Dodaj do ulubionych

Belle Epoque

12.02.17, 19:48
Może nowy serial TVN-u ożywi forum? Oby, oby, może nawet Matt się odezwie. ;)
Zobaczymy w tygodniu, co wymodziła nasza ulubiona stacja. Dyrekcja, jak zwykle w TVN-ie, mówi o serialu cud-miód, ale w wywiadach z głownymi aktorami ten entuzjazm się nie przebija. Raczej są to gadki o tym, że aktor nie decyduje o finalnym efekcie pracy w przypadku serialu. No więc pożyjemy-zobaczymy...
Obserwuj wątek
      • toja50 Re: Belle Epoque 15.02.17, 10:44
        Nie mozna tak od razu skreslac, trzeba obejrzec, chociaz ze dwa odcinki. Tym bardziej,ze tvp sie nie wysila i zajela siie wylącznie swoim elektoratem. Czekam wiec ...no i lubie Cielecka, kostiumy i kryminal:-)
    • liliawodna222 Re: Belle Epoque 15.02.17, 13:46
      Jestem bardzo ciekawa i czekam na ten serial od kilku miesięcy. Dziś się przekonamy. Myślę, że od strony wizualnej nie będzie można się do niczego przyczepić. A co do reszty - zobaczymy. Jestem pozytywnie nastawiona.
    • kanna Re: Belle Epoque 15.02.17, 19:21
      Wizualność mnie urzekła, zanim jeszcze się zorientowałam, ze to polski serial (tak, tak, brawo dla mnie za spostrzegawczość;) ). A że polski, to apetyt wzrasta, bo ja lubię polskie seriale. Niektórzy lubią wenezuelskie, albo tureckie, a ja skandynawskie i polskie.
      Więc czekam, ale serial promowany jest straszliwie, jako sztandarówka TVN, więc z każdym dniem coraz bardziej się obawiam rozczarowania.
      Ale oglądam, musowo.
    • iwonnkaa Re: Belle Epoque 15.02.17, 22:26
      No i nie wiem jak Wy, ale ja jestem rozczarowana.Ot taka sobie powiastka kryminalna, moze poboczne wątki ,jakoś przyprawią rumieńców tej produkcji?No nie wiem, po mojemu .....wielkie nadęcie , małe pierdnięcie.Ukłony
      • kanna Re: Belle Epoque 15.02.17, 22:59
        Sądziłam, że wątek ze śmiercią matki i śledztwem w tej sprawie będzie klamrą, spinająca wszystkie odcinki. Ale jak trupy zaczęły się mnożyć, to się zorientowałam, ze chcą wszystko upchnąć w jednym odcinku: przedstawienie postaci, przeszłość i matkę. I tak historia ze świętymi (ciekawa, z potencjałem) została kompletnie zmarnowana, bo po prostu zabrakło im czasu na fajne rozwinięcie. Na jakiekolwiek rozwinięcie.
        Zaskoczyło mnie jedno: wątek z piłka i dziećmi, sądziłam, ze będzie tylko dla atmosfery, a miał znaczenie.
        Poza tym – przerost formy nad treścią, nie wystarczy ubrać tłumu statystów w stroje z epoki, aby powstała dobra opowieść :/ Co najgorsze – żadna postać mnie nie uwiodła, nie zaciekawiła na tyle, abym dla niej chciała oglądać dalej.
        Dam jeszcze jedną szansę za tydzień, ale to by było na tyle, obawiam się.
        • madi138 Re: Belle Epoque 16.02.17, 01:01
          A moze to dobor aktorow byl nietrafiony. Malaszynski jest dosc dretwym aktorem i osobiscie obawialam sie czy da rade pociagnac glowna role. Cielecka gra 'posagowo' (nie wiem jak to inacaej opisac) i chyba troche sie przejadla po Belfrze. Mysle, ze gdyby wybrano mnie znanaych i oklepanych aktorow, ale z charyzma byloby znacznie lepiej.
    • anntracytowa Re: Belle Epoque 15.02.17, 23:36
      Historia głównego bohatera słabo zarysowana i nie intryguje, motyw seryjnego mógłby być ciekawy ale potraktowano go po łebkach, bohaterowie po charakteryzacją "jacyś tacy nijacy", dla samych zdjęć i kostiumów trochę szkoda czasu na oglądanie. Niestety kolejna tvnowska wydmuszka.
    • czekolada72 Re: Belle Epoque 16.02.17, 09:19
      Patrzac z perspektywy Krakowa - pomysłowe ujęcia - czlowiek orientuje się GDZIE one zrobione, natomiast są one tak niecharakterystyczne, że równie dobrze mogły być robione wśrod dekoracji w srodku Warszawy.
      Bardzo ciemny film, może to taki trynd, bo Sherlock tez w tej tonacji.
      Z postaci pierwszego odcinka - najfajniejszy - wikary z Rancza - czyli Mateusz Rusin. Czy jeszcze go zobaczymy, czy tylko w tym epizodzie wystapił?
      Pytanie odcinka - co mamusia Edigey-Korycka robiła w chaszczach, skoro miała udawać sie do Podgorza, na Mateczny - stateczne damy z Krakowa udawały się tam dorożką lub trotuarem, a nie zaroslami.
      • faszyna Re: Belle Epoque 16.02.17, 09:51
        Do serialu podeszłam z umysłem nieskażonym czołowymi produkcjami płatnych tv, więc mam całkiem świeże spojrzenie na to dzieło TVN. Uważam, że zdjęcia są godne uwagi. Muzyka nie z epoki, ale na razie mnie zaintrygowała, a nie - wkurzyła. Małaszyński daje radę, tak uważam, no poza wstępnymi scenami z pojedynku-tam mi się nie spodobał. Cielecka- oczywiście trudno powiedzieć, mało jej było, ale jeżeli akcję dzieli 10 lat, to jej wygląd w scenie początkowej jest niewłaściwy (powinna wyglądać na młodą dziewczynę, a nie na kobietę po przejściach).
        Co do samej intrygi, wydała mi się nudna i wtórna (seryjny morderca to motyw w co drugim kryminale). Nie kupuję złotej monety ze śladami łuszczycy. Primo, bo scena w kasynie jest nielogiczna: dostał monetę na grę, a zaniósł ją w stanie nieruszanym do laboratorium. Jak to wtedy w kasynie wyjaśnił pożyczkodawcy: że nie zagra, a monetę weźmie na pamiątkę? Secundo, na podstawie jednego znanego mi przypadku łuszczycy nie rozumiem tych potencjalnych śladów na monecie....
        Odnotowuje jednak antyfeministyczny wydźwięk serialu. On to pan stworzenia, któremu przystoi seks z prostytutką, ona to więdnąca dziewica, która czeka powrotu ukochanego. I zapewne w nagrodę za wierność się go doczeka. ;) Oczywiście rozumiem-takie były realia epoki, ale jeżeli widzimy kobietę po studiach w laboratorium kryminalistycznym, to może główny bohater powinien był wziąć na wstrzymanie z tymi dziwkami? To by dopiero było odkrywcze! :))
        • the_accidental Re: Belle Epoque 16.02.17, 12:07
          Nie miałam, przyznaję się, szczególnie skupionej uwagi na intrydze, więc proszę o wyjaśnienie: dlaczego szanowny tatuś mordował kobiety z nizin społecznych, a zrobił wyjątek dla matki bohatera? I czy to mordowanie na wzór świętych męczennic miało jakieś pogłębione wytłumaczenie, czy ot, taką miał fantazję? No i na koniec: nasi bohaterowie byli przekonani, że tego dnia morderca uderzy znowu - tymczasem gdy panna Weronika do niego przyszła, był już późny wieczór/noc, a tatuś nigdzie się nie wybierał - nasi detektywi się pomylili? A co, gdyby panna nie weszła mu sama w ręce? Uderzyłby jeszcze, czy nie?
          • kanna Re: Belle Epoque 16.02.17, 14:33
            > dlaczego szanowny tatuś mordował kobiety z nizin społecznych, a zrobił wyjątek dla matki bohatera?

            szanowny tatuś - jak to szaleniec - mordował wg klucza, ale ofiara jako tak była nieistotna. Panie z nizin były łatwiej dostępne, a że tu się mamusia bohatera nawinęła pod rękę (w dobrym terminie) to jej użył.
        • matt_banco Re: Belle Epoque 16.02.17, 12:40
          No to ja zrobiłem wręcz przeciwnie. Jak tylko pojawiły się reklamy do BE, to usiadłem do odkładanego od dawna "The Knick". W międzyczasie przekąsiłem pierwszym odcinkiem "Tabu" ... resztę zostawiając na deser (choć w przypadku tak "brudnych" seriali czas deseru nie jest najlepszym z możliwych czasów ich konsumpcji). Wiec ustawiłem BE poprzeczkę na zacnym poziomie i nie zamierzam stosować taryfy ulgowej. Nie w 2017 roku (no dobrze, odpuszczę porównywanie charyzmy Owena czy Hardy'ego do tej oferowanej przez Malaszynskiego ;-)
          Ale zamierzam obejrzeć pierwszy odcinek BE ... dzisiaj.
          • toja50 Re: Belle Epoque 16.02.17, 13:58
            I spelnilo sie zyczenie faszyny...mat zajrzal i nawet napisal:-)
            Cóż przylącze sie do opinii kanny. Tez lubie polskie i skandynawskie, wiec ogladam z sympatia, szukam pozytywow, ale wczoraj bylo trudno. Do tego nie przepadam za Malaszynskim i niestety , gral sztywno, nijak, cięzko jakoś. Ale obejrze nastepny, bo cos ogladac trzeba :-)
            Podobala mi sie muzyka, chociaz chyba nie do tego filmu, ale przyjemnie sie sluchalo:-)
            • scoutek Re: Belle Epoque 16.02.17, 15:35
              toja50 napisała:
              > Podobala mi sie muzyka, chociaz chyba nie do tego filmu, ale przyjemnie sie slu
              > chalo:-)

              Nick Cave sam z siebie jest mroczny i to była jedyna rzecz w tym pierwszym odcinku, która mi się naprawdę podobała
          • matt_banco Re: Belle Epoque 16.02.17, 18:30
            No i obejrzałem. Niemrawe to było. I fabularnie i aktorsko. Nawet dynamika scen z założenia dynamicznych jakaś taka ... nietaka. Zastanawia mnie też dlaczego nie można tego lepiej filmować. Tego typu seriale mają zwykle bardzo dopracowane kadry i tonacje barwą. W BE wygląda to w zasadzie tak jak w pozostałych produkcjach TVN. Ale obejrzę następny odcinek ... jak zwykle, cholera ;-)
      • maniaczytania Re: Belle Epoque 16.02.17, 23:15
        czekolada72 napisała:


        > Pytanie odcinka - co mamusia Edigey-Korycka robiła w chaszczach, skoro miała udawać sie do Podgorza, na Mateczny - stateczne damy z Krakowa udawały się tam dorożką lub trotuarem, a nie zaroslami.

        No przecież była umówiona z amantem - synem radcy, tylko niestety on tam nie poszedł, bo mu ojciec zabronił.
        • kanna Re: Belle Epoque 17.02.17, 10:18
          > skoro miała udawać sie do Podgorza, na Mateczny

          To była oficjalna wersja, dla rodziny.

          A nieoficjalnie - poszła w chaszcze , spotkać się z młodziakiem.
          Aczkolwiek też mi to nie styka - mamusia musiała mieć 45 lat, najmarniej. Rodzina - jak się wydaje - nie z tych ubogich. Serio musiała z młodym po chaszczach latać?
          • bupu Re: Belle Epoque 17.02.17, 14:23
            kanna napisała:

            > > skoro miała udawać sie do Podgorza, na Mateczny
            >
            > To była oficjalna wersja, dla rodziny.
            >
            > A nieoficjalnie - poszła w chaszcze , spotkać się z młodziakiem.
            > Aczkolwiek też mi to nie styka - mamusia musiała mieć 45 lat, najmarniej. Rodzi
            > na - jak się wydaje - nie z tych ubogich. Serio musiała z młodym po chaszczach
            > latać?

            CK Kraków był w sumie dziurą, zatem ryzyko wpadnięcia na znajomego lub znajomą w hotelu/przy wynajmowaniu pokoju/czy gdzie tam, było ogromne. Zostawały chaszcze.
    • bupu Re: Belle Epoque 17.02.17, 14:33
      Ja się tak zastanawiam na co ten legendarny wielki budżet mianowicie poszedł. Na scenarzystę poskąpili, bo fabuła jest rachityczna, a dialogi laubzegą z deski dębowej cięte. Na lokalizacje zdjęciowe poskąpili, bo Małasz lata w kółko po trzech ulicach na krzyż. Na dekoracje w tych lokalizacjach też nie posypali, gdyż dookoła cesarsko-królewskiego miasta Krakowa jeździ w kółko jedna i ta sama drynda, a na ulicach widać ciągle ten sam wóz z tym samym koniem. Na operatora też nie wydali, seksscena była jedną z gorzej sfilmowanych jakie widziałam. A naprawdę, da się to zrobić tak, żeby nie było widać iż namiętni kochankowie mają na sobie majtki i żeby amant nie musiał kurczowo ściskać kochanki, coby przypadkiem cycem nie błysnęła. No dobra, kostiumy nawet niezłe, acz dżentelmen, popylający, tak jak Korycki, bez krawata w biały dzień, wzbudziłby niemałe zgorszenie.

      A skoro już o obyczajach mowa, to na konsultanta w tym temacie również pożałowali. Bohater grany przez Małasza co chwilę zachowuje się w sposób, który sklasyfikowałby go wtedy jako absolutnego chama bez manier, tymczasem nikt się nie dziwi, nikt się nie wstrząsa, pełna obojętność.

      To co, na pensję dla Małaszyńskiego tyle poszło? W takim razie cisnęli pieniądze w błoto, bo Małaszyński jest drewniany wręcz boleśnie. Charyzma zero, aktorstwo chwilami ujemne.

      Szkoda mi w tym wszystkim aktorów drugoplanowych, Eryka Lubosa, Olafa Lubaszenki, czy Mateusza Rusina, bo oni popracowali i coś ze swoich postaci wydobyli.
      • the_accidental Re: Belle Epoque 17.02.17, 16:04
        >Na scenarzystę poskąpili
        Scenarzystów jest aż trzech (!), Wikipedia podaje nawet czterech, w tym Marek Bukowski, aktor...
        >dżentelmen, popylający, tak jak Korycki, bez krawata w biały dzień, wzbudziłby niemałe zgorszenie
        Małaszyński w poprzedniej Gazecie Telewizyjnej opowiadał, że celowo jest taki niepodopinany, tu mu mignie tatuaż, tam blizna - że taki tajemniczy i demoniczny w sensie. A ja zacytuję Lalkę - w Małaszyńskim jest tyle demona co trucizny w zapałce...
        • kanna Re: Belle Epoque 17.02.17, 18:03
          Może za dużo tych scenarzystów i się odpowiedzialność za dzieło rozproszyła? ;)
          pl.wikipedia.org/wiki/Rozproszenie_odpowiedzialno%C5%9Bci
          Bo własnie scenariusza mi brakuje najbardziej :( No i ten drewniany Małaszyński tez nie pomaga.
          • faszyna Zmasowany atak trolli? ;)) 17.02.17, 19:18
            Czy może widzimy w mediach zmasowany atak trolli na serial? Jasne, że serial ma plusy ujemne, a nie tylko plusy dodatnie (cytując określenie klasyka), ale nie jest aż tak źle, zeby na pierwszej stronie wielu portali internetowych musiały się koniecznie pojawić okienka krzyczące, że chała i porażka w jednym. Owszem, przedserialowa kampania TVN-u była agresywna i napompowana hurra-optymizmem, ale serial dopiero się rozkręca i trudno powiedzieć, że finał na pewno będzie porażką. Na razie porażką jest dźwięk, ale to norma w naszych serialach, że bez słuchawek ani rusz, albo nawet i to nie pomoże. Co do aktorstwa, fakt, Linda i Lubos wypadają świetnie, ale trudno się zgodzić ze zwrotem z cyklu kopiuj-wklej, ze Małaszyński to drewno. Bo moim zdaniem wypadł lepiej niż w ostatnich produkcjach i na takie zdecydowane określenie nijak nie zasługuje po jednym odcinku. Owszem, ma cos w sobie z tych amerykańskich aktorów, którzy są sławni mimo tego, ze zawsze są tylko i wyłącznie sobą, i ich niezmieniające się miny są swoistym logo aktora. Ja w każdym razie czekam na rozwój postaci i aktora w tej roli.
            Nie podoba mi się za to scenariusz i główna intryga. Nie by było ciekawszych zbrodni w Galicji? No i ta współczesność wyłażąca prawie z każdego kadru. Nie każdy serial to Downton Abbey, ale choćby coś połowie DA by się przydało.
            Przy okazji, oglądam z ciekawością piątkowy serial o królowej Wiktorii. Może by zlecić Anglikom serial o Czartoryskich czy Radziwiłłach? Oczywiście tych sprzed wieku. ;))
            • bupu Re: Zmasowany atak trolli? ;)) 17.02.17, 21:49
              faszyna napisała:


              > Nie podoba mi się za to scenariusz i główna intryga. Nie by było ciekawszych zb
              > rodni w Galicji?

              Były. Pitawal krakowskich zbrodni sprzed lat posiadam, ciekawe sprawy tam są. Zabójstwo adwokata Lewickiego przez rozkochaną w nim Borowską, kóra prawdopodobnie była szpiegiem rosyjskim, na ten przykład. Albo mord na pięknej Zofii Paluchowej, modelce Stachiewicza, Kossaka i wielu innych... I tak dalej, i tak dalej.

              > No i ta współczesność wyłażąca prawie z każdego kadru. Nie każ
              > dy serial to Downton Abbey, ale choćby coś połowie DA by się przydało.

              Mnie szalenie brakuje klimatu właściwego epoce. Niby stroje są, dekoracje są, ale nie ma odpowiednich zachowań. Korycki, jak już wspominałam, pozbawiony jest jakichkolwiek manier, nie widzimy też żadnych elementów obyczajowości tamtych czasów. Weźmy na ten przykład dziewczynę, pracującą w laboratorium i biegającą w spodniach. Na przełomie wieków kobieta w spodniach to było kuriozum i wstrząs, pół Krakowa by o tym plotkowało z wypiekami na twarzach. A tu nic, żadnej reakcji. Ech...

              > Przy okazji, oglądam z ciekawością piątkowy serial o królowej Wiktorii. Może by
              > zlecić Anglikom serial o Czartoryskich czy Radziwiłłach? Oczywiście tych sprze
              > d wieku. ;))
        • bupu Re: Belle Epoque 17.02.17, 21:37
          the_accidental napisała:

          > >Na scenarzystę poskąpili
          > Scenarzystów jest aż trzech (!), Wikipedia podaje nawet czterech, w tym Marek B
          > ukowski, aktor...

          Gdzie scenarzystów trzech, tam dialogi z drewna, a fabuła utopiła się z rozpaczy w parkowym stawie.

          >>dżentelmen, popylający, tak jak Korycki, bez krawata w biały dzień, wzbudz
          >> iłby niemałe zgorszenie
          > Małaszyński w poprzedniej Gazecie Telewizyjnej opowiadał, że celowo jest taki n
          > iepodopinany, tu mu mignie tatuaż, tam blizna - że taki tajemniczy i demoniczny
          > w sensie. A ja zacytuję Lalkę - w Małaszyńskim jest tyle demona co trucizny w
          > zapałce...

          W staroświeckich zapałkach z białym fosforem trucizny chyba jednak było więcej niż demona w Małaszyńskim. Naprawdę nie było bardziej charyzmatycznego aktora na stanie?
          • faszyna Re: Belle Epoque 17.02.17, 21:59
            "Mnie szalenie brakuje klimatu właściwego epoce. Niby stroje są, dekoracje są, ale nie ma odpowiednich zachowań. "
            No właśnie... Ale to jest norma w naszych filmach. Mam galicyjskie korzenie i przedwojennych rodziców i w domu nigdy się nie mówiło do rodziców w drugiej osobie, tylko np.: "czy mama/tata może mi podać sól?" i w ten deseń. A tu w naszych produkcjach z akcją dziejąca się w pierwszych dekadach po wojnie lub przed wojną dzieci walą na "ty" do starych. No niestety, w środowisku mieszczańskim/inteligenckim było to niedopuszczalne.
            • the_accidental Re: Belle Epoque 18.02.17, 11:36
              faszyna napisała:
              >Czy może widzimy w mediach zmasowany atak trolli na serial? Jasne, że serial ma plusy ujemne, a nie tylko plusy dodatnie (cytując określenie klasyka), ale nie jest aż tak źle, zeby na pierwszej stronie wielu portali internetowych musiały się koniecznie pojawić okienka krzyczące, że chała i porażka w jednym.

              Tak sobie o tym myślę od paru dni. To nie atak trolli. Ludzie oglądają mnóstwo świetnych seriali zagranicznych i wiedzą, co jest dobre. A co jest dobre, widać zwykle już po pierwszym odcinku.
              W ostatniej dekadzie mieliśmy sporo szumnie zapowiadanych spektakularnych klap. "Szpiedzy w Warszawie", w koprodukcji z BBC, miał być hit, a wyszło rozczarowanie. "Prokurator" ze scenariuszem braci Miłoszewskich - poniżej poziomu. "Bodo" - kolejna wydmuszka. "Skazane" czy "Pakt", które dały się oglądać, nie były tak naprawdę polskie. Jasne, że nie wszystko co polskie, jest złe. Mnie osobiście podobał się "Paradoks" z Lindą, który miał zerową promocję i przemknął bez echa, ale gdybym miała jeszcze raz obejrzeć jakiś serial z ostatnich lat, to miałabym ochotę właśnie ten. "Wataha" była niezła - moim zdaniem. No i "Belfer". Może coś ciekawego pominęłam, ale te mi przyszły do głowy jako pierwsze. Więc chodzi mi o to, że jeśli od pierwszych scen pierwszego odcinka coś uwiera, nie pasuje, śmieszy - naturalną rzeczą jest krytykować. Naprawdę - naprawdę! chciałabym się mylić co do "Belle epoque". Niech w kolejnych odcinkach będzie napięcie, emocje, niech zostanie w pamięci dobre aktorstwo, parę mocnych scen i dialogów. Żeby nie ostał się tylko biały wór Małaszyńskiego. I sznur.
              • matt_banco Re: Belle Epoque 18.02.17, 13:41
                Bo ten worek bialy i sznur mialy robic za znak wywolawczy, za logo postaci ... Tylko, ze taki element trzeba umiec "wygrac" i to tak aby stal sie integralna czescia postaci. Cos jak biale skórzane buty u Thackery'ego w "The Knick". I to prawda, że obecnie nie ma już innej opcji, niż ta, że serial od razu startuje z tym co najlepsze, od razu wprowadza konwencje, ustawia porządek świata o jakim opowiada i buduje "klimat". Rozwijać to się może fabuła i postaci, ale serial ma trzymać poziom ... od pierwszego odcinka ;-) Nie wspominając o tym, że mając w Polsce magików od efektów specjalnych i CGI można było ten Kraków pokazać trochę bardziej epokowo i "szeroko". No ale skoro schrzaniono takiego samograja jak "Bodo" to dlaczego miałby wyjść nie aż taki samograj jak BE. Tak, tak ... specjalnie tak dobralem, bo to przeciez seriale tego samego producenta.
                Wiec czy to atak trolli, czy po prostu efekt "naoglądania", który będzie się nasilał.
                • faszyna Re: Belle Epoque 18.02.17, 14:42
                  Pisząc o ataku trolli miałam na myśli nie tyle negatywne opinie, lecz tak mocne eksponowanie ich na pierwszych stronach portali. Nie pamiętam takich reakcji portali na Bodo, na przykład. Oczywiście zgoda, Matt, że wysoki poziom zagranicznych serialu zmienił naszą optykę i różne mielizny krajowych produkcji już nie przejdą. Ale skoro krajowy poziom to nie jest poziom swiatowy, to i BE nie powinno się oceniać wedle zagranicznej miary. Wiadomo, ze scenarzyści-amatorzy i podwórkowa produkcja nie stworzą dzieła na miarę hitów HBO.
                  Z seriali kryminalnych wciągnęłam się w sobotnie projekcje ekranizacji książek o Poirot na Stopklatce. Przy pierwszym odcinku zgrzytałam zębami, tak mnie wkurzał głowny aktor, ale teraz niecierpliwie czekam w sobotę na tą magiczną 17:55. Taka ramota, taki drętwy detektyw, ale ile w tym finezji. Polecam.

                  PS. Jeżeli wierzymy w teorie spiskowe, to czarny PR flagowej produkcji TVN, stacji mocno opozycyjnej, może być na rękę tzw. wiadomym środowiskom. Plajta reklamowa EB to będzie niezły finansowy problem dla TVN. Taka detektywistyczna dedukcja na potrzeby tej dyskusji.... ;))
                  • bupu Re: Belle Epoque 18.02.17, 15:02
                    faszyna napisała:

                    > Pisząc o ataku trolli miałam na myśli nie tyle negatywne opinie, lecz tak mocne
                    > eksponowanie ich na pierwszych stronach portali. Nie pamiętam takich reakcji p
                    > ortali na Bodo, na przykład.

                    Bodo nie był tak agresywnie promowany. Tutaj TVN od dłuższego czasu się wzdymał i nadymał tym jak cudowny serial zrobił, tymczasem okazało się, że to imponujący gniot jest.

                    > Oczywiście zgoda, Matt, że wysoki poziom zagranicz
                    > nych serialu zmienił naszą optykę i różne mielizny krajowych produkcji już nie
                    > przejdą. Ale skoro krajowy poziom to nie jest poziom swiatowy, to i BE nie pow
                    > inno się oceniać wedle zagranicznej miary. Wiadomo, ze scenarzyści-amatorzy i p
                    > odwórkowa produkcja nie stworzą dzieła na miarę hitów HBO.

                    Ale mogą stworzyć przynajmniej coś przyzwoitego, tymczasem wyprodukowali drętwą chałę, z drewnianym głównym bohaterem, drętwymi i niezgrabnymi dialogami oraz zerowym klimatem i napięciem.

                    > Z seriali kryminalnych wciągnęłam się w sobotnie projekcje ekranizacji książek
                    > o Poirot na Stopklatce. Przy pierwszym odcinku zgrzytałam zębami, tak mnie wkur
                    > zał głowny aktor, ale teraz niecierpliwie czekam w sobotę na tą magiczną 17:55.
                    > Taka ramota, taki drętwy detektyw, ale ile w tym finezji. Polecam.

                    David Suchet jest drewniany? Poirot to ramota? Mon Dieu, co za bluźnierstwo... Od twórców Poirota osobnicy którzy wypiekli Belle Epoque mogliby się nauczyć jak obsadza się akcję w epoce, jak pokazuje się tej epoki koloryt i obyczajowość. Jak się pisze dialogi i jak prowadzi akcję. Jak się, do stu par beczek, postacie tworzy, wprowadza i rozwija.

                    > PS. Jeżeli wierzymy w teorie spiskowe, to czarny PR flagowej produkcji TVN, sta
                    > cji mocno opozycyjnej, może być na rękę tzw. wiadomym środowiskom. Plajta rekla
                    > mowa EB to będzie niezły finansowy problem dla TVN. Taka detektywistyczna deduk
                    > cja na potrzeby tej dyskusji.... ;))

                    Nie, żeby Belle Epoque zapowiadało się na przeraźliwą szmirę, skądż znowu. To SPIZEG!!!
                    • faszyna Re: Belle Epoque 18.02.17, 15:10
                      "David Suchet jest drewniany? Poirot to ramota? Mon Dieu, co za bluźnierstwo..."
                      Albo fakt. ;) Przecież trudno uznac książki ACh za dzieła na miare XXI-wiecznje powieści kryminalistycznej. Suchet z kolei spokojnie może byc uznany za drewno, jeżeli miarą aktorskiego drewna jest granie tak oszczędną mimiką (czyż nie to zarzuca się Małaszyńskiemu, że to aktor jednej miny? Akurat dla mnie ma min więcej, ale słabo trafię jego głos). Wracając do DS, dla mnie jest odległy o lata świetlne od mojej wizji Poirota, ale go polubiłam i zaakceptowałam.

                      " Od twórców Poirota osobnicy którzy wypiekli Belle Epoque mogliby się nauczyć jak obsadza się akcję w epoce, jak pokazuje się tej epoki koloryt i obyczajowość. Jak się pisze dialogi i jak prowadzi akcję. Jak się, do stu par beczek, postacie tworzy, wprowadza i rozwija."
                      No właśnie dokładnie to miałam na myśli, wstawiając w ten wątek moje uwagi o serialu BBC. :)
                      • bupu Re: Belle Epoque 18.02.17, 15:27
                        faszyna napisała:


                        > Albo fakt. ;) Przecież trudno uznac książki ACh za dzieła na miare XXI-wiecznje
                        > powieści kryminalistycznej. Suchet z kolei spokojnie może byc uznany za drewno
                        > , jeżeli miarą aktorskiego drewna jest granie tak oszczędną mimiką (czyż nie to
                        > zarzuca się Małaszyńskiemu, że to aktor jednej miny?

                        Jest kolosalna różnica między graniem oszczędną mimiką, a nieumiejętnością grania. To pierwsze, prezentowane przez Sucheta, wymaga znakomitego warsztatu aktorskiego. To drugie, demonstrowane przez Małasza, wynika z potwornych braków warsztatowych i słabej umiejętności oddawania emocji bohatera, dowolnymi środkami. W wypadku BE Korycki miał być chyba twardzielem o kamiennym obliczu, problem w tym, że Małaszyński nie umie zagrać oszczędnie, gdzieś mu się wszelkie detale w tym gubią i zostaje drewno. Udowodnił to nie raz, Twierdzą Szyfrów między innymi.
                      • matt_banco Re: Belle Epoque 18.02.17, 15:33
                        Drobne sprostowanie ... "Poirot" to nie jest produkt BBC, tylko LWT/ITV czy jakiejś Granady. Nie wiem jakie są zależności w brytyjskiej TV, ale chyba ITV jest telewizja komercyjna, a BBC ... wiadomo. Czyli coś jak TVN i TVP u nas ... tfuuu ... no tu mnie troche ponioslo ;-)
                  • matt_banco Re: Belle Epoque 18.02.17, 15:18
                    Nie kupilas Sucheta od razu? Chyba nikt go nie "kupil" od razu i zdecydowana wiekszosc Poirota juz widzi tylko poprzez kreacje tego aktora. Ja też. Wykombinowal to bezkompromisowo, ale jak widać opłaciło się, bo to kreacja totalna. Większość odcinków mam na DVD ;-)
                    Zachodnie seriale są troche jak podręczniki, a wlasciwie jak swoiste "case study". Kazdy gatunek, kazdy wariant rozpisany na kilka sezonow, znaczaca czesc z potwierdzonym niekwestionowanym statusem prawdziwych dziel telewizji ... a u nas wciaz "niedoróbki". A to fabuła "nie ciągnie" jak należy, a to brak "klimatu", a to postać niespójna lub przekombinowana (choć w zasadzie nie ma czegoś takiego jak przekombinowana postać, tylko po prostu źle skonstuowana) a jak już w miarę jest ok, to kręcą się po jednej ulicy, która regularnie przejeżdza ten sam zielony samochód.
                    Tak ostatnio jestem w trakcie ogladania "Olive Kitteridge" ... i tak sobie pomyslałem, że o ile jestem w stanie wyobrazić sobie polską aktorkę, która dałaby radę zagrac coś takiego jak Frances, o tyle jakoś nie wierzę w zrobienie tak wciągającego "nudnego" polskiego serialu.
                    • bupu Re: Belle Epoque 18.02.17, 15:23
                      matt_banco napisał:

                      > Nie kupilas Sucheta od razu? Chyba nikt go nie "kupil" od razu i zdecydowana wi
                      > ekszosc Poirota juz widzi tylko poprzez kreacje tego aktora. Ja też. Wykombinow
                      > al to bezkompromisowo, ale jak widać opłaciło się, bo to kreacja totalna. Więks
                      > zość odcinków mam na DVD ;-)

                      Ja go kupiłam, od pierwszego wejrzenia. Poirot jak żywy po prostu.
                • eridan Re: Belle Epoque 18.02.17, 15:02
                  Obejrzałem pierwszy odcinek i od razu mogę powiedzieć, że w porównaniu z tą tefałenowską produkcją - poprzedni serial z Małaszyńskim w roli głównej (TTSz) jawi mi się jako dzieło wręcz wybitne, a przynajmniej dające się lubić. "Piękna epoka" mogłaby być bardzo dobrym serialem, co najmniej w stylu "Ojca Mateusza". Ale raczej nie będzie. Poza Lubosem i młodym Lubaszenką, którzy jakoś rozpaczliwie próbowali wejść głębiej w swoje role, reszta kadry dała raczej żenujący popis umiejętności. Przodował w kunszcie prostej obróbki drewna tym w pierwszym odcinku stary Edward Linde-Lubaszenko, dzielnie gonił go w ciosaniu kłody sam główny bohater - piękniś Małaszyński. To jest groza, że reżyser nie potrafi/nie chce mu się na etapie postsynchronów zauważyć, że śmierdzi tu lipą i zamiast zmusić drewniaków do lepszej gry i wczucia się w role - macha na to ręką i pierwszy sunie do kasy. Ale to chyba pierwszy odcinek. Może następne będą lepsze, niestety, jakoś nie mam przekonania i wiary, że producenci w następnych odcinkach "przycisnęli" aktorów i scenarzystę (zdumiewająca nieznajomość języka, którym ludzie operowali w początkach XX wieku w Krakowie) do wydajniejszej pracy. Każdą ciekawą historię położyć może gra na poziomie licealnej szkółki teatralnej. Koniecznie potrzebny jest znowu ten słynny komentator od Twierdzy Szyfrów. Ja bowiem nie mam nerwów, by ciągle szydzić z absurdów BE, wolałbym po prostu obejrzeć dobry kostiumowy serial.
                  • glafira Re: Belle Epoque 19.02.17, 02:21
                    Ja obejrzałam dopiero wczoraj, a właściwie to już dzisiaj, bo przed godziną i nawet mi się spodobało. Może dlatego, że ostatnio wszystkie szumne zapowiedzi nowych seriali działają na mnie wręcz odwrotnie proporcjonalnie i im zapowiada się większy hit, tym ja spodziewam się większej chały, a tu nawet nie było źle:) Oczywiście zastrzeżeń znajdzie się trochę. Współczesny, niepasujący do epoki język, co miało miejsce również przy Bodo i to straszny minus naszych nowych produkcji. Kiedyś bardziej dbano o takie 'nieistotne szczegóły'. Wystarczy obejrzeć Trylogię. Te wszystkie 'waćpanny' i tym podobne. No cóż. Dobrze, że przynajmniej w serialu nie żegnają się zwrotem typu 'siema'. To już coś:)
                    Poza tym zabrakło klimatu. Niby rok 1908, niby ówczesny Kraków, niby stroje z epoki, a nie czuć tego. Ot, taki sobie obrazek. Wolałabym też, aby dawną ukochaną głównego bohatera zagrała inna aktorka. Małaszyński i Cielecka grali już razem parę, nawet małżeństwo i w Oficerze i w Magdzie M i wypadli dobrze, ale nie zawsze stare, sprawdzone schematy będą cool.Tu już trochę zazgrzytało. Gra aktorska niezła, nawet ten 'drewniany Małaszyński' jak piszecie, mnie nie zniechęca, widziałam już gorsze wydania 'gry jedną miną'. W tym serialu do strawienia. Intryga i sposób jej rozwiązania na zasadzie 'ale to już było' w wielu podobnych produkcjach, ale właściwie to można powiedzieć, że wszystko już było. Czytałam pochlebne opinie o serialu "Tabu". Osobiście nie widziałam, ale jeśli ten nasz jest w jakimś sensie wzorowany na Tabu, to może z czasem będzie lepiej, chociaż w zupełności zgadzam się z opinią, że serial musi zaskoczyć od pierwszego odcinka. Wciągnąć i zaintrygować, inaczej będzie to oglądanie raczej z musu, z braku innych propozycji niż dla przyjemności.
                    Zacytuję Faszynę: "ale teraz niecierpliwie czekam w sobotę na tą magiczną 17:55."
                    Otóż to. Tego brakuje. Tego czekania na następny odcinek.
                    Zamierzam dalej oglądać BE. Nie było źle, jak pisałam na początku postu, ale skłamałabym, gdybym powiedziała, że z niecierpliwością czekam na kolejny odcinek. Gdyby tak było, to pewnie odżałowałabym parę złotych i wykupiłabym 2 odcinek na playerze, ale tego nie zrobię, bo..., no bo właśnie...
                    Ostatni (i w długim czasie jedyny) serial, na którym nie mogłam się doczekać następnego odcinka, to był Poldark. Pisałam zresztą o nim w innym wątku. Urzekło mnie w nim wszystko. Klimat, plenery, muzyka, główni bohaterowie. Wszystko i to od pierwszego odcinka. Teraz niecierpliwie czekam na 3 sezon i nawet sobie nie wyobrażam, aby tvp go nie zakupiła. W BE tego brakuje. Po prostu. No, ale Poldark, Downtown Abbey czy Sherlock to BBC, a BE...jeszcze trochę musimy popracować, a najlepiej uczyć się od najlepszych.
                    A'propos BBC.
                    "ale chyba ITV jest telewizja komercyjna, a BBC ... wiadomo. Czyli coś jak TVN i TVP u nas ... tfuuu ... no tu mnie troche ponioslo ;-)"
                    Trochę tak:) BBC może publiczna, ale na pewno bardziej niezależna. W każdym razie ja bym nie porównywała. Bo nie ma porównania:))
                    • glafira Re: Belle Epoque 19.02.17, 14:49
                      "Belle Epoque" - "serial, który ściąga kapcie" - jak stwierdził Olivier Janiak w dzisiejszym wydaniu "Co za tydzień".
                      Polemizować czy odpuścić - oto jest pytanie;)))
                      • latarnik88 Re: Belle Epoque 19.02.17, 15:28
                        Obejrzałam 6 odc Taboo i powiem krótko , magia kina biła z ekranu mego tv , chwyciła w objęcia i nie chce puścić.
                        A kapcie mam na stopach.
                        Natomiast co do BE.Na odcinek premierowy , w środę, przełączyłam się po wyjściu z Alekino 7 min po rozpoczęciu emisji serialu.
                        Chemii nie poczułam , po 2-ch minutach zarządzili reklamy , wobec czego się odłączyłam.Ten serial jest taki jak cala rozrywka
                        tvn-u , tzn od Agenta,Azji , kucharki ordynarnej począwszy i na serialach skończywszy.Nie jest to najgorsze , ma swoich
                        odbiorców ale nowych nie zdobędzie.Ponieważ wszystko jest powierzchownie potraktowane , nie ma prawdziwej głębi przekazu,
                        tych detali , które się składają na całość , jak to konkretnie określone zostało we wcześniejszych recenzjach na forum.
                        W Taboo używają również współczesnego języka i to pasuje.
                          • latarnik88 Re: Belle Epoque 20.02.17, 09:04
                            Widziałam 1odc BE i podobało mi się .
                            Jest to taki fast food w dziedzinie serialu kryminalnego , podkreślony rodzajem muzyki.
                            Nie jestem pewna , czy Korycki oddał ten nieszczęsny strzał , czy ten osobnik zza drzewa?
    • czekolada72 Re: Belle Epoque 20.02.17, 11:13
      Dorzuce jeszcze swoje trzy grosze:
      - poprzedni serial z Małaszyńskim to była "Komisja morderstw". Serial, pomysł - zmarnowany identycznie jak BE. Natomiast Małaszyński w obu jest identyczny, identycznie koszmarny i drewniany, zadnej róznicy, bo nawet kostiumy na jedno kopyto...
      Porownujac do tych dwochh seriali niwydarzoną Tajemnicę TSz - to ona była perełką wrecz!
      - tak sie złożyło, ze w tym samym czasie, ostatnim czasie, oglądnęłam odcinki "Z biegiem lat, z biegiem dni...", "Białej wizytówki" oraz Pogranicza w ogniu". Nie mówiąc o Potop[ie i oczywiscie wspomnianym juz Poirocie. I się prawie popłakałam z żalu, tak samo jak kiedys przy Bodo - dlaczego kiedys mozna bylo, a teraz się nie da?? Dlaczego ktos może zrobic Dawton!bbey, Wiktorię - wiele sezonów , a u nas się nie da zrobić przyzwoitych, stylowych 10 odcinków??
      • bupu Re: Belle Epoque 20.02.17, 12:32
        czekolada72 napisała:

        > - tak sie złożyło, ze w tym samym czasie, ostatnim czasie, oglądnęłam odcinki "
        > Z biegiem lat, z biegiem dni...", "Białej wizytówki" oraz Pogranicza w ogniu".
        > Nie mówiąc o Potop[ie i oczywiscie wspomnianym juz Poirocie. I się prawie popła
        > kałam z żalu, tak samo jak kiedys przy Bodo - dlaczego kiedys mozna bylo, a ter
        > az się nie da?? Dlaczego ktos może zrobic Dawton!bbey, Wiktorię - wiele sezonów
        > , a u nas się nie da zrobić przyzwoitych, stylowych 10 odcinków??

        Bo u nas się, odnoszę wrażenie, robi serial historyczny na budżecie jak dla "Na Wspólnej". Dlatego Małasz biega ze swym workiem po trzech ulicach na krzyż, bo na więcej lokalizacji nie sttarczyło hajsu. Nie starczyło też na konsultanta do spraw obyczajowych, na porządnego scenarzystę (Marek Bukowski? Serio?) ani na scenografa z prawdziwego zdarzenia, który zadbałby o szczegóły i zdjął z okna biura w zaraniu XX stulecia aluminiowe żaluzje. A nawet na kogoś, kto obrobiłby promocyjne zdjęcia w fotoshopie, usuwając z nich elementy współczesne.
        Czym się kierowano natomiast przy castingu, to ja w ogóle nie wiem, może dyrektor tegoż fapał przy "Magdzie M."
        • czekolada72 Re: Belle Epoque 20.02.17, 12:48
          bupu napisała:

          ani na
          > scenografa z prawdziwego zdarzenia, który zadbałby o szczegóły i zdjął z okna
          > biura w zaraniu XX stulecia aluminiowe żaluzje.

          O własnie - zastanawialam sie czy ja mam zwidy czy co!
          • anetapzn Re: Belle Epoque 03.04.17, 16:36
            czekolada72 napisała:

            > bupu napisała:
            >
            > ani na
            > > scenografa z prawdziwego zdarzenia, który zadbałby o szczegóły i zdjął z
            > okna
            > > biura w zaraniu XX stulecia aluminiowe żaluzje.
            >
            > O własnie - zastanawialam sie czy ja mam zwidy czy co!

            Ja ten odcinek nagrałam, bo nie mogłam an żywo obejrzeć, i 3x oglądałam powtórkę fragmentu z zaluzjami, bo myślałam, ze mam zwidy.
        • the_accidental Re: Belle Epoque 20.02.17, 20:01
          Bupu napisała:
          >Bo u nas się, odnoszę wrażenie, robi serial historyczny na budżecie jak dla "Na Wspólnej"
          Jeśli TVN nie ma budżetu, to kto ma mieć? Za tej strasznej siermiężnej komuny Wajda zrobił wspaniały Z biegiem lat, z biegiem dni, dziejący się w tym samym Krakowie, w tej samej epoce, i jakimś cudem serial wciąż wzrusza po prawie 40 latach (1980).
          • faszyna Re: Belle Epoque 20.02.17, 20:46
            Problem jest oczywiście w scenariuszu, ale i w polityce castingowej. Małaszyński był super w MM, gdy miał jakies -20 kg. Teraz, jak mówił w wywiadzie, zrzucił 7 kg w dwa miesiące, ale do roli amanta, bo kims takim ma być w relacji z Cielecką, to zdecydowanie za mało. Tymczasem dalej jest obsadzany według dawnej sławy, a nie obecnej fizyczności. A ponieważ nie ma talentu i wewnętrznego uroku, by czarować widzki samym sobą, to obrywa na prawo i lewo.
            A co do jakości samej gry, mnie się to widzi tak, że nawet dobrze zapowiadający się aktor po szkole, gdy uktnie w serialach albo w "byle czem", się nie rozwija, tylko zwija. Stąd te dwie dyżurne miny i zła dykcja PM.
            • matt_banco Re: Belle Epoque 20.02.17, 23:13
              A może wystarczylo podejsc do tematu nietypowo ... chociaż w sumie, to nawet to nie byłoby nietypowe we współczesnych serialach ... i w roli głównej obsadzić Eryka ;-))) Lubos co jak co, ale uroku wewnętrznego ma dowolne ilości, wściec się potrafi koncertowo, a i erotycznie nietrywialny też być może (co jak wiadomo pokazał chociażby w "Sztuce kochania"). Oczywiście musiałaby to być inaczej napisane, choć wcałe niekoniecznie neurotyczno-sarkastyczna postać. Choć ... nie wiem, czy jednak pewna maniera Lubosa dałaby sie przezwyciężyć. To jednak jest aktor charakterystyczny. Ale i tak byloby ciekawiej.
              No PM to chyba, z tego co pamiętam, nie mógł się w pewnym momencie zdecydować, czy bardziej aktor, czy bardziej wokalista. Cholera, właśnie tak sobie przeleciałem w głowie aktorów 40+ i rozbawiła mnie wizualizacja Cezarego Kosińskiego jako Holmesa, a później wyobraźnią mą zawładnął Gonera, co ostatnio patyny dość szlachetnej nabrał.
              • faszyna Re: Belle Epoque 21.02.17, 09:46
                A ja z kolei pamiętam, jak w czasach Magdy M. PM w wywiadzie powiedział, ze dla roli dałby się utuczyć jak to robią amerykańscy aktorzy, ale pod warunkiem, że producent zapewniłaby mu osobistego trenera i warunki, które później zapewniłyby mu schudnięcie. No tak... Kilogramy są , roli na miarę Oskara niet. ;)
                I jeszcze co do rozkroku pomiędzy aktorstwem i muzyką. Pamietam bolesny wywiad Kuby Sienkiewicza, ze trzymanie się zarówno piosenki jak i medycyny doprowadziło go na zyciowe manowce. Ale ten to ma chociaż doktorat z medycyny.
                • liliawodna222 Re: Belle Epoque 21.02.17, 09:58
                  Wg mnie Małaszyński nie jest dobrym aktorem, ma fatalną dykcję, przez co trudno go zrozumieć. Amantem też już od dawna nie jest, nie oszukujmy się. Nadwaga widoczna i do tej roli zbędna. No ale nie gra amanta... Natomiast ja też jestem zdania, że jest cała masa aktorów, którzy zdecydowanie lepiej poradziliby sobie z udźwignięciem tej roli.
                  • bupu Re: Belle Epoque 21.02.17, 12:31
                    liliawodna222 napisał(a):

                    > Wg mnie Małaszyński nie jest dobrym aktorem, ma fatalną dykcję, przez co trudno
                    > go zrozumieć. Amantem też już od dawna nie jest, nie oszukujmy się. Nadwaga wi
                    > doczna i do tej roli zbędna. No ale nie gra amanta... Natomiast ja też jestem z
                    > dania, że jest cała masa aktorów, którzy zdecydowanie lepiej poradziliby sobie
                    > z udźwignięciem tej roli.

                    Bo do tej roli potrzebny jest aktor z charyzmą, taki, który potrafi skupić na sobie uwagę widza i sprawić, że jego postać zyska błyskawicznie zainteresowanie i sympatię widza. Tak, jak na przykład Dorociński w "Pitbullu", jego Despero mimo że postacią świetlaną nie był, w pamięć zapadał, dał się lubić i chciało się śledzić jego poczynania.

                    A tu dostajemy wypranego z charyzmy Małasza z nadwagą, udającego straszliwie iż jest atletycznym Tomem Hardym. No przepraszam ja bardzo, panie Małaszyński, ale Hardy jest dobrym aktorem, w dodatku obdarzonym zdrową charyzmą. Łapie oko widza, gdziekolwiek się pojawi, natomiast Małaszyński może co najwyżej złapać katar.
                        • bupu Re: Belle Epoque 22.02.17, 12:20
                          lilith76 napisała:

                          > Pomysł by Lubosowi dać wreszcie główną rolę jest kuszący.
                          >

                          Lubos owszem, oko łapie, charyzmę posiada, umiejętności aktorskie takoż. Dla producentów jednak pewnie za mało śliczny jest ;)
                          • faszyna Leworęczna reżyseria 22.02.17, 23:24
                            Może i Małaszyński wybitnym aktorem nie jest, ale nikt mi nie powie, że to, jak dzisiaj zagrał, to tylko jego decyzja. Gdzie był reżyser tego dzieła? Zagubił się na galicyjskich drogach i nie dojechał na plan? ;)) I kto wymyślił ten szeroki kąt do nagrywania wyrazu twarzy Edigeya? Teatralnośc postaci az biła po oczach. I ich współczesny sposób mówienia. Żeby galicyjski Żyd nie mówił jak Żyd, to całkiem niepojęte.
                            Z faktów-artefaktów, skąd "cała wieś" wiedziała o 3-miesięcznje ciąży? I jak taką ciążę rozpoznać, gdy zwłoki wyprute przez mordercę i dzikie zwierzęta? Do kompletu, nie wiedziałam, że belle-epokowe metody kryminalistyczne było tak precyzyjne i na miare końca XX wieku. Przy okazji, dobrze dosłyszałam: grupa krwi C?
                            Na koniec, scenarzystom się chyba nudziło, skoro wymyślili bohatera w ramionach dziwek, a jego lubą w ramionach innej kobiety. Teraz czekam na seks zoofilny. ;)))
                            • kanna Re: Leworęczna reżyseria 22.02.17, 23:45
                              > Teraz czekam na seks zoofilny. ;)))

                              I się nie doczekasz, bo film od 12 lat :p I nawet zwykły seks jest w majtkach.

                              Choć miałam podobne odczucia - jak na koniec prywatna panienka Małasza rzuca "Orgie chyba?" - to pomyślałam sobie, ze to musi być celowy zabieg, aby przyciągnąć widzów do oglądania następnego odcinka dzieła:D
                              Abstrahując od tego, skąd prywatna panienka z knajpy wie, co takie Konstancje z wyższych sfer porabiają w wolnym czasie. I z kim. Skoro nawet nazwy nie zna :p

                              Ale fabuła ciutkę lepsza niż w 1 odcinku, to muszę przyznać.
    • matt_banco Belle Epoque - odc. 2 22.02.17, 23:25
      To powiadacie, że lewą reką ... znaczy się mańkut ... cholera, to niedobrze, bo to już było ... 782 razy, w każdym możliwym serialu kryminalnym. No, ale jak dorzucimy trociny i siekierę to już tak oczywiste nie będzie. Tylko jeszcze co ten Chajdecki popisał za muzykę, przecież to nie pasuje. Aaaaa ... Martinez napisał i pasowała .... no dobra, to jak tak, to niech będzie, choć pojęcia nie mam po co taka muzyka do jazdy dorożką, jakby Dracula na stypę jechał. No dobra, to jeszcze jakiegoś cliffhangera zawieście na koniec ... Nie wiem, niech coś widza zaskoczy, no macie tam przecież Cielecką i tę drugą, ... jakby co to namalujcie Małachowi tatuaż. Tatuaż zawsze się sprawdza. Czy kolorowy? No cholera, pewnie że kolorwy, przecież to kolorowa telewizja jest .. i jeszcze powiedzcie reżyserowi żeby pilnował, żeby Małaszyńskiego drugi plan nie zjadał ... i charyzmy mu pilnować, niech krzyczy, niech rzuca, niech pije i ten no ... na rękę się siłuje. Nie wiem z kim ... to tyle, ja już tu tylko tak, następne serial robię.
      • faszyna Re: Belle Epoque - odc. 2 22.02.17, 23:37
        Co do muzyki, PM w wywiadzie powiedział, ze przemycili w filmie muzykę Cochise. Moze to ten okołotytułowy kawałek? Niestety, w filmiepolskim brak info na temat tego, kto śpiewa i o Cochise też ani dudu.
        • matt_banco Re: Belle Epoque - odc. 2 22.02.17, 23:45
          Piosenki to pół biedy, rozumiem ze biznes musi się kręcić i tak jak z poprzednich produkcji TVN, tak i z tej trzeba wydać soundtracka piosenkowego. Tego da sie sprzedać pewnie kilka tysięcy, choć nigdy nie rozumiałem po co takie składanki kupować. Natomiast co innego muzyka oryginalna. Niestety coś tu nie zadziałało, bo "wystaje" poza jakikolwiek kontekst. Nie chodzi o to, że jest spoza epoki, czy robiona syntetycznie, tylko nie pasuje do tego co się dzieje na ekranie. Buduje nastrój zupełnie innego filmu, być może tego jakim BE miało być ;-)
    • the_accidental Re: Belle Epoque 22.02.17, 23:42
      Naprawdę nie chciałam się już czepiać. Ale czy w 1905 mówiło się "skrobanka"? "Kac" może już i był w użyciu, w końcu to z niemieckiego. "Zeszyty" chyba nie, tylko kajety? Czy wieśniacy używali nazw miesięcy? ("Ostatni raz widzieliśmy ją w maju"). Jak można było rozpoznać, że ta rodzina była rodziną żydowską? (oprócz wyeksponowanej menory...) Czy dama z towarzystwa mogła tak sobie nagle wstać i wyjść dla kaprysu z koncertu, nie wzbudzając sensacji?
      • faszyna Re: Belle Epoque 22.02.17, 23:54
        "Czy dama z towarzystwa mogła tak sobie nagle wstać i wyjść dla kaprysu z koncertu, nie wzbudzając sensacji? "
        Nawet dzisiaj nie wypada, koncert nie kino, wychodzący przeszkadzałby grającemu i słuchaczom.
      • czekolada72 Re: Belle Epoque 23.02.17, 08:52
        Dama rąk mogła wyjść, qzbudziloby to owszem sensację, acz da.y z założenia były dobrze wychowane, i jeżeli już to wychodziły q czasie przerwy.

        Były kamery i bryluliony.

        A czy ktoś może wie pewnie, czy prawda jest, że Lee Sokolniki kręcone były w lubelskim skansenie wsi, zresztą tam gdzie kręcono nieco wcześniej Wołyń.
        • faszyna Re: Belle Epoque 23.02.17, 09:17
          "Dama rąk mogła wyjść, qzbudziloby to owszem sensację, acz da.y.."
          Czekolada, czyżbyś z rozpaczy po obejrzeniu odcinka wykonała rzut klawiaturą o podłogę, demolując ją skutecznie, albo, alternatywnie, znieczuliła się stosowną dawką trunku dla złagodzenia skutków oglądania BE? ;)))

          Jeszcze co do odcinka i konstrukcji scen. Rezyser zapatrzył się chyba na Scherlocka H. i postanowil powielić taki oto schemat, że gdzie tam na uboczu sceny stoi sobie cicho SH vel Edigey, który w finale sceny wkracza do akcji prezentując swoje prawdy objawione. No pięknie, tylko Edigey nie Sherlock, który był panem świata, a nie urzędnikiem policji na etacie (bo tak to wyglądało- szef grany wielce udanie przez Lubaszenkę wzywa Edigeya na dywanik i wydaje mu polecenia). I te prawdy objawione Edigeya nie takie objawione. Najpierw do aresztu trafia pijak, potem Żyd, a na końcu nauczyciel. Nie widać, by ktoregos wypuszczali, więc cela chyba bardzo pojemna była. ;)

          Do historii dyskusji internetowych przeszły komentarze niejakie AJK odnośnie Tajemnicy Twierdzy Szyfrów, które wielu pamięta mimo upływu lat. BE to kolejny samograj, pora zatem na nowego AJK. :)
          • czekolada72 Re: Belle Epoque 23.02.17, 09:41
            Niestety, klawiatura idealna, ale dostawca netu stacjonarnego zapewne postapil zgodnie z Twoją sugestią - w związku z czym zostałam skazana wyłącznie na komórkę, która robi co chce! :'(
          • matt_banco Re: Belle Epoque 23.02.17, 10:11
            Faszyno! No miej trochę litości ... robotę mam, a ja w podszepty Twe się wsłuchawszy do archiwum zerknąłem i w ajkowe recenzje się wgłebiłem ... rycząc ze śmiechu, a ja poważny człowiek jestem ... ale jak się nie smiać z Fryca Szyca i Fryca Frycza i rzecz jasna ze Szpieka.

            Tak dla młodszego pokolenia ... losowo wybrana próbka
            "Fryc Szyc, któremu koledzy z SS zakablowali o zajściu, domaga się od
            Fryca Frycza ukarania arystokratycznych interwentów, choć kwalifikację
            czynu przyjmuje kompletnie z sufitu, przybredzając coś o kryminalnym
            charakterze, podczas kiedy sprawa jest ewidentnie polityczna. Frycz
            Frycz robi sobie aktorskie jaja (nie uwierzę, że on to tak na poważnie)
            i leci Adamem Strzemboszem, wykrzykując dramatycznie "DLAczeGOŚcie tak
            źle zagrali?", po czym daje Frycowi Szycowi do zrozumienia, że jak się
            nie podoba to ajlowiu, front wschodni jest tam, pierwsze drzwi na lewo,
            jeden krzyż dla każdego. To chłodzi Fryca Szyca, który robi gulą i
            odchodzi stylem "To-Nie-Prostata-To-Rwa-Kulszowa". Ukoronowaniem
            postmodernistycznego absurdu jest siarczyste flamenco, odtańczone przez
            Fryca Szyca na schodach, w którym to tańcu Fryc Szyc daje upust swej
            pasji i buntowniczym uczuciom wobec hierarchii służbowej".

            Żeby nie było, że nie w temacie, to spoiwem jest Małaszyński i ogólna niemoc twórcza oraz wtórność realizacyjna obu produkcji ;-)
          • eridan Re: Belle Epoque 25.02.17, 16:56
            Ale TTSz to był naprawdę przyzwoity film w porównaniu z tą niewątpliwą chałturą za wielką kasę. Boję się, ze AJK po prostu nie chce marnować cennego czasu na krytykę "dzieła". Po prostu jest mnóstwo innych przyjemności wieczorem. Byłoby wielkim błędem, by poświęcać cenny czas na ocenę BE. To raczej temat dla początkujących studentów szkół aktorskich i reżyserskich z wiodącym wątkiem "Jak wydać wielkie pieniądze i spektakularnie położyć film".
            • faszyna Re: Belle Epoque 25.02.17, 22:08
              AJK zniknął z horyzontu po TTS, więc trudno oczekiwać, by teraz się odnalazł.
              Moje zdanie o TTS nie jest tak pozytywne, no ale o gustach się nie dyskutuje. ;) Natomiast zapamiętałam zdanie z jednej recenzji TTS, ze Małaszyński miał za zadanie dobrze wyglądać i rzeczywiście wygląda. Podobnie w BE, miał się włóczyć po ekranie z prawa na lewo, strojąc srogie miny, więc się włóczy i je stroi. Znaczy się, zadanie wykonane! ;)
              • bupu Re: Belle Epoque 25.02.17, 23:44
                faszyna napisała:

                > AJK zniknął z horyzontu po TTS, więc trudno oczekiwać, by teraz się odnalazł.
                > Moje zdanie o TTS nie jest tak pozytywne, no ale o gustach się nie dyskutuje. ;
                > ) Natomiast zapamiętałam zdanie z jednej recenzji TTS, ze Małaszyński miał za z
                > adanie dobrze wyglądać i rzeczywiście wygląda. Podobnie w BE, miał się włóczyć
                > po ekranie z prawa na lewo, strojąc srogie miny, więc się włóczy i je stroi. Zn
                > aczy się, zadanie wykonane! ;)

                O przepraszam, w płaszczu wojskowym jako Szpiek York wyglądał jak kiełbaska leszczyńska w czapce z daszkiem. Natomiast w BE, mam wrażenie miał wyglądać jak słowiański Tom Hardy. Informuję uprzejmie, że opona i generalny brak muskulatury na klacie mu w tym nie pomagają.
                • glafira Re: Belle Epoque 26.02.17, 15:32
                  Wbrew wcześniejszym deklaracjom obejrzałam jednak ten 2 odcinek. Dużo gorszy niż pierwszy albo oglądałam z innym nastawieniem. Tym razem wykorzystałam do tego telefon i słuchawki, więc dialogi w miarę słyszalne, ale za to muzyka raziła w uszy niemiłosiernie. Zupełnie jak z innego świata, nie współgrająca z tym, co działo się na ekranie. Zresztą wspominaliście tu o tym.
                  Słowo skrobanka zabrzmiało bardzo, nie wiem, siermiężnie, grubiańsko, niesmacznie. Może bardziej pasowałoby do epoki spędzenie płodu, nawet jeśli w tamtych czasach używało się innego określenia. Ktoś też tu wspomniał o błocie, a mi zaraz stanęły przed oczami "Noce i dnie" i wszędobylskie błoto po objęciu w dzierżawę przez państwa Niechciców majątku, oj, nie pamiętam nazwy, chyba Serbinów. Dlaczego wtedy, w czasach głębokiego PRL-u można było kręcić tak wiarygodne seriale, a teraz nie. Nie było wpływów z reklam, efektów komputerowych, ogólnie pojętego budżetu i zamierzonych zysków, a jednak się dało. I to z jakim efektem, że nie wspomnę o aktorach i aktorstwie. Istne perełki. Lalka, Chłopi czy Noce i dnie. Aż łezka się w oku kręci:)
                  Poza tym w BE brakuje głównego bohatera. Takiego z charyzmą, nieprzewidywalnego, przyciągającego wzrok. Pan Małaszyński wypada blado, nijako i chociaż po pierwszym odcinku wydawało mi się, że to uciągnie, to po drugim widać wyraźnie, że to nie jego rola. I wcale nie chodzi o przystojnego amanta, którym zresztą dawno przestał być. Benedict Cumberbatch też przystojniakiem nie jest i raczej nie w moim typie (chudy, brzydki wręcz:)), ale to co robił z widzami, a zwłaszcza z widzkami i zwłaszcza w pierwszych sezonach Sherlocka...
                  No cóż. Wygląda na to, że ostatnio to zacne forum istnieje i ożywa nie dzięki nowym produkcjom wznieconym przez "artystyczną wizję" twórców, ale bardziej przez absurdy wyłapywane z tychże produkcji. Czy o to chodziło tym artystycznym wizjonerom? Nie ważne o czym mówią, ważne, by mówili. I oglądali.
                  • faszyna Re: Belle Epoque 26.02.17, 17:33
                    Moim zdaniem postac Edigeya została źle ustawiona. Pomysł z obserwacją twarzy Edigeya jako centrum intrygi byłby sensowny, gdyby ta postac był najważniejsza w serialu. Tymczasem najważniejsze wydaje się tu rodzeństwo Skarżynskich, którzy są tu pionierami badan kryminalistycznych. Gdyby nie ich praca, Edigey nic by nie dał rady wywnioskować z miejsca zbrodni. Co więcej, do pary do Skarżynskich jest Jelinek, którzy szefuje policji i Edigeya spokojnie mogłoby nie być w tej powiastce. To z kolei przypomina mi konstrukcję TTS. Tam Małaszyński też miał grac wiodąca role, ale ani ta rola nie była wiodąca, ani grany przez niego bohater nie rządził w tej szpiegowskiej intrydze. Tak jakby stacja się uparła na lans serialu przez modnego wówczas aktora (i tu w BE podobnie), ale nie dała mu możliwości, by pociągnął ten biznes. No bo wyobraźmy sobie, ze Edigeya gra jakiś bardzo charyzmatyczny aktor. Jak taką charyzmą by pokonał opór scenariuszowej materii, skoro kołem napędowym śledztwa są dokonania Skarżyńskich. Już to widze: Edigey na pierwszym planie stroi charyzmatyczne miny, a za jego plecami Skarżyńscy dłubią w szczątkach wyciągając na światło dzienne kluczowe dowody zbrodni....
                    Na marginesie krytyki obyczaju w BE, mnie wkurza ten bajzlowy hotel, w którym mieszka bohater. Człowiek z jakich takich sfer by chyba nie mógł wówczas mieszkac w czyms takim, nie narażając się na środowiskowy ostracyzm. Nie zapominajmy w końcu, ze Skarżyńscy to była raczej wyższa sfera, zapewne zubożałej (?) szlachty, na co wskazuje i na nazwisko i studia w Paryżu, i dwojga nazwisk Edigey też był nie z wiejskiej chaty rodem...
                    • matt_banco Re: Belle Epoque 26.02.17, 18:07
                      O wlasnie ... wczoraj zasypiajac w lozku zastanawialem sie nad tym dlaczego w sumie to nie Jelinek jest glowna postacia. I aktor znacznie lepszy i postac moglaby byc o niebo ciekawsza, choc ciezka (i to doslownie) do sprzedania ;-) Gdyby wystartowal z pozycji sceptyka wzgledem "nowoczesnej" kryminalistyki, ale jednak dysponowal sprawnym, ba ... niech bedzie, blyskotliwym rozumowaniem, a pozniej stopniowo sie oswajal ... Nawet ten jego motyw rodzinny daloby sie wygrac na kilka sposobow, od relacji z zona (do woboru, od zolzy przez Watsona w masce "kury domowej") przez dzieci (od jeszcze bystrzejszych niz ojciec i wykorzystujach to na rozne sposoby, po problemy "nastoletnie" na poczatku XX wieku).
                      Echhh ... mozliwosci bez liku ;-)
                    • bupu Re: Belle Epoque 26.02.17, 18:30
                      faszyna napisała:

                      > Moim zdaniem postac Edigeya została źle ustawiona. Pomysł z obserwacją twarzy E
                      > digeya jako centrum intrygi byłby sensowny, gdyby ta postac był najważniejsza w
                      > serialu. Tymczasem najważniejsze wydaje się tu rodzeństwo Skarżynskich, którzy
                      > są tu pionierami badan kryminalistycznych. Gdyby nie ich praca, Edigey nic by
                      > nie dał rady wywnioskować z miejsca zbrodni. Co więcej, do pary do Skarżynskich
                      > jest Jelinek, którzy szefuje policji i Edigeya spokojnie mogłoby nie być w t
                      > ej powiastce.

                      A to wynika z dwóch kwestii. Raz, Edigey jest wyjątkowo słabo napisany, dwa, Małaszyński ma ujemną charyzmę i zdolności aktorskie na poziomie rozwielitki. Przyzwoicie grająca Próchniak i znakomity Lubos zaćmiewają go bez wysiłku, tak samo genialny Olaf Lubaszenko. Ci dwaj ostatni potrafią ze swoich paździerzowych kwestii zrobić coś na kształt normalnej mowy i jest ti wielkie osiągnięcie, muszę powiedzieć.

                      W związku z powyższym obserwacja twarzy Edigeya mija się z celem, bo maluje się na niej najwyżej "Przystojny jestem, c'nie?" albo "Patrzcie jaki ze mnie twardziel", a jako postać jest on po prostu spychany w cień. Nie można jednak, na litość dowolnej istoty boskiej, zatrudniać do roli, która ma być filarem serialu, faceta o charyzmie i aktorskich możliwościach ogórka szklarniowego, bo się cała konstrukcja potem sypie.

                      > No bo wyobraźmy sobie, ze Edigeya gra jak
                      > iś bardzo charyzmatyczny aktor. Jak taką charyzmą by pokonał opór scenariuszowe
                      > j materii, skoro kołem napędowym śledztwa są dokonania Skarżyńskich. Już to wi
                      > dze: Edigey na pierwszym planie stroi charyzmatyczne miny, a za jego plecami Sk
                      > arżyńscy dłubią w szczątkach wyciągając na światło dzienne kluczowe dowody zbro
                      > dni....

                      Bardziej charyzmatyczny aktor, o większych umiejętnościach, więcej by z tej postaci wyciągnął i miałby szanse opór pokonać. Małaszyński - nie ma mowy.

                      > Na marginesie krytyki obyczaju w BE, mnie wkurza ten bajzlowy hotel, w którym m
                      > ieszka bohater. Człowiek z jakich takich sfer by chyba nie mógł wówczas mieszka
                      > c w czyms takim, nie narażając się na środowiskowy ostracyzm. Nie zapominajmy w
                      > końcu, ze Skarżyńscy to była raczej wyższa sfera, zapewne zubożałej (?) szlach
                      > ty, na co wskazuje i na nazwisko i studia w Paryżu, i dwojga nazwisk Edigey też
                      > był nie z wiejskiej chaty rodem...

                      No toż skandal by wybuchł na cały Kraków. W ogóle nie jestem pewna co autorzy serialu sobie myśleli, tworząc taki burdeloknajpohotel. Przecież to jest kuriozum jakieś nie z tej ziemi, taki przybytek w CK Krakowie? To nie Dziki Zachód, na litość boską, gdzie hotel, saloon i burdel często w jednym stały domu, jednego mając właściciela. To jest porządne miasto Kraków, w Królestwie Galicji i Lodomerii, tam burdele powinny być dyskretne. Co do knajpy to owszem, hotele miewały w sobie restauracje i bary, ale na litość, nie w lobby, niczym na Zachodzie, do tego były osobne sale. Natomiast podrzędne speluny zajmowały się wynajmowaniem zarobaczonych, brudnych łóżek i niczym więcej.
                      • faszyna Re: Belle Epoque 26.02.17, 21:44
                        Bupu: "Małaszyński ma ujemną charyzmę i zdolności aktorskie na poziomie rozwielitki.
                        /../ zatrudniać do roli faceta o charyzmie i aktorskich możliwościach ogórka szklarniowego"
                        No trudno to uznać za wpis merytoryczny. :(
                        Moja opinia jest taka, ze aktor, owszem, dysponuje ubogimi środkami wyrazu w rolach dramatycznych, ale tu załatwiają go zła reżyseria i złe zdjęcia. Jeżeli oglądam scenę kręconą tak, ze kamera włazi mu niemal do ust, a postać ma jedynie stać i wyglądać, to sorry bardzo, jaka w tym wina aktora, że go do takiej sceny wynajęli.
                        • bupu Re: Belle Epoque 26.02.17, 22:19
                          faszyna napisała:

                          > Bupu: "Małaszyński ma ujemną charyzmę i zdolności aktorskie na poziomie rozwiel
                          > itki.
                          > /../ zatrudniać do roli faceta o charyzmie i aktorskich możliwościach ogórka sz
                          > klarniowego"
                          > No trudno to uznać za wpis merytoryczny. :(

                          Bo?

                          > Moja opinia jest taka, ze aktor, owszem, dysponuje ubogimi środkami wyrazu w ro
                          > lach dramatycznych, ale tu załatwiają go zła reżyseria i złe zdjęcia. Jeżeli og
                          > lądam scenę kręconą tak, ze kamera włazi mu niemal do ust, a postać ma jedynie
                          > stać i wyglądać, to sorry bardzo, jaka w tym wina aktora, że go do takiej scen
                          > y wynajęli.

                          Dobry aktor, o wybitnym nie mówiąc, nawet stojąc i wyglądając coś ze sceny wyciśnie, jakies emocje zademonstruje. Patrz scena w Potopie, w której reakcja Kmicica na śmierć kumpli z rąk Laudańskich pokazana jest wyłącznie za pomocą najazdów na jego twarz. I ta twarz wyraża WSZYSTKO. Od szoku i zgrozy, po absolutną, oślepiającą furię.

                          Owszem, postać Edigeya jest fatalnie napisana, jak i cały serial, ale to, że gęba Małaszyńskiego nie wyraża przeważnie nic, jest już wyłącznie jego zasługą. Nie wiem czy zauważyłaś, ale w BE kamera włazi do nosa prawie każdej postaci, co nie przeszkadza Lubaszence, czy Lubosowi grać znakomicie. Tylko Małaszyńskiego, biedaczka, te zbliżenia załatwiają :>
                            • bupu Re: Belle Epoque 26.02.17, 23:10
                              faszyna napisała:

                              > "Bo?"
                              > Bo to są uwagi niesmaczne i poniżające.

                              Merytoryczna to może być treść tych uwag, a forma, jakkolwiek ma pełne prawo nie przypaść ci do gustu, nie ma w tej kwestii nic do rzeczy. I nie, nie było moim celem poniżenie kogokolwiek, tylko zobrazowanie, jak mało charyzmy i talentu ma moim zdaniem ten aktor. Nie rozumiem zupełnie jego fenomenu i tego jakim cudem wyprany z wszelkiej charyzmy facet, o mizernych umiejętnościach aktorskich, rwie główne role w serialach jak świeże wiśnie. No dobra, na etapie Magdy M i Twierdzy Szyfrów był przynajmniej przystojny, ale teraz to i uroda mu zanikać poczyna. To skąd się tefałenowi umaiło, że to akurat on jest odpowiednim odtwórcą roli, wołającej o kogoś, potrafiącego zaintrygować i uwieść widownię? No nie ogarniam tego.
                          • glafira Re: Belle Epoque 26.02.17, 23:28
                            "Nie rozumiem zupełnie jego fenomenu i tego jakim cudem wyprany z wszelkiej charyzmy facet, o mizernych umiejętnościach aktorskich, rwie główne role w serialach jak świeże wiśnie."

                            Trochę bym polemizowała. W BE wybitnie nie wpasował się w rolę, ale w ogólnym rozrachunku ma za sobą parę dobrych występów. Teatralnych też. I nie rwie głównych ról. Ta w BE to właściwie jego główna rola w serialu od dłuższego czasu. Można nawet powiedzieć, że serialowi producenci zapomnieli o nim na kilka lat. A jako przeciwwagę do Twoich uwag proponuję obejrzeć Oficera i Oficerów.

                            "Na marginesie krytyki obyczaju w BE, mnie wkurza ten bajzlowy hotel, w którym mieszka bohater. Człowiek z jakich takich sfer by chyba nie mógł wówczas mieszkac w czyms takim, nie narażając się na środowiskowy ostracyzm. Nie zapominajmy w końcu, ze Skarżyńscy to była raczej wyższa sfera, zapewne zubożałej (?) szlachty, na co wskazuje i na nazwisko i studia w Paryżu, i dwojga nazwisk Edigey też był nie z wiejskiej chaty rodem..."

                            Otóż to. To też mnie męczyło podczas oglądania. Skoro Edigey porusza się po eleganckich ulicach, po których jeżdżą dorożki (w tym wypadku to jedna ulica i jedna dorożka, ale nie w tym rzecz) i spacerują eleganckie panie w kapeluszach to powinien raczej chyba mieszkać w przyzwoitym hotelu, w którym jakiś ówczesny odźwierny wita w progu wielmożnego pana. A jeśli zamieszkał w burdelu, do którego wchodzi się prosto z ulicy, to zamiast tej dorożki i pań w kapeluszach bardziej na miejscu widziane byłyby rynsztoki, żebracy czy głodne, wychudzone dzieci biegające samopas. A tu takie pomieszanie z poplątaniem. Nie trzeba być wybitnym historykiem, aby wiedzieć, że w ówczesnych miastach (we współczesnych zresztą też) bywały dzielnice do których nie zapuszczali się żebracy ani prostytutki i dzielnice, o których istnieniu nie wiedzieli lub nie chcieli wiedzieć ludzie z tak zwanych wyższych sfer, a panowie jeśli nawet odwiedzali tego typu przybytki, robili to raczej dyskretnie. I nie mieszkali w nich.

                            "Nie trzeba znać, wystarczy poczytać literaturę z epoki albo z prawie epoki - Prusa, Orzeszkową, Bałuckiego, Gomulickiego, Zapolskiej. Sięgnąć po gazety z tamtych czasów. Cokolwiek.

                            Ale, mam wrażenie, się sięgnąć nie chciało. To i zgrzyta."

                            Nie chciało albo nie przywiązywało się wagi do takich drobnych 'szczegółów'. Albo zabrakło czasu na przestudiowanie materiałów z epoki. Z wiosenną ramówką przecież trzeba ruszyć szybko i z przytupem:)

                            Z BE i innymi współczesnymi serialami jest jeden problem. Poszczególne odcinki są jeszcze kręcone, gdy pierwsze są już emitowane w tv. Producentom brakuje czasu na dopracowanie szczegółów, byle szybko i w efekcie wychodzi byle jak.
                            • bupu Re: Belle Epoque 26.02.17, 23:52
                              glafira napisał(a):

                              > Nie chciało albo nie przywiązywało się wagi do takich drobnych 'szczegółów'. Al
                              > bo zabrakło czasu na przestudiowanie materiałów z epoki. Z wiosenną ramówką prz
                              > ecież trzeba ruszyć szybko i z przytupem:)
                              >
                              > Z BE i innymi współczesnymi serialami jest jeden problem. Poszczególne odcinki
                              > są jeszcze kręcone, gdy pierwsze są już emitowane w tv. Producentom brakuje cza
                              > su na dopracowanie szczegółów, byle szybko i w efekcie wychodzi byle jak.

                              Ja mam narastające wrażenie, że twórcy BE nawet nie próbowali dopracować co niektórych szczegółów, z warstwą obyczajową i językową na czele. Widzę tu jakieś szalenie powierzchowne podejście na zasadzie "żeby ładne obrazki byli, a resztę niech piorun spali, będziem potem tłumaczyć, że to taki celowy zabieg".
                              • latarnik88 Re: Belle Epoque 27.02.17, 09:46
                                Jan Edigey-Korycki w niesławie opuścił swoje wyższe sfery przed 10 laty i tułał się po całym świecie .Nie nocował w Ritzu , tylko
                                poznawał najgorsze meliny , wycierał brudne kąty i siedział w więzieniu , bodajże w Chinach.Przestawał raczej nie z dżentelmenami
                                ale z alfonsami.Nie miał pieniędzy jak wyjeżdżał i nie ma ich nadal.Dlatego zatrzymał się w podejrzanym hoteliku z pokojami
                                na godziny.Zresztą widocznie zagustował w takich klimatach , do których przywykł i wrócił jako światowy awanturnik.
                                Kiedy się zameldował w tym hoteliku to zażądał gorącej wody , czyli planował obmyć swe grzeszne ciało .Z higieną nie jest
                                na bakier .Spadku po matce nie otrzymał i nie domaga się tegoż .Nigdzie miejsca na dłużej nie zagrzał , także zadawał się
                                z panienkami na godziny a nie na życie.10 lat awanturniczej tułaczki po świecie , prawie bez grosza przy duszy , uczyniło
                                go kim jest .Pewnie nie raz w pośpiechu musiał zmieniać miejsce pobytu , bo grunt mu się palił pod nogami.
                                Czuje się pewnie na eleganckich ulicach i na koncercie we fraku bo z tym wzrastał .Zresztą nie czuje się upodlony przez życie.
                                I takim go widzimy .Małaszyński jest trochę upozowany na Hardy ego , widzę to w kapeluszu zsuniętym z potylicy na brwi.
                                I nie mówię o modzie , bo dzieli ich prawie 100 lat.A to taki styl awanturników.
                                • faszyna Re: Belle Epoque 27.02.17, 10:36
                                  Wszystko się zgadza. No prawie. Edigey jest taki jak piszesz, ale zaściankowo Cesarsko-Królewski Kraków chyba nie. To, gdzie mieszka bohater, byłoby zauważone. Jakie ma maniery też. Kindersztuba przede wszystkim, to mi się kojarzy z dzieciństwa, kilka dekad temu, z wizyt u krakowskiej rodziny o przedwojennej mieszczańsko- szlacheckiej i wojskowej proweniencji. Moralno-mentalnej duszności tamtego Krakowa w serialu jednak nie uświadczysz.
                                  PS. Nie zauważyłam, czy na ścianach w policji wisi portret Miłościwie Panującego?
                                  • bupu Re: Belle Epoque 27.02.17, 11:27
                                    faszyna napisała:


                                    > PS. Nie zauważyłam, czy na ścianach w policji wisi portret Miłościwie Panująceg
                                    > o?

                                    Ależ oczywiście, że wisi portret Najjaśniejszego Pana. Reżyser zresztą z dość dużym upodobaniem pozuje Jelinka i jego francjózefowskie bakenbardy na tle portretu Najjaśniejszego Pana.
                                • bupu Re: Belle Epoque 27.02.17, 11:47
                                  latarnik88 napisała:

                                  > Jan Edigey-Korycki w niesławie opuścił swoje wyższe sfery przed 10 laty i tułał
                                  > się po całym świecie .Nie nocował w Ritzu , tylko
                                  > poznawał najgorsze meliny , wycierał brudne kąty i siedział w więzieniu , bodaj
                                  > że w Chinach.Przestawał raczej nie z dżentelmenami
                                  > ale z alfonsami.Nie miał pieniędzy jak wyjeżdżał i nie ma ich nadal.Dlatego zat
                                  > rzymał się w podejrzanym hoteliku z pokojami
                                  > na godziny.

                                  Fajnie, tylko raz, że mordownie z pokojami na godziny nie wyglądały tak jak w serialu, dwa, że dżentelmen w jego sytuacji wynajmował sobie pokój gdzieś w kamienicy, a nie w takiej melinie. Ba! Ze względu na dobre imię policji Edigey byłby wręcz zmuszony przez Jelinka do zmiany miejsca zakwaterowania, celem uniknięcia skandalu. Bo wybacz, ale pracownik policji i dżentelmen mieszkający w taniej mordowni wywołałby w CK Krakowie, mieście pruderyjnym, potworny skandal. Cała Galicja by tym grzmiała.

                                  > Zresztą widocznie zagustował w takich klimatach , do których przywyk
                                  > ł i wrócił jako światowy awanturnik.
                                  > Kiedy się zameldował w tym hoteliku to zażądał gorącej wody , czyli planował ob
                                  > myć swe grzeszne ciało .Z higieną nie jest
                                  > na bakier .Spadku po matce nie otrzymał i nie domaga się tegoż .Nigdzie miejsca
                                  > na dłużej nie zagrzał , także zadawał się
                                  > z panienkami na godziny a nie na życie.10 lat awanturniczej tułaczki po świecie
                                  > , prawie bez grosza przy duszy , uczyniło
                                  > go kim jest .Pewnie nie raz w pośpiechu musiał zmieniać miejsce pobytu , bo gru
                                  > nt mu się palił pod nogami.

                                  Problem w tym, że Edigey nie mieszka na pustyni, tylko wśród ludzi. I musi przynajmniej częściowo podporządkować się konwenansom wyznawanym przez tych ludzi, zwłaszcza, że scenarzyści postanowili go uczynić pracownikiem policji. Jak chcieli, żeby Edigey był tak bardzo edgy, wystarczyło znaleźć mu gustowną i tanią kwaterę na kamienicznym strychu, której on nie chce opuścić, mimo, że Skarżyński oferuje mu gościnę. I od razu byłoby sensowniej, niż upychać bohatera w tym dziwacznym knajpohoteloburdelu.

                                  > Czuje się pewnie na eleganckich ulicach i na koncercie we fraku bo z tym wzrast
                                  > ał .Zresztą nie czuje się upodlony przez życie.
                                  > I takim go widzimy .Małaszyński jest trochę upozowany na Hardy ego , widzę to w
                                  > kapeluszu zsuniętym z potylicy na brwi.
                                  > I nie mówię o modzie , bo dzieli ich prawie 100 lat.A to taki styl awanturników

                                  Nie, to nie jest jakiś uniwersalny styl awanturników, to bezczelna zrzynka ze stylówy Hardy'ego. Podobnie jak tatuaże, zresztą część życiorysu bohatera tez jest ewidentnie zerżnięta z "Taboo". Tu i tam bohater wraca po latach do ojczyzny po latach nieobecności, które spędził wizytując kraje egzotyczne. A wracają na pogrzeb rodzica. Taka koincydencja, prawdaż.

                                  A awanturnik w roku 1908 raczej nie paradowałby w cylindrze, wtedy bowiem cylindry stały się już w zasadzie wyłącznie wieczorowym nakryciem głowy. Mógłby latać w meloniku, kaszkiecie, czy czymś takim, ewentualnie, ale raczej nie w cylindrze. Ponadto Delaney jest, o ile dobrze pamiętam, prostym marynarzem, parweniuszem, więc brak kołnierzyka u niego nie razi. Natomiast Edigey jest a) człowiekiem dobrze urodzonym, b) od drugiego odcinka pracownikiem policji. Brak kołnierzyka, mankietów i gorsów na salonach to uchybienie garderobiane tak potężne, że Jelinek by się spod skarg i epistoł wstrząśniętych matron nie wygrzebał. Równie dobrze Edigey mógłby się tam zjawiać nago.
                                  • latarnik88 Re: Belle Epoque 27.02.17, 12:24
                                    Panowie , dżentelmeni chętnie korzystali z takich przybytków na godziny , były więc i te czystsze z wygodami i pierwsza klasa
                                    dziewczętami.Żona była do posagu i utrzymania nazwiska a szacowny dżentelmen tarzał się w rozpuście i często przepijał,
                                    przepuszczał posag.Owszem ubrany był zgodnie z nakazami mody i zmieniał fular na krawat ale spędzał wieczory przy kartach
                                    albo w teatrzykach i lunaparami nie wzgardził.
                                    Edigey ma to w nosie.Te całe konwenanse i poprawność środowiskową.Nie chciał mieszkać u patologa , bo chce się czuć swobodnie.A cylinder nosi , bo przyjechał ze świata , a w Taboo małe , obłocone , obsmarkane obdartusy noszą cylinderki
                                    czy tam meloniki.
                                    Jest to pierwszy serial Tvnu , który oglądam i wczuwam się po swojemu w temat .
                                    Edigey wraca , a nie ma do czego wracać .Nie może się zatrzymać nawet w domu po matce , która spotykała się z młodszym
                                    kochankiem po brudnych chaszczach , ona dama z towarzystwa , zawsze w kapeluszu i rękawiczkach po łokcie.
                                    I jakoś towarzystwo nie opluło jej po śmierci.
                                    Edigey jest buntownikiem , jego majątek mieści się w worku żeglarskim i tym co ma na grzbiecie , czyli stary niebieski,
                                    wyświechtany ale solidny płaszcz .
                                    A ten Jelinek , to siedzi tylko za biurkiem i mizdrzy sie telefonicznie do przełożonych , a dalej swojego nosa nic nie widzi.
                                    Także tam taki detektyw operacyjny jest potrzebny.A rodzeństwo patologów robi to co należy , przy stole sekcyjnym i
                                    przy mikroskopie.Jedni nie zastąpią drugich , uzupełniają się współpracując.
                                    Jak dla mnie jest to taki fast food serialowy , ale ładnie podany z dobrym sosem .
                                    A Małaszyńskiego mi żal , takim ładnym chłopcem był .Został mu tylko ten przyjemny tembr głosu.A co do wagi , on zemdlał
                                    2 razy po koncercie , może dlatego tak mu ciężko zejść z wagi , ale powinien popracować nad muskulaturą.
                                    • bupu Re: Belle Epoque 27.02.17, 12:37
                                      latarnik88 napisała:

                                      > Panowie , dżentelmeni chętnie korzystali z takich przybytków na godziny , były
                                      > więc i te czystsze z wygodami i pierwsza klasa
                                      > dziewczętami.Żona była do posagu i utrzymania nazwiska a szacowny dżentelmen ta
                                      > rzał się w rozpuście i często przepijał,
                                      > przepuszczał posag.Owszem ubrany był zgodnie z nakazami mody i zmieniał fular n
                                      > a krawat ale spędzał wieczory przy kartach
                                      > albo w teatrzykach i lunaparami nie wzgardził.

                                      Owszem, ale robił to dyskretnie. Jest zasadnicza różnica między dyskretnym wpadaniem do burdelu, a mieszkaniem tam.

                                      > Edigey ma to w nosie.Te całe konwenanse i poprawność środowiskową.Nie chciał m
                                      > ieszkać u patologa , bo chce się czuć swobodnie.A cylinder nosi , bo przyjechał
                                      > ze świata , a w Taboo małe , obłocone , obsmarkane obdartusy noszą cylinderki
                                      > czy tam meloniki.

                                      Taboo dzieje się na sto lat przed BE, w okresie bodaj szczytowej popularności cylindra. Poza tym Edigey może sobie mieć konwenanse w nosie, ale nie Jelinek i nie krakowska socjeta. Jeśli osadza się serial w danej epoce, to nie można ot tak sobie zrezygnować z obyczajowości tamtych czasów, a obyczajowość była taka, że dżentelmen nosił mankiety, kołnierzyk i krawat. I gors. Osobnik bez tych elementów garderoby to albo wariat, albo menel, którego nikt by na salonach nie przyjmował. Dlatego Edigey bez tej bielizny męskiej jest nie do przyjęcia.

                                      > Jest to pierwszy serial Tvnu , który oglądam i wczuwam się po swojemu w temat .
                                      > Edigey wraca , a nie ma do czego wracać .Nie może się zatrzymać nawet w domu po
                                      > matce , która spotykała się z młodszym
                                      > kochankiem po brudnych chaszczach , ona dama z towarzystwa , zawsze w kapeluszu
                                      > i rękawiczkach po łokcie.
                                      > I jakoś towarzystwo nie opluło jej po śmierci.

                                      Co jest kolejnym kuriozum scenariuszowym. Nawet w czasach obecnych wielu by sarkało, że stare babsko zdurniało i młodego zaczęło ujeżdżać. Wtedy zaś taki romans wzbudziłby grzmiący skandal obyczajowy. A powtarzam, nie można pisać serialu osadzonego w jakiejś epoce, kichając na obyczajowość tej epoki. Bo wtedy to nam zwykły bal przebierańców wyjdzie, a nie serial z epoki.

                                      > Edigey jest buntownikiem , jego majątek mieści się w worku żeglarskim i tym co
                                      > ma na grzbiecie , czyli stary niebieski,
                                      > wyświechtany ale solidny płaszcz .
                                      > A ten Jelinek , to siedzi tylko za biurkiem i mizdrzy sie telefonicznie do prze
                                      > łożonych , a dalej swojego nosa nic nie widzi.

                                      Sorry, ale z Edigeya jest taki detektyw operacyjny jak z Ryszarda Kalisza baletmistrz. Bieganie z miną twardziela po trzech ulicach Krakowa w kółko mało ma wspólnego z pracą takiego detektywa. A gdzież zbieranie informacji środowiskowych, gdzie zapoznawanie się z lokalnymi kryminalistami, hę? Pan wielki detektyw ma pod ręką świetne źródło informacji w postaci prostytutki i nawet nie pomyśli, żeby jej użyć w celu innym niż bzykanie (w majtkach).
      • bupu Re: Belle Epoque 26.02.17, 16:10
        the_accidental napisała:

        > Naprawdę nie chciałam się już czepiać. Ale czy w 1905 mówiło się "skrobanka"? "

        Spędzenie płodu raczej.

        > Kac" może już i był w użyciu, w końcu to z niemieckiego.

        Prędzej bym się spodziewała określenia katzenjammer, niż kac.

        Czy wieśniacy używali nazw miesięcy? ("Ostatni raz widzieliśmy ją
        > w maju").

        Używali, co mieli nie używać? Ja się tylko dziwię, że chłopi tam gadają literacką polszczyzną, bez śladu gwary. Oraz, że próbując ulokować wydarzenie w czasie używają tylko nazwy miesiąca, nie próbując tego odnieść do żadnego wydarzenia cyklicznego, typu odpust, jarmark, prace polowe, czy święta kościelne. Takie wiecie, "Ano widzieli my ją w maju, panocku. Pomnę, to było przed Zielonymi Świątkami, miała mi pomóc tatarak zbierać. Zmówiłyśmy się ano, ze nad rzekę przyjdziemy, jak ino krowy doić skończę, ale jucha nie przyszła. Nikaj jej nie było, tom machnęła ręką i sama nazbierała."

        > Jak można było rozpoznać, że ta rodzina była rodziną żydowską? (opró
        > cz wyeksponowanej menory...)

        W pobożnej rodzinie galicyjskich Żydów menora na pewno nie łapałaby kurzu gdzieś na kredensie w kuchni. Takie rzeczy przechowywane były z czcią. Poza tym galicyjski Żyd z kozią bródką i bez pejsów? Kpina.

        > Czy dama z towarzystwa mogła tak sobie nagle wstać i wyjść dla kaprysu z koncertu, nie wzbudzając sensacji?

        Nie. A po wyjściu bez bąknięcia bodaj jednego "przepraszam" sklasyfikowana zostałaby jako chamka ekstraklasa.
        • the_accidental Re: Belle Epoque 26.02.17, 18:21
          Właśnie o to mi chodziło z tymi miesiącami. Nie, że chłopi ich w ogóle nie znali. Ale że na co dzień to raczej na pewno mówili tak, jak piszesz: w porze wykopków, jakeśmy siali, na zapusty, na przedwiośniu...
          • bupu Re: Belle Epoque 26.02.17, 18:38
            the_accidental napisała:

            > Właśnie o to mi chodziło z tymi miesiącami. Nie, że chłopi ich w ogóle nie znal
            > i. Ale że na co dzień to raczej na pewno mówili tak, jak piszesz: w porze wykop
            > ków, jakeśmy siali, na zapusty, na przedwiośniu...

            No właśnie tak. Takie wydarzenia im odmierzały rok, więc nawet gdyby nazwa miesiąca padła, byłoby jakieś dopowiedzenie tego typu. A w ogóle ubawiłam się sugestią, że dziewczę nie mogło pracy znaleźć na wsi, w ciepłej porze. Toż wiosną, latem i jesienią roboty w gospodarstwie było najwięcej, robotna dziewucha pracę od ręki by znalazła.

            A w zasadzie to ja nie wiem co to za pora roku w tym odcinku była. Jabłkami jej płacili, znaczy jesień chyba? Ale ofiara w charakterze zwłok leżała miesiąc, natomiast widziana była ostatnio w maju, to co, jabłka w czerwcu mieli? Bez sensu.
          • eridan Re: Belle Epoque 26.02.17, 19:01
            "W porze" wykopków - uśmiałem się. Nikt w taki sposób nie mówił, poza niewyuczonym scenarzystą, który chyba nigdy nie czytał niczego o tamtym okresie. A wychodziły wtedy książki, prasa, pisano felietony, krakowskie pitavale pełne były różnych ciekawych opowiastek kryminalnych. Żydzi nie mówili czystą polszczyzną, bo zwyczajnie się jej nie uczyli. Ich akcent był naprawdę tak charakterystyczny jak ze szmoncesów przedwojennych. Lubaszenko wcale nie jest genialny, tylko po prostu ucharakteryzowany jak na zażywnego 50-latka w tamtym czasie przystało. Geniuszem to był Dyzma Wilhelmiego. I tu widać różnicę. Dialogi lepiej dawać w języku współczesnym, albo naprawdę sięgnąć do źródeł i wczuć się w role. "Pa pałam" się nie da i będzie tylko śmiesznie. Chłopi w tamtym czasie często mówili w odniesieniu do patronów na dany dzień. To taka moja wskazówka z własnych obserwacji sprzed wielu lat, gdy stykałem się z chłopami i mogłem słuchać ich opowieści często, gęsto przetykanych odniesieniami do imion świętych kk oraz po prostu świąt. Takie były odniesienia wtedy i często i dziś. Starzy ludzie doskonale wiedzą, że "na Jana" to silne deszcze bywają. Były też słowa-wytrychy i charakterystyczne zachowania, konwenanse. W Galicji, w kieleckiem i na wschodzie. W całej Polsce. I to trzeba znać, by oddać atmosferę tamtych lat. Inaczej - klops.
            • bene_gesserit Re: Belle Epoque 26.02.17, 20:34
              Nie trzeba znać, wystarczy poczytać literaturę z epoki albo z prawie epoki - Prusa, Orzeszkową, Bałuckiego, Gomulickiego, Zapolskiej. Sięgnąć po gazety z tamtych czasów. Cokolwiek.

              Ale, mam wrażenie, się sięgnąć nie chciało. To i zgrzyta.
            • bupu Re: Belle Epoque 26.02.17, 22:31
              eridan napisał:

              > "W porze" wykopków - uśmiałem się. Nikt w taki sposób nie mówił, poza niewyuczo
              > nym scenarzystą, który chyba nigdy nie czytał niczego o tamtym okresie.

              "W porze" to i może nie, ale "jak raz akurat wtedy kartofle kopalim" to już tak (pardą za lecenie gwarą z rejonów północnej Polski, ale to moje rodzinne strony i sama mi się pcha, krakowskiej za bardzo nie znam).

              A wycho
              > dziły wtedy książki, prasa, pisano felietony, krakowskie pitavale pełne były ró
              > żnych ciekawych opowiastek kryminalnych. Żydzi nie mówili czystą polszczyzną, b
              > o zwyczajnie się jej nie uczyli. Ich akcent był naprawdę tak charakterystyczny
              > jak ze szmoncesów przedwojennych. Lubaszenko wcale nie jest genialny, tylko po
              > prostu ucharakteryzowany jak na zażywnego 50-latka w tamtym czasie przystało.

              Ale tu nie chodzi o charakteryzację, tylko o to, że z tej ubogiej rólki Olaf ciśnie ile wlezie i jego Jelinek jest jedną z niewielu postaci w BE, które nie są manekinami, ale faktycznie żyją na ekranie.

              > Geniuszem to był Dyzma Wilhelmiego. I tu widać różnicę.

              Raz, Wilhelmi był aktorem genialnym, dwa, jego Dyzma był o niebiosa lepiej napisany od dowolnej postaci z BE, trzy, Dyzmę robił reżyser, a nie partacz. Tu po prostu nie ma porównania.

              > Dialogi lepiej dawać w
              > języku współczesnym, albo naprawdę sięgnąć do źródeł i wczuć się w role.

              W uwspółcześnionym, bo jakby aktorzy zaczęli mówić czystą gwarą krakowską, albo językiem galicyjskich Żydów, to publika mogłaby mieć problemy z zatrybieniem cóż to oni właściwie mówią. Ale język postaci z różnych warstw społecznych i grup etnicznych trzeba, do licha, różnicować! To jest też część kolorytu miejsca i epoki!


              > Chłopi w tamtym czasie często mówili
              > w odniesieniu do patronów na dany dzień. To taka moja wskazówka z własnych obse
              > rwacji sprzed wielu lat, gdy stykałem się z chłopami i mogłem słuchać ich opowi
              > eści często, gęsto przetykanych odniesieniami do imion świętych kk oraz po pros
              > tu świąt. Takie były odniesienia wtedy i często i dziś. Starzy ludzie doskonale
              > wiedzą, że "na Jana" to silne deszcze bywają.

              Dni określonych świętych, a owszem, zwłaszcza te ważniejsze, bo związane z określonymi tradycjami. Święty Marcin, kiedy się gęsi biło, święty Szczepan, gdy godzono parobków i odnawiano z nimi umowy, święty Jan, bo wiadomo, Sobótka, i tak dalej.

              Były też słowa-wytrychy i charak
              > terystyczne zachowania, konwenanse. W Galicji, w kieleckiem i na wschodzie. W c
              > ałej Polsce. I to trzeba znać, by oddać atmosferę tamtych lat. Inaczej - klops.
              >

              Otóż to. Trzeba. Tymczasem twórcy BE na całej warstwie obyczajowej z góry postawili krzyżyk, jakby myśleli, że wystarczy przebrać aktorów i statystów w gacie z epoki. No przykro mi, nie wystarczy.
              • mariamm87 Re: Belle Epoque 28.02.17, 15:46
                Jako, że część mojej rodziny z dziada pradziada pochodzi z Krakowa, z tym że raczej służby niż szlachty ;) to chłopi mówiący piękną polszczyzną rozbawili mnie do łez. A pamiętam, jak jeszcze babcia ze swoimi siostrami potrafiły tak cudownie zaciągnąć ostatnią sylabę, o gwarowych określeniach nawet nie wspomnę.
                Noi to tłumaczenie sobie nawzajem bohaterów, czemu nauczyciel nie pisał lewą ręką... Można by założyć wątek podobny do istniejących na tym forum, pod nazwą "Absurdy BE"
    • czekolada72 Re: Belle Epoque 24.02.17, 09:48
      Trafiłam przypadkiem na całkiem świeży wywiad z Markiem Bukowskim tyczacy jego ksiazki Najdłuższa noc, na której oparty został scenariusz BE. I ten wywiad wszystko wyjaśnia! To co my bierzemy za błędy i niedociągnięcia - to zamierzony ARTYSTYCZNY efekt. Współczesna mowa, brak krakowianizmow, brak de facto pokazania Krakowa, brak obyczajów czasów BE, krakowskiego BE etcetc - to wszystko TAK MA BYC. I jest wspaniałe, bo Altor tak sobie to wymyślił, żeby nie było utarte, i normalnie to już było, a teraz jest artystyczną, głęboka wizja Altora, który kiedyś w Kraku mieszkał.
      I już!
        • czekolada72 Re: Belle Epoque 24.02.17, 11:27
          Bo owze serial nie jest o Krakowie, tylko o szeroko rozumianej Galicji, jest aktorski, jest kompromisowy, a jefoczednie bezkompromisowy, posiada złotą nic melodranatyczna, należałoby go oglądać PO przeczytaniu ksiazki ww, i został w nim uwzględniony incydent z podrzuceniem narkotyków.
          Ba! Altor ma już conajmniej 10 scenariuszy czekających na realizację, a lada moment rozpocznie się realizacja osadzonego na Śląsku w latach 70-tych...
          I po coja ten wywiad czytałam....
          • faszyna Re: Belle Epoque 24.02.17, 12:39
            "Bo owze serial nie jest o Krakowie, tylko o szeroko rozumianej Galicji"
            No to ja, jako osoba genetycznie przeżarta genami moich galicyjskich i krakowskich przodków, protestuję, by człowiek z Milicza wyznaczał współczesnym horyzonty patrzenia na miejsce uświęcone szczątkami moich antenatów. ;)))
            • matt_banco Re: Belle Epoque 24.02.17, 13:11
              No tak, to bardzo ałtorskie podejście. Bezkraków, bezklimat, bezbrud, bezakcja, bezpostać ... bez, bez, bez ... czyli Bez Epoque.
              A tak trochę poza tematem, to poza BE żaden inne nowy polski serial w tym sezonie się nie rozpoczął?
                • faszyna Re: Belle Epoque 24.02.17, 14:33
                  Matt :)))

                  "A tak trochę poza tematem, to poza BE żaden inne nowy polski serial w tym sezonie się nie rozpoczął? "
                  Nowe się dopiero zaczną, ale już leci kolejny sezon "Drugiej szansy". Bez szans na moją pozytywną opinię. Twórcy za bardzo się przejęli programem 500+ i zafundowali bohaterce dziecko po dwóch ojcach na raz. Chyba liczą na odstępne od tego 500+. ;)
              • maniaczytania Re: Belle Epoque 24.02.17, 15:20
                matt_banco napisał:

                > A tak trochę poza tematem, to poza BE żaden inne nowy polski serial w tym sezonie się nie rozpoczął?

                Jeszcze nie, bo TVN uznał, że skoro ma tak świetne propozycje, to rozpocznie wiosenną ramówkę wcześniej i wyprzedzi konkurencję ;)
                • the_accidental Re: Belle Epoque 24.02.17, 19:19
                  Ja osobiście boję się zapowiadanych od jakiegoś czasu codziennie do znudzenia w jedynce "Wojennych dziewczyn". Kto wie, może będą używać smartfonów? Skoro można to wytłumaczyć wizją aŁtorską?
                  • glafira Re: Belle Epoque 24.02.17, 23:12
                    Mam jeszcze przed sobą drugi odcinek. Miałam zamiar dzisiaj obejrzeć, ale chyba mi się odechciało.
                    "O słodka naiwności..." To ja sądziłam, że to prawdopodobnie brak czasu spowodowany pędem do wystartowania z wiosenną ramówką spowodował te drobne braki i niedociągnięcia. Machnęłam ręką i serial przyjęłam może nie z hurra optymizmem, ale raczej pozytywnie. No ale skoro to ARTYSTYCZNA wizja autora, to ja się poddaję:)

                    W ostatnim bodajże wydaniu Co za tydzień Małaszyński oprócz zachwalania serialu pod kątem dbałości o szczegóły i tym podobne wspomniał też coś o wielkich nadziejach na sprzedaż serialu za granicę. Może tu tkwi clou 'artystycznej wizji', bo na przykład twórcy z góry założyli, że ówczesna galicyjska wymowa byłaby zbyt dużym wyzwaniem dla tłumaczy. To by wiele tłumaczyło:)

                    A z innej beczki. Fajnie, że przywołaliście niezrównanego AJK. Pamiętam jak podziwiano go nie tylko za fenomenalne poczucie humoru, styl ale i za wieeelkie poświęcenie. Bo tak wnikliwa analiza każdego odcinka i wychwytywanie każdego bzdurnego szczegółu w TTS wymagało zapewne oglądania klatka po klatce, co z kolei świadczyło o anielskiej cierpliwości autora. Mam (chyba jeszcze) gdzieś wydrukowane parę odcinków komentarzy AJK. Poszukam może i zamiast oglądania artystycznego twora BE poczytam do poduszki AJK:)


                • matt_banco Re: nowe polskie 26.02.17, 21:04
                  O matko ... wszystkie trzy "nowe" produkcje, czyli BE, Nianie i Wojenne zrobił ... tak, tak ... Kwiecinski i jego studio. Kedyś by mnie to naprawde ucieszylo. Teraz ... niekoniecznie. Swoją drogą jakże to fajnie wygląda ... dla każdej telewizji po jednym ;-)
              • eridan Re: Belle Epoque 25.02.17, 16:41
                Drugi odcinek i wielkie rozczarowanie. Muzyka jest beznadziejna i nie współgra z "dziełem". Dialogi mówione za szybko. Nie wiem, może to tylko jakiś defekt techniczny w moim tv, ale wydawało mi się, że muzyka zagłusza dialogi, a mikrofony kierunkowe "gubią" głos, gdy aktor odwraca głowę od kamery. Dotąd miałem dobry słuch (lekarz sprawdzał i jest wciąż OK), ale tu k... doprawdy nie "zdanżałem". Ale to wszystko pestka. Jestem w stanie zaakceptować te "efekty uboczne". Ale nie mogę k... zaakceptować nędzy scenariusza. Opowiedziana historyjka swoją naiwnością oraz sposobem rozwiązania urąga poczuciu przyzwoitości. Myślałem, że ten serial będzie czymś w rodzaju ojca mateusza, ale ubóstwo koncepcji sięga wyżyn. Nie pomoże tu Lubos czy Lubaszenko. No, po prostu się nie da. Nie wiem, czy obejrzę trzeci odcinek, ale nawet chyba patriotyczne poczucie obowiązku (popierajmy polskie produkty, he, he!) nie pomoże. Prawdopodobnie przełączę na jakiegoś Seagala.
      • aga.doris Re: Belle Epoque 24.02.17, 14:50
        Zabieg genialny w swojej prostocie, by nie rzec prostactwie;) Wystarczą dobre chęci i parę szmat z epoki. Nie trzeba przebijać się przez studia nad zawiłościami językowymi i obyczajowymi epoki, tracić czas i kasę na konsultantów. Wystarczy ogłosić, że taki był zamysł i wizja artystyczna autora. Ciemny lud wszak to kupi. A jak nie kupi to TVN umoczy d.. na kolejnym knocie;)
      • lilith76 Re: Belle Epoque 25.02.17, 12:35
        Jeżeli to ten sam wywiad, na który ja trafiłam, to był zrobiony przed premierą pierwszego odcinka i nie ma tam nic o zarzutach wobec realiów, języka, itp. Bo takie pytania nie padły. Takie tam pitu pitu ze scenarzystą o pisaniu scenariuszy.
        Ciekawa byłabym jakiegoś aktualnego wywiadu z Bukowskim.
    • bene_gesserit Wielkie rozczarowanie 25.02.17, 10:21
      Miało być w stylu zagranicznych, mrocznych, 'brudnych' seriali, wyszło jak każdy inny serial TVN - czyli glamour.

      Obsada dziwna - Małaszyński ma współczesną urodę i stanowczo zbyt ograniczoną ekspresję, żeby oddać rzekomą złożoność i triksteryczność postaci (że niby jednocześnie arystokrata i marynarz z tatuażami, że na salonach i we więźniu, że i z damą, i z prostytutką). Cielecka - koturnowa i teatralna, co też nie dziwi. Daje radę Lubos i Lubaszenkowie (Olaf Lubaszenko wręcz genialny, aż go szkoda do tego serialu).

      Dekoracje i kostiumy - widać, że poszło na to masę pieniędzy, ale (wbrew temu, co sugerowano - że serial będzie w 'nowym' stylu) - wszystko sprawia wrażenie mocno 'wyreżyserowane': wszystkie aktorki mają gładkie liczka, bo są wymalowane jakby grały w filmie o przyjaciółkach z korpo. Wszyscy aktorzy mają wszystkie, lśniąco białe zęby, plenery są wysprzątane i świeże tak, jakby - hehe - dopiero co zostały zbudowane. Jednym zdaniem: są dorożki, ale nie ma końskich kup. A już wizja polskiej wsi z tamtego okresu mnie rozczuliła - nie wystarczy skansen, żeby było autentycznie. Błota trzeba, kur i świń w tym błocie. Ech, gdzie są niegdysiejsi 'Chłopi'.

      Scenariusz - bardzo po bożemu tradycyjny. Miało być fajnie, a jest jak zawsze - mało zajmująca fabuła, nawet nie ma mylenia tropów czy kluczenia - widz nie ma rozwiązywać zagadki kryminalnej, ma się napawać urodą kadru i pietyzmem odtworzenia realiów. Noi - nawet nie spróbowano stylizować dialogów na autentyczne z epoki. To, plus nachalna współczesna muzyka, daje efekt oglądania filmu współczesnego. Nie ma tej cudownej jazdy, którą się ma, kiedy ogląda się 'Lalkę' (albo każdy inny dobry serial kostiumowy - od choćby 'Dumy i uprzedzenia' do 'Downtown Abbey' - że jest się w środku epoki, z prawdziwymi bohaterami, nie z aktorami grającymi role. Ech.

      Itd itd. Góra urodziła mysz.
      • bupu Re: Wielkie rozczarowanie 25.02.17, 16:01
        bene_gesserit napisała:
        > Dekoracje i kostiumy - widać, że poszło na to masę pieniędzy, ale (wbrew temu,
        > co sugerowano - że serial będzie w 'nowym' stylu) - wszystko sprawia wrażenie m
        > ocno 'wyreżyserowane': wszystkie aktorki mają gładkie liczka, bo są wymalowane
        > jakby grały w filmie o przyjaciółkach z korpo. Wszyscy aktorzy mają wszystkie,
        > lśniąco białe zęby, plenery są wysprzątane i świeże tak, jakby - hehe - dopier
        > o co zostały zbudowane. Jednym zdaniem: są dorożki, ale nie ma końskich kup.

        Rzucę przykładem. Otóż Edigey kwateruje w hotelu, w którym koczują prostytutki oraz można wynajmować pokoje na godziny. Każdemu na to hasło staje przed oczyma kompletna mordownia, w której zwarte zastępy pluskw i karaluchów defilują po pokojach, a prześcieradło z dowolnego łóżka można bez wysiłku postawić pionowo. Nie w BE jednak takie numery. Pokój Edigeya jest całkiem przyzwoicie umeblowany, na ścianach ma tapety, które się nie śmią odkleić i wyglądają na całkiem drogie, natomiast pościel jest lśniąco biała. Właściciel zapewne pierze ją troskliwie we wiodącym proszku. Aha, wspomniałam, że Edigey trzyma łeb na jaśku, wykończonym koronkami, takoż niepokalanej białości? Tak właśnie wygląda troska o realia w tym serialu.
        • bene_gesserit Re: Wielkie rozczarowanie 26.02.17, 20:22
          Otóż to. Kochanka Edigeya też jest czysta i wykrochmalona, z garniturem ultra-białych zębów, nienagannym makijażem i takąż fryzurą. Itd itd - wymieniać po dwóch odcinkach można mnóstwo.

          To by mi specjalnie nie przeszkadzało, gdyby nie oczekiwania, rozbudzone nachalną i mylącą reklamą. Sugerowano wyraźnie, ze serial będzie inny, w stylu nowych, zachodnich seriali, naturalistyczny i ostry. A wyszło jak zawsze, czyli jak z kolorowego czasopisma w poczekalni u dentysty. Myślałam, że nowe władze wniosą jakiż ożywczy podmuch do specyficznego stylu produkcji TVN, czyli glamour-zawsze-i-wszędzie. Ale nie wniosły. :(
        • bupu Re: Wielkie rozczarowanie 27.02.17, 13:59
          mozambique napisała:

          > ja sie rozczuliłam na biedne wiejskie dzieci biagajace po wsi W BUTACH :)
          >

          Mnie rozwalił parobek pijanica, który miał własną chałupę. I to jaką, wieloizbową, z drewnianymi podłogami, bielonymi ścianami i szybami w oknach, kiej w jakim dworze. I jeszcze typa, wraz z jego dziewczyną, komornicą, stać było na robienie sobie zdjęć u fotografa, ahaha.
    • f6f Re: Belle Epoque 26.02.17, 21:14
      ciekawostka.nie wiem czy w serialach często sięga się do nazwisk osób które istniały.w wypadku BE główny bohater noski nazwisko Jerzego,żyjącego w latach 1912-1983 pisarza kryminałów,wywodzącego się ze społeczności naszych Tatarów.
    • czekolada72 Re: Belle Epoque 01.03.17, 22:26
      Flizy w laboratorium,niczym z katalogu IKEI - powalaja!
      Waldek - hmmm. Z Kiepskim się kojarzy. Bo jednak Waldemar to wyższe sfery.
      Długa 7 - na calutkiej Długiej niema tak czerwonej elewacji.
      Siostra przewielebna i jej mowa - powala.
      W domu komisarza, przy takiej ilości potomstwa, wsze z zupą podaje pani domu???
      Wściekła Konstancja - bez komentarza...
      Ech....
      • the_accidental Re: Belle Epoque 01.03.17, 22:59
        Większości dialogów się domyślam. Prawie wszyscy mówią w tempie "Przed użyciem zapoznaj się z treścią ulotki dołączonej do opakowania". Dziś rozumiałam tylko Lubaszenkę i Annę Romantowską.
        • glafira Re: Belle Epoque 02.03.17, 00:10
          the_accidental napisała:

          > Większości dialogów się domyślam. Prawie wszyscy mówią w tempie "Przed użyciem
          > zapoznaj się z treścią ulotki dołączonej do opakowania". Dziś rozumiałam tylko
          > Lubaszenkę i Annę Romantowską.

          Zgadzam się z przedmówcą:)
          Poza tym elegancka dama, która SAMA wchodzi do takiego 'hoteliku', idzie na górę z mężczyzną, po czym sama wychodzi nie odprowadzana przez tegoż. Obyczajowość bardzo swobodna jak na tamte czasy.
          I nie jestem pewna, czy w tamtych czasach słowo 'szmatławiec' to było odpowiednie określenie na plotkarską gazetę. Może tak, ale kołacze mi się gdzieś w głowie 'rewolwerówka' jako dawne określenie brukowca. A może się mylę.

          I zaczynam się już trochę gubić. Ktoś pisze scenariusz, ktoś go zatwierdza, robi korekty, jest reżyser, asystenci, aktorzy, pewnie mnóstwo dubli. Przy serialu pracuje sztab ludzi i nikt nie zwraca uwagi na takie drobiazgi...
          • faszyna Teatralny 02.03.17, 08:59
            Można się spierać o detale, wierność epoce, grę aktorów, ale mnie się wczoraj rzuciło w oczy przede wszystkim to, że serial się fatalnie ogląda. A to, co mi najbardziej przeszkadzało, to teatralność podniesiona do rangi absolutu. Jeżeli plenery, to ciasne i umowne w swojej sterylności. Jeżeli wnętrza, to wystylizowane czasem wbrew logice. I gra aktorska: ich mowa to raczej deklamacja kwestii, a nie rozmowa, ich ruch to ruch kukiełek a nie żywych ludzi. Odniosłam wrażenie, że kostiumowość filmu twórcy odczytali na opak. W angielskim standardzie, takim jak SA, ludzie są w epoce, chodzą, jedzą i uprawiają seks, a nie: kroczą, spożywają i kopulują. Tu "epokowość" wyrażana jest środkami teatralnymi. Można do bólu psioczyć na Małaszyńskiego, ale to nie aktor wpadł na pomysł wgapiania się kamerę i zastygania w pół drogi w pozie zamyślenia. I nie aktorzy napisali sobie dialogi sztuczne lub z błędnymi informacjami. Wczoraj rzuciło mi się na przykład takie oto stwierdzenie wypowiedziane przez postać od pistoletów, że lufa była tak skrzywiona, ze nie dało się trafić nawet z przyłożenia. To miał być żart, jeżeli tak, to aktor nie udźwignął, czy też scenarzysta nie sprawdził terminu "z przyłożenia"? Ja dla pewności sprawdziłam...
            Nie będę się już znęcać nad Cielecką w bajzlo-hotelu ani nad manierami Edigeya. Bo to jest never-ending story.
            • faszyna Re: Teatralny 02.03.17, 09:23
              Czekolada: "Długa 7 - na calutkiej Długiej niema tak czerwonej elewacji."
              No z tą Długą poszli na całość. Taka melina trudna do wyobrażenia na tej ulicy, którą znam dobrze z wizyt u krakowskiej rodziny.
              • czekolada72 Re: Teatralny 02.03.17, 19:15
                Znaczy sama melina jest jak najbardziej ok, gdyz melina znajdowala sie w podworcu kamienicy. I tak walsnie bylo - trudno mi powiedziec co prawda, co te dekoracje mialy odegrac - stajnie? wozownie? Licho wie. W kazdym badz razie 1. na przeciw kamienicy nr 7 nie ma i nie bylo tak czerwonej elewacji, gdyz znajduje sie tam kamienica oblozona kamieniem, owszem obok niej jest ceglana, ale... od pierwszego pietra w gore! Wiec po licho bylo podawac ten dokladny adres, lub - po kiego licha zrobili najazd na czerwona elewacje??
                2 rzecz zas to - jakim sposobem..... chyba, ze ja przespałam, i zbir z konkubina i dzieciaczkami przeteleportował sie do innego budynku??? ....wiec jakim sposobem na wewnetrznym miejskim de facto podworku takie plenery i ugory???
                • faszyna Re: Teatralny 02.03.17, 21:46
                  "Znaczy sama melina jest jak najbardziej ok, gdyz melina znajdowala sie w podworcu kamienicy."
                  Obejrzałam raz jeszcze odcinek i wcale nie wynika, że to podwórko kamienicy. Moja "rodzinna" kamienica na Długiej kilka numerów dalej miała takie właśnie wejścię do mieszkań na pietrach jak pokazane w serialu (przez które wchodzi Edigey), to jest prowadzące przez drzwi w korytarzu prowadzącym od ulicy na podwórko budynku. Co więcej, nie sądzę , by w 1908 wejście do kamienicy mogło być tak obskurne. W końcu to Długa, mieszkańcy z klas raczej wyższych, a nie jakaś peryferyjna ulica na Podgórzu.
                  • czekolada72 Re: Teatralny 03.03.17, 10:23
                    To zerknij jeszcze raz. Edigey wchodzi przez brame, i wychodzi na podworzec, gdzie miesci sie melina, po czym jest nawrot kamery i pokazane ponownie przejscie zakonczone "otworem" bramy, przez ktore widac elewacje kamienicy czerwonej. W czasach BE Długa to były głównie parterowe domy. Rozbudowane lub zburzone i na ich miejscu wybudowane nowe kilku pietrowe dopiero w okolicach pierwszej wojny swiatowej, czesciej po. Wiec jest to dopiero za jakies kilkanascie lat. Oczywiscie, ze z podworek wiekszosci de facto kamienic biegly schody kuchenne/słuzbowe lub byly wejscia do oficyn. Tyle, ze zanim te oficyny powstaly, to najczesciej najpierw na podworku byly stajnie i budynki gospodarcze. I zapewne czyms takim miala byc owa melina. Klasa wuzsza, a wlasciwei mieszczanstwo klasy sredniej osiadlo dopiero w okolicach I Wojny. Wczesniej byl to podmiejski, zamiejski trakt prowadzacy na Slawkow i dalej Slask i Czechy (stad ulica slawkowska ) oraz, jeszcze w czasach BE, do szubienicy miejskiej. Nie byly to zbyt eleganckie okolice.
                    • faszyna dalej: Krakowski OT 03.03.17, 12:01
                      Czekolada: "To zerknij jeszcze raz. Edigey wchodzi przez brame, i wychodzi na podworzec, gdzie miesci sie melina, po czym jest nawrot kamery i pokazane ponownie przejscie zakonczone "otworem" bramy, przez ktore widac elewacje kamienicy czerwonej."
                      No chyba na inny film patrzymy. ;)
                      Minuta 29:48: Edigey, zmierzający od powozu stojącego na ulicy przed czerwonym parterowym domem, idzie korytarzem w głąb budynku i w tej 48 s. skręca w swoje lewo (dokładniej: daje susa) w stronę przejścia w w ścianie budynku, w moim rozumieniu: prowadzącego do schodów na pietra. Dalej scena toczy się w mieszkaniu Batażowej, a kolejna scena już u zakonnic.
                      Tak to widzę, ale może czas mi na pójście do okulisty? ;)
                      • czekolada72 Re: dalej: Krakowski OT 03.03.17, 12:09
                        No to chyba faktycznie inne filmy ogladamy. Bo dla mnie np "miszkanie B." to nie jest mieszkanie sensu stricte tylko wnetrze jakiejs stajni? wielka hala z barłogiem? No ostatnia rzecz jako okreslenie to "mieszkanie".
                        Ale ok, ja zgodliwa jestem :)
                        Czerwona elewacja budynku jest widoczna z podworca poprzez sien w otworze brannym.
                        Miłego!
                        • faszyna Re: dalej: Krakowski OT 03.03.17, 12:48
                          "Bo dla mnie np "miszkanie B." to nie jest mieszkanie sensu stricte tylko wnetrze jakiejs stajni? wielka hala z barłogiem?"

                          No nie zmuszaj mnie do ponownego oglądania odcinka! ;) Moje widzenie sekwencji jest takie: w domu zabitego lekarza Edigey znajduje akty zgonu oraz notes z kartką, na której jest adres pani B: Długa 7. Jedzie z towarzyszką pod ten adres, ale mieszkanie jest puste i tylko rozmawia z chłopcem na korytarzu na temat wieku dzieci u pani B. Potem E. i S. jadą do sióstr, a potem są końcowe sekwencje z dziećmi w jakimś dużym pomieszczeniu, tej Twojej stajni czy coś. (piszę z głowy, tej części odcinka już dzisiaj nie oglądałam). Czyli racja: jakaś stajnia (?), ale nie pod adresem Długa 7. :)
                    • the_accidental Re: Teatralny 03.03.17, 14:02
                      Ten wątek jest o wiele bardziej interesujący niż całe BE :-) Z ciekawości i sentymentu (studia i rodzina w Krakowie) pogrzebałam w sieci i znalazłam to: fotopolska.eu/Krakow/u27341,ul_Dluga.html?f=212476-foto
                      Jakoś nigdy nie myślałam o tym, co tam stało przed kamienicami. Chętnie obejrzałabym więcej takich zdjęć.