carmina
11.08.02, 23:13
> "Wyrzucona" rzekomo Carmina odnalazła się. W podróży była po prostu. Jej
powró
> zbiegł się z rozsyłaniem wirusów z adresu Jej. Wpadła na forum,
nawet "cześć"
> nie napisała, tylko atmosfera zagrożenia (jak zwykle) w Jej poście znalazła
> się. Czy pisała później - nie wiem.
Panie Perła
Pan kilka razy ostatnio mieniłeś się moim obrońcą. Tym sposobem kpiłes sobie
ze wszystkich, wiem, ale też kilka razy wspominales pan przy tej okazji
zgode do której doszlismy i to, że wzajemnie sobie wybaczylismy: pan mnie
sugestie o wpływie na banowanie , ja panu pewien szczególnie brzydki post. I
ta zgoda to było coś autentycznego, tak czułam.
Pan jednak teraz nie całkiem w porzadku wobec mnie jestes. A raczej mocno nie
w porzadku. Mimo iż ja od lutego nie pisze, pan wciąz moje imię wołasz.
Nękasz. W czerwcu podrózowałam, fakt, ale to nie pana broszka, prawda? Po
powrocie zmuszona zostalam przez afere z wirusami do napisania na forum. I
poczytalam, co Pan o mnie wypisujesz. Jakaś obsesja, czy co? To nie jest gra
fair. A przecież pan honor jakis masz. Paktów się dochowuje. Ja pisze do Pana
i o Panu po raz pierwszy od czasow naszej zgody. I panu proponuję zostawić
mnie w spokoju. Mnie już tu nie ma, nie widzisz pan? Pisze do Ciebie jakbym
realnie mowila. Zostaw mnie w spokoju. W niczym nie zagrazam Tobie ani Twoim
przyjaciołom. Nie ma mnie. Wtedy odeszlam , nie mogac i nie chcac dłuzej
znosic sposobu w jaki pisala do mnie grupa Miriam i ona sama.
I nie wrocilam, bez obaw, musialam jedynie ostrzec przed wirusami. I tyle.
Nie przychodze tu już. I dlatego zapomnij Pan o mnie, Panie Perła. Jako ja
Pana zapomniałam chętnie. I dlatego "czesc" do Pana nie napisalam. I nie
napisze.
I to by było na tyle.
C