Dodaj do ulubionych

SŁowNiK nOwoczEsneGO POLakA

05.10.05, 15:55
W dzisiejszych trudnych, pełnych złości czasach, często jesteśmy
zdezorientowani i zagubieni między odłamkami słów i kamieniami młyńskimi zdań
złożonych; dzieje się tak, ponieważ stereotypowe określenia zostały
przenicowane huraganem semantycznej rewolucji, z trudem torującej sobie drogę
do umysłów Nowoczesnych Polaków, obywateli XXI wieku.
Niniejszy słownik jest kołem ratunkowym dla wszystkich zagubionych w
lingwistycznej otchłani, jest pomocną dłonią wyciągniętą ku tonącym.


CV - łac. curriculum vitae, życiorys. Zasadniczo treść tego zwrotu pozostała
niezmieniona, jednak nabrał on poliglotycznego sznytu, konserwatywna
wymowa "Ce Fał" została postępowo zastąpiona angielską: "Siwi"; na szczęście
niewielu nowoczesnych Polaków potrafi rozwinąć skrót CV, zatem zaprawdę
słuszne jest i sprawiedliwe, by lansując nowomowę nie wspominać o
pokracznych, dawno zapomnianych, starożytnych treściach.

DOKŁADNIE - przysłówek od "dokładny", w czasach ciemnych słowo to
znaczyło "precyzyjny, ścisły", obecnie, dzięki twórczemu zaangażowaniu
wszystkich światłych umysłów, "dokładnie" jest kategorycznym potwierdzeniem
dowolnej wypowiedzi. Należy podkreślić, że w gwarze
nadwiślańskiej "dokładnie" całkowicie utraciło angielski akcent w
źródłosłowiu "egzaktly".

HOMOFOB - zbitka łaciny i greki (co dobitnie świadczy o szerokich horyzontach
twórców tego zwrotu), dosłownie "Bojący się ludzi" (co ponownie świadczy o
sprycie i przemyślności autorów); wygodny, powszechnie używany epitet wobec
zacofanych, zramolałych katofaszystów, którym fałszywie się wydaje, że
wpychanie fallusa do odbytu drugiego mężczyzny jest nienormalne. Warto
zaznaczyć, że samo werbalne piętnowanie posiadaczy wstecznych poglądów nie
wystarczy, "homofoba" wzmacniają orzeczenia Komisji Europejskiej i
deputowanego Cashmana z Wielkiej Brytanii, który otwarcie deklaruje swą
postępową homonormalność. Obecnie autorytety naukowe spierają się,
czy "homofob" ma wystarczającą moc obalającą niewłaściwe myśli, rozważane są
bardziej radykalne kroki na drodze wprowadzenia tolerancji, na przykład
plutony egzekucyjne.

LIBERAŁ, LIBERALIZM - etymologicznie pojęcia wywodzące się z
łacińskiego "liber" (wolny). Obecnie ma dwa wykluczające się znaczenia, co
dla wytresowanych przez postępowe media nie rodzi wątpliwości:
1. W większości krajów na świecie "liberalizm" został śmiało zastąpiony przez
swoje przeciwieństwo i oznacza "socjalizm, socjalistyczny, np. człowieka
przekonanego co do swobody stosowania aborcji, eutanazji (także przymusowej)
oraz wyznającego pogląd, że od zwykłego człowieka mądrzejszy jest urzędnik,
nazywamy "liberałem".
2. Kluczowy w retoryce wyborczej argument służący obezwładnieniu oponenta,
który zaćmiewa swoją mocą nieco zdezelowany i osłuchany już
epitet "faszysta"; zarzucenie komuś liberalizmu jest przekazem o
treści "liberał - kat biednych, obrońca bogatych, wróg ludu, ucieleśnienie
zła, negacjonista interwencjonizmu państwowego, osoba bez czci i sumienia,
złodziej, zoologiczny darwinista", czasem także "nieprzytomny anarchista".

REZERWA REWALUACYJNA - w zacofanej bankowości tradycyjnej zapis księgowy
obrazujący różnicę między wartością rezerwy walutowej a jej wartością
obliczoną według bieżącego kursu wymiany walut; dzięki badaniom teoretycznym
wybitnych polityków po ukończonych z wyróżnieniem zawodówek samochodowych
wiadomo jednak od niedawna, że RR nie jest kawałkiem zadrukowanego papieru,
lecz składa się na zawartość Sezamu, do którego dostępu pilnuje, siedząc na
skrzyniach pełnych złota, Leszek Balcerowicz.
Obserwuj wątek
    • bengal Re: SŁowNiK nOwoczEsneGO POLakA 05.10.05, 19:48

      > REZERWA REWALUACYJNA - w zacofanej bankowości tradycyjnej zapis księgowy
      > obrazujący różnicę między wartością rezerwy walutowej a jej wartością
      > obliczoną według bieżącego kursu wymiany walut; dzięki badaniom teoretycznym
      > wybitnych polityków po ukończonych z wyróżnieniem zawodówek samochodowych
      > wiadomo jednak od niedawna, że RR nie jest kawałkiem zadrukowanego papieru,
      > lecz składa się na zawartość Sezamu, do którego dostępu pilnuje, siedząc na
      > skrzyniach pełnych złota, Leszek Balcerowicz.

      i dlatego, drogie dzieci, ow monster nosi ksywke Leszek "Dragon" Balcerowicz

      wielu dzielnych rycerzy przepadlo starajac sie uciac leb temu smokowi
      przebrzydlemu coby skarby pospolstwu oddac, ku chwale ojczyzny

      niestety, wszytkie owe mezczyzny celu nie osiagnely choc zywot zachowaly
      marny swoj...
    • rycho7 homonim od [xe]debiluka 05.10.05, 20:35
      xiazeluka napisała:

      > HOMOFOB - zbitka łaciny i greki (co dobitnie świadczy o szerokich horyzontach
      > twórców tego zwrotu), dosłownie "Bojący się ludzi" (co ponownie świadczy o
      > sprycie i przemyślności autorów);

      Zauwaza sie takze zle rokujace postepy heterodebilizmu objawiajace sie
      heterofobia lingwistyczna.
    • basia Re: SŁowNiK nOwoczEsneGO POLakA 05.10.05, 20:36
      PRAWICA POLITYCZNA-ugrupowanie konserwatywne politycznie i socjalistyczne gospodarczo.
      • hasz0 Konserwatywny liberalizm 05.10.05, 21:27
        a to przyzwolenie na przewłaszczenie uprzednio znacjonalizowanego
        majatku w procesie transformacji metodą kapitałową, upadłościową itd.
        dla przetransformowanych prominenetów komunistycznych aby stali się
        kapitalistami wolnymi od przeszłości kosztem przyszłości całej nieliberalnej
        reszty.
        • 7em Re: Konserwatywny liberalizm 06.10.05, 00:47
          mam pytanie: czy bolenie nad obnizeniem dodatcji dla hospicjum jest
          socjalistyczne czy prawicowe?

          5040
          • basia Re: Konserwatywny liberalizm 06.10.05, 09:47
            7em napisał:

            > mam pytanie: czy bolenie nad obnizeniem dodatcji dla hospicjum jest
            > socjalistyczne czy prawicowe?

            prawicowe
            • 7em Re: Konserwatywny liberalizm 06.10.05, 10:11
              basia napisała:

              > 7em napisał:
              >
              > > mam pytanie: czy bolenie nad obnizeniem dodatcji dla hospicjum jest
              > > socjalistyczne czy prawicowe?
              >
              > prawicowe



              hospicja tak jak przedszkola i zlobki to ulubione instytucje komuchów którym
              obzydliwa jest rodzina. kobieta ma siedziec w domu i wychowywac dzieci a chorzy
              maja umierac w domu a nie w "wynalazkach"

              5040
              • basia Re: Konserwatywny liberalizm 06.10.05, 10:20
                7em napisał:

                > maja umierac w domu a nie w "wynalazkach"

                hmmm... i teraz znowu problem z definicją. hospicjum to dla mnie nie to samo co dom opieki społecznej.
                jezeli HOSPICJUM - to miejsce dla niechcianych w domach staruszków - to masz racje,
                a jezeli HOSPICJUM - to miejsce wyposazone w aparature i urzadzenia, kadre medyczna, której zadaniem jest rowniez pomoc w domach chorego,leczenie bólu, to ja mam racje.
                • 7em Re: Konserwatywny liberalizm 06.10.05, 10:55
                  "leczenie bólu" - to jest zwrot komunistyczny. lewicowe spojrzenie na swiat.
                  bol jest krzykiem organizmu i wolaniem o pomoc. a poza tym i w jednym i drugim
                  rozumieniu hospicjow dzieci tych niechcianych staruszkow powinny byc po prostu
                  wieszane.

                  5040
                  • rycho7 7mizm od siedmiu bolesci 06.10.05, 11:24
                    7em napisał:

                    > "leczenie bólu" - to jest zwrot komunistyczny.

                    Zaprezentowales sie tu jako prawdziwy konserwatysta. Takich najlepiej leczyc
                    skierowaniem do slumsow bez prawa do opieki spolecznej i z wilczym biletem u
                    pracodawcow.

                    Krzyk organizmu jest i owszem naturalnie potrzebny. Ale w medycynie ten krzyk
                    bywa niepotrzebny gdy ma zastapic i przeszkadzac lekarzom. To tak jak z
                    pawulonem, lekiem wspomagajacym anestezjologow lecz w innych zastosowaniach
                    morderczym. Podobnie jest z wiecznie ubocznym stosowaniem mozgu 7emki.

                    Czy moglbys konserwatrywnie podchodzic do internetu i zaprzestac tych
                    szatanskich sztuczek?
                    • 7em Re: 7mizm od siedmiu bolesci 06.10.05, 11:38
                      chodzi o niuanse ktorych twoja jaskiniowa. lewicowa dusza nigdy nie wyczuje.
                      jescze kilka lat temu "leczenie bolu" nazywalo sie "pomocą
                      czlowiekowi", "usmiezaniem bolu" etc. dopiero pycha małych cżłowieczkow
                      [lewicowa pycha] kazala im to nazwac leczeniem

                      5040
                      kto tu kogo i z czego, ku.., leczy?
                      • rycho7 ubogacanie skretynienia 06.10.05, 12:42
                        7em napisał:

                        > chodzi o niuanse ktorych twoja jaskiniowa. lewicowa dusza nigdy nie wyczuje.

                        Powiem wiecej, wyczuwac nie zamierza. Tne brzytwa O'ckhama, nie zajmuje sie
                        bytami nieistniejacymi. Jak przykladowo monoplciowym rozmnazaniem sie
                        krasnoludkow. No bo w bajkach u nich same Jarki.

                        Jeszcze kilka lat temu medycyna i farmakologia nie byla tak rozwinieta jak dzis.
                        Nie cenie sobie konserwatyzmu na recepcie mojego lekarza. Wole aspiryne zamiast
                        kory wierzbowiej. Nie popieram konserw-ekodebilizmu 7emek ani fiskal-terroryzmu
                        8emek. Teresa z Kalkuty rachowala z korzyscia dla Watykanu odbierajac leki
                        chorym. Ty sobie sam zarabiaj na swoja swietosc. Mnie do tego nie mieszaj.
                        • 7em Re: ubogacanie skretynienia 06.10.05, 12:49
                          zeby była pełność jasności: czerwonych charakteryzuje bałwochwalcza wiara w
                          medycyne akademicką. na szczescie do czasu az sami zachoruja

                          5040
                          • rycho7 80+10+10 06.10.05, 13:08
                            7em napisał:

                            > zeby była pełność jasności: czerwonych charakteryzuje bałwochwalcza wiara w
                            > medycyne akademicką. na szczescie do czasu az sami zachoruja

                            Ja wiem, ze w 80 procentach przypadkow organizm wyleczy sie sam. Jak to w
                            ewolucji od 3 miliardow lat. W 10 procentach funkcjonuja lekarze, nie koniecznie
                            akademiccy. W pozostalych 10 procentach Kaszpirowscy i inni egzorcysci.

                            Mam w rodzinie taka opowiesc o chorym spisanym na straty w ciagu 24 godzin przez
                            medycyne "akademicka". Skracajac sobie nude oczekiwania na smierc skorzystal z
                            rad zauralskiego szamana. Ozdrowial zgodnie ze wspolczesnym stanem wiedzy
                            calkiem racjonalnie. Ale prawie 24 godziny wspomagal sily obronne organizmu.
                            Jako katolik nie powiniennes tego nazywac cudem bo szaman nie byl papista.
                            • 7em zgoda , ale... 06.10.05, 13:35
                              proporcja wyglada tak: 96+1+3

                              5040
                              • rycho7 obowiazkowosc przewagi bzdur 3:1 06.10.05, 15:28
                                7em napisał:

                                > proporcja wyglada tak: 96+1+3

                                Nie specjalnie mi to przeszkadza. Nie mam potrzeby eksponowania bzdur swojej
                                formacji. Ale Twoje podrygiwanie jest zabawne.
                  • basia Re: Konserwatywny liberalizm 06.10.05, 11:29
                    7em napisał:

                    > "leczenie bólu" - to jest zwrot komunistyczny. lewicowe spojrzenie na swiat.
                    > bol jest krzykiem organizmu i wolaniem o pomoc.

                    dajesz bardzo niebezpieczny argument w rece zawolennikow skracania cierpien w sposob ostateczny.

                    • 7em Re: Konserwatywny liberalizm 06.10.05, 11:40
                      > dajesz bardzo niebezpieczny argument w rece zawolennikow skracania cierpien w
                      s
                      > posob ostateczny.

                      my prawicowcy nie zatrzymujemy waznych informacji dla siebie i nie boimy sie
                      dac maczugi do rak czerwonym zwierzom. nawet oni maja wolna wole co do wyboru
                      dzialania.
                      • basia Re: Konserwatywny liberalizm 06.10.05, 11:48
                        7em napisał:

                        > my prawicowcy nie zatrzymujemy waznych informacji dla siebie i nie boimy sie
                        > dac maczugi do rak czerwonym zwierzom. nawet oni maja wolna wole co do wyboru
                        > dzialania.

                        bo prawicowcy maja inna bron, ktora z latwoscia maczuge w proch obraca? - czy dobra droga podazam?
                        • 7em Re: Konserwatywny liberalizm 06.10.05, 11:55
                          my kroczymy sciezka Pana i łaska Pana jest z namy wiec ciemnosci a co dopiero
                          czerwonosci sie nie boimy.

                          5040
                          • basia Re: Konserwatywny liberalizm 06.10.05, 12:03
                            7em napisał:

                            > my kroczymy sciezka Pana i łaska Pana jest z namy wiec ciemnosci a co dopiero
                            > czerwonosci sie nie boimy.

                            waska spodnica przeszkadza mi w stawianiu duzych krokow. zwlaszcza, ze sciezka kreta. prostujcie zatem te sciezke.
                            • 7em Re: Konserwatywny liberalizm 06.10.05, 12:36
                              ma byc kreta waska i wyboista. autostrada jada komuchy wprost ku zgubie

                              5040
    • amu.daria o "liberalnym rynku - M. Parenti w ostanim "Dzis" 06.10.05, 02:17
      Oto jakt wolny rynek widza intelektualisci amerykanscy:
      =======
      "Wolny rynek i tragedia w Nowym Orleanie - - Michael Parenti
      Wolny rynek odegrał zasadniczą rolę w zniszczeniu Nowego Orleanu i w śmierci
      tysięcy jego mieszkańców. Co zrobili urzędnicy ostrzeżeni o tym, że huragan o
      ogromnej sile (5) zaatakuje miasto i sąsiadujące tereny? Zagrali w wolny
      rynek. Ogłosili, że każdy powinien się ewakuować... »» Dalej"


      • hasz0 ______niewidzialna ręka rynku schowała się w IPN/n 06.10.05, 09:14
      • xiazeluka To satyryk znacznie lepszy ode mnie. 06.10.05, 09:18
        Wolny rynek = decyzja urzędników. Niezłe. Do wykorzystania w przyszłości.
      • wikul Re: o "liberalnym rynku - M. Parenti w ostanim "D 06.10.05, 19:48
        amu.daria napisał:

        > Oto jakt wolny rynek widza intelektualisci amerykanscy:
        > =======
        > "Wolny rynek i tragedia w Nowym Orleanie - - Michael Parenti
        > Wolny rynek odegrał zasadniczą rolę w zniszczeniu Nowego Orleanu i w śmierci
        > tysięcy jego mieszkańców. Co zrobili urzędnicy ostrzeżeni o tym, że huragan o
        > ogromnej sile (5) zaatakuje miasto i sąsiadujące tereny? Zagrali w wolny
        > rynek. Ogłosili, że każdy powinien się ewakuować... »» Dalej"


        Wolny rynek o niczym innym nie myśli tylko żeby zniszczyć swoich klientów. Nie
        wiedziałaś o tym ? Pisał o tym już tow.Lenin.
        Po co szukasz w Ameryce. Poczytaj klasyków.
    • leje-sie Niedokladnie tak jak piszesz: 06.10.05, 09:27
      > HOMOFOB - zbitka łaciny i greki (co dobitnie świadczy o szerokich horyzontach
      > twórców tego zwrotu), dosłownie "Bojący się ludzi" (co ponownie świadczy o
      > sprycie i przemyślności autorów);

      Homofobia (z gr ´homoios´ - podobny, tego samego rodzaju i phobia <- ´phobos´ -
      groza, przerazenie) - nieuzasadniony i przesadzony lek przed mozliwoscia
      kontaktow seksualnych z osobami tej samej plci. Tzn jesli caly czas sie boisz,
      ze moglbys jednak z facetem, choc tego bardzo nie chcesz i sie tym brzydzisz to
      jestes homofobem. Albo inaczej - jesli z obrzydzeniem myslisz o d. Mariana
      zamiast z przyjemnoscia o d. Maryni.

      Przy okazji:

      "Homeostaza" nie znaczy wcale "facetowi stoi"
      • xiazeluka Mącisz, homofobie 06.10.05, 09:54
        Pojęcie "homofob" nie występuje w słownikach uzywanych przez Białych Ludzi,
        zatem, jako wytyczający nowe szlaki, muszę nadać tej wydmuszce jakąś treść.
        Proponowana przeze mnie definicja łacińsko-grecka jest zdecydowanie lepsza od
        stręczonej przez Ciebie wersji grecko-greckiej, ponieważ dobitniejsza!
        Wyrzut "lękasz się oddać zboczeniu" to doprawdy nic z energicznym
        oskarżeniem "Boisz się ludzi!" Pedały powinny uznać Cię za katolickiego
        dywersanta.

        Z przykrością również zawiadamiam, że Twoje rozwinięcie definicji jest
        niestety, co tu ukrywać, kretyńskie. Popatrzmy:

        a) jesli caly czas sie boisz,
        b) ze moglbys jednak z facetem, choc tego bardzo nie chcesz i sie tym brzydzisz
        to jestes homofobem.

        A co, mój wytrawny lodżiku, jeśli ja ani przez cały czas, ani nawet w ogóle się
        nie lękam, że coś tam mógłbym z facetem (przy okazji - jeśli nie "cały czas",
        to punkt b z hukiem upada), ponieważ imaginację mam zaprzątniętą apetycznymi
        marzeniami o wspólnej nocy z Angeliną Dżoli lub Letycją Kasztą?
        Warto również zapytać, dlaczego miałbym się bać kontaktu z pedałem, który mnie
        w żaden sposób nie pociąga? Jeśli pedałem się brzydzę, to nie boję się, że
        pójdę z nim uprawiać zwierzęce praktyki - ponieważ nie jest dla mnie obiektem
        pożądania! Mogę się bać co najwyżej uprawiania seksu z koleżanką z pracy, bo
        jak żona się dowie, to zabierze dzieciaki i się rozwiedzie.

        Wersja druga uzasadnienia jest równie idiotyczna jak pierwsza:
        "Albo inaczej - jesli z obrzydzeniem myslisz o d. Mariana zamiast z
        przyjemnoscia o d. Maryni."

        Ja o pupie Maryni myślę zawsze, dupy Mariana nie zauważam tak długo, dopóki nie
        opuści spodni i mi jej nie wypnie przed nosem w akompaniamencie szlochu "Jestem
        dyskryminowany!" Zrozumiała niechęć do takiego zachowania jest nazywana uczenie
        przez towarzysza ze Skandynawii jako "homofobia".

        Ktoś Ci kiedyś wspominał, że logika może być co najwyżej "zelazna", a nie "w
        stanie wzwodu"?

        PS. Jeśli facetowi stoi "cały czas", to jest to homeostaza, homoprzyjacielu.
        • haszszachmat ____________Mącifobia wzwodowa 06.10.05, 10:04
          xiazeluka napisała:
          > PS. Jeśli facetowi stoi "cały czas", to jest to homeostaza, homoprzyjacielu.

          Myśałem, ze priapizm...
          • xiazeluka Źle myślałeś 06.10.05, 10:05
            Nie zauważyleś różnicy między "cały czas" a "długotrwały".
        • rycho7 odwieczny problem [xe]debilukizmu 06.10.05, 11:33
          xiazeluka napisała:

          > muszę nadać tej wydmuszce jakąś treść.

          [xe]debiluka niezmiennie "MUSI" nadawac jakas tresc. Pozor dyskusji z
          [xe]debilukami polega na oczekiwaniu na moment gry zostanie NADANA "jakas"
          TRESC. Dyskusja powszechnie dostepnymi srodkami komunikacji spolecznej jest z
          [xe]debilukami NIEMOZLIWA.

          Opozycja homo- hetero- jest dla takich zboczencow niedostepna, po poza zasiegiem
          brakujacego intelektu. Slowa niosa tresci a nie tylko oceny. Ale nie u [xe]debilow.
          • xiazeluka Ja mam jakiś problem, rychoidzie? 06.10.05, 13:09
            Jeżeli życzysz sobie skomunikować z kimkolwiek, to kup sobie kilka słowników,
            atlasów i encyklopedii, oszczędzisz rozmówcy zastanawiania się, dlaczego
            wedłiug Ciebie USA leżą w Panamie, cudaku.
            • rycho7 bezproblemowosc bodzcowania 06.10.05, 13:26
              xiazeluka napisała:

              > Jeżeli życzysz sobie skomunikować z kimkolwiek

              Nie mam problemow z komunikowaniem sie z ludzmi.

              xiazeluka napisała:

              > kup sobie kilka słowników,
              > atlasów i encyklopedii, oszczędzisz rozmówcy zastanawiania się

              Fascynujacy dla mnie byl pokaz komunikacji z koniem. Slownika jak na razie nie
              sprzedaja, trzeba to samodzielnie kamerowac. Gatunku [xe]debiluka jeszcze nie
              rozpoznalem. To chyba nie miesci sie w klasyfikacji Lineusza lecz poza
              klasyfikacja Frojda. Mnie wystarczy jak na razie bodzcowanie [xe]debiluka
              dragiem. Fajnie podryguje to to. Komunikacja jak w kontakcie z ufo pierwszego
              stopnia. Masz jakis slownik UFOliberalewistyczny? Daj na net!!!
              • xiazeluka Zgubiłeś swój system nerwowy, bezbodźcowcu? 06.10.05, 13:30
                No, gratuluję szampańskiego humoru - wydaje Ci się, że porozumiewasz się z
                ludźmi. Ciekawe, co tu się nie zgadza: "porozumiewać" czy "ludzie".

                Słownik właśnie dałem - dzięki niemu bez problemu porozumiesz z istotami
                swojego gatunku. Zrobisz wrażenie na postronnych, przyzwyczajonych jedynie do
                dobiegających z Twojej paszczęki dźwięków słabo artykułowanych.
                • rycho7 po wyrwaniu 6tej nogi mucha przestala slyszec 06.10.05, 15:34
                  xiazeluka napisała:

                  > No, gratuluję szampańskiego humoru - wydaje Ci się, że porozumiewasz się z
                  > ludźmi.

                  Przeoczyles konie. Nie dodalem psow, kotow i swin niewatpliwie
                  inteligentniejszych od glowonogow, bakterii cholery i wirusow powodujacych
                  zapalenie opon mozgowych u debili. Od tych ostatnich (wirusow) moga pochodzic
                  przejawy reakcji nerwowych u [xe]debilukow.

                  > Słownik właśnie dałem

                  Nie watpie, ze ufoludki docenia taki kabaret. Pozdrow je ode mnie. Mnie jakos
                  nie chca nawiedzac. Helikoptery mnie tez nie zaszczycaja swym sledzeniem.
                  • xiazeluka O koniach, przez grzeczność, nie wspominałem 06.10.05, 15:38
                    ...podobnia jak i o kozach. Niemniej z uznaniem odnotowuję, że masz dosyć
                    liczne grono słuchaczy. Pytanie, czy się z tym audytorium "porozumiewasz"
                    uważam jednak za otwarte.

                    PS. Zapomniałeś dopisać, że jestem xezabawny.
                    • rycho7 kozy zarezerwowaly dla Ciebie ufoludki 06.10.05, 15:53
                      xiazeluka napisała:

                      > ...podobnia jak i o kozach.

                      Ze wzgledu na jedyna dosepna dla Ciebie uzytkowosc. "Konserwatywny liberal"
                      nawet z profesjonalistka sie nie porozumie.
                      • xiazeluka Miałeś bliskie spotkanie III stopnia... 06.10.05, 16:04
                        ...z czymś twardym? Szukałeś USA w Panamie i wpadłeś do środka mapy?
        • leje-sie Nudzisz 06.10.05, 11:57
          > Pojęcie "homofob" nie występuje w słownikach uzywanych przez Białych Ludzi,

          homofobia.com.sapo.pt/conceitos.html
          > zatem, jako wytyczający nowe szlaki, muszę nadać tej wydmuszce jakąś treść.

          Niczego nie wytyczasz, jeno przedzierasz sie na zlosc cioci przez krzaki.

          > Proponowana przeze mnie

          Kilka akapitow wyzej twierdziles cos wrecz przeciwnego - to "oni" mieszaja
          greke z lacina.

          definicja łacińsko-grecka jest zdecydowanie lepsza od
          > stręczonej przez Ciebie wersji grecko-greckiej,

          zajrzyj jednak do slownika.

          > ponieważ debilniejsza!

          a tu sie zgodze.

          Z dwojga zlego wole bys sie wypowiadal o milosci homo niz hetero - bo istnieje
          obawa, ze moglbys te ostatnia obrzydzic.

          Luncz czeka.
          • 7em Re: Nudzisz 06.10.05, 11:59
            leje-sie napisał:

            > Luncz czeka.
            > Maca stygnie

            5040
            ps
            nawet jesli jako analfabata jestem wart polowe to... dalej zostaje nam 15 lat
            łupienia borówek w szfeckich lasach a jak powszechnie wiadomo ludzie tak dlugo
            nie zyja wiec nie mozesz mnie wciaz kupic.
            • leje-sie Przyjmij przeprosiny 06.10.05, 12:42
              nazwalem Cie nieslusznie analfabeta.

              Jestes polanalfabeta (> nawet jesli jako analfabata) za poldarmo.


              > to... dalej zostaje nam 15 lat
              > łupienia borówek w szwedzkich lasach

              Nie slyszales nic o kredytach jako podstawie pozyskiwania kapitalu na
              rozpoczecie dzialalnosci gospodarczej, spolkach prawa handlowego,
              komandytowych, z cichym wspolnikiem, anonimowych, akcyjnych?

              Prasa szwedzka doniosla ostatnio o grupie polskich gangsterow napadajacych na
              Thailandczykow i zabierajacych im runo lesne. Ukradli kilka kobialek i poszli
              siedziec na pare lat. Twoi koledzy? Pozyskiwali kapital wedle jedynej znanej im
              metody?
              • 7em Re: Przyjmij przeprosiny 06.10.05, 12:47
                leje-sie napisał:

                > nazwalem Cie nieslusznie analfabeta.
                >
                > Jestes polanalfabeta (> nawet jesli jako analfabata) za poldarmo.
                >
                >
                > > to... dalej zostaje nam 15 lat
                > > łupienia borówek w szwedzkich lasach
                >
                > Nie slyszales nic o kredytach jako podstawie pozyskiwania kapitalu na
                > rozpoczecie dzialalnosci gospodarczej, spolkach prawa handlowego,
                > komandytowych, z cichym wspolnikiem, anonimowych, akcyjnych?
                >
                > Prasa szwedzka doniosla ostatnio o grupie polskich gangsterow napadajacych na
                > Thailandczykow i zabierajacych im runo lesne. Ukradli kilka kobialek i poszli
                > siedziec na pare lat. Twoi koledzy? Pozyskiwali kapital wedle jedynej znanej
                im
                >
                > metody?
                >
                >



                w czasach placenia borowkami nie ma kredytow i innych instrumentow a nawet
                jesli by byly to znowu musze odniesc sie do twojego wieku. a zreszta sam wiesz
                ze od pewnego kredytu sie nie udziela.

                5040
                • leje-sie Re: Przyjmij przeprosiny 06.10.05, 13:06
                  > w czasach placenia borowkami nie ma kredytow i innych instrumentow a nawet

                  To proste, ale o tym nie wiesz: niewolnícy placa borowkami a kupcy uzywaja
                  wyrafinowanych i zwyrodnialych metod i instrumentow w postaci kredytu.
                  Zwyrodnialych, albowiem jedynie slusznym sposobem pozyskania kapitalu jest ten
                  opisany przeze mnie a tobie bliski, czyli pala w leb zza krzaka.


                  > jesli by byly to znowu musze odniesc sie do twojego wieku. a zreszta sam
                  wiesz
                  > ze od pewnego kredytu sie nie udziela.

                  To proste, ale o tym nie wiesz: Tobie na mieszkanie kredytu nie udziela w
                  zadnym wieku, mi na dzialalnosc zawsze.
          • xiazeluka Ty jesteś Czerwony Człowiek 06.10.05, 13:05
            Ta portugalska strona czego ma dowodzić? Że jest słownikiem? Nawiasem pisząc
            nie wiem, czy zauważyłeś, jakie tuzy intelektu są cytowane na stronie głównej:
            Barbra Strejsond, Kinu Riws, Alek Gor, Diana Ross i wojownicza księżniczka Xena.

            No i przestań mi tak zazdrościć, że znowu jestem przed Tobą i że jestem
            bardziej pracowity - mogłeś zaczerniać białe plamy, wytyczać nowe szlaki,
            jednak wolisz gnuśnieć i narzekać, krepitując z zawiści.

            Zapewne z tego powodu - zazdrości - wypisujesz kolejne głupstwa; "oni", mój
            drogi lodżiku, wymyślili termin, ja, Moja Książęca Mość, w drodze wielkiej
            łaski nadałem mu treść.

            PS. Nadal sapiesz? Uważaj, bo u Twoich drzwi ustawi się kolejka chętnych
            podrózować koleją.
            • leje-sie Zabawniej choc rownie niemadrze 06.10.05, 13:08
              Napisalbys kiedys o czyms. Chetnie przeczytam.
              • xiazeluka Ej, mnóstwo mądra Czerwona Człowiek, 06.10.05, 13:11
                ...dlaczego spamujesz postami bez treści?
                • leje-sie Bom swiezo po obfitym obiedzie 06.10.05, 13:21
                  ale dla Ciebie nie ma usprawiedliwienia.

                  > ...dlaczego spamujesz postami bez treści?
                  • xiazeluka Czyli - leżysz i psujesz powietrze 06.10.05, 13:27
                    Ośmielę się zauważyć, że przeoczyłeś moją soczystą i bezwzględną krytykę Twojej
                    amatorskiej definicji homofoba.
                    • leje-sie Najpierw musze w spokoju strawic, 06.10.05, 13:32
                      nie chce narazac mej przyjemnosci na nagle wzruszenia a mego intelektu na
                      wstrzasy spowodowane podazaniem po wyboiscie przez Ciebie wyznaczanym nowym
                      Swietlistym Szlaku (Sendero Luminoso).
                      • xiazeluka Znowu pusty post 06.10.05, 14:07
                        Czy to może atrament sympatyczny?
    • leje-sie Hipokryzja lingwistyczna 06.10.05, 13:48
      Moznaby pomyslec, ze jezyka uzywasz od wczoraj:

      > DOKŁADNIE - przysłówek od "dokładny", w czasach ciemnych słowo to
      > znaczyło "precyzyjny, ścisły", obecnie, dzięki twórczemu zaangażowaniu
      > wszystkich światłych umysłów, "dokładnie" jest kategorycznym potwierdzeniem
      > dowolnej wypowiedzi.

      i nie spotkales sie ze zjawiskiem oslabiania znaczenia pewnych slow i pojec
      kategorycznych.

      A przeciez:

      "Wcale" nie znaczy "w calosci" lub "calkowicie"

      "Prawie" znaczy od dawna juz nie "prawdziwie" tylko "w przyblizeniu",

      ktory to los dzieli ze wszystkimi "naprawde", "nie klamie", "prosze mi wierzyc".

      Rzeczywistosc roi sie od "prawdziwych Polakow", "niezlomnych prawicowcow"
      i "wcale nie homo(fobow)".

      Jedynie osoby z pewna skaza psychiczna lub o ilorazie inteligencji ponizej 90
      biora wszystko doslownie i dlatego nie nalezy z nimi, ani tym bardziej z nich
      zartowac.

      Ni o jedno ni o drugie cie nie podejrzewam.
      • xiazeluka Teraz udajesz naiwnego, prawda? 06.10.05, 14:31
        Język ewoluuje, owszem, jednak czym innym jest stopniowa, naturalna zmiana, a
        czym innym nachalny import lub polityczne machinacje - NSDAP była partią
        skrajnie lewicową, narodowo-socjalistyczną, jednak z powodów politycznych
        nazywa się to ugrupowanie "prawicą" i notorycznie myli z faszystami
        (rozwinięcie NS jest zbyt kłopotliwe dla lewactwa). Oczywiście musimy pamietać
        także o lokalnych, branżowych i środowiskowych slangach.

        Skoro już rzucasz przykładami, to "kutas" dzisiaj również ma inne znaczenie niż
        dwa wieki temu. I co z tego? Ktoś słyszał może jeszcze o "pawężu"? Zdaje się,
        że przeoczyłeś pewną istotną rzecz - ów nieszczęsny "homofob" nie opisuje
        niczego, nie niesie żadnej treści, niczego nie wyjasnia, funkcjonuje wyłacznie
        jako wyzwisko, wytrych-obelga do gnojenia ludzi, których poglądy się pedałom i
        ich adwokatom nie podobają. Pamiętasz jeszcze karierę słowa "ciemnogrod"? Nie
        zagościł na stałe w słownikach, ponieważ udało się obalić jego moc obelżywą
        poprzez przyjęcie z dumą jako samookreślenia. Od paru lat nikt już tym pojęciem
        się nie posługuje. Oba te pojęcia mają pozorną zaletę - są łatwe w użyciu,
        uwalniają od konieczności uzasadnienia ich uzycia.

        Podoba Ci się coś takiego:

        Jesteś trendy, ziomal? To spox. Kumasz czaczę, znaczy jest cool.

        To esemesowe narzecze, elektroniczno-językowe róbta co chceta, szantaż
        troglodytów, uwalnianie od myslenia - no to potem nie ma się co dziwić, że
        wypowiedź tego jak mu tam na M. uaktywnia psy Pawłowa.
        • leje-sie Ja, cos udaje? Przeciez wiadomo 06.10.05, 14:44
          ze jezdem milom czretnasolakka co zapozan strarszego Pana.

          Nie podoba mi sie bo mieszasz style z wdziekiem, no nie przychodzi mi zadne
          nazwisko do glowy, kogos zupelnie bez wdzieku:

          "> Podoba Ci się coś takiego:
          >
          > Jesteś trendy, ziomal? To spox. Kumasz czaczę, znaczy jest cool"

          TO jest brzydkie.

          Ale pamietam czasy gdy wdzieczne dziewczeta z najlepszych domow szczebiotaly
          grypsera. Bo taki byl styl. I gdy Waldemar Swierzy dal w Szpilkach rysunek na
          Boze Narodzenie gdzie Sw Mikolaj w te slowa zwraca sie do pelnego nadziei
          chlopaczka:

          - Te, malolat, kopsnij gryps, czy byles git przez caly rok.

          I to ma urok.

          Narzecza ni ladne ni brzydkie - maja byc funkcjonalne.

          ---

          Aaa, rozumiem, mlodziez cie swym langiem-slangiem ekskluduje a starosc w kark
          dyszy. Witamy w klubie. Zaraz zaparzymy rumianku.
          • xiazeluka Owszem, udajesz 06.10.05, 14:57
            Nobliwego, jowialnego laureata nagrody Nobla w sześciu kategoriach.

            Zabrakło jednego - przypomnienia, że moda jest przemijalna. No i może przyjęcia
            do wiadomości, że grypsera jest karykaturą języka względnie mową tajemną dla
            wybranych. Nie używasz gwary kolesi spod budki z piwem, dlaczego więc stosujesz
            slang postępowych terrorystów? Co, oni się świetnie rozumieją? To z Bogiem,
            lecz co to nas obchodzi?

    • amu.daria czy homofobami sa wylacznie mezczyzni? 06.10.05, 20:02
      Na to wyyglada, bo kobiety nie boja sie gejow i sa w stosunku do nich
      neutralne.
      • wikul Re: czy homofobami sa wylacznie mezczyzni? 06.10.05, 20:19
        amu.daria napisał:

        > Na to wyyglada, bo kobiety nie boja sie gejow i sa w stosunku do nich
        > neutralne.


        To logiczne, geje nic im przecież nie zrobią. Pragnę cię również poinformować
        że mężczyźni nie boją sie lesbijek (z tych samych powodów).
        • basia Re: czy homofobami sa wylacznie mezczyzni? 06.10.05, 20:49
          wikul napisał:

          > To logiczne, geje nic im przecież nie zrobią. Pragnę cię również poinformować
          > że mężczyźni nie boją sie lesbijek (z tych samych powodów).

          a lesbijki nie sa homoseksualne przypadkiem?
          • wikul Re: czy homofobami sa wylacznie mezczyzni? 06.10.05, 20:57
            basia napisała:

            > wikul napisał:
            >
            > > To logiczne, geje nic im przecież nie zrobią. Pragnę cię również poinform
            > ować
            > > że mężczyźni nie boją sie lesbijek (z tych samych powodów).
            >
            > a lesbijki nie sa homoseksualne przypadkiem?


            Tak mówią, nie sprawdzałem.
            • basia Re: czy homofobami sa wylacznie mezczyzni? 06.10.05, 21:11
              wikul napisał:

              > Tak mówią, nie sprawdzałem.

              jejku, a to ze mezczyzni sa homoseksualni sprawdzales?
              • wikul Re: czy homofobami sa wylacznie mezczyzni? 06.10.05, 21:14
                basia napisała:

                > wikul napisał:
                >
                > > Tak mówią, nie sprawdzałem.
                >
                > jejku, a to ze mezczyzni sa homoseksualni sprawdzales?


                Jejku, nie, ale sam jestem mężczyzną. To, sprawdzała wielokrotnie moja żona.
                • basia Re: czy homofobami sa wylacznie mezczyzni? 06.10.05, 21:20
                  wikul napisał:

                  > Jejku, nie, ale sam jestem mężczyzną. To, sprawdzała wielokrotnie moja żona.

                  tfu, tfu - zle napisalam. nie mezczyzni, a mezczyzni zwani gejami. Czy sprawdzales?
                  • wikul Re: czy homofobami sa wylacznie mezczyzni? 06.10.05, 21:22
                    basia napisała:

                    > wikul napisał:
                    >
                    > > Jejku, nie, ale sam jestem mężczyzną. To, sprawdzała wielokrotnie moja żo
                    > na.
                    >
                    > tfu, tfu - zle napisalam. nie mezczyzni, a mezczyzni zwani gejami. Czy
                    sprawdza
                    > les?


                    Jejku, a skąd, Boże uchowaj.
      • sz0k Oczywiście że tak 06.10.05, 22:15
        Kobiety są homofobkami.
        • amu.daria nie masz pojecia o czym mowisz 07.10.05, 01:01
          Nie znam kobiety homofobki. one sa zazwyczaj neutralne i nie odchodzi je jak
          sobie mezczyzni wzajemnie dogadzaja. natomiast mezczyzna heteryk moze miec
          obawy, ze zostanie zgawalcony. Potrafie to zrozumiec i slyszlam takie obawy.smile
          • xiazeluka Chwileczkę 07.10.05, 08:56
            Czy sugeruje Pani, że lesbijki nie obawiają się gwałtu?

            PS. Konstrukcja "mężczyźni są homofobami, ponieważ boją się być zgwałconymi
            przez pedałów" potwierdza moją opinię, że tropienie homofobii to po prostu
            kabaret. O ile, oczywiście, każdy pedał nie jest zapaśnikiem wagi ciężkiej -
            wtedy istotnie można się bać!
            • rycho7 gwalt lesbijski jest sprzecznoscia sama w sobie 08.10.05, 07:56
              xiazeluka napisała:

              > Czy sugeruje Pani, że lesbijki nie obawiają się gwałtu?

              Istota milosci lesbijskiej wymaga wspoldzialania obu partnerek i przyjemnosci u
              obu. Jedna z nich po fakcie moze udawac, ze zostala zgwalcona bo wstydzi sie
              odstepstwa od swego katolskiego wychowania. Ale w ten sposob ona sama dokonala
              samogwaltu.
          • sz0k wręcz przeciwnie, mam 07.10.05, 09:34
            > Nie znam kobiety homofobki.

            A ja żadnej o wzroście ponad 2 metry, znaczy takie nie istnieją.

            > i nie odchodzi je jak
            > sobie mezczyzni wzajemnie dogadzaja.

            A co to ma do rzeczy? Tylko mężczyźni są homoseksualni?

            PS. I tak nie załapałaś ironii.
          • wikul nie masz pojecia o czym mowisz, towarzyszko a.d. 07.10.05, 20:16
            amu.daria napisał:

            > Nie znam kobiety homofobki. one sa zazwyczaj neutralne i nie odchodzi je jak
            > sobie mezczyzni wzajemnie dogadzaja. natomiast mezczyzna heteryk moze miec
            > obawy, ze zostanie zgawalcony. Potrafie to zrozumiec i slyszlam takie
            obawy.smile


            Z przykrością muszę stwierdzić że w ogóle niewiele znasz. Odrzucając ten
            idiotyczny eufemistyczny epitet "homofob/ka" mogę ci polecić madre teksty
            kobiet na ten temat, np. artykuł Zofii Milskiej-Wrzosińskej, psychologa z
            Laboratorium Psychoedukacji :

            Zrozumieć homofoba

            Można odnieść wrażenie, że awangarda ruchu homoseksualnego domaga się znacznie
            więcej niż tolerancji. Żąda uznania, że obie orientacje są równie naturalne i
            wobec tego powinny być tak samo traktowane
            Im głośniej rozbrzmiewa pogląd, wedle którego każda orientacja seksualna jest
            równie dobra i naturalna, tym większa rezerwa, i to nawet wśród osób, które
            trudno podejrzewać o konserwatyzm obyczajowy czy uprzedzenia. Zamiast z miejsca
            dyskwalifikować tych sceptyków jako pseudoliberalnych zakamuflowanych
            homofobów, warto rozważyć, dlaczego niejeden pełen tolerancji światły
            inteligent zaczyna wycofywać bezwarunkowe poparcie dla równych praw mniejszości.

            Powód pierwszy: nierzetelność argumentacji

            Człowiek myślący nabiera wątpliwości, gdy wyczuwa, że dla przeprowadzenia
            swoich racji głosi się nieprawdę lub półprawdę. Tymczasem od paru lat nie dość
            dociekliwi publicyści powtarzają mit o genetycznym zdeterminowaniu zachowań
            seksualnych, sugerując, że to tak samo wrodzona kategoria jak rasa czy płeć. A
            przecież badania z początku lat 90., kiedy to ponoć po raz pierwszy stwierdzono
            pewne różnice genetyczne między hetero a homo, wzbudziły poważne zastrzeżenia
            metodologiczne, wyniku tego nie udało się ani razu powtórzyć, natomiast
            wielokrotnie okazywało się, że - wręcz przeciwnie - różnic w wyposażeniu
            genowym obu grup nie ma. W tej chwili sądzi się raczej, że zarówno tożsamość,
            jak i zachowania seksualne (a trzeba pamiętać, że są to dwie odrębne sprawy!)
            mogą mieć bardzo różne przyczyny. Genetycy twierdzą, że dziedziczyć można co
            najwyżej kolor oczu czy grubość kości, a nie złożone zachowania i preferencje.

            Być może wrodzone predyspozycje mają dla homoseksualizmu podobne znaczenie jak
            gen wysokiego wzrostu u koszykarzy - można odziedziczyć wzrost, ale nie
            zainteresowania i umiejętności koszykarskie. Chłopak wysoki ma większe w
            porównaniu z niskim szanse gry w NBA, ale na ogół przesądzają inne czynniki:
            spotkanie odpowiedniego trenera, konfiguracja rodzinno-wychowawcza, możliwości
            sukcesu w innym zawodzie, na koniec wreszcie osobista decyzja. Podobnie z
            zachowaniami homoseksualnymi - być może specyficzny układ doświadczeń
            (zwłaszcza wczesnodziecięcych i nastoletnich) nakłada się na jakieś
            niedokładnie jeszcze znane wrodzone skłonności. Homoseksualistą może też zostać
            osoba, która żadnych genetycznych predyspozycji nie ma, ale została wcześnie
            uwiedziona (to bardzo częsta przyczyna homoseksualnej orientacji), chce się
            spektakularnie zbuntować, obawia się odrzucenia przez płeć przeciwną lub miała
            z nią bardzo niedobre doświadczenia. I odwrotnie - ewentualne czynniki
            genetyczne nie muszą nieuchronnie prowadzić do homoseksualizmu.

            Wyznawcy mitu o "genie homoseksualizmu" trwają przy swoim i na tej podstawie
            formułują ideologiczne twierdzenia. Głoszą, że wchodzenie w związki z osobami
            tej samej płci nie jest wyborem, lecz genetyczną koniecznością, a tendencja ta
            jest niezmienna i nieodwracalna. Otóż nie jest to prawdą. Opisano wiele
            przypadków zmiany w kierunku orientacji heteroseksualnej, nawet u osób z
            wieloletnim doświadczeniem homoseksualnym. Nie jest ten powrót łatwy, bo
            wcześnie wyuczony wzorzec uzyskiwania przyjemności seksualnej (tak się dzieje
            na przykład w przypadku uwiedzenia nastolatka przez doświadczonego starszego
            homoseksualistę) może być bardzo trwały. A jednak wielu psychoterapeutów
            (również autorka tego tekstu) może podać przykłady osób homoseksualnych, które
            w trakcie terapii, niejako przy okazji, zaczęły wchodzić w udane relacje
            heteroseksualne, chociaż ani pacjent, ani terapeuta nie traktowali
            homoseksualizmu jako patologii, która miałaby podlegać zmianie. Mógł to być na
            przykład uboczny skutek wzrostu identyfikacji z własną płcią lub zmniejszenia
            lęku przed płcią przeciwną.

            Powód drugi: prawo do upodobań seksualnych to nie prawo obywatelskie

            Realizowanie swoich pragnień seksualnych z partnerem tej samej płci do niedawna
            było traktowane jako decyzja bardzo osobista, często niejawna, bo w naszej
            kulturze sądzi się raczej, że zachowanie motywowane przede wszystkim impulsami
            popędowymi (seksem lub agresją), zatem również takimi czy innymi preferencjami
            erotycznymi, nie jest znakiem najwyższej cnoty. Na przykład mężczyzna, który z
            wiekiem zmienia partnerki na coraz młodsze, bo podniecają go kobiety poniżej
            20. roku życia, nie cieszy się uznaniem szerokiej (zwłaszcza feministycznej)
            publiczności, a jego seksualne upodobania nie są traktowane jako święte prawo
            do realizacji własnego potencjału, lecz raczej jako prymitywne starcze
            wyuzdanie. Nikt nie wspiera ideologicznie jego erotycznych dążeń, gdy oznajmia,
            że brzydzi go skóra i piersi dziewczyny starszej niż lat 22-letniej. W
            najlepszym wypadku ma on prawo do współczucia jako osoba zaburzona. Tymczasem
            kobieta głosząca fizyczny wstręt do mężczyzn z ich obrzydliwymi wypustkami, za
            to zafascynowana kobiecym ciałem, traktowana jest przez ideologów seksualnej
            poprawności jako ofiara niesprawiedliwych utrudnień ze strony opresyjnego i
            przepojonego hipokryzją społeczeństwa.

            Otóż pragnienia wolno mieć różne, ale niekoniecznie ich realizacja jest
            największą i uprawnioną wartością społeczną. Wiele kobiet nie przepada za
            seksem ze swoim wieloletnim partnerem i marzy im się na przykład jakiś latin
            lover, a jednak uprawiają tę mało dla nich emocjonującą gimnastykę - choćby w
            imię miłości do męża albo dla spójności rodziny. Upodobanie seksualne nie jest
            nadrzędną wartością, a jeśli ktoś się nim kieruje, nie musi mieć
            zagwarantowanego społecznie wsparcia i uprawnień do jego zaspokojenia.


            Powód trzeci: bezwzględne łowy

            Jak dobrze wiedzą psychoterapeuci, młodzi ludzie obojga płci często niepokoją
            się, czy nie mają tendencji homoseksualnych. Może to być wyrazem zwątpienia we
            własną atrakcyjność czy lęku przed pociągającą i niepokojącą płcią przeciwną.
            Wielu młodych chłopców - potulnych synów nadopiekuńczych mam - buntuje się
            przeciw wartościom rodzinnym i ogłasza gejami. Homoseksualny sztandar daje
            młodemu człowiekowi szansę na odgrodzenie się od wyrazistej osobowości mamy czy
            rozczarowującego ojca. Jeśli taki chłopak zacznie szukać pomocy czy kontaktów
            na przykład w internecie, łatwo jako "świeże mięso" znajdzie chętnych
            protektorów i w rezultacie - być może bez jakichkolwiek genetycznych
            uwarunkowań - utknie w ekscytującym środowisku, które da mu oparcie zastępujące
            niegdysiejszy rodzicielski parasol.

            Coraz więcej poradni przy stowarzyszeniach homoseksualistów, analogicznych do
            amerykańskiej Youth Pride, oferuje pomoc osobom w wieku od 13 do 24 lat. Ale u
            ludzi w tym wieku orientacja homoseksualna często jest pozorna i pełni funkcje
            obronne. Tego mógłby się dowiedzieć młody człowiek od rzetelnego
            profesjonalisty. Jednak od "doradcy" bez doświadczenia lub należącego do
            homoseksualnego lobby usłyszy raczej, że jest nieuleczalnym homoseksualistą, ma
            pełne prawo realizować swoje preferencje, a wsparcie uzyska w organizacji,
            której adres może od razu dostać. Zdarza się, niestety, i tak, że "porada"
            zostaje wzbogacona zaproszeniem do klubu na najbliższy weekend. W rezultacie
            matki, czasem i żony (patrz pouczające opowiadanie Grahama Greene'a "Pożycz nam
            męża, Poopy") kaptowanych w ten sposób młodych ludzi uważają organizacje
            homoseksualistów za wrogie sekt

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka