Dodaj do ulubionych

Hamowanie po wyspiarsku ...

08.07.08, 10:03

W I kwartale br. Irlandia zanotowała ujemny wzrost gospodarczy. Nie
lepiej ma być także w drugim, właśnie zakończonym trymestrze.
Podobne kłopoty przeżywa także gospodarka brytyjska.

Minister finansów Irlandii Brian Lenihan obniżył prognozę wzrostu
dla gospodarki na cały 2008 rok do 0,5 proc. z 3 proc. w grudniu
2007 r. Powody to gorsze warunki uzyskania kredytu, droga ropa,
wygórowany kurs euro wobec innych walut i spadek popytu
wewnętrznego. Brytyjczycy, którzy nie mają co prawda euro, tylko
funta, dorzucą do tej listy poważny kryzys na rynku nieruchomości.
Oba kraje odczuwają na własnej skórze skutki zawirowań na rynkach
finansowych, tych samych, które zesłały kłopoty także na amerykańską
gospodarkę.

Gospodarki irlandzka i brytyjska uchodzą za najbardziej otwarte w
całej Unii Europejskiej i najbardziej powiązane ze Stanami
Zjednoczonymi. Ich kłopoty nie dziwią więc specjalnie ekonomistów.
Jedynym zaskoczeniem jest tempo hamowania irlandzkiej gospodarki.
Szmaragdowa Wyspa, będąca do tej pory modelowym przykładem
wykorzystywania członkostwa w UE do stymulowania dynamicznego
rozwoju, znalazła się dziś na krawędzi recesji. Wniosek z tego jest
może trywialny, ale nie mniej znaczący - koniunktura gospodarcza nie
jest dana na zawsze. Cykle ekonomiczne w globalnej gospodarce są
sprawą normalną i kraje przeżywające boom powinny przygotowywać się
na trudniejsze czasy.

Hamowanie gospodarek na Wyspach ma też poważne konsekwencje dla
Polski i Polaków, którzy po akcesji do UE masowo wyruszyli do
Anglii, Szkocji czy Irlandii w poszukiwaniu pracy. Kryzys
gospodarczy, a przede wszystkim zastój w budownictwie sprawia, że
tysiące rodaków decyduje się na powrót do kraju. Dodatkowym
czynnikiem jest tu aprecjacja złotego połączona ze wzrostem zarobków
w Polsce, co powoduje, że praca w Londynie czy Dublinie przestała
być już tak opłacalna jak 4 lata temu. Masowe powroty z Wysp
stanowić będą poważne wyzwanie dla polskiego rynku pracy, który co
prawda notuje niedobór zatrudnienia w wielu zawodach, ale nigdy nie
został poddany tak trudnej próbie. Po chwilowym wzroście wpływów z
zagranicy, spowodowanym przeprowadzką imigrantów z całymi
oszczędnościami i dobytkiem, gospodarka będzie musiała liczyć się ze
spadkiem wpływu z pieniędzy polskich konsumentów, pochodzących od
rodzin mieszkających za granicą.

Ci z kolei, którzy zdecydowali się na pozostanie na Wyspach na
dłużej, muszą się liczyć z rosnącymi nastrojami niechęci wobec
imigrantów, co jest zjawiskiem powszechnym i nasilającym się w
okresie kryzysów gospodarczych. Znamy to doskonale z amerykańskiego
doświadczenia, choć Stany Zjednoczone uchodzą za kraj sprzyjający
imigrantom. Problemy, na jakie napotkają Polacy pracujący legalnie w
zagrożonych kryzysem krajach UE, mogą być o tyle poważne, że
występować będą w krajach dużo bardziej jednolitych etniczne niż
Stany Zjednoczone, gdzie łatwiej wzbudzić niechęć do "obcych".

Quelle PDN-NY(TD)
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka