xiazeluka
03.06.03, 12:29
Dzisiejszy Superexpress zamieszcza wyliczenie jak zmienią się ceny po
Anszlusie. Już na samym wstępie gryzipiórki dają dowód swego niebanalnego
poczucia humoru i głoszą "nie ma powodów do wpania w panikę". Dlaczego? Ano
dlatego, że wzrost cen dotyczy paru nieistotnych drobiazgów:
1. Ryż - wzrost cen o 12%
2. Jogurt - wzrost cen o 80% (kawalarze z SE nie tracą dobrego samopoczucia i
piszą, że wzrost cen nabiału to będzie korzyść - nie, nie dla konsumentów,
przynajmniej tutaj zachowują powagę, ale dla naszych bauerów).
3. Wołowina - wzrost cen o 66%
4. Cukier - wzrost cen o 39% (co oznacza także wzrost cen słodyczy i napojów)
5. Maliny - wzrost cen o 14%
6. Banany - wzrost cen o 48%
7. Energia elektryczna - wzrost cen "początkowo", w dłuższej perspektywie
mają spaść. To jeden z najlepszych wiców dziennikarzyn SE: ta dłuższa
perspektywa to rok 2020, co nie jest żadnym planem czy szacunkiem, ale
wróżeniem z fusów po kawie rozpuszczalnej.
8. Usługi komunalne - wzrost cen, w dodatku w całości przerzucony na
gospodarstwa domowe. "Na szczęście" - dowcipkują dalej autorzy artykułu -
"ceny będą rosnąć stopniowo" i to zaledwie przez 12 najblizszych lat.
9. Papierosy - wzrost cen 0 70-140%.
10. Leki - wzrost cen medykamentów refundowanych oraz wzrost VAT na
strzykawki i artykuły opatrunkowe.
11. Artykuły szkolne, podręczniki i zabawki - wzrost cen, co jest zrozumiałe
samo w sobie: przecież głosujemy TAK dla dobra naszych dzieci!
Podsumowując: po Anszlusie ograniczymy spozycie luksusowych artykułów
spozywczych typu ryż, nabiał czy niezdrowe mięso, przestaniemy słodzić kawkę
i herbatkę (zdrowa dieta, słusznie), owoce i warzywa zaczniemy traktować z
odpowiednim szacunkiem i kupować tylko od święta, a nie tak zupełnie bez
refleksji objadać się nimi jak głupi, wieczory będziemy spędzać romantycznie
przy świetle księżyca, a sikać w dworcowych szaletach. Ponieważ będziemy
odżywiać się zdrowiej, to nie będzie nas obchodziły ceny leków, a
uświadomione politycznie bachory nie będą podskakiwać, kiedy odmówimy im
kupna nowej zabawki. Raj.
Acha, no tak, parę rzeczy będzie tańszych:
1. Makaron (gigantyczny spadek cen aż o 10%)
2. Drób (co prawda spadek cen się "szacuje", ale co tam, będzie lepiej na
pewno)
3. Rozmowy telefoniczne - proszę, będzie można sobie gadać do woli, co z
tego, że na głodniaka w nieogrzanym mieszkaniu.
4. Alkohol - a pytlując przez telefon będziemy popijać ekonomicznie
Dżonyłokera (ekonomicznie - bo na głodniaka).
5. Ceny biletów kolejowych i lotniczych - to szczególnie ważna informacja dla
najbiedniejszych i bezrobotnych.
Podsumowując - będzie znakomicie, a nawet jeszcze lepiej: podwyżka kosztów
życia zrekompensowana przez tanie bilety i perspektywę szybkiego rozwoju,
którego pierwsze efekty pewnie będzie widać po 2020 r., to wystarczające
argumenty, by głosować za Anszlusem. No bo czym tacy eurosceptycy mogą nas
przebić na polu kabaretowym? Suchymi faktami?