Dodaj do ulubionych

Czas Honoru 4 sezon...

29.05.11, 09:54
ma ktos może jakies przecieki......
Obserwuj wątek
    • Gość: matt_banco Odcinek 40 - zadymiony ... IP: *.ssp.dialog.net.pl 04.09.11, 22:26
      Alez oni w tym odcinku papierosow wypalili ;-) Troche to zabawnie wygladalo, choc byc moze wtedy sie tak "popalalo" tu i tam i zawsze.
      Zaczelo sie przyzwoicie. Watkow duzo, dynamiczne, ciekawie montowane. Nowa postac Niemca intrygujaca ... czyli tak jak do tej pory. Co prawda Borkowski jest faktycznie malo niemiecki, ale ladnie mu w mundurze. No moze jedynie ten motyw z uwielbieniem muzyki troche zbyt ... ograny. No i Kozyra jaki stylowy ...
      Szkoda tylko, ze w scenach "wojskowych" troche widac malo kasy, choc z dynamika nie bylo wiekszych problemow. Te Wlochy krecone na jakiejs piaskowni ... echhhh. Ale scena rozmowy w jeepie, taka luzacko amerykanska, fajna. Generalnie ta sekwencja "wloska" mogla byc wlasnie zrobiona tak przygodowo (nawet jedna z kwestii byla pasowala "Szkopy ... tego nie bylo na mapie").
      Niezle zrobiona "calusna" powrotu Bronka i Janka do Warszawy. Fajnie rownolegle montowana, z ladna muzyka (zreszta w muzyce pojawily sie chyba nowe motywy). No i mam wrazenie, ze miedzy Pawlickim a Więdłochą jest większa chemia niz poprzednio. Jakas taka bardziej naturalna. Miedzy Zakoscielnym a Magdalena Różczka tez jakby ... intensywniej i bardziej naturalnie.
      Podobaly mi sie tez stylowe kobiety, czyli Samusionek i killerska Gorczyca. No i Urbański Hubert w epizodziku, ktory przypomnial sobie kim jest z wyksztalcenia. A i jeszcze nowa "kwatera" naszych dzielnych wojakow, czyli jakas lokomotywownia. Zawsze uwazalem, ze lokomotywa, nawet stojaca, dobrze robi kazdemu filmowi ;-)
      No czyli zaczyna sie dobrze ... i dobrze.
      • maniaczytania Re: Odcinek 40 - zadymiony ... 04.09.11, 23:48
        zgadzam sie poz ajednym - mnie sceny "calusne" zirytowaly jedynie, kompletnie niepotrzebne bylo takie ich wydluzenie

        Nie wspomniales o tym, co bylo najbardziej poruszajace, choc na razie bardzo skromnie zarysowane - uciekajacy z obozu Romus.

        No i rzeczywiscie Ruda wymiata!
        • Gość: matt_banco Re: Odcinek 40 - zadymiony ... IP: *.ssp.dialog.net.pl 05.09.11, 00:04
          No dlugosc trwania tej przeplatanki przytulankowo-calusnej chyba byla adekwatna do dlugosci okresu rozlaki ... mam nadzieje, ze teraz juz sie tak bardzo rozstawac nie beda, to i scen takowych wydluzac nie bedzie potrzeby. Ale nie bylo zle.
          Mnie sie akurat ten watek ucieczki nie do konca podobal. Za bardzo przewidywalny, a to kolege zostawili (bo kolega zastawiony byc musi, aby bylo dramatycznie), a to pod chalupe podeszli i malo widlami przez leb nie dostali (bo widly na wsi polskiej to obowiazkowy gadzet obronny ... w wersji od lat 16 wystepuje siekiera), a to do wioski zaszli, nogi obtarli i na patrol sie napatoczyli (bo napatoczenie sie na patrol musi byc w kazdym szanujacym sie watku ucieczkowym). I paradoks polega na tym, ze to moglo tak w rzeczywistosci wygladac, tylko ze mysmy juz troche takich rzeczy w kinematografii widzieli i jawia sie one jako ograne do bolu zebow. No i oblawa czy poscig jakos tak ... niezauwazalny. Sygnalizowany dzwiekiem i dobrze, ale gdzies sie rozwial.
          • maniaczytania Re: Odcinek 40 - zadymiony ... 05.09.11, 00:13
            Gość portalu: matt_banco napisał(a):

            > No dlugosc trwania tej przeplatanki przytulankowo-calusnej chyba byla adekwatna do dlugosci okresu rozlaki ... mam nadzieje, ze teraz juz sie tak bardzo rozstawac nie beda, to i scen takowych wydluzac nie bedzie potrzeby. Ale nie bylo zle.

            Hmm, ta rozlaka chyba taka dluga nie byla, w koncu Lena jest w ciazy z Jankiem ...
            • ibelin26 Re: Odcinek 40 - zadymiony ... 05.09.11, 06:59
              Odcinek zdecydowanie nie podobał mi się.

              Po pierwsze wkurzyła mnie „postawa moralno-patriotyczna” całej czwórki.

              Bohaterowie, przez duże „B”, na każdym kroku okazują , że stworzeni są wyłącznie do wyższych celów i realizacji super-zadań. Służba w oddziale partyzanckim oczywiście poniżej godności jaśnie państwa (ganianie po lesie dobre dla pospólstwa).

              Służba w armii Andersa to też niemal dyshonor i obraza – Władek i Michał MUSZĄ do Polski, MUSZĄ odnaleźć matkę. Jak rozumiem całej reszcie Polaków zwisało czy walczą we Włoszech, w Polsce czy w Papui Nowej Gwinei, a los bliskich też nie spędzał im snu z powiek.

              Nie lubię takich nadętych buców.

              Całość była nudna i rozwlekła, przed zaśnięciem uchroniły mnie wyjątkowo głośnie odgłosy "całuśne" (kto normalny tak ciamka i mlaska?)
              • meeegotka Re: Odcinek 40 - zadymiony ... 05.09.11, 08:32
                Zwaz, ibelin 26, ze obaj - oprocz matki zostawili swoje ukochane w ojczyznie (Wladek Ruda, a Michal Celine, wiec nic dziwnego, ze pilno im do Polski i moze wlasnie wymienione przeze mnie dwa damskie powody sa wazniejsze niz sluzba ojczyznie? :-)
                Mnie osobiscie bardzo to wejscie sie podobalo, az westchnelam, gdy odcinek sie skonczyl :-)
                Fajny nowy Niemiec (i ja odwrotnie niz przedmowcy odnioslam wrazenie, ze wlasnie bardzo niemiecki :-)), niezle zagral Urbanski, niezla Gorczyca, nawet Kozyra jakos tak udzwignal. No i moj hocior: Samusionek!!! Bardzo stylowa! Zastanawiam sie, czy bedzie zwykla folksdojczka, czy to jakis podwojny szpieg sie okaze....bardzo interesujace.
                I jeszcze jedno: nie wiem, czy mnie juz pamiec zawodzi...ale czy Wanda nie byla w ciazy z Bronkiem pod koniec ostatniej serii? (pomijajac oczywiscie ta pierwsza ciaze, poroniona) Caly czas czekalam, ze podczas tej sceny powitalnej wyjdzie z pokoiku jakies pachole :-) Ale pewnie sie myle.

                • Gość: olka Re: Odcinek 40 - zadymiony ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.11, 09:02
                  Mnie z całego odcinka najbardzie podobała się Samusionek, o dziwo! Zgadzam się z Wami bardzo stylowa, właśnie tak zawsze sobie wyobrażalam wszystkie volksdojczki ;) Co do reszty odcinka nowi Niemcy jeszcze mnie nie przekonali, brakuje mi Halbego i Rappkego, ale może przywyknę. Świetna Gorczyca, chociaż trochę nie gra mi to z Jej zalamaniem zaraz po uwolnieniu z Pawiaka, kiedy to chciała na wieś, żeby mieć spokoj, itd...A teraz bez mrugnięcia okiem zabija ludzi, niezła przemiana. Ze scen "całuśnych" podobała mi się ta Więdłochy z Pawlickim- faktycznie albo nimi nastała większa chemia, albo się doszkolili w zakresie scen intymnych. Motyw włoski też mi się podobał, inna perspektywa wojny, może ze względu na mile oczom krajobrazy? Czekam na kolejny odcinek, jest nieźle. Tylko niech w końcu zmienią przełożonego chłopaków w Polsce! Majchrzak wybitnie mi przeszkadza!
      • jolie Re: Odcinek 40 - zadymiony ... 05.09.11, 17:58
        Parząc na odcinek całościowo - ja, zagorzała fanka, jestem trochę rozczarowana. Wyjątkowo podobał mi się tylko nowy szef SS grany przez Tomasza Borkowskiego - może i nie wygląda szczególnie aryjsko, ale dla mnie zdecydowanie ma to coś, co powoduje, że zapamiętuje się go na ekranie (zgadzam się, że motyw muzycznej wrażliwości można było sobie darować). Efekt wizualny psuje nieco postępujące u niego łysienie, ale również jako facet jest całkiem, całkiem... Szkoda, że go zabiją i tyle będzie z jego roli:/.
        Z pozytywów - zgadzam się z przedmówcami, że Ruda (Karolina Gorczyca) wymiata (chociaż ja od początku lubiłam tę postać)! Pięknie wyglądała w tej sukience! Ciekawy może też być wątek z Samusionek (ona sama ani mnie ziębi, ani grzeje w tej roli).
        Cała reszta mnie wkurzała - recytujący swoje kwestie Kozyra, mdła ciężarna Lena (bleee), mizdrzenie się zakochanych, co to gorąco się witają, recytujący Urbański, tradycyjnie bełkoczący Wesołowski. A kompletnie rozwaliła mnie scena, gdy szmuglująca matka Wandy wpada do mieszkania obładowana towarem i jeszcze śniadanko jaśniepaństwu proponuje... Stara matka jako służąca i gosposia, pyłek sprzed nóg Wandzi będzie usuwać, żeby się córeczka nie przemęczyła i miała siły na "witanie" stęsknionego Broneczka...
    • Gość: axen wpadka IP: *.dynamic.chello.pl 05.09.11, 15:46
      Kiedy Bronek żegna się z Jankiem, mówi do niego "pozdrów Lenę", na co odpowiada mu Janek "pozdrów MAGDĘ":D
      Może to takie mrugnięcie do widzów bo Różdżka to Magdalena ma na imię, albo się pomylił.

      PS. Nie przesłuchałam się, cofnęłam specjalnie i posłuchałam 2 raz.
      • faszyna Re: zadymiony 05.09.11, 20:40
        Nie powalił mnie na kolana ten odcinek. Piszecie: Samusionek stylowa, ale dla mnie jest zbyt stylowa i przy okazji to prawie dosłowna kopia folksdojczki bodaj ze "Stawki". No ale co tu narzekac, CzH to serial rozwojowy, czyli potrzebuje pewnej rozbiegówki, aby dało sie go ogladać wyłacznie z przyjemnością.
        • meeegotka A propos Samusionek jeszcze ... 05.09.11, 20:59
          ... jak dla mnie ma ona typowo przedwojenno-wojenna urode (w przeciwienstwie do takiej Rozdzki np.) i dlatego odpowiednio wystylizoawana bardzo mi podeszla, bo wlasnie tak wyobrazam sobie paniusie z tamtego okresu :-) Mysle, ze Boczarska bedzie swietna (zreszta juz byla super w poprzedniej serii), ale czy ona nadal pociagnie role Loli, czy wpasowali ja w jakas inna postac?
            • aga_ata Re: A propos Samusionek jeszcze ... 07.09.11, 15:46
              Czas Honoru jaki był, taki jest.
              Brakuje Budzyna (w sensie Wieczorka), brakuje Adamczyka (gdzie on się podział?), harmonisty, Małacha... Oni jakoś zbudowali napięcie, całą tą niemiecką piękną rodzinę. Ale to dopiero pierwszy odcinek, więc pewnie i ci nowi stworzą coś na wzór.

              Zgadzam się z przedmówczynią nieco wyżej a propos patosu niezwyciężonych Antka, Władka itd. Już myślałam, że sami na to Monte Cassino pójdą, byle szybciej je załatwić i do Polski, do Polski! Rozumiem patriotyzm, tęsknota, ale trochę ciasno w tym serialu z tymi wyższymi uczuciami, wrzuciliby trochę na luz, wykonywaliby rozkazy jak trzeba, a nie bez przerwy się wtrącali, zmieniali, chcieli inaczej, bo wiedzą lepiej, bo oni sami, bo oni musza, bo oni chcą, bo oni zawsze mają przecież rację...

              Gorczyca nie do strawienia, nigdy jej nie lubiłam. Ma za wielką twarz, zbyt wyrazistą, żebym mogła postrzegać ją jako całość (wiem, głupie). Różdżka wiecznie roześmiana, w każdym serialu. Lena jeszcze ujdzie, ale ten jej hardcor z ucieczką z getta i szczęśliwa tajniacka teraz praca coś mi się gryzą.

              Ponawiam pytanie, gdzie jest Adamczyk?
    • kkan11 odc. 41 08.09.11, 14:18
      Bronek i Janek wraz z oddziałem napadają na konwój Schoebbla. Wywiązuje się strzelanina. Bronek zabija Schoebbla i zabiera jego teczkę z dokumentami. Michał i Władek biorą udział w odprawie w pokoju sztabowym Skotnickiego. Wylot do Polski może nastąpić w każdej chwili. Fischer dowiaduje się o ś?mierci Schoebbla, którego zabili polscy bandyci. W?ciekły gubernator każe wzmocnić swoją eskortę. Krawiec gratuluje Jankowi i Bronkowi zlikwidowania Schoebbla. Bronek przekazuje mu teczkę z dokumentami szefa gestapo. Krawiec mówi, że ich kolejnym zadaniem będzie przewiezienie do Warszawy polskich skoczków. Fischer przesłuchuje rannego esesmana, ?świadka zamachu na Schoebbla. Komendantem szpitala wojskowego jest doktor Otto Kirchner. Fischer prosi go o pomoc w sprawie chorej na nerki matki. Fischer zastanawia się, kto może objąć stanowisko zamordowanego Schoebbla. Postanawia ?ściągnąć z Salonik Larsa Rainera, który wcze?śniej sprawował już to stanowisko w Warszawie. Otto rozpoczyna poszukiwanie dr Marii.
    • kkan11 odc. 42 08.09.11, 14:20
      Brehm budzi Rainera wiadomością o znalezieniu zwłok SS - mana. Sugeruje, że za zamachem na Schoebbla nie mogą stać amatorzy, gdyż został zbyt dobrze przygotowany i przeprowadzony. Władek, Michał podczas lądowania w Polsce wpadają w pułapkę Sowietów. Próba ucieczki nie udaje się, gdyż Dykow bierze na muszkę Skotnickiego. Sowieci wyprowadzają więźniów. Pakują ich na ciężarówkę. Razem z nimi ładują tajemniczą osobę w kapturze na głowie. Otto bada Gertrudę Fischerową w domu gubernatora. Mówi Fischerowi, że stan jego matki jest poważny. Otto poleca dr Marię Konarską, z którą pracował przed wojną. Fischer zgadza się wyciągnąć Marię z obozu. Władek, Michał i Skotnicki są przewożeni przez Rosjan. Na ciężarówkę napada grupa Krawca: Janek, Bronek i partyzanci Jastrzębia. Udaje się uwolnić zakładników. Bronek, Janek, Michał i Władek znów się spotykają. Więźniem w kapturze, którego Rosjanie przewozili razem z naszymi, okazuje się piękna kobieta, Karolina Osmańska. Krawiec i Skotnicki przesłuchują Osmańską. Kobieta zeznaje, że od śmierci męża pracuje jako sekretarka w obozie Heidelagger. Została napadnięta i pojmana przez sowieckich partyzantów w czasie transportu dokumentów. Skotnicki nakazuje sprawdzić kobietę. Brehm informuje Rainera o kolejnej ofierze. Na miejscu zbrodni okazuje się, że morderstwo jest zaskakująco podobne do poprzedniego. Pozostawione napisy znów wskazują na polskich bandytów. Ruda wykonuje wyrok na Holtzu. W jego mieszkaniu Janek i Ernest znajdują skrytkę z archiwum dokumentów, którymi mężczyzna się posługiwał. Wśród kennkart, zaświadczeń i blankietów Janek znajduje kennkartę Leona Sajkowskiego. Dociera do niego, że rodzice Leny nie wyjechali do Palestyny.
    • kkan11 odc. 43 08.09.11, 14:21
      Wiadomości
      odc. 43Janek, Ruda i Ernest przeglądają archiwum Holtza. Znajdują zaszyfrowany dokument, który może być spisem transakcji przeprowadzanych przez Holtza. Janek mówi Rudej, że Władek wrócił do Warszawy. Brehm robi postępy w śledztwie, okazuje się, że ofiary współpracowały w załogach obozów koncentracyjnych. Rainer zaczyna bać się, że podzieli los zamordowanych Niemców. Otto przywozi dr Marię do willi Fischera. Fischerowa jest oburzona faktem, że ma się nią zajmować brudna Polka. Bronek zmusza Teresę do ujawnienia, gdzie wywieziono Wandę. Dowiaduje się, że Wandę zabrano na roboty do Rzeszy do Czerniejewa. Krawiec i Brodowicz przesłuchują Osmańską. Kobieta daje im zdjęcie silnika pulsacyjnego nowej broni testowanej przez Niemców. Brehm nie znajduje akt kolejnej ofiary. Podejrzewa, że Neumeier był u Schoebbla nieformalnie. Brehm zabiera Rainera do prosektorium. Pokazuje mu ślady tortur na ciele Neumeiera i mówi, że Neumeier służył w Sonderkommando Tiger. Rainer postanawia pojechać do ich jednostki. Helena zgłasza się do Arbeitsammtu. W sytuacji bez wyjścia zgadza się dobrowolnie wyjechać na roboty. Przekupuje Schweriga, by skierował ją do Czerniejewa. Brodowicz informuje oddział, że w Pustkowie zlokalizowano poligon, na którym Niemcy przeprowadzają testy nowej broni. Osmańska flirtuje z Michałem. Janek zabiera Romka do mieszkania Leny. Nie ma odwagi powiedzieć mu o śmierci Sajkowskich.

    • Gość: matt_banco odc. 41 ... gesciutko IP: *.ssp.dialog.net.pl 11.09.11, 23:00
      No ladne, ladne to bylo. Przede wszystkim gesto, a po drugie dynamicznie i ciekawie. Az zerkalem na zegarek niedowierzajac, ze to wszystko w jednym odcinku dalo sie zawrzec.
      Strzelanin wiecej, generalnie zdecydowanie lepsze i sprawne. Samochody zroznicowane, nie ma wrazenie ze jezdza w kolko. "Celebryci" czyli Kozyra i Urbanski calkiem ciekawie, szczegolnie Kozyra (spora odwaga byla jego obsada, ale facet calkiem niezle sprawdza sie w swej "sztywnosci" ... chociaz przypuszczam, ze jak staje na przeciw Adamczyka, to jednak lekko w kolanach mieknie ;-).
      Wlochy "lotniskowe" calkiem udane. Glownie zbudowane dzwiekiem, ale samoloty byly i nie bylo wrazenia dyktowych atrap.
      No i poszczegolne watki ... no zazebianie sie bardzo przyzwoite i poprowadzone tak, jak wlasnie maja byc prowadzone, ze nie zwraca sie wiekszej uwagi na ich "nieprawdopodobienstwa".
      1. Watek "doktorski" zlaczony z gubernatorem - mielismy kapitalnie zmontowana scene poszukiwania telefonicznego doktor Konarskiej z jej przebitkami na jej faktyczne miejsce "pobytu".
      2. Watek "sowiecki" - Gonera jako komunista i chlopaki przygotowujace sie do ucieczki (zdecydowane ustawienie hierarchii w zespole ... bardzo mi sie to podobalo)
      3. Watek "romkowy" - odpowiednio "niegladki". Zreszta "niegladkosc" w tej serii jest zdecydowanie wieksza i dobrze
      4. Watek "kobiecy" - troche za bardzo sygnalizowane to laczenie "naszych" dziewczyn z zakusami Samusionek, chociaz moze nie bedzie to tak oczywiste.
      5. Watek "niemiecki" - no co dopiero odstrzelili jednego "fajnego" Niemca, to juz mam nastepnego. Ale ciekawie jednak wygrali ten watek niemieckich fascynacji muzycznych. W poprzednim odcinku mi sie to nie podobalo, ale w tym domkneli to bardzo sprytnie (najpierw ujeciami w samochodzie, pozniej tym motywem wygranym przez Rainera). I tego typu "koncepcyjne" podejscie zdecydowanie mi odpowiada (byleby nie pojawialo sie za czesto).

      Bardzo dobry odcinek.

    • meeegotka Re: Czas Honoru 4 sezon... 12.09.11, 10:52
      O tak, jest dobrze :-) Az znowu sobie westchnelam, ze juz koniec :-)
      Bardzo podobal mi sie watek "Romkowy" - Zurawski jest swietny - no i pojawil sie Grzegorz z NW :-) Kolejny plus to Gonera w roli Dykowa - nie wiem jak Wam, ale on mi tak bardzo pasuje do komunisty jak Samusionek do folksdojczki - genialne imho wpasowanie ich obojga w te role.
      Bardzo podoba m sie w dalszym ciagu Urbanski, a i Kozyra daje rade :-)
      I potwierdzam: spotkanie dziewczyn - najslabsze, ciekawe tylko, ktore zgarnie Samusionek, bo ze Wandzie to chyba pewne!
      Powrot Adamczyka i jego szelmowski usmiech, gdy wieszal czapke - bezcenne!
        • maniaczytania Re: Czas Honoru 4 sezon... 13.09.11, 22:55
          meeegotka napisała:

          > Ech jednak Boczarska zagra nowa postac - Karoline Osmanska! A juz mialam nadzieje na powrot Loli :-)
          > Swoja droga ciekawe zagranie! :-)


          Moim zdaniem to wcale nie wyklucza tego, ze to bedzie Lola :) Po pierwsze - imie pasuje ;), po drugie - chlopaki jej przeciez nie widzieli, wiec jej nie rozpoznaja, po trzecie - w sumie nie bylo wiadomo, kim ona byla...
      • Gość: matt_banco Re: Czas Honoru 4 sezon... IP: 78.8.136.* 12.09.11, 11:17
        O tak, powrot Adamczyka wzorcowy ... wlasnie taki jak piszesz lekko szelmowski powrot na stare smieci. Pieknie wygrane rowniez w scenie gdy jechal samochodem i zza okna patrzyl na Warszawe. Swietnie tez wciaz wygrywany pewien dystans Rainera do chlebodawcow. Raz gdy gubernator "podpowiedzial" mu motywacje w postaci zemsty za kolegow, dwa gdy rozpoznal bratnia "policyjna" dusze w innym faszystowskim funkcjonariuszu. I tak sie robi dobre filmy.
        • faszyna Re: Czas Honoru 4 -OT 12.09.11, 11:34
          Nie dooglądałam odcinka, bo przerzuciłam sie na francuską komedię "Jeszcze dalej niz pólnoc", ale to co zobaczyłam, niezłe było.:)
          Ale ja własciwie nie o tym, ale o OT, czyli filmie "Huśtawka" pokazanym dzien wcześniej i opisanym w gazecie pod jakże intelignetnym hasłem: komedia. Niestety, taka z filmu komedia jak z koziej.. trąba. :) To dramat psychologiczny debiutanta o tójkącie z udziałem Zielińksiego, Gorczycy i Orleańskiej. I trzeba przyznać, ze fajnie zagrany. Szkoda więc, ze nie pojawił sie w kinach (przynajmniej w moich kinach) i puscili go bez większej rekalmy. Ta "Huśtawka" przypomina mi liczne seriale z Fraszyńską: seriale inteligentne, dobrze zagrane, ale puszczone w "last timie", ze sie pokuszę o taki termin. Widze, ze i druga aktorka z "Licencji" zaczyna się pojawiac w produkcjach dobrych, ale nie na pokaz. No chyba ze na późnowieczorny pokaz w tvp.
          • Gość: matt_banco Re: Czas Honoru 4 - OT do kwadratu IP: 78.8.136.* 12.09.11, 12:30
            Faszyno, naprawde ogladalismy ten sam film? Bardzo chcialem zobaczyc Hustawke wlasnie z okazji wystepow Orleanskiej i Gorczycy. Do Zielinskiego jakos nie moge do konca przekonac. No ale ... dramat to to byl, ale nie wiem czy psychologiczny. Bo psychologii w tym bylo troche za malo, jak dla mnie. Pomysl no ... powiedzmy ze standardowy, ale przelozenie tego na motywacje i dzianie sie, jak dla mnie slabe. Widac bylo niezly koncept, te peruki, zawsze nie w kolorze tej, ktora akurat ma ja na glowie, bo bohater sam nie wiem czego szuka. No wlasnie i tu jak dla mnie jest pies pogrzebany. Bo za cholere nie wiem czego szukal ten dentysta. No oczywiscie mozna zalozyc, ze sam nie wiedzial, ale jednak bylo to irytujace. Moze dlatego, ze gosc byl antypatyczny (nie mowie o aktorze, bo ten gral jak trzeba w ramach ram jakie mu narzucono, choc nie przepadam za nim). Moze wyroslem z takich filmow, w ktorych bohater sie targa i nie wie czego chce, a moze wole to w bardziej lightowej formie, np. czeskiej. Gorczyca byla fajna bo zadziorna, ale tez nie do konca rozumialem co takiego super jest w tym dentyscie, ze az tak ... az tak (no bo chyba nie te schodofigle).Jedna scena jedynie jakos tam mowila cos o tym dentyscie, scena w przedszkolu. No ale ja niewiele wiem na temat kobiecych fascynacji i milosnych uniesien ;-)
            Natomiast za jedna scene bym powiesil pana od zdjec ... scena na hustawce, w strugach deszczu czy czego tam. Cukierek doboluzebny. Generalnie film mnie rozczarowal, nawet jak na debiutanta ;-)
            • faszyna Re: Czas Honoru 4 - OT do kwadratu 12.09.11, 12:48
              Ależ, Matt, ten sam, ten sam! Moze nie jest to klasyk psychologiczny, no ale jak nazwac film, który nie jest komedią, ani kryminałem, ani niczym innym gatunkowym? Obyczaj? Może zatem to był obyczaj z psychologicznymi rozterkami bohaterów w tle. Co do samej oceny, zaraz widac, ze mało bywasz w kinie i mało polskich filmów/debiutów oglądasz. ;)) Jak na "polski" i jak na "debiut", ten film to całkiem-całkiem udane dzieło sztuki. ;) Gorczyca mi się spodobała, Zieliński od czasu "Odwróconych" mój nieulubiony aktor (bo postac była paskudna) zagrał stosownie do tego mojego nieulubienia dość niesympatycznego faceta (i na dodatek dentystę-sadystę!) i Orleańska tez się zmieściła w kanonie. Co do wątku męża niewiedzącego, co wybrac: nudną żone czy inspirująca kochankę, facet się miota i ja ten pomysł kupuję.
              Oczywiscie to nie jest dzieło sztuki zasługujące na pokazanie w Wenecji jak Ki. Jeżeli więc chcesz obejrzec debiut z wyższej pólki, idź na Ki właśnie . Ciekawe, czy zrozumiesz główną bohaterkę, bo to tez nielada sztuka. Przy okazji, skoro tkwimy w wątku "Honorowym", Globisz fajnie zagrał w Ki. Warte obejrzenia, jak i cały film.
              • Gość: matt_banco Re: Czas Honoru 4 - OT do kwadratu IP: 78.8.136.* 12.09.11, 13:05
                Namawiasz mnie do grzechu ... ja chodze do kina raz w roku i zwykle jest to animowana produkcja Pixara lub Dreamworksa ;-) I glownie nie chodze dlatego, aby unikac rozczarowan. Niestety pomysl sprzed kilku lat aby przeniesc sie z fotela kinowego na wlasna kanape i wlasne kino domowe generalnie nie byl dobrym pomyslem. Mam setki plyt DVD z ktorymi w zasadzie nie bardzo wiem co zrobic ;-) No jedyna pociecha to taka, ze i tak wychodzilo to taniej niz w kinie, a przynajmniej slad w postaci srebrnego krazka na polce pozostal ... i sie kurzy. Stad w niedlugim czasie porzuce i ta forme przyswajania kultury filmowej i przeniose sie na ktoras z platform cyfrowych. A tam pewnie spotkam sporo debiutow polskich, niepolskich i przynajmniej nie beda sie kurzyc ;-)
                • faszyna Re: Czas Honoru 4 - OT do kwadratu 12.09.11, 13:14
                  Po pierwsze, od czasu Ewy rolą kobiet było namawianie do grzechu. Więc jak nie kobieta, to kto niby miałby Cie namawiać do tego kinowego grzechu? ;)))
                  Po drugie, jak my mozemy ze soba dyskutowac, skoro dzielą nas nie tylko kilometry na mapie ale i platformy? No ja nie widzę tu wspólnej płaszczyzny... Ale zeby nie było, że nie widze dla nas żadnej dyskusyjnej przyszłości, sugerowałabym Ci jednak pójscie do kina na "Baby są jakies inne". Juz sam tytuł gwarantuje, ze po wyjściu z kina zrozumiesz, co mogą te inne baby widzieć w takim dentyscie Zielińskim ani czemu baby wolą do kina niż na platformę. ;))
                  Wczoraj obejrzałam liczne reklamówki filmu, nb. ciekawsze od Allena, i na pewno przejdę się na tego nowego Koterskiego. Plus na Więckiewicza i Woronowicza w doskonałej formie.
                  • Gość: marta Re: Czas Honoru 4 - OT do kwadratu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.11, 13:35
                    Och, Faszyno- czyli wychodzi na to, że albo nie jestem babą, albo jestem jakaś inna...bo mnie te zwiastuny nowego Koterskiego w ogóle nie zainteresowały (a nowy Allen wcale nie był taki zły ;)) I nie wiem czym to jest spowodowane, bo naprawdę mam dystans do siebie i swojej płci, wiem, że jesteśmy inne, czasem marudne, czasem kapryśne (choć ja na szczęście jeszcze ust w kinie nie maluję, ufff! ;) Woronowicza wielbię i mógłby mi do snu czytać książkę kulinarną i zapewne byłabym zachwycona...ale sama koncepcja filmu mnie nie przekonuje, od Koterskiego oczekuje humoru na trochę wyższym poziomie, a poza tym mam nadzieję, ze to nie będzie "film drogi", bo mam do nich uraz po "Francuskim numerze"...ale pewnie do kina pójdę, mój Luby już się zainteresował tą propzycją, więc mnie nakłoni... ;)
                    • faszyna Re: Czas Honoru 4 - OT do kwadratu 12.09.11, 13:48
                      Wiec pewnie jest to kwestia rodzaju Lubego. ;) Dla mnie te fragmenty filmu to czysta satyra na facetów i ich sposób pojmowania kobiet. Nie poczuwam sie do bycia kobietą z tych rozmów, ale jakos do mnie przemawiaja ci dwaj faceci i ich mentalność, ktorej dają wyraz w swoich antykobiecych gadkach. Wystarczy spojrzec na ich gęby. Czy bohater o twarzy Wieckiewicza mogłby byc moim wymarzonym księciem z bajki? Ano nie mógłby, więc i to, co gada o babach do kompletu do tej gęby, mnie nie rani ani razi, lecz śmieszy.
                      A poza wszystkim innym, jak o komedii Koterskiego czytam, ze smieszna, to wierzę, że będzie śmieszna i dlatego na pewno pójde do kina. Bo niestety, jak o komedii Pazury przeczytałam, ze śmieszna, to niestety tylko przeczytałam. :(
                      • Gość: marta Re: Czas Honoru 4 - OT do kwadratu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.11, 14:12
                        Może masz rację, nigdy nie czułam, że to, że szykuje się do wyjścia 2 godziny sprawia jakiś problem...więc faktycznie może to zasługa odpowiedniego doboru faceta. Zobaczymy jaka satyra z tego wyjdzie, bo duet Więckiewicz plus Woronowicz zapowiada na pewno perełkę aktorską. A nawiązując do tej Huśtawki o której dyskutowaliście z Mattem, oglądałam w kinie, jakiś czas temu i urzekły mnie dwie panie- Goryczca i Orleańska i aktorsko i jako dość wyraziste bohaterki. A dentysta niestety nie uwódł, mimo, że po "Chrzcie" Zieliński uplasował się dość wysoko na mojej prywatnej liście aktorskiej. Jak na debiut film niezły, ale co taka namiętna i uwodzicielska Gorczyca (bo śliczna jest, skubana ;) zobaczyła w tak niekonkretnym i lekko infantylnym facecie- nie wiem (Faszyno, może mi wyjaśnisz? :) I to jest główny zarzut, jaki mam do tego filmu. Muzyka za to przyjemna, bardzo. I ta wiolonczela...
    • Gość: matt_banco Redakcja dramaturgii ... IP: *.ssp.dialog.net.pl 18.09.11, 23:46
      Fju, fju, fju ... sie robi zawodowo (no dobrze, zawodowo zrobilo sie juz w poprzedniej serii, ale teraz jest juz naprawde sprawnie). Na liscie plac dostrzeglem taka oto pozycje "redakcja dramaturgii", pojecia nie mam co sie pod tym ukrywa, ale mam wrazenie, ze chodzi o ukladanie watkow, bo watki "plota sie" coraz lepiej. Przenikaja w sposob naprawde wciagajacy, a przy tym bez wrazenie ze sa naciagniete (oczywiscie ze sa, ale sztuka polega na tym, aby podac je tak, aby nie mialo to dla widza zadnego znaczenia ... i nie ma).
      Zachwycony jestem pomyslem na watek "policyjny". Wrzucenie do serialu wojennego watku o bardziej kryminalnym charakterze (przynajmniej takie sprawia wrazenie), no to naprawde intrygujace. Mam nadzieje, ze po stronie niemieckiej bedzie sie toczylo nietrywialne sledztwo. Dodatkowym plusem calkiem porzadna realizacja tego pomyslu. Zreszta calosc jest zdecydowanie lepiej inscenizowana, sceny sa bogatsze, auta zrozcnicowane (nawet do nich strzelali), wiecej sie dzieje, nie ma ogrywania ciagle tych samych lokalizacji.
      Nastepna rzecz ... dwoista motywacja postaci granej przez Samusionek. Niby ograna, ale zagrana przez nia kapitalnie. A jakby jeszcze bylo malo to tajemnicza postac grana przez Boczarska. Swietnie wprowadzona. A na deser Killerska Gorczyca ... kapitalnie wystylizowana (prawie Nikita sie z niej zrobila). Chlopaki tez fajnie "pokancerowane", idealny Wieczorkowski (w rolach wspolczesnych jakos za nim nie przepadam).
      No naprawde czuc swiezosc i fabuly i dynamicznego sposobu opowiadania. Az szkoda, ze pierwsze dwie serie byly takie "kluchowate". No ale, jak widac rozwoj trwa. Naprawde jest niezle.

      Dygresja: jednak granie w reklamach szkodzi, "glos" niemieckiego doktora, ktory czyta chyba polowe wszelkich reklam jest zbyt rozpoznawalny. A na dodatek pojawil sie jeszcze Jerzy Polonski w roli pomniejszego esesmana. Lubie go, ale jest zbyt charakterystyczny w swoich "reklamowych" i kabaretowych wcieleniach, aby byl "dobrym" Niemcem.
      • Gość: marcos-polos Re: Redakcja dramaturgii ... IP: *.aster.pl 18.09.11, 23:55
        Dla mnie ten odcinek był chyba najlepszy ze wszystkich dotychczasowych. Dynamika, konkret (nie ma scen o niczym), zero ckliwości i podobnych patentów. O dziwo, nawet Zakościelny mi nie przeszkadza. Dobra, wiarygodna Boczarska. I też jestem ciekaw tego śledztwa. Mam nadzieję, że nieźle to poprowadzą.
        • faszyna Re: Redakcja dramaturgii ... 19.09.11, 10:27
          A na mnie najwieksze wrazenie zrobiło zderzenie postaci Konarskiej w CzH i Opornej z UW. Alez Gniewkowska zróznicowała te role. Najpierw rola lekarkia, wygladającej na o dekadę starszą od jej własnej metryki, a potem widz przeskakuje miedzy programami i trafia na atrakcyjną matkę policjanta. I obie równie wiarygodnie zagrane. :)
    • Gość: matt_banco Tykajace zegary ... IP: *.ssp.dialog.net.pl 25.09.11, 23:02
      Odcinek moze nie az tak energetyczny jak poprzedni, ale jak najbardziej ciekawy. Nim jednak o fabule to najpierw o przyleglosciach. Jak w scenie rozmowy Janka z Romkiem pieknie delikatnie tykaly zegary ... ktos sie przylozyl do dzwieku. Nastepna rzecz ... jednooki Jankowki sciagajacy przepaske. Moze to jakas aberracja z mojej strony i niezdrowa ciekawosc, ale gdzies tam zawsze chcialem zobaczyc, co sie kryje pod taka przepaska. Mam wrazenie, ze tworcy tez specjalnie zrobili ta scene, aby w koncu powiedziec "tak, to wlasnie tak wyglada". Ryzykowne, pewnie bedzie jakos uzasadnione fabularnie, ale jakos tam potrzebne.
      Podoba mi sie dbalosc o szczegoly. Jakis czas temu w watku o "Hotelu 52" zamarzylo mi sie aby Citroen Traction Avant (11CV) zagrał w "Czasie honoru" ... no to zagrał, przywiozł Marie do willi gubernatora.
      Klasycznie tez budowane sa napiecia. Podrecznikowo i skutecznie. Ot wpadaja Niemcy do stajni, juz, juz ... a to tylko rekwirowanie, ale nie ... juz juz mieli pojsc, a jednak wracaja i napiecie rosnie. Proste do bolu, ale dziala. Rownie podrecznikowo zrobiona scena milosna miedzy Michalem a Osmanska i tez dziala. Swoja droga Wesolowski jednak nie daje do konca rady w zestawieniu z Boczarska, a juz Zakoscielny z Samusionek sobie radzi bez problemu.
      Podoba mi sie to, ze chyba tez bedzie okazja do zobaczenia jak moglaby wygladac "Tajemnica twierdzy szyfrow" gdyby robiona byla przez kogos innego (mam nadzieje, ze watek szpiegowski otrze sie o ktores z rozwiazan V, prawdopodobnie V2 i akcje AK z przejeciem tego pocisku rakietowego).
      No i mielismy nastepna odslone akupacyjnego CSI, czyli rozkladania numerkow przy kolejnych zwlokach niemieckiego oficera. Jak w nastepnym znow to powtorza, to sie wkurze, na razie jest dobrze ;-)
      Interesujacy jest tez watek "robót w Niemczech", bo tego typu epizody raczej rzadko trafiaja do filmow wojennych. No i Jeżewska zapowiada sie niezle. Ciekawe co p. Wencel napisala sama dla siebie w tym watku.
          • meeegotka Re: Tykajace zegary ... 26.09.11, 10:10
            Nikt nie wspomnial pani Gertrudy Fischer, no to ja... :-)
            Tak wlasnie wyobrazam sobie klasyczne, przedwojenne matki-Niemki z tzw. dobrego domu. Wyniosla, wladcza, autorytarna, majaca za "nic" innych, maluczkich w szczegolnosci. Ale! Cos czuje, ze tu sie zawiazuje jakas nic sympatii pomiedzy Gertruda a Maria. Powoli, mozolnie, ale widze tu jakis zalazek zazylosci. Moze podyktowany wdziecznoscia za opieke, moze zadowoleniem z zainteresowania innej osoby, moze odrobina podziwu...no nie wiem, ale cos czuje, ze Gertruda skrzywdzic Marii nie pozwoli, acz moze marudzic i narzekac, i byc zlosliwa do bolu :-)
            Poza tym pojawila sie jedna z moich ulubienic - Joanna Jezewska i w zajawkach widac, ze rurowata bedzie, ze hej :-)
            Mam nadzieje, ze Grzesiek z NW juz nie zakonczyl swoich wystepow, bo lubie czorta strasznie.
            Generalnie - znowu westchnelam gdy odcinek sie skonczyl.
            A moze mi ktos wyjasnic, czemu Samusionek tak latwo zdradzila miejsce pobytu Wandzi Bronkowi? Bala sie o zlote loki, czy miala nadzieje na bara-bara?
            • Gość: marta Re: Tykajace zegary ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.11, 13:39
              Pani Gertruda w punkt :) Już czuję, że sceny relacji między nią, a Marią będą należeć do mych ulubionych. Chociaż lekko nierealny ten motyw, że "prawdziwa Niemka" z "jedynej i słusznej III Rzeszy" zapała sympatią do Polki...ale już czuję, że w to uwierzę, bo jak na razie ogląda się świetnie. Nie podobało mi się, że największą ofiarę losu, czyli Wandę znowu wysłali na wygnanie do Niemiec...ale jak ujrzałam Joannę Jeżewską zmieniłam diametralnie zdanie ;-) nie wiem, gdzie ta kobieta się ukrywała przede mną przez lata, niby wiedziałam, że gdzieś egzystuje, świetnie parioduje nasza byłą pierwszą damę, że śpiewa, ale jakoś tak zawsze gdzieś obok...A jest naprawdę rewelacyjna! Uwielbiam takie wszechstronne aktorstwo, od mocnej komedii po mocny dramat- super! Poza tym nie lubię kierownictwa naszego polskiego podziemia! Majchrzak wybitnie mi nie pasuje, teraz dodali jeszcze Sadowskiego, którego jakoś za dużo wszędzie...Najlepszy do dowodzenia chłopakom był Englert! Boczarska daje radę, Wesołowski słabiutko...Śledztwo Larsa i kolejny ścielony gęsto trup zaczyna trochę nudzić, za długo to trwa, zagadka raczej prosta w rozwikłaniu, bo sporo wcześniej na ten temat nam wspominali, aż chce się podpowiedzieć Adamczykowi kto i po co zabija tych kolejnych Niemców ;-))
            • raszefka Re: Tykajace zegary ... 27.10.12, 22:42
              meeegotka napisała:

              > Nikt nie wspomnial pani Gertrudy Fischer, no to ja... :-)
              > Tak wlasnie wyobrazam sobie klasyczne, przedwojenne matki-Niemki z tzw. dobrego
              > domu. Wyniosla, wladcza, autorytarna, majaca za "nic" innych, maluczkich w szc
              > zegolnosci. Ale! Cos czuje, ze tu sie zawiazuje jakas nic sympatii pomiedzy Ger
              > truda a Maria. Powoli, mozolnie, ale widze tu jakis zalazek zazylosci. Moze pod
              > yktowany wdziecznoscia za opieke, moze zadowoleniem z zainteresowania innej oso
              > by, moze odrobina podziwu...no nie wiem, ale cos czuje, ze Gertruda skrzywdzic
              > Marii nie pozwoli, acz moze marudzic i narzekac, i byc zlosliwa do bolu :-)
              >

              Szalenie podobał mi sie ten wątek. A czy ktoś zwrócił uwagę jak pani Gertruda wymawiała nazwisko doktora? Z berlińska? Jako jedyna mówiła "kirCHner"
      • Gość: marcos-polos Re: Tykajace zegary ... IP: *.aster.pl 26.09.11, 14:31
        Poprzedni odcinek był lepszy, ale w tym tempo też nie zwalniało - nadal nie ma pustych scen rodzajowych. Podobało mi się rozwiązanie "nalotu" na stajnię. Dobrze wymyślone i było "po coś". O ile wątek Wanda-Helena mocno przewidywalny, o tyle odwrócenie roli dyżurnego uwodziciela, który sam wpada w sieć, bardzo OK, choć Wesołowski przy Boczarskiej rzeczywiście wypada raczej blado.
    • Gość: matt_banco Prawie ok ... ale IP: *.ssp.dialog.net.pl 02.10.11, 23:21
      ... jak zwykle o owe "prawie" chodzi. Odcinek gorszy, bo cos z precyzja watkow bylo nie tak. Zdecydowanie rozczarowal motyw z V2, choc niezle sie zapowiadalo. Do pewnego momentu szlo niezle ... fajnego dzieciaka wzieto do roli Bogusia, ktory naturalnie wypadal w dialogach, dodano Boberka, dzbanek mleka, nawet wyrwa po eksplozji byla ok i czesc rakiety tez ... ale pozniej cos sie posypalo. Juz ten plot z drutem byl "za latwy", a pozniej ... jakas taka amatorka. To jednak V2 ... a tam raptem trzech czy czterech zolnierzy sie w pogon rzucilo. No nie wiem, moze tak bylo, ale jakos to tak malo powaznie wygladalo. No ale najlepsze to to, ze ... pstryk ... i juz po wszystkim. Jakby Niemcy zbieraczy grzybow przegonili, a nie gosci, ktorzy i granat rzucili i paru zabili. Michal po panne przychodzi bez wiekszego stresu, Wladek juz w Warszawie, a postrzelonym Bogusiu nikt nic nie powiedzial, choc wedlug mnie powinno to zostac dopowiedziane w tym odcinku.
      Faszystowskie CSI juz lepiej wypadlo, szczegolnie scena rozmowy dzielnych "detektywow" w kostnicy. No wlasnie, o ile snucie watkow takie sobie, to bardzo mi sie podobaja wypracowane sceny, nawet tak trywialna jak ta w ktorej Brehm siedzi w aucie i przyglada sie wjazdowi do siedziby gubernatora. Stylowe, amerykanskie ... ten kapelusz, to klasyczne ujecie przez przednia szybe. Podobne opowiadanie szczegolem bylo w sekwencjach "robot w Niemczech". Pomidor jedzony przez Jezewska, czy zranienie sie drzazga z tym "raz, dwa, raz, dwa" ... w tle. Dobre, budujace odpowiedni klimat.
      Watek pani Rozalii byl troche mechanicznie zbudowany, ale ok. Dzieki temu ze gra ja p. Zofia Charewicz jest jakies takie nawiazanie do "Sprawiedliwych", dotyczacych tych samych kwestii. (Zreszta z p. Charewicz jest troche podobna sytuacja jak z mlodsza o pokolenie Gniewkowska. Obie od pewnego czasu wyraznie przypadly do gustu rezyserom i obsadzane sa w takich "typowych" rolach)
      A w mieszkaniu Janka znow pieknie tykaly zegary ...
      • panipoirot Re: Prawie ok ... ale 03.10.11, 13:17
        podobała mi się jedna z ostatnich scen- z Gorczycą. Świetnie zagrała, jak bardzo jest zmęczona tym, co robi... widać było wyczerpanie i rezygnację u niej - pisze o scenie na ławce, kiedy dostała namair na następną ofiarę.
        Wesołowskiego romans z Boczarska- jak na asy wywiadu polskiego konspiracja u nich leży totalnie! takie namiętne pocałunki wszędzie by zwróciły uwage, a juz pod nosem pracodawcy najszybciej!
        Co jeszcze...postawa Bronka-Zakościelnego- jego ukochaną wzieli na roboty, jej matka działa, sprzedaje mieszkanie, chodzi gdzies , dopytuje się. A on poza akcją z Samusionek nie zrobił nic, Rozumiem- ma inne zadania do wykonania, ale pomartwilby się w 1-2 zdaniach chociażby...niedosyt tu mam.
        • meeegotka Re: Prawie ok ... ale 03.10.11, 16:27
          No coz...nie bede oryginalna kiedy napisze, ze zaskoczyla mnie ta marna ochrona poligonu. Nie dosc, ze sami sie uratowali - to i jeszcze po aparacik zdazyli wrocic :-)
          No i tak jak sie spodziwalam - Jezewska jst genialna! W kazdej scenie cos zre :-) I to jej "raz dwa" podczas czytania gazetki na kanapie kiedy Wandzie wlazla za paznokiec okropna drzazga - brrrrr....az sie wzdrygnelam.
          Ale, ale...czy Wandzia nie jest aby w ciazy? To jej zaslabniecie w szklarni jest troszku zastanawiajace :-)
          • panipoirot Re: Prawie ok ... ale 04.10.11, 10:47
            własnie to zasłabnięcie tez mnie zastanowiło... pracuja tam we 3, każda ma pdobną partie zadań, a tu nagle Wanda taka słaba, słania się i męczy. Może faktycznie ciąża....
            ochrona poligonu- żadna. Nie wiem po co w ogóle scenarzysta kazał Niemcom zauważyc naszych :) nic z tej sceny nie wyniknęło, żadnego pościgu, ofiar - oprocz chlopaka postrzelonego w kolano, a takie niedociągnięcie po oczach bijące, że szok.
    • kkan11 No i złoto się znajdzie... w odc. 48 06.10.11, 12:53
      odc. 48 - Niemieckie porachunki

      Ruda i Władek budzą się po wspólnie spędzonej nocy. Ruda mówi Władkowi, że nie mogą być razem. Lekarz ponownie odwiedza Wandę, która dochodzi do sił. Kugel chwali się, że jego starszy syn przyjeżdża z frontu. Dostał przepustkę w nagrodę za zniszczenie sowieckiego czołgu. Krawiec informuje oddział o planach nowej akcji wysadzenia dworca w Berlinie. Prosi chłopaków, by namówili Lenę, żeby wzięła udział w akcji, bo najlepiej wie, jak poruszać się na terenie Rzeszy. Krawiec mówi Michałowi i Władkowi, że dowództwo chce wykorzystać obecność Marii w domu gubernatora do zdobycia informacji. Michał przekazuje przyjaciołom wiadomość o swoich zaręczynach. Zaprasza ich na przyjęcie. Brehm mówi Rainerowi, że po ich wizycie w magazynie złoto zniknęło, a Stock złożył kolejną wizytę Fischerowi. Ze zdobytych informacji wynika, że Stock był przełożonym Holtza, który trudnił się okradaniem Żydów. Lena zgadza się wziąć udział w akcji na dworcu w Berlinie. Bronek mówi jej o planach wywiezienia Wandy z Czerniejewa w drodze powrotnej. Do Kuglów przyjeżdża z wizytą syn, Dieter. Od razu zwraca uwagę na uśmiechającą się do niego Zośkę. Aniela drwi, że Kugel prędzej przepędzi Zośkę batem niż pozwoli jej zbliżyć się do syna. Zośka nie przejmuje się komentarzami Anieli i ostrzeżeniami Wandy, że Kuglowie to źli ludzie. Kokietuje Dietera w czasie obiadu. Chce uwieść mężczyznę, żeby pomógł jej w ucieczce. Wanda i Aniela odkrywają, że Zośka nie wróciła na noc. Z przerażeniem dostrzegają na podjeździe karetkę i urzędnika wypisującego akt zgonu Zośki. Kugel podaje wypadek jako przyczynę śmierci pracownicy. Oficjalnie Zośka została kopnięta przez konia. Jej zwłoki wynoszone przez mężczyzn z domu wskazują jednak na bardziej brutalną śmierć. Wanda jest przerażona, widząc na sobie spojrzenie Kugla. Rainer organizuje pokazowe aresztowanie, żeby przekonać towarzyszy Janka o jego zdradzie. Maria, pod nieobecność Fischera, wchodzi do jego gabinetu. Znajduje skrzynie ze złotem.
      • Gość: ... Re: No i złoto się znajdzie... w odc. 48 IP: *.toya.net.pl 06.10.11, 20:54
        Zatrudniają w tym serialu konsultantów od wszystkiego, a nie chce się im zatrudnić konsultanta historycznego.
        Od pierwszego odcinka pierwszej serii bohaterowie (po szkoleniu, nie jacyś tam amatorzy, "harcerzyki") zachowują się niefrasobliwe. Łamią wszystkie,nawet najbardziej podstawowe zasady konspiracji. Łącza sprawy osobiste ze służbowymi, narazając tym samym na aresztowanie i śledztwo bądź obóz koncentracyjny czy śmierć nie tylko samych siebie czy swoich bliskich, ale i postronnych ludzi. W końcu Niemcy stosowali odpowiedzialność zbiorową i np. w odwecie za taką akcję pod Arsenałem roztrzelali ok. 30 osób. Podziemie dlugo nie podejmowało decyzji o walce zbrojnej, obawiając się represji, np. roztrzeliwania zakładników uwięzinych na Pawiaku. A tu każdy se robi co chce i kiedy chce, chyba w myśl piosenki "Jak to na wiojence ładnie...".
        Tak, wiem, że to tylko serial. Ale da się zrobić dobry i wciągający serial, który mówi tez o jej brutalności, vide "Kompania braci".
        • ibelin26 Re: No i złoto się znajdzie... w odc. 48 10.10.11, 07:14
          Niewiarygodnie. Pierwszy raz była scena w DESZCZU!!! Krótka bo krótka, ale wreszcie pokazano jakąś inną pogodę niż "kalifornijskie" lato

          Ciekawią mnie różne sprawy, które nie są pokazane w serialu np. z czego żyją nasi bohaterowie. Pewnie chłopcy, jako żołnierze podziemia otrzymują jakiś skromny żołd, ale z czego żyła Wanda. Pracowała?

          Wanda to w ogóle jakaś dziwna postać, antypatyczna, typ ofiary. Na Pawiaku uwzięła się na nią strażniczka, teraz ta Niemka
          • Gość: b Re: No i złoto się znajdzie... w odc. 48 IP: *.205.95.220.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 10.10.11, 08:33
            No właśnie i mnie to ciekawi! Z czego się utrzymują bohaterowie? Taka babcia Rozalia i jej wnuczka Klara, gdzie pracowała matka Wandy? No i nasza nieszczęśnica Wandzia co cały dzień siedziała w domu i czekała na Bronka? A ten cały wątek o morderstwie niemieckich oficerów i podrzucaniu ich zwłok mnie już odrzuca! Serial miał być o naszym polskim podziemiu i dzielnych cichociemnych a nie o biednych mordowanych Niemcach! Co mnie obchodzi kto ich morduje, a niech morduje jak najwięcej! Że panowie naziści chcieli się wzbogacić? A kto by nie chciał tego robić w podbitym i okupowanym kraju! Momentami kibicuję Rainerowi i temu drugiemu przystojniaczkowi Willemu aby wreszcie połapali tych "złych" Niemców!
            • faszyna Re: martyrologiczna Wanda ;) 10.10.11, 12:41
              Wanda, co nie chciała Niemca, robi tu za najwiekszą ofiarę II wojny. Niestety, choć lubię Różdzkę, to jednak wydaje mi się duzo gorsza w tej roli od Ostaszewskiej. Tamta miała w sobie jakąs wewnętrzną kruchość, a ta ma tylko cierpiętnictwo.
              Wreszcie którys z głównych bohaterów zwrócił uwagę na to, na co utyskujemy od początku serialu, ze odchodzi tu nieustająca prywata. Tym razem "prywatny" był Wesołowski uprawiający nocne amory. Ja prawde mówiąc, juz sie pogubiłam, kto z kim śpi w tym serialu, widać bardziej sie skupiam na przejawach międzyludzkiej nienawiści niz miedzypłciowej miłości. :))
              Z innych refleksji, podoba mi się Adamczyk; dobry jest w tym dramatycznym wcieleniu.
              No i moze tyle moich uwag. Jednak wybory zrobiły swoje, trudno było uważnie sledzić zawiłe stosunki polsko-niemieckie w ujeciu historycznym, skoro tak aktualne stały sie ostatnio w wymiarze całkiem wspólczesnym i polsko-wyborczym. Ale juz za tydzień, w starej-nowej rzeczywistości z przyjemnościa skupię sie wyłacznie na tym, kto stoi za tym złotem. :)
              • panipoirot Re: martyrologiczna Wanda ;) 10.10.11, 12:56
                a ja mam wrażenie, jakby na bieżąco ten odcinek odpowiadał na nasze zarzuty odnośnie opprzedniego :)
                1. co się dzieje z postrzelonym chłopakiem?- opiekuje się nim Zakościelny
                2. Zakościelny nie martwi się o Wandę?- martwi się bardzo, rozpytuje o nią
                3. Mdlejąca Wanda , czy w ciąży?- nie, chyba jakąs grypa ją dopada
                4. amory Wsołowskiego i Boczarskiej- tym razem już dyskretniejsze
                5. sprawa poligonu- trzeba będzie tam wrócić, więc może i walki będzie więcej? i nasi bohaterowie się będą mogli wykazać.
                coś na pewno jeszcze znalazło swoje odpowiedzi.
                Co mi się podobalo? Adamczyk w roli przesłuchującego. Jakoś ciągle go mam przed oczami jako doktorek Andrzej z PnZ :) a tu nagle takie akcje :)
                moment, kiedy Gniewskowska prosi swoejgo kolegę lekarza-Niemca o przekazanie informacji dla synów. Ależ jej twarz wiele mówiła po jego odnowie...niedowierzanie, zawód, trochę złość.
                Denerwuje Różdżka, taka sierotka-marysia, naprawdę nie lubię tej bohaterki i nie wiem, co w niej Zakościelny widzi:) za to spodobała mi się Klara, wnuczka pani Rozalii. Wydaje się konkretna, pomocna i silna.
                Lena i jej wśiekłosć na męża za urkrycie prawdy o rodzicach- ciekawe jak to dalej pociągną.
                tyle na razie :)
                • meeegotka Re: martyrologiczna Wanda ;) 10.10.11, 13:10
                  A mnie wlasnie bardzo podoba sie niemiecki watek kryminalny! Te ciagle zmagania naszych cichocielnych bylyby nudne bez takich przerywnikow.
                  Wesolowski mnie denerwuje - lowelasik, zapomnial juz o ogromnej milosci do Bolądź, ot, tak...
                  Rozdzki nie lubilam i nie lubie, a w tej roli nie gra mi kompletnie - i zgadza sie! Cierpietnica i ofiara, na ktora uwzieli sie wszyscy, no co ona ma takiego w sobie? Hę? :-)
                  Romek i Klara - cos tam sie chyba kluje miedzy nimi :-)
                  Czekam na Gonere, majac nadzieje, ze to nie byl tylko epizod w jego wykonaniu.
                  A co do zarzutow odnosnie roboty.
                  Z tego, co pamietam matka Wandy utrzymywala je obie - pracowala dla Niemcow (prala i prasowala, swojego czasu byla gosposia u Halbego), poza tym prawdopodobnie handlowala dobrami ze wsi.
                  Lena tez konspiruje (przekazuje jakies przesylki), to samo Janek - jakies pieniadze pewnie dostaja. Poza tym Janek wyrabia lewe papiery - z tego tez pewnie jakis grosz ma.
                  Ludzie wyprzedawali swoje kosztownosci, jezdzili na wies po rąbanke, imali sie roznych robot, aby przetrwac...mnie nie trudno jest to sobie wyobrazic.
                  • ibelin26 Re: martyrologiczna Wanda ;) 10.10.11, 13:37
                    Z grubsza można sobie wyobrazić sobie, co ludzie robili żeby zarobić trochę grosza, tylko dlaczego takie przyziemne działania nie dotyczą naszych bohaterów? Myślę, że dobrze by trochę takiego realizmu zrobiło.
                • czekolada72 Re: martyrologiczna Wanda ;) 10.10.11, 16:25
                  panipoirot napisała:


                  > Co mi się podobalo? Adamczyk w roli przesłuchującego. Jakoś ciągle go mam przed
                  > oczami jako doktorek Andrzej z PnZ :) a tu nagle takie akcje :)
                  Oj, ja ciagle widze starego Karola Wojtyle, i jak mi jako taki nie lezal - tak nie lezy mi i w Czasie, nieee
    • Gość: matt_banco odc. 46 - postrzelali ... IP: *.ssp.dialog.net.pl 16.10.11, 22:26
      Dzialo sie. I to duzo, choc nie jestem do konca przekonany co do precyzji tego wszystkiego, to jednak jestem usatysfakcjonowany. Oczywiscie zabawne bylo to, na co zwracano uwage juz wczesniej, czyli stopniowe niewelowanie zauwazanych przez nas brakow (niestety nie jest to nasz zasluga, a konstrukcji scenariusza ;-) Az sie usmiechnalem gdy z ekranu padlo "Cholera, duzo sie ich zrobilo" w kontekscie liczebnosci obsady poligonu V-2. No duzo. Co prawda troche ci Niemcy "chodzili" jak na podstawowych poziomach gier "Medal of Honor", czy "Call of duty" ... no ale niech bedzie. Strzelano do nich pieknie. Szczegolnie akustycznie, bo swistalo w pelnym stereo ;-)
      Co do wspomnanej precyzji, to nie do konca trafil do mnie pomysl z partyzantami lezacymi pokotem na pace ciezarowego Opla ... rozumiem, ze pokusa zrobienia zdjecia z dzwigu byla wielka, ale jakos tak nie do konca to do mnie trafilo, podobnie jak przeladowanie broni gdy akurat straznik sprawdza papiery. Jakos tez tak "nieprofesjonalnie" wygladalo to zmaganie sie Janka golymi rekami z drutem kolczastym. Za chwile bedzie w akcji wymagajacej pelnej sprawnosci, a ryzyko zranienia na tym drucie calkiem spore ... a chlopak zagina te druty.
      Ale Guzik ladnie nozem rzucil, bardzo widowiskowo.
      Nie wiem natomiast o co chodzilo z tym biurem konstrukcyjnym. No az zerkne na powtorke, bo moglbym przysiac ze Osmanska przechodzi kolo planow czolgu, jakiegos u-boota i dopiero dociera do rakiety. No troche to dziwne ... poligon rakietowy, a tu co czolgi konstruuja?
      Jakkolwiek to zabrzmi, pomysl z pogryzieniem Janka bardzo dobry ... taki dramaturgiczny dopalacz.
      Pozostale rzeczy bardzo przyzwoite, ladnie zageszczajace tempo (przejmujaco rozegrany watek Sajkowskich). Jedynie ten amorujacy wciaz Michal troche irytujacy. No ale taka jego rola. No i niezle "zachety" do dalszego ogladania ...
        • faszyna Re: odc. 46 - ołów verus złoto 17.10.11, 10:14
          Za dużo ołowiu, za mało złota. To moja opinia. Jako, ze dziewczynki, niezależnie od wieku, z natury swojej bardziej wolą złote pierścionki niz ołowiane żołnierzyki i ołowiane kule, to nie do końca jestem usatysfakcjonowana wczorajszym odcinkiem. Strzelaniny filmowe mają to do siebie, że albo trup pada gesto tylko po jednej stronie, albo nasi bohatersko giną. Pierwsze naiwne, drugie smutne, więc obie wersje trudne do polubienia. I z tej racji jednym tylko okiem oglądałam przydługą sekwencje strzelaniny. Jedyne co odnotowałam, to spacerowe przemieszczanie Boczarskiej. Wszyscy pędzą, a ona spacerem podąża pod prąd. Az sie prosiło, by przyspieszyła, co by bardziej uprawdopodniło, że jej ruch pod prąd to też wynik ogólnej paniki (że wraca po jakieś zapomniane papiery albo co). Ale ten powolny spacer od razu rzuca sie w oczy. A przynajmniej rzucił się w moje jedno oko. ;)
          Juz na oba oczy oglądałam resztę i tym razem wpadła mi w oko niedograna scena u jubilera. Jubiler po jednym spojrzeniu orzekający, że sztabka to złoto, to chyba jednak mało realne. Powinien był sprawdzic sztabkę kamieniem probierczym etc., co by trwało krótko, a przy okazji pozwoliłoby emocje sceny podnieść do maksimum. No i ciąg dalszy, czyli tekst mniej wiecej: "nie ma znaku", ......, "a, tu znak jest". Całość wyszła jakos mniej okazale, niz mogłaby wyjśc, tak jakby cały power produkcji został zużyty przy tej strzelaninie. Jednym słowem, para poszła w ołów. ;)))
          Sajkowscy rzeczywiscie świetnie pokazani, ciekawie tez poprowadzone sceny na robotach. Ale co sie dzieje z Wandą, że taka licha, dalej nie wiem. Cos przegapiłam czy jeszcze nie wyjaśnili?
          • zazuzina Re: odc. 46 - ołów verus złoto 17.10.11, 10:42
            a ja tak trochę rozczarowana jestem potraktowaniem Janka, jakoś sobie wyobrażałam, że po tym ja go odwieźli do Adamczyka to w kolejnej scenie zobaczę go pobitego czy coś. Jakoś trudno mi sobie wyobraziź, że go złapali wiedzą kto to jest i się z nim patyczkują, nawet nosa mu nie złamali:) nie, nie jak dla mnie za mało krwi.
          • Gość: matt_banco Re: odc. 46 - ołów verus złoto IP: *.ssp.dialog.net.pl 17.10.11, 10:43
            Ladnie Ci wyszla ta recenzja, bardzo zgrabnie ;-)
            No wiec wlasnie, po stronie niemieckiej trup sie sciele i nie widac jakiejs wiekszej koordynacji, a po polskiej owszem pada ktos, czasami jest postrzal, ale generalnie oslony z magicznego pola silowego sa wlaczone. No ale to nie tylko przypadlosc tego serialu. Zawsze tez pada komenda "oslaniaj mnie" ... to nigdy chyba w zadnym tworze kinematograficznym ow oslaniany nie zginal.
            No scena w jubilera czy zlotnika faktycznie jakas taka troche "niedorobiona", chociaz ja mialem wrazenie, ze wciaz miala sluzyc budowaniu watku policyjnego, a dokladniej podtrzymaniu wzglednej sympatii widza do dzielnej ekipy sledczej, ktora zachowuje sie prawie jak klasyczni detyktywi, a nie jak okupanci. Przyznam, ze pomysl na postac Adamczyka i jego kumpla wciaz mi sie podoba, chociaz w niektorych sytuacjach troche to zgrzyta. Pewnie dlatego, ze w tej serii nie ma po stronie niemieckiej "prawdziwego" czarnego charakteru. Takiego namacalnego, ktory pojawialby sie i sial zgroze. To pokazuje jak trudno jest zbalansowac strony tak, aby panowala jakas tam rownowaga, a jednoczesnie nie wpadac w koleiny czarno-bialosci. Pewnie w nastepnym odcinku team policyjny wyjdzie z szarosci i opowie sie (i to pewnie dosc brutalnie) po slusznej stronie.
            • panipoirot Re: odc. 46 - ołów verus złoto 17.10.11, 12:07
              a mnie niezmiennie zastanawia, po co oni ten drut kolczasty muszą ciąć, skoro tam prześwity na pół mtra prawie, bez żadnego cięcia moznaby między dwoma rzędami drutu się przecisnąć . Ale to pewnie tak dla podtrzymania dramaturgi :D
              dla mnie piekna była scena, kiedy Gniewskowska pokazuje nr z obozu i widac po niej, że pobyt tam był koszmarem. a z drugiej strony była w obozach 3 lata, czy przegapiłam moment, gdzie jest wyjaśnione, jak się z nich wydostała? bo kiedy pokazywali ją w jakiejś celi, myślałam, że to areszt albo więzenie, na obóz absolutnie to nie wyglądało....
              wjazd na ciężarówce to wielkie "puszczenie oka" do widza chyba. Na niesłoniętej pace jedzie cała banda chłopaków, jeden przeładowuje broń, a Niemcy są na tyle glupi,że nie orientują się, że coś jest nie tak? nie wierzę, kompletna klapa.
              Boczarska- łazi po tym całym poligonie czy jak to nazwać, co chwilę w inną stronę, nigdzie nie biegnie, nie spieszy sie. Potem robi te zdjęcia nie wiadomo czego, nie przesuwa żadnych linijek. ekierek na bok, żeby lepiej plan było widać... po co takie zamazane plany? ktos, kto pospiesznie opuszcza stanowisko pracy na pewno nie bedzie pamietał, ze linijka lezala bardziej w lewo :)
              i o co chodziło w ostatniej scenie? nie przekazała filmów/aparatu Michałowi, powiedziała że jej nie wyszło. Czyli co- nie wyszlo i już o tym wie, czy kłamie?
              i co z Wandą? ona jest w ciąży czy jak?
              • eo_wina meeegotka 17.10.11, 13:10
                Co do Boczarskiej - to mysle, ze bedzie probowala grac na dwa frony - pewnie z ruskimi.
                Bardzo przejmujaca scena Marii z Gertruda i Romka z Lena.
                I szkoda mi tego Janczyny...
    • Gość: matt_banco Odcinek 47 ... relacyjny IP: *.ssp.dialog.net.pl 23.10.11, 22:33
      Tak relacyjny, a ze przy okazji rewelacyjny to juz inna sprawa. Nie strzelali a bylo calkiem wybuchowo. Bardzo podobaja mi sie relacje w druzynie "naszych" chlopakow. Guzik w swej niefrasobliwosci jest irytujacy, ale ... daje to calkiem niezla dynamike. Niemniej fakt, iz nie zainteresowal sie losem Bogusia faktycznie mogl Bronka wkurzyc.
      To co mi sie podoba jeszcze bardziej, to to ze te wszystkie relacje sa faktycznie "dograne", zawsze lekko podkrecone, ale z wyczuciem (jak swietnie pokazana scena widzenia Wladka z matka (kurde, taka Gniewkowska to skarb), czy rozmowy Klary z Romkiem (gra podobnie jak brat, ale jednak jakby subtelniej)).
      Wciaz zadziwia mnie pokazanie strony niemieckiej. Niby juz przeciez troche filmow z "szarymi" Niemcami bylo, ale jednak w produkcji polskiej rzecz w takiej skali chyba nie spotykana (no i mam nadzieje, ze nie zrobia wolty i na koniec wszystkich "szarych" Niemcow przerobia na "czarnych"). Interesujaco w to wpisuje sie Reiner z przebieglym zagraniem z Jankiem.
      Ciekawym smaczkiem bylo wspomnienie o U-bootach z pierwszej I swiatowej. Szczerze mowiac tak mi utkwily w pamieci ich wyczyny z II wojny (glownie za sprawa "Das Boot"), ze dopiero teraz zastanowilem sie i poszukalem jaka jest ich geneza.
      Na osobne wyroznienie zasluguja sceny z Bogusiem ... pierwsza gdy ten lezy w trawie i powtarza, ze schowal sie w trawie, druga gdy Bronek zwraca sie do niego "Boguslawie". Detale, ale bardzo ladnie wymyslone.
          • panipoirot Re: Odcinek 47 ... relacyjny 24.10.11, 11:56
            Boguś jest super :) i w ogóle wątek z nim bardzo mi się podoba. Podobnie jak świetna gra Gniewskowskiej. Ileż ona potrafi samą twarzą "zagrać", ile emocji...
            Pokazała się Celina, ciekawe że Michal tak szybko o niej zapomnial...
            a Wanda taka chora cała, leży obolała i sina. Grypa? nie. Ona się przemeczyła... kiedy? przeciez jak tylko przyjechała juz była słaba, słaniała się i w ogóle? w warszawie się przemęczyła? jak tylko Bronka witała ciagle. Jakieś srednie to wytłumaczenie jej słabości. Moze jednak ciąża.........?
              • eo_wina Re: Odcinek 47 ... relacyjny 28.10.11, 12:14
                A no wlasnie. Guzik od zawsze byl mocno kochliwy. Niestety, Celina tez o niego podpytuje, wiec obojetny jej nie jest. Pewnie wroca do siebie po zdemaskowaniu Loli.
                3 sceny Bronek-Bogus - fantastyczne ("Schowalem sie w trawie, w trawie sie schowalem", "Z dziecmi nie walcze" i "Boguslawie" :-)))))
                Swietna scena Gertruda-Maria (to jeden z moich ulubionych watkow).
                Romek-Klara - wiadomo, ze cos wiecej bedzie, mimo, ze Romus broni sie rekami i nogami.
                No i jeszcze reakcja Wladka i Michala czytajacych gryps od matki - ewidentnie widac przepasc pomiedzy aktorstwem Wieczorkowskiego a Wesolowskiego. Na korzysc tego pierwszego oczywiscie :-)
                • Gość: marta Re: Odcinek 47 ... relacyjny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.11, 13:30
                  No i jeszcze reakcja Wladka i Michala czytajacych gryps od matki - ewidentnie w
                  > idac przepasc pomiedzy aktorstwem Wieczorkowskiego a Wesolowskiego. Na korzysc
                  > tego pierwszego oczywiscie :-)

                  ja mam wrażenie, że z "aktorstwem" Wesołowskiego jest coraz gorzej...IV seria chyba najbardziej uwydatnia braki, bo i duet z Boczarską do najłatwiejszych nie należy, a Kubuś ewidentnie nie nadąża.
                    • ania7718 Re: Odcinek 47 ... relacyjny 28.10.11, 20:47
                      Ciekawa jestem jak się to ułoży gdy Janek sie uwolni, a Lena będzie w sidłach gestapo. Czy ją uwolnią na koniec tej serii. I oczywiście Wandzia jak zwykle fartownie uwolniona, co sezon się dla niej narażają wszyscy.
                      O wiele lepiej grała Ostaszewska, jakoś miano "pięknej" narzeczonej Bronka nie pasuje do Różdzki.
    • Gość: matt_banco Odcinek z niemieckimi porachunkami IP: *.ssp.dialog.net.pl 30.10.11, 23:41
      Odcinek "rozprowadzajacy" i jako taki bez zastrzezen, choc przyznam ze w watku niemieckim troche sie juz pogubilem ;-)
      Natomiast zdecydowanie smakowalem szczegoly. Wszelkiego typu. Od fantastycznej kraciastej sukienki Klary (nie chodzi o kroj czy mode, ale o kolorystyke), przez niebieskie tapety w jednym z mieszkan, na kapitalnie skrzypiacych butach Reinera konczac. No i jeszcze to granie gestem i grymasem. Najpierw kapitalnie skrecona scena "kontaktu" Wladka z matka, ten papieros, to lekki skarcenie wzrokiem, pozniej grymas na twarzy Osmanskiej, gdy pojawil sie Bronek, a na koniec Elza reagujaca niewerbalnie na "wyczyny" meza i syna. No i Reiner w prosektorium (te oczy martwego Brehma).
      Ciekawie tez rozwiazano scene rozmow podczas imprezy "guzikowej". Nie wiem czy to bylo jedno ujecie, ale i tak bylo to bardzo plynne.
      • faszyna Re: szkodliwe zawikłanie 31.10.11, 17:31
        Powiem szczerze: pogubiłam sie dokumentnie w wątku niemieckim. A i z polskimi nielepiej, bo z racji kiepskiej pamieci odnosnie poprzednich serii przestałam rozumiec niuanse relacji damsko-męskich. Ot, taki taki los widza, który oglada serial nie czyniąc notatek. ;)
        Ze spraw, ktore ogarniam, ale nie akceptuje, pozostaje niezmiennie Wanda, czy raczej obsada tej roli. Różczka jest nieakceptowalna własnie i zupełnie nie kupuje ustawienia tej postaci. Kiedys ta aktorka bardzo mi sie podobała, ale to było w czasach Oficerów. Natomiast tu, a szczególnie w ostatnich odcinkach, zupełnie do mnie nie przemawia. Szkoda, ze Ostaszewska "poszła w Beatkę", jej Wanda miała w sobie wiele uroku i duzy potencjał. Natomiast obecna obsada to jedno wielkie nieporozumienie. Szkoda....
        PS. Rano machnełam długi post, ale go wcięło. A że chyba na amen, to piszę plus minus to samo od nowa.
        • Gość: matt_banco Re: szkodliwe zawikłanie IP: *.ssp.dialog.net.pl 31.10.11, 17:56
          Szkoda, ze wcielo Twojego posta ... szczegolnie dlugiego ;-(
          Tak, watek niemiecki jest troche zle poprowadzony ... tak ... msci sie to, co pisalem w poprzednim tygodniu. Skupienie sie na watku policyjnym, bez pokazywania jego tla z ktorym widz moglby sie bardziej oswoic, spowodowal ze wszystko co na jego temat wiemy pochodzi z tego co nam dzielne hitlerowskie policjanty powiedza. A to telewizja przeciez i lepiej byloby jednak co jakis czas widziec te niecne machlojki. Sytuacji nie poprawia niemieckie nazwiska.
          Ale jest naprawde niewielki zarzut, bo swiezosc takiego ujecia ... niemieckie sledztwo przeciw Niemcom w polskim serialu o czasach okupacji ... jest niezaprzeczalna.
          Nie jestem przekonany, ze w wydaniu Ostaszewskiej byloby lepiej ... jak pamietam, w I serii nijak mi sie nie podobala, bo chemii miedzy nia a Zakoscielnym nie bylo. Rozczka moze i cierpietnicza i sierotowata, ale cos tam z tym Zakoscielnym zrobic potrafi ;-) Jak dla mnie ani jedna ani druga nie miala za bardzo przestrzeni na "wybudowanie" tej postaci.
          • eo_wina Re: szkodliwe zawikłanie 01.11.11, 07:58
            Kurcze, az sobie przewine, zeby zobaczyc ten grymas Osmanskiej na widok Bronka, bo przeciez ona go chyba widziec nie mogla za czasow pobytu wraz z Wandzia na Pawiaku? - oczywiscie caly czas zakladajac, ze Osmanska = Lola :-)
            Natomiast grymas Elsy - cudownie zagrany (moje uwielbienie dla Jezewskiej siega juz prawie zenitu). To samo w przypadku Gniewkowskiej. Robia na mnie wrazenie te sceny na karcelaku.
            I tez ogromnie spodobala mi sie kieca Klary - taki jakis optymizm powial...
            Bardzo mi sie przykro zorbilo jak zabito Brehma :-( I znowu Reiner pozostal samotnie na placu boju.
            A cudnie niebieskie sciany byly u Leny :-)
            • Gość: crook Re: szkodliwe zawikłanie IP: *.aster.pl 01.11.11, 14:38
              Kurcze, az sobie przewine, zeby zobaczyc ten grymas Osmanskiej na widok Bronka,
              > bo przeciez ona go chyba widziec nie mogla za czasow pobytu wraz z Wandzia na
              > Pawiaku? - oczywiscie caly czas zakladajac, ze Osmanska = Lola :-)
              Ale ona widziała przecież Bronka w czasie akcji odbicia w lesie i potem w domu opiekuna Bogusia też. Pewnie czuje, że jest na cenzurowanym, wie, co przeskrobała i dlatego obawia się zdemaskowania. Boczarska całkiem dobrze to gra moim zdaniem.
              Też podobały mi się szczegóły - np. Janek bawiący się zwitkiem papieru, gdy Reiner się nad nim ironicznie pastwił.
              • eo_wina Re: szkodliwe zawikłanie 01.11.11, 16:53
                Owszem, owszem, ale Bronek nie wie, ze to ona (takie kraza domysly :-)) siedziala jako Lola z Wanda na Pawiaku. Chociaz w sumie, co z tego, ze siedziala z Wanda? Hm...mam troche tu mentlik w glowie, bo zdaje mi sie, ze ona tam nie trafila tak calkiem bez winy. Cos tak mi sie kolacze, ze ona byla "dziewczynka".
                A co do Janka - ja caly czas myslalam, ze on ten zwitek papieru przyklei gdzies od spodu do stolu, zostawiajac jakis gryps...
                • Gość: crook Re: szkodliwe zawikłanie IP: *.aster.pl 01.11.11, 17:09
                  Sorry - użyłem złego określenia. Ta "zabawa" papierem Janka to była IMO nerwowa reakcja człowieka bezbronnego, ale wkurzonego na bawiącego się jego kosztem Reinera.
                  Co się tyczy Osmańskiej, to ona pewnie czuje, że dla Bronka i Władka jest osobą "non grata" ze względu na zgubny wpływ na Guzika. Wie, że wobec nich nich musi być czujna.
                  • panipoirot Re: szkodliwe zawikłanie 02.11.11, 11:59
                    no wątek niemiecki bardzo nie bardzo...
                    zastanawia mnie jednio- a nie umiem tego teraz znaleźć, ktoś- Gorczyca??- miał widzieć Osnamska jako Lolę na pawiaku? czy to faktycznie miała być Gorczyca? czy jednak Wanda?
                    • ania7718 Re: szkodliwe zawikłanie 02.11.11, 13:31
                      Ruda zobaczy Osmańską na cmentarzu jak spotyka się z Dykowem. A Wanda jej nie zna, ona zna Lolę, być może, że Karola to Lola. Rudą gra Katarzyna Gorczyca, ona nie była na Pawiaku.
                      Wandę gra Różdżka i ona była na Pawiaku, teraz jest na robotach w Rzeszy i nie wie co się dzieje w stolicy.
                      • eo_wina Re: szkodliwe zawikłanie 02.11.11, 13:39
                        Ogromnie zatem sie ciesze na powrot Gonery-Dykowa :-)
                        Czyli ten wor na glowie Osmanskiej podczas odbijania Huberta Urbanskiego z rak "ruskich" to bylo tylko takie pitu-pitu. W gruncie rzeczy Osmanska od poczatku byla wtyka sowietow. I pewnie kochanka Dykowa :-)
    • Gość: matt_banco Odcinek ... wybuchowy IP: *.ssp.dialog.net.pl 06.11.11, 22:23
      Alez to bylo dobre ... moze nawet za dobre ;-) Nie wiem czy skupienie w jednym odcinku kulminacji wiekszosci watkow to dobry pomysl, ale za to odcinek wybuchowy. Zostaly 3 odcinki, a tu taki fajerwerk. Swietnie.
      Czas, czas, czas ... kluczowy element akcji dywersyjnej zrytmizowany prostym i wielokrotnie wykorzystywanym motywem przeskakujacej wskazowki, ale zrobione jak trzeba. Swietnie podbite muzyka. No i wozek i schody. Tym razem jednak "mrugniete" do widzow i poprowadzone troche inaczej, niz nakazuje klasyka nawiazan do tego motywu. Na uwage zasluguje tez bardzo klimatyczna lokalizacja tej akcji w odpowiednim, nieopatrzonym budynku i budowanie sceny dzwiekiem (dzwiekowcy w tym serialu robia swoje po mistrzowsku ... duzo dzwieku, halas, placz dziecka ... i wszystko swietnie slychac).
      Bardzo mi sie podoba tez wygrywanie kolorow i kostiumow, w koncu czas wojny ma swoja palete kolorow, specyficzna i swietnie fotografowana (niebieska robota reczna, fantastyczna zielen lamperii w urzedzie do ktorego przyszla Lena z kolega).
      A ile bylo smaczkow i niuansow ... Reiner i jego lyzeczka, czy upomnienie podwladnego aby tak nie krzyczal. Albo to jak Adamczyk kapitalnie zagral zadowolenie po odpowiedzi Janka. Zreszta Adamczyk jest w tej serii absolutnie bezbledny. No i dobrze, ze jego postac zachowala sie tak jak sie zachowala, zachowujac tym samym przynajmniej czesciowa sympatie widzow.
      Nastepna scena to ta, w ktorej matka Wandy wsiada z Lena do auta, a tam Wanda. Proste i wzruszajace, a jak ladnie zagrane. Najlepsze byla Wiedlocha i jej oczy ... roziskrzone, zadowolone. Swoja droga to moment przekazania Wandy troche slabszy, niestety chyba z powodu aktorki, ktora nie zagrala niczego, a przez ulamek sekundy powinna.
      Dramatycznie poprowadzona tez scena pomiedzy Romkiem a Klara. Fajna rozmowa po ... "to juz nie jestem za mloda? ... jestes, jestes" ... odciazajaca kontekst i realia.
      No i jeszcze dostalem prywatny bonus czy jeden z moich ulubionych dostawczakow, w postaci Renaulta 1000 ... problem tylko w tym, ze ta przeurocza furgonetka tak naprawde zaczela byc produkowana w 1945 roku. No chyba ze sie myle ;-) Ale i tak fajnie, ze w tym serialu zapewniono taka roznorodnosc parku maszynowego.
      Odcinek w zasadzie wzorcowy ...
      • Gość: matt_banco Re: Odcinek ... wybuchowy IP: *.ssp.dialog.net.pl 07.11.11, 01:10
        Polezalem sobie w wannie, porozmyslalem ... CH to ciekawy ewenement. Cos co wydawalo sie, ze bedzie jeszcze jedna "klasycznie skopana" produkcja TVP, w sezonie III zaczelo rozkwitac i w IV objawilo swa dojrzalosc. Jakby zaczynali od takiego poziomu w I serii, to mielibysmy godnego nastepce wszystkich polskich dokonan wojenno-serialowych i na dodatek nowoczesnie opowiedziana historie. Ale i tak wielkie uznanie, ze stopniowo, ewolucyjnie doskonalano poszczegolne elementy. Miejmy nadzieje, ze nabyte doswiadczenia pozwalaja w nastepnej produkcji ruszyc od obecnie uzyskanego poziomu ;-)
        W odcinku "wybuchowym" zapomnialem pochwalic montaz, w tym "szybkie" przejscie przez sprawe Blazera (swoja droga bardziej to przypominalo ... i bardzo dobrze ... amerykanskie kino gangsterskie, niz klasyke wojenna). A i jeszcze perelke Jezewskiej, ktora po "odbiciu" Wandy wali meza w klate i mowi "No to sie doigrales Jurgen".
        • panipoirot Re: Odcinek ... wybuchowy 07.11.11, 08:32
          zgadzam się , ze wszystkim co pisze matt o tym odcinku :)
          Mnie popłynęły łezki, kiedy matka Wandy wsiadała do auta, to dotknięcie dłoni i Lena i jej oczy... no super po prostu :)
          Adamczyk- eh... świetny tu jest po prostu i tyle.
          I scena Gertrudy i Marii- "czy martwi się Pani o swoich synów", - "prosze pani, jestem z nich DUMNA" - i tą dume było w niej widać i słychać. Świetne
          • ania7718 Re: Odcinek ... wybuchowy 07.11.11, 11:11
            Tutaj na tym forum w wątku o serialu są normalne wpisy, rzeczowe, co się podobało, co jest, co będzie, krytyka jest ale taka normalna. Natomiast nie wiem czy ktoś z Was zerkał na forum CzH na stronie tvp, tam to dopiero krytykują, chcieliby zrobić z serialu dokument historyczny twardy, bez kobiet, dzieci, zero związków, zero miłości. A jednak oglądają co tydzień i wylewają żółć na forum, kpią, nie wiem po co bo jak mi się nie podoba to nie oglądam. A przoduja w tym tzw. znawcy historii.
            • Gość: matt_banco Re: Odcinek ... wybuchowy OT IP: *.ssp.dialog.net.pl 07.11.11, 11:36
              Wszystko zalezy od oczekiwan. Tu (na tym forum) spotykaja sie raczej widzowie, mniej lub bardziej swiadomi pozeracze fabuly i sposobow jej opowiadania. Wiadomo ze CH to cos na ksztalt fikcji wojennej, gdzies tam osadzonej w pewnym kontekscie i czasach, ale wciaz fikcji, choc mniejszej niz np. "Tajemnica twierdzy szyfrow". Od takich "tworow" oczekuje sie przede wszystkim ciekawej fabuly (z premedytacja nie uzywam slowa historia), sprawnie opowiadzianej, dajacej szanse na zaistnienie interesujacym postaciom i relacjom miedzy nimi. Oczywiscie tlo historyczne nie powinno zawierac "dajacych po oczach" bledow, ale pomniejsze jesli zostaja przykryte walorami filmowi zazwyczaj nie maja znaczenia. W samym CH zreszta doskonale to widac. W I serii, gdzie wszystko sie slimaczylo i bylo kiepsko opowiadane, nawet tu wyciagalismy argumenty, ze "co to za cichociemni", nie dosc ze mlode, to jeszcze rozmemlane. Jak w miare rozwoju kolejnych serii postacie i fabula nabiera wigoru i kolorow ... zniknely tez tego typu argumenty.
              Jest tylko jedno ale ... sposob w jaki serial jest przedstawiany i odbierany. Bo jesli jest odbierany wlasnie jako przede wszystkim intrygujaca opowiastka osadzona w czasach wojny, to ok. Jesli natomiast mialby "robic" za serial historyczny, to co innego. Ale w przypadku CH dosc szybko wycofano sie z kreowania go na serial historyczny i dobrze. To powinno dzialac chyba wlasnie w ta strone, czyli fikcyjna opowiesc osadzona w pewnym kontekscie, jako ewentualny katalizator pewnych powazniejszych dociekan ze strony zainteresowanych widzow, juz w zrodlach historycznych. A nie "twarda historia" z kanalu dokumentalnego, mogaca stanowic substytut takich dociekan. ;-)
              A co do ogladania, gdy sie nie podoba ... oj, oj tam. Ile rzeczy tu omawiamy uznajac za bzdurne i patrzymy dalej dla sprawdzenia czy wciaz jest tak slabo ... bo czasami, sporadycznie ... zdarza sie "cud" i produkcja niespecjalna zaczyna sie poprawiac. No i jest jeszcze jedna przyczyna ... czasami "pisanie o" i "czytanie o" jest lepsze niz "ogladanie" ;-)
              • scoutek Re: Odcinek ... wybuchowy OT 07.11.11, 13:46
                bardzo mi się podoba serial, jeden z nielicznych polskich seriali, na który czekam
                Adamczyk genialny, jak porównuję go z tym, co pokazuje w "Przepisie na życie" to umieram z podziwu dla kunsztu aktorskiego
                scena z łyżeczką mnie powaliła
                trochę byłam zdegustowana odbijaniem Wandy i matki, poczułam, że zmierzamy w kierunku kina płaszcza i szpady, ale na szczęście nie przesadzili, było fajnie
                szczególnie mama Wandy, która chciała zostać i bardzo nalegała.... znakomicie zagrane spotkanie córki i matki
                Osmańska świetna, w ogóle dziewczyny w tym serialu wymiatają, wszystkie
                od Więdłochy do Gniewkowskiej, przez Jeżewską, Smalarę, Skoczyńską i wszystkie inne....
                • eo_wina Re: Odcinek ... wybuchowy OT 07.11.11, 22:03
                  Ach, jak mi sie podobalo :-)
                  1. Adamczyk "Niech pan tak nie krzyczy" do dracego jape w "Heil Hitler!" nastepcy Brehma.
                  2. Usmiechniete oczy Leny w samochodzie po odbiciu Wandy i Heleny.
                  3. Niebieski sweterek robiony na drutach przez Lene na dworcu, a pod nogami walizka z bomba.
                  4. Scena Romka i Klary.
                  5. Szminka w prezencie od Gertrudy dla Marii.
                  6. Jezewska pakujaca fartuch Wandy do walizy i wypychajaca ja w te pedy z posesji ("Doigrales sie Jurgen" - po prostu hicior!)
                  7. Bronek i "Gdy juz wygramy te wojne, warto byloby dla kogos zyc" ;-)
                  8. Bardzo fajnie zagral ten pol-Anglik (Alan chyba) w secnie w pociagu, na posterunku w Czerniejowie i na podworku u Kuglow ("To sie jeszcze zobaczy" - na pozegnanie).
              • faszyna Re: Odcinek ... wybuchowy 07.11.11, 22:33
                Odcinek bardzo dobry, nic dodać, nic ując. :) Ale przyznaję, że nie mam nerwów do ogladania takich scena jak ta z podkładaniem bomby. Obejrzałam ją wiec bardzo pobieznie, co chwila uciekając pilotem na inne kanały.
                Co do wątku niemieckiego, ciekawe jest to przejscie Rainera od sledztw polskich do niemieckich. Czy dalej ma byc tak, że dojdzie do wspólpracy z polskim podziemiem w celu dopadnięcia "złotej mafii"?
                A, jeszcze jedno. Nie do konca mnie przekonało to: "jestem z nich dumna". Jakos to było troche napuszone. Niemiecka matka sie martwi, a polska jak zwykle w roli Matki-Polki.
                • Gość: matt_banco Re: Odcinek ... wybuchowy IP: *.ssp.dialog.net.pl 07.11.11, 22:47
                  No szkoda, ze "skakalas", bo sekwencja dworcowa zrobiona bardzo zacnie. Az chyba obejrze powtorke ;-)
                  A scena z matkami jak dla mnie tez byla jakas nie do konca trafiona. Moze nie odebralem jej jako napuszona, ale wolalbym aby obie powiedzialy, ze sa dumne, a jedynie sposobem grania zniuansowaly owa dume, u Polki ostentacyjna i pol kroku przed hardoscia, u Niemki z ledwie wychwytywalnym zwatpieniem.
                      • Gość: matt_banco Re: Odcinek ... a "Kontrym" ... OT IP: *.ssp.dialog.net.pl 07.11.11, 23:26
                        Tak w kontekscie rozwazan na temat historii w CH obejrzalem dzisiaj TT a w nim "Kontryma". I troche zawiedziony jestem, bo nijak owa historycznosc nie pomogla w pokazaniu tej historii. Ciekaw jestem ile przecietnych widzow, takich jak ja chociazby, zrozumialo wszystkie niuanse historyczne upakowane w tych 70 minutach (jakby nie moglo trwac 15 minut dluzej). A postac bezsprzecznie fascynujaca, chociaz nie jestem do konca przekonany do tego jak sie za nia zabral Frycz (jak dla mnie za duza Frycza we Fryczu). Ale Redbad swietny ... Gonera tez. Obaj malowniczo spatynowani (jejku alez ten czasu zasuwa, dopiero co mlode chlopaki graly razem w "Grach ulicznych").
                        Nie jestem do konca przekonany do takiego hybrydowego laczenia teatru z filmem. Niby ogladam teatr, a srodki filmowe. Niby film, a momentami inscenizacja teatralna. Wole jednak takie historie opowiadane po filmowemu w calosci.
                        • faszyna Re: Odcinek ... a "Kontrym" ... OT 08.11.11, 10:09
                          Ciekawe... Bo ja Kontrymowi nie dałam rady. Są takie produkcje, które ogladam minut kilka i sie przełaczam na byle-co, byle na innym kanale. Nie wiem czemu, ale pierwsze sceny sztuki mnie odrzuciły. Tresci sztuki wczesniej nie znałam, ale od razu zadziałało skoajrzenie z teatrem faktu i polską powojenna martyrtologią, a takich teatrów tv nie lubię. No i teraz po Mattowej recenzji bede musiała poszukac, o czym właściwie ten Kontrym był.
                          • Gość: matt_banco Re: Odcinek ... a "Kontrym" ... OT IP: *.ssp.dialog.net.pl 08.11.11, 10:45
                            I szczerze powiedziawszy przeczytanie o tej postaci PRZED spektaklem powinno byc zalecane. Pewna galopada montażu, majaca sprzyjac dynamice opowiadania (zreszta stricte filmowo zrobiona) byla oczywiscie atrakcyjna, ale czytelnosci niezbyt sprzyjajaca. Co jest o tyle istotne, ze przy tak zlozonej biografii i kontekscie przesluchania spleconego z wywiadem, trudno oddzielic prawde od falszu. Oczywiscie ma ta swoja wartosc, bo pokazuje ze nic nie jest proste (carski oficer zostajacy policjantem w II RP a nastepnie cichociemnym i dowodca AK, a w koncu w czasach stalinowskich trafiajacy do wiezienia, a przy tym majacy brata w sowieckiej armii). Ale opowiadane w takiej formule i jeszcze przy specyficznej grze Frycza nie daje zbyt wielkich szans na wyrobienie sobie zdania kim ow Kontrym byl.
                            W zasadzie daje to ciekawy uklad. Postaci historyczne, fakty ... niby to powinna sprzyjac poznaniu tego kawalka historii, ale wlozone w ramy filmu (bo to jednak byl w 75% film, a w 25% teatr) stalo sie opowiescia o czlowieku "pomiedzy". Interesujace bezsprzecznie, ale "historii" to tez nie przybliza duzo bardziej niz "Czas honoru". Ale zmusilo mnie do poczytania na temat ... misja TV zaczyna dzialac ;-)
                    • scoutek Re: Odcinek ... wybuchowy 08.11.11, 17:05
                      aszyna napisała:

                      > Skakałam, ale i tak obejrzałam Eisensteinowski wózek na schodach

                      Pancernik to jedno - znaczy wózek
                      ale ja tu widziałam dokładnie Nietykalnych Briana de Palmy: dworzec, schody, zegar... tylko tu dubbing z czapy
    • Gość: matt_banco Odcinek "sprawdzajacy" ... IP: *.ssp.dialog.net.pl 13.11.11, 22:25
      Ciekawe sa poskladane te odcinki, w kazdym jest jakis klucz. Tym razem mielismy "sprawdzenie" wszystkich przez wszystkich. No i Niemcy kontraatakuja.
      Standardowo skupie sie na niuansach, bo fabula jest konstruowana juz tak dobrze, ze nie ma co sie czepiac, ani jej streszczac. A w niuansach:
      - muzyka ... alez ten Chajdecki odwalil kawal dobrej roboty. Te delikatne tematy sa rewelacyjne. Musze dzisiaj przypomnic sobie jeszcze raz muzyke wydana na plycie.
      - scena na targu - drewniany Wesolowski a dziala. Bo mu swietnie wymyslili caly "uklad choreograficzny", z tym przeciskaniem sie i ulamkowosekundowym kontaktem z matka. Wieczorkowski gra, Gniewkowska tez ... Wesolowski mniej, ale jak widac intensywnosc mozna uzyskac innymi srodkami niz srodki aktorskie ;-)
      - scena braterska - znow drewniany Wesolowski, ktory daje tym samym pole do grania Wieczorkowskiemu, a ten jedzie rowno i mocno. Ultimatum w jego wydaniu przejmujace i wiarygodne
      - wszystkie inne sceny z Wieczorkowskim ... to w sumie byl jego odcinek
      - zielona sukienka Klary - no ladnie ja stroja. W ogole kostiumy i scenografia jakos taka ciekawsza (Pamietam, ze przy pierwszych seriach denerwowalo mnie to, ze postaci chodza w takich ladnych ubraniach, ze nie ma patyny ... w IV serii jakos to inaczej jest robione, chyba jakos bardziej stylowo, nie wiem ... ale niezmiernie mi sie to podoba). Dodatkowy bonus za "zatrudnienie" syfonu z woda.
      - ladnie oddana intymnosc relacji Romka i Klary
      - "sztuczka" Reinera - kapitalnie, mocno zagrana. Fizycznie, z mocnym krzykiem. I jak dobrze wykorzystane mocniejsze slowo, wybrzmiewajace jak trzeba. Swietny kontrast pomiedzy wczesniejszym "przyczajeniem" Janka, a jego wybuchem
      - zdjecia i ich swietna kolorystyka

      Czyli dobrze. W V serii ma grac Edyta Gorniak ... ponoc jest zainteresowana taka rola.