Gość: doku
IP: *.chello.pl
29.10.03, 21:41
1. Kiedy dziecko po raz pierwszy uświadamia sobie, że jest człowiekiem? Co
dla niego wtedy to znaczy?
2. Kiedy matka po raz pierwszy uświadamia sobie, że oto powstał nowy człowiek?
3. Kiedy prawo społeczności, w której żyje matka, uznaje istnienie nowego
podmiotu prawa – człowieka, którego praw ma bronić?
Można też pytać bardziej biologicznie: „w jakim momencie zaczyna sie byc
odrębnym organizmem z gatunku homo sapiens
1.Kiedy mała małpka zaczyna przejawiać własną aktywność ruchową
2. Kiedy matka po raz pierwszy uświadamia sobie, że oto powstał nowy organizm
w
jej łonie
3. Kiedy prawo zaczyna widzieć płód jako odrębny obiekt, który przez przepisy
prawa opisywany jest jako odrębny organizm
A teraz odpowiedzi.
1. Naukowcy są zgodni, że aktywność ruchowa wymaga prostszego układu
nerwowego
niż aktywność umysłowa. Jest więc pewne, że uświadamianie sobie czegokolwiek
przez płód przychodzi później niż intencjonalne ruchy płodu. Innymi słowy,
embrion najpierw jest częścią ciała matki, potem zwierzęciem, a dopiero
później
człowiekiem.
2. Można oczywiście wyobrazić sobie, że kiedy miesiączka się opóźnia, wtedy
matka zaczyna podejrzewać ciążę, skupia się w sobie i nawiązuje jakiś
mistyczny
kontakt z płodem. Jednak kobieta o nieregularnym cyklu nie może nabrać takich
podejrzeń, tak więc takie kryterium odpada. Podobnie moment badania
lekarskiego
nie może znaczący. Dopóki kobieta sama nie czuje, że jest w ciąży, dopóty nie
można mówić o żadnej odrębności ani podmiotowości płodu.
Poronienie może być uznane za spóźniona miesiączkę, a każda miesiączka może
być
jednocześnie poronieniem. Mówienie w tym kontekście o nowym człowieku i jego
prawach jest kompletnym absurdem. Kryterium to wyznacza absolutną,
nieprzekraczalną dolną granicę bycia człowiekiem – to co jest wydalane
podczas
miesiączki nie może być traktowane jako szczątki zmarłego człowieka (chyba,
że
jest się religijnym fanatykiem, ale z fanatykami oczywiście się nie
dyskutuje).
3. Stanowione prze człowieka prawo może być dowolnie absurdalne. Jak więc to
kryterium wykorzystać do pomocy, przy ustalaniu początku człowieczeństwa? Z
pomocą przychodzi nam kryterium 2.
Jeżeli kobieta, której miesiączka się opóźnia, bierze lekarstwo na
przywrócenie
zdrowego, naturalnego cyklu, to kwestia płodu nie wypływa. Miesiączka zostaje
przywrócona i żadne jeszcze prawo na świecie, nawet najbardziej religijne,
nie
określa przymusu badania wydzieliny miesiączkowej w celu ustalenia, czy nie
była to przypadkiem zakazana aborcja. Jeżeli jednak kobieta jawnie prosi o
środek wczesnoporonny, to kwestia istnienia domniemanego płodu wypływa i
prawo
antyaborcyjne może zostać uruchomione.
Uogólniając ten przypadek możemy stwierdzić, że prawo antyaborcyjne, jakie by
nie było, może wkraczać jedynie wtedy, gdy zachodzi domniemanie istnienia
płodu, który mógłby być prawem chroniony. Dopóki więc fanatycy nie zaczną
regularnie (np. co miesiąc) badać wszystkich kobiet, dopóty nowy człowiek nie
istnieje dla prawa wcześniej niż matka nie stanie się dla innych ludzi
kobietą
w ciąży.
Samo jednak istnienie płodu w oczach prawa, nie oznacza jego człowieczeństwa.
Jeżeli płód jest wyłącznie obiektem chronionym, to nie jest człowiekiem w
oczach prawa. Człowiek różni się od zwierzęcia tym, że jest nie tylko
obiektem,
ale także podmiotem prawa. Prawo antyaborcyjne samo w sobie nie uznaje
jeszcze
wcale tego, że zwierzę w łonie matki jest człowiekiem. Prawo antyaborcyjne
traktuje płód jak swoją własność, jak rzecz, która wymaga ochrony.
Gdyby prawnicy widzieli w płodzie człowieka, to rutynowo stosowali do niego
zwyczajne przepisy prawa ułożone dla ludzi. Nie byłaby potrzebna żadna ustawa
antyaborcyjna, gdyż odpowiedni punkt o zabijaniu płodu znalazłby się w
paragrafie opisującym zabijanie człowieka.