fromykowska
09.10.07, 10:21
Poszłam z dzieckiem do laryngologa. Zapłaciłam 60 zl za wizytę. Pani
doktor przepisała leki antyalergiczne (kolejne 38 zl.) bez
skierowania dziecka na testy. Ot, przepisała, bo taką miała widać
ochotę. Kolejne wcielenie lekarza-jasnowidza, ktoremu nie potrzebne
są badania do ustalenia diagnozy.
Jedno z lekarstw było na bazie sterydu. Dobre, co?
Oczywiście, lekarstwa nie pmogły.
Myślę sobie tak: gdy hydraulik czy elektryk spaprze wykonanie
usługi, można mu nie zapłacić. Jeśli chodzi o lekarzy, płaci się w
ciemno, bo nie wiadomo, czy zaordynowana kuracja pomoże.
Kiedy lekarze zaczną troszczyć się nie tylko o pełne portfele, ale
przede wszystkim o jakość wkonywanych przez siebie usług?
Marzenia ściętej głowy?
Pozdrowionka dla strajkujących lekarzy....