Dodaj do ulubionych

Only in Poland...

13.04.09, 07:40


CEZARY MICHALSKI Jaka była pana pierwsza reakcja na list wybitnych
twórców i postaci publicznych, którzy apelują do premiera Donalda
Tuska, żeby skończył ze skandalem, jakim jest obecność Pana i Pana
ekipy na Woronicza? Dodając, że jest pan byłym neonazistą i
aktualnym antysemitą?
PIOTR FARFAŁ*: Jestem krytykowany przez większość tytułów prasowych,
począwszy od "Naszego Dziennika", a skończywszy na "Gazecie
Wyborczej". Wszystkie te ataki mają podtekst polityczny. Przez „Nasz
Dziennik", czy „Rzeczpospolitą" jestem atakowany za pozbawienie PiS
władzy w TVP, dla „Gazety Wyborczej" jestem wrogiem publicznym numer
jeden za rzekomą przeszłość. Jeśli atakują mnie tak rozmaite tytuły
prasowe, to znaczy, że jedni i drudzy traktowali i traktują TVP w
kategoriach stricte politycznych. Dla mnie najważniejsi są widzowie
i oferta programowa jaką największa telewizja w Polsce oferuje, a
nie polityczne umizgi wobec którejś ze stron. TVP ma być
pluralistyczna i otwarta na różne środowiska. Ograniczenia
wynikające z ideologicznych uprzedzeń w ogóle mnie nie interesują.
To problem dziennikarzy i środowiska politycznego skupionego
wokół „Gazety Wyborczej", a nie TVP. Poza tym ten list ma swoje
podłoże w zmianach personalnych, jakie dokonały się w Telewizji
Polskiej. Pamiętam sytuację pół roku temu, gdy inicjator tego listu,
pan Krzysztof Krauze, podczas jednej z wizyt w TVP spotkany przeze
mnie przypadkowo na korytarzu naszej starej siedziby...

To już było po odwołaniu Urbańskiego? Już Pan był p.o. prezesa?
Nie. Czekał na spotkanie z prezesem Urbańskim, zostałem
przedstawiony przez jedną z osób, która mu towarzyszyła, po czym pan
Krauze kiedy dowiedział się, że jestem członkiem zarządu o mało nie
rzucił mi się w ramiona. Więc kiedy pyta Pan o powody tego listu, to
pewnie najistotniejszym jest koniunkturalizm. Powiedzmy sobie
szczerze, były w telewizji osoby zatrudnione na bardzo wysokich
stanowiskach, które bardziej lub mniej sprzyjały pewnej
wyselekcjonowanej grupie producentów, reżyserów, etc. I bardzo
często odbywało się to tak, że jedni odwiedzali gabinety drugich z
projektami programowymi w ręku, a ci drudzy nawet bez ich czytania
zatwierdzali je do produkcji. Teraz to się skończyło. Szanuje całe
środowisko twórcze, to wspaniali ludzie, ale spoufalać się z nikim z
osobna nie będę. Tego typu kontakty zawsze mogą być źle odbierane,
wywoływać konflikt interesów.

Sugeruje Pan, że ludzie o takich nazwiskach jak Andrzej Wajda czy
Agnieszka Holland, nie mówiąc już o Marku Edelmanie, nazywają Pana
publicznie antysemitą i „byłym neonazistą", żeby ochronić jakieś
swoje biznesy prowadzone z telewizją publiczną?
Ja nie mówię o nich, mówię o inicjatorze listu oraz o szeroko
rozumianym środowisku „Gazety Wyborczej". Nie znam innych przyczyn,
dla których ten festiwal nienawiści wobec mnie z każdym dniem
przybiera na sile. Żeby to zrozumieć trzeba wiedzieć, że są osoby,
które mają tu bardzo istotne interesy, które nie chcą zmian i
przejrzystości w systemie produkcji telewizyjnej. Łatwiej w ten
sposób faworyzować jednych kosztem drugich. Wokół TVP jest wiele
środowisk twórczych. Nie zgadzam się na sytuację, w której tylko
ten, kto jest „znajomym królika" może robić dla TVP program. Mówię
tu o czymś co występuje we wszystkich stacjach telewizyjnych, ale
nie powinno mieć miejsca w Telewizji Publicznej.

A może jednak nie chodzi o to, co Pan robi teraz, ale o to, że jako
młody człowiek był pan radykalnym nacjonalistą, a trzy lata temu
przyszedł Pan do telewizji razem z PiS-em, wskazany przez LPR,
ówczesnego koalicjanta braci Kaczyńskich.
Po pierwsze nigdy nie byłem członkiem partii którą Pan wymienia. Po
drugie swoje poglądy polityczne jak każdy Polak mam prawo wyrażać co
cztery lata przy urnie wyborczej i robię to. Tylko tyle i aż tyle.
Co do poprzedniej koalicji rządowej, to mogę się wypowiadać w tym
temacie jako obywatel naszego kraju, a nie Prezes TVP. Cała Polska
wie, jak wyglądała tamta koalicja. Cieszę się, że mamy za sobą okres
permanentnych oszustw, zbierania haków, prób ograniczania debaty
publicznej. Spuścizna jaką pozostawił po sobie Jarosław Kaczyński mi
nie imponuje.

Partia, która pana tu posłała, miała w tej spuściźnie ministra
edukacji narodowej i wicepremiera, ministra gospodarki morskiej i
wielu innych wysokich urzędników.
I to jedyne rzeczy jakie po tej koalicji oceniam pozytywnie. Nie
chciałbym któregoś dnia obudzić się w państwie, w którym Jarosław
Kaczyński obwołuje się następnym Piłsudskim, a jedno z więzień staje
się Berezą Kartuską. Szczerze mówiąc, odetchnąłem z ulgą, gdy ten
rząd upadł i doszło do przedterminowych wyborów. Jeśliby się
przyjrzeć tamtej koalicji, to była to koalicja dużej partii, która
swoich partnerów od początku chciała traktować jak element własnej
gry, a później poszukać fikcyjnego pretekstu do wyborów, zsumować
elektorat i rządzić samemu. Dlatego z upadku rządu Jarosława
Kaczyńskiego jestem zadowolony. Ludzie, dla których władza była
wartością samą w sobie na pewno nie wzbudzają mojego zachwytu.
Proszę wybaczyć, ale nie chcę, aby moja dzisiejsza rola sprowadzała
się do oceny politycznej poprzedniej koalicji. Mogę ją oceniać w
kontekście mediów publicznych i TVP z tamtych czasów.

Krytykuje Pan niedemokratyczność i groźbę autorytaryzmu pod rządami
Jarosława Kaczyńskiego jak - nie przymierzając - Adam Michnik czy
Jacek Żakowski. Zupełnie zatem nie rozumiem, dlaczego Agnieszka
Holland i Andrzej Wajda wyzywają pana od faszystów i antysemitów. I
to w dodatku na łamach „Gazety Wyborczej"?
Bo to jest słowo - pałka. „Gazeta Wyborcza" od lat stosuje tą samą
taktykę. Kto naraził się jej interesom, ten faszysta, oszołom,
ksenofob, itd. Poza tym ja jednak widzę zbieżność interesów Agory i
poszczególnych producentów, którzy za czasów mojej prezesury odeszli
z niczym.

A co ma do telewizji publicznej "Gazeta Wyborcza"? Oni z telewizją
publiczną biznesowo nie konkurują.
To po co Rywin przyszedł do Michnika? Po co proponował mu kupno
jednego z kanałów Telewizji Polskiej? Po co kilka lat później
podjęto nieskuteczną próbę zakupu przez Agorę „Superstacji"? Dla
mnie odpowiedzi na te pytania są oczywiste. Najpierw trzeba wytoczyć
medialne działa przeciwko TVP, pokazać jak bardzo jest nieprzydatna
i niewydolna, a potem przejąć którąś z jej anten po atrakcyjnej
cenie. A że przy okazji można wykorzystać do tego osobę, czy
środowiska, które w ostatnim czasie straciły stanowisko czy monopol
na produkcję w TVP, to tylko kolejny argument do tej układanki.

Chodzi o jakiegoś kolejnego PiS-owskiego dyrektora, którego Pan
zwolnił? Wątpię, żeby sygnatariusze listu stanęli w jego obronie.
To niech Pan zapyta te osoby, czy znają Sławomira Jóźwika, byłego
już dyrektora Agencji Filmowej.

A może powód był jednak inny, może po prostu „brunatny murzyn" -
przepraszam za to określenie, ale to w końcu Wajda, Edelman i
Holland podpisali się pod określeniem pana antysemitą i byłym
neonazistą - zrobił swoje, oczyścił telewizję z ludzi PiS-u. Więc
teraz ten „brunatny murzyn" może już odejść. A nawet odejść
powinien. I to skandal, że się ociąga.Pan mnie wpisuje w pewien
scenariusz, pod którym ja się nie podpisuję i którego nie
realizowałem. Przywracam Telewizję Publiczną ludziom, a nie grupom
koterii.

A ja pamiętam, jak pod koniec 2007 roku Adam Michnik i Jacek
Żakowski wzywali Donalda Tuska, żeby razem z LPR-em i Samoobroną
stworzył rząd ocalenia demokracji przed dyktaturą PiS-u. I wyczyścił
PiS-owców z kluczowych stanowisk. Tusk ich wtedy nie posłuchał, ale
Państwo to samo zrobili rok później w mediach publicznych.
Dostarczając alibi PO-SLD do zmiany ustawy o KRRiTV i do kolejnych
czystek. Tym bardziej, że teraz nie
Obserwuj wątek
    • qwardian Re: Only in Poland... 13.04.09, 07:46
      Tym bardziej, że teraz nie będzie się czyściło ludzi PiS-u, partii
      mającej jednak jeszcze spore poparcie, bo tych pan już wyczyścił,
      ale będzie się czyściło „ludzi Farfała", za którymi nikt już nie
      stoi, których nikt nie będzie bronił.
      Powiem to, co powiedziałem na początku, kiedy obejmowałem tę
      funkcję, także w wywiadzie dla "Dziennika" - żeby oceniać mnie i
      telewizję po dorobku programowym. Staram się - i chyba mi to
      wychodzi - żeby ta telewizja była bardziej pluralistyczna, bardziej
      otwarta na różne poglądy polityczne i społeczne. A drugi powód
      ataków personalnych na mnie jest taki, że za mną nie stoi żadne
      środowisko polityczne.

      Stoi środowisko polityczne, które zostało odesłane w czasie wyborów
      na ławkę rezerwowych.
      Jeśli nawet przyjmiemy założenie, że przed paroma laty zostałem
      nominowany dzięki poparciu pewnego środowiska, to mogę brać pełną
      odpowiedzialność za to, co się dzieje w TVP przez ostatnie cztery
      miesiące.

      A wcześniej współodpowiedzialność.
      Dobrze. Ale dzisiaj może Pan porównać współodpowiedzialność do
      pełnej odpowiedzialności. W poprzednim układzie zarządu byłem
      marginalizowany i pewne rzeczy, pod którymi się nie podpisywałem i
      tak wchodziły w życie, bo byłem przegłosowywany.

      Na przykład?
      Chociażby sprawa "Misji specjalnej". W zeszłym roku kończył się
      kontrakt i trzeba go było przedłużyć. Wtedy powiedziałem "nie".

      Dlaczego?
      Uważam, że Telewizja Publiczna nie jest miejscem do robienia
      propagandy politycznej i to w tak ordynarnym wydaniu. Poprzez
      szukanie haków na ludzi, które w dodatku nie mają żadnego
      odzwierciedlenia w rzeczywistości. Niedawno był u mnie dyrektor
      biura prawnego, który powiedział, że przegraliśmy w pierwszej
      instancji sprawę dotyczącą materiału wyemitowanego w "Misji
      specjalnej". Takie dziennikarstwo absolutnie mi nie odpowiada, a TVP
      powinna w tym względzie przestrzegać standardów dużo wyższych, niż
      telewizje komercyjne.

      Tak się jednak składa, że wylecieli dziennikarze kojarzeni z
      prawicą, w przypadku Sakiewicza czy Anity Gargas, nawet z PiS-em.
      Tomasz Lis jest nie mniej wyrazisty od nich, a na antenie został.
      Obecnie w TVP swoje programy mają Tomasz Lis, Bronisław Wildsteina,
      Jan Pospieszalski, czy Andrzej Kwiatkowski. Czy to właśnie nie jest
      przykład pluralizmu? Publicystyka może być zaangażowana, ale musi
      być rzetelna. Musi być robiona przez osoby, które mają charyzmę
      nawet tak silną, by kształtować czyjeś poglądy, ale nie mogą tego
      robić w sposób nachalny. Te programy mieszczą się w tej formule. Nie
      mam nic przeciwko temu, kiedy audycje robione są z pewnym
      przekonaniem autora co do określonych wartości, ale nie zgadzam się
      na programy z odgórnie postawioną tezą, w których nie ma miejsca na
      dialog i równoprawną konfrontację dwóch stron. Tego typu rzeczy
      dyskredytują dziennikarza, a co za tym idzie również stację, która
      to emituje.

      Wildstein straci jednak dobre pasmo.
      Z programem Bronisława Wildsteina jest inny problem; jest mało
      popularny. Nie wiem, czy przez prowadzącego, ale takie mam wrażenie,
      że przez jego zacietrzewienie. Poza tym Wildstein przez wielu widzów
      jest odbierany nie tylko jako publicysta, ale również wyrazisty
      przedstawiciel pewnych idei. Uczciwie mówiąc mamy z nim w TVP
      problem. I nie jest on podyktowany względami natury metapolitycznej.
      Wildstein porusza ciekawe i istotne z punktu widzenia debaty
      publicznej tematy, ale sposób ich komunikacji z widzem powoduje, że
      po dwóch latach obecności w TVP1, w najlepszym paśmie, jego program
      jest oglądany na poziomie miliona widzów. To niewiele, biorąc pod
      uwagę, że Jedynka ma udziały dobowe na poziomie ponad 20 proc.

      Czy Tomasz Lis przyszedł do Pana po opublikowaniu listu Wajdy,
      Edelmana, Agnieszki Holland... mówiąc, że nie może dłużej pracować w
      firmie, kierowanej przez człowieka, którego takie autorytety
      nazywają „antysemitą"?
      Pytanie o ocenę Tomasza Lisa mojej osoby powinien pan skierować do
      niego. My ze sobą na ten temat w ogóle nie rozmawialiśmy.

      Dlaczego w ogóle przejął Pan władzę w telewizji? Zarówno lewica jak
      i prawica obsadzały wcześniej media publiczne potrzebując ważnego
      narzędzia do walki o władzę w Polsce, mając w tej władzy realne
      udziały. Pan w grudniu 2008 nie miał już politycznego poparcia, żeby
      utrzymać się dłużej, żeby przeprowadzić jakąś głębszą reformę
      telewizji. Mógł Pan tylko potwierdzić przekonanie, że media
      publiczne to jest miejsce tymczasowej politycznej kolonizacji.
      Ale właśnie, wbrew temu, co pan sugeruje, reformuję telewizję
      publiczną. Ile mam czasu? Nie wiem i szczerze powiedziawszy mało
      mnie to interesuje. To jest kwestia trzeciorzędna, a dla mnie ważna
      tylko dlatego, że cały ten czas chcę poświęcić usprawnieniu
      funkcjonowania TVP, przeprowadzeniu zmian w strukturze,
      nieodwracalnych bez względu na to, kto będzie moim następcą. I to
      się już dzieje. A wszystkim tym, którzy już przebierają nogami na
      wieści o moim rychłym odejściu, polecam dużo większą
      wstrzemięźliwość. Ustawa medialna przygotowywana obecnie przez
      koalicje PO-PSL-SLD ma bardzo poważne wady prawne, które zostaną
      zauważone przez Trybunał Konstytucyjny i Komisję Europejską.
      Dodatkowo ta ustawa wywraca cały system medialny w Polsce na
      niekorzyść nadawców publicznych. Szczerze powiedziawszy nie sądzę,
      aby kiedykolwiek weszła w życie.

      Naprawdę Pan wierzy, że Bruksela wyśle odsiecz, żeby bronić prezesa
      Telewizji Publicznej, którego Andrzej Wajda i Agnieszka Holland
      nazwali antysemitą na łamach "Gazety Wyborczej"? Albo że będzie Pana
      bronił Trybunał Konstytucyjny?
      Pan jest zaskakująco cyniczny. Ja wierzę w to, że Trybunał
      Konstytucyjny będzie stał na straży prawa, a Komisja Europejska
      będzie przestrzegać reguł, które sama ustanowiła.

      W kraju pełnym ludzi udających ideowców, udawanie cynika jest o
      wiele ciekawsze. Pan musi na swoim stanowisku udawać idealistę, ale
      ja pytam o to, jak Pan realnie gra o to, żeby się obronić. Czy
      nominacje ludzi kojarzonych z lewicą mają utrudnić Platformie
      przekonanie SLD do poparcia nowej ustawy medialnej?
      Nie prowadzę żadnych gier w tej sprawie. W TVP są osoby i programy,
      które mogą być uznawane za prawicowe, lewicowe, czy centrowe. I na
      tym m.in. polega działalność TVP pod moim kierownictwem. Jeśli
      pojawia się w niej program prowadzony przez osoby kojarzone z
      lewicą, czy prawicą, to chciałbym zapytać, czy to argument za
      otwartością TVP, czy jej cenzurą? Proszę nie wpisywać mnie i TVP w
      konwencje, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. To
      również przez Was, dziennikarzy z konkurencyjnych mediów stara się
      społeczeństwu wmówić, że jak Farfał poszerzył pole debaty publicznej
      i dał możliwość wypowiadania się dziennikarzom i publicystom o
      innych niż on sam poglądach, to zapewne zrobił to z przyczyn
      koniunkturalnych.

      Pan nie zawsze był wielbicielem liberalnej demokracji. Mógłby Pan
      zatem powiedzieć teraz młodym ludziom wchodzącym w różne radykalizmy
      i skrajności - lewicowe, prawicowe - że zasada przestrzegania praw
      nawet najmniejszej partii czy grupy społecznej jest zasadą dobrą?
      Geje, miłośnicy Daclana Ganleya, feministki... wszyscy powinni mieć
      prawo głosu?
      Pan stosuje bardzo zręczną figurę retoryczną, że jak otwieram się na
      pewne ważne, reprezentatywne środowiska, wcześniej usunięte z debaty
      publicznej, to muszę się otworzyć na pogląd każdej jednostki z
      osobna. Sprzeciw wobec traktatu lizbońskiego i sprzeciw wobec Unii
      Europejskiej to kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt procent tego
      społeczeństwa. Nie można tego porównywać do marginalnych grup, które
      mają promilowe poparcie.

      *Piotr Farfał pełni obowiązki prezesa TVP

      • polski_francuz Qwardian 13.04.09, 08:40
        ty nie badz taki hasz-like, ty mi skroc te historia na kilka linijek, z
        chronologia i didaskaliami.

        Miej litosc nad durnymi emigrantami.

        Z gory dziekuje

        PF
        • cyborg.jr Re: Qwardian 13.04.09, 10:03
          nade mną też , ja sam nie jestem inteligentny ....
          • awuk Re: Qwardian 13.04.09, 12:40
            cyborg.jr napisał:

            > nade mną też , ja sam nie jestem inteligentny ....


            To akurat wszyscy wiedzą. Nie musisz się chwalić.
    • cyniol Re: Only in Poland... 13.04.09, 13:43
      Zydowka Holland i Zyd Edelman moga byc uwazani za "polskie" autorytety. Skoro
      abp. Zydzinski powoluje sie na Holland, to nie mozna sobie wyobrazic lepszej
      rekomendacjismile


      Więc dlatego, jako znak nadziei i właściwej reakcji odebrałem wczoraj reakcję
      jednej z osób zasłużonych dla polskiego filmu. Reżyser, która przed laty
      reprezentowała kino niepokoju moralnego, nakręciła przed laty film o księdzu
      Popiełuszce "Zabić księdza", a teraz do redakcji, która nie stosowała żadnych
      zasad moralnych i sądziła, że to jest metoda walki o czytelnika, właśnie ta
      zasłużona twórczyni kultury przysłała z zagranicy list, że już nigdy więcej nie
      udzieli wywiadu tej redakcji, że nigdy nie poda ręki naczelnemu, ani temu, kto
      prowadził wywiad, i że jest zażenowana, że można znaleźć antysemityzm na tym
      poziomie w prasie, która pretenduje do miana europejskiej.

      wyborcza.pl/1,76842,6324329,Abp_Zycinski__szokujacy_atak_w_mediach.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka