Gość: Butch_Coolidge
IP: 80.55.171.*
16.01.04, 14:58
Wczoraj szczęście miałem!
Żona wyskoczyła na zakupy, więc ja władzę w domu przejąłem, czyli do
pilocika od telewizorka się dorwałem. Paluszek mi się omskną i na ekranik
Animal Planet wskoczyło. I ja pierdzielę, niby to o zwierzątkach, a tak
jakbym relację z posiedzenia Sejmu Rzeczpospolitej oglądał. Najsampierw
grzechotnika pokazywali, i ja pierdzielę, patrzałom swoim nie wierzę, maska
nieruchoma, poważna - toć to Jaskiernia wypisz wymaluj. A jęzorem tak
napierdalał jakby przemówienie na zjeździe wiadomej partii wygłaszał. A
koło tego grzechotnika, podskakuje sobie w zamiarach najwyraźniej
konsumpcyjnych ptaszysko kukawką zwane, a z wyrazu dzioba podobny, no tak
poznaję, Jan Maria R. we własnej osobie. Ale grzechotnik (Jaskiernia), widać
większą szychą był, bo nie speniał wcale na widok ptaszyska, tylko
grzechotką napierdzielał w tempie oszalałym. Do Jana Marii R., czyli do
kukawki dotarło, że na zbyt grubą rybę się porwał, więc tylko parę razy
skrzydełkami zamachał, tak bardziej dla szpanu i paszoł w pizdu, innej
ofiary se szukać.
Dalej nie widziałem, bo żona z zakupów wróciła i władzę przejęła.
Pzdr
Butch C.