Dodaj do ulubionych

poklikamy na temat pracy?

30.09.04, 21:07
lubicie swoją pracę czy nie lubicie?
Obserwuj wątek
    • marta_urszula Re: poklikamy na temat pracy? 01.10.04, 01:48
      Bardzo lubie!!!!tylko zeby jeszcze w Saczu ona byla to juz by byla pelnia
      szczescia. Ale w Saczu bede na Boze Narodzenie po 15 latach. Ciekawa jestem czy
      kolednicy przyjda?
      • ellenai martusia to czy ja moge juz 01.10.04, 03:11
        cie prosic o kartke z sacza???????ja moze w przyszlym roku sie wybiore na stare
        smieci! a co do pracy to ja swoja kocham! bardzo ale to bardzo lubie!jak na
        razie to nie zamienie ja na zadna inna!
        • aleks44 Re:czy .... 01.10.04, 11:15
          jak czlowiek popracuje kilkanascie lat w jednym miejscu, to sie z
          przyzwyczajenia zaczyna lubiec.A tak nawiasem to jestem na zwolnieniu
          lekarskim,ale w pracy dzisiaj bylem na momencik bo musialem oddac jakies
          papierki
          • ellenai Re:czy .... 01.10.04, 16:19
            hehe wlasnie ,przyzyczajenie to dobra rzecz czasem! a ty mam nadzieje bardzo
            chory nie jestes!!!
          • elp1 a mnie właśnie coraz bardziej doskwierać zaczyna 01.10.04, 20:42
            aleks44 napisał:

            > jak czlowiek popracuje kilkanascie lat w jednym miejscu, to sie z
            > przyzwyczajenia zaczyna lubiec.A tak nawiasem to jestem na zwolnieniu
            > lekarskim,ale w pracy dzisiaj bylem na momencik bo musialem oddac jakies
            > papierki

            świadomość przyzwyczajenia.

            Chwytam się na tym, że tak jakby w pewnym sensie rutyniarsko podchodzę do
            pewnych kwestii i twórczego ducha coraz mniej w pracowanie angażuję.

            To chyba stąd, że wygodnictwo wzięło górę nad skłonnościami do ryzyka,
            eksperymentowania i ta moja dotychczas zwariowana praca, którą uwielbiałam
            i niemal całkiem mnie pochłaniała, zaczyna mi ciążyć, czuję się zmęczona już
            samym myśleniem o tym co mam do zrobienia i co zrobić trzeba.

            Z drugiej strony, gdy pomyślę o ewentualnej zmianie to uciekam od tych myśli
            do pracy właśnie.

            Ja wiem, że to z pewnościa kwestia przyzwyczajenia i, że obawa przed zmianami-
            choćby nie wiadomo jak się zapierać, że jej nie ma - to zawsze jednak jakaś
            jest, bo to normalne, że człowiek obawia się niewiadomych, zaś wiadome, choćby
            niezbyt satysfakcjonujące, to są traktowane jak swoje, a więc jakie sa, takie
            są i mimo, że narzekamy na nie, nie wyobrażamy sobie byśmy mogli bez tych
            znajomych doskwierań żyć.

            Ale to wszystko skomplikowane!
            A może to tylko we mnie samej wszystko się pokomplikowało?
            • elp1 a jednak, prześladuje mnie myśl, by coś jednak 04.10.04, 23:02
              w tym moim pracowaniu zmienić. Tylko od czego zacząć?
              • aleks44 Re: a jednak, prześladuje mnie myśl, by coś jedna 04.10.04, 23:14
                tylko co ????????????
                praca uszlachetnia !!!!!!!
                • elp1 tak się mówi, że "uszlachetnia" 04.10.04, 23:33
                  jednak czy istotnie tak jest?

                  Szczerze mówiąc nie bardzo mi sie podoba wizja "pracą uszlachetniania"
                  Raczej po prostu chcę być z pracy zadowolona i zwyczajnie szczęśliwą chcę być.
                  • aleks44 Re: tak się mówi, że "uszlachetnia" 04.10.04, 23:47
                    tego nigdy nie mozna byc w 100% pewnym,to zalezy duzo od tego ,z kim sie pracuje
                    jak jest atmosfera panujaca w pracy,od danego dnia,czy w domu nie bylo
                    sprzeczek,czy dzieci zdrowe i wiele innych czynnikow,ktore moga wplywac na
                    nasza prace.Poniewaz jak te elementy nie bedza razem grac ,to my nie bedziemy
                    mogli pracowac,bez ciaglego myslenia o tym, co nam siedzi w glowie.
                    • elp1 z pewnością w tym co zauważyłeś także jest racja 05.10.04, 00:17
                      Jednakże ja myślę głównie o samej istocie pracy.
                      Kiedyś ja wprost uwielbiałam mój zawód, praca dawała mi szeroki wachlarz
                      twórczych możliwości i mnóstwo satysfakcji, przy czym mówiąc o satysfakcji nie
                      myślę tylko o finansowej gratyfikacji, która wówczas była dla mnie najmniej
                      ważna.
                      Od pewnego czasu zauważam, że już się tak "nie zapalam", że do wielu kwestii
                      podchodzę w taki okropny, rutyniarski sposób i zaczynam czuć zmęczenie pracą,
                      czego niegdyś zupełnie nie znałam i mogłam właściwie na okrągły zegar wykonywać
                      pracę, która była dla mnie chyba bardziej hobby niż obowiązkiem.
                      Niestety - obecnie, czuję zaszczyt posiadania TEJ pracy głównie w wymiarze
                      obowiązku
                      • aleks44 Re: z pewnością w tym co zauważyłeś także jest ra 05.10.04, 00:33
                        tak,praca zaczyna byc przywilejem,szczegolnie dla tych,ktorzy zaczynaja,a my
                        tak naprawde jestesmy troche starsi,wiec nie mozemy od siebie wymagac innego
                        podejscia do pracy jak wlasnie rutyna.Ale musimy pamietac,ze mlode osoby za
                        kilkanascie lat, beda mialy taki sam dylemat jak my teraz.Tylko ,ze oni jednak
                        maja inne podejscie do pracy jak mysmy mieli,wystarczy popatrzec w niektorych
                        sklepach na obsluge,oni powinni wreszcie zrozumiec ,ze jak my zostawimy u nich
                        pieniadze to bedzie ich zysk,wiec klient jest bardzo waznym elementem w tym
                        wszystkim,a wiele sklepow o tym nie pamieta.
                        • elp1 nie tylko sklepów Aleks. 05.10.04, 14:12
                          Przypomnij sobie choćby ta firmę, która jest dostawcą Twojego łącza, przygody
                          (bo pewno masz takowe) z tzw. "służbą zdrowia" i urzędnikami co to
                          pełnią "społeczną służbę".
                          Choć może lepiej sobie nie przypominaj bo Ci się humor popsuje, a szkoda by
                          było by się popsuł.

                          Założyłam ten wątek bo mnie samą zastanawia metamorfoza którą w samej sobie
                          dostrzegam i fakt, że jakoś tak niemal niezauważalnie - praca, która była moim
                          hobby stała się w moim własnym wewnętrznym przekonaniu samym obowiązkiem.
                          Wiem, że dobrze, że wogóle mam pracę, ale jednak wolałam ją w sobie samej
                          postrzegać inaczej i samą siebie w tej pracy wolałam znacznie bardziej wówczas,
                          niż obecnie.
                          • aleks44 Re: nie tylko sklepów Aleks. 05.10.04, 15:34
                            ja nie mam wielkiego pola do popisu w kontaktach z klientami,ale zawsze nie
                            zaleznie czy to jest osoba mloda, czy starsza jest jednakowo traktowana ,to
                            jest klient,a klient to pieniadz,wiec kolo sie zamyka.
                            No i trzeba pamietac o tym, Badz uprzejmy,a bedziesz .......ale to nie zawsze
                            sie sprawdza
        • marta_urszula Re: martusia to czy ja moge juz 01.10.04, 16:13
          Lucyndo najdrozsza, karteczke masz jak w banku tylko adresik :):):):) poprosze.
          (Pamietasz nasz wateczek??????)

          Ogladals debate? Wstydze sie na 30 przyznac ze ogladalam :):):):)Prezydent
          strasznie stekal, nie? Dla naszego demokratycznego MD to miod na dusze, ale u
          was to chyba inne nastroje?
          • ellenai Re: martusia to czy ja moge juz 01.10.04, 16:17
            u nas inne wlasnie sa nastroje!ja osobiscie nie mam zadnego zdania!od polityki
            stronie!sondra fajnie to wyjasnila na forum,pomoglo mi to nieco!debaty nie
            ogladalam,slyszalam przez sciane heheh!Jakos dziwnie w tej polityce sie teraz
            porobilo! ja sie nie umiem w tym odnalesc heheh:)
            watkek kochana pamietam!
            dam ci adres! no jasne!moze sie kiedy zdzwonimy jak masz czas?podczas weekendu?
            buziaki!
            • marta_urszula Re: martusia to czy ja moge juz 01.10.04, 16:23
              lucy, zdzwonmy sie koniecznie tylko ze w ten weekend chyba bede pracowac :( bo
              ma w pon i wt wazne meetingi i musze sie przygotowac . nastepny wekkend, bedzie
              super.
              moze dlatego ja tak przejeta ta polityka ze zyjac w Waszyngtonie nie mozna
              przed tym uciec :):):)
              • ellenai Re: martusia to czy ja moge juz 01.10.04, 16:27
                ha tu masz racje z tym ze w waszyngtonie nie da rady uciec przed polityka,a u
                mnie?no coz tu sie swiat rzadzi innymi prawami!hermetyczne farmerskie
                spoleczenstwo polityka nie przejmuje sie az tak!
                a co do zdzwonienia to super!ja w przyszly weekend bardzo chetnie moge tyrknac
                do ciebie:)aaa juz sie ciesze na sama mysl o tym!
                fajnie ze tu wchodzisz na forum i moge sobie z toba poklikac!
                • marta_urszula Re: martusia to czy ja moge juz 02.10.04, 03:25
                  super. alem sie rozgadala ostatnio. i tu i tam, jakby elp napisala.

                  ale tak dzisiaj za tym Nowym Saczem zatesknilam!!!!!
                  • elp1 Martusiu 04.10.04, 22:57
                    marta_urszula napisała:

                    > ale tak dzisiaj za tym Nowym Saczem zatesknilam!!!!!

                    Kiedyś - tak, ale dzisiaj to tu chyba nawet nie zajrzałaś :-(
                    • marta_urszula Re: Martusiu 05.10.04, 04:09
                      zajrzalam, ale dzis i jutro caly dzien meetingow. ale w srode zostaje w
                      domu !!!!
                      • aleks44 Re: Martusiu 05.10.04, 13:30
                        to bedziemy klikac
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka