Dodaj do ulubionych

Rewolucyjne proroctwa:D

09.06.06, 02:22
Przewiduje, ze globalna antyglobalistyczna rewolucja zacznie sie niedlugo
w... USA! (sic!).

Amerykanie to bojowy narod, bardzo przywiazany do wolnosci i demokracji.
Dzieki rewolucji zdobyli niepodleglosc od Brytow - w 1775-1776.
Dzieki rewolucji (wojnie domowej) zlikwidowali niewolnictwo - poczatek w 1861.
Dzieki rewolucji pokojowej FDR (New Deal) zakonczyli Wielka depresje i
wprowadzili wealfare state - 1933.
Dzieki rewolucji (pokojowej) ML. Kinga obalono segregacje rasowa - 1968.

Dzieki rewolucji 2010-2012 Amerykanie zakoncza polityczne barbarzynstwo korpo-
globalizacji. Mysle, ze oni wlasnie zaczna te rewolucje, bo poznali
demokracje i nigdy nie pogodza sie z jej utrata oraz wprowadzeniem
globalistycznego totalitaryzmu, jakiego juz doswiadczaja. Jeszcze tylko pare
lateksmile

Inne narody sie przylacza i potem nastanie nirwana, czyli nowy swiatowy
socjalizm spoldzielczy lub typu skandynawskiego.
wink
AU





www.historyplace.com/unitedstates/revolution/revwar-75.htm
Obserwuj wątek
    • owca_czarna Re: Rewolucyjne proroctwa:D 09.06.06, 12:30
      aurora.una napisała:

      > Przewiduje, ze globalna antyglobalistyczna rewolucja zacznie sie niedlugo
      > w... USA! (sic!).
      >
      > Amerykanie to bojowy narod, bardzo przywiazany do wolnosci i demokracji.
      > Dzieki rewolucji zdobyli niepodleglosc od Brytow - w 1775-1776.
      > Dzieki rewolucji (wojnie domowej) zlikwidowali niewolnictwo - poczatek w 1861.
      > Dzieki rewolucji pokojowej FDR (New Deal) zakonczyli Wielka depresje i
      > wprowadzili wealfare state - 1933.
      > Dzieki rewolucji (pokojowej) ML. Kinga obalono segregacje rasowa - 1968.
      >
      > Dzieki rewolucji 2010-2012 Amerykanie zakoncza polityczne barbarzynstwo korpo-
      > globalizacji. Mysle, ze oni wlasnie zaczna te rewolucje, bo poznali
      > demokracje i nigdy nie pogodza sie z jej utrata oraz wprowadzeniem
      > globalistycznego totalitaryzmu, jakiego juz doswiadczaja. Jeszcze tylko pare
      > lateksmile
      >
      > Inne narody sie przylacza i potem nastanie nirwana, czyli nowy swiatowy
      > socjalizm spoldzielczy lub typu skandynawskiego.
      > wink
      > AU
      >
      >
      >
      >
      >
      > www.historyplace.com/unitedstates/revolution/revwar-75.htm


      A tą datą będzie 21 grudnia 2012 wink)

      pl.wikipedia.org/wiki/21_grudnia_2012

      owca_czarna
      • aurora.una Sprawa dat: 09.06.06, 19:23
        Owieczko Mila,
        Otoz ja wierze w Boga Slonce. Madrzy ludzie (byc moze i Majowie) juz dawno
        zauwazyli, ze wojny, rewolucje i inne zbiorowe ruchy spoleczne najczesciej maja
        miejsce w okresie nasilenia plam na Sloncu i zmian slonecznych pol
        magnetycznych, ktore maja miejsce c. co 11 lat. Nastepny taki okres wystapi w
        latach 2010-2014, ze szczytem prawdopodobnie w 2012 r. Stad przewidywania.
        teraz jestesmy w fazie globalnych spolecznycznych fermentow, bo rewolucje
        przeciez nigdy nie biora sie z niczego. Ten ferment dobrze widac na przykladzie
        Polski.smile)

        science.nasa.gov/headlines/y2001/ast15feb_1.htm
        science.nasa.gov/headlines/y2006/10mar_stormwarning.htm
        • owca_czarna Re: Sprawa dat: 11.06.06, 09:37
          aurora.una napisała:

          > Owieczko Mila,
          > Otoz ja wierze w Boga Slonce. Madrzy ludzie (byc moze i Majowie) juz dawno
          > zauwazyli, ze wojny, rewolucje i inne zbiorowe ruchy spoleczne najczesciej maja
          >
          > miejsce w okresie nasilenia plam na Sloncu i zmian slonecznych pol
          > magnetycznych, ktore maja miejsce c. co 11 lat. Nastepny taki okres wystapi w
          > latach 2010-2014, ze szczytem prawdopodobnie w 2012 r. Stad przewidywania.
          > teraz jestesmy w fazie globalnych spolecznycznych fermentow, bo rewolucje
          > przeciez nigdy nie biora sie z niczego. Ten ferment dobrze widac na przykladzie
          >
          > Polski.smile)
          >
          > science.nasa.gov/headlines/y2001/ast15feb_1.htm
          > science.nasa.gov/headlines/y2006/10mar_stormwarning.htm

          Auroro, temat palm słonecznych nie jest mi całkiem obcy. Zastanawiam się
          jednak, czy czasem nie doszukujemy się nadmiernych związków pomiędzy historią a
          aktywnością słoneczną, aby dać sobie odpowiedż na wiele niewytłumaczalnych pytań
          rozpoczynających się słowem "Dlaczego"?? Mimo wszysto zbliżająca się perspektywa
          roku 2012 jest trochę przerażająca. Tak niewiele lat dzieli nas od tej
          złowieszczej dla współczesnej cywilizacji daty.

          Warto wrócić do roku 2001 i zamachu na WTC. Dlaczego tak sie stało? Już od
          dawna intryguje mnie pytanie, czy i w jakim stopniu na psychikę terrorystów
          (chciałam napisać "ludzi", ale terrorystom do miana ludzi daleko) mogła wpłynać
          ... zmiana biegunowości promieniowania magnetycznego.

          "W roku 2001 nastąpiło maksimum 23 cyklu, licząc od pierwszego, dokładnie
          wyznaczonego (przez R. Wolfa) minimum z roku 1755, a w kwietniu 2001 roku
          nastąpiła zmiana biegunowości magnetycznej Słońca i tak aktualnie, północny
          biegun heliograficzny, ma biegunowość magnetyczną południową, a południowy
          biegun heliograficzny, północną biegunowość magnetyczną."

          socezzws.maturalny.org/

          Zastanawiające to wszystko .....


          Pozdrawiam i dziękuję za ciekawe artukuły. Przeczytanie ich, zajęło mi jednak
          trochę czasu big_grinbig_grinbig_grin



          owca_czarna
          • aurora.una Re: Sprawa dat: 12.06.06, 18:15
            Owieczko,
            wydaje sie, ze zwiazek zwiekszonej aktywnosci magnetycznej Slonca z agresywnymi
            wydarzeniami w ludzkiej historii (wojny, rewolucje) moze miec cos wspolnego z
            fizjologiczna indukcja agresji. Zauwano to na zwierzetach poddanych dzialaniu
            nasilonych pol magnetycznych. Poniewaz ta indukcja wystepuje rownoczesnie u
            calych populacji, nie trudno wowczas o akty zbiorowego szalenstwa. A to w
            polaczeniu z nadchodzacymi na pewno kataklizmami klimatycznymi spowodowanymi
            ludzka agresja wobec srodowiska, moze byc naprawde bardzo nieprzyjemne, a nawet
            tragiczne dla milionow/miliardow ludzi.
            serdecznoscismile
            AU
            PS. Dlatego mysle, ze trzeba sie dzis cieszyc kazdym dniem zycia. Najbardziej
            zal mi jednak dzieci i bardzo boje sie o ich przyszlosc.
    • marcq Dla symetrii :) 09.06.06, 13:47
      No, no - już trzy samotne dziewczyny w tym wątku, a mnie jeszcze nie ma! wink
      No to już jestem. smile)

      Auroro.
      Nie sądzę, byś miała w swej przepowiedni rację.

      1. Jedyną rewolucją, w której Amerykanie DZIŚ uczestniczą i są w ścisłej
      czołówce, jest rewolucja naukowo-techniczna. To TEŻ bardzo wiele, także z
      punktu widzenia problemów społecznych, bo produkty postępu KIEDYŚ w końcu
      trafiają i "pod strzechy", ale - mówiąc Marksem - Ty piszesz o rewolucji
      w nadbudowie, nie w bazie.

      2. Twoje przykłady nie wydają mi się przekonujące. Zauważ, że dotyczą one spraw
      WEWNĘTRZNYCH USA. Jakiegoś "za wolność waszą i naszą" - tam nie zauważam.
      A niektóre z tych przykładów (likwidacja segregacji rasowej - w II połowie XX
      wieku!) dowodzą wręcz ZAPÓŹNIENIA USA wobec innych demokratycznych państw.

      3. W moim oglądzie - dziś państwa "bogatej Północy" (w tym USA) są w sytuacji
      zbliżonej do sytuacji Cesarstwa Rzymskiego tuż przed upadkiem. Owszem - mogą
      zajść w nich zmiany rewolucyjne, ale nie rodowici Amerykanie, czy inni
      "obywatele rzymscy" naszych czasów, będą ich inicjatorami. Raczej Latynosi w
      USA, a Arabowie w Europie. I niekoniecznie te rewolucje będą nośnikiem postępu
      - zwłaszcza ewentualna rewolucja islamska, nawet jeśli (w co niezbyt wierzę)
      byłaby bezkrwawa.

      4. W Amerykanów, jako zwycięskich "obalaczy" globalizmu nie wierzę jeszcze
      z jednego powodu: oni są jednymi z BENEFICJENTÓW globalizmu. Wielkie
      ponadnarodowe korporacje to w dużym stopniu korporacje z ICH kapitałem. PO co
      mieliby zarzynać kurę niosącą IM złote jaja? Bo z zysków tych korporacji żyje
      nie tylko "wielki kapitał". Z ich zysków wywożonych TAM i podatków płaconych
      TAM, żyją także amerykańscy świadczeniobiorcy "socjalu".

      A co do tytułowej symetrii: z całą wielką sympatią (a jeszcze rośnie! wink )
      poparłem Cię w kwestii ubóstwa w Polsce. Teraz więc dla symetrii polemizuję
      tam, gdzie nasze poglądy trochę się rozmijają.
      Ale pozdrawiam też.
      Oraz, równie serdecznie, pozostałe Panie.
      smile
      Marcq
      • aurora.una Re: Dla symetrii :) Odpowiedz 09.06.06, 19:12
        Alez Marku,
        powiem, ze calkiem cenie sobie uprzejme i nader sympatyczne roznice miedzy
        osobnikami gatunku homo sapiens, bo i bez nich trudne byloby zycie, a na pewno
        rzeczowa dyskusjasmile

        A teraz ad rem:
        1. Pozwole sobie nie zgodzic sie z Twoja teza, ze rewolucje amerykanskie mialy
        tylko wymiar i znaczenie lokalne. Otoz Amerykanska rewolucja przeciw Brytom
        (1775-76) stala sie inspiracja dla Rewolucji francuskiej oraz innych rewolucji
        w Europie, ktore obalily feudalizm. Co opisuje ponizszy cytat.

        ”There is little doubt that the American Revolution of the 1770s and the
        formation of a republic in the 1780s served as a profound example to all
        European observers. Hundreds of books, pamphlets and public lectures analyzed,
        romanticized and criticized the American rebellion against Great Britain. For
        instance, in 1783 the Venetian ambassador to Paris wrote that "it is reasonable
        to expect that, with the favourable effects of time, and of European arts and
        sciences, [America] will become the most formidable power in the world."
        American independence fired the imagination of aristocrats who were unsure of
        their status while at the same time giving the promise of ever greater equality
        to the common man. The Enlightenment preached the steady and inevitable
        progress of man's moral and intellectual nature. The American example served as
        a great lesson - tyranny could be challenged. Man did have inalienable rights.
        New governments could be constructed. The American example then, shed a
        brilliant light. As one French observer remarked in 1789, "This vast continent
        which the seas surround will soon change Europe and the universe."
        “The effects of the American Revolution, as a revolution, were imponderable but
        very great. It inspired the sense of a new era. It added a new content to the
        conception of progress. It gave a whole new dimension to ideas of liberty and
        equality made familiar by the Enlightenment. It got people into the habit of
        thinking more concretely about political questions, and made them more readily
        critical of their own governments and society. It dethroned England, and set up
        America, as a model for those seeking a better world. It brought written
        constitutions, declarations of rights, and constituent conventions into the
        realm of the possible. The apparition on the other side of the Atlantic of
        certain ideas already familiar in Europe made such ideas seem more truly
        universal, and confirmed the habit of thinking in terms of humanity at large.
        Whether fantastically idealized or seen in a factual way, whether as mirage or
        as reality, America made Europe seem unsatisfactory to many people of the
        middle and lower classes, and to those of the upper classes who wished them
        well. It made a good many Europeans feel sorry for themselves, and induced a
        kind of spiritual flight from the Old Regime. (p. 282)”

        2. Zgoda, ze Amerykanie przoduja w tzw. rewolucji technologicznej, ale ja
        raczej uwazam ja za ewolucje, bo wielka nauka rozwija sie tylko w czasach
        pokoju. W czasach wojny czy innych krwawych zrywow wymysla sie jedynie bardziej
        skuteczne srodki zabijania ludzi.

        3. Pozwole sobie rowniez nie zgodzic sie z teza, ze Amerykanie sa
        beneficjentami globalizacji. Otoz jej jedynymi beneficjentami sa mafijne
        globalne korporacje, ktore NIE placa zadnych podatkow w USA i zeruja tak na
        Amerykanach jak i na reszcie swiata. One maja siedziby na Kajmanach czy Bahama
        i nie czuja lojalnosci wobec nikogo, tylko wobec kasy. Amerykanie zostali
        masowo okradzeni przez te korporacje i gieldy, potracili prace, dzieki czemu
        silnie wzrasta w USA krag biedy. Wiele miejsc w takiej Alabamie czy Mississippi
        naprawde nie rozni sie nedza od subsaharyjskiej Afryki. Poza tym Amerykanie
        placa krwia swych dzieci za szalencze awantury wojenne wielkich korporacji i to
        jest najwyzsza ofiara. Skarbiec USA jest pusty, a nawet na wielkim minusie
        (trylion $), za co beda placic przyszle pokolenia Amerykanow.
        Amerykanie o tym dobrze wiedza, wiec nie dziw sie, ze rosnie bunt przeciw
        zbrodni korpo-globalizacji, klora sluzy tylko mafiom.

        Nie watpie, ze przylacza sie do tego inne pokrzywdzone narody i ludzy, w tym
        Polacy, bo obecna nedza w Polsce jest wlasnie bezposrednim skutkiem tej
        globalizacji.

        pozdrosmile
        AU

        • marcq Zażarta polemika ze stanowiskiem Aurory :) 10.06.06, 13:44
          aurora.una napisała:

          > 1. Pozwole sobie nie zgodzic sie z Twoja teza, ze rewolucje amerykanskie mialy
          > tylko wymiar i znaczenie lokalne. Otoz Amerykanska rewolucja przeciw Brytom
          > (1775-76) stala sie inspiracja dla Rewolucji francuskiej oraz innych rewolucji
          > w Europie, ktore obalily feudalizm.

          Jako inspiracja - tak. Ale jako obrona interesu określonej grupy społecznej już
          nie. Walka Amerykanów o niepodległość TEŻ była taką obroną SWOICH interesów:
          interesów białych osadników w Ameryce.
          "We, the People" – to właśnie mieli być oni i TYLKO oni. Nie czarni niewolnicy
          i nie Indianie, których eksterminacja zacznie się na dobre dopiero pod flagą
          "w gwiazdy i pasy".


          > 2. Zgoda, ze Amerykanie przoduja w tzw. rewolucji technologicznej, ale ja
          > raczej uwazam ja za ewolucje, bo wielka nauka rozwija sie tylko w czasach
          > pokoju. W czasach wojny czy innych krwawych zrywow wymysla sie jedynie
          > bardziej skuteczne srodki zabijania ludzi.

          1. Ewolucja czy rewolucja? Jeśli "rewolucja", to tylko w tym rozszerzonym
          zakresie znaczeniowym. Przemiany bardzo szybkie i radykalne, ale bez działań
          siłowych.

          2. Wielka nauka rozwija się - głównie co prawda w tych dziedzinach, które na
          wojnie są przydatne - szczególnie szybko właśnie podczas wojen. Tylko wtedy
          rządzącym nie żal wydawać wielkie niekiedy pieniądze na naukę, której
          osiągnięcia zwiększają szanse zwycięstwa. Czyli np.: atomistyka (także jej
          późniejsze zastosowania pokojowe!) - tak, paleontologia - nie.

          Chyba jednak nie różnimy się poglądami aż tak bardzo? smile


          > 3. Pozwole sobie rowniez nie zgodzic sie z teza, ze Amerykanie sa
          > beneficjentami globalizacji. Otoz jej jedynymi beneficjentami sa mafijne
          > globalne korporacje, ktore NIE placa zadnych podatkow w USA i zeruja tak na
          > Amerykanach jak i na reszcie swiata. One maja siedziby na Kajmanach czy Bahama
          > i nie czuja lojalnosci wobec nikogo, tylko wobec kasy.

          Prawda, ale częściowa. Koncerny takie, jak choćby GM, czy United Brands (ci od
          bananów "Chiquita", dawny United Fruits Co., niegdyś wsławiony pomocą w
          dławieniu demokracji w "bananowych republikach") mają się dobrze w USA, bardzo
          dobrze! I płacą podatki! Bez tego byłyby bankrutami - i moralnymi (niepłacenie
          podatków jest w USA bardzo mocno potępiane, jako brak patriotyzmu) i dosłownie.


          > ... Poza tym Amerykanie placa krwia swych dzieci za szalencze awantury
          wojenne wielkich korporacji i to jest najwyzsza ofiara.

          Tu masz rację. Jak bardzo eufemistycznie by nie nazywano takich działań: walka
          z terroryzmem, siły stabilizacyjne - itd.


          > Skarbiec USA jest pusty, a nawet na wielkim minusie
          > (trylion $), za co beda placic przyszle pokolenia Amerykanow.

          Ma to jednak pewne plusy dla Amerykanów DZIŚ. Wiąże się to z rolą dolara, jako
          światowej waluty, dzięki czemu USA wciąż mogą sobie pozwalać na wielki deficyt
          budżetowy.


          > Amerykanie o tym dobrze wiedza, wiec nie dziw sie, ze rosnie bunt przeciw
          > zbrodni korpo-globalizacji, klora sluzy tylko mafiom.

          Ale ten bunt rośnie, twierdzę, głównie w środowiskach nie-Amerykanów, a w
          każdym razie - nie BIAŁYCH Amerykanów. Bojownicy z campusów: o prawa człowieka,
          ekologię i inne, nie są, niestety, reprezentatywni dla ogółu amerykańskiego
          społeczeństwa.


          > Nie watpie, ze przylacza sie do tego inne pokrzywdzone narody i ludzy, w tym
          > Polacy, bo obecna nedza w Polsce jest wlasnie bezposrednim skutkiem tej
          > globalizacji.

          Liczę, że inne narody dadzą PRZYKŁAD, za którym pójdą i Amerykanie. Może na
          początek podpiszą np. jakiś układ z Kioto? wink


          > pozdrosmile
          > AU

          I wzajemnie.
          smile
          M.
          • marcq Słówo-klucz 10.06.06, 14:15
            Przyszło mi na myśl, że może lepiej zrozumiesz moje podejście do globalizmu
            (w obecnej postaci, oczywiście), gdy użyję pewnego porównania.

            Dla mnie jest on formą neokolonializmu, wyzyskiem "w białych rękawiczkach"
            narodów formalnie już niepodległych, ale nadal połączonych z metropolią różnymi
            finansowymi i handlowymi "zaszłościami".
            Wprawdzie zyskują (zyskiwały) na nim głównie tzw. klasy posiadające państw
            neokolonialnych, ale nie tylko one. Zysk - choć pośrednio i w niewielkiej
            części - przypada też reszcie społeczeństwa tych państw. Jako ochłap, mający
            zapewnić posiadającym spokój społeczny.
            Podobnie, twierdzę, działają również współczesne "globalne" koncerny.
            • aurora.una Re: Słówo-klucz 11.06.06, 02:49
              Zgadzam sie ta globalizacja jest nekolonializmem. Ale Amerykanom ochlapy juz
              nie wystarczaja do zycia, bo mieli kiedys lepiej i stracili. neoliberalny
              kapitalizm pozbawia ich takze ludzkich praw i demokracji. 50 mln. ludzi nie
              stac na ubezpieczenia medyczne, wiekszosci ludzi nie stac na leki, edukacja
              jest najgorsza na swiecie (poza uniwersytecka), obecnie wiekszosci ludzi nie
              stac na kupno domow, itd. Ludzie porownuja to co maja dzis, do tego co mieli i
              stracili. Dla wiekszosci ludzi w USA stopa zyciowa stale spada, bo rosnie
              kapitalistyczne rozwarstwienie. Ci ktorzy wszystko robia i tworza w kraju,
              dostaja grosze, a pasozyci zagarniaja miliardy.

              Wielu ludzi uwaza, ze wielkie koncerny sa dzis NAJWIEKSZYM zagrozeniem dla
              ludzkosci i dla calego zycia na ziemi, bo one nie sa przed nikim
              odpowiedzialne.
              • danutki Re: Słówo-klucz 11.06.06, 09:13
                aurora.una napisała:

                > Wielu ludzi uwaza, ze wielkie koncerny sa dzis NAJWIEKSZYM zagrozeniem dla
                > ludzkosci i dla calego zycia na ziemi, bo one nie sa przed nikim
                > odpowiedzialne.
                >

                zgadzam się z Tobą Auroro i od siebie jeszcze dodam, że WIELKIE jest wrogiem
                mniejszego
              • owca_czarna Re: Słówo-klucz 11.06.06, 10:23
                aurora.una napisała:

                > Amerykanom ochlapy juz
                > nie wystarczaja do zycia,

                Polakom też przestają wystarczać kolorowe opakowania w barwnych marketach.


                > ludzi nie stac na ubezpieczenia medyczne, wiekszosci ludzi nie stac na leki,

                Skąd my to znamy sad

                > edukacja
                > jest najgorsza na swiecie (poza uniwersytecka),

                Nie wiem jak w światowych statystykach wydląda polska edukacja, ale chyba
                kolorowo też nie jest.

                > Ci ktorzy wszystko robia i tworza w kraju,
                > dostaja grosze, a pasozyci zagarniaja miliardy.

                W Polsce może nie miliariady, ale miliony na pewno.

                Mimo że do złowieszczej daty w 2012 r. jeszcze jest trochę czasu, to mam złe
                przeczucie, że i polskie niezadowolenie będzie miało swój udział "w wiszących" w
                powietrzu buntach i rewoltach. Na pewno do nich dojdzie, bo w warunkach jakie
                dziś mamy żyć nie mozna. Jest źle w kraju, a świadczyć o tym może zachowanie
                młodych Polaków, - przedstawicieli narodu cieszącego się z dziada pradziada
                opinią wielce patriotycznego- którzy nie chcą wracać do kraju, powiem inaczej,
                jest gorzej, oni nie chcą być Polakami!

                owca_czarna
          • aurora.una Re: Zażarta polemika ze stanowiskiem Aurory :) 11.06.06, 02:35
            Olaboga, tyle niezgodysmile)
            marcq napisał:
            > Jako inspiracja - tak. Ale jako obrona interesu określonej grupy społecznej
            już > nie.

            To prawda, ale w historii symbolika ma wielkie znaczenie, bo ona pobudza
            umysly, serca, rece i nogi do akcjismile).

            >Walka Amerykanów o niepodległość TEŻ była taką obroną SWOICH interesów:
            > interesów białych osadników w Ameryce.

            Oczywiscie, kazdy zryw spoleczny czy narodowy jest w obronie swoich
            interesow. - Jesli my nie za siebie, to kto za nas? - Dlatego mam nadzieje,
            ze i tym razem Amerykanie i inne narody obudza sie do walki o wlasne ludzkie
            interesy, ktore sa zgodne z interesami calej ludzkosci, a sprzeczne z
            interesami korporatokracji.

            > Prawda, ale częściowa. Koncerny takie, jak choćby GM, czy United Brands (ci
            od
            > bananów "Chiquita", dawny United Fruits Co., niegdyś wsławiony pomocą w
            > dławieniu demokracji w "bananowych republikach") mają się dobrze w USA,
            bardzo dobrze! I płacą podatki!

            Byc moze nie wiesz, ze wiekszosc korporacji w USA jest utrzymywana z zasilkow z
            podatkow obywateli. panstwo zabiera podatnikom i daje miliardowe zasilki
            korporacjom lub zwalnia je calkowicie z podatkow. To jest znany fakt. Jesli
            obywatel zbankrutuje, to idzie na bruk, a jesli zbankrutuje korporacja czy bank
            wskutek przekretow lub nieudolnosci, to rzad je wykupuje pieniedzmi
            podatnikow. I to jest najwiekszy przekret korporatokracji, te jalmuzny dla
            miliarderow, oszystow i zlodziei. W USA NIE ma wolnego rynku, jest monopol
            kilkudzisieciu wielkich korporacji.

            > wojenne wielkich korporacji i to jest najwyzsza ofiara.
            > Tu masz rację. Jak bardzo eufemistycznie by nie nazywano takich działań:
            walka z terroryzmem, siły stabilizacyjne - itd.

            Juz prawie nikt w USA nie wierzy w "wojne z terroryzmem", o czym swiadcza
            liczne sondaze. Ludzie wiedza, ze wojny w Iraku i w Afganistanie sa wojnami
            prowadzonymi w interesie korporacji o surowce i hegemonie rynkowa.

            > Ma to jednak pewne plusy dla Amerykanów DZIŚ. Wiąże się to z rolą dolara,
            jako światowej waluty, dzięki czemu USA wciąż mogą sobie pozwalać na wielki
            deficyt budżetowy.

            Tak, ale o to tez toczy sie wojna, ze inne kraje nie cenia juz $$, bo gospdarka
            USA padla, i wola przerzucic sie na silniejsze euro, albo niedlugo przerzuca
            sie wrecz na chinska walute. USA pozbawiajac sie wlasnej gospodarki sama sie
            zniszczyla, bo ten deficyt jest nie do utrzymania na dluzsza mete. I nie sa to
            tylko moje oceny, ale oceny wielu amerykanskich ekonomistow, ktore stale czyta
            sie w prasie.

            > Ale ten bunt rośnie, twierdzę, głównie w środowiskach nie-Amerykanów, a w
            > każdym razie - nie BIAŁYCH Amerykanów. Bojownicy z campusów: o prawa
            człowieka,

            Jest to jak najbardziej bunt ludzi swiatlych w wiekszosci inteligencji
            akademickiej i innej (bialej), ale i robotnikow. Po prostu nie da sie dluzej
            ukryc deskrukcyjnego wplywu korpo-globalizacji takze na zycie Amerykanow, na
            ekologie, itp.

            > Liczę, że inne narody dadzą PRZYKŁAD, za którym pójdą i Amerykanie. Może na
            > początek podpiszą np. jakiś układ z Kioto? wink

            Wszystkie kraje poza USA i Austriala podpisaly Kyoto. USA nie podpisuje, bo nie
            pozwalaja im na to korporacje, ktore wprowadzily de facto totalitaryzm.

            pozdrosmile
            Ogolnie sprawa wydaje sie powazna. Kiedy czytam ksiazki pisane tuz przed II
            wojna swiatowa, odnosze podobne wrazenie co do ludzkich nastrojow. Ludzie czuja
            obecnie, ze cos wisi w powietrzu. to zageszczenie konfliktow politycznych,
            gospodarczych i ekologicznych musi wkrotce spowodowac jakiez gwaltowne
            rozladowanie. Pytanie jakie? Wojna, rewolucja, kataklizm klimatyczny? Kto wie?
            Przyznam, ze troche mi straszno. Tamci ludzie tez bali sie, ale czuli, ze nie
            sa w stanie powstrzymac nadchdzacej wojny. I nie potrafili.
            AU
            • danutki Re: Poważna polemika ze stanowiskiem Aurory :) 11.06.06, 09:45
              aurora.una napisała:

              > Ogolnie sprawa wydaje sie powazna. Kiedy czytam ksiazki pisane tuz przed II
              > wojna swiatowa, odnosze podobne wrazenie co do ludzkich nastrojow. Ludzie
              czuja
              >
              > obecnie, ze cos wisi w powietrzu. to zageszczenie konfliktow politycznych,
              > gospodarczych i ekologicznych musi wkrotce spowodowac jakiez gwaltowne
              > rozladowanie. Pytanie jakie? Wojna, rewolucja, kataklizm klimatyczny? Kto
              wie?
              > Przyznam, ze troche mi straszno. Tamci ludzie tez bali sie, ale czuli, ze nie
              > sa w stanie powstrzymac nadchdzacej wojny. I nie potrafili.
              > AU

              cóż tu dodać mogę
              chyba tylko to, że obecni rządzący wyciągnęli naukę z przeszlości
              a my?
              nie dajmy się omamić żadnym izmom, nawet jeśli mowa jest o globalizmie
              • aurora.una Re: Poważna polemika ze stanowiskiem Aurory :) 12.06.06, 17:58
                Uwazam, Danusiu, ze niemal wszyscy rzadzacy na calym globie byli i sa
                najwiekszym zagrozeniem dla zycia. Prawie na calym swiecie wspolczesni rzadzacy
                (czyli ci z ostatnich c. 20 lat) sprzedali swe dusze korporacyjnemu diablu i
                razem z nim pchaja ludzkosc do przepasci. Kazdy, kto probuje ratowac zycie,
                jest najpierw dehumanizowany, potem eliminowany.
                pozdrosmile
                • danutki Re: Poważna polemika ze stanowiskiem Aurory :) 12.06.06, 18:22
                  aurora.una napisała:

                  > Uwazam, Danusiu, ze niemal wszyscy rzadzacy na calym globie byli i sa
                  > najwiekszym zagrozeniem dla zycia. Prawie na calym swiecie wspolczesni
                  rzadzacy
                  >
                  > (czyli ci z ostatnich c. 20 lat) sprzedali swe dusze korporacyjnemu diablu i
                  > razem z nim pchaja ludzkosc do przepasci. Kazdy, kto probuje ratowac zycie,
                  > jest najpierw dehumanizowany, potem eliminowany.
                  > pozdrosmile

                  serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34181,3406582.html
                  Auroro
                  poczytaj sobie nieraz innych filozofów z tzw. innego kręgu kulturowego i wtedy
                  globalizm czy antyglobalizm zobaczysz w innym świetle.
                  nie daj się tereaz włączyć w teorie "Zachód, sługa ciemności..."
                  • aurora.una Re: Poważna polemika ze stanowiskiem Aurory :) 12.06.06, 18:37
                    Ja wcale nie uwazam, ze Zachod to sluga ciemnosci, tylko uwazam, ze zaslepione
                    zyskiem mafijne korporatokracje niszcza zycie. I uwazam tak na podstawie
                    solidnych dowodow naukowych oraz zbiorowych doswiadczen zwyczajnych ludzi
                    zarowno z zachodniego jak i wschodniego kregu kulturowego.
                    • danutki Re: Poważna polemika ze stanowiskiem Aurory :) 12.06.06, 18:41
                      aurora.una napisała:

                      > Ja wcale nie uwazam, ze Zachod to sluga ciemnosci, tylko uwazam, ze
                      zaslepione
                      > zyskiem mafijne korporatokracje niszcza zycie. I uwazam tak na podstawie
                      > solidnych dowodow naukowych oraz zbiorowych doswiadczen zwyczajnych ludzi
                      > zarowno z zachodniego jak i wschodniego kregu kulturowego.

                      Auroro
                      zdążyłaś przeczytać dokładnie ten wywiad z NAUKOWCEM w ciągu 15 minut?
                      może mi przybliżysz NAUKOWE kontrstanowisko?
                      • marcq Ścigając się z czasem :) 12.06.06, 19:16
                        danutki napisała:

                        > Auroro
                        > zdążyłaś przeczytać dokładnie ten wywiad z NAUKOWCEM w ciągu 15 minut?
                        > może mi przybliżysz NAUKOWE kontrstanowisko?

                        Hej, Danusiu! smile
                        W KILKA minut PRZERZUCIŁEM słowa wywiadu, ale mam nadzieję, że znalazłem tam
                        pewne myśli, które pasują także do naszej dyskusji tutaj.
                        Te myśli opierają się na idei manicheizmu: świata "czarno-białego". Ideolodzy
                        różnych idei (jest taką ideą islam, ale także część tego, co pisze Aurora smile
                        tworzą czarno-białe schematy. Proste, ale czasami - zbyt proste. A ja, jak
                        wiesz od dawna, szukam BARW świata. smile Szukam też MECHANIZMÓW, a nie ZAKLĘĆ:
                        próbuję zrozumieć, a nie - zaszufladkować.

                        Czy do tego momentu zgadzadsz się z tym, co proponuję, jako kanwę dalszej
                        dyskusji?
                        A Ty, Auroro?
                        Jeśli choć jedna z Was napisze "tak" (albo "nie" wink) - jutro będę kontynuował.

                        Do zobaczenia jutro i - dobrej nocy obu Paniom.
                        smile
                        M.
                        • danutki Re: Ścigając się z czasem :) 12.06.06, 20:01
                          marcq napisał:

                          > Jeśli choć jedna z Was napisze "tak" (albo "nie" wink) - jutro będę kontynuował.
                          >
                          > Do zobaczenia jutro i - dobrej nocy obu Paniom.
                          > smile
                          > M.

                          Marcqu,
                          ja TERAZ piszę nie, oddając pole do dyskusji Aurorze.
                          dlaczego?
                          moje stanowisko w tym temacie odbiega zbyt zdecydowanie od stanowiska Aurory,
                          tym bardziej, iż uważam, że tzw. antyglobalizm korporacyjny jest sterowany.
                          i nie pytaj mnie przez kogo i dlaczego, bo jestem dopiwro w trakcie "zbierania"
                          informacji NAUKOWYCH podobnych do tej, której link podałam
                        • aurora.una Zgadzam sie i wlasnie wyrazilam swa opinie 13.06.06, 03:19
                          Mysle (i podobna jest dzis opinia wiekszosci Amerykanow i Europejczykow), ze
                          jak dlugo zachod bedzie traktowac kraje arabskie jako kolonie i bedzie je
                          brutalizowac, tak dlugo Arabowie beda nas nienawidzic. Nie ma w tym zadnej
                          filozofii, bo jest to normalna ludzka reakcja na opresje i wyzysk. Tak samo
                          kiedys Amerykanie walczyli z uciskajacymi ich Brytami, Polacy walczyli z
                          okupantami, itp. Nienawisc muzulmanow do zachodu jest west-made.
                      • aurora.una Przypuszczam, ze chodzi o ten wywiad 13.06.06, 02:57
                        Zupelnie nie zgadzam sie z tym panem. Pare lat temu rzad Busha zlecil
                        najlepszym amerykanskim uczelniom pzreprowadzenie badania - "dlaczego
                        muzulmanie tak nas nienawidza". Bylo to bardzo solidnie przeprowadzone badanie
                        zarowno wsrod amerykanskich jak i zagranicznych muzulmanow z roznych krajow.

                        Jego wniosek - dyskutowany w radio - byl taki: muzulmanie uwielbiaja zachodnie
                        dobra materialne, technike, technologie, nauke i chetnie z nich korzystaja. Oni
                        nienawidza Amerykanow, Brytow i Izraelczykow za okupacje, wojny, lubobojstwa,
                        wyzysk, popieranie krwawych rezimow oraz inne zbrodnie dokonywane na Arabach
                        obecnie i w przeszlosci. Tak, ze amerykanscy politycy (i przypuszczam rowniez
                        ten autor) dobrze o tym wiedza, ale wola falszowac prawde, bo to sluzy ich
                        wojennej ideologii.

                        serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34181,3406582.html?as=1&ias=2
                        • marcq Linki i plany 13.06.06, 18:44
                          aurora.una napisała:

                          > Przypuszczam, ze chodzi o ten wywiad

                          Tak! Danusia podała wcześniej ten sam link.

                          > Zupelnie nie zgadzam sie z tym panem.

                          A ja - zniuansuję. Tyle, że - wbrew temu, co pisałem wczoraj - nie dziś lecz
                          CHYBA wink jutro. "Z przyczyn technicznych", niestety.
                          Zazwyczaj, gdy coś planuję, dodaję "inszallah". Wczoraj tego nie zrobiłem
                          i spotkała mnie kara... crying

                          M.
            • marcq Jeszcze zażartsza polemika! ;)) 12.06.06, 19:03
              aurora.una napisała:

              > Olaboga, tyle niezgodysmile)

              Ale chyba się nie pobijemy? wink
              Dalej staram się w miarę możności mało cytować, a raczej pisać oproblemach, co
              do których nie całkiem zgadzamy się.

              > marcq napisał:
              > > Jako inspiracja - tak. Ale jako obrona interesu określonej grupy społecznej
              > > już nie.
              >
              > To prawda, ale w historii symbolika ma wielkie znaczenie, bo ona pobudza
              > umysly, serca, rece i nogi do akcjismile).

              Ale my nie dyskutujemy tu o tym, kto i co jest symbolem, tylko o CZYNACH.
              A te czyny, jak dotychczas, raczej nie bywały kwintesencją altruizmu. wink

              Nie znam szczegółów dot. amerykańskich "zapomóg" rządowych dla koncernów. Być
              może uzasadnieniem jest to, że gdyby padły, pociągnęłoby to niewspółmiernie
              wielkie koszty (choćby zasiłki dla bezrobotnych) w stosunku do tych zapomóg?
              Inna sprawa, jak dalece to uzasadnienie jest prawdziwe. W takich okolicznościach
              przekręty aż się proszą, by je robić...

              > Juz prawie nikt w USA nie wierzy w "wojne z terroryzmem", o czym swiadcza
              > liczne sondaze. Ludzie wiedza, ze wojny w Iraku i w Afganistanie sa wojnami
              > prowadzonymi w interesie korporacji o surowce i hegemonie rynkowa.

              ...ale wciąż niemały procent da się, gdy będzie na to czas, złapać na stare
              słówka o "patriotyzmie", "dziejowej roli USA w budowie zachodniej cywilizacji"
              itd itp.
              Dalej piszesz wciąż z nadzieją w świadomość "zwykłego Amerykanina", że coś jest
              dla niego dobre, a coś złe - w świadomość jego interesu SPOŁECZNEGO. Np. tak:

              > Jest to jak najbardziej bunt ludzi swiatlych w wiekszosci inteligencji
              > akademickiej i innej (bialej), ale i robotnikow. ...

              ...a mnie przypominają się (i może mącą!) stareńkie teksty made in USSR, gdzie
              TEŻ wyrażano nadzieję, że - jak wyżej. I co? I nic.
              Obawiam się, że ruchy, które opisujesz, jeszcze długo będą miały znaczenie
              marginalne, a gdy nawet w jakimś środowisku zdobędą szanse powodzenia -
              zostaną "uwalone" tym, co w USA (czy tylko tam??) wciąż jest skuteczne:
              pogróżką, że oto w ich działaniach odradza się komunizm. Obawiam się, że ten
              chwyt jeszcze długo będzie wystarczał, by skutecznie mrozić wszelkie lewicowe
              myślenie. On - plus amerykańska mentalność: mit zdobywcy i "milionera z
              pucybuta", a nie - społecznikowska "praca u podstaw". Nie twierdzę przy tym
              wcale, że takich postaw tam NIE MA, one "tylko" nie przebijają się do polityki.

              Wreszcie - obecna rola dolara. Przypomina mi ona rolę "GW" w sytuacji, gdy
              powstał "Dziennik". wink Pojawiła się zażarta konkurencja, bezpieczne życie
              minęło i nie wróci, ale nie dowodzi to jeszcze upadku.

              I na koniec piszesz:
              > ... Kiedy czytam ksiazki pisane tuz przed II wojna swiatowa, odnosze podobne
              > wrazenie ...
              > Przyznam, ze troche mi straszno. Tamci ludzie tez bali sie, ale czuli, ze nie
              > sa w stanie powstrzymac nadchodzacej wojny. I nie potrafili.

              Tak... To chyba to, co i ja Ci pisałem - i co ciągle, jak widzę, wraca - o
              podobieństwie obecnego świata do świata z czasów schyłkowego Cesarstwa
              Rzymskiego...

              Pozdrawiam jeszcze raz.

              M.
        • rycho7 "pokojowe" komputery 13.06.06, 08:42
          aurora.una napisała:

          > W czasach wojny czy innych krwawych zrywow wymysla sie jedynie bardziej
          > skuteczne srodki zabijania ludzi.

          Jestes beneficjentem wojskowych wydatkow na badania nad informatyka w okresie
          pokoju. Wyglada na to, ze piszac nie uwzgledniasz rzeczywistosci.

          Komputery w broniach wszelkiego rodzaju skutecznie zabijaja ludzi. Slepota nie
          boli?
      • danutki Re: Dla symetrii :) 09.06.06, 19:23
        marcq napisał:

        >
        > 4. W Amerykanów, jako zwycięskich "obalaczy" globalizmu nie wierzę jeszcze
        > z jednego powodu: oni są jednymi z BENEFICJENTÓW globalizmu. Wielkie
        > ponadnarodowe korporacje to w dużym stopniu korporacje z ICH kapitałem. PO co
        > mieliby zarzynać kurę niosącą IM złote jaja?

        a może w tej Ameryce widząa już (gdzie trzeba),że to "zarzynanie złotej kury"
        może ZA nich zrobić całkiem kto inny i w innym celu niż globalne wyrównywanie
        zdobyczy cywilizacyjnych
        • aurora.una Re: Dla symetrii :) 10.06.06, 00:12
          hmmm. jak napisalam, na globalizacji traca takze Amerykanie i to bardzo duzo,
          bo traca miejsca pracy, bezpieczenstwo socjalne, wlasne dzieci i przyszlosc.
          Zyskuje tylko waska klasa globalnych oligarchow, ktorzy nie czuja lojalnosci
          wobec zadnego kraju, tylko wobec kasy.
        • marcq Re: Dla symetrii :) 10.06.06, 13:48
          danutki napisała:

          > a może w tej Ameryce widząa już (gdzie trzeba),że to "zarzynanie złotej kury"
          > może ZA nich zrobić całkiem kto inny i w innym celu niż globalne wyrównywanie
          > zdobyczy cywilizacyjnych

          Może ZACZYNAJĄ widzieć. I może - aby nie tracić kontroli nad rozwojem wydarzeń
          - sami w końcu zdecydują się na jakieś ograniczenia realnej władzy monopoli?
    • aurora.una dane z amerykanskich badan zamowionych przez rzad 13.06.06, 03:50
      We are not fighting the terrorists where they are. We’re ushering in an
      unprecedented wave of anti-Americanism and the facts and figures show it. The
      most comprehensive study so far—taken earlier this year by the Pew Global
      Attitudes Project—showed a precipitous rise in anti-American attitudes in the
      Arab world. Another study by Shibley Telhami of the Brookings Institute
      attributed this to U.S. foreign policy. A November report by the Pentagon’s own
      advisory board said that “Muslims do not ‘hate our freedoms,’ but rather they
      hate our policies.”


      wdthu.blogspot.com/2004_10_24_wdthu_archive.html
      64.233.161.104/search?
      q=cache:m_2DpqeJ5kAJ:www.zmag.org/ZMagSite/Feb2005/leon0205.html+Why+do+they+hat
      e+us+study+John%27s+hopkins&hl=en&gl=us&ct=clnk&cd=9


      search01.brookings.edu/search?
      q=cache:dwAgMCxjgW0J:www.brookings.edu/fp/projects/islam/report1218.pdf+why+musl
      ims+hate&access=p&output=xml_no_dtd&ie=UTF-
      8&client=BI_PublicWeb&site=BI_PublicWeb&oe=UTF-8&proxystylesheet=BI_PublicWeb


      The next issue was to return to the problem of policy versus image.
      Continually, U.S. leaders like to
      note that “They hate us for who we are and what we stand for.” However, polling
      data continually
      disproves this belief. In fact, esteem for American values and culture is
      extremely high across the
      world, including in Muslim states. Rather, it is U.S. policy and an
      inconsistency towards these values
      that are unpopular (for example, the U.S. form of democratic government is very
      popular as a
      concept in Muslim states, but U.S. policy has been to ally with a number of
      authoritarian
      governments in Muslim states, so its policies end up being viewed as anti-
      democratic). Thus, we
      should have a sense of humility about public message and what we think it can
      accomplish without
      any related policy shift.
      The next issue was the interaction between the U.S. and al Qaeda on the message
      war. The war on
      terrorism may be a wider battle of ideas, but presently the U.S. is helping
      Osama in this battle. It has
      a range of policies that are seen as humiliating and antagonistic to Muslims,
      with the visa and
      identification program being the most recent example. Likewise, the internal
      bureaucratic battles
      within the Bush administration over whether to carry out a campaign of
      propaganda and
      misinformation have spilled into the press. Thus, they have also backfired,
      with damage caused in
      furthering the distrust of the U.S., whether or not the program is launched. By
      comparison, al
      Qaeda has been quite savvy in its strategies, including being able to enact a
      shift to bring in the
      popular anti-Israel issue. The result is that the war on terrorism is widely
      viewed as a war on Islam,
      not just among radicals, but also among the center of opinion in Muslim states.
      The new, and quite
      effective, shift in radicals’ tactics is to publicly indict anyone who stands
      with the U.S. as being a
      flawed Muslim. This furthers the difficulties the U.S. faces in trying to find
      local partners to support,
      as our backing may actually undercut their local standing.

      Page 4
      4
      With this dynamic at play, the continual importance of the Arab-Israeli
      conflict cannot be
      underestimated. It is the prism through which Arabs view the world’s policies.
      It is a not a singular
      issues, but provides a paradigm. That is, U.S. action on Middle East peace acts
      as a benchmark for
      how they evaluate the trustworthiness of the U.S. on a range of other issues,
      from the war on
      terrorism to Iraq. For example, the recent U.S. Middle East Partnership
      Initiative, a highly nuanced
      and innovative program was viewed simply through this light in the Arab press.
      A parallel may be
      how the U.S. looks at the war on terrorism. In turn, this is increasingly the
      prism through which the
      U.S. views and evaluates the Arab world.

    • rycho7 na zlosc babci odmroza sobie uszy 13.06.06, 08:36
      aurora.una napisała:

      > Przewiduje, ze globalna antyglobalistyczna rewolucja zacznie sie niedlugo
      > w... USA! (sic!).
      >
      > Dzieki rewolucji 2010-2012 Amerykanie zakoncza polityczne barbarzynstwo korpo-
      > globalizacji.
      >
      > Inne narody sie przylacza i potem nastanie nirwana, czyli nowy swiatowy
      > socjalizm spoldzielczy lub typu skandynawskiego.

      Akurat korpo-globalizatorzy nauczyli sie czegos od komunistow. USA sa krajem
      beneficjentow korpo-globalizacji. Moze solidarycjo-bezmozgowie epidemicznie
      szerzy sie wsrod Polonii w USA. Ale nie zauwazylem tam rewolucyjnych nastrojow
      i konspiracyjnych knowan.

      Za duzo chciejstwa haszystko.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka