Dodaj do ulubionych

czy pamiętacie swoje pierwsze spotkanie

10.10.04, 20:57
z komputerem?
Obserwuj wątek
    • aleks44 Re: czy pamiętacie swoje pierwsze spotkanie 10.10.04, 21:53
      nie pamietam kiedy to dokladnie bylo,ale nasz pierwszy domowy komp to byl
      Pentium 200,dysk 2,1GB,pamiec 32 RAM,w tedy najszybsze byly Pentium 233,teraz
      jest juz trzeci i troche szybszy
      • elp1 a ja pamiętam 10.10.04, 22:22
        że był to grudzień 1991 roku i pamiętam, że był to komputer który nie miał
        twardego dysku, "chodził" na karcie Herkulesa i miał dwie stacje dysków na
        takie miękkie dyskietki; jedna na bardziej pojemne (sprzedawane były w takich
        żółtych kopertach), druga na dyskietki o mniejszej pojemności (sprzedawane
        w kopertach czerwonych).
        Pierwszy mój kontakt z tym kompem był pełen obaw, że go popsuję, dopiero
        troszku później się dowiedziałam, że jego właściwie się nie dało popsuć
        - chyba, że młotkiem ehehehe ale, że nie używałam do jego obsługi młotka to
        nawet dość długo służył
        • aleks44 Re: a ja pamiętam 10.10.04, 22:34
          ale Ty masz pamiec he he ,ja takiej nie mam
          to Tys dziewczyna komputerowa he he ,mam siostrzenca,ktory tez sie wychowywal
          przy komp.skonczyl informatyke i teraz siedzi w usa i pracuje w swoim zawodzie.
          • elp1 ten komp nie był kupiony dla mnie 10.10.04, 23:07
            i ja nie jestem informatykiem, a wspominany komp stał się mój, gdy się okazało,
            że on mimo swojej niedoskonałości może służyć nie tylko do zabawy ale także do
            pracy. Jak pokazał, że potrafi to już później musiał pracować hehehe zabawa się
            skończyła.
            Dopiero gdy pojawił się w moim zasięgu kolejny komp, temu pierwszemu pozwoliłam
            odejść na zasłużoną emeryturę i wrócił do zabaw i gier ehehehe ;-)
            • aleks44 Re: ten komp nie był kupiony dla mnie 10.10.04, 23:15
              a jeszcze wczesniej byl sinclar ZX 81,ojciec go kupil,ale mnie to jakos nie
              pociagalo,pamietam byl bardzo maly,klawiatura zespolona ,nie mial
              monitora,podlaczalo sie go do telewizora czarno bialego 14"bardzo szybko
              trafilo klawiature i byl praktycznie do wyrzucenia,nie bylo jeszcze takiego
              wyboru klawiatur jak teraz.
              • elp1 to co opisujesz przypomina mi "Atari" 10.10.04, 23:18
                także wykorzystywano jako monitor, ekran TV
                • aleks44 Re: to co opisujesz przypomina mi "Atari" 10.10.04, 23:26
                  przed Atari,byl jeszcze ZX Spectrum tez bez monitora,taki mial moj szwagier
                  • elp1 chyba zaczynam kojarzyć 10.10.04, 23:33
                    nazwę z rzeczą. Masz rację - faktycznie było coś takiego
                    • aleks44 Re: chyba zaczynam kojarzyć 10.10.04, 23:45
                      ale nie wiem co bylo pierwsze ,ale atari to chyba troszke pozniej,ale to byla
                      radocha,teraz malo kto pamieta,zreszta,ja teraz tez sie nie za bardzo orietuje
                      w komp.jak cos powazniejszego to prosze syna kolegi z pracy ,on to ma w jednym
                      palcu.

                      tak Malgosiu,mozna i recznie pisac,pamietam stalowki,wieczne piora,kalamarze z
                      atramentem i jego zapach,bibule,liniuszki ,teraz nie wiem czy jeszcze ktos tego
                      uzywa,ale piekne pismo to bardzo bym chcial miec,niestety jak cos pisze to sam
                      nie moge potem tego odczytac,nie przykladalem sie na lekcjach,oj nie
                      • elp1 Re: chyba zaczynam kojarzyć 11.10.04, 00:00
                        aleks44 napisał:

                        > ale nie wiem co bylo pierwsze ,ale atari to chyba troszke pozniej,ale to byla
                        > radocha,teraz malo kto pamieta,zreszta,ja teraz tez sie nie za bardzo
                        > orietuje w komp.jak cos powazniejszego to prosze syna kolegi z pracy ,on to
                        > ma w jednym palcu.

                        A powiedz po co Ty się masz na tym co w środku znać czy ja?
                        My mamy się umieć tym narzędziem posługiwać i jak widać nie najgorzej nam idzie.
                        Czy jak korzystam z telewizora, radia, lodówki, suszarki, odkurzacza itp. to
                        muszę się znać na ich "bebechach"?
                        Myślę, że nie muszę, nie chcę i nie zamierzam odbierać fachowcom od "bebechów"
                        chleba.
                        Oni nas potrzebuja do psucia, my ich - do naprawy ehehehe ;-)


                        > tak Malgosiu,mozna i recznie pisac,pamietam stalowki,wieczne piora,kalamarze
                        > z atramentem i jego zapach,bibule,liniuszki ,teraz nie wiem czy jeszcze ktos
                        > tego uzywa,ale piekne pismo to bardzo bym chcial miec,niestety jak cos pisze
                        > to sam nie moge potem tego odczytac,nie przykladalem sie na lekcjach,oj nie

                        Aleks, to co napisałes to śmiem nazwać sentymentalna podróżą w czasie.
                        Pamiętam wszystkie te atrybudy szkoły łącznie z przypomnianym przez Ciebie
                        zapachem.
                        Aż sie ciśnie takie pytanie "co nam zostało z tych lat?" i za nim podąża
                        odpowiedź "mnóstwo, całe bogactwo pięknych sentymentalnych wrażeń, wspomnień"
                        • aleks44 Re: chyba zaczynam kojarzyć 11.10.04, 00:07
                          ale wspomnienia nie zawsze sa takie rozowe,mam tez inne bardziej przykre
                          doswiadczenia ze szkola,ale nie czas teraz to wspominac,pamieta sie jedynie
                          dobre chwile,tak jak z wojska,to co zle zostalo gdzies tam daleko my zyjemy i
                          smiejemy sie z tego co bylo.Ale takie jest zycie,ze przynosi nie tylko
                          usmiechy ,ale i smutek i zal.
    • magosiaa Re: czy pamiętacie swoje pierwsze spotkanie 10.10.04, 23:15
      Ja spotkałam się z komuterem w pracy chyba w 95 r. Całe szczęście, bo właśnie
      zmianiłam wtedy zawód i usiłowałam nauczyć się pisać na maszynie. Krótko to
      trwało, bo wyposażyli nas w komputery. Na maszynie nie umiem pisać do dziś.
      • elp1 Re: czy pamiętacie swoje pierwsze spotkanie 10.10.04, 23:23
        a ja umiem pisać "na maszynie" (piórem gęsim - i nie tylko - też umiem hihihi)
        Zdążyłam się nauczyć zanim pojawiły się w użyciu biurowo-obsługowym komputery.
        Na samą myśl w uszach pamięć charakterystycznego klapkania wraca ;-)
        • magosiaa Re: czy pamiętacie swoje pierwsze spotkanie 10.10.04, 23:27
          Mam nadzieję, że ja już nie będę musiała :)))
          • aleks44 Re: czy pamiętacie swoje pierwsze spotkanie 10.10.04, 23:29
            uczyc sie pisac na maszynie ??????,a co Malgosiu jak pradu nie bedzie ????
            • magosiaa Re: czy pamiętacie swoje pierwsze spotkanie 10.10.04, 23:35
              Długopis, ewentualnie stalówki i kałamaż ;)) W szkole podstawowej miałam
              jeszcze lekcje kaligrafii, będzie jak znalazł :)))
              • elp1 Ty też miałas lekcje kaligrafi?????????? 10.10.04, 23:48
                piórka z krzyżykiem, kałamarze w "dziurawych" ławkach, kali, jedne dobre,
                drugie nie dobre bo nie chciały wchłaniac nadmiaru atramentu.
                Atrament wszędzie: w zeszycie, na palcach, rękawach a często także na twarzy.
                Skąd on sie tam brał hihihi ;-)
                • aleks44 Re: Ty też miałas lekcje kaligrafi?????????? 10.10.04, 23:53
                  ale to byly czasy,teraz jest inaczej,ale to mialo swoje uroki,choc ja nigdy
                  szkoly nie lubilem,ale pozostaly przyjaznie,wlasnie ze szkoly podstawowej,te
                  najbardziej szczere i prawdziwe.
                  • elp1 i trwałe Aleks 11.10.04, 00:02
                    nad podziw trwałe znajomości, przyjaźnie z tamtych lat
          • elp1 czemu Magosiaa? 10.10.04, 23:45
            to całkiem było miłe, zwłaszcza jak się pisało tylko dwoma palcami, a w głowie
            miało się jakąś prześladowczą, rytmiczną melodię hihihi ;-)

            Przypomniała mi się taka zabawna historia gdy w jednym pomieszczeniu kilka
            maszyn do pisania w tym samym czasie było w użyciu i całe towarzystwo je
            obsługujące umówiło się, że każdy postara się pisząc, wystukiwać rytm swojej
            ulubionej melodii.
            Kto tego nie przeżył, to pewno nie zrozumie czemu z tego pomieszczenia
            w pierwszej kolejności uciekały odgłosy zaśmiewającego się do łez na cały głos
            towarzystwa, a dopiero gdzies tam w tle słychać było klekotanie maszyn do
            pisania.
            Wesoło było z tymi maszynami. Zwłaszcza gdy jakiś dokument wazny sie pisało
            i w ostatniej linijce na stronie, a czasem nawet ostatnim na stronie wyrazie
            literówka się zdarzyła i trzeba było od początku cała stronę przepisywać.

            Później pojawił się korektor kredowy. Myślę, że wynalazca tych maleńkich
            kredowych karteluszek powinien zostać wpisany do księgi Guinesa z powodu
            ogromnej zasługi na polu odśmiecenia z przekleństw rodzaju każdego języka
            i równoczesnego niekwestionowanej zasługi w zakresie ochrony drzewostanu na
            planecie Ziemia ehehehe ;-)
            • magosiaa Re: czemu Magosiaa? 10.10.04, 23:54
              Fakt nie mam niestety (a może i dobrze) takich wspomnień.
              Co do lekcji kaligrafii i było dokładnie tak jak piszesz. A na koniec drugiej
              klasy nasza pani wychowawczyni tym co pisali ładnie zezwoliła na pisanie
              wiecznym piórem.
              • elp1 dokładnie tak samo było w mojej drugiej klasie ;-) 11.10.04, 00:05
                Jednak wątpię by była to klasa nam wspólna. Raczej taka obowiązywała zasada, że
                kto ładnie pisał piórkiem z krzyżykiem mógł dostapić zaszczytu w postaci prawa
                do posiadania i używania wiecznego pióra ;-)
                • magosiaa Re: dokładnie tak samo było w mojej drugiej klasi 11.10.04, 00:12
                  atk popatrzeć z perspektywy czasu to było to fajne. Mój syn zaczynał już
                  długopisem i nie było już tych ławek, a uczył się w tej samej szkole co moja
                  mama i ja, nawet niektóre nauczycielki były jeszcze te same co za moich czasów.
                  • aleks44 Re: dokładnie tak samo było w mojej drugiej klasi 11.10.04, 00:20
                    tak wspomnienia to jest to, co nam zostaje i jezeli sa mile to do nich z
                    przyjemnoscia wracamy
                    • elp1 Re: dokładnie tak samo było w mojej drugiej klasi 11.10.04, 09:58
                      aleks44 napisał:

                      > tak wspomnienia to jest to, co nam zostaje i jezeli sa mile to do nich z
                      > przyjemnoscia wracamy

                      tak samo rzecz ma się z naszym forum ehehehe

                      Do niemiłych wspomnień wracać nie musimy, one same nas doganiają i nie
                      pozwalają o sobie zapomnieć
                      • aleks44 Re: dokładnie tak samo było w mojej drugiej klasi 11.10.04, 11:50
                        oj tak,to prawda,odwiedzam czesto stare i nowe Gorlice i widze,ze dalej jest
                        dziwnie,przeklenstwa,wyzwiska,obrazanie innych,kasowanie itd.komu zalezy na tym
                        zeby przestac pisac,ale zastanawiam sie tez nad tym ,ze ten ktory wpisuje te
                        rzeczy musi wiedziec bardzo duzo i miec jakis powod,o ktorym inni nie
                        wiedza,ale co mnozna zrobic,przykre to.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka