Dodaj do ulubionych

Rodzice bili, a kurator nie reagowała

04.03.09, 00:53
Wtorek, 3 marca

Zdesperowana 18-latka zgłasza na policję, że jej rodzice katują czwórkę
młodszego rodzeństwa. Ani kurator, ani sąd rodzinny od lat nie reagują. Jeden
z chłopców próbował popełnić samobójstwo. O dramacie dzieci z Pruszkowa
poinformował nas policjant z tamtejszej komendy.
– Proszę o pomoc, warto żeby ta historia ujrzała światło dzienne – napisał na
Kontakt TVN24 pragnący zachować anonimowość funkcjonariusz. Piątka dręczonych
przez rodziców dzieci od lat natykała się na mur bierności urzędników.

Prokuratura zajęła się sprawą dopiero wtedy, kiedy jeden z chłopców próbował
popełnić samobójstwo podcinając sobie żyły. Odratowano go, jest obecnie w
szpitalu. Jeśli śledczy udowodnią, że to sytuacja w domu skłoniła go do
targnięcia się na własne życie, rodzice usłyszą zarzut znęcania się ze
szczególnym okrucieństwem. Grozi za to do 12 lat więzienia.

Ani kuratorka, ani dyrektorka powiatowego centrum pomocy w rodzinie nie
chciały rozmawiać z dziennikarzami. - Pani dyrektor prosi, żebym przekazała,
że jest jej bardzo przykro, ale nie przyjmie państwa. Ma wiele obowiązków -
ucięła urzędniczka.

"Kurator biernie się przyglądał"

Z relacji przesłanej na Kontakt TVN24 wynika, że tragedii można było zapobiec,
gdyby instytucje powołane do nadzorowania takich rodzin wypełniały swoje
obowiązki. W styczniu 18-letnia dziewczyna zgłosiła na pruszkowskim
posterunku, że rodzice znęcają się fizycznie i psychicznie nad czwórką jej
rodzeństwa. Dzieci mają 10, 13, 15 i 16 lat, a rodzina - od ponad 10 lat -
kuratorkę. Ta, według policjanta, nie widziała problemu. Nic dziwnego - swoje
wizyty zapowiadała z tygodniowym wyprzedzeniem, co pozwalało podopiecznym
przygotować się do nich. Z dziećmi rozmawiała w obecności rodziców.

- Mówiły, że kurator biernie się przyglądała, nie reagowała na ich prośby i
trzymała stronę rodziców. Informowała wręcz, że dzieci na nich donoszą –
relacjonuje policjant. Te słowa potwierdza jedna z dziewcząt. - Kurator
rozmawiała z nami w obecności mamy. Pytała, czy jest dobrze. Mówiliśmy, że
tak. Tylko desperat by powiedział, że jest niedobrze – mówi.

Sędzia: dzieci kłamią

To nie koniec zaniedbań urzędników. Gdy matka rozbiła głowę jej upośledzonemu
16-letniemu bratu Maćkowi, policja wnioskowała w sądzie rodzinnym o
natychmiastowe odebranie dzieci. Sprawa o ograniczenie, a potem odebranie im
praw rodzicielskich toczy się od 1998 roku.

- Sędzia odmówił, twierdząc, że nie ma podstaw do przeniesienia dzieci,
ponieważ zna rodzinę od lat, nic tam złego się nie dzieje. Poza tym nie ma
miejsca w placówce, która mogła by przyjąć dzieci! – opisuje funkcjonariusz.
Wobec bierności sądu i centrum pomocy rodzinie policja sama znalazła miejsce.

"Ojciec katował upośledzonego syna"

- Po wielokrotnych telefonach i błaganiach oraz znalezieniu miejsca u
zaprzyjaźnionych sióstr zakonnych udaje mi się przekonać sędziego, który wydał
postanowienie, twierdząc jednak, że przekroczyliśmy swoje kompetencje w tej
sprawie. I od tej pory robi nam na złość kosztem dzieci – twierdzi policjant.

Zakonnice, u których dzieci przebywały kilka miesięcy, potwierdzają, że
przeżyły w domu gehennę. – Raz ojciec wracał pijany samochodem, uderzył o
bramę, stłukł lampę i po powrocie do domu skatował Maćka. To wiem od niego,
właśnie tego słowa użył: skatował. Z pięści dostawał po twarzy. Gdy był mały,
a rodzice chcieli wyjść, to go kneblowali i chowali do wersalki, żeby nie
krzyczał – mówi siostra Marta Elżbieta Chojnacka.

Trójka dzieci trafiła ostatecznie do placówki w Ostrołęce. - Musiałem je
zawieźć osobiście radiowozem jak przestępców, ponieważ ani sąd, ani kurator,
ani panie z PCPR nie poczuły się w obowiązku, stwierdzając, że to nieetyczne!
– podsumowuje policjant.

www.tvn24.pl/5465,1,prosto_z_polski.html
Obserwuj wątek
    • alabama8 Re: Rodzice bili, a kurator nie reagowała 05.03.09, 08:28
      Temat poruszono w Faktach TVN o 19:00.
      Wielki samobój naszego MOPS-u, najgorsze że sąd zaczoł besztać
      policjanta który całą sprawę nagłościł - że miesza się w nie swoje
      sprawy.
      • adnotacja2008 Re: Rodzice bili, a kurator nie reagowała 05.03.09, 08:34
        Nie samobój MOPSu, a raczej brak kompetencji urzędników Powiatowego
        Centrum Pomocy Rodzinie. Nie pierwsza to tak poważna ich wpadka...
        Kilka lat temu prasa aż kipiała, ze Centrum blokowało dom dziecka w
        Piastowie założony przez tamtejszą rodzinę...
        • alabama8 Re: Rodzice bili, a kurator nie reagowała 05.03.09, 08:45
          To w MOPSie znajduje się punkt przeciwdziałania przemocy, to MOPS
          organizuje programy prfilaktyki alkoholowej i inne cuda niewidy,
          programy dla narkomanów, świetlicę dla dzieci itp.
          Czy te dzieci były objęte jakąkolwiek opieką MOPS?
          Z drugiej strony faktem jest że jeśli nie jesteś alkoholikiem,
          narkomanem to nie masz szansy na jakąkolwiek pomoc z MOPS. Możesz
          zdechnąć z głodu pod mostem, ale wystarczy zasugerować problem
          alkoholowy i już znajdują się chętni do pomocy.
        • kemot8 Re: Rodzice bili, a kurator nie reagowała 05.03.09, 11:17
          > Kilka lat temu prasa aż kipiała, ze Centrum blokowało dom dziecka w
          > Piastowie założony przez tamtejszą rodzinę...

          Sprawa niestety jeszcze się nie skończyła:
          tnij.org/c0kl

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka