palacykporcelitu
24.11.14, 23:25
Miałem sen. Pruszków widziałem przepiękny! W roku 2001 prezydent Pruszkowa, człowiek rzutki, z wizją i pasją, przekonał Radę Miasta, by wyraziła zgodę na przejęcie terenu Porcelitu od syndyka za kwotę 6mln zł. Prezydent roztoczył przed radą wizję stworzenia w mieście centrum z prawdziwego zdarzenia. Przedstawił to jako unikatowe przedsięwzięcie w skali nie tylko krajowej. Oto poprzemysłowe miasto znajdujące się w odległości niespełna 20km od centrum stolicy zamierza od zera zbudować nowe serce miasta. Prezydent przypomniał, że już raz Pruszków zaprzepaścił szansę na zbudowanie rynku, który pierwotnie miał znajdować się naprzeciw kościoła św. Kazimierza, gdzie obecnie znajdują się wątpliwej urody budynki. Projekt odbił się echem w mediach o zasięgu krajowym, Pruszków był na łamach wszystkich najważniejszych gazet, z prezydentem prowadzone były wywiady przez wszystkie liczące się stacje telewizyjne. Prezydent oprowadzał redaktorów po zdewastowanym terenie Porcelitu i opowiadał im, co będzie stało w miejscu obecnych, opuszczonych i zdewastowanych hal. W kwartale pomiędzy ulicami Prusa, Armii Krajowej, Komorowską i Ceramiczną powstanie rynek, pod jego powierzchnią zlokalizowany będzie ogromny podziemny parking stworzony na potrzeby mieszkańców miasta. Zabytkowy pałacyk Porcelitu zostanie odnowiony i wraz z dobudowanym budynkiem, który będzie połączony podziemnym przejściem z pałacykiem, będzie stanowił nową siedzibę urzędu miejskiego. Po przeciwległej stronie, zostanie zlokalizowane centrum kultury, z halą widowiskową i kinem, z salami do zajęć tematycznych dla dzieci i dorosłych. Wokół placu powstaną nowe, stylowe budynki, grunt pod ich budowę zostanie sprzedany przez miasto, a wpływy ze sprzedaży pozwolą w części sfinansować inwestycje miasta na terenie projektowanego rynku. Prezydent liczy na duże wpływy ze sprzedaży, gdyż przewiduje, że wraz z wejściem Polski do Unii Europejskiej, ceny gruntów pójdą mocno w górę, tak jak to miało miejsce np. w Hiszpanii, dla poparcia swych przytacza liczne dane statystyczne. Swoją pasją zaraża rozmówców. Bliskość Warszawy oraz doskonałe skomunikowanie Pruszkowa ze stolicą (WKD, PKP, autostrada A2, wylotówka na Kraków i Katowice), sprawią, że Pruszków będzie jednym z najlepszych miejsc do inwestycji w kraju. Pomysłem zachwyceni są mieszkańcy Pruszkowa, którzy mają nadzieję, że miasto przestanie być w końcu zapyziałą sypialnią Warszawy. Renomowane biura architektoniczne z całego świata składają swoje projekty w konkursie zorganizowanym przez Urząd Miasta. Zwycięski projekt, to udane połączenie klasycznej i nowoczesnej zabudowy. Ponad dekadę później, czyli w roku 2014, Pruszków może się pochwalić nowoczesnym, przyjaznym mieszkańcom centrum miasta. Pałacyk Porcelitu, to perełka architektoniczna, w której siedzibę ma prezydent miasta, który już kolejną kadencję wygrywa z blisko 80% poparciem. Centrum kultury tętni życiem, podziemny park okazał się rozwiązaniem palących problemów z brakiem miejsc parkingowych. Inwestycje miejskie na rynku, praktycznie w całości zostały sfinansowane ze sprzedaży gruntów pod zabudowę mieszkaniową przy nowym runku. Ponadto, większość środków zostało pozyskanych z funduszy unijnych. Powstało nowe, przyjazne mieszkańcom serce miasta. Zmieniło się również najbliższe otoczenie. Dawny teren targowy został zabudowany, środkiem poprowadzony został deptak, całkowicie wyłączony z ruchu pojazdów. Dynamicznie rozwijające się miasto, zlokalizowane tuż przy Warszawie, z węzłem autostradowym, w niewielkiej odległości od trasy katowickiej, przyciąga inwestorów. Pruszków przeżywa najwspanialszy okres w swym rozwoju. Miasto przestało kojarzyć się z mafią, kojarzy się już jednoznacznie z sukcesem i dobrym zarządzaniem. Miastem mieszkańców!
No dobra, czas się obudzić. Tymczasem rzeczywistość skrzeczy. Teren po Porcelicie został w całości przejęty przez dewelopera, który ciasną i wysoką zabudową maksymalizuje swoje zyski. Teren został całkowicie odcięty od miasta, gdyż powstało grodzone, strzeżone osiedle dla wybrańców. Przed poprzednimi wyborami Urząd Miasta ogłosił, że zamierza przejąć pałacyk i na terenie wzdłuż Armii Krajowej wybudować centrum kultury, który ma zostać sfinansowany w części z funduszy norweskich. Typowa kiełbasa wyborcza i koncert życzeń w wykonaniu władzy. Okazuje się, że nie można dogadać się z deweloperem, więc zdecydowano się na budowę centrum na terenie Znicza. Na Porcelit położono przysłowiową lachę. Prawdopodobnie miasto liczy na to, że docelowo przejmie pałacyk z przyległym terenem i w przyszłości wybuduje tam nowy urząd miasta. Problem z centrum kultury na terenie Znicza jest taki, że to obszar bagienny. Potrzebne będzie prawdopodobnie kosztowne palowanie i budowa podziemnego garażu w technologii wanny, która ma być antidotum na płytki poziom wód gruntowych. Dodatkowo, terenowi grozi powódź. Nakłady inwestycyjne wzrastają do 70mln zł. Dodatkowe koszty, to będzie zakup wyposażenia. Umowa została podpisana, teren budowy został właśnie wygrodzony, prace budowlane ruszą lada moment, więc prawdopodobnie jest już pozamiatane. Generalnie, budowa centrum kultury jest miastu potrzebna. Pomysł niektórych kandydatów na prezydenta, by nie budować jednego wielkiego molocha, jest chybiony. Musi przecież być jedna duża hala widowiskowa. Poza tym, budowa mniejszych obiektów, to mnożenie kosztów. Pruszków nie jest na tyle dużą miejscowością, by dublować centra kultury. Miastu jest za to potrzebna dobra komunikacja miejska oraz poprawa układu dróg, by dostanie się do centrum kultury nie nastręczało trudności. Kontrkandydaci mówią, o 4 letnim paraliżu inwestycyjnym, gdyż centrum pochłonie gro funduszy przeznaczonych na inwestycje, podczas gdy są inne potrzeby. No cóż, nigdy nie będzie dobrego momentu na budowę centrum, bo zawsze będą inne potrzeby. Trzeba zatem te wydatki ponieść.
Pozostaje pytanie, na którego kandydata głosować. Dla niektórych, jest to wybór pomiędzy dżumą, a cholerą. Glosując na Starzyńskiego, głosują na marazm w mieście, brak wizji, brak pozyskiwania Funduszy Unijnych, scementowanie istniejących grup interesu. Głosowanie na Gołosia, to głosowanie na młodego spadochroniarza, z wątpliwymi związkami z miastem, który może być dodatkowo sterowany z centrali PiS. Ci jednak, którym zależy na zmianie, muszą sobie jednak uzmysłowić, że aby ta zmiana się dokonała, muszą wbrew sobie zagłosować na PiS. Trzeba się pogodzić z tym, że Pruszków, to nie Wilanów czy Kabaty, gdzie zawsze zwycięża PO. Nie ta struktura społeczna. Pruszkowska PO kompletnie zbłaźniła się w wyborach, bo na wyboru w stylu, który zaprezentowała Smolińska, czyli wywieszenie plakatów i rozesłanie ulotek, mógł sobie pozwolić jedynie Starzyński. Wiadomo od zawsze, że atakujący musi się bardziej postarać, czyli tak, jak zrobił to zaledwie 24-letni Górski z SLD, który zdobył 10%, dla przypomnienia: Smolińska zaledwie 18%. Smolińskiej się wydawało, że bycie starościną, przecinanie wstęg i styl urzędowania w odcięciu od mieszkańców, to wystarczająca recepta na przejście do II tury. Chyba ona po prostu inaczej nie potrafi, należy zatem zaczekać na zmianę pokoleniową. W sumie, okazuje się, że przegrana Smolińskiej to jednak szansa na zmianę, bo wynika to ze zwykłej arytmetyki. Gdyby do II tury weszła Smolińska ze Starzyńskim, to Starzyński wygraną miałby w kieszeni. Na Starzyńskiego zagłosowaliby jego obecni wyborcy oraz wyborcy PiS uzyskując w efekcie 72% ( 44+28). Smolińska mogłaby liczyć jedynie na ewentualne głosy po kandydacie SLD max 28 (18+10). Tymczasem wejście do drugiej tury kandydata PiS wprowadziło trzęsienie ziemi i nerwową atmosferę w Urzędzie Miasta. Jedyna ich nadzieja jest w tym, że wyborcy PO i SLD nie zagłosują na PiS. Uaktywniła się brudna kampania, by obrzydzić kandydata PiS. Ci, którzy jednak liczą na zmianę, łatwo przejrzą te sztuczki, i pomimo swej braku sympatii do PiS, zagłosują na Gołosia. Tak naprawdę ryzyko w przypadku Gołosia jest niewielkie. Zarzuca mu się, że jest młody, że nie ma doświa