Gość: Galba
IP: 144.57.128.*
15.05.03, 10:19
www1.gazeta.pl/ue/1,36173,1471857.html
"Europa ucieka Brytyjczykom"
Parę cytatów:
"Brytyjczycy muszą zmienić swoje podejście do pracy i zwiększyć kwalifikacje,
jeśli chcą osiągnąć standard życiowy mieszkańców najbogatszych państw świata
i wejść do strefy euro - ostrzegają brytyjscy ekonomiści."
Problem w tym, że... Brytyjczycy do strefy euro wchodzić nie chcą (3/4
wyborców) – bo i po co? By podzielić los Niemiec i Francji? By tak jak
mieszkańcy tych państw marzyć o powrocie walut narodowych?
"Utrzymanie zbieżnych wskaźników gospodarczych jest podstawą planu wejścia do
strefy euro brytyjskiego ministra gospodarki Gordona Browna. W ciągu
najbliższych kilku tygodni Brown ma ogłosić wyniki prowadzonych od kilku
miesięcy testów gospodarczych, które mają odpowiedzieć na pytanie kiedy i na
jakich zasadach Wielka Brytania przystąpi do strefy euro. Większość
analityków i ekonomistów jest zdania, że nie jest jeszcze na to gotowa."
Hmm, pan Brown wyniki już ogłosił i wynikało z nich nie tyle, że UK jest
jeszcze nieprzygotowana – wniosek był taki, że... do strefy po prostu
wchodzić nie warto.
"Za wejściem do strefy euro są natomiast brytyjscy pracodawcy. W liście
wysłanym do Blaira zarządy 25 z największych brytyjskich koncernów
zatrudniających powyżej 100 tys. osób każdy ostrzegły, że pozostanie poza
strefą euro może grozić poważnymi konsekwencjami i wezwały Blaira do
rozpisania ogólnonarodowego referendum w sprawie wejścia do strefy euro przez
wyborami w 2006 r."
Oj kłamstewko, kłamstewko. Dzień po rozdętym do granic rozsądku przez usłużne
euromedia apelu kilku przedsiębiorców (głównie z kontynentu) pojawił się
kolejny apel: szefowie wielkich, brytyjskich firm (w liczbie kilkakrotnie
większej niż w wypadku apelu nr 1) zasugerowali autorom poprzedniego listu by
popukali się w czoło. Więc czego chcą pracodawcy?
G.