Dodaj do ulubionych

welfare state

IP: *.dc.dc.cox.net 01.07.04, 02:27
Anna Delick
Niespełna dwa tygodnie przed nadzwyczajnym kongresem SAP powstała - i nie był
to przypadek! - nowa platforma ideologiczna szwedzkiej lewicy
internacjonalistycznej, o nazwie Vänster för Europa, która w swobodniejszym
tłumaczeniu znaczy Lewica Proeuropejska. Komunikat prasowy o jej powstaniu
podpisało 146 polityków, aktywistów związkowych, znanych publicystów i
naukowców, reprezentujących socjaldemokratów i postkomunistów. Wśród
sygnatariuszy są osobistości znaczące: Margot Wallström - szwedzka komisarz
europejska (i mocna kandydatka na przyszłego premiera); Göran Johnsson - szef
ciągle najpotężniejszego w Szwecji związku zawodowego Metall (jak widać, nie
wszystkie związki zawodowe sympatyzują z lewicą narodową); Anders Ehnmark -
pisarz i najwybitniejszy dziś publicysta szwedzkiej lewicy, aktywny także w
debacie międzynarodowej; znani dziennikarze Arne Ruth (były szef redakcji
kulturalnej "Dagens Nyheter") i Anders Ljunggren; Per Wirtén - naczelny
niezależnego, lewicowego periodyku "Arena"; Hans Larsson - naczelny "Dagens
Arbete", Nalin Pekgul - kurdyjska imigrantka, przewodnicząca krajowej
organizacji kobiet-socjaldemokratek, a więc bardzo wpływowego partyjnego
networku. "Mimo słusznie krytykowanego niedoboru demokracji w Unii, jest dziś
jeszcze za wcześnie, aby to Parlament Europejski wybierał Komisję. Widzimy
jednak konieczność dalszego rozwoju europejskiej integracji w kierunku
federacyjnym. Jesteśmy zwolennikami wspólnej polityki bezpieczeństwa i
obrony, a nawet wspólnej polityki podatkowej w Europie" 8 - powiedziała
członkini Lewicy Proeuropejskiej, była socjaldemokratyczna minister
szkolnictwa Ylva Johansson. "Problem w tym, że wielu naszych towarzyszy z
lewicy jest wręcz zafiksowanych na słowie STATE w terminie "welfare state".
Ale bourgeois nie są już dłużej narodowi, kapitaliści działają w skali
globalnej. Jeżeli lewica nie przeniesie się na arenę ponadpaństwową, zginie" -
dodał inny członek Vänster för Europa, postkomunista Kenneth Kvist, który
reprezentował Szwecję w Konwencie konstytucyjnym.
[...]
Gdy Leszek Miller postanowił w Brukseli odrobić fiasko Kopenhagi i odegrał
Gromykę (zwanego Mr Niet), prasa wielu krajów "starej Unii" zaczęła pisać o
Polsce bez politycznej poprawności. Włodzimierz Cimoszewicz oświadczył wtedy,
że interesuje go tylko, co mówią politycy, a nie, co piszą dziennikarze.
Wypowiedź ta potwierdziła moje już i uprzednio ugruntowane przekonanie, że
minister być może obdarzony jest mnóstwem zalet, ale akurat nie ma
kwalifikacji do zajmowania się sprawami zagranicznymi. Znamy wszak wiele
artykułów czy audycji, które były znacznie bardziej znaczącymi wydarzeniami
politycznymi, niż przemówienia premierów lub dyplomatyczne noty. Do kategorii
tego typu "wydarzeń medialnych" zaliczyć też należy wspomniany program "Misja
kontrolna".
[...]
Każda lewicowa partia kontynentalnej Europy musi dziś odpowiedzieć sobie na
dwa fundamentalne pytania: - jak utrzymać swój welfare na nie zmienionym
poziomie, skoro na skutek zmian demograficznych coraz mniejsza liczba
pracujących ma utrzymywać coraz większą liczbę klientów welfare'u? - w jakim
stopniu własnym dobrobytem dzielić się można z biednymi państwami "nowej
Unii", nie ryzykując buntu własnych obywateli i dojścia do władzy
ksenofobicznych populistów oraz innych "politycznych nostalgików", których
jedynym marzeniem jest rozwalenie Zjednoczonej Europy? Słowa welfare -
oznaczającego w języku angielskim zarówno dobrobyt, jak i szeroko rozumianą
opiekę społeczną - używam tu jako terminu technicznego. Welfare state nie
oznacza (jak często sądzą polscy intelektualiści) wspomagania biednych, ale
finansowany z podatków system konsumpcji zbiorowej, opartej o transfery i
powszechne ubezpieczenia dostępne wszystkim klasom; podstawowa definicja
mówi, że welfare state to "a country in which the welfare of all classes is
helped by national insurance, subsidized medical and dental service, old-age
pensions, care etc.". Przy okazji wspomnę, że ponieważ w rozbudowanym welfare
state aparat opieki sektora publicznego w dużej mierze przejmuje i ogranicza
rolę tradycyjnej rodziny, ten typ organizacji społecznej jest bardzo trudny
do zaakceptowania przez konserwatystów w ogóle, a ortodoksyjnych katolików -
w szczególności. Dlatego welfare state rozwinął się szczególnie w państwach
protestanckich lub laickich (Francja). Za najbardziej konsekwentną jego formę
uznawany jest model szwedzki (folkhemmet - dom ludu), który różni się dość
znacznie od modelu niemieckiego czy tego, jaki wprowadził w Wielkiej Brytanii
Clement Attlee. Model szwedzki nazywany jest często "horyzontalnym" - gdy
pierwsze ubezpieczenia społeczne Bismarcka dotyczyły tylko robotników
przemysłowych, szczególnie podatnych na "socjalistyczną herezję", wprowadzona
krótko potem w Szwecji powszechna renta starcza miała właśnie charakter
ogólnonarodowy, nie związany z zawodem, dochodami etc. Model szwedzki opiera
się o bardzo silny solidaryzm między zdrowymi i chorymi, osobami bezdzietnymi
i rodzicami, pracującymi i emerytami, rencistami, bezrobotnymi. W Polsce jest
on bardzo słabo znany, a ukazujące się czasami na jego temat publikacje - i
to w poważnych pismach - mają tyle wspólnego ze Szwecją, co osławione
Schwedenkräuter (ta sprzedawana także w Polsce kombinacja ziół dr Pabsta nie
ma nic wspólnego ze Szwecją i jest w tym kraju zupełnie nieznana).

ten tekst jest w ostatnim numerze "Dzis"
www.dzis.com.pl
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka