Dodaj do ulubionych

Zamiast dyskusji nagonka

IP: *.cvx28-bradley.dialup.earthlink.net 22.07.02, 02:09
W 1996 roku “Shtetl”, “dokument” filmowy niewdzięcznego Żyda Mariana
Marzyńskiego, wywołał oburzenie amerykańskiej Polonii. Ludzie zbierali się na
zebraniach, przy kościołach, protestowali, pisali i telefonowali do FRONTLINE
i PBS, oraz sieci stacji telewizyjnych. Na zjeździe Polish American Congress
w Kaliforni wrzało od oburzenia. Prezes Edward Moskal powiedział w
przemówieniu, że próbował dogadać się z Kongresem Żydów, ale dyskusja była
monologiem strony żydowskiej. Powiedzano jemu: Jeżeli Polska nie da Żydom
nieruchomości i ziemi natychmiast i jak żądają, to “Poland will be black
walled in the world”. Prezes Moskal rzucił pytanie: “By what God given
right?”
Bez odpowiedzi.

Nagonka na Polaków i Polskę miała wyszantażować żydowskie roszczenia.
Żydowski prezydent Kwaśniewski spotkał w Nowym Jorku Żydów, ale nie spotkał
Polaków i Polonii. Po powrocie do kraju nie mógł sobie przypomnieć o czym
rozmawiał za zamkniętymi drzwiami ze swoimi pobratymcami.
Skandal “Shtetl-a” jednak zaktywizował i zjednoczył Polaków w USA. Nagle
wszyscy ruszyli jednomyślnie i solidarnie do protestów. Toteż mówiono, że nic
lepszego nie mogło się przydarzyć.

W rok po bezczelnej projekcji publiczna stacja KCET ponownie
transmitowała “Shtetl”, ale widownia była równa zeru. Fakt jednak jest
charakterystyczny dla złośliwej natury żydostwa, które nie zaprotestowało tej
prowokacji, ale jeszcze utwierdzało się w pewności, że “black walling”
poskutkuje i ich wzbogaci.

11 Żydów z Nowego Jorku wniosło pozew przeciwko polskiemu Ministerstwu Skarbu
o “zwrot” tego co polskie. Zarazem do magistratu Nowego Jorku wpłynął wniosek
o bojkotowanie linii lotniczych LOT. Wniosek odrzucono, bo w Nowym Jorku
wiedzą, tak jak Polacy, coś na temat chciwości, złodziejstwa i pasożytnictwa
co poniektórych.

Za to chwyciło Jedwabne! Cały świat się dowiedział, że Polacy spalili tysiące
Żydów w stodole.

Mimo to roszczenie 11 Żydów w NY zostało oddalone przez żydowskiego sędziego
Kormana. Czy teraz Żydzi zaskarżą sędziego Kermana? – pytają w Brooklynie.
Obserwuj wątek
    • Gość: Karol Re: Zamiast dyskusji nagonka IP: *.cvx28-bradley.dialup.earthlink.net 22.07.02, 02:11
      Karol Gustaw Nehrebecki
      film: “Shtetl”
      reżyserii Mariana Marzyńskiego

      DZIEKUJĘ PANU, PANIE MARZYŃSKI!

      Zacznę dzisiaj dość niezwyczajnie, bo od podziękowania. Chciałbym podziękować
      bezczelnemu panu reżyserowi, Żydowi i "komuchowi" Marianowi Marzyńskiemu, za
      jego film "Shtetl" zniesławiający Polaków pod pozorem dokumentowania osobistych
      interpretacji stosunkow polsko-żydowskich.

      Ah, panie Marzynski, było to wspaniałe, pouczające, trzygodzinne widowisko! Bez
      retuszu, bez ubarwiania - film odkrywający całą prawdę o najczarniejszej
      stronie ludzkiego wnętrza, o nienawiści. Nareszcie, po tylu latach kłamstw,
      zaprzeczeń, dezinformacji, zobaczyliśmy coś tak osobistego, coś tak prawdziwego
      i przedstawionego bez ogródek i bez kamuflażu, jakże szczerze od żydowskiego
      serca (bo przecież Polakiem pan już nie jest), że od widzenia prawdy oczy nam
      wyszły na wierzch.
      Nareszcie coś, co powinno stać się elementarzem obyczajów dla wszystkich
      Polaków próbujących rozliczać się ze swoim patriotyzmem. Nareszcie coś, co
      powinno stać się abecadłem dla wszystkich ludzi dobrej woli poszukujących
      możliwości pokojowego rozwiązywania sporów i bezkonfrontacyjnego porozumiewania
      się. Nareszcie coś, co powinno zabrzmieć jak mementum nie tylko dla Polaków :

      NIE MA DYSKUSJI Z ŻYDAMI

      Żebyśmy bowiem nie wiem co robili. Żebyśmy głowy popiołem posypywali cały rok
      na okrągło, przez całe swoje życie, żebyśmy przepraszali w Knesecie i we
      wszystkich innych parlamentach świata za zbrodnie nie popełnione, żebyśmy
      likwidowali klasztory Karmelitanek na żądanie rabina z Nowego Jorku i wreszcie,
      żebyśmy nawet zabronili po wieki wieków oddawać cześć pomordowanym w Oświęcimiu
      Polakom i tak nic się nie zmieni. Zawsze będziemy potępieni. Piętno antysemitów
      przyklejone nam znaczyć nas będzie po wieczne czasy. Każda bowiem dyskusja z
      Żydami, jeżeli nie jest monologiem strony żydowskiej, jest antysemicka.

      Tego dowiedzieliśmy się z filmu Mariana Marzyńskiego "Shtetl" i dzięki mu za
      to. Gdyby nie on, dalej bym sądził o sobie, że jestem człowiekiem niewinnym,
      spokojnym, wyrozumiałym, myślącym i miłującym bliźnich. Myslałbym, że nieważne
      jest kto jakiego jest pochodzenia, wyznania, koloru skóry, ważne, aby być
      dobrym człowiekiem. Dopiero Marian Marzyński pokazał mi jak bardzo się myliłem
      i uświadomił mi całą prawdę o mnie, Polaku. Dzieki niemu i jego filmowi
      dowiedziałem się, że jeśli jestem Polakiem, to jestem podły, ograniczony i
      głupi a w genach mam zakodowany antysemityzm. To nieważne, że na wojnę nie
      mogłem mieć wpływu, bo urodziłem się po jej zakończeniu. I tak ponoszę winę za
      to, że w przedwojennej Polsce mieszkały miliony Żydów, a po wojnie ponoć
      niewielu ich zostało. (Dlaczego właśnie tam oni mieszkali, skoro Polacy ich tak
      bardzo nienawidzili i - jak to jest możliwe, aby kilkanaście pokoleń Żydów
      przeżyło 800 lat ze swoimi mordercami?)

      Z treści filmu nie dowiedziałem się kto ich w czasie wojny wymordował - bo
      Niemców nie ma nawet w tle. Ja wiem, bo żyłem w Polsce, ale Amerykanin domyśli
      się, że zapewne Polacy. Mojej wypowiedzi filmować nie było warto. Widz mógłby
      dowiedzieć się, że ja, jak i miliony innych Polaków, mają jakąś wiedzę
      historyczną, na temat Żydów rownież i to z własnego doświadczenia. Lepiej było
      pokazać dramatycznie, z filmowego punktu widzenia, wypowiedzi półumarłych
      starców z objawami choroby Alzheimera i zdominować nimi żydowski dokument.
      To nieważne co myślę ja i miliony podobnych do mnie Polaków o naszej wspólnej
      przeszłości z Żydami i o naszym stosunku do nich. Bowiem z chwilą, gdy
      spróbujemy otworzyć usta, chcąc podjąć dyskusję, natychmiast okrzyknięci
      zostajemy antysemitami. Bo przecież mamy to zakodowane genetycznie. (Itshak
      Szamir powiedział: Polacy wyssali antysemityzm z mlekiem matki.) W
      przeciwienstwie do Żydów. Ich ujadania i napaści na Polaków nie można przecież
      nazywać antypolonizmem, bo takiego wyrazu nie ma w żadnym słowniku wyrazów
      polskich ani obcych. Jest tylko słowo antysemityzm! Tłumaczone i odmieniane na
      WSZYSTKIE języki świata, nawet wtedy, kiedy żydowskie rakiety rozrywają w
      strzępy niewinne dzieci w Libanie i Palestynie. Żydom nawet nie zadrży głos,
      kiedy nazywają to walką z terroryzmem. W świecie może być tylko jeden anty :
      SEMITYZM

      Dlatego z jednego względu mogę podziękować M. Marzyńskiemu za jego film.
      Wyzwolił mnie on z kompleksów. Nie będę już dłużej myślał o sobie jako o
      człowieku wyrozumiałym, rozsądnym, skłonnym do podejmowania dyskusji z ludźmi
      mającymi odmienne od mojego zdanie i ewentualnie do nastawiania drugiego
      policzka, kiedy mnie uderzą w pierwszy. Skoro bowiem M. Marzynski udowodnił, że
      jako Polak takim być nie mogę, wolno mi teraz być chamem, bucem. Jak ktoś mi
      przywali, to zamiast nadstawić drugi policzek, odpalę na odlew, żeby
      zagrzmiało. Koniec "dyskusji". Żyd mi nie bedzie wygrażał palcem przed nosem i
      strofował mnie jak małe dziecko. Marzyński groził Zbyszkowi Romaniukowi: " -
      Oj, Zbyszku, Zbyszku!", kiedy ten próbował mieć odmienne zdanie, niż
      przewidywał scenariusz żydowskiego "Felliniego". "Shtetl" otworzył nam oczy,
      zapytajcie Romaniuka, czy dzisiaj pozwoliłby Żydowi machać mu palcem przed
      nosem.
      • Gość: Karol Re: Zamiast dyskusji nagonka IP: *.cvx28-bradley.dialup.earthlink.net 22.07.02, 02:13
        Ej, panie Marzyński, kto pana żywił, ubierał, uczył, ukrywał i chronił od
        pewnej zagłady przez sześć długich lat najstraszniejszej z wojen? Katolickie
        siostry w Warszawie. I tak się pan odwdzięczasz? Pięciu Polaków musiało
        odejmować sobie chleb od ust z mizernych racji żywnościowych, żeby złożyć się
        na jedne-go ukrywającego się Żyda. Nie dość mu było tego, to jeszcze kukułczym
        spo-sobem zabierał Polakom miejsce na studiach i pieniądze w szkole filmowej.
        Za ten pełny wikt i opierunek u Polaków i narażeniu ich życia odwdzięczył się
        zatruwaniem mózgów swoimi produkcyjniakami telewizyjnymi i antyamerykań-ską
        propagandą w "żydokomunie" podszywając sie pod film polski.

        W 1968 roku miałeś pan pojechać do Palestyny pomóc swoim pobratymcom zaludnić
        ziemie, które oni zagrabili sąsiadom najazdem w 1967, ale wypiąłeś się pan na
        nich i zwiałeś do USA, któreś pan przez tyle lat szkalował.
        Ani to Żyd, ani to Polak, ani Amerykanin. Jako reżyser - mizerna miernotka, to
        chciałeś pan wypłynąć na prostytucji zawodowej obrażaniem i opluwaniem matki-
        Polki. Dlaczego, będąc już tyle lat w Ameryce, nie nakręcił pan filmu ze
        starymi Żydami zasiedziałymi w USA i knującymi wojnę wokół Roosevelta i nie
        pytał ich, co robili w latach czterdziestych? Co oni zrobili, żeby ratować
        swoich rodaków w Europie wysyłanych przez Niemców do obozów koncentracyjnych?
        Czy chociaż dziesięciu z nich walczyło w armii aliantów i na froncie? Dlaczego
        nie zapyta pan ich, co myślą o statku z Holandii pełnym Żydów, który został
        odesłany od wybrzeży amerykańskich z powrotem do Europy na pewną zagładę? Pytań
        jest moc, czy więc nie uważasz pan, że byłby to doskonały film dokumentalny?

        Tylko o czym by ten film mówił? Czy też o polskim antysemityzmie? Dlaczego nie
        sięgnął pan do archiwów UB i SB i nie nakręcił pan filmu o bohaterach
        utrwalania "władzy ludowej" w PRL-u? Przecież miał pan dobre konszachty z juntą
        Jaruzelskiego, skoro pan jeździł w stanie wojennym do Polski. Byłby to świetny
        film dokumentalny o życiu Żydów w Polsce.

        Eee, szkoda słów. Wróćmy lepiej do pańskiego trzygodzinnego smarowidła. Co panu
        w głowie się wylęgało, dokument z tezą, czy teza dokumentowana? I to aż cztery
        lata panu zabrało, żeby pozbierac kilku ludzi - gdzie jak gdzie, ale w
        maciupeńkim Brańsku?
        Film zaczyna sie od tego, że pewien młody, lokalny historyk, Zbigniew Romaniuk,
        zainteresował się historią swojego miasteczka Brańska i natrafił na ślady
        obecności w nim Żydów. Rozpoczął zatem poszukiwania. Doświadczeń osobistych nie
        miał żadnych, stąd i żadnych uprzedzeń. Urodził się przecież wiele lat po
        wojnie, z początkiem lat siedemdziesiątych. Zbigniew Romaniuk nie znał PRL-
        owskich korzeni "komucha" Marzyńskiego. Kiedy Marzyński przewąchiwał kąty w
        Bransku, Romaniuk pomagał mu na zasadzie pracy społecznej. To rozwinęło się do
        jego głównej roli.

        Umowy pisanej ani ustnej nie było. Marzyński pokazał jemu na
        kartce "scenariusz":
        Żydzi są zakompleksieni historią o holocauście. Ten film ma pomóc im w ich
        chęci wyzwolenia się od holocaustowych uprzedzeń i ma pokazać życie Żydów
        takie, jakie ono było na codzień w szarościach i blaskach w Brańsku.
        22-letni Romaniuk z zahukanej prowincji, Brańska, poszedł na lep atrakcji i
        zrazu nie spostrzegł, że film będzie o tym, jak zrobić z goja wariata.
        Marzyński odsłonił swoje zamiary dopiero zagranicą.

        W Stanach Romaniuk zaczyna rozumieć co się święci, ale jak przystało na
        ułożonego i młodego przyjezdnego w gościnie taktownie raczej słucha gospodarzy
        aniżeli mówi sam. Nawet, jeśli się z czyms, co oni starzy mówią, nie zgadza i
        jesli jego nieśmiałe uwagi puszcza się koło ucha, to, respektując wiek
        podeszły, po prostu milczy. Jak można w takiej sytuacji rozprawić się np. z
        groteskową historią opowiadaną przez telefon, że przed wojną w Brańsku Polacy
        przywiązywali Żydów do końskich ogonów i ciągali ich za tymi końmi po ulicach?
        Zżymałem się wpierw na to z pozoru przytakujące milczenie, jak by nie było,
        historyka, ale musiałem też jego zrozumieć. Przyjechał przecież na żydowskie
        zaproszenie do USA. Nie jest zbyt grzecznie walić prawdę prosto w twarz
        gospodarzom, co przed chwilą, ścielili ci, gościu, pościel i mówić, że kłamią.

        Albo weźmy dyrdymały owej Żydówki z kokiem na czubku głowy, profesor z Bożej (a
        raczej żydowskiej) łaski, Yaffy Eliah. Ona twierdziła, że dokładnie i
        precyzyjnie dziewięć kul wstrzelił polski partyzant w dziecko, a matka, co
        trzymała je na rekach, nic nie oberwała. Cud, cud! Polish American Public
        Relations Committee prowadzi rejestr jej sprzecznych wersji. W filmie
        zobaczyliśmy wersję Nr 7. Potem wydało się, że ani ona ani jej brat przy tym
        zajściu nie byli, wobec czego przez krótki czas winiła Niemców. Ale i to
        zmieniła, gdy wydało się także, iz matka jej sprzedawała miód, kiedy Niemcy już
        dawno odeszli.

        Yaffa Eliach - prawdopodobnie z namowy sfanatyzowanych speców od
        psychotechnicznego kształtowania świadomości historycznej - wystąpiła w
        charakterze, niestety, fałszywego świadka. Łatwo zgadnąć, iż jest tego
        świadoma, gdyż odmówiła zeznań dla polskiej prokuratury, która jej publikacje
        potraktowała jako doniesienie o popełnionym przestępstwie. Czy możnaby
        spodziewać się, żeby u takiego indywiduum istniała odrobina godności, żeby je
        stać było na odwołanie oszczerstwa i przeproszenie Polaków?


        • Gość: Karol Re: Zamiast dyskusji nagonka IP: *.cvx28-bradley.dialup.earthlink.net 22.07.02, 02:13
          Wiktor Noskowski, świadek zajść w Brańsku i okolicy, napisał )* w swojej
          rozprawie historycznej:
          »„Atak", w rozumieniu autorki [Eliah], na dom mial się rozpocząć o godzinie 11
          wieczorem wrzuceniem jakiegoś przedmiotu przez okno. Spłoszeni tym Yaffa i jej
          brat Icchak zaczęli uciekać do sypialni rodziców i wówczas przez okno wrzucono
          na jej łóżko granat, który eskplodował - o dziwo - nie robiąc krzywdy obojgu.
          Ojciec Yaffy Eliach błagał matkę, by uciekała przez okno, na co ona nie mogła
          się zdecydować. Wówczas wspólnie postanowili schować się w „alkowie"
          na „pięterku" i zastawić się kufrem.
          Dziwnie powolnie „atakowano" wcale nie ufortyfikowany ani nawet przez nikogo
          nie broniony dom Sonensonów [rodzicow Yaffy Eliah], że dopiero „po północy", a
          więc po ponad godzinie od wrzucenia granatu „dały się słyszeć na schodach
          krzyki i nawoływania", po których Sonensonowie „rozpoznali wielu znajomych
          ludzi". Nikogo z „rozpoznanych" nie wymienia z nazwiska, ale w twierdzeniu tym
          zawarta jest sugestia, że byli to mieszkańcy Ejszyszek. Tak jednak nie mogło
          być bowiem z uwagi na nieuchronność dekonspiracji w akcji był użyty oddział
          złożony z ludzi spoza gminy ejszyskiej.

          Opis wtargnięcia patrolu Samoobrony do swego domu autorka [Eliah] ogranicza do
          samego faktu zastrzelenia matki i niemowlęcia brata:
          „odpowiedzią (na prośbę Sonensonowej o zastrzelenie jej samej) było dziewięć
          strzałów, które zabiły brata w ramionach matki, potem piętnaście kul z broni
          automatycznej zabiło moją matkę, która upadła na mnie i na brata... Matka
          poznala swych mordercow Antona Szarawieja i sąsiada Władysława Duszyńskiego."

          Nie sposób uwierzyć w tak bałamutne, całkiem nieprawdopodobne, jawnie w złej
          wierze formułowane wyznanie Yaffy Eliach. Bo dlaczego - jak ona twierdzi -
          „banda umundurowanych Polaków", która wtargnęła do miasteczka nocą 20
          października 1944 w celu „wymordowania wszystkich Żydów", nie wykonała
          zamierzenia mimo bierności ochraniarzy (istrebiteli)? Dlaczego oszczędzono samą
          Yaffę i jej brata Icchaka nieodstępnie [ponoć] pozostających przy matce, oraz
          jej ojca Mosze?

          Czyż można dać wiarę, że rzekomy morderca aż dziewięć razy strzelał do
          niemowlecia nim go zabił, a przy tym nie zranił matki trzymającej syna na
          rękach? Zdumiewa arcyfenomenalna audytywność autorki, że „policzyła" oddawane
          strzały z automatu. «
          Zwłaszcza dlatego, że miała wtedy tylko cztery lata. Romaniuk powiedział: " -
          Po spotkaniu z Yaffą Eliah Marian i ja stwierdziliśmy, ze pani Eliah ma
          wybujałą fantazję". Dlaczego więc Marzyński użył fałszywego świadka? Robiłeś
          pan dokument, czy fałszerstwo, żydowski dokumentalisto?

          Żeby odbierać Romaniuka tak jak opisuję wyżej, trzeba być Polakiem. Inni,
          Amerykanie, do których film przede wszystkim był adresowany, odbierali
          Romaniuka inaczej. Dla nich zachowanie się młodego Polaka, jego selektywnie w
          filmie zmontowany body language potwierdza blagierską tezę: "Tak, Polacy
          maltretowali Żydów". Skoro polski historyk milczy, skoro nie sprzeciwia się, to
          znaczy, że poczuwa się do winy, to znaczy uznaje winę Polaków, to znaczy Polacy
          byli antysemitami. A że pozostają nimi nadal, tę tezę autorską potwierdzić
          miała druga część filmu kręcona w Izraelu i w Polsce. Nieprzemakalność poglądów
          uczennic szkolnych w Izraelu na świętą sprawę "Holocaustu" i wręcz agresje w
          stosunku do polskiego historyka, wyprowadzają w końcu Romaniuka z równowagi.
          Próbując wytłumaczyć uczennicom, że są w błędzie, że Polacy zrobili więcej dla
          ratowania Żydów podczas drugiej wojny światowej, niż jakikolwiek inny naród na
          świecie, zdenerwowany Romaniuk podnosi głos w obronie własnej. Na ten moment
          czekał pan reżyser. Grożąc palcem daje mu stosowną reprymendę, cytuję: "Oj,
          Zbyszku, Zbyszku" i osiąga zamierzony cel, przekazuje amerykańskim widzom
          posłanie: "A co, nie mówiłem, nawet on, Romaniuk, młody niby to inteligentny
          Polak, a nie jest wolny od antysemityzmu, to co dopiero mówić o pozostałych"?

          Ten efekt przypieczętowany zostaje ostatecznie pod koniec filmu, w scenie
          uroczystości rocznicowych 500-lecia Brańska. Romaniuk, jako zastępca burmistrza
          i przewodniczący jubileuszowego komitetu, w przemówieniu otwierającym
          uroczystości nic nie wspomina o Żydach, o ich dziejach w historii miasteczka
          Nie ma też o nich żadnego śladu na ufundowanym obelisku upamietniającym
          rocznicę i tym samym Marzyńskiego akt oskarżenia osiąga swoje apogeum: Polacy
          byli, są i pozostaną antysemitami.
          Dla osiągnięcia tego efektu oskarżyciel zataił w swoim akcie
          oskarżenia "drobny" fakt, mianowicie, że Żydzi pojawili się w Brańsku nie 500
          lat temu, ale w 1897 roku i do 1942 było ich niewielu, a już wcale nie
          stanowili w nim większości przez te 45 lat. Oskarżyciel, żonglując nożyczkami
          montażysty filmowego, jak kuglarze lusterkami gry w "Malgośkę" (lusterko
          przegrywa, Małgośka wygrywa), widza oszukał. Faktem jest, że "Żydki" (jak
          lubiały być nazywane) z Brańska żyły z Polakami przez 45 lat i, o dziwo,
          przeżyły. Liczba ich spadła do zera po wojnie, ale z filmu nie wynika dlaczego,
          bo przy całej uwadze skierowanej na polski antysemityzm zabrakło w filmie
          miejsca dla Niemców!
          • Gość: Karol Re: Zamiast dyskusji nagonka IP: *.cvx28-bradley.dialup.earthlink.net 22.07.02, 02:15
            Oglądając film można byłoby odnieść następujące wrażenie. Był sobie Brańsk. Od
            pięciuset lat mieszkali w nim również Żydzi, choć było to miasto polskie.
            Dlaczego tam, a nie na przykład w bardziej cywilizowanych Włoszech, Hiszpanii,
            czy Francji, autor filmu nie wyjaśnia, chociaż dokumentuje, że mieszkali tam
            pomimo genetycznego antysemityzmu Polaków, pomimo ich niemalże zwierzęcej
            nienawiści do Żydów, mimo bicia i ciągania końmi po ulicach. Było ich okolo
            300. Fakt, że żyło się im zacisznie i spokojnie w Brańsku jak i Ejszyszkach.
            Tam żyli i przeżyli. Aż tu nagle coś się odmieniło. Co? Żydzi z Brańska
            zniknęli. Zapewne wskutek wybuchu nieokiełzanego, polskiego antysemityzmu
            wyssanego z mlekiem matki, bo o Niemcach i ich okupacji w filmie prawie nie ma
            nic. Gdzieś nagle się zapodziali. Czy wysiedlono ich do obozów? Mało
            prawdopodobne. Yaffa Eliah powiada, że rodzina w Ejszyszkach sprzedawała miód i
            to jeszcze wtedy, gdy Niemcy dawno odeszli. Więc jak to było z tymi
            prześladowaniami?

            Ano, po wojnie oni wynieśli się do… Ameryki, bo tam zaczęło się dla nich nowe
            Eldorado: Welfare! Social Security! Medicare! Darmowa nauka! I... reparacje! A
            jakże, i odszkodowania wojenne !!! - do których nie byliby uprawnieni
            pozostając w Brańsku. Gyby tak posprawdzac jakie historie oni wypisywali do
            władz amerykańskich i niemieckich, żeby uzasadnić swoje wnioski o "reparacje".
            Np. Yaffa Eliah...

            A co powiedzieć o tym Żydzie, który wciska Polakowi pieniądz do ręki? Polak
            uratował jemu życie, a ten Żyd powiada: "- Dziękuję ci za to, że uratowałeś mi
            życie, masz tu dwadzieścia (20!) dolarów." Więc nie wszystko geniusz filmowy
            Marzyński i jego poplecznicy potrafili zatuszować.

            Geniusz robił zdjęcia przez cztery lata. Za “low budget”. Dopiero, jak on
            nakręcił z 200 godzin materiału zdjęciowego, ktoś te nieudolne kawałki fachowo
            zmontował, postarał się o publiczne pieniądze FRONTLINE i PBS i kazal jemu
            zrobic dokrętki na poprawkę. Jego popychacze liczyli na to, że oni przemycą ten
            paszkwil, tak jak inne żydowskie smarowidła i agitpropy, do obłożenia go
            Oscarem i dadzą mu rozgłos pod pozorem reklamowania arcydzieła sztuki filmowej,
            a reżysera-opluskwiacza obwołają w dziennikach telewizyjnych drugim Fellinim.

            On zaś kutwił nad tym c-z-t-e-r-y l-a-t-a.

            I nie zdadzą się tu protesty, sprostowania, próby dialogu, że to kicz,
            fałszerstwo. Świat może być postrzegany tylko z jednej perspektywy -
            żydowskiej. Każda próba dialogu, dyskusji, przedstawienia swoich racji,
            natychmiast zostanie okrzyknięta antysemityzmem. Dlatego nie będę się poniżał
            do dyskusji z Marzyńskim, do dyskusji z "komuchem" i Żydem. Nie sposób bowiem
            dyskutować z zakłamanym chamstwem.
            Żeby w ogóle zacząć dyskusję należałoby na wstępie ustalic jego kompetencję
            historyczną w takich kwestiach jak: Komu on zawdzięcza swoje życie? Kto chlebem
            i solą witał sowieckich okupantów wkraczających na ziemie polskie? Kto stanowił
            trzon Urzędu Bezpieczeństwa, bestialsko niszczącego polskość w latach 40-tych i
            50-tych? Kto dyrygował środkami informacji i propagandy komunistycznych
            dyktatur? Co i dla kogo reżyserował Marzyński zanim wyjechał w 1968 z PRL-u,
            rzekomo do Izraela? Z kim mial potajemne kontakty, jeśli jeździł swobodnie do
            Polski z USA w okresie stanu wojennego, kiedy to Polacy po raz kolejny byli
            prześladowani przez rzekomo polskie władze? Itd. Wiem, że odpowiedzi na takie
            pytania od Marzyńskiego lub innego Żyda nigdy się nie doczekam. Dlatego
            dyskusja jest niemożliwa.

            "Antysemityzm" jest na całym świecie. Zaczął sie w 1017 r. od pojawienia sie w
            Europie Kazarów nazywających siebie Żydami. Nie czepiajcie się Polaków. "Nie
            mówcie o nas kłamstw, to my nie będziemy mówić o was prawdy." Chcecie wieść
            życie karalusze, będziecie mieli to, o co prosiliście.

            Na napastliwe ujadanie i oskarżanie o antysemityzm, rasizm, faszyzm itd.
            odpowiadam popularnym w Polsce powiedzonkiem z kabaretu "Dudek" w
            Warszawie: "Chamstwu należy przeciwstawić się siłom i godnościom osobistom".
            Przeciwstawiam się partaczowi filmowemu i innym pasyżytniczym osobom jak on. To
            również radzę uczynić Zbyszkowi Romaniukowi. W przeciwnym razie usłyszy on
            kiedyś od Żydów : "Masz goju czego chciałeś" - i od Polaków to samo, a wtedy
            będzie mógł mieć pretensje tylko do samego siebie.

            Przeciwko żydowskim rasistom mamy broń - prawdę o nich... A zresztą - przyjdzie
            kryska na Matyska, Pan Bog nierychliwy ale sprawiedliwy. Oni sami na siebie bat
            kręcą, bo chciwość nie zna umiaru.

            ____________________________
            )* Wiktor Noskowski:"Czy Jaffa Eliah przeprosi Polakow?", artykuł w
            tygodniku „Myśl Polska", Nr 29-30 (1305-1306) z 20-27 lipca 1997 r. wyd. w
            Kanadzie.

            • Gość: Karol DRAPIEŻNOŚĆ PASOŻYTÓW IP: *.cvx29-bradley.dialup.earthlink.net 22.07.02, 08:52
              P O Z E W
              11 ŻYDÓW W NY (BROOKLYNIE)
              przeciwko Ministerstwie Skarbu Republiki Polskiej
              o “zwrot” nieruchomości w Polsce, lub kompensacje

              (Tłum. z ang.)
              Str. 40 pozwu (wstęp):
              . . .
              Skarga w niniejszej sprawie wynika z nieomal całkowitej anihilacji Żydów Polski
              przez nazistów podczas Drugiej Wojny Światowej i następującego po niej
              okropnego traktowania tej małej liczby, która ocalała.

              Przed wojną Polska miała największą w Europie ludność żydowską – ponad trzy
              miliony Żydów.

              Przeważająca większość tych Żydów zmarła podczas Wojny, albo została
              zamordowana przez nazistów i ich polskich kolaborantów.

              Mała liczba Żydów uciekła do Palestyny.

              Większość tych, którzy zdołali ujść przed okropnościami Holocaustu, przeniosła
              się na wschód i znalazła schronienie w Związku Sowieckim.

              Po Wojnie, 6 lipca 1945 roku, Związek Sowiecki i Polska zawarły porozumienie o
              reparacjach, wobec czego 230.000 polskich Żydów powróciło do Polski.
              . . .

              ______________________________________


              P O S T A N O W I E N I E sędziego Edwarda R. Kormana

              Napisałem poprzednio, że “moralnie silnie uzasadnione roszczenia niełatwo
              zamienić w pomyślne podstawy prawnego postępowania.” Odnośnie skargi o
              własności ofiar Holocaustu [[Holocaust Victim Assets Litigation]], 105 F. Supp.
              2d 139, 149 (E.D.N.Y. 1998), zmuszony jestem odrzucić skargę nie z powodu
              stwierdzenia, że kwestionowane zachowanie się jest pełnoprawne. Kwestionowane
              zachowanie się może niezmiernie dobrze łamać wyłaniające się standardy prawa
              narodów.

              Zaiste, prywatny indywidualny tytuł utrzymywania wywłaszczonej własności nie
              korzystałby ze zwolnienia od skarżenia go. Ponadto, taka jednostka byłaby
              spornie wykluczona od odwołania się na doktrynę państwa. Zobacz [[wzorcowy
              proces]] Bigio przeciwko Coca-Cola Co. 239 F.3d 440, 451-53 (2d Cir. 2000).

              Skargę odrzuca się wyłącznie dlatego, że Republika Polska i jej Ministerstwo
              Skarbu może nie musieć bronić przyczyny postępowania zakładanej w skardze w
              Stanach Zjednoczonych.

              Odrzucenie kładzie obowiązek na Republice Polskiej słusznego rozwiązania skarg
              podniesionych tutaj. Ponieważ odrzucenie jest oparte na jurysdykcyjnej obronie
              zakładanej tutaj, nie adresuję owych innych podstaw przytaczanych przez
              pozwanych na poparcie wniosku o odrzucenie.

              24 czerwca 2002 roku

              Edward R. Korman
              Sędzia Dystryktu Stanów Zjednoczonych


              • Gość: # Re: DRAPIEŻNOŚĆ PASOŻYTÓW IP: *.wroclaw.tpnet.pl 22.07.02, 09:28

                A co powiedzieć o tym Żydzie, który wciska Polakowi pieniądz do ręki? Polak
                uratował jemu życie, a ten Żyd powiada: "- Dziękuję ci za to, że uratowałeś mi
                życie, masz tu dwadzieścia (20!) dolarów." Więc nie wszystko geniusz filmowy
                Marzyński i jego poplecznicy potrafili zatuszować.

                To byl bardzo, bardzo, ale to naprawde bardzo porzadny Zyd!

                Podziekowal a nie oskarzyl o zwierzecy, wyssany z mlekiem matki antysemityzm!
                czyli nie obrazil ani Polakow i nawet ich matek!
                I dal w dodatku rekompensate! Na tyle wycenil zycie swe zycie.
                -------------------------------------------------------------
                Pytanie pomocnicze:-Ile jest warte zycie podlych i niedziecznych oszczercow?

                A ile Polakow, ktorzy pomagaja w klastwach i oszczerstwach?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka