Dodaj do ulubionych

Terroryzm UBezpieczycieli

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.08.03, 00:33
Jeszcze niebezpieczniejsze ubezpieczenia



Marcin Masny

Ubezpieczyciele przeżywają najgłębszy kryzys od dziesięcioleci. Próbują więc
namówić polityków na nowe ubezpieczenia obowiązkowe (zwłaszcza od
odpowiedzialności cywilnej) albo za pomocą ustaw wzmóc w nas zamiłowanie do
pozywania współobywateli o wszystko.




W Polsce sześć lat temu przebąkiwano o obowiązkowej polisie od katastrof, a
wplanach asekuratorów coraz to nowe profesje miałyby być objęte obowiązkowym
OC.



Bulić!



Komisja Europejska, a przynajmniej niektórzy wpływowi biurokraci, chce
wymusić na przedsiębiorstwach obowiązkowe ubezpieczenie OC za szkody
środowiskowe, a tylko patrzeć, jak pojawi się pomysł przymusu ubezpieczenia
OC za szkody socjalne. Po świecie szaleje wiatr, co się nazywa CSR czyli
Corporate Social Responsibility. Na polski wykłada się to Odpowiedzialność
Społeczna Przedsiębiorstwa. Wiatr jeszcze nie przybrał rozmiarów tajfunu, a
responsibility nie oznacza liability. Za responsibility się nie płaci. Za
liability owszem.

Na razie jesteśmy na poletku kodeksów etycznych i dobrowolnych sprawozdań.
Bruksela jak dotąd bardzo pilnuje, żeby szaleństwo nie stało się prawem.
Komisja Europejska w maju zachęciła wszystkie państwa członkowskie do
wprowadzania kodeksów Corporate Governance, ale niewiążących i dobrowolnych.
Komisja stwierdza potrzebę wzmożonej przejrzystości w kwestiach uczciwej
konkurencji i zagrożenia przestępczością. Pomysły Komisji Europejskiej mogą
się okazać nieco kosztowne, ale nie są groźne. W Londynie jednak - podobnie
jak i u nas - wystartowała reforma prawa spółek, więc zwolennicy społeczno-
ekologicznego terroru też wystartowali z projektem ustawy, która nakłada na
kierownictwa firm nowe zakresy odpowiedzialności, za którą się płaci. Podobne
głupoty lada chwila nakręceni postępowcy będą chcieli upchnąć w prawie
handlowym innych państw. Metoda postępowców jest wyrafinowana. Najpierw w
ekstazie cytują wieszczów naszego wieku. Może to być guru współczesnych
gnostyków Hans Jonas ze swą książką "Zasada odpowiedzialności", którą w
Warszawie szczęśliwie można kupić w tanich księgarniach, co dowodzi, że
Polacy mają sporo zdrowego rozsądku. Jeśli propaganda ma być skuteczna w
środowisku katolicko-konserwatywnym, postępowcy sięgają jednak po wybitnego
żydowskiego personalistę Emmanuela Lévinasa. Nie odmówię sobie
cytatu: "Imperatyw etyczny: "Jestem odpowiedzialny za innych" nie pochodzi od
zinterioryzowanego autorytetu moralnego. Jest samą w sobie obecnością innego,
jego bliskością, konstruującą moją odpowiedzialność". Ja to akurat rozumiem,
bo lubię poezję. Ale czy aby ta poetycka odpowiedzialność ma oznaczać, że -
kurna olek - każdy każdego może pozwać o wszystko, a ten drugi ma płacić,
płacić, płacić?



Smakosze jakości życia



Na Zachodzie prawie połowa badanych chce poświęcić więcej uwagi jakości życia
nawet za cenę zmniejszenia tempa wzrostu gospodarczego. Dla zwolenników CSR
zamiłowanie do jakości życia nakazuje nadać nowy sens przedsiębiorstwu. Z
podmiotu czysto gospodarczego staje się ono czynnikiem spójności społecznej.
Okazuje się, że "firma jest powołana do przyjęcia większej odpowiedzialności
wobec wspólnoty, w której funkcjonuje, do znalezienia syntezy między własnymi
wymaganiami gospodarczego wzmocnienia a wymogami społeczeństwa obywatelskiego
z jego nieodłącznymi oczekiwaniami dobrobytu". To był cytat z jakiegoś CSR-
owskiego manifestu. CSR polega na tym, że "firmy przeznaczają środki na
kształcenie ustawiczne własnych pracowników i współpracowników albo przyjmują
politykę ułatwiająca zatrudnienie osób, którym rynek pracy nie sprzyja;
wybierają dostawców przestrzegających praw człowieka; starają się unikać
szkód ekologicznych w wyniku własnej działalności; oferują klientom produkty
i usługi zdolne zadowolić ich potrzeby w kategoriach jakości i
bezpieczeństwa; inwestują w społeczność lokalną, na przykład współpracując ze
szkołami i uniwersytetami dla rozwoju procesów kształceniowych zgodnych z
wymaganiami rynku pracy i aspiracjami ludzkimi albo też wreszcie wspierając
partnerstwo z organizacjami non-profit aktywnymi na tym samym terenie, czy
też przez kampanie marketingu społecznego, czy przez "delegowanie" własnego
personelu, czy przez donacje pieniężne". OK! Ale to wszystko firma robi, BO
JEJ SIĘ OPŁACA!!!!! Jak można wymuszać takie działania prawem?!

Włoska filia Ipsosa zrobiła sondaż na temat znaczenia i wartości
przyznawanych przez konsumentów i obywateli zaangażowaniu firm w inicjatywy
marketingu społecznego. 77 proc. badanych zgodziło się, że firmy mają mieć
udział w rozwiązywaniu problemów społecznych.

Według Zielonej Księgi "Wspierać europejskie ramy społecznej
odpowiedzialności przedsiębiorstw" (Komisja Europejska, lipiec 2001 roku)
społecznie odpowiedzialne są przedsiębiorstwa, które "z własnej inicjatywy
decydują się przyczyniać się do ulepszenia społeczeństwa i ochrony
środowiska".

Ja tam nie chcę, żeby jakaś firma X ulepszała mi społeczeństwo, zwłaszcza
gdyby firma Y, która na ulepszanie nie ma ochoty, miała za tę niechęć bulić.
Pozostaje mieć nadzieje, że Polacy mają jeszcze dość rozumu, a polscy
posłowie oprą się idiotycznemu lobbingowi, który zapewne niebawem się zacznie
rozkręcać.



Postępowe Królestwo



Od dołu jednak, a może gdzieś z boku, wyrasta koncepcja totalnej reformy
prawa spółek. Ta reforma w założeniach pomysłodawców idzie bardzo daleko. W
gruncie rzeczy chodzi o nadanie spółce nowego sensu. W tradycji prawnej
spółki traktuje się przede wszystkim jako narzędzia osiągania celów
gospodarczych. Tradycja wywodząca się z common law i kontynentalne kodeksy
zgodnie dopuszczają inne cele spółek, ale nikomu dotąd nie przychodziło do
głowy, żeby prawo miało spółkom te cele narzucać. Jeżeli właściciele spółki
chcą, żeby jej celem było prowadzenie sierocińca, to OK. Ale prawo nie może
narzucić wszystkim spółkom prowadzenia sierocińców. Niestety europejskie
ustawodawstwa zawierają już takie zobowiązania. Ale na razie są one
usytuowane poza prawem spółek, czy generalnie poza ściśle rozumianym prawem
cywilnym, np. w prawie pracy czy specjalnych ustawach. Nie wolno bez
ograniczeń wyrzucać ludzi z pracy, a za trucie przewidziane są kary. To
akurat są rzeczy rozsądnie uzasadnione. Są oczywiście rzeczy gorsze:
niemieckie współzarządzanie firmami przez załogę czy różne fundusze socjalne
itd. Ale - jak już mówiłem - teraz pozaekonomiczne zobowiązania miałyby spaść
na spółkę już nie jako na pracodawcę, tylko jako na spółkę.

Brytyjski projekt ustawy o odpowiedzialności spółek zobowiązuje największe
spółki do sporządzania i publikacji raportów na temat "spraw ekologicznych,
społecznych i gospodarczo-finansowych" (w tej właśnie kolejności). Obarcza
kierowników spółek nowymi zakresami odpowiedzialności, otwiera możliwość
dochodzenia odszkodowań za mocno nieokreślone szkody i angażuje
odpowiedzialność karną.



Dbaj o biznes konkurenta



Według projektu raport roczny spółki miałby dotyczyć wszystkich "znacznych"
efektów (impacts) jej działań w roku poprzednim, oceny planowanych działań,
polityki zatrudnienia, podatków i płatności dla państw, w których spółka
operuje, ulg i innych korzyści otrzymanych przez nią od rządów, jej wpłat na
rzecz partii politycznych. Spółka miałaby przedsięwziąć wszelkie racjonalne
kroki, aby udostępnić ten raport "wszelkim osobom zainteresowanym". Każdy
większy projekt miałby być konsultowany ze wszystkimi, których mógłby
dotyczyć. Kierownictwo spółki ma dbać o jej sukces, ale jednocześnie ma
uwzględniać ekologiczne, społeczne i ekonomiczne efekty tych działań oraz
interesy wszystkich zainteresowanych (stakeholderów, zwanych też
interesariuszami). Ma też podjąć wszystkie racjonalne kroki, aby
zminimalizować negatywne efekty swych operacji. Mówiąc po ludzku
Obserwuj wątek
    • Gość: +++Ignorant Re: Terroryzm UBezpieczycieli IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.08.03, 00:33




      Dbaj o biznes konkurenta



      Według projektu raport roczny spółki miałby dotyczyć wszystkich "znacznych"
      efektów (impacts) jej działań w roku poprzednim, oceny planowanych działań,
      polityki zatrudnienia, podatków i płatności dla państw, w których spółka
      operuje, ulg i innych korzyści otrzymanych przez nią od rządów, jej wpłat na
      rzecz partii politycznych. Spółka miałaby przedsięwziąć wszelkie racjonalne
      kroki, aby udostępnić ten raport "wszelkim osobom zainteresowanym". Każdy
      większy projekt miałby być konsultowany ze wszystkimi, których mógłby dotyczyć.
      Kierownictwo spółki ma dbać o jej sukces, ale jednocześnie ma uwzględniać
      ekologiczne, społeczne i ekonomiczne efekty tych działań oraz interesy
      wszystkich zainteresowanych (stakeholderów, zwanych też interesariuszami). Ma
      też podjąć wszystkie racjonalne kroki, aby zminimalizować negatywne efekty
      swych operacji. Mówiąc po ludzku prezes firmy ma pilnować, aby przypadkiem jego
      działania nie przysporzyły ekonomicznych szkód konkurencji. Może moja wykładnia
      jest nietrafna, ale dopuszczalna. A jeśli jest dopuszczalna, to sądy mogą się
      nią kierować. W ten sposób prawo spółek wkroczyło w opary absurdu. Oczywiście
      kierownicy spółek mieliby odpowiadać cywilnoprawnie (be liable) za wszelkie
      znaczne efekty spowodowane niedbałym lub świadomym niedopełnieniem obowiązków
      nałożonych przez tę ustawę. Rządowa agencja (Corporate Responsibility Board)
      miałaby decydować, jakie efekty są "znaczne", jaki projekt jest "większy" i
      jakie osoby są "zainteresowane" lub "dotknięte" działaniami spółki. W istocie
      więc sąd miałby tu niewiele do powiedzenia. Za łamanie ustawy groziłoby nawet
      więzienie. Można sobie wyobrazić koszt polisy od takiej odpowiedzialności.

      Każdy może wyciskać z mózgownicy, co chce. Niestety ten projekt wsparły swymi
      podpisami setki posłów ze wszystkich partii i tysiące poddanych królowej
      Elżbiety. Tylko czekać, aż coś podobnego wykluje się w kolejnych państwach
      Europy. A przymusowe ubezpieczenie od powodzi nadal kusi ubezpieczycieli,
      zwłaszcza w Niemczech. Pamiętajmy, że nasi profesorowie od pisania ustaw nadal
      są zapatrzeni we wzorce niemieckie.


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka