janusz2_
10.04.03, 12:17
VC zasypywał nas informacjami kopiowanymi z www.lewica.pl.
Tym razem ja przytoczę wiadomość z tego portalu zraz z komentarzami naszych
rodzimych lewicowców na ten temat.
http://www.lewica.pl/?dzial=teksty&id=314
Dożywocie i kara śmierci na Kubie
[2003-04-09 17:22:51]
Rząd kubański wsadził do więzień blisko 80 obrońców praw człowieka i
niezależnych dziennikarzy w zakrojonej na skalę całego kraju akcji
prześladowań. Te represje to ostateczna próba unicestwienia pokojowej drogi
zmian i przygotowania kraju do starcia i chaosu, jak gdyby była to jedyna
alternatywa dla obecnego porządku bezprawia.
W przeddzień bombardowań Iraku reżim rozpętał przeciw pokojowo nastawionym
dysydentom kampanię terroru z rewizjami domowymi. Dzieciom, kobietom i
staruszkom godzinami kazał tkwić na krzesłach, podczas gdy dziesięciu lub 20
agentów plądrowało im mieszkania, gwałcąc wszelką prywatność domowego
ogniska, począwszy od osobistych listów i fotografii, na pamiątkach
rodzinnych i książkach kończąc. Cel był jeden - upokorzyć i znieważyć.
Gdzie te kule, materiały wybuchowe, plany wywrotowe, mapy szpiegowskie,
tajne informacje, plany porwań i sabotażu, gdzie wezwania do obcej
interwencji, gdzie spisek z wrogiem z północy, gdzie nienawistne pamflety i
obelgi na piśmie przeciw reżimowi? Nic takiego nie znaleziono.
A co znaleźli? Kilka osobistych komputerów, jakiś faks, karykatury
niezależnych artystów, zakazane książki, papiery na temat pracy organizacji
pokojowych, listy ich członków, pokwitowania pomocy humanitarnej, artykuły
prasowe, projekty reform w kraju i przede wszystkim wiele, bardzo wiele list
z podpisami obywateli pod projektem im. Vareli, w którym występują -
opierając się na konstytucji - o referendum w celu zdobycia podstawowych
praw obywatelskich.
Kim są aresztowani? To przywódcy wolnych związków zawodowych,
intelektualiści, którzy mają odwagę mówić to, co myślą, i propagować wolne
idee, niezależni dziennikarze, przywódcy organizacji broniących praw
człowieka i domagających się pokojowych zmian. Jest ich ponad 60, wśród nich
wszyscy liderzy Chrześcijańskiego Ruchu Wyzwolenia i 42 koordynatorów
projektu Vareli. Wcześniej jeszcze zatrzymano 11 działaczy związanych z
projektem.
Projekt poparły dziesiątki tysięcy obywateli. To jasne, że jednym z powodów
terrorystycznego puczu jest powodzenie projektu. To utrata strachu przez
obywateli wywołuje ten odruch paniki ze strony reżimu - chce się on pozbyć
przywódców dysydentów i rozbić ruch obywatelski.
Zaledwie tydzień po aresztowaniach zaczęły się procesy doraźne. Nikt z
oskarżonych nie miał gwarancji uczciwego procesu. Wielu dowiedziało się o
rozprawie na 24 godziny przed nią. Adwokaci nie mogli przygotować obrony.
Zabroniono wstępu na sale rozpraw przyjaciołom, dziennikarzom i dyplomatom.
Wpuszczano tylko jednego lub dwóch najbliższych krewnych, świadków
prokuratury i wybraną publiczność, którą stanowią agenci służby
bezpieczeństwa. Ogromne siły bezpieki uniemożliwiły nam, którzy chcieliśmy
wesprzeć niesłusznie sądzonych przyjaciół, choćby zbliżenie się do sądu. W
całym kraju odbyły się jednocześnie dziesiątki procesów. Wszędzie jedno
oskarżenie - spisek mający na celu wcielenie Kuby do USA, sprowokowanie
amerykańskiej interwencji wojskowej i plan obalenia reżimu.
Dowody prokuratury: zeznania świadków lżących oskarżonych (paszkwilantów nie
brakuje w żadnej dyktaturze), agentów-wtyczek z organizacji dysydenckich,
którzy potwierdzali to, co oskarżeni i tak utrzymywali publicznie, trofea
zrabowane w rewizjach po domach i ten słowotok fanatyczny, służalczy,
niezborny i kłamliwy. Twierdzenia o popełnieniu zbrodni i żadnych na to
dowodów.
Żądania prokuratury: 12, 15, 18, 20, 25 lat dla większości i dożywocie dla
12 oskarżonych.
Żaden z nich nie przemówi w telewizji czy w radiu, chyba że złamany terrorem
da sobą manipulować. Nawet wtedy jednak nie przestanie zasługiwać na
szacunek i podziw, bo ofiarność w obronie narodu kazała mu ryzykować tym, że
bezradni wpadną w szatańskie łapy oprawców.
Bo też niektórzy oskarżeni po kilku dniach spędzonych w strasznych celach
bezpieki wyrzekli się swoich poglądów na rozprawach. Wytrzymałość każdego
człowieka na fizyczne i psychiczne tortury, groźby i szantaż ma swoje
granice. Jednak wartość sprawy, za którą walczyli - prawa obywatelskie -
pozostaje wartością niezmienną.
Sytuacja jest w najwyższym stopniu niebezpieczna i poważna. Zatrzymania i
rozprawy są arbitralne, niesprawiedliwe i nielegalne. Te "jurajskie" wyroki,
których żąda prokurator, ładunek nienawiści wobec pokojowo nastawionych
dysydentów i kampania prześladowań przypominają podobne sytuacje w innych
krajach, gdy tysiące obywateli siedziało w więzieniach w charakterze
zakładników.
To nie jest przesada. Wyroki dożywocia to śmiertelne zagrożenia dla
pokojowych przeciwników reżimu. Ideologiczne i polityczne przesądy i
wybiórczy wizerunek rzekomej Wyspy Wolności zagrożonej przez Giganta z
Północy nie pozwalają niektórym dojrzeć, że oto 11 mln obywateli zmuszanych
jest do życia bez żadnych praw przez oligarchię broniąca swoich przywilejów.
Piętnujemy ten zamach na pokojową opozycję, która jest sprawiedliwą drogą
osiągnięcia nieuchronnych i słusznych reform. Niech więc teraz, kiedy tyle
głosów podnosi się przeciw wojnie, której nikt nie chce, nasz kraj nie
padnie znów ofiarą zapomnienia i moralnej hipokryzji, niech nie zostanie
znów sam i otoczony milczeniem przez tych, którzy chętnie krzyczą donośnie w
innych sprawach. Oczekujemy solidarności na rzecz uwolnienia WIĘŹNIÓW
KUBAŃSKIEJ WIOSNY.
Te represje to ostateczna próba unicestwienia pokojowej drogi zmian i
przygotowania kraju do starcia i chaosu, jak gdyby była to jedyna
alternatywa dla obecnego porządku bezprawia. Wyraża to hasło "Socjalizm albo
śmierć", które powinno obrażać socjalistów. Ale to także wyrok śmierci. My,
Kubańczycy, nie chcemy poparcia dla naszej wojny - ani wojennego poparcia,
ani zewnętrznej interwencji dla odzyskania demokracji. Chcemy, owszem,
światowej solidarności, żeby nie zostali zdruzgotani ci, którzy budują pokój
i jako pierwsi wchodzą na pokojową drogę prowadzącą do pojednania i
upowszechnienia praw.
Kończąc ten tekst, słyszę, że prokurator sądu w Santiago de Cuba zażądał
kary śmierci dla José Daniela Ferrera Garcii, przywódcy Chrześcijańskiego
Ruchu Wyzwolenia w tej prowincji. Jego działalność była wyłącznie pokojowa i
pozbawiona agresji, pracował przy projekcie Vareli. Wzywamy wszystkich ludzi
dobrej woli, by podnieśli głos dla ocalenia życia tego pacyfisty.
Hawana, 5 kwietnia 2003 r.
Oswaldo José Payá Sardinas
Autor jest związany z kubańskim Zgromadzeniem na rzecz Społeczeństwa
Obywatelskiego, skupiającym większość ugrupowań opozycyjnych wobec rządów
Fidela Castro. Głoszą one bardzo różne poglądy społeczno-gospodarcze,
wszystkie zaś opowiadają się za przywróceniem swobód demokratycznych na
Kubie, w tym prawa do wolności słowa i wolnych wyborów.
Wśród aresztowanych i skazanych 78 kubańskich działaczy opozycyjnych są
socjaliści, socjaldemokraci, pacyfiści, przywódcy związkowi, działacze
chrześcijańscy, liberałowie oraz intelektualiści i naukowcy.
-----------------------------------------------------------------------------
Komentarze:
mlm: Taa, "pokojowa droga przemian" ... 80 amerykanskich agentow w pace, a
co na to U$A ?
Rebel: No chyba wiesz co. Przeciez tu jestes, a wiec nie zadawaj
niepowaznych pytan.
mlm: ty jednak sie nie odpieprzysz?
Ateista: Znow CIA sypnie groszem, jak na NSZZ Solidarnosc.
Rebel: Jak narazie to wiecej informacji na ten temat w prasie polskiej niz
amerykanskiej. Dla tej Iraq jest wciaz najwazniejszy. I mlm o to mi
chodzilo!!.Ateista: a i Papa sie za nich zapewne pomodli
Poalej: Bardzo się cieszę, że lewica.pl zamieściła ten tekst. Świadczy, że
redakcja nie boi