watto
12.09.02, 17:00
W USA nazywają bohaterem każdego , kto zginął w WTC, albo był strażakiem lub
policjantem. Taka to typowa amerykanska przypadłosc. Zawsze muszą miec
bohaterów i zawsze to tylko oni mogą nimi być. Zawsze muszą "cheer" - nawet
zaraz po zamachu tłum oklaskiwał wyjeżdżające karetki. Potem krzyczano przy
każdej sposobnosci USA, USA, USA,....
A teraz do Polski zaproszono 10 tych "bohaterów".
Jacy to byli bohaterowie?
Widać to np. w filmie dwóch Francuzów, którzy robili film o nowojorskich
strażakach i przypadkowo udało im sie sfilmować akcję 11 wrzesnia.
Tam widać, jak strażacy plątają sie , nie wiedzą co robić.
Po zawaleniu sie budynków uciekli do swojego posterunku.
Ciekawy fragment filmu: jeden z nich (nowy) wraca po kilku godzinach i dziwi
sie, że on tam pomagał , a oni sobie tu siedzą.
Ten fragment został wyciety z wczorajszego powtórzenia filmu. Narusza mit
bohaterstwa?
To samo robiła policja. Po prostu uciekali..
Całe amerykanskie bohaterstwo.