Gość: AdamM
IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl
29.11.03, 13:43
Cóz za ograniczony umysł. Jaka toporność. Po prostu bufon i tępy nieukowiec,
jakich stada zawalają i zawalały instututy ZSRR, PRL a także III RP.
www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_031129/plus_minus_a_8.html
Komuniści prędko odkryli w naukach Pawłowa bliskie im elementy. "Prawdziwa i
centralna jego idea zawiera się w tym, że należy człowieka i zwierzęta badać
tak, jakby żadnych myśli i świadomości u nich nie było. Przecież, jeżeli ja
patrzę na was, nie widzę myśli i uczuć, a widzę tylko ruch. Tak oto powinno
się rozpatrywać tylko ruchy, gdy odpowiadacie na te lub inne podrażnienia" -
pisał Anatol W. Łunaczarski, ludowy komisarz oświaty w pierwszym okresie po
rewolucji. Tadeusz Nasierowski stawia zaś kropkę nad i: "Głoszone przez
Pawłowa poglądy na temat zachowań człowieka bardzo odpowiadały bolszewikom,
którzy byli mistrzami w upraszczaniu spraw złożonych i redukcjonizmie. Sposób
sprawowania przez nich władzy był w zasadzie przeniesieniem na pole działań
społecznych pawłowowskiej zasady warunkowania klasycznego. Upraszczając,
można powiedzieć, że bolszewicy stworzyli izolowany układ społeczny, w którym
działały jedynie dwa rodzaje bodźców - jeden stanowiły treści propagandowe,
drugi nagroda (różnego rodzaju przywileje materialne) lub kara (terror
fizyczny i moralny)".
Powie ktoś, że badacz nie był winien użytku, uczynionego z jego odkryć i
zbudowanych na ich podstawie teorii. Nie jest to jednak takie proste.
Znajdujemy w Pawłowie pychę naukowca, który z obserwacji stosunkowo wąskiego
wycinka przyrody wyprowadza wnioski dotyczące najważniejszych zagadnień
filozoficznych. W referacie wygłoszonym w 1899 roku wybitny fizjolog głosił,
że: "należy odejść od dualizmu dusza-ciało, gdyż z punku widzenia
przyrodoznawstwa taki podział jest niemożliwy". Do tego śmiałego wniosku
upoważniły go wyniki badań ślinianek psów, a w szczególności opisany przez
niego proces "psychicznego wydzielania śliny".
W laboratoriach Pawłowa płaciło się kary pieniężne za użycie określeń takich,
jak "pies domyślił się", "zapragnął", "zażyczył sobie". Uczony współczuł
zresztą zwierzętom, na których przeprowadzał bolesne dla nich eksperymenty.
Po latach wystawił im nawet pomnik. Pies znalazł się także na jednym z
monumentów poświęconych jemu samemu. Nasierowski analizuje jednak szczegółowo
przypadek doktoratu niejakiej M. J. Bezbokaja z 1912 r. Napisała ona tę pracę
na podstawie eksperymentów, w których pies, darzący Pawłowa szczególną
antypatią, chwytał zębami podawany przez niego rozżarzony do czerwoności
metalowy pręt. Także w tamtej epoce podobne praktyki budziły sprzeciw innych
naukowców.
Rosyjski komunizm słusznie wyprowadzano nie tylko z teorii Marksa i Engelsa,
ale również z nihilizmu, przenikliwie opisanego przez Dostojewskiego
w "Biesach". Przypadek Iwana Pietrowicza Pawłowa pokazuje, że wśród korzeni
tej odmiany totalitaryzmu była pewna odmiana pełnego pychy naukowego
pozytywizmu. Trudno się oprzeć wrażeniu, że wnioski płynące z biografii
noblisty sprzed stulecia mogą odnosić się do jego dzisiejszych następców.
Tadeusz Nasierowski. "Iwan Pietrowicz Pawłow. Nauka sowiecka w okowach
stalinizmu". Wydawnictwo Neriton. Warszawa 2003.