Dodaj do ulubionych

Bankructwo Polski!

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.04, 12:26

Bankrutuje Polska!Czy w Szczebrzeszynie, czy w Chełmie, czy w Brzozowie, czy
w Ustrzykach, wszędzie zbankrutowały prawie wszystkie zakłady pracy.
Większego bankructwa w Polsce być nie może!!!
Zamyka się nawet szpitale, przychodnie, przedszkola i żłobki. Dzieciom
odebrano nawet dotacje na dożywianie. Zlikwidowano fundusze alimentacyjne i
nie ma zapomóg dla bezrobotnych. Jak żyć mają w tych małych miasteczkach?
Padają prawie wszystkie sklepy. Ludzie żyją na kredyt lub z emerytury i
niewielu pracowników budżetowych. Szkoły funkcjonują, bo są opłacane z
wyżebranych- wymuszanych składek od rodziców. Nawet sklepy z ciuchami na
wagę, czy z rzeczami po 4zł. padają!
Funkcjonują jeszcze tylko zakłady pogrzebowe, urzędy państwowe do ściągania
podatków.
SLD przekupuje bieszczadzkie dzieci wodą sodową "za darmo", aby namawiały
rodziców do głosowania na tych, którzy doprowadzili do tego stanu gospodarkę
(Nowiny 8.06.04)!

Dość mamy szmateksowej i bankrutującej UE!!!
Ci którzy rządzili; SLD (Samoobrona), UW, PO,AWS(PiS), dlaczego startują do
UE ?
Może po to by, ją tak doprowadzić do bankructwa, jak Polskę?
Obserwuj wątek
      • 1tomasz1 Re: Bankructwo Polski! 09.06.04, 13:28
        Gość portalu: zzyzzio napisał(a):

        > Witaj Zygmuś! Widzimy, że jesteś znów w formie...

        Niech mnie ktoś teraz przekona, że fobi mają równo pod sufitem. :))))
        A swoją drogą Zigi, dobre to było. Dawaj więcej. :)
    • 1tomasz1 Re: Bankructwo Polski! 09.06.04, 13:26
      Gość portalu: Zygmunt napisał(a):

      >
      > Bankrutuje Polska!Czy w Szczebrzeszynie, czy w Chełmie, czy w Brzozowie, czy
      > w Ustrzykach, wszędzie zbankrutowały prawie wszystkie zakłady pracy.

      Jak się nazywał ten minister propagandy w rządzie Saddama? Ten, który to na tle
      przejeżdżających przez Bagdad amerykańskich czołgów opowiadał o zwycięstwie
      armii irackiej? Zigi, to nie Twój wuj? :))))))

      > Większego bankructwa w Polsce być nie może!!!

      Może być. Bankructwo zdrowego rozsądku. Zigi, co piłeś?

      > Zamyka się nawet szpitale, przychodnie, przedszkola i żłobki.

      Pędzę więc po dziecko do przedszkola. Może już zamknęli? A'propos Zigi, ile
      masz dzieci? W jaki sposób przyczynileś się do zwiększenia przyrostu
      naturalnego w narodzie? :)

      > Dzieciom
      > odebrano nawet dotacje na dożywianie.

      Dotacje. Te z moich podatków niby? ;)

      > Zlikwidowano fundusze alimentacyjne i
      > nie ma zapomóg dla bezrobotnych.

      Katastrofa. A co jest zamiast funduszu alimentacyjnego? Nic, Panie kłamco do
      kwadratu?

      > Jak żyć mają w tych małych miasteczkach?

      No właśnie Zigi, jak się żyje w Krośnie?

      > Padają prawie wszystkie sklepy. Ludzie żyją na kredyt lub z emerytury i
      > niewielu pracowników budżetowych. Szkoły funkcjonują, bo są opłacane z
      > wyżebranych- wymuszanych składek od rodziców. Nawet sklepy z ciuchami na
      > wagę, czy z rzeczami po 4zł. padają!

      A jednak nie. Ty nie piłeś. Masz po tym katar? :)

      > Funkcjonują jeszcze tylko zakłady pogrzebowe, urzędy państwowe do ściągania
      > podatków.

      Całe szczęście. Ulżylo mi... :)

      > SLD przekupuje bieszczadzkie dzieci wodą sodową "za darmo", aby namawiały
      > rodziców do głosowania na tych, którzy doprowadzili do tego stanu gospodarkę
      > (Nowiny 8.06.04)!

      Wodę sodową to ty masz we łbie i to w nadmiarze. :)

      >
      > Dość mamy szmateksowej i bankrutującej UE!!!

      Powiedzmy więc jej zgodnym churem: dość, dość, dość! :))))

      > Ci którzy rządzili; SLD (Samoobrona), UW, PO,AWS(PiS), dlaczego startują do
      > UE ?

      To rozumiem. Dlaczego jednak startuje LPR? Bo JKM wprost powiedział, że dla
      kasy. Czy Giertycha stać na taką szczerość.

      > Może po to by, ją tak doprowadzić do bankructwa, jak Polskę?
      >
      Zigi, coś się tak wk...? LPR ustawiła Cię na ostatnim miejscu na liście?
      Pisałem, że warto głosować na tych z ostatnich miejsc. Masz szansę. :)
        • Gość: stąd Składki unijne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.06.04, 12:29
          4 maja 2004 r. wpłaciliśmy składkę majową w wysokości 727 mln zł.
          Następne powinniśmy wpłacać pierwszego każdego miesiąca. A zatem prawdopodobnie
          1 czerwca zapłaciliśmy kolejne 727 mln zł. Jednak żadne media nie poinformowały
          o tym fakcie. Zapewne w ramach kampanii wyborczej. Co ciekawe Ministerstwo
          Finansów ma awarię serwera. Już tydzień temu wiedzieli, że awaria potrwa do 14
          czerwca 2004 r.
      • Gość: Zygmunt Re: Bankructwo Polski! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.04, 19:27

        > Bankrutuje Polska! Czy w Szczebrzeszynie, czy w Chełmie, czy w Brzozowie, czy
        > w Ustrzykach, wszędzie zbankrutowały prawie wszystkie zakłady pracy.

        Jak się nazywał ten minister propagandy w rządzie Saddama?
        -Tomasz z GW???????
        Ten, który to na tle
        przejeżdżających przez Bagdad amerykańskich czołgów opowiadał o zwycięstwie
        armii irackiej? Zigi, to nie Twój wuj? :))))))
        TO PEWNIE Twój?
        Tu padają zakłady pracy, a ty widzisz,że pracują.

        > Większego bankructwa w Polsce być nie może!!!

        Może być. Bankructwo zdrowego rozsądku.
        -Pewnie Twojego-Pewnie Twojego.
        Zigi, co piłeś?
        Zapytaj siebie!


        > Zamyka się nawet szpitale, przychodnie, przedszkola i żłobki.

        Pędzę ( bimber można teraz pędzić legalnie!, by rozpijac się w tej UE)
        więc po dziecko do przedszkola.
        Zajmij się wychowywaniem a nie pisaniem tu bzdur.
        Może już zamknęli?
        -A jednak coś piłeś!
        -W jednym mieście zamknięto wiele przedszkoli.

        A'propos Zigi, ile
        masz dzieci?
        -Ile Ty masz, skoro pędzisz?

        W jaki sposób? przyczynileś się?

        (Pomyliłeś funkcje naiwnego policjanta rządowego)
        do zwiększenia? przyrostu ?
        naturalnego w narodzie? :)
        Piłeś!!!!

        > Dzieciom
        > odebrano nawet dotacje na dożywianie.

        Dotacje. Te z moich podatków niby? ;)
        A jak do UE biorą nasze pieniądze to cię nie wzrusza?
        Jesteś jak naiwny policjant broniący wszystkiego, co rządowe!

        > Zlikwidowano fundusze alimentacyjne i
        > nie ma zapomóg dla bezrobotnych.

        Katastrofa. A co jest zamiast funduszu alimentacyjnego?
        -To ,co wypłacają zamiast dotychczasowej kwoty -to jest kpina żałosna z
        biednych dzieci i kobiet. I jeszcze, że tu możesz w tak okropny sposób kpić z
        biedy.
        Doczekasz się podobnego losu i zrozumiesz. Tak będzie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        Nic, Panie kłamco do
        kwadratu?
        -Podsumowanie przesłuchania na SB!
        Kłamcą, to ty jesteś. Przeczytaj, co tu napisałeś!!!

        > Jak żyć mają w tych małych miasteczkach?

        No właśnie Zigi, jak się żyje w Krośnie?
        A ty nie żyjesz w Krośnie? Sprawdź!!!!Ja nie pisałem o Krośnie, ale o
        Szczebrzeszynie, Ustrzykach, Chełmie!

        > Padają prawie wszystkie sklepy. Ludzie żyją na kredyt lub z emerytury i
        > niewielu pracowników budżetowych. Szkoły funkcjonują, bo są opłacane z
        > wyżebranych- wymuszanych składek od rodziców. Nawet sklepy z ciuchami na
        > wagę, czy z rzeczami po 4zł. padają!

        A jednak nie.??????????????????

        Ty nie piłeś.
        _ TY Piłeś?
        Masz po tym katar? :)-Przesłuchanie?
        -Rzeczywistość jest bardziej okropna niż tu opisałem.

        > Funkcjonują jeszcze tylko zakłady pogrzebowe, urzędy państwowe do ściągania
        > podatków.

        Całe szczęście. Ulżylo mi... :)
        Nad miską?

        > SLD przekupuje bieszczadzkie dzieci wodą sodową "za darmo", aby namawiały
        > rodziców do głosowania na tych, którzy doprowadzili do tego stanu gospodarkę
        > (Nowiny 8.06.04)!

        Wodę sodową to ty
        masz we łbie
        i to w nadmiarze. Sądzisz po sobie i komuś przypisujesz!
        :)Przeczytaj "Nowiny" z 8.06.04

        >
        > Dość mamy szmateksowej i bankrutującej UE!!!

        Powiedzmy więc jej zgodnym churem:
        -A nie chórem? Piłeś?
        dość, dość, dość! :))))
        -Dość masz picia?

        > Ci którzy rządzili; SLD (Samoobrona), UW, PO,AWS(PiS), dlaczego startują do
        > UE ?

        To rozumiem. Dlaczego jednak startuje LPR?
        Wystartowała!!!!
        Bo JKM wprost powiedział, że dla
        kasy.
        -A co to ma wspólnego? A kto nie weżmie należnej kasy? UE? PO ?
        Czy Giertycha stać na taką szczerość.
        -Nie jestem Giertychem!
        Giertych nie mieszka w Krośnie. To chyba Twoje urojenia.
        A może powiesz,Z że jesteś Napoleonem? Albo Janem Pawłem?

        > Może po to by, ją tak doprowadzić do bankructwa, jak Polskę?
        >
        Zigi, coś się tak wk...?

        LPR ustawiła Cię na ostatnim miejscu na liście?
        (Ciebie nie ustawiła?)
        Pisałem, że warto głosować na tych z ostatnich miejsc. Masz szansę. :)
        Będziesz głosował na mnie ? Masz bujną wyobrażnię ?

        -Niestety jesteś kłamcą, bo ja nie startuję!!!
        I stale mnie bierzesz za jakiegoś "Jana"?????
        Musiał on cię bardzo, zdenerwować, skoro nie wiesz, co piszesz i komu
        odpowiadasz?
        Bądź Pan poważny!
        Kto pod kim dołki kopie , ten sam w nie wpada.
        Nie miałeś Tomaszu sposobu ani warunków do podważenia mojego opisu Polski
        bankrutujacej, dlatego po kilku piwach plotłeś od rzeczy.
        Postaraj się teraz na trzeźwo, spokojnie odpowiedzieć, że jednak bankrutuje
        Polska w UE.



        • Gość: Zygmunt Re: Bankructwo Polski! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.04, 19:54
          Frag. dyskusji z Tomaszem:
          Zygmunt;) Dzieciom odebrano nawet dotacje na dożywianie.

          Tomasz:Dotacje. Te z moich podatków niby? ;)
          Zygmunt:A jak do UE biorą nasze pieniądze, to cię nie wzrusza?
          Nasz Dziennik, Środa, 2 czerwca 2004, Nr 128 (1927)Potrzebne dożywianie

          Coraz więcej dzieci w Polsce cierpi głód. Często w ich domach wystarcza tylko
          na chleb, nie ma mowy nawet o ciepłej zupie. Powodem biedy w rodzinach jest
          bezrobocie rodziców, choroba, niezaradność życiowa, niskie zarobki, a także
          patologia. Jak pokazują ostatnie dane, najtrudniejsza sytuacja jest w
          Bieszczadach, na Pomorzu, w dawnym województwie zielonogórskim i lubuskim oraz
          w okolicach Ełku i Suwałk.
          Pod koniec ubiegłego roku Ministerstwo Gospodarki, Pracy i Polityki Społecznej
          zapowiedziało, że w 2004 roku nie będzie realizowany w Polsce rządowy program
          dożywiania dzieci, a pieniądze na ten cel zostaną przekazane gminom, które
          przejmą to zadanie w formie zasiłku okresowego. Jednocześnie zmniejszono sumę
          przeznaczoną na dożywianie dzieci. Na ten rok wynosi ona 60 mln (dla
          porównania - w roku ubiegłym było to 160 mln zł). Do tej pory jednak żadne
          pieniądze nie zostały gminom przekazane. Krzysztof Mikulski, zastępca dyrektora
          Departamentu Pomocy Społecznej, uspokajał w grudniu ubiegłego roku, że nikt nie
          pozbawi dzieci dożywiania. - Sto milionów zabrane z dożywiania zostanie
          przesunięte na zasiłki celowe oraz okresowe dla rodzin. Rodzice dostaną
          pieniądze i będą je mogli wykorzystać np. na dożywianie - mówił.
          Wiele indywidualnych osób i całych środowisk, mając na uwadze dobro dzieci,
          protestowało przeciwko decyzji ministerstwa. Związek Bieszczadzkich Gmin
          Pogranicza wystosował nawet apel o pomoc do rządu oraz parlamentarzystów, w
          którym czytamy m.in.: "Gorący posiłek podany dziecku w szkole bywa najczęściej
          jedynym w ciągu dnia, jaki to dziecko spożywa (dotyczy to głównie środowisk
          popegeerowskich). W sezonie zimowym przy słabym skomunikowaniu i odśnieżaniu
          dróg uczniowie długo oczekują na przystankach na przewóz, a niektórzy zmuszeni
          są dodatkowo pokonywać pieszo kilkukilometrowe odcinki z osad leśnych do szkół
          (...). Nie można stosować prostej arytmetyki przy rozdziale środków i
          przykładać kryteriów rozdziału obowiązujących na innych terenach Polski do
          bieszczadzkich realiów (...)".
          Tylko najbiedniejszym...
          Nic nie pomogło. Jak dowiedzieliśmy się w Wydziale Polityki Społecznej
          Podkarpackiego Urzędu Wojewódzkiego, dopiero pod koniec maja ministerstwo
          rozdzieliło wspomniane 60 mln na województwa. I tak na przykład województwo
          podkarpackie otrzymało na dożywianie 4 mln zł. - Do tej pory, zgodnie z ustawą
          o pomocy społecznej, gminy dożywiały dzieci z własnych środków. Teraz, kiedy z
          gmin spłyną do nas informacje o dotychczas realizowanym zadaniu, będziemy mogli
          rozdzielić i przekazać pieniądze. Mamy nadzieję, że wystarczy ich dla
          wszystkich, którzy mają dochody do 100 procent kryterium dochodowego (uprzednio
          było to 200 procent) określonego w ustawie o opiece społecznej. W praktyce
          wygląda to tak, że w rodzinie dochód na jednego członka nie może przekraczać
          316 zł (poprzednio ok. 700). - wyjaśnia Mirosław Przewoźnik, zastępca dyrektora
          Wydziału Polityki Społecznej PUW, dodając, że w województwie podkarpackim
          dożywianiem objętych jest 62 tysiące dzieci (w ubiegłym roku 77 tys. uczniów -
          dopisek MAP). - Potrzeby na pewno są większe, ale opieka społeczna nie jest od
          tego, żeby pomagać wszystkim, ale tylko tym najbiedniejszym - podkreśla. Jak
          więc do tej pory gminy radziły sobie z dożywianiem dzieci? Różnie - w
          zależności od tego, jak zamożna jest dana gmina. Często gdy brakowało środków,
          szukano sponsorów, proszono o pomoc parafie.
          Nie tylko MOPS
          W Krakowie dożywianiem dzieci zajmuje się wiele organizacji. Potrzeby są bowiem
          wielkie. Sam Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej dożywia ze środków miasta 3922
          dzieci (w roku ubiegłym 4700). Od stycznia do maja otrzymały 179 127 posiłków
          na kwotę 555 412 zł. - Obecnie możemy finansować dożywianie tylko tym
          najbiedniejszym, a potrzeby są znacznie większe - powiedziała nam Marta
          Chechelska-Dziepak, rzecznik prasowy MOPS w Krakowie.
          W pomoc dzieciom włącza się więc wiele innych organizacji, instytucji. Często
          przy parafiach powstają jadłodajnie czy punkty wydawania żywności. - Każdego
          dnia przychodzi do nas kilkunastoletni chłopczyk i bierze trzy bochenki chleba
          dla swojej wielodzietnej rodziny - opowiada siostra albertynka. - Ostatnio
          otrzymałem wiadomość, że potrzeba sfinansować dożywianie dwójce dzieci. Umarł
          im ojciec i są w bardzo trudnej sytuacji. Od razu więc poszedłem do proboszcza,
          a ten bez wahania zgodził się pokryć koszty - opowiada Kazimierz Bożek z
          zespołu charytatywnego działającego przy parafii Podwyższenia Krzyża Świętego w
          Krakowie, a jednocześnie radny dzielnicy XI w tym mieście.Warto podkreślić, że
          pan Kazimierz całym sercem zaangażowany jest w pomoc najuboższym i gdzie może,
          tam zawsze da cukier, mąkę, chleb czy inne konieczne produkty. W bieżącym roku
          także dzięki jego inicjatywie rada dzielnicy XI wygospodarowała na dożywianie
          dzieci 36 tys. zł. - Widzimy bardzo dużą biedę, bezradność ludzi, więc
          spieszymy im z pomocą. Wiele osób z różnych powodów nie chce korzystać z opieki
          społecznej, wstydzą się, boją, dlatego wychodzimy do nich z pomocną ręką.
          Organizujemy różne zajęcia dla dzieci, dajemy paczki przed świętami, po prostu
          pomagamy, jak możemy - podkreśla pan Kazimierz.
          W tej działalności na rzecz ubogich bardzo pomaga parafia. To dzięki księżom
          katechetom, wizycie duszpasterskiej odkrywa się ludzi biednych, którzy
          potrzebują wsparcia. W kościele natomiast wystawione są kosze, do których
          parafianie wkładają rzeczy dla potrzebujących. Tej pomocy księża uczą już
          najmłodszych, np. organizując w szkołach przed świętami czy rozpoczęciem roku
          szkolnego pomoc koleżeńską.
          Jest ciężko
          - Nie stać mnie na gotowanie dzieciom obiadów. Ani ja, ani mąż nie mamy pracy.
          Żyjemy właściwie z dnia na dzień. Nasze dzieci jedzą ciepłą zupę w szkole, a w
          domu dojadają chleb - opowiada p. Krystyna, matka 4 dzieci w wieku szkolnym
          mieszkająca w Bieszczadach. Takie przykłady można mnożyć.
          Jak wykazują ostatnie badania, Podkarpacie to jedno z czterech województw, w
          którym dzieci są w najtrudniejszej sytuacji. Przypomnijmy, że obecnie stopa
          bezrobocia wynosi tam blisko 30 procent, a od dawna nie powstał na tym terenie
          żaden duży zakład pracy. Ludzie żyją na granicy nędzy.
          Z tego powodu wiele dzieci korzysta z dożywiania prowadzonego w szkole.
          Posiłek, który tam dostają (cena obiadu wynosi około 1,5 zł), jest ważny dla
          nich nie tylko ze względu na rozwój fizyczny, ale także z uwagi na ich zdrowie.
          Powszechnie wiadomo, że dzieci, które nie jedzą obiadów, są apatyczne i łatwo
          zapadają na różne choroby. - Uczniowie, którzy są głodni, na lekcjach nie mogą
          się skupić i ciężko do nich dotrzeć z jakimikolwiek informacjami. W efekcie
          gorzej się uczą. Takich sytuacji u nas nie brakuje - powiedziała nam pani Anna,
          nauczycielka w jednej z bieszczadzkich szkół.
          MOPS w Lesku prowadzi dożywianie w siedmiu szkołach. Niestety, tylko w jednej
          dzieci dostają ciepły obiad. W pozostałych otrzymują tzw. suchy prowiant, czyli
          drożdżówkę oraz coś ciepłego do picia, czasem jakiś owoc. - Obecnie dzienna
          stawka żywieniowa dla jednego dziecka wynosi u nas 1,5 zł. Za tę sumę naprawdę
          trudno jest coś ugotować. Do maja mieliśmy sponsora, który do każdego dziecka
          dołożył nam 50 groszy. Tak, niestety, nie będzie w czerwcu, więc będziemy
          musieli coś wymyślić - martwi się Danuta Słabik, dyrektor MOPS w Lesku.
          Iskierką nadziei są pieniądze, które mogą nadejść z Podkarpackiego Urzędu
          Wojewódzkiego. Gdyby zostały przekazane jeszcze w czerwcu, dzieci nie zostałyby
          pozbawione ciepłej zupy...
          O tym, jak wielkie są potrzeby, może świadczyć fakt, że w Lutowiskach, kiedy
          znalazły się środki od s
          • Gość: Zygmunt Re: Bankructwo Polski! cd. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.04, 19:56

            O tym, jak wielkie są potrzeby, może świadczyć fakt, że w Lutowiskach, kiedy
            znalazły się środki od sponsora, w jednej ze szkół dożywianiem objęto 217
            dzieci z 300. - Wszystkie te dzieci wymagają pomocy, dochody ich rodzin są
            naprawdę bardzo niskie - powiedziała nam Anna Mahal, kierownik Gminnego Zespołu
            Obsługi Oświaty w Lutowiskach. Oprócz tego dożywianie prowadzi tu Gminny
            Ośrodek Pomocy Społecznej. - Dożywiamy 76 dzieci w SP w Lutowiskach oraz dzieci
            w szkołach filialnych. W Lutowiskach stawka żywieniowa wynosi 1,9 zł i z tego
            gotujemy dzieciom ciepły posiłek, a w filiach 1,4 zł, tam dzieci dostają tylko
            tzw. suchy prowiant - mówi Grażyna Wojnar, pracownik socjalny GOPS w
            Lutowiskach. - Nie wiemy, jak będzie od września. Mamy jednak nadzieję, że nie
            zabraknie nam środków dla dzieci - dodaje.
            Nie tylko dzieci
            Widząc wielkie potrzeby, z pomocą dzieciom oraz ich rodzinom przychodzi Caritas
            w Polsce. Jak poinformowała nas Agnieszka Kubicka z Caritas Polska z Warszawy,
            w skali całego kraju organizacja dożywia około 120 tysięcy osób, w tym około 60
            tysięcy dzieci. - Z naszej pomocy korzystają dzieci i młodzież w placówkach
            socjoterapeutycznych, w szkołach, a także w innych placówkach pomocowych.
            Pomagamy także dzieciom z rodzin wielodzietnych oraz w domach samotnej matki -
            wylicza Agnieszka Kubicka. Stawka jednego obiadu w Caritas w Polsce została
            wyliczona na 2,4-3 zł. Pieniądze na ten cel pochodzą m.in. z ogólnopolskiej
            akcji "Kromka chleba" oraz z wpłat ofiarodawców. - Potrzeby w tym względzie są
            bardzo duże. Społeczeństwo z każdym dniem jest biedniejsze, a to odbija się na
            dzieciach. Staramy się reagować na każdy sygnał, często sami "wyłapujemy"
            dzieci i przyprowadzamy do naszych świetlic, których w Polsce jest 120. W
            diecezji zielonogórsko-gorzowskiej mamy aż 50 takich placówek - wyjaśnia
            Agnieszka Kubicka.
            Caritas w Polsce stara się aktywizować bezrobotnych poprzez tworzenie dla nich
            miejsc pracy, a w konsekwencji środków do życia. Takie akcje miały już miejsce
            m.in. w Białymstoku oraz Ełku. Oby było ich jeszcze więcej.Małgorzata Pabis,
            www.naszdziennik.pl

            • snajper55 Mamy prawie 7-proc. wzrost PKB ! 09.06.04, 22:29
              Wzrost gospodarczy w I kwartale wyniósł 6,9 proc. PKB - podał w środę Główny
              Urząd Statystyczny. Żaden z analityków nie spodziewał się takiego wyniku

              czytaj dalej »
              r e k l a m a





              Dane ogłoszone w środę przez GUS zaskoczyły rynek finansowy. Ekonomiści
              spodziewali się, że wzrost gospodarczy będzie wyższy niż 6 proc., może nawet
              6,5. Prognoza NBP mówił a 6,4 proc.

              Głównym motorem wzrostu okazał się eksport i popyt wewnętrzny. Inwestycje
              wzrosły o 3,5 proc. To już wyraźny wzrost w porównaniu z wynikiem z ostatniego
              kwartału ubiegłego roku (0,1 proc.), ale daleko od zapisanych przez rząd w
              budżecie 12 proc. w całym 2004 roku.

              W pierwszych trzech miesiącach tego roku bardzo szybko rozwijał się przemysł -
              wartość dodana wzrosła o 14,5 proc. Wyraźnie przyspieszyły też usługi (wzrost o
              5,7 proc.). W tyle zostawało budownictwo (spadek o 3,9 proc.), wiemy jednak już
              że w kwietniu i w budownictwie nastąpił ogromny przełom.

              Rząd przewiduje, że w tym roku wzrost gospodarczy wyniesie 5,7 proc., a w
              przyszłym 5 proc. PKB.

              S.
              --
              veritas odium parit, obsequium amicos
              • krzysztofsf Re: Mamy prawie 7-proc. wzrost PKB ! 10.06.04, 00:46
                snajper55 napisał:

                > Wzrost gospodarczy w I kwartale wyniósł 6,9 proc. PKB - podał w środę Główny
                > Urząd Statystyczny. Żaden z analityków nie spodziewał się takiego wyniku
                >
                > czytaj dalej »
                > r e k l a m a
                >

                Nienaumyslnie sam skomentowales ta informacje.



                --
                Lista nr 5 to najlepszy wybor - najnizsze podatki i ograniczenie biurokracji - utrzymanie suwerennosci.
                Fundusz Wyborczy Unii Polityki Realnej:
                BRE Bank o/Warszawa 07114010100000548618002021
                • Gość: PABLO Re: Mamy prawie 7-proc. wzrost PKB ! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.06.04, 09:35
                  Jest dobrze a będzie lepiej. zsadniczym pytaniem jest co takiego wydarzyło się
                  w pierwszym kwartale że tak wzrosło? nie bylismy jeszcze w UE. Co ciekawe jak
                  pytać ludzi wokół to twierdzą że takiej bryndzy i zastoju dawno nie było a tu
                  taka niespodzianka. Tow. Miller już rok temu wizytując GUS twierdził iż w
                  chwili przystąpienia do UE rola tej instytucji rośnie. Wraz ze wzrostem
                  znaczenia GUS rosną też wskaźniki. Wzrost zakupów materiałów budowlanych można
                  z łatwością wytłumaczyć wzrostem VAT poza tym w miarę wzrostu cen nośników
                  energii VATów akcyz etc. będzie nam również rósł bardzo szybko PKB. Podejrzewam
                  tu dramatyczne wzrosty po akcesji. Ponieważ nie wierzę w żadne wskaźniki a w to
                  co widzę to poczekam z optymizmem jak wokół mnie zacznie sie poprawiać.
                  • 1tomasz1 Re: Mamy prawie 7-proc. wzrost PKB ! 11.06.04, 08:18
                    Gość portalu: PABLO napisał(a):

                    > Jest dobrze a będzie lepiej. zsadniczym pytaniem jest co takiego wydarzyło
                    się
                    > w pierwszym kwartale że tak wzrosło? nie bylismy jeszcze w UE.

                    Oj boli Cię to, boli. Dlatego doszukujesz się dziury. Pytanie tylko co będziesz
                    pisał o II kwartale? :)))

                    > Co ciekawe jak
                    > pytać ludzi wokół to twierdzą że takiej bryndzy i zastoju dawno nie było a tu
                    > taka niespodzianka.

                    Moja firma w I kwartale ma zysk jak za cały poprzedni rok. Chyba z
                    niewłaściwymi ludźmi gadasz.

                    > Tow. Miller już rok temu wizytując GUS twierdził iż w
                    > chwili przystąpienia do UE rola tej instytucji rośnie. Wraz ze wzrostem
                    > znaczenia GUS rosną też wskaźniki.

                    Wiedziałem, że któryś to wreszcie napisze. Tylko dlaczego nie wprost, że GUS
                    manipuluje?

                    > Wzrost zakupów materiałów budowlanych można
                    > z łatwością wytłumaczyć wzrostem VAT

                    Zgoda. Tylko dlaczego ten wzrost utrzymuje się po 1 maja?

                    > poza tym w miarę wzrostu cen nośników
                    > energii VATów akcyz etc. będzie nam również rósł bardzo szybko PKB.

                    O rany! Mamy mistrza ekonomii. :))))

                    > Podejrzewam
                    >
                    > tu dramatyczne wzrosty po akcesji. Ponieważ nie wierzę w żadne wskaźniki a w
                    to
                    >
                    > co widzę to poczekam z optymizmem jak wokół mnie zacznie sie poprawiać.

                    To długo poczekasz. Nie lepiej zmienić środowisko? ;)
              • Gość: Zygmunt Mamy wzrost PKB , a brak na dożywianie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.06.04, 12:08
                Jaki wzrost jak nie ma pieniędzy na dożywianie? Polska bankrutuje i to, ze
                względu na dostosowanie się do UE!!!
                Czytamy dziś; w Naszym Dzienniku;
                "Nie ma pieniędzy na dożywianie dzieci
                W połowie maja br. Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w Dębicy zakończył akcję
                dożywiania dzieci. Powód? Brak pieniędzy w kasie gminy. W ten sposób około 1,3
                tys. uczniów zostało pozbawionych jedynego posiłku.

                Do przedszkoli, szkół podstawowych i gimnazjów w gminie Dębica uczęszcza prawie
                4,4 tys. dzieci, z czego około 1,3 tys. korzysta z dożywiania. Już blisko
                miesiąc temu zostały one pozbawione posiłków w szkołach. Sytuacja ta martwi
                rodziców. - Moje dziecko zjadało obiad w szkole. Ja z mężem nie pracuję, więc
                nie mamy pieniędzy. My zjemy i chleb z masłem, ale dziecko przecież rośnie, nie
                może nie zjeść obiadu. Jestem teraz bezradna. Do kogo mam iść po pomoc, jak
                nigdzie nie ma pieniędzy - mówi zrozpaczona pani Maria z Zawady.
                Jak dowiedzieliśmy się w GOPS w Dębicy, z kasy gminy do 8 maja na dożywianie
                dzieci przekazano 73 tys. zł. - Więcej pieniędzy nie ma już na ten cel, a z
                urzędu wojewódzkiego dotychczas nie uzyskaliśmy żadnego dofinansowania -
                powiedziała nam Alfreda Korycka, kierownik GOPS w Dębicy. - Zwróciliśmy się do
                wojewody podkarpackiego o pomoc finansową w wysokości 150 tys. zł. Ostatnio
                jednak dowiedziałam się, że mamy otrzymać na przyszły semestr
                65,5 tys. zł. Kiedy jednak te pieniądze będą, nie wiadomo - dodaje.
                Jeśli w ogóle będą, zostaną wykorzystane w przyszłym semestrze. Wystarczą na
                dożywianie tylko wtedy, jeśli zostanie utrzymana dotychczasowa stawka, czyli 70
                gr na suchy posiłek i 90 gr na ciepły obiad.
                Jak dowiedzieliśmy się w Urzędzie Wojewódzkim w Rzeszowie, dopiero pod koniec
                maja Ministerstwo Gospodarki, Pracy i Polityki Społecznej rozdzieliło 60 mln na
                poszczególne województwa, przyznając Podkarpaciu
                4 mln zł na ten cel. - Do tej pory, zgodnie z ustawą o pomocy społecznej, gminy
                dożywiały dzieci z własnych środków. Teraz, kiedy z gmin spłyną do nas
                informacje o dotychczas realizowanym zadaniu, będziemy mogli rozdzielić i
                przekazać pieniądze. Mamy nadzieję, że stanie się to jeszcze w czerwcu i że
                pieniędzy wystarczy dla wszystkich, którzy mają dochody do 100 procent
                kryterium dochodowego, czyli nie więcej niż 316 zł na osobę - wyjaśnia Mirosław
                Przewoźnik, zastępca dyrektora Wydziału Polityki Społecznej PUW w Rzeszowie.
                Takie tłumaczenie jednak nie nakarmi tysięcy głodnych dzieci, które nie dość,
                że często otrzymywały zamiast ciepłej zupy kanapkę, to teraz zostały pozbawione
                nawet tego".

        • 1tomasz1 Re: Bankructwo Polski wg Jana :)))) 11.06.04, 08:39
          Dzięki Ci Janie za tę dawkę "chumoru".
          Przypomniałem sobie, jak się ten koleś, Twój protoplasta, nazywał: iracki
          minister informacji Muhammad Saed as-Sahhaf (ksywka: "Ali Komik").
          Słuchaj Zigi, Jan czy jak Ci tam (nie ładnie kłamać) masz u mnie ksywę "Jan-
          komik". :)))
          Mam nadzieję, że nie będziesz kazał długo czekać na więcej?
        • 1tomasz1 Re: Bankructwo Polski! 11.06.04, 08:20
          dziejas napisał:

          > miales racje :))) jest wesolo :)))

          To jeszcze nic. Facet się dopiero nakręca.
          W szczytowym momencie bluzga na wszystko i wszystkich. A jak pięknie
          interpretował słowa JP II. Szkoda tylko, że nie robi odstępów i spacji.
          Dokładnie jak w poprzednim Janowskim wcieleniu.
    • komentator Kto kupil 4% wiecej niz rok temu? 10.06.04, 10:37
      Gość portalu: Zygmunt napisał(a):

      > Większego bankructwa w Polsce być nie może!!!
      > Zamyka się nawet szpitale, przychodnie, przedszkola i żłobki. Dzieciom
      > odebrano nawet dotacje na dożywianie. Zlikwidowano fundusze alimentacyjne i
      > nie ma zapomóg dla bezrobotnych. Jak żyć mają w tych małych miasteczkach?
      > Padają prawie wszystkie sklepy. Ludzie żyją na kredyt lub z emerytury i
      > niewielu pracowników budżetowych. Szkoły funkcjonują, bo są opłacane z
      > wyżebranych- wymuszanych składek od rodziców. Nawet sklepy z ciuchami na
      > wagę, czy z rzeczami po 4zł. padają!

      To kto kupuje ta mase towaru, 4% wiecej niz rok temu?
      Poniżej wskaźniki za I kwartał 2004 i 2003 roku:

      I kw. 2004 I kw. 2003
      PKB 6,9 2,3
      przemysł 14,5 4,1
      budownictwo -3,9 -19,5
      usługi rynkowe 5,7 3,4
      spożycie ogółem 3,3 0,9
      spożycie ind. 4,0 1,3
      akumulacja br. 21,8 15,2
      nakłady trwałe 3,5 -3,8
      popyt krajowy 5,7 2,6

      • gucio60 Re: Kto kupil 4% wiecej niz rok temu? 10.06.04, 10:48
        jesli oceniac po zakupach supermarketowych, jesli oceniac jak ubrani sa ludzie,
        jesli oceniac po rodzaju samochodow, jesli oceniac po ilosci samochodow, jesli
        oceniac po cenach metra kwadratowego, jesli oceniac wedle zagranicznych
        urlopowiczow, jesli oceniac ..............., to w Polsce dzieje sie zupelnie
        niezle
        jakis procent zawsze bedzie mial troche lub bardzo zle, to sa "walory
        kapitalizmu"
        jestesmy chyba zaradni a ci tu piszacy narzekac raczej nie powinni
            • Gość: Zygmunt Re: Kto kupil 4% wiecej niz rok temu? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.06.04, 19:08
              Prawdy..Prawdy nam potrzeba!
              J. Lewicki "Ktoś kiedyś powiedział: "Jedynie prawda jest ciekawa". Ktoś starał
              się zdefiniować prawdę i napisał: "Prawda ma w sobie coś wielkiego. Można nią
              manipulować, okrawać i ukrywać, poddawać ostrej krytyce i szkalować, ale nie
              można jej zabić, bo pewnego dnia przedrze się przez mroki i wyjdzie na jaw.
              Nawet, jeśli jej szaty będą poszarpane walce, twarz pozostanie piękna". Bywają
              okresy, kiedy prawda jest ukrywana przez państwo, kiedy chce się ją całkiem
              zniweczyć. Jednak ona i tak w końcu wyjrzy na światło dzienne. Również w życiu
              prywatnym i zawodowym jesteśmy ciągle oszukiwani. "Łgarstwem i oszustwem stoi
              świat"- mówi stare przysłowie. Nigdy jednak nie powinno nam zabraknąć
              cierpliwości w oczekiwaniu godziny prawdy. "Prawda czasami upada, ale pomimo to
              trwa"- brzmiał napis na drzwiach patrycjuszy. Godne uwagi jest również stare
              przysłowie: "Prawda musi mieć twardą czaszkę, bo wytrzymuje to ciągłe stawanie
              jej na głowie". Chciałbym dzisiaj powiedzieć cos na temat człowieka, który
              poznał pewną idee i stwierdził, iż każdy człowiek powinien ją poznać."


              Przypominam:"Gomółka Mikołaj (ok. 1535 - ok. 1591),( a nie W.Gomułka!) polski
              kompozytor, chórzysta a następnie instrumentalista na dworze króla Zygmunta
              Augusta. 1566 powrócił do rodzinnego Sandomierza, gdzie sprawował funkcje
              sądownicze i administracyjne. W latach 80. był nadwornym muzykiem biskupa
              krakowskiego P. Myszkowskiego, któremu poświęcił wydane w 1580 Melodie na
              psałterz polski, do tekstu Psałterza Dawidowego w przekładzie J.
              Kochanowskiego. Ok. 1590 był muzykiem na dworze kanclerza J. Zamoyskiego."

              Natomiast : "Ludu pracujący stolicy. Dzięki integracji"... ten styl stosują
              nadal euronaiwni.

              To mowa trawa- socrealizm!

              A do tego euronaiwni bronią socjalistów, którzy nas oddają do naowego obozu z
              socjalistami na czele!

              "Ludzi pełno w sklepach i mają samochody"- to jest dobrobyt w XXIw.!"
              To, co... mają nie kupować jedzenia? Mają chodzić na pieszo,jak za
              średniowiecza?
              Ale nie bierzesz pod uwagą, że ceny wzrosły o ok. 50%, a nie wzrosły zarobki i
              emerytury !!!
              Jeśli padło 80 % zakładów pracy, to 20 % ma dochody przy tym 50% wzroście cen!
              Niech cukrownia przetrzyma cukier, a potem sprzeda o 100% drożej, to będzie
              miała straty czy zysk ?
              Ale, kiedy piszę, że prawie wszystkie, bo 80 % zakł,adów padło, to pocieszasz
              nas, że ludzie jeszcze kupują.... jedzenie w sklepach - w najtańszych
              supermarketach!
              I to też świadczy o bankructwie Polski!
              Przyjedź do Szczebrzeszyna, gdzie padł
              ostatni zaklad pracy- pobliska cukrownia i zapytaj ludzi o sposób przetrwania.
              Pozdrawiam.
              • albert.flasz Re: Kto kupil 4% wiecej niz rok temu? 10.06.04, 20:59
                Rzeczywiście: nie Gomółka, tylko Gomułka - pomyliłem się i przepraszam. Co do
                reszty - z uwagi na fakt, że zjeździłem ten kraj we wszystkich możliwych
                kierunkach i w każdej chwili mogę znaleźć argumenty na poparcie każdej teorii
                uważam, że dyskusja jest jałowa.
                • Gość: Zygmunt Re: Kto kupil 4% wiecej niz rok temu? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.07.04, 12:11
                  "Analizując przyczyny niemal powszechnego bojkotu wyborów do Parlamentu
                  Europejskiego w Polsce, chciałbym wskazać jeden jeszcze powód: wymierne skutki
                  majowego akcesu. Jak dotąd, jedynymi wymiernymi skutkami tego akcesu jest
                  lawinowo narastająca drożyzna (wzrosły niemal z dnia na dzień ceny prawie
                  wszystkich towarów, a przecież to nie koniec: pełny wymiar wzrostu cen objawi
                  się jesienią). Ten wymierny konkret, który odczuła na własnym budżecie niemal
                  każda polska rodzina, zadał kłam jałowej europropagandzie: „koń jaki jest,
                  każdy widzi”. Nawet rolnicy, którym już w grudniu obiecywane są
                  pierwsze „dopłaty”, pytają zafrasowani: No dobrze, ale czy rosnące koszty
                  prowadzenia gospodarstw (droższe paliwa, nawozy, opał, cement, stal) nie
                  pochłoną aby z nawiązką tych dopłat, zwłaszcza w przypadku niewielkich
                  gospodarstw?..." CZYTAMY W OSTATNIEJ NIEDZIELI
      • Gość: gosc z niemiec Re: Kto kupil 4% wiecej niz rok temu? IP: *.dip.t-dialin.net 23.06.04, 11:26
        ja wiem!!!!
        ostatnio kupilam: pvc-panele, kacik tapicerski (tak sie nazywa po polsku?),
        okna dachowe "Fakro", cement itd .... produkcja z polski....pod nazwa "made in
        germany". a wiec ?..... ale niedlugo i my (z niemiec) nie bedziemy w stanie
        kupowac nawet towarow produkowanych po niskich cenach. dlaczego? spytacie sie:
        spadek produkcji na rynku niemieckim i co za tym idzie bezrobocie... a wiec nie
        kupie tak szybko nowych zeczy, stare musza starczyc do ...konca , ha, ha ,ha!!!

        i co wtedy zrobi polska produkcja z tymi towarami, .....wysle do iraku?

        a wiec jeszcze jest czas zrownac ceny produkcji i co za tym idzie zarobki na
        rynku polskim ( nie tylko : rumunia, bulgaria, china... tez )

        .. w innym przypadku bankrutcwo firm juz zaprogramowane.

        z nowych informacji: powoli rynek produkcji niemieckiej przechodzi na rumunie,
        bulgarie bo tam jeszcze taniej!!!

        tylko kto bedzie kupowal !!!! ludie z rumuni? napewno nie, im wystarcza zarobki
        na zaspokojenie glodu!!!

        ....moze, nie mam racji ???!!!!
      • komentator Zyga w amoku wali na oslep 10.06.04, 21:13
        Zyga wali:

        >"Ludzi pełno w sklepach i mają samochody"- to jest dobrobyt w XXIw.!"
        >To, co... mają nie kupować jedzenia? Mają chodzić na pieszo,jak za
        >średniowiecza? Ale nie bierzesz pod uwagą, że ceny wzrosły o ok. 50%, a nie
        >wzrosły zarobki i emerytury !!!

        To ile wynosi inflacja za ostatni rok Zyga?

        Jakby ceny wzrosly o 50% to o ile spadalaby sprzedaz towarow Zyga?

        Kto wyniosl 4% wiecej towaru z marketow niz rok temu?

        Po co buduje sie coraz wiecej coraz wiekszych sklepo i wielkie centra
        handlowe? Po to zeby na nich tracic kase?

        No i dlaczego przed hipermarketami ciezko znalezc parking? Ludzie tam
        przyjedzaja zeby ogladac towar ktorego nie kupia?

        > To kto kupuje ta mase towaru, 4% wiecej niz rok temu?
        > Poniżej wskaźniki za I kwartał 2004 i 2003 roku:
        >
        > I kw. 2004 I kw. 2003
        > PKB 6,9 2,3
        > przemysł 14,5 4,1
        > budownictwo -3,9 -19,5
        > usługi rynkowe 5,7 3,4
        > spożycie ogółem 3,3 0,9
        > spożycie ind. 4,0 1,3
        > akumulacja br. 21,8 15,2
        > nakłady trwałe 3,5 -3,8
        > popyt krajowy 5,7 2,6
        >
        • dziejas Re: Zyga w amoku wali na oslep 10.06.04, 23:45
          sprzedaz liczona jest w placowkach, w ktorych pracuje minimum 50 osob. zatem te
          dane nie uwzgledniaja spadku (ewentualnego) w mniejszych placowkach. na wzrost
          sprzedazy moglo miec wiec wplyw powstwanie nowych marketow, a niekoniecznie
          faktyczny wzrost sprzedazy. jezeli chodzi o wzrost cen to owszem wzrosly. moze
          nie o 50%, ale jednak znacznie. wiem, ze czesc z powodow niezaleznych (ropa). a
          tak na marginesie, to o ile spadlaby sprzedaz gdyby ceny wzrosly o 50%?? i z
          jakiego wzoru skorzystalbys do obliczen??
          pozdr.
          • snajper55 Re: Zyga w amoku wali na oslep 11.06.04, 00:31
            dziejas napisał:

            > sprzedaz liczona jest w placowkach, w ktorych pracuje minimum 50 osob. zatem
            > te dane nie uwzgledniaja spadku (ewentualnego) w mniejszych placowkach.

            A dlaczego tak twierdzisz ? Dane o sprzedaży, to według mnie dane o sprzedaży
            całkowitej.

            > na wzrost sprzedazy moglo miec wiec wplyw powstwanie nowych marketow, a nieko
            > niecznie faktyczny wzrost sprzedazy.

            Jesli jest to sprzedaż całkowita, to nie. Jesli sprzedaż w marketach, to
            oczywiście tak.

            > jezeli chodzi o wzrost cen to owszem wzrosly. moze nie o 50%, ale jednak znacz
            > nie. wiem, ze czesc z powodow niezaleznych (ropa).

            Ze znacznych podwyżek w tym roku to ja wiem jedynie o cukrze (z 2,oo na 2,99) i
            benzynie. Mówię o detalu, nie o hurcie.

            > a tak na marginesie, to o ile spadlaby sprzedaz gdyby ceny wzrosly o 50%?? i z
            > jakiego wzoru skorzystalbys do obliczen??

            To dość proste. Przy założeniu, iż ilość pieniądza jest stała, a więc nie ma
            podwyżek pensji, rent i emerytur, jeśli ceny pójdą w górę o 50% sprzedaż musi
            spaść średnio o 33%.

            Przykład:
            W styczniu miałeś 200zł a towar kosztował 2 zł/kg. Mogłeś kupić 100 kg.
            W lutym towar podrożał o 50% i kosztuje 3 zł/kg. Ponieważ masz znowu 200zł, to
            możesz kupić jedynie 67 k. Twoje zakupy zmniejszyły się o 33%.

            S.
            --
            veritas odium parit, obsequium amicos
            • dziejas Re: Zyga w amoku wali na oslep 11.06.04, 00:43
              mniejsze jednostki nie maja obowiazku skladania sprawozdan. kiedys przy okazji
              podawania danych o sprzedazy o tym mowili. pewnie trzeba by zapytac o szczegoly
              w urzedzie statystycznym... albo poszukac gdzies na necie, albo w literaturze
              fachowej, ale wybacz nie chce mi sie :)
              z tymi obliczeniami bardzo uprosciles sprawe. jest pewna pula towarow ktore w
              dalszym ciagu beda kupowane, glownie zywnosc - z tym ze moga wystepowac tansze
              zamienniki np. nie kg poledwicy ale kilogram zwyczajnej lub podwawelskiej.
              co zdrozalo? drob, wolowina, pieczywo... i to nie ze wzgledu na drozejaca rope.
              dzis w wiadomosciach mowili, ze przy zachodniej granicy niemieckie mleczarnie
              chca placic po 1.20 zl za litr mleka polskim rolnikom, a polskie do tej pory
              placily 0.90 zl. myslisz, ze nie bedzie to mialo przelozenia na ceny?
              • snajper55 Re: Zyga w amoku wali na oslep 11.06.04, 01:15
                dziejas napisał:

                > mniejsze jednostki nie maja obowiazku skladania sprawozdan. kiedys przy okazji
                > podawania danych o sprzedazy o tym mowili. pewnie trzeba by zapytac o szczego
                > ly w urzedzie statystycznym... albo poszukac gdzies na necie, albo w literatu
                > rze fachowej, ale wybacz nie chce mi sie :)

                Nie wydaje mi się, aby tak było. Sprzedaż, to jest sprzedaż. W końcu
                sprawozdania mogą brać z hurtowni, gdzie wszyscy się zaopatrują, lub z US
                (VAT !!!), gdzie są dokładne dane. Kiedyś supermarketów nie było, to sprzedaż
                by była zerowa ? ;))

                > z tymi obliczeniami bardzo uprosciles sprawe. jest pewna pula towarow ktore w
                > dalszym ciagu beda kupowane, glownie zywnosc - z tym ze moga wystepowac tansze
                > zamienniki np. nie kg poledwicy ale kilogram zwyczajnej lub podwawelskiej.

                Założenie przyjąłem jasne: niezmienna pula pieniędzy i wzrost wszystkich cen o
                50%. Rozpatrywanie tylko jednego towaru jest z kolei założeniem stałej
                struktury zakupów i tu masz rację, iż jest to spore uproszczenie. Jednak w
                przypadku biednego polskiego społeczeństwa sporo towarów nie ma swoich tańszych
                zamienników (czynsz, chleb, ziemniaki, itd, itp) i takie założenie wydaje się
                (z grubsza) uzasadnione.

                > co zdrozalo? drob, wolowina, pieczywo... i to nie ze wzgledu na drozejaca rope
                > dzis w wiadomosciach mowili, ze przy zachodniej granicy niemieckie mleczarnie
                > chca placic po 1.20 zl za litr mleka polskim rolnikom, a polskie do tej pory
                > placily 0.90 zl. myslisz, ze nie bedzie to mialo przelozenia na ceny?

                Na ceny sklepowe może nie mieć. Handlowcy jak na razie tną marżę, aby sprzedaży
                nie hamować (ta stała pula pieniędzy !).

                S.
                --
                veritas odium parit, obsequium amicos
                • dziejas Re: Zyga w amoku wali na oslep 11.06.04, 01:35
                  snajper55 napisał:
                  > Nie wydaje mi się, aby tak było. Sprzedaż, to jest sprzedaż. W końcu
                  > sprawozdania mogą brać z hurtowni, gdzie wszyscy się zaopatrują, lub z US
                  > (VAT !!!), gdzie są dokładne dane. Kiedyś supermarketów nie było, to sprzedaż
                  > by była zerowa ? ;))

                  nie mozna wziac z us. tam jest cala sprzedaz towarow i uslug. tutaj chodzi o
                  wzrost sprzedazy detalicznej. nie bylo supermaketow ale sieci typu pss, wss, gs
                  czy domy handlowe.
                  a gdyby brali pod uwage dane z us wyszloby na to wzrost sprzedazy nastapil na
                  skutek wzrostu ceny paliw (wieksze wplywy z vat !!!)


                  > Założenie przyjąłem jasne: niezmienna pula pieniędzy i wzrost wszystkich cen o
                  > 50%. Rozpatrywanie tylko jednego towaru jest z kolei założeniem stałej
                  > struktury zakupów i tu masz rację, iż jest to spore uproszczenie. Jednak w
                  > przypadku biednego polskiego społeczeństwa sporo towarów nie ma swoich
                  > tańszych zamienników (czynsz, chleb, ziemniaki, itd, itp) i takie założenie
                  > wydaje się (z grubsza) uzasadnione.


                  z grubsza tak... ale zbyt mocno uproszczone. a poza tym nie chcesz chyba
                  powiedziec, ze wszyscy polacy kupuja tylko najtansze rzeczy?? wiekszosc ma swoje
                  tansze zamienniki wlasnie ze wzgledu na mala zamoznosc spoleczenstwa. mowiac o
                  uproszczeniu mowilem wlasnie o tym, ze pominales wydatki stale, ktore trzeba
                  poniesc bez wzgledu na wysokosc cen (czynsz, zywnosc - te podstawowe rzeczy, z
                  innych mozna rezygnowac lub zamieniac na tansze produkty lub uslugi) generalnie
                  zmienia zmienia to strukture wydatkow, kwota pozostaje niezmienna. wiec nie
                  mozna mowic o spadku wartosci sprzedazy. pozostaje kwestia ilosci sprzedanego
                  towaru. tu utrudniaja obliczenia zamienniki. ale WARTOSC sprzedazy sie nie
                  zmienia jezeli nie zmniejsza sie kwota przeznaczana na wydatki.

                  > Na ceny sklepowe może nie mieć. Handlowcy jak na razie tną marżę, aby
                  > sprzedaży nie hamować (ta stała pula pieniędzy !).

                  owszem przelozy sie na ceny w sklepach. a to dlatego, ze mleczarnie beda musialy
                  kupowac mleko po wyzszych cenach i podniesc cene gotowych produktow. nie jest
                  zmiana mala bo roznica w cenie wynosci 25%. mozna oczywiscie sprowadzac mleko i
                  produkty mleczarskie z innych regionow, ale... koszty transportu zrobia swoje i
                  cena ostatecznie i tak pojdzie w gore. handlowcy wbrew pozorom nie tna marzy.
                  male sklepy podnosza ceny a duze wyciagaja kase od producentow. uwierz mi, bo
                  mam z tym kontakt na co dzien i wiem co mowie :)

                  pozdr.
                  • 1tomasz1 Re: Zyga w amoku wali na oslep 11.06.04, 08:33
                    Przypominam sobie te wszystkie dyskusje, co stanie się z mleczarniami,
                    zakładami mięsnymi itd. po wejściu do UE. Mówiło się (fobi mówili) o totatlnej
                    plajcie. Jan postawił nawet tezę, że zbankrutują wszystkie. :)
                    W efekcie mamy sytuację dokładnie odwrotną. Większość produkuje i ma się coraz
                    lepiej. Co do cen, to możemy opierać się na subiektywnych doznaniach i zrobić
                    sobie wycieczkę po sklepach i marketach. Moje wrażenie jest takie, że wzrosły
                    niewiele. Osobiście bardziej odczułem wzrost cen drobiu (konkretnie filetów)
                    jakieś kilka lat temu. W zasadzie z tygodnia na tydzień skoczyły o 30%-50%.
                    Możemy też opierać się na danych z GUS. Niebawem będzie raport za maj i wtedy
                    podyskutujemy.
                    Mnie najbardziej uderzył po kieszeni wzrost cen stali o jakieś 300% w stosunku
                    do poprzedniego roku. Kto buduje dom to wie o co chodzi.
                    • albert.flasz Re: Zyga w amoku wali na oslep 11.06.04, 10:12
                      1tomasz1 napisał:

                      > Osobiście bardziej odczułem wzrost cen drobiu (konkretnie filetów)
                      > jakieś kilka lat temu. W zasadzie z tygodnia na tydzień skoczyły o 30%-50%.
                      > Możemy też opierać się na danych z GUS. Niebawem będzie raport za maj i wtedy
                      > podyskutujemy.

                      Bo właśnie kilka lat temu ostatecznie zablokowano import tanich, dotowanych
                      filetów z USA (zresztą, ostatnią wielką partię sprowadziła firma związana
                      z "Caritasem" - była spora afera...). Poza tym mści się puszczenie
                      wszystkiego "na żywioł": przez ostatnich kilkanaście lat w Polsce regularnie,
                      2 - 3 razy do roku następowały "górki" i "dołki" (w trzodzie rónież, ale
                      rzadziej). Gdy ceny szły w górę, tysiące drobnych producentów (od kilkuset do
                      1 - 2 tysięcy sztuk) brały się za tucz brojlerów w przerobionych oborach,
                      stodołach... zapychali rynek (słaby eksport...), co doprowadzało do jego
                      załamania i spadku cen poniżej wszelkiej opłacalności. Wielu średnich i dużych
                      producentów właśnie przez to "zamknęło interesy". Jedyną w miarę stabilną
                      dziedziną była produkcja mleka, choć ceny skupu były ogólnie niskie, w stosunku
                      do kosztów, szczególnie u najlepszych producentów.
                      • 1tomasz1 Re: Zyga w amoku wali na oslep 11.06.04, 10:31
                        albert.flasz napisał:

                        > 1tomasz1 napisał:
                        >
                        > > Osobiście bardziej odczułem wzrost cen drobiu (konkretnie filetów)
                        > > jakieś kilka lat temu. W zasadzie z tygodnia na tydzień skoczyły o 30%-50%
                        > .
                        > > Możemy też opierać się na danych z GUS. Niebawem będzie raport za maj i wt
                        > edy
                        > > podyskutujemy.
                        >
                        > Bo właśnie kilka lat temu ostatecznie zablokowano import tanich, dotowanych
                        > filetów z USA (zresztą, ostatnią wielką partię sprowadziła firma związana
                        > z "Caritasem" - była spora afera...).

                        No proszę, to ja jadałem amerykańskie filety.
                        A fobi twierdzą, że dotowana żywność jest tylko w UE. :)

                        > Poza tym mści się puszczenie
                        > wszystkiego "na żywioł": przez ostatnich kilkanaście lat w Polsce regularnie,
                        > 2 - 3 razy do roku następowały "górki" i "dołki" (w trzodzie rónież, ale
                        > rzadziej). Gdy ceny szły w górę, tysiące drobnych producentów (od kilkuset do
                        > 1 - 2 tysięcy sztuk) brały się za tucz brojlerów w przerobionych oborach,
                        > stodołach... zapychali rynek (słaby eksport...), co doprowadzało do jego
                        > załamania i spadku cen poniżej wszelkiej opłacalności. Wielu średnich i
                        dużych
                        > producentów właśnie przez to "zamknęło interesy". Jedyną w miarę stabilną
                        > dziedziną była produkcja mleka, choć ceny skupu były ogólnie niskie, w
                        stosunku
                        >
                        > do kosztów, szczególnie u najlepszych producentów.

                        Nie na darmo mówi się już o przysłowiowych reakcja w stylu "świńskiego rynku".
                        • snajper55 Re: Zyga w amoku wali na oslep 11.06.04, 11:14
                          1tomasz1 napisał:

                          > No proszę, to ja jadałem amerykańskie filety.
                          > A fobi twierdzą, że dotowana żywność jest tylko w UE. :)

                          Nie tylko dopłaty. Także >obowiązkowe wskazanie regionu pochodzenia produktu<.
                          Ani chybi będą jajka stemplować. ;))

                          >Tymczasem planowany jest wielki wzrost dopłat dla farmerów w USA -
                          największego rywala UE. Prezydent USA podpisał 12 maja nową ustawę rolną, która
                          daje na kolejne 10 lat wzrost dopłat dla farmerów amerykańskich o 75%, co daje
                          budżet wysokości 190 miliardów euro. Pomoc ta jest wieloskładnikowa: ceny
                          gwarantowane, dopłaty kompensacyjne i płatności ryczałtowe. Konkretnie farmer
                          amerykański otrzyma od roku 2004:

                          15,84 euro/kwintal pszenicy,
                          11,385 euro/kwintal kukurydzy,
                          11,32 euro/kwintal jęczmienia,
                          23,44 euro/kwintal soji.

                          Ponadto program dopłat zawiera wsparcie dla mleka na okres 3 lat z budżetem
                          1,34 miliarda dolarów. Wszystkie dopłaty mają jednak pewien pułap - będzie to
                          maksymalnie 80.000 dolarów na gospodarstwo. Wartości dopłat są uzupełnione
                          poprzez program środowiskowy. Będą dwa typy tego programu:

                          pierwszy do sfinansowania systemów produkcji respektujących ochronę środowiska
                          (wg norm); przewidziano 11 miliardów dolarów na 10 lat;
                          nowy program, który ma na celu ochronę zasobów naturalnych; przewidziano 2
                          miliardy dolarów na 6 lat.
                          Inne zapowiadane zmiany - od roku 2004 w USA, obowiązkowe będzie wskazanie
                          regionu pochodzenia produktów. Z pewnością jest to kolejna kategoria jakości,
                          godna naśladowania.<

                          www.kki.pl/wirpoz/raporty/unijnezaiprzeciw.htm \

                          S.
                          --
                          veritas odium parit, obsequium amicos
                          • 1tomasz1 Re: Zyga w amoku wali na oslep 11.06.04, 11:23
                            snajper55 napisał:

                            > 1tomasz1 napisał:
                            >
                            > > No proszę, to ja jadałem amerykańskie filety.
                            > > A fobi twierdzą, że dotowana żywność jest tylko w UE. :)
                            >
                            > Nie tylko dopłaty. Także >obowiązkowe wskazanie regionu pochodzenia produktu
                            > <.
                            > Ani chybi będą jajka stemplować. ;))

                            :) Ciekawe co na to świrmat? I jeszcze ci homoseksualiści...
                            Co do jajek, to jestem jak najbardziej za. Niektóre unijne pomysły są chore
                            (cała WPR). Jednakże ten z jajami, to dla mnie rewelacja. Do tej pory nie
                            miałem szans ścigać kogokolwiek za zbuka. A to się niestety dosyć często zdarza.

                            >
                            > >Tymczasem planowany jest wielki wzrost dopłat dla farmerów w USA -
                            > największego rywala UE. Prezydent USA podpisał 12 maja nową ustawę rolną,
                            która
                            >
                            > daje na kolejne 10 lat wzrost dopłat dla farmerów amerykańskich o 75%, co
                            daje
                            > budżet wysokości 190 miliardów euro.

                            190 mld USD? Ciekawe ile wynosi budżet na WPR?

                            > Pomoc ta jest wieloskładnikowa: ceny
                            > gwarantowane, dopłaty kompensacyjne i płatności ryczałtowe. Konkretnie farmer
                            > amerykański otrzyma od roku 2004:
                            >
                            > 15,84 euro/kwintal pszenicy,
                            > 11,385 euro/kwintal kukurydzy,
                            > 11,32 euro/kwintal jęczmienia,
                            > 23,44 euro/kwintal soji.
                            >
                            > Ponadto program dopłat zawiera wsparcie dla mleka na okres 3 lat z budżetem
                            > 1,34 miliarda dolarów. Wszystkie dopłaty mają jednak pewien pułap - będzie to
                            > maksymalnie 80.000 dolarów na gospodarstwo. Wartości dopłat są uzupełnione
                            > poprzez program środowiskowy. Będą dwa typy tego programu:
                            >
                            > pierwszy do sfinansowania systemów produkcji respektujących ochronę
                            środowiska
                            > (wg norm); przewidziano 11 miliardów dolarów na 10 lat;
                            > nowy program, który ma na celu ochronę zasobów naturalnych; przewidziano 2
                            > miliardy dolarów na 6 lat.
                            > Inne zapowiadane zmiany - od roku 2004 w USA, obowiązkowe będzie wskazanie
                            > regionu pochodzenia produktów. Z pewnością jest to kolejna kategoria jakości,
                            > godna naśladowania.<
                            >
                            > www.kki.pl/wirpoz/raporty/unijnezaiprzeciw.htm \
                            >
                            > S.

                            hmmmmmm. Czyli cały świat świruje na punkcie rolnictwa.
                            Ja chcę do N. Zelandii. Jedynie tam rolnictwo traktowane jest jak każda gałęź
                            gospodarki.
                            • dziejas Re: Zyga w amoku wali na oslep 11.06.04, 12:55
                              1tomasz1 napisał:
                              > 190 mld USD? Ciekawe ile wynosi budżet na WPR?

                              euro nie usd :) juz ci powiem. (dane z dzisiejszej 'gazety' str. 18, za ubiegly
                              rok) ue (15) - 121,3 mld usd, japonia - 44,7 mld usd, usa - 38,3 mld usd.

                              > hmmmmmm. Czyli cały świat świruje na punkcie rolnictwa.
                              > Ja chcę do N. Zelandii. Jedynie tam rolnictwo traktowane jest jak każda gałęź
                              > gospodarki.

                              hmmm... nowa zelandia 0,19 mld usd :)
                              troszke odbieglismy od tematu. chodzilo mi generalnie o to, ze jezeli pojawia
                              sie ktos kto chce wiecej placic cena idzie do gory rowniez dla innych (prawo
                              popytu i podazy). jezeli mleko na terenach przygranicznych kupowane bedzie przez
                              niemcow po wyzszej cenie, polskie firmy tez beda musialy placic wiecej lub
                              ponosic wieksze koszty kupujac w innych miejscach. przyjalem zalozenie, ze
                              odbije sie to na cenach w detalu. wydaje mi sie, ze mialem racje... czy nie? :)
                              jezeli chodzi o mleczarnie, te ktorych nie bedzie stac na wprowadzenie standadow
                              unijnych beda musialy zaprzestac dzialanosci, poniewaz nie beda mogly produkowac
                              rowniez na rynek krajowy. a osobiscie nie uwazam, zeby dotychczas produkowane w
                              nich wyroby byly trujace :) zatem kolejny zupelnie niepotrzebny wydatek. owszem
                              spelnianie takich norm powinno byc elementem gry rynkowej, ale nie powinno byc
                              obowiazkowe. klient ktory chce kupic mleko 'gorszej' jakosci (bo nie spelniajace
                              okreslonych norm) ale tansze, powinien miec prawo do takiego zakupu. zas ten,
                              ktory chce kupic drozsze, bo 'lepsze jakosciowo' niech kupuje takie. jezeli na
                              ktores nie bedzie popytu producent musi zastanowic nad dalsza strategia
                              produkcji i sprzedazy. i tak to powinno wygladac, a nie odbywac sie na drodze
                              odgornych 'urzedniczych' decyzji.
                              • 1tomasz1 Re: Zyga w amoku wali na oslep 11.06.04, 13:27
                                dziejas napisał:

                                > 1tomasz1 napisał:
                                > > 190 mld USD? Ciekawe ile wynosi budżet na WPR?
                                >
                                > euro nie usd :)

                                No to jeszcze lepiej.

                                > juz ci powiem. (dane z dzisiejszej 'gazety' str. 18, za ubiegly
                                > rok) ue (15) - 121,3 mld usd, japonia - 44,7 mld usd, usa - 38,3 mld usd.

                                Tak, tyle że w USA robią to w bardzie zawoalowany sposób. Jakieś kredyciki
                                współfinansowane przez rząd, ubezpieczenia, wsparcie rządowe. Kiedyś o tym
                                czytałem.

                                >
                                > > hmmmmmm. Czyli cały świat świruje na punkcie rolnictwa.
                                > > Ja chcę do N. Zelandii. Jedynie tam rolnictwo traktowane jest jak każda ga
                                > łęź
                                > > gospodarki.
                                >
                                > hmmm... nowa zelandia 0,19 mld usd :)

                                No właśnie. Szkoda, że tam tak trudno się osiedlić.

                                > troszke odbieglismy od tematu. chodzilo mi generalnie o to, ze jezeli pojawia
                                > sie ktos kto chce wiecej placic cena idzie do gory rowniez dla innych (prawo
                                > popytu i podazy). jezeli mleko na terenach przygranicznych kupowane bedzie
                                prze
                                > z
                                > niemcow po wyzszej cenie, polskie firmy tez beda musialy placic wiecej lub
                                > ponosic wieksze koszty kupujac w innych miejscach. przyjalem zalozenie, ze
                                > odbije sie to na cenach w detalu. wydaje mi sie, ze mialem racje... czy
                                nie? :)

                                Dla mnie sprawa jest oczywista i pozytywna.

                                > jezeli chodzi o mleczarnie, te ktorych nie bedzie stac na wprowadzenie
                                standado
                                > w
                                > unijnych beda musialy zaprzestac dzialanosci, poniewaz nie beda mogly
                                produkowa
                                > c
                                > rowniez na rynek krajowy.

                                Z tego co widać, to nawet te które nie miały zamiaru się dostosowywać ostatnio
                                zmieniły zdanie.

                                > a osobiscie nie uwazam, zeby dotychczas produkowane w
                                > nich wyroby byly trujace :) zatem kolejny zupelnie niepotrzebny wydatek.

                                Nie chodzi o to czy były trujące. Chodzi o zachowanie pewnych norm,
                                powtarzalności jakości produkcji przy produkcji masowej. A jak wiadomo tylko
                                produkcja masowa jest tania. Biorąc pod uwagą doświadczenia mojego kumpla,
                                który handlował wędlinami, jestem jak najbardziej za normami. Gdyby takowych
                                nie było, oj obawiam się, że zostałbym wegetarianinem.

                                > owszem
                                > spelnianie takich norm powinno byc elementem gry rynkowej, ale nie powinno byc
                                > obowiazkowe.

                                Jak jeżdżenie w pasach?

                                > klient ktory chce kupic mleko 'gorszej' jakosci (bo nie spelniajac
                                > e
                                > okreslonych norm) ale tansze, powinien miec prawo do takiego zakupu. zas ten,
                                > ktory chce kupic drozsze, bo 'lepsze jakosciowo' niech kupuje takie.

                                Tyle, że pojawia się problem sprzedawania gorszego jakościowo jako droższe i
                                lepsze. Bo przecież nie ma norm, wskaźników.

                                > jezeli na
                                > ktores nie bedzie popytu producent musi zastanowic nad dalsza strategia
                                > produkcji i sprzedazy. i tak to powinno wygladac, a nie odbywac sie na drodze
                                > odgornych 'urzedniczych' decyzji.

                                To tak jakby w szkole nie było ocen, bo niby każdy uczy się dla siebie.
                                • dziejas Re: Zyga w amoku wali na oslep 11.06.04, 15:16
                                  1tomasz1 napisał:
                                  > Tak, tyle że w USA robią to w bardzie zawoalowany sposób. Jakieś kredyciki
                                  > współfinansowane przez rząd, ubezpieczenia, wsparcie rządowe. Kiedyś o tym
                                  > czytałem.

                                  PSE - Producer Support Estimate - szacunkowa wielkoesc pomocy dla rolnikow w
                                  okreslonym kraju. wskaznik pokazujacy, ile pieniedzy podatnikow i konsumentow
                                  trafia rocznie w danym kraju do sektora rolnego w formie pomocy - bez wzgledu na
                                  jej charakter.

                                  > No właśnie. Szkoda, że tam tak trudno się osiedlić.

                                  nie znam szczogolow :)

                                  > Dla mnie sprawa jest oczywista i pozytywna.

                                  to zalezy od punktu widzenia. dla rolnikow to oczywiscie dobrze :) gorzej dla
                                  konsumentow.

                                  > Z tego co widać, to nawet te które nie miały zamiaru się dostosowywać ostatnio
                                  > zmieniły zdanie.

                                  no wlasnie. rynek wymagal :)

                                  > Nie chodzi o to czy były trujące. Chodzi o zachowanie pewnych norm,
                                  > powtarzalności jakości produkcji przy produkcji masowej. A jak wiadomo tylko
                                  > produkcja masowa jest tania. Biorąc pod uwagą doświadczenia mojego kumpla,
                                  > który handlował wędlinami, jestem jak najbardziej za normami. Gdyby takowych
                                  > nie było, oj obawiam się, że zostałbym wegetarianinem.

                                  ale nie koniecznie dobra. oczywiscie pewne normy musza istniec, ale ich
                                  spelnianie powinno byc uzaleznione od woli producenta. oczywiscie oznakowanie o
                                  spelnianiu norm powinno znalezc sie na opakowaniu, tak zeby klient wiedzial co
                                  kupuje.
                                  mysle, ze sam fakt istnienia norm niewiele zmienia. po moich doswaidczeniach
                                  przestalem jadac w restauracjach... nawet tych, ktore spelniaja normy i maja
                                  znakomita renome :)

                                  > Jak jeżdżenie w pasach?

                                  jak jezdzenie w pasach. o tym czy wole zostac uwieziony w plonacym samochodzie
                                  przez zablokowane pasy czy wole wyleciec przez przednia szybe chcialbym
                                  decydowac sam. no decydowac to moze zbyt mocne okreslenie. generalnie chodzi mi
                                  o to, ze nie zapinajac pasow wiem jakie ryzyko ponosze, ale to moja decyzja. sam
                                  place wlasne ubezpieczenie i to moje zycie, mam wiec chyba prawo?

                                  > Tyle, że pojawia się problem sprzedawania gorszego jakościowo jako droższe i
                                  > lepsze. Bo przecież nie ma norm, wskaźników.

                                  no, nie tak. wyjasniam to kilka linijek wyzej. normy - tak, obowiazek - nie.

                                  > To tak jakby w szkole nie było ocen, bo niby każdy uczy się dla siebie.

                                  niezupelnie. role oceny spelnialby popyt. jezeli pomimo niespelniania norm (przy
                                  odpowiednim oznakowaniu na opakowaniu oczywiscie) towar ma nabywacow, powinien
                                  byc sprzedawany. jezeli nie - producent albo zastosuje normy, albo po prostu
                                  zbankrutuje. i odwrotnie.
                                  • 1tomasz1 Re: Zyga w amoku wali na oslep 14.06.04, 08:26
                                    > > Dla mnie sprawa jest oczywista i pozytywna.
                                    >
                                    > to zalezy od punktu widzenia. dla rolnikow to oczywiscie dobrze :) gorzej dla
                                    > konsumentow.

                                    Zgadza się. Niemniej pamiętam, że większość fobów obawiała się o kondycję
                                    producentów nie dbając (problemy z wyobraźnią?) wcale o konsumentów. Ja zawsze
                                    będę patrzył z punktu widzenia tych drugich.

                                    >
                                    > > Z tego co widać, to nawet te które nie miały zamiaru się dostosowywać osta
                                    > tnio
                                    > > zmieniły zdanie.
                                    >
                                    > no wlasnie. rynek wymagal :)

                                    Coś w tym stylu. Zobaczyły, że się jednak opłaca.

                                    >
                                    > > Nie chodzi o to czy były trujące. Chodzi o zachowanie pewnych norm,
                                    > > powtarzalności jakości produkcji przy produkcji masowej. A jak wiadomo tyl
                                    > ko
                                    > > produkcja masowa jest tania. Biorąc pod uwagą doświadczenia mojego kumpla,
                                    >
                                    > > który handlował wędlinami, jestem jak najbardziej za normami. Gdyby takowy
                                    > ch
                                    > > nie było, oj obawiam się, że zostałbym wegetarianinem.
                                    >
                                    > ale nie koniecznie dobra. oczywiscie pewne normy musza istniec, ale ich
                                    > spelnianie powinno byc uzaleznione od woli producenta. oczywiscie oznakowanie
                                    o
                                    > spelnianiu norm powinno znalezc sie na opakowaniu, tak zeby klient wiedzial co
                                    > kupuje.

                                    Piszesz "pewne normy". Te, które obowiązują to jakie niby są? Mam dość
                                    bronienia interesów li tylko producenta. Oni sami się świetnie potrafią obronić.

                                    > mysle, ze sam fakt istnienia norm niewiele zmienia.

                                    Bo nigdy nie żyłeś w świecie bez norm. Nie napisałbyś przecież: "mysle, ze sam
                                    fakt istnienia ocen w szkole niewiele zmienia". Moim zdanie wiele zmienia.
                                    Zauważ w małych środowiskach nie są potrzebne normy, umowy prawne, przepisy.
                                    Ludzie sami switnie się dogadują. Niestety taki świat już zanika.

                                    > po moich doswaidczeniach
                                    > przestalem jadac w restauracjach... nawet tych, ktore spelniaja normy i maja
                                    > znakomita renome :)

                                    Powinieneś także przestać jeździć samochodami. :)

                                    >
                                    > > Jak jeżdżenie w pasach?
                                    >
                                    > jak jezdzenie w pasach. o tym czy wole zostac uwieziony w plonacym samochodzie
                                    > przez zablokowane pasy czy wole wyleciec przez przednia szybe chcialbym
                                    > decydowac sam. no decydowac to moze zbyt mocne okreslenie. generalnie chodzi
                                    mi
                                    > o to, ze nie zapinajac pasow wiem jakie ryzyko ponosze, ale to moja decyzja.
                                    sa
                                    > m
                                    > place wlasne ubezpieczenie i to moje zycie, mam wiec chyba prawo?

                                    Ale nie płacisz sam ubezpieczania. Póki co byłbyś leczony na koszt podatnika.

                                    >
                                    > > Tyle, że pojawia się problem sprzedawania gorszego jakościowo jako droższe
                                    > i
                                    > > lepsze. Bo przecież nie ma norm, wskaźników.
                                    >
                                    > no, nie tak. wyjasniam to kilka linijek wyzej. normy - tak, obowiazek - nie.

                                    I właśnie w takie zachowania ludzkie nie wierzę. Bez poczucia obiwiązku
                                    większość ludzi nic nie zrobi.

                                    >
                                    > > To tak jakby w szkole nie było ocen, bo niby każdy uczy się dla siebie.
                                    >
                                    > niezupelnie. role oceny spelnialby popyt.

                                    Popyt. Waść raczysz żartować. Nie uczyłeś w szkole więc nie znasz realiów.
                                    Oceny + systematyczność daje efekt. Dzieci i młodzież w tym wieku nie myślą w
                                    kategoriach kilku lat do przodu.

                                    > jezeli pomimo niespelniania norm (prz
                                    > y
                                    > odpowiednim oznakowaniu na opakowaniu oczywiscie) towar ma nabywacow, powinien
                                    > byc sprzedawany.

                                    Nawet jeżli szkodzi zdrowiu (patrz etopiryna)?

                                    > jezeli nie - producent albo zastosuje normy, albo po prostu
                                    > zbankrutuje. i odwrotnie.

                                    Producent ma możliwości zbałamucenia klienta. Klient ma tylko normy.
                                    • dziejas Re: Zyga w amoku wali na oslep 21.06.04, 14:51
                                      1tomasz1 napisał:

                                      > Zgadza się. Niemniej pamiętam, że większość fobów obawiała się o kondycję
                                      > producentów nie dbając (problemy z wyobraźnią?) wcale o konsumentów. Ja
                                      > zawsze będę patrzył z punktu widzenia tych drugich.

                                      hmmm... teraz mnie zaskoczyles. patrzac z pozycji konsumenta uwazasz, ze wzrost
                                      cen jest dobry? dla mnie to niezbyt logiczne, ale moze nie mam racji :).

                                      > > no wlasnie. rynek wymagal :)
                                      >
                                      > Coś w tym stylu. Zobaczyły, że się jednak opłaca.

                                      no wlasnie. o tym caly czas pisze. normy powinny byc stosowane wtedy kiedy sie
                                      to oplaca, a nie obowiazkowo. rynek sam wyreguluje takie sprawy.

                                      > Piszesz "pewne normy". Te, które obowiązują to jakie niby są? Mam dość
                                      > bronienia interesów li tylko producenta. Oni sami się świetnie potrafią
                                      > obronić.

                                      normy dotyczace towarow i uslug. czym jest dany towar lub usluga, a nie sposob
                                      wytwarzania tego produktu (lub uslugi).
                                      a ja uwazam, ze powinno sie stworzyc warunki, w ktorych klient sam bedzie mogl
                                      sie bronic :)

                                      > Bo nigdy nie żyłeś w świecie bez norm. Nie napisałbyś przecież: "mysle, ze
                                      > sam fakt istnienia ocen w szkole niewiele zmienia". Moim zdanie wiele
                                      > zmienia. Zauważ w małych środowiskach nie są potrzebne normy, umowy prawne,
                                      > przepisy. Ludzie sami switnie się dogadują. Niestety taki świat już zanika.

                                      mysle, ze jednak istnienie ocen niewiele zmienia. liczy sie przede wszystkim
                                      ukonczenie i to czego sie nauczysz. chodzilem do szkoly :) i uwierz znalem cala
                                      mase 'uczniow bardzo dobrych', ktorzy tak na prawde nie wiedzieli czego sie
                                      ucza. potrafili 'wykuc' i powtorzyc, niewiele z tego rozumiejac - a jednak
                                      oceny mieli dobre. i co? podjeli (niektorzy z nich) prace i okazalo sie, ze
                                      niewiele potrafia.

                                      > Powinieneś także przestać jeździć samochodami. :)

                                      nie, nie :). jednak kupujac auto zwracam uwage na to czy bedzie dla mnie
                                      przydatne (sprawne i jezeli to mozliwe 'ladne') a nie na to jakie normy spelnia
                                      i w jakich warunkach jest produkowane.

                                      > Ale nie płacisz sam ubezpieczania. Póki co byłbyś leczony na koszt podatnika.

                                      hmmm... jak to nie sam? w sensie, ze inni tez placa? czy moze, ze ktos je za
                                      mnie oplaca? jezeli to pierwsze to zgoda - inni tez placa. ale ja sie
                                      ubezpieczam w prywatnej firmie i od w razie czego bede domagal sie pieniedzy i
                                      pokrycia kosztow leczenia, nie od podatnikow. a w drugim przypadku... sam place
                                      swoje ubezpieczenie :)

                                      > I właśnie w takie zachowania ludzkie nie wierzę. Bez poczucia obiwiązku
                                      > większość ludzi nic nie zrobi.

                                      dlaczego? jak sam wyzej zauwazyles niektore firmy jednak wprowadzaja normy.
                                      fakt, nie robia tego z poczucia obowiazku. robia to bo to sie oplaca. i o to
                                      chodzi :)

                                      > Popyt. Waść raczysz żartować. Nie uczyłeś w szkole więc nie znasz realiów.
                                      > Oceny + systematyczność daje efekt. Dzieci i młodzież w tym wieku nie myślą w
                                      > kategoriach kilku lat do przodu.

                                      oczywiscie, ze dzieci nie mysla o takich sprawach. jednak od tego sa rodzice,
                                      zeby dziecko przypilnowac. w pewnym wieku dzieci jednak zaczynaja myslec. dobre
                                      oceny sa im potrzebne wlasnie dlatego, ze zwiekszaja ich szanse na udany start.
                                      dlatego potrzebuja jak najlepszych ocen (ktore, jak juz pisalem nie zawsze
                                      odzwierciedlaja poziom wiedzy i kompetencji), jednak jeszcze bardziej
                                      potrzebuja umiejetnosci. takich aby byc przydatnym pracodawcy (lub koniecznych
                                      do prowadzenia wlasnego 'interesu'). czyli jednak popyt.

                                      > Nawet jeżli szkodzi zdrowiu (patrz etopiryna)?

                                      nawet.

                                      > Producent ma możliwości zbałamucenia klienta. Klient ma tylko normy.

                                      no niezupelnie. klient ma tez pieniadze, ktore producent chce od
                                      niego 'pozyskac' :)
                                      • 1tomasz1 Re: Zyga w amoku wali na oslep 21.06.04, 15:12
                                        dziejas napisał:

                                        > 1tomasz1 napisał:
                                        >
                                        > > Zgadza się. Niemniej pamiętam, że większość fobów obawiała się o kondycję
                                        > > producentów nie dbając (problemy z wyobraźnią?) wcale o konsumentów. Ja
                                        > > zawsze będę patrzył z punktu widzenia tych drugich.
                                        >
                                        > hmmm... teraz mnie zaskoczyles. patrzac z pozycji konsumenta uwazasz, ze
                                        wzrost
                                        >
                                        > cen jest dobry? dla mnie to niezbyt logiczne, ale moze nie mam racji :).

                                        Nie mówię, że wzrost cen jest dobry. Tylko czasami nieunikniony. No i jak rosną
                                        ceny, to komuś rosną przychody. :)

                                        >
                                        > > > no wlasnie. rynek wymagal :)
                                        > >
                                        > > Coś w tym stylu. Zobaczyły, że się jednak opłaca.
                                        >
                                        > no wlasnie. o tym caly czas pisze. normy powinny byc stosowane wtedy kiedy
                                        sie
                                        > to oplaca, a nie obowiazkowo. rynek sam wyreguluje takie sprawy.

                                        Naprawdę w to wierzysz, że sam wyreguluje? Przy konsumpcji masowej może to nie
                                        zadziałać.

                                        >
                                        > > Piszesz "pewne normy". Te, które obowiązują to jakie niby są? Mam dość
                                        > > bronienia interesów li tylko producenta. Oni sami się świetnie potrafią
                                        > > obronić.
                                        >
                                        > normy dotyczace towarow i uslug. czym jest dany towar lub usluga, a nie
                                        sposob
                                        > wytwarzania tego produktu (lub uslugi).

                                        Tak, tu można by dyskutować.

                                        > a ja uwazam, ze powinno sie stworzyc warunki, w ktorych klient sam bedzie
                                        mogl
                                        > sie bronic :)

                                        Jak w USA? Każdy klient ma 2 prawników? A to nie są koszty?

                                        >
                                        > > Bo nigdy nie żyłeś w świecie bez norm. Nie napisałbyś przecież: "mysle, ze
                                        >
                                        > > sam fakt istnienia ocen w szkole niewiele zmienia". Moim zdanie wiele
                                        > > zmienia. Zauważ w małych środowiskach nie są potrzebne normy, umowy prawne
                                        > ,
                                        > > przepisy. Ludzie sami switnie się dogadują. Niestety taki świat już zanika
                                        > .
                                        >
                                        > mysle, ze jednak istnienie ocen niewiele zmienia. liczy sie przede wszystkim
                                        > ukonczenie i to czego sie nauczysz.

                                        A jak to zweryfikować bez ocen? Słyszałeś o bezstresowym wychowaniu, nauczaniu,
                                        o szkołach prywatnych, gdzie uczniowi się należy bo płaci? Efekt? Niski poziom.

                                        > chodzilem do szkoly :) i uwierz znalem cala
                                        >
                                        > mase 'uczniow bardzo dobrych', ktorzy tak na prawde nie wiedzieli czego sie
                                        > ucza. potrafili 'wykuc' i powtorzyc, niewiele z tego rozumiejac - a jednak
                                        > oceny mieli dobre. i co? podjeli (niektorzy z nich) prace i okazalo sie, ze
                                        > niewiele potrafia.

                                        Bywa. Niemniej, trzeba nauczyć się uczyć. Wytrenować mózg, mieć do czynienia ze
                                        stresem. Inaczej dostaje się strasznie od życia w d...
                                        Uwierz mi. Ja nie tylko chodziłem do szkoły, ale jeszcze tam pracowałem.

                                        >
                                        > > Powinieneś także przestać jeździć samochodami. :)
                                        >
                                        > nie, nie :). jednak kupujac auto zwracam uwage na to czy bedzie dla mnie
                                        > przydatne (sprawne i jezeli to mozliwe 'ladne') a nie na to jakie normy
                                        spelnia
                                        >
                                        > i w jakich warunkach jest produkowane.

                                        No właśnie. Sprawność oceniasz wg normy. Bierzesz także pod uwagę normy
                                        spalania.
                                        Albo inaczej. Przemysł samochodowy jest najlepszym przykładem, jak można żyć w
                                        zgodzie z normami. Tak naprawdę kupując samochód nie zwracasz uwagę na te
                                        normy, bo wiesz, że one są spełnione.

                                        >
                                        > > Ale nie płacisz sam ubezpieczania. Póki co byłbyś leczony na koszt podatni
                                        > ka.
                                        >
                                        > hmmm... jak to nie sam? w sensie, ze inni tez placa? czy moze, ze ktos je za
                                        > mnie oplaca? jezeli to pierwsze to zgoda - inni tez placa. ale ja sie
                                        > ubezpieczam w prywatnej firmie i od w razie czego bede domagal sie pieniedzy
                                        i
                                        > pokrycia kosztow leczenia, nie od podatnikow. a w drugim przypadku... sam
                                        place
                                        >
                                        > swoje ubezpieczenie :)

                                        Gdzybyś się ubezpieczał tylko w prywatnej, to Twój problem. Już ta
                                        ubezpieczalnia wymusiłaby na Tobie stosowanie pasów. :)

                                        >
                                        > > I właśnie w takie zachowania ludzkie nie wierzę. Bez poczucia obiwiązku
                                        > > większość ludzi nic nie zrobi.
                                        >
                                        > dlaczego? jak sam wyzej zauwazyles niektore firmy jednak wprowadzaja normy.

                                        Wprowadzają, bo inni też to robią. Zostaliby z tyłu.

                                        > fakt, nie robia tego z poczucia obowiazku. robia to bo to sie oplaca. i o to
                                        > chodzi :)

                                        Właśnie.

                                        >
                                        > > Popyt. Waść raczysz żartować. Nie uczyłeś w szkole więc nie znasz realiów.
                                        >
                                        > > Oceny + systematyczność daje efekt. Dzieci i młodzież w tym wieku nie myśl
                                        > ą w
                                        > > kategoriach kilku lat do przodu.
                                        >
                                        > oczywiscie, ze dzieci nie mysla o takich sprawach. jednak od tego sa rodzice,
                                        > zeby dziecko przypilnowac.

                                        Nie rób se jaj. Rodzice często nie wiedzą do jakiej klasy chodzi ich pociecha.

                                        w pewnym wieku dzieci jednak zaczynaja myslec. dobre
                                        >
                                        > oceny sa im potrzebne wlasnie dlatego, ze zwiekszaja ich szanse na udany
                                        start.

                                        W jakim wieku? Jeden jak ma 7 lat, a inny jak ma 30 i i się ożenił, albo
                                        wcale. :)

                                        >
                                        > dlatego potrzebuja jak najlepszych ocen (ktore, jak juz pisalem nie zawsze
                                        > odzwierciedlaja poziom wiedzy i kompetencji), jednak jeszcze bardziej
                                        > potrzebuja umiejetnosci.

                                        No pewnie, że nie odzwierciedlają. Ale o to chodzi by robiły to jak najlepiej.
                                        Stąd ponoć Nowa Matura. ;)

                                        > takich aby byc przydatnym pracodawcy (lub koniecznych
                                        >
                                        > do prowadzenia wlasnego 'interesu'). czyli jednak popyt.

                                        Zrozum, że psychologia ma inne zdanie na ten aspekt. Żaden system nauczania nie
                                        przewiduje rezygnacji z oceniania. To są wieloletnie badania.

                                        >
                                        > > Nawet jeżli szkodzi zdrowiu (patrz etopiryna)?
                                        >
                                        > nawet.

                                        Straszne. Tylko skąd wiedzieć, że szkodi. Mnie nie stać na badania leku.
                                        Producent będzie to ukrywał.

                                        >
                                        > > Producent ma możliwości zbałamucenia klienta. Klient ma tylko normy.
                                        >
                                        > no niezupelnie. klient ma tez pieniadze, ktore producent chce od
                                        > niego 'pozyskac' :)

                                        I nie cofnie się przed niczym, żeby to zrobić.
                                        • dziejas Re: Zyga w amoku wali na oslep 21.06.04, 15:54
                                          1tomasz1 napisał:

                                          > Nie mówię, że wzrost cen jest dobry. Tylko czasami nieunikniony. No i jak
                                          > rosną ceny, to komuś rosną przychody. :)

                                          no nie zawsze. czasami podwyzka spowodowana jest wzrostem kosztow :) to sie
                                          ciagle kreci w kolko. dlatego idealna (a zarazem nierealna - pomijajac wpr)
                                          sytuacja byloby gdyby ceny byly stale :)

                                          > Naprawdę w to wierzysz, że sam wyreguluje? Przy konsumpcji masowej może to
                                          > nie zadziałać.

                                          hmmm... podejrzewasz mnie, ze mysle co innego a co innego pisze? :) oczywiscie,
                                          ze w to wierze. wezmy np. przemysl samochodowy. niektore samochody spelniaja
                                          bardzo wysokie normy bezpieczenstwa, normy ekologiczne itp. ale niektore ich
                                          nie spelniaja a jednak firmy, ktore je produkuja nadal istnieja. idac do sklepu
                                          mozesz kupic telewizor lepszej lub gorszej 'jakosci' (czytaj: firmy). jednak
                                          wszystkie firmy staraja sie podniesc jakosc swoich towarow poniewaz klienci
                                          (rynek) wymagaja coraz wiecej.

                                          > > normy dotyczace towarow i uslug. czym jest dany towar lub usluga, a nie
                                          > > sposob wytwarzania tego produktu (lub uslugi).
                                          >
                                          > Tak, tu można by dyskutować.

                                          no wlasnie. nareszcie udalo mi sie wytlumaczyc o co mi chodzi z tymi normami.
                                          niestety piszemy na forum. to znacznie trudniejsze niz w rozmowie :)

                                          > Jak w USA? Każdy klient ma 2 prawników? A to nie są koszty?

                                          sa. ale nieobowiazkowe. chce to ma, nie chce - nie ma :)

                                          > A jak to zweryfikować bez ocen? Słyszałeś o bezstresowym wychowaniu,
                                          > nauczaniu, o szkołach prywatnych, gdzie uczniowi się należy bo płaci? Efekt?
                                          > Niski poziom.

                                          > Bywa. Niemniej, trzeba nauczyć się uczyć. Wytrenować mózg, mieć do czynienia
                                          > ze stresem. Inaczej dostaje się strasznie od życia w d...
                                          > Uwierz mi. Ja nie tylko chodziłem do szkoły, ale jeszcze tam pracowałem.

                                          wszystko sie zgadza. jednak oceny czesto bywaja uzaleznione od osobistych
                                          sympatii nauczycieli. nie twierdze rowniez, ze szkola jest niepotrzebna. owszem
                                          jest potrzebna. nie mowie tez, ze ocenianie jest niepotrzebne. uwazam tylko ze
                                          nie ma ono wplywu na to czego sie nauczylem (lub tez nauczyli sie inni).

                                          > No właśnie. Sprawność oceniasz wg normy. Bierzesz także pod uwagę normy
                                          > spalania.
                                          > Albo inaczej. Przemysł samochodowy jest najlepszym przykładem, jak można
                                          > żyć w zgodzie z normami. Tak naprawdę kupując samochód nie zwracasz uwagę na
                                          > te normy, bo wiesz, że one są spełnione.

                                          nie tak. nie zwracam uwagi na normy bo mnie one nie interesuja. nie interesuje
                                          mnie czy zawartosc spalin jest prawidlowa. nie interesuje mnie czy grubosc
                                          okladziny hamulcowej jest zgodna z normami - tylko czy auto hamuje. oceniam
                                          rowniez auto pod wzgledem kosztow utrzymania. ile bedzie wynosilo
                                          ubezpieczenie, jak czesto przeglady, ile one kosztuja, ile kosztuja czesci do
                                          samochodu, jakie ma wyposazenie dodatkowe itp. jakiekolwiek normy nie maja tu
                                          nic do rzeczy. liczy sie uzytecznosc.

                                          > Gdzybyś się ubezpieczał tylko w prywatnej, to Twój problem. Już ta
                                          > ubezpieczalnia wymusiłaby na Tobie stosowanie pasów. :)

                                          ubezpieczam sie przede wszystkim w prywatnej. panstwowe ubezpieczenia place, bo
                                          musze, ale z nich nie korzystam. no tak. gdyby zapinanie pasow zalezalo od
                                          ubezpieczyciela moglym nie zapinac placac wyzsza skladke. a jak jest kazdy
                                          wie :)

                                          > Wprowadzają, bo inni też to robią. Zostaliby z tyłu.

                                          no wlasnie. ja rowniez uwazam, ze instynkt zachowawczy wymusza pewne
                                          zachowania :)

                                          > > fakt, nie robia tego z poczucia obowiazku. robia to bo to sie oplaca. i o
                                          > > to chodzi :)
                                          >
                                          > Właśnie.

                                          no wlasnie. roznimy sie tylko w sposobie podejscia do sprawy. ja uwazam, ze
                                          powinni to robic na wlasne ryzyko i odpowiedzialnosc - ty, ze powinno im sie
                                          narzucic pewne rozwiazania :)

                                          > Nie rób se jaj. Rodzice często nie wiedzą do jakiej klasy chodzi ich pociecha.
                                          > w pewnym wieku dzieci jednak zaczynaja myslec. dobre

                                          zgadza. jednak to wina rodzicow.

                                          > W jakim wieku? Jeden jak ma 7 lat, a inny jak ma 30 i i się ożenił, albo
                                          > wcale. :)

                                          hehe :) tego tez nie da sie uregulowac ustawa :)

                                          > No pewnie, że nie odzwierciedlają. Ale o to chodzi by robiły to jak
                                          > najlepiej.
                                          > Stąd ponoć Nowa Matura. ;)

                                          > Zrozum, że psychologia ma inne zdanie na ten aspekt. Żaden system nauczania
                                          > nie przewiduje rezygnacji z oceniania. To są wieloletnie badania.

                                          alez ja nie chce rezygnowac z oceniania. uwazam tylko, ze sama ocena o niczym
                                          nie przesadza :)

                                          > Straszne. Tylko skąd wiedzieć, że szkodi. Mnie nie stać na badania leku.
                                          > Producent będzie to ukrywał.

                                          zgadza sie. jednak ktos dopuscil do sprzedazy tego leku. powinien za to
                                          odpowiadac karnie.

                                          > I nie cofnie się przed niczym, żeby to zrobić.

                                          no i o to chyba wlasnie chodzi :)
                                          to taki rodzaj gry pomiedzy producentem i konsumentem :)
                                          • 1tomasz1 Re: Zyga w amoku wali na oslep 22.06.04, 09:28
                                            dziejas napisał:

                                            > 1tomasz1 napisał:
                                            >
                                            > > Nie mówię, że wzrost cen jest dobry. Tylko czasami nieunikniony. No i jak
                                            > > rosną ceny, to komuś rosną przychody. :)
                                            >
                                            > no nie zawsze. czasami podwyzka spowodowana jest wzrostem kosztow :) to sie
                                            > ciagle kreci w kolko. dlatego idealna (a zarazem nierealna - pomijajac wpr)
                                            > sytuacja byloby gdyby ceny byly stale :)

                                            Jak w ZSRR. Cena biletu na metro w Moskwie nie zwiększyła się przez cały czas
                                            trawania ZSRR. :)

                                            >
                                            > > Naprawdę w to wierzysz, że sam wyreguluje? Przy konsumpcji masowej może to
                                            >
                                            > > nie zadziałać.
                                            >
                                            > hmmm... podejrzewasz mnie, ze mysle co innego a co innego pisze? :)
                                            oczywiscie,
                                            >
                                            > ze w to wierze. wezmy np. przemysl samochodowy. niektore samochody spelniaja
                                            > bardzo wysokie normy bezpieczenstwa, normy ekologiczne itp. ale niektore ich
                                            > nie spelniaja a jednak firmy, ktore je produkuja nadal istnieja.

                                            Pewne samochody musiały być z czasem wyposażone w pewne dodatki pod kątem
                                            bezpieczeństwa (np. 126p). Inne przestano produkować.

                                            > idac do sklepu
                                            >
                                            > mozesz kupic telewizor lepszej lub gorszej 'jakosci' (czytaj: firmy). jednak
                                            > wszystkie firmy staraja sie podniesc jakosc swoich towarow poniewaz klienci
                                            > (rynek) wymagaja coraz wiecej.

                                            Ale nie kupisz już ruskiego telewizora, który wybucha.
                                            No i gdzie ta samoregulacja? Normy wyznaczają z reguły pewne minimum (jakości,
                                            bezpieczeństwa). Przykład windy.

                                            >
                                            > > > normy dotyczace towarow i uslug. czym jest dany towar lub usluga, a n
                                            > ie
                                            > > > sposob wytwarzania tego produktu (lub uslugi).
                                            > >
                                            > > Tak, tu można by dyskutować.
                                            >
                                            > no wlasnie. nareszcie udalo mi sie wytlumaczyc o co mi chodzi z tymi normami.
                                            > niestety piszemy na forum. to znacznie trudniejsze niz w rozmowie :)

                                            Czyli czym jest i jakie powinien spełniać wymagania. Drogi dojścia do tego mogą
                                            być różne o ile nie naruszają czegośtam. :)

                                            >
                                            > > Jak w USA? Każdy klient ma 2 prawników? A to nie są koszty?
                                            >
                                            > sa. ale nieobowiazkowe. chce to ma, nie chce - nie ma :)

                                            To dlaczego każdy ma skoro jest to nieobowiązkowe. No i dlaczego każdy ma
                                            psychoanalityka do kompletu?
                                            Mój kumpel w USA dostał mandat. Nie chciał go przyjąć więc cup kazał sobie
                                            podać nazwisko prawnika, które powinien wpisać do formularza.

                                            >
                                            > > A jak to zweryfikować bez ocen? Słyszałeś o bezstresowym wychowaniu,
                                            > > nauczaniu, o szkołach prywatnych, gdzie uczniowi się należy bo płaci? Efek
                                            > t?
                                            > > Niski poziom.
                                            >
                                            > > Bywa. Niemniej, trzeba nauczyć się uczyć. Wytrenować mózg, mieć do czynien
                                            > ia
                                            > > ze stresem. Inaczej dostaje się strasznie od życia w d...
                                            > > Uwierz mi. Ja nie tylko chodziłem do szkoły, ale jeszcze tam pracowałem.
                                            >
                                            > wszystko sie zgadza. jednak oceny czesto bywaja uzaleznione od osobistych
                                            > sympatii nauczycieli.

                                            :))))) Truizmy. Ja mówię o systemie, Ty o jego niedociągnięciach. Świat nie
                                            jest idealny. Zresztą gdyby był, byłby strasznie nudny.

                                            > nie twierdze rowniez, ze szkola jest niepotrzebna. owszem
                                            >
                                            > jest potrzebna. nie mowie tez, ze ocenianie jest niepotrzebne. uwazam tylko
                                            ze
                                            > nie ma ono wplywu na to czego sie nauczylem (lub tez nauczyli sie inni).

                                            Niestety mylisz się. Mówi Ci to praktyk.

                                            >
                                            > > No właśnie. Sprawność oceniasz wg normy. Bierzesz także pod uwagę normy
                                            > > spalania.
                                            > > Albo inaczej. Przemysł samochodowy jest najlepszym przykładem, jak można
                                            > > żyć w zgodzie z normami. Tak naprawdę kupując samochód nie zwracasz uwagę
                                            > na
                                            > > te normy, bo wiesz, że one są spełnione.
                                            >
                                            > nie tak. nie zwracam uwagi na normy bo mnie one nie interesuja. nie
                                            interesuje
                                            > mnie czy zawartosc spalin jest prawidlowa.

                                            Wyobraź sobie, że nie ma na to norm. Więc albo wszystkie auta kopcą, albo
                                            płacisz dodatko za to, żeby mić auto nie kopcące. Jest jeszcze taka możliwość,
                                            że Ci go nie zarejestrują.

                                            > nie interesuje mnie czy grubosc
                                            > okladziny hamulcowej jest zgodna z normami - tylko czy auto hamuje.

                                            A jak to ocenisz?
                                            Nie ma normy więc jedo może mić drogę hamowania 100 m inne 500 m.

                                            > oceniam
                                            > rowniez auto pod wzgledem kosztow utrzymania. ile bedzie wynosilo
                                            > ubezpieczenie, jak czesto przeglady, ile one kosztuja, ile kosztuja czesci do
                                            > samochodu, jakie ma wyposazenie dodatkowe itp. jakiekolwiek normy nie maja tu
                                            > nic do rzeczy. liczy sie uzytecznosc.

                                            Nie prawda. Kupujesz tarcze hamulcowe, a okazało się, że są o połowe cieńsze
                                            niż być powinny. Bo nie ma normy. Zauważ świat się zmienił w stosunku do JKO-
                                            wiskiego ulubionego okresu XIX wieku.

                                            >
                                            > > Gdzybyś się ubezpieczał tylko w prywatnej, to Twój problem. Już ta
                                            > > ubezpieczalnia wymusiłaby na Tobie stosowanie pasów. :)
                                            >
                                            > ubezpieczam sie przede wszystkim w prywatnej. panstwowe ubezpieczenia place,
                                            bo
                                            >
                                            > musze, ale z nich nie korzystam. no tak. gdyby zapinanie pasow zalezalo od
                                            > ubezpieczyciela moglym nie zapinac placac wyzsza skladke. a jak jest kazdy
                                            > wie :)
                                            >

                                            Pewnie znalazłbyś taką ubezpieczalnię...
                                            Zrozum po to wprowadzono przepisy ruchu drogowego, żeby było bezpieczniej.
                                            Kiedyś, fakt, nie były potrzebne.

                                            > > Wprowadzają, bo inni też to robią. Zostaliby z tyłu.
                                            >
                                            > no wlasnie. ja rowniez uwazam, ze instynkt zachowawczy wymusza pewne
                                            > zachowania :)

                                            Zwierzęta domowe tracą instynkt. :)

                                            >
                                            > > > fakt, nie robia tego z poczucia obowiazku. robia to bo to sie oplaca.
                                            > i o
                                            > > > to chodzi :)
                                            > >
                                            > > Właśnie.
                                            >
                                            > no wlasnie. roznimy sie tylko w sposobie podejscia do sprawy. ja uwazam, ze
                                            > powinni to robic na wlasne ryzyko i odpowiedzialnosc - ty, ze powinno im sie
                                            > narzucic pewne rozwiazania :)

                                            Ramy pewnych rozwiązań. Czyli: przechodź na przejściu dla pieszych. A nie:
                                            przechodź wyłącznie tu-a-tu, z taką prędkością, o takiej długością kroku... :)

                                            >
                                            > > Nie rób se jaj. Rodzice często nie wiedzą do jakiej klasy chodzi ich pocie
                                            > cha.
                                            > > w pewnym wieku dzieci jednak zaczynaja myslec. dobre
                                            >
                                            > zgadza. jednak to wina rodzicow.

                                            Wina, nie wina. Takie jest życie. Świat jaki proponujesz zostawiałby tym
                                            rodzicom jeszcze mniej czasu dla ich dzieci.

                                            >
                                            > > W jakim wieku? Jeden jak ma 7 lat, a inny jak ma 30 i i się ożenił, albo
                                            > > wcale. :)
                                            >
                                            > hehe :) tego tez nie da sie uregulowac ustawa :)

                                            Ale można wymusić. Znów kłania się psychologia. W tym JKM był słabiutki. Ba, w
                                            ogóle nie brał tego czynnika pod uwagę.

                                            >
                                            > > No pewnie, że nie odzwierciedlają. Ale o to chodzi by robiły to jak
                                            > > najlepiej.
                                            > > Stąd ponoć Nowa Matura. ;)
                                            >
                                            > > Zrozum, że psychologia ma inne zdanie na ten aspekt. Żaden system nauczani
                                            > a
                                            > > nie przewiduje rezygnacji z oceniania. To są wieloletnie badania.
                                            >
                                            > alez ja nie chce rezygnowac z oceniania. uwazam tylko, ze sama ocena o niczym
                                            > nie przesadza :)

                                            Czyli? A w zasadzie racja. Dlatego uczelnie czy szkoły robią rozmowy
                                            kwalifikacyjne. Pracodawcy to samo.

                                            >
                                            > > Straszne. Tylko skąd wiedzieć, że szkodi. Mnie nie stać na badania leku.
                                            > > Producent będzie to ukrywał.
                                            >
                                            > zgadza sie. jednak ktos dopuscil do sprzedazy tego leku. powinien za to
                                            > odpowiadac karnie.

                                            Nie ma norm, nie ma odpowiedzialności. On twierdzi, że lek jest ok.

                                            >
                                            > > I nie cofnie się przed niczym, żeby to zrobić.
                                            >
                                            > no i o to chyba wlasnie chodzi :)
                                            > to taki rodzaj gry pomiedzy producentem i konsumentem :)

                                            Tyle, że bez odgórnych uwarunkowań klient masowy jest na straconej pozycji.
                                            Wcisną mu najgorsze g...
                                            • dziejas Re: Zyga w amoku wali na oslep 29.06.04, 23:58
                                              1tomasz1 napisał:
                                              > Jak w ZSRR. Cena biletu na metro w Moskwie nie zwiększyła się przez cały czas
                                              > trawania ZSRR. :)

                                              no tak. tyle, ze tam niekoniecznie cena regulowana byla przez popyt i miala
                                              uzasadnienie rynkowe. mimo wszystko uwazam, ze stabilne ceny sa o wiele
                                              korzystniejsze. zreszta nie tylko ja tak uwazam... wezmy chociazby banki
                                              centralne :)

                                              > Pewne samochody musiały być z czasem wyposażone w pewne dodatki pod kątem
                                              > bezpieczeństwa (np. 126p). Inne przestano produkować.

                                              tak. musialy byc bo tak sobie ktos wymyslil. jednak maluch w odroznieniu od
                                              mercedesa spelnial o wiele mniej norm a i tak dobrze sie sprzedawal (ze wzgledu
                                              na cene), albo chociazby stary, dobry polonez :)

                                              > Ale nie kupisz już ruskiego telewizora, który wybucha.
                                              > No i gdzie ta samoregulacja? Normy wyznaczają z reguły pewne minimum
                                              > (jakości, bezpieczeństwa). Przykład windy.

                                              oczywiscie, ze nie kupisz. ale dlatego przestano je produkowac, poniewaz nie
                                              spelnialy oczekiwan klientow.

                                              > Czyli czym jest i jakie powinien spełniać wymagania. Drogi dojścia do tego
                                              > mogą być różne o ile nie naruszają czegośtam. :)

                                              jezeli pominac ten fragment 'o ile nie naruszają czegośtam' to w zupelnosci sie
                                              zgadzam :)

                                              > To dlaczego każdy ma skoro jest to nieobowiązkowe. No i dlaczego każdy ma
                                              > psychoanalityka do kompletu?
                                              > Mój kumpel w USA dostał mandat. Nie chciał go przyjąć więc cup kazał sobie
                                              > podać nazwisko prawnika, które powinien wpisać do formularza.

                                              bo ludzie chca miec i maja. pewnie jest to bardziej korzystne. jednak zaloze
                                              sie, ze nie wszyscy maja :)

                                              > :))))) Truizmy. Ja mówię o systemie, Ty o jego niedociągnięciach. Świat nie
                                              > jest idealny. Zresztą gdyby był, byłby strasznie nudny.

                                              no wlasnie. wiec po co nam te normy :)
                                              > Niestety mylisz się. Mówi Ci to praktyk.

                                              no coz - pozostane przy swoim zdaniu. dla mnie oceny nigdy nie mialy znaczenia
                                              (w sensie osobistym) - jedyna rzecza, ktora byla wazna to czy cos wiem z tego
                                              czego sie uczylem (no i oczywiscie, zeby byly pozytywne).
                                              > Wyobraź sobie, że nie ma na to norm. Więc albo wszystkie auta kopcą, albo
                                              > płacisz dodatko za to, żeby mić auto nie kopcące. Jest jeszcze taka
                                              > możliwość, że Ci go nie zarejestrują.

                                              no wlasnie. jedyna nieprzyjemna strona jest przymus urzedniczy. reszta tak na
                                              prawde mnie nie interesuje. moga kopcic, moga tez byc drozsze. to tylko
                                              samochody.


                                              > A jak to ocenisz?
                                              > Nie ma normy więc jedo może mić drogę hamowania 100 m inne 500 m.

                                              jak to jak? wsiadam do auta i sprawdzam.

                                              > Nie prawda. Kupujesz tarcze hamulcowe, a okazało się, że są o połowe cieńsze
                                              > niż być powinny. Bo nie ma normy. Zauważ świat się zmienił w stosunku do JKO-
                                              > wiskiego ulubionego okresu XIX wieku.

                                              nie potrzebuje do tego normy. wystarczy kupic orginalne od producenta. zreszta
                                              jak juz pisalem to tylko samochod. oceniam go podobnie jak dlugopis.
                                              najwazniejsze jest to czy bedzie mi dobrze sluzyl, a nie jakie normy spelnia a
                                              jakich nie :)

                                              > Zwierzęta domowe tracą instynkt. :)

                                              traca, traca :)

                                              > Ramy pewnych rozwiązań. Czyli: przechodź na przejściu dla pieszych. A nie:
                                              > przechodź wyłącznie tu-a-tu, z taką prędkością, o takiej długością kroku... :)

                                              wyznaczenie przejscia dla pieszych to wlasnie takie tu-a-tu :) o sposobie
                                              przechodzenia przez przejscie tez co nieco trzeba wiedziec :)

                                              > Wina, nie wina. Takie jest życie. Świat jaki proponujesz zostawiałby tym
                                              > rodzicom jeszcze mniej czasu dla ich dzieci.

                                              czy mniej? nie wiem. ale moze mogliby ten czas lepiej wykorzystac. zreszta jak
                                              juz mowilem to sprawa rodzicow jak wychowuja wlasne dzieci :)

                                              > Ale można wymusić. Znów kłania się psychologia. W tym JKM był słabiutki. Ba,
                                              > w ogóle nie brał tego czynnika pod uwagę.

                                              mozna wymusic, aby ktos zmadrzal i zaczal myslec??? w to akurat nigdy nie
                                              uwierze :)


                                              ups.... urwalo mi dalsza czesc tekstu... zatrzymam sie wiec w tym miejscu :)
                                              • 1tomasz1 Re: Zyga w amoku wali na oslep 05.07.04, 09:02
                                                dziejas napisał:

                                                > 1tomasz1 napisał:
                                                > > Jak w ZSRR. Cena biletu na metro w Moskwie nie zwiększyła się przez cały c
                                                > zas
                                                > > trawania ZSRR. :)
                                                >
                                                > no tak. tyle, ze tam niekoniecznie cena regulowana byla przez popyt i miala
                                                > uzasadnienie rynkowe.

                                                To byla sprawa ideologiczna.

                                                > mimo wszystko uwazam, ze stabilne ceny sa o wiele
                                                > korzystniejsze. zreszta nie tylko ja tak uwazam... wezmy chociazby banki
                                                > centralne :)

                                                Czyli co proponujesz?

                                                >
                                                > > Pewne samochody musiały być z czasem wyposażone w pewne dodatki pod kątem
                                                > > bezpieczeństwa (np. 126p). Inne przestano produkować.
                                                >
                                                > tak. musialy byc bo tak sobie ktos wymyslil. jednak maluch w odroznieniu od
                                                > mercedesa spelnial o wiele mniej norm a i tak dobrze sie sprzedawal (ze
                                                wzgledu
                                                >
                                                > na cene), albo chociazby stary, dobry polonez :)

                                                Nie ze względu na cenę (a raczej siłę nabywczą). Gdyby tak było, byłby dalej
                                                produkowany.
                                                Proponujesz sprzedawać gołe auta bez żadnych zabezpieczeń?

                                                >
                                                > > Ale nie kupisz już ruskiego telewizora, który wybucha.
                                                > > No i gdzie ta samoregulacja? Normy wyznaczają z reguły pewne minimum
                                                > > (jakości, bezpieczeństwa). Przykład windy.
                                                >
                                                > oczywiscie, ze nie kupisz. ale dlatego przestano je produkowac, poniewaz nie
                                                > spelnialy oczekiwan klientow.

                                                Albo inaczej. Spełniały do pewnego momentu. Ogłupione społeczeństwo nie
                                                patrzyło na sprawy bezpieczeństwa.

                                                >
                                                > > Czyli czym jest i jakie powinien spełniać wymagania. Drogi dojścia do tego
                                                >
                                                > > mogą być różne o ile nie naruszają czegośtam. :)
                                                >
                                                > jezeli pominac ten fragment 'o ile nie naruszają czegośtam' to w zupelnosci
                                                sie
                                                >
                                                > zgadzam :)

                                                To 'czegośtam' to normy pisane lub nie, ale obowiązujące.

                                                >
                                                > > To dlaczego każdy ma skoro jest to nieobowiązkowe. No i dlaczego każdy ma
                                                > > psychoanalityka do kompletu?
                                                > > Mój kumpel w USA dostał mandat. Nie chciał go przyjąć więc cup kazał sobie
                                                >
                                                > > podać nazwisko prawnika, które powinien wpisać do formularza.
                                                >
                                                > bo ludzie chca miec i maja. pewnie jest to bardziej korzystne. jednak zaloze
                                                > sie, ze nie wszyscy maja :)

                                                Mają i to razy 2. A czy chcą mieć? Ja np. chcę by były normy, które gwarantują
                                                mi, że żywność jaką kupuję jest bezpieczna.

                                                >
                                                > > :))))) Truizmy. Ja mówię o systemie, Ty o jego niedociągnięciach. Świat ni
                                                > e
                                                > > jest idealny. Zresztą gdyby był, byłby strasznie nudny.
                                                >
                                                > no wlasnie. wiec po co nam te normy :)

                                                Bośmy je sami stworzyli. My chyba jednak rozmawiamy o różnych sprawach.

                                                > > Niestety mylisz się. Mówi Ci to praktyk.
                                                >
                                                > no coz - pozostane przy swoim zdaniu. dla mnie oceny nigdy nie mialy
                                                znaczenia
                                                > (w sensie osobistym) - jedyna rzecza, ktora byla wazna to czy cos wiem z tego
                                                > czego sie uczylem (no i oczywiscie, zeby byly pozytywne).

                                                Jesteś więc wyjątkowy. :)
                                                Bardziej jednak prawdopodobne, że mówisz o przeszłości biorąc pod uwagę Twoje
                                                obecne doświadczenia.

                                                > > Wyobraź sobie, że nie ma na to norm. Więc albo wszystkie auta kopcą, albo
                                                > > płacisz dodatko za to, żeby mić auto nie kopcące. Jest jeszcze taka
                                                > > możliwość, że Ci go nie zarejestrują.
                                                >
                                                > no wlasnie. jedyna nieprzyjemna strona jest przymus urzedniczy. reszta tak na
                                                > prawde mnie nie interesuje. moga kopcic, moga tez byc drozsze. to tylko
                                                > samochody.
                                                >
                                                Jeżeli będą kopcić (nie tylko auta), to sytuacja na ulicach będzie wyglądała
                                                jak w Tokio. Byłeś kiedyś (najlepiej w latach 70-tych) na Śląsku?
                                                >
                                                > > A jak to ocenisz?
                                                > > Nie ma normy więc jedo może mić drogę hamowania 100 m inne 500 m.
                                                >
                                                > jak to jak? wsiadam do auta i sprawdzam.

                                                Jak sprawdzasz? A jak auto nie jest nowe? A jak ktoś kieruje się tylko ceną i
                                                kupuje to 500 m? Wiesz co by się działo na drogach?

                                                >
                                                > > Nie prawda. Kupujesz tarcze hamulcowe, a okazało się, że są o połowe cieńs
                                                > ze
                                                > > niż być powinny. Bo nie ma normy. Zauważ świat się zmienił w stosunku do J
                                                > KO-
                                                > > wiskiego ulubionego okresu XIX wieku.
                                                >
                                                > nie potrzebuje do tego normy. wystarczy kupic orginalne od producenta.

                                                No właśnie. Ale nie ma norm więc jest wiele pdróbek udających oryginały. Do
                                                tego jak nie ma norm, to markowy producent też może coś pokombinować. Przy
                                                masowej produkcji jest to możliwe.

                                                > zreszta
                                                > jak juz pisalem to tylko samochod. oceniam go podobnie jak dlugopis.

                                                Tyle, że długopisem się (czy innych) nie zabijesz.

                                                > najwazniejsze jest to czy bedzie mi dobrze sluzyl, a nie jakie normy spelnia
                                                a
                                                > jakich nie :)

                                                Dlaczego więc w wojskowości istnieją miliony rygorystycznych norm?

                                                >
                                                > > Zwierzęta domowe tracą instynkt. :)
                                                >
                                                > traca, traca :)
                                                >
                                                > > Ramy pewnych rozwiązań. Czyli: przechodź na przejściu dla pieszych. A nie:
                                                >
                                                > > przechodź wyłącznie tu-a-tu, z taką prędkością, o takiej długością kroku..
                                                > . :)
                                                >
                                                > wyznaczenie przejscia dla pieszych to wlasnie takie tu-a-tu :) o sposobie
                                                > przechodzenia przez przejscie tez co nieco trzeba wiedziec :)

                                                Nie rozmywaj tematu. Udowadniam Ci, że normy ramowe są ok.

                                                >
                                                > > Wina, nie wina. Takie jest życie. Świat jaki proponujesz zostawiałby tym
                                                > > rodzicom jeszcze mniej czasu dla ich dzieci.
                                                >
                                                > czy mniej? nie wiem. ale moze mogliby ten czas lepiej wykorzystac.

                                                Przeczysz sam sobie. Wyżej napisałeś, że musiałbyś sprawdzać każdy element w
                                                samochodzie czy jest ok (np. droga hamowania). Tak byłoby z każdym produktem i
                                                usługą. Byłoby więc mniej czasu.

                                                > zreszta jak
                                                > juz mowilem to sprawa rodzicow jak wychowuja wlasne dzieci :)

                                                A jak wychowują terrorystę?

                                                >
                                                > > Ale można wymusić. Znów kłania się psychologia. W tym JKM był słabiutki. B
                                                > a,
                                                > > w ogóle nie brał tego czynnika pod uwagę.
                                                >
                                                > mozna wymusic, aby ktos zmadrzal i zaczal myslec??? w to akurat nigdy nie
                                                > uwierze :)
                                                >
                                                A szkoda.
                                                >
                                                > ups.... urwalo mi dalsza czesc tekstu... zatrzymam sie wiec w tym miejscu :)

                                                Bo nie było norm... ;)
                              • jorn Re: Zyga w amoku wali na oslep 13.06.04, 13:44
                                dziejas napisał:


                                > troszke odbieglismy od tematu. chodzilo mi generalnie o to, ze jezeli pojawia
                                > sie ktos kto chce wiecej placic cena idzie do gory rowniez dla innych (prawo
                                > popytu i podazy). jezeli mleko na terenach przygranicznych kupowane bedzie
                                prze
                                > z
                                > niemcow po wyzszej cenie, polskie firmy tez beda musialy placic wiecej lub
                                > ponosic wieksze koszty kupujac w innych miejscach. przyjalem zalozenie, ze
                                > odbije sie to na cenach w detalu. wydaje mi sie, ze mialem racje... czy
                                nie? :)

                                No, niekoniecznie. Tak, jak piszesz dzieje się na przeregulowanym rynku
                                spożywczym. Na wolnym rynku wyglądałoby to tak: pojawia się klient skłonny
                                płacić więcej -> cena idzie w górę (dla wszystkich) -> pojawia się większa
                                podaż (takich, którzy chcą się załapać na wyższe ceny jest więcej) ->
                                sprzedawcy nie są w stanie wszystkiego sprzedać po wyższych cenach -> cena
                                spada -> część sprzedawców wypada z rynku i tak w kółko. Interwały czasowe
                                pomiędzy poszczególnymi etapami tego cyklu są różne w zależności od
                                elastyczności podaży (nie każdy towar można natychmiast rzucić na rynek w
                                większych ilościach) i popytu (niektórzy klienci są za bardzo przywiązani do
                                tego, co kupują, albo za głupi, żeby szukać alternatyw).

                                Pozdrawiam
                                --
                                Jorn van der Ar
                                -------------------
                                Znajdzie się cela dla Andrzeja Leppera!
              • albert.flasz Re: Zyga w amoku wali na oslep 11.06.04, 09:59
                Ceny skupu mleka w Polsce od kilkunastu lat były zróżnicowane w zależności od
                regionu (zwykle niższe w regionach "mlecznych" - takich, jak np. Podlasie,
                Pomorze, Dolny Śląsk, gdzie od dawna dominują więksi producenci), odbiorcy,
                dostawcy, klasy mleka, odstawianej ilości, sposobu (odbiór bezpośrednio z
                gospodarstwa...), pory roku, wysokości udziałów producenta w SM itd. Wachały
                się oc 40 gr/ litr (za "trójkę" od drobnych dostawców) do 80 gr, a nawet 1, 10 -
                1, 20 zł/ litr za mleko odebrane ze zbiornika w gospodarstwie, w klasie extra,
                w ilości co najmniej 100 litrów dziennie, w zimie (dotyczyło to paru SM w woj.
                lubelskim)... jakoś nie miało to wpływu na ceny detaliczne i było to już
                zbliżone do cen "unijnych". Nie ma w tym nic nadzwyczajnego!
                  • 1tomasz1 Re: Zyga w amoku wali na oslep 11.06.04, 13:30
                    Gość portalu: Zygmunt napisał(a):

                    > WRESZCIE RZECZOWA DYSKUSJA I NA TEMAT!
                    > i OTO MI CHODZIŁO.TYLKO PISZCIE PRAWDĘ.

                    Janie, pisz prawdę. Dlaczego ciągle kłamiesz? Brak argumentów?
                    Podaj więc ile kosztował litr mleka 20 kwietnia, a ile kosztuje dzisiaj. U
                    Ciebie w sklepiku osiedlowym w Krośnie.
                    • Gość: Zygmunt Re: Zyga w amoku wali na oslep IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.06.04, 11:50
                      Chciałbym być też Janem Kornikiem, ale nim nie jestem.
                      Pytasz ile, kosztuje mleko? To jest ważne w tym bankructwie Polski w UE!
                      Podrożało 320 artykółów a ty ile mleko kosztuje?
                      1,09 na 1,25 ale masło 1,75zł. na 2,99 a nawet na 3,25zł.
                      Ty masz problem!
                      Ale UE wprowadziła tysiące ograniczeń wolnego rynku, które dobijają mi zakład
                      pracy. Jakbyś miał na głowie zwolnić 300 pracowników , to nie miałbyś czasu się
                      zastanowić, ile kosztuje mleko!
                      Certyfikaty UE , wytyczne UE, normy UE, zarządzenia itd...
                      Dość mam tej UE!!!

                      • komentator Zyga jak tam ú ciebie z normami 13.06.04, 14:21
                        Gość portalu: Zygmunt napisał(a):

                        > Chciałbym być też Janem Kornikiem, ale nim nie jestem.
                        > Pytasz ile, kosztuje mleko? To jest ważne w tym bankructwie Polski w UE!
                        > Podrożało 320 artykółów a ty ile mleko kosztuje?
                        > 1,09 na 1,25 ale masło 1,75zł. na 2,99 a nawet na 3,25zł.

                        Zyga nie opowiadaj glupot, inflacja skoczyla z 1 na 2cos %. I nie zwalaj
                        wzrostu cen benzynyna EU.

                        > Ty masz problem!
                        > Ale UE wprowadziła tysiące ograniczeń wolnego rynku, które dobijają mi zakład
                        > pracy. Jakbyś miał na głowie zwolnić 300 pracowników , to nie miałbyś czasu
                        >się zastanowić, ile kosztuje mleko!
                        > Certyfikaty UE , wytyczne UE, normy UE, zarządzenia itd...
                        > Dość mam tej UE!!!

                        Brednie Zyga. Unijne normy i certyfikaty sluza ochronie konsumentow. Zapewniaja
                        mozliwie najwieksze prawdopodobienstwo ze kupujac towar nie zostaniesz zrobiony
                        w balona.

                        W Polsce dluga tradycje ma brud, smrod i ubostwo. Brak elementarnych norm
                        higieny jest powszechny. Norm unijnych nigdzie nie spelnia nawet zwykla woda do
                        picia. Normy i certyfikaty unijne to zwykly standard w krajach rozwinietych
                        gdzie czystosc jest sprawa elementarna.

                        Dla Zygi i podobnych najlepszy testem byloby sprawdzenie poziomu higieny w ich
                        otoczeniu: mozna sie zalozyc ze zamiast wypisywac brednie Zyga musialby spedzic
                        kupe czasu na usuniecie syfu z kibla, lazienki i kuchni. Na ale zamiast sie tym
                        zajac Zyga woli walczyc z koniecznoscia zachowania standartow higieny bo to
                        latwiejsze.
                      • 1tomasz1 Re: Zyga w amoku wali na oslep 14.06.04, 08:34
                        Gość portalu: Zygmunt napisał(a):

                        > Chciałbym być też Janem Kornikiem, ale nim nie jestem.

                        Jesteś Janem Jigirgiem, to mi wystarczy.

                        > Pytasz ile, kosztuje mleko? To jest ważne w tym bankructwie Polski w UE!
                        > Podrożało 320 artykółów a ty ile mleko kosztuje?

                        ARTYKÓŁÓW. Widzisz Janie, nie warto się czepiać o ortografię. :)
                        320? Poproszę o wyliczenie: co i o ile?

                        > 1,09 na 1,25 ale masło 1,75zł. na 2,99 a nawet na 3,25zł.

                        :)

                        > Ty masz problem!

                        Ja? A gdzieżby. Mnie jest dobrze. To Ty piszesz idiotymy, nieprawdaż?

                        > Ale UE wprowadziła tysiące ograniczeń wolnego rynku, które dobijają mi zakład
                        > pracy.

                        To Ty nie jesteś urzędnikiem i niedoszłym posłem? ;)

                        > Jakbyś miał na głowie zwolnić 300 pracowników , to nie miałbyś czasu się
                        >
                        > zastanowić, ile kosztuje mleko!

                        Nazwę firmy poproszę.

                        > Certyfikaty UE , wytyczne UE, normy UE, zarządzenia itd...
                        > Dość mam tej UE!!!
                        >
                        Był czas się przygotować, prawda?
                      • 1tomasz1 Re: Zyga w amoku wali na oslep 15.06.04, 10:04
                        Gość portalu: Zygmunt napisał(a):

                        > Chciałbym być też Janem Kornikiem, ale nim nie jestem.
                        > Pytasz ile, kosztuje mleko? To jest ważne w tym bankructwie Polski w UE!
                        > Podrożało 320 artykółów a ty ile mleko kosztuje?
                        > 1,09 na 1,25

                        No widzisz, a u mnie kosztuje 1,15.

                        > Dość mam tej UE!!!
                        >
                        Takiej Unii?
                        Tylko przeczytaj dokładnie. Całość w Newsweeku.

                        "Made in Poland
                        Skończyła się epoka węgla w polskim eksporcie. Zaczęła się era samochodów,
                        odkurzaczy i antrykotów.
                        Miało być tak: 1 maja wchodzimy do Unii Europejskiej, po czym natychmiast
                        zalewają nas tanie, dotowane produkty z Zachodu, polskie firmy padają jak muchy
                        i wszyscy płaczą. Ale zamiast narodowej tragedii mamy dziś euforię. Polskie
                        firmy eksportują aż miło i nie chodzi tu wyłącznie o wielkie koncerny, które
                        kilka lat temu stanęły na nogi dzięki zagranicznym inwestorom, lecz także o
                        małe i średnie przedsiębiorstwa. Sprzedają jogurty, wołowinę, fotele, roboty
                        kuchenne. Wykorzystują szansę, jaką stwarza wolny przepływ towarów w Unii oraz
                        to, że wciąż oferują tańsze produkty niż ich zachodni rywale. To właśnie
                        głównie dzięki eksporterom polski PKB w pierwszym kwartale tego roku wzrósł o
                        6,9 procent. Po optymistycznych danych GUS-u z ubiegłego tygodnia Ministerstwo
                        Finansów podniosło prognozę wzrostu na cały rok z 5 do 5,7 procent PKB. 1 maja
                        pokazał, że wspólny rynek działa w obie strony: otworzyliśmy co prawda unijnym
                        koncernom wrota do 40-milionowej społeczności konsumentów, ale jednocześnie
                        nasze firmy uzyskały nieograniczony dostęp do rynku ponad 400 milionów
                        konsumentów, w dodatku mających znacznie zasobniejsze portfele niż Polacy.

                        Wiele firm znad Wisły - jak Mlekpol, Zakłady Mięsne Duda czy Barlinek - zdobyło
                        przyczółki w krajach Unii jeszcze przed 1 maja. Przetrwały recesję,
                        zmodernizowały się i ruszyły za Odrę. Dodatkowo pomógł im słabszy złoty. W
                        pierwszym kwartale tego roku sprzedaż żywności wzrosła o 10 proc., samochodów -
                        o 42 proc., silników - 64 proc., a mebli - 19 proc. Nasz dotychczasowy hit
                        eksportowy - węgiel - już dawno wypadł z czołówki. O ile kiedyś
                        sprzedaż "czarnego złota" była powodem do dumy, to dowodziła jedynie tego, jak
                        bardzo zacofanym krajem byliśmy przez kilkadziesiąt powojennych lat. -
                        Sprzedajemy coraz mniej surowców, a coraz więcej towarów przetworzonych - mówi
                        Bohdan Wyżnikiewicz z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową. Jeszcze w okresie
                        II RP sprzedaż za granicą surowców (głównie węgla) i półfabrykatów stanowiła 60
                        proc. eksportu. Na początku lat 90. spadła do kilkunastu procent, a obecnie -
                        jak wynika z danych Ministerstwa Gospodarki - surowce to już tylko 4,5 proc.
                        wartości eksportu do UE. Na czele listy są za to maszyny i urządzenia (25
                        proc.), samochody i statki (17,5 proc.), meble (7,3 proc.) oraz urządzenia
                        elektromaszynowe i sprzęt gospodarstwa domowego (5 proc.).

                        Najbardziej cieszy jednak sukces firm produkujących żywność - bo to one miały
                        skapitulować przed zachodnią konkurencją i pogrążyć się w niebycie. -
                        Dostawałem nawet petycje od producentów cukru czy drobiu, którzy ostrzegali
                        mnie, że akcesja rozłoży ich na łopatki - mówi wiceminister rolnictwa Jerzy
                        Plewa. Jednak już w ubiegłym roku sprzedaż polskiej żywności za granicę wzrosła
                        o ok. 40 proc. i po raz pierwszy od ponad 10 lat mieliśmy w tej branży nadwyżkę
                        handlową. To jednak tylko przedsmak tego, co może się wydarzyć w tym roku.

                        Gdy 1 maja zniesiono ostatnie bariery handlowe - cła, kontyngenty, limity - do
                        drzwi polskich producentów żywności tłumnie zaczęli pukać unijni importerzy.
                        Świetnie sprzedaje się wołowina, której na naszym rynku wręcz zaczęło brakować,
                        a jej ceny poszły w górę. Szybko rośnie też sprzedaż produktów mleczarskich -
                        masła, serów, jogurtów, mleka w proszku.

                        Spółdzielnia mleczarska Mlekpol z Grajewa postanowiła zawojować unijny rynek
                        twarożkiem. To nowy produkt Mlekpolu na niemieckim rynku - jest tam sprzedawany
                        od miesiąca. W tym roku firma prezesa Edmunda Borawskiego zamierza sprzedać w
                        Unii aż 40 proc. swojej produkcji - o jedną czwartą więcej niż w roku ubiegłym.
                        Dotąd, oprócz twarożku, eksportowała do Unii m.in. masło. Teraz prowadzi z
                        kilkoma kontrahentami rozmowy na temat sprzedaży produktów UHT: mleka, mleka
                        zagęszczonego oraz śmietany.

                        Mlekpol w pewnym momencie przestał nadążać za zamówieniami i musiał
                        zainwestować w sprzęt. Firma zafundowała sobie m.in. najnowocześniejszą w
                        Polsce linię do produkcji masła. Kosztowała prawie 4 mln euro, z czego jedna
                        trzecia została dofinansowana z programu Sapard. Nowa linia jest wyposażona
                        m.in. w cztery zbiorniki do magazynowania śmietany (po 100 tys. litrów) oraz w
                        urządzenia pakujące masło w kartony. Podczas całego procesu produkcji masło nie
                        ma kontaktu z powietrzem, co poprawia jego jakość. Zmodernizowany został też
                        dział produktów UHT - teraz Mlekpol rozlewa dziennie 900 tys. litrów wyrobów
                        zamiast niespełna 400 tys. - Jesteśmy w stanie sprzedać dowolną ilość towaru
                        każdemu, kto się do nas zgłosi - mówi prezes Borawski.

                        Roman Miler, odpowiadający za eksport w zarządzie Zakładów Mięsnych Duda, także
                        przyzwyczaił się do tego, że coraz więcej klientów jego firmy to cudzoziemcy. -
                        Dla nas rynek unijny nie różni się już teraz od krajowego - tłumaczy. - Nie ma
                        znaczenia, czy mamy dostarczyć półtusze do Gdańska, czy do Mediolanu. Jest
                        telefon i następnego dnia rusza dostawa.

                        Firma zaczęła właśnie prowadzić bezpośrednie rozmowy z sieciami restauracji w
                        Niemczech i we Włoszech. Szefowie ZM Duda liczą, że dzięki otwarciu rynku UE na
                        eksport trafiać będzie w tym roku już 25 proc. produkcji, czyli o 7 proc.
                        więcej niż w roku ubiegłym."
                        • dziejas Re: Zyga w amoku wali na oslep 15.06.04, 13:10
                          obawiam sie tylko, ze rosnacy eksport moze sie odbic na cenach w kraju. powaznie
                          do tego moga sie przyczynic limity produkcji (dla rolnikow oczywiscie), ktore
                          moga spowodowac potrzebe importu miesa czy mleka. wiadomo przeciez, ze eksport
                          oplaca sie bardziej niz sprzedaz na rynku krajowym, a firmie jest wszystko jedno
                          gdzie sprzeda... wazniejsze jest gdzie wiecej zarobi i slusznie zreszta.
                          • 1tomasz1 Re: Zyga w amoku wali na oslep 15.06.04, 13:34
                            dziejas napisał:

                            > obawiam sie tylko, ze rosnacy eksport moze sie odbic na cenach w kraju.

                            Ależ oczywiście, że się odbije. I o to przecież chodzi.

                            > powazni
                            > e
                            > do tego moga sie przyczynic limity produkcji (dla rolnikow oczywiscie), ktore
                            > moga spowodowac potrzebe importu miesa czy mleka.

                            No tak. Limity to głupota. Cała WPR to idiotyzm. Problem tylko co zrobić z
                            nadprodukcją. Dać biednym? Poczytaj co o tym sądzą fobi.

                            > wiadomo przeciez, ze eksport
                            > oplaca sie bardziej niz sprzedaz na rynku krajowym, a firmie jest wszystko
                            jedn
                            > o
                            > gdzie sprzeda... wazniejsze jest gdzie wiecej zarobi i slusznie zreszta.

                            Teraz dodatkowo musimy rozróżniać eksport wewnątrzunijny i ten prawdziwy.
                            A jak widzisz eksport do Rosji wcale nie jest taki prosty. Moja firma to
                            przerabia. Idiotyczne przepisy, koszmarna biurokracja. Ale najgorsze jest to,
                            że wszystko (realizacja kontraktu) trwa tak okrponie długo.
                            • dziejas Re: Zyga w amoku wali na oslep 15.06.04, 13:43
                              1tomasz1 napisał:
                              > Ależ oczywiście, że się odbije. I o to przecież chodzi.

                              hmmmm... no nie wiem czy sie z tobo zgodzic. wzrost cen raczej nie jest
                              pozadanym zjawiskiem.

                              > No tak. Limity to głupota. Cała WPR to idiotyzm. Problem tylko co zrobić z
                              > nadprodukcją. Dać biednym? Poczytaj co o tym sądzą fobi.

                              tak to jest glupie. jednak nadwyzka powinna byc sprzedawana na rynku (wolnym) a
                              doplaty zlikwidowane. to doplaty i system limitow calkowicie psuja rynek.


                              > Teraz dodatkowo musimy rozróżniać eksport wewnątrzunijny i ten prawdziwy.
                              > A jak widzisz eksport do Rosji wcale nie jest taki prosty. Moja firma to
                              > przerabia. Idiotyczne przepisy, koszmarna biurokracja. Ale najgorsze jest to,
                              > że wszystko (realizacja kontraktu) trwa tak okrponie długo.

                              no... obydwa traktuje jako eksport. nie ma dla mnie znaczenia gdzie to wyjedzie
                              - na wschod czy na zachod. najwazniejsze, zeby zostalo zaplacone :). a z
                              rosja... dokladnie jak z unia... idiotyczne przepisy, koszmarna biurokracja :)
                              moze tylko szybciej sie to zalatwia.
                              • 1tomasz1 Re: Zyga w amoku wali na oslep 15.06.04, 14:03
                                dziejas napisał:

                                > 1tomasz1 napisał:
                                > > Ależ oczywiście, że się odbije. I o to przecież chodzi.
                                >
                                > hmmmm... no nie wiem czy sie z tobo zgodzic. wzrost cen raczej nie jest
                                > pozadanym zjawiskiem.

                                Zależy z czyjego punktu widzenia. Niemniej zawsze związany jest ze wzrostem
                                popytu.

                                >
                                > > No tak. Limity to głupota. Cała WPR to idiotyzm. Problem tylko co zrobić z
                                >
                                > > nadprodukcją. Dać biednym? Poczytaj co o tym sądzą fobi.
                                >
                                > tak to jest glupie. jednak nadwyzka powinna byc sprzedawana na rynku (wolnym)
                                a
                                > doplaty zlikwidowane. to doplaty i system limitow calkowicie psuja rynek.

                                Zgoda. Ale nie ma wolnego rynku rolnego na całym świecie. Zauważ, w krajach
                                wysokorozwiniętych jest nadprodukcja, w pozostałych niedomiar. A sprzedanie na
                                wolnym rynku unijnym rozregulowałoby ten wyregulowany rynek. Sprzedawać gdzie
                                indziej po prostu się nie opłaca. Lepiej ograniczyć produkcję. Odgórnie. Taka
                                filozofia, takie reguły gry.

                                >
                                >
                                > > Teraz dodatkowo musimy rozróżniać eksport wewnątrzunijny i ten prawdziwy.
                                > > A jak widzisz eksport do Rosji wcale nie jest taki prosty. Moja firma to
                                > > przerabia. Idiotyczne przepisy, koszmarna biurokracja. Ale najgorsze jest
                                > to,
                                > > że wszystko (realizacja kontraktu) trwa tak okrponie długo.
                                >
                                > no... obydwa traktuje jako eksport. nie ma dla mnie znaczenia gdzie to
                                wyjedzie
                                > - na wschod czy na zachod. najwazniejsze, zeby zostalo zaplacone :). a z
                                > rosja... dokladnie jak z unia... idiotyczne przepisy, koszmarna biurokracja :)
                                > moze tylko szybciej sie to zalatwia.

                                Zaraz, zaraz. Szybciej z Rosją? Moje doświadczenia są inne. Rynek unijny działa
                                błyskawicznie.
                                Mamy też pewne doświadczenia z USA. Wejść na tamten rynek, przebić się przez
                                obwarowania jest naprawdę bardzo trudno.
                                • dziejas Re: Zyga w amoku wali na oslep 19.06.04, 15:48
                                  1tomasz1 napisał:
                                  > Zależy z czyjego punktu widzenia. Niemniej zawsze związany jest ze wzrostem
                                  > popytu.

                                  oczywiscie, ze sie wiaze. cena jest nieodlacznym elementem prawa popytu i
                                  podazy :) jednak ja uwazam, ze wieksze zyski powinno sie generowac poprzez
                                  obnizanie kosztow i zwiekszanie sprzedazy... nie przez wzrost cen :)

                                  > Zgoda. Ale nie ma wolnego rynku rolnego na całym świecie. Zauważ, w krajach
                                  > wysokorozwiniętych jest nadprodukcja, w pozostałych niedomiar. A sprzedanie
                                  > na wolnym rynku unijnym rozregulowałoby ten wyregulowany rynek. Sprzedawać
                                  > gdzie indziej po prostu się nie opłaca. Lepiej ograniczyć produkcję.
                                  > Odgórnie. Taka filozofia, takie reguły gry.

                                  nie zgodze sie w tym przypadku z okresleniem 'wolny rynek unijny'. albo
                                  jest 'wyregulowany' albo wolny. ograniczanie produkcji w taki sposob jak robi
                                  to ue jest zupelnie bez sensu. nie powoduje obnizenia kosztow, ani tez
                                  zwiekszenia zyskow. odgorne ustalania dotyczace rynku (wolnego) to czysta
                                  bzdura i populizm. ale chyba o to tutaj przede wszystkim chodzi.

                                  > Zaraz, zaraz. Szybciej z Rosją? Moje doświadczenia są inne. Rynek unijny
                                  > działa błyskawicznie.
                                  > Mamy też pewne doświadczenia z USA. Wejść na tamten rynek, przebić się przez
                                  > obwarowania jest naprawdę bardzo trudno.

                                  nie, nie... nie z rosja :) wszedzie jest trudno. jednak uwazam, ze samodzielnie
                                  moglibysmy uzyskac lepsze warunki dostepu do innych rynkow. ue broni dostepu do
                                  swoich rynkow i inni robia dokladnie to samo. polska jako osobna gospodarka
                                  mialaby wieksze szanse na 'lepszy' dostep niz wraz z ue.
                                  • 1tomasz1 Re: Zyga w amoku wali na oslep 21.06.04, 07:46
                                    dziejas napisał:

                                    > 1tomasz1 napisał:
                                    > > Zależy z czyjego punktu widzenia. Niemniej zawsze związany jest ze wzroste
                                    > m
                                    > > popytu.
                                    >
                                    > oczywiscie, ze sie wiaze. cena jest nieodlacznym elementem prawa popytu i
                                    > podazy :) jednak ja uwazam, ze wieksze zyski powinno sie generowac poprzez
                                    > obnizanie kosztow i zwiekszanie sprzedazy... nie przez wzrost cen :)

                                    To są dwie dopuszczalne i stosowane strategie.

                                    >
                                    > > Zgoda. Ale nie ma wolnego rynku rolnego na całym świecie. Zauważ, w krajac
                                    > h
                                    > > wysokorozwiniętych jest nadprodukcja, w pozostałych niedomiar. A sprzedani
                                    > e
                                    > > na wolnym rynku unijnym rozregulowałoby ten wyregulowany rynek. Sprzedawać
                                    >
                                    > > gdzie indziej po prostu się nie opłaca. Lepiej ograniczyć produkcję.
                                    > > Odgórnie. Taka filozofia, takie reguły gry.
                                    >
                                    > nie zgodze sie w tym przypadku z okresleniem 'wolny rynek unijny'.

                                    Jeżeli chodzi o żywność, to jest raczej średnio wolny. No, powiedzy wolny od
                                    pewnego momentu w łańcuchu. Tzn. wolny w procesie sprzedaży, na etapie
                                    produkcji niekoniecznie.

                                    > albo
                                    > jest 'wyregulowany' albo wolny. ograniczanie produkcji w taki sposob jak robi
                                    > to ue jest zupelnie bez sensu. nie powoduje obnizenia kosztow, ani tez
                                    > zwiekszenia zyskow.

                                    Spytaj unijnego rolnika. To największy beneficjent.

                                    > odgorne ustalania dotyczace rynku (wolnego) to czysta
                                    > bzdura i populizm. ale chyba o to tutaj przede wszystkim chodzi.

                                    Czy ja wiem. Nie przypisuję tej strukturze więcej ideologii niż jest np. w USA.
                                    Jeżeli chodzi o rolników, to w Polsce mamy ich 20% w starej UE jakieś 5%. I
                                    pewnie żeby było dobrze, powinno zostać 2%. Na to jednak nie godzą się sami
                                    zainteresowani.

                                    >
                                    > > Zaraz, zaraz. Szybciej z Rosją? Moje doświadczenia są inne. Rynek unijny
                                    > > działa błyskawicznie.
                                    > > Mamy też pewne doświadczenia z USA. Wejść na tamten rynek, przebić się prz
                                    > ez
                                    > > obwarowania jest naprawdę bardzo trudno.
                                    >
                                    > nie, nie... nie z rosja :) wszedzie jest trudno. jednak uwazam, ze
                                    samodzielnie
                                    >
                                    > moglibysmy uzyskac lepsze warunki dostepu do innych rynkow. ue broni dostepu
                                    do
                                    >
                                    > swoich rynkow i inni robia dokladnie to samo. polska jako osobna gospodarka
                                    > mialaby wieksze szanse na 'lepszy' dostep niz wraz z ue.

                                    Miała na to szanse w latach 90-tych. I co?
                                    Zróbmy bilans: co lepsze pewny dostęp do dużego rynku UE czy (gdy nie jesteśmy
                                    członkiem) niepewny do rynków innych. Ciekawe tylko jakich, bo rynek UE byłby
                                    dla nas zamknięty.
                                    Z przykrością stwierdzam, że takie są realia, które odrzuca JKM.
                                    • dziejas Re: Zyga w amoku wali na oslep 21.06.04, 15:17
                                      1tomasz1 napisał:
                                      > To są dwie dopuszczalne i stosowane strategie.

                                      tak jest. i od firmy zalezy, ktora z nich stosuje. czesto jest tak, ze stosuje
                                      sie obydwie naraz. lub tez w pewnych okresach czasu stosuje jedna a w innych
                                      druga. zgoda. jednak to jest forum i wyrazam wlasne zdanie na ten temat: lepiej
                                      zrobic wiekszy obrot przy mniejszym zysku jednostkowym niz odwrotnie :)

                                      > Jeżeli chodzi o żywność, to jest raczej średnio wolny. No, powiedzy wolny od
                                      > pewnego momentu w łańcuchu. Tzn. wolny w procesie sprzedaży, na etapie
                                      > produkcji niekoniecznie.

                                      krotko. chodzi ci o to ze jest wolny w handlu i regulowany w produkcji. tak
                                      jest. jednak regulacje w produkcji przekladaja sie rowniez na ksztaltowanie
                                      rynku handlu.

                                      > Spytaj unijnego rolnika. To największy beneficjent.

                                      nie ma o co. pozornie na tym zyskuja. jednak kupujac inne towary po czesci sam
                                      oddaje pieniadze, placac drozej. przeciez to chyba logiczne. rolnik dostaje
                                      pieniadze z podatkow, na ktore ktos musi zarobic :)

                                      > Czy ja wiem. Nie przypisuję tej strukturze więcej ideologii niż jest np. w
                                      USA.

                                      ja jednak tak. i nie tylko wpr ale jakimkolwiek formom doplat. i nie tylko w ue.

                                      > Jeżeli chodzi o rolników, to w Polsce mamy ich 20% w starej UE jakieś 5%. I
                                      > pewnie żeby było dobrze, powinno zostać 2%. Na to jednak nie godzą się sami
                                      > zainteresowani.

                                      dlatego powinien zaistniec wolny rynek. on zaltwilby to bez wzgledu na
                                      zdanie 'zainteresowanych'.

                                      > Miała na to szanse w latach 90-tych. I co?
                                      > Zróbmy bilans: co lepsze pewny dostęp do dużego rynku UE czy (gdy nie
                                      > jesteśmy członkiem) niepewny do rynków innych. Ciekawe tylko jakich, bo rynek
                                      > UE byłby dla nas zamknięty.
                                      > Z przykrością stwierdzam, że takie są realia, które odrzuca JKM.

                                      nie zgodze sie po raz kolejny. czy rynek ue jest zamkniety dla chin? japoni?
                                      usa? rosji? czy chociazby norwegii i szwajcarii? nie jest. sa tylko pewne
                                      utrudnienia w dostepie do tego rynku.
                                      w latach 90 rozpoczely sie pewne procesy gospodarcze. trudno mowic o
                                      osiagnieciu czegokolwiek w tym okresie. jednak pewne umowy zostaly zawarte. i
                                      to byl dobry kierunek. mieszanie nas w jakies polityczne ukladziki bylo
                                      zupelnie niepotrzebne.
                                      • 1tomasz1 Re: Zyga w amoku wali na oslep 22.06.04, 09:42
                                        dziejas napisał:

                                        > 1tomasz1 napisał:
                                        > > To są dwie dopuszczalne i stosowane strategie.
                                        >
                                        > tak jest. i od firmy zalezy, ktora z nich stosuje. czesto jest tak, ze
                                        stosuje
                                        > sie obydwie naraz. lub tez w pewnych okresach czasu stosuje jedna a w innych
                                        > druga. zgoda. jednak to jest forum i wyrazam wlasne zdanie na ten temat:
                                        lepiej
                                        >
                                        > zrobic wiekszy obrot przy mniejszym zysku jednostkowym niz odwrotnie :)

                                        Ekskluzywne sklepy są inngo zdania. :)

                                        >
                                        > > Jeżeli chodzi o żywność, to jest raczej średnio wolny. No, powiedzy wolny
                                        > od
                                        > > pewnego momentu w łańcuchu. Tzn. wolny w procesie sprzedaży, na etapie
                                        > > produkcji niekoniecznie.
                                        >
                                        > krotko. chodzi ci o to ze jest wolny w handlu i regulowany w produkcji. tak
                                        > jest. jednak regulacje w produkcji przekladaja sie rowniez na ksztaltowanie
                                        > rynku handlu.

                                        Tak. Czyli powiedziałbym jest wolny w 2/3. Rolnik może sobie (w przeciwieństwie
                                        do ZSRR:)) produkować co chce.

                                        >
                                        > > Spytaj unijnego rolnika. To największy beneficjent.
                                        >
                                        > nie ma o co. pozornie na tym zyskuja. jednak kupujac inne towary po czesci
                                        sam
                                        > oddaje pieniadze, placac drozej. przeciez to chyba logiczne. rolnik dostaje
                                        > pieniadze z podatkow, na ktore ktos musi zarobic :)

                                        Obawiam się, że ma to w d... Jest mu z tym dobrze. I wcale mu się nie dziwię.
                                        Człowiek to istota wygodna.

                                        >
                                        > > Czy ja wiem. Nie przypisuję tej strukturze więcej ideologii niż jest np. w
                                        >
                                        > USA.
                                        >
                                        > ja jednak tak. i nie tylko wpr ale jakimkolwiek formom doplat. i nie tylko w
                                        ue
                                        > .

                                        Nie tylko. W USA dopłacają i to jak. A ideologia w USA jest. Na każdym kroku.
                                        Jedyny wolny rynek rolny to N. Zelandia. Polecam postudiować.

                                        >
                                        > > Jeżeli chodzi o rolników, to w Polsce mamy ich 20% w starej UE jakieś 5%.
                                        > I
                                        > > pewnie żeby było dobrze, powinno zostać 2%. Na to jednak nie godzą się sam
                                        > i
                                        > > zainteresowani.
                                        >
                                        > dlatego powinien zaistniec wolny rynek. on zaltwilby to bez wzgledu na
                                        > zdanie 'zainteresowanych'.

                                        Tyle, że wolny rynek trzebaby im narzucić. A Ty jesteś przeciw nakazom
                                        odgórnym? :)

                                        >
                                        > > Miała na to szanse w latach 90-tych. I co?
                                        > > Zróbmy bilans: co lepsze pewny dostęp do dużego rynku UE czy (gdy nie
                                        > > jesteśmy członkiem) niepewny do rynków innych. Ciekawe tylko jakich, bo ry
                                        > nek
                                        > > UE byłby dla nas zamknięty.
                                        > > Z przykrością stwierdzam, że takie są realia, które odrzuca JKM.
                                        >
                                        > nie zgodze sie po raz kolejny. czy rynek ue jest zamkniety dla chin? japoni?
                                        > usa? rosji?

                                        A skąd te wony handlowe z USA. Rosja? Tylko ropa. To jest mus dla Unii. Chiny,
                                        hmmmm, cło 233% na czosnek. :) A tekstylia? Japonia - popatrz na przemysł
                                        samochodowy. Japończykom opłaca się budować fabrykę na tereni UE niż walczyć z
                                        jej cłami.

                                        > czy chociazby norwegii i szwajcarii? nie jest. sa tylko pewne

                                        Norwegia=EOG. Jest bardziej unijna niż Polska.
                                        Szwajcaria? Szereg umów dwustronnych. Jakby je zsumować okazałoby się, że są w
                                        UE. :)
                                        Pamiętaj. Wolny rynek występuje jedynie w ramach danej organizacji (UE,
                                        NAFTA...).

                                        > utrudnienia w dostepie do tego rynku.

                                        No tak: USA, Rosja, Japonia, Chiny, Norwegia, szwajcaria i... Polska. :)
                                        Widzisz różnice? Dla nas ten rynek bylby niedostępny. Tak ja dla Ukrainy czy
                                        Gruzji. Coś tam w ramach kontyngentów byśmy pewnie sprzedali.

                                        > w latach 90 rozpoczely sie pewne procesy gospodarcze. trudno mowic o
                                        > osiagnieciu czegokolwiek w tym okresie. jednak pewne umowy zostaly zawarte. i
                                        > to byl dobry kierunek. mieszanie nas w jakies polityczne ukladziki bylo
                                        > zupelnie niepotrzebne.

                                        Ile w tym jest polityki? Więcej w kontaktach z USA.
                                        • dziejas Re: Zyga w amoku wali na oslep 30.06.04, 00:07
                                          1tomasz1 napisał:

                                          > Ekskluzywne sklepy są inngo zdania. :)

                                          no niezupelnie. a kto stosuje wyprzedaze, promocje i obnizki cen? :)

                                          > Tak. Czyli powiedziałbym jest wolny w 2/3. Rolnik może sobie (w
                                          > przeciwieństwie do ZSRR:)) produkować co chce.

                                          produkowac moze. ale czy na pewno to co chce? :)

                                          > Obawiam się, że ma to w d... Jest mu z tym dobrze. I wcale mu się nie dziwię.
                                          > Człowiek to istota wygodna.

                                          totez wcale im sie nie dziwie. jak daja trzeba brac... jak bija to sp... :)

                                          > Nie tylko. W USA dopłacają i to jak. A ideologia w USA jest. Na każdym kroku.
                                          > Jedyny wolny rynek rolny to N. Zelandia. Polecam postudiować.

                                          mozliwe. chcialbym, aby u nas rowniez powstal wolny rynek... marzenia nic nie
                                          kosztuja :) (szkoda tylko, ze za to doplat nie ma:))

                                          > Tyle, że wolny rynek trzebaby im narzucić. A Ty jesteś przeciw nakazom
                                          > odgórnym? :)

                                          chodzi mi wlasnie o zlikwidowanie odgornych nakazow :)

                                          > A skąd te wony handlowe z USA. Rosja? Tylko ropa. To jest mus dla Unii.
                                          > Chiny, hmmmm, cło 233% na czosnek. :) A tekstylia? Japonia - popatrz na
                                          > przemysł samochodowy. Japończykom opłaca się budować fabrykę na tereni UE niż
                                          > walczyć z jej cłami.

                                          wojny byly i beda. nie tylko handlowe. pewnie im sie oplaca :) a jednak
                                          transferuja znaczna czesc zyskow do siebie :)

                                          > Norwegia=EOG. Jest bardziej unijna niż Polska.
                                          > Szwajcaria? Szereg umów dwustronnych. Jakby je zsumować okazałoby się, że są
                                          > w UE. :)
                                          > Pamiętaj. Wolny rynek występuje jedynie w ramach danej organizacji (UE,
                                          > NAFTA...).

                                          no i zblizamy sie do celu. organizacja gospodarcza tak, polityczna nie :)

                                          > No tak: USA, Rosja, Japonia, Chiny, Norwegia, szwajcaria i... Polska. :)
                                          > Widzisz różnice? Dla nas ten rynek bylby niedostępny. Tak ja dla Ukrainy czy
                                          > Gruzji. Coś tam w ramach kontyngentów byśmy pewnie sprzedali.

                                          niekoniecznie.

                                          > Ile w tym jest polityki? Więcej w kontaktach z USA.

                                          usa nie ingeruje w nasze sprawy wewnetrzne.
                          • komentator Dziejas konsument 16.06.04, 07:32
                            dziejas napisał:

                            > obawiam sie tylko, ze rosnacy eksport moze sie odbic na cenach w kraju.
                            >powaznie
                            > do tego moga sie przyczynic limity produkcji (dla rolnikow oczywiscie), ktore
                            > moga spowodowac potrzebe importu miesa czy mleka. wiadomo przeciez, ze eksport
                            > oplaca sie bardziej niz sprzedaz na rynku krajowym, a firmie jest wszystko
                            >jedno gdzie sprzeda... wazniejsze jest gdzie wiecej zarobi i slusznie zreszta.

                            Tak, tylko wez pod uwage ze w ekonomii sa dwie strony: konsumenci i producenci.
                            Patrzysz na sprawe z pozycji konsumenta i slusznie zreszta. Ale z pozycji
                            producenta to wygladaloby inaczej, nie?

                            Polityka rolna w EU to kompromis miedzy stronami. Bardzo niedobry z punktu
                            widzenia konsumenta. Ale czy zauwazyles ze rolnicy jakos nie narzekaja, a
                            slynne wojny cukrowe sa juz zapomniane? Jak sadzisz, dlaczego?
                            • albert.flasz Re: Dziejas konsument 16.06.04, 09:58
                              Przepraszam, że znów się wtrącam ale myślę, że szukacie problemu tam, gdzie go
                              nie znajdziecie. Niektóre firmy, takie jak np. "Mlekpol", mając za mało surowca
                              na miejscu importują jego pewne ilości już od paru lat (głównie z Litwy,
                              Ukrainy, Białorusi). Wzrost cen mięsa w sklepach wywołany otwarciem barier dla
                              eksportu daleko już nie pójdzie (myślę, że to na razie wszystko -
                              zadziałała "bariera popytu", która w Polsce, w porównaniu z Europą Zachodnią
                              jest wyjątkowo niska). Zresztą, w Polskim przetwórstwie, szczególnie mleka od
                              kilkunastu lat przewagę zyskują produkty wysoko przetworzone: różnego
                              rodzaju "galanteria", których marże sięgają kilkuset % (w odróznieniu od
                              produktów "tradycyjnych", niskodochodowych: odtłuszczone pasteryzowane mleko,
                              śmietana, twaróg... masło produkowano okresowo nawet ze stratą!). Przetwórcy
                              mają tu duże pole do manewru i katastrofy napewno nie będzie!
                              • 1tomasz1 Re: Dziejas konsument 16.06.04, 11:53
                                Wiem, że to tylko wstrętna prounijna propaganda. :)
                                "Wielka metamorfoza

                                Dzięki pieniądzom z Unii Europejskiej wiejskie obejścia zamieniają się w
                                świetnie prosperujące firmy.

                                Krzysztof Ruszczyński, 36-letni rolnik z małej wsi Pokojewo w powiecie
                                ciechanowskim, lubi swoim nowiutkim traktorem marki New Holland wjechać na
                                pobliskie wzniesienie, by popatrzeć na gospodarstwo. Stamtąd rozciąga się przed
                                nim 120 hektarów żyznych pól, w oddali widać nowoczesną chlewnię, w której
                                kwiczy 90 prosiaków, widać czyściutkie budynki gospodarcze i nowy dom otoczony
                                ogrodem. Ruszczyński przez chwilę cieszy oko, potem włącza klimatyzację w
                                traktorze, wkłada do odtwarzacza CD ulubioną płytę Stonsów i zjeżdża na pole.
                                Pracuje po kilkanaście godzin dziennie, żeby spłacić 500 tys. zł kredytu, który
                                zaciągnął na nowy sprzęt i ponad 60 ha dodatkowej ziemi. Ale nie narzeka.
                                Sprzedaż z powiększonego i unowocześnionego gospodarstwa wynosi teraz ponad 30-
                                40 tys. zł miesięcznie i jest prawie o połowę większa niż rok temu. - Jak
                                dobrze pójdzie, to za osiem lat wszystko spłacę - mówi Ruszczyński.
                                Takich jak on w Polsce są tysiące. Rolnicy zaciągają pożyczki w bankach,
                                wypełniają formularze na dofinansowanie inwestycji z unijnych funduszy i
                                składają wnioski o dopłaty bezpośrednie do produkcji. Z wyliczeń Agencji
                                Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa wynika, że do polskich rolników
                                trafiło już ok. 5-6 mld zł, a w ciągu 24 miesięcy kwota ta wzrośnie
                                czterokrotnie. Korzystając z dotacji unijnych, rolnicy kupują maszyny, nawozy,
                                materiały budowlane.
                                - Takiego boomu inwestycyjnego na wsi nie było od 20 lat - mówi Wojciech
                                Pomajda, prezes Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. - Oblicze
                                wsi zmienia się gwałtownie."
                                  • komentator Stachu wal na 500 17.06.04, 23:18
                                    Gość portalu: STANISŁAW napisał(a):

                                    > WZROST CEN. I KŁAMSTWA ,ŻE INFLACJA WYNOSI 3% A NIE 50%!!!!!

                                    Stachu, duzymi literami i tak skromnie? INFLACJA JEST 500% - to wyglada ladnie.

                                    > NIESTETY, PO OZYWIENIU, CZYLI PRZED UCIECZKĄ PRZED VATEM FIRMY PADAJĄ.
                                    > POLSKA BANKRUTUJE.NIE MA PIENIĘDZY NA ZASIŁKI W GMINACH. NIE MA PIENIĘDZY NA
                                    > KOLEJ, NA SZPITLE NA DOZYWIANIE DZIECI.

                                    No jasne, ludzie powinni sie zrzucic na kolej i zasilki. Co co pracuja powinni
                                    utrzymywac nierentowne interesy i dawac na zasilki. A w ogole to najlepiej
                                    bylo za komuny, nie?
                                  • snajper55 Re: Dziejas konsument 17.06.04, 23:20
                                    Gość portalu: STANISŁAW napisał(a):

                                    > NIESTETY, PO OZYWIENIU, CZYLI PRZED UCIECZKĄ PRZED VATEM FIRMY PADAJĄ.

                                    Nieprawda. Produkcja dalej rośnie.

                                    > POLSKA BANKRUTUJE.

                                    Nieprawda. Nie banrutuje, tylko się rozwija.

                                    > NIE MA PIENIĘDZY NA ZASIŁKI W GMINACH.

                                    Nieprawda. Za mało tylko ludzi dali do obsługi zasiłków. Pieniądze oczywiście
                                    są.

                                    > NIE MA PIENIĘDZY NA KOLEJ,

                                    A co, niech sobie darmozjady zarobią !

                                    > NA SZPITLE NA DOZYWIANIE DZIECI.

                                    Tyle jest, na ile nas stać.

                                    > WZROST CEN. I KŁAMSTWA ,ŻE INFLACJA WYNOSI 3% A NIE 50%!!!!!

                                    Dlaczego kłamiesz ? Ceny poszły w górę o 100000000000000% !!! Chleb kosztuje
                                    5.000 euro, a jajko 800 USD.

                                    S.
                                    --
                                    veritas odium parit, obsequium amicos
                                  • 1tomasz1 Re: Dziejas konsument 18.06.04, 07:55
                                    Gość portalu: STANISŁAW napisał(a):

                                    > NIESTETY, PO OZYWIENIU, CZYLI PRZED UCIECZKĄ PRZED VATEM FIRMY PADAJĄ.
                                    > POLSKA BANKRUTUJE.NIE MA PIENIĘDZY NA ZASIŁKI W GMINACH. NIE MA PIENIĘDZY NA
                                    > KOLEJ, NA SZPITLE NA DOZYWIANIE DZIECI.
                                    > WZROST CEN. I KŁAMSTWA ,ŻE INFLACJA WYNOSI 3% A NIE 50%!!!!!

                                    Czekałem cierpliwie i jest. Mamy roztrojenie jaźni: Jan-Zygmunt-Stanisław.
                                    Poczytaj sobie Jasiu (teraz już chyba nie mamy wątpliwości) jak Twój gury
                                    Giertych starszy syna wszechpolaka wychował. Gratuluję autorytetów.
                                    Byłbym zapomniał, czekamy na większą dawkę Janowej myśli kabaretowej. :))))
                                    • Gość: Zygmunt Z tragedii narodu nie rób kabaretu. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.06.04, 16:32
                                      Jezeli nie potrafisz napisać na temat, to nie rób dochodzenia jak milicjant
                                      stalinowski.
                                      Dlaczego ja nie śledzę pochodzenia twojej osoby, tylko interesuje mnie problem.
                                      Ale jeżeli, ktoś pracował w SB, to będzie nadal śledczym!
                                      Nadal będzie przypisywał imiona, pseudonimy ,ksywy każdemu, kto tylko coś
                                      napisze przeciw zakłamanej rządowej propagandzie.
                                      I czeka, aby donieść, aby się pochwalić, bo wreszcie ktoś
                                      pisnął; "Najaśniejszego księcia muchy obs...!"
                                      I już wszystkie teksty tu na forum są konfiskowane!
                                      Ukazuje się blokada i tekst; Napisz do Agory"
                                      A Agora nie odpowiada!

                                      Każdy, kto tu pisał; opowiada o tym "liberaliźmie" na tym forum.




                                      • Gość: Zygmunt Z tragedii narodu nie rób kabaretu. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.06.04, 18:00
                                        Chociaz raz wczuj się w rozpacz ludzi bez chleba! Dziś w "Super Nowościach";
                                        "Nikt nie poczuwa się do winy za opóźnienie w wypłacie zasiłków rodzinnych
                                        Samotne matki bez pieniędzy
                                        PODKARPACIE. Kilkadziesiąt tysięcy matek samotnie wychowujących dzieci od
                                        kwietnia nie otrzymało zasiłków. Do winy za tę dramatyczną sytuację nie
                                        poczuwają się ani urzędnicy samorządowi, ani pracownicy ministerstwa...."
                                        • snajper55 Re: Z tragedii narodu nie rób kabaretu. 19.06.04, 16:51
                                          Gość portalu: Zygmunt napisał(a):

                                          > Chociaz raz wczuj się w rozpacz ludzi bez chleba! Dziś w "Super Nowościach";
                                          > "Nikt nie poczuwa się do winy za opóźnienie w wypłacie zasiłków rodzinnych
                                          > Samotne matki bez pieniędzy
                                          > PODKARPACIE. Kilkadziesiąt tysięcy matek samotnie wychowujących dzieci od
                                          > kwietnia nie otrzymało zasiłków. Do winy za tę dramatyczną sytuację nie
                                          > poczuwają się ani urzędnicy samorządowi, ani pracownicy ministerstwa...."

                                          Tak sie kończy liczenie na zasiłki. Pieniądze trzeba zarabiać, a nie rękę do
                                          państwa wyciągać po pieniądze z naszych podatków.

                                          S.
                                          --
                                          veritas odium parit, obsequium amicos
                                      • 1tomasz1 Re: Z tragedii narodu nie rób kabaretu. 21.06.04, 07:51
                                        Gość portalu: Zygmunt napisał(a):

                                        > Jezeli nie potrafisz napisać na temat, to nie rób dochodzenia jak milicjant
                                        > stalinowski.

                                        I kto to mówi. Pan rusofil.

                                        > Dlaczego ja nie śledzę pochodzenia twojej osoby, tylko interesuje mnie
                                        problem.

                                        Niestety, Ciebie intereseju sianie niepokojów i nienawiści.

                                        > Ale jeżeli, ktoś pracował w SB, to będzie nadal śledczym!

                                        Ooooooooo. No proszę. Członkom LPR jakoś tak dziwnie łatwo przychodzi rzucanie
                                        oszczerstw. Jak byłeś Janem robiłeś dokładnie tak samo. Nic się nie
                                        zmieniłeś. :)

                                        > Nadal będzie przypisywał imiona, pseudonimy ,ksywy każdemu, kto tylko coś
                                        > napisze przeciw zakłamanej rządowej propagandzie.

                                        Idziesz w zaparte?
                                        Napisz to wprost.

                                        > I czeka, aby donieść, aby się pochwalić, bo wreszcie ktoś
                                        > pisnął; "Najaśniejszego księcia muchy obs...!"
                                        > I już wszystkie teksty tu na forum są konfiskowane!

                                        Wszystkie?

                                        > Ukazuje się blokada i tekst; Napisz do Agory"
                                        > A Agora nie odpowiada!

                                        Bo się na tobie już poznali.

                                        >
                                        > Każdy, kto tu pisał; opowiada o tym "liberaliźmie" na tym forum.
                                        >
                                        Zapisałeś się do Szczerbca?
                                        • Gość: Zygmunt Re: Z tragedii narodu nie rób kabaretu. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.06.04, 23:10
                                          Nie byłem rusofilem, a przeciwnie ostrzegałem przed zbrataniem Niemców z Rosją
                                          jak również przed możliwym wejściem Rosji do UE.
                                          A wracając do tragedii Polski: "Rośnie dystans między Polską a UE pod
                                          względem warunków mieszkaniowych
                                          23.06.2004 Warszawa (PAP) - Dystans dzielący Polskę od krajów Unii Europejskiej
                                          pod względem warunków mieszkaniowych będzie się powiększał w najbliższych
                                          latach - wynika z przedstawionego w środę przez Instytut Analiz Diagnoz i
                                          Prognoz Gospodarczych w Szczecinie "Raportu z polskiego rynku nieruchomości
                                          2004 rok".

                                          Autorzy, powołując się na raport o sytuacji na europejskim rynku nieruchomości
                                          w 2003, napisali, że stopień zaspokojenia potrzeb mieszkaniowych przez
                                          europejskie gospodarstwa domowe jest bardzo wysoki i sięga nawet ponad 480
                                          mieszkań na tysiąc mieszkańców (Finlandia, Francja). Jest o 50 proc. wyższy niż
                                          w Polsce czy jakimkolwiek kraju Europy Środkowej, który przystąpił 1 maja tego
                                          roku do UE."
                                          Czyli o tym też ostrzegałem.


                                          • snajper55 Re: Z tragedii narodu nie rób kabaretu. 23.06.04, 23:25
                                            Gość portalu: Zygmunt napisał(a):

                                            > Autorzy, powołując się na raport o sytuacji na europejskim rynku nieruchomości
                                            > w 2003, napisali, że stopień zaspokojenia potrzeb mieszkaniowych przez
                                            > europejskie gospodarstwa domowe jest bardzo wysoki i sięga nawet ponad 480
                                            > mieszkań na tysiąc mieszkańców (Finlandia, Francja). Jest o 50 proc.wyższy niż
                                            > w Polsce czy jakimkolwiek kraju Europy Środkowej, który przystąpił 1 maja tego
                                            > roku do UE."

                                            Po to wchodzimy właśnie do UE, aby ten dystans nadrobić.

                                            > Czyli o tym też ostrzegałem.

                                            Kiedy ostrzegałeś i przed czym ? Ludziom mieszkań u nas brakuje od czasów II
                                            WŚ. Musiałbyś nas przed 1939 rokiem ostrzegać.

                                            S.
                                            --
                                            veritas odium parit, obsequium amicos
                                              • 1tomasz1 Re: Z tragedii narodu nie rób kabaretu. 27.06.04, 18:25
                                                Gość portalu: Zygmunt napisał(a):

                                                > Wg Raportu UE dogonimy za 56 lat,

                                                Jakiego raportu???? Jaką UE????? Przecież już UE to my!!!! ;)

                                                > a według poufnych danych za 99 lat.

                                                Nooo, nie takich poufnych, skoro Ty o tym wiesz. Jako Jan też tę bzdurę o 99
                                                latach pisałeś. :)))

                                                > Jeżeli wstępujemy po to, aby dogonić UE, dlaczego preferuje się tereny byłej
                                                > NRD, a nie biedniedjszą od Niemiec Polskę?

                                                Chyba nie chcesz, żebyśmy tak jak b. NRD zostali wcieleni do Niemiec? Wtedy
                                                bylibyśmy tak samo traktowani. :))))

                                                > Dlaczego biedniejsi mają mieć mniejszą dotacje? Dyskryminacja?

                                                E tam. Ci biedniesi teraz zalewają Niemcy żywnością. Więc coś tu nie gra w
                                                Twoim wywodzie

                                                > Już rząd zaczął wreszcie dopominać się o równe dopłaty, a nie 1/4 z tego, co
                                                > bogaci!

                                                Tylko o 7/4?
                                          • 1tomasz1 Re: Z tragedii narodu nie rób kabaretu. 24.06.04, 08:44
                                            Gość portalu: Zygmunt napisał(a):

                                            > Nie byłem rusofilem, a przeciwnie ostrzegałem przed zbrataniem Niemców z
                                            Rosją
                                            > jak również przed możliwym wejściem Rosji do UE.

                                            A kto postulował stworzenie wspólnoty państw wschodnioeuropejskich? Chyba się
                                            nie wstydzisz swoich poglądów?

                                            > A wracając do tragedii Polski: "Rośnie dystans między Polską a UE pod
                                            > względem warunków mieszkaniowych
                                            > 23.06.2004 Warszawa (PAP) - Dystans dzielący Polskę od krajów Unii
                                            Europejskiej
                                            >
                                            > pod względem warunków mieszkaniowych będzie się powiększał w najbliższych
                                            > latach - wynika z przedstawionego w środę przez Instytut Analiz Diagnoz i
                                            > Prognoz Gospodarczych w Szczecinie "Raportu z polskiego rynku nieruchomości
                                            > 2004 rok".
                                            >
                                            > Autorzy, powołując się na raport o sytuacji na europejskim rynku
                                            nieruchomości
                                            > w 2003, napisali, że stopień zaspokojenia potrzeb mieszkaniowych przez
                                            > europejskie gospodarstwa domowe jest bardzo wysoki i sięga nawet ponad 480
                                            > mieszkań na tysiąc mieszkańców (Finlandia, Francja). Jest o 50 proc. wyższy
                                            niż
                                            >
                                            > w Polsce czy jakimkolwiek kraju Europy Środkowej, który przystąpił 1 maja
                                            tego
                                            > roku do UE."
                                            > Czyli o tym też ostrzegałem.
                                            >
                                            Jesteś tak ideologicznie zakręcony, że nie zauważasz, że podajesz argumenty
                                            przeciwko sobie. Jak piszesz od siebie, to Ci często tak wychodzi. Ostrzegasz
                                            przed czy? Przed tym, że w starej UE jest dobrze? Wszyscy o tym wiedzą.
                                            Acha, jeszcze dane, żeby Ci nie było za dobrze:

                                            rok liczba mieszań oddanych do użytku
                                            1995 67072
                                            1996 62130
                                            2003 162686

                                            Kumasz już?
                                              • 1tomasz1 Re: Z tragedii narodu nie rób kabaretu. 27.06.04, 18:18
                                                Gość portalu: Zygmunt napisał(a):

                                                > Nie pisałem o unii z Rosją.

                                                Wreszcie!!!! :)))) A teraz ładnie się nam przedstaw: jestem Jan, którego
                                                zabanowali za sianie nienawiści i kłamliwe posty na forum. ;)

                                                > Dziś R.Nowak mówił,że ktoś był rusofilem. Będą
                                                > powtarzać w TV Trwam po północy i z rana o ok.9.30.

                                                Nie jest on niestety, delikatnie mówiąc, miarodajny. :)

                                                >
                                                > Teraz budownictwo plajtuje. Wprowadzono VAT.

                                                A teraz Jasiewk nam powie, kto wprowadził 22% VAT na materiały (na usługi
                                                budowlane został 7%)? I dlaczego w większości krajów UE ten VAT jest dużo
                                                niższy. Słuchamy Jasiek...
                                                A i jeszcze jedno, dlaczego tak długo się wstydziłeś (i kłamałeś), że nim
                                                jesteś? Tak nie robi patriota. :)
                                                  • snajper55 Re: Z tragedii narodu nie rób kabaretu. 30.06.04, 01:11
                                                    Gość portalu: Zygmunt napisał(a):

                                                    > Chciałbym być Janem ale nim nie jestem.
                                                    > Jan nie kłamał, ani ja nie kłamię.

                                                    Kłamiesz, kłamiesz. Nikt tak nie kłamie jak Ty.

                                                    > Prawdą jest, że jednak sondaże kłamały.
                                                    > Ostrzegaliśmy przed podwyżkamio cen i przed VATem! I teraz przed podatkiem
                                                    > katastralnym. I mieliśmy rację; Cukier podrożał 100%,

                                                    Nieprtawda, nie podrożał tyle.

                                                    > nabiał 40 %,polędwica wołowa 100% nawet i cielęcina zdrożała.

                                                    A dlaczego >nawet< ?

                                                    > Ok. 80% Polaków nie poszło na wybory.

                                                    No i co z tego ?

                                                    S.
                                                    --
                                                    veritas odium parit, obsequium amicos
                                                  • 1tomasz1 Re: Z tragedii narodu nie rób kabaretu. 05.07.04, 09:05
                                                    Gość portalu: Zygmunt napisał(a):

                                                    > Chciałbym być Janem ale nim nie jestem.

                                                    To się nazywa brak odwagi cywilnej.

                                                    > Jan nie kłamał, ani ja nie kłamię.

                                                    Skąd wiesz, jak nim nie jesteś?

                                                    > Prawdą jest, że jednak sondaże kłamały.

                                                    Czyli społeczeństwo kłamało. :)

                                                    > Ostrzegaliśmy przed podwyżkamio cen i przed VATem!

                                                    My? Czyli kto? Jan?

                                                    > I teraz przed podatkiem
                                                    > katastralnym. I mieliśmy rację; Cukier podrożał 100%,nabiał 40 %,polędwica
                                                    > wołowa 100% nawet i cielęcina zdrożała.Ok. 80% Polaków nie poszło na wybory.
                                                    >
                                                    100%??? Gdzie???
                                                    Podaj mi to miejsce. Mam znajomego dostawcę polędwicy. Chętnie zarobi.
                            • dziejas Re: Dziejas konsument 19.06.04, 16:20
                              polityka wpr to najwieksza bzdura, nie kompromis. wpr powinna byc 'okresem
                              przejsciowym' i prowadzic do powstania prawdziwego wolnego rynku. tymczasem
                              utrwala ona istniejaca strukture.
                              patrze rowniez z pozycji producenta. uwazam jednak, ze zwiekszanie zyskow
                              powinno nastepowac poprzez wzrost produkcji i sprzedazy oraz zmniejszanie
                              kosztow a nie poprzez podnoszenie ceny. oczywiscie nie da sie zwiekszyc
                              produkcji rownie szybko jak wzrasta popyt i w tym momencie nastepuje wzrost
                              ceny - to jest zrozumiale. jednak wprowadzanie ograniczen na wielkosc produkcji
                              to juz dla mnie paranoja. jezeli jestem w stanie wyprodukowac i sprzedac wiecej
                              dlaczego nie moge tego robic? (chodzi mi tutaj o limity produkcji dla
                              rolnikow). to bez sensu.
                              • komentator Dziejas fundzio 19.06.04, 23:00
                                dziejas napisał:

                                > polityka wpr to najwieksza bzdura, nie kompromis. wpr powinna byc 'okresem
                                > przejsciowym' i prowadzic do powstania prawdziwego wolnego rynku. tymczasem
                                > utrwala ona istniejaca strukture.

                                A kto powiedzial ze wpr nie jest przejsciowa? Jest, tylko ze rozlozona na bardzo
                                dlugi okres czasu hehe. Wprowadzanie wolnego rynku w Unii tez trwalo bardzo
                                dlugo a nawet teraz nie jest calkiem zakonczone. WPR podlega modyfikacjom i
                                subsydia na pewno beda ograniczone w przyszlosci.

                                > patrze rowniez z pozycji producenta. uwazam jednak, ze zwiekszanie zyskow
                                > powinno nastepowac poprzez wzrost produkcji i sprzedazy oraz zmniejszanie
                                > kosztow a nie poprzez podnoszenie ceny. oczywiscie nie da sie zwiekszyc
                                > produkcji rownie szybko jak wzrasta popyt i w tym momencie nastepuje wzrost
                                > ceny - to jest zrozumiale. jednak wprowadzanie ograniczen na wielkosc
                                > produkcji to juz dla mnie paranoja. jezeli jestem w stanie wyprodukowac i
                                > sprzedac wiecej dlaczego nie moge tego robic? (chodzi mi tutaj o limity
                                > produkcji dla rolnikow). to bez sensu.

                                Patrzysz na to z punktu widzenia fundamentalisty a nie realnego zycia.
                                W realnym zyciu wiadomo ze rolnictwo ma cykle i ogolnie cierpi na kryzys
                                nadprodukcji. W szczycie cyklu ceny sa na podlodze i rolnicy traca. Dlatego
                                robi sie limity.

                                A w ogole to jak sie wydaje lepsze od nastawienia na wzrost produkcji byloby
                                rolnictwo naturalne i ekologiczne.
                                  • snajper55 Re: Dziejas fundzio 20.06.04, 23:42
                                    Gość portalu: Zygmunt napisał(a):

                                    > TYLKO POLSKA PADA!
                                    > A TU ŻARTY I BRONIENIE STOŁKÓW RZĄDOWYCH!

                                    Polska nie pada. Polska się rozwija, rośnie w siłę. Zwiększa się produkcja i
                                    PKB.

                                    S.
                                    --
                                    veritas odium parit, obsequium amicos
                                  • snajper55 Wzrost produkcji w maju o 12,3 proc !!! 20.06.04, 23:45
                                    >Produkcja przemysłowa wzrosła bowiem w maju o 12,3 proc., o czym poinformował
                                    w piątek GUS. Szczególnie cieszy fakt, że najsilniej wzrosła produkcja w
                                    przetwórstwie przemysłowym - o 14,3 proc. Do tej sekcji zaliczamy najlepiej
                                    rozwijające się branże, sprzedające głównie na eksport. Bardzo wysoką dynamikę
                                    sprzedaży utrzymały firmy produkujące samochody (58,3 proc.), urządzenia
                                    radiowe, telewizyjne i telekomunikacyjne (27,1 proc.), wyroby z metali (o 24,3
                                    proc.), maszyny i urządzenia (22,7 proc.). - Wciąż dobrze sprzedają się te
                                    towary, które są kojarzone z inwestycjami, np. maszyny i aparatura. To dobrze
                                    wróży wzrostowi inwestycji, który na razie jest umiarkowany - mówi Katarzyna
                                    Budnik, ekonomistka BRE Banku.<

                                    S.
                                    --
                                    veritas odium parit, obsequium amicos
                                        • 1tomasz1 Re: Wzrost produkcji w maju o 12,3 proc w cyrku! 21.06.04, 12:57
                                          Gość portalu: Zygmunt napisał(a):

                                          > Propaganda sukcesu : "POLSKA ROŚNIE W SIŁĘ " Co te gadzinówki wypisywały
                                          przed
                                          > wyborami o wynikach do PE o LPR?

                                          Co mnie obchodzi Twoja LPR.

                                          > A jaka prawda?

                                          Że Giertych to rusofil.

                                          > Nie osmieszjcie się tymi rządowymi danymi!

                                          GUS jest częścią rządu? I Ty chciałeś być posłem...

                                          > Kogo bronicie? Rząd z b.PZPRem na czele?
                                          > Spoiwo okrągłostołowe pęka! SLD musi odejść!

                                          A Balcerowicz musi zostać?
                                          Może to Cię zadowli:
                                          "Rozszerzenie UE daje ogromną szansę na poważny sensowny dialog ze Wschodem, a
                                          to jest kierunek, w którym Unia powinna się rozwijać."
                                          Kto to powiedział? Nieeeee, nie Giertych, Buzek. :)
                                          • Gość: Zygmunt Re: Wzrost produkcji w maju o 12,3 proc w cyrku! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.06.04, 22:35
                                            Zamiast rządwej propagandy sukcesu
                                            przypomnij sobie:

                                            O matko Polko! źle się twój syn bawi!
                                            10 Klęknij przed Matki Bolesnej obrazem
                                            I na miecz patrzaj, co Jej serce krwawi:
                                            Takim wróg piersi twe przeszyje razem!

                                            Bo choć w pokoju zakwitnie świat cały,
                                            Choć się sprzymierzą rządy, ludy, zdania,
                                            Syn twój wyzwany do boju bez chwały
                                            I do męczeństwa... bez zmartwychpowstania.

                                            Każże mu wcześnie w jaskinią samotną
                                            Iść na dumanie... zalegać rohoże,
                                            Oddychać parą zgniłą i wilgotną
                                            20 I z jadowitym gadem dzielić łoże.

                                            Tam się nauczy pod ziemię kryć z gniewem
                                            I być jak otchłań w myśli niedościgły;
                                            Mową truć z cicha, jak zgniłym wyziewem,
                                            Postać mieć skromną jako wąż wystygły.

                                            Nasz Odkupiciel, dzieckiem w Nazarecie,
                                            Piastował krzyżyk, na którym świat zbawił.
                                            O matko Polko! ja bym twoje dziecię
                                            Przyszłymi jego zabawkami bawił.

                                            Wcześnie mu ręce okręcaj łańcuchem,
                                            30 Do taczkowego każ zaprzęgać woza,
                                            By przed katowskim nie zbladnął obuchem
                                            Ani się spłonił na widok powroza:

                                            Bo on nie pójdzie, jak dawni rycerze,
                                            Utkwić zwycięski krzyż w Jeruzalemie,
                                            Albo jak świata nowego żołnierze
                                            Na wolność orać... krwią polewać ziemię.

                                            Wyzwanie przyszłe mu szpieg nieznajomy,
                                            Walkę z nim stoczy sąd krzywoprzysiężny,
                                            A placem boju będzie dół kryjomy,
                                            40 A wyrok o nim wyda wróg potężny.

                                            Zwyciężonemu za pomnik grobowy
                                            Zostaną suche drewna szubienicy,
                                            Za całą sławę krótki płacz kobiecy
                                            I długie nocne rodaków rozmowy.(A. Mickiewicz)
                                            • 1tomasz1 Czy ktoś ma jeszcze wątpliwości? 23.06.04, 08:37
                                              No to teraz się na pięknie przedstawiłeś. Zastanawiam się tylko dlaczego
                                              kłamiesz, że nie jesteś Janem??? Brak odwagi cywilnej? Typowe u fobów.
                                              Jeżeli nie masz nic do powiedzenia w sprawie Twoich guru, to daj se lepiej
                                              siana.
                                              Czasem nieudolnie próbujesz podjąć merytoryczną dyskusję, czasami jesteś
                                              zabawny, teraz po prostu nudny. Zaśmiecasz forum. A wiesz co za to grozi? :)
                                        • snajper55 Re: Wzrost produkcji w maju o 12,3 proc w cyrku! 21.06.04, 15:47
                                          Gość portalu: Zygmunt napisał(a):

                                          > Propaganda sukcesu: "POLSKA ROŚNIE W SIŁĘ"

                                          Nie propaganda sukcesu, tylko niewygodne dla Ciebie fakty.

                                          > Co te gadzinówki wypisywały przed wyborami o wynikach do PE o LPR?

                                          A co wypisywały ? Ludzie wstydzili się mówić, że chcą na LPR głosować i ja się
                                          temu ich wstydowi nie dziwię.

                                          > A jaka prawda? Nie osmieszjcie się tymi rządowymi danymi!

                                          To są prawdziwe dane, a nie rządowe.

                                          > Kogo bronicie?

                                          Prawdy. Przed takimi kłamcami jak Ty.

                                          > Rząd z b.PZPRem na czele?
                                          > Spoiwo okrągłostołowe pęka! SLD musi odejść!

                                          Umowy okrągłego stołu pękły gdy Mazowiecki został premierem.

                                          S.
                                          --
                                          veritas odium parit, obsequium amicos
                                          • Gość: Zygmunt Re: Wzrost produkcji w maju o 12,3 proc w cyrku! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.06.04, 22:22
                                            Umowy okrągłostołowe nie pękły!
                                            Nadal sekretarze z PZPRu rządzą Polską!
                                            A tak, kto kłamie w sondażach?
                                            I za te kłamstewka na dobranoc zmów paciorek:

                                            PACIERZ ZA OJCZYZNĘ

                                            odmawiam głośnym szeptem pacierz za ojczyznę
                                            wołając nieustannie o opamiętanie
                                            milczenie coraz większe jak mury więzienia
                                            ocal naszą ojczyznę miłosierny Panie!

                                            niewiele w nas zostało pamięci i Boga
                                            honoru i ojczyzny - tylko wiatr w sztandarach
                                            tylko echo się tłucze w kamiennych tablicach
                                            i głośnykrzyk koguta w odświętnych fanfarach

                                            odmawiam w samotności pacierz za ojczyznę
                                            nikt za mną nie powtarza prośby i wezwania
                                            poplątało się białe z czerwonym jak powróz
                                            co zaciska się ciasno w imię zakłamania!

                                            J K Węgrzyn z M.P. k. Krosna
                                            • snajper55 Re: Wzrost produkcji w maju o 12,3 proc w cyrku! 23.06.04, 10:29
                                              Gość portalu: Zygmunt napisał(a):

                                              > Umowy okrągłostołowe nie pękły!
                                              > Nadal sekretarze z PZPRu rządzą Polską!

                                              Polską eządzą ci, których wyborcy wybrali, Demokrację mamy.

                                              > A tak, kto kłamie w sondażach?

                                              Ci, co na pytania odpowiadają.

                                              > I za te kłamstewka na dobranoc zmów paciorek:

                                              Dla Polski trzeba pracować, a nie paciorki klepać.

                                              S.
                                              --
                                              veritas odium parit, obsequium amicos
                                                • snajper55 Re: Wzrost produkcji w maju o 12,3 proc w cyrku! 23.06.04, 23:27
                                                  Gość portalu: Zygmunt napisał(a):

                                                  > "Dla Polski trzeba pracować?"
                                                  > Snajper, a przeciez to Ty chciałeś Polskę oddać do UE i to bezwarunkowo!

                                                  Oddać ? Weszliśmy do UE sami, nikt nas nie musiał oddawać.

                                                  > To kto z Niemcami namawiał nas do UE?

                                                  Wszyscy rozsądni ludzie.

                                                  > Wstyd się przyznać?

                                                  Do czego ? Do tego, że mi się UE podoba ? Chyba żartujesz. To Ty swoich
                                                  bezwstydnych kłamstw powinieneś się wstydzić.

                                                  S.
                                                  --
                                                  veritas odium parit, obsequium amicos
                                                  • 1tomasz1 Re: Wzrost produkcji w maju o 12,3 proc w cyrku! 24.06.04, 14:34
                                                    Gość portalu: Zygmunt napisał(a):

                                                    > TERAZ ZAMIEŃ WYRAZY; UE NA ROSJĘ Z CZASÓW ZABORÓW W POPRZEDNIEJ WYPOWIEDZI.
                                                    > I JAK CIĘ OCENIĄ ?

                                                    Ty zapewne byś go ocenił wtedy pozytywnie, rusofilu.
                                                    Przypominam jaką ideę wschdnioeuropejską (pod przewodnictwem Rosji) nam tu
                                                    propagowałeś. 'Szczerbiec', wypisz wymaluj.
                                                  • snajper55 Re: Wzrost produkcji w maju o 12,3 proc w cyrku! 26.06.04, 17:54
                                                    Gość portalu: Zygmunt napisał(a):

                                                    > Bzdury piszesz Tomaszu ,że proponowałem łaczenie się z Rosją! Podaj link!
                                                    > Ani z Rosją, ani z Niemcami nie powinniśmy się łączyć. Bo najczęściej taka
                                                    > Unia to zabór.
                                                    > Tylko Polska i aby UE nam nie przeszkadzała!

                                                    UE pomaga, a nie przeszkadza. Dlatego do niej weszliśmy.

                                                    S.
                                                    --
                                                    veritas odium parit, obsequium amicos
                                                  • 1tomasz1 Re: Wzrost produkcji w maju o 12,3 proc w cyrku! 27.06.04, 18:29
                                                    Gość portalu: Zygmunt napisał(a):

                                                    > Bzdury piszesz Tomaszu ,że proponowałem łaczenie się z Rosją! Podaj link!

                                                    Sprytnie, ale nie do końca. Wiesz dobrze, że Twoje bzdety zostały usunięte.

                                                    > Ani z Rosją, ani z Niemcami nie powinniśmy się łączyć. Bo najczęściej taka
                                                    > Unia to zabór.

                                                    Dlatego nie łączymy się ani z jedymi ani z drugimi.

                                                    > Tylko Polska i aby UE nam nie przeszkadzała!

                                                    No i jeszcze zapomniałeś o jednym: Polska dla Polaków. ;)
                                                  • snajper55 Re: Wzrost produkcji w maju o 12,3 proc w cyrku! 30.06.04, 01:09
                                                    Gość portalu: Zygmunt napisał(a):

                                                    > Nie tylko Polska dla Polaków, ale nie dla wrogów i niszczycieli Polski.

                                                    No to chyba będziesz musiał wyjechać.

                                                    > Nie dla prawa umożliwiającego zabijanie.

                                                    O, jesteś także pacyfistą ?

                                                    > Nie dla przepisów likwidujących wolny rynek w Polsce.

                                                    No toż właśnie go powiększamy.

                                                    > Nie dla dyskryminacji w UE Polaków, czy innych narodów.

                                                    Popieram. Na szczęście żaden nie jest dyskryminowany.

                                                    > Nie dla bezboznej Konstytucji UE!!!

                                                    Popieram. Na szczęście nie jest bezbożna. Odwołuje się do tradycji religijnej.

                                                    > Nie dla podwyżek cen bez wyrównania zarobków!

                                                    Powiedz to rolnikom.

                                                    S.
                                                    --
                                                    veritas odium parit, obsequium amicos
                                                  • Gość: Zygmunt Re: Wzrost produkcji w maju o 12,3 proc w cyrku! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.07.04, 18:43
                                                    Młodych nam potrzeba ! Nie skażonych chorobą komunistyczną. Minęło 23lata od
                                                    sierpniowej odnowy, a u nas nadal przefarbowane dziatki z KC wprowadzają do
                                                    nowego sojuszu czyniąc go II etapem komuny. Przecież ta totalitarna propaganda
                                                    KC typu pierwszomajowego, oddawała Polskę czynem do nowego obozu
                                                    socjalistycznego.
                                                    I dlatego mamy uwłaszczenie nomenklatury PZPRu a nie narodu!
                                                    Rozkradziono Polskę i oddano! Ile padło zakładów pracy! Jakie długi zaciągnięto
                                                    by one padły? Kto za to odpowiada? I nadal bronisz stołków?
                                                    Dosć złodziejskiej prywatyzacji!
                                                  • snajper55 Re: Wzrost produkcji w maju o 12,3 proc w cyrku! 01.07.04, 20:06
                                                    Gość portalu: Zygmunt napisał(a):

                                                    > Młodych nam potrzeba ! Nie skażonych chorobą komunistyczną. Minęło 23lata od
                                                    > sierpniowej odnowy, a u nas nadal przefarbowane dziatki z KC wprowadzają do
                                                    > nowego sojuszu czyniąc go II etapem komuny.

                                                    To nie żadne dziadki, tylko wszyscy Polacy zadecydowali o naszym wejściu do UE
                                                    Referendum było, nie pamiętasz ?

                                                    > Przecież ta totalitarna propaganda
                                                    > KC typu pierwszomajowego, oddawała Polskę czynem do nowego obozu
                                                    > socjalistycznego.

                                                    UE jest dużo mniej lewicowa niż Polska. To my, w porównaniu z UE jesteśmy
                                                    socjalistyczni. To u nas jest jeszcze ogromny sektor państwowy, to u nas
                                                    państwo decyduje w wielu sprawach za obywatela. To u nas panoszy się korupcja i
                                                    nepotyzm.

                                                    > I dlatego mamy uwłaszczenie nomenklatury PZPRu a nie narodu!
                                                    > Rozkradziono Polskę i oddano! Ile padło zakładów pracy! Jakie długi zaciągnię
                                                    > to by one padły? Kto za to odpowiada?

                                                    Poprzedni system, komuna.

                                                    > I nadal bronisz stołków?

                                                    Jakich stołków ????

                                                    > Dosć złodziejskiej prywatyzacji!

                                                    Dość dopłacania z moich podatków do nierentownych państwowych przedsiębiorstw !

                                                    S.
                                                    --
                                                    veritas odium parit, obsequium amicos
                                                  • Gość: Zygmunt Re: Wzrost produkcji w maju o 12,3 proc w cyrku! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.07.04, 12:06
                                                    Nie oszukuj,
                                                    że UE z naszych podatków nie dopłaca do rolnictwa.
                                                    Kłamano kilkanaście lat temu, że Polska tylko dopłaca do PGRów.
                                                    Dopłat nie popieram i nie popieram takiej UE!
                                                    Referendum z tego co ja obserwowałem na szczeblu rejonów i centralnym było
                                                    fałszowane.40 skarg wniosła LPR, ale sąd prounijny nie uwzględnił jak za
                                                    komuny.
                                                    Komuna odpowiada? Ale nie sekretarze i lektorzy KC i KW PZPR, którzy przez
                                                    kilkadziesiąt lat kształtują upadek a nie wzrost? To była PZPR rządzi w SLD i
                                                    UW ! Kto z przywódców z tej partii nie należał do PZPR-u? Niewielu? Beton -
                                                    staruszkowie kształceni na XIX marksizmie opierającej się na dyktaturze UB i
                                                    SB, CZY SŁUDZY KGB i nadal popierający strzelanie ( z kul plastikowych ) DO
                                                    PROTESTUJĄCYCH! TU MASZ RACJE, DOŚĆ DOPŁACANIA DO LIKWIDACJI I UPADŁOŚCI ALE W
                                                    CAŁEJ UE.NIECH SIĘ WYŻYWIĄ EUROKRACI ALE BEZ NASZYCH SKŁADEK!
                                                  • 1tomasz1 Re: Wzrost produkcji w maju o 12,3 proc w cyrku! 05.07.04, 09:18
                                                    Gość portalu: Zygmunt napisał(a):

                                                    > Nie oszukuj,
                                                    > że UE z naszych podatków nie dopłaca do rolnictwa.

                                                    Z naszych podatków? Chyba miałeś na myśli składkę do budżetu UE?

                                                    > Kłamano kilkanaście lat temu, że Polska tylko dopłaca do PGRów.

                                                    Widzisz Jasiu, nikt nikomu nie bronił, żeby PGR-y się zrestrukturyzowały.
                                                    Twierdzisz, że PGR-y były rentowne????

                                                    > Dopłat nie popieram i nie popieram takiej UE!

                                                    Postulujesz dopłacać do pensji! :)

                                                    > Referendum z tego co ja obserwowałem na szczeblu rejonów i centralnym było
                                                    > fałszowane.

                                                    Ty obserwowałeś? A kim Ty jesteś?

                                                    > 40 skarg wniosła LPR, ale sąd prounijny nie uwzględnił jak za
                                                    > komuny.

                                                    A, już wiem, jesteś LPR-owskim apartczykiem. Rusofilem.
                                                    Sąd prounijny? A co to za zwierze?

                                                    > Komuna odpowiada? Ale nie sekretarze i lektorzy KC i KW PZPR, którzy przez
                                                    > kilkadziesiąt lat kształtują upadek a nie wzrost? To była PZPR rządzi w SLD i
                                                    > UW ! Kto z przywódców z tej partii nie należał do PZPR-u? Niewielu?

                                                    Stary Giertych też bardzo lubił PZPR. :)

                                                    > Beton -
                                                    > staruszkowie kształceni na XIX marksizmie opierającej się na dyktaturze UB i
                                                    > SB, CZY SŁUDZY KGB i nadal popierający strzelanie ( z kul plastikowych ) DO
                                                    > PROTESTUJĄCYCH!

                                                    I całe szczęście. To ty zakładałeś Lepperowskie blokady?

                                                    > TU MASZ RACJE, DOŚĆ DOPŁACANIA DO LIKWIDACJI I UPADŁOŚCI ALE W
                                                    > CAŁEJ UE.NIECH SIĘ WYŻYWIĄ EUROKRACI ALE BEZ NASZYCH SKŁADEK!

                                                    Mów za siebie. Masz dużo wspólnego ze Słowackim. :)))
                                                  • 1tomasz1 Re: Wzrost produkcji w maju o 12,3 proc w cyrku! 05.07.04, 11:14
                                                    Gość portalu: Zygmunt napisał(a):

                                                    > Rusofilem nie jestem i nie byłem i dlatego ostrzegam przed PZPR!

                                                    A co ma z tym wspólnego PZPR, która od dawna nie istnieje. Przypominam, że SLD
                                                    jest prounijna. A rusofilem jesteś. Proponowałeś integrację z Rosją. To samo w
                                                    swoim programie ma LPR. To samo głosi klan Giertychów.

                                                    > oraz walczyłem i walczę z komuną(z łączeniem jak np. UE i upaństwowieniem=
                                                    > odbieraniem domów, mieszkań)

                                                    Walcz se nawet z wiatrakami. Domy odbierają? Gdzie? I komu je dają?
          • snajper55 Re: Brawo !! :))) 28.06.04, 00:08
            Gość portalu: Paweł napisał(a):

            > Ależ znasz - eurosocjalizm, którego jesteś gorącym piewcą to nie kapitalizm.

            Socjalizm ? A co zostało upaństwowione ? Może na wsiach PGRy powstają ? A może
            takie zdobycze jak darmowe lecznictwo będziemy w Polsce wprowadzać ? Czy też na
            odwró: zakłady prywatyzujemy, na wsiach prywata kwitnie a za wisytę u lekarza
            bedziemy niedługo płacic ? Więc czy to jest socjalizm, czy kapitalizm ?

            S.
            --
            veritas odium parit, obsequium amicos
            • Gość: Piotr Re: Brawo !! :))) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.06.04, 18:00
              Socjalizm = podatki + upaństwowienie
              (czyli katastralny , vatowski.....itd katastrofalny( 100%) aż do
              niewypłacalności -aż do odebrania własności -czyli nacjonalizacja.
              I etap odebranie zakładów pracy- Obóz Socjalistyczny
              II etap odebranie domów przez nadmierny np.2 % podatek katastralny = UE
              Socjalizm to znaczy na czele z socjalistyczną partią np. z b. PZPRowskimi
              sekretarzami i aparatczykami z sekretarzami POP PZPR nawet z lektorami PZPR
              teraz nagromadzonymi w SLD i UW. To aparatczycy PZPRu kształtowali często
              zbrodniczą ideologię kierując UB i SB i współpracowali z KGB likwidując
              patriotów z AK.
              Okragły stół był dla nich kołem ratunkowym, by mogli utrzymać się u władzy i
              dokonać uwłaszczenia nomenklatury.Natomiast przywódcy patriotycznej
              Solidarności z milionami członków zostało w stanie wojennym zmuszonych do
              opuszczenia Polski.
              Aby powstał inny ustrój niż socjalistyczny należy odsunąć od władzy aparat
              PZPRu.
              Do tej pory tego nie zrobiono!!!