cs137
29.09.07, 22:28
Według amerykańskiego savoir vivre, grzecznie jest zapytać przybysza z daleka
"Where are you from?" Obyczaj ten wywodzi sie jeszcze z dawnych czasów, gdy do
nielicznych osad, rozrzuconych po ogromnym interiorze, jeden przybysz z
zewnątrz trafiał średnio raz na pół roku.
Poniewaź kazdy Amerykanin rozpoznaje natychmiast po moim akcencie, źe nie
jestem miejscowy, pytanie "Where are you from" zdarza mi się słyszeć nader
często. Zawasze wtedy odpowiadam z dumą i godnością, źe do USA przybyłem z
Polski.
Od pewnego czasu (roku czy półtora) zauwaźyłem, źe reakcja na tę odpowiedź się
nieco zmieniła. Uprzednio rozmówcy przybierali na twarzy wyraz mówiący: "O,
jakże mi miło!". Teraz mimika jest wyrażnie inna i wyraża jakby mieszaninę
ironii i politowania.
Wymyśliłem na to proste lekarstwo. Mówię, jak dawniej: "Do USA przybyłem z
Polski". Ale zaraz dodaję: "Niedawno otrzymałem status uchodźcy politycznego".
Na twarzy rozmówcy momentalnie pojawia się wyraz zrozumienia i podziwu.
A ja dyskretnie nie wyjaśniam mu, że status uchodźcy istotnie otrzymalem, ale
w 1982 roku. Przecież nie mówię nieprawdy, stwierdzając "niedawno". No bo co
to jest 25 lat w porównaniu z ponad tysiącem lat historii Polski?