Gość: Hans
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
22.10.03, 16:54
Czy gdyby w jakimkolwiek cywilizowanym prawodawstwie moment poczęcia był
uznawany za uzyskanie pełnych praw obywatelskich, a w jakimkolwiek
społeczeństwie za moment uzyskania tzw. praw społecznych, to czy byłaby
potrzebna jakakolwiek dodatkowa regulacja "antyaborcyjna"???
Nie.
A dlaczego nie? Ponieważ wtedy usunięcie ciąży w jakimkolwiek momencie,
byłoby
tożsame z zabójstwem i nie byłyby potrzebne ŻADNE dodatkowe regulacje prawne.
Wykorzystywano by odpowiednie paragrafy dotyczące zabójstw.
Ta sytuacja jednak nie ma miejsca nigdzie na świecie i pokrętne działania KK
(i
jego fanatycznych popleczników w stylu LPR) w tej materii, mają wytworzyć
wśród
mniej wykształconej części społeczeństwa błędne przekonanie o identyczności
zabójstwa i usunięcia płodu z organizmu matki.
Co ciekawe, same kręgi pro-KK i sam KK pogubiły się w tym zupełnie i mimo
dęcia
w największą trąbę medialną na temat "zabijania nienarodzonych dzieci",
równocześnie same wartościują życie tych (jak twierdzą przecież!)
identycznych
stworzeń z narodzonymi dziećmi. Zadziwiająca jest ta obłuda i koniunkturalizm.
DLA KOŚCIOŁA KATOLICKIEGO (i rydzkofili oraz LPRaków) ZABIJANIE MOŻE BYĆ
KARANE
W DRASTYCZNIE INNY SPOSÓB W RÓZNYCH SYTUACJACH. Tak więc ten, jak twierdzą
identyczny byt wyposażony w duszę itp., jakiś czas po poczęciu można
wyskrobywać i mordować za drobne dwa latka w pierdlu (czy jakoś tak),
natomiast
uduszenie poduszką takiego samego bytu, tyle że poza ustrojem matki, uważają
niektórzy z nich za godne kary śmierci, a co najmniej dożywocia.
Tak więc proszę wytłumaczcie mi, jak człowiek, który głosi oficjalnie,
że "skrobanka" ma być karana podobnie jak za znęcanie się nad chomikiem, może
w
ogóle odzywać się w kwestiach "ochrony życia poczętego??? Wiec są jakieś dwa
różne "życia"???