Gość: EUROMIR
IP: *.chello.pl
05.11.03, 17:59
Post z listy dyskusyjnej 'używki'. Sposob przyrządzania i opis
przeżycia 'gałkowego'.
Gałkę można spotkać w dwóch postaciach (chyba że są jeszcze inne): w postaci
zmielonej oraz w postaci całych gałek.
Postać zmielona jest mało praktyczna, gdyż po pierwsze firm ja produkujących
jest multum i trudno trafić na dobry gatunek. Poza tym przechowywana po
zmieleniu w papierowych (!) woreczkach szybko traci swoje własciwosci
psychodeliczne (w przeciwieństwie do zapachowo - smakowych). Jesli jednak
masz dostęp tylko do takiej postaci, to proponuje 2 pełne torebki wsypać do
szklanki, tak by uzyskać ok 1/3 do 1/2 szklanki suchego proszku. Dolać zimnej
wody, zamieszać i zostawić na 2 minuty. NO.... A TERAZ TRZEBA TO WYPIĆ!
Przygotuj się na niezłe tortury, bo smak jest obrzydliwy. Ja stosowałem
metodę zapijania, tak jak wódkę, czyli łyk gałki, zapić sokiem itd. Najgorsze
jest to, że te wiorki gałkowe bardzo drapią w gardło (to tak jakbys próbował
przełknąć łyżkę suchej zmielonej kawy). Można oczywiscie zagotować gałkę i
pić sam odsączony wywar bez wiorków, jednak u mnie spowodowało to szybki
odruch wymiotny. Jak już wszystko wypijesz, to polecam szklankę gorącej
herbaty na przyspieszenie trawienia ... i czekanie (czas ładowania - podobnie
jak grzyby od 40-60 min).
Okazuje się jednak, że łatwo dostać, w zwykłych sklepach spożywczych całe
gałki na wagę...! Mają one wiele zalet: 1. Są wewnątrz zawsze swieże 2.
Możesz mielić je samemu, a więc uzyskać pożądane "rozproszkowanie" Ja
mieliłem je na tarce, więc powstałe wiórki były dosć grube, lecz wcale to
miksturze nie zaszkodziło - wrecz odwrotnie: nieobecnosć tych
najdrobniejszych ziarenek sprawiła, że prawie wcale nie czułem smaku. Jedyna
różnica (poza mocniejszą jazdą) było dłuższe ładowanie przyprawy do mózgu.
A jesli chodzi o FAZĘ, to jest dosyć przyjemna od chwili kiedy przepłuczesz
gardło i zapomnisz o (naprawdę obrzydliwym) smaku. Pojawiają się
charakterystyczne haluny (troche grzybowe) różne wzorki na meblach, tekstury,
zaburzenia perspektywy, połączone z przemożną chęcią do głosnego demonicznego
smiechu (przynajmniej u mnie) Później faza zbliżona jest do bielunia, ale bez
negatywnych jego efektów (suchosci w gardle, osłabieniu mięsni)......cdn.
Znalazł i pod dyskusje na FA poddal :
Euromir