Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrac 2011 - 2 (vol.13)

25.02.11, 21:27
Zgodnie z zapowiedzia - zakladam :)

Wewzwiazku ze zblizajaca sie oskardowa noca uprasza sie towarzystwo stale, a takze dochodzace (mam nadzieje, ze bedzie Was wiecej!) o zamieszczanie swych typow - czasu jeszcze chwila na zastanowienie zostaje :)
Obserwuj wątek
    • dona.a Re: Ojej, co tu wybrac 2011 - 2 (vol.13) 25.02.11, 23:09
      Osobiście bardzo bym chciała, żeby w kategorii Najlepszy Aktor Drugoplanowy zwyciężył Geoffrey Rush, w filmie o królu podobał mi się o wiele bardziej niż Collin Firth.
    • grek.grek oskary 11 26.02.11, 12:47
      no to bach :

      film - jak zostać królem
      reżyser - fincher
      aktor - firth
      aktorka - wiem na kogo się stawia,ale ja wytypuję jennifer lawrence - a nuż... ;]

      aktor 2 plan - rush
      aktorka 2 plan - amy adams

      scenario oryg - jak zostać królem
      scen adaptowany - social network

      nieanglojęzyczny - pogorzelisko

      muzyka - desplat za "króla"
      scenografia & kostiumy - omg... znów na "króla" postawię
      efekty "incepcja"
      zdjęcia - "czarny łabędź"

      za dźwięk - hmm... pewnie znów "król" za to jąkanie efektowne ;]
    • barbasia1 Moje nominacje - Oscary 2011 26.02.11, 17:46
      To ja może zacznę od wprowadzenia w odpowiedni Oscarowy klimat:

      www.youtube.com/watch?v=KRwaiT8x9Co&feature=related
      Nominacje:

      Najlepszy film – Social Network

      Najlepszy reżyser – David Fincher

      Najlepszy aktor – jak Grek powiem - wiem na kogo się stawia (i życzę mu tego), ale ja wytypuję ... tu już z oczywistych powodów będzie inaczej ... Jamesa Franco – na jego barkach i tylko jego barkach, jak czytałam, spoczywa cały film, podobno bardzo udany;

      Najlepsza aktorka – Natalie Portman

      Najlepszy aktor drugoplanowy - Christian Bale (za wielkie poświęcenie dla roli w „Fighterze” i podobne wcześniej w „Mechaniku”, iż a to, że ,jak czytałam, na poświeceniu się nie skończyło ... )

      Najlepsza aktora drugoplanowa - Hailee Steinfeld "Prawdziwe męstwo" (mała dziewczynka ponoć dorównuje kroku starym wygom aktorskim!)

      Najlepszy scenariusz oryginalny - „Jak zostać królem”

      Najlepszy scenariusz adaptowany – „Social Network”

      Najlepszy film nieanglojęzyczny – „Biutiful”

      Najlepsza muzyka – John Powell - „Jak wytresować smoka” (patrz: wyżej)

      Scenografia - „Incepcja”

      (właśnie wyczytałam, że scenografia do filmu „Jak zostać królem”, który jest w tej kategorii faworytem, służyła wcześniej za scenografię do ... jednego z gejowskich filmów porno, he,he.
      Jako że cała sprawa wyszła na jaw niedawno, ten bardzo pikantny fakt, podobno nie miał już wpływu na głosowanie!?

      Kostiumy – "Alicja w krainie czarów” (oddają ducha opowieści Lewisa Carrolla, a co więcej, można w nich odnaleźć, jak piszą, ci co się znają inspiracje najnowszymi trendami w modzie, pracami Alexandra McQueena, Ralpha Laurena czy Chanel.
      www.ototrend.pl/moda/ekspert/alicja-w-krainie-mody
      Efekty specjalne - "Incepcja"

      Dźwięk – „Incepcja”

      Zdjęcia -"Prawdziwe męstwo"

      Najlepsza piosenka (doatkowo wprowadzam tę kategorię, bo mam dobrego kandydata) - “If I rise" (127 godzin) (spodobała mi się od pierwszego wsłuchania)

      www.youtube.com/watch?v=FE3KA7DdhQQ&playnext=1&list=PLE79EDDB2A695A9B8


      • maniaczytania Re: Moje nominacje - Oscary 2011 26.02.11, 18:04
        To ja pozwole sobie wykorzystac czesciowo to, co napisala Barbasia, chociaz niektore typy beda inne :)

        Najlepszy film – Prawdziwe mestwo

        Najlepszy rezyser – Darren Aronofsky ( a co! nie zasluguje moze?)

        Najlepszy aktor – Jeff Bridges

        Najlepsza aktorka – Natalie Portman

        Najlepszy aktor drugoplanowy - Geoffrey Rush

        Najlepsza aktora drugoplanowa - Hailee Steinfeld

        Najlepszy scenariusz oryginalny - Incepcja

        Najlepszy scenariusz adaptowany – Prawdziwe mestwo

        Najlepszy film nieanglojęzyczny – Biutiful

        Scenografia, kostiumy - Alicja w Krainie Czarow

        Charakteryzacja - Wilkolak

        Efekty specjalne, dzwiek, montaz dzwieku - Incepcja

        Montaz - 127 godzin

        Animacja - Toy Story 3

        Zdjecia - Prawdziwe męstwo

        Muzyke i piosenke podam pozniej, jak przeslucham :)
        • maniaczytania Re: Moje nominacje - Oscary 2011 27.02.11, 15:58
          to jeszcze muzyka: Jak wytresowac smoka (chociaz bardzo tez spodobala mi sie muzyka do 127 godzin)

          piosenka - If I rise - 127 godzin
    • grek.grek oskary w radiu zet 27.02.11, 12:37
      w Zetce mają transmitować galę, od 2:30.
      • barbasia1 Re: oskary w radiu zet 27.02.11, 13:09
        Najlepszy byłby skrót z calej imprezy , wyemitowany w poniedziałek, albo we wtorek wieczorową, ale nie za późną porą. Kiedyś TVP to robiła!?
    • pepsic Moje propozycje oskarowe 27.02.11, 13:30
      film Czarny Łabędź
      reżyser David Fincher
      aktor I Javier Bardem (na 100% dostanie Colin Firth)
      aktorka I Natalie Portman
      aktor II Geoffrey Rush
      aktorka II Hilee Steinferd
      scen. org. Incepcja
      scen. adapt. The Social Network
      muzyka Incepcja (bez przekonania)
      scen. org. Kolejny rok
      • maniaczytania Re: Moje propozycje oskarowe 27.02.11, 15:59
        Bardzo sie zdziwie, jesli dostanie Colin Firth
    • pepsic "Bez przebaczenia" dziś na tvn7, godz. 20.00 27.02.11, 15:06
      Wprawdzie nie oglądałam, ale wypadałoby się zmierzyć z głośnym w swoim czasie westernem, a Wyborcza ocenia maksymalnie wysoko. Clint Eastwood w podwójnej roli jako reżyser i aktor.
    • barbasia1 Oskary 2011 - nagrodzeni 28.02.11, 15:42
      Listy laureatów, niekt jeszcze nie wlkeił, więc ja to zrobię

      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,9175495,Zobacz__kto_w_tym_roku_zdobyl_Oscara__TABELA_.html
      Laureaci w pełnej krasie i kreacjach szykownych:

      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/5,80292,9175705,Zdobywcy_Oscarow__ZDJECIA_.html?i=0
      Cieszę się z Oscara dla Christiana Bale, oscarowego "Fightera" nie widziałam, ale "Mechaniku", gdzie również dla roli odchudził się drastycznie zrobił na mnie potężne wrażenie!

      Czułam, że zwycięży muzyka do Social Network.
      Greku, Tobie się podobała, dlaczego jej nie wytypowałeś?
      www.youtube.com/watch?v=ZPvs2aE7hUg&feature=related

      Kostiumy dobrze wytypowałam, ale co mnie podkusiło by w kategorii scenografia wytypować "Incepcję"??? A czułam, że tu "Alicja..." będzie się liczyć!
      Z piosenką też nie trafiłam!

      Jednak nie było niespodzianek, zwycieżyli tak jak przewidywano Colin Firth i Natalie Portman oraz film "Jak zostać królem" i reżyser Tom Hooper.

      Tyle na gorąco! :)
      • barbasia1 Re: Oskary 2011 - nagrodzeni 02.03.11, 14:07
        Coś kiepsko w tym roku wypadło nam wszytskim typowanie oskarowe i itd!?
        Może jednak nie będziemy w przyszłości już kontynuować tej tradycji !?
        • maniaczytania Re: Oskary 2011 - nagrodzeni 02.03.11, 18:37
          barbasia1 napisała:

          > Coś kiepsko w tym roku wypadło nam wszytskim typowanie oskarowe i itd!?

          Ej, no, jakie kiepsko? Tym razem bylam ciut lepsza od Ciebie i trafilam 8, Ty trafilas 7 - to jest kiepsko??? Widzialam gdzies, ze ten, kto wygral w konkursie Kinoteki, trafil - 4 statuetki - qrcze gdybym wiedziala wczesniej to bysmy wygraly po jakies 10 biletow do kina ;)


          > Może jednak nie będziemy w przyszłości już kontynuować tej tradycji !?

          Jak to nie! Oczywiscie, ze tak :) Tradycja swieta rzecz!
          • barbasia1 Re: Oskary 2011 - nagrodzeni 03.03.11, 14:47
            A właśnie, miałam to napisać w tym roku, Maniu, Tyś zwyciężczynią naszych typowań! :))

            O! Przydałyby się bilety do kina! Nawet choć jeden! :) W przyszłym roku trzeba by wziać udział w tym konkursie.

            > Jak to nie! Oczywiscie, ze tak :) Tradycja swieta rzecz!
            Święte słowa!
            W takim razie nie będę walczyć z tradycją! :)))

      • grek.grek Re: Oskary 2011 - nagrodzeni 02.03.11, 14:25
        Barbasiu, rok to szmat czasu... :] postanowimy na dniach, następnym razem, orajt ?

        hehe, ano własnie - portman była zaklepana, a mnie się zachciało typowanie na odwyrtkę, "social network" soundtrack - naj mi się podobał, ale zdecydował rozsądek :] No i dwa typy
        mi przepadły. Ale... wszak zabawa się liczy.

        w zasadzie, to trochę niespodzianką jest, że za reżyserię dostał gość od "Króla", bo to oznacza, że ten film ograł wszystkich na cacy, jako że wziął 4 najważniejsze nagrody, a poza tym... czy są tu jakieś sensacje ? trochę przewidywalnie było... pewnie wszyscy czuliśmy, ale bawiliśmy się w trafianie niespodzianek, czy nawet - próby wywołania ich ;]

        Ja bym to podsumował tak : "King's speech" [rację imo mają ci, co polską wersję : "jak zostać królem" zwyczajnie odsądzają od czci i wiary], "Łabędź", "Fighter", "Social network" i 'True grit" na pewno 5 filmów must-see; rola Portman pewnie też się zapisze i wejdzie do wąskiego grona "ról z własną biografią", co mnie tylko cieszy, bo są to zawsze świetne historie okołofilmowe; rola Bale'a pewnie także do zapamiętania; muzyka z "social" do przesłuchania. I to, wg mnie, tyle co z tych Oskarów nam zostanie :] Jak co roku. Ani mniej, ani więcej, a może nawet więcej niż mniej...

        • barbasia1 Re: Oskary 2011 - nagrodzeni 02.03.11, 17:37
          grek.grek napisał:
          O takie podsumowanie mi chodziło! ;)

          > Barbasiu, rok to szmat czasu... :] postanowimy na dniach, następnym razem, orajt ?
          Orajt! Dobrze! :)))

          Z Oscarów Więcej zostanie, imo, szukając informacji na temat nominowanych filmów, aktorów, reżyserów, kompozytorów (w tym roku "nowy" kompozytor John Powell ze smoczą muzyką się pojawił ) itd. wbogaciliśmy mniej lub bardziej (to już kawetia indywidualna ) naszą wiedzę na temat kina światowego. A to zawsze cenne, prawda? :)

          Tytuły zapisujemy w pamięci, może uda się w niedługim czasie, któryś z filmów obejrzeć ...

          :)
          • pepsic Re: Oskary 2011 - nagrodzeni 02.03.11, 21:03
            To może jeszcze o o kreacjach w ramach podsumowania. Moim absolutnym numerem 1 była czarna sukni Camili Alves
            kobieta.wp.pl/gid,13173742,img,13173790,kat,59116,title,Najpiekniejsze-kreacje-z-Oscarow-2011-Camila-Alves-i-Matthew-McConaughey,galeriazdjecie.html
            Natomiast urodą olśniewała świeżo upieczona mamusia Penelope Cruz
            kobieta.wp.pl/gid,13173742,img,13173830,kat,59116,title,Najpiekniejsze-kreacje-z-Oscarow-2011-Penelope-Cruz-i-Javier-Bardem,galeriazdjecie.html

            i o dziwo Reese Witherspoon
            kobieta.wp.pl/gid,13173742,img,13173792,kat,59116,title,Najpiekniejsze-kreacje-z-Oscarow-2011-Reese-Witherspoon,galeriazdjecie.html

            Za największą porażkę uważam Scarlett Johanson - za całokształt tj. ubiór, makijaż i fryzurę kobieta.wp.pl/gid,13173742,img,13173783,kat,59116,title,Najpiekniejsze-kreacje-z-Oscarow-2011-Scarlett-Johansson,galeriazdjecie.html
            • barbasia1 Re: Oskary 2011 - nagrodzeni 03.03.11, 15:25
              Kreacje Oscarowe, to też ważna (i jakże atrakcyjna) część podsumowań! :)))

              Przecudna ta suknia Camili Alves, też mi się najbardziej podoba.
              (ta kreacja nausnęła mi na myśl ... Stanisława Mrożka i jego żonę Meksykankę Susanę Osorio. Czytałam niedawno artykuł w Vivie. Otóż Susana Osorio do ślubu z Mrożkiem szła w czarnej sukni (za którą zreszą on zapłacił) zgodnie z hiszańską tradycją. stwierdziła, że jako kobieta tuż przed czterdziestką jest już za stara na białą suknię!?
              Suknia podobno była piękna jednwabna, do samej ziemi, mimo protesów przyszłej żony, że to przynosi pecha, Mrożek uparł się by ją zobaczyć jeszcze przed ceremonią (sam za nią zapłacił) i tak się stało ...

              Penelope Cruz i Javier Bardem to absolutnie najpiękniejsza, najwspanialsza para aktorska w Hollywood!

              Suknia Reese Witherspoon urocza!

              A mnie się podobała suknia Scarlett Johanson, a konkretnie - fason, materiał koronkowy, tylko kolor mógłby być inny, ten buraczkowy - taki widze na monitorach, jet bardzo mało twarzowy, w dodatku przyciężkawy.
              Makijarz fryzurę rzeczywiscie miała nienajlepszy.

              Mnie się podobała jeszcze kreacja Gwyneth-Paltrow:
              kobieta.wp.pl/gid,13173742,img,13173820,kat,59116,title,Najpiekniejsze-kreacje-z-Oscarow-2011-Gwyneth-Paltrow,galeriazdjecie.html
              i małej Hailee:
              kobieta.wp.pl/gid,13173742,img,13173795,kat,59116,title,Najpiekniejsze-kreacje-z-Oscarow-2011-Hailee-Steinfeld,galeriazdjecie.html
              Według mnie najgorszą kreację miała Nicole Kidman:
              kobieta.wp.pl/gid,13173742,img,13173821,kat,59116,title,Najpiekniejsze-kreacje-z-Oscarow-2011-Nicole-Kidman,galeriazdjecie.html
              Poza konkurencją jest Helena Bonan Carter, w swoim stylu:
              kobieta.wp.pl/gid,13173742,img,13173831,kat,59116,title,Najpiekniejsze-kreacje-z-Oscarow-2011-Helena-Bonham-Carter,galeriazdjecie.html
              • pepsic Re: Oskary 2011 - nagrodzeni 03.03.11, 17:40
                W tym rzecz, że ani fason z efektownym dekoltem z tyłu, którego na tym zdjęciu nie widać, ani kolor sukienki Johansson nie był zły. Cały efekt popsuła górna część paskudnie prześwitująca, że o strzępiących się nitkach nie wspomnę. Może to wina zdjęcia, ale ogólnie Scarlett wyglądała koszmarnie. Ogólnie przeważały nudnawe, przedobrzone kreacje z niemodnymi ogonami i pęknięciami, ledwie trzymające się biustu. Sharon Stone też wypadła nie najlepiej zapominając o zasadzie, że im więcej lat, tym makijaż delikatniejszy i bardziej naturalna fryzura.
                Heille ok, pod łabędzia podchodząca,
                Helena Bohnan-Carter dziewczyna z jajem, do tego patriotka,
                Gwyneth Paltrow - wszytko na jedna nutę, włosy i kreacja,
                Nicole Kidman - wystarczyłoby odpruć materiał naszyty z przodu z przodu z i nie majstrować przy twarzy.




                • barbasia1 Re: Oskary 2011 - nagrodzeni 03.03.11, 17:50
                  Sharon Stone też wypadła nie najlepiej zapominając o zasadzie,
                  > że im więcej lat, tym makijaż delikatniejszy i bardziej naturalna fryzura.

                  Widziałam! Przykro mi to mówić, ale wyglądala koszmarnie, wręcz upiornie!
          • grek.grek Re: Oskary 2011 - nagrodzeni 03.03.11, 13:55
            O, naturalnie, ten przegląd muzyczny, co go nam zafundowałaś, to było TO :]

            A Pepsic, jak widze, dorzuca jeszcze kreacje galowe... no, ale na tym to ja się
            akurat nie znam wcale, hehe. niemniej, epilog stylowy.
            • barbasia1 Re: Oskary 2011 - nagrodzeni 03.03.11, 17:45
              grek.grek napisał:

              > O, naturalnie, ten przegląd muzyczny, co go nam zafundowałaś, to było TO :]

              Muzyka, imo, to najprzyjemniejsza kategoria. :)


              > A Pepsic, jak widze, dorzuca jeszcze kreacje galowe... no, ale na tym to ja się
              > akurat nie znam wcale, hehe. niemniej, epilog stylowy.

              Rzeczywiście stylowy! :)
    • grek.grek "Wieczna Callas" z nocy, via TVP 02.03.11, 13:12
      "Wiecznej Callas" emisją TVP uraczyła po północku wczoraj/dzisiaj. jakże miło ;]

      Scenariusz jest mieszanką fikcji i wspomnień reżyseiro Zefirellego, który był dobrym znajomym, przyjacielem nawet bohaterki tytułowej.

      Callas ma 53 lata [jawna sugestia, że film opowiada o ostatnim okresie jej życia]; po koncertach w Japonii, które ujawniły, że nieodwołalnie straciła swoje walory głosowe, siedzi w swoim paryskim mieszkaniu i użala się nad soba, rozpamiętuje przeszłość wsłuchując się nieustannie w swoje arie puszczane z taśmy, jada głównie piguły, i to taśmowo; wraca ciągle do rozstania z Onassisem i jego ślubu z Jackie Kennedy, który był dla niej ciosem kończącym. Nie wygląda kiepsko - jest atrakcyjną babką w średnim wieku, nie zaniedbuje się przesadnie, ale po prostu życie przestało jej się podobać. Przestała wychodzić z domu, co najwyżej przyjmuje w nim gości, głównie po to, żeby tłuc z nimi w karty.

      odwiedza ją przyjaciel, były menadżer chyba nawet, impresario - który w Paryżu jest akurat z promocją swojego zespołu punkrockowego, któremu robi trasę koncertową. Zastaje ją w w.op formie, czy raczej jej permanentnym braku, a po obejrzeniu sobie jednego jej domowego "występu", kiedy cała w jakimś zapamiętaniu, z zamkniętymi oczami robi szoł do swojej muzyki z adaptera obcując w ten sposób z utraconą wokalizą, a potem pada niemal zemdlona, a na pewno rozpłakana, na podłogę - postanawia ją jakoś z tego odrętwienia wyciągnąć.

      wpada na pomysł, żeby Callas nakręciła film-musical-ekranową operę : głos będzie z jej taśm, sprzed 20 lat, a ona będzie tylko poruszała ustami i aktorzyła. Ona ma z tym problem, no bo to... trochę nieuczciwe, ale tak bardzo zawsze pragneła wystąpić jako "Carmen" [którą śpiewała na taśmach, ale kórej nigdy nie grała na scenie], tak bardzo chce w jakiś sposób wrócić do tego, co było jej światem, do występów, że daje się namówić na mały romansik z nowoczesną technologią. Menago organizuje na ten cel kasę, producentów, inwestycja ma obejmować nie tylko "Carmen", ale i kilka innych oper z udziałem Callas, ma być to jej dziedzictwo, dzieki któremu przejdzie do historii.

      Callas rzuca się w wir pracy - gra, tańczy, cała machina produkcyjna się kręci : scena, kamery, ludzi mrowisko, zespół, ona w roli gwiazdy, wzniecającej nawet czasami awantury [po których doznaje szczęscia, że "znów jest jak dawniej"]... Odżywa...

      Na początku. później bowiem coraz bardziej i dobitniej widzi, że to wszystko szopka. Że nie da się cofnąć czasu, że wmawianie sobie "to przecież ja śpiewam, ja sprzed 20 lat, ale ciągle ja, to mój głos" w końcu przestaje działać.

      próbuje się wdać w romans z młodym śpiewakiem, który gra Don Jose, ale kończy się pocałunkiem w garderobie, który jakoś nie rozpala człowieka, a Callas uświadamia sobie gwałtownie, że... jest panią w średnim wieku, że czas ją posunął, że mozna okiwać wszystkich, ale siebie się po prostu nie da i prawda jest nieubłagana. Patrzy na młodzieńca, co ma wszystko przed sobą, piękny głos, urodę i jej niekorzystne oblicze własne w tym lustrze zobaczone przyprawia ją o płacz.

      Kończy się praca nad "Carmen", całość jest sukcesem : realizacja, rozmach, znakomita Callas... Podczas oglądania zmontowanej już całości, na pokazie dla ekipy całej, Maria wychodzi : wie dobrze, i widzi dokładnie, że to było oszustwo, że tak naprawdę tylko wyszła z domu, bo na planie filmu uprawiała dokładnie ten sam rodzaj masturbacji własnym straconym na zawsze głosem, co w domowych pieleszach. Inne otoczenie - ta sama próba oszukania siebie. I żadne hołdy, owacje, oklaski nie zmieniają faktów.

      Prosi menadżera, żeby zniszczył film, żeby nie pozwolił mu wejść na ekrany, żeby zatrzymał lokomotywę w biegu. jest to mało możliwe, facet staje na uszach, ale grupa kapitałowa zainwestowała i nie ma zamiaru słuchać nawet o zmianie planów, przepadku cięzkiej kasy własnej; czy coś się uda - nie wiadomo [wiecie coś o tym fakcie, czy jest to element fikcji ?].

      Callas decyduje, że podejmie jeszcze jedną próbę : w ramach tego cyklu filmów zaśpiewa "Toscę" - sama. Bez podkładów muzycznych. Takim głosem jakim dysponuje aktualnie. Przygotowuje się do tego, organizuje warsztaty z młodymi śpiewakami... rozbudza nadzieje w sobie i w innych... Lecz w którym momencie ostatecznie rezygnuje - wie, że nawet takie poświęcenie, jak obnażenie własnej niemocy i poświęcenie mitu "wielkiej Callas" nic nie da.

      Jedyne, co może zrobic, to po prostu pogodzić się z sobą, z czasem, ze światem. Pójść na spacer do parku ze swoim menadżerem i łagodnie odejśc później pośród ludzi na chodniku, którzy nie rzucają się do niej z prośbami o autograf, nie traktują jak divy wszechczasów - już nie. ot, kobieta na ulicy. "Może powinnam była być nie śpwiewaczką, a Kobietą ? a ty, może powinieneś być nie menadżerem manipulującym muzykami, a Mężczyzną ? tylko... czy bylibyśmy wtedy szczęśliwi ?" - takim pytaniem częstuje swojego przyjaciela na zakończenie.

      Gustownie skrojony, z klasą nakręcony, dużo muzycznych zamaszytych wstawek, świat opery jako plan filmowy - kostiumy, muza, no i to co wyżej starałem się chaotycznie opisać : stojące w centrum całego tego zamieszania egzystencjalne rozterki spadającej ze szczytu największej gwiazdy muzyki wszechczasów. świetna rola Fanny Ardant, ekspresyjna, ale i bardzo skupiona w sobie, trochę - na moje koślawe oko - zaczynała od szarżowania, ale kończyła już w najlepszym stylu. Cholera zresztą wie, może właśnie sztuczna i przesadna miała być w pierwszej fazie.

      szkoda, że tak późno, ale i tak dobrze, kurde bele, że się skończyło przed 2 w nocy, bo
      o takiej godzinie TVP idzie spać, a widz oglądający film dostaje znienacka obraz kontrolny w charakterze podsumowania.
      • barbasia1 Re: "Wieczna Callas" z nocy, via TVP 02.03.11, 15:39
        A właśnie i znowu tak późno dali "Wieczną Callas" ...

        Widziałam tylko początek; owego menagera, który nawiedza Callas gra Jeremy Irons ( w kucyku :).

        Czytałam o tym filmie, na stronie anglojęzycznej, że ten film to nie tle opowoieść o Callas , ile przemyślenia Zefirellego na temat artysty (starzejącego się, w zaniku sił twórczych, odchodzącego), na temat sztuki, uczciwości w sztuce, wpływu wielkich pieniędzy i reklamy na sztukę (pogoń za zyskiem za wszelką cenę), ale też wpływu młodości (w filmie motyw nieudanego romansu Callas z młodym śpiewakiem), miłości, zauroczeń na sztukę ...

        Myślę, że fragment, o który pytasz* to jednak (ale głowy nie dam) element fikcji (czytałam kiedyś sporo o Callas).
        Ale fakt faktem w scenie tej, w jej prośbie do menagera by zniszczyć nagranie, rys charakteru autentycznej Callas się ujawnia, była bardzo surowa dla siebie i najwięcej od siebie wymagała...

        *
        > Prosi menadżera, żeby zniszczył film, żeby nie pozwolił mu wejść na ekrany, żeb
        > y zatrzymał lokomotywę w biegu. jest to mało możliwe, facet staje na uszach, al
        > e grupa kapitałowa zainwestowała i nie ma zamiaru słuchać nawet o zmianie planó
        > w, przepadku cięzkiej kasy własnej; czy coś się uda - nie wiadomo [wiecie coś o
        > tym fakcie, czy jest to element fikcji ?].

        Ciekawy film rzecz, dzięki za opis! :))
        • barbasia1 Re: "Wieczna Callas" z nocy, via TVP 02.03.11, 15:47
          O Callas małe co nieco:
          www.musicarena.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=3247&Itemid=138
        • barbasia1 Re: "Wieczna Callas" z nocy, via TVP 02.03.11, 15:53
          i jeszcze wpływu managerów, krytyków na sztukę na artystów...

          Biedna sztuka, biedni artyści! ;)

          Tak bym to widziała ... nieobejrzawszy filmu! ;))
        • grek.grek Re: "Wieczna Callas" z nocy, via TVP 03.03.11, 13:30
          cenne dodatki :]
          ciekaw też jestem, czy naprawdę nakręcono jakąś "Carmen" z Callas, ew. : czy były
          w ogóle takie plany ?

          • barbasia1 Re: "Wieczna Callas" z nocy, via TVP 03.03.11, 14:36
            Z tego co wiem (wczoraj też tego szukałam) to nie nakręcono filmu Carmen z Callas w roli głównej (a czy były plany, tego nie wiem, trzeba byłoby to sprawdzić w jakiejś szczegółowej biografii, niestety nie posiadam w domu, ale może kiedyś wpadnie w ręce ...). Ale za to są nagrania Callas w Carmen z Covent Garden:

            www.youtube.com/watch?v=6fZRssq7UlM
            Callas zgrała tytułową rolę w filmie P.P. Pasoliniego Medea, ale o tym mowa była w zalinkownaym biogramie.

            :)
            • grek.grek Re: "Wieczna Callas" z nocy, via TVP 03.03.11, 15:16
              dzięki za linik. Nie znam się, nie odrózniam od sobie-podobnych głosów-jak-dzwon głosów-jak-dzwon... po prostu robi wrażenie.

              btw, piszą, ze Pakosińska osiercoiła Moralnych :]
              • barbasia1 Re: "Wieczna Callas" z nocy, via TVP 03.03.11, 15:44
                hahaha :)))
                A wiesz, mam tak samo! :)

                A tak głos - robi wrażenie - niedościgniony ideał ...

                www.wprost.pl/ar/30843/Zabojcza-bogini/?I=1039
                > btw, piszą, ze Pakosińska osiercoiła Moralnych :]

                Ożeż!!!!? Niemożliwe!???? Co się stało????
              • barbasia1 Re: "Wieczna Callas" z nocy, via TVP 03.03.11, 18:26
                Jeszcze jeden artykuł o Callas:
                muzyka.gery.pl/cms/index.php/374791/function.file-get-contents

                Żadnych szczegółów na temat odejścia Pakosińskiej. Tylko, że w zgodzie!
                Pewnie czas na zmiany przyszedł. C'est la vie.

                /Nie lubię rozstań./
    • maniaczytania zapowiadam juz dzis na jutro: 02.03.11, 18:39
      American Gangster - Denzel Washington, Russel Crowe - TVN 21.30
      dlugi, ale genialny ! Warto poswiecic wieczor.
      • grek.grek Re: zapowiadam juz dzis na jutro: 03.03.11, 13:33
        dzięki :]

        A ramówka prawie przeładowana, bo Dwójka, w tym samym czasie, startuje z Vegi nowym pomysłem serialowym & kolejny odcinek "Jackie" się szykuje. Z czegoś trzeba będzie zrezygnować, albo coś wsmarować na video.
        • grek.grek tak przy okazji... 03.03.11, 15:18
          ... pochwalicie się jakimiś rekordami w pączkowaniu ? ;]

          [ u mnie przybyły 4... na razie...; spinałem się cały tydzień na dziś, heh]
          • ewa9717 Re: tak przy okazji... 03.03.11, 15:50
            grek.grek napisał:

            > ... pochwalicie się jakimiś rekordami w pączkowaniu ? ;]
            >
            Ja marzę o rekordzie Z jak zero...
            • barbasia1 Re: tak przy okazji... 03.03.11, 16:04
              ewa9717 napisała:

              > grek.grek napisał:
              >
              > > ... pochwalicie się jakimiś rekordami w pączkowaniu ? ;]
              > >
              > Ja marzę o rekordzie Z jak zero...

              Ja nawet mnie marzę, w tej materii mam słaby charakter. ;)


              A właściwie, to nie ma co sobie żałować przyjemności w tym życiu,
              byle z umiarem!

              • ewa9717 Re: tak przy okazji... 03.03.11, 16:11
                barbasia1 napisała:
                > A właściwie, to nie ma co sobie żałować przyjemności w tym życiu,
                > byle z umiarem!
                W tym sęk, że jak stracę jeden umiar, zaraz biorę się za drugi ;)
                >
                • barbasia1 Re: tak przy okazji... 03.03.11, 17:04
                  ewa9717 napisała:

                  > barbasia1 napisała:
                  > > A właściwie, to nie ma co sobie żałować przyjemności w tym życiu,
                  > > byle z umiarem!

                  > W tym sęk, że jak stracę jeden umiar, zaraz biorę się za drugi ;)

                  haha :))))))

          • barbasia1 Re: tak przy okazji... 03.03.11, 15:53
            Greku, do takich intymnych wyznań nas nakłaniasz!??? :)))

            No dobrze powiem, pół pączka z bitą śmietaną (z wiórkami kokosowymi i czekoladą na wierzchu), pół z kremem adwokatowym (z jakaś dziwną posypką na wierzchu oprócz czekolady), jeden lukrowany z marmoladą (najlepszy), czyli wychodzi, że dwa całe, na razie, dziś dałam sobie dyspensę! ;)))

            > spinałem się cały tydzień na dziś, heh
            ;))) Naprawdę?



            • pepsic Re: tak przy okazji... 03.03.11, 17:50
              Barbasiu, nie sądzisz, że te pół pączka z bitą śmietaną powinnaś policzyć jako 1 ?
              ;)
              U mnie skromnie, tylko dwa, do tego w rozrzucie czasowym, więc siła rażenia osłabiona.
              • barbasia1 Re: tak przy okazji... 03.03.11, 17:53
                pepsic napisała:

                > Barbasiu, nie sądzisz, że te pół pączka z bitą śmietaną powinnaś policzyć jako
                > 1 ? ;)
                Nie strasz! Śmietany nie było wcale dużo, naprawdę!
                :)))

          • maniaczytania Re: tak przy okazji... 03.03.11, 18:32
            to ja bede pewnie rekordzistka wsrod Pan - 4 :)
            • barbasia1 Re: tak przy okazji... 04.03.11, 12:57
              O! Brawo! :)
              Ja skończyłam na trzech.

              A ciasteczka owsiane już robiłaś, Maniu? Że przy okazji spytam?
              • maniaczytania Re: tak przy okazji... 04.03.11, 18:25
                Przepis na karteczce spisany i mialam zamiar je robic, ale w moim sklepie nie bylo qrcze platkow owsianych!
                • barbasia1 Re: tak przy okazji... 07.03.11, 16:41
                  :)
                  W takim razie udanych wypieków w przyszłości! :)
      • barbasia1 American Gangster / Instynkt / siostra Jackie 03.03.11, 17:26
        Właśnie, dziś w Dwójce pierwszy odcinek zapowiadanego nowego serialu kryminalnego Vegi z Danuta Stenką w roli pani detektyw, potem "Siostra Jackie" dokładnie w tym samym czasie...
        Cała nadzieja w fantastycznym radzieckim wideo Greka! ;)
        • grek.grek "Lęk pierwotny", spojler obiecany 04.03.11, 13:00
          tak czułem ;] nie oglądałem jeszcze obu serialowych odcinków, wczoraj zainstalowałem się
          na TVN. "amerykański gangster" - całkiem niezły, aczkolwiek trochę bez temperatury, trochę wtórny, trochę zbyt opatrzone twarze, ale chwała za to, że to kino faktograficzne. jakkolwiek - czasu oddanego temu filmowi nie żałuję. TVN zaś warto pochwalić, bo chyba stawiać zaczyna
          na dobre kino i... i słusznie robi, heh.

          miałem dwa słowa o "Lęku pierwotnym".

          to jest rzecz o tym, jak znany adwokat podejmuje się obrony w wydawałoby się przegranej sprawie. Chłopak zabił biskupa : niemal nakryty na gorącym uczynku uciekał z miejsca zdarzenia, został złapany, zostawił wszystkie ślady. nie ma świadków, ale są potrzebne dowody. Adwokat patrzy jednak na ekran tiwi i co widzi ? młodzieńca zestresowanego maksymalnie, z niewinnym spojrzeniem, cherubinka takiego - on ma być winien, kombinuje na zdrowy rozsądek ? hell, NO. to niemożliwe. coś tu nie gra. a do tego pan adwokat lubi flesze aparatów fotograficznych, kamery, gazety w których go cytują... Lubi ten smrodek, więc liczy też, że czy wygra czy przegra - swój kapitał na sprawie zbije. żeby było jeszcze ciekawiej, to po drugiej stronie, w roli prokuratora, ma wystąpić jego eks-kochanka. stawka jest jasna : jesli adwokat nie zdoła udowodnić niewinności chłopaka, ten zostanie stracony.

          No i wchodzi w ten interes. chłopak rzeczywiście jest aniołkiem - nic nie wie, niczemu nie jest winien, nic nie rozumie z zaistniałej sytuacji. adwokat sądzi, że raczej się on napatoczył przypadkiem i znalazł w niewłaściwym miejscu w najgorszym czasie i faktycznie jest niewinny, a uciekał, bo doznał szoku. chłopak cały czas podkreśla swoją wdzięcznośc dla biskupa śp. który zaopiekował się nim, bo ów chłopczyna to z jakiejś patolgicznej rodziny uciekł do Chicago, i byłby zginął marnie, jakby nie pan biskup.

          adwokat szuka więc innych tropów. Prosi tylko o przebadanie chłopaka swoją kumpelę-psycholog.
          znajduje sprawę sprzedaży gruntów kościelnych, jakieś machloje i przekręty między stroną kościelną, a mafiosami i spekulantami, w których biskup się zamotał. dochodzą do tego morderstwa, potencjalnie własnie z tymi rozgrywkami związane, i wydaje się, że tutaj trzeba kopać, bo pod łopatą coś grzechocze.

          kumpela adwokata bada cherubinka i co się wkrótce okazuje ? że chłopak jest najpewniej schiozfrenikiem. wkrótce sam adwokat się przekonuje, że tak jest w istocie, kiedy Aaron w
          kontakcie z nim przechodzi nagle w inny stan skupienia i staje się bezczelny, chamski i agresywny i nie każe siebie nazywać "Roy". klasyczne objawy schizy : Aaron w chwilach stresujących staje się Royem, swoim alter ego, który o Aaronie wypowiada się wtedy protekcjonalnie i wzgardliwie, zaś sam Aaron - po tym jak wraca - Roya w ogóle nie kojarzy.

          czy zatem Aaron zabił ? a może zabił Roy ? a jesli zabił Roy to czy Aarona można skazać ?

          adwokat próbuje róznych sztuczek, co i rusz wkręca swoją przeciwniczkę - z którą w trakcie całej sprawy jakby się trochę godził, po tym jak się roztsali w konflikcie - podrzuca jej materiały do ujawnienia przed sądem, których sam by ujawnić nie mógł nie szkodząc włąsnemu kilentowi, potyczki z sędzią stacza, kręci jak może, żeby osiągać kolejne cele.

          przy okazji, sam adwokat trochę się ujawnia bardziej : że z niego w sumie prawy gość, a nie karierowicz i gwiazdorek. że wierzy w prawo i sprawiedliwość. może cała sprawa go tak zmienia..?
          na koniec jednak : porzuca eksplorowane inne-wątki i skupia się na tym, żeby ławie przysięgłych udowodnić, że Aaron zamienia się w Roya i jesli ktoś tu zabił, to Roy i że Aaron jest niewinny, bo jest chory, a zatem : musi być leczony, a nie skazywany na karę śmierci.

          sama linia obrony wzbudza zdumienia i szyderstwo - what ? schiozfrenia, Roy, co to ma być ?
          psycholog, wystepująca jako świadek obrony, właściwie zostaje ośmieszona przez prokurator. wyjście jest jedno : podczas kluczowego przesłuchania Aarona wywołać na scenę Roya. adwokat wstępnie podkręca atmosferę lżąc cichaczem Aarona, a reszty dopełnia agresywna prokurator - Aaron eksploduje, wyłazi z niego Roy, rzuca się przy wszystkich na babkę, ledwie go odciągają.

          zatem - aaron zostaje uniewinniony, skierowany na leczenie. adwokat odwiedza go ostatni raz w celi. rozmawiają chwilę. I wtedy adwokata wali młot kowalski w łeb, słucha ostatnich słów Aarona i zauważa nieścisłość : Aaron utrzymywał, że nie ma pojęcia, co się dzieje, nic nie pamięta, z czasu kiedy staje się Royem. a tu nagle mówi, mówi i adwokat nagle znajduje coś, czego chłopak nie zapamiętałby, gdyby mówił prawdę - jako Roy walnął prokurator w głowę. teraz jako Aaron pyta : co z jej głową, mam nadzieję, ze orajt ? I adwokat już wie, że został przez niego wyrolowany.

          Roy to fikcja, prawda ? - pyta go. a tamten cały triumfujący : nie, panie adwokacie, Aaron to była fikcja, był zawsze tylko Roy.

          adwokat jest zdruzgotany. Przed gmachem sądu czekają kamery, cały medialny szoł, ale on decyduje się wyjść tylnymi drzwiami, na pusty dziedziniec, na pustą ulicę. filmowany z góry. załamany i pokonany. przegrany przez własną naiwność.

          Koniec :]
          • barbasia1 Re: "Lęk pierwotny", spojler obiecany 04.03.11, 13:41
            Adwokat pretensje powinien mieć nie do siebie , ale do pani psycholog, która badała chłopaka i utwierdziła go (adwokata) w przekonaniu, że chłopak cierpi na schizofrenię ...

            A Aarona/ Roya grał Ed Norton, tak?

            Dzięki za "Lęk". :)

            Skoro nie ogladałeś jeszcze "Instynktu" to powiem tylko, tyle, że jestem bardzo rozczarowana pierwszym odcinkiem...


          • barbasia1 Re: "Lęk pierwotny", spojler obiecany 04.03.11, 14:03
            Właściwie imo to scenaiuszyk "Lęku" jest mocno naciągany, do niemal każdej sceny można by się doczepić, a już największe wątpliwości budzi scena, w której agresywne zachowanie podczas rozprawy Roya/ Aarona staje się dowodem (dla sądu, ławy przysięgłych?) na jego chorobę umysłową!?

            :)
            • grek.grek "Lęk pierwotny" 04.03.11, 14:33
              tak, norton wziął roya, a richard gere adwokatował :] norton, zwłaszcza w momentach zamiany - bardzo dobry.

              otóż to, adwokat po prostu nie wziął pod uwagę takiej możliwości, ze autentyczny może być roy. tak trochę to wyglądało zabawnie, bo z, początkowo, faceta pozującego trochę na wyrachowanego typa, wyszedł cały ukrywany [no - powiedzmy, z czasem uwypuklany co nieco] idealizm, wiara w człowieka. i na tym się przejechał.

              nie wiem, jak zakwalifikować scenariusz, ale mnie się wydaje dość spójny, aczkolwiek - tu się z Tobą zgodzę - chwilami mało wiarygodny. przecież "przemianę z aarona w roya" adwokat i klient mogli zaplanować, prawda ? no własnie... nie było żadnych dowodów na to, ze zdarzało się to wcześniej - psycholog nagrywająca swoje spotkania z aaronem nie uchwyciła tego momentu [był to zaiste : moment, dłuższa i pełna sekwencja nastąpiła w kontakcie aarona z adwokatem], bo "tasma w kamerze się skończyła". tu się scenariusz wyraźnie pruje :]

              o, kurde balans, no to niedobrze, postaram się obejrzeć jak najprędzej ten cały "instynkt" - aczkolwiek, jesli startowy odcinek, z zasady mająćy zatrzymać widza na dalsze częsci, więc z reguły wciągający - jest słaby, to czarno widzę :] było naprawdę tak kiepsko ? dasz mu szansę jeszcze ?

              artykuł o 4 sezonie "californication", jesli masz/macie ochotę czytnąc coś :

              www.popcorner.pl/popcorner/1,108032,9166681, Quo_Vadis_Hanku_Moody.html


              • barbasia1 Re: "Lęk pierwotny" 06.03.11, 14:13
                Greku, Twój link do artykułu o czwartej serii Califfornication nie działa, więc wklejam raz jeszcze. Przeczytałam, później swoje dwa grosze wtrące!

                www.popcorner.pl/popcorner/1,108032,9166681,Quo_Vadis__Hanku_Moody_.html
                :)
              • barbasia1 Re: "Lęk pierwotny" 06.03.11, 15:37
                Scenaruisz jest bardzo spójny, to widać, masz rację (i to jest duży plus dla filmu), ale, mam wrażenie, które za nic nie chce mnie opuścić, że zbudowany on jest na potwornie powierzchownym, a może nawet całkowicie fałszywym wyobrażeniu schzofrenii, a wyobrażenie to pochodzi z filmów klasy B, C, thrillerów (psychologicznych), kryminałów, w których schozfrenik zazwyczaj przedstawiany jest jako człowiek poczciwy, przeciętny, niczym się niewyróżniający, dla tych którzy go bliżej nie znają, a który od czasu do czasu przemienia się w swoje przeciwieństwo, w okrutnie złego, robiącego złe rzeczy, czego oczywiście potem kompletnie nie pamięta. (W "Lęku" oczywiście widać pewną grę z tym utrwalonym w filmach schematem, co własciwie należy zaliczyć na spory plus dla filmu. )
                Czym jest ta choroba i jak naprawdę wygląda jej przebieg, pokazywał choćby, pozostając na gruncie filmowym, świetnie opisany przez Greka, znakomity, niełatwy film"Pająk" /to był oczywiście najbardziej skrajny przypadek schizofrenii/.

                Dlatego niewiarygodna, papierowa wydaje mi się postać , którą gra Norton, choć wyobrażam sobie po Waszych Twoich i Pepsic komentarzach, że zagrał ją genialnie ( i to kolejny plus filmu).


                Nie wydaje mi się też prawdopodobne, żeby specjalistka psychiatra, amerykański psychiatra, pod koniec XX wieku nie potrafił odróżnić prawdziwie chorego na rozszczepienie osobowość, schozofrenie i od oszusta (nasuwaja się tu pytania, czy pani specjalistka zadała sobie trud by dotrzeć do dokumentacji medycznej Aarona /Roya, przecież taki "trudny" przypadek musiał sie wcześniej gdzieś leczyć!? Czy była w filmie o tym mowa, czy też zgrabnnie pominięto ten szczegół? ORAZ dlaczego,nie przesłuchano, nie rozmawiano (bo chyba nie rozmawiano?) z ludźmi, którzy znali Aarona, jego prawdziwe oblicze, Roya, którym był zawsze)

                Zdziwienie budzi także to, że sąd daje wiarę zachowaniu Aarona, przedstawieniu podczas procesu (przecież, jak mówiłeś, oskarżony mógł się z adwoktem umówić, nie takie rzeczy ostawiają ludzie by uniknać kary), nie zleca dodatkowych badań, kolejnego specjalisty psychiatry.

                A i jeszcze postać adwokata, też jest mało wiarygodna, nieprawdziwa charakterologicznie, imo, na początku cynik, wyrachowany gość, któremu chodzi tylko o rozgłos, szum medialny, o sławę, nie o sprawę, nie o sprawiedliwość, na końcu, jak piszesz, to już "idealista"nie wiadomo właściwie dlaczego tak nagle, któremu jednak na tej sprawiedliwości bardzo zależy!?

                Film ma sporo słabych stron , ale ma też kilka plusów,
                chyba nie jest aż tak, jak mi się wydawało na początku. :)
                • barbasia1 Re: "Lęk pierwotny" 06.03.11, 16:22
                  A właściwie na co miał cierpieć Aaron/ Roy na schizofrenię (której jedym z objawów jest roszczepienie osobowości), czy rozszczepienie osobowości, takiego rodzaju ("Niektórzy eksperci negują [...] jego istnienie"):

                  wiadomosci.onet.pl/kiosk/nauka/to-ja-we-wlasnych-osobach,1,3331666,wiadomosc.html
                  ???

                  Moje analiza w pierwszym akapicie chwieje się w posadach. ;))
                  • barbasia1 Re: "Lęk pierwotny" korekta! 06.03.11, 16:51
                    barbasia1 napisała:

                    A właściwie na co miał cierpieć Aaron/ Roy na schizofrenię, czy rozszczepienie osobowości, takiego rodzaju ("Niektórzy eksperci negują [...] jego istnienie"):

                    wiadomosci.onet.pl/kiosk/nauka/to-ja-we-wlasnych-osobach,1,3331666,wiadomosc.html
                    ???

                    Moje analiza w pierwszym akapicie chwieje się w posadach. ;))


                    • pepsic Re: "Lęk pierwotny" korekta! 06.03.11, 19:18
                      Przed laty oglądałam film (nie ma pojęcia o tytule) dokładnie ukazujący zaklinkowany problem odnośnie rozszczepienia osobowości. Dręczona psychicznie i fizycznie w dzieciństwie dziewczyna przez psychopatyczną matkę (podłączała ją do jakichś rurek podczas nieobecności męża i robiła wlewy), w dorosłym życiu zaczyna miewać napady szaleństwa,np. podczas kolacji z ojcem w restauracji (i zdaje się w obecności narzeczonego) niespodziewanie zaczyna biegać na czworaka i szczekać. Strasznie dołujący film. Kojarzycie? "Pająk" aż tak mną nie wstrząsnął.
                      Ps. Widzę Barbasiu, że "Lęk" Ci nie leży, nie pamiętam treści na tyle, ażeby się podjąć polemiki, film jest trochę passe, ale nadal robi wrażenie, zasługa to niewątpliwie Nortona, do kat. B nie zaliczyłabym.
                      • barbasia1 Re: "Lęk pierwotny" korekta! 07.03.11, 17:03
                        Nie, nie, nie kojarzę tego filmu!?

                        Pewnie, gdybym oglądala "Lęk", świetnego, jak mówisz/ mówicie, Nortona, którego zresztą bardzo lubię, inaczej bym się odnosiła do tego filmu, tak coś czuję, nie mniej jednak, trudno po przeanalizowaniu na chłodno tego filmu (po przeczytaniu dobrego streszczenia Greka) nie mieć watpiwości co do niekórych sytuacji w filmie (ta w sądzie przede wszytskim), czy motywacji postaci ( adwokata przede wszytskim).

                • grek.grek Re: "Lęk pierwotny" 07.03.11, 13:26
                  i co tu dopisac, z czym polemizować, jak wszystko takie celne i trafione ?.. :] - po prostu, zgadzam się i już.

                  na poziomie prostego i beztroskiego oglądania wypada wszystko atrakcyjnie -
                  podejście bardziej "wścibskie" ujawnia, że na poziomie logiki, prawdopodobieństwa
                  i owej głębi - jest to scenariusz dość naiwny. I tyle. I word, howgh, czy jak tam się mówi :]
                  • barbasia1 Re: "Lęk pierwotny" 07.03.11, 18:38
                    > i co tu dopisac, z czym polemizować, jak wszystko takie celne i trafione ?.. :]
                    > - po prostu, zgadzam się i już.

                    To świetnie! :)))

                    Przy czym mam jedną bardzo ważną uwagę do samej siebie, do tego co pisałam.

                    Schizofrenia i rozdwojenie osobowości/ rozdwojenie jaźni (inaczej zwane jeszcze zaburzeniem dysocjacyjnym tożsamości, osobowością mnogą itd.), to jak doczytałam*, dwa zupełnie różne rodzaje zaburzń psychicznych.
                    *
                    pl.wikipedia.org/wiki/Zaburzenie_dysocjacyjne_to%C5%BCsamo%C5%9Bci

                    Popełniłam więc wielki błąd utożsamiając je (też miałam jak widać stereoptypową, na dotadek błędną wizję schizofrenii ) i przywołując w tym kontekście dla porównania film "Pająk". (Lepszym przykładem były tu film, który przypomina Pepsic, niestety ja go nie znam...).

                    Oczywiście to na szczęście nie wpływa na dalszy ciąg mojej argumentacji, na zarzuty wobec filmu. Raz jeszcze (i po raz ostani już, naprawdę) powiem, że sąd nie powinien był dać wiary zachowaniu oskarżonego podczas procesu i powinien był powołać kolejnego biegłego psychiatrę do stwierdzenie lub wykluczenia choroby oskarżonego, choroby dość jednak trudnej do zdiagnozowania, to fakt (patrz artykuł w poście wyżej), a poza tym zebrać materiał dotyczący przeszłości chłopaka.

                    Przy okazji "rozszczepienie osobowości" to to motyw dość często wykorzystywany w kinie, w thrillerach głownie, np."Psychozie " (1960) Hitchcocka (postać Normana), ale nie tylko, takze w komediach > i co tu dopisac, z czym polemizować, jak wszystko takie celne i trafione ?.. :]
                    > - po prostu, zgadzam się i już.

                    :)))
                    To świetnie! :)))

                    Przy czym mam jedną uwagę do samej siebie, do tego co pisałam.

                    Schizofrenia i rozdwojenie osobowości/ rozdwojenie jaźni (inaczej zwane jeszcze zaburzeniem dysocjacyjnym tożsamości, osobowością mnogą itd.), to jak doczytałam*, dwa zupełnie różne rodzaje zaburzń psychicznych.
                    *
                    pl.wikipedia.org/wiki/Zaburzenie_dysocjacyjne_to%C5%BCsamo%C5%9Bci

                    Popełniłam więc wielki błąd utożsamiając je (też miałam jak widać stereoptypową, na dotadek błędną wizję schizofrenii ) i przywołując w tym kontekście dla porównania film "Pająk". (Lepszym przykładem były tu film, który przypomina Pepsic, niestety ja go nie znam...).

                    Oczywiście to na szczęście nie wpływa na dalszy ciąg mojej argumentacji, na zarzuty wobec filmu. Raz jeszcze (i po raz ostani już, naprawdę) powiem, że sąd nie powinien był dać wiary zachowaniu oskarżonego podczas procesu i powinien był powołać kolejnego biegłego psychiatrę do stwierdzenie lub wykluczenia choroby oskarżonego, choroby dość jednak trudnej do zdiagnozowania, to fakt (patrz artykuł w poście wyżej), a poza tym zebrać materiał dotyczący przeszłości chłopaka.

                    Przy okazji "rozszczepienie osobowości" to to motyw dość często wykorzystywany w kinie głównie w horrorach, thrillerach, np.w "Psychozie " (1960) Hitchcocka, klasyka powszechnie znana, z nowszych pozycji, w "Sekretnym oknie" (2004) z Johnnym Deepem, w "Sile strachu"(2005 )z De Niro i małą Dakotą Fanning...
                    Ostanio bardzo efektownie i z rozmachem motyw "rozdwojenia jaźni" wykorzystany został w serialu komediowym "Wszytskie wcielenia Tary", którego kontynuacji niestety nie doczekaliśmy się...


                    > na poziomie prostego i beztroskiego oglądania wypada wszystko atrakcyjnie -
                    > podejście bardziej "wścibskie" ujawnia, że na poziomie logiki, prawdopodobieńst
                    > wa i owej głębi - jest to scenariusz dość naiwny. I tyle. I word, howgh, czy jak t
                    > am się mówi :]

                    Tak właśnie jest!

                    • barbasia1 Re: "Lęk pierwotny" Korekta! 07.03.11, 18:42
                      > i co tu dopisac, z czym polemizować, jak wszystko takie celne i trafione ?.. :]
                      > - po prostu, zgadzam się i już.

                      To świetnie! :)))

                      Przy czym mam jedną bardzo ważną uwagę do samej siebie, do tego co pisałam wyżej.

                      Schizofrenia i rozdwojenie osobowości/ rozdwojenie jaźni (inaczej zwane jeszcze zaburzeniem dysocjacyjnym tożsamości, osobowością mnogą itd.), to jak doczytałam*, dwa zupełnie różne rodzaje zaburzń psychicznych.
                      *
                      pl.wikipedia.org/wiki/Zaburzenie_dysocjacyjne_to%C5%BCsamo%C5%9Bci

                      Popełniłam więc wielki błąd utożsamiając je (też miałam jak widać stereoptypową, na dodatek błędną wizję schizofrenii ) i przywołując w tym kontekście dla porównania film "Pająk". Właściwym przykładem były tu film, który przypomina Pepsic, niestety ja go nie znam...

                      Oczywiście to na szczęście nie wpływa na dalszy ciąg mojej argumentacji, na zarzuty wobec filmu. Raz jeszcze (i po raz ostani już, naprawdę) powiem, że sąd nie powinien był dać wiary zachowaniu oskarżonego podczas procesu i powinien był powołać kolejnego biegłego psychiatrę do stwierdzenie lub wykluczenia choroby oskarżonego, choroby dość jednak trudnej do zdiagnozowania, to fakt (patrz artykuł w poście wyżej), a poza tym zebrać materiał dotyczący przeszłości chłopaka.

                      Przy okazji "rozszczepienie osobowości" to to motyw dość często wykorzystywany w kinie głównie w horrorach, thrillerach, np.w "Psychozie " (1960) Hitchcocka, klasyka powszechnie znana, z nowszych pozycji, w "Sekretnym oknie" (2004) z Johnnym Deepem, w "Sile strachu"(2005 )z De Niro i małą Dakotą Fanning...
                      Ostanio bardzo efektownie i z rozmachem motyw "rozdwojenia jaźni" wykorzystany został w serialu komediowym "Wszytskie wcielenia Tary", którego kontynuacji niestety nie doczekaliśmy się...


                      > na poziomie prostego i beztroskiego oglądania wypada wszystko atrakcyjnie -
                      > podejście bardziej "wścibskie" ujawnia, że na poziomie logiki, prawdopodobieńst
                      > wa i owej głębi - jest to scenariusz dość naiwny. I tyle. I word, howgh, czy jak t
                      > am się mówi :]

                      Tak właśnie jest!

            • pepsic Re: "Lęk pierwotny", spojler obiecany 04.03.11, 14:35
              O to chodzi, że wszystko jest bardzo sugestywnie przedstawione, a finał stanowi prawdziwe zaskoczenie zarówno dla widza, jak i adwokata, co niewątpliwie podnosi walor filmu. Młodziutki Norton dał prawdziwy popis gry aktorskiej, a i Gere całkiem zjadliwy był, w końcu jego też wystrychnięto na dudka.
              • pepsic Re: "Lęk pierwotny", spojler obiecany 04.03.11, 14:52
                Co do "Instynku" - słabo rokujący, intryga żadna i nieemocjonalna. Bohaterowie z gatunku telenowelowatych. Twarze opatrzone, poza prokuratorem, który jako jedyny wybija się z tłumu. Pani inspektor pozująca na wyrocznię w super ciuszkach, a nie wie w XXI w., co to dyktafon cyfrowy (jak zapisują zeznania, na szpulowym?). Jej partner (kompletnie nic nie wnoszący Bobrowski) zwraca się do niej z żenującym tekstem: nie rób ze mnie wała (!). Kto im dialogi pisze?
                • maniaczytania Instynkt 04.03.11, 18:28
                  ja tam daje kredyt zaufania :)

                  Mnie sie nawet podobal. Zwlaszcza D. Stenka, ktora bardzo lubie, S. Bobrowski troche mniej (ale w jego przypadku nei jestem obiektywna, oj nie ;) ), prokurator niezwykle wnerwiajacy.
                  Widze tez podobienstwo do "Mentalisty".
                • grek.grek Re: "Lęk pierwotny", spojler obiecany 05.03.11, 13:30
                  no to sprzeczne sygnały napływają z Waszych postów... ;]

                  nic to, projekcja przede mną, aczkolwiek ja już jestem zepsuty dwiema seriami
                  "gliny", więc to dodatkowe punkty na mojej skali wstępnej nieufności.
              • barbasia1 Re: "Lęk pierwotny", spojler obiecany 06.03.11, 15:44
                pepsic napisała:

                > O to chodzi, że wszystko jest bardzo sugestywnie przedstawione, a finał stanowi
                > prawdziwe zaskoczenie zarówno dla widza, jak i adwokata, co niewątpliwie podno

                Zakończenie owszem, na pewno jest zaskakujące, efektowne i bardzo filmowe, ale w filmie jest, imo, sporo momentów budzących watpliwości, mało wiarygodnych. Scenariusz imo zbudowany jest na fałszywych przesłankach...

                forum.gazeta.pl/forum/w,14,122615844,122929804,Re_Lek_pierwotny_.html
    • grek.grek filmowo/dziś : "zapaśnik"/traffic"/"idealny..." ;) 05.03.11, 13:38
      ja mam dzisiaj, może i Wy się dołączycie - w miarę możliwości... "Zapaśnika" w Ct1 [21:55], aczkolwiek "Traffic" w tvp2 to imo zacne kino [23:30] i warto poświęcić te dwie godziny z okładem.

      Polsat startuje z nowym szołem tak samo jak tvp2, a tvp 1 z nowym serialem, a w TVN popularna polska komedyja niedawno-kinowy-hit ["idealny facet dla mojej dziewczyny"], więc w sumie konkurencja dzisiaj taka sobie.

      • barbasia1 Re: filmowo/dziś : "zapaśnik"/traffic"/"idealny.. 06.03.11, 00:06
        Oglądasz, Greku, "Zapaśnika"? U mnie u na CTV1, rzuciłam okiem, snieży ledwo widać, za to dziwięk doskonały, ale co z tego kiedy po czesku!? Nie zrozumiałam z jakiego powodu awanturowała się., przed dwoma momentami pani Mickey'a (Marisa Tomey zdaje się w tej roli). Aleeee, pochwalę się, nieco wcześniej udało mi się zrozumieć rozmowę, Mickey'a, w szatni?, z kimś, kto dostarcza różne "medykamenty", silne środki przeciwbólowe ( "demerol"), diopalacze?, koks?, nawet "viagrę" (po czesku tak samo:)))!

        Dobrej nocy! :)

        /Mój komputer dziś miał przegląd długi! /

        • barbasia1 Re: filmowo/dziś : "zapaśnik"/traffic"/"idealny.. 06.03.11, 00:09
          Ciekawa bardzo jestem jak podobał się Tobie, Greku, Pepsic, Wam "Zapaśnik" i Mickey Rourke w tej roli!?

          /A ja dziś nic nie obejrzałam z rzeczy, które wynieniłeś .../
        • grek.grek "zapaśnik"/"instynkt" 06.03.11, 13:29
          obejrzałem :] to co mi się w pamięci zanotowało, tak pokrótce :

          na pewno, w jakimś znaczeniu, poruszający, historia niby niewydumana, niby pod wieloma względami nieoryginalna - przebrzmiały sportowiec [cyrkowiec ?] z konieczności muszący zakończyć karierę, próbujący odzyskać córkę i spiknąć się z niedocenianą, ale dobrą z gruntu, kobietą, a potem, mimo kategorycznego zakazu, wracający na ring, żeby na nim wyzionąć.

          niby normalna story, ale co mi się spodobało, to fakt, że nie ma tutaj oczywistego happy endu, bo człowiek partoli sprawę z córką, nie zostaje zaakceptowany, jako partner zyciowy, przez
          kobietę [striptizerka, ale za to z synem, co usprawiedliwia jej, wg polit poprawnych kategorii - nieładny fach] i ostatecznie wybiera powrót na ring i miota się na nim pomimo wszystkich symptomów, ze powinien przestać [a tak po prawdzie - w ogóle nań nie wychodzić, ale przeca wyszedł właśnie po to...]i w zasadzie strzela samobója. umiera robiąc jedyną rzecz w życiu, którą robi i robił dobrze. nie ma numeru, pod tytułem "bohater w ostatniej chwili widzi kobietę i
          zatrzmuje się pół kroku przed ścianą". nic z tych rzeczy. z premedytacją historia jest doprowadzona do końca, który pewnie dał mu te wenecką nagrodę, bo happy end by go pogrązył :]

          ponura ta ameryka prowincjonalna, w tym filmie... zima, brzydota, obskura - zero manhattanu, zero florydy, zero venice beach : trudne miejsce pełne redneków i zycia, jakie każdy zna...
          aronoffsky jest świetnym reżyserem - poczuł, ze tak powiem, cały temat, dobrał mu odpowiednie kostiumy, wkręcił w dość przygnębiające dekoracje - i nadal mu maksimum wiarygodności. a te zdjęcia... jakby podglądające, niemo podążające za człowiekiem, zaglądające mu do twarzy i gdzie indzie też, szpiegująće, zalatujące nawet dalekim echem dokumentalizmu, albo fabularyzowanego dokumentu. mocne zdjęcia z ringowych potyczek - pojedynki niby ustawione, ci faceci darzą siebie szacunkiem nawzajem, ale mimo wszystko obrażenia się prawdziwe, upadki i ciosy tylko częściowo pozorowane i symulowane - wrestling uchodzi za idiottyzm, bo jak może kogoś kręcić pojedynek ringowy absolutnie reżyserowany, a tutaj zostaje odczarowany i pokazany jako cięzka praca, bardzo kontuzjogenna, a krew bynajmniej sztuczna nie jest. kulisy też całkiem znajome, ale podane na tacy - mało atrakcyjne : w tej scenie, o której piszesz dobrze to było zilustrowane. chodzący facet-apteka sprzedający wszystko, czego ringowcy potrzebują : proszki antybólowe, sterydy i dopalacze. normalna rzecz, bez tego nie ma akcji. to już nie sport, to jakaś produkcja pod grupkę podpitych redneków, którzy akurat wieczorami chcą się rozerwać. produkcja za stosunkowo drobną kasę. czyli, produkcja marginesu dla marginesu. ci goście nic innego nie umieją, czyli w zasadzie nie mają wyjścia... ale i lubią to, co robią - to fajna obserwacja jest. nie chodzi tu do konca o życiową konieczność.to nie ona ich determinuje.

          ja w tym całym zamieszaniu widziałem szczyptę, albo nawet całą łychę, chwytów z kina alternatywnego, takiego z sundance'a. aronoffsky, o ile mnie pamięc nie zawodzi, właśnie tam startował zresztą. wymyślił ten film i dostał jaki chciał. nadał mu znakomitą formę, z pomocą ofk swoich ludzi. ale wizja była jego, on za nią odpowiadał, więc na jego konto idzie zasługa ;]

          pytasz o rourke'a, no i co tu wiele mówić... rola świetna. jak mówiono wszem i wobec był tak wiarygodny, bo zagrał siebie, swoje życie, metaforę swojego losu. reżysiro na nim zawiesił cały film i rourek to złapał :]

          to na razie tyle. tak na gorąco, czekam z ciekawością na Twoje i Wasze "zeznania" :]

          • barbasia1 Re: "zapaśnik"/"instynkt" 06.03.11, 16:48
            To ja tylko zeznam, że właśnie namierzyłam "Zapaśnika"!!! :)))

            Twoje uwagi na temat filmu są bardzo ciekawe i zachęcają bardzo do natychmistwego obejrzenia...
            /Czekamy na komentarz Pepsic/

            produkcja za stosunkowo drobną kasę. czyli, produkcja margine
            > su dla marginesu.

            ale to szkojujące, bo jednak cena jaką płacą za to jest nawyższa - zdrowie, życie!?



            O "Instynkcie" za chwil kilka ...


            • pepsic Re: "zapaśnik"/"instynkt" 06.03.11, 19:19
              "Zapaśnik" jeszcze przede mną:)
              • grek.grek Re: "zapaśnik"/"instynkt" 07.03.11, 15:27
                przygotuj się na "dirty"-film :], w znaczeniu : bez pięknych ludzi, miejsc i całej reszty. nieprzyjemny taki. ale dobry. aczkolwiek, nie wiem, czy aż tak dobry, jak wszędzie go zachwalano, a parę recenzji zdązyłem od dwóch lat przeczytać.
          • pepsic Re: "Zapaśnik" 14.03.11, 19:17
            Coś czuję, że mój entuzjazm większy od Twojego. Bardzo mi się podobało, powtórzę za Tobą - świetna rola Rourke (czy możliwe jest, aby człowiek fizycznie tak się zmienił ?), pokazane dobitnie tzw. prawdziwe życie i uczucie, które nie może się wgrać, nie wiadomo do końca, dlaczego nie ma szans. Z ciekawostek: mało brakowało, a rolę zapaśnika dostałby mój "ulubieniec" Nicolas Cage. Jakie to szczęście, że odmówił. Drugim z kandydatów był Stallone. Też kiepsko. W improwizowanych scenach w supermarkecie brali udział rzeczywiści klienci, a także rodzice reżysera (skromny budżet), a biedny Rourke w idiotycznym czepku musiał się gimnastykować. Dialogi sklepowe ponoć sam na pniu wymyślał. Nie byłam wczoraj nastawiona na żaden seans filmowy, przypadkowo natknęłam się i do końca utkwiłam, a jak będzie powtórka, to nie odmówię, a tym, którzy nie oglądali bardzo polecam.
            • barbasia1 Re: "Zapaśnik" 15.03.11, 14:12
              I czy potrzeba mega wielkiego budżetu, żeby przyzwioty film powstał?
        • grek.grek "instynkt" 06.03.11, 13:40
          no nie wiem... ;] z jednej strony przychyliłbym się do zdania Manii, że nie warto skreślać
          tego serialu, a z drugiej... hesus, przecież to aż trzeszczało w szwach od plastiku...

          stara prawda, wg mnie, jest taka, że albo masz dobry scenariusz i coś z tego wychodzi, albo
          nie masz dobrego scenariusza i nic z tego nie wychodzi - tutaj nie ma dobrego scenariusza, po prostu.

          vega nie umie zrobić aury, która mogłaby choć częściowo uratować sprawę. niby próbuje, niby ma być trochę tajemniczo i za kotarą, stara się jak może. efekt żaden. to naprawdę przypomina
          produkcję w stylu "kryminalnych" czy innych tvn-owskich pomysłów.

          zobaczyłem w obsadzie stenkę i pawła królikowskiego i liczyłem, że może oni coś wykręcą.
          ale nie wykręcili, bo nie mieli z czego. stenka świetnie wygląda, jest w formie do pozazdroszczenia, ale to właściwie wszystko. królikowski w ogóle gdzieś na dalekim planie, nie
          miał czego grać.

          bezpiecznie, lajtowo, dla każdego, od 12 lat... a goły tyłek stenki zamazany... ;]. numer z hipnozą, o którym Pepsic wspominała - brzmiał, w świetle wymowy całokształtu, jak zamknięcie z hukiem wieka trumny. klapa.

          rozczarowanie, jednym słowem. żaden ze mnie kwękacz, więc za tydzień i dwa spróbuję dać temu czemuś kolejne szanse, ale jeśli jednym atutem będzie wciąz i stale uroda i figura stenki, to odpadnę. za mało, zeby tracić czas :]

    • grek.grek na dziś ? "efekt szopena", dok.z wczoraj/via tvp2 07.03.11, 15:46
      polsat - "da vinci kod" i "drapieznik", kolejna [kryminalna, z tego co donoszą zapowiedzi] produkcja z richardem G. [polsat go chyba bardzo lubi, albo kupili w pakiecie ileśtam filmów pod wspólnym hasłem "richard gra u nas główną rolę. kolekcja z rabatem 20 %".

      tvp 1 - teatr i "łowca jeleni" o 23":35- ofk, klasyka kina, must-see, jesli nie widzieliście itd. zastanawia mnie tylko, jak to wyjdzie w praktyce, bo skoro o 2 w nocy tvp przerywa nadawanie, to jasne jest, ze film się nie zmieści... po co w ogóle pakować w ramówkę cokolwiek, skoro i tak się tego nie pokaże ? :]

      tvp 2 - "tajniak", francuska sensacja. to podobno ma się skończyć przed 2.

      wczoraj dali w dwójce niezły dokument made in tvp & bbc "efekt szopena". wokalistka jazzowa-klubowa z polski jeździła po róznych miejscach i ludziach ze świata muzyki przekonując, ze muzyka szopena ciągle inspiruje i motywuje : czy to sympatyczny didżej z paryża, czy przemądrzały, belfrem jadący na kilometr brytyjski profesor muzykologii stosowanej, czy to skromny japoński utalentowany student z tokio, czy to nasz swojski leszek możdżer spod warszawy... wszyscy uwielbiają szopena i ile by ich nie rózniło, w samym "pochodzeniu muzycznym", co charakterze własnym, to łączy ten sam rodzaj szacunku i entuzjazmu z jakim o szopenie mówią i sięgają po jego numery [możdzer w pewnym momencie rewelacyjnie przerabia "marsz pogrzebowy" na rzecz frywolną niemalże; diżdzej francuski żeni szopena z rytmami funky, wpływami arabskimi i orientem pod bity tripo-jakieśtam, świetne połączenia; student z japonii gra szopena serio, pod naukowym okiem tego profesora] i potrafią jego kawałki przerabiać w najrozmaitszy sposób wg współczesnych kanonów muzyki rozrywkowej; umieją grać go nowocześnie, miksować dostosowując do aktualnych, popkultyurowych/indiekulturowych mód i trendów, ale też grać olskulowo, klasycznie - tak czy siak, nieodmiennie ta muzyka jest żywa i pulsująca, ciągle odkrywana na nowo, źródło nieustannej eksploracji artystycznej i kopalnia muzycznych pomysłów i trików. kim byłby dzisiaj ? nie ma wątpliwości - grałby free jazz, bo miałby największe pole do improwizacji. mam wrażenie, że kasę i resztę wyłozyła bbc, a tvp dorzuciła tę spiewaczkę, tak dobrze i sprawnie, i z wykorzystaniem paryża i tokio, było to zrobione ;] szkoda, że tak późno puścili, ale "indiana jones i czaszka" był hitem, więc w zasadzie szanse "efektu" z góry były żadne. indiana zawsze bierze swoje, jak wiadomo, heh.







      • barbasia1 Re: "efekt szopena", dok.z wczoraj/ teatr! 07.03.11, 16:07
        A właśnie miałam zapowiedzieć spektakl "Rosyjskie konfitury " na podstawie sztuki Ludmiły Ulickiej w reżyserii Krystyny Jandy. To zamierzam oglądać (spektaklu raczej nie wyłączą w trakcie emisji ... :)

        www.tvp.pl/kultura/teatr/teatr-telewizji/galerie/rosyjskie-konfitury-w-rez-krystyny-jandy-w-teatrze-tv/1001165


        > wczoraj dali w dwójce niezły dokument made in tvp & bbc "efekt szopena".

        Ładna rzecz! Szkoda, że późno...

        A tu ilustracja muzyczna do Twego, Greku, komentarza:
        Leszek Mozdzer - Chopin Impressions 1999
        www.youtube.com/watch?v=aC5uRc9g4jE&feature=related
        :)

        kim byłby dzisiaj ? nie ma wątpliwości -
        > grałby free jazz, bo miałby największe pole do improwizacji.
      • barbasia1 Re: na dziś ? "efekt szopena", dok.z wczoraj/via 07.03.11, 16:29
        produkcja z richardem G. [polsat go chyba bardzo lubi, albo kupili
        > w pakiecie ileśtam filmów pod wspólnym hasłem "richard gra u nas główną rolę. k
        > olekcja z rabatem 20 %".
        :)
        Tracą na wartości dawne gwiazdy, heh !?

        ale "indiana jones i czaszka" był hitem, więc w zasadzie szanse "efektu
        > " z góry były żadne. indiana zawsze bierze swoje, jak wiadomo, heh.
        :))

        A W "Czaszce" (rzuciłam tylko okiem, po inaugracjach nowej serii "Rancza" i pierwszej X Faktora, wyjątkowo oglądanych na raz :)) grał Shia LaBeouf, chłopak , który tak wyśmienicie zagrał upośledzonego brata bliźniaka w "Wyznaniach Tru", filmie, o kótrym kiedyś Wam pisałam.

        A Indiana posatrzał się mocno, eh czas leci!? Nawet bohater grany przez Shia'ę mówi w pewnym momencie (z pewnym lekceważeniem) "Wskakuj dziadek [na motor]" ! ;))

        • barbasia1 Re: na dziś ? "efekt szopena", dok.z wczoraj/via 07.03.11, 16:39
          Choć prawdę mówiąc Harrison Ford doskonale się trzyma! :)
        • grek.grek słowo o "drapieżniku" z gerem ;( 08.03.11, 14:13
          dzięki za Możdzera :]

          wiesz, jakoś na "indianę" się nie skusiłem, hehe, ale oglądałem ten kryminał z richardem G. wczoraj... przekombinowany, przefasonowany i w ogóle "przez-wszystko". rzecz miała traktować
          o łapaniu seksualnych prześladowców dziewczyny, dorzucili do tego problemy osobiste i
          wewnętrzne jazdy policjanta/agenta granego przez G., wyszło z tego smar, mydło i
          powidło, ciągnące się jak mordoklejka :] nie polecam, jeśli kiedykolwiek będą powtarzali. strata czasu, po prostu. nic, mam za swoje, było nie ruszać, heh. "drapieznik" po tym filmie powinien się już tylko z drapaniem kojarzyć. po plecach. chyba miało być ambitnie. filmowanie surowistyczne, żadnych ładności, ale nic to nie pomogło. sama akcja się rozłaziła we wsze strony. no nic,było minęło ;]

          coś mamy na dziś, poza entą powtórką "zapachu kobiety", tym razem w tvp2 o północku ?

          widzę kubę i jego szoł - w tvn, dokument o karnawale w sao paulo - na tvp 2, a na polsacie jakąś sensacyjkę [snipes w roli głównej, więc o głębię jej nie podejrzewam już na starcie], o i dwa włoskie filmy,z sophia loren... ale to na kulturze :]

          btw, widziałaś/widzieliście jak ostatnio dzielnie w tvp reklamowane jest jakieś wydawnictwo zawierające 20 [czy tam ile...] polskich klasyków filmowych wszechczasów ? jesli macza w tym palce tvp, to rewelacja... jesli nie, to tym gorzej... któż inny, jak nie tvp powinna te symboliczne "20 klasyków" emitować na swoich antenach, tworząc na potrzebę tegoż jakiś specjalny cykl. nie wiem, nazwać go "perły kina polskiego" i do dzieła. w dogodnych porach. i wtedy kto chce, to bez kupowania "spcjalnych edycji" taką klasykę będzie w stanie skompletować. jesli tvp ma z tym coś wspólnego, to można by zacząć podejrzewać, ze uchyla się od swoich obowiązków misyjnych celem zarabiania na boku, ew. że po prostu nikomu taki pomysł nigdy do głowy nie przyszedł. ja wiem... sytuacja finansowa, wymogi rynku, na którym tvp musi, wskutek finansowej bidy, się uwijać i pod jego wymagania dostosować, ale cała historia wygląda komicznie i może nawet żałośnie momentami.

          • barbasia1 OT muzyczny :) 08.03.11, 14:21
            Usłyszłam dziś ,mimo, że jednym uchem, zachwyciłam się (i teksem też), więc wklejam Wam, Tobie Greku , cobyście się też zachwycili w Dniu Kobiet ;))

            www.youtube.com/watch?v=k90S2xSFQhQ
            • grek.grek Re: OT muzyczny :) 08.03.11, 15:24
              na LP3 jest wysoko, z tego, co ostatnio słuchałem... ponownie przekonuję się, że
              zasłużenie :]

              btw, na okolicznośc dzisiejszą - najlepsze życzenia, dla Ciebie i Was wszystkich :]
              • barbasia1 Re: OT muzyczny :) 08.03.11, 16:11
                Katie Melua to śliczna dziewczyna i ma fantasyczny głos!
                To Kill You With A Kiss - coś pięknego!!! :)

                A ja dawno nie słuchałam listy, przy najbliższej okazji muszę nadrobić zaległości! :)

                > btw, na okolicznośc dzisiejszą - najlepsze życzenia, dla Ciebie i Was wszystkich :]
                !?!?!?!!!
                :)))))))))
                Serdecznie dziękuję, Greku! :)
                Pozdrówka gorące!
              • pepsic Re: OT muzyczny :) 09.03.11, 22:31
                Spóźnione podziękowania :)
                • barbasia1 Re: OT muzyczny :) 10.03.11, 16:03
                  A moja piosenka,, to znaczy piosenka Katie Melua, podoba Ci się??? :)
                  • pepsic Re: OT muzyczny :) 10.03.11, 20:36
                    Ładna:)

                    Ps. Moje zawieszenie jest tymczasowe, i nie z mojej winy, ale jestem na bieżąco ;)
                    Może w końcu uda mi się coś obejrzeć, rzucę okiem na "Opór" (długi do wpół do pierwszej) lub na "Instynkt". Zobaczę, co mnie wciągnie i czy w ogóle.
                    • barbasia1 Re: OT muzyczny :) 11.03.11, 16:26
                      :)))

                      > Ps. Moje zawieszenie jest tymczasowe, i nie z mojej winy, ale jestem na bieżąc
                      > o ;)

                      OK! Rozumiemy! Czekamy!
          • barbasia1 Re: słowo o "drapieżniku" z gerem ;( 08.03.11, 15:56
            Przy okazji następnej powtórki obejrzę Czaszkę/ Indianę (sentyment mam), potem postaram się opowiedzieć Wam, co zobaczyłam. :)

            A właśnie byłam ciekawa "Drapieżnika "z Gere, Gere mignął mi wczoraj w telewizorze, ale ja tylko TT oglądałam i sztukę "Rosyjskie konfitury", nawiazujacą do Czechowa, jegodzieł, Trzy siostry, "Wiśniowy sad" która, jak pisano w w zapowiedzi jest "gorzkim portretem współczesnej Rosji"...

            Zaiste gorzki acz niepozbawiony komizmu to portert. Wiśniowy sad usechł, stara rodzinna siedziba ( nazywają ją daczą), familii złożonej z z matki - pani docent tłumaczki, starego wujaszka, 3 córek i gospodyni (syn z zoną i dziećmi mieszka osobno), którą pradziadkowie budowali niszczeje, rozpada się , jedno się naprawi inne się zepsuje(dach przecieka, kanalizacja zapchana, kran odpada), drobne remonty robi sąsiad miejscowa zlota rączka, (pracował niegdyś na Zachodzie), wyceniając swoją pracę w dolarach!? (drzywi do wychodka na dworze wycenia na 100 dolarów, bo drzwi eleganckie, przeszklone, wygladające na pokojowe raczej :).

            Trzy siostry to póżniaczki, bez ambicji, cełów, ideałów, nigdzie nie pracują, jedna popadla w jakaś dewocję, druga sprowadziła do domu gacha, muzyka, perusistę, który zajęty jest komponowaniem muzyki, albo graniem, trzecia najmłodsza studiuje, tylko matka pracuje na utrzymania domu, córek, starego wujaszka tłumacząc na angileski kipeskie, acz szalenie populane książki swojej synowej. Syn zaś to ruskim nowobogacki, robi interesy, buduje nowoczesne osiedla dla innych nowobogackich. Syn chce nawet rodzinie kupić nową większą daczę w innym miejscu, ale nikt nie chce słyszeć o przeprowadzce, bo przecież, ten dom to rodzinne gniazdo, no i na tej ziemi pochowani dziadkowie, pradziadkowie ...

            Złota rączka co jakiś czas przywosi wieści o wyprowadzce kolejnych sasiadów, okolica się powoli wyludnia, ludzie czemuś sprzedają domy, wyjeżdżają, a to do Izraela, a to do Ameryki, a to jeszcze gdzieś, aż w końcu pewnego dnia okazuje się, że, tylko oni sami zostali ana dodatek spala im się chałupa ...

            Sytuacje wykorzystuje syn, przyejżdża z ekipą od przeprowazdek i karze zabrać zabrać ocaleone graty i przeprowadzić się do nowej, większej daczy, którą im kupił, wszyscy w krzyk, że nie, ze alsbolutnie, ale okkazuje się, ze nie mają wyjścia, bo wujaszek sprzedał po kryjomu ziemię spryciuli złotej rączce (za 100 tyś dolarów), bo sam przenosi się z miłością swego życia, właśnie owdowiałą do Barcelony!? I musi mieć za co kupić mieszkanie w tej Barcelonie ...
            I teraz rodzinka nie ma wyjścia musi się przeprowadzić (już tylko dewotka protesuje), a syn od złotej rączki odkupuje za 200 tyś dolarów ziemię (wujaszek wściekły, że źle wyszedł na transakcji). Na tej ziemi powstanie piękne, nowoczesne, eksluzywne osiedle dla nowobogackich, a w miejscu gdzie stała ich chałupa, będą krzyżowac się dwie linie metra! :)

            I koniec!

            Tak zmienia się Rosja!

            uffff napisałam... ;)

            > o i dwa włoskie filmy, z sophia loren
            ... ale to na kulturze :]
            Łzy kapią mi na klawisze od kalwiatury, dlaczego jeszcze nie mam TVP Kultury! ;)

            Zostaje Kuba, no i jak tu go nie oglądać. ;)
            no chyba, że tkoszoł "Mam inne zdanie" ....
            :)
            • grek.grek koment. do "rosyjskie konfitury" 09.03.11, 14:10
              krótki komentarz. forma Ci dopisuje. dzięki i tak trzymać :]

              a dodatkowo, wiesz, dobrze słyszeć że tvp wreszcie ucieka od martyrologiczno-patriotyczno-nadętych spektakli propagandowo-politycznych w stronę... rzeczywistości, problemów społecznych i obyczajowych... no życia, po prostu, czy to w klasyce literackiej nowo aranżowanej czy jakiejkolwiek innej formie. to się na pewno przebije, i powiem Ci, że do tego wróci ta widownia tele-teatralna, która odeszła od tvp w ostatnich czasach nie chcąc zaakceptować zaanektowania teatru dla potrzeb politykierskiej bieżączki i/albo jakiegoś misjonaryzmu niezrozumiałego, zafiksowanego na fundowaniu ludziom przeszłości w celu ich pouczania i nawracania. no more ! :]

              próbowałem wczoraj ten "mam inne zdanie" podglądać i w sumie nie jest to najgorsza rzecz, niemniej... polityczne utarczki, ofe, cba, korupcja... za dużo, dużo tego za dużo. dokument Fidyka o karnawale brazylijski odpuściłem, ale tylko w wersji live. mam na taśmie. obejrzę, spróbuję streścić, jakies ciekawsze wątki przemycić. jak tylko zobacze, bo to dzisiaj mecz w polsacie, a potem jakiś film... nie wiem, czy dzisiaj się zbiorę z tym, ale... co się odwlecze, to nie uciecze.

              a jutro tvn puszcza "Opór", no i to będzie ciekawa premiera, świeża całkiem. czekam, kiedy tvp zrobi tvn konkurencję i zacznie pokazywać równie świeże... polskie filmy. miło byłoby na normalnym, hehe, ekranie obejrzeć 10-15 dobrych polskich obrazów z ostatnich paru lat. żeby być fair wobec publicznej, to, wiesz, trzeba im jednak oddać, ze sporo pokazali dobrego polskiego kina. ale świeżości brakuje, tych nowych tytułów [w znaczeniu ost 3-4 lata]. skoro tvn daje radę pokazać głośne zachodnie produkcje sprzed 2 lat, to od tvp też można by wymagać. polskie byłyby chyba tańsze nawet... a tutaj - jakiś taki zastraszający brak ambicji czy fantazji. polscy twórcy by żałowali, gdyby te filmy pokazano w tvp ? gdzie tam. żadna strata przecież z pkt widzenia dystrybucji - w kinach już nie latają, na dvd pewnie notują zyski umiarkowane... promocja w tvp byłaby świetną dla nich rzeczą. nie wiem, jakie tam stawki wchodzą w grę, ale pewnie niezbyt wygórowane. trzeba tylko chcieć. dla tvp pewnie też zysk, bo reklamodawcy chyba by nie mieli problemów z wykupieniem czasu przed-i-po dla lanserski swoich kiełbas, pasztetów, podpadek, telefonii komórkowej, krasnali ogrodowych i całej reszty barachła, co je ludziom wciskają.

              kurde balans, słuchaj, gdzie te czasy, kiedy tvp robiła cykle "młodego kina polskiego", albo pokazywała filmy z Gdyni w krótkich cyklach przeglądowych... jeszcze pamiętam takie cuda-niewida... a teraz zastój, sahara... i żadnym sposobem nie idzie do nich dotrzeć ;]
              • barbasia1 Re: koment. do... Carnaval. Największe partyświata 09.03.11, 22:19
                > krótki komentarz. forma Ci dopisuje. dzięki i tak trzymać :]
                :)
                Dzięki Greku za dobre słowo. Cenne bardzo! :)
                Staram się! :)

                Jeszcze kilka słów do "Konfitur" dorzucę, bo nie skończyłam ...

                Wczoraj tradycyjnie wybrałam Wojewódzkiego. Gośćmi byli, nie wiem, czy widziałeś, Greku, Wojciech Pszoniak i chłopaki z kabaretu Ani Mru Mru; muszę Ci powiedzieć, że nawet podobał mi się wczorajszy program, chłopaki z Ani Mru Mru celne i zabawnie ripostowali, no ale nietrudno celnie i zabawnie ripostować, jak się jest we trzech, prawda!?

                > próbowałem wczoraj ten "mam inne zdanie" podglądać i w sumie nie jest to najgor
                > sza rzecz, niemniej... polityczne utarczki, ofe, cba, korupcja... za dużo, dużo
                > tego za dużo.

                Ech, racja, jedno i to samo wałkują na wszytskich kanałach, natomisat od dłuższego czasu brakuje w telewizji, programów o tematyce społeczeno-obyczajowej, kulturalnej, nie wiem dlaczego nikt tego nie dostrzega...

                dokument Fidyka o karnawale brazylijski odpuściłem, ale tylko w
                > wersji live. mam na taśmie. obejrzę, spróbuję streścić, jakies ciekawsze wątki
                > przemycić.

                O! To zakomicie, bo udało mi się po Wojewódzkim obejrzeć końcówkę tego naprawdę fascynującego dokumentu i nie wszystko załapałam...

                A mowa była o kulisach przygotowań do karnawału w Rio de Janeiro, o ludziach, którzy go finansują, organizują, którzy w nim uczestniczą (karnawał, jak mówił ktoś w filmie łączy ludzi biednych bogatych, na ulicy spotykają się ludzie różnych stanów, profesji od prostytutki, która za zarobione w domu publicznym pieniądze może pozwolić sobie na kupno efektownego kostiumu na paradę, po komisarza policji ; w dniach karnawału nawet przestępcy zawieszają swoją dzialaność idą bawić się ze wszytskimi).

                Pokazany był oczywiście ten najważniejszy element karnawału - parada szkół samby, kamera momentami jak zahipnotyzowana patrzy (bez żadnego komentarza z offu) na przesuwające się wymyślnie zaprojektowane platformy (każda z nich jakaś swoja historię ma opowiadać, czego oczywiście w telewizji nikt nie pokazuje ...) , kołyszących się na nich w rytm muzyki tancerzy w barwnych ,mieniących się cekinami, kolorowymi piórami, szkiełkami najróżniejszych rozmiarów strojach, przygląda się rozebranym niemal do naga paniom kręcącym mniej lub bardziej zgrabnymi tyłkam – to najbardziej znany widok z telewizyjnych migawek w programach informacyjnych.

                Wrażenie zrobiła na mnie potężna sala wypełniona po brzegi tłumem , nie przesadzę ,jeśli powiem setkami tańczących półnagich kobiet i mężczyzn i komentarz w postaci napisu, jaki pojawia się w tym momencie na ekranie - „w tej sali nie ma ani jednej prawdziwej kobiety”...

                Bardzo polecam ten dokument Angrzeja Fidyka.
                I czekam Greku na ciąg dalszy ... :)


                > a jutro tvn puszcza "Opór", no i to będzie ciekawa premiera, świeża całkiem.

                A tak.
                I trzeba będzie zrezygnować "Instynktu" ( jutro obiecane słówko o "Instynkcie", ale mam tempo... :/), i z "Siostry Jackie"... Konkurencja robi się ostra...

                > kurde balans, słuchaj, gdzie te czasy, kiedy tvp robiła cykle "młodego kina pol
                > skiego",

                Ja już ledwo pamiętam te czasy ... ;))

                Liczę, że wraz z cyfyzacją powszechnym dostępem do TVPKultury coś się zmieni w kwestii dostępności polskich filmów, bo prędzej to już chyba nie ...

                Brej nocy! ;)

                • grek.grek Re: koment. do... Carnaval. Największe partyświat 10.03.11, 13:56
                  przede wszystkim - zasłużone :]

                  KW nie oglądałem, jakoś straciłem cierpliwość do jego wygibasów... ale to już dość dawno temu się stało, więc - jak wspominałem - podglądam/podsłuchuję okazjonalnie, a okazją ową bywa zazwyczaj jakiś gość. a lista gości takowych - krótka sama w sobie...

                  o, widzisz, część drugą opisałaś, a ja dorzucę pierwszą :] niech no tylko zobaczę, bo cały czas coś wpada w paradę, kiedy telewizor odpalam - a to mecz, a to film, a to jeszcze coś... dzisiaj raczej nie dam rady - bo owo nagromadzenie jest, o którym piszesz... aż nie wiem, na co się zdecyduję, ale jakoś "jackie" by wypadało obejrzeć, nieprawdaż ? :] "instynkt" jakoś mnie nie ujął, miałem dać szansę, pewnie ją dam jesczze, ale niekoniecznie dzisiaj. a Ty, jaka marszruta u Ciebie, na dziś ? :]

                  ech, a'propos tvp, to ja już tylko czekam na rozwój wypadków... bez specjalnego łudzenia się, że mnie, widzowi zrobią coś na rękę. w sensie metaforycznym. bo w dosłownym, to się nie krępują nader często. ale... skoro piszesz, że zmiany się zbliżają, i jest jakaś nadzieja, to chętnie to czytam i się do oczekiwań przyłączam.

                  • barbasia1 "Opór", "Siostra Jackie" 10.03.11, 16:02
                    :))))))) Czy ja Ci już mówiłam, że Cię lubię? :)

                    Rozumiem. :)
                    Tak, sobie właśnie pomyślalam, cykl dokumentów Fidyka to całkiem dobra konkurencja dla TVN-u i programu Wojewódzkiego ...

                    Jasne, nie ma pośpiechu, czekam cierpliwie ...

                    Te kobiety transseksulane z Rio był całkiem ładne, nie do odróżnienia od prawdziwych, przynajmniej z daleka (i na małym ekranie z obrazem mającym odbicia ;)) ...

                    Od tygodnia nastawiam się na "Opór" ;), Z "Siostry Jackie" rezygnuję,ale bez żalu, bo liczę na Twoje streszczenie! (bo chyba wiem, co dziś planujesz; "Opór" na wideo wrzucić, a "Siostrę" na żywo połknąć tak?!? :)).

                    A propos "Siostry Jakie" - dwa tygodnie temu starsznie fajna scena była, Jackie przekonywała pewnego faceta, pacjenta szpitala oczywiście, by nie rozstawał się z zakochaną w nim dziewczyną (której eks sprawił mu z chorej zazdrości manto) i namawiała do wyznania miłości, a może nawet własciwie oświadczyn, oddała mu nawet swoją cenną bransoletkę którą dostala od gościa od leków z okazji pierwszej rocznicy ich związku?, a ponieważ dziewczyna miała zaraz przyść na odwiedziny, dała mu jeszcze w żyłę zwiekszoną dawkę morfiny na rozluźnienie i odwagę? he, he .

                    Całkiem ciekawa metoda na niezdecydowanych osobników, nieprawdaż, he,he!? ;))

                    O powszechnej dostępności TVPKultury po przejściu na system cyfrowy mówił, któryś z prezesów TVP, czytałam, uwierzyłam!?, a jak będzie to wyglądać w praktyce, zobaczymy!?




                    • grek.grek Opór/Siostra Jackie,"inna niż wszystkie"-spojler 11.03.11, 14:06
                      hoho, miło słyszeć... i nawzajem :]

                      zgadłaś, na "opór" nastawiłem video, a "jackie", z przyczyn obiektywnych, udało mi się obejrzeć w 3/4...

                      główne wątki były trzy : pacjent-motocyklista - już nieżywy, za to nadający się na dawcę organów [i posiadający tzw. akt zgody na ich pobranie] - rzecz w tym, że dr. cooper romansował w swoim gabinecie, w godzinach pracy, zamiast stawić się i potwierdzić zgon, co by można człowieka pośmiertnie jakoś wykorzystać dla potomności. ofk, dostał od jackie ochrzan za swój wyskok, a ona sama załatwiła sprawę z rodziną zmarłego komunikując, ze cooper stwierdził zgon, chociaż zrobiła to, z tego co spostrzegłem, ona sama.

                      druga sprawa, to jakiś niemowlak, który trafił na oddział. nie widziałem początku, więc nie wiem - w jaki sposób się tam znalazł. szkopuł w tym, ze zainteresowała się nim bardzo ta duża Murzynka, co jest szefową i nawet zaczęła się przymierzać do adopcji. koniec końców znaleźli się niesforni rodzice, co go zgubili, para indiańsko-jakaśtam, i musiała im go oddać. zwłaszcza, widząc ich autentyczną rozpacz z powodu zgubienia malca. pogroziła im palcem na odejściu i musiała obejśc się smakiem. instynkt macierzyński zagrał :]

                      trzecia historia - przyjaciółka jackie naopowiadała o niej swojej siostrze. nie wiem jak się jackie dowiedziała i nie wiem, co dokładnie zostało rozgłoszone, znów - z ww. powodów, co dokładnie, ale chyba o jakichś sprawach, których jackie nie chciała rozpowiadać poza "czterema oczyma" z tą przyjaciółką właśnie. jackie ją skosiła przez telefon, ale później zdaje się spór załagodziła.

                      no i bonusowo - ten jej kochanek z pracy, łysawy z laboratorium, napomknął, ze może by się tak zbliżyli, że on by chętnie poznał jej dziecko, zaczął bywać u niej... sama rozumiesz, że zaczyna to być problematyczna znajomośc dla niej, aczkolwiek przecież korzystna także ze względu na to, ze diluje on jackie proszki...

                      ... które rzeczona siostrzyczka wciąga nosem siedząc w pierwszej ławce szpitalnej kaplicy, patrząc maślanie na figurę matki boskiej :]

                      to mniej więcej tyle, co udało mi się zarejestrować.

                      w polsacie obejrzałem "inna niż wszyscy" - taki pastelowy, telewizyjny w manierze i temperamencie film o dziewczynie, która w szkole staje się obiektem prześladowań z powodu posądzenie o czary.

                      jest metyską [ojciec indianin, matka biała], outsiderką, stykl gotycki, lubi stephena kinga, sama coś tam pisze, interesują ją dawne kulty, wierzenia, groza itp. nie lubią jej koleżanki a'la paris hilton. raz, dla zabawy, ona jeden z nich grozi zrobieniem krzywdy. tamta się skarży. dyrektor, przeczulony na punkcie bezpieczeństwa w szkole, wzywa miłośniczkę kinga na dywanik i rusza machina. jest dziewczyna cały czas na cenzurowanym, jej zachowania i słowa są interpretowane jednoznacznie negatywnie i alarmistycznie [wypożycza ksiązkę o czarach - znaczy jest wiedźmą, coś tam napisze na kartce, co raczej podpada pod literackie fantazje - jest traktowane ze śmiertelną powagą jako zapowiedź aktów terroru z jej strony, żartem mówi do znajomego "bo cię zaczaruję", a już jakiś kabel leci do dyrekcji i powiadamia, ze czarownica szaleje etc.].

                      kiedy na chorobę zapada jeden z nauczycieli [akurat taki, co ją lubi] ją się podejrzewa o rzucenie na niego uroku. wszystko serio - uroki, czarownica, czary, te sprawy... :] zawieszają ją w prawach ucznia, każą, grzebią po plecakach, znajdują jakieś zapiski, rysunki, hasła które ona sobie bezwiednie wypisuje zastanawiając się nad całą sprawą tych czarów; dodatkowo jej brat wdaje się w bójkę mając już powyżej uszu słuchania, jaka jego siostra jest niefajna, i mimo że robi to niby by jej honor ratować, to ma do niej pretensje, że jest taka, a nie inna...

                      w końcu rzecz dociera do punktu, w którym rodzina dziewczyny musi się zwrócić o pomoc do organizacji zajmującej się prawami dyskryminowanych uczniów. ojciec, długi sceptyczny wobec córki - stoi za nią murem, bo ją podziwia za bycie sobą wbrew światu, na co on nigdy nie miał odwagi, matka - od zawsze jej najlepsza przyjaciółka też ją wspiera. w sprawie przed sądem, pod ostrzałem mediów, dziewczyna wprawdzie przegrywa, bo nie udaje się jej zmusić szkoły do jakichś odszkodowań czy czegośtam, ale za to dostaje szansę wypowiedzenia się do kamer, że - generalnie i streszczając - dyskryminowanie inności jest niedopuszczalne. jej speech idzie na pół ameryki, w szkole ją zaczynają lubić, nauczyciel - ten chory, niby od czarów - wraca do szkoły i się z nią miło kontaktuje... idealne zakończenie.

                      tak idealne, że dziewczyna rezygnuje nawet w odwołania. niby przez kasę, bo po pierwszej rozprawie, mają oni do zapłacenia 6 tys dolków kosztów sądowych, ale obrona, w zamian za odpuszczenie apelacji, gotowa jest za nich zapłacić. więc się mała zgadza, bo swoje powiedziała i uzyskała co chciała, wysłała przekaz w świat. nie będzie rodziców, którym się powodzi średnio, obciązać ewentualnymi dodatkowymi kosztami. w sumie zatem, pozytywne zakończenie :]

                      jak mówiłem - lajtowa rzecz, mogłaby pójśc w Jedynce w ramach "okruchów prawdy" ;]

                      • pepsic Re: Opór/Siostra Jackie,"inna niż wszystkie"-spoj 11.03.11, 14:44
                        Oglądałam cały odcinek, doprecyzuję. Przyjaciółka ze szpitala chcąc dodać otuchy swojej siostrze uwikłanej w pozamałżeński romans i tym faktem zdołowanej podaje jej za przykład Jackie, która jakoby beztrosko oddaje się uciechom życia w trójkącie, nie mając z tego tytułu wyrzutów sumienia. Przyjaciólka przypadkowo napomknęła o tej rozmowie Jackie nie zdając sobie sprawy, że nieproszona rozpowiada osobom postronnym o jej intymnym życiu i przedstawia ją w niekorzystnym świetle, tak jakby jej przygoda z farmaceutą była bułką z masłem. Jackie jest niemile zaskoczona gadulstwem przyjaciółki co jej wytyka. Jeszcze bardziej nieprzyjmne są uwagi dot. jej lekkiego podejścia wobec romasu, ale tego nie komentuje, choć widać, że ją mocno zabolały. Wątek z bosonogim (!) niemowlakiem przewija się od poprzedniego odcinka. Tak mi sie wydaje. Cudnie zatańczyła z nim Murzynka przy cudnej muzyce, coraz bardzej ją lubię, i ta rozmowa z podwładnym - gejem :)
                        • grek.grek Re: Opór/Siostra Jackie,"inna niż wszystkie"-spoj 11.03.11, 15:24
                          jesteś nieoceniona :]

                          dzięki wielkie.
                        • barbasia1 Re: Opór/Siostra Jackie,"inna niż wszystkie"-spoj 11.03.11, 15:47
                          >Jeszcze bardziej nieprzyjmne są uwagi dot. jej lekkiego podejścia wobec romasu, ale tego nie komentuje, choć widać, że ją mocno zabolały.

                          Jackie w tym momencie musiała też zdać sobie sprawę, że na to jak ją postrzega i ocenia przyjaciólka w dużej mierze sama zapracowała, nie mówiąc jej prawdy o swoich kłopotach z uzależnienieniem od prochów, o tym że romans z gosciem od leków jest interesowny ...


                          Dzięki za doprecyzowanie, Pepsic! :))) Bardzo interesujący wątek!


                          >Wątek z bosonogim (!) niemowlakiem przewija się od poprzedniego odcinka.

                          Jeszcze odcinek wcześniej, szefowa znalała malucha na terenie szpitala, a poniewaz nikt się nie przyznał do niego, zabrała sobie go do swego gabinetu (pewnie do domu też go musiła zabierać).

                      • barbasia1 Re: Opór/Siostra Jackie,"inna niż wszystkie"-spoj 11.03.11, 15:04
                        :)))))

                        W takim razie, dzięki Tobie, mamy zaliczoną "Siostrę Jackie" :)

                        To ja dodam tylko, przypomnę, że to dziecię szefowa znalazła była na terenie szpitala ... ze dwa odcinki temu!? :)


                        > ... które rzeczona siostrzyczka wciąga nosem siedząc w pierwszej ławce szpitaln
                        > ej kaplicy, patrząc maślanie na figurę matki boskiej :]

                        He,he :)))

                        Calkiem porządny chłop z tego (nieświadomego) kochanka od leków ! ;)

                        • grek.grek Re: Opór/Siostra Jackie,"inna niż wszystkie"-spoj 11.03.11, 15:27
                          ja to betka, Pepsic zdołała polepić jak należy kluczowe wątki.

                          pewnie i ten facet porządny, ale... jaki się kłopotliwy teraz staje ;]
                          • barbasia1 Re: Opór/Siostra Jackie,"inna niż wszystkie"-spoj 11.03.11, 16:21
                            :))))

                            Zaczęłam mój post pisać, jak jeszcze postu Pepsic nie było!!!? /zawieszenie chwilowe miałam/ Teraz już wszytsko widzę! :)

                            > pewnie i ten facet porządny, ale... jaki się kłopotliwy teraz staje ;]

                            Porządny facet i to bardzo , tak myślę! O rocznicy związku pamiętał!!!, piękny prezencik kupił by ją uczcić (a więc ważny to dla niego musi być związek), nie marudzi, nie ma pretensji o byle_co i większe sprawy (dziecko), jest bardaadzo, jest wyrozumiały i cierpliwy, nienachalny wizją dziecka nieprzerażony ... :)

                            To fakt kłopotliwy jest, ale siostra winna, oszukiwać nie powinna! ;)
                            Ciekawa jestem dalszego rozwoju wypadków, jak ona to wszysko odkręci teraz, po roku!
                    • pepsic Re: "Opór", "Siostra Jackie" 11.03.11, 14:54
                      I jakie wrażenia wobec "Oporu"? Z tego, co dałam radę obejrzeć, niezbyt wysokich lotów, nadmiernie podlane holywodzkim sosem nie mające za dużo wspólnego z faktami. Poległam skutecznie na pierwszej odsłonie reklamowej. Ale jakbym miała wybierać pomiędzy dwoma braćmi, miałabym zagwozdkę ;)
                      • grek.grek Re: "Opór", "Siostra Jackie" 11.03.11, 15:29
                        ja mam - z taśmy leciałem pośrodku nocy; kurdesz, znów "szatkownicą" się posługuję, jak ja nie znoszę kawałkować filmów... - za sobą jakieś 45 minut. wygląda zachęcająco, ale zachowuję czujnośc rewolucyjną :]
                      • maniaczytania Re: "Opór", "Siostra Jackie" 11.03.11, 18:46
                        pepsic napisała:

                        > I jakie wrażenia wobec "Oporu"? Z tego, co dałam radę obejrzeć, niezbyt wysoki
                        > ch lotów, nadmiernie podlane holywodzkim sosem nie mające za dużo wspólnego z f
                        > aktami. Poległam skutecznie na pierwszej odsłonie reklamowej. Ale jakbym miała
                        > wybierać pomiędzy dwoma braćmi, miałabym zagwozdkę ;)

                        Ja tez wytrzymalam tylko kawaleczek niewielki (wolalam "Instynkt" i "Jackie") - ale z dwoch braci wybralam Bonda :)
                      • barbasia1 Re: "Opór", "Siostra Jackie" 11.03.11, 20:06
                        Do komentarza Pepsic się przychylam ...
                        Jutro dopowiem ...

                        Teraz lecę na "Zmierzch" ...

                        Zdecydowanie, tylko i wyłącznie Tewje / Daniel Craig! :)
                        • pepsic Re: "Opór", "Siostra Jackie" 12.03.11, 14:56
                          Ale musicie przyznać, że na tle chłopa, jak dąb, Bond coś rachitycznie wypadł :))
                          • barbasia1 Re: "Opór", "Siostra Jackie" 12.03.11, 15:56
                            :)
                            Ale w innych ujęciach, na tle innych postaci np. przy wychudzonym intelektualiście w okularkach prezentowal się całkiem nieźle! I nawet wróciłam na to uwagę. ;)
          • barbasia1 Re Mistrzowie kina polskiego 09.03.11, 15:07
            A tak, widziałam reklamę tej serii w TV, w Wyborczej papierowej też się reklamuje, niestety nie wiem dokładnie, nie widzę, kto to właściwie wydaje (Agora?), ale myślę, że nawet jeśli TVP nie jest wydawcą tej serii, to na pewno musi mieć z tego jakiś zysk, skoro zawsze dysponowała prawami do wyświetlania tych filmów.
            I dobrze niech Telewizja Polska zarabia na takich wydawnictwach ( tego typu edycja to fantasyczna, rzecz dla kolekcjonerów filmów,dla szkół, tym bardziej cenna, że wbogacona jest o komentarze i recenzje krytyków itp.), ale, tu się zgadzam w pełni z Tobą , filmy te powinny być również jednocześnie pokazywane i w telewizji publicznej.

            A owych mistrzów, klasykę kina polskiego pokazuje od czasu do czasu zdaje się tylko TVPKultura dla ... garstki widzów.
            I tak wygląda misja Telewizji Polskiej!

            :)

            :)
    • grek.grek na dziś - zmierzch/hulk/przeczucie/noriega 11.03.11, 14:14
      o, no to dzisiaj hit w tvn "zmierzch" ;] jakby nie patrzeć, dla jakiejś grupy docelowej, a i sam w sobie - jest to/bo - był to - hit kasowy.

      20:00, zatem. dla zapaleńców wampiryczno-melodramatycznych. w sumie, nawet jestem ciekaw, aczkolwiek, nie wiem jak Wy, ale ja, po "pamiętnikach wampirów", mam jakieś tam wyobrażenie, jak to moze wyglądać. z tym, ze "pamiętniki" były chyba później. niemniej, estetyka i styl zapewne bliźniaczo podobne, a jedyna róznica, to taka że "zmierzch' jest zamkniętą opowieścią. nie wiem, jest coś na rzeczy, widzieliście może już ?

      "przeczucie" w polsacie - z 2007. z sandrą bullock. o babce, co ma wizje, ze jej mąż i rodzina nie żyją, mimo że oni żyją. ale brzmi... ;] ale - może się z tego coś rozwija ciekawego...

      a potem polsat częstuje fabularyzowaną biografią Noriegi. no nieźle.

      tvn dorzuca do pakietu "hulka" z erikiem baną. oglądałem kiedyś, wizualnie dopracowany, ale ciągle czekam na ewentualnie rozwinięcie tej, bądź co bądź komiksem inspirowanej, historii po linii wątków etycznych, jakie tam są gdzieniegdzie zawarte. no może kiedyś, ale jeszcze nie w tym wydaniu :] wg mnie.

      tvp dzisiaj odpuszcza kino :]
      • maniaczytania Re: na dziś - zmierzch/hulk/przeczucie/noriega 11.03.11, 18:52
        grek.grek napisał:

        > 20:00, zatem. dla zapaleńców wampiryczno-melodramatycznych. w sumie, nawet jestem ciekaw, aczkolwiek, nie wiem jak Wy, ale ja, po "pamiętnikach wampirów", mam jakieś tam wyobrażenie, jak to moze wyglądać. z tym, ze "pamiętniki" były chyba później. niemniej, estetyka i styl zapewne bliźniaczo podobne, a jedyna róznica, to taka że "zmierzch' jest zamkniętą opowieścią. nie wiem, jest coś na rzeczy, widzieliście może już ?

        Widzialam - zamkniete to to do konca nie jest, bo w koncu sa przeciez nastepne czesci. Badziew jak dla mnie, mimo ze z serca targetem jestem ;) "Pamietniki wampirow" o niebo lepsze :) - zreszta nie wiem, czy pamietacie scene, jak Damon czytal u Caroline "Zmierzch" wlasnie i sie nabijal z Edwarda ;) Jako ciekawostke moze mozna zobaczyc - ale chyba szkoda czasu.


        > "przeczucie" w polsacie - z 2007. z sandrą bullock. o babce, co ma wizje, ze jej mąż i rodzina nie żyją, mimo że oni żyją. ale brzmi... ;] ale - może się z tego coś rozwija ciekawego...


        A na tym bylam kiedys w kinie i bardzo mi sie podobalo, choc to taki smutny troche film jest. Ale bardzo ciekawie poplatany i jesli zamierzacie ogladac - nie odchodzcie nawet na chwile, bo mozna sie lekko zgubic. Wizja jest tylko o mezu z tego, co pamietam, a ona z ta wiedza przezywa caly tydzien, tyle ze ... poszatkowany, tzn. np. raz jest wtorek, na drugi dzien sobota, potem czwartek itp.
        • barbasia1 Re: na dziś - zmierzch/hulk/przeczucie/noriega 11.03.11, 19:20
          maniaczytania napisała:
          > Widzialam - zamkniete to to do konca nie jest, bo w koncu sa przeciez nastepne
          > czesci. Badziew jak dla mnie, mimo ze z serca targetem jestem ;) "Pamietniki w
          > ampirow" o niebo lepsze :) - zreszta nie wiem, czy pamietacie scene, jak Damon
          > czytal u Caroline "Zmierzch" wlasnie i sie nabijal z Edwarda ;) Jako ciekawost
          > ke moze mozna zobaczyc - ale chyba szkoda czasu.

          A jednak! :/
          Przeczytałam streszczenie "Zmierzchu" na wiki, fabuła rzeczywiście mało intrygująca ... No nic, zobaczymy ...
          • maniaczytania Re: na dziś - zmierzch/hulk/przeczucie/noriega 11.03.11, 19:22
            Barbasiu - nie tylko fabula slaba ... Glowni bohaterowie tez, i nie ma na kim za bardzo oka zawiesic ;)

            Ale jako ciekawostke podam, ze w roli tatusia wampirzej rodziny wystepuje Coop z "Siostry Jackie" :)
            • barbasia1 Re: na dziś - zmierzch/hulk/przeczucie/noriega 11.03.11, 19:55
              Brzmi coraz gorzej, he, he! :/



            • barbasia1 Re: na dziś - zmierzch/hulk/przeczucie/noriega 12.03.11, 14:15
              > Ale jako ciekawostke podam, ze w roli tatusia wampirzej rodziny wystepuje Coop
              > z "Siostry Jackie" :)

              Dziwiłam się, taki młody tatuś będzie, ale teraz wszytsko rozumiem ... :)
        • barbasia1 Przeczucie 12.03.11, 14:45
          maniaczytania napisała:

          > grek.grek napisał:

          > > "przeczucie" w polsacie - z 2007. z sandrą bullock. o babce, co ma wizje,
          > ze jej mąż i rodzina nie żyją, mimo że oni żyją. ale brzmi... ;] ale - może si
          > ę z tego coś rozwija ciekawego...
          >
          >
          > A na tym bylam kiedys w kinie i bardzo mi sie podobalo, choc to taki smutny tro
          > che film jest. Ale bardzo ciekawie poplatany i jesli zamierzacie ogladac - nie
          > odchodzcie nawet na chwile, bo mozna sie lekko zgubic. Wizja jest tylko o mezu
          > z tego, co pamietam, a ona z ta wiedza przezywa caly tydzien, tyle ze ... posza
          > tkowany, tzn. np. raz jest wtorek, na drugi dzien sobota, potem czwartek itp.

          Widziałam tylko kawałeczek i muszę przyznać, że mnie zaintrygował ...
          Może ktoś/ Grek oglądał i może opowiedzieć?
          • pepsic Re: Przeczucie 12.03.11, 15:01
            A właśnie, jaki jest suspens, spisek męża, czy choroba psychiczna małżonki? Bo ja też tylko na fragmencik rzuciłam okiem?
            • barbasia1 Re: Przeczucie - pytanie! 12.03.11, 15:40
              pepsic napisała:

              > A właśnie, jaki jest suspens, spisek męża, czy choroba psychiczna małżonki? Bo
              > ja też tylko na fragmencik rzuciłam okiem?

              A właśnie! O to samo chciałam zapytać!!!
              • maniaczytania Re: Przeczucie - odpowiedz :) 15.03.11, 18:11
                Ani jedno ani drugie (tzn. ani spisek, ani choroba psychiczna) - przynajmniej tak zapamietalam.

                To raczej taki film lekko sci-fi, podobny troche do "Efektu motyla".
                • pepsic Re: Przeczucie - odpowiedz :) 15.03.11, 21:07
                  A to się nie dziwię, czemu Grek tak zniesmaczony był :))
                • barbasia1 Re: Przeczucie - odpowiedz :) 16.03.11, 13:23
                  Zaskakujące!? ;), ale jednak chyba przekombinowane!? Dzięki!

                  "Efektu motyla" jeszcze nie widziałam!?
                  • maniaczytania Re: Przeczucie - odpowiedz :) 16.03.11, 18:16
                    barbasia1 napisała:

                    > Zaskakujące!? ;), ale jednak chyba przekombinowane!? Dzięki!

                    Nie, przekombinowane dla mnie nie bylo, moze to za gornolotne stwierdzenie do tego akurat filmu, ale mozna go potraktowac troche jak taka przypowiesc.


                    > "Efektu motyla" jeszcze nie widziałam!?

                    A to polecam :)
      • barbasia1 zmierzch/hulk/przeczucie/noriega / pamiętniki ps 11.03.11, 19:14
        Oglądamy dziś "Zmierzch", nic sobie nie robiąc, z tego, że do grupy docelowej już nie należymy (od niedawna) ;)

        Śledzimy dalej wątki wampiryczne ...

        A propos -

        W "Pamiętnikach wampirów" by wreszcie podsumować, kawalek serii, której dzięki nieuprzejmości TVN-u nie zdołałam obejrzeć do końca, zaintrygowała mnie najbardziej kondycja wampirza, dwie krańcowo różne postawy, które uosabiają postacie braci wampirów - Damona i Stefano.
        Pierwszy hedonista, żyje pełnią wampirzego życia, nie przestrzega żadnych zasad, zabija bez litości, pije ludzką krew, intrygant, drugi (Stefano) natomiast odczuwa znużenie swoim wampirzym żywotem i, to rzecz szczgólnie ciekawa, neguje swoją wampirzą naturę!, od lat nie pije krwi ludzkiej ( czym się żywi, nie pamiętam, zwierzęcą krwią?, a może czymś zupełnie innym, na stronie www.vampirediaries24.pl/articles.php?article_id=6 piszą tylko, że jest na "diecie"!?) , odczuwa znużenie swoim wampirzym żywotem ...

        Stefana Salvatore gra Paul Wesley, prawdziwe nazwisko: Paul Thomas Wasilewski (rocznik 1982). Podobno mówi po polsku! :)

        Filmowe, a właściwie serialowe "Pamiętniki wampirów" sprawdziałam to już jakiś czas temu, jak je jeszcze pokazywano w TVN, weszły na ekrany rzeczywiście, jak mówisz, nieco później od "Zmierzchu", bo w 2009 roku, "Zmierzch" w 2008.

        Natomiast ciekawa rzecz, jeśli chodzi o powieściowe oryginały jest odwrotnie, seria powieści "Pamiętniki wampiów" autorstwa amerykańskiej pisarki Lisy Jane Smith jest starsza, ukazuje się od 1991 roku! Natomist saga/ cylk "Zmierzch" Stephenie Meyer, również Amerykanki, (mormonki, stąd jak piszą niekórzy recenzenci skłonnosci do nadmiernego moralizowania w książce) od 2005 roku.


        > a potem polsat częstuje fabularyzowaną biografią Noriegi. no nieźle.

        Mam nadzieję, Greku, że rzucisz okiem, i opowiesz co nieco w wolnej chwili jakby było warto, oczywiście?
        • maniaczytania Re: zmierzch/hulk/przeczucie/noriega / pamiętniki 11.03.11, 19:17
          barbasia1 napisała:

          > A propos -
          >
          > W "Pamiętnikach wampirów" by wreszcie podsumować, kawalek serii, której dzięki
          > nieuprzejmości TVN-u nie zdołałam obejrzeć do końca, zaintrygowała mnie najba
          > rdziej kondycja wampirza, dwie krańcowo różne postawy, które uosabiają postacie
          > braci wampirów - Damona i Stefano.
          > Pierwszy hedonista, żyje pełnią wampirzego życia, nie przestrzega żadnych zasad, zabija bez litości, pije ludzką krew, intrygant, drugi (Stefano) natomiast odczuwa znużenie swoim wampirzym żywotem i, to rzecz szczgólnie ciekawa, neguje swoją wampirzą naturę!, od lat nie pije krwi ludzkiej ( czym się żywi, nie pamiętam, zwierzęcą krwią?, a może czymś zupełnie innym, na stronie www.vampirediaries24.pl/articles.php?article_id=6 piszą tylko, że jest na "diecie"!?) , odczuwa znużenie swoim wampirzym żywotem ...
          >

          Stefano zywi sie krwia zwierzeca. A ja ogladam dalej, bo mam TVN 7 i musze Wam powiedziec, ze dzieje sie dzieje :) I sa nowe ciekawe postaci i w ogole, ze tak powiem - Och! :)
          • barbasia1 Re: zmierzch/hulk/przeczucie/noriega / pamiętniki 11.03.11, 19:47
            A dzięki, Maniu! Jednak żywił się krwią zwierzęcą! Więc Stefano jeszcze nie jest "wegetarianinem", Edward ze "Zmierzchu" nim będzie.

            A propos pożywienia się krwią -

            Jedna ze znajomych wampirzyc Stefano i Damona, ta, która została potem aresztowana na skutek intryg Damona w jednym z odcinków, popijała krew ludzką wykradzioną ze szpitali , czy stacji krwiodawstwa w takich specjalnych workach, wbijala w nie rureczkę i popijała niczym sok z kartonika, goteskowe to było, twórcy serialu też zdaje się mieli poczucie lekkiego obciachu, na szczęście wybrnęli z tego niegłupio podchodząc humorystycznie do tej sceny ...

            • barbasia1 Re: zmierzch/hulk/przeczucie/noriega / pamiętniki 12.03.11, 14:12
              barbasia1 napisała:

              > A dzięki, Maniu! Jednak żywił się krwią zwierzęcą!
              Więc Stefano jeszcze nie jes
              > t "wegetarianinem", Edward ze "Zmierzchu" nim będzie.

              Edward jest wegetarianinem, jak sam wyznaje ale "wegetarianizm" wampirzy to rezygnacja z kwi ludzkiej i żywienie się wyłącznie krwią zwierzęcą. ...
              W takim razie zarówno Edward jaki i Stefano są wegetarianami! :)

              W "Zmierzchu" podobnie jak w "Pamiętnikach..." też pokazane są dwie biegunowe modele wampirzego życia - jeden tradycyjny,który każe zabijać ludzi, żywić się ludzką krwią, drugi

              I jakie wrażenia po "Zmierzchu"??

              Uczucie między Bellą a Edwardem (nomen omen) wypada bardzo blado w filmie, więcej się o nim mówi, delkaruje uczucia, niż je pokazuje odgrywa ...

              Mania uprzedzała że będzie słabo...
              • barbasia1 Re: zmierzch/hulk/przeczucie/noriega/KoReKtA 12.03.11, 14:36
                korekta
                > Jednak żywił się krwią zwierzęcą! Więc Stefano jeszcze nie jest "wegetarianinem", Edward ze "Zmierzchu" nim będzie.

                Edward jest wegetarianinem, jak sam wyznaje ale "wegetarianizm" wampirzy to re
                zygnacja z kwi ludzkiej i żywienie się wyłącznie krwią zwierzęcą. ...
                W takim razie zarówno Edward jaki i Stefano są wegetarianami! :)

                W "Zmierzchu" podobnie jak w "Pamiętnikach..." też pokazane są dwie biegunowe
                modele wampirzego życia - jeden tradycyjny,który każe zabijać ludzi, żywić się ludzką krwią, drugi model wiąże się z rezygnacją z tradycyjnego sposobu życia, z zabijania, z ludzkiej krwi ( co wymaga od nich pewnego wysiłku pracy nad sobą) ...

                Słavoj Żiżek, (nie wiem gdzie, bo znalazłam goły cytat bez przypisu) nabija się trochę z tych wegetariańskich, miłych (do rany przyłóż), nie posiadających kłów (nie bylo widać kłów u Edwarda nawet, kiedy wgryzał się w Bellę, żeby wyssać wampirzy jad) wampirów, pisząc tak:
                "Gdziekolwiek spojrzeć, wszędzie mamy towary pozbawione treści: piwo bez alkoholu, mięso bez tłuszczu, kawę bez kofeiny, a nawet wirtualny seks bez seksu. To i mogą być wampiry bez kłów".

                :)



                I jakie wrażenia po "Zmierzchu"??

                Uczucie między Bellą a Edwardem wypada bardzo blado (nomen omen) w filmie, więcej się o nim mówi, delkaruje uczucia, niż je pokazuje, odgrywa, takie miała wrażenia ...
                No tak Mania uprzedzała że będzie słabo ...
                • barbasia1 Re: zmierzch/hulk/przeczucie/noriega/KoReKtA 12.03.11, 14:47
                  Drugi model to walka z wampirzą naturą ...
                • grek.grek zmierzch//przeczucie/noriega, 2 słowa 12.03.11, 14:57
                  przyznam, ze nie oglądałem "zmierzchu" owego, ale z ciekawością przeczytałem Twoje oraz Wasze posty a'propos :]

                  jakoś, koniec końców, "Pamiętniki" mi skutecznie stępiły zęby, które na ów sobie cichaczem ostrzyłem. hehe.

                  "przeczucie", które Mania oceniła nieźle, jakoś mnie nie przekonało [niestety, Maniu ;)]. nie wiem, chyba miało to nawiązywać do "nolan' izmu", ale po dłubaninie z gwatwanieną, w tym właśnie kierunku - aczkolwiek pozbawionej błysktoliwości nolana - wyszło dość banalne przesłanie, że przeznaczenia nie da się uniknąć.

                  "noriega" też rozczarowujący. gra go bob hoskins - nieprzypadkowo, bo portet człowieka został podlany sporą dozą ironii, a może wręcz drwiny. trochę pajac, który nie umie sobie poradzić z zrzędliwą żoną i blondynkowatą kochanką i między nimi wygląda cokolwiek bezradnie; trochę drugoligowy watażka, który jedzie na spotkanie z castro na kubę i musi na niego czekać w wojskowej kantynie popijając kolorowe drinki i dla ożywienia wznosząc toast "za kubę !", który podchwytuję podpierający ścianę żołnierze [drugi toast "za fidela !" przyjmują jakimś mruknięciem]; trochę nieszkodliwy matołek, któremu zdarza się pogniewać na papugę. a jednoczesnie self-made man w niemal amerykańskim stylu "od pucybuta do milionera", tyle, że w świecie politycznych przewrotów i rozgrywek, kanciarz o agenturalnych kontaktach, w zamian za kasę i protekcję, czyli to co można przeczytać w jego biogramie. nieźle zrobione, rekonstruuje trochę faktów o których można poczytać do woli, i daje ów ww. szkic, rys postaci, charakteru i
                  stylu bycia noriegi prywatnie. w sumie, jakby polsatowcy zamienili kolejność - najpierw dali ten film, a po nim "przeczucie", to pretensji większym mieć by nie można :]
                  • maniaczytania Re: zmierzch//przeczucie/noriega, 2 słowa 12.03.11, 15:07
                    grek.grek napisał:

                    > "przeczucie", które Mania oceniła nieźle, jakoś mnie nie przekonało [niestety, Maniu ;)]. nie wiem, chyba miało to nawiązywać do "nolan' izmu", ale po dłubaninie z gwatwanieną, w tym właśnie kierunku - aczkolwiek pozbawionej błysktoliwości nolana - wyszło dość banalne przesłanie, że przeznaczenia nie da się uniknąć .

                    E, no spoko :) Mnie sie podobal, choc rzeczywiscie koniec troche banalny, choc przy odpowiednim klimacie "wciagalny", poza tym jak juz wiele razy pisalam - ja bardzo lubie Sandre Bullock :). Zreszta z wczorajszych propozycji to i tak bylo najlepsze ;)
                  • grek.grek Re: zmierzch//przeczucie/noriega, 2 słowa 12.03.11, 15:14
                    jakies sprzeczne komunikaty wysyłam, a to się nie godzi ;]

                    zatem : "Noriega" - rozczarowujący, bo zalatywał nieco chęcią koniecznego okpienia gościa, który Ameryce nigdy się nie podobał, ale za to był sprytnym lodokrętem i umiał jej dłuższy czas grać na nosie, czy : pod jej nosem, i to przez pewien okres : z jej własnej rekomendacji i poręki; a - niezły, bo nieźle nakręcony, po prostu. wg mnie, ofk.
                  • barbasia1 Re: zmierzch//przeczucie/noriega, 2 słowa 12.03.11, 15:49
                    grek.grek napisał:
                    > przyznam, ze nie oglądałem "zmierzchu" owego,

                    O!?!?!?!?
                    Ani nie nagrałeś "Zmierzchu" by przy innej okazji zobaczyć?
                    A od tak dawna tak zachęcałeś do oglądania !??

                    > "przeczucie", które Mania oceniła nieźle, jakoś mnie nie przekonało

                    forum.gazeta.pl/forum/w,14,122615844,123151306,Re_Przeczucie_pytanie_.html
                    > "noriega" też rozczarowujący

                    Piątek pełen rozczarowań, widzę.
                • maniaczytania Re: zmierzch/hulk/przeczucie/noriega/KoReKtA 12.03.11, 15:02
                  barbasia1 napisała:

                  > I jakie wrażenia po "Zmierzchu"??
                  >
                  > Uczucie między Bellą a Edwardem wypada bardzo blado (nomen omen) w filmie, więcej się o nim mówi, delkaruje uczucia, niż je pokazuje, odgrywa, takie miała wrażenia ...
                  > No tak Mania uprzedzała że będzie słabo ...


                  No wlasnie ;) Do tego jeszcze para glownych aktorow - kompletnie "nieapetyczna" jak dla mnie - zwlaszcza ta panna z przerosnietymi migdalkami ;) , ktora na twarzy nie pokazala nic, slownie NIC, zadnych emocji.
                  Ale muzyka byla fajna, nie? Przelaczylam sie na sam koniec, zeby obejrzec scene balowa, fajny kawalek polecial...
                  • barbasia1 Maniu, muzyka ze "Zmierzchu" 16.03.11, 13:39
                    > Ale muzyka byla fajna, nie?
                    Tak, muzyka też mi się podobała!

                    Przepiękny utwór (nie wiem, nie pamiętam jakiej scenie on towarzyszył!?) ...
                    na fortepian, znalazłam:

                    River Flows In You - Yiruma
                    www.youtube.com/watch?v=-0khVwNpFE8&feature=fvst
                    / Yiruma - pd.koreański pianista i kompozytor/
                • pepsic Re: Zmierzch 12.03.11, 15:23
                  Ee, nie było tak źle, początek przyzwoity, zawiązanie akcji z wątkiem zapożyczonym od supermena (zawsze miałam słabość) - ok. Przydałoby się więcej dystansu, niedopowiedzeń i puszczania oka. Zdecydowanie nie podobała mi się chaotyczna i tradycyjna, jak w każdym filmie grozy jatka w sali balowej oraz słabiutkie zakończenie.
                  Ps. A ja cały czas zastanawiam się, skąd znam krwiożerczą głowę rodziny;)
                  • barbasia1 Re: Zmierzch 13.03.11, 14:05
                    W zamierzeniu twórców "Zmierzch" miał być romansem w kostiumie grozy,
                    więc puszczanie oka nie pasowałoby do przyjętej konwencji, to pomysł na zupelnie inny film, romantyczną komedię z wątkami wampirycznymi!? ...

                    Mnie wątek narodzin uczucia Belli i Edwadra, jakoś mnie nie przekonuje ....

                    Zakończenie, jak pisała Mania, jest otwarte na ciag dalszy (kolejne dwie części można już chyba oglądać).

                    Tak ojciec rodziny to młody doktor z Siostry Jackie syn dówhc matek. :)
          • barbasia1 Re: zmierzch/hulk/przeczucie/noriega / pamiętniki 11.03.11, 19:53
            >A ja ogladam dalej, bo mam TVN 7 i musze Wam
            > powiedziec, ze dzieje sie dzieje :) I sa nowe ciekawe postaci i w ogole, ze tak
            > powiem - Och! :)

            Ale Ci fajnie! :)
            (W sumie też mogłabym poszukać na jakichś stronach serialowych PW i tę serię dokończyć).

            Gdyby naszła Cię czasem, Maniu, chęć podzielenia się wrażeniami, uwagami, spostrzeżeniami z PW, to pisz śmiało! :)

            • rosemadder pamiętniki 11.03.11, 21:45
              oj dzieje się dzieje...
              ten grobowiec, zasuszone wampirki:) - bardzo jestem ciekawa co będzie dalej!
              kolejne odcinki można obejrzeć na stronce: iitv.info/the-vampire-diaries/
              • barbasia1 Re: pamiętniki 12.03.11, 13:29
                Dzięki za linkę!
                "zasuszone wampirki:)"
                ???
                Wrażenia z serialu też będą mile widziane!
    • maniaczytania Jak w niebie - na dzis 12.03.11, 15:14
      polecam dla odprezenia. Bardzo przyjemny film romantyczny, na podst. ksiazki, troche smieszny, troche wzruszajacy, troche nietypowy, bo z duchem - rewelacyjnie zagranym przez Reese Witherspoon (od razu mowie - ja tez lubie :) ) - TVN godz. 20.00
      • barbasia1 Re: Jak w niebie - na dzis 12.03.11, 16:21
        A o 19.00 w TVP Kultura dziś musicalowa adaptacja ... "Lalki" Prusa!?!?

      • grek.grek "cela" spojler/"opór" 3p3/zapowiedź na za-tydzień 13.03.11, 11:41
        mnie się udało załapać na "Celę" via polsat.

        rzecz o tym, jak policaje łapią pewnego przestępcę-oszołoma, w którego chałupie
        znajdują monitor z rejestrowanym na bieżąco procesem uśmiercania porwanej przezeń, i
        niewiadomogdzie przetrzymywanej, dziewczyny - polega on na tym, ze do wielkiego
        akwarium, w którym panna siedzi wlewa się co pewien czas jakaś porcja wody. jesli więc
        nie odnajdą jej na czas, w którymś momencie się ona utopi.

        problem cały polega na tym, jak zmusić porywacza, żeby wykablował, gdzie to swoje gniazdko akwariowe uwił, skoro podczas zatrzymania wpadł on [w akwarium mnie utopcie a nie pamiętam... chyba w wyniku postrzału...] w komę i nie ma z nim kontaktu.

        z pomocą przychodzi najnowocześniejsza technologia, oczywiście. a ściślej : urządzenie z tysiącem kabelków, za pomocą którego można się połączyć z jego mózgiem, wejśc weń i
        spróbować wyciągnąć od niego potrzebną informację. specjalistką od takich zadań jest młoda
        agentka, grana przez jennifer lopez. podejmuje ona ryzyko, przy, ofk, pełnej kontroli sytuacji ze strony macherów od tych urządzeń, w postaci czarnskórej pani doktor. jest też policjant, który jak będzie trzeba to wkroczy, a poza tym - ciągle trwają przeszukania chawiry porywacza, analiza jego szpargałów, co by dotrzeć - w realu - do kluiczowych informacji w sprawie.

        no i jennifer zostaje podłączona do machiny, wprowadzona w śpiączkę, łączy się z podłączonym obok niej przestępcą, wchodzi w jego podświadomość. a w niej czeka na nią prawda stara jak świat : że źródło jego czynów ma miejsce w dzieciństwie, w molestowaniu i biciu przez tatusia. i ten tatuś ciągle go prześladuje, ciągle jest w nim obecny, więcej : syn wręcz jest własnym ojcem. wszystko to dzieje się w surrealnych dekoracjach, pełnych dziwnych hybryd ludzkopodobnych [mnie najbardziej podobała się przerysowana kulturystyka ;)], twarzy, scenografii przypominających raz to komnaty wirtualne z jakiejś gry, raz niemal malowane niby obrazy [bardzo świetny obrazek : na czymś, co przypomina pustynię, tyle że z równo zaoranymi, jak pole uprawne, rzędami piasku siedzą trzy postaci kobiece - tej samej kobiety - z nogami pod kątem prostym, i głowami zwróconymi ku górze, jak pisklaki w gnieździe czekające na pokarm - horyzont stanowią subtelnie skłębione, półciemne chmury : normalnie, wyglądało to właśnie jak jakiś ekspresjonistyczny obraz ;)]. przestępca jest chłopcem, jennifer raz księzniczką perską, raz zamkniętą w szafie bezsilną obserwatorką scenek z trudnego dzieciństwa chłopca, a raz zakonnicą...a w każdej konfiguracji koniec końców musi pojawić się ojciec chłopca, a to jako jakiś stwór z włosami skręconymi w rogi, a to jako surowy tata z pasem, a to jako jakaś groteskowa postać z horroru komiksowego. i zawsze przejmuje nad chłopcem kontrolę, do tego stopnia, ze zlewa się z nim w jedną postać. ergo : syn robi, to co robi, bo jest zwyczajnie człowiekiem zdominowanym przez father figure :].

        jennifer momentami ulega wpływom tego ojca, zaczyna się wymykać i poddawać, czyli chwieje się w swej misji. aby ratować sytuację wysłany zostaje policjant, znaczy : podłączony zostaje do maszyny. ojciec-syn wirtualnie łapie go, robi dziurę w brzuchu i wirtualnie nakręca kiszki na grilla - wiem, wiem... ;]. jennifer przygląda się temu z uśmieszkiem. policjant w wirtualu dostaje impulsy od doktorki w realu, żeby ratował jennifer wspomnieniem jej brata, czy kogo tam, który zginał w wypadku. smutne reminiscencje wyrywają jennifer spod wpływów ojca w synu, czy tam syna w ojcu ;]

        finałowo : dziewczyna w akwarium prawie utopiona. policja wpada na trop, już prawie dociera do niej, na czele ofk policjant nasz. jennifer w końcu zmuszona jest, w tym scenariuszu rozgrywającym się w podświadomości, stoczyć bój z ojcem przestępcy. zamienia się w larę croft i robi mu kuku. a tutaj : niespodzianka. gościu jest unieruchomiony, ale żyje. wiadomo więc, co musi zrobić jenny : może zabić ojca tylko za zabijając syna. nie uda się jej uratować jego duszy, wyrwać spod wpływów starego. jennifer ubrana jest w tym momencie w strój zakonnicy... ojciec i syn jednią... to się kojarzy, nieprawdaż ? ;] jenny składa go do wody i pozwala mu umrzec.
        a w realu policjant w ostatniej chwili niszczy akwarium i ocala dziewczynę. happy end. no, częściowy, bo biednego, stłamszonego w dzieciństwie porywacza nie będzie można poddać resocjalizacji.

        plastyczny i niegłupi. spodziewałem się gorszych zwłok ;]

        "Opór" - a tutaj Wam powiem, że swietnie nie było, ale i tragicznie też nie :] fakt - trochę niedorozwinięty wątek konfliktu braci bielskich, ostatecznie zbyt bardzo mgliście zostały zarysowane ich odrębne wizje rzeczywistości i postępowania, żeby usprawiedliiwić tak wylewne powitanie w ostatnim akcie.

        fakt : brakowało trochę... ja wiem - intelektu ? postawiono raczej na akcję [też momentami dość naiwną], zbytnią gruboskórność i naskórkowośc w prezentowaniu przejawów rosyjskiego antysemityzmu, wątki uczuciowe odegrano bez głębszej nuty, ale z drugiej strony, wg mnie, ratowali przedstawienie aktorzy. mnie jakoś najbardziej do gustu przypadł "ten trzeci' - jamie bell, który mnie zdobył swoją debiutancką rolę w "billym elliocie", a tutaj był ekspresyjny bardzo, w sumie najciekawszy z tych wszystkich bohaterów, jak dla mnie.

        ciekawa ta scena, kiedy żydzi linczują jeńca niemieckiego, a craig-dowódca przygląda się temu, wprawdzie ze smutkiem i niesmakiem, buntem małym wobec własnego zrozumienia starotestamentowych zwyczajów i przywilejów, i ich słuszności, ich potrzeby w tym momencie. nie trzęsie portkami o własny autorytet, że jakby im zabronił to by go przestali słuchać - nie, on wie, że im się to... należy, jakkolwiek by to brzmiało. nawet jesli ten niemiecki biedak najpewniej jest po prostu rekrutem, którego wcielono i wysłano na front, pewnie w ogóle nie posiadającym żadnych negatywnych odczuć wobec żydów, a w tym momencie, dodatkowo - przede wszystkim przerażonym człowiekiem, a nie żołnierzem. ale : poświęca go ich zemście symbolicznej, odreagowaniu strachu i krzywdy. mocna scena. też, w dużym stopniu, równoważąca, jak słusznie Pepsic zauwazyła, pewną "hollywodzkość' całej prodakszyn.

        btw, napiszę dzisiaj już - wiecie, co Czesi w Ct 1 dają w sobotę nastepną [23:55, niestety dopiero] ? otóż "Sierociniec" made in Spain ;] rzekomo, najlepszy horror ostatniej dekady. "Zapaśnik", "Sierociniec"... kurde balans, idą jak przecinak w te sobotnie wieczory, nie to co u nas w tvp... znów się będę bał przejśc z pokoju do kuchni ;]
        • barbasia1 Re: "cela" spojler/"opór" 3p3/zapowiedź na za-tyd 13.03.11, 14:45
          >wiecie, co Czesi w Ct 1 dają w sobotę nastepną [23:5
          > 5, niestety dopiero] ? otóż "Sierociniec" made in Spain ;] rzekomo, najlepszy horror [...]

          Horrory, a zwlaszcza te dobre, to ja lubię tylko i wyłącznie w Twoich streszczeniach, więc jeśli będziesz chciał nas trochę postraszyć "Sierocińcem", to znaczy podzielić się wrażeniami, opowiedzieć o czym jest ten horror, co i jak straszy, to ja bardzo chętnie przeczytam!

          >znów się będę bał przejśc z pokoju do kuchni ;]
          he, he :))))
          Nie się nie bój! Bądź dzielny, bo czekamy na streszczenie! ;}

          O "Celi" / chyba widziałam kawałeczek "Celi" ... / i o "Oporze" przeczytam wieczorem ... i też napiszę w końcu ...

          Pozdro na razie! :)
          • grek.grek jeszcze słowo o dokumencie "karnawał w rio" 14.03.11, 14:06
            hehe, postraszyć Was pewnie nie zdołam, bo horror, to taka zabawka, która działa dopiero
            w kontakcie bezpośrednim z użytkownikiem, ale na pewno postaram się napisać słów
            parę, może coś streścić... klimat straszący, to już jednak muszę Wam pozostawić do
            osobistego przetestowania, nie uda mi się go, co naturalne chyba..., zamarkować nawet :]

            haha, wiesz... nocą każdy szmer jest podejrzany, a każda ciemność kryje tysiące potencjalnych niespodzianek, choćby to była tylko czerń sąsiednego pomieszczenia własnego domu ;]

            btw, obejrzałem ten dokument o karnawale w Rio - wiesz, do tego co napisałaś mógłbym właściwie nic nie dodawać, bo zawarłaś w tym poście całą istotę rzeczy...
            co mi się w oczy rzuciło [będę trochę po-Tobie powtarzał] :
            - szkoły samby na karnawał się gotujące sponsoruje mafia, która nadzoruje nielegalne "gry w zwierzęta" [cokolwiek to jest...]; w rzeczonym dokumencie karnawał przypada, tak się składa, na moment tuż po aresztowaniu jej przywódców, nad czym boleją wszyscy uczestnicy karnawałowych wygibasów. ta mafia jest tam postrzegana dokładnie jak włoska na sycylii czy w neapolu - jako swojska grupa ludzi, którzy robią coś dobrego dla miejscowych/

            - karnawał, to święto lasu. religia. całkowicie osobna subkultura. świecka świętość. żyją nim wszyscy, niezależnie od stanów i zamożności, wykonywanego zawodu. pochłania ludzkie emocje jak czarna dziura materię.

            - "w Rio jest bieda, przemoc, wyzysk, ale nie ma samobójstw. dlaczego ? bo co roku jest karnawał, dla którego przeżycia nie tylko warto, ale wręcz trzeba żyć" - piękne, wg mnie, zdanie :] i rzeczywiście, w oczach tych ludzi, którzy są przez autorów przepytywani i spowiadani widać to szczęście z powodu karnawału, to że cały rok na niego czekają i to sens ich egzystencji, sens dla którego urzeczywistniania i doświadczania wciąż, wciąż i na nowo, dla oczekiwania na to - wszystko są w stanie przetrwać. świetna sprawa, świetna :]

            - no i : dużo fragmentów bez komentarza : tańce na sambodromach, golizna aż do zmęczenia materiału, przemarsze szkół samby... 70 % czasu :]

            -ciekawa anegdota, o facecie, który wygrał konkurs na najlepszy kostium podczas karnawału [ogromne wyróznienie, życiowy sukces] i tak się tym przejął, ze tuż po wręczeniu nagrody zmarł na zawał serca... smutne i piękne :]

            • barbasia1 Re: jeszcze słowo o dokumencie "karnawał w rio" 14.03.11, 15:13
              > haha, wiesz... nocą każdy szmer jest podejrzany, a każda ciemność kryje tysiące
              > potencjalnych niespodzianek, choćby to była tylko czerń sąsiednego pomieszczen
              > ia własnego domu ;]
              :)))
              Tak właśnie jest!
              Jakbym te słowa czytała nocą, to bym się bała, słowo daję! ;)))


              Cenne uzupełnienia!

              A propos, podobnymi zasadami rządził się karnawał w Wenecji, właśnie mi się przypomniało. Tam też na czas karnałwału, szczególnie w wiekach danych, kiedy to rozwarstwienie było bardziej widoczne wszyscy mieszkancy Wenecji stawali się równi niezależnie od społecznej pozycji społecznej , płci czy religii, a w zatarciu się tych różnić pomagały kostiumy, a przede wszytskim maski. Stąd tejpowitanie jakie w tym czasie obowiązywało wszytskich - "Buongiorno, signora maschera" (witaj pani masko).

              Na czas karnawało w Wencji zawieszano wszelkie zasady, konwenanse, normy, prawa ...
              Tak jak w Rio, mówił jeden z uczestników grzeszy się do woli potem idzie do spowiedzi(!?), potem znów grzeszy podczas karnawału, innymi normami rządzi się karnawał w Rio ...

              "w Rio jest bieda, przemoc, wyzysk, ale nie ma samobójstw. dlaczego ? bo co roku jest karnawał, dla którego przeżycia nie tylko warto, ale wręcz trzeba żyć"
              > - piękne, wg mnie, zdanie :]
              Tak. :)

              > -ciekawa anegdota, o facecie, który wygrał konkurs na najlepszy kostium podczas
              > karnawału [ogromne wyróznienie, życiowy sukces] i tak się tym przejął, ze tuż
              > po wręczeniu nagrody zmarł na zawał serca... smutne i piękne :]
              Tak.
              Greku, pokazywali tego gościa, wcześniej, jego strój, czy tylko wspomniano o o tym przypadku, o śmierci?
              • grek.grek Re: jeszcze słowo o dokumencie "karnawał w rio" 15.03.11, 13:08
                dwie rózne karnawałowe formy - ten sam cel zbożny, ze tak banalnie się odniosę :]

                nie, tego stroju zwycięskiego nie eksponowali, albo eksponowali, ale nie tak, żeby to
                można było dobitnie stwierdzić, bo akurat w momencie mówienia o tym tragicznym
                wypadku pokazywali regularną zabawę z wieloma strojami w tle, więc - nie mogę
                jednoznacznie ocenić.
                • barbasia1 Re: jeszcze słowo o dokumencie "karnawał w rio" 15.03.11, 13:40
                  grek.grek napisał:

                  > dwie rózne karnawałowe formy - ten sam cel zbożny, ze tak banalnie się odniosę
                  > :]

                  be-z-bożny ;))

                  > można było dobitnie stwierdzić, bo akurat w momencie mówienia o tym tragicznym
                  > wypadku pokazywali regularną zabawę z wieloma strojami w tle, więc - nie mogę
                  > jednoznacznie ocenić.

                  Tak, ten fragment widziałam, ale myślałam, że może na początku coś więcej pokazno ...
            • barbasia1 "Leon Zawodowiec" wczoraj PS 14.03.11, 16:10
              Wczoraj obejrzałam po raz kolejny! ;)

              Bardzo lubię ten film, lubię wiele scen np. tę na ulicy, najpierw wyłania się Leon potem mała Matydla, maszerująca dzielnie obok z kwiatkiem, najlepszym przyjacielem Leona pod pachą.

              Scenę zabawy Matyldy i Leona w zgadywanie, za jaką postać przebrana jest Matylda. Przezabawany jest moment, kiedy Matylda przebrana jest za Charliego Chaplina, na twarzy Leona wyrażającej ciężki wysiłek myślowy, widać, że już coś mu świta w głowie, że domyśla się kim jest postać, już ma na końcu języka, juz zaraz wysusi z siebie odpowiedź (widz go dopinguje, żeby wreszcie coś odgadł, bo to latwa zagadka), ale w końcu Leon mówi, że nie, wie kto to ... :))

              Najbardziej jednak lubię scenę bardzo dramatyczną, kiedy Matylda puka do mieszkania Leona po tym, jak spostrzega, co się stało z jej rodziną, Leon patrzy przez wizjer, nie otwiera, ale nie dlatego, że boi się policjantów-zbirów, Leon obawia się tej małej dziewczynki, Matyldy, czuje, że jej wyratgnięcie do jego mieszkania, na jego terytorium, zakłóci jego spokój, jego samotność ...

              A potem Matylda nadaje sens jego życiu, miłość do niej w nim pragnienie zmiany, porzucenia wiecznej tułaczki, zakorzeniania się w jakimś miejscu ...
              Ładne. :)


              • barbasia1 Re: "Leon Zawodowiec" wczoraj PS 14.03.11, 16:14
                zakłóci jego spokój, zburzy jego samotność, a tego nie chce na początku ...

                A potem Matylda nadaje sens jego życiu, miłość do niej rodzi w nim pragnienie zmiany,
                porzucenia wiecznej tułaczki, zakorzeniania się w jakimś miejscu ...
                Ładne. :)
                • rosemadder Re: "Leon Zawodowiec" wczoraj PS 14.03.11, 17:46
                  ja też kocham Leona:)
                  oprócz ww. scen wspomnę jeszcze ostatnią, jak Matylda wkopuje w ziemię kwiatek Leona, "wreszcie zapuści korzenie na dłużej"; i w tle Shape of my heart Stinga- rewelka!
                  • barbasia1 Re: "Leon Zawodowiec" wczoraj PS 15.03.11, 13:40
                    rosemadder napisała:

                    A tak, to też świetna scena! :)
        • barbasia1 Re: "cela" 14.03.11, 17:26
          Widziałam scenę - facet wisi pod sufitem na kilku hakach? szczypcach przymocowanych w kilku miejscach bezpośrednio do ... skóry!? W tle akwarium i kobieta wołająca o pomoc, to z tego filmu?

          Podóż w głąb psychiki, w podświadomość przestępcy, psychopatycznej osobowości, to dość ciekawy, efektowny pomysł, szkoda tylko że, jak mówisz film, na ogranych schematach, sterotypach bazuje, nie mówi nic nowego czego byśmy nie wiedzieli ...
          :)
    • pepsic "Dwunastu" (12) - dramat rosyjski 14.03.11, 19:30
      Dzisiaj na jedynce nie byle kto, Nikita Michałkow. Tylko dla wytrwałych, bo o godz. 23.30, na motywach "12 gniewnych ludzi" z wątkiem współczesnym, czeczeńskim. Niezłe, ale dłuugie, a nie wiem do końca o co chodzi z przerwami nocnymi i czy w związku z tym można polecać?

      Ps. "Zapaśnika" odhaczyłam zgodnie z obietnicą, więcej w drzewku.
      :)
      • grek.grek "Dwunastu"/zapaśnik/zapowiedzii 15.03.11, 13:18
        kurde balans, kompletnie przegapiłem... jak pech, to pech. może dadzą jeszcze raz wkrótce ? oglądałaś może ? oglądaliście ?

        czytałem, Pepsic, Twoje uwagi do "zapaśnika" - wiesz, mnie też się, w sumie podobało, tylko tak może... nie na miarę ogólnych zachwytów :]
        aha, wiesz, a propos tego "zmienionego wyglądu" rourke'a - podobno, w jego przypadku, nie wydano na charakteryzację ani centa; wg zgodnych opinii insiderów rurek jawi się tutaj, jako żywa antyreklama napojów wysokoprocentowych spożywanych w nadmiernych ilościach połączonych z efektami próby podjęcia kariery w sporcie pięściarskim :]

        dzisiaj pocieszenie : "3.10 Yuma" w tvp, 20:25, remake starego westernu. to było kiedyś w ct1 i umknęło mi. no i proszę - znalazło się i to w naszej publisi ;]

        wpadł mi w ręce szmatławiec z programem na następny tydzień i widzę najmniej 2 pozycje ciekawe : w tvp 1 "lektor" i, też w tvp 1 hurt locker [będzie o 22:20, więc raczej większość z nas da radę obejrzec, jeśli dotąd nie widzieliśmy (ja się już szykuję, hehe, no - oskarowiec, w końcu, nie ? ;)]. tvp zaszalała, nie ma co ;]
        • barbasia1 Re: "Dwunastu"/zapaśnik/zapowiedzii 15.03.11, 14:09
          A tak, solidnie zapracował sobie Rourke za tę nową pokiereszowaną twarz walkami bokserskimi. I ten fakt, myślę (wyobrazam sobie) musi dodawać dramatyzmu "Zapaśnikowi" ...

          Ktoś mi kiedyś mówił, że bardzo dobrą rolę Rourke zagrał w filmie "Ćma barowa" (z 1987 roku), do którego scenariusz napisał Charles Bukowski. Też gra tu bohatera, którego życie zepchnęło na margines, alkoholik...
          www.filmweb.pl/film/%C4%86ma+barowa-1987-4056
          Ciekawe czy można zdobyć gdzieś ten film, rozejrze się.


          /też prze czytałam, Pepsic, Twoje uwagi do "Zapaśnika"/

          > na następny tydzień i widzę najmniej 2
          > pozycje ciekawe : w tvp 1 "lektor" i, też w tvp 1 hurt locker [będzie o 22:20 [...]

          O! Fantastyczne wieści! :))
          /tylko zaleglości w komenatrzach muszę nadrobić!/

          A "Lektor" o jakiej porze będzie? Tez przed północą?

          Sypnęło nowościami ostatnio! :)
          • grek.grek Re: "Dwunastu"/zapaśnik/zapowiedzii 15.03.11, 15:15
            hehe, tvp się poprawia, pytanie : na jak długo ?, bo to nie pierwszy raz... moze to efekt
            objęcia prezesury przez nowego jegomościa ? wiesz, cokolwiek by za tym nie stało... chwilo
            trwaj.

            'sierociniec', "lektor", "hurt locker" - szykuje się niezły zestaw 'domowego kina', licząc od soboty ;]

            oj, nie pamiętam, o której "lektora" dają... chyba w poniedziałek ma być.

            sprawdzam... jest - 23:40, niestety, dopiero... w następny poniedziałek.

            no nic, może i komercyjne z 2 tytuły dorzucą i jako kinomani będziemy mogli uznać, że
            coś się tam dzieje, w tych wszystkich telewizjach :]
            • barbasia1 Re: "Dwunastu"/zapaśnik/zapowiedzii 15.03.11, 15:31
              > hehe, tvp się poprawia, pytanie : na jak długo ?, bo to nie pierwszy raz... moz
              > e to efekt objęcia prezesury przez nowego jegomościa ? wiesz, cokolwiek by za tym nie >stał o... chwilo trwaj.

              Tak chwilo trwaj!
              Ale wiesz, przykre to, że dobry film w polskiej telewizji stał się takim rarytasem w morzu seriali, powtórek seriali, głupawych programów .

              /Pogubiłam się już w tych prezesach zarządach TVP. :)/

              Greku, mamy tu z Pepsic pytanie odnośnie filmu "Przeczucie", czy mógłbyś zapokoić naszą ciekawość!?? / jednym zdaniem/
              forum.gazeta.pl/forum/w,14,122615844,123151306,Re_Przeczucie_pytanie_.html
              • maniaczytania ja nie grek, ale w stosownym 15.03.11, 18:12
                miejscu odpowiedzialam :)

                barbasia1 napisała:
                > Greku, mamy tu z Pepsic pytanie odnośnie filmu "Przeczucie", czy mógłbyś zapokoić naszą ciekawość!?? / jednym zdaniem/ forum.gazeta.pl/forum/w,14,122615844,123151306,Re_Przeczucie_pytanie_.html
                • barbasia1 Re: ja nie grek, ale w stosownym 16.03.11, 13:12
                  maniaczytania napisała:

                  > miejscu odpowiedzialam :)

                  Bardzo dobrze, Maniu, zrobiłaś! Dziękuję/my za tę informację! :))
              • grek.grek Re: "Dwunastu"/zapaśnik/zapowiedzii 16.03.11, 13:40
                wiesz, z drugiej strony - ile można dziennie obejrzeć filmów, powiedzmy : "dobrych", tak żeby móc je każdorazowo pomemłać "w zębach", przetrawić, a po 2 tygodniach nie mieć dość ? :]

                na mój gust, 2 dobre filmy na 3 dni, ew. w weekend 3 na 3 - to byłoby całkiem nieźle. 7 w tygodniu, powiedzmy - wg mnie, to byłoby optimum.

                a teraz, jeśli są 3, to już dobrze... czyli, o połowę za mało :] seriale niech tam sobie będą, zawsze ich więcej być musi, no taka już kolej rzeczy. wiesz jak jest... w końcu, ile można przed tv siedzieć ? mnie wystarczają 2-3 powody dziennie, żeby włączyć, usiąść i pooglądać, więc jak je dostaję, to jestem zupełnie zadowolony :]

                widze, ze Mania wzięła Wasze zlecenie na siebie, więc... dzięki, Maniu :]
                • barbasia1 Re: "Dwunastu"/zapaśnik/zapowiedzii 16.03.11, 15:11
                  Racja, co za dużo to niezdrowo. Zwłaszcza, jak się chce (a chce) potem pogadać trochę o filmie, podzielić wrażeniami, skomentować film na forum!

                  Dobry film jest rarytasem o ludzkiej porze, to właściwie miałam na myśli. Sporo dobrych filmów owszem pojawia się w telewizji (patrz: nasz wątek), ale w porze niedostępnej dla przeciętnego widza, więc trudno te filmy uwzględniać w ogólnym rozrachunku ...
                  (my tu mamy szczęście, tylko dzięki Tobie je znamy, poznajemy! :))

                  > na mój gust, 2 dobre filmy na 3 dni, ew. w weekend 3 na 3 - to byłoby całkiem n
                  > ieźle. 7 w tygodniu, powiedzmy - wg mnie, to byłoby optimum.

                  To ja mam skromniejsze wymagania, 3, 4 dobre filmy na tydzień (do własnoocznego obejrzenia) o ludzkiej porze by mi wystarczyły. :)

                  • grek.grek Re: "Dwunastu"/zapaśnik/zapowiedzii 17.03.11, 13:27
                    o, ludzka pora - fakt : rzecz bezcenna, a deficytowa, zwłaszcza w publicznej.

                    hehe, z tym poznawaniem, to cała przyjemność po mojej stronie ;]

                    • barbasia1 Re: "Dwunastu"/zapaśnik/zapowiedzii 17.03.11, 20:58
                      > hehe, z tym poznawaniem, to cała przyjemność po mojej stronie ;]

                      :)))
            • barbasia1 Re: "Dwunastu"/zapaśnik/zapowiedzii 15.03.11, 16:04
              > sprawdzam... jest - 23:40, niestety, dopiero... w następny poniedziałek.

              Ech, szkoda!!!
              Nowość o takiej porze, ręce opadają! :/

          • pepsic Re: "Dwunastu"/zapaśnik/zapowiedzii 15.03.11, 16:09
            Dramatyzmu też, ale przede wszystkim realizmu.
            W stosunku do "Lektora" pozwoliłam sobie w swoim czasie na kilka krytycznych uwag.
            • barbasia1 "Dwunastu"/zapaśnik/zapowiedzii/Lektor 15.03.11, 16:17
              pepsic napisała:

              > Dramatyzmu też, ale przede wszystkim realizmu.
              > W stosunku do "Lektora" pozwoliłam sobie w swoim czasie na kilka krytycznych uw
              > ag.

              I realizmu.

              A tak, pisałaś o "Lektorze" i był to mało zachęcający komentarz ...
              forum.gazeta.pl/forum/w,14,114814528,116666200,Re_Lektor_.html
              • barbasia1 Re: "Dwunastu"/zapaśnik/zapowiedzii/Lektor 15.03.11, 16:20
                La bruja była rozczarowana i filmem i książką:

                forum.gazeta.pl/forum/w,14,114814528,116703003,Re_Lektor_.html
                Ale to nas nie zniechęca, prawda, Greku? :)
                • pepsic Re: "Dwunastu"/zapaśnik/zapowiedzii/Lektor 15.03.11, 16:32
                  I słusznie. Mam film w głowie, jak będziecie po, chętnie się dopiszę.
                  • barbasia1 Re: "Dwunastu"/zapaśnik/zapowiedzii/Lektor 16.03.11, 13:52
                    pepsic napisała:

                    > I słusznie. Mam film w głowie, jak będziecie po, chętnie się dopiszę.

                    Koniecznie! (jak dobrze, że oglądałaś już!)
                    Na Manię i innych też liczymy ...
                • grek.grek Re: "Dwunastu"/zapaśnik/zapowiedzii/Lektor 16.03.11, 13:42
                  hehe, no way, oglądamy :]

                  a potem skonfrontujemy wrażenia i opinie, mam nadzieję.
                  • barbasia1 Zapowiedzii/Lektor 16.03.11, 14:07
                    Obowiązkowo /skonfrontujemy wrażenia i opinie/!!! Paskudne zmęczenie przedwiosenne już powoli przechodzi! /Co roku to samo o tej porze! ://
                    Ale praca ważna ciąży na głowie ...
                    Nieważne! :)

                    Obejrzę wcześniej "Lektora"! Juz go nawet znalazłam.. Okiem rzuciłam na początek i ... momenty były! :) (tym bardziej trzeba obejrzeć na własne oczy, prawda! ;) I zgrabna pupa Kate Winslet! I ładny chłopiec. I uczucie ... :)



        • pepsic Re: "Dwunastu"/zapaśnik/zapowiedzii 15.03.11, 16:15
          Kiedyś "Dwunastu" oglądałam. Za długie i zbytnio przegadane, ale z potencjałem i rosyjską duszą.
          • barbasia1 Re: "Dwunastu"/zapaśnik/zapowiedzii 15.03.11, 16:22
            Za późno wczoraj. Innym razem, dla "rosyjskiej duszy"!

            "Dróżnik" mi w głowie zalega! ;)
        • maniaczytania Re: "Dwunastu"/zapaśnik/zapowiedzii 15.03.11, 18:13
          no, to "Hurt lockera" ciekawa jestem, tym bardziej, ze bylby jak znalazl do wyzwania oscarowego, do ktorego sie przylaczylam :) - szczegoly u mnie
          • pepsic Re: "Dwunastu"/zapaśnik/zapowiedzii 15.03.11, 21:15
            Nie wiem, jakim cudem, ale i ja doliczyłam się uczciwie trzydziestki.
            Ze swej strony polecałabym: Za wszelką cenę, Lot nad kukułczym gniazdem i typowo babskie Rebekę, Przeminęło z wiatrem.
          • grek.grek Re: "Dwunastu"/zapaśnik/zapowiedzii 16.03.11, 13:57
            "casablanca" w poczekalni jeszcze ? ;]

            "nocnego kowboja" nigdy nie trafiłem, czekam wciąż na szansę.

            "lot nad kukułczym"/"annie hall"/"łowca jeleni" - must-see, Maniu :]

            oskary z lat 80-tych są zdecydowanie, jako całość, bez szału - "pluton" i "amadeusz" dystansują resztę o całą długość : są - i atrakcyjne do oglądania, i do głębszego namysłu nad człowiekiem/światem/społeczeństwem. wg mnie - reszta, pomijając "gandhiego", którego nie widziałem, jest albo-albo albo w ogole ;]

            "wożąc panią daisy" - miły, ciepły, optymistyczny, ale czy wybitny ? mam wątpliwości.

            "za wszelką cenę" - o, atrakcyjny i do namysłu :] ale rozwiązania [niekoniecznie finałowe, a raczej te prowadzące do finału bezpośrednio] dość dyskusyjne i całkiem przeforsowane pod masowego widza :]




            • maniaczytania Re: "Dwunastu"/zapaśnik/zapowiedzii 16.03.11, 18:29
              grek.grek napisał:

              > "casablanca" w poczekalni jeszcze ? ;]
              > "nocnego kowboja" nigdy nie trafiłem, czekam wciąż na szansę.
              > "lot nad kukułczym"/"annie hall"/"łowca jeleni" - must-see, Maniu :]

              Hmm, to nie tak, ze ja tych nie widzialam, ja bylam po prostu bardzo uczciwa wobec siebie, i jesli filmu nie widzialam dokladnie w calosci od poczatku do konca to go nie zaliczylam :)
              A "Nocny kowboj" tez fajnym filmem jest.

              > oskary z lat 80-tych są zdecydowanie, jako całość, bez szału - "pluton" i "amadeusz" dystansują resztę o całą długość : są - i atrakcyjne do oglądania, i do głębszego namysłu nad człowiekiem/światem/społeczeństwem. wg mnie - reszta, pomijając "gandhiego", którego nie widziałem, jest albo-albo albo w ogole ;]

              Wiesz, tak ogolnie, to jest jakos bez szalu, jak spojrzy sie na cala liste, to bardzo dobre filmy z glebszym przeslaniem przeplataja sie z takimi, nawet nie wiem, jak je nazwac, innymi. Bo np. takie "Milczenie owiec" to dobry film, ale jednak zwykly kryminal. O "Zakochanym Szekspirze" nie wspomne litosciwie.


              > "wożąc panią daisy" - miły, ciepły, optymistyczny, ale czy wybitny ? mam wątpliwości.

              On chyba dostal Oscara bardziej za inne ukazanie "afroamerykanina", nie jako tego "zlego".


              > "za wszelką cenę" - o, atrakcyjny i do namysłu :] ale rozwiązania [niekoniecznie finałowe, a raczej te prowadzące do finału bezpośrednio] dość dyskusyjne i całkiem przeforsowane pod masowego widza :]

              Musze w koncu obejrzec, zwlaszcza, ze posiadam go na dvd ;)
              • ewa9717 Re: "Dwunastu"/zapaśnik/zapowiedzi 16.03.11, 18:46
                A co na dziś proponujecie?
                • barbasia1 Dziś "WikiLeaks: Wojna, kłamstwa i kasety wideo" 16.03.11, 20:46
                  ewa9717 napisała:

                  > A co na dziś proponujecie?

                  A może film dokumentalny, i to świeży na czasie - "WikiLeaks: Wojna, kłamstwa i kasety wideo" (USA-Francja , 2011) w TVP1 o bardzo przyzwoitej porze, o 22.05.

                  Dokument prezentuje mity i sekrety, jakie dotyczą najsłynniejszej w ostatnim czasie witryny internetowej, umożliwiającej publikowanie w sposób anonimowy często tajnych czy rządowych dokumentów przez informatorów chcących zasygnalizować działania niezgodne z prawem. Autorzy filmu pokazują, co tak naprawdę kryje się za szyldem WikiLeaks, co stało u źródeł jego powstania, jakimi motywami kieruje się jego założyciel Julian Assange oraz jego wspólnicy, a przede wszystkim czy informacje ujawniane przez serwis są prawdziwe. Film stawia pytania o granice niezależnego dziennikarstwa śledczego i pokazuje, w jaki sposób może ono zachwiać politycznymi karierami rządzących i zmienić współczesny świat.

                  tv.gazeta.pl/program_tv/0,110740,8651580,,,1281652,WikiLeaks_Wojna_klamstwa_i_kasety_wideo.html
                  Strony gazeta telewizyjnej GW jakieś efektowniejsze!?
    • barbasia1 OT muzyczny na dziś/utwór ze "Zmierzchu" 16.03.11, 13:45
      na fortepian, : nie wiem, nie pamiętam jakiej scenie on towarzyszył!?
      Piękny, liryczny, pełen tęsknoty ...

      River Flows In You - Yiruma
      www.youtube.com/watch?v=-0khVwNpFE8&feature=fvst
      / Yiruma - pd.koreański pianista i kompozytor/
      • barbasia1 Re: OT muzyczny na dziś/utwór ze "Zmierzchu" 16.03.11, 13:45
        Link raz jeszcze:

        www.youtube.com/watch?v=-0khVwNpFE8&feature=fvst
      • grek.grek OT muzyczny na dziś/utwór ze "Zmierzchu"/a dziś ? 17.03.11, 13:32
        soundtrack ratuje ten film, chyba ?.. zgadza się ? :]

        21:30 - Red Eye, dzisiaj w tvn. nie wiem, co zacz, ale opis pachnie schematem na kilometr : samolot, sympatyczna dziewczyna w łapach terrorysty planującego zabójstwo polityka...

        no i zestaw czwartkowy, podstawowy, czyli... "siostra jackie" tvp2, 22'40".
        • pepsic Re: Red Eye 17.03.11, 17:54
          Nie taki tragiczny, na jaki wygląda. Z pewnością nie przebije kanadyjskiego gniota pod wdzięcznym tytułem "Kochaj sąsiada swego", który nie wiem po co oglądałam wczoraj na jedynce, niby thriller tylko bez grosza dramatyzmu, za to ze wszechogarniającą nudą i 100%-ową przewidywalnością - radzę omijać z daleka.
          Ps. A propos 8 mili - film za ww. piosenkę zdobył Oskara.
        • barbasia1 Re: OT muzyczny na dziś/utwór ze "Zmierzchu"/a dz 17.03.11, 21:42
          grek.grek napisał:

          > soundtrack ratuje ten film, chyba ?.. zgadza się ? :]

          Obawiam się, że tak ...
          Powiem Ci, że ciekawsze od filmu (pierwszej części filmowej Sagi) wydały mi się sprawy okołofilmowe, kwestie fenomenu książki/ filmu i jej/ jego odbioru, a jeszcze bardziej zaintrygował mnie sam motyw wampira w kulturze, sztuce itd. ...

          Tu jeden z dość ciekawych arykułów na ten temat:

          blood-luna.ovh.org/index2.php?ID=artykuly/bestianowegotypu

          /Jaka szkoda, że nie obejrzałeś w końcu "Zmierzchu" .../

          Ja biorę dziś zestaw czwartkowy, a na dokladkę trzeci odcinek "Instynku" w ramach dawania szansy serialowi. Drugiego odcinka nie oglądałam, leicął wtedy "Opór" (a Ty, Greku, widziałeś, miałam Cię o to już kilka dni temu wczesniej spytać.).

          :)

          Lecę na "Instynkt" ... :)
          • grek.grek Re: OT muzyczny na dziś/utwór ze "Zmierzchu"/a dz 18.03.11, 14:18
            no cóż, może jeszcze kiedyś okazja do "zmierzchu się nadarzy :]

            zrezygnowałem, póki co, z "instynktu". zbyt "kryminalni"-podobny, niestety.
            • barbasia1 Re: OT muzyczny na dziś/utwór ze "Zmierzchu"/a dz 18.03.11, 14:44
              grek.grek napisał:

              > no cóż, może jeszcze kiedyś okazja do "zmierzchu się nadarzy :]

              No myślę! Skoro TVN szarpnął się na kupno "Zmierzchu" (a może nawet całą serię kupi) jeszcze nie raz a mnóstwo razy zaserwuje go widzom! Będę czuwać! ;))

              > zrezygnowałem, póki co, z "instynktu". zbyt "kryminalni"-podobny, niestety

              / oba seriale, przypominam, łączy ten sam scenarzysta !?/

              Ja bym powiedziała, że serial "Kryminalni" jest nawet lepszy w prównaniu z "Instynktem", widziałam kilka odcinków "Kryminalnych", w tym chyba najlepsze z całej serii trzy odcinki mrocznego, klimatycznego "Typtyku śląskiego" (wprawdzie zakończenie czyli szczęśliwie uratowanie Basi było oczywiste i do przewidzenia , jednak tryptyk do końca trzymał w napięciu.

              Instynkt ... cdn.


              • pepsic Re: OT muzyczny na dziś/utwór ze "Zmierzchu"/a dz 18.03.11, 18:20
                Pójdę dalej, pierwsze odcinki "Kryminalnych" były o niebo lepsze od "Instynktu" z absolutnym nr 1 "Miasteczko" w reż. Patryka Vegi. Tryptyk też niezły, niestety po pierwszym odcinku odpuściłam, bo zamykanie żywcem w trumnie nie dla mnie.
                Zmanierowana Stenka z jedną miną na krzyż coraz bardziej staje się irytująca, nie uważasz Barbasiu?
                • maniaczytania Re: OT muzyczny na dziś/utwór ze "Zmierzchu"/a dz 18.03.11, 19:07
                  E tam, gadajcie sobie co chcecie, mnie tam sie "Instynkt" podoba :)
                  Widac inspiracje hamerykanskie, co serialowi sluzy. D. Stenka mi nie przeszkadza, bo bardzo ja lubie, S. Bobrowski - moze tam tylko chodzic albo stac hehe ;))))) Denerwuje mnie P. Krolikowski lekko i M. Zukowska -bardzo!

                  Musicie przyznac jednak, ze wczorajszy odcinek byl smutny bardzo ...
                  • barbasia1 Re: OT muzyczny na dziś/utwór ze "Zmierzchu"/a dz 19.03.11, 19:12
                    > Musicie przyznac jednak, ze wczorajszy odcinek byl smutny bardzo ...

                    Był bardzo smutny, to prawda.
                    Wczoraj też po raz pierwszy udało się wykrzesać nieco mrocznego natroju (którego dojmujący brak tak się rzucił w oczy w pierwszym odcinku) - myślę tu zwłaszcza o scenie na cmentarzu - poprzez najazdy kamery na kamienny nagrobek z lekko podniszczoną postacią dziecka i na wielkie drzewa z łysymi konarami i gałęzimi powiewającymi na wietrze na tle ponurego nieba pokrytego szarymi ciężkimi chmurami...

                    A propos okoliczności śmierci dziecka, nie sądzicie, że były one jednak wydumane? Na pierwszy rzut oka historia wygląda dość spójnie, na drugi intryga wydała mi się grubymi nićmi szyta , przede wszytskim zbrodnia zupełnie nie pasuje mi do zarysowanej w filmie postaci, która jej dokonała.

                    >S. Bobrowski - moze tam tylko chodzic albo stac hehe ;))

                    To ja mam tak z Pawłem Królikowskim. :))
                    > Widac inspiracje hamerykanskie, co serialowi sluzy.

                    Właśnie , nie jestem pewna, czy to serialowi służy.
                    Amerykanie są specjalistami w serialach kryminalnych, po co więc robić słabszą kopię tego samego.

                    Kierująca się "instynktem", stosująca niekonwencjonalne metody jak hipnoza empatyczna pani detektyw Oster rzeczywiście przypomina Patricka Jane'a z Mentalisty, masz rację, Maniu.



                    • pepsic Re: OT muzyczny na dziś/utwór ze "Zmierzchu"/a dz 19.03.11, 22:34
                      W świetle sprawy Szymona (wiem, mało adekwatnej, ale jednak), czy dwulatka z Cieszyna - motyw śmierci dziecka nie do końca chyba wydumany, choć z pewnością naciągany. Mnie zastanowiło,j ak rodzice pozwalali błąkać się małej dziewczynce po wyludnionym cmentarzu, również zawieranie znajomości przez policjantkę w tych okolicznościach wydawało mi się mocno dyskusyjne.
                      Nie mam pojęcia, kto zacz mentalista.
                      • barbasia1 Re: OT muzyczny na dziś/utwór ze "Zmierzchu"/a dz 20.03.11, 16:15
                        Coś ostatnio nie mogę się precyzyjnie wysłowć!? :/

                        Nie o sam motyw mi chodziło, chęć pozbycia się dziecka (tu z powodu niechęci do chłopca młodej, prymitywnej żony mającej już swoje dziecko) rozumiem (choć to rzeczywiście, ciężko i z trudem mieści mi się w głowie), myślałam raczej o tym, że zbrodnia nie pasowała mi do rysu osobowosciowego ojca. Fakt, że bardzo mu zależy na młodej żonie, która szantażuje go odejsciem, nie chce po raz drugi przeżywać rozstanie z ukochaną kobieta, po tym jak jego poprzednia nie wiadomo dlaczego go zostawiła, jest więc gotów dla żony zrobić absolutnie wszytsko, ale jednak jest to człowiek w miarę inteligentny, zrównoważony, nie mający skłonności sadystycznych, ani psychoatycznych? /na początek się spóźniłam/, nie mający problemu z emocjami, agresją, jest empatyczny, nie pozbawiony wyższych uczucić!? i wykazuje o chłopca realną troskę ... (chłopak ma problem tylko z macochą)

                        Czy ktoś taki może z zimną krwią zaplanować mordestwo, zwłaszcza, że oddanie dzieciaka do rodzinnego domu dziecka, do rodziny zastępczej jest o wiele łatwiejsze, bezpieczniejsze niż zabójstwo. Cierpienie z powodu rozsatania można zniwelować na pewno na początku częstymi wizytami (myslę, że zdrowy na umyśle człowiek tak powinien najpierw kombinować, zabójstwo to ostateczność ...)

                        Tłumaczenie mężczyżny, że nie oddał go do domu dziecka, bo chłopak by tam cierpiał, a on razem z nim wydaje mi się strasznie nieprawdziwe, szeleści papierem ... (ale może ja sią na zawiłościach ludzkiej psychiki nie znam).

                        Okoliczności w jakich popełniono zbrodnię - podłożenie bomby pod samochód z dzieckiem samym w środku miasta są imo idiotyczne (no tak, ale wybuch jest bardzo filmowy)!? Zbrodni z zawyczaj dokonuje się w ukryciu, by nikt nigdy się o niej nie dowiedział (jak w przypadku wstrzasającej sprawy chłopca z Cieszyna).

                        Mnie zastanowiło,j ak rodzice pozwalali błąkać się małej dziewczynce
                        > po wyludnionym cmentarzu, również zawieranie znajomości przez policjantkę w ty
                        > ch okolicznościach wydawało mi się mocno dyskusyjne

                        A tak, to kolejna sprawa, kolejny zarzut, też mi się to rzuciło w oczy.

                        "Mentalista" leci w poniedziałki na TVN o 22.35
                        www.filmweb.pl/serial/Mentalista-2008-477417
                        Przyznam, że nie oglądam Mentalisty regularnie (ja wiadomo w poniedziałki jest teatr, albo Tomasz Lis na żywo).

                        • pepsic Re: OT muzyczny na dziś/utwór ze "Zmierzchu"/a dz 20.03.11, 17:48
                          Facet został zmanipulowany przez wredną sukę, co wcale nie usprawiedliwia. Podobnie jak w przypadku zabójstwa czteroletniego Michałka, którego za namową matki wrzucił do Wisły jej konkubent z upośledzonym kolegą, wcześniej uprowadziwszy dziecko z przedszkola, co pokazuje, że życie pisze prawdziwe scenariusze.
                          • barbasia1 Re: OT muzyczny na dziś/utwór ze "Zmierzchu"/a dz 21.03.11, 15:21
                            pepsic napisała:

                            > Facet został zmanipulowany przez wredną sukę, co wcale nie usprawiedliwia.

                            Tak.

                            Podobnie jak w przypadku zabójstwa czteroletniego Michałka, którego za namową matki wrzucił do Wisły jej konkubent z upośledzonym kolegą, wcześniej uprowadziwszy
                            > dziecko z przedszkola, co pokazuje, że życie pisze prawdziwe scenariusze.

                            Ale zauważ, że Michałka mordują dwa prymitywy (jeden z nich to konkubent matki, zatem nie spokrewniony, kótry też żadnych praw do dziecka nie miał i żadnej opieki nie sprawował i prawdopodobnie nie czuł emocjonalnego zaangażowania w dziecko; podobno Michałek mówił do niego "tatusiu"), które otrarły się o środowisko kryminalistów (ojciec konkubenta matki Michałka był kryminalistą, pomocnik obracał się w podejrzanym towarzystwie).

                            Chodzi mi o to, że osoba, która nie ma kryminalnej przeszłości, kontaktów z takim środowiskiem, jest zdrowa na umyśle, ma prawidłowo rozwinięty system pojęć moralnych (a takim jawił się ojciec) nie powinna nie powinna do tego stopnia dać się zmianipulować, by popełnić morderstwo na dziecku, które kocha.

                            Zresztą żona (suka, to prawda) w serialu wcale nie namawiała męża do zabójstwa dziecka, o ile dobrze pamiętam. Móiwła, że chcłopca trzeba się "pozbyć", chyba nawet tak dosłownie się wyraziła - "pozbyć się", mówiła, "albo ona albo chłopak" ...
                            • barbasia1 Re: OT muzyczny na dziś/utwór ze "Zmierzchu"/a dz 21.03.11, 15:31
                              Na pomysł morderstwa wpada sam ojciec, na zimno kaluluje, potem sam go dokonuje (i wraca do domu jakby nigdy nic). A na pytanie, dlaczego nie oddał do domu dziecka chłopca, mówi, że chłopiec by cierpiał w domu dziecka, a on razem z nim!?
                              Taki z niego wrażliwiec!???
                              Nie trzyma się to kupy.
                    • barbasia1 Re: OT muzyczny na dziś/utwór ze "Zmierzchu"/a dz 20.03.11, 17:26
                      maniaczytania napisała:
                      > > Widac inspiracje hamerykanskie, co serialowi sluzy.
                      >
                      > Właśnie , nie jestem pewna, czy to serialowi służy.
                      > Amerykanie są specjalistami w serialach kryminalnych, po co więc robić słabszą
                      > kopię tego samego.

                      Korekta
                      Przenoszenie wzorców amerykańskich powielnie schematów, chyba nie jest dobrym pomysłem, nie dość, że to nie jest oryginalne, to jeszcze na tle doskonałych amerykanskich produkcji widać słabości (kopie zawsze będa słabsze). Poza tym w tych schematach zachodnich gubią się gdzieś nasze polskie realia ...

                • barbasia1 Re: OT muzyczny na dziś/utwór ze "Zmierzchu"/a dz 19.03.11, 20:30
                  Tryptyk też niezły, nies
                  > tety po pierwszym odcinku odpuściłam, bo zamykanie żywcem w trumnie nie dla mnie.

                  Doskonale rozumiem! :)

                  > Zmanierowana Stenka z jedną miną na krzyż coraz bardziej staje się irytująca, n
                  > ie uważasz Barbasiu?

                  Stenka/Oster cały czas mruży oczy, jakby usiłowała sobie COŚ przypomnieć, coś co działo się w dalekiej przeszłości, tak interpretuję tę minę, bez irytacji... ;)

                  Przedwczoraj kolejna karta została odkryta, od 15 lat nikt o nazwisku Oster nie pracował w policji, w wydziale kryminalnym ...

                  Zbierzmy zatem informacje z obejrzanych dotąd odcinków (zgodnie z intencją twórców tajemnicza przeszłość komistarz Oster jest spoiwem odcinków i powoli będzie odsłaniać się przed widzem i... przed nią samą!?), nie wiadomo skąd Oster wzięła się na komendzie, co robiła wcześniej. Od 15 lat nikt o nazwisku Oster nie pracował w policji. Poza tym wspomina coś o swoim dziecku, którego jednak nie poznajemy, nie poznajmy bliskich osób (zna ją tylko Jan Rogoż /P. Królikowski / i tylko on coś może więcej o niej powiedzieć (zdaje się za tydzień ma coś wyjawić, naciskany przez Tarkowskiego/ Bobrowskiego / . A i dziwi się najnowszym nowinkom technicznym np. kuchence z płytą indukcyjną, jakby o niej wcześniej nie wiedziała.

                  Stawiam na jakąś długą amnezję, spowodowaną tragicznym wypadkiem, albo zemstą przestępcy ... !?
                  :)
                  • pepsic Re: OT muzyczny na dziś/utwór ze "Zmierzchu"/a dz 19.03.11, 22:17
                    Moje typy z przymrużeniem oka:
                    1. Nikczemnik mąż uwięził ją w piwnicy na 15 lat i porwał dziecko, więc trochę jej się pomieszało.
                    2. Jest świadkiem koronnym po przejściach zesłanym na antypody bądź podwójną, poczwórną agentką ze zdolnościami nadprzyrodzonymi ew. była przestępczynią nie z własnego wyboru (np. odwet za stratę dziecka) zwerbowaną do pracy w policji z powodu wymienionych zdolności.
                    3. Jest była członkinią grupy antyterrorystycznej, na skutek jednej z akcji, być może w wyniku zdrady, zapadła w 15-letnią śpiączkę.


                    • barbasia1 Re: OT muzyczny na dziś/utwór ze "Zmierzchu"/a dz 20.03.11, 12:56
                      hehe :)

                      Widzę, że poszłaś na całość! :)

                      Kto wie, czy w tych pisanych półżartem przypuszczeniach nie tkwi ziarno prawdy! Zobaczymy. Jeszcze daję szanse serialowi! :)
    • pepsic "8 mila" - z wczoraj na TVN7 17.03.11, 17:35
      Nie wiem, jak u was z pogodą, u mnie bez muzyki ani rusz, więc na wszelki wypadek przypomnę dobry kawałek z "8 mili "(tak, nadganiam zaległości, szkoda, że nie wszystkie się da):
      www.youtube.com/watch?v=jW5f5OQSdsM
      O filmie wspominaliśmy, trudno coś dodać do wyczerpującego podsumowania Greka:)
      • barbasia1 Re: "8 mila" - z wczoraj na TVN7 17.03.11, 21:46
        U nas też deszczowo, smętnie i śpiąco. Muzyka z "8 mili" świetna na taką pogodę, działo pobudzajaco! ;)

        A propos deszczu - coś muzycznego w temacie

        Ryuichi Sakamoto - Rain

        www.youtube.com/watch?v=8tKfYwc4zxA&feature=BF&list=MLGxdCwVVULXdC6Upu4IKVVI6_5BzjA6wT&index=2
        • pepsic Re: "8 mila" - z wczoraj na TVN7 18.03.11, 18:09
          Jakie to ładne :)

          Nie potrafię umiejscowić utworu ze Zmierzchu, wampir Edwardo coś ukochanej brzdąkał na pianinie, ale sama nie wiem.
    • grek.grek "I want You" z wczoraj, via tvp1, spojler 18.03.11, 14:15
      leciało to w tvp1, po północku.

      będę opowiadał, więc jakbyście chcieli jednak sobie obejrzeć sami, to - pod zadnym pozorem nie czytajcie. powiem tylko, ze dobre to kino.

      rzecz się rozbijała o pewne zdarzenie z przeszłości, powoli odkrywane w kolejnych scenach - chłopak romansował z dziewczyną, nakrył ich jej ojciec, doszło do awantury... ojca wyniesli nogami do przodu. chłopak dostał za to 13 lat puszki. po 8 wychodzi warunkowo.

      dziewczyna pracuje w zakładzie fryzjerskim. jest atrakcyjna, wzbudza zainteresowanie
      płci bardzo brzydkiej oraz nieskończenie brzydszej. ale... no sex. żadnych takich. jedyna
      więź łączy ją z przypadkowo spotkanym [zderzyli się niefartownie, kiedy ona jechała rowerem, a on szedł, ona zgubiła łańcuszek, on ją znalazł w tym zakładzie eksluzIwnym i jej go przyniósł, razem z kwiatami i od razu usiadł do strzyżenia włosów...] 14-letnim chłopcem, który się w niej podkochuje. chłopak mieszka z siostrą [chętnie romansującą amatorką-wokalistą smoothjazzową wokalizującą w miejscowym klubie] za miastem, w otoczeniu plażopodobnym, w domku przy wodzie [morzu, chyba ;)]. jest fanem techniki - mikrofony zasięgowe, nagrywarki, cuda ma w chałupie. chętnie podsłuchuje. seks siostry. łazi za fryzjerką i ją też nagrywa - jej randki kończone odmową seksu, z czym niektórzy się pogodzić nie umieją. jak np. facet, którego wyciąga ona z klubu, który odczepia się od niej dopiero potraktowany butelką przez... naszego garownika, co wyszedł z paki.

      co ciekawe, ten chłopiec nie mówi w ogóle. po jakiejś rodzinnej tragedii [oboje rodzice jego i wokalistki nie żyją i chyba z ich śmiercią powstał w nim uraz emocjonalny] zaniemówił. w postaci fryzjerki widzi - i matkę, której mu wyraźnie brakuje [całą ścianę nad łóżkiem ma zaklejoną zdjęciami zmarłej] i idealny obiekt seksualny, no bo przeca to... ten wiek, a najpewniej także i ideał westchnień platonicznych całkowicie. taka mieszanka.

      no i garownik ma nadzieję odzyskać fryzjerkę. a ona nie chce z nim w ogole rozmawiac. ale - nie mówi mu tego, próbuje uciekać ciągle. tylko po to, koniec końców, żeby skończyło się to namiętnym seksem między nimi. ona nie umie, zatem, seksualnie się spełniać z kimokolwiek innym niż on, a on chce z nią koniecznie się znów związać. no i niby seks, niby żar, a tutaj kuratorka chłopaka mówi mu, ze fryzjerka doniosła na niego, że ją nachodzi... on próbuje z nią porozmawiać : w co ty grasz, czego chcesz, o co chodzi ?, ale ona mu tej rozmowy odmawia.
      kuratorka radzi chłopakowi, żeby wyjechał, bo przez tę pannę wróci za kratki, a tak ma szansę wyjść na prostą.

      i wreszcie on do niej przychodzi do domu [całkiem wypasiona willa, jak na postrzygaczkę] i powiada jej, ze chce się pożegnać, bo wyjeżdza. ona go wpuszcza - dopiero co wyszła z basenu, w którym się kąpała razem z tym niemową [on jest na piętrze, wszystko nagrywa, jak to on].

      chłopak, garownik, chce od niej jakiegoś wytłumaczenia, a najlepiej, żeby szło w parze ze zgodą na związek. ona ostentacyjnie oferuje mu seks "no weź, co chcesz, i idź sobie". on łapczywie bierze, a przy okazji ją zaczyna dusić. niemota wkracza z butelką i łupie garownika w łepetynę. człowiek pada jak długi, a fryzjerka go dobija jakąś figurką z brązu. ale w trakcie całej akcji, między seksem, a ostatnim tchnieniem chłopaka wypłynie prawda z przeszłości [którą niemota nagrał, przypomnę :)] : to nie on zabił jej ojca - to ona go zabiła, a on wziął winę na siebie. i teraz można dopisywać motywacje dziewczyny i chłopaka :] : na moje oko : on ją po prostu kochał, sądził, ze wróci i będą razem, ALE ona nie chciała jego, bo patrząc na niego widziała swoją winę, jednocześnie - nie była w stanie nawiązać kontaktu z jakimkolwiek innym facetem, bo tylko on wzbudzał w niej uczucia, żądzę, czy tam jedno i drugie.

      no nic, koniec końców dziewczyna z niemotą pakują garownika, jego zwłoki, w pakuły jakieś i buch do wody. niemota oczywiście nie wyda jej, nie da nikomu nagrania rozmowy, w której ona przyznaje się do morderstwa, a potem wysyła do krainy wiecznych łowów chłopaka. ona zniknie, poszukiwana przez policję, a niemota zostanie. z siostrą. w domku przy plaży.

      krótki, treściwy, fajnie sfilmowany, w takiej nieproletariackiej manierze, a piszę to, bo to film brytyjski, a one z gruntu mają taki styl narracji, otoczenie środowiskowo-estetyczne i całą resztę. jakby nie mieli alternatywnych pomysłów. narracja precyzjna, krok po kroku odkrywane są kolejne karty i nakreślane wyraźniej motywacje, tak że nie wieje tutaj żądnym szablonem i nie jest to film z cyklu : po 20 minutach z pamięci mogę wyrecytować kolejne 80, mimo ze widzę toto po raz pierwszy. nie jest to prosty kawałek crime-story, czy jakiś melodramat, czy coś, co się szamoce między gatunkami. kino ze wszech miar psychologiczne, nienachalne i z wyczuciem zrobione. ciekawe twarze ludzkie, poza rachel weisz [fryzjerka] całkiem, przynajmniej jka dla mnie - nieopatrzone. gudstaf :]
      • barbasia1 Re: "I want You" z wczoraj, via tvp1, spojler 18.03.11, 15:10
        Dzięki, Greku, fajny film! :)

        Szukałam zdjęć , ale niestety tylko plakat jest dostępny ...

        • grek.grek Re: "I want You" z wczoraj, via tvp1, spojler 19.03.11, 14:27
          hehe, majpleżer :] cieszę się, ze to, co napłodziłem okazało się, wnoszę z powyższego, zdatne do przeczytania i nawet nie tylko.

          • barbasia1 Re: "I want You" z wczoraj, via tvp1, spojler 19.03.11, 15:18
            grek.grek napisał:

            > hehe, majpleżer :] cieszę się, ze to, co napłodziłem okazało się, wnoszę z powy
            > ższego, zdatne do przeczytania i nawet nie tylko.

            Bardzo mi się podobało, dlatego nie żałuję, że nie widziałam, no może trochę...

            Zobacz /Zobaczcie, co właśnie znalazłam, to lepsze z niż zdjęcia :)))

            Elvis Costello - piosenka "I want you" i fragmenty filmu!
            www.youtube.com/watch?v=knTvHRz_qnU&feature=related
            Twoje opowieści filmowe zawsze są świetne, I want more and more! :)

            :)
            • barbasia1 Re: "I want You" z wczoraj, via tvp1, spojler 19.03.11, 15:57
              Greku, kim jest ta krótko obcięta blondyna na filmiku?



              "Oh my baby baby, I love you more than I can tell,

              I don't think I can live without you,

              And I know that I never will,

              Oh my baby baby, I want you so it scares me to death,

              I can't say anymore than "I love you",
              • grek.grek Re: "I want You" z wczoraj, via tvp1, spojler 20.03.11, 11:30
                świetnie, ze znalazłaś ten kawałek muzyczny, dobrze oddaje, czy też - wyraża, osobowość tego filmu i... aż głupio się przyznać, ze dopiero patrząc na to wideo dostrzegam, jak został udanie nakręcony, jak dobre są zdjęcia.

                a obcięta blondynka, to siostra tego chłopca, co przestał mówić; w filmie sama śpiewa kilka razy, jako że jest wokalistką klubową, gra ją niejaka Labina Mitevska :
                www.ca-review.org/00/15/kinoeye15_daskalovski.html
                • barbasia1 Re: "I want You" z wczoraj, via tvp1, spojler 20.03.11, 12:29
                  > a obcięta blondynka, to siostra tego chłopca

                  A tak! Powinnam się była tego domyślić! :)

                  Labina Mitevska raz jeszcze wklejam link (inny), bo Twój nie działa:

                  www.castingdb.eu/en/actors/view/608
                • barbasia1 Re: "I want You" z wczoraj, via tvp1, spojler 20.03.11, 12:31
                  PS Zakochałam się w tej piosence Elvisa Costello! :)
      • pepsic Re: "I want You" z wczoraj, via tvp1, spojler 18.03.11, 18:31
        Szkoda, że akurat nie tę noc zarwałam, szkoda nieproletariackiej maniery i Rachel Weisz znanej z przejmującego "Wiernego ogrodnika", choć tam akurat na Fiennesa się zapatrzyłam:))
        • grek.grek "I want You"/"sierociniec" w ct1 - dziś 19.03.11, 14:37
          o, szkoda, tu masz rację, nie zaprzeczę - ostrożnie zaszarżuję, że spodobał by Ci się,
          taki... intrygujący :]

          "nieproletariacka maniera" - hehe, no wiesz, brytyjskie filmy - które znam, więc to tylko moja opinia o tym, co sam zaobserwowałem na niewielkiej próbce - mają jakiś przechył w stronę dzielnic podmiejskich, albo takich miejsc, z taką atrchitekturą, co od razu angolstwem zalatuje na
          kilometr, do świata ludzi codziennych, narracja jest konwencjonalna, jest zwrot w stronę prozy życia tzw. - nie chodzi o to, ze to są niedobre filmy, ale o to, że tutaj jest i inna scenografia, i inny styl opowiadania, i psychologia w innej postaci, i nawet twarze i miejsca, które równie dobrze mogłyby pojawić się w kinie francuskim, włoskim albo niemieckim.

          btw, co macie na dziś w grafiku ?

          czesi dają zapowiadany "sierociniec", 23:55, ct1 - więc : must-see. już się zaczynam oglądać za siebie, a każdy szmer zaczyna podejrzanie brzmieć ;]

          a wcześniej boksują w jedynce o mistrzostwo świata i okolic, więc najpierw cios w nos, a później
          serce na ramię ;]

          • barbasia1 Re: "I want You"/"sierociniec" w ct1 - dziś 19.03.11, 15:52
            > btw, co macie na dziś w grafiku ?

            "Teksańską masakrę mechaniczną piłą"? Żartowałam! ;)))

            > czesi dają zapowiadany "sierociniec", 23:55, ct1 - więc : must-see. już się zac
            > zynam oglądać za siebie, a każdy szmer zaczyna podejrzanie brzmieć ;]
            hehe :)

            Greku, nie bój się, jestem z Tobą myślami, cały czas! ( do dwudziestej trzeciej, może nawet do północy, potem nieodwołalnie idę spać! :)))
            Jutro nasz postraszysz "Sierocińcem"? Postrasz nas!!! :)
          • pepsic Re: "I want You"/"sierociniec" w ct1 - dziś 19.03.11, 22:00
            Chłopak wydaje się do rzeczy, za kratkami spędził 8 lat, mogła chociaż poudawać;) Oj, chyba zła kobietą była?
            Grafik zieje pustką, dziś w tivi dzień mężczyzny.
    • grek.grek "sierociniec",póki co - wstępnie, poprojekcyjnie 20.03.11, 12:37
      więc - obejrzałem :]

      Barbasiu, nie taki straszny jak można by wnioskować z etykietki "najlepszy horror ostatniej dekady [?]" ;], jaką mu przylepiono tu i ówdzie. konwencja przyjęta, to horror, ale tak
      naprawdę jest to film, w którym istotne jest drugie dno, message, a intencja dźgania widza
      szpilkami w tyłek jest na drugim planie, aczkolwiek są momenty i to ze dwa-trzy nawet przez
      duże M :] ja bym go wpisał w kontekst "innych", "szóstego zmysłu", czyli tego nowego stylu horrorowego, nowej estetyki [mniej kiczu, a tzw. klasyczna ikonografia grozy - nieprzekraczająća pewnej rozsądnej miary i nie służąca samej sobie li tylko] i prób szukania niekowencjonalnych puent. czy jest od nich lepszy, nie podejmuję się rozsądzać, bo to już trochę ryzykowne rozróżnienie by było... jest podobny, po prostu :]

      czesi ostatnio dawali "3:10 Yuma" - w tvp1 był ten film kilka tygodni później. kiedy tak samo było z "hannibal - początek"...
      może i "sierociniec" pokażą równie prędko u nas ? nie wiem, jak ten mechanizm działa, ale może istnieje faktycznie... ;]

      tak czy owak, spojler o tym, co-jak-po-co-i-skąd w tym filmie, na poziomie fabularnym - napiszę, a co ;], kto zechce - to przeczyta sobie.
      nie wiem, czy dziś, ale jutro, to już na pewno :]

      sama ocena wrażeń artystycznych - bardzo pozytywna. jesli widziałaś/widzieliście "innych" i "szósty zmysł", to jest rzecz z tej półki i, jak dla mnie, wyrok "najlepszy horror dekady" może być zarówno prawdziwy, jak i przeciwnie.

      • barbasia1 Re: "sierociniec",póki co - wstępnie, poprojekcyj 20.03.11, 13:08
        Świetnie! :)

        Uwagi wstępne bardzo ciekawe, pewne wyobrażenie o "Sierocińcu" już mam. I powiem Ci, że jeśli jest on zbliżony klimatem, konceptem do "Innych", "Szóstego zmysłu", to mnie się on już bardzo podoba! I czego myśmy się tak bali na zapas!? ;)
      • barbasia1 Re: "sierociniec",póki co - wstępnie, OT upiorny 20.03.11, 13:12
        www.youtube.com/watch?v=bXJHkKh6Ul0
        :)
      • barbasia1 Re: "sierociniec" /"Lektor" też wstępnie 20.03.11, 13:58
        > może i "sierociniec" pokażą równie prędko u nas ? nie wiem, jak ten mechanizm d
        > ziała, ale może istnieje faktycznie... ;]

        Może te same zestawy filmów krażą po różnych telewizjach europejskich?

        OK! Czekamy cierpliwe, acz w stanie lekkiego zaintrygowania, na "Sierociniec" . Może być
        jutro!

        A jutro "Lektor", w środku nocy (no tak, pokazana pupa przez minutę pupa Kate Winslet to straszliwie nieprzyzwiota sprawa, no chyba, że powodem tak póxnej pory emisji jest motyw inicjacji seksualnej nastolatka, ale to przecież nie jest istotą tego filmu ), w zwiazku z tym ja już dzis zorganizuje sobie seans.

        Poczytałam co nieco o głośnej kilkanaście lat temu w Niemczech książce Bernharda Schlinka , która wpisuje się w nurt rozliczeniowy z drugą wojną światową.
        W jednym z wywiadów Schlink powiedział: „To opowieść o uczestnictwie w czyjejś winie poprzez uczucie dla osoby, która zawiniła, i o konflikcie wywołanym przez pytanie – zerwać z obiektem uczucia czy próbować zrozumieć?” :)
        • grek.grek "sierociniec" /"Lektor" też wstępnie 20.03.11, 14:26
          ano właśnie, byłbym zapomniał - Lektor, 23:40 jutro, tvp1. dobrze, ze w ogóle jest, bo jakaś debata polityczna się szykuje "po dzienniku" :]

          nie ogarniam w ogóle tej maniery tvp, która odpowiada za wrzucanie dobrych filmów na środek nocy. to się wymyka logice. gdyby jeszcze o 22:00 leciał jakiś dochodowy szoł albo serial, to bym to tłumaczył względami komercyjnymi, w obecnej sytuacji - cokolwiek wymuszanymi... tymczasem - o 22:00, po serialach i szołach, zamiast dać od razu film dobry, to poprzedzają go jeszcze filmem słabszym i w ten sposób dobry spychają na minimum 23:30 - w czystej postaci nonsens.

          • barbasia1 Re: "sierociniec" /"Lektor" też wstępnie 20.03.11, 14:48
            O! A na jaki temat ta debata będzie? Bo ja oczywiście nic nie wiem!?

            Ech, szkoda gadać!

            • pepsic Re: "sierociniec" /"Lektor" też wstępnie 20.03.11, 17:28
              Zdaje sie, że Rostowski z Balcerowiczem ma debatować nt. zmian w systemie emerytalnym.
              • barbasia1 Re: "sierociniec" /"Lektor" też wstępnie 21.03.11, 14:41
                pepsic napisała:

                > Zdaje sie, że Rostowski z Balcerowiczem ma debatować nt. zmian w systemie emery
                > talnym.

                A tak!,Zapowiadana debata dwóch tuzów ekonomii, od 20.25 do 22.00 (wypadł "Klub kawalerów" w ramach powtórki w Teatrze Telewizji). "Lektor", według strony Telemagazynu, bez zmian, początek 23.40.
                Dzięki za info.! :)


    • grek.grek "sierociniec",spojler, na własną odp. ;] 21.03.11, 11:49
      no to, zgodnie z mrożącą krew w żyłach zapowiedzią, pografomanię spojler tegoż "sierocińca".

      tytułowy ów stoi nad morzem, jest stylowy i gustowny, wygląda jak pensjonat, czy internat.
      kiedyś był domem dla dzieci porzuconych, potem opustoszał, a teraz eks-wychowanka tej
      budy - Laura [w wieku 6 lat została adoptowana], gra ją Belen Rueda [skądś ją pamiętam, coś już spojlerowałem w czym grała ;} - wróciła z zamiarem odrestaurowania jej i ponownego otworzenia czegoś w rodzaju domu dziecka. mieszka w nim, póki co, razem z mężem-lekarzem i synem [simon], tak na oko, z 6-7 lat.

      simon opowiada matce, że widuje jakieś dzieci, bawi się z nimi. rysuje je także [zwraca uwagę zwłaszcza jedno, z workiem, z wyciętym otworem na jedno oko, na głowie]. Laura bierze to za dziecinną fantazję. towarzyszy młodemu w zabawach, razem łażą w jaskiniach wśród nadmorskich skał, gdzie ofk mały znów "spotyka dzieci", a potem "zaprasza je do domu" znacząc drogę powrotną muszelkami rozsypywanymi na drodze. ot, dziecinada.

      któregoś dnia, do drzwi puka starsza pani. przedstawia się jako pani escobar i powiada, że jest z opieki społecznej. laura ją wpuszcza, sądzi że chodzi o sprawy urzędowe związane z otwieraniem domu dziecka. a tutaj kobieta zaczyna jej ględzić o jej synu, ma teczkę z jego papierami... Laura ją wyprasza. nie życzy sobie rozmowy o rzeczach, które z mężem ukrywają przed chłopcem - raz, że nie jest on ich biologicznym dzieckiem, dwa - że jest bardzo cięzko chory, może nawet śmiertelnie. baba zostawia jej teczkę z aktami, a laura chowa je do szuflady i zamyka ją na klucz.

      nocą laura słyszy hałas z komórki na podwórzu. idzie tam i zastaje tę escobar panoszącą się wśród starych rupieci zgromadzonych w środku. baba ucieka, laura z mężem jej szukają. na nic.

      a w chacie, simon najpierw niespodziewanie powiada, ze 'ja nie dorosnę, będę jak moi przyjaciele [te dzieci co je widuje]", co laurę lekko niepokoi, a zaraz potem proponuje matce grę, którą też oczywiście mu te dzieci podpowiedziały - chodzi o skojarzenia związane z kolejnymi przedmiotami prowadzące do następnych i następnych, aż do kluczowego - zaczyna się od jakiegoś papiurka, a kończy na tej szufladzie z papierami. simon triumfuje, bo niby dotarcie do celu to wygranie jednego życzenia do spełnienia.

      po dotarciu do tej szuflady Simon nagle wyrzuca Laurze "nie jesteś moją matką !, powiedział mi to Tomas, ja nie mam ojca, ani matki !". laura jest zaszokowana, skąd on to wie, ale uznaje, że trzeba z nim pogadać. i razem z mężem tłumaczą mu, ze chcieli poczekać, aż będzie starszy, zeby mu powiedzieć prawdę itd, a także że "nie pozwolą mu umrzeć" [łebek o chorobie swojej też wie]. tak czy siak, w głowie laury się zapala lekko czerwona lampka odnośnie tych synowskich "przyjaciół". moze to nie dziecięca wyobraźnia ?

      jest przyjęcie inauguracyjne tego domu dziecka, co go laura otwiera. ona jest zaabsorbowana, simon zaś nieznośnie namolnie chce jej pokazać "kryjówkę Tomasa [to niby imię jednego z tych dzieciarów]". ona, ze nie, on że koniecznie, aż laura policzkuje go. i syn znika... a Laura jest ofiarą ataku dziecka w worku na głowie, ataku na tyle powaznego, że ma ona złamany palec, a drzwi łazienki, w której zostaje zatrzaśnięta trzeba łomem wyważać. gdzie jest simon ? Laura roztrzęsiona rzuca się go szukać, panika, nigdzie go nie ma. tknięta przeczuciem biegnie w stronę skał nadmorskich. z daleka widzi sylwetkę dziecka majaczącą u wejścia do groty, ale ona za chwilę znika. babka łamie nogę, zasuwa dalej. mąz za nią. rejwach niekiepski...

      simona nie ma. policja niczego w jaskiniach nie znajduje. policyjna psycholog oddelgowana laurze do pomocy, po odebraniu jej zeznań, informuje ją, że żadna "escobar' nie pracuje w opiece społecznej...

      nocami zaś w domu stuka, puka, lalki znajdują się na łózkach pod kocami...

      laura i mąż chodzą zaś na terapie psychologiczne, na których laura zaczyna mówić o duchach całkiem poważnie, co mąż odbiera jako przejaw histerii i pogłębiającej się rozpaczy po zniknięciu syna. on sam raczej gromadzi informacje, robi na ścianie jakieś mapy oznaczane punktami, cholera wie co. oboje próbują jakoś sobie poradzić ze stratą.

      pewnego dnia, przypadkiem, laura i mąz natykają się na tę "escobar". pcha ona wózek, pośród ruchu miejskiego. w tym samym momencie, w którym laura ją spostrzega baba ginie pod kołami rozpędzonej cięzarówki. w wózku miała lalkę z workiem na łbie.

      psycholog policyjna przedstawia im dossier owej "escobar" - była kiedyś pielęgniarką w siercińcu laury. laura jej nie pamięta, ale... miała 6 lat wtedy, została szybko adopotowana, a "escobar' była tam krótko. miała syna - Tomasa. oszpeconego. trzymanego z dala od świata. inne dzieci bawiły się z Tomasem, a jedna z tych zabaw skończyła się jego śmiercią. w jaskini nadmorskiej. utopił się tam.

      Laura już nie wie, gdzie szukać wsparcia... wybiera się na prelekcję jakiegoś szarlatana od zjawisk paranormalnych, a później sprowadza go, z całą ekipą łapiduchów, do domu. mają jje pomóc coś ustalić, cokolwiek, jakikoklwiek trop pomocny do odnalezienia syna. ekipa podłącza sprzęt, monitory, i w stylowej scenerii zielonkawych obrazów na ekranie i ciemności domowych urządzają seans spirytystyczny - wprowadzają swoje medium [w tej roli geraldine chaplin, bardzo sugestywna w wyglądzie i spojrzeniu] w hiponozę - sprzęt dostaje bzika, drgania energetyczne rozsadzają powietrze i kable aż parują, a to medium przenosi się w swoim umyśle 30 lat wstecz i zdaje relację z pokoju, w którym siedzą zamknięte, chore i umierające już dzieciaki. czyli, dom jest naznaczony tragedią sprzed lat.

      laura pyta tą medium "jak mam znaleźc syna ?", a ona jej na to "musi pani uwierzyć, wtedy pani wszystko zobaczy".
      mąz jest sceptykiem, sądzi, ze to wszystko korba i szajba, że trzeba żyć dalej, pogodzić się, miec nadzieję, ale dać spokój niedorzecznościom. najlepiej zaś - wyjechać.

      laura idzie tropem podpowiedzianym. wypowiada "zagrajmy, chcę z wami zagrać". i sru - okno samo wypada z ram i wali o skrzynię pod parapatem. w skrzyni są lalki, ale jednej brak, laura ją znajduje - w lalce - zdjęcie - zdjęcie więc - klaser, w klaserze - zasuszony kwiatek, a więc kwietnik,, w kwietniku - fragment koca simona, w kocu papierek, potem skrzynka jakas, w niej zaś co w rodzaju klamki, okrągłej, w komórce... ale do klamki brak otworu. za to, w tej komórce, leży zgubiony medalik "escobarowej". pod czymś w rodzaju schowka. laura zaczyna tam grzebać, cała w popiele, kurzu i czym tam jeszcze, i znajduje worki z prochami i kości. tych dzieci zapewne, co umarły w siercocińcu... przyjeżdza policja, kawaleria cała...

      mąż decyduje się wyjechać. laura zostaje. "dwa dni, muszę się pożegnać z tym miejscem".

      w rzeczywistości Laura decyduje się na grę vabank. przebiera się w strój opiekunki dziecięcej, przygotowuje dla dzieci pyszne żarcie, nakrywa łózka w ich sypialni i czeka... ale duchy jakoś nie kupują jej pomysłów. nie zjawiają się. "czego jeszcze chcecie ?!", krzyczy więc babka w zrozumiałej bezsilności.

      nic tam, zbiera się do kupy, i proponuje zabawę w chowanego. nic. rozpacz w głosie po drugim wezwaniu "schowajcie się, będę szukać". ale za trzecim razem... są, wszystkie. klepnięcie w ramię i Laura ma ich szukać, ofk - ona zamierza w ten sposób znaleźć drogę do syna. kończy się to tym, ze zatrzaskują ją w składziku gospodarczym. w składziku znajduje otwór pasujący do klamki... przypomina sobie, jak simon chciał jej pokazać "kryjówkę Tomasa"... no i właśnie otwierane klamkę drzwiczki prowadzą do piwnicy, gdzie 30 lat wcześniej trzymano tego dzieciara, z workiem na głowie. w drugiej części piwnicy Laura znajduje Simona. żywego. szczęście ekstremalne. ale jakoś trzeba stąd spie,przać, a z góry dochodzi rumor niepokojący, więc Laura błaga dzieciaka, żeby zamknął oczy i pomyślał o czym rzeczywistym [zgodnie z radą medium : żeby zobaczyć ducha - trzeba uwierzyc, zeby wróci do realu - trzeba wiarę zdusić]. ona sama też to robi i nagle... cd



      • grek.grek "sierociniec",spojler 2, na własną odp. ;] 21.03.11, 12:01
        ... no i nagle wszystko cichnie... duchy nie dokazują... Laura trzyma w ramionach syna w pled owiniętego... wróciła... za moment - widzi leżące na podłodze ciało... orientuje się, ze w ramionach ma pusty koc, a ciało to zwłoki jej syna. rozpacz.

        idzie z tym ciałem do sypialni dziecięcej, siada przy oknie. rozmawia z tym ciałem, a sama ładuje w siebie tabletkę za tabletką. zasypia w końcu.

        budzi się. przez okno wpada światło z nadmorskiej latarni. i nagle Simon wysuwa się z jej ramion i staje całkiem żywy. w łózkach zaś siedzą i przyglądają się im dzieci - żywe, niewinne, przyjazne i sympatyczne.

        idą do niej jak do matki, a simon powiada, ze "skoro mam jedno życzenie... chcę, żebyś tutaj została i się nami opiekowała". a ona zaczyna im opowiadać bajkę, jest wzruszenie, uśmiech i kupa szczęscia.

        i epilog. mąż kładzie kwiaty na grobie - laury, simona i wszystkich dzieci, wymienionych z osobna, po imieniu.

        a potem idzie na piętro, świeci słońce, na podłodze znajduje swój własny medalik na łańcuszuku, który dał Laurze wyjeżdzając, a drzwi się łagodnie same otwierają na oścież, a on cieszy dzioba. i finito.

        kości pochowane jak należy, tragedia ujawniona, więc klasyczne potrzeby niespokojnych duchów spełnione.

        dzielna matka strzela samobója, bo po to jedyny sposób, by móc być z synem. i to nawet na zawsze. a sierociniec zawsze będzie tętnił niewidzialnym dla oka życiem :] i o tym ten film, jak dla mnie - o matczynej desperacji, miłości, niezłomności i poświęceniu, w przybraniu horrorystycznym.
        • barbasia1 Re: "sierociniec",spojler 2, na własną odp. ;] 21.03.11, 14:34
          Dzięki Ci, Greku! :)))

          Naprawdę Tyś to w wersji czeskiej oglądał!?? Szapoba!

          Mam pytanie, czy ta pielegniarka Escobar była morderczynią dzieci, które pokazywały się Simonowi i Laurze? To ich kości znaleziono później, tak?
          Czy ona uwięziła go "kryjówce Tomasa"?

          Zakończenie jest bardzo smutne...
          • grek.grek Re: "sierociniec",spojler 2, na własną odp. ;] 21.03.11, 15:11
            cała przyjemność po mojej... itd ;]

            o, dialogi nie były, w znakomitej większości, zbyt trudne do rozszyfrowania, zatem -
            miałem pewien komfort, aczkolwiek np. nie wiem, czy jakiś dialog nie zdradzał, kto
            te dzieci doprowadził do śmierci. czy po prostu personel się ich pozbył, czy był to wypadek...
            a być może, po prostu, nie zostało to wyjasnione otwartym tekstem i należy się domyślać, że
            raczej pierwsza opcja jest właściwa.

            "escobar" raczej poszukiwała ciał tych dzieci, takie mam wrażenie. z narracji wynikało, że
            była w tym sierocińcu, 30 lat wcześniej, pielęgniarką, ale była nią "krótko". w "kryjówce Tomasa" Simona wpakowały te dzieci, a może sam osobiście duch tego Tomasa, w każdym razie - za pomocą gier i znaków, te duchy wiodły Laurę po śladach odkrycia prawdy sprzed lat.

            czy ja wiem... zakończenie pokazane jest raczej w pogodnym barwach - tajemnica wyjaśniona, matka jest z synem [no tak, jako duchy, hehe, ale lepsze to niż rozłąka, dla nich przynajmniej], a mąz wie, że oni czuwają nad nim zza grobu :]

            jak Ci poszło z "Lektorem", obejrzałaś do końca ?
            • barbasia1 Re: "sierociniec",spojler 2, na własną odp. ;] 21.03.11, 15:53
              Śmierć dziecka w takich potwornych okolicznościach, samobójstwo matki z miłości, z tęsknoty za dzieckiem to jednak smutna sprawa.

              Link do zdjęć z "Sierocińca" wkleję:

              www.filmweb.pl/Sierociniec#picture-28/nieprzyjemne!/


              > jak Ci poszło z "Lektorem", obejrzałaś do końca ?

              Dziś będę kończyć oglądanie, dlatego na razie się nie wypowiadam ...
              Poza tym chciałam jeszcze przed "Lektorem" zdąrzyć dopowiedzieć słowo o "Oporze", za moment pojawi się mój post ...


              • grek.grek "sierociniec","mo better blues",tvp 2,23:50. tudej 22.03.11, 11:56
                zdarzenia same w sobie - istotnie nienajfajniejsze, ale... patrząc z punktu widzenia szczęścia, jakim je widzą bohaterowie [czyż to nie jedyna dobra perspektywa ?..], są oni, koniec końców, zupełnie zadowoleni z rozwiązań, jakie zaszły. no, może ten mąż trochę mniej, ale on za to rozumie sytuację ;]

                orajt, ja obejrzałem live wczoraj, nagryzmolę coś też, dziś albo jutro :]

                aha, od razu zapowiem "mo better blues" spike'a lee. dzisiaj, w tvp2, o 23:50. bardzo polecam. bardzo. jeden z najlepszych "spajków", heh. kto żyw [o takiej porze] - niech galopuje przed odbiornik :]
                • barbasia1 OT wyjaśniajacy zbieżność 22.03.11, 13:42
                  Greku, po napisaniu mojego postu pod postem Pepsic w wątku "Polsat brzydzi się patriotyzmem "(ktory mnie skłonił do wypowiedzi, jakoże akurat wczoraj na youtube słuchałam utworu-koszmarku, o którym wspomina P. ) przeczytałam, Twój post.
                  Bardzo podobne są nasze wypowiedzi, widzę teraz, aż mi głupio, nie ściagałam od Ciebie, naprawdę! :)
                • barbasia1 OT muzyczny na dziś 22.03.11, 13:49
                  Linkin Park - "Leave Out All The Rest"

                  Świetny utwór, fajny tekst!

                  (motyw ten został wykorzystanyw "Zmierzchu", czego niektórzy fani Linkin Park przeboleć nie mogą :).
                  • barbasia1 Re: OT muzyczny na dziś 22.03.11, 13:50
                    O linku zapomniałam! :/

                    www.youtube.com/watch?v=LBTXNPZPfbE&feature=related
                • barbasia1 Re: "sierociniec","Lektor" 22.03.11, 14:21
                  > orajt, ja obejrzałem live wczoraj, nagryzmolę coś też, dziś albo jutro :]

                  Świetnie. Ja też obejrzałam i powiem Wam/ Tobie, że podobał mi się film, bardzo Kate Winslet w roli Hanny. Jej rola jest tak pwopowadzona i pewnie odegrana, że wywołuje ona w widzu, nie wywołała we mnie, za ciepłych uczuć, czuje się dydstans do tej tej postaci,

                  (Bardzo żałuję, że nie znam książki Schlinka)

                  Nie wiem, czy zdąże dziś, więcej napisać, bo "Opór" obiecany musi być wcześniej, wczoraj z różnych powodów nie zdażyłam dokończyć, mojego postu ...

                  > aha, od razu zapowiem "mo better blues" spike'a lee. dzisiaj, w tvp2, o 23:50.

                  Za późno!
                  Greku, wiem, że kilka razy wymieniałeś tytuł "Mo' better blues", przy różnych okazjach, ale czy Ty opisywałeś nam ten film, bo nie mogę zaleźć?


                  • grek.grek "Lektor" 22.03.11, 15:22
                    winslet - bardzo dobra rola. pełna zgoda. a sama historia, bardzo ciekawa,. przewrotna. w sumie - wiesz, szukałem jakiejs metafory, czegośtam, jakiegoś odnośnika do społeczeństwa niemieckiego, które poszło wtedy za hitlerem. jakiejs symboliki całego tego aparatu zagłady w postaci hanny zawartego [można coś tam, wg mnie, dostrzec - ten profesjonalizm taki, kompletny brak refleksji a'propos tego, co robiła w obozie, ergo "jak to niemiec spełniała tylko rozkazy z wybitną sumiennością" etc.], ale tak naprawdę na końcu została mi "tylko" historia człowieka. po prostu :]

                    nie obroniła się w sądzie, bo wstydziła się przyznać do analfabetyzmu - ale sytuacja, uff... poniosła zatem karę, ale... przeca robiła tylko rzetelnie to, co nakazano. nie zrezygnowąła jednak, a mogła przecież nie brać w tym udziału... ale mogła też umrzeć z głodu, nie mając pracy, a może żadnej innej by nie znalazła ? nie wydawała rozkazów, ale była trybem w maszynie... i można by tę wyliczankę, cokolwiek chaotyczną :], ciągnąć nonstop. sporo się nazbierało.
                    właśnie : poniosła słuszną karę czy nie ? nawet jesli, to nie wyraziła skruchy, ani na moment nie dotarło do niej, że mogła robić coś niewłaściwego. niewaściwego ? jakże to, przecież robiła dokładnie to, co zapisane miała w 'umowie o pracę", była porządna i solidna. może to jednak jest jakies oskarżenie niemieckich oprawców ? jak sądzisz, jest tu jakiś otwarty głos antynazistowski, czy jednak wszystko skupia się na tym, konkfretnym ludzkim przypadku i nie ma tutaj aspiracji do oceny całej grupy ludzi, narodu, pokolenia ?

                    własnie, ona nie przyciąga, nawet ta jej analfabetyczna niezdarność, tak skrywana rozbrajająco, nie czyni jej cieplejszą, a z drugiej strony - jest w niej taka naiwność i prostota niezłomna... czego wy ode mnie chcecie, ja byłam w pracy i robiłam najlepiej jak mogłam to co było jej treścią ? i ona też nie zbliża, tylko wprawia w dyskomfort, no bo jak tutaj się odnieśc do takiego traktowania TAKIEJ roboty, jaką wykonywała...

                    nie, o "mo better..." nie pisaliśmy chyba nic, może parę słów, gdzieś kiedyś plus kawałek muzyczny był grany ;]
                    napiszę coś teraz, bo nie omieszkam sobie go przypomnieć i tym razem, heh.
                    • barbasia1 Re: "Lektor" 22.03.11, 17:15
                      Twój komentarz świetny, odniosę się jutro ...
                      Dziś, ale trochę później pojawi się mój post o "Oporze" /nie, nie pisanie wcale nie idzie opornie ;)/

                      /Pepsic, mam nadzieję, jak obiecała też dopowie na temat "Lektora", Mania? .../

                      nie, o "mo better..." nie pisaliśmy chyba nic,

                      Przeczytałam krótkie streszczenie "Mo'better" w Telemagazynie i teraz wiem, że na pewno, nie pisałeś o tym filmie, brzmi całkowicie obco! ;)
                      /pamiętam, ze wspominaleś o "Mo'better" przy okazji Denzdela, że dobra rola/

                      [...] napiszę coś teraz, bo nie omieszkam sobie go przypomnieć i tym razem.

                      To fantastycznie! :)



                      • maniaczytania Re: "Lektor" 22.03.11, 19:36
                        barbasia1 napisała:
                        > /Pepsic, mam nadzieję, jak obiecała też dopowie na temat "Lektora", Mania? .../

                        Mania nie napisze, bo Mania poszla wczoraj wczesnie spac i nic nie ogladala, nawet Wampirow juz dwa odcinki przegapilam, o!

                        A przy okazji - swietny Greka spojler o "Sierocincu!
                        • grek.grek Re: "Lektor" 23.03.11, 12:16
                          grek dziękuje za dobre słowo i pozdrawia ;]]
                        • barbasia1 Re: "Lektor" 23.03.11, 12:30
                          maniaczytania napisała:

                          > Mania nie napisze, bo Mania poszla wczoraj wczesnie spac i nic nie ogladala, na
                          > wet Wampirow juz dwa odcinki przegapilam, o!

                          Ooo! A co to Maniusia, tak wcześnie spać chodzi ostatnio? ;)

                          Myślałam, że może zaliczyłaś "Lektora" wcześniej?

                          • maniaczytania Re: "Lektor" 23.03.11, 18:38
                            barbasia1 napisała:

                            > Ooo! A co to Maniusia, tak wcześnie spać chodzi ostatnio? ;)

                            Przesilenie wiosenne ;)

                            > Myślałam, że może zaliczyłaś "Lektora" wcześniej?

                            Nie, jakos nie bylo okazji
                      • pepsic Re: "Lektor" 22.03.11, 20:23
                        Niespójny, z niewykorzystanym potencjałem, nie udał się twórcom. Pierwsza część traktująca o inicjacji seksualnej nie współgra z drugą o holokauście. Winslet nie dała rady, ale i też nie pasowała do roli analfabetki. Snujący się Finnes zagrał ledwo poprawnie i bez przekonania. Jego relacje z córką, ojcem nic nie wnoszą do filmu. Nie wiem, czemu miały służyć. Hana z początku filmu jest przedstawiana jako atrakcyjna, zdystansowana kobieta, wydaje się, że wie, czego chce. Niespodziewanie wyskakują z jej analfabetyzmem, z bezmyślnym wykonywaniem zbrodniczych poleceń służbowych, niezrozumiałą rezygnacją z obrony sądowej. Jakoś to mało wiarygodne, niepoukładane, choć wiem, że na faktach.
                        Mogłam pomylić szczegóły, bo nie jestem na świeżo.
                        • grek.grek "Lektor";może trochę po-kontraargumentuję :] 23.03.11, 12:11
                          ja bym rzekł, że inicjacja, to była tak przy okazji ;]
                          imo, lepi się rzec z cała w taki oto sposób, ze romans z młodości odciska na chłopaku, a później dojrzałym mężczyźnie, takie piętno, że potrafi on rozpoznać racje Hanny, a później nagrywać jej te ksiązki do puszki, a nawet więcej - po jej śmierci szuka kogoś, komu będzie mógł opowiedzieć jej historią, w jakiś sposób ją, nie wiem czy to dobre słowo - zrehabilitować, pokazać w innym świetle. gdyby nie ten romans - nie miałby przecież żadnych powodów, by to robić, brakowałoby racjonalnych implikacji, nie byłoby całej tej historii :]

                          nie mogę się z Tobą zgodzić także, kiedy mowa o samej bohaterce.
                          owszem, na początku jest inna, ale - wg mnie - reżyser przyjął perspektywę chłopaka, on widzi w niej, po prostu, dorosłą kobietę. dopiero później, w miarę poznawania, odkrywania, ona zaczyna się odsłaniać także widzowi, jako człowiek z kompleksami, emocjonalnie nieporadny, taka sobie całkiem "zwykła" [w odniesieniu do pierwszego wrażenia] babina trochę.

                          właśnie, ta rezygnacja z obrony w imię zachowania własnej tajemnicy. to jest zajmująca rzecz. imo, jest w jakimś sensie spójna z całą linią postępowania Hanny.

                          zauważ - w obozie spełniała po prostu swoje obowiązki, dobrze i sumiennie. dlatego nie dopuszcza do siebie żadnej winy, żadnego współudziału w machinie zagłady. pracowała i robiła to najlepiej jak umie. nie miała refleksji etycznej, być może dlatego, ze po prostu nie było jej intelektualnie na nią stać [dopiero kiedy się nauczyła czytać, rozwinęła zdała sobie z tego sprawę, czego efektem było samobójstwo - tak mi się wydaje, sama siebie ukarała za nieswiadomość, w sumie dość dobrze współgrającą, choć na róznych poziomach, z jej analfabetyzmem, zapóźnieniem]. i, imo, koresponduje to z faktem zatajenia prawdy o swoim braku podstawowego wykształcenia - tak jak wtedy z czegoś ważnego sobie sprawy nie zdawała, tak teraz być może nie zdaje sobie sprawy z tego, że zachowanie wstydliwego sekretu kosztować ją może tak wiele. imo, w obu sytuacjach wychodzi jej nikła lotność umysłowa, na którym to gruncie byłaby jej decyzja o rezygnacji z obrony - całkiem wytłumaczalna.

                          winslet, znów nie mogę się z Tobą zgodzić - świetna.

                          fiennes - zgadzam się ! :] niewyraźny jakiś. ten niemiecki aktor, kross, podobał mi się znacznie bardziej, pamiętam go z "twardziela", co go gdzieś tu kiedyś spojlerografomaniłem, heh.



                          • pepsic Re: "Lektor" - delikatna próba odparcia kontry ;) 24.03.11, 13:53
                            Przesłanie filmu jest zrozumiałe, tylko wykonanie pozostawia wiele do życzenia. Dla mnie postać Hany była źle poprowadzona psychologicznie. "Babina" z początku filmu nie wyglądała na takową. W kwestii SS - Hana wstępując mogła nie mieć wiedzy nt. tego, co dopiero potem stało się powszwechnie znane, tu bym się nie czepiała, jeśli już to pazerności. Z tego, co pamiętam (?) istotą procesu było nadgorliwe i bezrefleksyjne wykonanie polecenia skutkującego spaleniem żywcem 100 więżniarek. Tego nie usprawiedliwia analfabetym, bo nie jest równoznaczny z ociężałością umysłową i brakiem empatii, a winy nie może umniejszać niskie IQ.
                            • grek.grek Re: "Lektor" - delikatna próba odparcia kontry ;) 24.03.11, 14:50
                              no właśnie, wyglądała inaczej, bo jej nie znaliśmy, tak jak bohater. z czasem zaczyna się odsłaniać. i zmieniają się okoliczności, co sprzyja głębszym ujawnieniom, imo.

                              a to fakt, analfabetyzm nie daje alibi.

                              bardziej chodziło mi o to, że w jakiś sposób sygnalizuje on, że hanna była i jest dośc zahukaną
                              osóbką, nawet jesli w powierzchownych zachowaniach tego nie widac, to jest to w jej głowie stale obecne i wychodzi w sytuacjach mających potencjał wywlekający [to na wierzch] ;)
                              może została wychowana w pruskim drylu, może jakiś prymitywny protestantyzm ją ukształtował.

                              analfabetyzm zaś nie pozwolił jej zrównoważyć tych wpływów i dojśc do głosu jej subtelniejszej stronie, którą mogłaby w sobie rozwijać dzięki literaturze ?

                              film dość jasno, wg mnie, pokazuje, ze literatura szczególnie jej się podoba, inspiruje... gdybyż kiedyś po nią sięgnęła, czy nie można założyc, ze byłaby inna, emaptyczna i wrażliwsza w tę "dobrą stronę" ? jakby tak rzecz postawić, to nadal ten analfabetyzm nie jest bezpośrednio odpowiedzialny za jej zachowania, ale pośrednio - wg mnie : już, i owszem.
                        • barbasia1 Re: "Lektor" ja też w kontrze będę ;) 23.03.11, 15:09
                          pepsic napisała:

                          Wszystko doskonale pamietasz!

                          > Niespójny,
                          Ja go widzę bardzo spójnym!

                          > Pierwsza część
                          traktująca o inicjacji seksualnej nie współgra z drugą o holokauście.

                          Wiem, że w stosunku do pierwowzoru książkowego wątek w filmie jest mocno rozbudowany, może i niepotrzebnie, ale z drugiej strony, myśle sobię, dzięki temu może bardziej przekonuje ogromne uczucie i fascynacja Michaela Hanna jego pierwszą kobietą, pierwszą miłoscią, ktora zdeterminowła jego całe życie, zaciążyła negatywnie na relacjach relacje z rodziną, z kobietami, nawet z córką ...

                          Poprzez wątek córki, mysle, pokazane zostały skomplikowane relacje Michaela z rodziną, rodzicami, żoną

                          Winslet
                          > nie dała rady, ale i też nie pasowała do roli analfabetki.

                          Ja tę prostotę, czasami ocierającą się o prostactwo widziałam w grze Winslet, w gestach subtelnych, ale widocznych, np. w scenie, kiedy zła wraca z pracy i przed drzwiami, z irytacją wyciera buty, w mimice w lekko rozycholonych ustach (często), w minie bez wyrazu, w tępawym, bezmyślnym spojrzeniu.

                          cdn.
                      • grek.grek Re: "Lektor" 23.03.11, 11:55
                        taki bez ładu i składu ;]

                        przyszło mi jeszcze do głowy - skoro ona nie rozpoznawała, całkowicie uczciwie, może ze względu na swoją ocięzałość moralną, a może z powodu braku zrozumienia sytuacji... grunt że całkowicie szczerze i z nieskażoną czystością - to czy można ją oskarżać o cokolwiek ? czy można oskarżać kogoś, kto nie rozpoznawał rzeczywistości, komu brakowało świadomości okoliczności i tego, w czym bierze udział ?

                        coś pisaliśmy jednak, tak mi się wydaje, o "mo'better"; tak czy siak - napiszę od siebie, może dziś zdążę, a jeśli nie, to jutro spróbuję :]

                        • barbasia1 "Mo'better" i muzyka z filmu 23.03.11, 12:27
                          Nie dawało mi spokoju "Mo' better", więc pogrzebałam póxniej w wyszukiwarce i znalazłam taki oto post Grekowy z lipca 2009 (Ech, jak ten czas leci!) ), tylko kilka scen z filmu:

                          forum.gazeta.pl/forum/w,14,95533676,97991651,Re_Ojej_co_tu_wybrac_cz_2.html
                          i fantastyczna muzyka:

                          www.youtube.com/watch?v=asPpSQor8f4
                          Czekam na całość! :)
                    • ewa9717 Re: "Lektor" 22.03.11, 20:48
                      grek.grek napisał:


                      >
                      a
                      > le mogła też umrzeć z głodu, nie mając pracy, a może żadnej innej by nie znalaz
                      > ła ? No jednak sama zrezygnowała z jakiejś tam pracy i na ochotnika do SS czy czego tam poszła, co jednak trochę rzecz zmienia. Poza tym jak Pepsic odniosłam wrazenie dość niespójnej składanki.
                      • grek.grek Re: "Lektor" 23.03.11, 12:14
                        może lepiej płacili ? to by była,w takim układzie, nadal decyzja czysto życiowa, bez etycznych naleciałości... czy jeśli ona nie umiała rozpoznać, zupełnie szczerze i z powodów wrodzonych braków intelektualnych, moralnego wymiaru swoich czynów, to czy powinniśmy ją sądzić ? problem w tym, ze oficjalnie nie można by ją uznać za chorą i bronić za pomocą takiego argumentu...

                      • barbasia1 Re: "Lektor" 23.03.11, 14:08
                        ewa9717 napisała:

                        > grek.grek napisał:

                        > > ale mogła też umrzeć z głodu, nie mając pracy, a może żadnej innej by nie
                        > znalazła ?
                        >No jednak sama zrezygnowała z jakiejś tam pracy i na ochotnika do S
                        > S czy czego tam poszła, co jednak trochę rzecz zmienia. [...]

                        >może lepiej płacili ? to by była,w takim układzie, nadal decyzja czysto życiowa, bez etycznych naleciałości...

                        Wyczytałam, że SS zmuszało niemieckie firmy do delegowania swoich pracowników do pracy w obozach koncentracyjnych. Z dokumentów wiadomo, że takie praktyki obowiązywały również w zakładach Simensa, , który jak podaje wikipedia "zajmował istotną rolę w nazistowskim systemie państwowych monopoli stworzonych na potrzeby gospodarki wojennej Niemiec" . Za pracę w obozie Simens wypłacał swoim pracownikom pensję. Więc Hanna pacując w obozie jako strażniczka, de facto była pracownicą Simensa, i stąd na pytanie , dlaczego robiła sekecję więźniów, odpowiada z oburzeniem: "Miałam nie pracować w Simensie?"

                        Hanna , jak zeznała na procesie zgłosiła się na ochotnika do pracy w obozie koncentracyjnym do pilnowania więźniów. Ale może ona i wiele jje podobnych, z racji swego analfabetyzmu, ograniczenia intelektulanego, analfabetyzmu moralnego, nie zdawała sobie sprawy z tego, co się naparwdę dzieje w obozach koncentracyjnych, do jakich zbrodni tam dochodzi.
                        Z drugiej strony, mówi, jeden z studentów prawa, jednoznacznie potępiający Hannę i pozostałe oskarżone kobiety mówi (mniej więcej) "Takich obozów było tysiące. Wszyscy wiedzieli " .


                        Wiki podaje - "Siemens opracował także projekty krematoriów w obozie Auschwitz-Birkenau (same krematoria wybudowała firma Hoch und Tiefbau AG z Katowic) oraz zamontował w nich urządzenia gazowe."

                        /Aż dreszcz przeszedł mi po plecach , kiedy to przeczytałam/
                        pl.wikipedia.org/wiki/Siemens_AG
                        • barbasia1 Re: "Lektor" 23.03.11, 14:15
                          Więc Hanna pacując w obozie jako strażniczka, de facto była praco
                          > wnicą Simensa, i stąd na pytanie , dlaczego robiła sekecję więźniów, odpowiada
                          > z oburzeniem: "Miałam nie pracować w Simensie?"

                          stąd na pytanie sędziego, czy nie zdawała sobie sobie sprawy,że wysyła ludzi na śmierć dokonujac selekcji, todpowiada najpierw "A co by pan zrobił na moim miejscu" a potem z
                          z oburzeniem: "Miałam nie pracować w Simensie?".

                • barbasia1 Re: "sierociniec" 22.03.11, 14:49
                  grek.grek napisał:

                  Grek, a nie wydaje Ci się , trochę dziwne to zakończnie, ta (nagła?) zmiana najstroju, przełamanie klimatu grozy, złagodzenie dramatu, kótry się wydarzył poprzez stworzenie wrażenia, że wszyscy są no właśnie szczęśliwi (na swój sposób)?


                  > no, może ten mąż trochę mniej, ale on za to rozumie sytuację ;]

                  No tak, męskie ratio góruje nad kobiecymi emocjami! :)

                  • grek.grek Re: "sierociniec" 22.03.11, 15:26
                    hmmm... nie :] co byłoby dziwne, tak konkretnie ?

                    btw, "kosmita" to dość popularny termin, ;]]
                    • barbasia1 Re: "sierociniec" 22.03.11, 17:02
                      > hmmm... nie :] co byłoby dziwne, tak konkretnie ?
                      :)))

                      Zdaje się niepotrzebnie się czepiam ... :)
                      Muszę pomyśleć, albo najlpiej zdobyć film i go obejrzeć!

                      > btw, "kosmita" to dość popularny termin, ;]]
                      :))))
                      No tak, ale nie tylko o "kosmitę" mi chodzi, ale o calokształt wypowiedzi, podobnej do Twojej.

    • grek.grek "mo better blues",spojler dla wytrwałych ;] 24.03.11, 11:20
      o "mo better'blues" miałem coś, no to za pozwoleniem...

      to jest rzecz stylizowana na przełom lat 60-70tych, autentycznie romantyczny czas muzyczny,
      w scenerii brooklynu, nyc, pokazywanego przez spike'a z wdziękiem i charmem, którym tylko
      sposób w jaki woody allen pokazywał, i jesczze czasami podobno pokazuje, manhattan może dorównać.

      tematem jest życie bleeka'a gilliama. bleeke, to muzyk. jazzman, bluesman, wirtuoz trąbki, lider firmowanego jego nazwiskiem kwintetu, który gra w jednym z eleganckich, stylowych klubów brooklyńskich i ma dobrą markę. zarabiają nieźle, ubierają się modnie, stać ich na nie-tanie dziewczyny, na mieszkania nie w kij dmuchał - słowem : gdzież biedującym polskim jazzmanom jarającym głównie "sporty" i podnoszącym swoje możliwości improwizacyjne "wyborową" do nich ;]

      bleek jest oddany muzyce. trąbka, to jego miłość, przyjaciółka, powiernica, ucieczka, azyl, bunkier... word. od małego ćwiczył. koledzy wywoływali go na grę w piłkę, a on im odmawiał : "muszę skończyć ćwiczenia". no to oni na to, ze jest "ci,ulem", a on, że oni są. można wnioskować, z jednej sceny, że matka wpoiła mu tę wewnętrzną samodycyplinę. ojciec raczej nie ingerował.

      teraz, o latach, kiedy matka nie żyje, ojciec wpada do bleek'a porzucać piłką przed kamienicą, w której syn wynajmuje mieszkanie. bleekowi został ten nawyk pracy nad własną muzyką jak pierwsza skóra - od:do ćwiczy i już. kiedy komponuje - nie słyszy nic i nikogo. nawet nadającej mu do ucha dziewczyny... ma je dwie - indigo, skromną nauczycielkę, nie przepadającą za modnymi lokalami, taką dobrą kandydatkę na żonę, żeby się ustatkowac. i clark - początkującą wokalistkę, która oprócz tego, ze naprawdę ma do niego feblik i go podziwia, to ma cichą nadzieję, że bleek pomoże jej wypromować u boku swego zespołu. one o sobie nawzajem wiedzą, niemniej - rywalizują uczciwie ;] ale tak jedna, jak i druga nie obchodzą bleek'a, bo obchodzi go wyłącznie muzyka. sypia z nimi, spotyka się, tokuje, ale nie dba o ich oczekiwania. jest w innych rejonach świata, nawet kiedy są razem. rusza go najwyżej to, że clark gryzie go w wargę przy całowaniu, zrywa się jak oparzony, biegnie do łazienki i gorączkowo szuka rany na tym, co mu niezbędne do grania muzyki. obie panie wkrótce będą miały tej sytuacji dość - nie tylko grania na dwa fronty przez bleek'a [niezła scena, kiedy obie przychodzą do klubu, na wieczór, i są ubrane w czerwone sukienki, jednakowe, które kupił im bleek, dla artu zakładając się z kumplem, że nie ma szans, zeby kiedyś obie pojawiły się w nich w tym samym czasie i miejscu], ale przede wszystkim jego nieokreśloności, a kiedy w trakcie seksu zacznie indigo nazywać clark, a clark indigo obie go rzucą...

      clark pójdzie w chętne ramiona shadowa, pełnego uroku saksofonisty z zespołu bleek'a.
      zespołu, który właśnie się zaczyna rozpadać... bleek wymaga od swoich kolegów sumienności i profesjonalizmu. niby wszystko gra, występują, kręci się gitara, ale perfekcjonistę bleek'a wnerwia najdrobniejsze spóźnienie, sprowadzanie, wbrew zasadom, kobiet do garderoby itp drobnostki. największe problemy sprawia shadow, który śmiało grywa coraz dłuższe kawałki, jakby spychając lidera zespołu bleeka'a w cień. "to mój zespół, ma moje nazwisko w nazwie, więc się ograniczaj", mówi mu bleek] zaczyna aspirować do pozycji równoprawnej do gilliama. rozpad jest, jak się wydaje, nieuchronny. zwłaszcza, ze shadow śmiało krytykuje stawki, jakie dostają za granie w klubie prowadzonym przez niezłe hieny biznesowe - braci flatbush. podważa umiejętności marketingowe bleek'a, a reszta, cokolwiek zabawowych i luźnych, kolegów wyższymi zarobkami nie pogardzi. shadow nie tyle uważa, ze zarabiają za mało, żeby mieć na chleb z mortadelą, co że zarabiają nie dość dobrze, jak na swój świetny poziom i opinię u klienteli klubu.

      shadow obiecuje clark karierę w swoim nowym zespole, który zamierza założyć zaraz po tym, jak odejdzie z kwintetu bleek'a.

      kto wie, czy największym problemem bleek'a nie jest menadżer zespołu. jest nim jego przyjaciel z dzieciństwa, kurdupel [w tej roli sam spike] o ksywie giant. giantem pomiatają wszyscy, nawet ciecie przed klubem, w którym występuje prowadzony przze niego zespół. muzycy mają go za nic. jest obiektem szyderstw i kpin. a do tego lubi pograć u bukmacherów, ze zmiennym szczęsciem : raz przegrywa dużo, a raz wszystko. ofk, jak taki ktoś może być impresario szanującej się grupy świetnych muzyków ? no właśnie, nikt tego nie rozumie. a bleek nie umie pozbyć się swojego przyjaciela, więc utrzymuje ten stan rzeczy, ściągając na siebie coraz większą niechęć.

      giant ma najwyższe zdolności w produkowaniu osoobistych długów finansowych. akurat właśnie ponownie to zrobił, za co został ukarany przez mściwego mafiosa, któremu podpadł, wyłamaniem kłykciów. łazi więc z paluchami na temblaku, a na głowie ma problem oddania przegranej kasy. tak to jest, jak się grywa na kredyt... ;]

      zatem, bleekowi ma trudny moment w życiu, z którego cięzkości kalibru może nawet niekoniecznie zdaje sobie do końca sprawę.

      indigo i clark odchodzą, los zespołu wisi na włosku, zwłaszcza po tym, jak bleekowi nie udaje się u braci flatbush przeforsować podwyżki stawek, a menadżer-przyjaciel jest jedną nogą w trumnie, a drugą na skórce od banana.

      któregoś wieczoru, w klubie, właśnie trwa występ bleeka' z zespołem, a tutaj po gianta przychodzą goryle bukmachera-mafiosa z żądaniem oddania kasy, bo termin mija. wyprowadzają go na chodnik tylnym wyjściem klubowym i leją go solidnie, dowcipkując przy tym do woli. bleek widzi jak go wyciągają za wszarz, słyszy jak giant woła do niego o pomoc...gra opętańczą solówkę, reszta nie nadąza za jego improwizacją. waha się, co ma robić... decyduje stara lojalnośc. przerywa, wychodzi za nimi. giant leży cięzko pobity, bleek się wtrąca i dostaje trąbką w zęby, pada zemdlony. goście i zespół go podnoszą, shadow w roli głównej...

      jest po sprawie. bleek ma paskudnie rozbitą górną wargę...

      znika... dni spędza leżąc w pokoju oświetlanym lichą lampką, wśród porozrzucanych płyt, taśm, z trąbką w łapach, coś do siebie medytując, próbując komponowac bezładnie... scena przykra, cokolwiek.

      mija rok. bleek pojawia się w klubie, w którym gra shadow, wraz z resztą zespołu - teraz nazywają są "kwartetem shadowa", który po kontuzji i odsunięciu się gilliama opuścił braci flatbush i ich lokal. klub jest większy, ładniejszy, wchodzi dwa razy więcej luda... z zespołem shadowa występuje clark - bleek olewał jej talenty wokalne, nie dbał o nie, shadow dał jej szansę i odpaliło, dziewczyna jest świetna, śpiewa patrząc na bleeka'a, bez triumfu, raczej ze smutkiem takim jakimś "dlaczego nie dostrzegłeś tego nigdy we mnie, mnie samej ?"... cóż za ironia losu... giant nie stracił pracy przy zespole - jest odźwiernym w tym eksluzywnym lokalu ;] czyli, zmiany, zmiany...

      bleeka zaprosił shadow, żeby zagrał gościnnie. taka szansa na przypomnienie siebie, na pierwszy krok po powrocie. witają się jak bracia, shadow go anonsuje, i bleek zaczyna grać... fatalnie... jest skończony, po kontuzji została mu blizna na górnej wardze i... tylko ona. muzyki tymi ustami nie jest już w stanie grać... męczy się, krztusi, nie moze złapać tchu, shadow idzie mu w sukurs z czyściutkim, lekkim tonem saksofonu... bleek wie, ze to koniec. wychodzi jak stoi. prosto na deszcz, nie bierze nawet płaszcza, trąbkę oddaje giantowi.

      idzie prosto do ostatniej nadziei - indigo. dobija się nocną porą. wreszcie ona go wpuszcza. on prosi "uratuj mi życie, bądź ze mną", ona : "przyszedłeś tylko dlatego, zę nie możesz już muzykować... TYLKO dlatego...". niemniej... cóż - happy end must be there :] indigo wyrzua z siebie żal, a później go przyjmuje.

      epilog - ślub bleeka i indigo, szczęśliwy dom... i syn - miles :]... i scena identyczna, co z dzieciństwa bleek'a, tyle ze teraz on jest ojcem... koledzy wołają milesa na podwórze, a on gra w domu, bo tak mama każe. ale bleek, całując zonę, mówi "idź się pobaw, wystarczy"...
      • grek.grek "mo better blues",spojler dla wytrwałych ;] 24.03.11, 11:40
        dodam tylko, że opisywanie tego filmu jest zajęciem dość zgrzebnym i nieszczęśliwym :]

        a powód tego jest taki, że on nie istnieje bez muzyki, co w nim jest grana, i jest jej tak dużo, jest tak znakomita, że sama fabuła znaczy tutaj mniej niż mało.

        "mbb" trzeba obejrzeć i przesłuchać. portret muzyka, człowieka, atmosfera klubów jazzowych lat 60-70 na brooklynie, zarys bluesman-lifestyle z tamtych czasów, fashion - spike robi to po mistrzowsku. siadacie w fotelu i lądujecie w zupełnie innym świecie. niektóre ujęcia są niemal jak z filmów kręconych w tamtym czasie, minimalnie przyprószone nawet jakims niedostrzegalnym-czymś ;][nie znam się na fachowych zabiegach, mówię o wrażeniu]. nowy jork jest kameralny, wyciszony, dyskretny i europejski, nie ma w nim nic z nieprzyjaznego molocha, tętniącej harmidrem stolicy świata, tygla z filmów sensacyjnych, kryminałów, a i nawet nie ma w nim nic z jego wizerunku z 'seksu...". może dwa-trzy razy jest kadrowana panorama miasta, znad mostu brooklyńskiego, ale ona też raczej urodą epatuje - wieczorny slajd rozświetlonego milionami żółtych i srebrnych punkcików wyrastającego wieżowcami Nyc... wiecie sami o co chodzi ;]; i przepiekny czerwono-pomarańczowo-żółty kadr wschodu słońca nad miastem ze statuą wolności w centrum kadru.

        jak to u spike'a, jest taki podskórny humor i lekkość we wszystkim, co się dzieje. wysysa on patos i przyciężkawość z każdej, nawet najbardziej emocjonalnej czy dramatycznej sceny. nic tu nie jest mdłe i zakalcowate. to jest po prostu trademark tego gościa, cała jego klasa. opowiada o rzeczach waznych i najważniejszych, ale nie tak, jak przysłowiowy "zanussi" ;]

        denzel, jako bleek jest świetny. jego najlepsze czasy. snipes, spełniający się głównie w rolach w kinie akcji, udowadnia, ze jest jednym z większych zmarnowanych/niewykorzystanych talentów aktorskich, spike jest sobą, jako giant [jego role we własnych filmach można porównać tylko do ról woody'ego allena we własnych, kropka w kropkę ten sam styl, nie liczy się talent aktorski, którego obaj nie mają za grosz - nie ma to znaczenia, liczy się ich obecność, ich gęba, charakterystyczność postaci jaką wnoszą, i bez których nie ma całego filmu].

        ale - muzyka. muzyka. muzyka. wszystko w tym filmie zaczyna się i kończy na oprawie muzycznej, dlatego opis niczego nigdy nie odda a'propos :]
        • barbasia1 Re: "mo better blues",/ 24.03.11, 14:05
          Mimo wszystko klimat filmu został udanie przełożony na słowa! :)

          O kiedy czytalam o wypadku bohatera, który spowodował zakończenie jego kariery przypomniała mi się, pewnie znana wszytskim historia naszego słynnego jazzmanam (też trębacza) Tomasza Stańki, który stracił wszytskie zęby na skutek nadużywania prochów rozmaitych i była obawa, czy będzie mógł jeszcze grać. Szczęśliwie wszytsko się dobrze skończyło.

          wyborcza.pl/1,76842,8195444,Tomasz_Stanko__moje_Istnienie_Poszczegolne.html
          Życie polskich jazzmanów w tym okresie było nie mniej barwne, opowiada o nim m.in. wspomniany Stańko w książce "Desperado" (dopiero zamierzam przeczytać).

          • barbasia1 Oscarowy The Hurt Locker TVP2 22.20, 24.03.11, 14:11
            męskie, wojenne kino, ręką kobiety zrobione kosi dziś wszelką konkurencję! :)
            • grek.grek Re: Oscarowy The Hurt Locker TVP2 22.20, 24.03.11, 15:07
              jestem w pełnej gotowości :] czekam.

              kurdesz, fajny tydzień filmowy to był : premierowo "sierociniec" i "lektor", zacna i trafiona w punkt powtórka "mo better blues" [Pepsic mnie wykopie w końcu ;)], teraz "hurt locker" jeszcze na deser... uff, z mojej perspektywy - było nieźle, prawdziwie godnie, z poszanowaniem kinomana ;]

              • barbasia1 Re: Oscarowy The Hurt Locker TVP2 22.20, 24.03.11, 21:50
                i ja już też :)
                /dziś w a-busie obok mnie siedziały powracające z pracy trzy polskie "siostry Jackie" :)
                Pensje kiepskie, nawał obowiązków, w pracy biegu jedzą jakieś kanapki, na obiad w stołowce szpitalnej, nawet gdyby był za darmo, nie miałaby czasu ... - tyle podsłuchałam./

                O tak, to samo mogę powiedzieć bardzo, bardzo udany filmowo tydzień ! :))
                Aż ciekawa jestem co przyniesie nowy tydzień!?

                Mniej zadowolona jestem z samej siebie, bo coś nienadążam z komentarzami ...


                • grek.grek Re: Oscarowy The Hurt Locker TVP2 22.20, 25.03.11, 12:50
                  hoho, to Jackie ma jak pączek w maśle... warunki komfortowe wręcz, w porównaniu, no i wypady na posiłki do całkiem niekiepskiej restauracji :]

                  pospieszyłem się z oceną... ale w tym pozytywnym znaczeniu, bo przeca jeszcze dziś "mroczny rycerz" w tvn [20:00]. zatem, 5 dobrych, a co najwazniejsze, premierowych [jak dla mnie oraz z jednym wyjątkiem] filmów w tydzień - prawie, tak pożądana, w moim odczuciu, norma ;]
                  • barbasia1 Re: Oscarowy The Hurt Locker TVP2 22.20, 26.03.11, 13:26
                    Właśnie, to samo myślałam! :)

                    A to jeszcze nie koniec nowości, widzę, tydzień kończy się "S e k s e m!? w wielkim mieście" (2008) w TVN. Trzy godziny i tylko dwie gwiazdki (w GW), więc nie wiem, czy się na to skuszę!? :) Może na kawałek, rzucę okiem na kostiumy i rekwizyty, na kreacje, buciki, torebki, szale, apaszki, biżuterię, etc. etc. ;) A Wy, a Ty Greku?
          • grek.grek Re: "mo better blues",/ 24.03.11, 14:55
            dzięki :] ale nawet jesli, to i tak gorąco polecam obejrzenie tego filmu samodzielnie. nic nie odda muzyki : nie tylko kilku dłuższych jej fragmentów, ale - a może : zwłaszcza, tego jej towarzyszącego akcji "brzęczenia" na drugim planie, oraz w tle. ona ten film tworzy i nim rządzi niepodzielnie :]

            no ja też się zasadzam na "desperado"i "zbieram nań, mniej więcej od lat" ;]; niby wiem o stańce, co tam tylko możliwe, bo człowieka lubię szczerze od dawien dawna, ale taki rarytas, to jednak... coś, o - coś, po prostu. hehe.
            • barbasia1 Re: "mo better blues" 24.03.11, 22:09
              Na pewno obejrzę! :) Dzięki raz jeszcze za opowieść! :)


              A na wieczór proponuję dla odmiany Michała Urbaniaka i jazzową "Basię" z Nowym Jorkiem w tle (na filmiku).

              Michał Urbaniak "Basia"
              www.youtube.com/watch?v=tklbcGKFIAg&feature=related
              Michał Urbaniak "City nights"
              www.youtube.com/watch?v=jNres6ATuSs&feature=related
              W takim razie, kto pierwszy dopadnie "Desperado" i przeczyta biografię Stańki, ten opowiada, co zaintrygowało, zafacynowało, co dało do myślenia, co się spodobało, a co zbulwersowało ;).
              • grek.grek Re: "mo better blues" 25.03.11, 12:51
                dzięki za linki :]

                orajt, kto się stańkowo obłowi - ten pisze, hehe.
                • barbasia1 Re: "mo better blues" 26.03.11, 17:42
                  grek.grek napisał:

                  :)

                  > orajt, kto się stańkowo obłowi - ten pisze, hehe.
                  Okej! :)
        • pepsic Re: "mo better blues",spojler dla wytrwałych ;] 24.03.11, 14:24
          Zapewniam, że z mojej strony monitora nie wypadło ani zgrzebnie, ani nieszczęśliwie, wręcz przeciwnie. I podbił mnie niby drobiazg, ale jakże prawdziwy odnośnie nieumiejętności wykorzystania chwili i uczucia, zauważenie czegoś wiecej, niż czubek własnego nosa.

          Ps. Nieśmiały apel do Greka,
          Mam propozycję, aby dla porządku używać w miarę możliwości polskich tytułów. W moim dodatku ww. zatytułowano "MBB" jako "Czarny blues", podobnie miałam przy "Człowieku z blizną".
          • grek.grek Re: "mo better blues",spojler dla wytrwałych ;] 24.03.11, 15:01
            ano tak, bo to film o miłości; tutaj - do muzyki, a zatem, jak każdy film o miłości - film o egocentryzmie ;) który, koniec końców, zostaje zmuszony do odwrotu.

            śmielej, proszę, śmielej :]

            w porządku, będę tak robił, jak sugerujesz. "mo better blues" także w tele-grafiku pod tym tytułem się znajdował :]. dosłownie, jak wiemy i znamy, oznaczałoby to "jeszcze lepszy blues", ten tytuł - "czarny blues" - lekki koszmarek ;].

            trochę to mój taki nawyk, parę filmów, paredziesiąt albo naście ?, mam w głowie pod oryginalnymi tytułami i tak mi z rozpędu się wpisuje, hehe. będę się pilnował.

            'scarface' - no po prostu, "scarface" mam we łbie i kropka, i czasy młodości mi minęły ze "scarface" ;]
            "człowiek z blizną" - proste i logiczne... i weź to tłumacz sentymentalnej części mojej natury ;]]
            • pepsic Re: "mo better blues",spojler dla wytrwałych ;] 24.03.11, 15:16
              A nie, jak masz się męczyć, niech pozostanie bez zmian, się wycofuję:)
          • barbasia1 Re: "mo better blues",spojler dla wytrwałych ;] 24.03.11, 22:24
            pepsic napisała:

            >I podbił mnie niby drobiazg, ale jakże prawdziwy odnośnie nieumiejętności wykorzystania >chwili i uczucia, zauważenie czegoś wiecej, niż czubek własnego nosa.

            Prawdziwa sztuka jest zaborcza, nie znosi konkurencji.

            "W uprawianiu sztuki jest element autoerotyczny lub homoerotyczny. Artysta - niezależnie od płci - gra z sobą samym, uwodzi siebie [...]", pisał T. Sobolewski w komentarzu do "Czarnego łabędzia" ...

            /To tak, trochę na obronę Bleeka Gilliama. ;)/


    • grek.grek "hurt locker" - jak było ?/"mroczny rycerz", dziś 25.03.11, 13:02
      i jak tam "hurt locker" ? oglądaliście ? jakie wrażenia ?

      ja mam zapóźnienie, na razie nagrałem, nie chciałem zaczynać w 20 minucie, wolę spokojnie obejrzeć w całości i bez nadrabiania początku po zakończeniu, heh, zatem - ciekawem, jak Wam się ta cała oskarowa opowieść spodobała..[.]

      tvn, dzisiaj, 20:00 - "mroczny rycerz", czyli kolejny batman, tym razem podobno niemiłosienie zepchnięty na drugi plan przez jokera, a tego jokera zagrał heath ledger, zaraz potem zmarł, a
      pośmiertnie dostał oskara, a cała rola tak się rozpanoszyła wśród kinomanów, że dzisiaj aż podpada pod termin "kultowa". przyznam, że jestem ciekaw, ile w tym statusie zasługi przedwczesnej śmierci aktora, a ile naprawdę przebojowego aktorstwa. fakt faktem, że ledger przygotował się do niej sumiennie - wystylizował się, odizolował w pokoju hotelowym, studiował zachowania wariatów, ogladał nieustannie hopkinsowego lectera, posiłkował się mc dowellem i jego rolą w "mechanicznej pomarańczy", grzebał w malarstwie przedstawiającym postaci odrażające itp. jestem wstępnie zaciekawiony :]
      reżyseruje nolan, więc można mieć nadzieję, ze i sama historia trochę wykroczy poza komiksowe schematy i będzie w niej coś, co zrównoważy konieczne sceny akcyjne.

      co tam jeszcze... aha, "jackie" oglądaliście ? streścić komuś, bo mnie się, w większości, udało :]
      • barbasia1 Siostra Jackie / "The hurt locker" 25.03.11, 15:39
        Ja bym bardzo chciała streszczenie "Siostry Jackie", jeśli można!!! :))) Oczywiście z powodu "The Hurt Locker" , nie widziałam wczorajszego odcinka.

        A w ubiegłym tygodniu Jackie przepiłowała obrączkę, kóra zejsć z palaca nie chciała, żeby kochaś od leków się nie zorientował, że ona mężata. A potem walnęła się młotkiem w palec by mężkowi przekonująco wyjaśnić powody przepiłowania obrączkę ...
        Ależ sprtyna ta Jackie! :)

        A ja ofiara losu, zagapiłam się siedząc w necie i zaczęłam oglądać THurt Locker od 20 minuty, ale doobejrzałam początek, w związku z czym jestem dziś lekko nieprzytomna ...
        Alee warto było, podobał mi się "The Hurt Locker" ... cdn.
        • pepsic Re: Siostra Jackie / "The hurt locker" 25.03.11, 19:31
          Obejrzałam z zainteresowaniem, aczkolwiek z dystansem, klimaty zbliżone do "9 kompanii" tyczącej wojny w Afganistanie. Nieamerykański styl, nieopatrzeni aktorzy, tylko Fiennes mignął w tle, na pustyni bodajże.

          A siostra Jackie mile widziana ;)
          • grek.grek Re: Siostra Jackie / "The hurt locker" 26.03.11, 11:46
            mam nadzieję, że to tylko Twój taki wstęp do właściwego posta :]
            • pepsic Re: Siostra Jackie / "The hurt locker" 26.03.11, 16:06
              Prawdę mówiąc miał być docelowy:)
              Głównym walorem jest specyfika wojny w Iraku oraz paradokumentalny charakter, tudzież być albo nie być sapera, ale na łopatki nie rozkłada. Sama nie wiem, czy Oskar był zasłużony, powiedzmy, że umiarkowanie. Plus respekt za kobiecą reżyserię, co Barbasia nie raz podkreślała!
              • grek.grek Re: Siostra Jackie / "The hurt locker" 27.03.11, 12:42
                :}
                orajt, biorę zatem, co jest, hehe.
        • grek.grek Re: Siostra Jackie / "The hurt locker" 26.03.11, 10:55
          właśnie próbuję wysłać streszczenie "jackie", ale nie chce mi puścić bęben - "spam" podobno kolportuję. urocze :]

          o, liczę na coś więcehj Twojego o "hurt locker". ja się dopiero zbieram do skoku :]
          • barbasia1 Re: Siostra Jackie / "The hurt locker" 26.03.11, 13:41
            grek.grek napisał:

            > właśnie próbuję wysłać streszczenie "jackie", ale nie chce mi puścić bęben - "s
            > pam" podobno kolportuję. urocze :]

            To był ważny odcinek, ciesze się, że udało się wysłać post! / szkoda poprzednich wersji, co przepadły w wirtualnej przestrzeni!/


            > o, liczę na coś więcehj Twojego o "hurt locker". ja się dopiero zbieram do skoku :]
            Będzie, będzie, za moment...
            Wczoraj nie byłam wstanie napisać nic po tej zarwanej nocy! :/


            > o, liczę na coś więcehj Twojego o "hurt locker". ja się dopiero zbieram do skok
            > u :]
      • barbasia1 "Mroczny rycerz" 25.03.11, 15:52
        O! Nie widziałam, że to już dziś "Mroczny rycerz"! :) Fantastyczna pora!
        Rzeczywiscie niesamowity tydzień, tyle nowości ! :)

        fakt faktem, że ledger przygotował się do niej sumiennie - wystylizował
        > się, odizolował w pokoju hotelowym, studiował zachowania wariatów, ogladał nie
        > ustannie hopkinsowego lectera, posiłkował się mc dowellem i jego rolą w "mechan
        > icznej pomarańczy", grzebał w malarstwie przedstawiającym postaci odrażające itp

        Czytałam, że przygotowania, praca nad rolą do "Mrocznego rycerza", wyczerpały Legdera mentalnie, fizycznie, że popadł w bezsenność .

        OT
        A jednak Doda zozstała się z Nergalem, a taka wielka miłość była!??
        • grek.grek Re: "Mroczny rycerz" 26.03.11, 15:29
          obejrzałas ? udało się Wam obejrzeć ?

          jakie opinie ?

          ja mam na razie na video, może dzisiaj obejrzę, więc przygotujcie mnie jakoś ;]
          • pepsic Re: "Mroczny rycerz" 26.03.11, 15:50
            Nie mogłam się odnaleźć, zbyt skompilowane, zbyt natarczywe jak dla mnie, po godzinie dałam spokój, a podobno wtedy się zaczęło. Nie ma jak poczciwy i klarowny Supermen :(
            • pepsic Re: "Mroczny rycerz" 26.03.11, 16:24
              *zbyt skomplikowane
            • barbasia1 Re: "Mroczny rycerz" 26.03.11, 16:28
              pepsic napisała:

              > Nie mogłam się odnaleźć, zbyt skompilowane,

              jak przystało na wizję Nolana!
          • barbasia1 Re: "Mroczny rycerz" 26.03.11, 16:07
            Jesteś jeszcze Greku, Pepsic, jesteście?

            Sorry wylogowalo mnie !!!

            Nie wiem od czego zaczniesz oglądanie? Ponieważ Pepsic do The Hurt Locker dwa słowa dodała, to ja, w ramach przygotowań i zachęty do seansów zaczęłam od "Mrocznego rycerza", The Hurt Locker za chwilę ...

            forum.gazeta.pl/forum/w,14,122615844,123648146,Re_Mroczny_rycerz_.html
            :)

            • pepsic Re: "Mroczny rycerz" 26.03.11, 16:13
              Ja się melduję:)
              • barbasia1 Re: "Mroczny rycerz" 26.03.11, 16:17
                pepsic napisała:

                > Ja się melduję:)

                To witaj! :)))
        • barbasia1 Re: "Mroczny rycerz" 26.03.11, 15:57
          Wymęczył mnie "Mroczny rycerz" Nolana.

          Ale nigdy nie kochałam wielką miłością Batmanów ...

          Za to kreacja Ledgera mi się ogromnie mi podobała. Myślę, że zachwyty nad jego Jockerem nie były przesadzone. Okoloicznosci okołofilmowe na pewno przyczyniły się do rozgłosu, ale bez nich na pewno byłoby głośno o roli Ledgera.

          Jocker Ledgera wydaje się bardziej realną, ludzką postacią niż komiksową, jest o wiele mniej przerysowany niż Jocker Nicholsona, może przez to bardziej przerażający.

          W wywiadzie dla The New York Times, jak podaje wiki, Ledger opisał swoją postać jako: "psychopatycznego wielokrotnego mordercę, schizofrenicznego klauna, pozbawionego empatii". Gestami, mimiką, tikami (oblizywanie ust językiem) świetnie oddał charakter, nautrę tej postaci...
          Znakomitym pomysłem imo, był też rozmazany makijaż Jockera - maska kaluna zaciera się, wyziera spod niej prawdziwa twarz, twarz Złego...


          Wielka szkoda, że nikt nad Ledgerem nie czuwał, nie zaopiekował się w tym trudnym dla niego okresie przygotowań i potem pracy w filmie, że nie było przy nikogo, kto by go chronił, nie dopuścił do tego, by człowiek zapłacil tak wysoką cenę za swoje poświęcenie dla roli.
          • pepsic Re: "Mroczny rycerz" 26.03.11, 16:11
            Barbasiu, a jakie były okoliczności jego śmierci?
            • barbasia1 Re: "Mroczny rycerz" 26.03.11, 16:45
              pepsic napisała:

              > Barbasiu, a jakie były okoliczności jego śmierci?

              Posłużę się wikipedią
              Znalezi 22 stycznia 2008 r. gospodyni znalazła go nieprzytomnego w apartamencie na Manhattanie. Wezwany lekarz stwierdził zgon. W mieszkaniu obok ciała aktora znaleziono opakowanie tabletek nasennych, jednak zarówno policja, jak i znajomi aktora zdarzenie określają raczej jako tragiczny wypadek, a nie świadome przedawkowanie[2]. Według nowojorskiego zespołu medycyny sądowej aktor zmarł na skutek stopniowego gromadzenia się w organizmie mieszanki sześciu leków na receptę, które przyjmował, co doprowadziło do zatrucia organizmu, zapaści i śmierci"


              Ledger mówił w wywiadach, że praca nad rolą Jockera bardo go psychicznie i fizycznie wyczerpała, nie mógł spać, a tu już kolejna rola czekała ( w Parnasussie). Prawrodpodobnie (to już moje przypuszczenia) fantastyczni Amerykańscy lekarze, którzy mają lekarstwo na wszytsko zaczęli mu przepisywać rozmaite prochy, a to nasenne by mógł spać, a to na pobudzenie, by był przytomny, by miał energię do pracy, i jeszcze przeciwbólowe i organizm tego nie wytrzymał ...

              O takich praktykach lekarzy Amerykańskich opowiadał Krzysztof Krawczyk, sam tego doświadczył kiedy przebwał na saksach w Ameryce, na szczescie znalazł w sobie siłę i w pore dążył powiedzieć lekarzom i prochom -nie i to go uratowało, i nie skończył tak jak Ledger.

              • pepsic Re: "Mroczny rycerz" 26.03.11, 17:01
                W takim razie mam wątpliwości, czy warto było się szprycować i zatracać dla tej roli. Musiał się nieźle oderwać od rzeczywistości, bo lekarze nie od dziś przepisują to, czego pacjent sobie życzy, dla spokoju świętego. Przede wszystkim jak napisałaś, zabrakło osoby, która przemówiła by do rozumu. Ale możemy sobie tylko dywagować.
                • barbasia1 Re: "Mroczny rycerz" 26.03.11, 17:34
                  Teraz czytam, że nie tylko rola w "Mrocznym rycerzu"miała wpyw na jego kiepski stan psychofizyczny, ale już poprzednia rola, młodego Bobba Dylana w filmie "I'm Not There"( Gdzie indziej jestem) wypompowała z niego dużo energii ...

                  "Młody gwiazdor przeżywał wyjątkowo dobry okres w swoim życiu zawodowym - przyjmował coraz ambitniejsze role, był nominowany do wielu znaczących nagród, w tym do Oscara. Ostatnio wcielił się dwie wielkie, wręcz ikoniczne postacie - zagrał młodego Boba Dylana i Jockera w nowym filmie o przygodach Batmana. Podobno oba te wyzwania aktorskie bardzo go wyczerpały. W wywiadzie dla "The New York Post" aktor wyznał: "Chyba za bardzo się tym wszystkim zestresowałem. Ostatnio spałem po dwie godziny w ciągu nocy. Moje ciało było wykończone, ale za to myśli przelatywały mi przez głowę jak szalone". Podobno Heath zwierzył się redaktorowi gazety, że brał po dwie tabletki leku nasennego Ambien, ale one działały tylko przez godzinę."

                  www.plejada.pl/2,309,news,1,1,heath-ledger-nie-zyje,artykul.html
                  Przede wszystkim ja
                  > k napisałaś, zabrakło osoby, która przemówiła by do rozumu. >Ale możemy sobie ty
                  > lko dywagować.

                  Otóż to!!!




          • barbasia1 Re: "Mroczny rycerz" 26.03.11, 16:16
            >Znakomitym pomysłem imo, był też rozmazany makijaż Jockera - maska kaluna zacie
            > ra się, wyziera spod niej prawdziwa twarz, twarz Złego...

            Zło, które bez dobra by nie istniało!? „W życiu bym cię nie zabił! Bez ciebie nie mógłbym żyć”!!! mówi Joker do Batmana.
            Bardzo interesującą kwestię porusza Nolan!
          • pepsic Re: "Mroczny rycerz" 26.03.11, 19:16
            Wymęczył mnie "Mroczny rycerz"
            O, to najwłaściwsze określenie, i jeszcze dochodzi zarwana nocka:)
    • grek.grek "jackie" skrót 26.03.11, 11:29
      piszę trzecią wersję, uff, dwie pierwsze były "ze spamem", który został "wykryty" a wpisy zablokowane - urocze. ostatnia próba, jesli i ten wpis odrzuci, to rezygnuję.

      no to, lećmy :

      dr. copper się zakochał w jackie. z powodu tego pocałunku, którym go obdarzyła w poprzednim odcinku. kupuje jej kwiaty, zagaduje, uśmiecha się, prezenciki znosi, wypytuje o jej upodobania osoby trzecie...a nawet się kłóci o nią ze swoją dziewczyną. jackie jest nieźle skonfudowana i dzielnie mu się opiera.

      drugi amant, kochanek, odchodzi z pracy, bo uznano, że lekarstwa dystrybuować może równie dobrze komputer automat. na pożegnanie - seks z jackie, daje jej duża partię pigułek, a potem instruuje jak wyłączać czujną maszynę i brać proszki na lewo. po pracy ją śledzi, widzi przez szybę jak jackie, w barze, wita się mężem, dziećmi...

      mąż kupuje jackie pierścionek z brylancikiem, w imię tego zniszczonego pierścionka. wybiera go razem z córką. ma gest :]

      podczas lekcji stepowania córka tej miłej babki, co się z jackie zakolegowała, wpada na córkę jackie - jackie nie wytrzymuje i tamtą małą ochrzania, matka się za nią ujmuje, jackie niepomna koleżeńskich, dopiero co nawiązanych relacji, częstuje ją soczystym "p....l się [puścili to, hehe]", zabiera małą i wychodzi. a mała się na nią obraża za tę awanturę.

      szpital.
      hindusopdobny pięlęgniarz ma pacjenta, któreemu do ucha powłaziły pająki, musi mu je wypłukać... "czy pan mieszka w... lesie ?", pyta klienta z niekłamaną ciekawością ;]

      stayżystka robi zadymę. na oddział trafia znany krytyk filmowy, ma złamaną rękę. ofk, musi zaraz się siostrom tłumaczyć ze swoich recenzji, a stażystyce podpada mało pochlebną opinią o... kotach [na pytanie "dlaczego tak rzadko koty występują w filmie ?", odpowiada, ze on kotów nie znosi]. dziewczyna w akcie zemsty najpierw nie podaje mu środków znieczulających, trzymając się bezlitośnie procedury, a potem podaje je z błędem. facet ma zapaść. ochrzan dostaje i młoda i jackie. jackie ją odsuwa od pacjentów, kieruje do odbierania telefonów.

      to tyle, co zapamiętałem :]
      jakby co, to Mania mnie skoryguje, jak wpadnie. chyba, że i ona "hurt lockerem" live leciała, hehe.

      orajt, wysyłam, oby bez "spamu", cokolwiek to znaczy...
      • barbasia1 Re: "jackie" skrót 26.03.11, 13:18
        Dzięki wielkie!
        Doceniam walkę i to zwycięzką z techniką (może jakaś awaria na forumach była!?)! :)

        Świetny odcinek, byłam bardzo ciekawa, kiedy i jak amant od leków dowie się o rodzinie Jackie.

        > dr. copper się zakochał w jackie. z powodu tego pocałunku, którym go obdarzyła
        > w poprzednim odcinku
        he,he
        Co ona w sobie ma, że faceci tak na nią lecią!? ;))

        • grek.grek Re: "jackie" skrót 26.03.11, 14:13
          możliwe.
          zresetowałem, wyczyściło dysk, wróciłem - napisałem trzeci raz i poszło :] może było na dysku jakieś zabrudzenie... ale w takim razie dlaczego przeszedł post nie-zawierający-spojlera, a tamte ukykały ?
          no nic, whatever, oby nigdy więcej, i nie przy jakimś obszerniejszym poście :]

          hehe, a nie wiem, taka... normalna chyba jest :] żona, kochanka i obiekt westchnień - rzecz w tym, ze mąz nie wie, że ona ma kochanka, kochanek dopiero co się o męzu dowiedział, a doktor nie wie o niczym, może jakby wiedzieli nawzajem o swoim istnieniu, to by ją postrzegali inaczej.
          • pepsic Re: "jackie" skrót 26.03.11, 15:44
            Dobrze sobie przeczyścić od czasu do czasu historię i ciasteczka, a przy dłuższych postach używać zapobiegawczo ctrl c :)
            • barbasia1 Re: "jackie" skrót 26.03.11, 16:50
              a przy dłużs
              > zych postach używać zapobiegawczo ctrl c :)

              Właśnie, to samo miałam napisać!!! Zwłaszcza w takich sytuacjach, kiedy występują dziwne problemy techniczne warto pamiętać o skopiowaniu postu!
          • barbasia1 Re: "jackie" skrót 26.03.11, 17:55
            Może coś u Ciebie zawszankowało. Ale gunt , że wszytko już w porządku i docierają Twoje posty!
            Posłuchać rad Pepsic doradzam! I sama też sie zastosuję (zresztą kopiować na wszelki wypadek posty, czasem do worda często mi się zdarza)


            Albo ona, manipulantka, kęci tymi facetami jak baranim łbem ;), byle tylko osiagnać swój cel!? ;)
        • pepsic Re: "jackie" skrót 26.03.11, 15:39
          Wolą kobiety wyraziste, charakterne bardziej od pustych lal?
          • barbasia1 Re: "jackie" skrót 26.03.11, 18:00
            pepsic napisała:

            > Wolą kobiety wyraziste, charakterne bardziej od pustych lal?

            Możliwe, bo to też są faceci z charakterem.
      • maniaczytania Re: "jackie" skrót 26.03.11, 20:45
        Niczego korygowac nie trzeba - wszystko tak jak bylo!:) Mnie sie podobalo, jak Jackie powiedziala psiapsiole lekarce o tym, ze pocalowala Coopa - lekarka miala niezly ubaw ;)

        "Hurt lockerem" polecialam tylko troche, bo ... usnelam, ten kawalek, co widzialam byl calkiem niezly (pierwsza akcja rozbrajania bomb z przystawianiem pistoletu do glowy kierowcy auta + spotkanie z Fiennesem).
        • grek.grek Re: "jackie" skrót 27.03.11, 12:53
          uff :]

          a widzisz, przypomniało mi się... scena, kiedy jackie z tą własnie koleżanką idą do sklepu, tamta przymierza bluzki przy wieszakach, paradując beztrosko w samym staniku - jackie ją chaotycznie zasłania, a za oknem, z chodnika, wygina się w fantazyjne łuki podglądacz/"podglądacz", hehe ;]
    • pepsic Seks w wielkim mieście 26.03.11, 16:50
      Wrzuciłam na dół dla przejrzystości. Zerknę dla gadżetów i z braku laku. Nie przewiduję rewelacji, a i cz. II otrzymała w bieżącym roku Złote Maliny. Jakoś nie przepadam za klimatami psiapsiółkowymi i rozkładaniu na czynniki pierwsze spraw sercowych. Więc i serial mnie nie uwiódł, choć na tamte lata to było coś, mimo że mało realistyczne nawet na warunki NY.

      Następna pozycja tvn-owska "Dziewczyna mojego kumpla" zapowiada się ciekawiej, ale trwa do 1 w nocy, a przypominam, że dziś zmieniamy czas zimowy na letni. Chyba po raz pierwszy przyjdzie mi żałować, że nie mieszkam w Rosji (za rok rzecz jasna)
      :))
      • barbasia1 Re: Seks w wielkim mieście 26.03.11, 17:11
        O! To tak, jak ja. :)

        >Nie przewiduję rewelacji, a i cz. II otrzymała w bieżącym roku Złote Maliny.

        hehe, czyli może być jeszcze gorzej.

        Zdaje się pomysł do cna się wyczerpał.

        Mnie się nawet podobał serial, pierwsza jego seria najbardziej i przygody przyjaciólek i dowcip...

        Tej akurat zmiany czasu najbardziej nie lubię! :)

        >Chyba po raz pierwszy przyjdzie mi żałować, że nie mieszkam w Rosji (za rok rzecz
        > jasna)

        :)






        • grek.grek Re: Seks w wielkim mieście 27.03.11, 12:50
          przezornie ominąłem zgrabnym kółeczkiem to coś, co, z gruntu, się nie udaje - przeniesienie dobrego tv-serialu na pełny metraż :]

          czuję się projekcyjnie zachęcony Waszą rozmową o "rycerzu", hehe. ten tydzień zapowiada się nieszczególnie, więc to co mam na video wcisnę w te wieczory ze szczególnie skandalicznie niskąjakością oferty, zatem - do piątku się powinien wyrobić. stay tuned :]

          dzięki za rady techniczne. spróbuję skorzystać, ale jako noga stołowa w zakresie umiejętności korzystania z maszyny - nie ręczę, że skorzystam właściwie i z pożytkiem dla mnie samego, haha.
          • barbasia1 Re: Seks w wielkim mieście 27.03.11, 13:15
            Zaspałam skandalicznie dziś!

            Obejrzałam połowę "Seksu ...", drugą połowę, rzeczywiscie w porównaniu z serialem film wypada kiepściutko, ale powiem Ci wolę to od naszych rodzimych komedii romantycznych!
            (Ale motyw z wykastrowanym pieskiem, który od psiego seksu odzwyczaić się nie może był obleśny.)

            Moja wypowiedź na temat "Mrocznego rycerza" jest wyjątkowo oszczedna w formie i treści, hehe, rzeczywiście musiałam być mocno zmęczona (byłam, byłam, to przez zarwaną noc na THL), pomyslałam, więc, że skoro zamierzasz odłożyć sobie przyjemność oglądania nowości na czas jakiś to może ja raz jeszcze już w przytomności umysłu objerzę "Mrocznego rycerza" i coś dopowiem!?
            Na razie zaległości ...


            Robisz tak: zaznaczasz myszką swój tekst, klikasz prawym kawiszem w 'kopiuj' i w ten sposób masz go już skopiowany (ale jak wyłączysz komputer to kopia się starci), a jak chcesz wkleić ten tekst w inne miejsce, wytraczy kliknąć prawym klawiszem "wklej"! To bardzo proste! :)

            • grek.grek Re: Seks w wielkim mieście 27.03.11, 14:23
              no to bym się przejechał ;]...
              ... ale wyczułem pismo nosem; sam pomysł już był dyskusyjny. serial był na tyle dobry, a dla niektórych wręcz kultowy, że nawet udany film byłby skazany na bycie kwestionowanym... a co dopiero nieudany, hehe - taki, to chyba do-zapomnienia, czyż nie ? hehe.

              dopowiadaj, ile wlezie. o to chodzi :]

              o widzisz, dzięki za instruktaż :]
              technicznie, a/propos obsługi kompa na poziomie ciut wyższym niż włącz-klikaj w obrazki/literki-wyłącz, to ja jestem, jak wyjątkowo niezdolna kobieta za kierownicą... przypadek do analizy dla fachowców ;]
              • barbasia1 Re: Seks w wielkim mieście 27.03.11, 15:21
                grek.grek napisał:

                > no to bym się przejechał ;]...
                > ... ale wyczułem pismo nosem;

                haha :)
                To nie skusiła Cię strona wizualna filmu! ;)

                Film nie niestety nie miał już z oczywistych powodów tego serialowego błysku, lekkości, dowcipu.
                W wielkim, wielkim skrócie, Carrie po tym jak Mr Big jej się oświadczył planuje ślub w holu zabytkowej biblioteki!??, najpierw na skromne 75 osób, docelowo 200, nie bacząc na to, że Mr Big chciłaby skromny kameralny ślub, jakoże to jego, hehe, 3 ślub. Przygotowania do ślubu Carrie na życzenie szefowej (nie mogła odmówi) opisuje w Vogue'u, pod wdzięcznym tytułem, miej więcej tak to szło - ostania singielka w miescie (czyterdziestolatka!!!) wychodzi za mąż, hehe.
                Ale oczywiscie muszą być jakieś komplikacje, na skutek nieporozumień i dziwnych zbiegów okoliczności dochodzi do dramatycznego rozstania Mr Biga i Carrie, jak to w amerykanskich filmach tuż przezd ceremonią zaślubin.

                W międzyczasie psują soę dobre relacje w małzeńsytwie Mirandy (proza życia - zapracowana Miranda nie ma czasu ani ochoty na seks, raz podczas bardzo namiętnego wieczoru mówi facetowi, żeby się pospieszył, "miejmy już to za sobą"- mówi wprost (straszne!), facetowi na te słowa opadaja ręce, a w zasadzie inna część ciała męskiego ...No a potem Steve robi skok w bok i dochodzi do rozstania.

                Samantha mieszka z LA ze swoim ukochanym, wiedzie jej sie znakomicie, ale zaczyna się z nim trochę nudzić, no i brakuje jej dawnego swobodnego stylu życia, nowych kochasiów, co gorsza wypatrzyła w sąsiedztwie, przystojniachę, boskiego Dantego, przez którego w piekle niespełnionego pożądania się znalazła, bo zdradzić ukochanego faceta, kótry podtrzymywał ją na duchu w chorobie, za nic nie chce. (to Samanta ma tego pieska erotomaniaka, polubiła go od pierwszego wejrzenia, bo zobaczyła wnim pokrewną duszę ;) Póżniej rozstaną się w przyjaźni i w zgodzie.

                A Charlotte spodziewa się dziecka i jako jedyna jest przeszczęśliwa w życiu i w małżeństwie.
                z Evanem Handlerem (Charliem!!! łysym przyjacielem Hanka naszego kochanego! - patrzyłam na niego podjerzliwie ;), to znaczy z Harrym Goldenblattem, bo tak się nazywa bohater, którego gra.

                Wszytsko kończy się oczywiście dobrze! Carrie bierze ślub z Mr. Bigiem, skromny, w urzędzie (Carrie czytając swój tekst w Vogue'u zrozumiała jaką była egoistką nie licząc się ze zdaniem oraz potrzebami swojego faceta - któryż to raz! ;) Mirranda i Steve schodzą się, Charlotte rodzi córeczkę, a Samantha rozstawszy się z facetam wraca do Nowego Jorku, do przyjaciółek i dawnego stylu życia (juz rzuca czarowne spojrzenia na kelnera ;). Wszytskie razem z Mr bigeim świętują zaślubiny Carrie!
                Koniec. ;)

                Bo Ty jesteś,mój Greku, humanista ze krwi i kości, tak coś podjerzewam!? Czyli wszystko w normie! :)))

                Wypróbowałeś już to kopiowanie? Jak tylko będziesz miał jakieś problemy z kompem z systemem to kopiuj! :)

                • barbasia1 Re: Seks w wielkim mieście 27.03.11, 15:26
                  Właściwie to miałam przyznać Ci rację, Greku, film raczej do zapomnienia ... ;))



                • grek.grek Re: Seks w wielkim mieście 28.03.11, 13:45
                  dzięki za ten opis.
                  wygląda na to, ze po prostu, ktos wpadł na trywialny pomysł, co by zdyskontować
                  popularność kończącego się serialu, nabazgrać pospieszenie byle co na kartce, nazywając to
                  "scenariuszem", zapłacić aktorkom [które nie są z tej półki, na której udział w szmirze
                  nie jest koniecznością finansową, albo - finansową atrakcją, a przynajmniej ambicją],
                  skamerować i liczyć na to, ze widownia pamiętana serialowej rozrywki, a choćby i znajomych okoliczności nowojorskiej miejskiej przyrody - poleci oglądać, choćby tylko żeby na własne oczy się przekonać, jaki to badziew. a żeby się przekonać, to jeden bilet trzeba jednak kupić.

                  to się nazywa "na wyrwę" [metoda] ;)

                  hehe, gdybyż nieumiejętności kreowały automatycznie zdolności w innej dziedzinie ;]

                  jeszcze nie próbowałem. ale mam w bliskich planach :]

                  • pepsic Re: Seks w wielkim mieście 28.03.11, 14:30
                    Barbasia i tak wykazała się niewykłą uprzejmością i wrodzonym taktem w stosunku do tego gniota nie zasługujacego nawet na miano komedii romantycznje dla gimnazjalistek, jeśli już, to dla przedszkolaków, tylko co w takim razie odważne sceny tu robiły?
                    Kreacje słabutkie, kiczowate, dużo żółci. Czyżby w odwrocie czekały/chyhały przejaskrawione lata 80- te? Podobała mi się letnia różowa sukienka Carrie (lniana?), ta ze sznurem pereł i płaszczyk ze stójką. Suknia ślubna - przerost formy nad treścią, że nie wspomnę o niebieskim ptaka we włosach. Brr... Jedynie buty ratowały, imponujące.
                    • barbasia1 Re: Seks w wielkim mieście 28.03.11, 15:59
                      Dzięki za dobre słowo! :)

                      Wiesz, tak myślę sobie teraz, chyba jednak aż tak bardzo nie przekreślam tego filmu!??
                      /no mam czasami skłonności do kiczu i gniotów ;)/

                      >Suknia ślubna - przerost formy nad treścią, że nie wspomnę o niebieskim ptaku we włosach.
                      he, he
                      Racja, to niebieskie coś, ten ptak był okropny! :))

                      Suknia od Vivienne Westwood!
                      W takich wielkich, strojnych bombkach, mam wrażenie, Amerykanki się lubują.

                      Mnie sie podobała torebka od Vuittona, ta którą dostała w prezencie na pożegnanie asystentka Carrie.
                      • pepsic Re: Seks w wielkim mieście 28.03.11, 17:34
                        Mam obawy, że i Polki. Bombka sama w sobie była piękna, ale czy "goła" góra nadaje się na ślub, nawet cywilny - zawsze wątpliwości mam.
                        Ja mogłam zapomnieć o ślicznym cacku od LV?
                        Nie mam nic przeciwko sporadycznym babskim odmóżdżaczom, ale przepaść pomiędzy filmem a serialem jest nie do zaakceptowania.
                        Barbasiu, dojrzały facet zaprawiony w boju, zmyka spod ołtarza, znaczy USC, bo forma mu nie odpowiada i funduje ukochanej kobiecie upokorzenie życia. To ja nie rokuję im dobrze.
                        • barbasia1 Re: Seks w wielkim mieście 29.03.11, 14:03
                          A ja akceptuję "gołą" górę, pod warunkiem, że jest suknia jest doskonale uszyta, ze smakiem uszyta i nie odkrywa za wiele na tej górze (jak np. kreacja Liszowskiej, z której cyce wylewały się na boki, coś okropnego).

                          > Barbasiu, dojrzały facet zaprawiony w boju, zmyka spod ołtarza, znaczy USC, bo
                          > forma mu nie odpowiada i funduje ukochanej kobiecie upokorzenie życia. To ja
                          > nie rokuję im dobrze.

                          ha,ha
                          I słusznie przewidujesz. :)
                          W najnowszej, drugiej część filmowego "Seksu ...", tej hojnie obsypanej złotymi malinami, mowa o kryzysie małżenskiem, co nastąpił po dwóch latach ! :)
                  • barbasia1 Re: Seks w wielkim mieście 28.03.11, 15:22
                    > to się nazywa "na wyrwę" [metoda] ;)

                    na "wyrwę" - Że kasę się wyrywa z klienta, tak? ;)

                    I ja takie wrażenie odniosłam, że to skok na kasę (przy okazji, film wyprodukowała Sarah Jessica Parker).
                    Scenariusz powiela znane i zgrane schematy z innych filmów, dialogi nie są już tak dowcipne, subtelnie ironiczne i niestety wielokrotnie grzeszą banałami, ...

                    Aleee na plus w filmie, to chyba z sentymentu do serialu, zaliczyczyłabym pochwałę prawdziwej miłości (co trudy wszelkie pokonuje), przyjaźni, wartości rodzinnych!? ... :)


                    > hehe, gdybyż nieumiejętności kreowały automatycznie zdolności w innej dziedzinie ;]

                    A dar pisania / opowiadania!!!? :)

                    > jeszcze nie próbowałem. ale mam w bliskich planach :]

                    hahaha! :)))))

                    Greku!!! Nie narażaj nas na utratę Twoich postów!

                    • grek.grek Re: Seks w wielkim mieście 29.03.11, 14:31
                      hehe, pierwotnie od "wyrywania torebek starszym paniom na ulicy", znaczy się - coś skandalicznie bezczelnego ;]

                      może i jest tam pochwała, ale w takim sosie podawana, to raczej te cenne wartości obleka nieznośnym kiczem i banałem, więc je, de facto, zbrzydza albo/i infantylizuje.

                      hehe, postaram się osiągnąć wprawę w posługiwaniu się odpowiednimi przyciskami w odpowiedniej kolejności, howgh :]

                      • barbasia1 Re: Seks w wielkim mieście 29.03.11, 15:04
                        > hehe, pierwotnie od "wyrywania torebek starszym paniom na ulicy", znaczy się -
                        > coś skandalicznie bezczelnego ;]

                        O tak! :)))

                        Dobra uwaga, jakbyś na wasne oczy widział film!? (to znaczy, że udało mi się streszczonko!? :)))
                        Tak, nie da się ukryć, kicz i banał potworny razi po oczach (zwłaszcza, jak się ma w pamięci serial z jego świeżością, oryginalnością), choć twórcy usilnie starają się odwrocić od niego uwagę ładnymi, z najwyższej światowej półki kostiumami, ciuchami i innymi gadżetami.

                        hahaha! No myślę! :)))

                        Jeszcze jedno, zamiast myszką możesz posłyżyć się wyłącznie klawiaturą: klawisze Ctrl i A (na raz!!!) zaznaczą Ci tekst. Ctrl i C skopiują go, jak mówiła Pepsic. Skopiowany tekst wstawisz w odpowiednie miejsce naciskając CTRL i V!
                        • grek.grek Re: Seks w wielkim mieście 30.03.11, 13:36
                          raz jeszcze dzięki za objaśnienia, spróbuję tego dokonać.

                          skoro samodzielnie udało mi się przedwczoraj ugotować makaron al dente, to i tego byka za rogi złapię jakoś ;]
                          • barbasia1 Re: Seks w wielkim mieście 30.03.11, 14:33
                            grek.grek napisał:

                            > raz jeszcze dzięki za objaśnienia, spróbuję tego dokonać.

                            Maj pleże! :)
                            Spróbuj, może Ci się to przydać! Nie ma nic gorszego niż utrata postu i odtwarzanie go na nowo!

                            > skoro samodzielnie udało mi się przedwczoraj ugotować makaron al dente, to i te
                            > go byka za rogi złapię jakoś ;]

                            Oooo! To fantastycznie! :)))))
                            A wiesz, że miałam Cię pytać, wczoraj , przedwczoraj o dobre rzeczy do jedzenia, o gotowanie Twoje /z ciasteczkami owsianymi to może za dużo guzdrania jak na początek/!?
                            A z czym jadłeś ten makaron, Greku!?

                            Przy okazji polecę Ci, koleżankom, jeśli jeszcze nie próbowały, makaron pełnoziarnisty z Lubelli (albo włoskie Giusto czy inne), w róznych kszatłtach, bardzo pożywny i smaczny.
                            • pepsic Re: Seks w wielkim mieście 30.03.11, 19:08

                              Barbasiu, spróbuję Twojego pożywnego makaronu do mojego awaryjnego, najszybszego i najprostszego dania na świecie - makaronu z b. serem (na pikantnie).
                              Przy okazji tematów kulinarnych: ciasteczka owsiane cieszą się dużym wzięciem. Przetestowałam dwukrotnie wersję z cynamonem, jak lubisz korzenne nutki i odmianę, to polecam.
                              • barbasia1 Re: Seks w wielkim mieście 31.03.11, 13:11
                                Koniecznie spróbuj, jest świetny, dobrze się komponuje z różnymi sosami, daniami! Przyznam, że teraz jem tylko ten pełnoziarnisty, ciemny makaron. Jasny, nitki, tylko zupami, z rosołem.

                                I na pewno będzie pasował do dania, o którym mówisz. Przy okazji, czy mogę prosić Cię o przepis, nie jadłam jeszcze makaronu z serem! na pikantnie!?

                                Cieszę się, że ciasteczka smakują! Dobry przepis, trzeba autorom napisać na blogu jakąś pochwę.
                                Na pewno przy najbliższej okazji poeksperymentuję ze smakami cynamonowo-korzennymi! :)
                                • barbasia1 Re: Seks w wielkim mieście 02.04.11, 21:35
                                  barbasia1 napisała:
                                  > Cieszę się, że ciasteczka smakują! Dobry przepis, trzeba autorom napisać na blo
                                  > gu jakąś pochwę.

                                  Boszszsz, jak jak piszę! Ale wstyd!
                                  P o c h w a ł ę trzeba by napisać autorom blogu, na którym był przepis!
                            • grek.grek Re: Seks w wielkim mieście 31.03.11, 14:27
                              hehe, ciastka to będą na wyższym poziomie rozwoju megowłasnego ;]

                              a makaron - autorski : z kefirem chudym, z rodzynkami i słodzony cukrem waniliowym.
                              • barbasia1 Re: Seks w wielkim mieście 31.03.11, 21:40
                                hahaha :)))
                                Okej!

                                > a makaron - autorski : z kefirem chudym, z rodzynkami i słodzony cukrem wanilio
                                > wym.

                                Dietetyczny! To ja zrobie sobie kiedyś makaron według tego przepisu! :)
                                Makaron ala Grek! :)))
                                • pepsic Re: Seks w wielkim mieście 01.04.11, 10:37
                                  Moje minimalistyczne danie: makaron, ser biały, sól i pieprz, ew. skwarki ze słoniny (na ogół pomijam z lenistwa i braku w magazynie), można dodać wytopiony tłuszczyk, niewątpliwie podnosi walory smakowe, nie polecam z oczywistów względów. Ja widać, trudno to nazwac przepisem;)
                                  O jeśli o kefirze mowa, to podaję pod rozwagę minidanie nr 2: kasza gryczana z kefirem i znowu skwarkami (smakuje upalnym latem, które zbliża się wielkimi krokami). Z powodów jw. zastępuję odrobiną stopnionego masła.
                                  • grek.grek Re: Seks w wielkim mieście 01.04.11, 13:22
                                    hehe, w sumie, to chyba bez kefiru [jednak wolę 0-1,8 %, nie wyżej] jem tylko surówkę marchwiowo-jabłko-czerwonokapuścianą; reszta - kefir must be there ;]
                                  • barbasia1 Re: Seks w wielkim mieście 01.04.11, 14:03
                                    Musze kiedyś wypróbować wersję pikantną! Makaron z serem na słodko jadałam, ale przyznam, że nie przepadam za obiadami wyłącznie na słodko, no chyba, że po zupie ogórkowej czy innej kwaśnej.

                                    A tak, kaszę z kefirem lubię, jem czasami (oczywiscie bez tłuszczu, skwarków) albo z kefirem ziemniaki, zwłaszcza młode z koperkiem do tego jeszcze jajko sadzone lub pulchny omlet ze szczypiorkiem! Super danie! :)


                                • grek.grek Re: Seks w wielkim mieście 01.04.11, 13:26
                                  hehe, polecam :]

                                  makaron można zastąpić chudym twarogiem. a chudy twaróg - pokrojonymi na drobno pomaranczami, jabłkami, truskawkami. w ilościach hurtowych najlepiej. ja zwiększam dawki
                                  do tak horrendalnych, że niebawem nie będzie takiego urządzenia, które to pomieści, a
                                  jedzenie na raty [zrobić - zjeść - dorobić] uważam za szczyt bezguścia ;]
                                  • barbasia1 Apeyczny oT kuchenny 01.04.11, 13:48
                                    O! Dobre! Poodba mi się! :)))))) I przepis na surowkę z czerwoną kapustą, marchewką i jabłkiem!

                                    > jedzenie na raty [zrobić - zjeść - dorobić] uważam za szczyt bezguścia ;]

                                    ha,ha :)))
                                    I człowiek potem wydaje się sam sobie łakomczuchem, prawda!? :)

                                    A propos jabłek, a robiłeś sobie kiedyś ryż zapiekany z jabłkami (nie, nie w piekarniku)?

                                    Starsznie przepraszam za niewywiązanie się ze zobowiązań, opóźnienia! Zasiadałam do komputera wieczorem późnym przed "Siostrą Jackie", ale w końcu zamiast pisać "przysypiałam" :/
                                    • barbasia1 I nieapetyczna "Siostra Jackie" wczoraj 01.04.11, 13:56
                                      Komentarzyk o "Siostrze Jackie" przerzucam do nowego postu, bo wyjątkowo nieapetyczny był wczoraj pacjent, co się "uzewnętrznił" he, he, z jelitami na wierzchu!!?! :)







                                    • grek.grek Re: Apeyczny oT kuchenny 02.04.11, 10:43
                                      staram się nie zapiekać ;] jesli miałbym taką potrawę robić, to raczej na surowo.

                                      a co do reszty : no problemo, jak zawsze.
                                      • pepsic Re: Apeyczny oT kuchenny 02.04.11, 13:28
                                        Postaram się ogólnie o upodobaniach kulinarnych:
                                        Barbasiu, podzielam Twoje upodobania, co do obiadu na słodko, traktuję głównie jako urozmaicenie.
                                        Uwielbiam pracochłonną czerwoną kapustę (do sparzonej dodaję ogórka kiszonego, cebulę, jabłko, ocet winny, oliwę, sól i pieprz), a potem przez trzy dni jem. I ogólnie wszystkie surówki warzywne, czego nie mogę powiedzieć o owocach (wiem, że źle robię).
                                        Grek, czy chcesz nam wmówić, ze żywisz się wyłącznie sałatkami owocowymi popijanymi kefirem?
                                        • grek.grek Re: Apeyczny oT kuchenny 02.04.11, 14:18
                                          warzywnymi i warzywno-owocowymi jeszcze ;]; a kefir lubię doprawić przecierem pomidorowym - fajny sos wychodzi do warzywnych składników. właśnie skonsumowałem pomidorowo-kalarepowo-cebulową z powyższym ;]

                                          a poważnie, czasami zjadam coś konkretnego, ale też się zamykam wśród okreslonych składników.

                                          no i raz w tygodniu jestem gotów udusić za całą górę sernika z makiem ;]
                                          • barbasia1 Re: Apetyczny oT kuchenny 02.04.11, 15:52
                                            > no i raz w tygodniu jestem gotów udusić za całą górę sernika z makiem ;]

                                            Ha, ha :)

                                            Ja też! Ja też bardzo lubię sernik z makiem (vel seromak)! :)))

                                            Już od dłuzszego czasu śmietanę zastępuję kefirem albo jogurtem naturalnym, np. do zielonej sałaty albo mizerii.
                                          • barbasia1 Re: Apetyczny oT kuchenny 02.04.11, 15:55
                                            Greku, jesz mięso?
                                        • barbasia1 Re: Apetyczny oT kuchenny 02.04.11, 16:21
                                          > Uwielbiam pracochłonną czerwoną kapustę (do sparzonej dodaję ogórka kiszonego,
                                          > cebulę, jabłko, ocet winny, oliwę, sól i pieprz), a potem przez trzy dni jem.

                                          Ten przepis też kupuję! :) Na pewno go wypóbuję i Greka przepis też! :)

                                          A ja niemal cały ostatni tydzień jadłam kapustę czerwoną, ale gotowaną z rodzynkami (jako dodatek, a to do kurczaka, a to do ryby), ten smakowity sposób przyrządzania czerwonej kapusty ściągnęłam od Piotra Najsztuba, tak, tak, tego Piotra Najsztuba, który tak właśnie ją serwował gościom w swojej restauracji (nie wiem, czy ją jeszcze ma!?) .
                                      • barbasia1 Re: Apeyczny oT kuchenny 02.04.11, 15:27
                                        Surowe (fantastyczne) mieszanki warzywne i warzywno-owocowe powinnieneś równoważyć gotowanymi warzywami (np. w postaci zup), jeśli mogę zasugerować!?? (zgodnie z zaleceniami medycyny chińskiej! :))


                                        > a co do reszty : no problemo, jak zawsze.

                                        Dzięki Ci wielkie za Twą wyrozumiałość, jak zawsze! :)))) Za to, że czekasz! (i to z komentarzami ostanich hiciorów, takie mam wrażenie!?!? )

                                        Wiesz byłam/ jestem potwornie zmęczona ostanio, nawet ze snem miałam problemy, co mi się w ogóle nie zdarzało wcześniej!!?
                                        Ale dość tego marudzenia!
                                        Robi się ciepło, nad kondycją zacznę pracować na rowerze, może nawet jutro po południu zacznę!? Zobaczę, co tam w lesie słychać po zimie!? :)))
                                        • barbasia1 Re: Apeyczny oT kuchenny 02.04.11, 18:01

                                          barbasia1 napisała:

                                          > Surowe (fantastyczne) mieszanki warzywne i warzywno-owocowe powinnieneś równowa
                                          > żyć gotowanymi warzywami (np. w postaci zup), jeśli mogę zasugerować!?? (zgodni
                                          > e z zaleceniami medycyny chińskiej! :))

                                          Te sugestie tak tylko z troski! :)
                                          Jeśli Ci służy Twój sposób żywienia, to wszytsko jest ok ! :)


                                        • grek.grek Re: Apeyczny oT kuchenny 03.04.11, 12:08
                                          hehe, zobaczymy co się da zrobić ;]

                                          mięso jadam. a choćby wczoraj : filet z piersi kurczaka - ugotowany, pokrojony na drobno; do tego - sos [kefir 1,8 plus przecier pomidorowy]; wymieszane, a całość przyprawiona jakąś toną chilli i papryki i drugi raz wymieszana dokładnie ;] taki... meksyk trochę, hehe, tyle że ja nie smażę niczego, z zasady.
                                          • barbasia1 Re: Apeyczny oT kuchenny 03.04.11, 13:08
                                            :)))

                                            Gotowane mięsno jest najlepsze, najzdrowsze!

                                            Twój sos do kurczaka na bazie kefiru mnie intryguje coraz bardziej, z chilli, papryką (zaiste meksykański), muszę go wyprobować, poeksperymentować.
    • barbasia1 OT muzyczny niedzielny 27.03.11, 14:18
      www.youtube.com/watch?v=TA2IsFe-P4M
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka