Gość: perli
IP: *.rato.net / 192.168.1.*
10.09.03, 18:29
tak moje drogie Ajwajaktualności!
Moja droga do powyższej diagnozy była długa. Drabiniaście. Jak dwanaście
szczebelków w trzynastu drabinkach. To przesada oczywiście ale odrobinka
prawdy w tym jest. Znowu wiersz? NIE bo....
Kiedy budzę się rankiem (a zawsze się budzę rankiem, bo budzik z jedną
wskazówką- nadobną podobną do pejsa- i drugą mniejszą równie nadobną i
podobną do pejsa, szarpie mnie za prawy łokieć i z kantorskim zaśpiewem -made
in heven- spadam na podłogę. Nie, nie na głowę! Spadam na podłogę a
konkretnie na papcie a jeszcze konkretniej na pejsiątka papciane.
Potem śniadanie. Płatki plus mleczko i dwa rozpuszczalne bławatki kawki.
Proces picia i jedzenia jest bardzo skomplikowany albowiem kawka mieszana
jest jakby pejsem a płatki podawane pejsiastym widelcem.
Zaniepokojona wielce zwłaszcza tym widelcem idę pejsatą aleją akacjowych
bezłupieżowych zlokowanych jesiennych gałązek, idę prosto przez rozpejsioną
słońcem łączkę, do okulisty.
Teraz temat jest bardzo śliski. W progu potykam się. A próg to oczywiście
pejs, okulista na szczęście jest bezpejsiasty za to zamiast samogłosek na
tablicy widzę ...tak! Ogromiasty jak meczet Omara!
Okulista rozkłada ręce, wyjmuje bułkę z żółtym pejsem i zabiera się za
pałaszowanie. Jeszcze chwilka i z łokrzykiem -co mi jest?co mi jest?co Ty
jesz?co Ty jesz?- wychodzę i po drodze, która meandruje, szybkimi, kocimi,
perskimi kichnięciami pejsatego króla spacerku, wchodzę na wzniesienie.
Jednym szybkim uderzeniem przekonuję się, iż nie śpię i wdycham pejsate
powietrze i...
Góra- gąbka bura gada i gada, jakoś tak do NIEBA.
A niebo odpowiada.
Więc i ja tak jak trzeba pytam grzecznie tą góreczkę a ona pyta HEVENA.
-perli, pejsalizm stukniętikus!
-cóż to jest za licho?
-aktualne, niejadalne, niejolajne i globalne...
-powstało w trakcie testowania NOWEGO FORUM...
łoj !
perli