Gość: EUROMIR
IP: *.cm-upc.chello.se
16.03.02, 00:11
POWTORNIE,DO ZNUDZENIA, LIST OTWARTY DO PANA ADAMA MICHNIKA
Motto :
/…/ " Prymas Polski i polski prezydent, polski premier i warszawski rabin
powiedzieli niemal jednym głosem, że hołd ofiarom zbrodni w Jedwabnem winien
służyć sprawie polsko-żydowskiego pojednania w prawdzie. Niczego bardziej nie
pragnę. Jeżli stanie się inaczej, będzie to również moja wina. Również za to
będę odpowiedzialny."
(Końcowy fragment artykułu A.Michnika, "Szok Jedwabnego", GW i The New York
Times, 2001-03-17)
Szanowny Panie,
jutro upływa pierwsza rocznica opublikowania przez Pana artykułu "Szok
Jedwabnego",jednocześnie na łamach GW i The New York Times.
Jest więc okazja, aby sprawdzić - na ile ten ważki tekst nieulotny - , którego
jest Pan autorem, wytrzymał próbę czasu. Jest to ważne z wielu - sądzę -
względów.
Po pierwsze - poparł Pan - dziś możemy mówić o ogromnej Pańskiej naiwności -
bez żadnych zastrzeżeń, tezę ogłoszoną w książce J.T.Grossa p.t. "Sąsiedzi".
Jak wiemy , autor twierdzi tam, że mord jedwabieński, w czasie II wojny, jest
popełniony przez Polaków.
Nie jakichś tam Polaków, lecz przez konkretną , polską ludność miasteczka,
stanowiącą połowę liczby mieszkańców, na drugiej połowie - stanowionej przez
polskich Zydów. Sąsiedzi mordowali tam sąsiadów, a miejscowi Polacy stali się
mordercami z inspiracji własnej, nie niemieckiej. Paląc w jedwabieńskiej
stodole żywcem 1600 Zydów, Polacy zostali - nie zapominajmy o wskazanych przez
Grossa innych jeszcze miejscach - wspólnikami hitlerowców w zagładzie Zydów na
ziemiach polskich.
Po drugie. Nie oczekując na żadne badania historyków, archiwistów, komisji
śledczej IPN - nagłośnił Pan, tę polską, (co jeszcze niestwierdzone), zbrodnię
w szczegółach ,(podając nawet liczbę ofiar), i angażując w tym celu, nie tylko
swoją GW, ale i jedną z najbardziej opiniotwórczych gazet na świecie - NYT.
Zdawał przecie sobie Pan sprawę, że ukazanie się Pańskiego artykułu, w tak
dużych i ciężkich gatunkowo nośnikach, stwarza trudno odwracalne fakty. Niesie
za sobą konsekwencje.
Jako historyk i dziennikarz, wiedział Pan też , że podawanie do wiadomości
publicznej niesprawdzonych i niezweryfikowanych informacji, jest grzechem
głównym w fachach, którymi się Pan para. A jednak podjął Pan to ryzyko. Czy
zdawał Pan sobie sprawę z konsekwencji tego kroku ?
Po trzecie. Decydując się na firmowanie słabo udokumentowanej tezy J.T.Grossa,
zaangażował Pan w to przedsięwzięcie cały swój, bezsprzecznie wielki
autorytet. Autorytet, który zdobył Pan dzięki historycznym, bezsprzecznym
zasługom, w wieloletniej, pełnej wyrzeczeń, ryzyka i cierpień, walce o wolną
Polskę i demokrację w naszym kraju. Jak rzadko kto w Polsce, dysponował Pan
kapitałem społecznego zaufania.
Jak rzadko kto, bez sensu go Pan przetracił.
Jutro - 17 stycznia 2002 - upływa dwanaście miesięcy od nadania przez Pana
sprawie Jedwabnego, tego tak ponurego dla Polski i Polaków rozgłosu. Rozgłosu,
który nobilitował Pan własnym nazwiskiem.
I choć śledztwo IPN jeszcze trwa, możemy chyba już pokusić się na częściowe
podsumowanie, (proponuję), oparte tylko na potwierdzonych faktach.
A jak one wyglądają ?
Poniewa¿ IPN nie ogłosił jeszcze oficjalnego wyniku śledztwa - nie kuśmy się
na stwierdzenie ostateczne - kto był autorem zbrodni. Poczekajmy cierpliwie do
ogłoszenia jego rezultatu. Natomiast, skoro znane już są oficjalne badania
mogił, (na podstawie częściowej ekshumacji), stwierdżmy, że Pańskie słowa z 17-
03-2001,w artykule będącym przedmiotem tego listu - są nieprawdziwe. Które
słowa ? Cytuję :
."/…/strasznym szokiem stała się książka Jana Tomasza Grossa "Sąsiedzi", która
ujawniła prawdę o mordzie 1600 Zydów w Jedwabnem dokonanym polskimi rękami/…/"
Ponieważ prof. Andrzej Kola kierujący pracami ekshumacyjnymi stwierdza ponad
wszelką wątpliwość, że w swoim raporcie przedstawił wyniki badań mówiące o
około 300 ofiarach /Rzeczpospolita 10-072001/, to znaczy bezsprzecznie, iż
liczba ofiar podana przez Pana jest nieprawdziwa.
Szanowny Panie Adamie Michnik, skoro nie dopełnił Pan jako dziennikarz i
historyk podstawowego obowiązku weryfikacji żródeł i padł Pan (sądzę) ofiarę
szarlatana, żądam od Pana wyciągnięcia z tego faktu konsekwencji. Naturalnie
to, iż puścił Pan w świat fałszywe informacje dotyczące ilości ofiar, nie może
być tylko Pańską prywatną sprawą.
Pańską prywatną sprawą jest utrata przez Pana wiarygodności.
Natomiast wprowadzenie w błąd międzynarodowej opinii publicznej - prywatną
sprawą nie jest.
Wierzę, że jako człowiek honoru, opublikuje Pan - w najbliższym czasie - w
Gazecie Wyborczej i The New York Times, tekst - o objętości podobnej temu
sprzed dwunastu miesięcy , w którym - niekoniecznie od razu samobiczując się -
poinformuje Pan opinię publiczną o błędzie faktograficznym dotyczącym ilości
ofiar.
Mam nadziejê, że uznaje Pan jako historyk, że ta kwestia ma znaczenie - bez
względu na cokolwiek - pierwszorzędne.
Jeżeli chce Pan - tak jak Pan to deklaruje w motto, które zapożyczyłem z
Pańskiego artykułu - służyć sprawie polsko-żydowskiego pojednania ,to "…aby nie
stało się inaczej, aby nie była to Pańska wina" - żądam aby przywrócił Pan
światu prawdę.
Euromir
………………………………………………………………………………………………………………..
Wszystkie osoby na Forum, które zgadzają się z przedstawionymi tu postulatami
proszę o pomoc w upublicznieniu tego listu.