cepekolodziej
12.02.09, 09:34
Wieczór. Spoza zasłony deszczu ze śniegiem mgliste zarysy
monachijskiego dworca lotniczego.
Do samolotu Lufthansy wchodzi para w dziwacznych kapeluszach.
Kobieta marszczy nos. Dymek: Jasiu, zrób coś, tu jakoś śmierdzi.
Mężczyzna, zdejmuje kapelusz. Spod świecącej łysiny dymek: masz rację
Nelly, tu jakoś nie tak, boję się o moje borsalino.