Dodaj do ulubionych

Wyjątkowo frapujący esej -

IP: *.icpnet.pl 09.03.03, 22:15
doprawdy nie wiem co myśleć. Wydaje się, ze autor pisze z troska o Polskę, o
Polaków, ale czy nie daje się ponosic emocjom? Czy nie macie Państwo
wrazenia, że za podbudowe jego pisania sluża mu tezy, ktore sam sobie
stwarza, i które nijak się mają do rzeczywistości (np. niechęć do Grynberga
za jego rzekome odrzucenie polskości)? Tekst jednak z pewnością wart jest
dyskusji.

A.
www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_030308/plus_minus_a_7.html
Obserwuj wątek
    • Gość: © Re: Wyjątkowo frapujący esej - IP: *.cm-upc.chello.se 09.03.03, 22:46
      Ciekawe ...
    • Gość: wikul Re: Wyjątkowo frapujący esej - IP: *.acn.waw.pl 09.03.03, 22:50
      Gość portalu: AdamM napisał(a):

      > doprawdy nie wiem co myśleć. Wydaje się, ze autor pisze z troska o Polskę, o
      > Polaków, ale czy nie daje się ponosic emocjom? Czy nie macie Państwo
      > wrazenia, że za podbudowe jego pisania sluża mu tezy, ktore sam sobie
      > stwarza, i które nijak się mają do rzeczywistości (np. niechęć do Grynberga
      > za jego rzekome odrzucenie polskości)? Tekst jednak z pewnością wart jest
      > dyskusji.
      >
      > A.
      > <a
      href="www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_030308/plus_minus_a_7.
      >
      html"target="_blank">www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_030308/plus_minus
      > _a_7.html</a>


      Ufff ! Przebrnąłem . Gratuluję ambitnej lektury .
      Pzdr.
      • Gość: +++IGNORANT Nie rozumiem, co Cię tak urzeka..? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.03.03, 00:02
        Sława!

        Cały jest przedewszystkiem nudy...

        Wyważa otwarte drzwi, delektuje się dawno przeżutym do znudzenia pokarmem...

        Nie bardzo też mogę zrozumiec jaki wkład wnieśli do kultury polskiej poeci
        pochodzenia żydowskiego...

        Tzn wnieśli, to oczywiste...

        Ale wnosili już jako calkowicie i doszczętnie spolonizowani autorzy...

        I poprzez swoje pochodzenie byli bardziej polscy niż sami Polacy, tacy neofici
        Polskości...

        Ale gdzież tu wklad ich żydowskości?

        Po drugie autor tego eseju wypisuje kompletne brednie i duby smalone, gdy
        twierdzi, że gdy akceptujemy jakieś spolonizowanego Semitę, to my go
        odrzucamy...

        Może dałbym się nabrać na tę wybitnie izraelicką sofistykę, gdybym sam
        osobiście tego przećwiczył, z braku Żydów na Palestyńczyku...

        Muhammad od 25 lat mieszka w Polsce ma żonę( Polkę) dzieci, firmę kończył
        studia w Polsce....
        Jednak rodzinę ma w Palestynie więc oczywiste jest, że żywo go te sprawy
        obchodziły...

        Ja w kontaktach z nim starałem się szanować jego pochodzenie z Wielkiej Kultury
        Arabskiej i niechetnie mówiłem mu Boguś jak się przedstawiał tłumacząc swoje na
        polski...

        Bo uważałem,że ma on prawo do swoich korzeni

        Na co spotkałem się z jego zarzutami iż podkreślam jego obce pochodzenie i
        odrzucam go odmawiając mu prawa do bycia Polakiem ( w sensie prawnym jest bo ma
        obywatelstwo)

        Co zatem by wypisywał gdybyśmy odmawiali im takiego prawa..?

        Przecież głownym polskim "antysemitą" jest Roman Dmowski, który słusznie i
        rozsądnie, wykluczał asymilację całych mas żydowskich, choć akceptował
        pojedynczych Polków-żydów...
        Sam tez problem asymilacji omawiał w licznych swoich dziełach.

        Autor zadaje pytanie, na które dawno już znaleziono tysiące sprawdzonych w
        praktyce odpowiedzi...

        Bo czy kultura np. ludożerców może współistnieć z chrześcijańska?
        Ależ oczywste jest, że nie!

        Czy kultura jakiś tam Indyjczyków( bo nie Hindusów), co swoich zmarłych
        zostawiają na pożarcie sępom?

        Dalej czy muzułmańska z wielożeństwem może z mnogamią chrzescijańską?

        A poliandria?

        Także nie!

        Tak więc nalepszym rozwiązaniem jest segregacja, czy w ogólnym zalożeniu system
        apartheidu z jego różnorodnością i wspólistniejącymi społecznościami...

        Weźmy choćby wyżywienie takiej armii jak brytyjska: żydzi i muzułmanie nie
        jedzą wieprzowiny ( frajerzy, bo nie wiedzą jak smakuje szynka), a hindusi
        wołowiny( to słusznie, bo po co się potem wściekać)..
        Dodajmy do tego jeszcze jakiś chińskich psojadów, aby mieć wyobrażenie
        konfliktów przy samej kuchni polowej...

        Oczywiście te problemy znikną i wspólżycie tych żólnierzy będzie ławiejsze, gdy
        wprowadzimy rozdzielność religijną czy etniczną oddziałów...

        Zatem ten prosty przykład mówi o tym, że jednak apartheid!

        także społeczności różnych kultur powinny żyć w swoich gettach ( w sensie
        amerykańskim, czy średniowiecznym, a nie hitlerowskim), co więcej takie enklawy
        tworzą się samorzutnie np portorykańskie, murzyńskie, włoskie...

        Rządząca w USA lewica chciała zniwelować te różnice, bo lewica nie znosi
        różnorodności, więc uszczęśliwili murzynów przymusową integracją w szkołach...
        Autobusy specjalnie dowoziły dzieci z różnych dzielnic, więc cały proces
        nazwano busingiem.
        Guy Sormman ( Żyd, ale porządny konserwatywno-liberalny, nie żaden czerwony
        parch) w swojej genialnej książce "Rewolucja konserwatywna w Ameryce" wykazał
        iż sami murzyni byli przeciwni owemu dobrodziejstwu busingu...

        UFF rozpisałem się

        Pozdrawiam!
        Ignorant
        +++

    • sceptyk Mam podobne refleksje jak Wikul 09.03.03, 23:05
      Juz wczoraj go zmeczylem. Dluuuuugi i zawiklany co nieco.
      • Gość: AdamM do wikula i sceptyka IP: *.icpnet.pl 09.03.03, 23:20
        zeby tak sprobować zacząc od spraw prostych i drobnych, to przede wszystkim nie
        moglem sobie odpowiedziec na pytanie, podczas czytania tego eseju, czy rzeczy,
        o ktorych autor piszesa rzeczywiscie warte przemyślenia i wzięcia pod uwagę,
        czy też zalozyl on sobie z góry jakąś tezę/tezy odnoszące się do naszych
        negatywnych cech i po drodze tylko dorzuca takie tam elmenty rózne, aby tezy te
        budować. No bo np. jak pisze, ze nasz patriotyzm ma w sobie element agresji,
        czyli jest najsilniejszy, gdy skierowany jest przeciw komuś, to ja się trochę
        burzę. A to dlatego, ze z różnych powodow prez ostatnie 300 lat takie wlasnie
        byly obiektywne warunki, w jakich ten patriotyzm musial się ksztaltować.
        Podstawowy wymóg każdego narodu, czyli istnienie niezawislego panstwa nie byl
        spelniony. I tu nasuwa sie pytanie: Czy nam może to zostało? To znaczy, czy
        taka forma myslenia o kraju, ktorego wciąz trzeba bronić jest ciągle zasadna?
        Może jest - ja jestem osoba tolerancyjna w stosunku do tych, ktorzy myślą o
        dobru Polski - ale moze też to ansze myślenie o kraju to wymaga jakiejś
        przebudowy?

        No i pelno takich tam różnych, zwlaszcza te tezy o Zydach. No, ale na razie
        tyle.

        A.
        • gini Re: Stara piosenka 09.03.03, 23:40


          Pan Grynberg dzieli swiat na Zydow i na ludzi, i jak zwykle wymowka zli
          nietolerancyjni Polacy, kiedy zaczniecie byc lepsi otwarci, no to ja sie pytam
          jak traktuja w Izraelu Zydzi nie Zydow, i nie chodzi mi wcale o konflikt
          palestynski.Ciekawe czy Zydzi uczynili by marszalkiem knesetu polskiego
          katolika na przyklad?Czy tolerancyjni sa dla innych?Czy wszyscy maja tam takie
          same prawa, czy sa moze lepsi i gorsi obywatele?Dlaczego na grobie Bruno
          Schultza umieszczono napis, ze to pisarz zydowski piszacy po polsku?Dlaczego
          Zydzi sa dumni z filmow Spielberga i podkreslaja to j,ze jest Zydem?
          Raz podkreslaja swoja odrebnosc raz ja chowaja, ja juz nic z tego nie rozumiem.
          • Gość: AdamM Dobra uwaga - IP: *.icpnet.pl 09.03.03, 23:46
            zwlaszcza w tym sensie, ze pozwala mi uswiadomić sobie, ze autor eseju mocno
            opiera się w swojej argumentacji na wielu aspektach twórczosci i mysli
            Grynberga. Czyli patrzy na swiat (przynajmnie w tym eseju) oczami Grynberga.
            Jesli tak faktycznie jest to rzeczywiscie trudno bedzie z sensem dyskutować,
            ale obawiam się, ze to nie wszystko. On zdecydowanie z jakiegoś powodu jest pod
            wrażeniem Grynberga, ale w tekscie zamieszcza też inne, zupelnie wydaje się
            niezalezne od tworczosci Grynberga opinie. I jest tego całe stado. Np., że
            cięzko nam się smiac z siebie samych. I tu znowu jestem zagubiony, gdyż
            faktycznie tak może jest, ale z drugiej strony jak komuś jest ciężko i ciagle
            dobija się o swoje to nie jest takie proste zdobyc się jednoczesnie na jakąś
            tam autoironię. A tak wlasnie z nami jest. Będziemy pewni siebie, bogatsi,
            bardziej bedziemy sobie ufac to i może nam bedzie latwiej się z siebie śmiać.

            Pozdro
            A.
            • drf Polecam : Dr_Phil ... 10.03.03, 00:19
              www.drphil.com/advice/advice.jhtml?contentId=health_self_angermanage_1070_110502.xml§ion=Health&subsection=Str
              ess
              • Gość: AdamM Ale co wlasciwie IP: *.icpnet.pl 10.03.03, 00:25
                chciales/as powiedzieć?

                A
                • drf Re: Ale co wlasciwie 10.03.03, 00:35
                  Czy nie masz wrazenia ze jest to problem psychologiczny ? Trauma narodowa tez..


                  www.drphil.com/advice/advice.jhtml?contentId=090302_lifestrategies_lifelaws.xml§ion=Life%20Strategies


                  pzdr
                  drf
                  • Gość: AdamM Mam takie głębokie wrażenie. IP: *.icpnet.pl 10.03.03, 00:43
                    To niemały problem, ale wolę mimo wszystko miec taki problem, niz problem, z
                    ktorym musza borykac się np. Niemcy - potomkowie "zagazowywaczy"
                    treblinkowskich czy oswiecimskich.

                    A.
          • jenisiej ______________________________Zuzka - nie na temat 10.03.03, 00:51
            Nie wpadniesz do Kaszalota przywitac sie chociaz? Obrazilas sie
            na cos? Wiesz, ze tam jestes zapisana jako _zuza. Tylko podczytujesz?
            Czekam.

            Buzi dla Zuzi

            PS Jesli Ci _zuza nie pasuje, mozna zmienic na cokolwiek.
            • gini Re: ______________________________Zuzka - nie na 10.03.03, 08:09
              jenisiej napisała:

              > Nie wpadniesz do Kaszalota przywitac sie chociaz? Obrazilas sie
              > na cos? Wiesz, ze tam jestes zapisana jako _zuza. Tylko podczytujesz?
              > Czekam.
              >
              > Buzi dla Zuzi
              >
              > PS Jesli Ci _zuza nie pasuje, mozna zmienic na cokolwiek.

              Drogi Jeni!
              Oczywiscie, ze bylam podczytalam troche .Sielsko u Was , wrecz cukierkowo moje
              pojawienie sie mogloby tylko ten nastroj zepsuc.A po co?Nie wiem czy ja dobrze
              bym sie tam czula, po wielu niemilych postach jakie z niektorymi wymienilam.Nie
              wiem czy te osoby czuly by sie dobrze w moim towarzystwie ,w koncu pewnie ktos
              by nie wytrzymal i zaczely by sie stare spory rodem z FA.A tego chyba nikt
              niechce. Kto chce ze mna pogadac spotka mnie na FA.
              Po za tym maharani jest na mnie wsciekla bo pomoglam Wam zmienic kategorie .
              Zycze wiec dobrej zabawy.No i zawsze mozecie mnie wyciac o co zalu miala nie
              bede, pacynkowac nie zamierzam, bo mi sie niechce, leniwa jestem strasznie i
              czasu mam malo.
    • uriel1 Dla mnie - nie. 10.03.03, 00:47
      Pewnien filozof - niejaki prof. Tadeusz Kotarbiński rozwinął terorię o
      rozumieniu. Jeśli pisarz /ewentualnie publicysta/ pisze coś w sposób zawiły i
      niezrozumiały na pierwszy rzut oka, to zmusza czytelnika do wzmożonej pracy
      umysłowej. Ta praca musi być wykonana, ale zdaniem Kotarbińskiego - winna być
      zrobiona przez AUTORA, a nie CZYTELNIKA. Teksty należy pisać w sposób
      przejrzysty i estetyczny. Kotarbiński mnie rozczulił stwierdzeniem, że gdy
      trafiał na książkę napisaną trudnym językiem - to ją odkładał, bo jest na
      świecie tyle pięknych i mądrze napisanych tekstów, że na te kanciaste - szkoda
      czasu.
      Przebrnąłem przez tekst polecany przez AdamaM. Niechętnie doczytałem do końca.
      Nie dowiedziałem się z niego niczego nowego. Sorki. Niewdzięczny ze mnie facet.
      Ale przeczytałem bo kilka razy wcześniej Adam podrzucił tu niezłe teksty
      histiryczne. Tym razem mnie brachu - nabrałeś. Wstydź się.
      • uriel1 Re: Dla mnie - nie. 10.03.03, 00:48
        poprawka - teksty historyczne - oczywiście. :o)
        • Gość: AdamM Nie zgadzam się z Tobą. IP: *.icpnet.pl 10.03.03, 00:55
          Tekst nie jest zawily (niepotrzebnie zawily), choć dla pewności przeczytam go
          jeszcze raz dokladnie. Nie muszę chyba dodawać, ze jestem ostatnim na tym
          forum, ktorego mialby ekscytować niepotrzebnie zawily, sztucznie przemadrzaly
          tekst. Nic z tych rzeczy. Zgadzam się, ze autor pisze może trochę gęsto - w
          sensie, że podaje wiele mysli i faktów - ale mnie wlasnie te jego mysli (przy
          zalozeniu, ze są szczere (nie zaś nie wiadomo po co złosliwe)zastanowily
          najbardziej. Przejrze go jeszcze raz dokladnie. Wydaje mi sie, ze jest moze
          miejscami przerysowany ten nasz negatywny obraz - w koncu nie z takimi
          negatywnymi obrazami Polaków się stykalem - ale zasadniczo jednak zmusil mnie
          do refleksji.

          PS Jesli po kolejnym przeczytaniu uznam, ze się pomylilem co do jakości tego
          tekstu oczywiscie przyznam sie do tegosmile

          Pozdro
          A.

      • Gość: +++IGNORANT Brawo uriel1, brawo Kotarbiński! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.03.03, 01:25
        uriel1 napisał:

        > Pewnien filozof - niejaki prof. Tadeusz Kotarbiński rozwinął terorię o
        > rozumieniu. Jeśli pisarz /ewentualnie publicysta/ pisze coś w sposób zawiły i
        > niezrozumiały na pierwszy rzut oka, to zmusza czytelnika do wzmożonej pracy
        > umysłowej. Ta praca musi być wykonana, ale zdaniem Kotarbińskiego - winna być
        > zrobiona przez AUTORA, a nie CZYTELNIKA. Teksty należy pisać w sposób
        > przejrzysty i estetyczny. Kotarbiński mnie rozczulił stwierdzeniem, że gdy
        > trafiał na książkę napisaną trudnym językiem - to ją odkładał, bo jest na
        > świecie tyle pięknych i mądrze napisanych tekstów, że na te kanciaste -
        szkoda
        > czasu.
        > Przebrnąłem przez tekst polecany przez AdamaM. Niechętnie doczytałem do
        końca.
        > Nie dowiedziałem się z niego niczego nowego. Sorki. Niewdzięczny ze mnie
        facet.
        >
        > Ale przeczytałem bo kilka razy wcześniej Adam podrzucił tu niezłe teksty
        > histiryczne. Tym razem mnie brachu - nabrałeś. Wstydź się.

        Sława!

        Podobnie pisali i wywodzili nie majacy nic do wywodzenia i pisania sofiści

        Pozdrawiam!
        Ignorant
        +++
        • Gość: AdamM W takim razie (skoro tak piszecie) IP: *.icpnet.pl 10.03.03, 01:28
          musze rzecz jeszcze raz doglebnie przeanalizować.

          Pozdrawiam

          A.
          • Gość: +++IGNORANT Re: W takim razie (skoro tak piszecie) IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.03.03, 01:30
            Gość portalu: AdamM napisał(a):

            > musze rzecz jeszcze raz doglebnie przeanalizować.
            >
            > Pozdrawiam
            >
            > A.

            Zanim zaczniesz przeczytaj mój pierwszy post
            • Gość: AdamM No co Ty! IP: *.icpnet.pl 10.03.03, 01:43
              Jak możesz! Oczywiscie, ze go juz czytalem (zaraz jak się ukazał) i przyznaję,
              ze bylem pod wrażeniem (pozytywnym). Ale ciagle uważam, ze esej jest jednak na
              tyle zlozony, ze mozna go analizować z wielu perspektyw. A mi najbardziej
              chodzilo o to czy jego oceny nas Polakow maja ele,ment slusznoci i czy warto z
              nich wyciagnac cos dla nas korzystnego. Czy tez sa to po prsotu egzaltowane
              oskarżenia.

              A.
              • Gość: +++IGNORANT Re: No co Ty! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.03.03, 02:27
                Gość portalu: AdamM napisał(a):

                > Jak możesz! Oczywiscie, ze go juz czytalem (zaraz jak się ukazał) i
                przyznaję,
                > ze bylem pod wrażeniem (pozytywnym). Ale ciagle uważam, ze esej jest jednak
                na
                > tyle zlozony, ze mozna go analizować z wielu perspektyw. A mi najbardziej
                > chodzilo o to czy jego oceny nas Polakow maja ele,ment slusznoci i czy warto
                z
                > nich wyciagnac cos dla nas korzystnego. Czy tez sa to po prsotu egzaltowane
                > oskarżenia.
                >
                > A.


                Sława!


                Ja pracuję z ludźmi...

                I mam ok 2,5 tys współpracowników ( członkow klubu)i przez lata praktyki tez
                próbowałem dochodzić do tego czemu np Kasia sie boczy, próbowałem frojdyzować...

                Zanim nie doszedłem do wniosku, że jak ktoś nie może czegoś powiedzieć prosto i
                otwarcie to albo nie ma nic do powiedzenia albo kręci i spiskuje...

                Ostatnio przeszedłem kursy komunikacji i nauczyłem się komunikować w trakcie
                rozmowy, więc umiem czytać między wierszami w trakcie rozmowy...

                Tam też prowadzący szkolenie psycholog ksztalcony własnie gdzie frojdyzm panuje
                stwierdził, że cała psychoalamaliza jest bzdurą, a te godzinki na kozetc3 służa
                tylko za uzasadnienie honorarium terapeuty...
                On ich zachęcal aby brali 10 razy tyle za godzine i wszelkie lęki usuwali góra
                po 3-4 seansach, przez co zaoszczędzą sobie i klientowi wielu miesięcy na
                kozetce...
                Ale owi psychologowie odpowiadali, że oni wolązarabiać po staremu...

                NIe wiem czy zauważyłeś, że jakoś ostanio zupełnie nie modne są różne
                Wernyhory...

                I nawet Rosją nas nikt nie straszy, a Niemcy...
                sami zaczęli nas bać ( nie tylko nas skocznich)

                Zatem tu pojawia taki kolejny psychoanalityk od zbiorowej swiadomości Polaków,
                co usiłuje nam wmówić, że mamy problem żydowski..

                Ale my problemu żydowskiego nie mamy, bo wszystkich żydów wymordowali Niemcy, a
                te niedobitki ( niedopałki), co przeżyły, to dawno wyemigrowały do IZraela, czy
                USA, pozostali tylko ci, co nie chcieli wyjechać, czyli calkowicie
                zasymilizowani i ich "żydowskość" jest czym podobnym do dawno zapomnianego
                zapomnianego i zagubionego stanu, jak był stan szlachecki, chłopski, to w
                pewnym sensie istnieje stan żydowski i do tego jakaś taka skansencepelia...
                Opróćz nich są jeszcze tacy, co rozkradają resztki po żydowskich komunach,
                nabijając sobie kabzę, świadectwa koszerności na wódę wydaja i takie tam
                bzdety...

                Czemu nie zajmiemy się np Ormianami, albo Wegrami, co z racji moich domieszek
                dużo bardziej by mnie interesowało...

                Zresztą kontemplujmy raczej naszą słowiańskość, bo przecież do żydów
                dostosowywać się nie będziemy...

                Zatem niech żydzy same sobie rozwiązują własne problemy, bo my nawet gdybyśmy
                chcieli, to i tak im nie pomożemy..

                Miła rację prof Koneczny, gdy twierdził iż cywilizacji nie należy mieszać, bo
                tylko kultury mogą się przenikać...

                Bo co wyszło z ożenienia cywilizacji zachodniej z żydowską?

                BOLSZEWIZM!

                I inny przyklad z USA: japonka popełniła tzw ( w Japonii oczywiscie)sambójstwo
                rodzinne i przeżyła,zaś dzieci nie przeżyły, i wiesz jaki był wyrok sądu
                kalifornijskiego? UNIWINNIENIE z uzasadnieniem, ze w Japonii traktowanoby ja
                jako ofiarę, ale powinna zostać powieszona, zelektryfikowana, zagazowana, nie
                pamietam co robią w kalifornii "biednym" mordercom, bo w świetle cywilizacji
                łacińskiej dokonała wielokrotnego (miał dużo dzieci) i z premedytacją i to
                najbardziej ohydnej zbrodni jaką jest dzieciobójstwo...

                A co będzie, gdy osiedlą sie tam ludożercy?

                To też powiedzą iż Papuasi powracają do swojej rdzennej kultury?

                Zniszczyć i wypalić ogniem i mieczem!

                Pozdrawiam!
                Ignorant
                +++
        • Gość: +++IGNORANT Re: Brawo uriel1, brawo Kotarbiński! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.03.03, 01:29
          Sława!

          Podobnie mówi się wśród fizyków, że gdy zamiast sensu przyrodniczego są same
          rzędy, strony i tomy równań, to autor nie wiedział co chciał powiedzieć...

          Pozdrawiam!
          Ignorant
          +++

          PS BO genialne jest proste: E = mc2
    • Gość: Krzys52 Powiedzialbym - Interesujacy IP: *.proxy.aol.com 10.03.03, 05:37
      Gość portalu: AdamM napisał(a):

      > doprawdy nie wiem co myśleć. Wydaje się, ze autor pisze z troska o Polskę, o
      > Polaków, ale czy nie daje się ponosic emocjom? Czy nie macie Państwo
      > wrazenia, że za podbudowe jego pisania sluża mu tezy, ktore sam sobie
      > stwarza, i które nijak się mają do rzeczywistości (np. niechęć do Grynberga
      > za jego rzekome odrzucenie polskości)? Tekst jednak z pewnością wart jest
      > dyskusji.
      >
      > A.
      ..
      ::::
      Natychmiast przypomnialy mi sie Twoje rozwazania nad "zydowskim skladem
      redakcji GW", ktoremu, twierdziles, znacznie lepiej byloby budowac szczesliwy
      Izrael - w miejsce narzekania na to co w Polsce. Swiderski niejako o Tobie
      pisze, AdamieM.
      Osobiscie znajduje ten esej zarowno interesujacym jak i pouczajacym. Autor
      naswietla problem asymilacji oraz odchodzenia pod, chyba, wszelkimi mozliwymi
      katami. Co do Grynberga natomiast, to z cala pewnoscia nie o mojej niecheci
      mowi Swiderski, gdyz moja wiedza o Grynbergu jest mniej niz mglista, by nie
      powiedziec zadna. Mowi Swiderski o ludziach cos znaczacych w tamtych kregach
      (Milosz) - o ich niecheci mowi. Czy sa to jednak tezy - watpie. Po prostu ma
      autor prawo do wlasnych drobnych spostrzezen oraz przemyslen. "Teza" to juz ta
      gruba rura. Tym bardziej, ze mysl przewodnia dotyczyla kulturowych tarc,
      trudnosci wspolzycia oraz asymilacji.
      Esej rzeczywiscie wart jest reflekcji oraz szerszej dyskusji albowiem
      rzeczywiscie wyglada na to, ze znow Polacy spotkaja sie z roznorakimi
      problemami (naplywajacych) mniejszosci. Nie wydaje mi sie przy tym, za
      Swiderskim, ze wskazane byloby powtarzanie tych samych bledow oraz kreownie
      tych samych niecheci. Nieco wybiegajac w przyszlosc na to wlasnie stara sie
      Autor uczulic czytelnika.
      ..
      Miales dobry pomysl z podrzuceniem tego tekstu.
      ..
      Pozdrawiam
      K.P.

    • d_nutka Re: Wyjątkowo frapujący esej - 10.03.03, 07:25
      ale po przeczytaniu wpisów stwierdzam, że dla uczestników forum za trudny
      wymaga myślenia, a to już raczej nie jest ogólnie powszechną cechą Polaków
    • ada08 Re: Wyjątkowo frapujący esej - 10.03.03, 08:48
      Tekst długi i chaotyczny.
      Dałoby sie z tego wykroić ze dwa albo i trzy eseje. smile

      Kilka spraw porusza:

      1. polska tolerancja, która , jak sugeruje autor , była tylko
      elegancką woalką, za którą kryła się brzydka gęba polskiego szowinisty.

      2. asymilacja Żydów w Polsce ''jednokierunkowa''

      3. Polacy żydowskiego pochodzenia w kulturze polskiej

      4. polski patriotyzm

      5. pisarze polscy , wobec polskich wad narodowych , pisarze rosyjscy

      itd.....

      W końcu Grynberg....

      I jeszcze ten , wyciągnięty niczym królik z kapelusza, Jan (Jean) Potocki.
      Ciekawam, swoją drogą, dla ilu czytających w Polsce ludzi nazwisko Potockiego
      coś znaczy ? smile

      Ile osób (tutaj) czytało ''Rekopis znaleziony w Saragossie'' ?smile

      W sumie tekst poruszający wiele istotnych spraw, ale nudnawy.

      A ''nudny esej'' to oksymoron , czyż nie ? smile

      a.

      • d_nutka Re: Wyjątkowo frapujący esej - czy dla Ady? 10.03.03, 09:46
        Ado
        łatwo się krytykuje
        a nie łaska rozwinąć swoje zastrzeżenia?
        czyż barak miejsca?
        a może znajomości tematu?
        co ty wiesz o asymilacji jak czegoś nie przeczytasz?
        nawet czytać ci się nie bardzo chciało.

        a esej nie był o "Rękopisie znalezionym w Saragossie" tylko o czymś innym.
        • ada08 Re: Wyjątkowo frapujący esej - czy dla Ady? 10.03.03, 18:14
          Ouach !!!

          Ales mi, Danusiu, przyłożyła ! smile

          d_nutka napisala

          > Ado
          > łatwo się krytykuje
          > a nie łaska rozwinąć swoje zastrzeżenia?

          A co tu rozwijać ?
          Napisałam przecież, że autor miesza różne tematy, różne kwestie.
          Chciał pisać o asymilacji Żydów w Polsce , to powinien był o
          niej pisać, a nie mieszać do tego swoją troskę o polski patriotyzm,
          pisarzy polskich , pisarzy rosyjskich . ''Rękopis znaleziony w Saragossie''
          ....

          Co tu mają do rzeczy pisarze rosyjscy ?
          Co tu ma do rzeczy Jan (Jean) Potocki ?
          Co ma , za przeproszeniem, piernik do wiatraka ?

          Autor rozpoczyna kilka wątków, z których każdy sam w sobie
          jest temat RZEKA.
          Ale żadnego nie kontynuuje.

          W tym eseju (?) widzę ambitny zamiar, który się nie udał
          i bałagan myślowy w jego głowie.

          Każda z poruszonych przez autora kwestii to temat na
          odrębną dyskusję.

          > a może znajomości tematu?
          > co ty wiesz o asymilacji jak czegoś nie przeczytasz?

          Ano nie wiem. Niby skąd ?
          A moze wiem to i owo. Z książek. Bo niby skąd ?

          > nawet czytać ci się nie bardzo chciało.

          Faktycznie.
          Tego akurat nie za barzdo mi sie chciało, chociaż na ogół
          lubię czytać.

          >
          > a esej nie był o "Rękopisie znalezionym w Saragossie" tylko o czymś innym.

          To po co ten Potocki ?
          Zadałam pytanie : kto czytał ''Rękopis ...'' ?
          Kogo obchodzi ta książka i jej autor ?
          Odpowiedzi brak.

          Pozdrawiam smile
          a.
          • Gość: +++Ignorant Typowa sieczka pseudointeligenta czyli ITELEKTUŁY IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.03.03, 18:30
            ada08 napisała:

            > Ouach !!!
            >
            > Ales mi, Danusiu, przyłożyła ! smile
            >
            > d_nutka napisala
            >
            > > Ado
            > > łatwo się krytykuje
            > > a nie łaska rozwinąć swoje zastrzeżenia?
            >
            > A co tu rozwijać ?
            > Napisałam przecież, że autor miesza różne tematy, różne kwestie.
            > Chciał pisać o asymilacji Żydów w Polsce , to powinien był o
            > niej pisać, a nie mieszać do tego swoją troskę o polski patriotyzm,
            > pisarzy polskich , pisarzy rosyjskich . ''Rękopis znaleziony w Saragossie''
            > ....
            >
            > Co tu mają do rzeczy pisarze rosyjscy ?
            > Co tu ma do rzeczy Jan (Jean) Potocki ?
            > Co ma , za przeproszeniem, piernik do wiatraka ?
            >
            > Autor rozpoczyna kilka wątków, z których każdy sam w sobie
            > jest temat RZEKA.
            > Ale żadnego nie kontynuuje.
            >
            > W tym eseju (?) widzę ambitny zamiar, który się nie udał
            > i bałagan myślowy w jego głowie.
            >
            > Każda z poruszonych przez autora kwestii to temat na
            > odrębną dyskusję.
            >
            > > a może znajomości tematu?
            > > co ty wiesz o asymilacji jak czegoś nie przeczytasz?
            >
            > Ano nie wiem. Niby skąd ?
            > A moze wiem to i owo. Z książek. Bo niby skąd ?
            >
            > > nawet czytać ci się nie bardzo chciało.
            >
            > Faktycznie.
            > Tego akurat nie za barzdo mi sie chciało, chociaż na ogół
            > lubię czytać.
            >
            > >
            > > a esej nie był o "Rękopisie znalezionym w Saragossie" tylko o czymś innym.
            >
            > To po co ten Potocki ?
            > Zadałam pytanie : kto czytał ''Rękopis ...'' ?
            > Kogo obchodzi ta książka i jej autor ?
            > Odpowiedzi brak.
            >
            > Pozdrawiam smile
            > a.
            • ada08 Re: Typowa sieczka pseudointeligenta czyli ITELEK 10.03.03, 19:02
              Czyja sieczka ??? (pytam groźnie) . Moja ???

              Kto pseudoineligent ??? (pytam jeszcze groźniej). Jaaa ????

              Ty... Ty... Ignorancie !!!

              smile)))

              a.
              • Gość: +++Ignorant Nie Kochanie, gdzież bym śmiał tak do kobiety... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.03.03, 21:02
                ada08 napisała:

                > Czyja sieczka ??? (pytam groźnie) . Moja ???
                >
                > Kto pseudoineligent ??? (pytam jeszcze groźniej). Jaaa ????
                >
                > Ty... Ty... Ignorancie !!!
                >
                > smile)))
                >
                > a.


                Sława!

                To była moja krótka recenzja z owego "frapującego" eseju

                To mniej więcej jakby jakiś opijany głupek czytał encykopedie i do tego
                zupełnie nieaktualną i jeszcze podartą...

                A potem z fragmentów próbował coś posklejać...

                Typowy pseućwiećdointelgent czyli INTELEKTUALISTA, co nazywam pogardliwie
                INTELEKTUĄ

                Pozdrawiam!

                Ignorant
                +++
            • Gość: © Gdańsk i Ateny IP: *.cm-upc.chello.se 11.03.03, 01:41
              www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_010721/publicystyka/publicystyka_a_5.html

              ...
              Gdy kilka lat temu w niedocenionej książce "Gdańsk i Ateny" Bronisław
              Świderski zarzucił polskiej inteligencji antydemokratyczną postawę - poczułem
              się dotknięty. Autor dowodził, że kształtująca się po 1989 roku nowa elita
              solidarnościowa, szczególnie ta wywodząca się jeszcze z czasów demokratycznej
              opozycji, dziedziczy tradycję polskiej inteligencji. Jej charakterystyczną
              cechą jest swoisty patriarchalizm i antydemokratyczne nastawienie, negujące w
              praktyce przekonanie, że każdy obywatel ma równe prawo do udziału w rządach, a
              zwłaszcza prawo do zabiegania o poparcie społeczne i kandydowanie w wyborach.
              Gdy - na ogół niespodziewanie w polskiej historii - realizowało się wolne
              państwo, walcząca o równe prawa dla ludu inteligencja - dowodził Świderski -
              natychmiast zaczynała patrzeć z góry na wszystkich nie-inteligentów. Wszak
              była nauczycielem i przewodnikiem "ludu", i to jej należał się udział we
              władzy. I teraz też uważa, że rządzenie powinno przypaść w udziale zasłużonym
              w walce o wolność i niepodległość inteligentom. Inteligenckie myślenie
              zakładało, iż wyzwolony lud sam z siebie powinien powierzyć władzę zasłużonym
              autorytetom moralnym.

              Oburzony na Świderskiego myślałem wówczas, że być może to patriarchalne,
              protekcjonalne nastawienie do "maluczkich" było charakterystyczne dla
              dawniejszej inteligencji, przejawiane zarówno przez jej część postępową, jak i
              katolicko-narodową.

              Dziś wspominam diagnozę Świderskiego z rosnącym przekonaniem, że to raczej
              moje na nią oburzenie było naiwne. A diagnoza ta pasuje, jak ulał, do Unii
              Wolności....
              • Gość: +++Ignorant Re: Gdańsk i Ateny Ależ to oczywiste... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.03.03, 02:50
                Gość portalu: © napisał(a):

                > <a
                href="www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_010721/publicystyka/public
                >
                ystyka_a_5.html"target="_blank">www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_010721/pub
                > licystyka/publicystyka_a_5.html</a>
                >
                > ...
                > Gdy kilka lat temu w niedocenionej książce "Gdańsk i Ateny" Bronisław
                > Świderski zarzucił polskiej inteligencji antydemokratyczną postawę - poczułem
                > się dotknięty. Autor dowodził, że kształtująca się po 1989 roku nowa elita
                > solidarnościowa, szczególnie ta wywodząca się jeszcze z czasów demokratycznej
                > opozycji, dziedziczy tradycję polskiej inteligencji. Jej charakterystyczną
                > cechą jest swoisty patriarchalizm i antydemokratyczne nastawienie, negujące w
                > praktyce przekonanie, że każdy obywatel ma równe prawo do udziału w rządach,
                a
                > zwłaszcza prawo do zabiegania o poparcie społeczne i kandydowanie w wyborach.
                > Gdy - na ogół niespodziewanie w polskiej historii - realizowało się wolne
                > państwo, walcząca o równe prawa dla ludu inteligencja - dowodził Świderski -
                > natychmiast zaczynała patrzeć z góry na wszystkich nie-inteligentów. Wszak
                > była nauczycielem i przewodnikiem "ludu", i to jej należał się udział we
                > władzy. I teraz też uważa, że rządzenie powinno przypaść w udziale zasłużonym
                > w walce o wolność i niepodległość inteligentom. Inteligenckie myślenie
                > zakładało, iż wyzwolony lud sam z siebie powinien powierzyć władzę zasłużonym
                > autorytetom moralnym.
                >
                > Oburzony na Świderskiego myślałem wówczas, że być może to patriarchalne,
                > protekcjonalne nastawienie do "maluczkich" było charakterystyczne dla
                > dawniejszej inteligencji, przejawiane zarówno przez jej część postępową, jak
                i
                > katolicko-narodową.
                >
                > Dziś wspominam diagnozę Świderskiego z rosnącym przekonaniem, że to raczej
                > moje na nią oburzenie było naiwne. A diagnoza ta pasuje, jak ulał, do Unii
                > Wolności....


                Sława!

                To oczywsite, ze demokraci nie szanują ludu, gdyż widzą w nim motłoch, którym
                oni powinni sterować...

                Jakież jest to obce dla mnie liberała podejście, bo ja zostawiam lud samemu
                sobie i niech się rządzi każdy we własnym domu...

                Ale demokrata jest tak przekonany o swoim poslannictwie, że on musi lud
                prowadzić, choćby na barykady( przywódcy zdeklasowani szlachcice i żydzi, do
                lepszego bardziej świadomego zycia i nieść kaganek oświaty, itp...

                Ale nie przyjdzie mu do nabitej frazesami głowy, że najpierw tzreba pozwolić
                chlopu być gospodarzem na własnej ziemii, którą on posiada, a nie tworzyć
                kólchozy i inne pomysły rodem z UE, Izraela, ZSRR...

                A mnie w głowie inne hasła: szlachtą polską polski lud, a szlachcic na
                zagrodzie równy wojewodzie i z kraju o kulturze mi najblizszej: my home is my
                castle...

                Zresztą podobała mi się sentencja pewnego ultrakonserwatysty: Demokraci
                pomiatają ludem, gdyż widzą w nim ciemną siłę, którą chcą okiełznać, a
                monarchiści szanują lud, gdyż widzą w nim poddanych i podpore tronu...

                Pozdrawiam!

                Ignorant
                +++
      • felicia Re: Wyjątkowo frapujący esej? 10.03.03, 09:57
        Autorowi wątku, AdamowiM, dziękuję za wskazanie tekstu. Jest głosem
        interesującym, chociaż i kontrowersyjnym, i grzeszącym uproszczeniami lub wręcz
        śmiesznostkami. Z różnej beczki kilka uwag:
        Np. ów niemiecki żartobliwy Zeitgeist, nie wiem dalczego miałby występować pod
        polskim nazwiskiem, albo angielskim...
        Np. z pełną powagą powołanie się na Gałczyńskiego.
        Np. b. uproszczone spojrzenie na Miłosza i jego "Historię literatury" oraz jej
        zawartość (czy polscy pisarze łacinscy byli pisarzami polskimi, czy ... no
        właśnie, jaką narodowość - bo chyba tylko ten pryzmat się dla autora liczy -
        chciałby im przypisać? Zresztą warto pamiętać, że "Historia..." nie powstała
        jako dzieło sztandarowe, lecz to zapis prowadzonych przez M. wykładów dla
        studentów amerykańskich (o czym sam pisze dostrzegając niedostatki swojej
        pracy).
        Np. gdy pyta: "Już w domu myślę: gdybyśmy nie byli owładnięci demonem
        nacjonalizmu, zapytalibyśmy, dlaczego porzucenie antycznej kultury żydowskiej
        na rzecz względnie nowej i lokalnej - a tak mówią o polskiej Gombrowicz i
        Miłosz - ma być jakąś specjalną zasługą?" Skąd ten demon nacjonalizmu? Akurat
        prawdziwy demon wyzwalał bardziej radykalne kroki niż nawoływanie czy
        pochwalanie asymilacji... Podobnie budzi wzruszenie ramion przytoczna niżej
        refleksja, dlaczego akurat np. Mortkowiczowie przyjmowali kulturę polską a nie
        jakąś inną. Bo mieszkali w Polsce i to od wieków. Propozycja kulturowa jaką
        dostrzegali wokół, bardziej im odpowiadała, niż jakakolwiek inna, mówiąc
        poetycko: ich serca biły tak samo, jak serca sąsiadów Polaków (a nie np.
        zaborców, bo i tę propozycję mieszkancy naszych ziem dostawali). Im, czyli
        niektórym z nich (tu: Żydów). Bo obok mieszkali ci, którzy byli na asymilację
        niepodatni (bracia Singerowie, najbardziej znani literacko).
        Czy asymilacja zresztą musi od razu być rezygnącją ze wszystkiego, co zawarte
        jest w tzw. korzeniach? Oto pytanie.
        Nie mam czasu na dłuższą polemikę z gazetowym esejem, ani pojawiającymi się tu
        uwagami.

        Co do nudy eseju, żartobliwie wskazanej przez adę: quod libet...
        Potocki chyba jednak jest obecny wśród ludzi czytających, a jeżeli nie? W ogóle
        czyta się teraz (podobno?) coraz mniej, ale czego to dowodzi? A może ktoś
        widział chociaż genialny film... Bardzo lubię ten "Rękopis..." Hasa, aktorów i
        zawartą w nim świetną wizję właśnie polikulturową, nieprawda? I w sumie: lepsza
        może jednak asymilacja (choć, przynaję, trąci arogancją i zawsze można się
        zastanawiać, na ile jest dobrowolna, na ile wymuszona) od tego, jak w Hiszpanii
        potraktowano Maurów i Żydów...
        Felicia
        • d_nutka Re: Wyjątkowo frapujący esej___Felicja 10.03.03, 10:54
          Felicjo

          Dziwne i nie za bardzo mądre wydaje mi się dyskutowanie i ocenianie asymilacji
          przez osoby, które nie były "przymuszone" asymilacji się poddać lub ją wybrać.
          Przypomina mi to próby autorytatywnych wypowiedzi księży na temat małżeństwa i
          miłości małżeńskiej.
          Tyle mają do powiedzenia na ten temat mając przekazy tylko z drugiej ręki i
          swoje wyobrażenie o temacie.
          Smaku potrawy się nie pozna jeśli się jej nie posmakuje własnymi kubkami
          (czubkami) smakowymi.
          I to też jest dopiero subiektywne odczucie.
          Pewnej wiedzy uczymy się całe życie.
          A tu wszyscy chcą być mądrzy tak od razu bo coś akurat przeczytali czy kogoś
          pojedyńczego spotkali.
          Zwłaszcza nauka socjologiczna i psychologiczna ma jeszcze wiele przed sobą.
          Cośtam ktoś liznąl, jeden więcej, drugi mniej, a każdy z nich myśli, że już
          wiedzę posiadł bo jak coś z niej zastosuje to się sprawdza na reprezentatywnej
          grupie.
          Tylko że ewolucję i postęp nie tworzy grupa reprezentatywna.
          Grupa reprezentatywna często stanowi o upadku ewolucji i kultury.
          I częściej stanowi uwstecznienie rozwoju.
          Chyba że spojrzymy na nią tak jak na rozwój komórek rakowych.
          no to rozwijajmy się tak dalej.
          pozdrawiam
          d_nutka
          • d_nutka Re: Pytanie do Felicji 10.03.03, 11:20
            Felicjo
            Znasz kogoś kto w nie zawodowo w wolnej chwili zechce przeczytać np.Księgę
            Samuela? za miat np. "Rękopisu znalezionego w Saragossie"?
            A przecież Księga Samuela opisuje portret psychologiczny pierwszych Królow.
            Opisuje zagrożenia istnienia organizmu państwowego.
            Podatki, obronność, urzędników,cały aparat rządzenia.
            Najpierw w przewidywaniach zagrożeń a potem ich spełnienie.
            Kiedy to było spisane?
            Czy to było tajemne?
            A może po prostu niewygodne władcom.
            I nadal niestety niewygodne.
            Trzymajmy się NT bo ten stary za bardzo zmusza do myślenia.
            pozdrawiam
            d_nutka zasymilowana
            • felicia Re: Pytania do d_nutki 10.03.03, 13:15
              D_nutko, jak widzę, masz potrzebę ustawiania się w opozycji w stosunku do
              wszystkiego, co czytasz, a może raczej: co TU czytaszsmile))
              Nie wszystko rozumiem, co piszesz, dlatego w całości trduno mi odpowiedzieć.
              Niemniej:
              1. dlaczego o asymilacji mogą pisać tylko ci, których do niej zmuszono lub się
              jej poddali? Nie jest tak, że o szczęściu mogą pisać tylko szczęśliwi, o
              grzybach - grzybiarze, o asymilacji asymilowani itp. Zresztą, skąd wiesz, kim
              ja jestem i jakie są moje doświadczenia. Wg mnie nie mają nic do rzeczy ani dla
              ciebie, ani dla nikogo innego. Ty odczuwasz silną potrzebę samookreślania się
              tutaj, a ja akurat nie mam potrzeby ani by o sobie tak dokładnie pisać, ani aby
              o kimkolwiek czytać.
              Czy nie uważasz, że ta potrzeba, aby "wiedzieć" kto jest kim, w jakimś
              względzie prowadzi właśnie do rasizmu? (Antysemici mówią, że nie mają nic do
              Żydów, że tylko chcą, aby opni się nie krylisad(()
              2. Dlaczego uważasz, że ktoś (ja???) wypowiada się w twoim imieniu? Chyba za
              wiele tekstów bierzesz osobiście do siebie...
              3. Na Boga, dlaczego mam czytać Księgę Samuela (nawiasem mówiąc, zdradzę ci:
              tak się nazywał mój przodek) z a m i a s t Potockiego? Nie mogę czytać i to, i
              to?
              Pozdrawiam cię d_nutko. Może odrobina dystansu pomogłaby ci wkroczyć w wiosnę z
              lepszym humorem? Nie piętnuj i nie biczuj nas wszystkich tu tak bardzo!
              • d_nutka Re: Pytania do d_nutki i odpowiedź dla Felicji 10.03.03, 23:36
                Felicjo
                Byłam zasymilowana od kołyski.
                Nie lubisz czytać opowieści innych?
                A może opowieści niewygodnych?
                Pierwszy raz publicznie wypowiedziałam się o swoich korzeniach pochodzeniowych
                dopiero po 90 roku w odpowiedzi na apel Pana Prezydenta Wałęsy.
                Oczywiście fakt moich prawdziwych korzeni znany był mojemu otoczeniu zawsze i
                wszędzie, tylko że poprzednio inni mnie w tym wyręczali.
                Wzięłam więc po 90 r sprawę moich korzeni w swoje ręce.
                I czuję się z tym wiele lepiej.
                A nawet tu na forum nie ja pierwsza podałam informacje o swoich korzeniach.
                Zadziałało tu jak w realu.
                Czy w tym temacie jesteś Felicjo tak samo dobrze zorientowana jak w szczęściu?
                Bo na grzybach, medycynie i polityce to się zna chyba każdy Polak.
                Ze znajomością szczęścia chyba jest w Polsce gorzej.
                Ach , bym zapomniała. Czy jest ktoś kto zna szczęścia seksu?
                Chyba takich dzieci tu na forum nie ma.
                Pozdrawiam szczęśliwą
                d_nutka
                • felicia Re: Pytania do d_nutki i odpowiedź dla Felicji 11.03.03, 09:17
                  D_nutko, bardzo lubię czytać opowieści innych, a opowieści "niewygodne" (jeżeli
                  rozumiem pod tym określeniem to samo, co Ty) są najciekawsze.
                  Wałęsę mówiącego o tym, że chce wiedzieć, jakie kto ma pochodzenie słyszałam na
                  własne uszy. I byłam tym wstrząśnięta. To jak w starym dowcipie o tym jak
                  Chruszczow (pamiętasz kto to byl) z dumą się chwalił prezydentowi USA: "w
                  naszej orkiestrze symfonicznej gra aż dwudziestu Żydów", a ten odpowiedział, że
                  on nie wie, ilu tych Żydów jest wśród filharmoników nowojorskich...
                  Ujawnianie (bądź nie) swoich korzeni nie ma wg mnie nic wspólnego z asymilacją.
                  Opowiem Ci coś o tym, jak się odbywała asymilacja powojenne: słyszałam z
                  wiarygodnych ust, że wśród Żydów wracających z ZSRR było sporo tzw.
                  chałaciarzy, czyli tych religijnych, którzy przed wojną chodzili w tradycyjnych
                  ubraniach i żyli w taki sposób, otóż zabroniono im teraz tego. Mówiono, że w
                  ten sposób prowokują antysemitów. Podobnie nakazywano zmieniać personalia na
                  polsko brzmiące.
                  Co o tym sądzisz, d_nutko? A ty Krzysiu (czy wolisz jak się do ciebie pisze
                  Krzysu52)?
                  Masa pracy na mnie czeka, dla relaksu może wpadnę tu przy południowej kawie, o
                  ile do niej dojdzie!
                  Pozdrawiam cię serdecznie d_nutko. Nie wiem, czy odgadłaś skąd się wziłą mój
                  nick: ja czuję się szczęśliwa (N.p.u. czyli na psa urok, jak pisały ze sobą w
                  korespondencji siostry Kossakówne),
                  Felicia
        • d_nutka Re: Asymilacja po Shoah 10.03.03, 11:03
          Jeszcze żyją wśród was ci, którzy asymilowali(?) się po IIWŚ.
          Nie ma ich tak dużo jak niektórym się wydaje.
          Nikogo nie upoważniłam by w moim imieniu wypowiadał się na temat asymilacji,
          także po 68r.
          Nie można asymilacji pojedyńczego człowieka z Narodu Żydowskiego porównywać z
          każdą inną asymilacją.
          Takie porównanie zawsze będzie obarczone podstawowym błędem.
          Co to za błąd?
          Żydem trzeba się urodzić by to zrozumieć.
          d_ nutka
          • rycho7 Asymilacja po likwidacji Slowincow 10.03.03, 14:43
            d_nutka napisała:

            > Nie można asymilacji pojedyńczego człowieka z Narodu Żydowskiego porównywać z
            > każdą inną asymilacją.
            > Takie porównanie zawsze będzie obarczone podstawowym błędem.
            > Co to za błąd?
            > Żydem trzeba się urodzić by to zrozumieć.

            Nie można asymilacji pojedyńczego człowieka z narodu czeskiego porównywać z
            każdą inną asymilacją.
            Takie porównanie zawsze będzie obarczone podstawowym błędem.
            Co to za błąd?
            Czechem trzeba się urodzić by to zrozumieć.

            Kafka vel Szwejk z Czeskiego Cieszyna

          • Gość: +++Ignorant Asymilacja po Shoah Nie tylko żydzi mają problemy IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.03.03, 21:11
            d_nutka napisała:

            > Jeszcze żyją wśród was ci, którzy asymilowali(?) się po IIWŚ.
            > Nie ma ich tak dużo jak niektórym się wydaje.
            > Nikogo nie upoważniłam by w moim imieniu wypowiadał się na temat asymilacji,
            > także po 68r.
            > Nie można asymilacji pojedyńczego człowieka z Narodu Żydowskiego porównywać z
            > każdą inną asymilacją.
            > Takie porównanie zawsze będzie obarczone podstawowym błędem.
            > Co to za błąd?
            > Żydem trzeba się urodzić by to zrozumieć.
            > d_ nutka


            Sława!

            A co mają powiedzieć Ormianie po Ata Turku?

            Warszawiacy po Powstaniu?

            Drezdeńczycy po naszym ( słusznym) nalocie...

            Wcale nie jesteście żydzi wyjatkowi...
            A 1968 to rok jak każdy inny, nic szczególnego sie nie wydarzyło: ot walczyły
            zze sobą dwie frakcje żydokomunistyczne, z których jedna syjonistyczna
            przegrała i wyjechała, a druga żydowsko-bolszewicka wygrała i została...

            Ale co nas to wszystko obchodzi te Wasze wewnątrzżydowskie swary...

            Zatem wyjdźcie wreszcie ze swojego getta, na które sami dobrowolnie się
            skazujecie...

            Bo świat poza gettem jest piękny...

            Pozdrawiam!

            Ignorant
            +++
    • rycho7 Kutia z czosnkiem 10.03.03, 14:09
      Tekst Bronislawa Swiderskiego tak swietnie sie zapowiadajacy wzburzyl mnie po
      doczytaniu do konca.

      Autor porusza temat wazny w przypadku naszego powrotu do Europy. Jednoczesnie
      przyjmuje optyke pozaeuropejskich pasterzy koz. Moze bierze sie to z okresowego
      poslugiwania sie jezykiem dunskim, ktory Niemcy nazywaja nie jezykiem lecz
      choroba gardla. Sprowadzania problemow jezyka narodowego, kultury do
      zydowskiego holocaustu jest wyraznym przegieciem - zatraceniem swiadomosci roli
      Polakow w naszej czesci kontynentu, choroba, ktora z gardla przerzucila sie na
      glowe.

      Autor zapomnial o antypolskiej epopei zaczynajacej sie slowami "Litwo ojczyzno
      moja", literaturze prawie bez wyjatku zajmujacej sie walkami narodowo-
      wyzwolenczymi Ukraincow i Tatarow autorstwa Sieni Kiewicza. Zapomina takze o
      negatywnym wplywie polskiej szlachty na rozwoj jezyka i literatury bialoruskiej
      w "demokratycznej" Rzeczypospolitej. Gdzie nie o gorsza jakosc ponoc chodzilo
      lecz o wspolnote (pospolita). Autor zapomina o dominujacych mniejszosciach
      narodowych Rzeczpospolitej koncentrujac sie na wspolmieszkancach naszych ziem
      wywodzacych ze swej mrocznej i okrutnej religii zamilowanie do rozdrapywania
      smierci znacznej czesci swych etnicznych pobratymcow.

      Jestem, co juz pisalem przy innej okazji, zafascynowany wieloetnicznoscia,
      wielojezykowoascia, wielokulturowoscia jaka udostepnia Unia Europejska. Prawie
      na codzien sie z tym stykam. Po przeczytaniu eseju Swiderskiego moglbym dojsc
      do wniosku, ze zyje uluda. Bez Zydow i ich codziennym szlochow mialbym sie czuc
      niepelny, pozbawiony swej polskosci i europejskosci. Nie moge powiedziec abym
      Zydow nie spotykal przynajmniej raz w tygodniu. Nie zauwazylem jednak aby byli
      to osobnicy we wczesnym stadium rehabilitacji po traumie narodowej. Nie mowia w
      jidisz ani po hebrajsku. Nie wiem jakiego sa wyznania. A nawet nie przezyli
      tragedii asymilacji na Polakow - polskiego nie znaja. Widocznie ich asymilacja
      do innych narodow byla procesem radosnym i nie przynoszacych tylu cierpien im i
      otoczeniu. Po przeczytaniu tego eseju i zanalizowaniu mej rzeczywistosci
      zaczynam sie zastanawiac, czy pewni dobrodziejcy nie chcieli zrobic przyslugi
      biednemu ucisnionemu narodowi i przerwali jego cierpienia wspolzycia z
      Polakami. Uczestnictwo w niniejszym forum sprawia, ze po pewnej etnicznej
      nadreprezentacji polskojezycznej przejmuje emocjonalny stosunek do historii
      narodowej. Ulge, ze troske o wzajemne codzienne zadawanie sobie ran przejal z
      Polakow inny narod na P. Nareszcie wiem, ze litewski Zyd Mickieviczius
      wyemigrowal do Paryza, aby odreagowac swa polska asymilacje. Do glebi tym
      przejety ksiadz (rabin ?) po jego smierci odkryl na glebokiej prowincji jezyk
      litewski i zajal sie jego odtwarzaniem. Ksiadz byl zapewne przechszta
      odreagowywujacym swe polonizacyjne upodlenie. Sadzac po powodzeniu odtwarzania
      prawie martwego jezyka musial miec zdolnosci i narodowosc Mesjasza.

      Pozdrawiam
      • gini Re: O asymilacji 10.03.03, 15:21
        www.midrasz.home.pl/2000/gru/gru00_3.html
        Prosze sobie przeczytac ten artykul, i moze co niektorzy co to twierdza ,ze
        Polacy nie daja im sie asymilowac sie zastanowia.
        Otoz pan Batan Gross na stronach Midrasza , dowodzi, ze KK Baczynski byl z
        pochodzenia Zydem, malo tego oburzony jest na Polakow, ze o tym nie pamietaja,
        z tym,ze kazdy Polak, ktory o tym by napisal uznany za antysemite, ktory w
        kazdym widzi Zyda.Czy sami Zydzi dadza sie zasymilowac innym Zydom?
      • Gość: +++Ignorant Re: Kutia z czosnkiem Brawo Rycho7! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.03.03, 18:41
        Sława!

        A ten xiądz to oczywićie rabe, ale w przebraniu uciekający przed polskimi
        antysemitami, choć jeszcze bardziej przestraszony rosyjskich antysemitów...

        I dopiero hadełes Jankiel daje koncert na kóńcu ciemnym Polakom i tłumaczy im
        co to jest patriotyzm...

        Ale ciemny umysł kołtunerii za nic ma właściwe nauki...

        Dlatego teraz Gdynberg z Grosem i Michnikiem dzięki wspaniałemu mecenatowi
        Sorosa, który swoje ciężko ukradzione pieniądze musi przeznaczać na postęp
        wśród ciemnych Polaków, których żydzi próbują już od Ibrahima ibn Jakuba...

        Przywrócić Europie!

        Pozdrawiam!

        Ignorant
        +++

    • Gość: © Bronek Swiderski IP: *.cm-upc.chello.se 11.03.03, 01:13
      respublica.onet.pl/1099954,artykul.html
      • Gość: feran Re: Bronek Swiderski IP: *.txucom.net 11.03.03, 02:05
        Ignorant:

        Hindusi,ktorzy zostawija zwloki sepom: to sa Farsi;Persowie/Iranczycy ,ktorzy
        wyemigrowali do Indii gdy muzulmanie opanowali Persje.Nie preszli na Islam.
        Zwloki dla sepow do ostatni dobry uczynek ktory moesz zrobic;pokarm dla
        innych.Zaratustra,Mazda.

        Na ogol dobrze im sie powodzilo.teraz jest ich chyba wiecej w USA niz w
        Indiach.Powoli zanikaja bo coraz wiecej mieszanych malzenstw.Niedawno w Houston
        byl wielki zjazd.

        Podobnie z polskimi Ormianami.Rozplyneli sie sie po 700 latach.Tylko katedra we
        Lwowie przetrwala.
        • Gość: +++Ignorant Re: Bronek Swiderski IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.03.03, 02:37
          Gość portalu: feran napisał(a):

          > Ignorant:
          >
          > Hindusi,ktorzy zostawija zwloki sepom: to sa
          Farsi;Persowie/Iranczycy ,ktorzy
          > wyemigrowali do Indii gdy muzulmanie opanowali Persje.Nie preszli na Islam.
          > Zwloki dla sepow do ostatni dobry uczynek ktory moesz zrobic;pokarm dla
          > innych.Zaratustra,Mazda.
          >
          > Na ogol dobrze im sie powodzilo.teraz jest ich chyba wiecej w USA niz w
          > Indiach.Powoli zanikaja bo coraz wiecej mieszanych malzenstw.Niedawno w
          Houston
          >
          > byl wielki zjazd.
          >
          > Podobnie z polskimi Ormianami.Rozplyneli sie sie po 700 latach.Tylko katedra
          we
          >
          > Lwowie przetrwala.


          Sława!

          dziękuje za uzupełnienia etnograficzne

          Pozdrawiam
          Ignorant
          +++
      • Gość: +++Ignorant Re: Bronek Swiderski czyli ble, ble IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.03.03, 02:33
        Gość portalu: © napisał(a):

        > <a
        href="http://respublica.onet.pl/1099954,artykul.html"target="_blank">respubl
        > ica.onet.pl/1099954,artykul.html</a>


        Sława!

        Jednego nie bardzo rozumiem...

        I nie mam odpowiedzi, na najprostsze pytanie:

        Dlaczego żydzi wyraźnie uważają, że tylko ich tradycja jest nieskazitelna,
        godna szacunku, zaś wszyscy iini mają się zmieniać zgodnie z żydowskimi
        kaprysami...

        To samo mówili komuniści, wśród, których przecież pierwsze skrzypce grali
        żydzi...

        To samo powtarzaja teraz dzisiaj, że nie jesteśmy dobrymi demokratami, dobrymi
        europejczykami( tu w sensie wyznania, więc małą literą, że nie dośc jestesmy
        tolerancyjni...

        A przecież już tysiąc lat temu Arab-żyd: Ibrahim ibn Jakub wychwalał polską
        gościnnośći wiele innych naszych atutów, którymi szczycimy się do dzisiaj,
        między innymi naszą demokrację(sic!)

        Podobnie było potem przez całe wieki, gdy żydów pędzono po całej Europie.., gdy
        wszędzie płonęły stosy, gdy inni sie wzajemnie wyrzynali, to w Polsce żydzi
        znajdowali bezpieczne schronienie i pewnie stąd w języku żydowskim słowo Polin
        oznaczające Polskę jest syninimem bezpiecznego schronienia...

        Wszyscy inni żydów lali prze z cale wieki, a my udzielaliśmy im gościny...

        I może rozbestwiliśmy ten lud co we krwi ma okrutną asyryjską mentalność, że
        nas nie szanuje, bo przecież nawet do Niemców, którzy o mało, co nie wyrżneli
        ich od ostatka mają większą atencję niż do nas, dzięki którym przetrwały ich
        niedobitki( niedopałki...

        Podobnie oni śmią nas pouczać, jakimi mamy być demokratami, a przecież znowu
        gdy całe Europa była pogrążona w mrokach dominium absolutum, to u nas
        posłowali na Sejm ludzie różnych wyznań i kultur...

        I dośc dziwne jest że klasyczni azjaci nam chcą tłumaczyć jakimi mamy być
        Europejczykami, nam którzy mieszkamy tu od zawsze, to oni przybysze koczownicy
        ze stepów Azji chcą nas uczyć europejskoći...

        A przecież jedyne elementy azjatyckie przyszły wraz z żydami: chrześciajństwo
        oraz bolszewizm...

        To drugie obrzydliwe i zbrodnicze...
        Pierwsze wzniosłe i wspaniałe, gdyby oczyścić je z judaistycznych nalecialości,
        a zostawić tradycje heleńskie i łacińskie...

        POZatem myślę, że ta dziwaczna i najczęściej śmiesząca postawa żydów bierze się
        z ich kompelexow, gdyz przecież oni nie mogą być nigdzie u siebie, bo odrzucają
        asymilację, a przecież żydami nie sa w sensie ani religijnym( zsekularyzowani),
        ani też Semitami w etnicznym, bo który z nich szwargoce żargonem ( co
        wyśmiewali Tuwim, czy Słonimski), nie kultywują równiez tradycji żydowskich...

        A jednocześnie nie chca zaceptować polskich tak jak akceptują je Ormianie (
        własciwe ormianie, bo z małej litery gdyż nie są oni etnosem w klasycznym
        sensie, a jednak wyrózniają sie jako społeczność)stając się czymś bez pamięci
        tradycji, tożsamości...

        Może więc dlatego nie mogą zaakcetować innego nacjonalizmu, innej religijności,
        innej tradycji, gdyż zaparli sie własnej..

        Podejrzewam, że właśnie to stało pzryczyną tak licznego i tak aktywnego i
        oczywiście zbrodniczego popierania przez żydów bolszewizmu i komunizmu...

        Coz zatem pozostało z żydowskości D-nutki?

        Pewnie równie niewiele, co w rodzinie mojej babki węgierskości...

        Smagła cera, może temperament, zamiłowanie do czardasza, krzesanego, bo była to
        rodzina zbójów, dopiero w XVII wieku nobilitowana, przez.., ale nie wracajmy do
        Sienkiewicza( bo antysemita?)

        Zatem żydom pozostało tylko kryterium rasowe, jako czynnik wyróżnający i
        określający tozsamość grupy...

        Zatem, gdy oni tak głośno krzyczą o rasiźmie, to pamietajmy iż oni mogą byc już
        tylko rasistami, bo ich tylko rasa może teraz wyróżniać z polskiego i
        slowiańskiego ogółu...

        Ale teraz boją się,że przyjdzie zapłacić im za popełnione zbrodnie komunizmu...

        I gdy chcemy głowy Wolińskiej, jakie czysto polskie nazwisko ( mimikra? ale
        przeciez nie zmieniła po ucieczce z Kraju, więc? czyżbym miał rację?), to
        rozlega się rejwach iż straszni Polacy chcą krzywdzić biedną żydówkę, gdy
        wyśmiewamy polityczne koncepcje Geremka( znowu brzmi swojsko), to wrzask, że
        antysemityzm, gdy prostujemy klamstwa Michnika, czy Grosa, to lament ich znowu
        antysemici dochodzą do głosu...

        Do nich żydów jako grupy( nie etnosu) dochodzą róznież ci, żadnych bezeceństw
        nie popełnili, ale drzemie w nich zydowska obawa iż zażydzeni Polacy będą mścić
        się do 7 pokolenia, jak nakazuje pismo ( jakież to azjatyckie i ordynarne
        wyznanie, a oni głupcy jeszcze zwalczają nasze łacińskie poczucie
        sprawiedliwości, nie zauważając iż właśnie zżydzone Niemcy dokonały
        holokaustu...

        Ale myslę,że np D-nutka wcale nie obawia się u nas jakiegoś hileryzmu, ale z
        racji swojego żydo-komunistycznego pochodzenia chce zrzucić z siebie moralność
        swoich pobratymców, z którymi łączy ją jedynie pocho0dzenie, i może odcień
        skóry..

        Zatem na te lęki i fobie żydowskie mam jedno lekarstwo: niech zadecydują o
        swojej tożsamości: zasymilują do końca, albo powrócą do swoich tradycji i
        innych atrybutów etnosu, bo nie można być nikim ani Żydem ani Polakiem...

        Pozdrawiam!

        Ignorant
        +++

        PS Uffffff nie chcialem się za to zabierać i zabrałem baaaaaardzo niechetnie..,
        ale lekcję odrobiłem solidnie.



        • Gość: dr.uFo pierwsza lekcja Xenofobii...;))) IP: *.cm-upc.chello.se 11.03.03, 03:06
          www.crystalinks.com/ets.html
          • Gość: feran Re: pierwsza lekcja Xenofobii...;))) IP: *.txucom.net 11.03.03, 05:04
            Ignorant:

            Kilka uwag a ropo twojego eseju;nie chce sie wypowiadac na wszystkie poruszone
            watki bo nie mam zdania albo mysle ze to co ja mysle nie jest takie istotne.

            Ale jedna obserwacja z innego kierunku niz Wroclaw,choc i ja tez z Wroclawia
            ale w USA 20 lat.
            Ja jakos nie widze,slysze nagonki na Polske i Polakow.Raczej przeciwnie.Polska
            otrzymuje wiecej dobrego slowa i progandy/propagacji niz wiekszosc krajow
            europejskich."Propagandy" w kinie,radiu,prasie.Jezeli przyjac ,ze wiekszosc
            mediow jest w rekach zydowskich,gdyby bylo nastawienie bylo zle to ogolna
            opinia dotyczca Polski bylaba nijaka(Zero) albo bardzo negatywna.Tak nie jest-
            w moim pojeciu;moge sie mylic ale cos tam wiem.

            Dam przyklad,moze dziwaczny,pewno obcy kulturowo, ale moze i latwy do opisania
            a na dodatek prawdziwy.

            Istnieje dosc duza grupa,w Nowym Jorku, Zydow chasydow- Lubawiczer;ich duchowy
            przywodca to cadyk.Porzedni cadyk mial opnie ;albo i byl; cudotworcy,moze i
            goraca linie do Pana Boga(widziano liczne cuda,no podobnie jak Swieta
            MatkaFaustyna Kowalska).Przecietny chasyd musial czekac na adiencje nawet i
            pare lat(bo cadyk byl stary).Ambasador Reczypospolitej byl przyjety nastepnego
            dnia,szybciej niz burmistrz Nowego Jorku.
            Na pogrzeb cadyka stawili sie gubernator N.Jorku,burmistrz i obaj senatorzy; to
            by uprzytomnic jak z jego zdaniem sie liczono.
            • Gość: +++Ignorant Święty człowiek ten cadyk, ale o co Co chodzi? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.03.03, 14:29
              Gość portalu: feran napisał(a):

              > Ignorant:
              >
              > Kilka uwag a ropo twojego eseju;nie chce sie wypowiadac na wszystkie
              poruszone
              > watki bo nie mam zdania albo mysle ze to co ja mysle nie jest takie istotne.
              >
              > Ale jedna obserwacja z innego kierunku niz Wroclaw,choc i ja tez z Wroclawia
              > ale w USA 20 lat.
              > Ja jakos nie widze,slysze nagonki na Polske i Polakow.Raczej
              przeciwnie.Polska
              > otrzymuje wiecej dobrego slowa i progandy/propagacji niz wiekszosc krajow
              > europejskich."Propagandy" w kinie,radiu,prasie.Jezeli przyjac ,ze wiekszosc
              > mediow jest w rekach zydowskich,gdyby bylo nastawienie bylo zle to ogolna
              > opinia dotyczca Polski bylaba nijaka(Zero) albo bardzo negatywna.Tak nie jest-

              > w moim pojeciu;moge sie mylic ale cos tam wiem.
              >
              > Dam przyklad,moze dziwaczny,pewno obcy kulturowo, ale moze i latwy do
              opisania
              >
              > a na dodatek prawdziwy.
              >
              > Istnieje dosc duza grupa,w Nowym Jorku, Zydow chasydow- Lubawiczer;ich
              duchowy
              >
              > przywodca to cadyk.Porzedni cadyk mial opnie ;albo i byl; cudotworcy,moze i
              > goraca linie do Pana Boga(widziano liczne cuda,no podobnie jak Swieta
              > MatkaFaustyna Kowalska).Przecietny chasyd musial czekac na adiencje nawet i
              > pare lat(bo cadyk byl stary).Ambasador Reczypospolitej byl przyjety
              nastepnego
              > dnia,szybciej niz burmistrz Nowego Jorku.
              > Na pogrzeb cadyka stawili sie gubernator N.Jorku,burmistrz i obaj senatorzy;
              to
              >
              > by uprzytomnic jak z jego zdaniem sie liczono.


              Sława!

              A czy ja organizuję lub w jakikolwiek sposób wspieram nagonkę na żydów...

              A swoją droga imponują mi wszelcy ortodoxi, w przeciwieństwie do tępych
              doktrynerów...

              Albowiem ortodoxi cłym swoim życiem, często wymagającym wielu wyrzeczeń głoszą
              swoją prawdę i choć najczęsćiej ich prawd nie podzielam, to jednak szanuję...

              O mocy czynienia cudów owego cadyka nie wypowiem się, bo...

              A w ogóle o co Ci chodziło?

              O przekonanie mnie do chasydów?

              Wiem tylko, że ładnie śpiewają i chodzą w chałatach...


              Choć Kawalerowicz w Austerii odmalował ich dośc ponuro...

              Czy to są ci spręzynokowcy właściwi?


              Pozdrawiam!

              Ignorant
              +++
    • Gość: Krzys52 ** __ Kazdy Wlasnymi Oczami __ ** IP: *.proxy.aol.com 11.03.03, 05:02
      Z najplodniejszych polemistek i polemistow, D_nutka zajela sie procesami
      asymilacyjnymi i tozsamoscia. Felicia wolala wypowiadac sie z
      literaturoznawczych pozycji... A Rycho7 pryncypialnie przejechal sie po
      tzw. “caloksztalcie”, jako kolejnym samobiczowaniu, lub dolowaniu Narodu.
      Ja natomiast, przed zapoznaniem sie z innym tekstem B. Swiderskiego,
      podrzuconym przez @, “zawiesilem oko” na niektorych fragmentach, no i
      przytoczylem je ponizej.
      Czy i Wam (jakby) w cos sie one ukladaja?
      .......
      (...)
      Drugim zatem, obok uznania polskości za kulturę najlepszą, jest przekonanie, że
      Żydzi wcale nie są nam potrzebni. Jako nacja i jako jednostki, jako
      przedstawiciele czegoś obcego, odmiennego. Przyjrzyjmy się temu pragnieniu. Czy
      nie ujawnia ono lenistwa umysłowego i niechęć do uczenia się od innych? Zamiast
      powiedzieć sobie: "podpatrzę, dlaczego Żydzi tak dobrze radzą sobie z handlem
      (choć daleko wszystkim Żydom do tego), skąd biorą się ich sukcesy intelektualne
      itd.", reagujemy raczej nienawiścią i agresją. (...) Pogardzanie innymi to dość
      ryzykowna droga, nie ulega bowiem wątpliwości, że istnieją na tym coraz
      bardziej powiązanym ze sobą świecie narody górujące nad Polską kulturą i
      cywilizacją. Zamiast stawiać na asymilację, która jest w istocie
      wykorzenieniem, lepiej - także dla Polaków - postawić na integrację, która
      pozwoli współistnieć różnym kulturom.
      (...)
      Traktujemy polskość, czyli siebie samych tak poważnie, jak byśmy za chwilę
      mieli umrzeć. Przytłacza nas ona tak bardzo, że nadajemy jej status absolutu.
      Nie bez kozery przecież Matka Boska jest królową Polski. To oczywiste zatem, że
      lepiej być Polakiem niż kimkolwiek (czymkolwiek?) innym. Kogo z nas zdziwiło,
      że Mortkowicz "stał się" Polakiem?
      (...)
      Nie dajmy się zwieść, że to niepotrzebna wiedza, że wreszcie wchodzimy do
      Europy i odtąd będziemy coraz silniejsi i silniejsi. Właśnie Unia jest surowym
      testem naszych słabości. (...) Wiedza o słabości - której istnienia Polacy nie
      znoszą - jest częścią mentalnego wyposażenia silnych narodów. My zaś
      brzydzimy/boimy się naszej słabości. Może dlatego pomijamy jej bardów?
      (...)
      Sądzę, że Miłosz ma rację: niechaj ci pisarze należą do polskiej kultury i
      jednocześnie do innych, bowiem kultura autentyczna ma granice otwarte. Dlaczego
      więc trudno polskiej kulturze uznać Grynberga za swego?
      (...)
      Grynberg pokazuje nam coś innego (i to chyba szczególnie złości wielu obrońców
      polskości): że raz można być Żydem, a raz Polakiem, że wybór nie jest
      nieodwracalny, granica zaś między żydostwem a polskością płynna, miękka,
      całkiem nie do zdefiniowania. (...) I właśnie tutaj, znowu pochylając się nad
      Żydami, Grynberg staje się pisarzem najgłębiej polskim, może nawet ostatnim
      naszym romantykiem, gniewnie widzącym świat w kategoriach narodu, zagrożenia,
      ofiary i porażki.
      (...)
      " Zatem Grynberg urodził się jako Żyd, potem "stał się" chrześcijaninem
      (przypomnijmy pacierz z "Żydowskiej wojny", a także bohaterkę Olczak-Ronikier
      ukrytą w klasztorze), aby powrócić do żydostwa już innego, nie jako rezultatu
      urodzenia i wychowania, ale intelektualnego i emocjonalnego wyboru.
      (...)
      ...cząstka ogólniejszego i wzbudzającego powszechny lęk procesu - egzystencja
      nie opiera się już na stałych wartościach, bowiem w ciągu naszego życia
      wielokrotnie możemy odmieniać tożsamość, mieszkać w wielu krajach i mówić ich
      językami (a nawet zapomnieć polskiego), należeć do różnych grup lub klas
      społecznych, zmieniać zawody i stanowiska, mieć wielu partnerów... Ten proces
      ukazuje tożsamość narodową już nie jako romantyczną, trwałą i
      statyczną "substancję", mieszkającą w sercu prawdziwego Polaka, ale jako coś
      trudnego do zdefiniowania, rozciągliwego, wielokształtnego. Zmiennego.
      Zależnego od woli i aktywności każdego z nas. To chyba dlatego Grynberg dzisiaj
      niepokoi i boli. A przecież odrzucając go, odsuwacie od siebie lustro, w którym
      należy się przejrzeć.
      (...)
      Grynberg jest ważny dla ludzi mieszkających nad Wisłą. Pyta bowiem: kogo
      uważamy za Polaka, a kogo za "mniej-Polaka" lub "wcale-Polaka" - i dlaczego?
      Czy ludzie ze "zmniejszonym współczynnikiem polskości" mogą mieszkać w naszym
      kraju? I na jakich zasadach? Te pytania są dzisiaj konieczne. Niezależnie od
      tego, czy - a raczej jak - Polska wejdzie do Unii, jej ekonomiczna i społeczna
      atrakcyjność będzie zapewne rosła i zacznie niebawem, jak Dania, przyciągać
      tysiące mieszkańców Azji i Afryki, dotkniętych wojnami, głodem lub chorobą "no
      future". Należy się już teraz na to przygotować, aby nie doprowadzić do napięć
      społecznych i skandali, jakie znamy z Europy Zachodniej. By uniknąć rasizmu, z
      którym w Kopenhadze walczy Peter T. To właśnie Grynberg pyta: czy nie-Polacy
      mogą przebywać wśród nas nie obawiając się pogromów? Chyba już niedługo okaże
      się, czy jego podział na "Żydów i ludzi" został w kraju odpowiednio zrozumiany
      i czy powstrzyma Polaków od stania się nieludźmi.
      :::::::::
      Gratulacje dla tych co dotarli az dotad. W barze czekaja chlodne napoje.
      Sanitariusze w pomieszczeniu obok (sanitariuszki tez).
      ..
      K.P.
      • d_nutka Re: ** __ Kazdy Wlasnymi Oczami __ ** 11.03.03, 07:25
        a ja nadal jestem do dyspozycji ciekawych "własnymi oczami".
        d_nutka
        • gini Re: Swiderski 11.03.03, 09:29
          Ciekawa jestem dlaczego, Zydzi, ktorzy przez wieki nie zrezygnowali i nie chca
          zrezygnowac ze swej tradycji, zyjac caly czas w diasporze, dlaczego,
          Zydzi ,ktorzy walczyli o istnienie swego panstwa tylko DLA ZYDOW wymagaja od
          innych zapomnienia tradycji , otwarcia tolerancji?
          Ciekawe czy poniektorzy sa tak samo otwarci, na innych ?Czy popieraja naplyw
          muzulmanow?
          To samo obserwuje w Europie, muzulmani , krzycza, precz z rasizmem ,
          ksenofobia, precz z kultura europejska, ale jednoczesnie zazdrosnie strzega
          wlasnej tradycji wlasnej kultury.
          Za te zydowska walke z ksenofobia w ramach poprawnosci politycznej Europa placi
          juz wysoka cene.
          A Grinberg dzielacy swiat na ludzi i Zydow a jednoczesnie zadajacy pytanie, kto
          jest lepszym Polakiem toz to paranoja.
          • d_nutka Re: Swiderski i gini 11.03.03, 09:50
            nudzi się w Camelocie największej antysemitce forum?
            tu przyszła odreagować swoje urojone krzywdy wyrządzone jej przez Żydów?
            nawet Świderski jej przeszkadza bo nie zechciał "robić" za Żyda w Camelocie.
            schodź mi lepiej z drogi antysemitko gini!
            ty się kiedyś udławisz swoją nienawiścią.
      • rycho7 Re: ** __ Kazdy Wlasnymi Oczami __ ** 11.03.03, 09:50
        Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

        > Ja natomiast, przed zapoznaniem sie z innym tekstem B. Swiderskiego,
        > podrzuconym przez @, “zawiesilem oko” na niektorych fragmentach, no
        > i
        > przytoczylem je ponizej.
        > Czy i Wam (jakby) w cos sie one ukladaja?

        Ukladanka jaka zaproponowal Krzysio uklada mi sie w sposob dosc oczywisty. Znam
        ja ze swej codziennosci i nawet nie uwazam za problem. Bycie Polakiem jest
        zaiste pokrecona sprawa. Polak to ten, kto de facto uznaje absolutna dominacje
        Wielkopolski nad innymi krainami zamieszkalymi pierwotnie przez inne plemiona
        lechickie i slowianskie. Ten kto twierdzi, ze Polakami sa Slazacy (tez ci ze
        Slaska Cieszynskiego), Kaszubi, Mazurzy, Gorale i Lemkowie. Ze Polakami sa
        Niemcy ze Slaska Opolskiego, ewangielicy z roznych stron Polski, Zydzi,
        Karaimi, Tatarzy, Ormianie, Litwini, Bialorusini, Ukraincy, Huculi, Grecy,
        Czesi, Morawianie, Slowacy, Sorbowie Polabscy (Gorni i Dolni) oraz slady
        Wieletow, Obodrzytow i innych.

        Przytoczylem ta wyliczanke nie po to aby wszczynac dyskusje o tozsamosci i
        przynaleznosci narodowej lecz by wskazac na brak pewnego slowa. Otoz w jezyku
        niemieckim funkcjonuje slowo Heimat rozwiazujace wiekszosc problemow z
        Krzysiowej ukladanki. Heimat tlumaczony bywa na Polski jako mala ojczyzna ale
        praktycznie nie funkcjonuje w zasobie pojec. Polska ojczyzna jest jedna i za
        nia przelewa sie krew. Heimat utrzymije sie w czystosci i krwi za Heimat sie
        nie przelewa. Kazdy ma prawo miec inny Heimat i byc z niego dumnym - drogi
        zalatane, obejscia czysciutkie, wlasne piwo, piekny krajobraz i wlasna mowa.
        Polacy wymagaja jednego standardowego "literackiego" jezyka. To wierutne
        klamstwo. Literaci wzbogacaja swe dziela bogactwem gwar. Natomiast biurokraci
        nie lubia roznorodnosci i wymagaja jednolitego jezyka. Media uzywajac
        jezyka "literackiego-biurokratycznego" kradna nam nasza roznorodnosc. Zginely
        juz piekne gwary warszawskich Nalewek i Pragi. Za zaginiecie gwary Nalewek
        chcialbym winic zydowska Polke D_nutke. Niestety to tylko chec zrzucenia na
        kogos winy. Ona nie miala na to prawie zadnego wplywu. Podobnie jak ja na inne
        sprawy.

        Europa ceni sobie roznorodnosc. Europa dba aby roznorodnosc nie zanikala.
        Polska powinna takze na gwalt zajac sie tym problemem. Regionalizmy sa w
        modzie. Na regionalizmach mozna zarobic. CocaCola, MacDonalds i jezyk angielski
        sa obraza dla europejskiej tozsamosci. Dla mnie obraza polskiej tradycji jest
        taka asymilacja D_nutki, ze nie zna ona jidisz i chyba w domu nie podaje
        gosciom zydowskich przysmakow. D_nutka powinna podtrzymywac w ramach swej
        polskosci tradycje swej grupy etnicznej. Tak jak Polak zza Buga powinien byc
        rozpoznawalny tak Zyd nie powinien wyrzekac sie swoich korzeni. Ja nie znam
        standardu polskosci, ktory bylby czyms lepszym w sensie Swiderskiego i Krzysia.

        Asymilacja Zydow to niewatpliwie temat bardzo bolesny dla nich. W koncu przez
        wieki narzucali sobie ponad 600 codziennych ograniczen aby sie nie zasymilowac.
        Bycie Zydem bylo tozsame z nie daniem sie zasymilowac. Ale tak naprawde co
        obecnie oznacza asymilacja? Panstwo powinno byc neutralne religijne. W
        wiekszosci panstw europejskich jest to faktem. Uczymy sie wielu jezykow obcych.
        Znam takich, ktorzy poza jezykami oficjalnymi miejsc swojego pobytu doskonale
        znaja i posluguja sie rodzimymi gwarami. Znam Zydow, ktorzy poza innymi
        jezykami opanowali takze zarowno jidisz jak i hebrajski. Pytanie wiec, na czym
        polega ta asymilacja Zydow? Na poszerzeniu wiedzy? Czy na lenistwie pomijania
        tych fragmentow wiedzy, ktore zawieraja wlasne korzenie? Na rozpowszechnieniu
        higieny, ktora zawiera w sobie wiekszosc "czystosciowych" przepisow zydowskich?
        To chyba oznacza, ze my goje podlegamy zydowskiej asymilacji. W reszcie sklepy
        ze zdrowa zywnoscia sa chyba w wiekszosci koszerne. Ze nie placa okupu za
        swiadectwa koszernosci to chyba nie jest najwazniejsze. Zydzi moga placic
        frycowe wlasnymi kanalami jezeli to dla nich pieniadze takie wazne.
        Muzulmanskie zasady koszernosci sa chyba identyczne z zydowskimi. Zydom nie
        chce sie prowadzic w Europie restauracji wiec moga zywic sie u Turkow.
        Uprzejmie prosze o uzupelnienie pominietych przeze mnie aspektow asymilacji
        Zydow. Czy wspolczesnie to rzeczywiscie jest problem?

        Pozdrawiam
        • Gość: +++Ignorant Jaką żydzi mają profitangę nie za bardzo? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.03.03, 14:44
          Dlaczego profitanga za bardzo? Nie-NEURON 3/03

          Czy chesz o tym porozmawiac?
          Musisz zrozumieć dlaczego masz ten problem, zeby sie go pozbyc...
          Zeby cos zmienic trzeba nad tym ciezko i dlugo pracowac...
          Usunięcie "objawu" nie pomaga w usunięciu "korzeni" problemu...
          Terapeuta nie powinien byc dyrektywny...
          Trzeba dokladnie poznac nature problemu... Prawda?

          NIEPRAWDA!

          Czy "rozmawianie" pomaga? Owszem, ale nie kazde. Wszystko zalezy od sposobu
          prowadzenia rozmowy, tematu i tego kto ja prowadzi. Najpowszechniejszy rodzaj
          rozmowy czyli "wygadanie sie" do przychylnego ucha, czesto za 100.00 za
          godzine, przynosi tymczasowa ulge. Jednak sa rozmowy, ktore moga szkodzic i
          poglebiac problem!
          Na przyklad gdy terapeuta daje sugestie "ze zmiana zajmie duzo czasu", lub
          uwaza, ze droga do zmiany prowadzi przez rozgrzebywanie nieprzyjemnych
          traumatycznych wspomnien co prowadzi do retraumatyzacji, Niestety jest to
          jeszcze dosc powszechne.

          Czy problemy maja korzenie? A co jesli nie maja? Teorie "ogrodnicze" byly
          kiedys dosc popularne, a nawet teraz, przesaczywszy sie do pop-psychologii z
          kolorowych czasopism, ksztaltuja powszechne wyobrazenia na temat tego co jest
          potrzebne do osiagniecia zmiany. Poszukiwanie "korzeni" najczesciej laczy sie z
          niszczeniem uzytecznych mechanizmow obronnych, ktore wypracowal sobie dany
          czlowiek, oferujac w zamian malo uzyteczne "rozumienie" skad sie wzial problem
          wraz z naiwna wiara w to, ze jesli sie dowiesz skad sie wzial problem to on
          zniknie. Zycie weryfikuje to negatywnie.

          Czestym doswiadczeniem osob poszukujacych zmiany w gabinecie terapeutycznym
          jest postawa terapeuty "ja nie wiem co Ci jest potrzebne ani nie znam
          rozwiazania. Tylko ty mozesz znalezc odpowiedz a ja Ci bede towarzyszyl. 100 zl
          za towarzystwo, poprosze. Od ponad 15 lat temu najskuteczniejsze (czyli takie
          ktore przynosza ulge i rozwiazania) podejscia w terapii jak, np, Brief Therapy,
          Solution Focused therapy, EMDR, NLP osmieszyly mit niedyrektywnosci. Terapeuta
          ekspert jest fachowcem i proponuje metody. Gdyby klient sam potrafil, to juz by
          dawno sam to zrobil. Pozostawiony sam sobie (w towarzystwie niedyrektywnego
          terapeuty) bedzie dalej stosowal swoje nieskuteczne dotad strategie
          poszukiwania zmiany i rozwiazania.

          Czy trzeba poznac nature problemu? Podobalo mi sie ostatnio to co napisal Lech
          Debski w dyskusji na liscie Tada Jamesa "Trzeba poznac nature rozwiazania".

          NLP oferuje zupelnie inny i nowy sposob rozwiazywania problemow. Co prawda z
          zewnatrz tez wyglada to jak rozmowa, ale jej kierunek jest zupelnie inny, ale
          zanim napisze wiecej dlaczego NLP pozwala rozwiazac wiekszosc problemow, i
          pozbyc sie nieporzadanych emocji i ograniczen oraz zrobic to w krotkim czasie,
          zrobmy maly eksperyment mentalny:

          1. Jesli czasem nie mozesz sie zmotywowac do zrobienia czegos to pomysl o tym,
          i zadaj sobie serie 3 pytan:

          - na czym polega moj problem z motywacja?
          - dlaczego brak mi motywacji?
          - jak sie czuje z tym, ze nie mam motywacji?

          daj sobie po 30 sekund na kazde z pytan

          A teraz sprawdz w jakim znajdujesz sie stanie umyslu i emocji. Czy sprzyja to
          zrobienu tego czegos? Jaki jest stan Twojej motywacji w tym momencie?

          2. A teraz zadaj sobie inne pytania:
          - jak wole czuc sie zamiast tego? (Znajdz przyklad sytuacji, gdzie czujesz sie
          poteznie i przyjemnie zmotywowany lub zmotywowana- kiedy i gdzie masz takie
          uczucia? (znajdz 3 wspomnienia, w ktorych czujesz taka motywacje )
          -Co osiagne poprzez robienie tego do czego chce miec motywacje? Zobacz siebie
          jak juz to masz, uzyj wyobrazni myslac jak to bedzie kiedy juz masz to zrobione
          i osiagasz cel.
          - Dlaczego wazne jest dla mnie zeby to robic?

          Teraz sprawdz w jakim stanie umyslu i emocji znajdujesz sie. O ile latwiej jest
          w tym stanie szukac rozwiazania?


          Mozesz poznac caly arsenal technik NLP, ktore pomagaja skuteczniej, latwiej i
          szybciej skuteczniej motywowac sie, pozbywac sie lekow, efektywniej dzialac i
          pelniej wykorzystywac swoje tworcze zasoby. Sprawdz co jeszcze wniesie NLP do
          Twojegop zycia, wejdz na www.nlp.pl

          Pozdrawiam

          Andrzej Batko
      • Gość: Krzys52 ** __ Kazdy Wlasnymi Oczami __ ** IP: *.proxy.aol.com 12.03.03, 14:09
        Na tym F. poruszane juz byly wszystkie chyba aspekty polsko-zydowskiej historii
        oraz stosunkow. Mozna powiedziec, ze, znudzony tematem, potraktowalem watek
        zydowski w Eseju jako, nie tyle marginalny – co, nie-pierwszoplanowy. Wprawdzie
        B. Swiderski poswieca problemom z pogranicza zydowsko-polskiej tozsamosci i
        akceptacji sporo miejsca, jednak jest to dla mnie jedynie obszerniejsze
        omowienie szczegolowego przypadku – na znacznie bardziej uniwersalny uzytek.
        ....Piszacy z Niemiec, a wiec majacy do czynienia z autentycznymi
        regionalizmami oraz mniejszosciami nie-niemieckimi, trafil Rycho7 (chyba) w
        dziesiatke z tym swoim Heimatem. Ja takze, ze swej strony, trwale zarazony
        jestem daleko idaca roznobarwnoscia amerykanskiego spoleczenstwa. Nawiasem
        mowiac byl to fenomen ktory zachwycil mnie na dlugo przed emigracja. To byl
        zasadniczy powod wyjazdu wlasnie tu, do Stanow, a nie do np. Szwecji czy Danii –
        choc moglem, a i bylo znacznie blizej. Do mnie od bardzo dawna nie przemawia
        bowiem filozofia narodowego grajdolka, tak jak zapewne nie przemawialyby teorie
        wymierzone w mieszanie sie ras ludzkich. Idealem byloby rozciagniecie qusi-
        amerykanskich stosunkow spolecznych na Europe. No i na Polske oczywiscie. Majac
        te roznorodnosc na codzien widze moznosc tworzenia spoleczenstw zlozonych
        kulturowo (pod wzg. etnicznym, narodowym, rasowym, wyznaniowym...) takze w
        Europie czy Azji. To naprawde da sie zrobic.
        ....Takze niektorzy uczestnicy zaszokowani beda samym pomyslem normalnosci
        wielokolorowego Polaka, niemniej jeszcze sto dwiescie lat temu kazdy kolor mial
        przydzielone miejsce zamieszkania – raz na zawsze, bo to od Boga przeciez
        pochodzic mialo. Swiat skurczyl sie raptownie a jego nowa dynamika wypierac
        zaczela takze te bloga i leniwa sielskosc – polsko-katolicka statyke kulturowa.
        ....Czy i na ile mozliwe bedzie kreowanie na wlasny uzytek osobistych Heimatow –
        jest pytaniem nad ktorym warto sie zastanowic.
        Na razie pozwolilem sobie na dalsze pookrawanie fragmentow Eseju – mam
        nadzieje, ze dla uzyskania lepszej ostrosci... Zobaczymy.
        ..
        Pozdrawiam
        K.P.
        ..
        ..
        >>w ciągu naszego życia wielokrotnie możemy odmieniać tożsamość, mieszkać w
        wielu krajach i mówić ich językami (a nawet zapomnieć polskiego), należeć do
        różnych grup lub klas społecznych, zmieniać zawody i stanowiska, mieć wielu
        partnerów... Ten proces ukazuje tożsamość narodową już nie jako romantyczną,
        trwałą i statyczną "substancję", mieszkającą w sercu prawdziwego Polaka, ale
        jako coś trudnego do zdefiniowania, rozciągliwego, wielokształtnego.
        Zmiennego.>>


        >>Sądzę, że Miłosz ma rację: (...) bowiem kultura autentyczna ma granice
        otwarte. (...) Grynberg pokazuje nam coś innego(...): że raz można być Żydem, a
        raz Polakiem, że wybór nie jest nieodwracalny, granica zaś między żydostwem a
        polskością płynna, miękka, całkiem nie do zdefiniowania.>>


        >>(...) kogo uważamy za Polaka, a kogo za "mniej-Polaka" lub "wcale-Polaka" - i
        dlaczego? Czy ludzie ze "zmniejszonym współczynnikiem polskości" mogą mieszkać
        w naszym kraju? I na jakich zasadach? Te pytania są dzisiaj konieczne.>>
        • Gość: +++Ignorant Przeróbmy przyklady... ( do krzysia 52) IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.03.03, 18:32
          Sława!

          Cytując Ciebie:

          Do mnie od bardzo dawna nie przemawia
          bowiem filozofia narodowego grajdolka, tak jak zapewne nie przemawialyby teorie
          wymierzone w mieszanie sie ras ludzkich. Idealem byloby rozciagniecie qusi-
          amerykanskich stosunkow spolecznych na Europe. No i na Polske oczywiscie. Majac
          te roznorodnosc na codzien widze moznosc tworzenia spoleczenstw zlozonych
          kulturowo (pod wzg. etnicznym, narodowym, rasowym, wyznaniowym...) takze w
          Europie czy Azji. To naprawde da sie zrobic.

          Ale po co?

          A jesli te społeczności chcą zachować swoją odrębność i nie chcą mieszać się...

          Tak jak Murzyni z białymi...

          Jak żydzi z chrześcijanami, czy muzułmanami?

          Jakos to mieszanie rozciągniete na Izrael nie bardzo wychodzi na zdrowie...

          To czy nadal chcesz uprawiać coś w rodzaju busingu, nie tylko wobec dzieci?

          Może np w szpitalach każemy przymusowo robić wzajemne transfuzje krwi: czarną
          białym, żółtą czarnym..?

          Może katolików zaczniemy posyłać do szkół wyznaniowcyh żydowskich, a żydów do
          muzułmańskich..?

          A wszystkich z ludów śródziemnorskich na stołówkę do ludożerców?

          Jak szaleć, to szaleć!

          Nie może być aparthiedu i po śmierci, zatem żydów niech zjadają ludożercy,
          żydzi niech grzebią katolików, a muzułmanów niech palą i topią w Gangesie
          hindusi...

          Tego chcesz?

          No to zapładniaj zygoty nowego wspaniałego świata, bez odrebności, bez
          apartheidu, bez gett żydowski, murzyńskich, włoskich...

          Pozdrawiam!

          Ignorant
          +++
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka