Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrac 2012 - 8 (vol. 25)

    • grek.grek Californication 5/8 & ROdzina Połanieckich 21.11.12, 13:55
      co za skandal...

      Odpuścilem sobie "Biesy" [riplejowo lecące] w TVP Kultura, bo bym nie doczekał raczej
      Californication - tak więc : zagrzebałem się w liściach, budzę się glośnym budzikiem rąbnięty w
      potylicę, wstaję, włączam : zaczyna się, wejście, czołówka, 2 scena, 3 scena... i koniec - wylazła plansza pod tytułem "brak sygnału" i tyle widziałem z 8 odcinka :]

      czego, jak czego, ale tego żeby sygnał siadł po czeskiej stronie, to jeszcze nie widziałem :]
      a jak już zobaczyłem, to w najmniej pożądanym momencie.

      Nie było całkiem długo, jeszcze po 3 sprawdzałem i nadal głucha ciemnośc panowała na czeskich kanałach. Zatem, Californication będzie, ale tylko w małej części z naocznego oglądu, resztę z jakiegoś obcego opisu przytoczę, samemu przy okazji się dowiadując, co sie działo, a wyglądało na to, że działo się będzie bardzo ciekawie. Barbasiu, Ciebie - jako zadeklarowaną fankę - szczególnie muszę za te niedogodności przeprosić :] Nie mam pojęcia, co się stało.

      8 odcinek opiszę więc jutro.

      A w TVP2 - "Rodzina Połanieckich", yup :] 2 odcinek. Szczęściem, obydwa udalo mi się zobaczyć.

      Właśnie, co za rewelacyjny serial, jakie zdjęcia, stroje, podkręcane wąsy, jakie miejsca, parki, werandy, dworki [Kamień Pławickich w 2 odc.] wnętrza ze świetnie zachowanymi i odświeżonymi wielkimi pokojami, zieleń wiejska [także Kamień, ogród, lasek] i miejska [2 odc, który rozgrywa się w Warszawie], pejzaże miejskie stolycy, ulice, pięknie zaaranżowana scena na dworcu, doskonały dobór zakątków, ulic, - Polska końca XIX wieku odtworzona 1 do 1. Kapitalna sprawa. Jak to się ogląda... Muzyka Kilara. 79 rocznik, zrobiony w Łodzi, w tej samej wytwórni, co "Lalka" [ad.77] i w bardzo podobnej manierze. .

      Aktorzy znakomici, May & Nehrebecka alias Stach & Marynia - ciut podobne typy urody, dobrze że on ma wąsy, a ona nosi sukienkę ;], ale na drugim planie bryluje Pawlik, świetni są Wołłejko, Milewska i Seweryn, grający modnie pesymistycznego kabotyna Bukackiego, zakochanego w Milewskiej, głoszącego pochwałę samobójstwa z miłości, a przy okazji lubiącego sobie wrzucić nosem trochę dobrej koki :]

      [żartuję sobie nieprzystojnie, aczkolwiek - nie wiem jak to jest w powieści zaznaczone - gdyby POłanieckiego zagrał jakiś brunet, to by się z blond Nehrebecką ciekawiej prezentowali, ale narzekac i poprawiać wręcz nie wypada]

      Jakież tu się gry towarzyskie, flirty odbywają, ileż tu akcji "pomiędzy słowami"... to była epoka prawdziwej przyjemności płynącej z tego rodzaju aktywności. Główna para na razie wyraźnie ma się ku sobie, ale panna ziemianka Pławicka sie hamuje, bo nie może człowiekowi interesu Połanieckiemu wybaczyć, że ją i ojca pozbawił, de facto, władztwa nad ich ukochanym dworkiem w wiejskim Kamieniu... Nic to że stało się to przez pewne nieporozumienie, a już na pewno w momencie, w którym Połaniecki nie zdawał sobie sprawozdania z tego, jak Marynia mu zajdzie za serce.

      Jakkolwiek... ona jest chodzacą szlachetnością wspartą urodą i odpowiednim charakterem, z niego człek dobry, poczciwy, lubi dzieci, zakochany w niej nieprzytomnie [i vice versa], wąs podkręcony modnie, surdut czysty, włos falisty... żaden tam chciwy biznesmen, więc zaraz się zejdą zapewne, zwłaszcza że wszyscy doookoła chcą im w tym pomóc.

      Marynia właśnie odrzuca propozycję matrymonialną biznesmena Maszki, takiego z bokobrodami i z monoklem w oku, granego przez Englerta. Kolegi Połanieckiego, który przejął odpowiedzialnośc za finansową przyszłość Pławickich i przy okazji ich dworek w owym Kamieniu. Stach ma plan taki, żeby odkzyskać kontrolę nad tymi włościami, oddać je Pławickim, no i Marynię poślubić w dalszej perspektywie.

      nie czytałem ksiązki [jak to ja, hehe], więc średnio się orientuję, co i jak; serial oglądam pierwszy raz, chociaż pewnie leci po raz siedemdziesiąt I pierwszy... Na razie sama satysfakcja i za niedopatrzenie uważam fakt, że dają tylko jeden odcinek naraz, powinny być 2 : najpierw ten, co tydzien wcześniej - powtórkowo, a potem dopiero nowy :]

      www.youtube.com/watch?v=y5Ik0oqVra4
      [jak widzę, już z fotografiami z następnych odcinków...]




      • siostra.bronte Re: Californication 5/8 & ROdzina Połanieckich 21.11.12, 14:25
        Współczuję. Wyobrażam sobie jak byłeś rozczarowany, delikatnie mówiąc :)

        "Rodzinę Połanieckich" oczywiście widziałam, dawno temu. Ech, kiedyś to były seriale. Dzisiejsza produkcja nawet się nie zbliża do tego poziomu. Próbuję sobie przypomnieć kiedy ostatnio nakręcono u nas jakiś serial według klasyki literatury i nie potrafię.

        Pamiętam, że May był trochę drewniany w tej roli. A postać Maryni trochę zbyt idealna, ale pewnie tak było w książce.

        Warto wspomnieć, że reżyserem jest Jan Rybkowski, który zrobił jeszcze dwa inne, świetne seriale: "Chłopów" i "Karierę Nikodema Dyzmy".

        Tak, fotki zdradzają ciąg dalszy historii :)


        • grek.grek Re: Californication 5/8 & ROdzina Połanieckich 21.11.12, 16:24
          zaskoczony :]
          podczas nadawania analogowego nie istniał problem "braku sygnału", po przejściu
          na wielce szumnie reklamowaną cyfrową... takie kwiatki :]

          to był złoty okres, filmy, seriale, wszystko rewelacyjne.
          inne myślenie o sztuce filmowej.
          I wiesz, to były seriale stricte : zamknięte fabuły, a nie telenowele-zapychacze 1598 odcinków, które - chyba dla poprawienia samopoczucia ich twórców - serialami się tytułuje.

          może odrobinę drewna pan May w sobie zawiera, ale, moim zdaniem - tylko trochę ;]

          o, na razie Marynia chodzi i rozsiewa samo dobro, ale i odwinąć się umie, obrazić,
          ignorować swojego adoratora, żeby poczuł jaką krzywdę jej wyrządził itd. Widać starania uczynienia z niej postaci choć ciut złożonej, ale jednocześnie bez szargania wyraziście
          pozytywnego wizerunku. Według mnie, ten balans się bardzo dobrze udaje. Sama
          Nehrebecka się do tego przyczynia, urodę ma delikatną, ale jak trzeba, to ruchy potrafi kantami
          ozdabiać :]

          hehe, tak wspaniale odmalowany jest ten schyłek XIX w., że w zasadzie, jak dla mnie, akcja moglaby stać w miejscu, delektuję się samą estetyką :]


      • barbasia1 Re: Californication 5/8 & ROdzina Połanieckich 21.11.12, 16:11
        > Californication - tak więc : zagrzebałem się w liściach [...]
        Hehehe. :)

        To ci niespodzinaka.
        Nie muszisz, Greku przepraszać, przecież żadnej w tym Twojej winy nie ma.
        Czekam zatem na Cali jutro. :)

        Widziałam wczoraj "Biesy" ... ale tylko w programie TV na wtorek . :) W porze emisji spałam złożona chorobą, na poniedziałkowych "Iluzjach" to samo mi się przytrafiło, dlatego nic nie napiszę Wam na temattego premierowego speklaku.

        >serial oglądam pierwszy raz, chociaż pewnie leci po raz siedemdziesiąt

        O! Pierwszy raz!?? To prawda, już mnóstwo razy ten serila był powtarzany. Już dawno temu oglądałam "Rodzinę Połanieckich", niewiele zostało mi głowie.

        "Rodzina Połanieckich " nie jest to w żadnej mierze tak wspaniała, wiekowymiarowa opowieść jak "Lalka", ale serial na pewno jest klimatyczny i uroczy. Przyjemnego oglądania zatem.
        Jak Cię coś zachwyci w serialu to pisz! :)



        >grający modnie pesymistyczne go kabotyna Bukackiego, zakochanego w Milewskiej, >głoszącego pochwałę samobójstwa z miłości,

        Prawdziwy romantyk z niego! He, he! ;))
        • grek.grek Re: Californication 5/8 & ROdzina Połanieckich 21.11.12, 16:34
          :]

          kto wie, może jakieś promieniowanie wydzielałem wczoraj, niekorzystne ;]
          żart żartem, ale szkoda, raz zaspałem, a teraz to... 2 odcinki na 8, to
          już jest spora strata...

          haha, a to zaskoczyłaś mnie :]
          Biesy na pewno jeszcze powtórzą, a "ILuzje"... e tam, będą jeszcze następne
          spektakle; koniec świata odwołali, to będziemy oglądać do woli, a Tobie się uda
          niejeden opisać, ku naszej przyjemności :]

          ha, ano widzisz, jakoś się nie złożyło dotychczas, ale... POłanieccy nie Gołota - nie uciekli ;]

          na razie mam na koncie tylko 2 odcinki, i z tej perspektywy Twoja opinia pokrywa się
          z tymi moimi szczątkowymi obserwacjami. Nie jest to ten kaliber powieści, i postaci powieściowych, ale - znów zgadzamy się : wspaniale sfilmowany, uwodzicielski w swojej
          scenograficznej klasie.

          jasne, będę pisał na bieżąco, od tych moich pochwał wkrótce się Wam zrobi mdło, na sam [pod]tytuł "Rodzina Połanieckich" podpisany moim nickiem będziecie uciekali sprzed monitora ;]]

          yes.
          Grany wspaniale przez Bronisława Pawlika profesor Waskowski stale komentuje zachowania
          Bukackiego, kiedy tylko jego nazwisko padnie w salonowych rozmowach, uważając go za "bajronistę", a więc czlowieka poprzedniej epoki, jakkolwiek ten bajronizm tutaj wygląda bardziej na pozę niż na prawdziwą postawę. Aczkolwiek, czy był on kiedyś określeniem czego innego, jak tylko [modnej] pozy ? :]

          • barbasia1 Re: Californication 5/8 & ROdzina Połanieckich 21.11.12, 17:16
            Zapewne Czesi powórzą niedługo 5. serię, obejrzysz sobie wtedy te stracone odcinki.

            To prawda, to była poza, w czasach Sienkiewicza już nawet anachroniczna poza, na pewno, choć ... w czasach romantyzmu, kilka lat po ukazaniu się "Cierpień młodego Wertera", kiedy to werertomania tzw. "gorączka werterowska" osiagnęła szczyty i kiedy młodzi ludzie starali się naśladować głównych bohaterów nie tylko ubiorem, ale i stylem życia, starali się naśladować postawę Wertera wobec świata, zanowano znaczny wzrost samobójstw z miłości. Goethe jako autor literackiego wzorca takiego postępowania był obarczany za nie odpowiedzialnością przez opinie publiczną, mimo, że nigdzie nie pochwalał tego czynu.

            :)
            • grek.grek Re: Californication 5/8 & ROdzina Połanieckich 22.11.12, 15:23
              teraz to oni, w zasadzie, wyjścia już nie mają ;]
              muszą powtórzyć.

              nastroje epoki...
              ponoć "Wertera" w niektórych krajach zakazywano, jesli mnie pamięć nie myli np.
              w Skandynawii.
              czytałem swego czasu... nie nabrałem specjalnego upodobania do wysokich budynków
              ani do mostów ;], ale było w tym coś ciekawego : lektura czegoś, co w swoim czasie
              miało naprawdę wpływ na kształtowanie kodu kulturowego, mentalności, światopoglądu.
              • barbasia1 Re: Californication 5/8 & ROdzina Połanieckich 22.11.12, 18:48
                O tak.

                A dziś kino ma wiekszą siłę oddziaływania, przynajmniej na młodych ludzi (niestety twórczość zwykle znacznie gorsza :).

                A'propos stylizowania się na ulubionych bohaterów, znalazłam w necie taką oto rzecz:
                "Saga Twilight inspiracją do powstania linii do stylizacji włosów"!

                "W tym roku z kolei, firma Pro Beauty Tools wprowadza na rynek serię kosmetyków do stylizacji włosów. Każdy produkt będzie zawierał również instrukcję wykonania fryzury oraz obrazki głównych bohaterów.

                Będzie można znaleźć tam:

                - produkt podkreślający fale i loki w stylu Belli,

                - produkt, który pozwoli na stylizację włosów w stylu Edwarda,

                - kosmetyk, który pomoże ułożyć fryzurę w stylu Alice, czy Esme,

                - oraz kosmetyk, który ma służyć stworzeniu fryzury Rosalie. "

                lula.pl/lula/1,111764,9772994,Saga_Twilight_inspiracja_do_powstania_linii_do_stylizacji.html
                :)
              • barbasia1 Re: Californication 5/8 & ROdzina Połanieckich 22.11.12, 19:47
                >ale było w tym coś ciekawego : lektura czegoś, co w swoim cza
                > sie miało naprawdę wpływ na kształtowanie kodu kulturowego, mentalności, światopogl
                > ądu.

                Przy czym miłość romantyczna na gruncie literatury była jak raczej konstrukcją polemiczną z myśla oświeceniową , racjonalistyczną koncepcją człowieka niż pozytywnym projektem nowej etyki i obyczajowości.
                Chyba już to mówiłam kiedyś?
                • pepsic Re: Californication 5/8 & ROdzina Połanieckich 23.11.12, 20:22
                  Przy czym miłość romantyczna na gruncie literatury była jak raczej konstrukcją polemiczną z myśla oświeceniową , racjonalistyczną koncepcją człowieka niż pozytywnym projektem nowej etyki i obyczajowości.
                  Barbasiu, wybacz prostej kobiecie, jak to będzie po polsku?
                  • maniaczytania Re: Californication 5/8 & ROdzina Połanieckich 23.11.12, 21:27
                    pepsic napisała:

                    > Przy czym miłość romantyczna na gruncie literatury była jak raczej konstrukcją polemiczną z myśla oświeceniową , racjonalistyczną koncepcją człowieka niż pozytywnym projektem nowej etyki i obyczajowości.
                    > Barbasiu, wybacz prostej kobiecie, jak to będzie po polsku?

                    Pepsic - gdyby to bylo na FB - dalabym "Lubie to!" :)))
                  • grek.grek Re: Californication 5/8 & ROdzina Połanieckich 24.11.12, 13:15
                    Jesli mogę..?

                    ... że uczucia, intuicje i namiętności są ważniejsze, a nawet decydujące, aniżeli rozsądek, kalkulacja i trzeźwość osądu. artyzm ponad wyrobnictwo. dzikośc, natchnienie i poryw chwili ponad mrówczą dłubaninę. Hiszpania versus Szwecja ;]

                    nowa etyka i obyczajowość szły w kierunku właśnie racjonalizowania świata, podejścia naukowego, pracy u podstaw, tzw. rozumności [czasami bezmyślnie jednoznacznie przeciwstawianej uczuciowości], ogłady.

                    • pepsic Re: Californication 5/8 & ROdzina Połanieckich 24.11.12, 16:33
                      Teraz dotarło, THX :)
                      Niemniej jednak zaczynam się zastanawiać, czy nie powinnam wpaść w jakoweś kompleksy?
                      • barbasia1 Re: Californication 5/8 & ROdzina Połanieckich 24.11.12, 20:05
                        W żadnym wypadku.
                        To tylko nam, he, he zapalonym romantykom, mnie i Grekowi, tak się mąci w głowie . ;)

                        I żeby bylo jasne, ta mądra uwaga nie jest wynikiem mych osobistych przemyśleń, a lektury dzieła poświeconego literatrzurze XIX wieku.

                        Jutro lub pojutrze postaram się dopisać jeszcze słówko.

                        :)
                      • grek.grek Re: Californication 5/8 & ROdzina Połanieckich 25.11.12, 13:21
                        no coś Ty :]
                        nie ma powodów.
    • grek.grek Californication 5 odc. 8 22.11.12, 12:00
      A więc było tak... :]

      To co zobaczyłem sam...

      Ranek w domu Hanka. To znaczy : w domu Łysego, u którego Hank pomieszkuje.
      Hank smaży naleśniki na śniadanie, które je... Becca. W końcówce 7 odcinka mu
      nawrzucała, jak to córka ojcu, a teraz... śniadanko razem, jakby nigdy nic.

      Sugeruje staremu,że powinien przeczytać ten scenariusz/opowiadanie ?, które Hankowi
      zostawił jej chłopak, Tyler [odc 7]. Hank się wzbrania, że "na pewno będzie bardzo zajęty", ale ona go naciska. Hank : może jutro, Becca : dziś, Hank szybko : dziś !.
      Nagle z sypialni dochodzą dziwne odgłosy i ryki, jakby smok się uderzył młotkiem w palec... Wyłazi stamtąd Łysy, w samych gaciach, z... widoczną erekcją [niewielką, ale to już jego problem, haha] : co tam wcześniej robił ? z kimś czy sam... lepiej nie wiedzieć ;] W każdym razie Becca już wychodziła, a widok Charliego tylko podtrzymał ją w tej dobrej decyzji.

      Hank łapie się, zgodnie z obietnicą, za scenariusz Tylera i po przeczytaniu jest w konfuzji. Widac,ze jest wkurzony, Charlie pyta : aż tak słabe ? Na co Hank : przeciwnie, aż tak świetne ! Gorzej jednak, że scenariusz Tylera zawiera sporo scen seksu i w ogóle wokół seksu się kręci. A jak opisy seksualne, to muszą to być opisy jego łózkowych zmagań z córką Hanka. Moody jest tym oburzony, a jednocześnie... to bardzo dobra literatura, więc Hank jest w kropce.

      Jedzie do Karen, żeby z nią o tym porozmawiać. Ze scenariusza wynika także, że Tyler, ktory nie kryje że opisuje rzeczywistość jakiej doświadcza, miewa także seksualne skojarzenia związane z Karen właśnie. Hank próbuje u niej uzyskać zrozumienie, że trzeba jakoś całą rzecz obgadać, że trzeba z Beccą porozmawiać, ale Karen jest raczej zaciekawiona sytuacją i rozbawiona, nie podziela nastrojów Hanka.

      Rozmowa, w drzwiach domu Karen, schodzi na temat Richarda, który niby "leczy się z nałogu", a kiedy Hank teatralnie zaaferowanym głosem próbuje spytać "jaka jest szansa, ze go wykopiesz z domu ?", Karen zamyka mu drzwi niemal przytrzaskując nos :]

      Zostawiony sam sobie w ojcowskiej trosce Hank zasuwa na rozmowę umoralniającą do córki. Becca pracuje w jakimś barze, kawiarni, fastfoodzie ? - w każdym razie kręcą się tam ludzie z jedzeniem. Hank siada przy kontuarze i probuje jej przemawiać do rozsądku, informuje, że jej chłopak opisuje ich seksualne życie, co Becca przyjmuje tekstem "myślałeś, ze nigdy nie dorosnę, ze nigdy nie będą uprawiała seksu ?", i Moody z niechęcią przyznaje, że owszem - liczył się z tym, ale żeby tak... opisywać to ? Z drugiej strony jednak, czy Hank nie robił tak w swoich powieściach ? OPpisywał swoje przypadki. Tak to jest, teraz może wreszcie spojrzec na całą rzecz z tej drugiej strony, na samego siebie, na swoją literacką metodę.

      Rozmowa sie toczy w ruchu, Hank co chwila zmienia miejsce przy szynkwasie [ale słowo mi się szurnęło, heh], bo Becca jest wszak w pracy i cały czas chodzi, coś robi, coś przygotowuje, coś tam do kasy wkłada... Hank, niczym moralny rygorysta [kapitalny jest w tym ujęciu, on właśnie, jak to ojcostwo córki dojrzewającej zmienia chłopa, haha], zaklina ją,zeby nie mówiła głośno słowa "seks" w miejscu publicznym, przy ludziach :]]

      I tutaj wchodzi scena, kiedy Łysy zmierza pięknym słonecznym kalifornijskim porankiem pod dom Stuarta i Marcy, a oni akurat gdzies wychodzą, spiesząc sie wyraźnie...

      No i tu nastąpił "brak sygnału".
      A więc, reszta z opisu znalezionego w sieci.

      Stu i Marcy idą na spotkanie, terapię rodzinną, nie ma sprecyzowania, co tam leczą :]
      Charlie idzie na spotkanie z synem, które mieszka z Marcy, ale tak naprawdę chce się
      zobaczyć z opiekunką syna, Lizzie, swoją aktualną kochanką [7 odc.]. No i widzą się.
      Celem seksu. I kiedy tak sobie dzielnie dogadzają... wracają Marcy ze Stu, widac krócej im
      zeszło. Liz i Charlie chowają za tapczanem, a Stuart i Marcy akurat w tym samym pokoju
      sami zaczynają swoje erotyczne zabawy. Tym razem odgrywają przed sobą historię :
      Marcy jest żoną... Charliego, kaleki jeżdzącego na wózku, a Stuart jej romantycznym
      kochankiem, czyli jakby nawiązanie do "GOrzkich godów" - Łysy siedzac za sofą z trudem znosi, że jego eks-żona i jej nowy facet sobie z niego formalnie jaja robią, wykorzystując go
      w seksfantazjach w rolach cokolwiek niegodnych ;]. W którymś momencie wybucha, demaskuje się, wyłazi zza sofy i robi awanturę rzucając po pokoju... jedną ze statuetek Oscara, ktore Stuart dostał jako producent filmowy. Marcy jest wściekła, kiedy widzi też gołą Liz i już wiadomo, co ci dwoje robili w jej domu... Chce wykopać z pracy Liz. Znowu. Sytuację ratuje Stuart, sugerując że we czwórkę powinni się uspokoić i być może wspólnie zacząć chodzić na jakieś terapeutyczne spotkania.

      Hank tymczasem jedzie do Tylera. Dzieli sie z nim oceną jego scenariusza, i wątpliwościami, jakich się nabawił czytając go. TYler wyznaje Hankowi, że go podziwia, i jeżeli kiedykolwiek był dla Hanka niemiły czy zlośliwy, to przeprasza, ale chciał mu zaimponować, sądząc, ze własnie takiego złośliwca zaakceptuje on, jako faceta swojej córki.

      Przy okazji poznaje matkę Tylera. Przterminowaną, ale atrakcyjną wciąz, hippiskę. Fankę... męskich urządzeń rozrywkowych :] - tak, fankę, haha. Wdaje się z nią w rozmowę, popalają trawkę, ona szybko ujawnia swoje główne hobby i sugeruje, że chętnie by się przyjrzała Hankowi, w tym kontekście. Lekko nadziobany ziołami Moody przystaje na to. I byłoby pewnie wesoło, gdyby na Hanka nie wyskoczyła jakaś baba-herod z wyraźną ochotę zrobienia mu krzywdy. Ciekawe, czy Moody zdązył już się rozebrać, bo widok jak w panice kica zakrywając rękoma to, co najcenniejsze - musiał być przekomiczny. Herodem owym okazuje się... dziewczyna matki Tylera. Yup, żyją one w lesbijskim związku, co nie przeszkadza im - po uspokojeniu pierwszych nastrojów i przejściu do tematu związku seksualnego w jakim pozostają ich dzieci - w zaproszeniu Hanka do wspólnej zabawy. Tego jeszcze Moody nie przerabiał ;]

      Wszystko torpeduje pojawienie się Tylera i ta jego wyżej opisana przemowa, ktorą zdobywa uznanie i przełamuje niechęc do siebie Hanka, co sam Moody przyznaje w rozmowie z Karen - że ten Tyler nie jest taki kiepski, jak to pierwotnie oceniał, z czym Karen się chętnie zgadza.

      A przy okazji przeprasza Hanka za to, ze go ochrzaniła za tę awanturę z Molly [odc 7]. Richard się przyznał do wszystkiego i "oczyszścił z zarzutów" Hanka. Karen sugeruje, że Richard powinien się wyprowadzić z domu.

      MOody wraca do domu i napotyka tam Samuraja. A razem z nim... yes - Eddie'ego Nero, stuknietego aktora, który udzielał się przez całą IV serię, grając rolę [nieoficjalnie] Hanka Moody'ego w sfilmowanej ekranizacji powieści Hanka, którą zawinęła mu Mia, a którą po wielu przejściach odzyskał, kosztem procesu sądowego [to już za dużo do opisywania, bo to historia będąca głównym wątkiem, lub podwątkiem, przez całe IV serie; Barbasiu, Ty będziesz na pewno pamiętała Eddiego :)].

      Tak czy owak, Samuraj chce żeby Eddie zagrał w tym "Gliniarzu z Santa Monica", który Hank pisze dla niego. Eddie zaś zdązył przeczytać leżący na stole scenariusz autorstwa Tylera i stwierdza, że to kapitalna rzecz i na jego podstawie można by nakręcic coś, w czym z chęcią by wziął udział.

      Hank musi mieć minę nietęgą, wszak jeśli doszłoby to do skutku, to na ekranie zobaczyłby ekranizację... seksualnych wyczynów własnej córki :]

      są fotki, scena śniadaniowa :
      calfornication.maxupdates.tv/wp-content/uploads/2012/03/Californicationseason5e08d.jpg
      scena w barze :
      www.tvequals.com/wp-content/uploads/2012/03/Californication-at-the-Movies-Season-5-Episode-9-8.jpg
      Hank z Ediem :
      <a href="
      • grek.grek Re: Californication 5 odc. 8 22.11.12, 12:02
        cholewa, widzę,ze linki nie działają...

        może ten chociaż, z mamą Tylera ;] :
        www.tumbrl.com/tagged/tyler's-mom
        • siostra.bronte Re: Californication 5 odc. 8 22.11.12, 13:43
          Tylko przebiegłam Twoją recenzję wzrokiem, bo serial niezbyt mnie interesuje. Ale jak zwykle świetnie napisane :)
          Coś mi się zdaje, że samo czytanie o "Californication" może skutecznie zniechęcić do seksu, nie mówiąc o oglądaniu :))
          Niestety, linki nie działają.
          • grek.grek Re: Californication 5 odc. 8 22.11.12, 15:15
            dzieki, Siostro :]

            haha, ciekawa reakcja.
            wiesz, ten cały seks jest podany na bardzo-wesoło, z przymrużeniem oka, a co
            ciekawe rzadko kiedy jest planowany, ot - przydarza się bohaterom.

            niestety, pech, nie ma też dobrego video z tego odcinka, generalnie - z
            multimediami : klapa.
            • siostra.bronte Re: Californication 5 odc. 8 22.11.12, 16:00
              Tak, wiem, że to na wesoło. Aż za bardzo. Wygląda na to, że bohaterowie nie robią nic innego, tylko uprawiają seks i to bez żadnego zaangażowania. Ot prozaiczna czynność, jak mycie zębów :) To zdecydowanie nie mój typ humoru.
              Nadrobisz z multimediami przy innej okazji :)
              • grek.grek Re: Californication 5 odc. 8 22.11.12, 16:20
                o, ja myślę, że jest powód... po prostu się sobie podobają, mają ochotę na to, by
                to wzajemne przyciąganie jakoś zrealizować w... praktyce :].
                czy to dobry powód ? może nie z najwyższej półki, ale czy seks, to tylko obowiązek
                małzeński albo dowód miłości ? Czy nie jest to takze czysta przyjemność : z kims, kogo
                się po prostu lubi, kto się podoba, z kim się odbiera chemię wzajemną ?

                mam nadzieję, że coś znajdę odpowiedniego.
                • barbasia1 Re: Californication 5 odc. 8 22.11.12, 16:31
                  >ale czy seks, to tylko obowiązek
                  > małzeński albo dowód miłości ? Czy nie jest to takze czysta przyjemność : z kimś, kogo
                  > się po prostu lubi, kto się podoba, z kim się odbiera chemię wzajemną ?


                  Pewnie, że tak, jeśli obie strony to akceptują, jeśli mają takie samo podejście do seksu.
                • siostra.bronte Re: Californication 5 odc. 8 22.11.12, 16:59
                  "Czy seks to tylko obowiązek małżeński albo dowód miłości"? Oczywiście, że nie. Ale nie popadajmy w skrajności. Bo tutaj bohaterowie uprawiają seks chyba ze wszystkim co się rusza :) Jest chyba coś pomiędzy.
                  Wiesz, kiedyś obejrzałam z ciekawości jeden odcinek. I był całkiem zabawny, zgrabnie balansujący na granicy ryzykownego humoru. Ale była też jedna scena...obrzydliwa. A naprawdę nie jestem taka delikatna. Oczywiście z Łysym :) No i odechciało mi się oglądania.
                  • pepsic Re: Californication 5 odc. 8 22.11.12, 17:30
                    Cześć Wam!

                    była też jedna scena...obrzydliwa. ... Oczywiście z Łysym :)
                    Jeśli to był trójkąt z zaprzyjaźnioną prostytutką zajętą seksem oralnym na znudzonym Hanku z piwem w ręce i nie próżnującym Łysym zaspokajającym wspólną koleżankę w konfiguracji od tyłu - to podzielam;)

                    Ps. Mnie również nie pociąga ten przesiąknięty seksem serial, którego po obejrzeniu paru zaledwie odcinków obrzydziła powyższa scena oraz pewny mało apetyczny komentarz eks małżonki Hanka wsiadającej do jego samochodu. Blee:(
                    • siostra.bronte Re: Californication 5 odc. 8 23.11.12, 00:30
                      Cześć, Pepsic!
                      Nie, to była scena, jak Łysy uprawia seks oralny z jakąś babką, a potem, no...coś okropnego. Ale scena, którą opisałaś też jest niezła. Już widzę tę "chemię", hehe.
                      • grek.grek Re: Californication 5 odc. 8 23.11.12, 14:30
                        pamiętam L]
                        to była najmocniejsza scena w całej historii [ta którą Pepsic opisuje] gwarantuję, że w pozostałych, jak dotąd, 49 odcinkach - nic równie...wystrzałowego nie miało miejsca ;]
                  • barbasia1 Re: Californication 5 odc. 8 22.11.12, 17:31
                    Specyficzny humor, czasem rzeczywiscie przekraczający granice dobrego smaku.
                    Gdyby odcinki były dłuższe niż 30 minut, albo nadawane były pod dwa też chyba bym nie udźwignęła tego poczucia humoru. ;)

                    Bo tutaj bohaterowie uprawiają seks chyba ze w
                    > szystkim co się rusza :) Jest chyba coś pomiędzy.
                    He,he. :)

                    PS Na własne oczy obejrzałam tylko serię 3. i wybórczo kilka odcinków z innych serii.
                    • barbasia1 Re: Californication 5 odc. 8 22.11.12, 17:35
                      Ale bardzo lubię ten serial w Grekowych opowieściach!
                      • grek.grek Re: Californication 5 odc. 8 23.11.12, 14:31
                        wzruszyłem się, jakby powiedział mecenas Prado z kamienną twarzą ;]
                        • barbasia1 Re: Californication 5 odc. 8 23.11.12, 15:21
                          grek.grek napisał:

                          > wzruszyłem się, jakby powiedział mecenas Prado z kamienną twarzą ;]

                          Miło mi. :)

                          Ale czy mecenas Pardo na pewno się wzruszał? Może tylko udawał, że nie okazując wzruszenia, wzrusza się ? ;)

                          Seria trzecia, którą zresza opowiadałam podobała mi się bardzo. :)

                          PS Jak widziałam Łysego, zawsze się odsuwałam nieco bardziej od telewizora. ;)


                          • grek.grek Re: Californication 5 odc. 8 23.11.12, 16:39
                            nie nie, on miał taką wstrzemięźliwość błękitnokrwistą, ale jak to mówił, to takim
                            przyciszonym głosem... ogłaszał urbi et orbi, że dotknięta została jakaś jego czuła
                            struna ;]

                            haha, ten to umie straszyć.

                            [a ja naprawdę z wielką sympatią oglądam Evana Handlera, super facet]
                            • barbasia1 Re: Californication 5 odc. 8 23.11.12, 17:52

                              :))))))
                              Aaaa! Rozumiem, zapomniałam.

                              Ale latynos, zimnokriwsty!???

                              Chętnie zobaczyłabym Evana Handlera w innej roli. ;)

                            • barbasia1 "Na początku była chuć..." 24.11.12, 19:54
                              "Na początku była chuć. Nic prócz niej, a wszystko w niej."

                              Ten bluźnierczy poniekąd cytat z Przybyszewskiego pasuje do Californication. ;)
                              • grek.grek Re: "Na początku była chuć..." 25.11.12, 13:26
                                bardzo celne, Barbasu :]
                                [ładny cytat, zgrabny bardzo]
                                • siostra.bronte Re: "Na początku była chuć..." 25.11.12, 13:39
                                  Protestuję! U Przybyszewskiego chodziło jednak o coś więcej. W "Californication" żadnej metafizyki nie widać :)
                                  • pani_lovett Re: "Na początku była chuć..." 28.11.12, 17:39
                                    Zgadza się.

                                    Zresztą w tym cytacie w istocie nawet nie o popęd w fizjologicznym sensie szło, ale o pierwszą zasadę bytu, o której mówią wszystkie kosmogonie świata. "Chuć" Przybyszewskiego to "poetycki odpowiednik Bergsonowskiego "elan vital" pl.wikipedia.org/wiki/%C3%89lan_vital
                                    i Schopenhauerowskiej woli, wewnętrzny organiczny, twórczy niepokój, parcie, ruch, motor ewolucji zarówno całości bytu, jak pojedynczego istnienia" pisze Artur Hutnikiewicz .

                                    Aleeee wiesz, cytaty mają to do siebie, że odrywają się od pierwotnych znaczeń, żyją swoim życiem ...
        • barbasia1 Re: Californication 5 odc. 8 22.11.12, 16:35
          U mnie też nie działa żaden link. Ale wystarczą mi obrazowe opisy. :)
      • barbasia1 Re: Californication 5 odc. 8 22.11.12, 17:23
        Oczywiście, że pamiętam Eddiego Nero , w poprzedniej serii stylizował się na Brada Pitta, nosił wielką wełnianą czapę. :)

        O! Już Karen kazała się Richardowi wyprowadzić! Otwiera się zatem dla Hanka droga powrotu do Karen ... tylko po to by mógł po raz kolejny wszytsko spieprzyć . Pytanie tylko, jak?

        Przy okazji już widadomo, że sezon 6. Showtime rozpocznie w Ameryce 13-tego stycznia 2013 roku, będzie to chyba bardzo mroczny sezon, bo wystąpi w nim Marylin Manson :)


        Tym razem odgrywają przed sobą historię
        > Marcy jest żoną... Charliego, kaleki jeżdzącego na wózku, a Stuart jej romantycznym
        > kochankiem, czyli jakby nawiązanie do "GOrzkich godów" - Łysy siedzac za sofą z
        > trudem znosi, że jego eks-żona i jej nowy facet sobie z niego formalnie jaja r
        > obią, wykorzystując go w seksfantazjach w rolach cokolwiek niegodnych ;].

        Ha,ha, ha! Świetne! :)


        To może ja spóbuję wkleić zdjęcie, z tego odcinka, mam nadzieję, że się udało:

        Hank i Eddie

        www.tvequals.com/wp-content/uploads/2012/03/Californication-Raw-Season-5-Episode-k8-7.jpg

        Eddie i Samuraj
        www.tvequals.com/2012/03/04/californication-raw-season-5-episode-8/episode-508-5/


        /PS A u nas awaria sieci wydarzyła się dziś rano./
        • pepsic Re: Californication 5 odc. 8 22.11.12, 17:31
          Heloł Barbasiu:) Zdrowiejesz?
          • barbasia1 Re: Californication 5 odc. 8 22.11.12, 17:41
            Witaj , Pepsic! Zdrowieję! Dziękuję. Już mi znacznie lepiej. Kataru nie mam. :)
            A Ty jeszcze odpoczywasz, czy wróciłaś na dobre do domu?
            • pepsic Re: Californication 5 odc. 8 22.11.12, 17:46
              Juz jestem w domu, niestety tez przeziębiona, a na wolne po tak długiej labie nie mogę sobie pozwolić.
              • barbasia1 Re: Californication 5 odc. 8 22.11.12, 18:06
                Na szczęście weekend się zbliża. Grzej się w ciepłym, nie wychodź, jeśli nie musisz.

                Zdrówka! Oby Ci przeszło szybko to przeziębienie.
                :)
              • barbasia1 Re: Californication 5 odc. 8 22.11.12, 19:22
                I polecam udać Ci się do uzdrowiciela!
                Znasz go dobrze.
                To nasz forumowy kolega Grek.grek.
                Odkrył w sobie, praktykując na mnie, moc uzdrawiania.
                Na razie kasy nie bierze. ;)

                forum.gazeta.pl/forum/w,14,140086508,140652138,Re_ILuzje_BLask_Zakochana_Jane_na_dzis_.html
                • grek.grek Re: Californication 5 odc. 8 23.11.12, 16:33
                  siło nieczysta w postaci przeziębienia, ktróra dręczysz Pepsic... nakazuję ci, aliści, wynidź !!! Wynidź !! czapa na oczy i paszło won !

                  [to mój najlepszy tekst, jak nie zadziała, to będzie kłopot ;)]
                  • barbasia1 Re: Californication 5 odc. 8 23.11.12, 17:31
                    Ha,ha,ha,ha! :)))


                    Zdrówka Pepsic!


                    • pepsic Re: Californication 5 odc. 8 23.11.12, 19:34
                      THX (w ramach nauki slangu komputerowego)
                      :)
                  • siostra.bronte Re: Californication 5 odc. 8 23.11.12, 17:35
                    :))))
                  • pepsic Re: Californication 5 odc. 8 23.11.12, 19:30
                    Nie ma to jak siła przekonywania, aż się sama przestraszyłam;)
                    • grek.grek Re: Californication 5 odc. 8 24.11.12, 13:05
                      ;]]
                      ale widzę już jakiś lekki uśmiech, więc... może choć trochę zadziałało ? ;]
                • pepsic Re: Californication 5 odc. 8 23.11.12, 19:40
                  Uzdrowiciel był tak uprzejmy, że sam do mnie przyszedł z dobrym słowem. Żeby jeszcze użyczył umiejętności stukania po klawiaturze z szybkością karabinu maszynowego, chociaż na ten, jeden weekend.
                  :)
        • grek.grek Re: Californication 5 odc. 8 23.11.12, 14:35
          nosił tez okazałą kozią bródkę :]

          hehe, Karen zapewne będzie kibicować Richardowi w jego staraniach o zaprzestanie
          popijania, więc tak szybko Hank się nie wprowadzi na jego miejsce, ale... otwiera się
          dla niego szansa. Po prawdzie, to tylko było czekać, aż się to stanie, w końcu... bez tego,
          jego pobyt w LA nie miałby większego sensu.

          o proszę, świetnie.

          ta strona, z której są zdjęcia, zapewne jest uszkodzona.

          awarie sieci, czyli palpitacja serca ;]]



          • barbasia1 Re: Californication 5 odc. 8 23.11.12, 15:42
            > nosił tez okazałą kozią bródkę :]

            A tak, tak, też jak Brad. :)

            > hehe, Karen zapewne będzie kibicować Richardowi w jego staraniach o zaprzestanie
            > popijania, więc tak szybko Hank się nie wprowadzi na jego miejsce,

            Hehe!

            > ta strona, z której są zdjęcia, zapewne jest uszkodzona
            Być może, choć jedno moje zdjęcie, to pierwsze, wyświetla się. To drugie już nie.

            > awarie sieci, czyli palpitacja serca ;]]

            Coś w tym rodzaju. ;))

            A dziś dla odmiany dwa razy sksowałam sobie odpowiedź na Twój post "o filmie "Diabeł ...".
            • grek.grek Re: Californication 5 odc. 8 23.11.12, 16:36
              a to pech...
              mnie też parę razy mysz się spod kontroli wydostała i kasowałem, co popadnie ;]
              albo przypadkiem coś się naciśnie i...
              bęc :]

              nie wiem, jak Ty ?, ale ja nie znam przeznaczenia i funkcji 3/4 przycisków na klawiaturze [hyhy]
              • barbasia1 Re: Californication 5 odc. 8 23.11.12, 17:41
                A ja tak uważałam, na pasek źle nacisnęłam, strona zmiast otworzyć się ponownie (bo wcześniej na moment skoczyłam na inne strony w poszukiwaniu, a to nazwiska Anny Wintour, a to jeszcze czegoś ) zniknęła , zamknęła się i tekst przepadł. :/

                Trochę się znam, jakbym nie miała ikonek w Wordzie to potrafiabym za pomocą klawiaturze zobić pokreślenie, bold czy kursywę, albo powiekszyć czy pomniejszyć litery. Wiem, którym klaiwszem robi się zrzut ekranu, ale znowu np. na klawiszach F się nie znam. Chyba tylko F2 używałam kiedyś do czegoś. I umiem grać na komputerze w pinball posługując się klawiszami. Super gra! ;))

                :)
                • grek.grek Re: Californication 5 odc. 8 24.11.12, 13:20
                  a ja umiem jednym klikiem skasować wszystkie otwarte okna, z całą zawartością, i cofnąć się do
                  tzw. ikon :] to jest dopiero umiejętność ;]]
                  • barbasia1 Re: Californication 5 odc. 8 24.11.12, 15:35
                    Hyhyhyhyhyhyhy ;)))

                    Najważniejsze, że jesteś w sieci.

                    :)
              • pepsic Re: Californication 5 odc. 8 23.11.12, 20:28
                nie znam przeznaczenia i funkcji 3/4 przycisków na klawiaturze
                Nie martw się, ja po rewolucji kablowej (na marginesie, drogo będzie mnie kosztować), wpadam w popłoch, jak zbliżam sie do pilota, tego od cyfry.
                • grek.grek Re: Californication 5 odc. 8 24.11.12, 13:21
                  czyżbyś kupowała całkiem nowy telewizor z juz wbudowanym systemem ? czy jednak
                  dekodzio ? [z Barbasią przechodziliśmy tę... chorobę, jakiś czas temu, hehe]
                  • pepsic Re: Californication 5 odc. 8 24.11.12, 16:11
                    Ja w tym palców nie maczałam. Po prostu pewnego pięknego dnia otrzymałam nowy dekoder, nowego pilota i dodatkowe niechciane programy, aby przy okazji przedłużenia umowy naciągnąć mnie na dodatkowe 40 zl. miesięcznie:( Na otarcie łez wciąż chodzi gratisowy (niby) canal+.
    • barbasia1 Paradoks, Mad Men, Vicky Cristina Barcelona 22.11.12, 18:18
      Dla przypomnienia - dziś czwartkowo-serialowo, kolejne odcinki "Paradosku" i '"Mad Men" oraz powtórka filmu Allena "Vicky Cristina Barcelona" w Kocham Kino o 22.05.
      Nie wszytskim ostanio przypadł ten Aallen go gustu, jest okazja więc, byprzyjrzeć się mu rz jeeszcze i moze zmienić zdanie?
      • siostra.bronte Re: Paradoks, Mad Men, Vicky Cristina Barcelona 22.11.12, 18:23
        U mnie jak zwykle "MM", a "Paradoks" w niedzielę.
        "Vicky..." to chyba jedyny film Allena jakiego nie mam ochoty obejrzeć ponownie. Z ekranu wieje nudą, żadnych emocji. A że widziałam go niedawno, nie sądzę, żeby coś się nagle w jego odbiorze zmieniło.
      • grek.grek Re: Paradoks, Mad Men, Vicky Cristina Barcelona 23.11.12, 14:27
        "Vicky..." już recenzowaliśmy, więc tym razem zupełnie na spokojnie i powtórkowo :]
        wczoraj Pardoks, a Vicky na dziś [nocą albo z taśmy].
        • barbasia1 Re: Paradoks, Mad Men, Vicky Cristina Barcelona 23.11.12, 16:21
          Skusiłam się na powtórkę. Niegdyś obiecałam coś napisać na temat tego filmu, musiłam więc sobie to i owo przypomnieć.
          Pamiętam Twoją interpretacją, była odważa, moja taka nie będzie. :)

          cdn.
          • grek.grek Re: Paradoks, Mad Men, Vicky Cristina Barcelona 24.11.12, 13:24
            Ciekaw jestem, co też napiszesz o tej... ciekawej relacji uczuciowej ?

            [muszę sobie przypomnieć, co też ja tam nadziubałem, czyżby coś w stylu "jeden facet i trzy dziewczyny, to właściwa formuła związku" ? ;))]
            • barbasia1 Re: Paradoks, Mad Men, Vicky Cristina Barcelona 24.11.12, 18:03
              Chciłałeś napisać o tych smutnych, niespełnionych relacjach uczuciowych ? ;)

              > [muszę sobie przypomnieć, co też ja tam nadziubałem, czyżby coś w stylu "jeden
              > facet i trzy dziewczyny, to właściwa formuła związku" ? ;))]

              Tak, tak! :))) Właśnie o tym mniej więcej, marzyłeś, znaczy się: pisałeś.

              :)
        • barbasia1 Mad Men 1/ odc. 8, 7 migawki 23.11.12, 17:27
          Odcinek zaczyna się od ostrej (aż kołnierzyki z damskich bluzeczek fruwają w powietrzu i guziczki strzelają we wszytskie strony) sceny seksu Peggy ,sekretarki Dona, i Pete'a, od niedawna żonatego, jak juz kiedyś mówilam ( no dobrze,kołnierzyk tylko się naderwał).

          On właściwie wymusił na niej seks, ale ona też nie specjalnie mu się opierała. Seks odbywa się na kanapie (!) w gabinecie ze szklanymi ścianami (na które cień rzucają fikające w górze nogi Peggy ) nikgo nie ma już w biurze, nikt ich nie widzi, bo czarnoskóry mężczyzna sprzatający w tym czasie biuro, i usmiechający się pod nosem na widok cienia fikających nóg jest przecież nikim w tych czasach, w tym świece.
          (Czarni w świeice MM najwyżej są kelnerami, windziarzami, sprzatającymi itp.)

          Pete żali się Peggy, że w jego co dopiero poślubiona żona Trudy, urocza, nudna panna z dobrego jest mu zupelnie. Naiwna (młodziutka) Peggy rozczulona, i chyba dość zakochana obiecuje, ze będzie dla niego wsparciem i wszytskim. Potem będzie wodzić oczyma za Petem, ale ten albo będzie grymasić (Pete gapił się na nią w klubie jak tańczyła twista, ale kiedy podeszła do niego i chciała, żeby zatańczył, orzekł lodowato, że nie podoba mu się jak ona tanczy i poszedł do domu) albo zupełnie ignorować, aż Peggy będzie miała łzy w oczach. Heh ci faceci.

          To był dobry dzień dla Peggi, jej pomysły na hasła i kampanię reklamową szminek, nad którą pracowała po godzinach dzięki Donowi i jego "sile" przekonywania udało się sprzedać
          klientowi.

          W poprzednim odcinku (7) Peggy zrobiła wrażenie na facetach z agencji (co nie jest łatwe) ciekawymi uwagami na temat szminek oraz motywacji ich wyboru, zachwyciła wyjątkowo zgrabnymi powiedzonkami, które jej się wyrwały przypadkowo, zwlaszcza określeniem "koszyk pełen całusów" na kosz wypełniony chusteczkami, na których pozostały ślady ust po szmince, które ich agencja testowała na paniach , celem przygotowań do opracowania strategii reklamy, więc jej zaproponowali współpracę (po godzinach oczywiście).


          Don dostał premię od naważniejszego szefa,Coopera ( każdy kto odwiedza Coopera, siwego starszego pana musi zdjąć buty, zresztą ona sam chodzi boso po swoim biurze, które mieści sie na jednym z najwyższych pięter ) 2500 dolarów, nie wiadomo za co!? Poleciał z tymi pieniędzmi natychmiast do ... swojej kochanki, artstki (która wyrzuciła telewizor przez okno w jednym z poprzednich odcinków) , by zaprosić ją na weekend w Paryżu (w ramach, którego przewidziane jest sniadanie w Wersalu) . którz by się nie zgodził na taka propozycję! Ona się nie zgadza. Mas inne plany na wieczór. Ze znajomymi , artystycznymi duszami bez pracy, hipsterami? , bitnikami? będą raczyć się marychą. I zaprasza Dona by do nich dołaczył. I Don się zgadza.

          Pod wpływem trawki przed oczami zjawiają mu się obrazy dziecinstwa...

          cd.


          • maniaczytania Re: Mad Men 1/ odc. 8, 7 migawki 23.11.12, 21:44
            barbasia1 napisała:

            > Pete żali się Peggy, że w jego co dopiero poślubiona żona Trudy, urocza, nudna
            > panna z dobrego jest mu zupelnie.

            Barbasiu - do mistrzostwa opanowalas trudna sztuke przekazywania pelnego komunikatu jak najmniejsza iloscia slow ;))) i tak sie domyslilam, o co chodzi :)))


            > Don dostał premię od naważniejszego szefa,Coopera ( każdy kto odwiedza Coopera,
            > siwego starszego pana musi zdjąć buty, zresztą ona sam chodzi boso po swoim biurze, które mieści sie na jednym z najwyższych pięter ) 2500 dolarów, nie wiadomo za co!? Poleciał z tymi pieniędzmi natychmiast do ... swojej kochanki, artstki (która wyrzuciła telewizor przez okno w jednym z poprzednich odcinków) , by zaprosić ją na weekend w Paryżu (w ramach, którego przewidziane jest sniadanie w Wersalu) . którz by się nie zgodził na taka propozycję!

            Barbasiu - nei wiem, jak Ty, ale ja od Dona to bym nawet do Pcimia Dolnego zaproszenie przyjela ;))) Ech, ze sobie westchne! :)))))
            • barbasia1 Re: Mad Men 1/ odc. 8, 7 migawki 24.11.12, 15:25
              :))))
              Ożeż! Połknęłam słowo OBCA.

              Pete żali się Peggy, że w jego co dopiero poślubiona żona Trudy, urocza,
              nudna panna z dobrego jest mu zupelnie OBCA.

              A Ty, Maniusiu, zamiast mnie podszczypywać w mój zgrabny , krągły tyłeczek w rozmiarze 38 i pół , dorzuciłabyś jaką fajną scenę z MM , z ostaniego odcinka albo kóregoś z poprzednich ku mojej i wszystkich przyjemności, hę. :)

              > Barbasiu - nei wiem, jak Ty, ale ja od Dona to bym nawet do Pcimia Dolnego zapr
              > oszenie przyjela ;))) Ech, ze sobie westchne! :)))))

              He, he! :)

              Don jest szalenie męski i przystojny, ale mi lepiej go poznaję tym mniej go lubię.
              Egoistyczny typ , który myśli, tylko o własnym interesie (we wszytskich tego słowa znaczenaich), mówi o tym zresztą jego szef Cooper wręczajac mu premię . W jego ustach jest to oczywiscie pochwała, mówi do Dona, jesteśmy w tym podobni.


              :)
              • siostra.bronte Re: Mad Men 1/ odc. 8, 7 migawki 24.11.12, 15:36
                No, no, Barbasiu, nie boisz się nam zdradzać, hm... tak intymnych szczegółów swojego wyglądu :) ?
                Tak, tak, Don to kawał drania. Pamiętacie scenę ostygi+schody? Nieźle załatwił swojego kolegę!
                • grek.grek Re: Mad Men 1/ odc. 8, 7 migawki 24.11.12, 15:52
                  hehe, Siostro - "zdradza się" to co niekorzystne, to co pochlebne się tylko ujawnia :]
                  • siostra.bronte Re: Mad Men 1/ odc. 8, 7 migawki 24.11.12, 15:59
                    Masz rację :))
                    • barbasia1 Re: Mad Men 1/ odc. 8, 7 migawki 24.11.12, 16:18
                      I tu Was mam, to była aluzja do filmu "Diabeł ubiera sie u Prady"! ;))

                      A poza tym tu są sami swoi, nieprawdaż azaliż?

                      :)
                      • grek.grek Re: Mad Men 1/ odc. 8, 7 migawki 25.11.12, 13:25
                        zawżdy zaprawdę powiadam - tak właśnie :]

                        a widzisz, faktycznie, było tam coś w tym stylu...
                        nie zajarzyłem w porę :]
                • barbasia1 Re: Mad Men 1/ odc. 8, 7 migawki: ostygi+schody 24.11.12, 16:51
                  > Tak, tak, Don to kawał drania. Pamiętacie scenę ostygi+schody? Nieźle załatwił
                  > swojego kolegę!

                  Tak, przy czym to chyba była zemsta na Sterlingu, który zresztą jest szefem Dona (jednym z dwóch właścicieli agencji Sterling-Cooper) za to, że ten przystawiał się, w stanie upojenia, do jego żony (wszystko działo się w odc. 7). A najlepsze, że Don obwiniał żonę, za zachowanie Sterlinga, twierdził, że to ona go sprowokowała do takiego zachowania kokietując go i nazbyt przymilnie rozmawiając przy kolacji. A ona po prostu chciała być tylko miła dla Sterlinga.

                  Sterling na drugi dzień przeprasza Dona wręczając mu butelkę koniaku. Świetna rozmowa, nie wprost a meteforyczna p parkowaniu w złym garażu. I opowiada jak to raz po alkoholu zdarzyło mu się kiedyś pomylić swoje mieszkanie z innym.

                  Po południu panowie idą zgodnie na lunch. Wcześniej Don rozmawiał przez chwilę z czarnoskórym windziarzem, coś mu po kryjomu dawał...
                  Panowie jedzą ostrygi zapijają jej alkoholem, miło rozmawiają, Steraling bierze drugą porcję ostryg. Don natomiast rezygnuje z dokładki. Po lunchu panowie wracają do biura na Madison Avenue, czarnoskóry windziarz informuje ich z miną lekko przestraszoną, że winda się zepsuła. Postanawiają więc wejść na górę (na 23 piętro) schodami, albowiem mają wazne spotkanie z klientami. Sterling objedzony ostrygami z pewnymtrudem wspina się po schodach. Kiedy w końcu dociera na 23 pietro za Donem puszcza obrzydliwie efektownego pawia, przed klientami i chyba też przed Cooperem... Don z śmiejąc się pod nosem maszeruje pierwszy do biura...

                  :)


                  Tak się zastanawiam czy Cooper czasem nie za tę właśnie sprawkę dał Donowi premię 2500 dolarów (może się jakimś cudem poznał wszytskoe okoliczności tej sprawy, bo to niesłychanie inteligentny gość)!?? Mówił coś o braku sentymentów do ludzi, niestety nie załapałam dokładnie tekstu, bo nie zdązyłam, he,he, przeczytać napisów. I to dwukrotnie! ://




                  Sterling szef Dona, dugi obok Coopera
                  • siostra.bronte Re: Mad Men 1/ odc. 8, 7 migawki: ostygi+schody 24.11.12, 17:14
                    Tak było, Don zemścił się na Sterlingu za przystawianie się do żony. W sytuacji kiedy sam bezczelnie ją zdradza to był niezły pokaz hipokryzji z jego strony.
                    • barbasia1 Re: Mad Men 1/ odc. 8, 7 migawki: ostygi+schody 24.11.12, 17:56
                      siostra.bronte napisała:

                      > Tak było, Don zemścił się na Sterlingu za przystawianie się do żony. W sytuacji
                      > kiedy sam bezczelnie ją zdradza to był niezły pokaz hipokryzji z jego strony.

                      Otó toż! Otóż to!

                      Mści się urażone, męskie ego!

                      :)
              • maniaczytania Re: Mad Men 1/ odc. 8, 7 migawki 24.11.12, 17:05
                barbasia1 napisała:

                > :))))
                > Ożeż! Połknęłam słowo OBCA.
                >
                > Pete żali się Peggy, że w jego co dopiero poślubiona żona Trudy, urocza,
                > nudna panna z dobrego jest mu zupelnie OBCA.

                To szczypne jeszcze raz ;) - zjadlas jeszcze DOMU :DDDDD

                Ale, niech bedzie, dorzuce garsc refleskji ogolnych, jakie mi sie nasuwaja. Owszem w tamtych czasach kobietom bylo zle. Ale jak tak ogladam ten serial, to mi tych facetow szkoda :) Bez przerwy musza odgrywac przed kumplami super meskich mezczyzn, takich, co to wszystko maja pod kontrola, zona, kochanka, praca i wszystko cudnie im wychodzi. A tymczasem ...

                Salvatore Romano - szef grafikow, na zewnatrz niezwykle meski twardy gosc woli ... panow, tylko przeciez sie do tego nie przyzna...

                Don Draper - moj ulubiony, ech! on nie jest do konca tylko egoista Barbasiu, nie, nie (chyba, ze za czas jakis okaze sie, ze sie myle). Ma za soba trudne dziecinstwo i przeszlosc, a teraz spelnia po prostu amerykanski sen, choc wie, ze to nie jego sen... Zony nie kocha, ale tak byla idelna do pelneg obrazu szczesliwej rodziny, przeblyski ma z kochanka, ale ona to znowu zbyt wolny duch...

                Pete, mlody zonkos, juz widzi, ze wplatal sie w siec uwiklan i teog, ze choc tak mu sie wydaje, to wcale nie moze robic tego, co chce. I wiecznie udaje przed kumplami.
                Ciezkie zycie musieli miec ;)
                • barbasia1 Re: Mad Men 1/ odc. 8, 7 migawki 24.11.12, 17:46
                  > To szczypne jeszcze raz ;) - zjadlas jeszcze DOMU :DDDDD

                  Aaaaa! Słusznie! Ożeż! Jak mogłam tego nie zauważyć!???

                  To jeszcze raz:

                  Pete żali się Peggy, że jego co dopiero poślubiona żona Trudy, urocza,
                  nudna panna z dobrego DOMU jest mu zupelnie OBCA.

                  Dzięki za te refleksje, są niezykle cenne!

                  Trudno się z Tobą nie zgodzić w kwestii panów!

                  > Salvatore Romano - szef grafikow, na zewnatrz niezwykle meski twardy gosc woli
                  > ... panow, tylko przeciez sie do tego nie przyzna...

                  To jednak on woli panów!?!?!?!

                  W 8. odcinku jest scena w klimatycznej restauracji, w której gość z ekipy klientów, wychylając z kielicha Salvatore resztkę Sambuca con Mosca poponuje mu wizytę hotelu w celu obejrzenia niesmowitego widoku na nowojorskie drapacze chmur. Toteż się zdziwiłam, że Salvatore nie dał mu po twarzy!??

                  Salvarote ma bardzo meską twarz z wielką kwadratową, szczękę. I parla po włosku przez telefon ze swoją mamą (o mamma mia!) , co zachwyciło niezmiernie nową telefonistkę, która zaczyna się kręcić wokół niego ...

                  > Don Draper [...] Zony nie kocha, ale tak byla idelna do pelneg obrazu szczesli
                  > wej rodziny,

                  Za to go też nie lubię...

                  Jon Hamm jest niesłychanie przekonujący w swej roli .

                  :)
                  • siostra.bronte Re: Mad Men 1/ odc. 8, 7 migawki 24.11.12, 18:10
                    Maniu, ten wpis powinien mieć w tytule: "Uwaga: spoiler" :)
                    • maniaczytania Re: Mad Men 1/ odc. 8, 7 migawki 24.11.12, 20:29
                      siostra.bronte napisała:

                      > Maniu, ten wpis powinien mieć w tytule: "Uwaga: spoiler" :)

                      Yyy, dlaczego? Ze wzgledu na Salvatore? Ale ja tego nie wiem, to moja dedukcja jest na podstawie ostatniego odcinka :)
                      • siostra.bronte Re: Mad Men 1/ odc. 8, 7 migawki 25.11.12, 00:39
                        No, z tej sceny w restauracji nie wyciągnęłam aż tak jednoznacznego wniosku :)
                        • maniaczytania Re: Mad Men 1/ odc. 8, 7 migawki 25.11.12, 11:09
                          siostra.bronte napisała:

                          > No, z tej sceny w restauracji nie wyciągnęłam aż tak jednoznacznego wniosku :)

                          A ja jednak tak, bo ktory facet zamiast pojsc z kumplami do knajpy, gdzie szli wszyscy pracownicy i gdzie szla ta nowa telefonistka, ktora wlasciwie sama 'pcha' mu sie wprost w lapy, wybralby wypad do dziwnego dretwego baru w hotelu gdzie moze spotkac faceta- klienta, ktory mu o tym barze opowiadal?
                          • siostra.bronte Re: Mad Men 1/ odc. 8, 7 migawki 25.11.12, 13:29
                            To jestem jakoś mało domyślna :)
                          • barbasia1 Re: Mad Men 1/ odc. 8, 7 migawki 26.11.12, 14:54
                            Też się nie zorientowałam w tej fantastycznie niejdnoznacznej scenie, że Salvatore to gej.

                            Raz jeszcze dzięki, Maniu, za Twój cenny komentarz /liczę na więcej/.
            • barbasia1 Re: Mad Men i dwie sprawy do Mani 24.11.12, 17:14
              Maniu, odsyskałam wczoraj lektora na powtórce Mad Men! :))) Nie do końca wiem, jak to się stało, ale może powiem Ci, co robiłam, może będzie to dla Ciebie jakaś podpowiedź i uda Ci się wyłączyć swojego lektora.

              Więc na pilocie do dekodera nacisnęła klawisz AUDIO, przeszłam strzałką na inną pozycję (była tylko jedna do wyboru), wyświetliło się " 404", i w tym momencie zabrzmiał głos lektora. :)
              Napisy też są. Ale je już łatwo wyłączyć :)

              Jeszcze jedno, tu są odpowiedzi na Twój post i pytanie do Ciebie:

              forum.gazeta.pl/forum/w,14,140086508,140544459,Re_MIasto_slepcow_suplement.html
              :)
              • maniaczytania Re: Mad Men i dwie sprawy do Mani 24.11.12, 17:38
                o, dzieki, pokombinuje zatem :)))

                Juz odpowiedzialam ;)
                • barbasia1 Re: Mad Men i dwie sprawy do Mani 24.11.12, 17:58
                  Powodzenia zatem! :)

                  OK!



          • grek.grek Re: Mad Men 1/ odc. 8, 7 migawki 24.11.12, 15:58
            Nagrodę za Najsmaczniejszy Cytat Roku masz w kieszeni, pytanie tylko za którą
            perełkę ją dostaniesz, bo minimum 3 kandydatury zaprezentowałaś, najnowsza to
            własnie cały pierwszy akapit z tego opisu Mad Men :] [1 częsci, jak widzę]

            świetnie się czyta Twoje relacje, Barbasiu, i dlatego właśnie jakoś nie żałuję, że
            Mad Mena zaledwie nadgryzłem jednym zębem. Dzięki Tobie mam orientację w
            treści i zagadnieniach, a nadgryźnięcie [jest takie słowo ?] nadgryzienie, nadgryz :]
            pomógł mi ogarnąć estetykę i dekor.



            • barbasia1 Re: Mad Men 1/ odc. 8, 7 migawki 24.11.12, 18:20
              grek.grek napisał:

              > Nagrodę za Najsmaczniejszy Cytat Roku masz w kieszeni, pytanie tylko za którą
              > perełkę ją dostaniesz, bo minimum 3 kandydatury zaprezentowałaś, najnowsza to
              > własnie cały pierwszy akapit z tego opisu Mad Men :] [1 częsci, jak widzę]

              :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

              Tak, będzie jeszcze cz. 2.



              >świetnie się czyta Twoje relacje, Barbasiu, i dlatego właśnie jakoś nie żałuję,
              > że Mad Mena zaledwie nadgryzłem jednym zębem

              Dzięikuje bardzo, bardzo za wszystkie te pochwały i przemiłe słowa! :)))

              A ja żałuję, że nie oglądasz MM!

              Za wszelkie usterki przepraszam!

              :)
    • grek.grek "Paradoks"/11 & "Diabeł ubiera się u PRady" 23.11.12, 11:53
      Zatem, Paradoks 11.

      Pojawia się Krzysztof Pieczyński, ale w tak haniebnie okrojonej rólce, że usprawiedliwić go może
      tylko ilość zer na czeku, jaki za to wziął. Niemniej, cały wątek jest tak interesująco skonstruowany, że do ostatniego momentu można mieć rózne interpretacje całej sytuacji. Śledztwo prowadzi komisarzyca, bo Kaszowski zajęty jest przygotowywaniem tej transakcji narkotykowej, na którą się przy okazji szykują "ci z góry" - swoją drogą, scena Kaszowski + Zieliński - co najmniej zaskakująca i szczerze mówiąc już nie wiem sam, o co tam chodzi :]

      Sobieski, czyli Jakubik i Monika [Marysieńka... chyba, nie ? w takim układzie...] kręcą dalej - jedna scena, ale za to jaka ;]

      "Panie Waldku, pan się nie boi", też dobre :]
      I jeszcze "Dzentelmeni nie rozmawiają o pieniądzach, rozmawiają o procentach" i to bynajmniej nie tych wódczanych.

      intryga narkotykowa nadal się ślimaczy, bo w sumie wiadomo tyle, ze Kaszowski z kolegami wszedł w układ ze szmuglerami, a tamci z góry czatują, żeby przejąc cały towar i część zachować dla siebie, sprzedać z zyskiem, a resztę potraktować jak przykrywkę, czyli sukces w walce z dilerami. Do czego im Kaszowski i to śledztwo komisarzycy, które ma doprowadzić do umorusania go i raportu,w ktorym wykazane zostaną jego nadużycia ? ma być kozłem ofiarnym, czy co ?

      Dobre dialogi komisarzycy : wj śledztwie [m.in z Anną Radwan, która pojawia się na dwie chwile], ale i z Zielińskim.

      Scena u niej w domu, z pisaniem po kartkach, jak z jakiegoś sensacyjnego thrilera, w ogole tutaj wszyscy wszystkich chyba podsłuchują [Kaszowski z mikrofonem podsłuchowym, co za akcja, hehe].

      scena na... sianie, też niezła - z uwagi na swoją malowniczość ;] [spokojnie, trzech chłopa, co najmniej dwóch hetero, seksu nie ma, wszyscy zapięci pod szyję]

      ze środy, via POlsat, "Diabeł ubiera się u Prady".
      Tak, wiem, ze to ma już 6 lat ;]
      Ale przysiadłem, objerzałem i to naprawdę inteligentne kino.

      Andrea kOńczy prestiżowe studia prawnicze, ale marzy o byciu dziennikarką i pisaniu do New Yorkera. Mając do odbębnienia konieczny rok stażu - wybiera, a raczej zostaje wybrana ["to marzenie paru milionów dziewcząt"], na asystentkę redaktor naczelnej prestiżowego magazynu o modzie "Runway".

      Wszystko jest tutaj bardzo niegłupie.
      najpierw Andrea przeżywa szok. Przychodzi ze świata, w którym biegała sobie w wyciągniętym sweterku, w kiecce babcinej, jadała sobie z koleżeństwem i swoim chłopakiem w barach i w ogóle była dzieckiem szczęścia, na wszystko miała czas, a rzeczywistość ją lubiła.

      W "Runway" zderza się z absolutnie nową sytuacją. Szefowa, Miranda [rewelacyjna rola Meryl STreep], to zimna profesjonalistka, nie okazuje uczuć, polecenia wydaje z szybkością karabinu maszynowego, w jej słowniku nie ma pojęć "nie mogę", "nie da się", "to niemożliwe" - nie można jej załatwić samolotu, bo akurat żaden nie lata z powodu gigantycznej burzy z piorunami ? winna jest asystentka, mimo że stanęła na uszach, żeby temu absurdalnemu zadaniu sprostać. Jej córki bliźniaczki chcą przeczytać o przygodach Harry Pottera... ale nie to, co można kupić w księgarni... one chcą poczytać to, co dopiero jest na maszynopisie i czeka na druk :] - kto ma to załatwić ? asystentka, jak nie załatwi, to wyleci z pracy. Więc nasza dzielna, Andrea uwija się jak w ukropie i załatwia, jak szalona.

      Słowo podziękowania ? NIgdy w życiu. Przynosicie Mirandzie gwiazdkę z nieba, a ona uważa, że zrobiliście swoje i możecie odejść. Problem jest wtedy, kiedy nie wykonacie zadania. Najbliższy współpracownik MIrandy, Nigel tłumaczy to Andrei w ten sposób, że "Runway", to marka, "kaganek oświaty w głębokich ciemnościach, przewodnik i vademecum dla ludzi chcących mieć klasę i szyk", tutaj trzeba zasuwać, a nie użalać się za sobą, nie ma na to czasu. MIranda stworzyła tę markę i po prostu nie ma czasu na to, żeby zawracać sobie głowę czymś innym. Jak ktoś uważa, że mu cięzko - to droga wolna, na jego miejsce są tysiące chętnych.

      Andrea bierze sobie do serca te uwagi. Zaczyna rozumieć świat, w którym się znalazła. Świat w którym każdy ciuch jaki na siebie założysz, natychmiast zostanie rozpoznany i jesli nie jest modny albo ceniony przez wąskie grono fachowców, to lądujesz w szufladzie z napisem "człowiek-obciach". MIranda własnie tam się znajduje na samym początku. Dla normalnego człowieka - wygląda schludnie, czysto, ładnie i uroczo, ale dla speców od mody - jej ubiór to porażka, klęska, koszmar i w ogole... do dooooomuuuu.

      No i brand-mania. Ten świat stoi na nazwach. Szminka taka, buty Blahnik, torebka Chanel, błyszczyk, korektor śmaki, spinka owaka, guzik u mankietu koszuli, rzep na psim ogonie... wszystko ma swoją nazwę, pozycję w hierarchii, wszystko jest modne dziś, albo było modne wczoraj, a dziś jest zupełnie do chrzanu i wstyd tego używać. Andrea musi to opanować w trymiga, bo tu nie ma czasu na długą naukę, albo łapiesz w lot, ale możesz najwyżej wyłapać wymówienie. JUtro MIranda będzie na przyjęciu kreatorów mody i całego środowiska, będzie ściskała setki rąk... jeśli jesteście jej asystentka, to musicie w 24 godziny zapamiętać dane tych ludzi, żeby MIranda mogła im od razu mówić po "imieniu", albo tytułując albo cośtam - MIranda nie musi tego wiedzieć, to wy macie jej suflować.

      MIranda jest ekspertem. Kiedy ocenia nową kolekcję, zanim zostanie wystawiona oficjalnie na wybiegu, to nawet się nie odzywa, wszyscy z zapartym tchem i nie tylko, śledzą mimikę jej twarzy : najgorsza nota, to drobne skrzywienie ust. Małe skrzywienie ust, które może posłać do kosza całą partię ciuchów.

      No i nasza Andrea właśnie w takim miejsscu, z taką jednostką, musi się użerać. Zaczyna się od licznych wpadek i nieustannego pośpiechu, bo kawa musi być na minutę przyniesiona, sprawunki załatwione, przyniesonie, wyniesione, pozamiatane i pełna gotowość na następny zestaw ćwiczeń. Tylko w pewnym stopniu może liczyć na pomoc drugiej asystentki, "Emily", zupełnie rąbniętej na punkcie swojej karyjery u boku Mirandy, i tak samo jak ona pozbawionej empatii; po prawdzie, Miranda wszystkie swoje asystentki tytułuje "Emily", nie obchodzi jej jak naprawdę mają na imie...

      Ale nasza dzielna absolwentka Stanforda szybko reorientuje się na nową sytuację. Zmienia ciuchy, aż sama Miranda wreszcie docenia jej strój; uczy się organizować swoją pracę, tak zeby bez szaleństwa ze wszystkim zdązać; a reszta przychodzi w miarę zbierania doświadczeń.

      Wciąga ją świat pokazów, rautów, fleszów aparatów, markowych ciuchów. Świat znany jej dotąd, pozostaje na aucie. Nie odbija jej, nie zatraca się w tym blichtrze, raczej... zatraca się w pracy, łapie rytm i w tym rytmie zasuwa jak mały samochodzik. Wkrótce zaniedbuje na całego swojego chłopaka [skromnego kucharza w małej restauracji] i przyjaciół, a oni przestają w niej powoli widzieć tę dziewczynę, którą była. Ona się stara, próbuje to jakoś pogodzić, tamto z obecnym, ale wkrótce jasne jest, że tak się nie da na dłuższą metę i Andreę czeka powazny dylemat.

      Karyjera, jako sprawdzona asystentka naczelnej "Runway", wstępnie romansująca już z felietonistą Thompsonem, wpływowym w pewnych kręgach, czyli - w zestawieniu z jej inteligencją - mająca możliwośc naprawdę daleko zajść, czy też jednak kochająca dziewczyna swojego chłopaka, która chce być poważną dziennikarką ?

      KLuczowa jest samodzielność, którą Andrea, jako pomocnica Mirandy, zaczęła tracić. CIągle wypełniając polecenia szefowej, znalazła się na dobrej drodze do zostanie marionetką, kukiełką.

      W dodatku, odkryła nagle, że nie ma potrzebnej bezwzględności, bez której trudno w tym biznesie przetrwać.

      Oto wychodzi niespodziewana sytuacja : MIranda ma zostać zwolniona, a na jej miejsce robotę ma dostać inna babka, któreej MIranda nie znosi. Tak chce finansujący pismo jegomość. Andrea dowiaduje się o tym od Thompsona, próbuje ostrzec MIrandę, ale nie udaje się jej. Jakież więc jest jej zdziwienie, kiedy podczas ważnego jubla, po którym to Miranda ma zostać wylana...




      • grek.grek "Paradoks"/11 & "Diabeł ubiera się u PRady" 23.11.12, 12:32
        ... to ona, MIranda, informuje z dumą całe towarzystwo, ze ta właśnie jej nielubiana in spe zastępczyni - obejmie funkcję szefowej... ale w zupełnie nowym projekcie biznesowym.

        Zaskoczonej Andrei Miranda wyjaśnia, z pełnym spokojem, że wiedziała, iż zamierzają ją zwolnić, więc ich wyprzedziła : zagroziła, ze jeśli ją zwolnią to razem z nią odejdzie całe grono prestiożowych współpracowników "RUnway", co może czasopismo zrujnować, a aspiracje pani niedoszłej następczyni zaspokoić można właśnie w taki sposób : dając jej inny kierowniczy stołek. Nie szkodzi, ze ten stołek MIranda obiecała Nigelowi, swojemu wieloletniemu wiernemu współpracownikowi, który cieszył się nań jak dziecko na paczkę cukierków. W tym biznesie albo grasz ostro, albo cię wynoszą.

        Andrea nie może się nawet oburzyć moralnie, bo MIranda zaraz jej przypomni sytuację z wyjazdem na targi mody do Paryża...

        Te targi to najważniejsze wydarzenie roku w branży. Pierwotnie jechać z MIrandą miała "Emily", ale w ostatniej chwili Miranda zdecydowała,ze chce aby jechała Andrea [i nawet się nauczyła tego imienia, w ten sposób Andrea została, zapewne, jej pierwszą asystentką z własnym owym imieniem]. Pierwszym odruchem Andrei była myśl o tym, że przyjmując tą propozycję skrzywdzi "Emily". Ale jeśli nie przyjmie, to MIranda ją zwolni. Los zdecydował za nią... Kiedy sie jąkała próbując podjąć decyzję w trakcie rozmowy z Emily - ta druga wpadła pod samochód i złamała nogę. Prolbem sam się rozwiązał, do Paryża pojechała Andrea. Czy była gotowa powiedzieć o tym otwarcie Emily i jakoś tę żabę, w postaci rozczarowania i rozżalenia tak wiele obiecującej sobie po tym wyjeździe Emily - jakoś przełknąć ? MIranda punktuje ją celne. Tak, Andrea była na to gotowa - nie odmówiła przecież...

        I przed tym ucieka Andrea. Ucieka z godnością, w zasadzie po prostu wycofuje. Wycofuje się póki jeszce rozpoznaje siebie w lustrze, w ostatnim momencie. Ratuje resztkę sumienia, kiedy w finale wysiada z limuzyny i zamiast skierować się za Mirandą na kolejny pokaz - idzie w drugą stronę, wybiera spacer po Paryżu, a po powrocie do Ameryki odzyskuje swojego chłopaka i zdobywa pracę w jakimś nowojorskim tytule. Może to NY Times, może New Yorker wymarzony ? Nie zauwazyłem, ale możliwe :]

        A Miranda... przechodząc przez tłum fotoreporterów w pewnym momencie zdaje sobie jakby sprawę z tego, że... jakby coś zgubiła :] Ogląda się, szuka, ale nie znajduje, więc idzie dalej i już sobie nie zawraca tym głowy. Nawet nie dociera chyba do niej, czego na tym obrazku jej brakuje... Za mały to szczegół w jej świecie, zeby miała sobie tym głowę zaprzątać.

        Jakież jest jej zdziwienie, kiedy redaktor naczelny przyjmując ją do gazety czyta list polecający od Mirandy, który brzmi "Jeszcze nigdy w życiu nie miałam tak rozczarowujacej asystentki... będzie pan głupcem, jesli jej pan nie zatrudni" :] A więc zimna Miranda, w masce nałożonej na potrzeby charakteru świata w jakim pracuje - doceniła ją, jej niezależność myślenia. W ostatniej scenie widzą sie na ulicy : Miranda wsiada z szykiem do samochodu, Andrea akurat przechodzi chodnikiem, Andrea jej macha wesoło, MIranda rzuca chłodne spojrzenie, Andrea kwituje to gestem "no cóż, trudno...", ale już siedząc z aucie Miranda uśmiecha się patrząc na Andreę.

        Film inteligentny, w atrakcyjnej, zabawnej formie, pod postacią obyczajowej ćwierćkomedii, demaskujący mechanizmy rządzace środowiskiem świata mody [ale i nie tylko do niego dałoby się te obserwacje przykroić], ludzi zafiksowanych na karyjerę, cenę jaką za to przychodzi zapłacić - cenę niezależności; błyskotliwie wyśmiewający snobizm i sznyt tego modowego zagłebia ruhry, gdzie brand jest wszystkim. "MY tu nie zajmujemy się potrzebami ducha i nie udajemy, że jesteśmy na tyle poważni, zeby stwierdzać, iż wygląd zewnątrzny nie ma żądnego znaczenia", mówi Nigel Andrei i podsumowuje tym idealnie całe zagadnienie.

        Niby jest tutaj jakiś schemat, bo Andrea zaczyna słabo, potem pnie się w górę, zatraca, płaci cenę osobistą, a na końcu reflektuje się i wraca na "właściwą drogę", ale jest on jakby w tle, służy jako szkielet, na którym rozpięte są treści, znaczenia i symbole, nie razi w oczy i nie jest dominująco-nachalny. Raczej spełnia rolę pożytecznego narzędzia.

        Meryl Streep świetnie gra Mirandę, bezwględną, suchą i zimną babę, co jednocześnie jest pancerzem ochronnym, zza którego czasami błyska człowiek [Andrea odkrywa że Mirandzie rozlatuje się małżeństwo i że cierpi z tego powodu, że jakkolwiek traktuje swoje córki jak księżniczki, to robi to z miłości do nich], ale i rzeczą zupełnie konieczną, aby sprawnie funkcjonować jako menadżerka i profesjonalistka w tak trudnej i pelnej pułapek branży. Paradoksalnie, to wzbudzająca trwogą podwładnych MIranda okazuje się być najbardziej ludzka z całego tego towarzystwa.

        Anne Hathaway wyposaża Andreę w bezpretensjonalny wdzięk i nie pozwala jej go utracić, kiedy zaczyna balansowac pomiędzy światami.

        Bardzo dobry scenariusz, świetny montaż, bardzo dobra reżyseria, są fragmenty teledyskowe, ale doskonale zmontowane [np Andrea idąca ulicami Manhattanu w ciągle zmieniających sie strojach, co ma pokazac, jak ewoluuje jej gust modowy, jak się wdraża do nowych wymagań i jak zaczyna siebie taką akceptować].

        Prima sort kino :]
        • grek.grek "Diabeł ubiera się u PRady" 23.11.12, 13:08
          multimedia :
          www.youtube.com/watch?v=zicgut4gpwU
          Miranda wyjaśniająca p[oczątkującej Andrei, że jej "niemodny" "modry" sweterek, to
          też produkt systemu, o którego wszechobecności i podczasowości dziewczę nie zdaje sobie sprawozdania :
          www.youtube.com/watch?v=1LVptO7o4L8
          grubszy trailer :];
          www.youtube.com/watch?v=PjEB6U7Sk2g7feature=related
        • grek.grek Re: "Paradoks"/11 & "Diabeł ubiera się u PRady" 23.11.12, 16:41
          hah, muszę to dopisać :]

          ten cały roczny staż w "Runway" okazuje się doskonałą szkołą życia dla Andrei.
          przygotowuje ją do przyszłych wyzwań, uczy dorosłości, odpowiedzialności,
          umiejętności zorganizowania czasu, podejmowania trudnych decyzji, pozwala jej
          odkryć samą siebie, prawdę o sobie, zmierzyć się z tym - słowem : zdobywa ona
          swoją własną tożsamość, indywidualny charakter, przekonujje się czym/kim jest
          naprawdę.

          Nie mogła lepiej trafić, zaiste.
      • siostra.bronte Re: "Paradoks"/11 & "Diabeł ubiera się u PRady" 23.11.12, 17:32
        Świetnie napisane :)

        "Diabła..." widziałam w tv jakiś czas temu. Faktycznie, całkiem fajny film.
        Ale trochę tu za dużo schematów. Andrea oczywiście rezygnuje z kariery za wszelką cenę. I można się było tego spodziewać od początku. Ciekawiej byłoby, gdyby uległa urokowi tego świata i stała się taka sama. Zresztą, czy praca w innej, prestiżowej gazecie nie będzie od niej wymagała także jakichś kompromisów? Ten happy end jest trochę na wyrost.

        Przyznam, że nie przepadam za Meryl Streep, ale w roli Mirandy jest świetna. Tylko znowu schemat: robi karierę, ale przynajmniej ma nieudane życie osobiste. I to ją w jakiś sposób "usprawiedliwia", że jest taką zołzą. Trochę to za proste.
        • grek.grek Re: "Paradoks"/11 & "Diabeł ubiera się u PRady" 24.11.12, 13:37
          dzięki, Siostro :]

          to prawda, szablon, ale wydaje mi się, że został potraktowany bardzo
          instrumentalnie, a nie wychodzi na plan główny; pełni rolę służebną, co -
          pozwolę sobie zauważyć - w filmach wykorzystujących schemat : zdarza się
          rzadko.

          wiesz, w tym "Runway" właściwie została uprzedmiotowiona :]
          trudno było mówić o kompromisie.

          Racja, ALE :]... ciekawe, że są to takie tylko flesze, migawki, np kiedy Andrea
          przychodzi do niej do domu, nie wie gdzie ma położyć szkic najnowszego numeru
          gazety do korekty, więc zachęcona przez jej córki idzie na górę i słyszy strzępek
          rozmowy Mirandy z jej mężem, z którego wynika, że w ich małżeństwie coś się
          psuje... taki tylko błysk, widz ma nadzieję, ze będzie z tego grubszy wątek, a
          Miranda zacznie zyskiwać ludzką twarz, a tutaj : nici :] trzeba czekać do samego
          końca, aż się uśmiechnie, a i to zrobi nie wprost, tylko tak że Andrea tego nie
          zobaczy.

          mam wrażenie, i to wg mnie jest duża zaleta tego filmu, że nie chodziło twórcom
          o to, zebyśmy Mirandę polubili, chodziło im o to, żebyśmy ja... zrozumieli.

          np. to, że jest taka twarda i nieczuła, bo w zawodzie, który uprawia nie ma na
          miejsca na przytulanki, tylko na rzeczowośc, pracę i wyniki. Taki jest ten świat.
          Profesjonalizm przede wszystkim. Ona nie jest taka z powodu swojego charakteru,
          ale dlatego, ze tego wymaga jej stanowisko i rzeczy nad którymi musi panować,
          nie może okazywać cienia wyrozumiałości i trzymać swoich współpracowników w
          pełnym pogotowiu. Nie nagradzać, bo się rozbestwią. Nie głaskac po główce, bo
          się rozleniwią. Itd.

          dlatego m.in "Dbaieł" wydał mi się filmem inteligentny, uderzył w zupełnie inne
          struny niż by się początkowo mogło wydawać, zmusił mnie do zaskakujących konstatacji
          i nieoczekiwwanych wniosków :]
      • barbasia1 Re: "Paradoks" 23.11.12, 18:04
        > Sobieski, czyli Jakubik i Monika [Marysieńka... chyba, nie ? w takim układzie..
        > .] kręcą dalej - jedna scena, ale za to jaka ;]

        Prokurator nazywa się Sobecki .

        Sobieski i Marysieńka, hyhy, nieno dobre! :)

        Dzięks za relację.
        • grek.grek Re: "Paradoks" 24.11.12, 13:39
          bahdzo phoszę :]

          hehe, Sobieski jakoś by do niego bardziej pasowało, nie sądzisz ?
          ten wąs... ;]
          • barbasia1 Re: "Paradoks" 24.11.12, 18:45
            Pewnie, że pasowałoby!
            Dobre!

            :)
      • barbasia1 Re: "Paradoks"/11 moje dwa grosze 26.11.12, 14:43
        A ja własnie do sprawy prowadzonej przez Joannę zgłaszam swoje zastrzeżenia, albowiem nie rozumiem powodów, dla których komisarzyca zdecydowała się wznowić akturat to śledztwo, przecież samobójstwo ojca dziewczyny w metrze (rzucił się na tory pod przejeżdżający pociąg) na oczach wielu ludzi, świadków oraz kamer monitoringu nie budziło żadnych wątpliwości.


        Właśnie, aż szkoda talentu Pieczyńskiego do tak malutkiego epizodu.
        Świetne panie w tym odcinku efektownie postarzona i ucharaketryzowana na zaniedbana przeciętną kobiecine Anna Radwan (grała niegdyś piękną Damę Kameliową!) w roli matki (i byłej żony bohatera granego przez Pieczyńskiego) przekonująca Aleksandra Hamkało o ile nie mylę nazwiska w roli jej córki.

        "Taka UBcja tylko sto lat później". " Gra nie toczy się jużnie o talon na samochód, ale o 300 milionów ". Koncept calkiem przekonujący (mnie).

        Ale tak się zastanawiam, czy nie za łatwo dokonał się podział na dobrych policjantów i złych. O komistariat zwłaszcza mi chodzi.

        Wszyscy wszystkich podsłuchują. Jedni drugich podsłuchują, pytanie jak Kaszowski przechytszy wszystkich.

        Naprawdę podoba mi się postać Joanny w wykonaniu Anna Grycewicz . Jest zupełnie inna na tle tych wszytskich mizdrzących się bohaterek serialowych, których ostanio pełno.

        > scena na... sianie, też niezła - z uwagi na swoją malowniczość ;] [spokojnie, t
        > rzech chłopa, co najmniej dwóch hetero, seksu nie ma, wszyscy zapięci pod szyję
        > ]
        Ożeż! Nie pamiętam!?

        :)
        • siostra.bronte Re: "Paradoks"/11 moje dwa grosze 26.11.12, 15:04
          Zgadzam się, że wznowienie śledztwa jest trochę naciągane. Czyżby wtedy nie obejrzano porządnie zdjęć z monitoringu?
          Trochę się już gubię w tej akcji z narkotykami :)
          Podtrzymuję opinię, że Grycewicz brakuje życia i emocji. Na początku ta rola była faktycznie oryginalna. Ale z czasem monotonia jej gry zaczęła mi przeszkadzać.
          Że też Grek w niewinnej scenie na sianie dopatrzył się takich podtekstów :)
          • barbasia1 Re: "Paradoks"/11 moje dwa grosze 26.11.12, 15:18
            > Że też Grek w niewinnej scenie na sianie dopatrzył się takich podtekstów :)

            :))

            Już sobie przypomniałam tę scenę z sianem!!!
          • grek.grek Re: "Paradoks"/11 moje dwa grosze 26.11.12, 16:32
            haha ;]
            wiesz, termin "scena na sianie", to się, takie mnie wrażenie dopadło, sam w sobie
            kojarzy dwuznacznie, stąd próbowałem jakoś ubrać [słowo na miejsscu, w
            rzeczonym kontekście] tę potecjalną bombę w rozbrajające słowa.

            ja coraz częsciej dochodzę do wniosku, że ta rola miała być właśnie tak zagrana :]
            I tu bym widział raczej koncepcję reżyserów, którzy "nie pozwolili" się pani aktorce
            rozwinąć w innych kierunkach.
            • barbasia1 Re: "Paradoks"/11 moje dwa grosze 26.11.12, 16:43
              Może dlatego było mało romantycznie, że tradycyjna kupa siana została na kostki, twarde i niwygodne ;)).

              Wiem, wiem, Greku o co ci chodziło! :)

              Możliwe.
              • barbasia1 Re: "Paradoks"/11 moje dwa grosze 26.11.12, 16:44
                Może dlatego było mało romantycznie, że tradycyjna kupa siana została przerobiona na kostk sianai, twarde i niewygodne ;)).
              • grek.grek Re: "Paradoks"/11 moje dwa grosze 27.11.12, 13:29
                możliwe ;]
                no i chyba obaj panowie jednak w paniach gustują ;]]
                ten trzeci, to nie wiadomo, ale na pewno dwaj pozostali nie daliby
                mu się przekonać, he he.

    • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrac 2012 - 8 (vol. 25) 23.11.12, 16:43
      Siostra dzisiaj jakoś mniej aktywna ?

      myślicie, że szykuje dla nas jakąś przedświąteczną niespodziewajkę ["W starym kinie" albo coś...] ? :]
      • siostra.bronte Re: Ojej, co tu wybrac 2012 - 8 (vol. 25) 23.11.12, 17:11
        Hahaha! Jestem, jestem. Miło mi, że zauważyłeś moją nieobecność.
        Zrobiłam tak męczące zakupy, że padłam i musiałam odsapnąć :)
        Przyznam się bez bicia, że na razie Stare kino odstawiłam na bok. Ale na pewno do niego wrócę. Na razie zbieram siły, bo od 2 grudnia w BBC Entertainment leci powtórka drugiego sezonu Sherlocka. Hura!! Nie muszę czekać (i Wy także) do wiosny.
        Może ktoś skorzysta z tej cennej informacji :)
        • barbasia1 Od 2.XII 2. sezon Sherlocka w BBC Entertainment 23.11.12, 17:56
          Dobra wiadomość. Czekamy zatem na ciąg dalszy przygód Holmesa we współzcasnym Londynie!

          :)
          • siostra.bronte Re: Od 2.XII 2. sezon Sherlocka w BBC Entertainm 23.11.12, 18:46
            O, fajnie, że wrzuciłaś tytuł do tematu. Też się cieszę :)
            • pepsic Re: Od 2.XII 2. sezon Sherlocka w BBC Entertainm 23.11.12, 19:48
              O, dobrze wiedzieć. Mam ten BBC Enter coś tam. A przy okazji tematu okołokanałowego. Kablówka dorzuciła mi Zone Europe, niegdyś jeden z moich ulubionych kanałów filmowych. Z przykrością stwierdzam, że po Europie ostał się tylko tytuł.
              • siostra.bronte Re: Od 2.XII 2. sezon Sherlocka w BBC Entertainm 23.11.12, 19:55
                Tak, Europa strasznie się popsuła. Zdarza się, że przez cały dzień lecą tylko amerykańskie filmy :)
        • grek.grek pod choinkę będzie Sherlock od Siostry :] 24.11.12, 13:42
          informacja jest przedniej jakości :]
          a więc moj nos mnie nie zmylił, coś dobrego się święci :]]

          • siostra.bronte Re: pod choinkę będzie Sherlock od Siostry :] 24.11.12, 13:55
            Haha! Aż tak? Miło mi :)
            • grek.grek Re: pod choinkę będzie Sherlock od Siostry :] 24.11.12, 15:39
              brand, to się nazywa.
              ja te buty Blahnik, czy jak im tam :]
            • grek.grek Re: pod choinkę będzie Sherlock od Siostry :] 24.11.12, 15:41
              jaK.
              • barbasia1 podchoinkę SherlockodSiostry / "Elementary" w axn 26.11.12, 15:14
                Ja też się cieszę na Sherlocka od Siostry. :)

                Przy okazji powiem, co wypatrzyłam i wyczytałam w Gazecie Telewizyjnej. Na axn, kanale, którego nie mam leci inny, konkurencyjny serial "Elementary" (2012), którego bohaterem jest Sherlock Holmes.
                Podobno, jak piszą, Sherlock jest tu równie genialny, ale bardziej szalony i z trudem zachowujący trzeźwość. Sherlocka gra Jonny Lee Miller, zaś doktora Watsona ... Lucy Liu! Tak, tak, twórcy serialu zmienili płeć towarzyszowi Holmesa. Co więcej akcję serialu również przeniesioną do współczesności i umiejscowili w Nowym Jorku, gdzie Sherlock rozpoczyna nowe życie po terapii dla alkoholików!

                Nie wiem czy zobaczymy kiedyś ten serial, czy ktoś go nam tak efektownietu opowie jak Bronte swojego Sherlocka, w każdym razie notkę o nim już mamy.
                • siostra.bronte Re: podchoinkę SherlockodSiostry / "Elementary" w 26.11.12, 16:10
                  Dzięki za miłe słowa :)

                  Mam axn i nawet obejrzałam z ciekawości kawałek pierwszego odcinka "Elementary", ale jakoś się nie wciągnęłam. Może podejdę do tego serialu jeszcze raz. Tak, Lucy Liu gra niejaką Joan Watson :)
                  Powstanie tego serialu wywołało duże emocje, posądzano Amerykanów o plagiat pomysłu. Ale ja nie widzę w tym nic złego. No i namnożyło się Sherlocków. Ostatnio w tv chodzi reklama pewnego leku na przeziębienie z detektywem w roli głównej, hehe.
                  :)
                  • barbasia1 Re: podchoinkę SherlockodSiostry / "Elementary" w 26.11.12, 16:45
                    Czyli mamy swoich ludzi na froncie axn! ;)

                    Sherlock Holmes i Joan Watson to brzmi ... egzotycznie. :)

                • grek.grek Re: podchoinkę SherlockodSiostry / "Elementary" w 27.11.12, 13:32
                  namnożyło się Sherlocków, co niemiara :]

                  tutaj chyba główną atrakcją ma być ta nowośc z Watsonem-kobietą,
                  mam jednak wrażenie, że nawet taka ciekawostka nie pomoże, jesli
                  scenariusze będą słabe. a jeśli będą dobre, to i przeszkodzić nie zdoła.
                  • siostra.bronte Re: podchoinkę SherlockodSiostry / "Elementary" w 27.11.12, 14:32
                    To prawda. I może to jeszcze nie koniec ? :)

                    Pomysł z Watsonem-kobietą iście rewolucyjny, ale to chyba zbyt dalekie odejście od oryginału. Wypada cały temat przyjaźni detektywa z Watsonem, a z kobietą o przyjaźń raczej trudno, hehe :)

                    Wczoraj obejrzałam odcinek tego serialu. Da się obejrzeć jako kolejny serial kryminalny. Ale bohaterem mógłby być po prostu jakiś prywatny detektyw. Z tego co wiem, scenariusze serialu nie mają związku z opowiadaniami Conan-Doyle'a, poza pewnymi szczegółami i cytatami. A więc trochę to jest naciągane. A Nowy Jork w tle to już zupełnie inny klimat.

                    Ale Johnny Lee Miller jest dobrym aktorem i głównie dla niego obejrzałam ten odcinek. Z Lucy Liu mam problem, bo zbyt mocno kojarzy mi się z "Ally McBeel". A w roli drugoplanowej, inspektora policji pojawia się Aidan Quinn, niestety nadgryziony zębem czasu.

                    Ciekawostka: Cumberbatch i Miller grają razem w londyńskim teatrze w "Frankensteinie" Danny'ego Boyle'a (wymiennie - role monstrum i naukowca).
                    • siostra.bronte Re: podchoinkę SherlockodSiostry / "Elementary" w 27.11.12, 14:49
                      Poprawka: Jonny Lee Miller :)
                    • grek.grek Re: podchoinkę SherlockodSiostry / "Elementary" w 27.11.12, 15:46
                      pewnie nie :]
                      wg mnie, bank rozbił i tak pomysł z doktorem Housem, jako wspołczesnym
                      wcieleniem HOlmesa. Oczywiście, chodzi mi o rodzaj przetworzenia oryginału.

                      hehe, wiesz, możliwwe, że Watson-kobieta ma spokurować relację pozornie
                      tylko przyjacielską, a pod powierzchnią buzującą od ukrytych sygnałów męsko-damskich..?
                      cos jak Mulder-Scully w Archiwum X. NIby nie ma nic, a coś jest, niby coś jest, a nic
                      nie ma. Tym karmią się zmysły ;]

    • pepsic "Big Lebowski"- wczorajsze Ale Kino! 23.11.12, 20:14
      Wreszcie upolowałam. Zabawny, luzacki film z fajnymi tekstami. Bardzo mi sie podobał. Do wielokrotnego użytku. A najbardziej Seymour Hoffman w roli lizusowskiego asystenta. Jeff Bridges, wiadomo klasa w sobie, co do Goodmana muszę się przyznać, że głupio sie upierałam, że on to nie on. Okładka z Newsweeka też niczego sobie. Dzięki Barbasi, która skrupulatnie wkleja tytuły, odnalazłam w naszych czeluściach opinię Greka (podzielam), ale muszę napisać o jeszcze dwóch śmiesznych epizodach: scena, kiedy najemca domu przypomina bojaźliwie Lebowskiemu (kolesiowi) o czynszu oraz bezcenna mina ekspedientki pogardliwie spoglądającej na Lebowskiego wypisującego przy kasie czek na 69 centów.
      Właśnie kursuje w Ale Kino. Za warsztat odpowiadają, nietrudno zgadnąć - bracia Cohenowie.
      :)
      • siostra.bronte Re: "Big Lebowski"- wczorajsze Ale Kino! 23.11.12, 20:57
        O, a ja podchodziłam dwa razy do tego filmu. I rezygnowałam. Jak lubię braci Coen tak ten film jakoś mi się nie spodobał. Luzacki i "kultowy", ale trochę na siłę. Zgadzam się, że Goodman miał kapitalną charakteryzację. Kompletnie niepodobny do siebie :)
      • grek.grek Re: "Big Lebowski"- wczorajsze Ale Kino! 24.11.12, 13:46
        świetnie, że się zgadzamy :]
        [następnym razem koniecznie musimy się pospierać, hehe]

        Barbasia uratowała ten wątek, bo na wstępie w ogóle nie
        tytułowaliśmy. może kiedyś jakiś skorowidz zrobimy, który
        Volume zawiera jakie filmy ;]

        pamiętam :]
        jest tych zabawnych scen mnóstwo, właściwie trudno znaleźć
        jakieś momenty zdecydowanie odstające od tego równego
        wysokiego poziomu.
        • pepsic Re: "Big Lebowski"- wczorajsze Ale Kino! 24.11.12, 16:25
          Nie wywołuj wilka z lasu;))

          Ja teraz tez się pilnuje, aby każdy watek filmowy tytułować, ułatwia szperanie w archiwum.

          Zaryzykuję stwierdzenie, że właśnie ta lekko absurdalna pozycja cohenowska najbardziej przypadła mi do gustu. Film ogląda się na luzie i bez spinki, która charakteryzuje inne ich filmy, a ludzka głupota nie drażni, a powoduje życzliwe rozbawienie.
      • barbasia1 Re: "Big Lebowski"- wczorajsze Ale Kino! 24.11.12, 18:22

        pepsic napisała:
        bezcenna mina ekspedientki pogardliwie spoglądającej
        > na Lebowskiego wypisującego przy kasie czek na 69 centów.

        Hahaha :)))
        Cudne!

        Nie wiem kiedy ja się doczekam w tej naszej telewizji jakiejś powtórki"Big Lebowskiego"??
    • maniaczytania KK - do konca roku 23.11.12, 21:17
      swiat sie konczy - Grek oglada romantic movies i mu sie jeszcze podobaja!!! :)

      powoli bede sie dopisywac tu i tam, a teraz podrzuce, co jeszcze nas czeka w KK do konca roku:

      29.11. - "Prorok" - to podobno film robiacy wrazenie, zdobyl duzo nagrod, o jakims mlodym chlopaku, ktory trafia do wiezienia i tam przechodzi ogromna metamorfoze, ale nie na strone dobra, o nie ...
      06.12. - "Broken Flowers" - - to juz raczej znane ;)
      13.12. - "Tetro" - to zdaje sie Coppoli z Vincentem Gallo w glownej roli (Gallo zaslynal ostatnio w tym filmie J. Skolimowskiego)
      20.12. - "Co slonko widzialo" - polska produkcja, trzy nowele w jednym
      27.12. - "Babel" - no i to juz tez raczej z tych znanych

      No, nastawiam sie prawie na wszystkie, jak wyjdzie, zobaczymy ;)
      • siostra.bronte Re: KK - do konca roku 24.11.12, 13:26
        O, do obejrzenia "Prorok". Chyba Grek go opisywał :)
      • grek.grek Re: KK - do konca roku 24.11.12, 14:00
        haha ;]
        no wiesz, muszę sobie zasłużyć na przywilej przebywania w Waszym towarzystwie i
        zajmowania wygodnego przypiecka zapiecka w Waszym Frauzimmer :]]

        mojesiedlisko1389.republika.pl/imagesblog/zapiecek.jpg
        [tylko ja twarzą jestem ku... wschodowi ;)]

        "Proroka" pozwoliłem sobie już opisywać, przy okazji pokazywania go w CT.
        świetny film, może trochę "maczystowski", ale interesujący, i akcja, i psychologia, i
        obserwacja społeczna, ta Złota Palma należała mu się bardzo.

        "Babel" też mamy w archwium :]

        "Broken flowers" jestem ciekaw bardzo, "Tetro", a "Słonko" - kino polskie, premiera... obowiązkowo :]

        • barbasia1 Re: KK - do konca roku 24.11.12, 15:06
          Ładny jesteś! ;))
          I przytulny masz kącik, Kotku!

          "Powiedz, kotku, co masz w środku" ... ciśnie mi się na myśl i odgonić nie mogę. ;)
          • grek.grek Re: KK - do konca roku 24.11.12, 15:44
            haha, dzięki :]]

            w środku... czy ja wiem... pozostałe składniki kota ? ;] taki upasiony na tym zdjęciu
            jestem, ale to z dobrobytu owoców Waszego towarzystwa :]
            • barbasia1 Re: KK - do konca roku 24.11.12, 18:42
              Ha,ha,ha! :)))

              Nasz Kotku, Ty to potrafisz komplementować z fantazją! :)))

              • grek.grek Re: KK - do konca roku 25.11.12, 13:11
                nextlol.com/images/721-i-dance-cause-im-happy-cat.jpg

                ;]

                • barbasia1 Re: KK - do konca roku 26.11.12, 14:57
                  Ha, ha! :)))
                  Śliczne!
                • pepsic Re: KK - do konca roku 27.11.12, 17:53
                  A co miłośnik kotów powie o tym wybryku natury?:
                  p.animalia.pl/galeria/venezia82/72355_1277485104.jpg
                  Dla mnie śliczny:))
      • barbasia1 Re: KK - do konca roku 24.11.12, 15:11
        maniaczytania napisała:

        Świetnie, byłam ciekawa, co nas jeszcze czeka w KK!

        Właśnie, "Proroka " Grek opisywał, nie czytałaś Maniusiu!?? 8-O
        Za karę robisz 10 pompek! ;))

        • grek.grek Re: KK - do konca roku 24.11.12, 15:42
          co 10 ?!
          ...30 !

          ;]] [chociaż raz się odgryzę :)]
          • barbasia1 Re: KK - do konca roku 24.11.12, 18:27
            He, he, he! :))))
    • maniaczytania Tajemnice Los Angeles 24.11.12, 12:32
      wczoraj po obejrzeniu powtorki MM, pstrykajac po kanalach, trafilam na rozpoczynajace sie wlasnie "Tajemnice Los Angeles", bylo to gdzies ok. polnocy. I co? I do prawie trzeciej nad ranem nie odeszlam od telewizora!
      Alez to genialny film jest, juz zapomnialam, w koncu widzialam go raz, jakos niedlugo po premierze, czyli ... 15 lat temu. Ale nic a nic sie nie zestarzal!
      Mozna powiedziec, ze film byl pewna trampolina dla trzech aktorow - Kevina Spacey, Russella Crowe (jakiz on byl wtedy przystojny!) i Guya Pierce'a. Ale nie tylko oni - wszyscy aktorzy grali swietnie! I jaka piekna byla w nim Kim Basinger!
      I jeszcze sie pozachwycam zdjeciami, pieknymi strojami, wnetrzami itp. tak bardzo w klimacie MM zreszta ;), bo to mniej wiecej ten sam czas akcji.
      No i scenariusz, te zwroty akcji, te intrygi, rany - siedzialam jak przykuta ;)

      Ach, dlaczegoz czekalam tyle lat?
      • barbasia1 Re: Tajemnice Los Angeles - muzycznie 24.11.12, 15:03
        I ja jeszcze nie widziałam "Tajemnice Los Angeles"!

        A ostatnionawet zamarzył mi się porządny film sensacyny po tych wszytskich komediach i ambitnym kinie. ;)

        L.A. Confidential - muzyka maestro Jerry Goldsmith

        www.youtube.com/watch?v=ZeHFRPAaka8
        L.A. Confidential - 11. The Victor
        www.youtube.com/watch?v=b0GMfc0lU3Y&feature=relmfu
        :)
        • maniaczytania Re: Tajemnice Los Angeles - muzycznie 24.11.12, 15:07
          barbasia1 napisała:

          > I ja jeszcze nie widziałam "Tajemnice Los Angeles"!

          No to mus obejrzec!!!
          Muzyka tez jest swietna, zapomnialam napisac ;)

          Sie dopisalam do MM, czekam na odpowiedz ;)
      • pepsic Re: Tajemnice Los Angeles 24.11.12, 15:59
        Maniu, podpisuję się, uwielbiam ten film. Widziałam go przynajmniej ze dwa razy. Jest rzadkością z uwagi na wszechobecną chemią pomiędzy bohaterami. Co do Kim Basinger będę polemizować, ona zawsze jest piękna bez względu na wiek(że sobie pozwolę na banał).
        Barbasiu, nie masz wyjścia:)
        • maniaczytania Re: Tajemnice Los Angeles 24.11.12, 16:33
          pepsic napisała:

          > Co do Kim Basinger będę polemizować, ona zawsze jest piękna bez względu na wiek(że sobie pozwolę na banał).

          A ja nie bede, bo uwazam tak samo ;))) Jaka piekna byla chociazby w tym ogladanym ostatnio w KK filmie!
    • siostra.bronte "Celebrity" 24.11.12, 13:57
      Widzieliście może? Z tego co pamiętam najbardziej dostało się Branaghowi za nieudolne naśladowanie Allena :)
      • grek.grek Re: "Celebrity" 24.11.12, 15:38
        o, bardzo dawno, i naprawdę nic nie pamiętam... poza tym, że chyba czarno-białe zdjęcia
        były :]

        dla mnie, to będzie dziś premiera [w zasadzie].

        ach, tytułem wątku [przed]świątecznych niespodziewajek... Doktor House wraca. Ostatni sezon. Od 12 [albo 13] grudnia w Dwójce. Wczoraj widziałem zwiastun, widzieliście też ? :]
      • pepsic Re: "Celebrity" 24.11.12, 15:53
        Podchodziłam ze dwa razy, jakoś mnie nie zaciekawił. Dodrze Grek pamiętasz, film jest czarno-biały, za czym również nie przepadam.
        O, wraca doktorek? Ciekawe w jakim dniu, oby nie zamiast KK.
        • grek.grek Re: "Celebrity" 24.11.12, 16:05
          ponoć jednak od 13 grudnia, a więc byłby to czwartek, niestety [20:40].

          ale nadal wydaje mi się, że widziałem 12"-tkę w tej zapowiedzi, więc...a nuż ?
          z drugiej strony, Kocham Kino lata od 22:05, więc House by się mieścił, a i
          może nawet by było miejsce na coś jeszcze, może na dwa odcinki ?
          • maniaczytania Re: "Celebrity" 24.11.12, 17:13
            grek.grek napisał:

            > ponoć jednak od 13 grudnia, a więc byłby to czwartek, niestety [20:40].
            >
            > ale nadal wydaje mi się, że widziałem 12"-tkę w tej zapowiedzi, więc...a nuż ?
            > z drugiej strony, Kocham Kino lata od 22:05, więc House by się mieścił, a i
            > może nawet by było miejsce na coś jeszcze, może na dwa odcinki ?

            Greku - zgadles ;) to beda czwartki, zamiast "Paradoksu", ktoremu juz tylko 2 odcinki zostaly. I House bedzie po dwa odcinki wlasnie, bo najpierw chyba powtarzac beda serie siodma, czyli przedostatnia.
            • siostra.bronte Re: "Celebrity" 24.11.12, 17:21
              Ano właśnie, słyszałam wcześniej, że ostatni sezon House'a będzie dopiero w przyszłym roku.
              Ale to reguła, nowe seriale puszczane są dopiero na wiosnę, okres okołoświąteczny jest dla nowości stracony.
              • siostra.bronte Re: "Celebrity" 25.11.12, 00:53
                Oj, słabiutko. Fabuła nie klei się w jedną całość. Nie wiadomo o czym właściwie jest ten film i skąd ten tytuł.
                Branagh niewyraźny i trochę zagubiony. Na szczęście jest Judy Davis, którą bardzo lubię i kilka
                aktorek na drugim planie. Kilka zabawnych scen (zjazd absolwentów, chaos w studiu telewizyjnym. Mało jak na Allena błyskotliwych dialogów.
                Za to zgadzam się ze słowami Robin, że choćby nie wiadomo co nam wmawiano, w miłości i tak wszystko zależy od przypadku.
                W sumie, po "Vicky Christina... to moim zdaniem najsłabszy film Allena w całym przeglądzie.
                :)
                • grek.grek Re: "Celebrity" 25.11.12, 13:18
                  ja myślę, że taki był pomysł - chodziło raczej o portret środowiska niż o fabularny koncept.
                  aczkolwiek, są rozłączne wątki męża i żony, którzy się rozchodzą i lądują w tym samym miejscu : on, aspirujacy pisarz, jako dziennikiarz brukowca obsługuje piórem celebrytów na róznych jublach i nie tylko oraz się z nimi szlaja gdzie popadnie, ona - nauczycielka - z mikrofonem prowadzi owe rauty.

                  Judy Davis - yes :]

                  Fillmy Woody'ego bez Allena są dośc podejrzane, to prawda.
                  • barbasia1 Re: "Celebrity" 26.11.12, 17:47
                    Fakt, film rozpada się na cykl skeczy, dających w mniej lub bardziej zabawnych scenkach przegląd życia nowojorskich elit artystycznych, intelektualnych, celebrytów, producentów, aktorów, modelek, ludzi mediów, ale, jak już zauwazył Grek, skecze te łączy postać głównych bohatrów dziennikarza i jego byłej żony.

                    Zresztą skeczowy charakter ma większość filmów Allena, jeśli nie wszytskie.

                    > Fillmy Woody'ego bez Allena są dośc podejrzane, to prawda.

                    Brakuje Allena, choć mamy allenową frazę, allenowych bohaterów itd.
      • barbasia1 Re: "Celebrity" 24.11.12, 18:44
        Nie widziałam. Oglądam dziś! :)
        • pani_lovett Re: "Celebrity" 25.11.12, 00:46
          Jeszcze z wieczora chciałam zabłysnąć skojarzeniem i napisać, że postać Simona granego przez Kennetha Branagha w "Celebrity" przypomina mi Marcello, rzymskiego dziennikarza ze "Słodkiego życia" Felliniego (kłaniam się Grekowi, za jego opis "Słodkiego życia" :), który chciał być pisarzem, artystą, tymczasem musiał zajmować się, dla gazety, w której pracował, plotkami i skandalami wywoływanymi przez gwiazdy filmowe, (przygladał się tez zblazowanej rzymskiej arystokracji), ale przypadkowo trafilam na stronę TVPKutura, gdzie przeczytałam, że: "[Celebrity] Czarno-biała komedia Woody'ego Allena, zainspirowana [jest] „Słodkim życiem” Felliniego", więc z moich planów nici. ;)
          bo nie będzie odkrywcze, jak powiem, że

          w "Celebrity" Allen na tapetę i pod ostrze swej ironni bierze światek nowojorskich celebrytów, aktorów, modelek, artystów, intelektualistów, filmowców, ludzi mediów oraz lekarzy zajmujących się tak powszechnymi ostatnio operacjami plastycznymi oraz ich pacjentami.

          W filmie sporo jest przede wszytskim refleksji na temat sławy i współczesnych sław oraz amatorów sławy (od sinhaedów, członknów ku klux klanu przez księży, rabinów do mafiozów i otyłych gimnastyczek, komików bez talentu i vis comica i człowieka , który zasłyną tylko z tego z tego, że był kiedyś zakładnikiem przestępców itd.)

          Tyle w skrócie ode mnie.
          A i jeszcze dobre teksty ( z pamięci)

          O krytyku filmowym (małym, łysawym w okularach)- Zawsze kosił filmy , ale od kiedy ożenił się z młodą cycatą blondynka wszytsko mu się podoba.

          Mężczyzna (ale dobry, wspaniały) jest lepszy od operacji plastycznej.

          Pytanie do producenta filmowego, który na premierę filmu zmierza w towarzystwie pięknej młodej wysokiej blondynki wystrojonej w futra.
          -Czy to pana żona? - pyta dziennikarz. -Nie - odpowiada producent- To zdolna początkująca aktorka. Moja żona jest w klinice odwykowej.

          A do gustu przypadała mi scena, jak zdradzona i porzucona kochanka wyrzuca kartka po kartce do morza jedyny egzemplarz obiecującej powieści Simona. ;)


          Good night!

          :)
          • pani_lovett Re: "Celebrity" 25.11.12, 00:47
            Gra Kennetha nie bolała mnie bardzo, o dziwo!?
            • siostra.bronte Re: "Celebrity" 25.11.12, 00:57
              Hehe, też się chciałam od razu podzielić wrażeniami :) Moja recenzja wyżej.
              Ożesz! Widziałam "Słodkie życie", ale podobieństwa nie zauważyłam :))
              • barbasia1 Re: "Celebrity" 26.11.12, 18:13
                siostra.bronte napisała:

                > Hehe, też się chciałam od razu podzielić wrażeniami :)

                Ależ!!! Rzeczywiście! Prawie w tym samym czasie pisałyśmy! :)

                Przeczytałam dziś i dopisłam się.


          • grek.grek Re: "Celebrity" 25.11.12, 13:05
            haha, Barbasiu alias Pani Lovett, no to przeżyliśmy jednocześnie ten sam zawód :]

            w 20 minucie filmu strzeliło we mnie skojarzenie ze "Słodkim życiem", radocha trwała
            jakieś 59 sekund, bo w 21 minucie mina mi zrzedła, kiedy sobie uświadomiłem, że
            pewnie w każdej możliwej recenzji podkreślono na czerwono takie podobieństwo, tudziez
            inspirację, bo o prosty epigonizm trudno Allena podejrzewać, zresztą unika on tych
            poważnych tonow oraz kontrowersji, które u Felliniego były wyeksponowane.

            dokładnie ten sam klucz, co u FDolce Vita, a który już dokładnie opisałaś, i dokładnie
            ta sama intencja.

            Jest też, takie mam nieodparte wrażenie, dokładny cytat - ten, kiedy dwóch panów rozmawia o jakimś "pomniku/instlacji, w kształcie wielkiej erekcji, tak ustawionej żeby jadących do kościoła wieśniaków drażnić". Jestem na 99 % pewien,że słyszałem to właśnie w "SŁodkim..." :]

            więc, i ja zostałem obrabowany" z blyskotliwego pomysłu na recenzję ;]

            napiszę więc, że podobało mi się filmowanie "na" czarno-biało, scena z nauką "robienia loda" [jak zobaczyłem te banany w koszyku na stole, to czułem co się święci, haha], świetna -świadomie nadekspresyjna, histeryczna w mowie ciała, spojrzeniach, gestykulacji, a zarazem mająca w sobie mnóstwo komizmu - gra Judy Davis.

            A tzw. celebryci pięknie podsumowani, jako środowisko jednostek płytkich, nieciekawych, zagubionych, w sumie : bida z nędzą. Przemysł napędzany ludzkimi potrzebami identyfikowania się z gębami z telewizji :] I to coraz mniej zrozumiałymi. Bo jaka to inna motywacja może stać za tym, że ten czy ów kupuje taką gazetkę, żeby pooglądać, jak babka, co zapowiada pogodę w telewizorze, kupuje marchewkę na bazarze ? co w tym ciekawego, mądrego, zmieniającego życie i sposób myślenia ?

            z drugiej strony, zanim się rozpanoszyły tablody, to ten świat, w którym aktorzy grający amanta czy heroinę, byli utożsamiani z rolami ekranowymi, na tym się opierał np cały ten absurd wokół Rudolfa Valentino. to też podejrzane było, prości ludzie zaspokajali swój głód tworzeniem legend i mitologią, dzisiaj mają wszystko na tacy, więc o ile kiedyś miało to jakiś posmak tajemniczej, mistycznej niemal relacji, tak dziisaj schodzi na poziom bułki z kotletem.
            jak ktoś chce, to może nawet aktorowi czy aktorce bluzgnąć na Twitterze czy pokazac środkowy palec i zbesztać za "położoną rolę" na Fejsie :] Nie ma świętości, no nie ma żadnych ;]







            • barbasia1 Re: "Celebrity" 26.11.12, 18:07
              grek.grek napisał:

              > haha, Barbasiu alias Pani Lovett, no to przeżyliśmy jednocześnie ten sam zawód :]

              Ależ! :)))
              Z tym, że byłeś szybszy, bo mnie ta myśl przyszła samoistnie dopiero po obejrzeniu filmu.

              > napiszę więc, że podobało mi się filmowanie "na" czarno-biało.

              Jednocześnie Allen w filmie cudownie autoironicznie kpi sobie z reżyserów robiących czarno-białe filmy (w scenie z pokazem czarno-białego filmu na który Tony Gardella zaprosił Robin; nie pamiętam dokładnie cytatu, jak go znajdę na na nagraniu, to dopiszę) .

              A mnie brakowało tu koloru.

              Tak, Judy Davis świetnie się spisała w roli Robin Simon.

              pro
              > ści ludzie zaspokajali swój głód tworzeniem legend i mitologią, dzisiaj mają ws
              > zystko na tacy, więc o ile kiedyś miało to jakiś posmak tajemniczej, mistycznej
              > niemal relacji, tak dziisaj schodzi na poziom bułki z kotletem

              Prawda, ale z trzeciej strony prawdziwie życie aktorów (nie mówię oczywiście o tym tabloidowym) bywa nieraz ciekawsze niż legenda, którą narosła wokół nich.
              • grek.grek Re: "Celebrity" 27.11.12, 13:39
                to znaczy, że oglądałaś bardziej skupiona niż ja i koncentrowałaś sie na filmie :]

                bywa i tak.
                to dorabianie ekranowym amantom i heroinom cech odtwarzanych postaci miało w sobie
                coś romantycznego. kiedyś krązyły legendy szeptane, o jakichś "robinhoodach", potem
                o aktorach, a teraz to już zostały tylko sensaacyjne doniesienia, że jakaś pogodynka
                kupiła sobie marchewkę w sklepie i akurat przypadkiem sfotografowano ją przy tej
                aktywności, dzięki czemu proste kobieciny z magla moga się poczuć przez moment jak
                pani pogodynka z telewizora :] Kiedyś romantyczna tajemniczość, a dzisiaj pełna identyfikacja ;]

                • pani_lovett Re: "Celebrity" 28.11.12, 17:14
                  Raczej wolniej kojarzę, he,he.

                  >> to dorabianie ekranowym amantom i heroinom cech odtwarzanych postaci miało w so
                  > bie coś romantycznego.

                  To prawda. :)
    • barbasia1 Będę jutro późnym wieczorem 24.11.12, 19:48
      lub w poniedziałek.

      Przyjemnej niedzieli, Grek.Kocie, Tobie i Wszytskim Miłym Koleżankom życzę!

      Do zobaczenia! :)

      www.youtube.com/watch?v=J9gKyRmic20
      (Wszelkie zaległości nadrobię po powrocie!)
      • grek.grek Re: Będę jutro późnym wieczorem 25.11.12, 14:54
        do zobaczenia :
        st.houzz.com/fimgs/b2e1f9e70d77087d_2972-w422-h318-b0-p0--%20.jpg
        :]

        wzajemnie,, Barbasiu.

        o, to klasyk jest, co za nastrój... :]
        • siostra.bronte Re: Będę jutro późnym wieczorem 25.11.12, 17:09
          Greku, te koty niedługo będą mi się śnić po nocach :)
          • grek.grek Re: Będę jutro późnym wieczorem 26.11.12, 13:57
            o, to będzie znak, że - wg senników - masz chrapkę na jakąś żywą gotówkę, celem
            realizacji jakowychś szlachetnych planów :]
            • barbasia1 Re: Będę jutro późnym wieczorem 26.11.12, 14:01
              grek.grek napisał:

              :)))

              Greku, a jak się śni czyjś nick (zaznaczam, że to nick osoby lubianej), to co to może oznaczać?


              forum.gazeta.pl/forum/w,14,140086508,140732115,Re_Bede_jutro_poznym_wieczorem.html
              ;)

          • barbasia1 Re: Będę jutro późnym wieczorem 26.11.12, 13:59
            siostra.bronte napisała:

            > Greku, te koty niedługo będą mi się śnić po nocach :)

            :)

            To ładne sny będą.

            A mnie się śnił kiedyś Grek.grek.
            Raz jedyny, dawno temu, na początku znajomości.
            To był bardzo ciekawy sen, jaki rzadko mi się przydarza.
            Graficzny!
            Śnił mi się bowiem nick Greka, wielkie wyboldowane 'Grek.grek' zawieszone w powietrzu...

            :)

            • grek.grek Re: Będę jutro późnym wieczorem 26.11.12, 15:02
              rzeczywiście, forma zaskakująca :]

              ale i, tak sobie myślę,ze zbawienna, bo pod postacią kocią albo nickową mogę się
              śnić w formie korzystniejszej niż koszmarna ;]
              • barbasia1 Re: Będę jutro późnym wieczorem 26.11.12, 16:07
                W moich (rzadkich) koszmarach wstępują wyłącznie ludzie podli, źli, wbijający nóż w plecy.
                • grek.grek Re: Będę jutro późnym wieczorem 26.11.12, 16:33
                  mam nadzieję, że nie mają kociej fizjonomii ? ;]
                  • barbasia1 Re: Będę jutro późnym wieczorem 26.11.12, 16:38
                    Właśnie mają ładną albo przeciętną fizjonomię. ;)
                    • barbasia1 Re: Będę jutro późnym wieczorem 26.11.12, 16:39
                      Ale kocią nie. :)
              • barbasia1 Re: Będę jutro późnym wieczorem 26.11.12, 16:47
                grek.grek napisał:

                > rzeczywiście, forma zaskakująca :]

                Naprawę niezwykły, oryginalny sen! Do dziś mam go przed oczami. :)
        • pani_lovett OT koci 30.11.12, 15:49
          Ten kot machający do mnie łapką jest przeuroczy! :)))


          grek.grek napisał:

          > do zobaczenia :
          > rel="nofollow">st.houzz.com/fimgs/b2e1f9e70d77087d_2972-w422-h318-b0-p0--%20.jpg
          > :]

          do zobaczenia :
          st.houzz.com/fimgs/b2e1f9e70d77087d_2972-w422-h318-b0-p0--%20.jpg
          :]
    • grek.grek "Szczęśiwego Nowego Jorku" z wczoraj via TVp2 26.11.12, 13:44
      Jak na 1997 rok, to naprawdę ostra krytyka polskiego "american dream", na który
      rodacy zachorowali masowo po upadku, czy też - demontażu, tzw.komuny.

      Rzecz się dzieje w Nowym Jorku, fotografowanym zarówno pocztówkowo, jak i zupełnie
      zaułkowo i przyziemnie. Siedzi tu na kupie, w jakiejś taniej czynszówce, kilku naszych
      dzielnych gastarbeiterów.

      Azbest [Cezary Pazura] ma polskiego wąsa, na polską bezgustowną marynarę i krawat
      ubiera amerykańskie sporrtowe kurtki, ma koło 40 i marzy o sukcesie na amerykańskiej
      ziemi, próbuje na siłę zarazić się amerykańskim optymizmem i wiarą w siebie, ale póki co
      bardzo razi w oczy dominujący w jego osobowości deseń z polskiego wsiurstwa i cwaniactwa.
      Wracać do Polski nie chce, przyszłośc swoją widzi w Ameryce.

      Potato vel Kartofel [Zamachowski], przyjechał ze wsi pod Zakopanem, zostawił na miejscu żonę, liczne potomostwo, a w Jueseju zasuwa na nielegalu w rzeźni. Powiedzieć, że jest przasnym patriotą, co "ukochał swą ojczyznę", a jednocześnie konserwatystą, to nic nie powiedzieć - ten gośc, to po prostu moherowy katol. Kiedy do tej ich budy przychodzi polski alfons z polską młodocianą prostytutką, którą chce im udostępnić : Potato łapie za bejsbola i wyrzuca ich z domu. "Do szkoły ! I do pacierza !", wrzeszczy do dziewczyny. Kiedy przychodzą święta wyysyła rodzinie kasetę video z nagranymi rytuałami opłatkowymi, a oni w domu ją odtwarzają w stosownym momencie i postępują zgodnie z jego wytycznymi. Udziela też dobrych rad Teresie. Kiedy jej pracodawca proponuje, ze podwyższy jej stawkę, za sprzątanie półnago, Potato radzi jej, zeby odmówiła, to dostanie jeszcze więcej - "przez szacunek", bo : "rozpusty jest za dużo, więc traci cenę, a zyskuje to, czego mało, czyli cnota".

      Teresa jest siostrą Azbesta. Jako, ze gra ją Katarzyna Figura, to Teresa wyposażona jest w walory, na którym opiera swoje nadzieje na świetlaną przyszłość : będzie aktorką, albo będzie żoną dziadka na wózku, u którego jest sprzątaczką, ale ma widoki na coś lepszego, bo starszy pan własnie zaproponował jej, że dopłaci, byle tylko latała z miotłą i szczotką... topless.

      Profesor [Gajos] wyjechał z Polski jeszcze przed 89 r., w Ameryce robił za speca od
      gospodarki komunistycznej, i nawet się doczekał tytułu doktora honoris causa, ale po upadku systemu - stal się amerykańskie nauce całkowicie zbyteczny i wylądował przy pracach budowlanych. W Polsce zostawił żonę [Stenka], z którą się własnie ostatecznie rozstaje, nie ma tam już nikogo oraz nic, ale... chce wrócić.

      I do tej menażerii dołącza Polak już w Ameryce zasiedziały, przynajmniej w swoich opowieściach, z tytułem i posadą prawnika, którego chrzczą od razu Lawyer, alias Lojer [Linda]. Ten wszystko wie o sukcesie w Stanach, gdzie trzeba "surfować na fali", a przede wszystkim "pozbyć się polskiej, końskiej, szczerej twarzy, tych okien duszy, bo łazić z taką szczerą twarzą po ulicy w Ameryce, to jak z fi-utem na wierzchu". Trzeba się "uśmiechać, do siebie - wtedy inni pomyślą,że uśmiechasz się do nich i polubią cię, będziesz mieć sukces". Lojer ma polską zonę i całkowicie zamerykanizowane dziecko, tutaj - w Ameryce, ale nie mieszka z nimi, jest z żoną w separacji.

      Do tego młodzian Punk [rafał Olbrychski], który przyjechal robić karyjerę muzyczną. Ma swoje demo - kasetę video z jakimś amatorskim teledyskiem, na którym w jednostajnym rytmie tandentnego hiphopu jeździ po Nowym Jorku jeepem razem z Lojerem, fotografuje się na ulicach z podróbkami Statuy Wolnościi i generalnie udaje gościa, który chce podbić świat; szynko wybywa z NY udając się na Florydę, w zamyśle, aczkolwiek po drodze pomaga robić interesy Lojerowi. Cholera wie, może on jeden jest jeszcze w miarę przytomny ? Młody i nieskażony mitologią, która do Ameryki przywiodła tych wszystkich starszaków...

      Cała ta menażeria w dialogach, monologach i zachowaniach wszelakich ogrywa i demaskuje polską wizję raju na ziemi za Oceanem z brutalną rzeczywistością codzienności amerykańskiej.

      Są biedni, gnieżdzą się w tej kanciapie, dziadują na potęgę, każdy grosik w skarpetę, ale rodzinom w Polsce wysyłają listy i filimiki video, na których prezentują się jako dzieci sukcesu, jako ludzie, którym się w Ameryce powodzi znakomicie.

      Teresa wywija nogami na wielkim lózku albo z dumą oświadcza, że jest współwłaścicielką salonu fryzjerskiego, zasuwają w szpilach i mini po ulicy niczym gwiazda filmowa, a przez telefon oznajmie polskiej matce, że nie jeździ po polskich dzielnicach NYC, bo to "dziadowo". Azbest kręci jakąś paradę uliczną i nonszalancko rzuca "tak się u NAS w Ameryce bawimy". Oczywiście, cały czas używają dziwacznej mieszaniny polskiego i angielskiego, na czele z "kiss, kiss, very much kissów", jakim Teresa obdarowuje przez telefon swojego narzecznego pozostawionego w Polsce.
      Narzeczonego tak ukochanego, że kiedy dziadyga na wózku oferuje jej małżeństwo [bo się nie zgodziła paradować na pół goła po chałupie, co jegomość uznał za dowód cnotliwości godnej stanu małżeńskiego] - rzuca go bez słowa i dzwoni do mamusi, żeby sie na amerykańskie wesele szykowała.

      Przy stole dochodzi do ostrych spięć i gorzkich refleksji. Rej wodzi tutaj zwłaszcza Profesor. "Największym oszustwem komunizmu było wytworzenie w nas przekonania, że tutaj, na Zachodzie, czeka na nas kraj miodem i mlekiem płynący. Komunizm upadł, bo ludzie naiwnie wierzyli, ze kapitalizm to coś wspaniałego, co zapewni wszystkim luksus" - może nie dosłownie, ale tak argumentuje i jest to brutalnie celna diagnoza. Ciekawe, czy Polacy tak by parli do zmiany systemu, gdyby wiedzieli, co ich czeka ? :]

      Ameryka wykorzystuje przecież Polaków.
      "Kiedyś Indianie, potem Murzyni, a teraz Meksyki, Portoryki i własnie my, Polacy, jesteśmy nawozem dla Ameryki, tak, Azbest, jesteś nawozem, wybij sobie z głowy swój sukces". Ciekawe, że po 15 latach ta Ameryka w zasadzie zaczyna należeć właśnie do Latynosów i MUrzynów, którzy wraz z elektoraterm kobiecym, po raz drugi wygrali wybory prezydenckie, a 10-milionowa Polonia w Ameryce i tak zwykle głosuje na republikanów, bo popiera Amerykę rządzoną przez "białych heteroseksualnych samców".

      A poza tym, "wy oszusty, kiedy dzwonicie do rodziny w Polsce, to opowiadacie, ze mieszkacie na Manhattanie, podczas gdy mieszkacie w polskim "Dziadowie", które ma tyle wspólnego z Manhattanem, ze jego główna ulica tak się nazywa" :]

      Azbest oczywiście uważa, ze Profesor to pijący nadmiernie frustrat - tępy optymizm i uzasadniona wiara w jakieś niesprecyzowane bliżej "powodzenie" z Azbesta robią typowego polskiego robola, który za kilka lat obudzi się z rakiem płuc i nadal będzie mieszkał w swojej kanciapie z wybitym oknem, liczył money i za pięc lat widział się w Mercedesie... polska naiwność. "Wracaj, wracaj do Polski", radzi mu Profesor.

      Potato noby katolik, ale szara strefa mu nie straszna, zaś Lojer ma widoki na zrobienie interesu, ale nie ma pieniędzy, mimo że przedstawia się jako dobrze prosperujący prawnik. Co robi ? To co Polak umie najlepiej. Okrada Potato i Azbesta z dewiz ukrytyvch w magnetofonie :] Interes mu wypala, więc im łaskawie potem te pieniądze odda, nawet z nawiązką, a Profesorowi funduje nawet bilet do Polski, ale pech chce, że zanim Punk ze zwrotem gotówki pojawi się w domu naszych bohaterów, pojawia się tam wesoło pogwizdujący Lojer i w akcie zemsty zostanie postrzelony przez Azbesta.

      Młody Punk się zabawi za tę zdobyczną kasę z luksusową call girl, Lojer odwiedzi syna i żonę, Potato odzyska swoje doary ukradzione/pożyczone ze skrytki w magnetofonie :]

      Polak w Ameryce nie traci nic ze swojskości : polski tatus handluje wdziękami własnej polskiej córki, kiedy oburzony Potato uniemożliwia sobie i Profesorowi konsumpcję jej powabów - tata alfons żąda zapłaty obiecanych 100 dolarów, a kiedy dzielni rodacy nie oddają : nasyła swoją polską banditierkę, żeby sekatorem obcięli palce Profesorowi. Potato zostaje przez nich napadnięty, rozebrany do rosołu i porzucony w stanie nieprzytomności pod kościołem.
      • grek.grek "Szczęśiwego Nowego Jorku" z wczoraj via TVp2 26.11.12, 13:55
        ofk, kiedy goły Potato budzi się - jest w towarzystwie gromady śmiejących się do rozpuku
        ludzi, wydaje z siebie okrzyk trwogi, zasłania [w tym momencie, to już czysto pro forma]
        rękoma obszary strategiczne i w takiej pozycj pędem ucieka z miejsca zdarzenia, do domu
        dociera owinięty czarną folią z kubła ze śmieciami i upokorzony ekstremalnie :] Nie wie, co się z nim działo, sądzi, że został zgwałcony, bo powiada, iż "du,psko boli...", na co Profesor odpowiada "Boli, bo cię w nie nakopali" :}

        kwaśno-gorzkie, zabawne, świetnie zagrane, wyszydzające, ale i zezwalające na dialog.
        Kiedy Lojer sugeruje, że "wy, Polacy, powinniście zapomnieć o tych waszych pomnikach, cmentarzach, a zburzyć to wszystko - parkingi postawić, moze wam się w głowach przejaśni", na co Potato odpowiada w zamyśleniu "nie da rady, za dużo wojen było, za dużo biedy..."- i jak tu rozsądzić, skoro obaj mają swoje słuszne racje ?

        www.youtube.com/watch?v=rQ2-m4YYqp0
        w całości, jeśli będziecie mieli chęć :
        www.youtube.com/watch?v=GSPqHVKwzvM
        dobry fragment :
        www.youtube.com/watch?v=DJohwS7bHUA


        • siostra.bronte Re: "Szczęśiwego Nowego Jorku" z wczoraj via TVp2 26.11.12, 14:02
          Zajrzałam do programu, ten film leciał o 4-tej! Jestem pod wrażeniem!
          Jak zawsze, świetnie napisane :)
          Widziałam ten film kiedy wszedł na ekrany. Bardzo trafny obraz naszych narodowych przywar.
          • grek.grek Re: "Szczęśiwego Nowego Jorku" z wczoraj via TVp2 26.11.12, 15:04
            spałem między północą, a 3 nad ranem ;]

            dzięki wielkie, Siostro :]

            ha, mnie się udało wreszcie zobaczyć w całości, bo dotąd miałem takie
            [nie]szczęście, że wpadałem w środek albo na sam koniec. jak to mówią,
            cierpliwość została mi wynagrodzona, hehe.
        • pani_lovett Re: "Szczęśiwego Nowego Jorku" z wczoraj via TVp2 26.11.12, 19:40
          Świetnie, że przypomniałeś ten film.

          Prowokacyjną i obrazoburczą książką "Szczuropolacy" (w drugiej wersji autor zmienił tytuł na "Szczurojorczycy") na podstawie, której powstał film "Szczęśliwego Nowego Yorku" autor Edward Redliński naraził się swego czasu sporej części opinii publicznej.

          Zgadzam się znakomicie zagrali wszyscy- Zamachowski, Pazura, Linda, Gajos, młody Olbrychski, Figura. :)
          • pani_lovett Re: "Szczęśiwego Nowego Jorku" z wczoraj via TVp2 26.11.12, 19:54
            pani_lovett napisał(a):

            Świetnie, że przypomniałeś ten film.

            Uznaną za prowokacyjną i obrazoburczą książką "Szczuropolacy" (w drugiej wersji autor zmienił tytuł na "Szczurojorczycy") na podstawie, której powstał film "Szczęśliwego Nowego Yorku" autor Edward Redliński naraził się swego czasu sporej części opinii publicznej.

            Zgadzam się znakomicie zagrali wszyscy- Zamachowski, Pazura, Linda, Gajos, młody Olbrychski, Figura. :)
    • pani_lovett "Nic osobistego" (2009) w TVPKultura 26.11.12, 20:36
      Film Polki mieszkającej i tworzacej w Holandi Polki Urszuli Antoniak.
      Dziś, teraz, godzina 20:20 w TVPKultura.

      Bardzo interesująca rzecz, polecam.

      Mamy ten film już w naszym archiwum. :)
      • pani_lovett Re: "Nic osobistego" (2009) w TVPKultura 26.11.12, 20:41
        skrót:
        "Bohaterka filmu rezygnuje z dotychczasowego życia, pozbywa się wszystkiego i opuszcza Holandię, udając się na włóczęgę po Irlandii. Świadomie wybiera samotność i egzystencję w skrajnie surowych warunkach. Nie raz będzie spać pod gołym niebem i szukać jedzenia w śmietniku. Ucieka od dotychczasowego życia, a przyczyny takiej decyzji nie są wyjaśnione. Stroni od ludzi, a mimo to spotyka bratnią duszę"

        www.telemagazyn.pl/program-tv/1000005035961,nic_osobistego,id,t.html
        Wersja pełna by Grek.grek:

        forum.gazeta.pl/forum/w,14,130276386,130589268,_Nic_osobistego_tez_spojler.html

        :)
        • siostra.bronte Re: "Nic osobistego" (2009) w TVPKultura 26.11.12, 23:40
          Lubię Stephena Rea, ale nie mam teraz siły na tak przygnębiające filmy.
          • barbasia1 Re: "Nic osobistego" (2009) - 2. ogląd krytyczny 27.11.12, 08:59
            Film interesujący, ale cięższego kalibru. Przygnębiający nieco, to prawda.

            Oglądałam ponownie, znów doceniłam grę aktorów Lotte Verbeek i uroczego Stephena Rea , znów zachwyciły mnie cudowne zdjęcia.

            Natomiast zupełnie inaczej tym razem odebrałam zakonczenie filmu, samobójstwo Martina i jego okoliczności (list pożegnalny z wyznaniem miłości) wydały mi się nazbyt wydumane, nie do końca przekonujące i potwornie sentymentalne (zawsze w pierwszym oglądzie łapie się nasentymentalne historie ;)!?

            Do zobaczenia wieczorem. :)
          • pepsic Re: "Nic osobistego" (2009) w TVPKultura 27.11.12, 17:40
            Nie podziałabym, że przygnębiający, raczej przeciekający przez palce, ale uprzedzam lojalnie, końcówki nie widziałam, bo nastawiłam się na "Salę samobójców" w canale +.

            Ps. Siostro, również uważam, że pan Rea jako facet jest całkiem do rzeczy:) Aczkolwiek nie sądziłam, że ma aż tyle lat.:)
            • siostra.bronte Re: "Nic osobistego" (2009) w TVPKultura 27.11.12, 17:56
              Bohater, jak pisze Barbasia, popełnił samobójstwo, więc gorzej już być nie mogło :)
              No faktycznie, sprawdziłam, że Rea ma już swoje lata. Ale mnie generalnie młodziaki się nie podobają :)
              Pepsic, zachęcamy do recenzowania filmów z Canal +, jest tam chyba na czym oko zawiesić.
      • grek.grek Re: "Nic osobistego" (2009) w TVPKultura 27.11.12, 13:25
        to naprawdę niezły film, dzięki za przypomnienie, Barbasiu.

        obejrzałbym, jakby miał sygnał Kultury nocą :]
        tydzień temu CT, wczoraj Kultura...
        cyfryzacja miała nas przenieść w nowy lepszy wymiar...
        na razie ten wymiar ciemnością straszy :]

        [przesadzam trochę, bo to epizody, ale takie epizody budują nastrój i
        w zasadzie trudno się teraz nastawiać na oglądanie filmu bez brania pod
        uwagę, że znów może się powtórzyć numer z brakiem sygnału i trzeba
        będzie zrezygnować. Nie wiem, ponoć dopiero za rok nadajniki będą na tyle
        mocne, żeby takie sytuacje wyeliminować, a do tego czasu chyba
        trzeba zaklinać rzeczywistośc, hehe. o ile ofk istnieje w tej materii jakiś
        faktycznie jakaś granica, poza którą takie przypadki nie będą się zdarzać...]
        • barbasia1 Re: "Nic osobistego" (2009) w TVPKultura 28.11.12, 15:58
          To ja Cię przebiję, u nas wczoraj późnym wieczorem, kiedy zasiadałam do komputera zdarzyła się awaria prądu, ciemności na całym osiedlu, po pół godzinie czekania poszłam spać. :)

          • barbasia1 Re: "Nic osobistego" (2009) w TVPKultura 28.11.12, 16:00
            /korekszyn/

            po pół godzinie czekania aż znów rozjaśni się monitor komputera poszłam spać. :)
          • grek.grek Re: "Nic osobistego" (2009) w TVPKultura 29.11.12, 13:37
            mnie, w takich [na szczęscie rzadkich jak wygrana w Totka... no może "trójki" ;)] momentach dopada myśl, co by to było, jakby tak prądu zabrakło na stałe ;]
            • barbasia1 Re: "Nic osobistego" (2009) w TVPKultura 29.11.12, 14:45
              Nawet nie mów takich strasznych rzeczy!


              :)
              • grek.grek Re: "Nic osobistego" (2009) w TVPKultura 29.11.12, 16:11
                haha, trzeba by chyba na własną rękę, albo nogę, coś wykombinować...
                jak w, bodaj, udeground : generator zasilany energią z pracy własnych mięśni, czyli
                pedałowania na specjalnie podłączonym rowerze :]] to dopiero by było...

                żeby wytwarzać prąd i jednocześnie pisać np. na forum, trzeba by chyba kogoś
                wynająć do kręcenia na tym pojeździe, hehe.
                • barbasia1 Re: "Nic osobistego" (2009) w TVPKultura 30.11.12, 18:15
                  Ha,ha,ha! :)))

                  Praktykowałam pedałowanie na rowerku stacjonarnym przed komputerem z jednoczesnym oglądaniem filmu (żeby nie umrzeć z nudów) , ale pisania na rowerku jeszcze nie. Ale gdyby tak zainstalować porządnie na kierownicy rowerka stacjonarnego klawiaturę to może by się i dało pisać ...

                  O widzisz powinnam nad tym pomyśleć. ;) Sezon rowerowy w terenie się skończył czas wyciągnąć z kąta rowerek stacjonarny.


                  :)))


        • barbasia1 Re: "Nic osobistego" (2009) w TVPKultura 28.11.12, 18:48
          grek.grek napisał:

          > to naprawdę niezły film, dzięki za przypomnienie, Barbasiu.

          Film doceniony, nagrodzony, a ja się za krytykowanie wzięłam.

          Nie mogę wybaczyć pani reżyser(ce) , że kazała temu rozsądnemu Martinowi popełnić samobójstwo. ;)

      • barbasia1 Re: "Nic osobistego" (2009) w TVPKultura 28.11.12, 18:46
        pani_lovett napisał(a):

        > Film Polki mieszkającej i tworzacej w Holandi Polki Urszuli Antoniak.

        Urszula Antoniak ma od 15 lat tylko paszport holenderski. Sama, jak mówi, czuje się
        Amsterdamką.

        "Nic osobistego” ma wątek autobiograficzny.

        Antoniak przez 12 lat była partnerką Jacka "Lutra" Lenartowicza, współtwórcy zespołu Tilt, który w wieku 18 lat (w 1979 r.), otoczony już nimbem sławy, wyjechał z kraju i osiadł w Holandii, by tam tworzyć. W 2004 roku Lenartowicz po półrocznej walce z chorobą, rakiem mózgu, zmarł w ich mieszkaniu. Antoniak, jak wyznała długo nie mogła sobie poradzić ze śmiercią partnera, podobnie jak bohaterka filmu, nowe życie zaczęła od pozbycia się z mieszkania wszystkich rzeczy partnera,
        z wyjątkiem jego gitary.


        Tu znajdziecie cały wywiad z Urszulą Antoniak:
        polonia.nl/?p=1987

        Czytając opowieść Greka, a potem oglądając film po raz pierwszy, zanim jeszcze przeczytałam ten wywiad , przyszła mi do głowy myśl, że za decyzją bohaterki, by zerwać z dotychczasowym życiem, opuścić na zawsze miejsce zamieszkania musi kryć się najpewniej śmierć kogoś bardzo jej bliskiego, męża (zresztą sygnałem jest ujęcie obrączki na palcu w jednej z pierwszych scen) ...

        :)



        • grek.grek Re: "Nic osobistego" (2009) w TVPKultura 29.11.12, 13:40
          no to się wyjaśniło.
          miałaś słuszne podejrzenia, Barbasiu, i jak zawsze byłaś
          spostrzegawcza :]
      • barbasia1 Re: "Nic osobistego" (2009) w TVPKultura 28.11.12, 18:46
        pani_lovett napisał(a):

        > Film Polki mieszkającej i tworzącej w Holandii Polki Urszuli Antoniak.

        Urszula Antoniak ma od 15 lat tylko paszport holenderski. Sama, jak mówi, czuje się
        Amsterdamką.

        "Nic osobistego” ma wątek autobiograficzny.

        Antoniak przez 12 lat była partnerką Jacka "Lutra" Lenartowicza, współtwórcy zespołu Tilt, który w wieku 18 lat (w 1979 r.), otoczony już nimbem sławy, wyjechał z kraju i osiadł w Holandii, by tam tworzyć. W 2004 roku Lenartowicz po półrocznej walce z chorobą, rakiem mózgu, zmarł w ich mieszkaniu. Antoniak, jak wyznała długo nie mogła sobie poradzić ze śmiercią partnera, podobnie jak bohaterka filmu, nowe życie zaczęła od pozbycia się z mieszkania wszystkich rzeczy partnera,
        z wyjątkiem jego gitary.


        Tu znajdziecie cały wywiad z Urszulą Antoniak:
        polonia.nl/?p=1987

        Czytając opowieść Greka, a potem oglądając film po raz pierwszy, zanim jeszcze przeczytałam ten wywiad , przyszła mi do głowy myśl, że za decyzją bohaterki, by zerwać z dotychczasowym życiem, opuścić na zawsze miejsce zamieszkania musi kryć się najpewniej śmierć kogoś bardzo jej bliskiego, męża (zresztą sygnałem jest ujęcie obrączki na palcu w jednej z pierwszych scen) ...

        :)



    • grek.grek Powtórkowo : Pianista, Kula, 3:10 do Yumy 27.11.12, 15:56
      całkiem niezły pakiet... jak na wtorek ;] :

      TVp 1, 20:20 Pianista...
      TVN7, 20:00 Kula

      to ciekawe zestawienie, oba filmy mnie osobiście się podobają, Pianista jest rewelacyjnie nakręcony, sfotografowany, wartki, widać rękę fachowca. "KUla" zaś - wg mnie, bardzo niedoceniony film, a jeszcze mniej honorowany thriller : z ciekawym scenariuszem, gęstą klaustrofobiczną atmosferą, dobrymi dialogami, że o pięknie ostrzyżonej Sharon Stone nie wspomnę :]

      i żeby było jeszcze trudniej wybrać :
      TVP KUlt 20:20 "3:10 do Yumy", remake westernowego klasyka, z godnym uwagi występem Russella Crowe',a którego postać nadaje całą dynamikę filmowi i przykuwa uwage swoją moralną niejednoznacznością i ekranowym urokiem.

      wszystkie te filmy omawialiśmy, ale mimo,ze powtórki to zacne.

      • pepsic Re: Powtórkowo : Pianista, Kula, 3:10 do Yumy 27.11.12, 17:46
        Jesteś pewien, że o "Kuli" było?
        Ps. Mnie "Pianista" z mało ciekawym bohaterem i nudnawą narracją nie zachwycił, o czym donoszę bojaźliwie wbrew poprawności politycznej. I rzecz jasna nie mam na myśli okropieństw wojny.
        • grek.grek Re: Powtórkowo : Pianista, Kula, 3:10 do Yumy 28.11.12, 13:03
          coś pisałem... chyba...

          hehe, gdzież tam u nas polityczna poprawność...
          ja dostrzegłem, ze nagromadzenie tych Przypadków ratujących życie
          bohaterowi było stanowczo przesadne,; jeśli tak stoi we wspomnieniach
          pierwowzoru, to pójdę w Twoje ślady i równie niepoprawnie politycznie
          wyrażę sceptycyzm wobec tych zapisków :]
          [aczkolwiek, są rzeczy które się fizjologom nie śniły, więc całkowicie
          nie można wykluczyć, że istotnie pan Szpilman miał aż taką kupę szczęścia]



          • barbasia1 Re: Powtórkowo : Pianista, Kula, 3:10 do Yumy 28.11.12, 19:56
            Owszem film jest wierny, bardzo wierny książce. Polański dokonał adaptacji książki Szpilmana po bożemu.

            Greku, ale za tym cudem ocalenia w istocie nie stał niesamowity przypadek, niezwykłe szczęście, ale wielu l u d z i (wymienionych z nazwiska): Polacy, Żydzi i na końcu też i Niemiec.

            Może dlatego tak mało ludzi pochodzenia Żydowskiego u nas ocalało, bo tak wielu ludzi musiało być zaangażowanych, żeby uratować jedno życie.


            :)
            • pepsic Re: Powtórkowo : Pianista, Kula, 3:10 do Yumy 28.11.12, 20:17
              Barbasiu, pisałaś kiedyś o oskarżeniach znanej przedwojennej artystki Wiery Gran pod adresem Szpilmana, z reszta sama co nieco czytałam w WO. Dlatego trudno wyrokować, jak w końcu było.

              Może dlatego tak mało ludzi pochodzenia Żydowskiego u nas ocalało, bo tak wielu ludzi musiało być zaangażowanych, żeby uratować jedno życie.
              A może nie odwracajmy kota ogonem, gdyż plan eksterminacji Żydów został wymyślony przez państwo niemieckie i przez państwo niemieckie bezwzględnie wcielony w życie.
              • barbasia1 Re: Powtórkowo : Pianista, Kula, 3:10 do Yumy 28.11.12, 21:37
                > Może dlatego tak mało ludzi pochodzenia Żydowskiego u nas ocalało, bo tak wi
                > elu ludzi musiało być zaangażowanych, żeby uratować jedno życie.

                > A może nie odwracajmy kota ogonem, gdyż plan eksterminacji Żydów został wymyślo
                > ny przez państwo niemieckie i przez państwo niemieckie bezwzględnie wcielony w
                > życie.

                > A może nie odwracajmy kota ogonem
                ?

                "Odwracanie kota ogonem"?
                A czy ja gdzieś sugeruję, że to nie naziści byli odpowiedzialni za Holocaust???

                Zwracam tylko uwagę na to, jak niesłychanie skomplikowanym zadaniem, wymagającycm niesłychanej odwagi, poświęcenia było pomaganie i ratowanie Żydów w czasie II wojny światowej w Polsce.


                pepsic napisała:

                > Barbasiu, pisałaś kiedyś o oskarżeniach znanej przedwojennej artystki Wiery G
                > ran pod adresem Szpilmana, z reszta sama co nieco czytałam w WO. Dlatego trudno
                > wyrokować, jak w końcu było.

                Oprócz świadectwa Wiery Gran, trochę wątpliwego, nie sądzisz, nie ma żadnych innych dowodów, które my to oskarżenie potwierdzały.



                • barbasia1 Re: Powtórkowo : Pianista, Kula, 3:10 do Yumy 28.11.12, 21:42
                  Zwracam tylko uwagę na to, jak niesłychanie skomplikowanym zadaniem, wymagający niesłychanej odwagi, poświęcenia i współpracy wielu ludzi było pomaganie i ratowanie Żydów w czasie
                  II wojny światowej w Polsce.
                • pepsic Re: Powtórkowo : Pianista, Kula, 3:10 do Yumy 29.11.12, 17:27
                  Nie naziści, tylko Niemcy, bo nie ma czegoś takiego i nigdy na mapie nie było, jak państwo Nazistan. Podobnie jest z określeniem "polskie obozy śmierci" uknutym w latach 50-tych przez niemeicką propagandę.
            • grek.grek Re: Powtórkowo : Pianista, Kula, 3:10 do Yumy 29.11.12, 13:26
              masz rację, Barbasiu.

              niemniej, że akurat w tym opuszczonym domu w zrujnowanej do cna Warszawie
              trafił na dobrego Niemca-melomana ? :] że Niemiec w zakładzie pracy przeszukał
              worek ze zbożem w taki sposób, ze nie trafił na ukryte w nim zawiniętko z
              pistoletami ? że bomba rozbijająca mieszkanie, w którym się Szpilman ukrywał
              zrobiła z chałupy sito, a jemu nie zrobiła krzywdy, a potem uniknął kul z karabinów
              strzelających do niego jak do kaczki żołnierzy ? że akurat natrafił na stojącego w
              odpowiednim miejscu znajomego, który go uratował z całego tłumu ludzi pakowanych
              do wagonów przez hitlerowców ? było tego więcej, tak więc : ja bym połączył tych
              ludzi, o których słusznie wspominasz z jednak dużą dozą szczęścia, a może nawet
              typowego fuksa...
              • barbasia1 Re: Powtórkowo : Pianista, Kula, 3:10 do Yumy 29.11.12, 15:39
                Tak, oczywiście, duża dawka szczęścia też jest w tej historii.

                Ale wiesz, dziwiłabym się, gdyby było inaczej, gdyby nie było wcale takich cudownych przypadków szczęścia.

                :)
          • barbasia1 Re: Powtórkowo : "Pianista" 28.11.12, 21:22
            To jest tak przejmujący film, że ja muszę robić sobie znacznie dłuższe, niż dwa lata przerwy.
        • barbasia1 Re: Powtórkowo : Pianista, Kula, 3:10 do Yumy 28.11.12, 21:20
          > Ps. Mnie "Pianista" z mało ciekawym bohaterem i nudnawą narracją nie zachwyci
          > ł, o czym donoszę bojaźliwie wbrew poprawności politycznej. I rzecz jasna nie
          > mam na myśli okropieństw wojny.


          Dlaczego krytykowanie dzieła filmowego miałoby być niepoprawne politycznie!?? Jeszcze wywoływać "bojaźń"!? Nie rozumiem takiego myślenia.

          Jeśli film ma słabe strony to trzeba je wypunktować, niezależnie czy bohaterem jest polski Żyd, czy ksiądz-męczennik, czy bohater(owi) narodowy(i), czy inna świętość dla tego czy innego.


          Przy czym ośmielę się polemizować z kwestią : "nudnawa narracja" i "mało ciekawy bohater"

          Myślę, że reżyser nie stawiał sobie za cel zabawianie widza sensacyjnymi, niesamowitymi akcjami, efektownymi scenami wojennymi wzorowanymi na hollywoodzkich.
          Polański zrekonstruował na chłodno opisane przez Szpilmana zdarzenia, by w sposób jak najbardziej wiarygodny , prawdziwy, opowiedzieć o Zagładzie Żydów, o niewyobrażalnych potwornościach II wojny światowej w obliczu, których staje całkowicie bezbronny, bezradny człowiek.

          "Mało ciekawy bohater"

          Wojna, specyficzna sytuacja ukrywającego się, w jakiej się bohater znalazł zredukowała osobowość tego wspaniałego, utalentowanego człowieka.

          Zamiast spektakularnych czynów, jest rozpaczliwa walka o przetrwanie , ale i walka ze sobą, ze swoim strachem, poczuciem wyobcowania i bezradności, narastającą samotnością.
          To prawdziwie ludzkie. Przejmujące.

          :)
          • pepsic Re: Powtórkowo : Pianista, Kula, 3:10 do Yumy 29.11.12, 17:55
            Mnie "Pianista" nie zachwycił i nie wciągnął w stopniu oczekiwanym, a forma, jaka zaproponował nasz rodak, o której wspominasz nie powaliła do końca. Oczywiście, ze film nie jest zly, ale nie takich emocji sie spodziewałam. I nie chodzi o brak akcji a la Hollywood, (akurat mnie, wielbicielkę posępnych dramatów trudno o to posądzać), a o wydźwięk ogólny. Uważam, ze słuszne przesłanie, którego nikt nie podważa, niekoniecznie musi isc w parze z mocno pozytywnym odbiorem.

            Dlaczego krytykowanie dzieła filmowego miałoby być niepoprawne politycznie!?? Jeszcze wywoływać "bojaźń"!? .
            Sformułowania użyłam na wypadek ewentualnego ataku;)
            • barbasia1 Re: Powtórkowo : Pianista, Kula, 3:10 do Yumy 30.11.12, 18:22
              Oczywiście, każdy ma prawdo do swoich odczuć.


              > Dlaczego krytykowanie dzieła filmowego miałoby być niepoprawne politycznie!?
              > ? Jeszcze wywoływać "bojaźń"!? .

              > Sformułowania użyłam na wypadek ewentualnego ataku;)

              Pepsic, jaki "ewentualny atak"!??
      • siostra.bronte Re: Powtórkowo : Pianista, Kula, 3:10 do Yumy 27.11.12, 18:01
        "Pianista" jest ok, ale do jednego obejrzenia.

        "Kulę" widziałam bardzo dawno, dobry thriller, ale Dustin Hoffman kompletnie mi tam nie pasował!

        Tak, pamiętam, że pisałeś o "3.10 do Yumy", ale jakoś nie mogę się zabrać do tego filmu, a i za Russelem Crowe nie przepadam.
        • grek.grek Re: Powtórkowo : Pianista, Kula, 3:10 do Yumy 28.11.12, 13:09
          u mnie "Pianista" chodzi w rytmie : raz na 2 lata ;]
          pewnie będzie tak chodził aż do dnia mojej wypraw do Krainy
          Wiecznych Łowów, bo powtarzać go nie przestaną, hehe.

          hah, ja się zdziwiłem, że ukuto wątek [przeszłego] romansu
          Dustina Hoffmana z Sharon Stone.
          po primo, jakoś sobie tego nie mogłem wyświetlić bez złośliwego
          uśmieszku...
          po drugo, Sharon Stone w tych wizjach bardzo mi odpowiadała, tylko
          pan Dustin nieustannie właził mi w kadr :]

          zachęcam Cię - daj Russellowi szansę :]
          naprawdę gra ciekawą postać i robi to sugestywnie.

    • pepsic Subiektywny przegląd polskich filmów w canal+: 27.11.12, 19:02
      Na specjalne życzenie Siostry:)
      "Kret" - temat nośny (dawny solidarnościowiec, głowa rodziny zostaje posądzony o bycie TW), ale położony, ponadto bez spodziewanego przesłania, nie wspominając o nieprzystającej do całości końcówce. Słabo:(

      "80 milionów" - nierówna czarna komedia z niespójnymi wątkami ze złym ubekiem w roli głównej, w którą brawurowo wcielił się Piotr Głowacki nadając niespodziewanego kolorytu. Wprawdzie kierunki słuszne, bez patosu, ale mogło być lepiej.

      "Wymyk" - świetne studium psychologiczne człowieka gnębionego wyrzutami sumienia, którego rewelacyjnie zagrał Robert Więckiewicz ( niesamowita scena w kościele). Owacje na stojąco!

      "Sala samobójców" - hm, mam problem z oceną. Film męczący nie tylko z racji wszechobecnych awatarów, z drugiej strony dramat rodziców nie radzących sobie z synem pogrążonym w depresji nie pozastawia obojętnym. Po namyśle: wysokie noty i liczne nagrody uznaję za przyznane na wyrost.

      • siostra.bronte Re: Subiektywny przegląd polskich filmów w canal+ 27.11.12, 20:22
        Dzięki! Krótko, ale treściwie :)
        Żadnego z tych filmów nie widziałam.
      • barbasia1 Re: Subiektywny przegląd polskich filmów w canal+ 28.11.12, 16:15
        No, no, no, rzeczywiście wypasiona oferta! Same nowości .



      • grek.grek Re: Subiektywny przegląd polskich filmów w canal+ 29.11.12, 13:41
        jeśli Pepsic pisze "Owacje na stojąco !", to ja już czekam na ten film w
        Kocham Kino :]

        • siostra.bronte Re: Subiektywny przegląd polskich filmów w canal+ 29.11.12, 14:11
          Ja też :) Pepsic nader rzadko chwali filmy. Nie, żebym narzekała, po prostu stwierdzam fakt :)
          • pepsic Re: Subiektywny przegląd polskich filmów w canal+ 29.11.12, 18:19
            Ha, ha. Nie ma to, jak konstruktywna krytyka:))
        • pepsic Re: Subiektywny przegląd polskich filmów w canal+ 29.11.12, 18:14
          Gdzieś uciekło mi zdanie, ze Więckiewicz jest obecnie najlepszym i najbardziej wszechstronnym polskim aktorem i mocno wierze, ze potrafiłby zagrać nie tylko amanta, ale i krzesło. Owacje, rzecz jasna, zarezerwowane sa dla niego.
          Ps. Grek, podesłałam Ci fotkę do oceny kilka dni temu, o czym przypominam w wyczuwanym powyżej kontekście, ze malo co mi sie podoba;)
          • grek.grek Re: Subiektywny przegląd polskich filmów w canal+ 30.11.12, 13:15
            niebawem wejdzie na ekrany film, w którym Więckiewicz zagra postać jednoczesnie
            będącą amantem i krzesłem, to dopiero będzie wyczyn ;]]

            znalazłem, przepraszam, że nie skomentowałem w czas...

            ten kot jest jak nie kot... :]
            preferuję jednak dachowce.

            • pepsic Re: Subiektywny przegląd polskich filmów w canal+ 30.11.12, 14:27
              Masz na myśli szczęściarza, któremu udało sie wygrać kilka razy w totolotka?
              Wiedziałam, że nawiążesz:))

              Ps. Przecież ja nie dlatego, choć muszę rpzyznać, że wpisując się chronologicznie w drzewku, czasami moje watki giną. Siostrę np. poparłam w dyskusji dot. filmu z Leonardo di Capri i Kate Winslet (nie pamiętam tytułu), nawet film p0chwlialm, a potem takie kwiatki:)

              Ps. A jednak jest kotem. Pierwotyp nie został wyhodowany sztucznie, bo miał normalną mamę i tatę z włosami, aczkolwiek, czy któryś z rodziców wachlował nietoperzymi uszami - wiedzy brak..
              • pani_lovett Re: Subiektywny przegląd polskich filmów w canal+ 30.11.12, 15:30
                Biedaczek taki łysy. Ciekawe czy się wstydzi przed innymi kotami.
              • grek.grek Re: Subiektywny przegląd polskich filmów w canal+ 01.12.12, 14:47
                yup ;]
                raz to nawet milyjon zielonkawych piniądzów trafił, hehe.

                o, wiem, niezręcznie napisałem.
                mea culpa:]

                "A jednak jest kotem" - świetnie zabrzmiało :]
                ha ha, zabawnie to sformułowaś.
    • maniaczytania Jestes Bogiem 27.11.12, 19:39
      tak tylko wpadlam na chwile, bo zasypiam na stojaco po tym, jak sobie zafundowalam filmowy weekend (troche w stylu Greka ;) )

      O "Tajemnicach Los Angeles" obejrzanych w nocy z piatku na sobote (do 3 rano) juz pisalam, w sobote musialam wczesnie wstac, bylam troche 'niedospana' i co zrobilam wieczorem? Poszlam wczesnie spac.

      Haha, nie, 'zassalam' sie do telewizora i obejrzalam chyba trzeci juz raz "Ksiezna", oczywiscie do mniej wiecej 3 rano ;)

      W niedziele za to byla niespodzianka, bo znajomi namowili nas na kino. Nie poszlabym na ten film sama swiadomie na pewno. Tymczasem wczoraj film zgarnal trzy Zlote Kaczki :)
      Tak, chodzi o "Jestes Bogiem" i musze przyznac, ze film byl dla mnie ogromnym zaskoczeniem, byl zupelnie inny niz sie spodziewalam, ze bedzie. niezmiernie smutny, bardzo ciekawy i naprawde swietny!
      • grek.grek Re: Jestes Bogiem 28.11.12, 13:15
        Ma[ratonka[Mania, hehe :]

        będziesz na blogu recenzować "Jesteś Bogiem" ?



        • barbasia1 Re: Jestes Bogiem 28.11.12, 16:13
          > będziesz na blogu recenzować "Jesteś Bogiem" ?

          Musowo!
          Maniu, rzuc linką do blogu potem!
    • grek.grek "ROdzina Połanieckich" [Californication,pauza 2tyg 28.11.12, 13:49
      "ROdzina Połanieckich" - trzyma mnie przed tiwi, jak diabeł grzeszną duszę.
      zdaje się, że będę miał z tym serialem, to co z "Lalką", czyli... powinszujcie mi,
      zostałem właśnie szczęśliwym bigamistą ;]

      Pani Marynia przebacza panu Stachowi, przy łożu umierającej córeczki ich
      wspólnej przyjaciółki i zgadza się "go kochać" - ale Połanieckiego to wkurza, bo chciałby
      tej miłości "z serca", a nie "z zasady albo obowiązku albo słowa danemu osobie trzeciej".

      Jako że żałobną matkę pociesza profesor - żarliwie przekonując ją do wiary, że po drugiej stronie coś jest i że tam się spotka ze zmarłym dzieckiem [której to wizji przeciwstawia się Połaniecki, wierzący "stąpanie twardo po ziemi", co doprowadza ich do stworzenia fałszywej alternatywy życia rozpiętego pomiędzy : wiarę w zbawienie i pieniędzy robienie], bladolicy Bukacki - zakochany w tejże osierconej matce - wyjeżdza do Włoch, gdzie "słońce jest, dobre chianti i ludzie, którzy mnie nic nie obchodzą, choćby nawet umierali setkami". Zaprasza Stacha,zeby jechał z nim, ale ten odmawia, musi zostać w zimowej Warszawie. BUkacki żegna się z nim tak jakoś, ze możliwe, iż z tych Włoch [Florencji, konkretnie] nie wróci, strzeli tam samobója, ale to tylko takie wrażenie, nie znam powieści, więc wiem,, ze nic nie wiem :]

      na główny plan wysuwa się zarządaca Krzemienia, posiadłości zrujnowanych Pławickich, pan Maszko, wzięty adwokat, żyjącymi pozorami bogatcwa, a tak naprawdę mający problemy finansowe i zalegający z comiesięcznymi rentami dla Pławickich.

      ale pan Maszko [świetny Englert z bokobrodami i w monoklu] nie w ciemię bity.
      Prosi Połanieckiego, zeby mu pożyczył troche grosza albo - jako wciąż mający prawa do Krzemienia - odłożył mu w terminie ratę dla Pławickich. Stach mu odpowiada : znam cię doskonale, wydobędziesz pieniądze choćby spod ziemi. Maszko, teatralnym gestem rozkłądajac ramiona : z pustego i Salomon nie nalaje... Stach : bo nie brał nauku ciebie. Maszko : i słusznie. Stach : więc zapłacisz ? Maszko : oczywiście :]

      Ale oprócz tego, gośc ma łeb na karku :]
      Raz, wpada na pomysł, żeby ściąć las w Krzemieniu i sprzedać drzewo, choć trochę
      wypełniając sflaczały mieszek. Jest to oczywisty gwałt na naturze i Stach próbuje go od tego odwieść, bo przecież ten lasek to duma Maryni, a do tego pojawia się w mieście wzburzony Gątowski, młody opiekun Krzemienia, kochający się w Maryni skrycie, niekorzesany nieco, nieustannie ośmieszany przez Pławickiego, i wyraźnie wrogo nastawiony do Połanieckiego. jego oburzenie dotyczy właśnie planów Maszki.

      Dwa, pan Maszko żeni się z bogatą panną Krasławską, kobietą "sztywną, oschłą mechaniczną w mowie i zachowaniu". Nie ma wątpliowści - mówi : "moje małżeństwo będzie równie sztywne, jak ona sama, będzie ciężkie, nudne i złe", ale "temperamentu, wrażliwości i poezji można szukać u kochanki, zaś żona musi dać oparcie" :] To "oparcie", to całkiem pokaźny posag panny Krasławskiej, którym Maszko spłaci długi, rozwinie interesa i "za 2 lata stanie na nogi"; póki co, pali głupa udając "grande seniore", a w rzeczywistości będąc tylko 'zadłużonym adwokatem".

      krociowy interes, na zbożu, ma szansę zaś zrobić Stach i kto wie, czy to nie będzie punkt
      zwrotny, w którym z prostego ciułacza nie przeistoczy się w jegomościa prawdziwie zamożnego.
      Jak mówi Bukackiemu "jeśli kiedyś zrobię taki majątek, jaki ty odziedziczyłeś, to przestanę zajmować się tak przyziemnymi sprawami, jak pieniądze" :]

      w ostatnich scenach dochodzi do spotkania Maszki z Gątowskim - Gatowski, przy świadkach, obrzuca Maszkę obelgami "pan jesteś oszust i szachraj !" [kiedyś to się umieli z klasą policzkować słowami ;)], potem przepisowo się kłania i sugeruje, że gotów jest stanąc do pojedynku z Maszką, jeśli ten zarząda satysfakcji [to inaczej niż dzisiaj, a szkoda : powrót do idei pojedynków honorowych pozwolliby trochę przetrzebić "salony" na Wiejskiej, oczywiście pod warunkiem, że sama wizja strzelania się pistoletami nie pozbawiłaby życia niektórych osobników ze słabszą odpornością sercowo-naczyniową].

      W ostatnim akcie Maszko znajduje Połanieckiego. Jako, ze Stach nie zgodził się wstępnie na świadkowanie Maszce na ślubie [Połaniecki przed chwilą pochował córkę przyjaciółki, dziecko które go uwielbiało pasjami], ten mówi mu terraz : Nie chciałeś być moim świadkiem, to może zostaniesz moim sekundantem... Na co Stach : o, tego się nie odmawia. I wsiadają pospieszenie do dorożki. Będzie chryja ;]

      "Californication" wczoraj - niet.
      za tydzień - niet.
      dopiero 11 grudnia najbliższy [9] odcinek...
      3 tygodnie bez Charliego Runkle'a... jak ja to przetrzymam ;]]


      • siostra.bronte Re: "ROdzina Połanieckich" [Californication,pauza 28.11.12, 14:53
        Świetnie napisane :) Ale się wciągnąłeś.
        • grek.grek Re: "ROdzina Połanieckich" [Californication,pauza 28.11.12, 14:56
          dzięki ;]

          haha, wpadłem po uszy, jak to mówią.
          jestem faunem estetyki ekranowej okresu przełomu wieków, stąd trudno
          mi się oprzeć tym widokom, językowi, dekoracjom itd.
          • siostra.bronte Re: "ROdzina Połanieckich" [Californication,pauza 28.11.12, 16:33
            Jesteś "faunem"? :)
            • grek.grek Re: "ROdzina Połanieckich" [Californication,pauza 29.11.12, 13:15
              yup ;]
      • pani_lovett Re: "ROdzina Połanieckich" [Californication,pauza 28.11.12, 16:52
        >powrót do idei pojedynków honorowych pozwoiłby trochę przetrzebić "salony" na Wiejskiej,

        Hehe! Znając popędliwość naszych posłów, mogłoby się to bardzo źle skończyć! Na Wiejskiej wiałoby pustkami ... ;))


        > "Californication" wczoraj - niet.
        > za tydzień - niet. [...]

        A cóż to za dziwne przerwy!?

        > 3 tygodnie bez Charliego Runkle'a... jak ja to przetrzymam ;]]
        :)))
        a ja bez Hanka. ;)
        • grek.grek Re: "ROdzina Połanieckich" [Californication,pauza 29.11.12, 13:20
          haha ;]
          ja myślę, że im znacznie lepiej wychodziłoby strzelanie do siebie nawzajem zza węgła.

          nie mam pojęcia, początkowo sądziłem, że przenieśli Cali na inny dzień, ale
          sprawdziłem i nic się nie zmieniło, poza tym że dopiero 11 następny odcinek.
          do tego czasu, we wtorkowe wieczory jakieś stare czeskie filmy. dlaczego ? Nie mam
          zielonego pojęcia... MOże jakieś ustawienia grafiku ? Może chcą Cali skończyć w danym
          momencie i te 2 tygodnie muszą watować ?

          haha :]
          no to mamy na co czekać.
          • barbasia1 Re: "ROdzina Połanieckich" [Californication,pauza 30.11.12, 18:38
            > ja myślę, że im znacznie lepiej wychodziłoby strzelanie do siebie nawzajem zza
            > węgła.

            Ha, ha!
            O! Nie wątpię. Jeszcze szybciej by się wtedy powykańczali. :))


            Może Czesi dopiero zbierają pieniądze na wykupienie kolejnych odcinków Cali!? ;)


            Chciałeś powiedzieć, mamy na k o g o czekać! ;)



    • grek.grek "Trzy inwazje z Czerwonej Planety", czytelnia :] 28.11.12, 14:42
      świetny artykuł, trochę o magii, i niebezpieczeństwach, przekazu radiowego :
      www.polityka/pl/historia/1529337,1,wojna-swiatow--relacja-na-zywo.read
      • siostra.bronte Re: "Trzy inwazje z Czerwonej Planety", czytelnia 28.11.12, 14:54
        Link nie działa :(
        • grek.grek Re: "Trzy inwazje z Czerwonej Planety", czytelnia 28.11.12, 14:57
          niestety - ale poniżej jest nowy.
          u mnie zadziałał :]
    • grek.grek wojna światów i seriale triumfujące, czytelnia 2 28.11.12, 14:54
      jeszcze raz link [do linka] do "Trzech inwazji..."
      www.wykop.pl/link/1246083/trzy-inwazje-z-czerwonej-planety-audycje-ktore-wstrzasnely-panstwami/
      i coś o amerykańskich serialach triumfującym nad produkcją z Hollywood :
      film.onet.pl/wiadomosci/publikacje/artykuly/5312921,wiadomosci-drukuj.html
      • grek.grek Re: wojna światów i seriale triumfujące, czytelni 28.11.12, 15:00
        co za kołomyja, jak jeden ruszył, to drugi odmawia :]

        jeszcze raz do art o serialach :
        film.onet.pl/wiadomosci/publikacje/artykuly/bez-monopolu-bez-cenzury,1,5312921,wiadomosc.html
        3 zdrowaśki, żeby działał ;]... i puszczam.
        • siostra.bronte Re: wojna światów i seriale triumfujące, czytelni 28.11.12, 16:39
          Haha, jakoś masz pecha do tych linków :)
          Mam ten numer Filmu (kupuję go regularnie od wielu lat), ale na razie tylko go przejrzałam.
      • siostra.bronte Re: wojna światów i seriale triumfujące, czytelni 28.11.12, 17:03
        Oj, tylko fragment tekstu jest dostępny.
        Z "Wojną światów" kojarzy mi się płyta (musical?) Jeffa Wayne'a z 1978 r. Aksamitny głos Richarda Burtona jako narratora plus rockowe dźwięki. Słyszałam tę płytę w radio jak jeszcze byłam dzieciakiem. Ależ to były emocje! :)
        • grek.grek Re: wojna światów i seriale triumfujące, czytelni 29.11.12, 13:12
          u mnie wyświetla całość... [?]

          hehe, gustowne wspomnienie.
      • pani_lovett Re: wojna światów i seriale triumfujące, czytelni 28.11.12, 17:06
        Dzięki! Zaraz poczytam!


        PS
        "Trzy inwazje..." - czytałam już ten artykuł, nie wiem, czyśmy go tu czasem już nie linkowali!?

        :)
        • grek.grek Re: wojna światów i seriale triumfujące, czytelni 29.11.12, 13:15
          mam nadzieję,że linki Ci się wyświetliły ? :]

          ostrożnie zaryzykuję, że chyba "Trzech inwazji..." wcześniej nie
          linkowaliśmy... Wypatrzyłem go w papierowym wydaniu Polityki, ale
          tak się ociągałem [czytaj : wciąz zapominałem] z jego Wam poleceniem, że
          aż inne papiery go zakryły i przypomniałem sobie dopiero wczoraj, wydobywjąc
          go z czeluści wszelakich z powrotem na światło dzienne :]
          • barbasia1 Re: wojna światów i seriale triumfujące, czytelni 29.11.12, 15:18
            W takim razie to ja samodzielnie wypatrzyłam ten tekst i przeczytałam i zapomniałam go Wam polecić.

            > aż inne papiery go zakryły
            przypomniałem sobie dopiero wczoraj, wydobywjąc
            > go z czeluści wszelakich z powrotem na światło dzienne :]

            :)))
            U mnie też się tak bywa.
          • barbasia1 Re: wojna światów i seriale triumfujące, czytelni 29.11.12, 15:32
            Tak, wszystkie linki się otworzyły.
            Raz jeszcze dzięki za ciekawe rzeczy. Dbasz o nas! :))

            PS Jestem dziś zdekoncentrowana.
            Wybieram się na "Pokłosie" do kina. Mam nadzieję, że dostanę bilet!?
            Będę mieć dziś prawdziwy maraton filmowy. ;)
            • grek.grek Re: wojna światów i seriale triumfujące, czytelni 29.11.12, 16:05
              uff, chociaż raz nie zawiodły [linki] :]

              świetnie, życzę Ci ciekawego przeżycia, wielu wrażeń, Barbasiu.
              oczywiście, że dostaniesz bilet, nie martw się nic :]

              haha, tak właśnie, zostaniesz Barabatonką [ od : Barbasia + maratonka] :]

              • grek.grek Re: wojna światów i seriale triumfujące, czytelni 29.11.12, 16:05
                piszę jak pura kazurem...

                Barbatonką - o tak jest dopiero prawidłowo :]
              • barbasia1 "Prorok" / "Pokłosie" 30.11.12, 17:34
                Dziękuję Ci Grekuniu!

                > haha, tak właśnie, zostaniesz Barabatonką [ od : Barbasia + maratonka] :]
                >Barbatonką
                Chi,chi,chi,chi! :)))

                Tak, zostałam Barbatonką! :))) Choć, muszę Ci się przyznać, że ... padłam przed metą, przed dwunastą poszłam spać i nie obejrzałam "Proroka" do końca, myśląc, że film potrwa do 0:50, jak podano w programie (potem dowiedziałam się, że skończył się znacznie wcześniej, około 0:30).

                Ale zakończenie ( zresztą częściowo je już znam z Twej opowieści) poznam już dziś wieczorem, szczęśliwym zbiegiem okoliczności sąsiedzi wzięli właśnie z wypożyczalni DVD z tym filmem i obiecali mi go odstąpić na dzisiejszy wieczór. :)

                Tak więc wieczorem postaram się odpowiedzieć na Twe pytanie postawione w kwietniowym poście poświęconym "Prorokowi" (mam nadzieję :) -
                "Ostatnia scena - duży znak zapytania. Bardzo jestem ciekaw, jak ją odczytacie, bo ja do tej pory nie wiem, co o niej sądzić :]"

                forum.gazeta.pl/forum/w,14,134764654,134871268,_PRorok_via_Ct_2_po_projekcji_trzy_slowa.html

                Sam film mocny, wstrząsający momentami, ale jednocześnie szalenie wciągający.


                A przed "Prorokiem" obejrzałam, jak zwykle kolejny, 9. odcinek Mad Men.

                No i byłam w kinie na "Pokłosiu".
                Bilety udało się dostać bez problemów. I to w ostatniej chwili.

                O "Pokłosiu" powiem teraz tylko tyle, że to emocjonujące kino, trzymające w napięciu od samego początku aż do końca, do finału, w którym efektownie stopniowane są duże emocje aż do najpotężniejszego uderzenia w finale


                Film świetnie zrobiony. Skojarzył mi się z tak wychwalanymi w świecie hiszpańskimi thrillerami z historią Hiszpanii w tle. "Pokłosie" nie gorsze od nich, a może nawet lepsze .


                Tyle w skrócie!
                :)


                • barbasia1 Re: "Prorok" / "Pokłosie" 01.12.12, 14:35
                  Świetny film, jeszcze raz to powiem.

                  Jeśli chodzi o tę ostatnią scenę , o tę chodzi, kiedy Malik wychodzi z więzienia, prawda, to ...

                  (Dla tych , którzy nie widzieli) Przed więzieniem stoi samochód, siedzący w nim faceci machają do niego na powitanie, Malik też się z nimi wita z daleka, ale podchodzi do żony Ryada, która czeka na niego z małym synkiem. Przez chwilę rozmawiają, śliczna żona Ryada, zaprasza go do siebie, potem razem idą w kierunku przystanku autobusowego. A za nimi suną powoli, niczym orszak, jedna za drugą trzy wielkie, wypasione gabloty z facetami, którzy nie wyglądąją na kandydatów do seminarium duchownego ...

                  ... tak odczytałem tę scenę / nie czytałam innych oprócz Twojego Greku, tekstów o filmie) /: Malik został uznany za przywódcę lokalnej organizacji przestępczej czy mafii (arabskiej).

                  A ty Greku, co sądzisz? (Bo że masz swoją wesję, to jestem pewna , jak tego , że dwa razy dwa jest cztery. ;)

                  :)



                  • barbasia1 Re: "Prorok" / "Pokłosie" 01.12.12, 15:10
                    >MOże to własnie chciał powiedzieć pan reżyser, poza opowiedzeniem zajmującej historii ? że >arabska społeczenośc we Francji, a to liczna grupa jest, zacznie wkrotce przypominać, albo już >przypomina, coś w rodzaju diaspory Latynoskiej w Ameryce, tyle że zorganizwoanej wedle >wzorców z Ojca Chrzestnego. Mocne przesłanie, jak mi sie wydaje :]

                    Ja bym tak daleko idących wniosków nie wyciągała. Chyba nie. W każdej społeczności jest margines w którym działają organizacje przestępcze, arabska społeczność we Francji nie jest w tym względzie ani lepsza ani gorsza.


                    Malik, choć żył na granicy prawa, bo nie miał mu kto wpoić systemu wartości, nie miał nikogo , kto by go uformował, pokazał co dobre, co złe, był do uratowania, jak mi się wydaje. Ale system, prawo nakazało go za przewinienie, słusznie, ukarać. Tylko, że ta bardzo surowa kara 6 letniego więzienia, wśród recydywistów, groźnych bandytów, doskonale tam funkcjonujących, z powodu korupcji i degeneracji systemu, zamiast go zresocjalizować, naprostować, zrobiła z niego prawdziwie niebezpiecznego przestępcę. To jest najbardziej przerażające.


                  • grek.grek Re: "Prorok" / "Pokłosie" 01.12.12, 16:23
                    ha, ja miałem taką wizję, że on wybierze życie rodzinne z żoną Ryada :]

                    ale Twoja wersja podoba mi się bardzo.
                    MOże zostanie szefem mafii i będzie to stanowisko piastował :], a jednocześnie będzie się troszczył o swoją nową rodzinę ? kto powiedział, że żonom gangsterów źle się powodzi i że gangster i żona gangstera nie mogą być przykładnym małżeństwem ? :]
                    • barbasia1 Re: "Prorok" / "Pokłosie" 01.12.12, 17:38
                      grek.grek napisał:

                      > ha, ja miałem taką wizję, że on wybierze życie rodzinne z żoną Ryada :]

                      Matko jedyna! Myśmy się chyba ,Greku , umysłami pozamieniali! Jak do tego doszło? :)))
                      Przecież to ja powinnam tak odpowiedzieć , jako niepoprawna romantyczka, marzycielka-idealistka, ja Ty tu. A Ty powinieneś odpowiedzieć tak, jak ja tam wyżej.

                      Oczywiście nie wykluczyłam tego, że Maik zaopiekuje się się żoną Ryada.

                      Otóż to, stanowisko szefa gangsterów czy mafiii, wcale nie musi kolidować z życiem rodzinnym. Choć w kodeksie prawdziwych mafiozów z rosyjskiego dokumentu Aleksandra Gentelejewa "Złodziejski kodeks" jest powiedziane: rodzina to ciężar.

                      www.tvp.pl/tvp2/wydarzenia/dokument-w-dwojce/nasze-propozycje/zlodziejski-kodeks-3-kwietnia-2255-w-tvp2/6875953
                      > kto powiedział, że żonom gangsterów
                      > źle się powodzi i że gangster i żona gangstera nie mogą być przykładnym małżeń
                      > stwem ? :]

                      Właśnie! :)
                      • grek.grek Re: "Prorok" / "Pokłosie" 02.12.12, 12:21
                        haha ;]
                        grunt, że oba warianty opisaliśmy :]

                        ciekawa wzmianka... nawiązująca gdzieś tam do dawnego Katechizmu Rewolucjonisty [zwłaszcza do Rodziału II]
                        czsz.bzzz.net/node/3387
                        • barbasia1 Re: "Prorok" / "Pokłosie" 02.12.12, 14:50
                          Oczywiście. :))

                          Katechizm Rewolucjonisty! Niezłe! Zaraz zajrzę.

                          Jeszcze a'propos tego dokumentu "Złodziejski kodeks".
                          Sposób funkcjonowania w rosyjskich więzieniach przestępców, bonzów z mafii jest niemal dokładnie taki, jak ten, który pokazuje film fabularny Francuza Jacquesa Audiarda.

                          :)
                • grek.grek Re: "Prorok" / "Pokłosie" 01.12.12, 14:56
                  hehe:]

                  Byłaś dzielna, Barbatonko :]

                  zauważyłem już, że jest zakończenia wg Ciebie, zaraz się
                  doń odniosę. Masz talent organizacyjny, ja to bym szukał
                  zakończenia przez następnyu rok, a Tobie zajęło to mgnienie oka :]

                  mam nadzieję, że się dobrze bawiłaś tego wieczoru :]
                  [i że nie trzeszczeli fotelami i nie ględzili Ci za plecami z dziobami pełnymi
                  kukurydzy]

                  o, interesujące porównanie, POkłosie vs hiszpańskie thrillery.
                  Brzmi intrygująco.
                  Wiesz dobrze, że nie wypuścimy Cię, zanim nie dopiszesz jeszcze
                  czegoś do tej recenzji ? :] jesteśmy nienasyceni ;]

                  • barbasia1 Re: "Prorok" / "Pokłosie" 01.12.12, 15:17
                    > mam nadzieję, że się dobrze bawiłaś tego wieczoru :]
                    > [i że nie trzeszczeli fotelami i nie ględzili Ci za plecami z dziobami pełnymi
                    > kukurydzy]

                    Chichichi!

                    Było cudownie, idealnie, żadnych p r z e r a ż a j ą c y c h dźwięków, jak chrupanie popkornem czy ciamkanie coli, za plecami! ;)))


                    > mam nadzieję, że się dobrze bawiłaś tego wieczoru :]

                    Miałam gęsia skórkę przez cały film!

                    > Wiesz dobrze, że nie wypuścimy Cię, zanim nie dopiszesz jeszcze
                    > czegoś do tej recenzji ? :] jesteśmy nienasyceni ;]

                    Tak, tak, oczywiście. Będą dziś, na pewno!
                    Za chwil kilka.
                    Tez muszę zrobić mały skok w bok. Ale za momencik wracam! :))

                    >jesteśmy nienasyceni ;]
                    Cudownie! :))))
                    • grek.grek Re: "Prorok" / "Pokłosie" 01.12.12, 16:31
                      no to bomba :]
                      ja, jeszcze za czasów chodzenia do kina, szukałem zawsze możliwości [wolnych miejsc]
                      siedzenia w pobliżu jakichś starszych ludzi, tam zawsze były duże szanse, że
                      nie będzie komentarzy i odgłosów spożywczo-gastronomicznych ;]

                      orajt.
                      narobiłaś nam apetytu, bez dwóch zdań, i jako naoczny świadek - i jako
                      recenzentka znana z poczucia humoru, inteligencji i spostrzegawczości :]

                      • barbasia1 Re: "Prorok" / "Pokłosie" 01.12.12, 16:42
                        Na tym filmie sami dojrzali kinomani byli.


                        orajt.
                        > narobiłaś nam apetytu, bez dwóch zdań, i jako naoczny świadek - i jako
                        > recenzentka znana z poczucia humoru, inteligencji i spostrzegawczości :]

                        Ożeż! :)))))

                        Greku, nie chwal mnie tak, bo z tej dumy i przejęcia zapowietrzę się i nic nie napiszę w końcu.
                        Dziękuje Ci , Grekuniu za dobre słowa!
                        • barbasia1 Re: "Prorok" / "Pokłosie" 01.12.12, 20:19
                          przepraszam, nieprzewidziane okoliczności spowodowały opóźnienia i obiecana relację!


                          W ramach rekompensaty , Grek.Kocie, przesyłam Ci ... kołysankę DeDe Bridgwater.
                          Zakochałam się w głosie De De wczoraj w nocy.
                          Słuchałam jej koncertu w radiowej Dwójce, robiąc coś na komputerze.

                          www.youtube.com/watch?v=nfcAaXdFXlo
                          (Może spróbuję napisać po Allenie!?!??!)

                        • grek.grek Re: "Prorok" / "Pokłosie" 02.12.12, 12:11
                          szczęśliwa to rzecz.

                          hehe, a miałem jeszcze tyle do dodania... ;]]
                          • barbasia1 Re: "Prorok" / "Pokłosie" 02.12.12, 14:02
                            > hehe, a miałem jeszcze tyle do dodania... ;]]

                            O!!! :))) A co takiego? Czekaj! Tylko napiszę, co mam napisać!

                            / Byłam w wielkim mieście . Ale sprawnie obróciłam tam i z powrotem. Mrozisko rano już w nos szczypało. /
                            • grek.grek Re: "Prorok" / "Pokłosie" 03.12.12, 14:20
                              haha, Barbasiu, nie obawiaj się, mam to stale w pamięci :]

                              o, czyżby zima człapała nieuchronnie ?..
                              • barbasia1 Re: "Prorok" / "Pokłosie" 03.12.12, 15:07
                                Tylko nie zapomnij proszę! :)))

                                Boszszsz, jak ja Ciebie , Was wszytskich tu wytrzymam, zanim wydam z siebie post o filmie, heh.

                                U nas Barbórka, zaczęliśmy świętować już wcześniej ... Byłam wczoraj z wizytą u sąsiadki Barbary (jednej z 5 Barbar w naszej klatce /na 10 mieszkań/).
                                A potem mnie głowa rozbolała. :/

                                Ale, Greku, nie trać, nie traćcie wiary!

                                :)
    • siostra.bronte "Ostre psy" 29.11.12, 11:59
      Dziś w tvn 7 o 23.00. Pod tym mało zachęcającym tytułem kryje się kultowa, brytyjska komedia z 2007 roku. Jako że premiery w tv to ostatnio rzadkość, napiszę o tym filmie parę słów. W skrócie: nadgorliwy policjant za karę zostaje wysłany na prowincję. Ale w cichym i spokojnym dotąd miasteczku dochodzi nagle do serii zbrodni...

      Z tego co wyczytałam to kompletnie zwariowana komedia, parodiująca amerykańskie kino akcji. Pewnie to typ humoru nie dla każdego widza. Do tego bardzo późna pora emisji. Ale rzucę okiem dla świetnej obsady. Grają m.in. Martin Freeman, Jim Broadbent i Billy Nighy.

      Pewnie wszyscy będą oglądać "Proroka", który fatalnie leci w tym samym czasie, ale informuję na wszelki wypadek :)

      Tutaj zwiastun:
      www.youtube.com/watch?v=gxKJb6aukGQ
      • siostra.bronte Re: "Ostre psy" 29.11.12, 12:16
        Poprawka: Bill Nighy :)
      • barbasia1 Re: "Ostre psy" 29.11.12, 15:36
        Siostra.bronte napisała:

        > Dziś w tvn 7 o 23.00. Pod tym mało zachęcającym tytułem kryje się kultowa, bryt
        > yjska komedia z 2007 roku.

        Szkoda, że akurat dzisiaj ta komedia!

        Oglądamy "Proroka", Grek go tak efektownie swego czasu opisał, że nie można nie obejrzeć.


        A ja jeszcze będę prawdopodobnie oglądać dziś "Pokłosie"!

        :)
      • grek.grek Re: "Ostre psy" 29.11.12, 16:07
        ha, Proroka widziałem, zresztą będę nagrywał Paradoks to i Prorok się zmieści, a poza tym
        jest powtórka jutro... więc : kto wie :]

        może mi się uda zobaczyć.

        Dzięki za propozycję, Siostro.
        • siostra.bronte Re: "Ostre psy" 30.11.12, 13:46
          Miałam nosa. To jedna z najlepszych komedii jakie widziałam w ostatnich latach! Od dawna tak się nie uśmiałam :)))))))))))))))))))))))))))
          Rewelacja!!!
          • siostra.bronte Re: "Ostre psy" 30.11.12, 14:44
            Jedna z licznych, zabawnych scen w filmie. Bohater, sierżant Angel wyłapuje nieletnich w pubie. W efekcie pub pustoszeje i policjant zostaje w nim sam, co oczywiście nie podoba się właścicielom :)
            www.youtube.com/watch?v=G2gLBMXfnuw
            • pepsic Re: "Ostre psy" 30.11.12, 14:47
              Coraz bardziej zaczynam żałować:)
              • siostra.bronte Re: "Ostre psy" 30.11.12, 15:09
                Hehe, może będzie powtórka?
                I jeszcze scena pościgu za sklepowym złodziejem. A ta gęś jest poszukiwana przez policję, dlatego sierżant przez chwilę waha się co robić :)
                www.youtube.com/watch?v=fuEG_PSb_Ts
                • pani_lovett Re: "Ostre psy" 30.11.12, 16:37
                  Ale cudna scena! :))))

                  Zapisuję tytuł na listę MUST SEE i liczę na powtórkę. Mam cichą nadzieję, że pora będzie znacznie lepsza. Wczoraj była niemożliwa, od 23:00 do 1:35! Nie dałabym rady obejrzeć.

                  (A"Prorok" skończył się ok. 0:30.)

                  • siostra.bronte Re: "Ostre psy" 30.11.12, 17:40
                    Pora emisji była faktycznie skandaliczna. Też liczę na powtórkę. Muszę sobie nagrać ten film. Poprawi nawet najgorszy nastrój :))
                    Obejrzałam pierwszą godzinę "Proroka", więc nie wiem jak ta historia się skończyła.
                    • barbasia1 Re: "Ostre psy" 30.11.12, 17:57
                      Też jestem wielbicielką brytyjskiego humoru. Też mi poprawia nastrój.
                      Dzięki wielkie, Bronte, za zwrócenie uwagi na ten film.

                      Wyżej wkleiłam link do streszczenia Greka. Możesz sobie poczytać, co się dalej zdarzyło.
                      Z tym, że finał Grek pozostawia w niedopowiedzeniu, ale to, myślę, będziemy jeszcze jutro obgadywać, jak obejrzę końcówkę.

                      :)
                • siostra.bronte Re: "Ostre psy" 30.11.12, 21:10
                  Pomyłka: oczywiście to jest łabędź, a nie gęś :)
          • grek.grek Re: "Ostre psy" 01.12.12, 14:59
            niestety, nie wcelowałem, tak jak i wczoraj w "Maratończuka" [powtórka, na szczęście, w niedzielę].
            szkoda, bo te fragmenty są istotnie komiczne :]

            • siostra.bronte Re: "Ostre psy" 01.12.12, 15:07
              Ale "Maratończyka" to już chyba widziałeś? Wydaje mi się, że kiedyś o nim wspominałeś (scena u "dentysty" Oliviera). Pamiętam, że największe wrażenie zrobił na mnie, o dziwo, Roy Sheider w drugoplanowej roli.

              To akurat jedne z najlepszych scen w filmie, ale i tak to beczka śmiechu :) Liczę na powtórkę.
              • grek.grek Re: "Ostre psy" 01.12.12, 16:26
                yes, widziałem, niemniej... wiesz, dopiero po 2-3 razach film zapada mi w pamięć :]
                a i sam film, nie wiem czy się zgodzisz ?, jest dobry. Taką mam przynajmniej opinię przed
                2 obejrzeniem. Rad bym ją zweryfikować :]
      • pepsic Re: "Ostre psy" 30.11.12, 14:00
        Pewnie wszyscy będą oglądać "Proroka",
        Poza klasą robotnicza;)), ale jakbym miała wybierać zdecydowanie postawiłabym na na brytyjski humor.
    • grek.grek Paradoks [12] 30.11.12, 13:11
      Tutaj już nie ma żadnych spowolnień, co najwyżej krótkie zaczerpnięcia
      oddechu przed konkretną sensacyjną akcją, która rozkręca się w drugiej
      połowie odcinka, jakkolwiek w pierwszej też akcja ma miejsce, tylko że
      bardziej polega na dialogach niż na lataniu z bronią, tropieniu, obserwacji i
      gotowości do... latania z bronią.

      Nikt z nikim nie może normalnie rozmawiac, bo wszyscy wszystkich podsłuchują albo
      się boją, że są podsłuchiwani, czyli cd. tego, co w poprzednim odcinku.

      Ma to być męska rozgrywka, ale wiadomo, że bez komisarzycy się nie obejdzie :]
      To ona zresztą występuje w roli głównej w pierwszej fazie, dialogując z kim popadnie.
      I mam wrażenie, że jakkolwiek panowie dobrze swoje role spełniali, to pani aktorka
      choć pewnie by chciała, i reżyser także... nie trzymała poziomu. Nie ten tembr
      głosu, nie ta mowa ciała, nie emanował z niej żaden stresik, nic co by podkręcało
      u widza [czytaj : u mnie, he he] temperaturę przed drugą częścią.

      wyjasnia się, jak Kaszowski stracił rodzinę.
      Powiem tylko, że w dośc banalny sposób, jakkolwiek oczywście tragiczny.
      Te retrospekcje spinają klamrą odcinek.

      Akcja, jak już napisałem, dzieje się, z bronią w ręku, a finał jest iście dramatyczny,
      chociaż były pewne symptomy, które w jakiś sposób prognozowały takie właśnie
      wypadki. Nic nie zdradzę. Były też symptomy zupełnie inne, ale kto by je brał na
      poważnie, zawsze przecież... a nie, nic nie powiem :]

      Bardzo sugestywna muzyka.

      Zaskoczenie starszych państwa oglądający sobie legalnie serial. Potem zaskoczenie w stodole. A potem jeszce większe zaskoczenie na finiszu akcyji :]

      Wyjaśnia się, kim jest rozmówca Zielińskiego. Pojawia się ciekawa interpretacja całego kontekstu akcji z tymi narkotykami, którą przedstawia ojciec komisarzycy.

      czy Zieliński i Kaszowski są w zmowie ? to się też wyjaśni. albo nastąpi dość sugestywna próba odwrócenia uwagi od faktycznych powiązań.

      Wg mnie, zostało kilka pytań na które odpowiedzi bardzo by się przydały, i pewnie się pojawią w 13 odcinku [ostatnim, zapewne ?]

      Zatem, jesli nie oglądaliście, to stay tuned, będzie się działo :]

      • siostra.bronte Re: Paradoks [12] 30.11.12, 13:48
        Czyli pani komisarz wciąż działa na zwolnionych obrotach, mimo gęstniejącej atmosfery? :)
        • grek.grek Re: Paradoks [12] 01.12.12, 14:42
          hehe :]
          w drugiej fazie odcinka na pewno babka wykazuje się aktywnością, ale w pierwszej nie odebrałem z jej strony wibracji nakręcających atmosferę przed tą drugą połową.
      • pepsic Re: Paradoks [12] - OT 30.11.12, 14:06
        Nie oglądam od dość dawna, więc pogubiłam sie kompletnie. Jedna uwaga wczoraj mi się nasunęła: nasi bohaterowie muszą mieć ubogie życie towarzyskie, skoro wszyscy kojarzą się w swoim ścisłym otoczeniu;)

        "Komisarzycę", niech zgadnę, ukuł Grek? Masz racje Siostro, jej rozanielona postać staje się na dłuższą metę irytująca.
      • pani_lovett Re: Paradoks [12] 30.11.12, 16:16
        > czy Zieliński i Kaszowski są w zmowie ? to się też wyjaśni. albo nastąpi dość s
        > ugestywna próba odwrócenia uwagi od faktycznych powiązań.

        Ożeż!?
        Eeee, chyba nie.

        Dzięki, szalenie intrygująco brzmią te zajawki! Już się nie mogę doczekać niedzieli.

        :))

        PS
        A ja za chwil kilka opowiem co nieco na temat 9 odcinka Mad Man (i postaram się nadrobić zaległości ).
      • barbasia1 Re: Paradoks [12] 03.12.12, 15:11
        Aaaaa! Kaszowski postrzelony przez snajpera w finale 12. odcinka!!!

        O tak, muzyka świetnie budowała napięcie w tym odcinku.

    • grek.grek "NOtatki ze skandalu", via POlsat 01.12.12, 13:22
      Kino brytyjskie, w dobrym wydaniu i świetnej obsadzie.
      Niestety, pierwsze 30 % uleciało mi, z przyczyn obiektywnych, ale resztę
      oglądalem, więc postaram się to jakoś spiąć. Pierwszej części można się
      chyba domyślić z tego, co działo się później, z dialogów, a i mam pod ręką
      jakąs recenzyję i tu też parę dopowiedzień znalazłem.

      Historyja się rozgrywa w Londynie.
      Sheba jest młodą nauczycielką i zaczyna pracę w jednej z londyńskich szkół.
      Zakolegowuje się z Barbarą, starszą już jejmością. Barbara, pani samotna z nieodłącznym
      kotem, zaczyna bywać u niej w domu, poznaje jej dzieci [starszą córkę i młodszego syna z zespołem Downa], męża, jest sympatyczna, życzliwa, pomocna w wejściu w nowe
      środowisko. Miła, przyjazna, ale czemuś z rezerwą traktowana przez innych nauczycieli w szkole...

      Aż tu nagle Sheba - jak sadzę : z powodu słabnącego kontaktu z mężem, ale na ten temat nic nie znalazłem, a i nie widziałem na filmie - wdaje się w romans z uczniem. Piętnastoletnim. Dziwny obrazek, bo chłopiec jest chłopcem, nie ma w sobie nic nawet z kiełkującej męskości [przynajmniej, jak na moje, heh, oko], jest przed mutacją, pewnie się jeszcze nie goli, taki jakiś chłystek... ale romans jest faktem. Czego szuka w tym związku Sheba ? Nie mam pojęcia, początków nie widziałem, a to co widziałem później : nie daj jednoznacznej odpowiedzi, no chyba, że tu chodzi o jakieś całkowicie indywidualne preferencje :] Nie mam więc pojęcia, czy może spotkali się na korytarzu i coś strzeliło ? Może ona była smutna, a on ją pocieszył i rozbawił ? Sheba uczy sztuki, a chłopak nieźle rysuje - to jedyna wskazówka, wiem że dośc kiepska i nie na temat, ale... kto wie - może na jakiejś lekcji rysunku coś się zagotowało...

      Tak czy siak, romans się rozwija i... dowiaduje się o nim Barbara. Jest lojalna wobec przyjaciółki, trzyma to w tajemnicy przed światem, ale nie uważa, żeby Sheba robiła dobrze, ostrzega ją, że nastolatki są niestałe w uczuciach, że źle na tym wyjdzie, ale tamta jej nie słucha. Całuski, skrywane spotkania, seks, on przychodzi do niej właząc przez płot albo spotykają się w neutralnych miejscach... Finał tego całego interesu jest taki, jak przewidywała Barbara - dzieciak odpada, kiedy Sheba przychodzi do niego do domu, pod pozorem prywatnych konsultacji plastycznych, co z łatwością kupuje łatwiwierny ojciec chłopaka./ Ale sam kochanek uważa, że to za daleko już zaszło, i że "chodziło o rozrywke, a ty robisz z tego śmiertelnie poważną sprawę".

      Barbara opisuje w swoim dzienniku wszystko, co sie dzieje [w filmie ma to oczywiście postać monologów], pełni rolę kronikarza zdarzeń, a jednocześnie sama w tym uczestniczy, choćby - początkowo - właśnie jako obserwatorka, a jednocześnie doradczyni, próbująca przekonać młodszą koleżankę do zakończenia tej dziwnej znajomości, raz z powodów rodzinnych [dzieci], dwa - etycznych, trzy - czysto egoistycznych.

      Jest samotna - "tylko ten mógłby mnie zrozumieć, kto wokół wizyty w pralni organizuje cały weekend; dla kogo przypadkowe dotknięcie dłoni przez kontrolera biletów w autobusie przeszywa prądem całe ciało, aż do krocza". Trochę to dziwne, że pani cokolwiek niegłupia i wyszktałcona nie umie sobie zorganizować życia, nie ma zadnych pasji i hobby, które by jej samotność uczyniły zaletą i przywilejem, a nie czymś, co głęboko frustruje.

      Starsza pani patrząc na Shebę zaczyna w niej dostrzegać materiał na przyjaciółkę od serca. Romans z dzieciakiem jest tutaj przeszkodą, bo przecież odbiera on czas, który Sheba mogłaby jej poświęcić. Angażuje jej uczucia. Rodzinne związki też, bo przecież Barbara chce być najważniejszą osobą w życiu Sheby.

      Wreszcie przychodzi moment, w którym nieświadoma uczuć jakie Barbara do niej żywi, Sheba staje przed wyborem, konsekwencji którego nie jest w stanie przewidzieć w najśmielszych snach.

      Barbara musi uśpić chorego kota. Jest to dla niej trudny moment. Weterynarz prosi ją, zeby zostawiła zwierzaka i wróciła za 20 minut, jesli zechce, żeby ewentualnie wykonać ostatni uścisk łapy przed odejściem kocura do krainy, gdzie wszystkie myszy dają się łapać, a zapiecek jest zawsze gorący.

      Barbara pędzi więc do Sheby, chce żeby poszła ona tam razem z nią. Ale Sheba ma inne plany, właśnie z cała familiją wybiera się na szkolne przedstawienie, w którym ma wystąpić jej syn. Barbara wywołuje ją z samochodu i niemal żąda, żeby Sheba poszła z nią. Ta odmawia, grzecznie, z czułością, ale jednak odmawia. Mąż się niecierpliwi, dzieciarnia stuka w szyby, Sheba musi wybrać. Barbara głośno sugeruje, że może coś powiedzieć jej mężowi - co : wiadomo... Sheba jest zaskoczona, ale nie ma czasu myślec o tym,że własnie jej starsza przyjaciółka ją aksamitnie sterroryzowała, zaszantażowała. Odmawia ostatecznie, sciska Barbarę i odjeżdza.

      Dla starszej pani jest to równoznaczne z wyborem.
      Barbara wykorzystuje pierwszą nadarzającą się okazję, zeby wsypać Shebę. Wieczorem odwiedza ją wspólny kolega ze szkoły, też nauczyciel,który podkochuje się w Shebie. Pyta czy Sheba coś o nim mówi, czy w rozmowach wspomina go, czy zauważyła, ze zaczął się lepiej ubierać itd. Barbara najpierw gasi go mówiąc, że najwyraźniej przylazł w nadzie znalezienia kogoś, kto mu ułatwi "cudzołóstwo z Shebą", a gdy facet się zawstydza niedwuznacznie podrzuca mu informację, że jest dla Sheby za stary i za mało atrakcyjny, bo "Sheba woli młodszych... dużo młodszych... wręcz dzieci" i zdradza nazwisko tego chłopaka, z którym Sheba miała romans.

      Następnego dnia... już wszyscy wiedzą. Zazdrosny facio nakablował komu popadnie.

      Wybucha skandal. Media piszą o złamaniu prawa przed Shebę, matka chłopaka napada na dom Sheby i sprzedaje jej siarczyste policzki, dyro wyrzuca Shebę z pracy, dzieci są upokorzone, a mąz załamany, wściekły i wyrzuca ją z domu. Przygarnia ją Barbara.

      Kiedy wychodzi na jaw, że Barbara ja kryła - też zostaje zwolniona. Pod jej domem koczują dziennikarze, w nadzie na sfotografowanie ukrywającej się Sheby. Barbara wychodzi po zakupy, naraża się na ostrzał fleszy aparatów, kamerowanie, a przy okazji zostaje ochrzczona przez arogancką dzicz dziennikarską mianem "wiedźmy" i kąśliwie jest komentowana za każdym razem, kiedy się pojawia.

      Dla niej wszystko nabiera jednak innych barw. "To są najlepsze dni mojego życia, dni pięciogwiazdkowe", zapisuje w swoim dzienniku. Najlepsze, to wreszcie jest z kimś. Blisko. Sheba jej potrzebuje, a ona się nią ofiarnie zajmuje. Ma kogoś. Dni nabrały smaku, sensu, samotnośc zosatała rozproszona.

      W tym momencie wiadomo już jakie motywy kierują starszą panią. I można zdradzić, ze to nie pierwsza jej akcja tego typu. Miała już jedną próbę pozyskania przyjaciółki na zawsze : skończyła się ona oskarżeniem i procesem sądowym, który nakazał Barbarze nie zbliżanie się do tej dziewczyny na odległośc mniejszą niż 500 metrów. To dlatego tak chłodno traktowana była w szkole, dlatego że wszyscy znali tę historię, która ujawniła charakter Barbary i jej skłonność do przybierania postaci pijawki.

      Sheba nie podejrzewa Barbary. Sądzi, ze to młodociany amant się wygadał. Nie dopuszcza nawet mozliwości, że to lojalna kumpela mogła ją załatwić na cacy.

      Aż któregoś dnia znajduje w koszu na śmieci zmiętą kartkę papieru... Kartkę z dziennika Barbary. Nie może uwierzyć własnym oczom, czytając ... rusza do przeszukania całego domu w poszukwaniu całości. Barbara akurat robi zakupy, więc Sheba ma dużo czasu. Pucuje dokładnie każdy kąt chałupy. I znajduje dziennik, a w nim wyjaśnione wszystkie intencje i motywacje swojej starszej koleżanki, włącznie z tym, że to ona ją podkablowała, raz - z żalu, dwa - ze złości, trzy - z pragnienia rozwalania życia Sheby, żeby ją mieć dla siebie.

      Kiedy Barbara wraca, Sheba robi jej karczemną awanturę. Fruwają cięzkie słowa, aż na koniec Sheba, wymalowana i ubrana jak jakaś dama lekkich obyczajów wypada wrzeszcząc przed dom, prosto w ciżbę dziennikarzy i paparazzich. Zachowuje się jakby jej odbiło, chaos, trzaski fleszów, generalny pie,prznik oszałamia ją... cdn
      • grek.grek "NOtatki ze skandalu", via POlsat [2] 01.12.12, 13:37
        ... z rockowego szału wpada w przerażenie, ale na szczęście Barbara ją dogania i zabiera z powrotem do domu. Tutaj Sheba się uspokaja i mogą dokończyć rozmowę.

        Oczywiście, dziewczyna nie może zostać z Barbarą, po tym czego się dowiedziała, poza tym : dostała wyrok 10 miesięcy więzienia, które będzie musiała odbębnić, no chyba że tam jakieś aplelacje mają, ale niczego o tym nie było.

        Najciekawsze, co wychodzi podczas tej ostatniej rozmowy, to dość wyraźna sugestia, ze starsza pani oczekiwała od znajomości z Shebą "czegoś więcej" niż przyjaźni. Związku uczuciowego, miłosnego, relacji intymnej, fizycznej także. A tego, nawet gdyby Sheba nie odkryła prawdy, zapewne dać by jej nie mogła. Muszą się więc rozstać.

        Sheba odchodzi zabierając swoje graty, z nadzieją że mąz ją przyjmie z powrotem. A Barbara... znajduje nowy cel : miłą blondynkę siedzącą sobie na ławeczce i niczego się
        nie spodziewającą. Ot, starsza pani zagadała, przysiadała się, jest przyjemna, obyta, kulturalna... Jak to w filmach opisujących takie przypadki - napastnik żyje i właśnie szykuje się do ponownego natarcia :]

        Tutaj oznacza to jednak nie prostą chęć do rujnowania komuś życia, a pogoń za drugim człowiekiem, za uczuciem, związkiem z kimś, przeganiem dotkliwej samotności, która w pewnym momencie staje się celem usprawiedliwiającym wszelkie środki prowadzące do jego osiągnięcia.

        rewelacyjne role : Judi Dench [Barbary] i Cate Blanchett [Sheby]. Film nie jest jakiś przełomowy, dobry ale chwilami ocierający się o schemat, i właśnie te dwie znakomite aktorki
        podciągają jego jakośc i stanowią o wartości. PLus oczywiście cała brytyjska otoczka ;]

        trailer :
        www.youtube.com/watch?v=AruRpjQquQQ
        tu jest większa dawka, aczkolwiek sceny są wymieszane chronologicznie, ale klimat pozwala złapać :] :
        www.youtube.com/watch?v=4pL0AzLhcQk
        • siostra.bronte Re: "NOtatki ze skandalu", via POlsat [2] 01.12.12, 13:52
          Jeszcze raz dzięki za ciekawą historię :)
          Liczę na powtórkę o jakiejś ludzkiej porze.
          Wygląda na to, że Barbara jest przedstawiona jako postać skomplikowana, którą można jakoś zrozumieć, czy nawet jej współczuć. Na pewno Judi Dench potrafiła to wiarygodnie pokazać.
          A Sheba mimo wszystko zasłużyła chyba na taki los. Liczyła na to, że sprawa się nie wyda?
          Widzę, że męża Sheby gra Bill Nighy (przewinął się w "Ostrych psach"). Przyznam, że uwielbiam brytyjskich aktorów, są najlepsi na świecie :)
          • grek.grek Re: "NOtatki ze skandalu", via POlsat [2] 01.12.12, 16:12
            bardzo proszę :]

            zdecydowanie, Barbara ma złożoną osobowość, zapewne także w sferze seksualnej.
            Jest także seniorką, całe życie była sama, i mimo że Sheba wykrzykuje jej w twarz [w czasie tej kłótni, po tym jak odkryła jej dziennik] "jesteś wampirem ! starą zgorzkniałą dziewicą !", to jednak po Barbarze tego nie widac. Nie jest 'zgorzkniała", przeciwnie : ciągle poszukuje bliskości. Napisałem, ze to dziwne, iż wykształcona, rozumna kobieta nie potrafi sobie życia zapełnić ciekawymi sprawami, że nie umie sama gdzieś pójśc, czegoś zrobić, gdzieś pojechać, jesli doskwiera jej siedzenie w domu - koncerty, kina, galerie, muzea, Londyn jest zapewne pełen atrakcji... Teraz jednak widzę, że tutaj chodzi o to, iż tej potrzeby bliskości nie da się niczym zapełnić, w przypadku tej postaci. To nie kwestia braku alternatyw, ale bezalternatywności samej potrzeby.

            o, Judi Dench gra rewelacyjnie, jest klasą sama dla siebie. Cate Blanchett nie ustępuje jej, wszelako :]

            Wiesz, Shebę trudno mi oceniać, jako że umknęła mi ta początkowa część, być może są tam jakies wskazówki dotyczące jej motywacji. Stawiam na stosunki małżeńskie, arcyludzkie zmęczenie rutyną.

            zatem, na powtórkę czekać będziemy z równą ciekawością :]

            • barbasia1 Re: "NOtatki ze skandalu", via POlsat [2] 01.12.12, 17:18
              Teraz jednak widzę, że tutaj chodzi o to, iż tej potrzeby b
              > liskości nie da się niczym zapełnić, w przypadku tej postaci. To nie kwestia br
              > aku alternatyw, ale bezalternatywności samej potrzeby.

              Mnie się wydaje , że ludzkiej potrzeby bliskości w ogóle nie nie da się czymkolwiek zapełnić. Można ją co najwyżej znieczulić chwilowo pracą, pasjami, spotkaniami z ludźmi. Ale zapełnić nie.


              O takich osobach jak Barbara (pierwsza koszmarna filmowa Barbara) to chyba toksyczna osobowość?
              Może to zaburzona emocjonalnie osobowość? Miotają ją emocje od skrajności do skrajności...

              • barbasia1 Re: "NOtatki ze skandalu", via POlsat [2] 01.12.12, 17:19
                O takich osobach jak Barbara (pierwsza koszmarna filmowa Barbara) mówi się toksyczna osobowość.
              • grek.grek Re: "NOtatki ze skandalu", via POlsat [2] 02.12.12, 12:28
                istotnie, jest toksyczna, tyle że właśnie przedstawiona w sposób niejednoznaczny.
                Trudno ją naprawdę znielubić, bo gra na kilku fortepianach i nawet to, że sprowokowała
                ruinację życia osobistego swojego obiektu uczuć można by podpiąć pod poczucie
                odrzucenia, żal czy coś z tej parafii. Oczywiście, można też temu narysować motywację
                zupełnie egoistyczną, żądanie wyłączności, próbę usidlenia. Wzbudza współczucie i
                to może przysłaniać, łagodzić tę zdolność do wampirowania na innych. A i to wampirowanie
                z takiej arcyludzkiej potrzeby owej bliskości.

                To zaleta całego filmu, faktyczna złożoność postaci, która pozornie jest całkowicie negatywna.
                • barbasia1 Re: "NOtatki ze skandalu", via POlsat [2] 03.12.12, 15:34
                  Słusznie. Słusznie.

                  Zgadzam się.
                  :)
        • pepsic Re: "NOtatki ze skandalu", via POlsat [2] 02.12.12, 15:57
          Narobiłeś apetytu, tym bardziej, że Kate Blanchett ze swoją intrygująca urodą jest jedna z moich naj ulubionych aktorek.
          THX:))
          • grek.grek Re: "NOtatki ze skandalu", via POlsat [2] 03.12.12, 14:19
            miło mi to słyszeć :]
      • siostra.bronte Re: "NOtatki ze skandalu", via POlsat 01.12.12, 13:40
        Dzięki Greku! Zauważyłam ten film w programie, ale pora emisji była zabójcza, 0.25!
        Czekam na ciąg dalszy :)
        • bakali Re: "NOtatki ze skandalu", via POlsat 01.12.12, 14:40
          A ja doczekałam do tej skandalicznej pory emisji, obejrzałam i szczerze polecam, jeśli tylko Polsat raczy go powtórzyć o mniej nieludzkiej porze. Bardzo wyraziste postaci głównych bohaterek, Sheba przekonująco neurotyczna i rozchwiana emocjonalnie, Barbara też świetnie zagrana.
          • bakali Re: "NOtatki ze skandalu", via POlsat 01.12.12, 14:46
            Przy okazji: greku, świetne streszczenie :)
            Zgadzam się, że chłopak nic w sobie specjalnego nie miał, ot, taki chłystek. Ja tez nie rozumiem co Shebę w nim zainteresowało. Być może jednak to celowy zabieg, żeby pokazać skalę pogubienia emocjonalnego bohaterki.
            • siostra.bronte Re: "NOtatki ze skandalu", via POlsat 01.12.12, 14:54
              Zwłaszcza, że ryzykowała bardzo dużo: utratę pracy, rodziny, a nawet więzienie.
            • grek.grek Re: "NOtatki ze skandalu", via POlsat 01.12.12, 16:16
              dzięki, Bakali, za wyrozumiałość :]
              te pogubione litery, zjedzone także, przekręcenia słów,że o błędach stylistycznych
              nie wspomnę... jesli dało się to moje "coś" przeczytać, to gratulacje i słowa uznania
              należa się Wam przede wszystkim.

              ale staram się, będę się starał zawsze żeby było choć ciut lepiej.

              Oglądałaś od początku ?
              Czy były jakoś naszkicowane motywacje Sheby do tego romansu ?
              Jakies problemy w małżeństwie ? rutyna codzienności ?
              czy może zupełnie osobne zainteresowanie tym chłopakiem ?
    • siostra.bronte "Koniec z Hollywood" 01.12.12, 14:41
      Widziałam kiedyś tylko fragment tego filmu. Pomysł na komedię z niewidomym w roli głównej wydaje się cokolwiek ryzykowny, ale zobaczymy :)
      • grek.grek Re: "Koniec z Hollywood" 01.12.12, 16:19
        mnie się udało obejrzeć.
        dawno temu.
        tak więc, pamiętam niewiele, albo wcale nic.
        co zapewne sprawi, ze będę sobie przypominał zaraz po
        zobaczeniu kolejnych scen.
        w każdym razie, niewidomy bohater, próbujący kryć swoją ułomnośc
        przed śwatem, reżyserujący na "czuja" - w wykonaniu the one and the only
        Woody'ego... czy TO może nas zawieść ? :]

        pamiętam dobrze puentę, której oczywiście nie zdradzę, a która w dowcipny
        sposób mówi o róznicach między pojmowaniem i podejściem do filmu w Ameryce i
        w Europie.
        • siostra.bronte Re: "Koniec z Hollywood" 01.12.12, 16:53
          No, w tym fragmencie, który widziałam były głównie żarty typu :"ojej, wpadłem na krzesło". I to nie wróży najlepiej. Ale może jako całość film zrobi lepsze wrażenie :)
      • barbasia1 Re: "Koniec z Hollywood" 01.12.12, 16:45
        A mnie się wydaje, że niewidomy reżyser to pomysł samograj!?


        Oglądam dziś, nagrywam.

        :)
      • barbasia1 Re: "Koniec z Hollywood" 01.12.12, 16:54
        Ożeż! Tomasz Raczek w III tomie Leksykonu na XXI wiek pisze, że to najsłabszy z filmów Woody'ego Allena w jego karierze , że "zabawnych dialogów jest tym razem jak na lekarstwo, a sytuacje rażą sztucznością". (daje filmowi dwie gwiazdki /"słaby"/ na pięć możliwych).
        Podobno film nie zachwycił ani Amerykanów , ani Europejczyków.

        No nic, obejrzymy, przekonamy się. :)

        • grek.grek Re: "Koniec z Hollywood" 02.12.12, 12:44
          o, pan Tomasz wyraźnie został rozpieszczony przez poprzednie filmy Allena :]

          mnie się podobał.

          "Jestem w Kanadzie ! Pełno tu łosi... Czy łosie są drapieżne ?!" - no kto to by mógł napisać, jak nie Woody ?

          albo dialog :
          - To niekompetentny psychopata.
          - Nie zgadzam się, on nie jest niekompetentny.

          albo :
          - Miałeś już dżumę, alergię na tlen, chorobę holenderskich wiązów, na którą
          zapadają tylko... drzewa.

          albo kiedy syn Vala, hardkorowy punkowiec, powiada :
          - Zmieniłem imię, nazywam się teraz Scumbag X [nie wiem, jak faktycznie, ale
          "scumbag" mozna by od biedy przetumaczyć jako "kupa gnoju"]
          i odpowiedź ojca alias Woody'ego :
          -... kocham cię, Scumbag :]]

          Albo scena w restauracji, kiedy Val/Woody rozmawia z eks żoną na temat filmu, którego
          ona będzie współproducentką, ale co chwila w gadkę dotyczącą scenariusza, zdjęć etc., wciska histeryczne pretensje, że zostawiła go dla innego faceta. Dla mnie, kapitalna scena, klasyk.

          kłótnie z chińskim kamerzystą, też mistrzostwo.

          albo kiedy Val spada z rampy, bo jest ślepy jak kret. Siedzi potem w gabinecie z lodem przytkniętym do głowy, wchodzi jego eks żona i pyta, czy coś się stało, na co on sarkastycznie "Nic, mam tylko pękniętą czaszkę" - może to drobiazg, ale rozbawił mnie :]

          No i puenta, nakręcony i zmontowany na ślepo film zostaje zjechany w Ameryce, a we Francji okrzyknięty "najlepszym amerykańskim filmem od 50 lat, a jego reżyser, to drugi Fellini" :]
          Wg mnie, samo to jak Woody wybrnął z całego galimatiasu, jak to pięknie podsumował- warte jest uznania.

          I całość... no to po prostu Allen był. On był to. Ja czułem ten klimat jego filmów. Nie dostrzegłem sztuczności, chyba że w zachowaniach niewidomego, który stara się z tym ukrywać ;]

          jedyny minus, to moim zdaniem brak dobrych ról drugoplanowych. Woody jest sobą, Tea Leoni jest w porządku, Scumbag wypadł nieźle ;]], zgrabna aktorka w roli dziewczyny Woody'ego - też odpowiednio pindowata, ale reszta - całkowicie bezbarwna; wg mnie, tym razem zawiódł dobór aktorów, chociaż w tym Woody zawodzi rzadziej niż szwajcarskie zegarki.



          • siostra.bronte Re: "Koniec z Hollywood" 02.12.12, 14:31
            No niestety, rozczarowanie. Film był całkiem dobry do momentu utraty wzroku. Zabawna scena z Kanady, czy scena w restauracji ("nasze małżeństwo utknęło w martwym punkcie", "a dokąd miało pojść?"), o których wspomniałeś. Typowy Allen :)

            Ale potem film siada. Ogrywanie ślepoty bohatera jest monotonne i raczej mało śmieszne. Przynajmniej dla mnie. Można było ten pomysł lepiej wykorzystać, chociaż wtedy wyszłaby pewnie jakaś slapstickowa komedia :) No i poza tym, ta historia jest po prostu niewiarygodna.

            Puenta filmu bardzo ryzykowna. Pokazuje dystans Allena do siebie. Ale z drugiej strony teza, że Europa łyknie każdy bełkot i uzna go za arcydzieło jest dla nas, delikatnie mówiąc, mało pochlebna. Na miejscu Francuzów to bym się obraziła :)
            • grek.grek Re: "Koniec z Hollywood" 03.12.12, 14:18
              w końcówece jest jeszcze scena, kiedy czytają recenzje widzów :
              "czy poleciłbyś ten film znajomemu ? tylko jesli znałbym Hitlera" :]

              wiesz, Waxmanowi wychodzi coś w rodzaju kina eksperymentalnego, tak
              mi sie wydaje ;], i jako takie - nieszablonowe i nowatorskie - zostaje ono
              odebrane przez Francuzów jako nadzwyczajnie interesujące. Może to by
              jednak tak źle o Europejczykach nie świadczyło ?..
              • barbasia1 Re: "Koniec z Hollywood" 03.12.12, 15:27
                Zgadzam się z Grekiem, zresztą Amerykańskim widzom dostaje się jeszcze bardziej!

                Na początku producenci rozmawiają z Alem właśnie o targecie, dla którego ten film ma być przeznaczony, by dało się na nim zarobić. Al, mówi, że będzie to "film wielkomiejski". Ktoś z ekipy Halla uświadamia go, że na tym nie da się zarobić i pyta Ala Waxmana o publiczność, "Gdzie jest publiczność?". Al udając naiwnego pyta: "Chcesz wiedzieć dlaczego ten kraj ogłupiał?" I zaraz sam odpowiada- "Przez fast foody". ;))

                I potem -
                Hall mówi, że film właściwie zrobiony powinien być dla wszystkich . Na co Al szyderczo wymienia grupy docelowe "Tak, to będzie film dla dorosłych i dla młodzieży i dla dzieci , no i dla noworodków". :))

                :)
                • barbasia1 Re: "Koniec z Hollywood" 03.12.12, 15:36
                  Zresztą Amerykańskim widzom oraz amerykańskiej kinematografii dostaje się jeszcze bardziej.
          • barbasia1 Re: "Koniec z Hollywood" 03.12.12, 16:10
            > mnie się podobał.

            Mnie się też podobał (choć, Bronte ma trochę racji, pisząc, że film oparty na takim koncepcie mógłby być lepszy, a pomysły bardziej błyskotliwe) .


            > o, pan Tomasz wyraźnie został rozpieszczony przez poprzednie filmy Allena :]

            He,he!
            Właśnie.
            W nazbyt poważnym nastroju był chyba pan Tomasz , oglądając tę komedie Allena.
            Z lekkim przymrużenie oka trzeba ją brać.


            > Albo scena w restauracji, kiedy Val/Woody rozmawia z eks żoną na temat filmu, k
            > tórego ona będzie współproducentką, ale co chwila w gadkę dotyczącą scenariusza, zdjęć
            > etc., wciska histeryczne pretensje, że zostawiła go dla innego faceta. Dla mni
            > e, kapitalna scena, klasyk.

            Fantastyczna scena, świetne dialogi, m.in. ten o małżeństwie.

            Ex Val mówi: Nasze małżeństwo stanęło w martwym punkcie.
            A dokąd miało iść? - pyta Al. Po pewnym czasie wszystkie małżeństwa tak wyglądają. Na tym polega małżeństwo". He,he :)))


            albo, właśnie, tekst z wymówkami Ala "Jak mogłaś mnie zostawić dla faceta z domkiem w Aspen i kolekcją antycznych mercedesów!? Gdybym to ja jeździł mercedesem z 1939 roku, to ludzie pomyśleliby, że jestem Himmlerem" ;))

            A na koniec rozpaczliwe rzuca złośliwym podejrzeniem: "Słyszałem, że Hal Jaeger nosi damskie ciuchy. Sprawdź to".

            Jeszcze jeden zabawny dialog:

            Val nie chce robić filmu z Halem Jaegerem, krzyczy: "On ukradł mi żonę",
            Al, manager: "Jemu to nie przeszkadza".
            Val mamrocze potem pod nosem na Hala "Wymanikurowany laluś!" "Oby upadł na swoją lokówkę i poparzył się tam , gdzie najbardziej boli".



            > albo kiedy Val spada z rampy, bo jest ślepy jak kret. Siedzi potem w gabinecie
            > z lodem przytkniętym do głowy, wchodzi jego eks żona i pyta, czy coś się stało,
            > na co on sarkastycznie "Nic, mam tylko pękniętą czaszkę" - może to drobiazg, a
            > le rozbawił mnie :]

            Ha,ha, mnie też rozbawiła ta scena.

            > jedyny minus, to moim zdaniem brak dobrych ról drugoplanowych.

            Może masz racje.
            Z drugoplanowych postaci, podobała mi się "pindowata" , he,he dziewczyna Vala i jego manager Al, który załatwił Valowi pół bańki i 0,1 procenta tantiem z filmu.
            "Kręci mi się w głowie, 0,1 procenta , jesteś geniuszem", mówi Val do Ala.


            :)
            • grek.grek Re: "Koniec z Hollywood" 04.12.12, 16:16
              o, to na pewno, ale - pomimo wszystko - było nieźle :]
              chyba działa zasada Allena : nawet słabszy jego film lepszy jest niż wiekszość dobrych
              filmow większości innych reżyserów.

              haha, ten "Himmler" rzeczywiście świetny był, fajnie że zapamiętałaś, a ja/my dzięki Tobie
              zapamiętamy.

              yes, yes, i on z tymi "damskimi majtkami Jeagera" wyskoczył do gości w restauracji, ale niby do niej mówiąc :] haha.

              haha :]
              to tez dobre było, "0,1 %", mocne :]

              Przypomniało mi sie jeszcze, jak jeden z co producentów mowi dziennikarzowi,ze
              należy do "anonimowej grupy wsparcia", a dokładnie "Grupy Wsparcia Producentów
              Których Nie Stać Na Własny Odrzutowiec" :]
              • barbasia1 Re: "Koniec z Hollywood" 05.12.12, 16:30
                > Przypomniało mi sie jeszcze, jak jeden z co producentów mowi dziennikarzowi,ze
                > należy do "anonimowej grupy wsparcia", a dokładnie "Grupy Wsparcia Producentów
                > Których Nie Stać Na Własny Odrzutowiec" :]

                Ha,ha! :)))
                Tak to też dobre.


              • barbasia1 Re: "Koniec z Hollywood" 05.12.12, 16:31
                grek.grek napisał:

                > o, to na pewno, ale - pomimo wszystko - było nieźle :]
                > chyba działa zasada Allena : nawet słabszy jego film lepszy jest niż wiekszość
                > dobrych filmow większości innych reżyserów.

                Otóż to.
                • siostra.bronte Re: "Koniec z Hollywood" 05.12.12, 20:01
                  Prawda. Ale trochę mnie dziwi Wasza pobłażliwość. Od Allena powinno się jednak wymagać więcej niż od przeciętnego twórcy :)
                  • barbasia1 Re: "Koniec z Hollywood" 06.12.12, 16:06
                    Masz rację, Bronte.
                    Z drugiej strony , mam świadomość, że Allen najlepsze lata ma już za soba, że jego umysł nie jest już tak świeży jak niegdyś, więc w tej sytuacji pozostałoby tylko wołać "Allen na emeryturę!". A tego za, żadne skarby nie chciałabym, bo świat bez filmów, bez komedii Allena byłby smutniejszy (dla mnie).

                    Poza tym staremu, dobremu, a nawet ukochanemu znajomemu jesteś w stanie wybaczyć o wiele więcej niż innym, prawda!?


                    cdn.
    • grek.grek Tippi & Alfie ;] [czytelnia] 01.12.12, 16:38
      czyli, o jednej z najciekawszych backstage stories z historii kina :
      film.onet.pl/wiadomosci/publikacje/artykuly/udreczona-przez-ptaki,1,5317501,wiadomosc.html
      • barbasia1 Re: Tippi & Alfie ;] [czytelnia] 01.12.12, 16:57
        Najświeższa rzecz i to z prasy zagranicznej (THE TIMES). Kupuję! :)))


        • siostra.bronte Re: Tippi & Alfie ;] [czytelnia] 01.12.12, 17:06
          Tak, to była głośna historia. W dzisiejszych czasach nie do pomyślenia!
          Warto przypomnieć, że Hedren jest matką Melanie Griffith.
          • barbasia1 Re: Tippi & Alfie ;] [czytelnia] 01.12.12, 17:20
            siostra.bronte napisała:

            Tak właśnie.

            Czytałam już gdzieś o tej historii.
          • pepsic Re: Tippi & Alfie ;] [czytelnia] 02.12.12, 15:32
            Myślę, że i dziś zdarzają sie chore obsesje i przemoc psychiczna.

            Ja tej historii nie znałam.
            • siostra.bronte Re: Tippi & Alfie ;] [czytelnia] 02.12.12, 18:28
              Chodziło mi o to, że teraz reżyser dręczący aktorów wyleciałby hukiem z pracy. Bo jest często tylko człowiekiem do wynajęcia, zwłaszcza w kinie amerykańskim. A aktorzy mają silniejszą pozycję i nie są już uwiązani kontraktami na wiele lat.
              • pepsic Re: Tippi & Alfie ;] [czytelnia] 03.12.12, 17:51
                To zmienia postać rzeczy, z tym że nie do końca, skoro określenie mobbing w ostatnich latach zyskało na popularności i niepochlebnej sławie. Tym samym można podejrzewać, że i na linii reżyser - aktor.ka nadal zdarzają się nieprzyjemne tego typu sytuacje.
                Chciałam przypomnieć, że i na naszym rodzimym podwórku głośno było o bezwzględnym zachowaniu A.Żuławskiego wobec początkującej aktorki Iwony Petry, która udział w filmie "Szamanka" rpzyplaciła zdrowiem psychicznym. Ale to również historia sprzed lat.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka