Dodaj do ulubionych

"Bohaterscy" strażacy i policjanci z Nowego Jorku

12.09.02, 17:00
W USA nazywają bohaterem każdego , kto zginął w WTC, albo był strażakiem lub
policjantem. Taka to typowa amerykanska przypadłosc. Zawsze muszą miec
bohaterów i zawsze to tylko oni mogą nimi być. Zawsze muszą "cheer" - nawet
zaraz po zamachu tłum oklaskiwał wyjeżdżające karetki. Potem krzyczano przy
każdej sposobnosci USA, USA, USA,....

A teraz do Polski zaproszono 10 tych "bohaterów".
Jacy to byli bohaterowie?
Widać to np. w filmie dwóch Francuzów, którzy robili film o nowojorskich
strażakach i przypadkowo udało im sie sfilmować akcję 11 wrzesnia.
Tam widać, jak strażacy plątają sie , nie wiedzą co robić.
Po zawaleniu sie budynków uciekli do swojego posterunku.
Ciekawy fragment filmu: jeden z nich (nowy) wraca po kilku godzinach i dziwi
sie, że on tam pomagał , a oni sobie tu siedzą.
Ten fragment został wyciety z wczorajszego powtórzenia filmu. Narusza mit
bohaterstwa?

To samo robiła policja. Po prostu uciekali..
Całe amerykanskie bohaterstwo.
Obserwuj wątek
    • Gość: az Re: 'Bohaterscy' strażacy i policjanci z Nowego IP: *.chorzow-srodmiescie.sdi.tpnet.pl 12.09.02, 19:35
      "JESTEŚCIE GOTOWI? IDZIEMY!" (ale szybko,bo zaraz i tak zestrzeli nas Air
      Force).
    • kochanka Jetes durniem! 12.09.02, 19:45
      watto napisał:

      > W USA nazywają bohaterem każdego , kto zginął w WTC, albo był strażakiem lub
      > policjantem. Taka to typowa amerykanska przypadłosc. Zawsze muszą miec
      > bohaterów i zawsze to tylko oni mogą nimi być. Zawsze muszą "cheer" - nawet
      > zaraz po zamachu tłum oklaskiwał wyjeżdżające karetki. Potem krzyczano przy
      > każdej sposobnosci USA, USA, USA,....
      >
      > A teraz do Polski zaproszono 10 tych "bohaterów".
      > Jacy to byli bohaterowie?
      > Widać to np. w filmie dwóch Francuzów, którzy robili film o nowojorskich
      > strażakach i przypadkowo udało im sie sfilmować akcję 11 wrzesnia.
      > Tam widać, jak strażacy plątają sie , nie wiedzą co robić.
      > Po zawaleniu sie budynków uciekli do swojego posterunku.
      > Ciekawy fragment filmu: jeden z nich (nowy) wraca po kilku godzinach i dziwi
      > sie, że on tam pomagał , a oni sobie tu siedzą.
      > Ten fragment został wyciety z wczorajszego powtórzenia filmu. Narusza mit
      > bohaterstwa?
      >
      > To samo robiła policja. Po prostu uciekali..
      > Całe amerykanskie bohaterstwo.

      Jestes durniem! Strazacy ktorzy maszerowali po schodach w gore pisali swoje
      Social Security numery dlugopisami na rece zeby ich cialo moglo byc w razie
      smierci rozpoznane. Wszyscy uciekali po schodach w dol a oni spinali się do
      gory z nadzieją że im się uda pomoc ludzią wyskakującym przez okno ponieważ
      ogien odciął im drogę wyjścia. To o czym ty piszesz że widziałeś na francuskim
      filmie bylo o załodze która była w trakcie wchodzenia do budynku który się
      zawalił zanim im się to udało.
      Jak napisałam jesteś durniem!!!
    • Gość: Michał Jesteś kretynem do kwadratu ! IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 12.09.02, 20:07
      Nędzny ciuliku ! Zesrałbyś się w Nowym Jorku ze strachu 11 września, a teraz
      się wymądrzasz !
      • chaladia Re: Jesteś kretynem do kwadratu ! 12.09.02, 21:25
        Strażak, który jest wyszkolony wie, co znaczy ogień w budynku o konstrukcji
        stalowej. Konstrukcja była zabezpieczona na nie więcej niż 2 godziny pożaru,
        zapewne mniej, do tego uderznie samolotu musiało zedrzeć większość
        zabezpieczenia przeciwogniowego, Czy ktokolwiek sądzi, że ci ludzie o tym nie
        wiedzieli? Ja wiem, że nie starczyłby mi odwagi, by podejść do WTC bliżej niż
        na jego wysokość, a co dopiro wejść dośrodka, gdy płonął. Ci ludzie wiedzieli,
        że ich szanse na przeżycie są minimalne, ale szli. Każdy miał prawo się w
        którymś momencie załamać i uciec. Tym bardziej dowodzi to bohaterstwa tych, co
        poszli.
        Wypisywanie podobnych bzdur jest czymś równie niesmacznym, jak wszystkie
        antysemickie bzdury wypisywane na tym Forum.

        To, co napisałem nie zmienia mojej negatywnej opinii o przesdnym afiszowniu się
        Polski obchodami rocznicy ataku na WTC. Ale to już inna bajka...
        • watto Re: Jesteś kretynem 13.09.02, 17:05


          > Strażak, który jest wyszkolony wie, co znaczy ogień w budynku o konstrukcji
          > stalowej. Konstrukcja była zabezpieczona na nie więcej niż 2 godziny pożaru,

          Szkoda , że ty nie wiesz. Budynek nie miał prawa sie zawalić i nikt tego sie
          nie spodziewał.
          Nigdy wczesniej żaden wieżowiec nie zawalił sie z powodu nawet najwiekszego
          pożaru.

          Jak widać cwiercinteligensja jest wybitnie arogancka i lubi walczyć swoimi
          urojeniami.

          >
          • chaladia Re: Jesteś kretynem 13.09.02, 20:17
            To, że się nie zawalił wynika z tego, że nigdy tak silnego pożaru
            (kilkadziesiąt ton paliwa lotniczego) nie było w budynku o konstrukcji
            stalowej, do tego odartej z izolacji przez uderzenie samolotu.
            Chybiłeś zupełnie z tymi swoimi opiniami. Jestem inżynierem budownictwa i az za
            dobrze wiem, jak się projektuje konstrukcje stalowe i na co można liczyć, jeśli
            chodzi ich o ognioodporność. Ci strażacy też wiedzieli, zapewne lepiej niż ja,
            bo napewno widzieli na własne oczy badania nośności konstrukcji stalowej w
            warunkach pożaru.
            • Gość: Michał Panie Watto ! IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 13.09.02, 21:39
              Najbardziej denerwują mnie tacy odmóżdżeni osobnicy jak Pan, którzy będąc
              dyletantami lub spędzając całe życie w bezpieczeństwie oraz dobrobycie,
              atakują LUDZI RYZYKUJĄCYCH WŁASNYM ŻYCIEM.
              Przypomina Pan pewnego znajomego "szczeniaka", który kiedyś mi powiedział, że
              ludzie załamujący się na torturach w gestapo byli mięczakami.
              Widać za dobrze się Panu w życiu powodzi i musi Pan solidnie dostać w du.ę,
              żeby zmądrzeć !
    • _nemesis Czasami wstyd jest byc Polakiem czytajac ten Forum 12.09.02, 20:14
      Watto czy ty wiesz ilu tych strazakow przed samym wejsciem do klatek schodowych
      w WTC dzwonilo na telefonach komurkowych do swojej rodziny? Bylo ich wielu i
      dzwonili do zon, dzieci, rodzicow zeby im powiedziec ze ich kochaja. Myslisz ze
      w takim momecie im sie tylko milosci zachcialo? Wiedzieli ze ryzyko jest
      wielkie ale takze wiedzieli ze ktos ich potrzebuje i ktos w palacym sie budynku
      na nich czeka. Dla mnie oni byli prawdziwymi bohaterami. Dla mnie ty jestes
      albo niemyslacym jeszcze gowniarzem albo zwyklym smieciem!
      • watto Wysłano młodych 13.09.02, 17:07
        Strażak nie może odmówić wykonania rozkazu i tyle.
        Nie byli jednak bohaterami, bo nie mieli pojęcia, że budynek może sie zawalić.
        Gdy pierwszy budynek sie zawalił, reszta uciekła w popłochu. Takie są fakty.
        • _nemesis Re: Wysłano młodych 13.09.02, 20:59
          watto napisał:

          > Strażak nie może odmówić wykonania rozkazu i tyle.

          Wlasnie ze moze! Straci prace ale moze. Co mu zrobisz jak odmowi? To nie jest
          wojsko!



          > Nie byli jednak bohaterami, bo nie mieli pojęcia, że budynek może sie
          zawalić.
          > Gdy pierwszy budynek sie zawalił, reszta uciekła w popłochu. Takie są fakty.


          Co roku stazacy gina w Nowym Yorku pod gruzami zawalonych plonacych domow. I to
          nie jeden. Przy kazdym wejsciu do budynku podejmuja ryzyko a jednak to robia i
          sie nigdy nie wachaja. Pomysl o wchodzeniu do plonacego budynku schodami na 90
          pietro wiedzac ze w razie czegos zajmie ci przynajmniej pol godziny zanim
          zdolasz wyjsc. Strazacy w NY sa dobrze wyszkolonymi zawodowcami i doskonale
          wiedzieli jaki podejmowali ryzyko.


          • watto Re: Wysłano młodych 14.09.02, 20:43

            > Wlasnie ze moze! Straci prace ale moze. Co mu zrobisz jak odmowi? To nie jest
            > wojsko!

            Zostanie bezrobotnym.
            A to problem w USA.



            > Co roku stazacy gina w Nowym Yorku pod gruzami zawalonych plonacych domow. I
            > nie jeden. Przy kazdym wejsciu do budynku podejmuja ryzyko a jednak to robia
            > sie nigdy nie wachaja. Pomysl o wchodzeniu do plonacego budynku schodami na
            90
            > pietro wiedzac ze w razie czegos zajmie ci przynajmniej pol godziny zanim

            Oczywiscie , że strażak powinien być odważny przy każdym pożarze.
            Ale dlaczego akurat z tak nieudanej akcji jak w WTC zrobiono z nich bohaterów?
            Co do tego mają policjanci?

            > zdolasz wyjsc. Strazacy w NY sa dobrze wyszkolonymi zawodowcami i doskonale
            > wiedzieli jaki podejmowali ryzyko.

            Mam odmienne zdanie, bo widziałem ich w akcji gaszenia pożaru.
            To była kompletna szopka. A żaden ze strażaków nawet nie zbliżył sie do ognia,
            tylko czekali aż sie wypali.

            W USA wszyscy są najlepiej wyszkoleni wg. amerykanskiej propagandy.
    • morssik Re: 'Bohaterscy' strażacy i policjanci z Nowego 12.09.02, 20:17
      Jak możesz tak pisać. Tam zginęło 340 nowojorskich strażaków.Ci ludzie zginęli
      w chwili ratowania innych ludzi. Jestem Polakiem. Ty jesteś polską świnią.
      • kochanka Re: 'Bohaterscy' strażacy i policjanci z Nowego 12.09.02, 20:30
        morssik napisał:

        > Jak możesz tak pisać. Tam zginęło 340 nowojorskich strażaków.Ci ludzie
        zginęli
        > w chwili ratowania innych ludzi. Jestem Polakiem. Ty jesteś polską świnią.

        Masz racje to sie naprawde juz w glowie nie miesci zeby napisac cos takiego o
        ludziach ktorzy oddali zycie ratujac zycie innych ludzi ktorych nawet nie
        znali.
      • watto Re: 'Bohaterscy' strażacy i policjanci z Nowego 13.09.02, 17:09
        morssik napisał:

        > Jak możesz tak pisać. Tam zginęło 340 nowojorskich strażaków.Ci ludzie
        zginęli
        > w chwili ratowania innych ludzi.

        Nie wystarczy zginąć, żeby być bohaterem, piglet.
        • Gość: kluba1 Re: 'Bohaterscy' strażacy i policjanci z Nowego IP: *.we.client2.attbi.com 13.09.02, 17:45
          watto napisał:

          > morssik napisał:
          >
          > > Jak możesz tak pisać. Tam zginęło 340 nowojorskich strażaków.Ci ludzie
          > zginęli
          > > w chwili ratowania innych ludzi.
          >
          > Nie wystarczy zginąć, żeby być bohaterem, piglet.

          Tak , wszystko to kwestja WYBORU ktorego oni dokonali. Nie wchodzili do
          budynkow aby zginac ale wiedzieli, ze jest to BARDZO prawdopodobne, bardziej
          niz przy palacym sie np. gararzu. Wchodzili tam aby zrobic wszystko, co mozna
          bylo w tej sytuacji zrobic aby ratowac zycie uwiezionych w wierzowcach.
    • gelatik_ Re: 'Bohaterscy' strażacy i policjanci z Nowego 12.09.02, 20:44
      watto napisał:

      > W USA nazywają bohaterem każdego , kto zginął w WTC, albo był strażakiem lub
      > policjantem. Taka to typowa amerykanska przypadłosc. Zawsze muszą miec
      > bohaterów i zawsze to tylko oni mogą nimi być. Zawsze muszą "cheer" - nawet
      > zaraz po zamachu tłum oklaskiwał wyjeżdżające karetki. Potem krzyczano przy
      > każdej sposobnosci USA, USA, USA,....
      >
      > A teraz do Polski zaproszono 10 tych "bohaterów".
      > Jacy to byli bohaterowie?
      > Widać to np. w filmie dwóch Francuzów, którzy robili film o nowojorskich
      > strażakach i przypadkowo udało im sie sfilmować akcję 11 wrzesnia.
      > Tam widać, jak strażacy plątają sie , nie wiedzą co robić.
      > Po zawaleniu sie budynków uciekli do swojego posterunku.
      > Ciekawy fragment filmu: jeden z nich (nowy) wraca po kilku godzinach i dziwi
      > sie, że on tam pomagał , a oni sobie tu siedzą.
      > Ten fragment został wyciety z wczorajszego powtórzenia filmu. Narusza mit
      > bohaterstwa?
      >
      > To samo robiła policja. Po prostu uciekali..
      > Całe amerykanskie bohaterstwo.

      340 strazakow zginelo w WTC w drodze na gorne pietra gdzie ich pomoc byla
      potrzebna. Naprawde ich rodziny maja sie czego wstydzic!
    • Gość: cracovian Re: 'Bohaterscy' strażacy i "polskie" scierwa IP: 9FBA5E* / *.bankofamerica.com 12.09.02, 21:00
      Ktorym ty jestes?
    • _helga William Krukowski, 36, firefighter 12.09.02, 23:06
      William Krukowski, 36,
      firefighter, New York Fire Department
      Confirmed dead, World Trade Center, at/in building
    • Gość: kluba1 Re: 'Bohaterscy' strażacy i policjanci z Nowego IP: *.we.client2.attbi.com 12.09.02, 23:49
      watto napisał:

      > W USA nazywają bohaterem każdego , kto zginął w WTC, albo był strażakiem lub
      > policjantem. Taka to typowa amerykanska przypadłosc. Zawsze muszą miec
      > bohaterów i zawsze to tylko oni mogą nimi być. Zawsze muszą "cheer" - nawet
      > zaraz po zamachu tłum oklaskiwał wyjeżdżające karetki. Potem krzyczano przy
      > każdej sposobnosci USA, USA, USA,....
      >
      > A teraz do Polski zaproszono 10 tych "bohaterów".
      > Jacy to byli bohaterowie?
      > Widać to np. w filmie dwóch Francuzów, którzy robili film o nowojorskich
      > strażakach i przypadkowo udało im sie sfilmować akcję 11 wrzesnia.
      > Tam widać, jak strażacy plątają sie , nie wiedzą co robić.
      > Po zawaleniu sie budynków uciekli do swojego posterunku.
      > Ciekawy fragment filmu: jeden z nich (nowy) wraca po kilku godzinach i dziwi
      > sie, że on tam pomagał , a oni sobie tu siedzą.
      > Ten fragment został wyciety z wczorajszego powtórzenia filmu. Narusza mit
      > bohaterstwa?
      >
      > To samo robiła policja. Po prostu uciekali..
      > Całe amerykanskie bohaterstwo.

      A wedlug ciebie powinni po prostu stac i czekac, az wszyscy przez okna
      wyskocza!??? Cos ci tu bardzo istotnego umknelo. Ci ludzie z cala swiadomoscia
      niebezpieczenstwa decydowali sie na wdrapywanie sie po schodach budynku
      ogarnietego plomieniami . A dlaczego to robili? Zadaje to pytanie, bo jak
      widze , sporo przegapiles : ABY RATOWAC INNYCH !!! Jest to widocznie koncept
      zupelnie tobie nie znany, nie do pojecia . Smutne !
      • Gość: kluba1 Re:BOHATERSCY strażacy i policjanci z Nowego Jorku IP: *.we.client2.attbi.com 13.09.02, 00:03
        Gość portalu: kluba1 napisał(a):

        > watto napisał:
        >
        > > W USA nazywają bohaterem każdego , kto zginął w WTC, albo był strażakiem l
        > ub
        > > policjantem. Taka to typowa amerykanska przypadłosc. Zawsze muszą miec
        > > bohaterów i zawsze to tylko oni mogą nimi być. Zawsze muszą "cheer" - naw
        > et
        > > zaraz po zamachu tłum oklaskiwał wyjeżdżające karetki. Potem krzyczano prz
        > y
        > > każdej sposobnosci USA, USA, USA,....
        > >
        > > A teraz do Polski zaproszono 10 tych "bohaterów".
        > > Jacy to byli bohaterowie?
        > > Widać to np. w filmie dwóch Francuzów, którzy robili film o nowojorskich
        > > strażakach i przypadkowo udało im sie sfilmować akcję 11 wrzesnia.
        > > Tam widać, jak strażacy plątają sie , nie wiedzą co robić.
        > > Po zawaleniu sie budynków uciekli do swojego posterunku.
        > > Ciekawy fragment filmu: jeden z nich (nowy) wraca po kilku godzinach i dzi
        > wi
        > > sie, że on tam pomagał , a oni sobie tu siedzą.
        > > Ten fragment został wyciety z wczorajszego powtórzenia filmu. Narusza mit
        >
        > > bohaterstwa?
        > >
        > > To samo robiła policja. Po prostu uciekali..
        > > Całe amerykanskie bohaterstwo.
        >
        > A wedlug ciebie powinni po prostu stac i czekac, az wszyscy przez okna
        > wyskocza!??? Cos ci tu bardzo istotnego umknelo. Ci ludzie z cala
        swiadomoscia
        >
        > niebezpieczenstwa decydowali sie na wdrapywanie sie po schodach budynku
        > ogarnietego plomieniami . A dlaczego to robili? Zadaje to pytanie, bo jak
        > widze , sporo przegapiles : ABY RATOWAC INNYCH !!! Jest to widocznie
        koncept
        >
        > zupelnie tobie nie znany, nie do pojecia . Smutne !

        Przepraszam. W poprzedniej wypowiedzi nie poprawilam naglowka watku a
        nazezalo sie .
    • _helga Re: 'Bohaterscy' strażacy i policjanci z Nowego 13.09.02, 00:01
      watto napisał:

      > W USA nazywają bohaterem każdego , kto zginął w WTC, albo był strażakiem lub
      > policjantem. Taka to typowa amerykanska przypadłosc. Zawsze muszą miec
      > bohaterów i zawsze to tylko oni mogą nimi być. Zawsze muszą "cheer" - nawet
      > zaraz po zamachu tłum oklaskiwał wyjeżdżające karetki. Potem krzyczano przy
      > każdej sposobnosci USA, USA, USA,....
      >
      > A teraz do Polski zaproszono 10 tych "bohaterów".
      > Jacy to byli bohaterowie?
      > Widać to np. w filmie dwóch Francuzów, którzy robili film o nowojorskich
      > strażakach i przypadkowo udało im sie sfilmować akcję 11 wrzesnia.
      > Tam widać, jak strażacy plątają sie , nie wiedzą co robić.
      > Po zawaleniu sie budynków uciekli do swojego posterunku.
      > Ciekawy fragment filmu: jeden z nich (nowy) wraca po kilku godzinach i dziwi
      > sie, że on tam pomagał , a oni sobie tu siedzą.
      > Ten fragment został wyciety z wczorajszego powtórzenia filmu. Narusza mit
      > bohaterstwa?
      >
      > To samo robiła policja. Po prostu uciekali..
      > Całe amerykanskie bohaterstwo.


      Wlasnie w telewizji puszzczaja film o WTC.
      Ludzie skacza z okiensad
    • Gość: U Re: 'Bohaterscy' strażacy i policjanci z Nowego IP: *.gis.net 13.09.02, 01:24
      Ludzie!!!!Zostawcie tych ludzi w spokoju.Nie zdziwie sie
      jesli zobacze kiedys aniola w uniformie strazaka.Jesli
      nawet ktorys z nich wycofal sie,daleki jestem od
      obwiniania Go.
      • Gość: U Re: 'Bohaterscy' strażacy i policjanci z Nowego IP: *.gis.net 13.09.02, 01:27
        Gość portalu: U napisał(a):

        > Ludzie!!!!Zostawcie tych ludzi w spokoju.Nie zdziwie sie
        > jesli zobacze kiedys aniola w uniformie strazaka.Jesli
        > nawet ktorys z nich wycofal sie,daleki jestem od
        > obwiniania Go.


        Tym ludziom ublizaja dzisiaj wystarczajaco dicki i
        pentagony wykorzystujac ich ofiare zycia w swojej brudnej
        polityce.
    • _nemesis WATTO chyba chce zdobyc tytul DUPKA tego forum. 13.09.02, 02:29
      n.t. bo szkoda na takiego ciula czas marnowac!
      • chaladia Nie, on już ten tytuł posiada! 13.09.02, 21:29
        Po tym, co napisał, to on ten tytuł ma. Dożywotnio.
        Gratulacje!
        Pobiłeś Kagana na głowę w pierwszej rundzie, Watto!
        On awanturuje się na tym Forum od paru lat i nie zdołał osiągnąć poziomu
        odrazy, jaki Ty wzbudzasz ledwo 400 postem...
        Brakiem wiedzy,
        Brakiem kultury,
        Brakiem jakichkolwiek ludzkich uczuć,
    • jk13 Brednie!!! 13.09.02, 04:02
      Kolego, bredzisz, jak nie przymierzając debil z Tworek!!!
      Zostań baranie strażakiem i przekonaj się, jak to fajnie walczyć z żywiołem.
      Śmiesz twierdzić, że strażźacy ci stali się bohaterami tylko z powodu śmierci
      ich kolegów w WTC?
      Otóż nie!!! Oceń ich morale, porównaj ze swoim i pomódl się, żeby twoje życie
      nigdy nie zależało od skuteczności ich działania.
    • Gość: n0str0m0 kwestia naglosnienia... pewnego bohaterstwa... IP: 202.108.191.* 13.09.02, 06:15
      nagle sie okazuje, ze 340 strazakow to bohaterzy...
      i co to za wielkie odkrycie?

      KAZDY strazak jest BOHATEREM
      nawet jesli tylko uratowal swinie z plonacego chlewika

      kto nie wierzy - niech sprobuje sam
      ja nie musze

      nostromo
    • watto Jeszcze jedna ciekawa informacja 13.09.02, 17:16
      Niedługo po 11 wrzesnia, na ruinach WTC pobili sie nowojorscy strażacy i
      policjanci.
      Chodziło o obciecie im nadgodzin w pracy przy odgruzowywaniu.
      Następny rodzaj bohaterstwa...
      • Gość: kluba1 Re: Jeszcze jedna ciekawa informacja IP: *.we.client2.attbi.com 13.09.02, 17:51
        watto napisał:

        > Niedługo po 11 wrzesnia, na ruinach WTC pobili sie nowojorscy strażacy i
        > policjanci.
        > Chodziło o obciecie im nadgodzin w pracy przy odgruzowywaniu.
        > Następny rodzaj bohaterstwa...

        Nie, to nie o to chodzilo !! Sluchaj uwaznie nastepnym razem !!
        • watto Re: Jeszcze jedna ciekawa informacja 13.09.02, 18:10

          > Nie, to nie o to chodzilo !! Sluchaj uwaznie nastepnym razem !!

          O to chodziło (choć mówiono też o innych dodatkowych) przyczynach. To
          informacja z amerykanskiej TV i prasy.
          Cóż za dezinformację próbujesz tu przeprowadzać?
          • _nemesis Re: Jeszcze jedna ciekawa informacja 13.09.02, 21:06
            watto napisał:

            >
            > > Nie, to nie o to chodzilo !! Sluchaj uwaznie nastepnym razem !!
            >
            > O to chodziło (choć mówiono też o innych dodatkowych) przyczynach. To
            > informacja z amerykanskiej TV i prasy.
            > Cóż za dezinformację próbujesz tu przeprowadzać?

            Chodzilo o to ze bylo tam tylu ochotnikow ze sytulacja byla juz bardzo
            niebezpieczna. Strazacy szukali swoich zabitych ale naprawde bylo ich tylu ze
            nawet bylo niebezpiecznie i nikt nie kierowal cala operacja. Strazacy byli
            usunieci i ich oburzenie nie mialo nic do czynienia z nadgodzinami, bo wszycy
            byli tam jako ochotnicy, tylko chodzilo im o mozliwosc dalszego pomagania w
            akcji ratowniczej co bylo naprawde niemozliwe.
            • watto Re: Jeszcze jedna ciekawa informacja 14.09.02, 16:16

              >
              > Chodzilo o to ze bylo tam tylu ochotnikow ze sytulacja byla juz bardzo
              > niebezpieczna. Strazacy szukali swoich zabitych ale naprawde bylo ich tylu ze
              > nawet bylo niebezpiecznie i nikt nie kierowal cala operacja. Strazacy byli
              > usunieci i ich oburzenie nie mialo nic do czynienia z nadgodzinami, bo wszycy
              > byli tam jako ochotnicy, tylko chodzilo im o mozliwosc dalszego pomagania w
              > akcji ratowniczej co bylo naprawde niemozliwe.

              CHodziło o to, że chciano obciąć im nadgodziny. Tak podawały to amerykanskie
              stacje TV.
              Nie uprawiaj tu Rumsfeldowej propagandy.

              Chodziło też o to. że klika Silverstein-Guliani nie bardzo jednak dbała o ciała
              zabitych, bo chcieli przyspieszyć wywóz gruzu.
    • Gość: Prawnik85 Re: 'Bohaterscy' strażacy i policjanci z Nowego IP: *.mts.net 14.09.02, 06:24
      Mieszkam w Polnocnej Ameryce od kilkunastu lat.Nie oskarzaj mnie o pro-
      amerykanizm.Mysle,ze kazdy ktory byl blisko zaatakowanych miejsc rok
      temu,przezyl cos niezwyklego,cos czego nie da sie opisac.Ci,ktorzy przezyli,cos
      na ten temat powiedza.Czy sa bohaterami,jak propaganda twierdzi? Mysle,ze w
      pewnym rodzaju-tak.Sam fakt bycia tam,jest tym.Jesli udalo im sie uratowac
      kogokolwiek,mowie o strazakach,to ich sukces.
      Patrze na siebie lata do tylu.Bylem w podobnej pozycji.Nie zrobilem nic,co
      kwalifikuje mnie do miana bohatera.Bylem jednym a tych ,ktorzy uciekali z
      barykady.Byly nasze,polskie czolgi i my.Do dzis mam rany na rekach.To jest
      nic,NIC w porownaniu z Nowyn Yorkiem.Do dzis jednak moge opisac kazda minute
      tego wrazenia.Pozostanie do konca zycia.Mysle,ze bardzo mylisz sie,wyrazajac
      takie opinie o strazakach z NY.Czy to moja barykada,czy to Nowy York,bohaterem
      jest kazdy,ktory nie narobil w gacie w takim momencie.Modl sie kolego,abys
      nigdy w zyciu nie byl na kilometr od czegos takiego.Jest to powazny test
      ludzkiej wytrzymalosci.
      Wyrazam tylko opinie na podany temat.Z drugiej strony uwazam,ze kto mieczem
      walczy,od miecza ginie.Dotyczy to USA,ale to zupelnie oddzielny material.Czesc.
    • Gość: Kingfish Watto, wielki bohater z za Oceanu. IP: *.dyn.optonline.net 14.09.02, 17:27


      Wszyscy ludzie na całej wyspie starali się oddalić jak najszybciej i jak
      najdalej od płonących wierzy a strażacy maszerowali w drugą stronę bo ich
      obowiązek tego wymagał. Każdy z nich mógł odmówić a jednak 340 zginęło w
      ruinach. Czy wiedzieli że budynki się zawalą? Może tak może nie. Czy wiedzieli
      że byli w obliczu niesamowitego ryzyka? NA PEWNO? Czy czuli lęk wchodząc do
      płonącego budynku z którego ludzie wyskakiwali przez okno? NA PEWNO. Każdy z
      nich , bez względu na to czy życie swoje stracili czy nie, jest w moich oczach
      bohaterem bo ja patrząc się na płonące wierze z drugiej strony rzeki,
      oddzielającej New York i New Jersey, czułem nie tylko strach ale i zgrozę
      której nie zapomnę do końca życia i nie jestem pewny czy zdołałbym zrobić
      jeden krok w kierunku WTC.
      Watto natomiast woli pluc na pamiec tych ktorzy życie oddali w tak BOHATERSKI
      sposob.
      • watto dziecinne wyobrażenia małego karpia 14.09.02, 20:35

        > Wszyscy ludzie na całej wyspie starali się oddalić jak najszybciej i jak
        > najdalej od płonących wierzy a strażacy maszerowali w drugą stronę bo ich
        > obowiązek tego wymagał. Każdy z nich mógł odmówić a jednak 340 zginęło w

        Mógł odmówić? O czym ty człowieku opowiadasz?
        To była ich praca i nikt tego nie może odmówić.

        > ruinach. Czy wiedzieli że budynki się zawalą? Może tak może nie. Czy

        Oczywiscie nie wiedzieli, bo nikt o tym nie wiedział, poza sprawcami.
        Jeżeli wszystko u ciebie wygląda "Może tak może nie", to może nie zabieraj
        głosu, na forum dla dorosłych.


        > bohaterem bo ja patrząc się na płonące wierze z drugiej strony rzeki,
        > oddzielającej New York i New Jersey, czułem nie tylko strach ale i zgrozę
        > której nie zapomnę do końca życia i nie jestem pewny czy zdołałbym zrobić
        > jeden krok w kierunku WTC.

        Jesteś bardzo strachliwy. Tak to jest też w przypadku Amerykanów. Wielcy
        bohaterzy , kiedy atakują innych (najlepiej rakietami z dalekiej odległosci,
        albo bombami z wysoko latających samolotów), ale kiedy są atakowani, to mają
        takiego stracha, o jakiego chyba nikt nie widział w Serbii, czy Afganistanie,
        chociaż tam mieliprawdziwą wojnę i prawdziwe bombardowanie.


        Ja byłem w tym czasie dużo bliżej i nie odczułem nawet cienia strachu, i
        żałowałem, że nie ma mnie na miejscu.
        Ale nawet mi do głowy nie przychodzi, żeby nazywać sie bohaterem. Po prostu nie
        jestem strachliwy. Nie boję sie smierci, nawet swojej.
        Dlatego mogę rozważać wszystko racjonalnie, a nie jak rozemocjonowana baba,
        która powtarza tylko:"olaboga, olaboga...".
        • Gość: Kingfish Odważni ludzie nie muszą o tym pisać IP: *.dyn.optonline.net 15.09.02, 00:38
          Tchórze są odwżni tylko w opowiadaniach.




          watto napisał:

          >
          > > Wszyscy ludzie na całej wyspie starali się oddalić jak najszybciej i jak
          > > najdalej od płonących wierzy a strażacy maszerowali w drugą stronę bo ich
          > > obowiązek tego wymagał. Każdy z nich mógł odmówić a jednak 340 zginęło w
          >
          > Mógł odmówić? O czym ty człowieku opowiadasz?
          > To była ich praca i nikt tego nie może odmówić.




          Oczywiście że mógł odmówić! Co z tego że to jest jego praca. Każdy ma prawo
          odmówić żyjemy w wolnym kraju! Co myślisz że strażakowi grozi jeśli odmówi
          wejścia do płonącego budynku? Ktoś go zastrzeli?
          W obliczu śmierci nie ma gorszej konsekwencji, nieuważasz?







          >
          > > ruinach. Czy wiedzieli że budynki się zawalą? Może tak może nie. Czy
          >
          > Oczywiscie nie wiedzieli, bo nikt o tym nie wiedział, poza sprawcami.
          > Jeżeli wszystko u ciebie wygląda "Może tak może nie", to może nie zabieraj
          > głosu, na forum dla dorosłych.


          Ciekawe że bardzo selektywnie odpowiadasz tylko na jedną część tego co
          napisałem. Ale z chęcią ci jeszcze raz zacytuję:
          “Czy wiedzieli że budynki się zawalą? Może tak może nie. Czy wiedzieli
          że byli w obliczu niesamowitego ryzyka? NA PEWNO? Czy czuli lęk wchodząc do
          płonącego budynku z którego ludzie wyskakiwali przez okno? NA PEWNO.”

          Typowym zachowanie się człowieka któremu zabrakł argumentów jest ignorowanie
          całości wypowiedzi i koncertowanie się na pojedynczych zdaniach zupełnie
          wyjętych z kontekstu i nic nie znaczących, albo znaczących zupełnie coś innego
          kiedy przedstawione jako jedyna część wypowiedzi.
          Przeczytaj to jeszcze raz błaźnie żałosny i pomyśl co chciałem przez to
          powiedzieć. Chodzi o to że jeśli odpowiesz “tak” tylko na jedno z pytań to nie
          ma wątpliwości że strażacy byli bohaterami. Tylko poważnie niedorozwinięty
          człowiek nie poczułby lęku przed wejściem do płonącego wieżowca.







          >
          >
          > > bohaterem bo ja patrząc się na płonące wierze z drugiej strony rzeki,
          > > oddzielającej New York i New Jersey, czułem nie tylko strach ale i zgrozę
          > > której nie zapomnę do końca życia i nie jestem pewny czy zdołałbym zrobić
          >
          > > jeden krok w kierunku WTC.
          >
          > Jesteś bardzo strachliwy. Tak to jest też w przypadku Amerykanów. Wielcy
          > bohaterzy , kiedy atakują innych (najlepiej rakietami z dalekiej odległosci,
          > albo bombami z wysoko latających samolotów), ale kiedy są atakowani, to mają
          > takiego stracha, o jakiego chyba nikt nie widział w Serbii, czy Afganistanie,
          > chociaż tam mieliprawdziwą wojnę i prawdziwe bombardowanie.



          Na brednie nie warto odpowiadać. Twoje uogólnianie podobne jest do tych kawałów
          o Polakach tylko w twoim przypadku jesteś raczej ich przyczyną.






          >
          >
          > Ja byłem w tym czasie dużo bliżej i nie odczułem nawet cienia strachu, i
          > żałowałem, że nie ma mnie na miejscu.



          Tak wiemy Watto! Ty poleciałeś w stronę WTC i na własnych plecach wyniosłeś z
          płonącego się budynku 4 osoby.





          > Ale nawet mi do głowy nie przychodzi, żeby nazywać sie bohaterem. Po prostu
          nie
          >
          > jestem strachliwy. Nie boję sie smierci, nawet swojej.




          Wow!! Bardzo imponujace na papierze!
          Za zwyczaj ludzie czujący potrzebą takie rzeczy ogłaszaś sraja w gacie na widok
          myszy.




          > Dlatego mogę rozważać wszystko racjonalnie, a nie jak rozemocjonowana baba,
          > która powtarza tylko:"olaboga, olaboga...".



          Rozważyłeś wszystko jak kretyn który zaślepiony nienawiścią do jednej rzeczy, w
          tym przypadku Ameryki i Amerykanów, pluje na ludzi którzy oddali życie ratując
          innych. Jesteś dnem dna. Ale zapewniam cię że tacy jak ty debile tylko nam
          pomagają bo nikt z normalną głową na karku nie weźmie człowieka tobie podobnego
          na serio, nawet jak od czasu do czasu coś mądrego powiesz. Niestety pamięta się
          tylko durnia który poniża śmierć ludzi którzy ją oddali ratując innych.
          • watto Re: Odważni ludzie nie muszą o tym pisać 15.09.02, 01:58

            > Ciekawe że bardzo selektywnie odpowiadasz tylko na jedną część tego co
            > napisałem. Ale z chęcią ci jeszcze raz zacytuję:
            > “Czy wiedzieli że budynki się zawalą? Może tak może nie. Czy wiedzieli
            > że byli w obliczu niesamowitego ryzyka? NA PEWNO?

            CO było tym "niesamowitym ryzykiem"? Jeżeli nie bierze sie pod uwagę zawalenia
            sie budynku, to ryzyko smierci w takim pożarze jest niewielki. Swiadczą o tym
            np. radiowe przekazy z wyższych pieter. Poczytaj trochę....

            Czy czuli lęk wchodząc do
            > płonącego budynku z którego ludzie wyskakiwali przez okno? NA PEWNO.”

            Niektórzy pewnie czuli, ale to chyba nie robi z nich bohaterów?

            Człowieku, zastanów sie co piszesz, bo naprawdę można mieć wrażenie, że nie
            przekroczyłes dziesiątego roku życia. Poziom rozsądku w twoich wypowiedziach
            jest przedszkolny.


            A reszta twoich wypowiedzi zwalnia mnie z potrzeby odpowiedzi...
            Chyba w tym przedszkolu często stoisz w kącie za złe zachowanie.
    • Gość: Jo Perły pod wieprze IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 14.09.02, 17:53
      Polecam książkę "Ostatni z żywych" Richarda Picciotto (dowódcy jednego z
      oddziałów FDNY), "bohaterski" dupku, chowający się za monitorem.
      • watto wieprze do klawiatury 14.09.02, 20:38


        > Polecam książkę "Ostatni z żywych" Richarda Picciotto (dowódcy jednego z
        > oddziałów FDNY), "bohaterski" dupku, chowający się za monitorem.

        Polecam logiczne myslenie. To nie książka propagandowa, ale proces umysłowy, o
        którym może nie słyszałeś, ale warto sprawdzić w encyklopedii, co to jest.
        Dupku... że pozwolę sobie na podobną poufałosc.
        • Gość: Jo Tryb IGNORE ON IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 14.09.02, 20:41
          Że zacytuję stary dowcip "... a ty nawet dupkiem nie jesteś!" Życzę z całego
          serca zdrowia, bo na zwykłą, ludzką wrażliwość i uczuciowość już za późno. I
          spadam stąd, bo mi szczurem cuchnie.
          • watto Re: Tryb IGNORE ON 14.09.02, 20:45

            > spadam stąd, bo mi szczurem cuchnie.

            To ci nie pomoże. Najlepiej sie wymyć, bo od tego nie uciekniesz.
            • _helga WATTO, HIENO CMENTARNA!!!!!! 14.09.02, 20:51
              Wiesz jakie sprawiasz wrazenie swoimi postami? Jakbys chodzil po cmentarzu i
              zajmowal sie pluciem na nagrobki. Nie wiem za co nienawidzisz Amerykanow. To
              twoj biznes, niemniej nienawisc przekladana na ludzi po ich smierci jest czyms
              ohydnym. Wzywasz do logicznego myslenia?

              To mysl logicznie. Wylacz ten organ w ktorym sie znajduja poklady twojej
              nienawisci i zacznij uzywac rozumu.
              • watto ja piszę o żywych 15.09.02, 01:51
                _helga napisała:

                > Wiesz jakie sprawiasz wrazenie swoimi postami? Jakbys chodzil po cmentarzu i
                > zajmowal sie pluciem na nagrobki.

                Ja piszę o żywych. Ci , którzy bili sie pod WTC i ci z filmu nie zginęli.
                Twój wniosek jest wiec błędny.
                Problem jest w tym, że nienawidzę kłamstwa propagandowego i piszę, że nie
                wystarczy zginąć, żeby być bohaterem. W USA z braku prawdziwych bohaterów,
                nazwą bohaterem każdego, nawet tego, który nie bou sie latać samolotami po 11
                wrzesnia (to też autentyczny przypadek).


                > Nie wiem za co nienawidzisz Amerykanow. To
                > twoj biznes, niemniej nienawisc przekladana na ludzi po ich smierci jest
                czyms
                > ohydnym. Wzywasz do logicznego myslenia?

                Zupełnie nie rozumiem, skąd wziełaś tę rzekomą nienawisc.
                Podaj przykład mojej wypowiedzi, to wytłumaczę ci, skąd wziął sie twój błąd.
                Mogę zabawic sie w psachoanalizę.
                Teraz już mogę stwierdzić, że zapewne uważasz, że ci, którzy hameryki nie
                kochają i nie wychwalają jej pod niebiosa wbrew prawdzie, muszą jej
                nienawidzieć . Syndrom ślepej miłosci.

                • Gość: Fenella Watto przeczysz sobie IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 15.09.02, 09:18
                  Nie mów, że piszesz o żywych, ponieważ w poście otwierającym ten wątek
                  wyśmiewasz nazywanie bohaterami "każdego, kto ZGINĄŁ w WTC". Co do
                  bohaterstwa: Amerykanie są narodem pełnym patosu i przesady. Może nazbyt
                  chętnie przyklejają plakietkę "bohater" zbyt wielu ludziom. Ale nie w tym
                  przypadku. Bohaterstwo tych ludzi jest bezdyskusyjne!
                  To, że na gruzach Ground Zero pobili się o pieniądze jest tak samo możliwe jak
                  to, że niektórzy cichcem przeszukiwali gruzy w poszukiwaniu jakichś cennych
                  rzeczy. Ludzie są ludźmi (niestety). Tak samo jak ci, którzy byli
                  autorami "superdowcipnych" anegdot i obrazków, które poszły w sieć już
                  następnego dnia po zamachu. Więc proszę, nie wysuwaj tego incydentu jako
                  swojego argumentu koronnego. Nie mam pojęcia, co zasiało w tobie taką pogardę
                  do tych ludzi. Może należysz do tych, którzy uważają, że tylko frajerstwo
                  nadstawia kark?
                  • Gość: Edek Naiwniaczki z NYC IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 15.09.02, 10:02
                    Zastanawiające jest, że tych "bohaterskich" strażaków których
                    przysłano do Polski, nie zapoznano wcześniej z polskimi realiami !
                    Nie pokazano im zdjęć Warszawy po powstaniu warszawskim.
                    Nie powiedziano im, że są w mieście gdzie jednorazowo zginło
                    220 tysięcy mieszkańców i 18 tysięcy walczących z nimi, niemieckich żołnierzy.
                    Może wtedy nie kompromitywaliby się w swych opowieściach?

                    • Gość: Fenella Re: Naiwniaczki z NYC IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 15.09.02, 10:13
                      > Zastanawiające jest, że tych "bohaterskich" strażaków których
                      > przysłano do Polski, nie zapoznano wcześniej z polskimi realiami !
                      > Nie pokazano im zdjęć Warszawy po powstaniu warszawskim.
                      > Nie powiedziano im, że są w mieście gdzie jednorazowo zginło
                      > 220 tysięcy mieszkańców i 18 tysięcy walczących z nimi, niemieckich
                      żołnierzy.
                      > Może wtedy nie kompromitywaliby się w swych opowieściach?
                      >

                      Nie bardzo chwytam kontekst Twojej wypowiedzi? Co właściwie miałeś na myśli?
                      Poza tym ci, którzy przyjechali do Polski, są z pochodzenia Polakami.
                      Przypuszczam, że wiedzą o okupacji mniej więcej tyle, ile ty wiesz o wojnie w
                      Wietnamie. A poza tym - skąd ta pewność, że nie "zapoznano wcześniej ich z
                      realiami" (jeśli była taka potrzeba)? Układałeś program ich wizyty? I w jakiż
                      to sposób ci panowie się komprotmitowali? Może jakiś przykład?
                      • Gość: Edek Re: Naiwniaczki z NYC IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 15.09.02, 16:17
                        Kompromitowali się wypowiedziami w stylu: "tego nie możecie
                        sobie wyobrazić", "wyobraźcie sobie katastrofę drogową i pomóżcie to przez tysiąc".
                        Ludzie byliście w WARSZAWIE !. Tu w gruzach leżało całe miasto. Całe miasto zasłane było
                        trupami. Tu było 220 tysięcy trupów. WYSTARCZY ? !
                        • Gość: Fenella A Ty się czepiasz!! IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 15.09.02, 16:31
                          > Kompromitowali się wypowiedziami w stylu: "tego nie możecie
                          > sobie wyobrazić", "wyobraźcie sobie katastrofę drogową i pomóżcie to przez
                          tysiąc".
                          > Ludzie byliście w WARSZAWIE !. Tu w gruzach leżało całe miasto. Całe miasto
                          zasłane było trupami. Tu było 220 tysięcy trupów. WYSTARCZY ? !

                          Byłeś w Warszawie tuż po Powstaniu?! Odgruzowywałeś Ją, chowałeś te trupy? Ty
                          tez możesz to sobie tylko wyobrażać. Straszny mantyka z Ciebie. Sam gadasz o
                          tym, czego nie widziałeś na własne oczy, co znasz tylko z opowieści, a
                          krytykujesz opowieści innych. Co chciałbyś, zeby mówili? "No, tu trochę
                          żelaza, tam leżała noga, dym trochę przeszkadzał oddychać, ale generalnie dało
                          się przeżyć", co?! Abstrahując od faktu, że Powstanie Warszawskie było
                          straszliwym dramatem, powiem krótko: JESTEŚ UPIERDLIWYM OSŁEM!!!!!!!
                          • Gość: Fenella I postscriptum! IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 15.09.02, 16:32
                            Dla mnie EOT!! Nie dyskutuję z kimś, kto ma tak idiotyczne "argumenty".
                            Powstaniec się kurna znalazł!
                          • alfalfa Re: A Ty się czepiasz!! 15.09.02, 17:04
                            Gość portalu: Fenella napisał(a):

                            > > Kompromitowali się wypowiedziami w stylu: "tego nie możecie
                            > > sobie wyobrazić", "wyobraźcie sobie katastrofę drogową i pomóżcie to prze
                            > z
                            > tysiąc".
                            > > Ludzie byliście w WARSZAWIE !. Tu w gruzach leżało całe miasto. Całe mias
                            > to
                            > zasłane było trupami. Tu było 220 tysięcy trupów. WYSTARCZY ? !
                            >
                            > Byłeś w Warszawie tuż po Powstaniu?! Odgruzowywałeś Ją, chowałeś te trupy? Ty
                            > tez możesz to sobie tylko wyobrażać. Straszny mantyka z Ciebie. Sam gadasz o
                            > tym, czego nie widziałeś na własne oczy, co znasz tylko z opowieści, a
                            > krytykujesz opowieści innych. Co chciałbyś, zeby mówili? "No, tu trochę
                            > żelaza, tam leżała noga, dym trochę przeszkadzał oddychać, ale generalnie
                            dało
                            > się przeżyć", co?! Abstrahując od faktu, że Powstanie Warszawskie było
                            > straszliwym dramatem, powiem krótko: JESTEŚ UPIERDLIWYM OSŁEM!!!!!!!
                            E, nie przesadzaj. Nie chodzi o to żeby umniejszyć tragedię WTC ale o
                            równowagę. Faktycznie, jesli się tym strażakom wydaje że atak i zawalenie się
                            WTC to najwieksza tragedia w historii ludzkości to chyba przesadzają, nie? Ja
                            rozumiem że to było wstrząsające, tragiczne ale to, że pierwszy raz w
                            kontynentalne USA ktoś uderzył i Amerykanie doznali szoku to nie powód by
                            tracić obiektywizm. To że ktos ma inne spojrzenie na tą sprawę nie znaczy że
                            nie współczuje ofiarom. Czy np. nie dziwi Cię, że te wieże się zawaliły? Czyż
                            nie były budowane z założeniem zę wytrzymaja uderzenie samolotu? Może
                            słyszałeś, że w Stanach krytykowało się działanie CIA, FBI i akcję ratunkową?
                            pzdr.
                            ps. Watto kończ, zapętliłeś się i pierdzielisz.
                            pss. wczoraj oglądałem w TVN program w którym brał udział min. Z. Najder nie
                            zacytuję dokładnie ale szło to mniej więcej tak:"ta Al Kaida to taka figura
                            retoryczna na określenie zła, <organizacja> którą można porównać do fan klubu
                            Elvisa Presleya, który podobno też żyje" dziwne, nie? smile))
                            • Gość: Fenella Odpowiedź dla alfalfy IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 16.09.02, 14:36
                              > E, nie przesadzaj. Nie chodzi o to żeby umniejszyć tragedię WTC ale o
                              > równowagę. Faktycznie, jesli się tym strażakom wydaje że atak i zawalenie
                              się WTC to najwieksza tragedia w historii ludzkości to chyba przesadzają, nie?
                              Ja rozumiem że to było wstrząsające, tragiczne ale to, że pierwszy raz w
                              > kontynentalne USA ktoś uderzył i Amerykanie doznali szoku to nie powód by
                              > tracić obiektywizm.

                              Rozumiem twój punkt widzenia, ale uprzejmie przypomnę: punkt widzenia zależy
                              od punktu siedzenia. Dla tych strażaków akcja & zawalenie się wież były
                              prawdopodobnie największym horrorem ich życia i mają prawo w taki sposób ową
                              tragedię traktować. Gdyby od II wojny minęło mniej lat i jakiś strażak
                              przeżyłby okupację, Powstanie i obóz koncentracyjny, a potem brał udział w
                              akcji w NYC, zapewne inaczej by na to patrzył. Ale tak nie było. Każdy ma
                              jakiś swój własny holocaust, a deprecjonowanie czyichś przeżyć
                              lekceważącym "co wy tam wiecie, nie przeżyliście tego co ja, więc nic nie
                              wiecie" jest niskie i co tu dużo gadac, nikczemne. Dlatego właśnie tak mnie
                              oburzył kolega Edek.
                              Natomiast bezdyskusyjne wydaje mi się, że Polska nieco przesadziła w obchodach
                              rocznicy 11 września. Ale to już nasza narodowa przywara: nikt nas nie prosi,
                              a my i tak smarujemy się wazeliną i włazimy... wiesz gdzie.
                              Pozdrawiam!!
                  • watto nie przeczę sobie 16.09.02, 17:03


                    > Nie mów, że piszesz o żywych, ponieważ w poście otwierającym ten wątek
                    > wyśmiewasz nazywanie bohaterami "każdego, kto ZGINĄŁ w WTC". Co do

                    Tych co zginęli, nie krytykuję. Zal mi szczególnie tych strażaków wysłanych na
                    górę przez ludzi Gulianiego (który smiał to nazwać najlepeij przeprowadzoną
                    akcją ratunkową!).
                    Ale chyba tylko idiota może nazwać każdego, który zginą w jakims zamachu
                    bohaterem a priori.
                    Tego chyba tłumaczyć nie muszę.
                    Krytykuję tylko tych, co uciekli i przez wiele godzin siedzieli w swoim
                    posterunku nie robiąc nic. Potem tych , co kradli i bili sie na gruzach.



                    > do tych ludzi. Może należysz do tych, którzy uważają, że tylko frajerstwo
                    > nadstawia kark?

                    Nonsens. Nic takiego nie napisałem. Jeżeli ktos naraził swoje życie dla
                    ratowania innych (a nie z samego przypadkowego faktu bycia wtedy w WTC), to
                    nazwę go bohaterem. Muszę mieć jednak konkretne dowody.
                    Czy nazwiesz bohaterami wszystkie ofiary wszystkich zamachów terrorystycznych?
    • Gość: Al Capone Re: 'Bohaterscy' strażacy i policjanci z Nowego IP: *.lublin.sdi.tpnet.pl 15.09.02, 17:18
      Jesteś po prostu zwykłym synem kurwy islamskiej kurwy, której islamscy
      fundamentaliści nie zdołali dopaść.
      • watto Re: 'Bohaterscy' strażacy i policjanci z Nowego 16.09.02, 17:08
        Gość portalu: Al Capone napisał(a):

        > Jesteś po prostu zwykłym synem kurwy islamskiej kurwy, której islamscy
        > fundamentaliści nie zdołali dopaść.

        To jakies magiczne zaklęcie? Jakoś nie potrafie zrozumieć.

        A w główce ci sie miesza, albo jesteś fanatykie, który pasowałby do USA -
        wszyscy, którzy nie są z USA, są isamistami wg ciebie.
        Na twoją przypadłosc nie pomoże żadne racjonalne remedium. Może odczynianie
        uroków u miejscowej znachorki pomoże...
    • Gość: Edek Tekst poniższy to nie ja, to KTT IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 16.09.02, 21:39
      Jeden z bohaterskich nowojorskich strażaków, którzy przyjechali do nas w rocznicę 11
      września 2001 roku, powiedział, że jeśli ktoś chce wyobrazić sobie terrorystyczny atak na
      World Trade Center, powinien przypomnieć sobie najgorszą rzecz, jaką widział w życiu i
      pomnożyć ją przez tysiąc. Tak się jednak składa, że powiedział to w mieście, które przed
      półwiekiem całe wyglądało jak gruzy World Trade Center i gdzie żyją jeszcze ludzie, którzy
      ów akt zniszczenia oglądali na własne oczy. Żyją także ludzie, którzy oglądali zniszczone
      przez dywanowe ataki lotnicze Drezno, którzy mieszkali w zrównanym z ziemią przez
      pociski rakietowe Coventry, którzy pamiętają Hiroszimę.
      Nie chodzi tu o żadną licytację. Atak 11 września był zdarzeniem wstrząsającym, ta data
      przeszła już do historii jako jeden ze wspólnych dramatów ludzkości. Chodzi jednak o wnioski, jakie
      mogą z niego wynikać. Pokolenie, które przeżyło Warszawę, Drezno, Coventry i Hiroszimę, wysnuło stąd
      wniosek ogromnie prosty: nigdy więcej wojny. Jak wiadomo, wniosku tego nie udało się wprowadzić w
      życie. Od zakończenia II wojny światowej było zaledwie kilka migawkowych okresów, w których nigdzie na
      świecie nie toczyła się żadna wojna, a liczba poległych w tych konfliktach żołnierzy, a zwłaszcza cywilów,
      zbliża się do bilansu poległych podczas II wojny światowej. Udało się jednak osiągnąć kilka częściowych
      sukcesów. Do czasu wojny o Kosowo nie było wojny na kontynencie europejskim. Do tego też czasu w
      Niemczech obowiązywała zasada, że Wehrmacht ani Luftwaffe nie mogą walczyć poza granicami kraju. W
      Japonii do dziś obowiązuje zakaz broni nuklearnej. Powstrzymywanie się od wojny ma więc jakiś sens.
    • Gość: Michał Re: 'Bohaterscy' strażacy i policjanci z Nowego IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 17.09.02, 09:16
      Gdy w 1986 ginęli strażacy w Czernobylu, to mówiono nie o ich bohaterstwie, ale
      o nieodpowiedzialności ludzi, tórzy wysłali ich na pewną śmierć. Ot takie
      ruskie nieliczenie się z jednostką. Mnie od początku zastanawiało to, jak było
      możliwe, że nikt nie wpadł na to,że wieże muszą sie zawalić. Teraz, akcentując
      bohaterstwo strażaków (niewątpliwe), władze NY na dalszy plan odsuwają własną
      odpowiedzialność za niepotrzebne ofiary. Pisząc to zdaję sobie sprawę, że takie
      katastrofy nie zdarzają się codziennie i że nie wszystko można przewidzieć, ale
      przecież Amerykanie są tacy wspaniali ...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka