Dodaj do ulubionych

AFORYZMY NA NOWY ROK !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

03.01.02, 02:06
A oto kilka ciekawych aforyzmów...

" Najmądrzejsze i najbardziej trwałe były zawsze te państwa i narody, kóre były
najbardziej pobożne."
Ksenofont

"Dzisiejszy świat demokratyczny pogrąża się powoli w bagnie z gówna i spermy"
Mikołaj Gomez Davila


"Wartość jako towar traci wartość"
Krzysztof Bilica

"gdy tyranem jest anonimowa ustawa, człowiek nowoczesny czuje się wolny"
Mikołaj Gomez Davila
Obserwuj wątek
    • jot-23 Re: AFORYZMY NA NOWY ROK !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 03.01.02, 02:27
      I find that the harder I work, the more luck I seem to have
    • Gość: doku To oczywista nieprawda IP: *.mofnet.gov.pl 03.01.02, 11:32
      torquemada napisał(a):

      >
      > " Najmądrzejsze i najbardziej trwałe były zawsze te państwa i narody, kóre były
      > najbardziej pobożne."
      > Ksenofont
      >

      Głupiec nie wiedział tego co my. Chiny są od tysięcy lat przykładem trwałości
      państwa niepobożnego, a najbardziej pobożne państwo świata - Imperium Azteków -
      rozpadło się z powodu swej pobożności. Pobożność tych krwawych i chorych
      psychicznie pobożnisi była tak absurdalnie głupia, że azteckim żołnierzom nie
      wolno było zabijać nawet wrogów w czasie bitwy. Mieli religijne przykazanie brać
      ich do niewoli żywych, gdyż życie było dla Azteków najwyższą wartością. Aztecki
      żołnierz nie potrafił zabić, świadomość okrucieństwa kary za ten najcięższy
      grzech paraliżowała go. Aztecki Kościół, władający tym pobożnym narodem,
      potrzebował około 20 tysięcy ofiar rocznie, aby nakarmić swoich pobożnych
      wiernych krwią i ciałem tych baranków bożych - pobranych jeńców i dzieci
      hodowanych specjalnie przez własnych rodziców na ofiary dla Boga - miłość do Boga
      była tam silniejsza niż miłość do dzieci.

      Ofiary były żywcem obdzierane ze skóry, ksiądz zjadał jeszcze bijące serce
      ofiary, ubierał się w zręcznie zdjętą skórę i tańczył w tym krwawym płaszczu swój
      pobożny taniec, podczas gdy tłum wiernych rozrywał krwawe szczątki gołymi palcami
      i zębami i dzielił się ciałem baranka bożego. Był to straszny szok dla pierwszych
      posłów z Europy, zaproszonych na uroczystości azteckie - kiedy musieli patrzeć na
      karykaturę własnych katolickich rytuałów, jakby specjalnie przygotowaną po to, by
      zakpić sobie z przedstawicieli Kościoła Katolickiego. A ci byli szczerze
      przekonani, że znaleźli się w miejscu specjalnie urządzonym przez Szatana, na
      pośmiewisko katolikom - podobieństwo rytuałów, te same pobożne treści, tyle że
      dosłownie potraktowane - dzielenie się krwią i ciałem ofiary, dosłownie z pełnym
      okrucieństwem realizowana biblijna idea poświęcania Bogu swoich dzieci, a na
      dodatek wiara tak szczera, silna i głęboka, że wprost zawstydzająca dla obłudnych
      z natury chrześcijan. Pobożni Aztekowie, do końca wierni przykazaniom bożym, nie
      potrafili przełamać tabu grzechu "nie zabijaj" i mimo kolejnych przegranych bitew
      z garstką hiszpańskich rycerzy, wciaż do końca próbowali tylko obezwładniać ich
      jakimiś swoimi zapaśniczymi chwytami, podczas gdy ci bezkarnie do nich strzelali,
      cięli ich mieczmi i kłuli sztyletami. Tak upadł najbardziej pobożny kraj świata.

      Warty odnotowania jest fakt, że przedstawiciele Kościoła Katolickiego byli tak
      przerażeni tym dziełem Szatana, uczynionym wg nich Bogu na pośmiewisko, że
      postanowili zetrzeć z powierzchni ziemi wszelkie ślady azteckiej kultury, aby
      nikt więcej nie dowiedział się, do czego prowadzi prawdziwa pobożność i
      prawdziwa, głęboka wiara religijna. Specjalne komisje z Watykanu sprawdzały czy
      dzieło niszczenia śladów azteckich robione jest dokładnie. Określenie "kamień na
      kamieniu" było w tym przypadku dziecinadą. Na terenach znajdujących się pod
      kontrolą Azteków wykopywany był z ziemi każdy kamień jaki dało się wykopać i
      jeżeli nosił jakiekolwiek ślady napisów czy, był rogniatany na kawałeczki, które
      rozrzucano na wietrze - tylko w ten sposób można było zapewnić skuteczność dziełu
      zniszczenia szatańskiego przyczółka. Wszelkie napisy i rysunki z piramid i
      grubszych murów skrupulatnie obtłukiwano, wszystkie dzieła sztuki niszczono, a
      ludność mordowano.

      Pobożność jest głównym źródłem zła, a wiara religijna jest powszechnym objawem
      choroby zwanej głupotą.
      • Gość: jajacek AFORYZM IP: *.kabel.telenet.be 03.01.02, 11:37
        Z gory przepraszam smile

        Polak jestem w dupe jebie, z kazdej bidy sie wygrzebie !
      • Gość: siedem Re: To oczywista nieprawda IP: *.tgory.pik-net.pl 03.01.02, 11:38
        Gość portalu: doku napisał(a):

        > torquemada napisał(a):
        >
        > >
        > > " Najmądrzejsze i najbardziej trwałe były zawsze te państwa i narody, kóre
        > były
        > > najbardziej pobożne."
        > > Ksenofont
        > >
        >
        > Głupiec nie wiedział tego co my. Chiny są od tysięcy lat przykładem trwałości
        > państwa niepobożnego, a najbardziej pobożne państwo świata - Imperium Azteków -
        >
        > rozpadło się z powodu swej pobożności. Pobożność tych krwawych i chorych
        > psychicznie pobożnisi była tak absurdalnie głupia, że azteckim żołnierzom nie
        > wolno było zabijać nawet wrogów w czasie bitwy. Mieli religijne przykazanie bra
        > ć
        > ich do niewoli żywych, gdyż życie było dla Azteków najwyższą wartością. Aztecki
        >
        > żołnierz nie potrafił zabić, świadomość okrucieństwa kary za ten najcięższy
        > grzech paraliżowała go. Aztecki Kościół, władający tym pobożnym narodem,
        > potrzebował około 20 tysięcy ofiar rocznie, aby nakarmić swoich pobożnych
        > wiernych krwią i ciałem tych baranków bożych - pobranych jeńców i dzieci
        > hodowanych specjalnie przez własnych rodziców na ofiary dla Boga - miłość do Bo
        > ga
        > była tam silniejsza niż miłość do dzieci.
        >
        > Ofiary były żywcem obdzierane ze skóry, ksiądz zjadał jeszcze bijące serce
        > ofiary, ubierał się w zręcznie zdjętą skórę i tańczył w tym krwawym płaszczu sw
        > ój
        > pobożny taniec, podczas gdy tłum wiernych rozrywał krwawe szczątki gołymi palca
        > mi
        > i zębami i dzielił się ciałem baranka bożego. Był to straszny szok dla pierwszy
        > ch
        > posłów z Europy, zaproszonych na uroczystości azteckie - kiedy musieli patrzeć
        > na
        > karykaturę własnych katolickich rytuałów, jakby specjalnie przygotowaną po to,
        > by
        > zakpić sobie z przedstawicieli Kościoła Katolickiego. A ci byli szczerze
        > przekonani, że znaleźli się w miejscu specjalnie urządzonym przez Szatana, na
        > pośmiewisko katolikom - podobieństwo rytuałów, te same pobożne treści, tyle że
        > dosłownie potraktowane - dzielenie się krwią i ciałem ofiary, dosłownie z pełny
        > m
        > okrucieństwem realizowana biblijna idea poświęcania Bogu swoich dzieci, a na
        > dodatek wiara tak szczera, silna i głęboka, że wprost zawstydzająca dla obłudny
        > ch
        > z natury chrześcijan. Pobożni Aztekowie, do końca wierni przykazaniom bożym, ni
        > e
        > potrafili przełamać tabu grzechu "nie zabijaj" i mimo kolejnych przegranych bit
        > ew
        > z garstką hiszpańskich rycerzy, wciaż do końca próbowali tylko obezwładniać ich
        >
        > jakimiś swoimi zapaśniczymi chwytami, podczas gdy ci bezkarnie do nich strzelal
        > i,
        > cięli ich mieczmi i kłuli sztyletami. Tak upadł najbardziej pobożny kraj świata
        > .
        >
        > Warty odnotowania jest fakt, że przedstawiciele Kościoła Katolickiego byli tak
        > przerażeni tym dziełem Szatana, uczynionym wg nich Bogu na pośmiewisko, że
        > postanowili zetrzeć z powierzchni ziemi wszelkie ślady azteckiej kultury, aby
        > nikt więcej nie dowiedział się, do czego prowadzi prawdziwa pobożność i
        > prawdziwa, głęboka wiara religijna. Specjalne komisje z Watykanu sprawdzały czy
        >
        > dzieło niszczenia śladów azteckich robione jest dokładnie. Określenie "kamień n
        > a
        > kamieniu" było w tym przypadku dziecinadą. Na terenach znajdujących się pod
        > kontrolą Azteków wykopywany był z ziemi każdy kamień jaki dało się wykopać i
        > jeżeli nosił jakiekolwiek ślady napisów czy, był rogniatany na kawałeczki, któr
        > e
        > rozrzucano na wietrze - tylko w ten sposób można było zapewnić skuteczność dzie
        > łu
        > zniszczenia szatańskiego przyczółka. Wszelkie napisy i rysunki z piramid i
        > grubszych murów skrupulatnie obtłukiwano, wszystkie dzieła sztuki niszczono, a
        > ludność mordowano.
        >
        > Pobożność jest głównym źródłem zła, a wiara religijna jest powszechnym objawem
        > choroby zwanej głupotą.

        Doku zacznij stawiac kropeczki przed kazdym akapitem a sięgniesz poziomu krzysia81
        7,00
      • wild Aztecki GOV i dziwny sentymentalizm P.Doku?:) 03.01.02, 11:53
        Gość portalu: doku napisał(a):

        > torquemada napisał(a):
        >
        > >
        > > " Najmądrzejsze i najbardziej trwałe były zawsze te państwa i narody, kóre
        > były
        > > najbardziej pobożne."
        > > Ksenofont
        > >
        >
        > Głupiec nie wiedział tego co my. Chiny są od tysięcy lat przykładem trwałości
        > państwa niepobożnego, a najbardziej pobożne państwo świata - Imperium Azteków -
        >
        > rozpadło się z powodu swej pobożności. Pobożność tych krwawych i chorych
        > psychicznie pobożnisi była tak absurdalnie głupia, że azteckim żołnierzom nie
        > wolno było zabijać nawet wrogów w czasie bitwy. Mieli religijne przykazanie bra
        > ć
        > ich do niewoli żywych, gdyż życie było dla Azteków najwyższą wartością. Aztecki
        >
        > żołnierz nie potrafił zabić, świadomość okrucieństwa kary za ten najcięższy
        > grzech paraliżowała go. Aztecki Kościół, władający tym pobożnym narodem,
        > potrzebował około 20 tysięcy ofiar rocznie, aby nakarmić swoich pobożnych
        > wiernych krwią i ciałem tych baranków bożych - pobranych jeńców i dzieci
        > hodowanych specjalnie przez własnych rodziców na ofiary dla Boga - miłość do Bo
        > ga
        > była tam silniejsza niż miłość do dzieci.
        >
        > Ofiary były żywcem obdzierane ze skóry, ksiądz zjadał jeszcze bijące serce
        > ofiary, ubierał się w zręcznie zdjętą skórę i tańczył w tym krwawym płaszczu sw
        > ój
        > pobożny taniec, podczas gdy tłum wiernych rozrywał krwawe szczątki gołymi palca
        > mi
        > i zębami i dzielił się ciałem baranka bożego. Był to straszny szok dla pierwszy
        > ch
        > posłów z Europy, zaproszonych na uroczystości azteckie - kiedy musieli patrzeć
        > na
        > karykaturę własnych katolickich rytuałów, jakby specjalnie przygotowaną po to,
        > by
        > zakpić sobie z przedstawicieli Kościoła Katolickiego. A ci byli szczerze
        > przekonani, że znaleźli się w miejscu specjalnie urządzonym przez Szatana, na
        > pośmiewisko katolikom - podobieństwo rytuałów, te same pobożne treści, tyle że
        > dosłownie potraktowane - dzielenie się krwią i ciałem ofiary, dosłownie z pełny
        > m
        > okrucieństwem realizowana biblijna idea poświęcania Bogu swoich dzieci, a na
        > dodatek wiara tak szczera, silna i głęboka, że wprost zawstydzająca dla obłudny
        > ch
        > z natury chrześcijan. Pobożni Aztekowie, do końca wierni przykazaniom bożym, ni
        > e
        > potrafili przełamać tabu grzechu "nie zabijaj" i mimo kolejnych przegranych bit
        > ew
        > z garstką hiszpańskich rycerzy, wciaż do końca próbowali tylko obezwładniać ich
        >
        > jakimiś swoimi zapaśniczymi chwytami, podczas gdy ci bezkarnie do nich strzelal
        > i,
        > cięli ich mieczmi i kłuli sztyletami. Tak upadł najbardziej pobożny kraj świata
        > .
        >
        > Warty odnotowania jest fakt, że przedstawiciele Kościoła Katolickiego byli tak
        > przerażeni tym dziełem Szatana, uczynionym wg nich Bogu na pośmiewisko, że
        > postanowili zetrzeć z powierzchni ziemi wszelkie ślady azteckiej kultury, aby
        > nikt więcej nie dowiedział się, do czego prowadzi prawdziwa pobożność i
        > prawdziwa, głęboka wiara religijna. Specjalne komisje z Watykanu sprawdzały czy
        >
        > dzieło niszczenia śladów azteckich robione jest dokładnie. Określenie "kamień n
        > a
        > kamieniu" było w tym przypadku dziecinadą. Na terenach znajdujących się pod
        > kontrolą Azteków wykopywany był z ziemi każdy kamień jaki dało się wykopać i
        > jeżeli nosił jakiekolwiek ślady napisów czy, był rogniatany na kawałeczki, któr
        > e
        > rozrzucano na wietrze - tylko w ten sposób można było zapewnić skuteczność dzie
        > łu
        > zniszczenia szatańskiego przyczółka. Wszelkie napisy i rysunki z piramid i
        > grubszych murów skrupulatnie obtłukiwano, wszystkie dzieła sztuki niszczono, a
        > ludność mordowano.
        >
        > Pobożność jest głównym źródłem zła, a wiara religijna jest powszechnym objawem
        > choroby zwanej głupotą.

        przepraszam o czym tu mowa? o "prawie" w którym zabija sie niewinnych ludzi bez
        sądu i wyroku?
      • Gość: luka Re: To oczywista nieprawda IP: 217.67.196.* 03.01.02, 11:57
        Gość portalu: doku napisał(a):

        > Pobożność tych krwawych i chorych
        > psychicznie pobożnisi była tak absurdalnie głupia, że azteckim żołnierzom nie
        > wolno było zabijać nawet wrogów w czasie bitwy. Mieli religijne przykazanie bra
        > ć
        > ich do niewoli żywych, gdyż życie było dla Azteków najwyższą wartością. Aztecki
        > żołnierz nie potrafił zabić, świadomość okrucieństwa kary za ten najcięższy
        > grzech paraliżowała go.

        Byłbyś łaskaw wskazać źródło tych swoich bredni - sposoby walki stosowane przez
        Azteków? Wszelkie publikacje wskazują raczej na rzecz dokładnie
        odmienną: "Państwo Azteków - Mexicas było przede wszystkim organizacją militarną
        w odróżnieniu od pozostałych mezoamerykańskich cywilizacji". Aztekowie prowadzili
        liczne, krwawe wojny. A trudno sobie wyobrazić, by dokonywali ich technikami
        obezwładniania przeciwników. Sztylety, włócznie i tarcze były li tylko do ozdoby,
        tak?
        • wild moze On pomylił komiksy? :) 03.01.02, 11:58
          Gość portalu: luka napisał(a):

          > Gość portalu: doku napisał(a):
          >
          > > Pobożność tych krwawych i chorych
          > > psychicznie pobożnisi była tak absurdalnie głupia, że azteckim żołnierzom
          > nie
          > > wolno było zabijać nawet wrogów w czasie bitwy. Mieli religijne przykazani
          > e bra
          > > ć
          > > ich do niewoli żywych, gdyż życie było dla Azteków najwyższą wartością. Az
          > tecki
          > > żołnierz nie potrafił zabić, świadomość okrucieństwa kary za ten najcięższ
          > y
          > > grzech paraliżowała go.
          >
          > Byłbyś łaskaw wskazać źródło tych swoich bredni - sposoby walki stosowane przez
          >
          > Azteków? Wszelkie publikacje wskazują raczej na rzecz dokładnie
          > odmienną: "Państwo Azteków - Mexicas było przede wszystkim organizacją militarn
          > ą
          > w odróżnieniu od pozostałych mezoamerykańskich cywilizacji". Aztekowie prowadzi
          > li
          > liczne, krwawe wojny. A trudno sobie wyobrazić, by dokonywali ich technikami
          > obezwładniania przeciwników. Sztylety, włócznie i tarcze były li tylko do ozdob
          > y,
          > tak?

          i gdzieś chmurki sie zaplątały!smile)
          • Gość: luka Re: moze On pomylił komiksy? :) IP: 217.67.196.* 03.01.02, 12:04
            wild napisał(a):

            > i gdzieś chmurki sie zaplątały!smile)

            Ależ kiedyś był nawet komiks o Cortezie - i pokazane na nim były bitwy z Aztekami.
            Doku tak się zacietrzewił w nienawiści do KK i wierzących, że nie zwraca uwagi na
            takie drobiazgi jak przepisywanie słowo w słowo: woli wykonać obłąkańczą wariację
            na temat. A tak przy okazji: czy taka nienawiść do Kościoła nie jest przypadkiem
            pogańską wersją religii?
          • Gość: doku Nie popisuj się ignorancją, to w złym guście IP: *.mofnet.gov.pl 03.01.02, 12:49
            • wild czy na Doku Św. "kapłana-genetyka"! mam paść na... 03.01.02, 13:16
              gov?smile dobre skojarzenie?

        • Gość: doku Historycy są już zgodni IP: *.mofnet.gov.pl 03.01.02, 12:47
          Gość portalu: luka napisał(a):

          > Wszelkie publikacje wskazują raczej na rzecz dokładnie
          > odmienną: "Państwo Azteków - Mexicas było przede wszystkim organizacją militarn
          > ą
          > w odróżnieniu od pozostałych mezoamerykańskich cywilizacji". Aztekowie prowadzi
          > li
          > liczne, krwawe wojny.

          Całkowita nieprawda, czytasz jakieś stare wydawnictwa. Przeczytaj np. "Aztekowie"
          Inga Clendinnen PIW 1996 copyright Cambridge University Press 1991.
          • Gość: luka Re: Historycy są już zgodni - wcale nie IP: 217.67.196.* 03.01.02, 13:01
            Gość portalu: doku napisał(a):

            > Całkowita nieprawda, czytasz jakieś stare wydawnictwa. Przeczytaj np. "Aztekowi
            > e" Inga Clendinnen PIW 1996 copyright Cambridge University Press 1991.

            Nie mogę przeczytać w tej chwili z przyczyn oczywistych - więc może zacytuj
            jakieś zdania na poparcie swoich tez?
            I wymień nazwiska tych innych, zgadzających się z Clendinnen, historyków.
            • Gość: doku Jaja sobie robisz? IP: *.mofnet.gov.pl 03.01.02, 13:13
              Gość portalu: luka napisał(a):

              >
              > I wymień nazwiska tych innych, zgadzających się z Clendinnen, historyków.

              Masz tupet!
              • Gość: luka Re: Jaja sobie robisz? IP: 217.67.196.* 03.01.02, 14:02
                Gość portalu: doku napisał(a):

                > Masz tupet!

                Ja? A kto ogłosił, że historycy uznali prawdziwość ustaleń Clandinnen?
                Grzecznie spytałem, kto jeszcze poparł te nowe ustalenia, zakładając, że
                prawidłowo relacjonujesz jej książkę.

                • Gość: doku Re: Jaja sobie robisz? IP: *.mofnet.gov.pl 03.01.02, 16:48
                  Gość portalu: luka napisał(a):

                  >
                  > Grzecznie spytałem, kto jeszcze poparł te nowe ustalenia,

                  A jak ja w pracy mam zdobyć takie informacje?!

                  • Gość: luka Re: Jaja sobie robisz? IP: 217.67.196.* 03.01.02, 17:00
                    Gość portalu: doku napisał(a):

                    > A jak ja w pracy mam zdobyć takie informacje?!

                    Czyżbyś nie panował nad tym, co piszesz?

                    • Gość: doku Panuję (nie rozumiem związku pytania z wątkiem) IP: *.mofnet.gov.pl 03.01.02, 17:02
        • Gość: doku Prawda jest taka IP: *.mofnet.gov.pl 03.01.02, 13:10
          Gość portalu: luka napisał(a):

          > Aztekowie prowadzili
          > liczne, krwawe wojny.

          Prawdą jest, że Aztekowie prowadzili liczne wojny, ale były to wojny bezkrwawe.
          Co wiecej, były to wojny umówione pomiędzy "wrogimi" władcami, gdyż religie
          podobna do azteckiej wyznawali też w sąsiednich państwach, tylko pozornie
          niezależnych od azteckiego. Wojny te były prowadzone każdego roku, a jedynym ich
          celem było zdobycie jeńców na ofiary - dlatego właśnie wojownikom z tamtej części
          świata nie wolno było zabijać, prawo zabijania mieli tylko kapłani, a zabicie
          wroga w bitwie było świętokradztwem.
          • Gość: luka Re: Prawda jest taka IP: 217.67.196.* 03.01.02, 14:00
            Gość portalu: doku napisał(a):

            > Prawdą jest, że Aztekowie prowadzili liczne wojny, ale były to wojny bezkrwawe.
            > Co wiecej, były to wojny umówione pomiędzy "wrogimi" władcami, gdyż religie
            > podobna do azteckiej wyznawali też w sąsiednich państwach, tylko pozornie
            > niezależnych od azteckiego. Wojny te były prowadzone każdego roku, a jedynym ic
            > h
            > celem było zdobycie jeńców na ofiary - dlatego właśnie wojownikom z tamtej częś
            > ci
            > świata nie wolno było zabijać, prawo zabijania mieli tylko kapłani, a zabicie
            > wroga w bitwie było świętokradztwem.

            Jak rozumiem, cytujesz tu Clendinnen, której książka, zapomniałeś dodać, nosi
            podtytuł "Próba interpretacji".
            Bitwy, o których piszesz, tzw. wojny kwietne, istotnie odbywały się regularnie i
            miały na cel zdobycie niewolników, ale nie było to jedyne walki prowadzone przez
            Azteków.
            Czy jednak na pewno Aztekowie tylko polowali na niewolników, przez cały okres
            swej historii? Czy ich imperium powstało w sposób bezkrwawy?
            • Gość: doku Re: Prawda jest taka IP: *.mofnet.gov.pl 03.01.02, 15:03
              Gość portalu: luka napisał(a):

              >
              > Bitwy, o których piszesz, tzw. wojny kwietne, istotnie odbywały się regularnie
              > i
              > miały na cel zdobycie niewolników, ale nie było to jedyne walki prowadzone prze
              > z
              > Azteków.
              > Czy jednak na pewno Aztekowie tylko polowali na niewolników, przez cały okres
              > swej historii? Czy ich imperium powstało w sposób bezkrwawy?

              Nawet historia Azteków jest zbyt złożona, aby całość ująć w krótkich postach.
              Kiedyś prowadzili prawdziwe wojny i krwawo zdobyli imperium, ale kilka pokoleń
              wystarczyło, aby zaszczepić im tabu zabijania, którego nie potrafili przełamać
              nawet w obliczu zagłady dokonywanej przez Hiszpanów.
              • Gość: luka Re: Prawda jest taka IP: 217.67.196.* 03.01.02, 15:08
                Gość portalu: doku napisał(a):

                > Nawet historia Azteków jest zbyt złożona, aby całość ująć w krótkich postach.

                No właśnie - nie można tak było od razu?

                > Kiedyś prowadzili prawdziwe wojny i krwawo zdobyli imperium, ale kilka pokoleń
                > wystarczyło, aby zaszczepić im tabu zabijania, którego nie potrafili przełamać
                > nawet w obliczu zagłady dokonywanej przez Hiszpanów.

                Tu chyba jednak przesadzasz - Hiszpanom urządzili krwawą łaźnię podczas szturmu
                na Tenochtitlan i przegnali ich ze swojej stolicy.
                • Gość: doku Re: Prawda jest taka IP: *.mofnet.gov.pl 03.01.02, 16:45
                  Gość portalu: luka napisał(a):

                  >
                  >
                  > Tu chyba jednak przesadzasz - Hiszpanom urządzili krwawą łaźnię podczas szturmu
                  > na Tenochtitlan i przegnali ich ze swojej stolicy.

                  Ukarali ich za obrazę swoich bogów, za zamordowanie króla, za zbytnią pewność
                  siebie, gdy się rozpanoszyli, zaniedbując wszelkie środki ostrozności. Poza tym
                  to było już prawie postanie ludowe, a lud nie miał tak silnego tabu jak
                  wojownicy, nie miał tak silnej wiary.
          • Gość: Scan Re: Ad vocem IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 03.01.02, 14:29
            "Azteccy bogowie byli krwiożerczy i okrutni. Pragnęli krwi i to wyłącznie krwi
            ludzkiej. Pierwotnie zadowalali się ofiarami z kwiatów i owoców. Ale nadszedł
            dzień, kiedy uznano takie ofiary za nie dość skuteczne. Święte sagi Azteków
            mówią, że nastąpiło to wtedy, gdy Słońce stanęło w swym biegu i przez trzy dni
            było niewidoczne, tocząc walkę na śmierć i życie o powrót na nieboskłon.
            Obowiązkiem rodu ludzkiego było pomóc mu w tej walce. A cóż jest cenniejszego
            od krwi? Jeśli więc posąg boga napoić krwią, jeśli złożyć mu w ofierze
            dopiero, co wyrwane z żywego ciała drgające serce, to witalność tkwiąca w
            ofiarach przejdzie na boską istotę. Przodkowie Azteków wierzyli, że przez
            spożycie mięsa i krwi jeńców można wzmocnić własne siły. Taki sam "posiłek"
            winien przysporzyć mocy bogom w sposób proporcjonalny do ilości złożonych
            ofiar. Dlatego Aztekowie toczyli nieustanne wojny, a ich jeńcy trafiali na
            ofiarne ołtarze. Kiedy pokój trwał zbyt długo, organizowano "Kwietnie Wojny".
            Na polu walki spotykały się dwie armie, by stoczyć bitwę, w której strony nie
            żywiły do siebie wrogich uczuć. Starci było praktycznie wojenną grą, a
            przegranych brano żywcem do niewoli dla spragnionych krwi bóstw. Z tej
            metafizycznej trwogi o los bogów zrodziło się azteckie imperium, w którym
            wojownicy zdobywali sławę nie według ilości wrogów zabitych, lecz wziętych do
            niewoli, a czas pokoju, z powodu niewystarczającej ilości serc ofiarnych,
            oznaczał okres największego zagrożenia.


            Inny był los jeńców wysokiego rodu lub cieszących się sławą wielkich
            wojowników. Mogli walczyć o życie na kamieniu o średnicy półtora metra, zwanym
            przez Hiszpanów "gladiatorskim". Ofiara, przywiązana krótkim sznurem do
            kamienia, musiała stoczyć cztery pojedynki z najlepszymi wojownikami
            azteckimi, których zadaniem było nie zabić, lecz swymi uzbrojonymi w
            krzemienne ostrza maczugami w sposób zręczny i delikatny nacinać skórę
            skazańca tak, by cała spłynęła krwią. Kiedy żywcem krajany człowiek załamywał
            się z wyczerpania i upływu krwi, czekała go już tylko śmierć na kamieniu
            ofiarnym. Serce spalano w orlim naczyniu (kamienna misa umieszczona na
            grzbiecie figury jaguara, przeznaczona na krew i serce ofiary ludzkiej), a
            ciało po odjęciu głowy i tykwę z krwią wręczano zdobywcy owego jeńca. Musiał
            on przenieść tykwę przez miasto, mażąc po drodze jej zawartością usta
            kamiennych bóstw we wszystkich sanktuariach. Następnie wracał do swej
            dzielnicowej świątyni, aby obedrzeć ze skóry, poćwiartować i podzielić ciało.
            Potem przyglądał się, ubrany w skórę pokonanego, jak rodzina i przyjaciele
            spożywają rytualny posiłek z papki kukurydzianej i mięsa ofiary, płacząc nad
            podobnym losem, który mógłby spotkać i jego.
            Jeśli jeniec-gladiator pokonał wszystkich kolejnych przeciwników, a sam nie
            został przy tym nawet draśnięty, mógł odzyskać wolność. Taki niecodzienny
            przypadek przydarzył się jednemu z tlaskalańskich sławnych wojowników, ale
            pomimo to wybrał on śmierć na kamieniu ofiarnym. Wierzono, bowiem że pokonani
            w tym pojedynku dostawali się do specjalnego raju, zarezerwowanego dla
            najdzielniejszych.

            Jeszcze okrutniejszych ofiar wymagał bóg deszczu - Tlaloc. Wybrane przez
            kapłanów dopiero co narodzone dzieci przynoszono do świątyń i podrzynano im
            gardła. Łzy niemowląt miały, bowiem sprowadzić deszcz. Łez na pewno było
            więcej, bo smutku rodziców tracących dziecko nie mogła ukoić świadomość, że po
            śmieci trafi ono do raju Tlaloca"
            • Gość: Scan Re: Ad vocem c.d. IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 03.01.02, 14:34
              "Wszystkie ważne postacie Imperium Azteków pochodziły z warstwy wojowników,
              wraz ze swymi prestiżowymi przydomkami, ponieważ to przede wszystkim na polu
              bitewnym mężczyzna mógł dowieść swego męstwa. Najlepszym sposobem było wzięcie
              jeńców, przy czym ich liczba określała sławę żołnierza i jego prestiż.
              Wszystkie rodziny marzyły o synu przynależnym do warstwy wojowników.
              Podstawową masę żołnierską stanowili wszyscy zdolni do walki mężczyźni,
              przechodzący w wieku młodzieńczym przeszkolenie w szkole telpochcalli
              istniejącej w każdym calpulli, lub w kapłańskiej szkole calmecac.
              Uczestniczyli oni w operacjach wojskowych na zasadzie pospolitego ruszenia, w
              zależności od potrzeb, w składzie oddziałów wystawianych przez poszczególne
              calpultin. Po zakończeniu działań powracali do swych domów i zajęć rolniczych
              czy rzemieślniczych. Zazwyczaj udział w wojnie rozpoczynał się około 20 roku
              życia, ale w szczególnych wypadkach mobilizowano również chłopców od lat
              dwunastu oraz starców.
              Funkcje dowódcze pełnili wojownicy zawodowi, tworzący osobną grupę społeczną,
              podzieloną na kilka bractw czy też swego rodzaju zakonów rycerskich
              posiadających odrębne i precyzyjnie określone ubiory, ozdoby i formę
              uczesania, rezydujących w odrębnych budynkach i pozostających na utrzymaniu
              hueytlatoaniego. Przynależność do zakonów uzależniona była od pochodzenia
              społecznego i zasług wojennych.
              Najniższym jak się zdaje, stopniem w hierarhii wojskowej był tequihua, maący
              na swym koncie pojmanie czterech wrogów. Ludzie w tej randze wywodzili się ze
              wszystkich warstw społecznych i najprawdopodobniej nie stanowili zakonu w
              ścisłym tego słowa znaczeniu, chociaż tworzyli wyraźnie wyodrębnioną grupę.
              Mogli brać udział w naradach wojennych, zajmować stanowiska dowódcze lub
              urzędnicze.
              Typową organizacją wojskową byli natomiast cuacuauhtin, zwani "orłami"
              (cuauhtli) i "jaguarami" (oceotl), rekrutujący się wyłącznie spośród szlachty.
              Posiadali oni własną świątynię i rytuały, dysponowali specjalnym budynkiem w
              obrębie zabudowań pałacowych władcy, brali udział w naradach wojennych i z
              głosem ich liczył się bardzo hueytlatoani. Cieszyli się też wieloma
              dziedzicznymi przywilejami, np. nie płacili trybutu, mogli mieć kilka żon,
              używać bawełnianych ubiorów itp.
              Jeszcze większe znaczenie mieli ci przedstawiciele szlachty, którzy po
              dokonaniu dwudziestu wyczynów o nie znanym nam charakterze grupowali się w
              odrębnym zakonie jako wojownicy noszący tytuł cuachic. Oni oraz wojownicy
              otomitl, o których niewiadomo prawie nic poza tym, że nosili włosy obcięte
              przy uszach i związani byli przysięgą nieuciekania wobec dwunastu
              przeciwników, stanowili elitarne oddziały armii azteckiej. Istniała wreszcie
              organizacja tzw. caballeros pardos, wojowników pochodzących z niższych warstw
              społecznych. Mając już rangę tequihua i odznaczywszy się w walkach zyskiwali
              oni, oprócz specjalnych oznak wiele przywilejów, m.in. prawo noszenia
              bawełnianych ubiorów, posiadania 2-3 żon, jedzenia w pałacu władcy,
              uczestniczenia w obrzędowych tańcach obok pipilti - szlachty rodowej. Byli
              również zwolnieni z trybutu. Ich przywileje przechodziły na synów, choć nie
              jest jasne czy oznaczało to pełną nobilitację.
              Uzbrojenie ofensywne wojownika meksykańskiego składało się z procy
              (tematlatl), miotacza krótkich oszczepów (atlatl), włóczni właściwej
              (tepuztopilli), dzidy o trzech grotach (tlatzontectli), drewnianego miecz o
              krawędziach nabijanych silnie tnącymi ostrzami z obsydianu (macuahuitl) lub
              jego odmiany szerszej i dwuręcznej (macuahuitzocitl), drewnianej maczugi
              (cuauhololli), pik, kamieni rzucanych ręcznie oraz łuku (tlahuitolli) z
              zapasem strzał (mitl). Groty wykonane były z łupanego kamienia, kości
              zwierzęcych lub rybich ości, bardzo mocnch i bardzo ostrych. Grożną i
              skuteczną bronią były zwłaszcza macuahuitl i macuahuitzocitl, oczym przekonali
              się Hiszpanie obserwując jak jeden cios potrafi zabić konia.
              Uzbrojenie defensywne obejmowało okrągłe lub owalne tarcze(chimalli), wykonane
              z twardej trzciny przeplatanej bawełnianymi sznurami, z zewnątrz zdobione
              miedzy innymi piórami i złotymi blachami, chroniące nawet przed strzałem z
              kuszy; ichcahuipilli - rodzaj pancerza-kaftanu ze skóry podbitej bawełną lub z
              samej, mocno zbitej i pikowanej bawełny, o grubości do dwóch palców; kaftan z
              krótkimi spodniami, przypominającymi kombinezon wiązany z tyłu, z grubego
              materiału, pokryty różnobarwnymi piórami ("te pierzaste ubiory - pisał
              hiszpański żołnierz - mają odporność odpowiednią do ich broni, tak że nie
              przenikają przez nie strzały ani inne ostre pociski, tylko odbijają się nie
              raniąc, a nawet szpadą trudno jest je przebić"); luźne płaszcze podobne do
              peleryn, wiązane wokół szyi (ehuatl); ubiory ze skór zwierzęcych oraz
              drewniane hełmy w kształcie głów węży, orłów, jaguarów, w których twarz
              wojownika wystawała z otwartej paszczy, bogato zdobione piórami, złotem,
              szlachetnymi kamieniami"

              "Tenochtitlan 1521" autor: Ryszard Tomicki
              "Teatr którego nie było" autor: Maria Sten
              "Mitologia Azteków" autor: Maria Frankowska
              "Krótka historia Meksyku"
              "Śladami pierzastego węża" autor: Andrzej Kapłanek
      • wild Kapłan Aztecki GOV Doku i jego religia "atezim"? 03.01.02, 12:13
        Gość portalu: doku napisał(a):

        >i dzieci hodowanych specjalnie przez własnych rodziców na ofiary dla Boga -
        > miłość do Boga była tam silniejsza niż miłość do dzieci.


        Tak było kiedyś za totalitaryzmu GOV-Azteka
        wiara: "bóg-terror"

        wersja współczesna :

        i dzieci hodowanych specjalnie przez własnych rodziców na ofiary dla NAUKI -
        miłość do NAUKI była tam silniejsza niż miłość do dzieci.

        Tak było kiedyś(?) za totalitaryzmu GOV-Azteka
        wiara: "nauka-terror-przymusowa dotacja"

        cdn...
        • wild "ateizm" to taki jego listek figowy... 03.01.02, 12:14
          wild napisał(a):

          > Gość portalu: doku napisał(a):
          >
          > >i dzieci hodowanych specjalnie przez własnych rodziców na ofiary dla Boga -
          >
          > > miłość do Boga była tam silniejsza niż miłość do dzieci.
          >
          >
          > Tak było kiedyś za totalitaryzmu GOV-Azteka
          > wiara: "bóg-terror"
          >
          > wersja współczesna :
          >
          > i dzieci hodowanych specjalnie przez własnych rodziców na ofiary dla NAUKI -
          > miłość do NAUKI była tam silniejsza niż miłość do dzieci.
          >
          > Tak było kiedyś(?) za totalitaryzmu GOV-Azteka
          > wiara: "nauka-terror-przymusowa dotacja"
          >
          > cdn...

        • Gość: doku Obrażanie nauki - co za prostactwo IP: *.mofnet.gov.pl 03.01.02, 12:57
          wild napisał(a):

          >
          > i dzieci hodowanych specjalnie przez własnych rodziców na ofiary dla NAUKI -
          >

          Moralność naukowców jest niedoścignionym wzorcem, którego nie jesteś w stanie
          pojąć. Prawdziwy naukowiec sam sobie zaszczepia eksperymentalna szczepionkę, sam
          próbuje niebezpiecznych substancji, aby nie narazać innych, sam przenosi
          substancje radioaktywne. Iluż to naukowców poświęciło życie, gdyż mieli nadzieję,
          że nauka może w przyszłości uratować życie innych. Poczytaj trochę historię
          nauki, masz szansę nawet się wzruszyć, jeśli to uczucie nie jest Ci obce.
          • wild Dr. Doku Frankenstein? ( antysemityzm? ) 03.01.02, 13:12
            Gość portalu: doku napisał(a):

            > wild napisał(a):
            >
            > >
            > > i dzieci hodowanych specjalnie przez własnych rodziców na ofiary dla NAUKI
            > -
            > >
            >
            > Moralność naukowców jest niedoścignionym wzorcem, którego nie jesteś w stanie
            > pojąć. Prawdziwy naukowiec sam sobie zaszczepia eksperymentalna szczepionkę, sa
            > m
            > próbuje niebezpiecznych substancji, aby nie narazać innych, sam przenosi
            > substancje radioaktywne. Iluż to naukowców poświęciło życie, gdyż mieli nadziej
            > ę,
            > że nauka może w przyszłości uratować życie innych. Poczytaj trochę historię
            > nauki, masz szansę nawet się wzruszyć, jeśli to uczucie nie jest Ci obce.

            Aldus Huxley - "Nowy wspaniały świat"
          • Gość: Mag Re: Obrażanie nauki - co za prostactwo IP: *.duke-energy.com 03.01.02, 19:53
            Gość portalu: doku napisał(a):

            > Moralność naukowców jest niedoścignionym wzorcem, którego nie jesteś w stanie
            > pojąć. Prawdziwy naukowiec sam sobie zaszczepia eksperymentalna szczepionkę, sa
            > m
            > próbuje niebezpiecznych substancji, aby nie narazać innych, sam przenosi
            > substancje radioaktywne. Iluż to naukowców poświęciło życie, gdyż mieli nadziej
            > ę,
            > że nauka może w przyszłości uratować życie innych. Poczytaj trochę historię
            > nauki, masz szansę nawet się wzruszyć, jeśli to uczucie nie jest Ci obce.

            Z wrazenia o malo z krzesla nie spadlam. Skad wziales te tyrade ?
            Pewnie "Manifest naukowcow": "Naukowcy wszystkich krajow laczcie sie...".
            Wybacz, ale nikt tak sie dla nauki nie poswieca. Jesli ktos to zrobil w
            przeszlosci, to chyba tylko z braku wiedzy, vide Maria Curie, ktora NIE
            WIEDZIALA, ze radioaktywnosc jest zabojcza. A propos, Dziki Maksio pisal o
            naukowcach, a nie nauce, nieprawdaz Maksiu ?
      • Gość: Ladyhawk Do Doku IP: *.tele2.pl 03.01.02, 13:07
        Doku Mily!

        Czy jestes w stanie wyobrazic sobie czlowieka, ktory pod takim wstydem
        ciagnacym sie przez stulecia twarz chowa? Ja nie. Przeciez on nie dyskusji
        szuka, tylko ordynarnie samym szyldem zaczepia. Hansa twarz nowa?
        Zaraz mnie tu opadna quasidemony, co zalewaja forum ostatnio, wiec lepiej sie
        oddale.
        Trzymaj sie cieplo i Dobrego oraz Szczesliwego 2002 Roku zycze.
        M_hawk
        Trzymaj sie Doku cieplo
        • Gość: doku Nie mam pamięci do nicków, nie pamiętam hansa IP: *.mofnet.gov.pl 03.01.02, 13:16
    • wild Doku - to budowniczy 1984 made by GW?:) 03.01.02, 13:25
      cyrkla i kielni socjalizmu gov gov gov...


      Misja: Nadczłowiek? Rasa Panów? Nowy Wspaniały Sklonowany Lenin? Genetyczne
      zmodifikowanie kodu ludzkiego by nie juz nie było oszołomów, niepoprawnych,
      agresywnych, nie tak myślących a tylko wyznających JEDEN etos - FASZYZM


      niszcz faszyzm niszcz gov!

      G. B. Shaw: "Zabicie człowieka w mundurze, który jest twoim wrogiem, nie jest
      aktem morderstwa, ale aktem słusznej wojny"
    • Gość: Mag Re: AFORYZMY NA NOWY ROK !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.duke-energy.com 03.01.02, 17:20
      torquemada napisał(a):

      > " Najmądrzejsze i najbardziej trwałe były zawsze te państwa i narody, kóre były
      > najbardziej pobożne."
      > Ksenofont

      Murphy's Law:
      "Everybody believes in something; I believe I need another drink !"
      Czyli: Kazdy w cos wierzy; ja wierze, ze musze sie jeszcze napic smile))
      • Gość: jajacek czy nie mamay swojskich aforyzmow ? IP: *.kabel.telenet.be 03.01.02, 19:30
        Podpieramy sie obca literatura a nasza jest o wiele leprza bo odkrywa nasz
        narodowy charakter
        • Gość: Mag Re: czy nie mamay swojskich aforyzmow ? IP: *.duke-energy.com 03.01.02, 19:44
          Sorki, lata na obczyznie zbieraja swoje zniwo smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka