perli
10.07.04, 12:05
wybrałam. A co? [...] To chyba ostatnie zdanie. Mogłam wybrac większe dno:
sznycel po śmierdziańsku (koreańsku?)
kroniki Gallusa Pejskusa -tak mi źle, tak mi źle, tak mi straszno kiedy muszę
wychodzic na miasto po antysemickie masło-
mur z chmur
sznur
fiolet wirujący kremowym konturem kwiatów ponad trumnami dachów
igły niepokorne ptaki
pioruny
burzy bluzki piekła poduszki
bagietkę
piątą klepkę
no i wybrałam -dynamit. To była bardzo fajna laska.
www.ostatnia posługa. sztefan szaronowitz. żydokomuna?chowjciesięunas.pl.