Gość: EUROMIR
IP: *.cm-upc.chello.se
25.10.03, 17:09
Moi Drodzy,
rzekomo powodem spotkania 15 lipca, Adama Michnika z Rywinem, byla wola
Redaktora GW wybadania, kto ”wspoltworzy grupe trzymajaca wladze”. Spotkanie
bylo dlugie, gdyz Pan Adam za wszelka cene chcial wyciagnac od Rywina
interesujace go nazwiska. Dzis wiemy (dzieki zapisowi z drugiego
magnetofonu), iz zamysl Michnika sie powiodl. Rywin (po dluzszym czasie)
wymienil wreszcie z imienia osobe premiera Millera.
Dlatego tak bardzo frapuje wczorajsze, w trakcie przesluchania przez Pana
Adama wyrazone, ogromne zadziwienie tym faktem.
Frapuje, gdyz jakze to, spotkal sie przecie podobno Pan Adam z Rywinem, aby
wybadac - kto stoi za propozycja lapowki, i kiedy wreszcie otrzymal
upragniona informacje … natychmiast o niej zapomnial ? By przypomniec sobie
o fakcie, po ponad roku, z zapisu rozmowy nagranej przez magnetofon, o ktorym
sadzil, iz jest porzadnie zepsuty. Zastanawiajace.
Zdziwienie budzi rowniez fakt, iz ten newralgiczny fragment rozmowy w ogole
nie zapisal sie na innym, nowoczesnym magnetofonie (nr 1). Po prostu,
najnormalniej w swiecie zdanie to zen jakby wyparowalo. Jak to mozliwe ? (O
ile wlasciciel tasmy sam jej np. nozycami nie zmanipulowal.)
W ogole nagromadzenie tak wielkiej ilosci przedziwnych zrzadzen przypadkow, w
ogladanej dzis przez opinie publiczna sytuacji przekracza granice wyznaczane
zazwyczaj przez zdrowy rozsadek. Analogowy magnetofon (nr 2) psuje sie
(wkreca tasme) akurat wowczas, kiedy pada imie premiera. Czyzby ze strachu ?
Przypadek tym bardziej nieprawdopodobny, iz magnetofon ten dzialal calkiem
sprawnie przez caly okres trwania dlugiej rozmowy. A moze ktos swiadomie go
zepsul ? A jesli tak, to kto ? Oprocz grupy kilku osob z redakcji GW nikt
przecie o jego egzystencji nawet nie wiedzial. Czyli – rozumujac logicznie -
mogla to byc tylko osoba z kregu Gazety. Ale kto ?
A gdyby tak - przez analogie poszukac winnego ? Wiemy przecie, iz
falszerstwo - to stwierdzone - juz raz mialo miejsce w Gazecie. Tekst rozmowy
utrwalonej na tasmie nr 1, przeniosl niewiernie i nieuczciwie na papier,
ponad rok temu, dziennikarz GW Pan Smolenski. Wiemy, iz wbrew publicznym
zapewnieniom, tekst ten wowczas mocno okroil. Czyzby wiec i tym razem mial
byc odpowiedzialny za czary czynione nad magnetofonami ? Za wyparowanie
zdania (nieobecnego na tasmie nagrywanej przez magnetofon nr 1) , gdzie Rywin
mówi, że przychodzi "od Leszka, ale on nie jest sam"? Za zagadkowe zepsucie
sie magnetofonu analogowego ?
Czyzby Smolenski winien byl tez nieprawdopodobnej amnezji, ktora dotknela
Michnika juz w minute po zakonczeniu rozmowy z Rywinem ?
Sadze, iz mozna smialo Smolenskiemu postawic zarzut o wspoludzial w
manipulacji magnetofonami i udowodnionych juz manipulacjach tekstem, ktorymi
bezczelnie wprowadzil w blad opinie publiczna. Oczywiscie powinien poniesc za
to odpowiedzialnosc. Trudno natomiast zarzucic mu wine za stan pamieci
Michnika. Gdyz Michnik tu - to glowny manipulator i – nie wacham sie uzyc
tego slowa – przestepca. Stal sie nim poprzez wydanie polecenia o
sfalszowaniu i niszczeniu tasm magnetofonowych majacych byc dowodami w
sadzie. Gdyz ktos najwyrazniej to zrobil. A skoro nikt inny oprocz Michnika
takiej decyzji podjac przecie nie mogl, wiec tylko Adam Michnik ponosi za to
odpowiedzialnosc. Rowniez prawna.
Pan Adam uwaza zapewne, iz szlachetne jakies cele, ktore codziennie
realizuje, np. troska o maluczkich – tzn. o nas, daja mu pelne prawo do
stosowania wszystkich, nawet tych powszechnie uwazanych za nieuczciwe
chwytow. Nieudolnie probuje sie bronic piszac w swej gazecie:
”Rywin w trakcie nagranej rozmowy z Adamem Michnikiem powolal sie jednak na
premiera. Dokladnie zarejestrowal to tylko jeden z magnetofonow, ten ktory
wkrecil tasme. Zapis z tego magnetofonu nie byl znany Michnikowi.”
Tu zamiast komentarza pojawia sie pytanie : Czy Adam Michnik – wbrew temu co
twierdzi - nie rozmawial osobiscie z Rywinem, a jego glownym celem nie bylo
wyciagniecie z Rywina informacji, kto stoi za proba sprzedazy ustawy? I jesli
zapis z magnetofonu nie byl znany Michnikowi, to czy nie byl mu znany ZAPIS W
JEGO WLASNEJ PAMIECI ?
***
Jestesmy swiadkami upadku kolejnego autorytetu. Miedzianej postaci z hukiem
spadajacej ze swego cokolu. Autorytetu Adama Michnika. Czlowieka, ktory
kiedys przecie pieknie zapisal sie w naszej polskiej historii. Swa wspaniala
postawa w latach walki z komuna. Walki o wolna Polske dla ktorej odrodzenia,
przecie w znaczacy sposob sie przyczynil. By pozniej, niestety, w pogoni za
prywata, czy moze tylko realizacja swoich pokretnych celow politycznych
obrocic sie przeciw wlasnemu idealowi – Polsce funkcjonujacej przede
wszystkim jako kraj prawa i demokracji.
To temu idealowi Adam Michnik sie sprzeniewierzyl. Niech bedzie za to
potepiony. Przez nas i historie.
Euromir