Gość: t
IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl
19.01.03, 17:35
Najpierw fragment wspomnień:
"Wyjechałem na wakacje po maturze, w czerwcu 1964 roku. Pojechałem z Warszawy
do Wiednia, z Wiednia do Monachium, z Monachium do Rzymu, z Rzymu do Paryża,
z Paryża do Berlina Zachodniego i do Warszawy.(...). Wtedy to nie był wielki
problem. Dostałem zaproszenie od znajomej rodziców z Paryża, złożyłem podanie
i dali mi paszport. Pieniędzy dużo nie potrzebowałem(...) zatrzymywałem się
wyłącznie u znajomych. W Wiedniu spałem nawet w pokojach gościnnych ambasady,
bo nasza sąsiadka, zona prof. Manfreda Lascha, dała mi list polecający, do
swojego znajomego, który pracował w ambasadzie. Z Wiednia pojechałem do
Monachium, gdzie mieszkałem u pani Wandy Pampuch - Brońskiej, do której list
dał mi Berkowicz. W Rzymie właśnie trwał Sobór i metę załatwił mi tam
katolicki publicysta Janusz Zabłocki, ktorego kiedyś zaprosiliśmy do Klubu
Poszukiwaczy Sprzeczności. W Paryżu mieszkałem u znajomej rodziców,a w
Berlinie moje 18te urodziny obhodziłem w mieszkaniu Bohdana Osadczuka. A
najwazniejsze, jest to, kogo wtedy poznałem. (...). Wydało mi się oczywiste,
że w Monachium muszę pójść do "Wolnej Europy",a w Paryżu do "Kultury". (...).
W Monachium najpierw poznałem Tadeusza Nowakowskiego i on zaprowadził mnie
do "WE". Nowak zabrał mnie wtedy na całodzienną wycieczkę po Monachium.
Pojechali z nami Tadeusz Nowakowski, Michał Gamarnikow i Henryk Rozpędowski.
(...). Dla nich 18letni chłopak z kraju, dość wyszczekany i mający jasną
świadomość, że trzeba w Polsce robić opozycję, musiał być zjawiskiem
zadziwiającym.(...). W Rzymie poznałem Kazimierza Komłę z "Wolnej Europy" i
księdza SZczepana Wesołego, w Paryżu Jerzego Giedroycia i całą
grupę "Kultury", w Berlinie Zachodnim Bohdana Osadczuka"
A teraz zagadka:
Jak to było możliwe, że - w realiach PRLowskich - 18latek, na którego władze
już wczesniej "miały oko", wojażuje sobie swobodnie po Europie, spotyka się z
wyklętymi przez władze komunistyczne emigrantami (co więcej - kontaktuje się
z emigracją ukraińską, a to już była kwestia interesująca nawet samego
Wielkiego Brata), i po powrocie nie spotykają go za to żadne represje?
(zatrzymano go dopiero w marcu 1965 w związku ze sprawą Kuronia i
Modzelewskiego). Warto dodać, że w lutym 1970 roku odbył się proces
tzw. "taterników", którzy za samo przemycanie do Polski emigracyjnej
literatury trafili za kratki, oskarżeni, o "wchodzenie w porozumienie z obcym
przedstawicielem na szkodę państwa polskiego". Na jakich zasadach w PRL
funkcjonowali "równi i równiejsi"?