Dodaj do ulubionych

Nie tylko SLD-owcy bohaterami afer

13.01.05, 14:05
PAP, mat /2005-01-13 11:08:00

Były prezydent Katowic odpowie przed sądem

Za niegospodarność na kwotę ponad pół miliona złotych odpowie przed sądem
były prezydent Katowic Henryk D.


Akt oskarżenia przeciwko niemu i 10 innym osobom trafił do sądu -
poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Katowicach Tomasz Tadla. Byłemu
prezydentowi grozi do ośmiu lat więzienia.

Henryk D. był prezydentem Katowic od lipca 1994 r. do listopada 1998 r. z
ramienia lokalnego prawicowego ugrupowania. Zarzuty dotyczą późniejszego
okresu - lat 2000-2001, kiedy był prezesem działającej w branży budowlanej
spółki Miastoprojekt- Katowice. Firma ta była znana na regionalnym rynku,
realizowała duże projekty i inwestycje, najczęściej na rzecz gmin.

Poza Henrykiem D. na ławie oskarżonych zasiądą m.in. inni byli członkowie
zarządu i rady nadzorczej Miastoprojektu. Zarzuca im się niegospodarność na
łączną kwotę 2 mln zł. Sprawa dotyczy zawierania fikcyjnych i pozornych umów,
na podstawie których Miastoprojekt płacił różnym firmom za niewykonane
usługi. "Pozorność umów polegała na tym, że były one zawierane z wykonawcami,
w sytuacji kiedy już wcześniej Miastoprojekt zawarł takie same umowy z innymi
podmiotami" - wyjaśnił Tadla.

Prokuraturze nie udało się wykazać, gdzie trafiły wyprowadzone z
Miastoprojektu pieniądze. Dlatego Henrykowi D. i innym oskarżonym można było
zarzucić jedynie niegospodarność. Prokuratura oceniła działalność zarządu
firmy jako - jak się wyraził jej rzecznik - "co najmniej niefrasobliwą".

"Zarzuty stawiane Henrykowi D. koncentrują się wokół szkody na kwotę ponad
540 tys. zł. Jest to szkoda zawiązana zarówno z podpisywaniem pozornych umów
i wypłacaniem pieniędzy za niewyświadczone usługi, jak również za sprzedaż
nieruchomości i rozłożenie na raty płatności z tego tytułu przy rezygnacji z
oprocentowania" - powiedział Tadla.

Henryk D. odpowie za cztery przestępstwa. Pierwsze z nich jest związane z
fikcyjną umową dotyczącą opracowania projektu platformy odpraw granicznych
Nowe Chałupki. Wiedząc o tym, że kilkanaście dni wcześniej podobne umowy
zostały zawarte z dwoma innymi podmiotami i rozpoczęły one wykonywanie tego
projektu, przedstawiciele spółki zawarli kolejną umowę - by mieć podstawę do
wystawienia faktur i generowania wydatków przez Miastoprojekt. W wyniku tej
operacji firma straciła 267 tys. zł - ustalono w śledztwie.

Kolejny zarzut wobec D. dotyczy niegospodarności przy sprzedaży budynku w
Katowicach. Kiedy okazało się, że nabywcy nie stać na zapłacenie 4 mln zł,
sporządzono aneksy, na podstawie których część należności nabywca miał
spłacić w 36 nieoprocentownych ratach. Szefowie Miastoprojektu zrezygnowali z
naliczania odsetek, tracąc w ten sposób prawie 280 tys. zł.

Zdaniem prokuratury, Henryk D. podawał też nieprawdziwe dane w deklaracjach
VAT-owskich i naraził Skarb Państwa na stratę ponad 120 tys. zł.

Były prezydent został zatrzymany w maju ub. r. Od tego czasu przebywa w
areszcie, podobnie jak sześciu innych oskarżonych. Większość osób, które
zasiądą na ławie oskarżonych, wśród nich Henryk D., nie przyznaje się do
stawianych im zarzutów.
Obserwuj wątek
    • Gość: Mosul Re: Nie tylko SLD-owcy bohaterami afer IP: *.osk.enformatic.pl 13.01.05, 14:10
      Tak, nie tylko SLD-owcy. Afera z Rady Miasta Warszawy czy inne dobitnie
      pokazują,że chętnych na publiczny grosz nie brakuje w żadnym
      ugrupowaniu.Dlatego pora na zmiany twarzy we wszystkich kanapówkach.
    • dachs Re: Nie tylko SLD-owcy bohaterami afer 13.01.05, 14:15
      To prawda, ale tylko SLD potrafili sie tak dobrze zorganizowac.
      Stworzyli spojny aferowy system.
      Reszta ta zalosni pojedynczy amatorzy.
      • dachs P.S. Pol miliona 13.01.05, 14:16
        moj, Boze. Prawdziwy SLD-owiec moze tylko z poblazaniem wzruszyc ramionami smile
    • antyk52 zgadza sie, ale... 13.01.05, 15:18
      Tylko w postpeerelowskiej lewicy jest to chronicznie wręcz zakorzenione. Nie da
      się ukryć, że i na prawicy mogą być i są ludzie nieuczciwi. Szczególnie groźne
      jest zrezygnowanie i dojście do wniosku, że nie da sie inaczej tylko trzeba
      kraść. Zwłaszcza jak sie popatrzy na lewo można ulec tej samej "złodziejskiej"
      pokusie.

      Niestety prawda jest taka, że to całe lewicowe tałatajstwo jest tak silne bo
      m.in. jest cholernie bogate (a dlaczego to chyba nie musze mówić). Błędem
      prawicy niestety mogło być dojście do wniosku, że nie da się z nimi inaczej
      walczyć tylko ich własną metodą (stąd myśle m.in. sprawa Krzaka i PZU, biedak
      chciał chociaż tutaj przemycić "swoich" ludzi, czemu w sumie mu sie nie dziwie
      patrząc jaką spuścizne mają wszystkie państwowe i nie państwowe firmy,
      instytucje, itp. głowa mała jaki to kapitał). Prawica będzie zawsze w dupe
      bita, właśnie przez ten brak gigantycznego postkomunistycznego kapitału, próba
      walki tymi samymi metodami jednak było bardzo złym pomysłem...

      Chociażby z tego powodu, że teraz jeden czy drugi lewaczek wyciąga takie sprawy
      i radośnie od ucha do ucha może powiedzieć: "zobaczcie to nie tylko my
      kradniemy". Mimo że ma oczywiście racje, są to raczej komiczne uwagi, które
      można porównać np. do śmierdzącego kloszarda, który podchodzi w autobusie do
      dostojnej pani, która właśnie puściła bąka i z wyrzutem tłumaczy jej jak mogła
      tak zanieczyścić powietrze w pojeździe komunikacji miejskiej.
    • magdusia8 Rzeczywiście, czasem się trafi afera poza SLD. 13.01.05, 15:26
      Co prawda bardzo rzadko, ale jednak. Od razu przypomina się wtedy przysłowie,
      że wyjątek potwierdza regułę ;-D
    • Gość: Jedi Knight Re: Nie tylko SLD-owcy bohaterami afer IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.05, 16:39
      Polacy bohaterami wszystkich afer.
      • Gość: Mosul SLD-owcy IP: *.osk.enformatic.pl 14.01.05, 12:30
        SLD to partia wspierająca i broniąca interesów dawnej klasy panującej,czyli
        PZPR-u. Żyli w przeświadczeniu,że wszystko,co jest w kraju to nasze,czyli ich
        jako przewodniej siły narodu.Jak wiadomo,czym skorupka za młodu nasiąknie,tym
        na starość trąci.Przez lata brali co chcieli i tak im pozostało.
    • dokowski Tylko UW jest czysta 16.01.05, 00:01
      • antyk52 jak nie przymierzając Gó.. 16.01.05, 00:42
        Największe lewackie popłuczyny jakie ten świat widział. To właśnie dzięki tym
        przefarbowanym (na soc-liberalizm) postkomunistycznym świniom (pseudo opozycja,
        licencjonowana, tfu... najgorsze lewackie gó.. jakie można sobie wyobrazić) po
        15 lat Polska jest w takim bagnie...
        SLD jest u władzy właśnie dzięki tym Twoim zlewaczonym/lewicującym
        mednom "inteligenckim" z UD-UW. Warci siebie dokładnie tak samo.
        • dokowski Ale zarzucić im nic konkretnego nie możesz. Masz.. 16.01.05, 01:02
          ... dla nich tylko bełkotliwe obelgi, których pewnie nawet sam nie rozumiesz.
          To typowe u ludzi zakompleksionych, którzy wypowiadają się o lepszych od siebie.
          • antyk52 żartujesz chyba? 16.01.05, 09:02
            Człowieku im można zarzucić całą litanie konkretów (poczynając od sprzedajnego
            okrągłego stołu, brak lustracji, grubą kreske, itd. co przyczyniło się do
            przeniesienia dwanych kumpli do "nowego systemu", poprzez znaną przeszłość i
            poglądy całej tej lewackiej chołoty z "elytą" Geremkiem, Kuroniem, Mazowieckim
            i Michnikiem na czele, do tych wszystkich "gospodarczych przemian", które tylko
            ułatwiły rokradzenie Polski), za dużo pisania by było po prostu.
            Licze, że tu jednak są rozsądni ludzie, którym jeszcze mózgów do końca nie
            wyprało "salonową", "politycznie poprawną" propagandą (z 'G óWienkiem' w roli
            głownej). Dla Ciebie doku już nie ma ratunku i prawde mówiąc nie wiem czemu
            wogóle sie tłumacze, bo pustakiem jesteś i pustymi frazesami w stylu: "Tylko UW
            jest czyste" sie posługujesz. Spróbuj może Ty obronić swoją teze.
            • v.ci Poltyk PiS zatrzymany przez ABW 17.01.05, 22:50
              wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2498905.html
              Polityk Prawa i Sprawiedliwości, Mirosław Styczeń, został zatrzymany pod
              zarzutem oszustwa. Styczeń był posłem AWS w Sejmie poprzedniej kadencji.

              Jak wyjaśniła rzeczniczka prokuratury, śledztwo dotyczy zdarzeń z lat 1994- 97,
              pokrzywdzonymi są osoby fizyczne, a zarzuty nie są związane z działalnością
              polityczną zatrzymanego. Ze względu na to, że polityk jest przesłuchiwany,
              prokuratura nie udziela bliższych informacji w tej sprawie.

              Prezes PiS Jarosław Kaczyński na wniosek partyjnej komisji etyki podjął w
              poniedziałek decyzję o zawieszeniu Stycznia w prawach członka partii i nakazał
              komisji etyki zbadanie sprawy.

              Kim jest Mirosław Styczeń

              Styczeń urodził się w 1953 w Krakowie. Ma średnie wykształcenie: ukończył I
              Liceum Ogólnokształcące im. Bartłomieja Nowodworskiego w Krakowie. W 1996 r.
              zdobył licencję Państwowego Urzędu Nadzoru Ubezpieczeniowego.

              W latach 1981-82 był rzecznikiem prasowym Zarządu Regionu Podbeskidzie NSZZ
              Solidarność w Bielsku-Białej. Internowany w stanie wojennym. Po zwolnieniu z
              internowania pracował fizycznie m.in. w parafii pw. Józefa w Bielsku-Białej. Od
              1988 do 1989 r. rzecznik NSZZ "S" Podbeskidzia i szef Komitetu
              Obywatelskiego "Solidarności". W latach 1994-97 był właścicielem firmy
              konsultingowej.

              Po 1989 r. był członkiem Forum Prawicy De Prawicy Demokratycznej, ale nie
              wszedł do Unii Demokratycznej (1990). Był współtwórcą Koalicji Republikańskiej,
              a potem wiceprzewodniczącym Partii Konserwatywnej (1993-96). Po jej połączeniu
              ze Stronnictwem Chrześcijańsko- Ludowym i utworzeniu Stronnictwa Konserwatywno-
              Ludowego - od 1997 r. był wiceprzewodniczącym partii, a od lutego 1998 do marca
              2000 r. - prezesem SKL.

              Po wyjściu SKL z AWS wstąpił do Przymierza Prawicy. W wyborach do Sejmu w 2001
              r. startował z listy Prawa i Sprawiedliwości w Bielsku-Białej, lecz nie uzyskał
              mandatu. Styczeń jest we władzach krajowych PiS.

              Od 2001 r., gdy przestał być posłem, prowadził własną działalność gospodarczą,
              pełnił też obowiązki prezesa firmy "Karen Notebook".

              • antyk52 Re: Poltyk PiS zatrzymany przez ABW 18.01.05, 14:42
                No, ale przecież o tym właśnie pisałem... czym Ty sie podniecasz człowieku?
                Czyściciele szamba (afera FOZZ, Orlen i tysiące innych)) złapali człowieka na
                pierdnięciu w autobusie (jakieś "zarzuty oszustwa", zero konkretów) i robią
                wielkie halo, że ta prawica to "niewiele gorsze złodzieje od nas", "zobaczcie
                wszyscy kradną, nawet Ci z prawicy i z _Prawa_ i _Sprawiedliwości_ czego więc
                od nas chcecie i od miliardów, które ukradliśmy, wszyscy przeca kradną, więc
                jaką oni mają czelność nas oskarżać i pouczać, przecież to też zwykłe złodzieje
                i oszuści". Lewactwo jest tak słodkie i beszczelne w swojej durnocie, że aż
                wyrzygać sie można.
                • Gość: siedem a Kaczyński IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.01.05, 14:54
                  ukradł worec cementu i śrubę montażową fi 8

                  5040

                  ps
                  i jest pedałem tongue_out
                  • karlin Lechu 18.01.05, 15:02
                    I zaniósł Jarkowi.

                    A ten wsadził do tego worka kota i próbuje opchnąć rozumnym.

                    Ale ci nie dadzą się nabrać.

                    Gensikowi w cyklistówce.

                    Poza tym Dmowski chciał sprzedać Polsce Rosję, a księża wywołują zaćmienia
                    słońca.


                    CDN
                  • antyk52 Re: a Kaczyński 18.01.05, 15:04
                    I nie zapominaj, że razem z bratem sam Księżyc ukradli!!! Toż to kradzież epoki
                    jest!!! Wszystkie afery i komisje śledcze sie chowają.
                    • Gość: siedem a ksiezyc nawet liczac po cenie piasku IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.01.05, 15:11
                      bez dowozu
                      wart jest jakies, około mniej wiecej: zylion trylionów róbli czyli tyle i
                      kwartalnie w naszym zascianku kradną Księza

                      5040
                      • karlin No a Giertych 18.01.05, 15:15
                        to taki katolik, że aż się Pan Bóg w grobie przewraca!

                        I stąd te tsunami.
                      • karlin PiS 18.01.05, 15:18
                        Gość portalu: siedem napisał(a):

                        > zylion trylionów róbli czyli tyle ile kwartalnie w naszym zascianku kradną
                        Księza
                        -----------------------------
                        • Gość: Luty Styczeń podejrzany o wyłudzenie 340 tys. zł IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.05, 21:07
                          PAP, jkl /2005-01-18 15:19:00

                          Polityk PiS podejrzany o wyłudzenie 340 tys. zł

                          Zarzut wyłudzenia 340 tys. zł od krakowskiego biznesmena postawiła krakowska
                          prokuratura okręgowa politykowi PiS Mirosławowi Styczniowi - poinformowała
                          rzeczniczka prokuratury Mirosława Kalinowska-Zajdak.

                          Rzeczniczka zaprzeczyła, by postępowanie miało charakter polityczny. Zarzut
                          taki pojawił się w oświadczeniu Mirosława S.

                          S. został w poniedziałek zatrzymany przez funkcjonariuszy Agencji
                          Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Po przesłuchaniu, zakończonym w nocy z
                          poniedziałku na wtorek, prokuratura postanowiła zastosować wobec niego środek
                          zabezpieczający w postaci poręczenia majątkowego w wysokości 100 tys. zł.

                          W trakcie przesłuchania S. złożył wyczerpujące wyjaśnienia, w których nie
                          przyznał się do winy. Prokuratura przeprowadziła również jego konfrontację z
                          innymi osobami.

                          Jak poinformowano w prokuraturze, zarzuty postawione Mirosławowi S. dotyczą
                          zdarzeń z lat 1994-97, kiedy to miał on wyłudzić 340 tys. zł od krakowskiego
                          przedsiębiorcy, wprowadzając go w błąd co do możliwości załatwienia dla niego
                          koncesji na produkcję alkoholu, chociaż wiedział, że przedsiębiorca nie spełnia
                          wymogów na otrzymanie takiej koncesji. Styczeń uzyskał dla niego jedynie
                          promesę, która określała, jakie warunki należy spełnić do otrzymania koncesji.

                          Śledztwo w sprawie Mirosława S. wszczęto w lipcu 2004 roku.

                          "Od tego czasu prokuratura gromadziła materiał dowodowy, który dał podstawy do
                          postawienia zarzutu Mirosławowi S." - powiedziała prokurator Kalinowska-Zajdak,
                          informując
                          • Gość: siedem 340 tys. zł IP: *.idea.pl 18.01.05, 21:14
                            2 letnie ubezpieczenie AC merca dochnala

                            5040

                            killer, ku.., co ja mam sobie za to kupic, waciki?



                            • v.ci Afera Kwaśniaka (LPR) 19.01.05, 21:27
                              Półtora roku małopolski radny z LPR unika odpowiedzialności za jazdę po pijanemu

                              Nie ma mocnych na radnego

                              Po wyborach samorządowych jesienią 2002 r. w Małopolsce zawarto prawicowe
                              porozumienie koalicyjne, nad którym pracowali Jan Rokita z Platformy
                              Obywatelskiej, Marek Kotlinowski z Ligi Polskich Rodzin i Zbigniew Ziobro z
                              Prawa i Sprawiedliwości. Dzięki włączeniu do koalicji Marka Nawary ze Wspólnoty
                              Małopolskiej prawica uzyskała zdecydowaną większość w sejmiku (25 radnych na
                              39). Porozumienie zawierało jednak nie tylko umowę koalicyjną, lecz także tajny
                              aneks, który rozdzielał między koalicjantów zarówno funkcje polityczne, jak i
                              konkretne posady. Z politycznego klucza obsadzono kilkadziesiąt stanowisk w
                              różnych spółkach. Nie ostał się nawet Małopolski Ośrodek Ruchu Drogowego. Łupy
                              podzielono dokładnie. I tak na przykład członkiem rady nadzorczej Wojewódzkiego
                              Funduszu Ochrony Środowiska miał zostać radny Sejmiku Małopolskiego, Czesław
                              Kwaśniak z LPR. Ale Kwaśniak miał pecha. W maju 2003 r. zatrzymała go tarnowska
                              policja. Prowadził samochód po pijanemu z całkiem niezłym wynikiem - 1,4
                              promila.

                              Kariera

                              Kariera Czesława Kwaśniaka może nie jest bajką, ale od pewnego momentu nabiera
                              gwałtownego przyspieszenia. Urodzony w 1958 r. w Borzęcinie pracował najpierw w
                              PKP jako toromistrz, potem był spedytorem kolejowym w Fabryce Opakowań
                              Blaszanych - obecnie Pol-AM-Pack S.A. w Brzesku. W 1988 r. Kwaśniak zapisał się
                              do "Solidarności" i konsekwentnie piął się po szczeblach kariery aż do funkcji
                              członka Zarządu RS AWS Regionu Małopolska. W 1998 r. został radnym Sejmiku
                              Małopolskiego. Dostał ponad 16 tys. głosów, co było trzecim wynikiem
                              prawicowych kandydatów w Małopolsce.
                              - Przyszedł na spotkanie z załogą i powiedział, że jak się dowie, iż ktoś na
                              niego nie zagłosuje, to zrobi porządek - wspomina jeden z byłych pracowników
                              Pol-Am-Packu.
                              Przed ostatnimi wyborami samorządowymi Kwaśniak zmieniał barwy, aż zakotwiczył
                              w Lidze Polskich Rodzin. Z kandydowania na senatora (jako niezależny) nic nie
                              wyszło, ale w wyborach samorządowych do sejmiku wojewódzkiego znów dostał duże
                              poparcie. Został radnym, przewodniczącym klubu LPR w Sejmiku Małopolskim,
                              szefem komisji głównej i komisji ochrony środowiska i gospodarki wodnej.


                              Jedzie radny do burmistrza

                              Marek Latasiewicz redaguje "BIM", lokalny miesięcznik ukazujący się w Brzesku.
                              Chciał zamieścić informację o tym, że w Tarnowie policja przyłapała na jeździe
                              pod wpływem alkoholu radnego Czesława K. Informacja w końcu poszła, ale gazeta
                              ukazała się z opóźnieniem. Radny postanowił bowiem zadbać o swoje dobre imię.
                              Zwrócił się do burmistrza Brzeska, Jana Musiała: - Jasiu, pasowałoby to jeszcze
                              załatwić, żeby to nigdzie nie szło. Żebyśmy się dogadali. (...). Coś za coś,
                              nie martw się. (...) Jak będziesz miał haka na mnie, to będę cię musiał
                              wspierać przez cztery lata. (...) Po co to ma z Brzeska wychodzić taki
                              paszkwil, jak ja już sobie sprawę dograłem. Po co to, chłopie. Po co to? (...)
                              Chciałbym, Jasiu, żebyś mi pomógł. Wiesz. A co będziesz tam żądał w
                              województwie, rozumiesz, a naprawdę jestem mocny. Będę wiceprzewodniczącym Rady
                              Nadzorczej WFOŚ, już jest dogadane z Ziobrą i z Rokitą. Nawara też na
                              wiceprzewodniczącego wchodzi. Wchodzi Marek, dogadaliśmy się w piątek, idziemy
                              prawicą, nie ma żadnych już jakichś... (...) Sprawa jest na dogrywaniu, żadna
                              gazeta nie podała, żadne media, jest cisza. Nie chciałbym, żeby lokalna gazeta.
                              Radny usiłuje też nakłonić Latasiewicza do odstąpienia od zamieszczenia
                              informacji. Jest zaniepokojony, ale pewny siebie. Mówi: - Powiem panu wprost:
                              chciałbym, żeby mi pan pomógł. Ja nie będę sugerował. Ja też będę wtedy
                              wdzięczny i... Co ja mogę pomóc? Mogę pomóc, różne są możliwości. W Krakowie
                              czy dodatkowo w urzędzie marszałkowskim jako dziennikarz, dodatkowe jakieś
                              możliwości. To mam takie przy marszałku. Jak są dziennikarze, którzy - załóżmy -
                              piszą w jednej gazetce, załóżmy w Krakowie, później lokalną też prowadzą
                              dodatkowo... Niektórzy dziennikarze to sobie pisali w (...), a później po
                              prostu chcieli sobie coś dorabiać, to pisali w tych lokalnych gazetkach, u
                              wójtów i burmistrzów. Ja bym też się starał panu pomóc, czy tam jakaś potrzeba
                              w przyszłości, czy gdzieś... (...) Krzywda mi się wielka nie stanie, bo w
                              takich rzeczach z dużej chmury mały deszcz (...) Nie uciekałem, nie wpieprzyłem
                              się w coś, tam jeszcze jakiś wypadek albo coś, karambol. Albo się komuś coś
                              stało, albo się mnie coś stało. A to tak - rutynowa kontrola. To była kontrola
                              taka przyjemna, że, że, że tego... no, coś wykazało, no wykazało... Człowiek
                              się czuł dobrze, a jednak, a jednak, a jednak... Czasami coś popiję,
                              podrinkuję, załóżmy do późnych godzin wieczornych, może przed południem wsiąść
                              w samochód i może wykazać. I może wykazać, jak organizm nie spala, to zależy od
                              organizmu. Jak się nie je, po nocy jak się nie je, a popali się papierosów i
                              pije się, nie przegryza, to w organizmie nawet do południa może być tyle...
                              A w ogóle to skutek zalecanej przez medyków kuracji piwnej.
                              Ani burmistrz, ani Latasiewicz nie zablokowali informacji. Nagrali natomiast
                              rozmowy z radnym. Sprawa przeciekła do innych gazet. Kwaśniak nie pomylił się
                              natomiast w jednym - że wielka krzywda mu się nie stanie.

                              Cywilizacja miłości

                              Sprawa trafia do sądu w Tarnowie. Okazuje się jednak, że radny Kwaśniak zapada
                              na zdrowiu. Jest tak chory, że choroba uniemożliwia mu zjawienie się w sądzie.
                              Sprawa musi być poważna, bo przecież tak się składa, że Czesław Kwaśniak to
                              również członek Rady Społecznej Szpitala Wojewódzkiego im Św. Łukasza w
                              Tarnowie, więc ma do czynienia ze specjalistami. Ale i specjaliści bywają
                              czasem bezradni. Mija pół roku, a Kwaśniak nadal choruje. Choroba jest na tyle
                              podstępna, że dopada radnego nawet na urlopie. Stąd pewnie z dokumentacji
                              brzeskiej "Solidarności" za rok 2003 wynika m.in., że Czesław Kwaśniak wziął 11-
                              dniowy urlop od 13 do 31 maja, a na zwolnieniu lekarskim był od 21 do 25 maja
                              oraz że w trakcie 45-dniowego zwolnienia lekarskiego od 17 listopada do 31
                              grudnia przebywał też na urlopie od 6 do 14 grudnia. Musi to być więc straszne
                              paskudztwo. Na szczęście nie zwala radnego kompletnie z nóg. Kwaśniak nie tylko
                              pojawia się na wiecach, pisze ulotki i zasiada w loży podczas meczów żużlowych
                              tarnowskiej Unii. Włącza się też w kampanię wyborczą, pracując nad sojuszem LPR
                              z Centrum Narodowym Młodych Rolników przed wyborami do Europarlamentu.
                              - Każdy, kto czuje się zdrowy, jest nam pomocny - wyjaśnia Marek Kotlinowski,
                              szef parlamentarnego klubu LPR.
                              W czasie choroby Kwaśniak wytacza burmistrzowi Musiałowi sprawę o
                              zniesławienie. Dotknęło go stwierdzenie burmistrza, że Kwaśniak "w sposób
                              ewidentny prawo naruszył, a obecnie ma poważne problemy z wymiarem
                              sprawiedliwości, zmienia zeznania i mataczy".
                              Kiedy brzeski sąd postanawia zbadać stan zdrowia radnego Kwaśniaka, ten
                              rezygnuje z domagania się przeprosin.
                              Chory dla sądu Kwaśniak przygotowuje też projekt deklaracji Sejmiku
                              Małopolskiego o... "cywilizacji miłości": "Przyjęta przez Sejmik I Kadencji
                              strategia rozwoju Województwa Małopolskiego wyznacza politykę regionalną i jest
                              skierowana na człowieka, aby mógł się rozwijać, aby dobro wspólne mogło mu
                              lepiej służyć. Zarówno w myśli przewodniej misji, jak i wielu zapisach w
                              strategii staraliśmy się wyeksponować etos, by w pogoni za dobrami materialnymi
                              nie zgubić człowieka w sferze jego duchowości, by raczej wyzwolić w nim dobro
                              zakorzenione w wierze i w wielowiekowej tradycji. Dołożymy wszelkich starań, by
                              te zapisy nie pozostały martwymi, by zasady cywilizacji miłości wyznaczały
                              nasze działania".
                              Radni wprawdzie nie dyskutowali, czy pisał to człowiek chory, czy zdrowy, ale
                              projekt w głosowaniu jednak nie przeszedł. Cywilizacja miłości na prawej
                              stronie sprawiła jednak, że Zarząd Województwa zaproponował Kwa
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka