hugo_w2
24.03.09, 09:49
Ostatnie dni na rynkach finansowych przyniosły kolejne osłabienie
dolara. Amerykańska waluta w stosunku do złotego potaniała w ciągu
kilkunastu dni o ponad 10 procent. Wcześniej jednak przez wiele
miesięcy dolar umacniał się wobec złotówki, od pamiętnego lipca,
kiedy stosunek wartości obu walut miał się jak 1:2.
"Nowy Dziennik" wielokrotnie w tym miejscu przypominał, że globalny
rynek walutowy, którego złoty jest już od lat elementem, podlega
cyklicznym fluktuacjom. W ostatnich miesiącach polska waluta traciła
wraz ze zwiększeniem się awersji do ryzyka dla rynków wschodzących.
Problemy Ukrainy, Węgier, ale także Chin, Indii czy Brazylii
uderzają również w złotówkę. Przez kilka miesięcy, po spekulacyjnym
napływie kapitału, który zwiększał popyt na złotówkę i wyśrubował
jej kurs do 2 zł za dolara, mieliśmy do czynienia z trendem
odwrotnym. Dziś tendencja ta zaczyna się powoli wyrównywać. Sytuacja
na rynkach finansowych jest jednak nieprzewidywalna, szczególnie w
czasach kryzysu, ale wydaje się, że na razie będziemy musieli
pogodzić się na dłużej z kursem dolara powyżej progu trzech złotych.
Skazywany przez ignorantów na rolę peryferyjnej waluty dolar wciąż
potwierdza, iż nadal jest głównym pieniądzem świata, choć w Polsce
dużo większym zainteresowaniem cieszy się frank szwajcarski oraz
wspólna europejska waluta. Ekonomiści nie mają wątpliwości, że
polska gospodarka w większym stopniu zależy dziś od euro niż dolara.
Trend ten będzie się pogłębiał, bo prędzej czy później Polska będzie
musiała wejść do eurostrefy.
Konsekwencje nagłego osłabienia lub wzmocnienia polskiej waluty
odczuwamy po obu stronach Atlantyku.
Niski dolar sprawia na przykład, że spada realna wartość pomocy
udzielanej przez mieszkających w USA Polaków rodzinom w Polsce.
Proces ten pogłębia też szybkie wyrównywanie się cen w Polsce w
stosunku do innych krajów Unii Europejskiej. Droższe stają są koszty
wyjazdów do Polski i spędzania tam urlopów. Drugą stroną walutowego
przelicznika sprzed kilku miesięcy było to, że Stany stały się dla
Polaków tanim i atrakcyjnym miejscem wartym odwiedzenia, ale nie
podejmowania w nim pracy.
Od lipca do początku marca trend był jednak odwrotny - to Polacy
mieszkający w USA mieli powody, by cieszyć się z silniejszego
dolara. Pieniądze wysyłane rodzinom w Polsce miały coraz większą
wartość. Tańsze stały także podróże do kraju. Tanieć powinny też
towary sprowadzane znad Wisły do polonijnych sklepów, pod warunkiem,
że hurtownicy i detaliści nie zwiększają swoich marż. Jednak
ostatnie wzmocnienie dolara dotknęło także negatywnie wszystkich,
którzy zajmowali się eksportem towarów ze Stanów Zjednoczonych do
Polski. Wraz z silnym dolarem wzrosły nad Wisłą ceny samochodów
importowanych z USA.
Wniosek? Do wahań na rynkach walutowych trzeba się po prostu
przyzwyczaić. I być przygotowanym na każdą ewentualność.
Quelle PDN-NY(TD)