dokowski
10.11.04, 22:24
W czasach PRL linia podziału była wyraźna: ci, którzy godzili się z
socjalizmem i panowaniem ZSRR oraz my, którzy pragnęliśmy dla Polski wolności
i kapitalizmu. Niewielkie były grupki niezdecydowanych – zwolenników
socjalizmu z suwerennością na wzór Rumunii czy Jugosławii, czy odwrotnie,
zwolenników kapitalizmu z zachowaniem pełnej zależności (geo)politycznej od
ZSRR. Ta linia dzieląca Polaków była oczywiście tylko częścią linii dzielącej
świat, oddzielającej wolny świat od sowieckiego imperium zła.
Dzisiaj już ta dawna linia jest nieaktualna. Aby zrozumieć przebieg nowej
linii podziału, należy zrozumieć jej powstanie. Zacznijmy więc od tego, w
jaki sposób stara linia została poprzerywana w Polsce.
W czasach PRL polscy antykomuniści wywodzili się z pięciu różnych systemów
wartości:
1. Wolne duchy, czyli ludzie zafascynowani wolnym światem - miejscem rozwoju
osobistego i obywatelskiego, żyjący w szacunku dla godności i
indywidualności, ludzie ceniący różnorodność postaw i kultur, zwolennicy
mieszanych małżeństw, legalizacji narkotyków i wolnej miłości, obrońcy
uciśnionych mniejszości i wymierających gatunków, bojownicy praw człowieka i
społeczeństwa obywatelskiego, aktywiści organizacji pozarządowych, wrogowie
władców i urzędników, przekonani, że najważniejszym obowiązkiem policji jest
ochranianie ich przed tymi, którzy nie chcą tolerować ich samowoli i
odmienności.
2. Biznesmeni i marzący o tym, by nimi zostać, ludzie zafascynowani
możliwością robienia pieniędzy, inwestowania, wrogowie barier, granic, ceł i
koncesji, spekulanci i gracze giełdowi, zwolennicy wielkiego lub małego
biznesu, misjonarze wolnego handlu, wyznawcy wolnego rynku i własności
prywatnej, wielbiciele państwa prawa, którego najważniejszym obowiązkiem jest
ochrona przed złodziejami i nieuczciwą konkurencją.
3. Fanatycy religijni, wierni wyznawcy idei sprzecznych z komunizmem,
misjonarze i wychowawcy, pragnący wychowywać dzieci i młodzież inaczej niż
komuna, w większości katolicy uznający autorytet Kościoła, Watykanu i
Papieża, zwolennicy powrotu czasów sprawowania przez kler rządu dusz. Policja
powinna przede wszystkim ścigać bezbożników.
4. Nacjonaliści marzący o Wielkiej Rzeczypospolitej, pragnący odzyskać władzę
nad Litwinami, Rusinami i Ukraińcami, to zwolennicy silnej armii mającej
przewagę nad słabymi sąsiadami. Bojący się Niemiec, jedynego sąsiada
silniejszego od Polski, nie bali się pogardzanego ZSRR - upadającego już
kolosa na glinianych nogach; nieufni wobec Czech i Watykanu, zwolennicy
sojuszu z odrodzonymi Wielkimi Węgrami, którzy powinni mieć władzę imperialną
nad Słowakami i Rumunami tak jak my nad Litwinami i Ukraińcami. Policja jest
niepotrzebna, żandarmeria wystarczy.
5. Zwyczajni uczciwi patrioci polscy, ceniący swój honor i cierpiący z powodu
poniżenia Polski przez ZSRR, poniżania obywateli przez władze i urzędników,
poniżania ludzi przez zbrodniczy system. Państwo i policja są po to, by
nagradzać uczciwych za patriotyzm i karać nieuczciwych.
Po upadku ZSRR, po prywatyzacji PRL i wejściu Polski do NATO, skrystalizowała
się nowa linia podziału (świata i Polski), trwało to kilka ładnych lat, ale
pozwoliło odnaleźć się ludziom w nowej Polsce, pozwoliło im podjąć decyzję,
czy głosować na postkomunistów czy przeciwko nim. Którzy ludzie teraz, po
upadku socjalizmu i odzyskaniu przez Polskę niepodległości, przeszli na
stronę zła?
Odpowiedź jest łatwa teraz, gdy zagadnienie tak klarownie przedstawiłem.
Grupa trzecia, czyli ludzie religijni, przyłączyli się do czerwonych. A stało
się tak dlatego, że czerwoni nagle zaczęli przyznawać się do religijności lub
udawać religijnych. Nagle okazało się, że czerwoni nie chcą już dla swoich
dzieci wychowania innego niż religijne, nagle uznali autorytet Papieża. Stało
się jasne, że grupa trzecia nie ma już powodu walczyć z czerwonymi, bo
czerwoni wyparli się wiary w komunizm. Okazało się, że dawni wrogowie,
konkurenci o rząd dusz, nagle stali się sojusznikami w walce o władzę,
okazało się, że czerwoni chętnie wesprą Kościół w jego dążeniu do władzy w
zamian za bezkarność w zakresie złodziejstwa i korupcji.
Nowa linia podziału bardzo wyraźnie oddziela teraz trzy grupy: wolne duchy,
biznesmeni i uczciwi patrioci – od dwóch grup: socjaliści i religijni.
Wątpliwość można mieć jedynie, po której stronie stoją nacjonaliści.
Większość z nich konsekwentnie opowiada się tradycyjnie przeciwko Niemcom,
więc polska racja stanu nakazuje trwać im wiernie przy sojuszu z USA, co
implikuje poparcie dla wartości wolnego świata. Jednak nie wszyscy
nacjonaliści popierają wolność i kapitalizm - niektórzy stanęli po stronie
socjalizmu i Kościoła, niektórzy opowiedzieli się przeciwko USA i biznesowi.
Mamy tutaj kilka orientacji:
1. Szowiniści, czyli wrogowie każdego, nawet sojusznika, szczególnie
potężnego, ponieważ taki sojusznik, nawet USA, zawsze w końcu zechce zamienić
sojuszników w niewolników. Polska może być wielka i wolna tylko wtedy, gdy
będzie zawierać sojusze ze słabszymi (aby oszukać i zamienić ich w
niewolników) i będzie odnosić się wrogo do wszystkich mocarstw.
2. Antysemici, nawet ci z tradycji endeckiej, też z konieczności przeszli na
stronę postkomuny, gdyż nie można być wrogiem Żydów i jednocześnie popierać
USA. Oczywiście tradycyjny antysemityzm zawsze towarzyszy wrogości do
bankierów, handlarzy i w ogóle ludzi bogatych. Nowoczesny antysemityzm,
stworzony przez Stalina, jest oczywiście nieodłącznym elementem
postsowieckiej mentalności, która pozwala czerwonym kraść, a winę zwalać na
Żydów lub mityczną żydokomunę.
3. Nacjonaliści religijni, czyli ludzie naiwnie wierzący, że polska racja
stanu leży w pogłębianiu zależności lennej od Watykanu. Pan Bóg z pewnością
odwdzięczy się narodowi, który pozwoli katolickiemu klerowi sobą rządzić.
Takim ludziom jest bardzo bliska mentalność bolszewickich pachołków. Tacy
ludzie wierzą, że wierna służba (Rosji w wypadku PZPR i SLD) zawsze owocuje
łaską Pana. Pokora i posłuszeństwo, całowanie po rękach i lizanie dupy, to
ich druga natura, wszystko jedno czy jest to tłusty ksiądz czy nadęty
funkcjonariusz partyjny.
Teraz można już spróbować nakreślić nową linię podziału pomiędzy dobrem i
złem w Polsce, współczesną polską prawicą a współczesną polską lewicą. Ta
linia jest oczywiście małą częścią linii dzielącej świat, oddzielającej wolny
świat od nowego imperium zła.
Po stronie zła stoją teraz następujące grupy: postkomuniści (SLD i PSL) i
inne cwaniaki, fundamentaliści i nacjonaliści religijni, antysemici i
szowiniści
Po stronie dobra stoją: wolne duchy, biznesmeni i zwyczajni uczciwi Polacy,
którzy wcale nie stanowią większości ... może więc słówko „zwyczajni” jest
mylące? Nazwijmy ich po prostu „uczciwymi Polakami”. Poznamy ich po tym, że
widać po nich ten niesmak, jaki czują na widok takiego buca z SLD, PSL,
Samoobrony, LPR czy Kościoła, jacy teraz rządzą Polską.