:39
                                                  dokowski napisał:

                                                  > Gość portalu: wikul napisał(a):
                                                  >
                                                  > > To za co dostał 8 lat do odsiadki ?
                                                  >
                                                  > Za przestępstwa, które popełnił. Pedofilia to termin medyczny.
                                                  >
                                                  > > Pan wie, dwa nagie ciała obok siebie, dotykanie, to człowiek chociaż
                                                  > > by nie chciał, ma erekcję.
                                                  >
                                                  > To dowodzi, że K. nie był pedofilem. Ty masz naprawdę problemy z kojarzeniem.
                                                  > K. był pederastą, skoro lubił doprowadzać swoich chłopców do erekcji.



                                                  To uważasz ze w Polsce pederastia jest karalna ? Fundamentalne odkrycie. Podaj
                                                  jeszcze z jakiego artkułu.
                                                  • dokowski Karalny jest seks z nieletnimi. 04.08.04, 09:11
                                                    Gość portalu: wikul napisał(a):

                                                    > To uważasz ze w Polsce pederastia jest karalna ?

                                                    Pederastia nie jest karalna. Pederastia z nieletnim jest.

                                                    Seks z kobietą nie jest karalny. Seks z nieletnią jest.

                                                    To naprawdę proste, wystarczy się skupić.

                                                    Pedofilia to zupełnie co innego.
                                                  • Gość: wikul Masz w głowie groch z kapustą IP: *.acn.waw.pl 09.08.04, 00:52
                                                    Masz w głowie groch z kapustą. Poducz sie trochę i nie kompromituj więcej.


                                                    Pedofilia
                                                    Medycyna, Psychologia do Notesu

                                                    Pedofilia, popęd płciowy do dzieci, psychoseksualna skłonność do dzieci
                                                    i
                                                    młodzieży obojga płci.

                                                    Amerykański uczony J. Money dzieli pedofilię na: nepiofilię (obiektem
                                                    zainteresowania jest dziecko w wieku przedszkolnym), pedofilię (obiektem jest
                                                    dziecko w wieku szkolnym, ale przed okresem dojrzewania) i efebofilię (obiektem
                                                    jest osoba w wieku dojrzewania). W większości ujawnionych przypadków
                                                    zainteresowaniem pedofilów cieszą się dziewczęta w wieku 8-11 lat i chłopcy w
                                                    wieku 11-15 lat.

                                                    Typ kontaktów pedofilnych bywa zróżnicowany, począwszy od obnażania się i
                                                    masturbowania w obecności nieletnich, dotykania ich narządów płciowych, a na
                                                    pełnych stosunkach seksualnych kończąc.

                                                    U pedofilów niekiedy stwierdza się zmiany organiczne w mózgu, które prowadzą do
                                                    tego typu zachowań, ale w większości przypadków o rozwoju pedofilii decydują
                                                    czynniki psychiczne i rozwojowe, np. zaburzone relacje z rodzicami,
                                                    doświadczenie przemocy seksualnej w dzieciństwie, odczuwanie lęku wobec kobiet,
                                                    kompleksy, niepowodzenia w życiu seksualnym.

                                                    W niektórych kulturach świata zachowania pedofilne wiążą się z obyczajowością,
                                                    np. w plemieniu Eipo żyjącym na Nowej Gwinei są akceptowane kontakty seksualne
                                                    dorosłych mężczyzn z dziećmi w każdym wieku. W innych plemionach spotyka się
                                                    rytuały inicjacyjne młodzieży o pedofilnym charakterze. W innych kulturach są
                                                    akceptowane małżeństwa z nieletnimi dziewczynkami. W kulturze Zachodu pedofilia
                                                    też była faktem. G. de Rais, marszałek Francji żyjący w XV w., miał kontakty
                                                    pedofilne z kilkuset chłopcami, z których około 200 zabił. W XVIII-wiecznej
                                                    Anglii były rozpowszechnione domy publiczne o pedofilnym charakterze. Przykłady
                                                    można mnożyć.

                                                    W naszym społeczeństwie pedofilia jest surowo oceniana. Nawet w zakładach
                                                    karnych pedofile znajdują się na samym dnie hierarchii i budzą agresję u innych
                                                    więźniów. Wobec pedofilów oczekuje się stosowania możliwie najsurowszych kar, a
                                                    wiele osób domaga się kastracji; w niektórych krajach jest stosowana.

                                                    Jakie są szanse leczenia pedofilii?

                                                    Z najbardziej znanych na świecie ośrodków leczenia pedofilów wynika, że po
                                                    kilku latach leczenia z użyciem specjalnych leków, metod treningowych i
                                                    psychoterapii, uzyskano poprawę u 21% leczonych. Lepsze wyniki uzyskuje się w
                                                    przypadku pedofilów żyjących w udanych małżeństwach, mających poczucie winy,
                                                    nie akceptujących tej dewiacji, bez zaburzeń psychicznych.

                                                    Hasło opracowano na podstawie “Słownika Encyklopedycznego Miłość i Seks”
                                                    Wydawnictwa Europa. Autor - Lew Starowicz. ISBN 83-87977-17-9. Rok wydania
                                                    1999.

                                                    wiem.onet.pl/2581,haslo.html
                                                  • dokowski A z jakiej dziedziny jest ten uczony? 09.08.04, 10:04
                                                    Gość portalu: wikul napisał(a):

                                                    > Amerykański uczony J. Money

                                                    Pewnie filozof albo socjolog

                                                    > efebofilię (obiektem jest osoba w wieku dojrzewania).

                                                    To oczywiście nie jest pedofilia, ale już zupełnie co innego

                                                    > W większości ujawnionych przypadków zainteresowaniem pedofilów cieszą się
                                                    > dziewczęta w wieku 8-11 lat i chłopcy w
                                                    > wieku 11-15 lat.

                                                    Ten facet chyba sam jest pedofilem i dlatego celowo miesza zupełnie różne
                                                    rzeczy, aby zrelatywizować moralnie pedofilię.

                                                    > U pedofilów niekiedy stwierdza się zmiany organiczne w mózgu

                                                    Nic dziwnego, że facet pisze "niekiedy" skoro miesza zupełnie różne przypadki

                                                  • Gość: wikul A z jakiej dziedziny jest ten uczony ? dokologii ! IP: *.acn.waw.pl 10.08.04, 01:04
                                                    Idź się leczyć na nogi, na głowę za późno.
                                                  • dokowski Pederastia nie jest karalna 09.08.04, 09:58
                                                    Gość portalu: wikul napisał(a):

                                                    > To uważasz ze w Polsce pederastia jest karalna ?

                                                    Karalny jest seks z nieletnimi, niezależnie od tego czy homo czy hetero. To tak
                                                    trudno zrozumieć?
            • panidanka Re: Klasyczny przypadek głupoty połączonej z igno 22.06.04, 10:47
              dokowski napisał:

              > A przecież wystarczy zajrzeć do encyklopedii

              a nie prościej i aktualniej jest porozmawiać o tym z kobietami, których
              dopiero...4..3..2..pokolenie na własnej skórze doświadczało zmian w ruchu
              feministycznym?
              a także i powiększało swoją wiedzę, której nie znajdziecie jeszcze w
              encyklopediach

              chętnie porozmawiam na ten temat, a obserwacji i doświadczeń osobistych w
              temacie mam...więcej niż znajdziecie w encyklopedii czy u Jarugi-Nowackiej

              danka
              • Gość: wikul Re: Klasyczny przypadek głupoty połączonej z igno IP: *.aster.pl / *.aster.pl 23.06.04, 00:42
                panidanka napisała:

                > dokowski napisał:
                >
                > > A przecież wystarczy zajrzeć do encyklopedii
                >
                > a nie prościej i aktualniej jest porozmawiać o tym z kobietami, których
                > dopiero...4..3..2..pokolenie na własnej skórze doświadczało zmian w ruchu
                > feministycznym?
                > a także i powiększało swoją wiedzę, której nie znajdziecie jeszcze w
                > encyklopediach
                >
                > chętnie porozmawiam na ten temat, a obserwacji i doświadczeń osobistych w
                > temacie mam...więcej niż znajdziecie w encyklopedii czy u Jarugi-Nowackiej
                >
                > danka


                Masz rację. Wytłumacz to temu głupkowi bo mi ręce opadają.
          • yourope To te lyse figury w parlamencie sa kobietami? 24.06.04, 15:30
            Jak te szczyty wladzy dzialaja na ludzkie hormony. Przerazajace...

            Gość portalu: wikul napisał(a):

            > Moja niechęć do feministek może niektórych dziwić. Dlaczego nie lubię pań,
            > które walczą o równouprawnienie? I w tym pytaniu tkwi sedno całej sprawy.
            > Feministki nie walczą o równouprawnienie. Dlaczego? Dlatego, że
            > równouprawnienie jest i nie ma już o co walczyć. "Kobieta i mężczyzna w
            > Rzeczypospolitej Polskiej mają równe prawa w życiu rodzinnym, politycznym,
            > społecznym i gospodarczy" czytamy w art. 33 par. 1 Konstytucji RP.
            • Gość: wikul Re: To te lyse figury w parlamencie sa kobietami? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 29.06.04, 03:28
              yourope napisał:

              > Jak te szczyty wladzy dzialaja na ludzkie hormony. Przerazajace...



              To Sierakowska, Banachowa, Jaruga, itp. wyłysiały ?
    • ciek-awy Jak. Przecież to miriamfirst 23.06.04, 10:19
      • firstmiriam Ani nie potwierdzam ani nie zaprzeczam 23.06.04, 10:24
        • Gość: wikul Re: Ani nie potwierdzam ani nie zaprzeczam IP: *.aster.pl / *.aster.pl 07.07.04, 21:44
          Niby czego ?
    • pan.scan.gazeta.pl Głównie w portki lejemy 23.06.04, 12:21
      • tako.rzecze.ceesowy.wuj Ceesiek tylko i wyłącznie w portki 24.06.04, 01:29

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka