Dodaj do ulubionych

NIESTETY NIE MA ZA DUZO DOBRYCH AKTOREK

IP: *.ny325.east.verizon.net 21.12.03, 04:32
Nawet nie wiem ,czy ta lista 10 najlepszych aktorek mnie wyjdzie,bo dobrych
aktorek nie ma jak na lekarstwo.
Widze to w ten sposob,ze mezczyzni sa jednak duzo bardziej utalentowani.
Nawet jak spojrze na tenis,to gra bardzo wielu dobrych facetow i tylko kilka
dziewczyn,ktore miedzy soba wymieniaja sie tytulami.
Tak naprawde to podobala mnie sie kiedys Hepburn tylko nie wiem czy Audrey
czy Katherine,ta co byla w "On golden pond"
Poza tym to poza konkurencja jest :
1-Sigourney Weaver(Heartbreakers)
2-Jennifer Connelly(A Beautiful Mind)
3-Meg Ryan
4-Nicole Kidman
5-Sharon Stone
6-Jodie Foster
7-Leelee Sobieski(Glass House,Joy Ride)
8-Renee Zellweger(Nurse Betty)
9-Jennifer Love-Hewitt(Heartbreakers)
10-Jennifer Aniston
11-Jennifer Lopez
12-Hale Berry
13-Sandra Bullock
Obserwuj wątek
      • maksimum Re: NIESTETY NIE MA ZA DUZO DOBRYCH AKTOREK 21.12.03, 14:45
        Gość portalu: kpsting napisał(a):

        > Gdzie jest Meryl Streep?

        No wlasnie,a w czym ona ostatnio grala?

        > Wymieniasz 12 amerykanskich aktorek, tzw. gwiazd
        > Holywoodu to przydalo i by sie o niej wspomniec jako ze uznawana jest za
        > najlepsza (a moze to Jodie Foster?).

        Jodie Foster sama siebie uznaje za najlepsza aktorke i dlatego jest nie tylko
        rezyserem ale i producentem filmow w ktorych wystepuje.


        > Warto tez wspomniec Cate Blanchett, Holy Hunter

        Podobala mnie sie Holy Hunter w "Raising Arizona".

        >, i z mlodego pokolenia... Scarlett Johansson

        A moze uloz swoja liste,bo mnie sie podoba Leelee Sobieski-chyba jej nie
        widziales?
        • Gość: kpsting Re: NIESTETY NIE MA ZA DUZO DOBRYCH AKTOREK IP: *.new-york-10rh15rt.ny.dial-access.att.net 22.12.03, 00:27
          <font color=red>No wlasnie,a w czym ona ostatnio grala?</font color=red>

          Witam w roku 2003... a prawie 2004!... jak sie mieszkalo w jaskinii?
          Mozesz sobie popatrzec gdzie zagrala w ciagu ostatnich trzech lat tutaj:
          us.imdb.com/name/nm0000658/
          > A moze uloz swoja liste,bo mnie sie podoba Leelee Sobieski-chyba jej nie
          > widziales?

          Po co bede ukladac swoja liste jak moge skrytykowac czyjas? Niemniej jednak na
          mojej liscie trzy pierwsze miejsca nalezaly by do: Meryl Streep, Franki
          Potente, Jodie Foster...
          • maksimum Re: NIESTETY NIE MA ZA DUZO DOBRYCH AKTOREK 22.12.03, 03:15
            Gość portalu: kpsting napisał(a):

            > <font color=red>No wlasnie,a w czym ona ostatnio grala?</font color=red>
            > Witam w roku 2003... a prawie 2004!... jak sie mieszkalo w jaskinii?
            > Mozesz sobie popatrzec gdzie zagrala w ciagu ostatnich trzech lat tutaj:
            > us.imdb.com/name/nm0000658/

            Niestety nie ma sie czym popisac.
            Jedyny w miare znany film to "Bridges of Madison County" i The Hours" ale oba
            sa identyczne jak ona:romantyczne i niemodne.

            > > A moze uloz swoja liste,bo mnie sie podoba Leelee Sobieski-chyba jej nie
            > > widziales?
            >
            > Po co bede ukladac swoja liste jak moge skrytykowac czyjas? Niemniej jednak
            na mojej liscie trzy pierwsze miejsca nalezaly by do: Meryl Streep, Franki
            > Potente, Jodie Foster...

            Sam wiesz ze obie wielkie slawy nie maja wziecia.
            Jodie Foster sama produkuje i rezyseruje swoje filmy,a Meryl Streep w ciagu
            ostatnich 10 lat zagrala w dwoch intelektualnych bzdetach i ostatnio raczej
            glos podlada niz gra.
            Obie blondynki bez zycia i energii.
            Zobacz ,ze Sigourney Weaver jest w tym samym wieku co Meryl Streep i ile ona
            gra i z jaka energia.
            Nie ma nawet porownania,bo zaskoczyl Cie XXI wiek.
    • Gość: ble-ble Beata Rybotycka IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 21.12.03, 18:48
      w sumie ona nie jest jakas wielka aktorka ale keidy ja pierwszy raz zobaczylam
      na Scenie Kameralnej to zamarlam
      byla to tak piekna kobieta ze mozna sie bylo gapic i gapic tylko z otwartymi
      szeroko oczami
      tym razem to byl teatr dwoch aktorow bo grala tylko z Fryczem w jakiejs
      amerykanskiej sztuce, on byl As Finansjery a ona jego Szparka -Sekretarka.
      Nudne jak flaki z olejem.
      Ale pokochalismy ja wszyscy za cudowne chwile w Teatrze STU.
      Kiedys dali tam noworoczny spektakl. Wszyscy ubrani na bialo spiewali szlagiery
      noworoczne z polskimi tekstami i aranzacjami. W jednej z piosenek wystapila
      Rybotycka jako frywolna anielica ktorej nie mogl zapedzic do nudnego nieba
      Darek Gnatowski ubrany w dluga zlota szate z mieczem ognistym w reku.
      Rybotycka w kusej sukieneczce i wielkimi skrzydlami na plecach spiewala ze woli
      ziemskie uciechy i niebo jej jest straszne, bo nie ma tam takich fajnych
      chlopakow jak tutaj.
      Na koniec wszyscy skladalismy sobie zyczenia z szampanem w dloni a po scenie
      krecilo sie jakies malenstwo przebrane za Nowy Roczek.
      Spektakl skonczyl sie nad ranem i po ciemnicy szlo sie pzrez gluchy wtedy i
      zaspany Rynek.
      Fajne to byly czasy.
      Teraz Rybotycka sie wyglupia przed kamerami w Wawie ale to juz nie jest to.

              • the_reda Re: NIESTETY NIE MA ZA DUZO DOBRYCH AKTOREK 22.12.03, 10:46
                maksimum napisał:

                > the_reda napisała:
                >
                > > I Sissy Spacek?
                > > A pominięcie Meryl Streep to skandal:)
                >
                > Zadna nie ma takiego wygladu jak Sigourney Weaver i one ostatnio malo graja.

                Mówimy o aktorstwie a nie o modzie i modelkach. Wygląd nie ma żadnego znaczenia.

                Biorąc pod uwagę całą filmografię Sigourney Weaver to może się ona pochwalić
                tylko "Obcym-cała seria" i no powiedzmy ostatnio "Burza lodowa". Reszta to jakieś komedyjki.

                A Meryl Streep? Klasa sama w sobie. 13 nominacji do Oscara też o czymś świadczą.

                Sissy Spacek przez jakiś czas mało się udzielała zawodowo, ale nadrabia zaległości.
                Ostatnio można podziwiaś jej zdolności aktorskie w "Prosta historia" i "Za drzwiami
                sypialni".
                • maksimum AKTORSTWO SIGOURNEY WEAVER-THE BEST& ONLY 22.12.03, 19:59
                  the_reda napisała:

                  > maksimum napisał:
                  >
                  > > the_reda napisała:
                  > >
                  > > > I Sissy Spacek?
                  > > > A pominięcie Meryl Streep to skandal:)
                  > >
                  > > Zadna nie ma takiego wygladu jak Sigourney Weaver i one ostatnio malo graj
                  > a.
                  >
                  > Mówimy o aktorstwie a nie o modzie i modelkach.

                  Modelki nie sprawdzaja sie w filmach,bo sa pustoglowe.

                  > Wygląd nie ma żadnego znaczenia

                  PIERWSZY RAZ SLYSZE,ZE U KOBIETY WYGLAD NIE MA ZADNEGO ZNACZENIA.
                  Ale to ciekawe i zechcialabys kontynuowac ta mysl?


                  > Biorąc pod uwagę całą filmografię Sigourney Weaver to może się ona pochwalić
                  > tylko "Obcym-cała seria" i no powiedzmy ostatnio "Burza lodowa". Reszta to
                  jakieś komedyjki.

                  A ja Ci powiem,ze lubie wesole dziewczyny,choc nie moge mowic za wiekszosc
                  facetow.
                  us.imdb.com/name/nm0000244/

                  Od 1997 do 2003 zrobila 12 filmow i o popularnosci to wlasnie swiadczy.

                  > A Meryl Streep? Klasa sama w sobie. 13 nominacji do Oscara też o czymś
                  świadczą

                  Romantyczna i niemodna.Gra takie mdlawe postacie wymagajace ciaglej opieki.

                  > Sissy Spacek przez jakiś czas mało się udzielała zawodowo, ale nadrabia
                  zaległości.
                  > Ostatnio można podziwiaś jej zdolności aktorskie w "Prosta historia" i "Za
                  drzwiami sypialni".

                  NIC o tym nie slyszalem,to musi byc straszna nuda.
                  • the_reda Re: AKTORSTWO SIGOURNEY WEAVER-THE BEST& ONLY 22.12.03, 23:10
                    maksimum napisał:

                    >
                    > PIERWSZY RAZ SLYSZE,ZE U KOBIETY WYGLAD NIE MA ZADNEGO ZNACZENIA.
                    > Ale to ciekawe i zechcialabys kontynuowac ta mysl?

                    Oczywiście, że u aktorek wygląd nie ma znaczenia. Przecież na potrzeby filmu
                    wcielając się w różne postacie zmieniają się często nie do poznania. Prawdziwy
                    wygląd zewn. aktorki przestaje być ważny, bo grając w filmie i tak gra swoją
                    bohaterkę, która często chodzi w pospolitych ciuchach bez makijażu.
                    Liczą się zdolności aktorskie(oczywiście mówię tu o potencjalnie poważnych
                    produkcjach filmowych).



                    >
                    > A ja Ci powiem,ze lubie wesole dziewczyny,choc nie moge mowic za wiekszosc
                    > facetow.
                    > us.imdb.com/name/nm0000244/
                    >
                    > Od 1997 do 2003 zrobila 12 filmow i o popularnosci to wlasnie swiadczy.

                    Stare powiedzenie mówi: Ilość nie zawsze oznacza jakości.

                    >
                    > > A Meryl Streep? Klasa sama w sobie. 13 nominacji do Oscara też o czymś
                    > świadczą
                    >
                    > Romantyczna i niemodna.Gra takie mdlawe postacie wymagajace ciaglej opieki.

                    Lubi grać w dramatach i obyczajówkach. A zagrać osobę która potrzebuje pomocy
                    też nie jest łatwo.

                    >
                    > NIC o tym nie slyszalem,to musi byc straszna nuda.

                    "Prostą historię" niektórzy uważają za dośc przynudny film, być może dlatego
                    iż opowiada prostą historię. Film ma niewątpliwie swój specyficzny klimat,
                    spokojny klimat.

                    • maksimum Re: AKTORSTWO SIGOURNEY WEAVER-THE BEST& ONLY 23.12.03, 02:37
                      the_reda napisała:

                      > maksimum napisał:
                      >
                      > >
                      > > PIERWSZY RAZ SLYSZE,ZE U KOBIETY WYGLAD NIE MA ZADNEGO ZNACZENIA.
                      > > Ale to ciekawe i zechcialabys kontynuowac ta mysl?
                      >
                      > Oczywiście, że u aktorek wygląd nie ma znaczenia. Przecież na potrzeby filmu
                      > wcielając się w różne postacie zmieniają się często nie do poznania. Prawdziwy
                      > wygląd zewn. aktorki przestaje być ważny, bo grając w filmie i tak gra swoją
                      > bohaterkę, która często chodzi w pospolitych ciuchach bez makijażu.
                      > Liczą się zdolności aktorskie(oczywiście mówię tu o potencjalnie poważnych
                      > produkcjach filmowych).

                      Powalilas mnie na plecy i chyba juz sie nie podniose.
                      Juz widze,ze w "Heartbreakers" zamienilabys S.Weaver na Winone Ryder i powiedz
                      mnie ile osob poszloby ogladac ten film?
                      Gdybys wsadzila S.Weaver i Love-Hewitt do "Ocean's Eleven" i zabrala stamtad
                      Miotle,to by sie okazalo,ze bylby to film nie do pobicia.
                      Ani Miotla ani Ryder nie nadaja sie na zony ani na kochanki,daltego tez ich
                      zycie prywatne jest do dupy i ich role filmowe calkiem podobne.
                      Ilu juz facetow od Miotly ucieklo?

                      > > A ja Ci powiem,ze lubie wesole dziewczyny,choc nie moge mowic za wiekszosc
                      > > facetow.
                      > > us.imdb.com/name/nm0000244/
                      > >
                      > > Od 1997 do 2003 zrobila 12 filmow i o popularnosci to wlasnie swiadczy.
                      >
                      > Stare powiedzenie mówi: Ilość nie zawsze oznacza jakości.

                      Tak,z tym ze dotyczy to glownie jablek i garniturow,no i ilosci studentow na
                      wyzszych uczelniach.
                      Czym wiecej studentow-tym nizszy poziom.
                      Na role filmowa natomiast,trzeba sobie zapracowac talentem.

                      > > > A Meryl Streep? Klasa sama w sobie. 13 nominacji do Oscara też o czymś
                      > > świadczą

                      To bylo wtedy,kiedy spoleczenstwo bylo ckliwe i niemodne,a teraz zaskoczyl ja
                      XXI wiek.

                      > > Romantyczna i niemodna.Gra takie mdlawe postacie wymagajace ciaglej opieki
                      > .
                      > Lubi grać w dramatach i obyczajówkach. A zagrać osobę która potrzebuje pomocy
                      > też nie jest łatwo.

                      A ja myslalem,ze wszyscy ci,ktorym z ledwoscia starcza od pierwszego do
                      pierwszego maja ta role opanowana na pamiec,a i wiekszosc z nich dziedziczy ja
                      w genach i maja wyssana z mlekiem matki.
                      Dlatego zapotrzebowanie na ogladanie sobie podobnych jest bardzo duze.
                      Na tej zasadzie Winona Ryder jest popularna,a na calkiem innej zasadzie S.Weaver
                      przemawia do winnerow.

                      > > NIC o tym nie slyszalem,to musi byc straszna nuda.
                      >
                      > "Prostą historię" niektórzy uważają za dośc przynudny film, być może dlatego
                      > iż opowiada prostą historię. Film ma niewątpliwie swój specyficzny klimat,
                      > spokojny klimat.

                      Nie moge nic powiedziec,bo nie widzialem.
                      • the_reda Re: AKTORSTWO SIGOURNEY WEAVER-THE BEST& ONL 23.12.03, 11:29
                        maksimum napisał:
                        >
                        > Powalilas mnie na plecy i chyba juz sie nie podniose.
                        > Juz widze,ze w "Heartbreakers" zamienilabys S.Weaver na Winone Ryder i powiedz
                        > mnie ile osob poszloby ogladac ten film?
                        > Gdybys wsadzila S.Weaver i Love-Hewitt do "Ocean's Eleven" i zabrala stamtad
                        > Miotle,to by sie okazalo,ze bylby to film nie do pobicia.
                        > Ani Miotla ani Ryder nie nadaja sie na zony ani na kochanki,daltego tez ich
                        > zycie prywatne jest do dupy i ich role filmowe calkiem podobne.
                        > Ilu juz facetow od Miotly ucieklo?

                        Widzisz, mnie życie prywatne aktorów/aktorek nie interesuje. Jak zasiadam do filmu
                        to mam nadzieję, że ten film choć trochę zaintresuje, że zobaczę dobry film z
                        dobrą grą aktorów.
                        A aktorki które otrzymują propozycję grania tylko lub przede wszystkim dlatego
                        że są ładne, są dla mnie nic nie warte.
                        Podtrzymuję swoją teorię, że dla aktorki wygląd zewn się nie liczy, bo i tak
                        w filmie wciela się w kogoś innego.
                        Spójrz na J.Roberts. W filmie "Mary Reilly" jest tak brzydka, że nawet z trudem
                        przypomina siebie.
                        H.Swank w "Boys dont cry" zagrała b.przekonująco chłopaka, zresztą otrzymałaby
                        za tą rolę nie jednego, a przynajmniej dwa Oscary.
                        N.Kidman w "Godzinach" też nie gra super piękności.
                        Prawdziwe aktorki w filmie nie prezentuja swoich wdzięków, ale talent.


                        >
                        > > > > A Meryl Streep? Klasa sama w sobie. 13 nominacji do Oscara też o
                        > czymś
                        > > > świadczą
                        >
                        > To bylo wtedy,kiedy spoleczenstwo bylo ckliwe i niemodne,a teraz zaskoczyl ja
                        > XXI wiek.

                        Przyznaj lepiej, że nie lubisz oglądać M.Streep i będzie po sprawie. Bo inaczej
                        bedzie się spierać do śmierci o jej talent.
                        Cytując Ciebie to powiem, że 13 nominacji do Oscara nie można otrzymać po znajomości.


                        >
                        > > > Romantyczna i niemodna.Gra takie mdlawe postacie wymagajace ciaglej o
                        > pieki
                        > > .
                        > > Lubi grać w dramatach i obyczajówkach. A zagrać osobę która potrzebuje pom
                        > ocy
                        > > też nie jest łatwo.
                        >
                        > A ja myslalem,ze wszyscy ci,ktorym z ledwoscia starcza od pierwszego do
                        > pierwszego maja ta role opanowana na pamiec,a i wiekszosc z nich dziedziczy ja
                        > w genach i maja wyssana z mlekiem matki.
                        > Dlatego zapotrzebowanie na ogladanie sobie podobnych jest bardzo duze.
                        > Na tej zasadzie Winona Ryder jest popularna,a na calkiem innej zasadzie S.Weave
                        > r
                        > przemawia do winnerow.

                        Oczywiście popularnośc przyczynia się do tego iż aktorce łatwiej otrzymać rolę.
                        Ale mnie popularnośc nie przekonuje. Jeśli już oceniam aktorów/aktorki to robię
                        na podstawie konkretnych filmów, nie całościowo. Wiadomo, że każdy aktor ma w swoim
                        dorobku jakiś niewypał czy nieudaną rolę.
                        Jak już uparłeś się co do S.Weaver to powtórze co napisałam wcześciej. Lubię
                        "Obcych" czy "Lodową burzę" a pozostałych nie. Podobnie jest z W.Ryder czy z inną
                        aktorką.
                        To czy W.Ryder jest popularna, czy kradła, to mi łagodnie rzecz ujmując wisi.
                        Ważne aby grała dobrze i w dobrych filmach.
                        • maksimum Re: AKTORSTWO SIGOURNEY WEAVER-THE BEST& ON 23.12.03, 21:54
                          the_reda napisała:

                          > maksimum napisał:
                          > >
                          > > Powalilas mnie na plecy i chyba juz sie nie podniose.
                          > > Juz widze,ze w "Heartbreakers" zamienilabys S.Weaver na Winone Ryder i pow
                          > iedz
                          > > mnie ile osob poszloby ogladac ten film?
                          > > Gdybys wsadzila S.Weaver i Love-Hewitt do "Ocean's Eleven" i zabrala stamt
                          > ad
                          > > Miotle,to by sie okazalo,ze bylby to film nie do pobicia.
                          > > Ani Miotla ani Ryder nie nadaja sie na zony ani na kochanki,daltego tez ic
                          > h
                          > > zycie prywatne jest do dupy i ich role filmowe calkiem podobne.
                          > > Ilu juz facetow od Miotly ucieklo?
                          >
                          > Widzisz, mnie życie prywatne aktorów/aktorek nie interesuje. Jak zasiadam do
                          fi
                          > lmu
                          > to mam nadzieję, że ten film choć trochę zaintresuje, że zobaczę dobry film z
                          > dobrą grą aktorów.
                          > A aktorki które otrzymują propozycję grania tylko lub przede wszystkim dlatego
                          > że są ładne, są dla mnie nic nie warte.
                          > Podtrzymuję swoją teorię, że dla aktorki wygląd zewn się nie liczy, bo i tak
                          > w filmie wciela się w kogoś innego.
                          > Spójrz na J.Roberts. W filmie "Mary Reilly" jest tak brzydka, że nawet z
                          trudem przypomina siebie.
                          > H.Swank w "Boys dont cry" zagrała b.przekonująco chłopaka, zresztą otrzymałaby
                          > za tą rolę nie jednego, a przynajmniej dwa Oscary.
                          > N.Kidman w "Godzinach" też nie gra super piękności.
                          > Prawdziwe aktorki w filmie nie prezentuja swoich wdzięków, ale talent.

                          Sprawa widze komplikuje sie nie na zarty.
                          A ja to widze tak.
                          Uroda jest odbiciem duszy,takim oknem duszy na swiat.
                          Kazda rola wymaga jakichs tam cech charakteru i za bardzo oszukiwac sie nie
                          da,bo co bys nie robila to Ryder nie zamienisz z Weaver w "Heartbreakers".
                          Czyli kazdyma charakter i urode pasujaca do jakichs tam historii i filmow.
                          Popatrz na najpopularniejszych aktorow i aktorki na swiecie i bardzo malo z
                          nich ma normalne studia ukonczone,co by wskazywalo na to,ze popularnosc nie
                          wiaze sie w zaden sposob z jakoscia.
                          Demi Moore nawet hi-schoolu nie ma,a Nicolas Cage skonczyl wprawdzie hi-school
                          ale to by bylo na tyle.
                          Popularnoscia aktorow mozna manipulowac,bo kazdy wie,ze mozna zrobic bardzo
                          dobry film bez popularnych aktorow jak np "Pearl Harbor" albo tylko z jednym
                          popularnym aktorem jak "Life as a House".
                          Mozna tez zrobic calkiem przecietny film "Ocean's Eleven" z cala kupa bardzo
                          znanych aktorow.
                          Na ile byli znani aktorzy "Harry Potter" ?
                          Wniosek z tego bylby taki,ze to film czyli aktora popularnego a nie odwrotnie.
                          Jesli mozna z takich wyrzutkow spolecznych ktorzy cpaja,nie koncza szkoly
                          sredniej i kradna zrobic znanych na calym swiecie aktorow,to wcale nie znaczy
                          ze trzeba tych aktorow lubic,bo poza planem filmowym oni(e) moga nie miec nic
                          do przekazania publicznosci.

                          > > > > > A Meryl Streep? Klasa sama w sobie. 13 nominacji do Oscara
                          > też o czymś świadczą
                          > >
                          > > To bylo wtedy,kiedy spoleczenstwo bylo ckliwe i niemodne,a teraz zaskoczyl
                          > ja XXI wiek.
                          >
                          > Przyznaj lepiej, że nie lubisz oglądać M.Streep i będzie po sprawie. Bo
                          inaczej bedzie się spierać do śmierci o jej talent.
                          > Cytując Ciebie to powiem, że 13 nominacji do Oscara nie można otrzymać po
                          znajomości.

                          Nie mowie o braku talentu,ale o uplywie czasu.
                          Streep ma tyle lat co Weaver i S.W. daje sobie bardzo dobrze rade a M.Streep
                          nie bardzo.

                          > > > > Romantyczna i niemodna.Gra takie mdlawe postacie wymagajace ciag
                          > lej opieki
                          > > > .
                          > > > Lubi grać w dramatach i obyczajówkach. A zagrać osobę która potrzebuj
                          > e pomocy też nie jest łatwo.
                          > >
                          > > A ja myslalem,ze wszyscy ci,ktorym z ledwoscia starcza od pierwszego do
                          > > pierwszego maja ta role opanowana na pamiec,a i wiekszosc z nich dziedzicz
                          > y ja w genach i maja wyssana z mlekiem matki.
                          > > Dlatego zapotrzebowanie na ogladanie sobie podobnych jest bardzo duze.
                          > > Na tej zasadzie Winona Ryder jest popularna,a na calkiem innej zasadzie S.
                          > Weaver przemawia do winnerow.
                          >
                          > Oczywiście popularnośc przyczynia się do tego iż aktorce łatwiej otrzymać
                          rolę.
                          > Ale mnie popularnośc nie przekonuje. Jeśli już oceniam aktorów/aktorki to
                          robię
                          > na podstawie konkretnych filmów, nie całościowo. Wiadomo, że każdy aktor ma w
                          swoim dorobku jakiś niewypał czy nieudaną rolę.
                          > Jak już uparłeś się co do S.Weaver to powtórze co napisałam wcześciej. Lubię
                          > "Obcych" czy "Lodową burzę" a pozostałych nie. Podobnie jest z W.Ryder czy z
                          inną aktorką.
                          > To czy W.Ryder jest popularna, czy kradła, to mi łagodnie rzecz ujmując wisi.
                          > Ważne aby grała dobrze i w dobrych filmach.

                          A gdyby byla Twoja siostra czy corka,to tez by Ci wisialo ze kradnie i cpa?
                          Ach,niezle mnie sie z Toba kloci!
                          • the_reda Re: AKTORSTWO SIGOURNEY WEAVER-THE BEST& O 24.12.03, 13:45
                            maksimum napisał:

                            > Sprawa widze komplikuje sie nie na zarty.
                            > A ja to widze tak.
                            > Uroda jest odbiciem duszy,takim oknem duszy na swiat.
                            > Kazda rola wymaga jakichs tam cech charakteru i za bardzo oszukiwac sie nie
                            > da,bo co bys nie robila to Ryder nie zamienisz z Weaver w "Heartbreakers".
                            > Czyli kazdyma charakter i urode pasujaca do jakichs tam historii i filmow.
                            > Popatrz na najpopularniejszych aktorow i aktorki na swiecie i bardzo malo z
                            > nich ma normalne studia ukonczone,co by wskazywalo na to,ze popularnosc nie
                            > wiaze sie w zaden sposob z jakoscia.
                            > Demi Moore nawet hi-schoolu nie ma,a Nicolas Cage skonczyl wprawdzie hi-school
                            > ale to by bylo na tyle.
                            > Popularnoscia aktorow mozna manipulowac,bo kazdy wie,ze mozna zrobic bardzo
                            > dobry film bez popularnych aktorow jak np "Pearl Harbor" albo tylko z jednym
                            > popularnym aktorem jak "Life as a House".
                            > Mozna tez zrobic calkiem przecietny film "Ocean's Eleven" z cala kupa bardzo
                            > znanych aktorow.
                            > Na ile byli znani aktorzy "Harry Potter" ?
                            > Wniosek z tego bylby taki,ze to film czyli aktora popularnego a nie odwrotnie.
                            > Jesli mozna z takich wyrzutkow spolecznych ktorzy cpaja,nie koncza szkoly
                            > sredniej i kradna zrobic znanych na calym swiecie aktorow,to wcale nie znaczy
                            > ze trzeba tych aktorow lubic,bo poza planem filmowym oni(e) moga nie miec nic
                            > do przekazania publicznosci.

                            No widzę,że pomału dochodzimy do sedna sprawy.
                            Nie widzę sensu aby łaczyś zycie prywatne z życiem zawodowym aktorów. Prawdziwy
                            aktor nigdy na plan nie przynosi swoich spraw osobistych tylko gra swoją rolę.
                            Oczywiście to film robi aktora popularnego nigdy odwrotnie. Ewentualnie popularność
                            może przyciągnąc widza do kina ale nigdy nie powinien być czynnikiem decydującym
                            o jakośc gry danego aktora.


                            > > > > > > A Meryl Streep? Klasa sama w sobie. 13 nominacji do Os
                            > cara
                            > > też o czymś świadczą
                            > > >
                            > > > To bylo wtedy,kiedy spoleczenstwo bylo ckliwe i niemodne,a teraz zask
                            > oczyl
                            > > ja XXI wiek.
                            > >
                            > > Przyznaj lepiej, że nie lubisz oglądać M.Streep i będzie po sprawie. Bo
                            > inaczej bedzie się spierać do śmierci o jej talent.
                            > > Cytując Ciebie to powiem, że 13 nominacji do Oscara nie można otrzymać po
                            > znajomości.
                            >
                            > Nie mowie o braku talentu,ale o uplywie czasu.
                            > Streep ma tyle lat co Weaver i S.W. daje sobie bardzo dobrze rade a M.Streep
                            > nie bardzo.

                            Oj widzę że będziemy się kłócic dalej.
                            >
                            > > > > > Romantyczna i niemodna.Gra takie mdlawe postacie wymagajace
                            > ciag
                            > > lej opieki
                            > > > > .
                            > > > > Lubi grać w dramatach i obyczajówkach. A zagrać osobę która potr
                            > zebuj
                            > > e pomocy też nie jest łatwo.
                            > > >
                            > > > A ja myslalem,ze wszyscy ci,ktorym z ledwoscia starcza od pierwszego
                            > do
                            > > > pierwszego maja ta role opanowana na pamiec,a i wiekszosc z nich dzie
                            > dzicz
                            > > y ja w genach i maja wyssana z mlekiem matki.
                            > > > Dlatego zapotrzebowanie na ogladanie sobie podobnych jest bardzo duze
                            > .
                            > > > Na tej zasadzie Winona Ryder jest popularna,a na calkiem innej zasadz
                            > ie S.
                            > > Weaver przemawia do winnerow.
                            > >
                            > > Oczywiście popularnośc przyczynia się do tego iż aktorce łatwiej otrzymać
                            > rolę.
                            > > Ale mnie popularnośc nie przekonuje. Jeśli już oceniam aktorów/aktorki to
                            > robię
                            > > na podstawie konkretnych filmów, nie całościowo. Wiadomo, że każdy aktor m
                            > a w
                            > swoim dorobku jakiś niewypał czy nieudaną rolę.
                            > > Jak już uparłeś się co do S.Weaver to powtórze co napisałam wcześciej. Lub
                            > ię
                            > > "Obcych" czy "Lodową burzę" a pozostałych nie. Podobnie jest z W.Ryder czy
                            > z
                            > inną aktorką.
                            > > To czy W.Ryder jest popularna, czy kradła, to mi łagodnie rzecz ujmując wi
                            > si.
                            > > Ważne aby grała dobrze i w dobrych filmach.
                            >
                            > A gdyby byla Twoja siostra czy corka,to tez by Ci wisialo ze kradnie i cpa?

                            ALE TO CO INNEGO!!!!!!
                            Stwierdzam tylko, że życie prywatne aktorów mnie nie interesuje.Ważne jest dla mnie aby
                            w filmie w którym gra, grała dobrze.Chodzi o profesjonalizm w pracy. A to co
                            robi poza planem to już inna sprawa. Jej sprawa co zrobi ze swoim życiem.


                            > Ach,niezle mnie sie z Toba kloci!

                            Z wzajemnością:)
      • maksimum Re: NIESTETY NIE MA ZA DUZO DOBRYCH AKTOREK 22.12.03, 00:16
        Gość portalu: Mix Kolanko napisał(a):

        > no wlasnie o tym mowie: ja wyroslam z kina w wieku 14-15 lat i dlatego
        pamietam
        >
        > tylko stare pudla
        >
        > no dobra ale nazwisko Hepburn nie nalezy raczej do wspolzcesnych czasow i o
        ile wiem obie te antyczne kukly juz od dawna nie zyja

        Katharine Hepburn dostala 4 z kolei Oscara za "On Golden Pond" gdzies w latach
        1980tych czyli wtedy kiedy jeszcze chodzilas do kina.Powinnas ja pomietac.
        • the_reda Re: Jenifer Lopez i gwiazdeczki popu 22.12.03, 10:52
          Wymieniasz Jenifer Lopez jako jedną z lepszych aktorek? Chyba to lekka
          przesada. Przecież widać na ekranie jak jeszcze nienaturalnie gra. Może się
          kiedyś wyrobi, ale jak narazie to lepiej niech się skupi na śpiewaniu.

          Tylko mi nie mów, że Britnej i Madonnę też umieścisz w tym zestawieniu.
          • maksimum Re: Jenifer Lopez i gwiazdeczki popu 22.12.03, 17:48
            the_reda napisała:

            > Wymieniasz Jenifer Lopez jako jedną z lepszych aktorek? Chyba to lekka
            > przesada. Przecież widać na ekranie jak jeszcze nienaturalnie gra. Może się
            > kiedyś wyrobi, ale jak narazie to lepiej niech się skupi na śpiewaniu.

            Jak ja ja spotkalem,to nagle zaczela sobie szminka usta poprawiac.Niezle przede
            mna zagrala.

            > Tylko mi nie mów, że Britnej i Madonnę też umieścisz w tym zestawieniu.

            Madonna jest sztywna i bez wyrazu,a Britney to kto wie.
            • the_reda Re: Jenifer Lopez i gwiazdeczki popu 22.12.03, 23:12
              maksimum napisał:


              >
              > Jak ja ja spotkalem,to nagle zaczela sobie szminka usta poprawiac.Niezle przede
              >
              > mna zagrala.

              To już wiadomo czemu umieściłeś ją w gronie najlepszych aktorek.


              >
              > > Tylko mi nie mów, że Britnej i Madonnę też umieścisz w tym zestawieniu.
              >
              > Madonna jest sztywna i bez wyrazu,

              Święta racja.


              >a Britney to kto wie.

              To taki żart jak rozumiem?
              • maksimum Re: Jenifer Lopez i gwiazdeczki popu.SEAN PENN 23.12.03, 02:51
                the_reda napisała:

                > maksimum napisał:
                >
                > > Jak ja ja spotkalem,to nagle zaczela sobie szminka usta poprawiac.Niezle p
                > rzede mna zagrala.
                >
                > To już wiadomo czemu umieściłeś ją w gronie najlepszych aktorek.

                Ja szczerze mowiac nie widze wsrod najlepszych aktorek za duzego tloku.

                > > > Tylko mi nie mów, że Britnej i Madonnę też umieścisz w tym zestawieniu.
                > >
                > > Madonna jest sztywna i bez wyrazu,
                >
                > Święta racja.
                >
                >
                > >a Britney to kto wie.
                >
                > To taki żart jak rozumiem?

                Nagrala jakis kicz rok temu i nawet go nie ogladalem.
                Nie wiem dlaczego probuja z niej zrobic aktorke,jak z niej jest taki sam
                airhead jak z Christiny Applegate,z tym ze Applegate duzo lepiej wyglada.
                Applegate dobrze zaczela z"Married with Children" gdzie grala glupia blondyne
                bo nawet jak sie cos nie uda,to i tak wszyscy wiedza,ze od niej za duzo wymagac
                nie mozna.
                Calkiem co innego jest z Britney,ktora jest u szczytu slawy i wymagania sa
                ogromne i ona po prostu glupiej gesi nie moze grac,choc wiadomo,ze w takiej
                roli by dobrze wypadla.
                To tak jakbys Sean'a Penn zaczela uczyc spiewac i miala duze oczekiwania.
                  • maksimum Re: Jenifer Lopez 23.12.03, 05:28
                    Gość portalu: ble-ble napisał(a):

                    > ma tyle kasy ze moze bez trudu miec oryginal Russella Crow a nie jego marna
                    (w
                    > pzreliczeniu na dolary) kopie
                    > wiec po co mialaby szminkowac sie do Maksimusa?
                    > zreszta kobieta jej klasy nie szminkuje sie publicznie

                    Ja jestem przekonany,ze Ty jako tako wiesz co wypada a co nie wypada w Krakowie
                    bo twoja opinia na temat ochroniarzy w Stanach byla w 100% bledna.
                    Wiekszosc aktorow chodzi po NYC bez ochroniarzy.
                    Tu nie jesttaka dzungla jak w Polsce.
                • the_reda Re: Jenifer Lopez i gwiazdeczki popu.SEAN PENN 23.12.03, 11:38
                  maksimum napisał:


                  > Ja szczerze mowiac nie widze wsrod najlepszych aktorek za duzego tloku.

                  Ja również. Niestety. Takich najlepszych można na palcach policzyć i tak by
                  pare zostało wolnych.


                  >
                  > > > > Tylko mi nie mów, że Britnej i Madonnę też umieścisz w tym zesta
                  > wieniu.
                  > > >
                  > > > Madonna jest sztywna i bez wyrazu,
                  > >
                  > > Święta racja.
                  > >
                  > >
                  > > >a Britney to kto wie.
                  > >
                  > > To taki żart jak rozumiem?
                  >
                  > Nagrala jakis kicz rok temu i nawet go nie ogladalem.

                  Hehe to nie oglądaj. Bo na ten film nie ma co patrzeć.


                  > Nie wiem dlaczego probuja z niej zrobic aktorke,jak z niej jest taki sam
                  > airhead jak z Christiny Applegate,z tym ze Applegate duzo lepiej wyglada.
                  > Applegate dobrze zaczela z"Married with Children" gdzie grala glupia blondyne
                  > bo nawet jak sie cos nie uda,to i tak wszyscy wiedza,ze od niej za duzo wymagac
                  >
                  > nie mozna.
                  > Calkiem co innego jest z Britney,ktora jest u szczytu slawy i wymagania sa
                  > ogromne i ona po prostu glupiej gesi nie moze grac,choc wiadomo,ze w takiej
                  > roli by dobrze wypadla.
                  > To tak jakbys Sean'a Penn zaczela uczyc spiewac i miala duze oczekiwania.

                  Już prędzej nauczą śpiewać S.Penna(grać już umie- w "słodkim draniu zaprezentował
                  swoje umiejętności) niż Britney zagra dobrze w jakimś filmie.
                    • the_reda Re: Jenifer Lopez i gwiazdeczki popu.SEAN PENN 23.12.03, 19:37
                      Gość portalu: marcee napisał(a):

                      > ale dlaczego zakladasz od razu ze Britney jest glupsza od ciebie?
                      > bo nie spiewa w Tosce?


                      Droga Marcee - powiedz mi na jakiej podstawie wysunęłaś taki wniosek?

                      Ja w przeciwieństwie do Ciebie nie oceniam poziomu inteligencji u Britney,
                      a jedynie jej zdolności aktorskie. A przyznasz, że to znaczna różnica.
                      A że jej zdolności aktorskie są bliskie zeru (co widziałam na własne oczy)czyni
                      ją marną aktorką.
                      To czy śpiewa w Tosce czy gdziekolwiek indziej nie ma znaczenia w filmie. Ot, co
                        • the_reda Re: Jenifer Lopez i gwiazdeczki popu.SEAN PENN 24.12.03, 13:20
                          Gość portalu: ble-ble napisał(a):

                          > Sluchaj no Kolezanko

                          Słucham, słucham...

                          > ja nie jestem dla ciebie jakas dorga marcee

                          Nie jakaś tylko droga. Zwrot miał być w założeniu kulturalny.

                          > odpowiem moze prosto jak olowek na twoje pytanie:
                          > nie wyszedl jej jakis glupi film a to nic nie znaczy

                          Znaczy znaczy.. Bo udowodnił że z Britnej marna aktorka jest.

                          >bo ona jest tylko
                          > produktem dla ktorego wymyslono taki a nie inny imidz

                          Imidz nie ma nic wspólnego z aktorstwem. Albo się umie grać albo nie, a imidz
                          to ewentualnie może przyciągnąc ludzi do kina.
                    • maksimum RJenifer Lopez i gwiazdeczki popu.SEAN PENN-BRITNE 24.12.03, 02:13
                      Gość portalu: marcee napisał(a):

                      > ale dlaczego zakladasz od razu ze Britney jest glupsza od ciebie?
                      > bo nie spiewa w Tosce?

                      Sam fakt,ze zagrala w filmie w ktorym byla beznadziejna i film byl beznadziejny
                      nie wystawia jej dobrego swiadectwa.
                      Poza tym porownaj umiejetnosc wypowiadania sie,ona jest prosta jak olowek.
                      Ma talent do spiewania,naklada na siebie mase makijazu no i najmodniejsze ciuchy
                      zeby jako tako przyciagnac oko widza.
                      Justin Timberlane,czy jak mu tam,jest do dupy nie podobny i sie na nia wypial.
                      Ona po prostu nie ma rowno pod sufitem i to wszystko.
                  • maksimum Re: Jenifer Lopez i gwiazdeczki popu.SEAN PENN 24.12.03, 02:06
                    the_reda napisała:

                    > maksimum napisał:
                    >
                    > > Ja szczerze mowiac nie widze wsrod najlepszych aktorek za duzego tloku.
                    >
                    > Ja również. Niestety. Takich najlepszych można na palcach policzyć i tak by
                    > pare zostało wolnych.

                    I to bez zdejmowania skarpetek.

                    > > > > > Tylko mi nie mów, że Britnej i Madonnę też umieścisz w tym
                    > zestawieniu.
                    > > > >
                    > > > > Madonna jest sztywna i bez wyrazu,
                    > > >
                    > > > Święta racja.
                    > > >
                    > > > >a Britney to kto wie.
                    > > >
                    > > > To taki żart jak rozumiem?
                    > >
                    > > Nagrala jakis kicz rok temu i nawet go nie ogladalem.
                    >
                    > Hehe to nie oglądaj. Bo na ten film nie ma co patrzeć.

                    Tak wlasnie slyszalem,ze to szkoda czasu.

                    > > Nie wiem dlaczego probuja z niej zrobic aktorke,jak z niej jest taki sam
                    > > airhead jak z Christiny Applegate,z tym ze Applegate duzo lepiej wyglada.
                    > > Applegate dobrze zaczela z"Married with Children" gdzie grala glupia blond
                    > yne
                    > > bo nawet jak sie cos nie uda,to i tak wszyscy wiedza,ze od niej za duzo wy
                    > magac nie mozna.
                    > > Calkiem co innego jest z Britney,ktora jest u szczytu slawy i wymagania sa
                    > > ogromne i ona po prostu glupiej gesi nie moze grac,choc wiadomo,ze w takiej
                    > > roli by dobrze wypadla.
                    > > To tak jakbys Sean'a Penn zaczela uczyc spiewac i miala duze oczekiwania.
                    >
                    > Już prędzej nauczą śpiewać S.Penna(grać już umie- w "słodkim draniu
                    zaprezentował swoje umiejętności) niż Britney zagra dobrze w jakimś filmie.

                    Chyba sie z Toba zgodze po raz pierwszy.
        • Gość: ble-ble nad zlotym stawem???? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.12.03, 14:53
          i cos mi swita bo ja widzialam w dwoch filmach kiedy juz byla dosyc wiekowa i
          trzesla jej sie mocno glowa
          pamiatam doskonale ze miala twarzowo i elegancka fruzyre z kokiem z tylu glowy
          i miala krecone wlosy
          no wiec pamietam dwa filmy
          jeden kiedy grala razem z antyczna Bette (Betty ?) Davis pielegnujac ogrod
          a w drugim grala role w takim filmie cos jakby o przezytym wspolnie zyciu z
          mezem i zdaje sie ze odwiedzila ich corka i syn, z tym ze cos z tym synem bylo
          nie bylo jej stary nie mogl znalezc jezyka
          to bylo wieki temu i moglo mnie sie juz zatrzec w pamieci
          ja nie sciemniam nigdy i kiedy mialam 14-15 lat chodzilam do kina
          z tym ze ten z antyczna Davis bardziej mnie sie podobal jednak

          zdaje sie ze hepburn miala meza aktora, ktory mial powazny problem alkoholowy i
          na tle gwiazd hollywoodu wiodla unormowane zycie bez skandali, no bo wszyscy
          wiedzieli ze jej stary zapija i to zadna sensacja byla
                • maksimum Re: nad zlotym stawem???? 22.12.03, 17:54
                  maniaczytania napisała:

                  > oni zyli w takim troche dziwnym zwiazku, bo on sie nie chcial rozwiesc, a
                  jego zona sie na to zgadzala

                  I trzeba przyznac,ze stworzyli uklad do nasladowania.
                  Nie to co te polskie pazerne baby,niewiele soba reprezentuja a chcialyby faceta
                  tylko dla siebie i z domu go jeszcze nie wypuszczac.
                  • maksimum "ON GOLDEN POND" Z KATHARINE HEPBURN 22.12.03, 20:02
                    Gość portalu: ble-ble napisał(a):

                    > jak wiesz Maniak dla niektorych facetow jedna babka to za malo
                    > i sa tez tacy faceci ktorzy potrafia sobie zorganizowac cos jakby bigamie

                    I to jest wlasnie najzdrowszy uklad dla obu stron.

                    > skoro to nie pzreszkadzalo hepburn to jej sprawa, ona w kazdym razie mowila o
                    > nim z wielkim uczuciem, wygladalo to wiarygodnie w koncu najwybitniejsza
                    > aktorka jak twierdzi Maks

                    CZTERECH OSCAROW PO ZNAJOMOSCI NIE MOZNA DOSTAC!
                    • maksimum Re: "ON GOLDEN POND" Z KATHARINE HEPBURN 22.12.03, 20:13
                      maksimum napisał:

                      > Gość portalu: ble-ble napisał(a):
                      >
                      > > jak wiesz Maniak dla niektorych facetow jedna babka to za malo
                      > > i sa tez tacy faceci ktorzy potrafia sobie zorganizowac cos jakby bigamie
                      >
                      > I to jest wlasnie najzdrowszy uklad dla obu stron.
                      >
                      > > skoro to nie pzreszkadzalo hepburn to jej sprawa, ona w kazdym razie mowil
                      > a o
                      > > nim z wielkim uczuciem, wygladalo to wiarygodnie w koncu najwybitniejsza
                      > > aktorka jak twierdzi Maks
                      >
                      > CZTERECH OSCAROW PO ZNAJOMOSCI NIE MOZNA DOSTAC!

                      --------------------------------------------------------------------------------
                      us.imdb.com/name/nm0000031/
                      K.Hepburn w wieku 86 lat tuz przed swoja smiercia zagrala w 3 filmach.
                      Chyba kazdy by chcial byc tak popularny.

                        • maksimum Re: KATHARINE HEPBURN 23.12.03, 05:34
                          Gość portalu: ble-ble napisał(a):

                          > no ale ty widziales raptem TYLKO jeden film z nia i to nawet poczatkowo nie
                          > bardzo jarzyles czy to przypadkiem Audrey nie byla taka popularna

                          One obie byly popularne ale mnie podobala sie Katharine i tego bylem w 100%
                          pewien,ale jak zobaczylem ,ze w
                          <filmweb.pl> umieszczona jest Audrey i to w drugiej setce,a na pierwszym miejscu
                          ten niewydarzeniec J.Stuhr,to od razu wiedzialem,ze ci ogladacze filmow w Polsce
                          maja mocno skrzywiony widok na swiat.

                          > a pozostale 3 jej role nagrodzone Oskarem widziales ???

                          Za mlody jestem,zeby je pamietac.
            • maksimum Re: Winona Ryder !!!!!! SEAN & CHRIS PENN 23.12.03, 05:38
              Gość portalu: ble-ble napisał(a):

              > a ja ja widzialam tylko w takim melodramacie razem z Michele Pfeifer i byla
              tam znakomita

              Ja sie dosc dobrze oglada,ale to nie jest osoba z ktora bym chcial spedzic
              wakacje.
              Tak samo nie wpuscilbym do domu Sean'a Penn,choc jego brat Christopher jest
              calkiem przyjemny.Ten z Corky Romano.
                • maksimum Re: Winona Ryder !!!!!! SEAN & CHRIS PENN 24.12.03, 01:37
                  Gość portalu: hble-ble napisał(a):

                  > A z kim spedziles ostatnie wakacje? O kurde! Z bratkiem-kwiatkiem w internecie

                  Z dziecmi w Milford Pa. w lesie i na basenie.
                  Poza tym gralismy duzooooo w tenisa,koszykowke,ping-ponga.
                  Codziennie bilard i jazda na rowerze.
                  Sarenek nawet nie liczylismy bo bylo ich tak duzo,ani zlowionych ryb w jeziorze.
                  Orly nawet mam na zdjeciach i poza tym mnostwo innych atrakcji.
                  • Gość: ble-ble weekendy Maksimuma w Millford IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.12.03, 11:05
                    no wlasnie caly czas podejzrewalam ze masz te orly na zdjeciach i ja ci powiem
                    szczerze (jak zawsze) ze wolalabym je ogladac zamiast tych ktore widzialam
                    ale swoja droga to zadne wakacje, tylko weekendy , bo przez cale lato dzien w
                    dzien nawijales na poscie Katarynowym
                    wolne weekendy to nie wakacje
                    ale nie o to chodzi bo pracowac ktos musi na rachunki tylko pisz jak na umysl
                    scisly pzrystalo

                    ps. twoje "recenzje" na Gospodarce sa TRAGICZNIE NIEUDOLNE i jak wroce z Wrocka
                    po 10 stycznia to napisze ci tam Moj Boski antyrecenzje twoich wypocin
                    pani reda na pewno sie nie smiala z tego jak miesien utkwil jakiejs lasce w
                    gardzieli, a juz na pewno Baske to tez nie smieszylo
                    nie kazda kobieta jest jak ja, zabawna i wesola, a sam wiesz ze polskie damy na
                    widok draga raczej uciekaja, no chyba ze ukradkiem moga se pomacac (sam
                    doswiadczyles polskiej moralnosci na Kraju i wiesz jak dulszczyzna smakuje a
                    pakujesz sie dalej w to samo tym razem tutaj)

                    a zreszta tutaj otwozre watek pt. Remcemzjem Maksimuma czyli memlanie po
                    amerykansku

                    i pamietaj ze baba jak nie lubi innych ladnych bab to musi byc podejrzane
                    ot co! ze zacytuje Pania Reda

                • maksimum Re: Winona Ryder !!!!!! SEAN & CHRIS PENN 24.12.03, 01:51
                  Gość portalu: Paxon napisał(a):

                  > Winona Ryder jest zdecydownie najlepsza, po prostu "kupuje" postacie, ktore
                  ona kreuje. Inna sprawa, ze ostatnimi czasy dobór ról mogłby byc lepszy...
                  > Co do uwag na temat osobowości, to dajmy spokoj - to zaden argument - to tak
                  > jakby sadzic o osobie na podstawie rol jakie gra...

                  Nie wyobrazasz sobie chyba W.Ryder grajacej wysoka ponentna brunetke,jak to
                  zrobila S.Weaver w "Heartbreakers".
                  Wyglad albo sie ma,albo sie go nie ma i gra sie takie role do jakich ma sie
                  wyglad.
                  Czy to moja wina,ze ja nie przepadam za malymi kanciastymi?
                  Zalozmy ze Ty jestes menadzerem w banku,a jakis tam facet jest ochroniarzem.
                  Ty moglbys byc ochroniarzem,ale czy on moglby byc menadzerem?
                  Do kazdej roli trzeba miec kwalifikacje,zeby byc wiarygodnym,inaczej z filmu
                  wychodzi knot.
                  Tak jak Miotla zagrala glowna role kobieca w "Ocean's Eleven" o ktora sie bija
                  dwaj niezwykle utalentowani i wplywowi faceci,no i efektem tego z dobrego filmu
                  Miotla zrobila knota.
                  O Julie Roberts NIKT sie nie bije w zyciu prywatnym i NIKT nie uwierzy ,ze
                  ktokolwiek bedzie sie o nia bil w jakims tam filmie.
                  "Heartbreakers" byl filmem wiarygodnym,bo dobor rol byl wlasciwy.
                  Gdybys tam wsadzil Ryder i J.Roberts to bylby kicz.

                  > Wspolne wakacje ? Biore w ciemno!
                  • Gość: MACIEJ "CAREER OPPORTUNITIES"1991 JENNIFER CONNELLY IP: *.ny325.east.verizon.net 24.12.03, 05:09
                    Wlasnie krotko po obejrzeniu tego filmu,Janek F. z NJ mowi do mnie:Mam cos do
                    zalatwienia na Brooklynie,idz tam,zalatw za mnie a ja ci nawet zaplace".
                    Bo to bylo dosc dlugie zawracanie doopy,a chodzic mnie sie tam w ogole nie
                    chcialo.
                    Wchodze tam i patrze,Jennifer Connelly.
                    Patrze sie na nia jak osiol i oblizuje,a wtedy jeszcze bylem bezdzietny i ona
                    tez sie patrzy i jakby czekala na moj pierwszy ruch.
                    Ale nie popisalem sie za bardzo,slina mnie pociekla po brodzie i na tym sie
                    skonczylo.
                    Wszystkiego sie spodziewalem po oblizywaniu sie do niej jak grala w "Career
                    Opportunities" ale nie tego ze bede sie oblizywal stojac pare metrow od niej.
                    Ona jest rzeczywiscie z Brooklynu i drugi raz juz jej nie spotkalem.
                    Az tu ogladam"A Baeutiful Mind" i patrze,ona nie ona?
                  • the_reda Re: Winona Ryder !!!!!! SEAN & CHRIS PENN 24.12.03, 21:05
                    maksimum napisał:


                    > Nie wyobrazasz sobie chyba W.Ryder grajacej wysoka ponentna brunetke,jak to
                    > zrobila S.Weaver w "Heartbreakers".

                    Ale się uwziołeś na tą W.Ryder i jej zastępstwo za S.Weaver.


                    > Wyglad albo sie ma,albo sie go nie ma i gra sie takie role do jakich ma sie
                    > wyglad.

                    I znów się nie zgodzę. Gra się takie role do jakich ma się przedyspozycje aktorskie. Po to są charekteryzatorzy na planie aby z brzydkiego kaczątka zrobić
                    pięknośc, a czasem z piękności brzydala, jeśli wymaga tego rola.



                    > Czy to moja wina,ze ja nie przepadam za malymi kanciastymi?

                    A napisałeś że lubisz Meg Ryan a ona podobnie zresztą jak Judie Foster nie jest
                    wielkich rozmiarów.


                    > Zalozmy ze Ty jestes menadzerem w banku,a jakis tam facet jest ochroniarzem.
                    > Ty moglbys byc ochroniarzem,ale czy on moglby byc menadzerem?
                    > Do kazdej roli trzeba miec kwalifikacje,zeby byc wiarygodnym,inaczej z filmu
                    > wychodzi knot.

                    Właśnie, kwalifikacje. Z tym, że prawdziwy dobry aktor potrafi zagrać wszelkie
                    role poczynając od komedii, sensacji czy dramatu. Aktor jak kameleon musi się
                    dostosowac do danej roli. Zaszufladkowanie jest chyba jedną z gorszych rzeczy
                    które mogą spotkać aktora.
                    I to nie ma nic wspólnego z urodą. Bo na potrzeby komedii aktorka może być piękna
                    i pociągająca a w dramacie przeistoczyć się w zwykłą kurę domową chodzącą po domu
                    w podomce bez makijażu i wyglądać jeszcze gorzej niż w rzeczywistości.
                    A zresztą uroda czy jak np. jedzenie jest pojęciem względnym. Każdy lubi
                    co innego.


                    > Tak jak Miotla zagrala glowna role kobieca w "Ocean's Eleven" o ktora sie bija
                    > dwaj niezwykle utalentowani i wplywowi faceci,no i efektem tego z dobrego filmu
                    >
                    > Miotla zrobila knota.
                    > O Julie Roberts NIKT sie nie bije w zyciu prywatnym i NIKT nie uwierzy ,ze
                    > ktokolwiek bedzie sie o nia bil w jakims tam filmie.

                    To mnie zawsze zastanawiało, dlaczego ludzie utożsamiają aktora z granymi przez
                    niego bohaterami czy też odwrotnie. Przecież te dwie rzeczy nie mają nic wspólnego.

                    "Oceans eleven" dlatego jest klapą gdyż jest filmem nudnym, poza ostatnią sceną
                    tam się nic nie dzieje. A nie dlatego iż nikt nie uwierzył, że za J.Roberts nikt
                    się nie będzie bił w realu. Dużo ludzi nie wie i nie interesuje się sprawami i
                    życiem osobistym aktorów.

                    > "Heartbreakers" byl filmem wiarygodnym,bo dobor rol byl wlasciwy.

                    Ok. racja, wiarygodny. Co nie zmienia faktu, że jak na komedię to nudny.


                    Wesołych świąt życzę
                    • maksimum JAK SIE MA STANFORD-TO TO WIDAC NA TWARZY 25.12.03, 06:31
                      the_reda napisała:

                      > maksimum napisał:
                      >
                      >
                      > > Nie wyobrazasz sobie chyba W.Ryder grajacej wysoka ponentna brunetke,jak t
                      > o
                      > > zrobila S.Weaver w "Heartbreakers".
                      >
                      > Ale się uwziołeś na tą W.Ryder i jej zastępstwo za S.Weaver.
                      >
                      >
                      > > Wyglad albo sie ma,albo sie go nie ma i gra sie takie role do jakich ma si
                      > e wyglad.
                      >
                      > I znów się nie zgodzę. Gra się takie role do jakich ma się przedyspozycje
                      aktorskie. Po to są charekteryzatorzy na planie aby z brzydkiego kaczątka zrobić
                      > pięknośc, a czasem z piękności brzydala, jeśli wymaga tego rola.

                      Jak sie ma Stanford(S.Weaver),to to widac na twarzy czy z charakteryzacja czy
                      bez.
                      A ja sie ma hi-school,to to tez widac na twarzy niezaleznie od charakteryzacji.

                      > > Czy to moja wina,ze ja nie przepadam za malymi kanciastymi?
                      >
                      > A napisałeś że lubisz Meg Ryan a ona podobnie zresztą jak Judie Foster nie
                      jest wielkich rozmiarów.

                      Ja ja rzeczywiscie lubilem,ale ostatnio cos ona gra w tych grubych skarpetach
                      nawet jak idzie spac i mnie oziebila.

                      > > Zalozmy ze Ty jestes menadzerem w banku,a jakis tam facet jest ochroniarze
                      > m. Ty moglbys byc ochroniarzem,ale czy on moglby byc menadzerem?
                      > > Do kazdej roli trzeba miec kwalifikacje,zeby byc wiarygodnym,inaczej z fil
                      > mu wychodzi knot.
                      >
                      > Właśnie, kwalifikacje. Z tym, że prawdziwy dobry aktor potrafi zagrać wszelkie
                      > role poczynając od komedii, sensacji czy dramatu. Aktor jak kameleon musi się
                      > dostosowac do danej roli.

                      NIE MUSI I NIE MOZE,BO NIE JEST W STANIE.
                      K.KLINE GRAL ARCHITEKTA(LIFE AS A HOUSE) I WYKLADOWCE(EMPEROR'S CLUB: ORANGE
                      COUNTY) A CZY WIDZIALES KIEDYKOLWIEK SEAN'A PENN GRAJACEGO KOGOKOLWIEK PO
                      STUDIACH??????????????????????????????????????????????????????????????????????
                      BO NIKT BY W TO NIE UWIERZYL,BO ON MA WYGLAD TEPAKA,KTORA PASUJE DO ROL
                      KRYMINALISTOW I OPOZNIONYCH W ROZWOJU-KTORE MU CZESTO SA POWIERZANE.
                      ILE RAZY K.KLINE GRAL KRYMINALISTE LUB TEPAKA????????????


                      > Zaszufladkowanie jest chyba jedną z gorszych rzeczy
                      > które mogą spotkać aktora.
                      > I to nie ma nic wspólnego z urodą. Bo na potrzeby komedii aktorka może być
                      piękna i pociągająca a w dramacie przeistoczyć się w zwykłą kurę domową
                      chodzącą po domu
                      > w podomce bez makijażu i wyglądać jeszcze gorzej niż w rzeczywistości.
                      > A zresztą uroda czy jak np. jedzenie jest pojęciem względnym. Każdy lubi
                      > co innego.

                      To sie jak najbardziej zgadza i dlatego przystojny prawie magister Kwasniewski
                      jest calkiem dobry w roli prezydenta.

                      > > Tak jak Miotla zagrala glowna role kobieca w "Ocean's Eleven" o ktora sie
                      > bija dwaj niezwykle utalentowani i wplywowi faceci,no i efektem tego z
                      dobrego filmu
                      > >
                      > > Miotla zrobila knota.
                      > > O Julie Roberts NIKT sie nie bije w zyciu prywatnym i NIKT nie uwierzy ,ze
                      >
                      > > ktokolwiek bedzie sie o nia bil w jakims tam filmie.
                      >
                      > To mnie zawsze zastanawiało, dlaczego ludzie utożsamiają aktora z granymi
                      przez niego bohaterami czy też odwrotnie. Przecież te dwie rzeczy nie mają nic
                      wspólnego.

                      To Ty bys tak chciala,bo jestes wielka marzycielka,zycie niestety jest troche
                      bardziej twarde niz Ci sie wydaje i wytrawnego widza jak mnie nie tak latwo
                      nabrac na Miotle grajaca przedmiot pozadania.

                      > "Oceans eleven" dlatego jest klapą gdyż jest filmem nudnym, poza ostatnią
                      sceną tam się nic nie dzieje. A nie dlatego iż nikt nie uwierzył, że za
                      J.Roberts nikt się nie będzie bił w realu. Dużo ludzi nie wie i nie interesuje
                      > się sprawami i życiem osobistym aktorów.

                      Cos mnie sie zaczyna wydawac,ze sie naigrujesz.
                      Aktor jest tak samo albo bardziej popularny niz prezydeny i wszyscy interesuja
                      sie jego zyciem.
                      Ja naleze do tych ludzi,ktorzy upraszczaja sobie zycie poprzez spojrzenie na
                      twarz aktora.
                      Ludzie prosci maja proste rysy jak Winona Ryder i Sean Penn ,a ludzie troche
                      bardziej skomplikowani maja rysy jak S.Weaver i K.Kline i ilosc tapety na
                      twarzy i charakteryzacja nie na wiele sie zda,bo zachowanie jest tak samo
                      uzaleznione od rozwoju umyslowego jak i wyglad czlowieka.



                      > > "Heartbreakers" byl filmem wiarygodnym,bo dobor rol byl wlasciwy.
                      >
                      > Ok. racja, wiarygodny. Co nie zmienia faktu, że jak na komedię to nudny.

                      No nie,obejrzalem 2X.

                      > Wesołych świąt życzę

                      Tez serdecznie zycze wesolych swiat.
                      • the_reda Re: JAK SIE MA STANFORD-TO TO WIDAC NA TWARZY 27.12.03, 11:54
                        maksimum napisał:

                        >
                        >
                        > Jak sie ma Stanford(S.Weaver),to to widac na twarzy czy z charakteryzacja czy
                        > bez.
                        > A ja sie ma hi-school,to to tez widac na twarzy niezaleznie od charakteryzacji.


                        Poważnie mówisz? Widzisz taką zależność? Napisz coś więcej na ten temat,
                        jeśli możesz. I podaj jak się zmieniają rysy człowieka po ukończeniu
                        poszczególnych szczebli edukacji - to mnie najbardziej interesuje.




                        > Ja ja rzeczywiscie lubilem,ale ostatnio cos ona gra w tych grubych skarpetach
                        > nawet jak idzie spac i mnie oziebila.


                        Meg Ryan prawie zawsze gra takie słodkie i miłe kobietki. Wprawiła się i dlatego
                        dobrze jej to wychodzi. Królowa komedii romantycznych bez wątpienia.


                        I NIE MOZE,BO NIE JEST W STANIE.
                        > K.KLINE GRAL ARCHITEKTA(LIFE AS A HOUSE) I WYKLADOWCE(EMPEROR'S CLUB: ORANGE
                        > COUNTY) A CZY WIDZIALES KIEDYKOLWIEK SEAN'A PENN GRAJACEGO KOGOKOLWIEK PO
                        > STUDIACH??????????????????????????????????????????????????????????????????????
                        > BO NIKT BY W TO NIE UWIERZYL,BO ON MA WYGLAD TEPAKA,KTORA PASUJE DO ROL
                        > KRYMINALISTOW I OPOZNIONYCH W ROZWOJU-KTORE MU CZESTO SA POWIERZANE.
                        > ILE RAZY K.KLINE GRAL KRYMINALISTE LUB TEPAKA????????????
                        >


                        Eh, aż uszy bolą od tego krzyku.

                        Chętnie zobaczyłam K.Klina w roli kryminalisty, a S.Penna wykładającego
                        na uczelni. Bo jako aktorzy powinni umieć wcielić się w każdą rolę.


                        > > To mnie zawsze zastanawiało, dlaczego ludzie utożsamiają aktora z granymi
                        > przez niego bohaterami czy też odwrotnie. Przecież te dwie rzeczy nie mają nic
                        > wspólnego.
                        >
                        > To Ty bys tak chciala,bo jestes wielka marzycielka,zycie niestety jest troche
                        > bardziej twarde niz Ci sie wydaje i wytrawnego widza jak mnie nie tak latwo
                        > nabrac na Miotle grajaca przedmiot pozadania.


                        Próba podjęcia psychoanalizy mojej osobowości jest jak najbardziej błędna i przede
                        wszystkim niepotrzebna. Prosiłabym o zaniechanie takich czynności.


                        Wiesz dlaczego we wszystkich amerykańskich filmach numer telefonu zaczyna się
                        od 555?

                        Jest to właśnie wynik utożsamiania aktora z bohaterem którego gra.
                        Marlin Monroe w jednym ze swoich filmów(nie pamiętam dokładnie o który chodzi) podaje
                        numer telefonu (autentyczny, taki który można znaleźć w książce telef.)do
                        apartamentu w którym mieszka grana przez nią bohaterka. Ludzie, którzy oglądali
                        ten film myśleli, że dzwoniąc pod ten numer naprawdę dodzwonią się do samej
                        M.Monroe. Oni nie rozumieli, że to tylko film. Nie rozumieli, że M.Monroe i grana
                        przez nią bohaterka to dwie rożne osoby. I tym sposobem właściciel tego numeru
                        odbierał setki telefonów od fanów Monroe i za każdym razem wyjaśniał, że film jest
                        obrazem fikcyjnym.

                        Dlatego nie widzę sensu aby porównywać sprawy osobiste aktorów i granych przez
                        nich postaci. Jeśli myślisz inaczej, no cóż, Twój wybór, ale ja na ten temat
                        nie będę dalej dyskutować.

                        >
                        > > "Oceans eleven" dlatego jest klapą gdyż jest filmem nudnym, poza ostatnią
                        > sceną tam się nic nie dzieje. A nie dlatego iż nikt nie uwierzył, że za
                        > J.Roberts nikt się nie będzie bił w realu. Dużo ludzi nie wie i nie interesuje
                        > > się sprawami i życiem osobistym aktorów.
                        >
                        > Cos mnie sie zaczyna wydawac,ze sie naigrujesz.
                        > Aktor jest tak samo albo bardziej popularny niz prezydeny i wszyscy interesuja
                        > sie jego zyciem.


                        Nie wszyscy bo ja nie, ale to już sobie wyjaśniliśmy.


                        > Ja naleze do tych ludzi,ktorzy upraszczaja sobie zycie poprzez spojrzenie na
                        > twarz aktora.

                        A ja nie, bo twarz aktora jest jak guma. Potrafi zagrać wszystko, a przynajmniej
                        powinien, bo tego wymaga się od aktora. Taki jego zawód.

                        > Ludzie prosci maja proste rysy jak Winona Ryder i Sean Penn ,a ludzie troche
                        > bardziej skomplikowani maja rysy jak S.Weaver i K.Kline i ilosc tapety na
                        > twarzy i charakteryzacja nie na wiele sie zda,bo zachowanie jest tak samo
                        > uzaleznione od rozwoju umyslowego jak i wyglad czlowieka.

                        I znów temat zależności rysów od wykształcenia. Dla mnie to żadna zależność,
                        Ale tak jak prosiłam wyżej rozwiń tą teorię. Odnosi się ona tylko do aktorów
                        czy wszystkich ludzi?
                        • maksimum Re: JAK SIE MA STANFORD-TO TO WIDAC NA TWARZY 29.12.03, 00:44
                          the_reda napisała:

                          > maksimum napisał:
                          >
                          > > Jak sie ma Stanford(S.Weaver),to to widac na twarzy czy z charakteryzacja
                          > czy bez.
                          > > A ja sie ma hi-school,to to tez widac na twarzy niezaleznie od charakteryz
                          > acji.
                          >
                          > Poważnie mówisz? Widzisz taką zależność? Napisz coś więcej na ten temat,
                          > jeśli możesz. I podaj jak się zmieniają rysy człowieka po ukończeniu
                          > poszczególnych szczebli edukacji - to mnie najbardziej interesuje.

                          Rysy nabieraja szlachetnosci,tak jak umiejetnosci pilkarza,ktory najpierw gra w
                          2 lidze,pozniej w pierwszej lidze a pozniej w reprezentacji narodowej,a pozniej
                          w jednym z najlepszych klubow zagranicznych.
                          Powolny proces,ale do zaobserwowania szczegolnie u mlodych ludzi.
                          U wiekszosci te rysy nie uszlachetniaja sie i edukacja konczy sie na szkole
                          sredniej.


                          > > Ja ja rzeczywiscie lubilem,ale ostatnio cos ona gra w tych grubych skarpet
                          > ach nawet jak idzie spac i mnie oziebila.
                          >
                          > Meg Ryan prawie zawsze gra takie słodkie i miłe kobietki. Wprawiła się i
                          dlatego dobrze jej to wychodzi. Królowa komedii romantycznych bez wątpienia.
                          >
                          > I NIE MOZE,BO NIE JEST W STANIE.
                          > > K.KLINE GRAL ARCHITEKTA(LIFE AS A HOUSE) I WYKLADOWCE(EMPEROR'S CLUB: ORAN
                          > GE
                          > > COUNTY) A CZY WIDZIALES KIEDYKOLWIEK SEAN'A PENN GRAJACEGO KOGOKOLWIEK PO
                          > > STUDIACH???????????????????????????????????????????????????????????????
                          > > BO NIKT BY W TO NIE UWIERZYL,BO ON MA WYGLAD TEPAKA,KTORA PASUJE DO ROL
                          > > KRYMINALISTOW I OPOZNIONYCH W ROZWOJU-KTORE MU CZESTO SA POWIERZANE.
                          > > ILE RAZY K.KLINE GRAL KRYMINALISTE LUB TEPAKA????????????
                          >
                          > Eh, aż uszy bolą od tego krzyku.
                          >
                          > Chętnie zobaczyłam K.Klina w roli kryminalisty, a S.Penna wykładającego
                          > na uczelni. Bo jako aktorzy powinni umieć wcielić się w każdą rolę.

                          Ja wiem,ze bys chetnie zobaczyla aktora w roli do niego nie pasujacej,ale
                          zapewniam Cie,ze bylby to bardzo slaby film.
                          W Polsce moze jest taka jeszcze moda,ze J.Stuhr moze zagrac kazdego,ale kino
                          amerykanskie jest dlatego najlepsze na swiecie,poniewaz umiejetnosc robienia
                          filmow jest duzo wieksza niz gdziekolwiek indziej.
                          Wyobraz sobie,ze Ty sie tez nadajesz do jednej jedynej roli w zyciu i
                          szczesciem Twoim bedzie,jesli to swoje miejsce w zyciu znajdziesz.
                          Kazdy ma jakies tam uzdolnienia i nadaje sie najlepiej TYLKO do jednej roli i
                          wtedy powstaje film niepowtarzalny.

                          > > > To mnie zawsze zastanawiało, dlaczego ludzie utożsamiają aktora z gra
                          > nymi przez niego bohaterami czy też odwrotnie. Przecież te dwie rzeczy nie
                          mają nic wspólnego.
                          > >
                          > > To Ty bys tak chciala,bo jestes wielka marzycielka,zycie niestety jest tro
                          > che
                          > > bardziej twarde niz Ci sie wydaje i wytrawnego widza jak mnie nie tak latw
                          > o nabrac na Miotle grajaca przedmiot pozadania.
                          >
                          > Próba podjęcia psychoanalizy mojej osobowości jest jak najbardziej błędna i
                          przede wszystkim niepotrzebna. Prosiłabym o zaniechanie takich czynności.

                          Ja caly czas myslalem o J.Roberts.

                          > Wiesz dlaczego we wszystkich amerykańskich filmach numer telefonu zaczyna się
                          > od 555?
                          > Jest to właśnie wynik utożsamiania aktora z bohaterem którego gra.
                          > Marlin Monroe w jednym ze swoich filmów(nie pamiętam dokładnie o który
                          chodzi) podaje
                          > numer telefonu (autentyczny, taki który można znaleźć w książce telef.)do
                          > apartamentu w którym mieszka grana przez nią bohaterka. Ludzie, którzy
                          oglądali
                          > ten film myśleli, że dzwoniąc pod ten numer naprawdę dodzwonią się do samej
                          > M.Monroe. Oni nie rozumieli, że to tylko film. Nie rozumieli, że M.Monroe i
                          grana
                          > przez nią bohaterka to dwie rożne osoby. I tym sposobem właściciel tego numeru
                          > odbierał setki telefonów od fanów Monroe i za każdym razem wyjaśniał, że film
                          jest obrazem fikcyjnym.
                          >
                          > Dlatego nie widzę sensu aby porównywać sprawy osobiste aktorów i granych przez
                          > nich postaci. Jeśli myślisz inaczej, no cóż, Twój wybór, ale ja na ten temat
                          > nie będę dalej dyskutować.

                          Jak bardzo bys nie chciala,to charakter masz tylko jeden,tak jak kazdy aktor i
                          w zwiazku z tym kazdy aktor nadaje sie TYLKO do rol do jakich jego charakter
                          jest odpowiedni.

                          > > > "Oceans eleven" dlatego jest klapą gdyż jest filmem nudnym, poza osta
                          > tnią
                          > > sceną tam się nic nie dzieje. A nie dlatego iż nikt nie uwierzył, że za
                          > > J.Roberts nikt się nie będzie bił w realu. Dużo ludzi nie wie i nie intere
                          > suje się sprawami i życiem osobistym aktorów.
                          > >
                          > > Cos mnie sie zaczyna wydawac,ze sie naigrujesz.
                          > > Aktor jest tak samo albo bardziej popularny niz prezydeny i wszyscy intere
                          > suja sie jego zyciem.
                          >
                          >
                          > Nie wszyscy bo ja nie, ale to już sobie wyjaśniliśmy.
                          >
                          >
                          > > Ja naleze do tych ludzi,ktorzy upraszczaja sobie zycie poprzez spojrzenie
                          > na twarz aktora.
                          >
                          > A ja nie, bo twarz aktora jest jak guma. Potrafi zagrać wszystko, a
                          przynajmniej powinien, bo tego wymaga się od aktora. Taki jego zawód.
                          >
                          > > Ludzie prosci maja proste rysy jak Winona Ryder i Sean Penn ,a ludzie troc
                          > he bardziej skomplikowani maja rysy jak S.Weaver i K.Kline i ilosc tapety na
                          > > twarzy i charakteryzacja nie na wiele sie zda,bo zachowanie jest tak samo
                          > > uzaleznione od rozwoju umyslowego jak i wyglad czlowieka.
                          >
                          > I znów temat zależności rysów od wykształcenia. Dla mnie to żadna zależność,
                          > Ale tak jak prosiłam wyżej rozwiń tą teorię. Odnosi się ona tylko do aktorów
                          > czy wszystkich ludzi?

                          Nie bede sie z Toba spieral,bo w Polsce rzeczywiscie stolarz moze wygladac
                          identycznie jak wykladowca na wyzszej uczelni.
                        • maksimum Re: JAK SIE MA STANFORD-TO TO WIDAC NA TWARZY 02.01.04, 06:24
                          the_reda napisała:

                          > maksimum napisał:
                          >
                          > > Jak sie ma Stanford(S.Weaver),to to widac na twarzy czy z charakteryzacja
                          > czy bez.
                          > > A ja sie ma hi-school,to to tez widac na twarzy niezaleznie od charakteryz
                          > acji.
                          >
                          >
                          > Poważnie mówisz? Widzisz taką zależność? Napisz coś więcej na ten temat,
                          > jeśli możesz. I podaj jak się zmieniają rysy człowieka po ukończeniu
                          > poszczególnych szczebli edukacji - to mnie najbardziej interesuje.

                          Tu masz buzie czlowieka ,ktory jest plumberem i na dodatek bardzo popularnym.
                          Nie wiem kiedy przestaly mu sie rysy zmieniac na szlachetne,ale domyslam sie ze
                          w bardzo wczesnej mlodosci.
                          www.cnn.com/2004/SHOWBIZ/Music/01/01/world.idol.ap/index.html

                          Ja tam nie widze po nim Stanfordu,ale moznaby go obsadzic w jakiejs ciekawej
                          roli.

                      • maniaczytania K.Kline-kryminalista 06.01.04, 16:23
                        maksimum napisał:
                        > NIE MUSI I NIE MOZE,BO NIE JEST W STANIE.
                        > K.KLINE GRAL ARCHITEKTA(LIFE AS A HOUSE) I WYKLADOWCE(EMPEROR'S CLUB: ORANGE
                        > COUNTY) A CZY WIDZIALES KIEDYKOLWIEK SEAN'A PENN GRAJACEGO KOGOKOLWIEK PO
                        > STUDIACH??????????????????????????????????????????????????????????????????????
                        > BO NIKT BY W TO NIE UWIERZYL,BO ON MA WYGLAD TEPAKA,KTORA PASUJE DO ROL
                        > KRYMINALISTOW I OPOZNIONYCH W ROZWOJU-KTORE MU CZESTO SA POWIERZANE.
                        > ILE RAZY K.KLINE GRAL KRYMINALISTE LUB TEPAKA????????????

                        Kryminaliste K.Kline gral chociazby w "Rybce zwanej Wanda", czy we "Francuskim
                        pocalunku", a takze gral tepaka w takim filmie, gdzie zona chciala go
                        zamordowac, czy zamordowala (nie pamietam teraz tytulu) i mnie bardziej kojarzy
                        sie wlasnie z takimi tepaczkami, prostaczkami aczkolwiek wzbudzajacymi sympatie.
                  • Gość: Paxon Re: Winona Ryder !!!!!! SEAN & CHRIS PENN IP: *.cxt.pl / *.zlo.cxt.pl 24.12.03, 23:46
                    Oczywiście, że nie wyobrazam sobie Winony grającej - wysoką ponetną brunetkę
                    ale tylko dlatego, że... jest niską ponętną brunetką. Zresztą widać, ze
                    dyskusja rozbija sie o osobiste gusta względem kobiecej urody a nie
                    umiejętności stricte aktorskie - wszak Makismum sam przyznajesz, ze "nie
                    przepadasz za malymi kanciastymi". Rownie dobrze ja moge powiedziec, że
                    S.Weaver ma uroku nie wiele więcej niż Obcy, którego bedzie likwidowac chyba do
                    konca zycia. (O ironio, jesli dobrze pamietam - raz pomagała jej w tym Winona).

                    Jezeli "Heartbreakers" jest dobrym filmem to dlatego ze ma dobry scenariusz,
                    ktoremu rezyser i aktorzy pomogli choc rownie dobrze mogli go spieprzyc...

                    "Ocean's Eleven" jest słaby bo scenariusz jest przeciętny. Zawsze uwazalem że
                    wszystko rozbija sie o scenariusz. Z dobrego mozna zrobic zly film ale ze złego
                    nigdy nie zrobi sie dobrego filmu.

                    Maksimum zgadzam sie z toba co jednego - Julia Roberts to strszna miotła,
                    rzekłbym królowa mioteł w Hollywood.

                    A Winona Ryder jest najlepszą aktorką, a to czy w życiu osobistym jest
                    adorowana, że coś tam ukradła - mało mnie interesuje - no chyba, że bedę miał
                    szanse poznac JĄ osobiscie:)


                    • maksimum Re: Winona Ryder !!!!!! SEAN & CHRIS PENN 25.12.03, 06:44
                      Gość portalu: Paxon napisał(a):

                      > Oczywiście, że nie wyobrazam sobie Winony grającej - wysoką ponetną brunetkę
                      > ale tylko dlatego, że... jest niską ponętną brunetką. Zresztą widać, ze
                      > dyskusja rozbija sie o osobiste gusta względem kobiecej urody a nie
                      > umiejętności stricte aktorskie - wszak Makismum sam przyznajesz, ze "nie
                      > przepadasz za malymi kanciastymi". Rownie dobrze ja moge powiedziec, że
                      > S.Weaver ma uroku nie wiele więcej niż Obcy, którego bedzie likwidowac chyba
                      do konca zycia. (O ironio, jesli dobrze pamietam - raz pomagała jej w tym
                      Winona).
                      >
                      > Jezeli "Heartbreakers" jest dobrym filmem to dlatego ze ma dobry scenariusz,
                      > ktoremu rezyser i aktorzy pomogli choc rownie dobrze mogli go spieprzyc...

                      Scenariusz jest najwazniejszy w filmach rysunkowych,bo tam dobor postaci jest
                      dowolny.
                      W filmach fabularnych musisz bardzo dobrze dobrac aktora do roli,a czasami
                      nawet role pisane sa pod aktorow.
                      "Heartbreakers " jest o tym jak babki naciagaja facetow i zeby to bylo realne
                      to te babki MUSZA byc atrakcyjne bez makijazu,bo inaczej film bedzie knot.

                      > "Ocean's Eleven" jest słaby bo scenariusz jest przeciętny. Zawsze uwazalem że
                      > wszystko rozbija sie o scenariusz. Z dobrego mozna zrobic zly film ale ze
                      >złego nigdy nie zrobi sie dobrego filmu.

                      Eliminujesz Miotle i wsadzasz tam duet z "Heartbreakers" oraz skracasz akcje
                      planowania napadu na rzecz rozwiniecia watka romantycznego i masz film nie do
                      przebicia.

                      > Maksimum zgadzam sie z toba co jednego - Julia Roberts to strszna miotła,
                      > rzekłbym królowa mioteł w Hollywood.
                      >
                      > A Winona Ryder jest najlepszą aktorką, a to czy w życiu osobistym jest
                      > adorowana, że coś tam ukradła - mało mnie interesuje - no chyba, że bedę miał
                      > szanse poznac JĄ osobiscie:)

                      Winona dobrze wypada,bo jest dobrze osadzana.
                      Gdyby Winona zagrala w "Ocean's Eleven" zamiast Miotly,to by tego filmu nie
                      uratowala.
                      Gdyby Winona zagrala w "Heartbreakers" to by film rozlozyla.
                      Grajac zone Jerry Lewisa byla dobrze obsadzona.
                      Przypomnij mnie ile glownych rol zagrala Winona Ryder.
                      Ja nie mowie o glownej kobiecej,jak obok Jerry Lewisa,tylko glownej roli w
                      filmie,tak jak S.Weaver w "Heartbreakers".
                        • maksimum RENEE ZELLWEGER 04.01.04, 05:52
                          www.rd.com/international/shared/index.jhtml?countryid=nz&pageid=article&contentId=9527183

                          We'd drive over the one-lane bridge to get to the land where we built our house.
                          A PRODUCT OF AMERICAN DREAM!
                          YOU CAN'T TAKE THE COUNTRY OUT OF THE GIRL!

                          Trzeba ja wepchnac do pierwszej trojki za "NURSE BETTY".
                          • maksimum RENEE ZELLWEGER vs JULIENNE MOORE 04.01.04, 23:00
                            Gość portalu: sunny napisał(a):

                            > Julienne Moore - Kroniki portowe, Daleko od nieba, Godziny
                            > Judy Dench - Iris, Kroniki portowe i inne

                            A zwrociles uwage na to,jakie one sa brzydkie??????????????
                            Ta Julienne Moore,to troche mlodsze wydanie tak samo brzydkiej aktorki
                            z "Sophie's Choice" Meryl Streep.
                            Apetyt na jedzenie przechodzi i sztywna jest jak sztacheta.
                              • maksimum Re: RENEE ZELLWEGER vs JULIENNE MOORE 06.01.04, 20:59
                                maniaczytania napisała:

                                > dla mnie i tak jest 10x ladniejsza od Zellwegger, chocby tamta nie wiem jak
                                sie ucharakteryzowala

                                Gusta ksztaltowane sa przez spoleczenstwo i tak np "Beagle 2" -wiadomo
                                europejski-osiagnal wielki sukces trafiajac w Marsa.
                                A nasz amerykanski "Spirit" nadaje z Marsa kolorowe zdjecia-co nie jest zadnym
                                sukcesem,tylko normalka.
                                Dlatego tez ta deska do prasowania Julienne Moore podoba sie EUropejczykom,a
                                Zellweger Amerykanom.
                                • marcepanna Re: RENEE ZELLWEGER 07.01.04, 19:40
                                  Ona jest b. ladna babeczka.
                                  A beata ryborycka okropnie sie starzeje pomimo ze nie tyje, coz nie da sie
                                  nijak porownac slizcnej niespelna trzydzistolatki (renee)z 50 letnim
                                  Klimakterem chocby to byla nawet Marys samego Prezydenta USA. Piecdziesiatka na
                                  karku to zawsze jest klimakter i szczescie jak babsko ma dzieciaki to ma czym
                                  rece i umysl zajac.
                                  Beata nagrala ostatnio plyte Szurum burum ale ja tak naprawde zawsze patrze do
                                  przodu -dlatego slucham Christine Aquilere
                                  i to by bylo wszystko na tym forum
                                  • maksimum Re: RENEE ZELLWEGER 09.01.04, 01:23
                                    marcepanna napisała:

                                    > Ona jest b. ladna babeczka.

                                    Strasznie slimakowata jest Renee,ale wole juz na nia patrzec niz na Julienne
                                    Moore.

                                    > A beata ryborycka okropnie sie starzeje pomimo ze nie tyje, coz nie da sie
                                    > nijak porownac slizcnej niespelna trzydzistolatki (renee)z 50 letnim

                                    Ja spotkalem ostatnio kumpla na ulicy i nie poznalem go.
                                    Moze to zima i wiecej ciuchow,ale zmienil sie tez.
                                    Kupil sobie dom do remontu ze dwa lata temu i po pracy juz dwa lata go
                                    remontuje.
                                    Dom wyglada coraz lepiej,a on coraz gorzej.
                                    Zostala mu jeszcze sypialnia! Nie wiem jak on to przezyje.

                                    > Klimakterem chocby to byla nawet Marys samego Prezydenta USA. Piecdziesiatka
                                    na karku to zawsze jest klimakter i szczescie jak babsko ma dzieciaki to ma
                                    czym rece i umysl zajac.
                                    > Beata nagrala ostatnio plyte Szurum burum ale ja tak naprawde zawsze patrze
                                    do
                                    > przodu -dlatego slucham Christine Aquilere
                                    > i to by bylo wszystko na tym forum

                                    Napisz jeszcze ze dwa,trzy,cztery razy.Dobrze sie Ciebie czyta.
    • Gość: riczi Re: NIESTETY NIE MA ZA DUZO DOBRYCH AKTOREK IP: 195.164.30.* 06.01.04, 14:04
      Ja też wie wiem, czy ta lista "Cie" wyjdzie, czy nie, ale w tym przypadku to
      chyba w ogóle nieistotne. Najważniejsza jest śmiała teza, że "dobrych aktorek
      nie ma jak na lekarstwo", choć trudno pojąć, o co w zasadzie chodzi. I
      pomyśleć, że ktoś, kto posługuje się tak wstrząsającą składnią wygłasza takie
      opinie na temat kobiecego aktorstwa... No i to porównanie tenisa z filmem -
      jedno z drugim ma mnóstwo wspólnego i oczywiście świadczy o przewadze tzw. płci
      brzydkiej :)Proponuję jeszcze zgłębić górnictwo odkrywkowe, skoki narciarskie,
      szydełkowanie i podobne dyscypliny, a nuż do czegoś dojdziemy?
      • maksimum Re: NIESTETY NIE MA ZA DUZO DOBRYCH AKTOREK 09.01.04, 06:03
        Gość portalu: riczi napisał(a):

        > Ja też wie wiem, czy ta lista "Cie" wyjdzie, czy nie, ale w tym przypadku to
        > chyba w ogóle nieistotne. Najważniejsza jest śmiała teza, że "dobrych aktorek
        > nie ma jak na lekarstwo", choć trudno pojąć, o co w zasadzie chodzi. I
        > pomyśleć, że ktoś, kto posługuje się tak wstrząsającą składnią wygłasza takie
        > opinie na temat kobiecego aktorstwa...

        Tak jakbys zapomniala jaka byla skladnia za Reja?

        > No i to porównanie tenisa z filmem -
        > jedno z drugim ma mnóstwo wspólnego i oczywiście świadczy o przewadze tzw.
        >płci brzydkiej :)

        Tu widze, dobrze kumasz.
        Konkurencja wsrod mezczyzn jest duzo wieksza,co wskazuje na wieksza ambicje
        wybicia sie.
        Baby wiadomo,umalowac sie i zaszpanowac i to by bylo na tyle.


        > Proponuję jeszcze zgłębić górnictwo odkrywkowe, skoki narciarskie,
        > szydełkowanie i podobne dyscypliny, a nuż do czegoś dojdziemy?

        Cos mnie siem zdaje,ze szydelkujesz na slepo w czasie ogladania Zlotopolskich.
        • Gość: riczi Re: NIESTETY NIE MA ZA DUZO DOBRYCH AKTOREK IP: 195.164.30.* 09.01.04, 10:15
          Może nie tyle pamiętam "składnię za Reja" - o to byłoby dość trudno - ale ze
          względu na wykształcenie kierunkowe wiem sporo na ten temat...
          Co do męskiej ambicji i ambicji w ogóle - dobra to rzecz, o ile nie występuje w
          nadmiarze i jest poparta wiedzą, talentem, wykształceniem itp. A tak się jakoś
          dziwnie ostatnio dzieje, że kobiety radzą tu sobie nieco lepiej niż panowie :)
          Nawet powoli zaczynamy tęsknić za jakąś porządną konkurencją.
          No, a Ty widocznie spotykasz tylko takie, co to "umalowac sie i zaszpanowac i
          to by bylo na tyle"... Może tylko takich szukasz?
          A skoro już puszczasz wodze fantazji na temat mojego szydełkowania przy
          Złotopolskich (nie bardzo mam czas na oglądanie TV, poza wybranymi programami
          tak że szydełkować muszę np. prowadząc auto. No, ale kobiety mają na szczęście
          podzielną uwagę), to pozwól, że się domyślę: ten stereotyp kobiety jest Ci
          dobrze znany, pewnie z autopsji?
          • maksimum Re: NIESTETY NIE MA ZA DUZO DOBRYCH AKTOREK 09.01.04, 21:58
            Gość portalu: riczi napisał(a):

            > Może nie tyle pamiętam "składnię za Reja" - o to byłoby dość trudno - ale ze
            > względu na wykształcenie kierunkowe wiem sporo na ten temat...
            > Co do męskiej ambicji i ambicji w ogóle - dobra to rzecz, o ile nie występuje
            w nadmiarze i jest poparta wiedzą, talentem, wykształceniem itp. A tak się
            jakoś dziwnie ostatnio dzieje, że kobiety radzą tu sobie nieco lepiej niż
            panowie :)

            To TYLKO dlatego,ze panowie wiedzeni niepohamowana ambicja juz wyjechali na
            zachod.

            > Nawet powoli zaczynamy tęsknić za jakąś porządną konkurencją.
            > No, a Ty widocznie spotykasz tylko takie, co to "umalowac sie i zaszpanowac i
            > to by bylo na tyle"... Może tylko takich szukasz?

            Taki niestety wybor paraduje po ulicach,albo moze zle sie rozgladam.

            > A skoro już puszczasz wodze fantazji na temat mojego szydełkowania przy
            > Złotopolskich (nie bardzo mam czas na oglądanie TV, poza wybranymi programami
            > tak że szydełkować muszę np. prowadząc auto.

            Ciekawe,bo ja w czasie jazdy czytam gazete.

            > No, ale kobiety mają na szczęście
            > podzielną uwagę), to pozwól, że się domyślę: ten stereotyp kobiety jest Ci
            > dobrze znany, pewnie z autopsji?

            U nas w Stanach Zlotopolscy nie leca w TV i nie ma czasu na szydelkowanie,ale
            znalazlbym ci ciekawsze zajecie.
    • Gość: kestante Re: NIESTETY NIE MA ZA DUZO DOBRYCH AKTOREK IP: *.zwnet.bmj.net.pl / 212.106.191.* 08.01.04, 19:33
      Dziwna ta twoja lista niby 10 aktorek, a jest tam ich 13. Brakuje wielu, ale
      nie wiem jakie kryteria brales pod uwage - chyba tylko to, że sa amerykanskimi
      aktorkami (mnie brakuje europejskich aktorek przede wszystkim Kristin Scott
      Thomas i Juliette BInoche). Pewne nazwiska sa mocno kontroweryjne: Jennifer
      LOpez, Jennifer Connelly, Hale Berry czy Sandra Bullock- moze to popularne
      aktorki, a niektóre kasowe, ale na pewno nie az tak dobre zeby mogly sie
      znalezc na liscie najlepszych. Bo skoro one tu sa to gdzie powinny być Meryl
      Streep, Julianne Moore, Diane Lane, Ashley Judd. NO i co do Sigourney Weaver
      role w Obcym czy komediach (Wielki podryw ostatnio?) to nie wybitne role wiec
      ten numer 1 tez troche kontrowersyjny.
      • maksimum Re: NIESTETY NIE MA ZA DUZO DOBRYCH AKTOREK 10.01.04, 00:20
        Gość portalu: kestante napisał(a):

        > Dziwna ta twoja lista niby 10 aktorek, a jest tam ich 13. Brakuje wielu, ale
        > nie wiem jakie kryteria brales pod uwage - chyba tylko to, że sa
        amerykanskimi aktorkami

        No oczywiscie,bo co najlepsze to w Stanach.

        >(mnie brakuje europejskich aktorek przede wszystkim Kristin Scott
        > Thomas i Juliette BInoche).

        Nie tesknie za EUropa,taka jakas nudna i smutna.


        > Pewne nazwiska sa mocno kontroweryjne: Jennifer
        > LOpez, Jennifer Connelly, Hale Berry czy Sandra Bullock- moze to popularne
        > aktorki, a niektóre kasowe, ale na pewno nie az tak dobre zeby mogly sie
        > znalezc na liscie najlepszych.

        Sandry Bulloch nienawidze,ale Jennifer Connelly bardzo lubie.

        > Bo skoro one tu sa to gdzie powinny być Meryl
        > Streep, Julianne Moore, Diane Lane, Ashley Judd. NO i co do Sigourney Weaver
        > role w Obcym czy komediach (Wielki podryw ostatnio?) to nie wybitne role wiec
        > ten numer 1 tez troche kontrowersyjny.

        Ale ma wyglad,co??
        • Gość: MACIEJ SALMA HAYEK A NIE PENELOPE CRUIZ IP: *.ny325.east.verizon.net 13.01.04, 03:40
          Obejrzalem "Vanilla Sky" i patrze na te Hiszpanke i ja jej nigdy na oczy nie
          widzialem.
          Anorexia straszna,nie dosc ze malenstwo,to jeszcze ze 40 kilo wazy.
          Gorna szczeka wyglada na sztuczna,stiff upper lip,duze problemy z wymowa.
          Ja bym do takiego czupiradla w zyciu sie nie odezwal.
          Ja poznalem Salma Hayek,twarz bardzo ladna,dziewczyna bardzo mila i spokojna.
          Wytlumaczyla,ze przyjechala z Mexyku gdzie jest aktorka,robic filmy w USA.
          Na mnie Mexyk to jak plachta na byka,ale ze byla bardzo mila to dalem sie
          wciagnac w rozmowe i dosc szybko zauwazylem ze od pasa w dol jest troche w
          nadmiarze rozbudowana,a u gory troche jakby za malo miala.
          A ze byla bardzo mila,to nie mialem odwagi sie jej pozbyc i popatrz jaka
          aktorka sie z niej zrobila.
          • maksimum NICOLE KIDMAN vs TOM CRUISE 13.01.04, 23:43
            Po ich rozstaniu sie Nicole Kidman zrobila od 2001 do 2003 w sumie 8 filmow
            a trzy z nich "Moulin Rouge" 2001, "The Hours"2002 i "Cold Mauntain" 2003
            to dobre filmy z nominacjami na Oscara.
            W tym samym czasie Tom Cruise zrobil 3 knoty:
            "Vanilla Sky" z tym bublem genetycznym Penelopa Cruz
            "Minority Reports" i "The Last Samuraj"
            Zaden z tych filmow nawet sredniej jakosci nie jest.
            Tom Cruise to jest zwykle beztalencie,ktory sam produkuje filmy i sam sie w
            nich obsadza i tego swoje nowego bubelka tez.
            Czy ktos wiedzial o tym,ze ten superman Cruise(samuraj) ma az 170 wzrostu w
            butach i nie umie spiewac,a Nicole Kidman ma 180 i ladnie spiewala w "Moulin
            Rouge",ze o rudych wlosach nie wspomne!!!!!
            Toma Cruise'a nikt nie chce zatrudniac,dlatego on sam produkuje swoje filmy!
              • maksimum Re: NICOLE KIDMAN vs TOM CRUISE 14.01.04, 14:57
                Nicole ma nie tylko wyglad ale i talent.
                W "Mouli Rouge" spiewala wspaniale i dla niej to bylo blogoslawienstwo,ze
                rozstala sie z tym beztalenciem T.Cruisem.
                T.Cruise bez niej ani jednego dobrego filmu nie zrobil,a Kidman bez niego robi
                same przeboje.
                • maksimum NICOLE KIDMAN,S.WEAVER I W.RYDER 14.01.04, 22:07
                  the_reda napisała:

                  > > A gdyby byla Twoja siostra czy corka,to tez by Ci wisialo ze kradnie i cpa
                  > ?
                  >
                  > ALE TO CO INNEGO!!!!!!
                  > Stwierdzam tylko, że życie prywatne aktorów mnie nie interesuje.Ważne jest
                  dla mnie aby
                  > w filmie w którym gra, grała dobrze.Chodzi o profesjonalizm w pracy. A to co
                  > robi poza planem to już inna sprawa. Jej sprawa co zrobi ze swoim życiem.

                  Ja tam jestem taki prosty,ze zycie dla mnie jest tylko jedno i czescia zycia
                  jest praca.
                  Tak jakos sobie ubzduralem,ze nie mozna w pracy byc doskonalym a poza praca
                  dennym jak np.Miotla czy W.Ryder.

                    • maksimum Re: NICOLE KIDMAN,S.WEAVER I W.RYDER 15.01.04, 04:27
                      eowyn napisała:

                      > a ja czekam grzecznie na odpowiedz na mojego posta w watku dotyczacego 10
                      > najlepszych aktorow...
                      > pozdrawiam

                      Zadalas mnie bardzo duza prace domowa i musze sie solidnie przygotowac z
                      odpowiedzia,bo widze,ze z Toba nie ma zartow.
                        • maksimum Re: FRANCES O'CONNOR-"A.I." "IMPORTANCE OF BEING 16.01.04, 03:22
                          Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                          > us.imdb.com/gallery/granitz/1461/ChristaCam_Grani_499384_400.jpga
                          > Bardzo podobal mnie sie "A.I.-Artificial Intelligence" gdzie grala
                          Monike,matke
                          >
                          > Davida.
                          > Sex od stop do glowy.Czy ona ma tatuaz na lewej lydce?
                          > No i w "Importance of being Earnest" widac ze ma figure,nie tak jak ta mala
                          > blondynka z ktorej probuja zrobic dame!

                          us.imdb.com/gallery/ss/0300556/Ss/0300556/T-8721.jpg?path=pgallery&path_key=O%27Connor,%20Frances%20(II)

                          To o to zdjecie mnie chodzilo.
                            • maksimum MERYL STREEP vs NICOLE KIDMAN 18.01.04, 20:58
                              us.imdb.com/name/nm0000658/
                              The Reda twierdzi,ze najlepsza aktorka jest M.Streep,a mnie ciekawi tylko jak
                              by ona zagrala w "Moulin Rouge" zamiast Nicole Kidman.
                              Czasy M.Streep dawno minely,bo ona ani figury nie ma ani talentu do spiewania.
                              Byl czas,ze byla popularna ,ale to bylo 15 lat temu!
                              REDA obudz sie!
                              • maksimum JENNIFER LOPEZ vs JOHN MALKOVICH 18.01.04, 21:16
                                us.imdb.com/name/nm0000182/
                                Jennifer Lopez od 1993 nagrala 24 filmy i jest duuuuuuuuuuuuuzo bardziej
                                popularna i duuuuuuuuuuzo lepsza aktorka niz J.Malkovich aktorem.
                                To chyba LOVELLY pisala,ze J.Lopez nie jest aktorka,bo LOVELLY nie widziala
                                "Wedding Planner" "Maid in Manhattan" "Selena" "Anaconda" i we wszystkich
                                filmach w ktorych gra jest ona pierwszo-planowa aktorka,nie tak jak ten
                                chickenshit Dzon Malkovich w 2go planowych rolach!
                                • maksimum "CHANGING LANES"2002 FILM DLA INTELEKTUALISTOW 22.01.04, 22:34
                                  us.imdb.com/title/tt0264472/
                                  Ciekawi mnie,czy ten film podobal sie w EUropie?
                                  To jest taki film dla myslakow,a wiadomo w EUropie wiecej sie mysli,a w USA
                                  tylko action movies.
                                  Takie smieszne zagadnienia moralne mnie tez przesladuja,ze ja moglem
                                  zaproponowac wam calkiem inne spojrzenie na kinematografie niz przecietny Polak
                                  czy EUropejczyk ma,a ze upieram sie za bardzo przy swoim,to wyszlo na to ze
                                  wojne wytoczylem wszystkim tym ktorzy sa innego zdania niz ja.
                                  Rzeczywiscie,troche wiecej skromnosci by sie przydalo niektorym,tak jak i Ben
                                  Affleckowi w "Changing Lanes".
                                  Niby niewinna stluczka na FDaRze i sie malo faceci nie pozabijali.
                                  Czarny wzial Bena dokumenty sadowe,to Ben go za to zbankrutowal.
                                  To Czarny mu sruby na kolach poodkrecal i Ben na tym nieszczesnym FDR sie malo
                                  nie zabil.
                                  FDR-to jest taka obwodnica ze wschodniej strony Manhattanu i tez tam kiedys
                                  mialem wypadek.
                                  Sprawa wrecz glupia,bo padalo dosc mocno a mnie sie spieszylo i na zakrecie w
                                  lewo,lewe przednie kolo wpadlo mnie w dziure i juz zderzakiem jade po betonowej
                                  przegrodzie oddzielajacej traffic.
                                  Jeszcze tylko troche tylem do przodu pojechalem i praktycznie nic sie nie stalo
                                  poza pogietym zderzakiem.
                                  Nawet nie chce myslec co by bylo gdyby nie bylo betonowej przegrody
                                  oddzielajacej przeciwlegly traffic.
                                  Koniec koncow,pod koniec dnia trzeba podsumowac czy zrobilo sie wiecej dobrego
                                  niz zlego.
                                  Poklocilem sie z wami niezle,wy zostajecie przy swoich pogladach,a ja przy
                                  swoich.
                                      • maksimum KATHERINE O'HARA W "ORANGE COUNTY" 02.02.04, 05:27
                                        us.imdb.com/name/nm0001573/
                                        "Orange County" to zdecydowanie najlepsza komedia jaka w ciagu ostatnich kilku
                                        lat widzialem.
                                        Usmialem sie tez na "Witness Protection" ale to nie to samo.
                                        Na "Orange County"praktycznie caly czas mozna sie smiac.
                                        Nie ma minuty,zeby sie za brzuch nie trzymac.
                                        Glowna role gra Colin Hanks.Tak,tak,to syn Toma Hanksa i sa nawet podobni.
                                        Takie same nerdowskie twarze i on jest jedyna powazna postacia w tym filmie.
                                        Jego brat,cpun daje prochy ojczymowi na wozku inwalidzkim,a mamuska wstawiona
                                        winem udaje caly czas Meryl Streep.
                                        Tylko do kogo ja to pisze,jak eowyn na komedie nie chodzi?
                                        • maksimum PO ILE DVD W POLSCE ? 03.02.04, 06:21
                                          go.columbiahouse.com/cache/product.do?group=NORMAL&com=1&dk=5SA&club=3&mode=QJR&forceCheckout=true&language=en&pageId=
                                          genre|bestsellers&&partnerid=1766808210&partnerid=1766808210&partnertype=adterac
                                          tive&partnertype=adteractive&cross=dtrctchm00100737col/direct/01/&cross=dtrctchm
                                          00100737col/direct/01/&cache=true&v=257
                                          • the_reda Re: PO ILE DVD W POLSCE ? 04.02.04, 22:17
                                            Ten link to u mnie nie działa. O czym pisali na tej stronie?

                                            W sklepach filmy DVD nie schodzą poniżej 50zł. Ale mamy ostanio modę na
                                            dołączanie do gazet filmów na DVD, ceny nie przekraczają 10zł. Różnica
                                            zasadnicza i dlatego moda się rozpowszechnia.
                                            Jakość nie zawsze dobra, ale za te pieniądze nie ma co wymagać.
                                            Ostanio był "Wielki podryw" - Twoja ulubiona komedia. Nie kupiłam, czekam
                                            na coś lepszego.

                                            • maksimum Re: PO ILE DVD W POLSCE ? ORANGE COUNTY 05.02.04, 00:54
                                              the_reda napisała:

                                              > Ten link to u mnie nie działa. O czym pisali na tej stronie?

                                              Ten link i u mnie nie dziala,bo nie caly zostal skopiowany.
                                              Columbia House ma jakas oferte i wychodzi im 49 centow za DVD.
                                              Mnie to o tyle nie interesuje ,ze ja mam kablowke i te wszystkie filmy leca na
                                              kablu kilka tygodni po premierach w kinach.
                                              Ale specjalnie dla Ciebie poszukam jeszcze raz tej okazji i sprobuje prawidlowo
                                              skopiowac.

                                              > W sklepach filmy DVD nie schodzą poniżej 50zł. Ale mamy ostanio modę na
                                              > dołączanie do gazet filmów na DVD, ceny nie przekraczają 10zł. Różnica
                                              > zasadnicza i dlatego moda się rozpowszechnia.
                                              > Jakość nie zawsze dobra, ale za te pieniądze nie ma co wymagać.
                                              > Ostanio był "Wielki podryw" - Twoja ulubiona komedia. Nie kupiłam, czekam
                                              > na coś lepszego.

                                              Wstydzilabys sie Reda takie rzeczy mowic!
                                              "Heartbreakers" to jest bardzo dobry film i ze swietna obsada.
                                              A juz komedia ,ktora mozna ogladac bez konca jest "Orange County".
                                              Widzialem ja juz ze 3 razy i jeszcze raz obejrze.
                                              Chlopak sie wyrywal z Orange County tak jak ja z Ozarowa i co najsmieszniejsze
                                              ja moge skonczyc w Orange County,bo tam niedlugo jade.


                                              • the_reda Re: PO ILE DVD W POLSCE ? ORANGE COUNTY 05.02.04, 15:53
                                                maksimum napisał:

                                                > Ten link i u mnie nie dziala,bo nie caly zostal skopiowany.
                                                > Columbia House ma jakas oferte i wychodzi im 49 centow za DVD.
                                                > Mnie to o tyle nie interesuje ,ze ja mam kablowke i te wszystkie filmy leca na
                                                > kablu kilka tygodni po premierach w kinach.
                                                > Ale specjalnie dla Ciebie poszukam jeszcze raz tej okazji i sprobuje prawidlowo
                                                >
                                                > skopiowac.


                                                Dziękuję bardzo, ale nie ma takiej potrzeby. Dowiedziałam się już z Twojej
                                                wypowiedzi wszystkiego czego chciałam. Mam teraz porównanie, u nas wytłoczenie
                                                płyty z okładką to koszt 2zł.



                                                >
                                                > Wstydzilabys sie Reda takie rzeczy mowic!
                                                > "Heartbreakers" to jest bardzo dobry film i ze swietna obsada.

                                                Już się o to kłóciliśmy! Za żadne skarby nie dam się przekonać, że to
                                                dobra komedia. "Wielki podryw" to "Wielki bzdet". Nie wart nawet tych 8zł...no i teraz mam przechlapane u Ciebie :)


                                                > A juz komedia ,ktora mozna ogladac bez konca jest "Orange County".
                                                > Widzialem ja juz ze 3 razy i jeszcze raz obejrze.


                                                "Orange Country" z pewnością obejrze ku pierwszej sposobności. Ma nawet niezłe
                                                recenzje.


                                                > Chlopak sie wyrywal z Orange County tak jak ja z Ozarowa i co najsmieszniejsze
                                                > ja moge skonczyc w Orange County,bo tam niedlugo jade.

                                                Miłej podróży zatem życzę.
                                                • maksimum Re: PO ILE DVD W POLSCE ? ORANGE COUNTY 05.02.04, 23:14
                                                  the_reda napisała:

                                                  > > Wstydzilabys sie Reda takie rzeczy mowic!
                                                  > > "Heartbreakers" to jest bardzo dobry film i ze swietna obsada.
                                                  >
                                                  > Już się o to kłóciliśmy! Za żadne skarby nie dam się przekonać, że to
                                                  > dobra komedia. "Wielki podryw" to "Wielki bzdet". Nie wart nawet tych
                                                  8zł...no i teraz mam przechlapane u Ciebie :)

                                                  Nie o to chodzi.
                                                  Dotarlo do mnie,ze wiekszosc z EUropejczykow uwaza,ze film musi byc "O CZYMS"
                                                  Czyli o wielkim wydarzeniu historycznym itd.
                                                  Amerykanskie podejscie jest inne,filmy sa o zyciu i o wartosci filmu decyduje
                                                  na ile potrafi on wciagnac widza.
                                                  Zauwazylem tez,ze komedie u was nie maja wziecia i sa traktowane jako podrzedny
                                                  gatunek w kinematografii.
                                                  "Heartbreakers" i "Orange County" to sa komedie i to bardzo dobre i filmy
                                                  kostiumowe jak "Gangs of New York" nie maja nad nimi zadnej przewagi.

                                                  > > A juz komedia ,ktora mozna ogladac bez konca jest "Orange County".
                                                  > > Widzialem ja juz ze 3 razy i jeszcze raz obejrze.
                                                  >
                                                  > "Orange Country" z pewnością obejrze ku pierwszej sposobności. Ma nawet niezłe
                                                  > recenzje.
                                                  >
                                                  > > Chlopak sie wyrywal z Orange County tak jak ja z Ozarowa i co najsmiesznie
                                                  > jsze ja moge skonczyc w Orange County,bo tam niedlugo jade.
                                                  >
                                                  > Miłej podróży zatem życzę.

                                                  Dziekuje serdecznie.
                                                  • maksimum "PARTNERS" AXEL,BOB & ANGEL-"LEAVE IT IN PEACE" 06.02.04, 19:19
                                                    Gość portalu: marcee napisał(a):

                                                    > Szkoda ze odchodzisz Macieju
                                                    > Szerokiej drogi i pa. Dziekuje za mile chwile spedzone z Toba
                                                    > Przepraszam za awantury i przykrosci
                                                    > ps
                                                    > filmy nie musza byc o czyms koniecznie
                                                    > szkoda ze az tak manifestujesz nasza odrebnosc, tj Europejczykow i Amerykanow
                                                    > a tym samym rzekomy brak wzajemnego rozumienia sie
                                                    > ja w ogole nie widze barier miedzy nami ale to juz inna historia

                                                    us.imdb.com/title/tt0199931/
                                                    W filmie "Partners"-2000 doswiadczony zyciowo Axel tlumaczy Bob'owi
                                                    If someone takes You for a ride,to nie musisz odpowiadac "thank You" and "You
                                                    welcome" lecz na thank you mowisz "leave it in peace"
                                                  • maksimum "PARTNERS""LEAVE IT IN PEACE"-YOU ROAMED 07.02.04, 00:39
                                                    maksimum napisał:

                                                    > Gość portalu: marcee napisał(a):
                                                    >
                                                    > > Szkoda ze odchodzisz Macieju
                                                    > > Szerokiej drogi i pa. Dziekuje za mile chwile spedzone z Toba
                                                    > > Przepraszam za awantury i przykrosci
                                                    > > ps
                                                    > > filmy nie musza byc o czyms koniecznie
                                                    > > szkoda ze az tak manifestujesz nasza odrebnosc, tj Europejczykow i Ameryka
                                                    > now
                                                    > > a tym samym rzekomy brak wzajemnego rozumienia sie
                                                    > > ja w ogole nie widze barier miedzy nami ale to juz inna historia
                                                    >
                                                    > us.imdb.com/title/tt0199931/
                                                    > W filmie "Partners"-2000 doswiadczony zyciowo Axel tlumaczy Bob'owi
                                                    > If someone takes You for a ride,to nie musisz odpowiadac "thank You" and "You
                                                    > welcome" lecz na thank you mowisz "leave it in peace"

                                                    Byla tez druga uwaga,ktora poczynil Axel,Bobowi-"You roamed"
                                                  • the_reda Re: PO ILE DVD W POLSCE ? ORANGE COUNTY 07.02.04, 22:14
                                                    maksimum napisał:


                                                    > Nie o to chodzi.
                                                    > Dotarlo do mnie,ze wiekszosc z EUropejczykow uwaza,ze film musi byc "O CZYMS"
                                                    > Czyli o wielkim wydarzeniu historycznym itd.

                                                    Nie ma nic gorszego jak filmy "o niczym" albo "o wszystkim" co zazwyczaj kończy
                                                    się, że są o niczym. Ale "o czymś" to nie znaczy, że zaraz ma być historyczny.
                                                    Oby opowiadał jakąś historię, która wciąga i nie pozostawia po sobie wrażenia
                                                    pustki, niedopowiedzenia i zlekceważenia widza ukazując swoją powierzchowność.


                                                    > Amerykanskie podejscie jest inne,filmy sa o zyciu i o wartosci filmu decyduje
                                                    > na ile potrafi on wciagnac widza.


                                                    No popatrz! To jak u nas! Niesamowite, co?



                                                    > Zauwazylem tez,ze komedie u was nie maja wziecia i sa traktowane jako podrzedny
                                                    >
                                                    > gatunek w kinematografii.


                                                    Nie jest to tak do końca jak mówisz. Komedie to specyficzny gatunek filmowy.
                                                    Jeśli nie wypełni on swojego założenia czyli rozśmieszenia widza nie jest komedią. A takich filmów widziałam, aż nadto. Zaraz... niech sobie przypomne
                                                    jakiś tytuł...hmmmm...o, np. "Legalna blondynka"- i gdzie tu śmiech? Żenada
                                                    co najwyżej. Albo "Zakręcony piątek" - wyrosłam już z takich filmów, albo
                                                    "Hollywood Homicide" z szacownym H.Fordem, w założeniu miała być komedia senasacyjna
                                                    a wyszło badziewnie do potęgi. Albo "American pie"- drażnią mnie w swojej głupocie
                                                    takie filmy.

                                                    Nie oznacza to wcale, że dobrych komedii nie ma, są. Np. "Oscar" albo niezawodne
                                                    "Pól żartem pól serio". Wymieniam tylko te,bo piszę tak z pamięci, ale jest więcej.


                                                    Pozdrawiam
                                                  • maksimum Re: PO ILE DVD W POLSCE ? ORANGE COUNTY 08.02.04, 02:18
                                                    the_reda napisała:

                                                    > maksimum napisał:
                                                    >
                                                    >
                                                    > > Nie o to chodzi.
                                                    > > Dotarlo do mnie,ze wiekszosc z EUropejczykow uwaza,ze film musi byc "O CZY
                                                    > MS" Czyli o wielkim wydarzeniu historycznym itd.
                                                    >
                                                    > Nie ma nic gorszego jak filmy "o niczym" albo "o wszystkim" co zazwyczaj
                                                    kończy
                                                    > się, że są o niczym. Ale "o czymś" to nie znaczy, że zaraz ma być historyczny.
                                                    > Oby opowiadał jakąś historię, która wciąga i nie pozostawia po sobie wrażenia
                                                    > pustki, niedopowiedzenia i zlekceważenia widza ukazując swoją powierzchowność.

                                                    Glebia,glebia,wlasnie o tym mowilem.

                                                    > > Amerykanskie podejscie jest inne,filmy sa o zyciu i o wartosci filmu decyd
                                                    > uje na ile potrafi on wciagnac widza.
                                                    >
                                                    > No popatrz! To jak u nas! Niesamowite, co?

                                                    To dopiero jest komedia!Ja jak cos napisze,nie?

                                                    > > Zauwazylem tez,ze komedie u was nie maja wziecia i sa traktowane jako podr
                                                    > zedny gatunek w kinematografii.
                                                    >
                                                    >
                                                    > Nie jest to tak do końca jak mówisz. Komedie to specyficzny gatunek filmowy.
                                                    > Jeśli nie wypełni on swojego założenia czyli rozśmieszenia widza nie jest
                                                    komed
                                                    > ią. A takich filmów widziałam, aż nadto. Zaraz... niech sobie przypomne
                                                    > jakiś tytuł...hmmmm...o, np. "Legalna blondynka"- i gdzie tu śmiech? Żenada
                                                    > co najwyżej. Albo "Zakręcony piątek" - wyrosłam już z takich filmów, albo
                                                    > "Hollywood Homicide" z szacownym H.Fordem, w założeniu miała być komedia
                                                    senasacyjna
                                                    > a wyszło badziewnie do potęgi. Albo "American pie"- drażnią mnie w swojej
                                                    głupocie takie filmy.
                                                    > Nie oznacza to wcale, że dobrych komedii nie ma, są. Np. "Oscar" albo
                                                    niezawodne
                                                    > "Pól żartem pól serio".

                                                    Ta komedia jest chyba starsza od Ciebie!

                                                    > Wymieniam tylko te,bo piszę tak z pamięci, ale jest więcej.

                                                    No wiec masz obejrzez 3:
                                                    1-"Orange County"
                                                    2-"Nobody's Baby" z Gary Oldmanem i Skeet Ulrichem
                                                    3-"Waking up in Reno"-Dwie rodzinki znajomkow wybieraja sie na wakacje do Reno
                                                    Nevada.A sa oni z Little Rock Arkansas,czyli nasze rzeszowskie.

                                                    us.imdb.com/title/tt0219400/
                                                    Po drodze zwiedzaja Wielki Kanion i zawadzaja o knajpe w Texasie,gdzie bohater
                                                    zjada 72 uncjowego(ponad 2 kg) stejka,no i jedna z dziewczyn zachodzi w dlugo
                                                    planowana i oczekiwana ciaze,tylko ze z mezem drugiej.
                                                    Ameryka od podszewki jak na dloni.

                                                    > Pozdrawiam
                                                  • the_reda Re: PO ILE DVD W POLSCE ? ORANGE COUNTY 09.02.04, 14:32
                                                    maksimum napisał:

                                                    > To dopiero jest komedia!Ja jak cos napisze,nie?


                                                    A żebyś wiedział! Czasem jak coś napiszesz to nie wiem czy mam się najpierw
                                                    śmiać czy płakać!



                                                    > Ta komedia jest chyba starsza od Ciebie!


                                                    I to 2x! Jak na prawdziwego maniaka filmowego oglądam wszystko, a stare filmy
                                                    nie tyle co z konieczności (wychodzę z założenia, że trzeba rozwijać poszerzać swoje horyzonty) co
                                                    z prawdziwej przyjemności. Mają one swoją magię, coś co mnie zawsze przyciągało,
                                                    dziś już takich filmów się nie robi. Wczoraj wieczorem oglądałam np."Buntownika
                                                    bez powodu" z J.Deanem.


                                                    > No wiec masz obejrzez 3:
                                                    > 1-"Orange County"
                                                    > 2-"Nobody's Baby" z Gary Oldmanem i Skeet Ulrichem
                                                    > 3-"Waking up in Reno"-Dwie rodzinki znajomkow wybieraja sie na wakacje do Reno
                                                    > Nevada.A sa oni z Little Rock Arkansas,czyli nasze rzeszowskie.
                                                    >
                                                    > us.imdb.com/title/tt0219400/
                                                    > Po drodze zwiedzaja Wielki Kanion i zawadzaja o knajpe w Texasie,gdzie bohater
                                                    > zjada 72 uncjowego(ponad 2 kg) stejka,no i jedna z dziewczyn zachodzi w dlugo
                                                    > planowana i oczekiwana ciaze,tylko ze z mezem drugiej.
                                                    > Ameryka od podszewki jak na dloni.


                                                    Coś mi się wydaje, że te filmy średnie będą, takie nie w moich guście.
                                                    Ale zobaczę, jeśli trafi się okazja.

                                                    Przypomniała mi się jeszcze jedna świetna jak dla mnie komedia:"Żądło" z'73r
                                                    z Redfordem i P.Newmanem. Widziałeś?


                                                  • maksimum Re: PO ILE DVD W POLSCE ? ORANGE COUNTY 11.02.04, 01:27
                                                    the_reda napisała:

                                                    > maksimum napisał:
                                                    >
                                                    > > To dopiero jest komedia!Ja jak cos napisze,nie?
                                                    >
                                                    > A żebyś wiedział! Czasem jak coś napiszesz to nie wiem czy mam się najpierw
                                                    > śmiać czy płakać!

                                                    Smiej sie caly czas,nawet przez lzy.

                                                    > > No wiec masz obejrzez 3:
                                                    > > 1-"Orange County"
                                                    > > 2-"Nobody's Baby" z Gary Oldmanem i Skeet Ulrichem
                                                    > > 3-"Waking up in Reno"-Dwie rodzinki znajomkow wybieraja sie na wakacje do
                                                    > Reno Nevada.A sa oni z Little Rock Arkansas,czyli nasze rzeszowskie.
                                                    > >
                                                    > > us.imdb.com/title/tt0219400/
                                                    > > Po drodze zwiedzaja Wielki Kanion i zawadzaja o knajpe w Texasie,gdzie boh
                                                    > ater zjada 72 uncjowego(ponad 2 kg) stejka,no i jedna z dziewczyn zachodzi w
                                                    dlugo planowana i oczekiwana ciaze,tylko ze z mezem drugiej.
                                                    > > Ameryka od podszewki jak na dloni.
                                                    >
                                                    >
                                                    > Coś mi się wydaje, że te filmy średnie będą, takie nie w moich guście.
                                                    > Ale zobaczę, jeśli trafi się okazja.

                                                    Bedziesz miala okazje do smiechu,przyrzekam!

                                                    > Przypomniała mi się jeszcze jedna świetna jak dla mnie komedia:"Żądło" z'73r
                                                    > z Redfordem i P.Newmanem. Widziałeś?

                                                    "Sting" to jest klasyka i widzialem go ze dwa razy,bo pierwszym razem nie
                                                    wpatrzylem sie w akcje na czym mialo to oszustwo na koniach polegac i kto do
                                                    kogo strzelal i za co,a kto zostal wydudkany na strychu.
      • maksimum Re: NIESTETY NIE MA ZA DUZO DOBRYCH AKTOREK 05.02.04, 04:09
        Gość portalu: Mada napisał(a):

        > Wmieniłeś tylko jedną naprawde dobrą aktorkę, tzn. Nicole Kidman. Reszta to
        >są aktorki przeciętne, a takich są setki.

        Zartujesz ze mnie?
        A Sigourney Weaver,Jennifer Connelly,Rene Zellweger,Frances O'Connor?

        Widzialas kiedys Katherine O'Hara?
        Obejrzyj "Orange County" i przyjrzyj sie matce glownego bokatera K.O'Hara.
        Meryl Streep nigdy tak nie zagrala i nie zagra.

        > Z innych zdolnych wymienię choćby- Jodie Foster, Kate Blanchet czy Meryl
        Streep, no i moja ulubiona Juliane Moore (jest boska)

        Foster i Streep maja najlepsze lata za soba i ich po prostu nie ma w nowych
        dobrych filmach.
        J.Moore owszem,ale nie ma tego wygladu co Sharon Stone czy Leelee Sobieski.
        Pozdr Maciej
        • Gość: łysy Re: JEST BARDZO DUŻO DOBRYCH AKTOREK IP: *.crowley.pl 05.02.04, 04:50
          Jest bardzo dużo dobrych aktorek tylko o dobre role i scenariusze dla nich jest
          ciężko . Hollywoodem żądzą męscy szowiniści i to dlatego. Maciej jak
          prawdziwy , amerykański macho wciska Wam kit !!!!!!Na ten temat jeszcze nie
          wyrażałem swojej łysej opinii więc czynię to niniejszym . Nie potrafie
          rozgraniczyć ostatnich 5 , 10 , czy 20 lat . Klasy aktorskiej nie traci się
          najczęściej wraz z upływem czasu. Dla mnie najlepsze to ;
          1. Meryl Streep
          2.Emma Thompson
          3.Susan Sarandon
          4.Mary Stuart Masterson
          5.Helen Hunt
          6.Meg Ryan
          7.Uma Thurman
          8.Nicole Kidman
          9.Marisa Tomei
          10.Bridget Fonda
          11.Kathy Bates
          12.Sissy Spacek
          13.Mia Farrow
          14.Elisabeth Shue
          15. Debra Winger
          i za znakomite role w pojedynczych filmach : Sharon Stone , Natalie Portman ,
          Patricia Arquette,Julia Roberts , Sandra Bullock ,Winona Ryder, i wiele innych.
          Bardzo wielu dobrych aktorek nie wymieniłem , co przy tego typu rankingach
          jest nieuniknione. Pozdrawiam wszystkich fanów kobiet - aktorek i kobiet w
          ogóle .
          • the_reda Re: JEST BARDZO DUŻO DOBRYCH AKTOREK 07.02.04, 16:38
            Gość portalu: łysy napisał(a):


            > 4.Mary Stuart Masterson

            Bardzo "sympatyczna" z niej aktorka, że się tak grzecznie wyrażę. Potrafi
            zagrać, aż szkoda, że tak rzadko pokazuje się na ekranie. "Usłane różami"
            widziałam 2x, taki ciepły filmik na zimowe wieczory. Z lekka przerysowany,
            ale miło się go ogląda. Żałuję ale nie widziałam jej chyba jak dotąd najbardziej
            znanego filmu "Benny i Joon".



            > 9.Marisa Tomei


            Gdy słyszę jej nazwisko to przed oczami mam momentanie "Oscara" z '91r. Film
            jest tak świetny, że bez cienia wahania uznaję go za jedną z najlepszych komedii
            jakie dotąd widziałam! Za każdym razem pękam ze smiechu, te wszystkie gagi, pomyłki.
            Rewelacja jednym słowem! A S.Stalone znany i rozpoznawalny jako "mięśniak"
            udowodnił, że talent komiczny nie jest mu obcy.

            Za "Za drzwiami sypialni" służnie została nominowana min do Oscara, bo to
            dobry film z dobrze zagraną przez nią rolą.


            > 10.Bridget Fonda

            Po sukcesie "Sublokatorki" można było się spodziewać, że jej osoba będzie
            wręcz rozchwytywana i mianowana na nową gwiazdę, gdy tymczasem....czy ja wiem...
            jej filmy są w większości jakoś takie średnie. Wczoraj widziałam "Małego buddę".
            Skonczyłam oglądać po pół godzinie, takiego kiczu moje oczy nie ścierpiały
            dłużej oglądać.

            Ale z kolei "Dwa miliony dolarów napiwku" mam w domu na DVD. Ona jest tak urocza,
            ciepła, że bez problemu pasuje do komedii zwłaszcza romantycznych.

            > 11.Kathy Bates

            Jak domniemam za "Misery" znalazła się u Ciebie w pierwszej 10-ce? Jak widziałam
            film pierwszy raz to przy scenie łamania nóg, szklanka o mały włos mi z ręki nie
            wypadła. Thiller jakich mało. Wystąpiła jeszcze w jednej adaptacji powieści S.Kinga
            "Dolores Claiborne", ale jej odpowiednik książkowy był o wiele lepszy. Swoją drogą
            King to król horrorów, częsciej powinni kręcić filmy na podstawie jego opowiadań,
            bo komu jak komu ale jemu historii do opowiedzenia nie brakuje. Śpać po nich nie
            mogę.

            Czy też może urzekła Cię w "Schmidt'cie"? Czy ona tam czasem nago się nie pokazała?:)))


            Pozdrawiam
            • maksimum Re: JEST BARDZO DUŻO DOBRYCH AKTOREK 08.02.04, 02:52
              the_reda napisała:

              > Gość portalu: łysy napisał(a):
              >
              > > 4.Mary Stuart Masterson
              >
              > Bardzo "sympatyczna" z niej aktorka, że się tak grzecznie wyrażę. Potrafi
              > zagrać, aż szkoda, że tak rzadko pokazuje się na ekranie. "Usłane różami"
              > widziałam 2x, taki ciepły filmik na zimowe wieczory. Z lekka przerysowany,
              > ale miło się go ogląda. Żałuję ale nie widziałam jej chyba jak dotąd
              >najbardziej znanego filmu "Benny i Joon".

              Skad Ty tyle filmow znasz?
              Ja nawet na nia nie zwrocilem uwagi,chociaz dziewczyna z NYC.No zdjeciu a
              owszem bardzo przyjemnie wyglada.

              > > 9.Marisa Tomei
              >
              > Gdy słyszę jej nazwisko to przed oczami mam momentanie "Oscara" z '91r. Film
              > jest tak świetny, że bez cienia wahania uznaję go za jedną z najlepszych
              komedii jakie dotąd widziałam! Za każdym razem pękam ze smiechu, te wszystkie
              gagi, pomyłki.
              > Rewelacja jednym słowem! A S.Stalone znany i rozpoznawalny jako "mięśniak"
              > udowodnił, że talent komiczny nie jest mu obcy.
              >
              > Za "Za drzwiami sypialni" służnie została nominowana min do Oscara, bo to
              > dobry film z dobrze zagraną przez nią rolą.

              Zaskakujesz mnie coraz bardziej Reda.Ja tych filmow nie pamietam.
              Marisa dziewczyna z Brooklyna,z ciekawym akcentem mnie kojarzy sie zawsze z
              filmem "My Cousin Vinny" gdzie grala z Pesci.
              Taka typowa brooklynska next door neighbour,chociaz w Ozarowie tez widzialem
              podobne.
              us.imdb.com/name/nm0000673/
              > > 10.Bridget Fonda
              >
              > Po sukcesie "Sublokatorki" można było się spodziewać, że jej osoba będzie
              > wręcz rozchwytywana i mianowana na nową gwiazdę, gdy tymczasem....czy ja
              wiem..
              > jej filmy są w większości jakoś takie średnie. Wczoraj widziałam "Małego
              buddę"
              > Skonczyłam oglądać po pół godzinie, takiego kiczu moje oczy nie ścierpiały
              > dłużej oglądać.
              >
              > Ale z kolei "Dwa miliony dolarów napiwku" mam w domu na DVD. Ona jest tak
              urocza, ciepła, że bez problemu pasuje do komedii zwłaszcza romantycznych.

              U nas to sie nazywa "It could Happen to You" gdzie grala z Nicolasem Cage'em i
              to bez watpienia jej najlepszy film.Widzialem moze jeden wiecej,ale nie
              pamietam.Masz racje,ze tej jej inne filmy to cienizna.Ja nawet myslalem,ze ona
              jest corka Jane,ale sie okazalo ze to corka Petera.I teraz wszystko staje sie
              jasne,bo Peter to beztalencie,a po Jane odziedziczylaby moze wiekszy talent.

              > > 11.Kathy Bates
              >
              > Jak domniemam za "Misery" znalazła się u Ciebie w pierwszej 10-ce? Jak
              widziałam
              > film pierwszy raz to przy scenie łamania nóg, szklanka o mały włos mi z ręki
              nie wypadła. Thiller jakich mało. Wystąpiła jeszcze w jednej adaptacji powieści
              S.Kinga
              > "Dolores Claiborne", ale jej odpowiednik książkowy był o wiele lepszy. Swoją
              drogą King to król horrorów, częsciej powinni kręcić filmy na podstawie jego
              opowiadań,
              > bo komu jak komu ale jemu historii do opowiedzenia nie brakuje. Śpać po nich
              nie mogę.
              > Czy też może urzekła Cię w "Schmidt'cie"? Czy ona tam czasem nago się nie
              pokazała?:)))

              Lysy jest zboczony!
              Babka po czterdziestce sie rozbiera w filmie i on ja za to do 10-tki wpycha.
              Domyslam sie Lysy ,ze u was pornoli w wypozyczalni nie ma.
              Ja na nia nigdy nie zwrocilem uwagi.

              > Pozdrawiam

              Tez serdecznie pozdrawiam,ale Lysego mniej.
              Maciej
              • Gość: łysy Re: Odpowiedż dla Szanownego Macieja IP: *.crowley.pl 11.02.04, 01:19
                My w Europie oglądamy DOBRE AMERYKAŃSKIE FILMY !!!Więc nic dziwnego , że The
                Reda je zna , a Ty dalej podniecasz się tymi klasy "Ż".
                Kathy Bates po rolach w "Misery" i "Smażone zielone pomidory" powinna zostać
                wykładowcą w aktorskiej szkole dla niedaczników filmowych typu:Lopez ,
                Connely, Weaver ,Kline..... and company . Ona chyba jest już po 50-siątce,
                jest za bardzo "przy kości",może nie goli włosów pod pachami,może lubi sobie
                wypić(nie wiem),może nie jest z NYC , może nie skończyła West Point ALE .....
                WSZYSTKICH TWOICH IDOLI BIJE AKTORSKO NA GŁOWĘ !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                Łysy jest zboczony jak jasna cholera i marzy by nie tylko popatrzeć ale
                również wystąpić w roli głownej , razem z gołą Jennifer Lopez w pornusie
                produkcji europejskiej !!! I poprzez rewelacyjną kopulację (oraz konwersację
                filmową przed,w trakcie i po) udowodnić jej i Tobie wyższość kultury i seksu
                starego kontynentu nad amerykańskim badziewiem.
                Serdecznie pozdrawiam .
                • maksimum Re: Odpowiedż dla Szanownego Macieja 11.02.04, 01:34
                  Gość portalu: łysy napisał(a):

                  > My w Europie oglądamy DOBRE AMERYKAŃSKIE FILMY !!!Więc nic dziwnego , że The
                  > Reda je zna , a Ty dalej podniecasz się tymi klasy "Ż".

                  Tej aluzji nie rozumiem.Co to za klasa?

                  > Kathy Bates po rolach w "Misery" i "Smażone zielone pomidory" powinna
                  zostać
                  > wykładowcą w aktorskiej szkole dla niedaczników filmowych typu:Lopez ,
                  > Connely, Weaver ,Kline..... and company . Ona chyba jest już po 50-siątce,
                  > jest za bardzo "przy kości",może nie goli włosów pod pachami,może lubi sobie
                  > wypić(nie wiem),może nie jest z NYC , może nie skończyła West Point ALE .....
                  > WSZYSTKICH TWOICH IDOLI BIJE AKTORSKO NA GŁOWĘ !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

                  To kiedy wreszcie zacznie grac role pierwszoplanowe?
                  Bo jak ma wyglad kucharki w polskim barze mlecznym,to od razu u was ma
                  powodzenie.

                  > Łysy jest zboczony jak jasna cholera i marzy by nie tylko popatrzeć ale
                  > również wystąpić w roli głownej , razem z gołą Jennifer Lopez w pornusie
                  > produkcji europejskiej !!! I poprzez rewelacyjną kopulację (oraz
                  konwersację
                  > filmową przed,w trakcie i po) udowodnić jej i Tobie wyższość kultury i seksu
                  > starego kontynentu nad amerykańskim badziewiem.

                  Ona juz paru mezow przerobila i byle czyms bys jej nie nastraszyl.

                  > Serdecznie pozdrawiam .

                  Podoba mnie sie ten tytul dlatego Ci odpowiadam,otherwise forgetted.
            • Gość: łysy Re: JEST BARDZO DUŻO DOBRYCH AKTOREK IP: *.crowley.pl 11.02.04, 00:41
              Dzięki za interesujący komentarz . Nie wymieniłem jeszcze wielu dobrych
              aktorek ale nie da się tak na gorąco ułozyć mojej idealnej 10 najlepszych
              aktorek . Masterson i Bates urzekły mnie szczególnie w filmie "Smażone zielone
              pomidory" - jeden z najlepszych jakie w życiu widziałem -jesli nie widziałas
              gorąco polecam (film z przed ok. 10 lat).Tomei i Fonda zagrały w wielu
              marnych filmach ale ja może trochę irracjonalnie uwielbiam je oglądać . Żeby
              być docenionym trzeba tez dostawać dobre role (Streep miała to
              szczęście!!!!!), a wiele dobrych aktorów pokazuje klasę kiedy wreszcie taka im
              sie trafi.Np. wcześniej znana z młodzieżówek Elisabeth Shue - cudowna rola
              w "Leaving Las Vegas", Kevin Kline - naprawdę dobry w "Życie jak dom" i wiele
              innych. Masterson , a szczególnie Bates mają taką "aparycję" , że trudno im
              trafić na jakieś oskarowe role ale nigdy nie widziałem by zepsuły jakis film.
              Ile co roku na rynku filmowym jest ról , w których aktorki mogą naprawdę
              pokazać całą gamę swych możliwości? Kilka ? Niech będzie kilkanaście - a
              niezłych aktorek pewnie kilkaset - prawdopodobieństwo trafienia dobrej roli w
              dobrym filmie niestety małe . Chyba , że uda się wejść na aktualny szczyt
              popularności , wtedy można wykorzystać swoje kilka minut i role sypią się jak
              z rękawa. Np.Nicole Kidman potrafiła je idealnie wykorzystać i z drętwej
              aktoreczki przeistoczyła się w naprawdę dużej klasy aktorkę. Wiele dobrych
              aktorek nie ma tej siły przebicia i pozostaje im czekać w kącie , aż ktoś je
              zauważy, inne nie wykorzystały czasu gdy były modne (może Fonda?), inne się
              zestarzały i będzie im coraz trudniej . Takie bywa to życie filmowe piękne ale
              niestety również brutalne .
              Znowu nic dobrego nie napisałem o Sigurey Weaver (w tajemnicy Ci powiem, że
              ją lubię) więc Maximum będzie niepocieszony .
              Gorące pozdrowienia .
              • the_reda Re: JEST BARDZO DUŻO DOBRYCH AKTOREK P.S. 11.02.04, 20:34
                Gość portalu: łysy napisał(a):

                > To była odpowiedż dla Szanownej The Redy - żle mi się umiejscowiła !


                I ja dziękuję za odpowiedź.
                Z miłą chęcią obejrzę "Smażone zielone pomidory" jeśli nadaży się okazja (nie mam
                niestety video, a to nieco komplikuje sytuację). Filmu nie widziałam, ale nie tak
                dawno wpadła mi książka pod tym samym tytułem, więc jeśli to na jej podstawie
                nakręcono film, to zapowiada się on na interesującą historię. Plus świetna
                obsada. K.Bates myślę, że z łatwością może posłużyć za przykładad aktorki, która
                powróciła ponownie na szczyt po graniu w dość średnich filmach. Jej rola w "Schmidt" jest
                tym godna uwagi, że ona tam w ciągu całego filmu pojawia się na ekranie przez
                ok.15min. I dostała za nią nominację do Oscara. Talent i odwaga- pomimo, swoich
                lat i figury odbiegającej zdecydowanie od norm hollywoodckich piękności, na
                ogół sztucznie poprawianych, zgodziła się na pokazanie swojego ciała, zasługuje na uznanie (a Maksimum od razu wykorzystał ten fakt do szerzenia swoich amerykańskich perwersji seksualnych.)

                E.Shue wymienianą przez Ciebie jaką wybitną aktorkę traktuję jako aktorkę jednego
                filmu "Zostawić Las Vegas". Zagrala rewelacyjnie, to nie podlega dyskusji,
                pokazała swoją klasę i talent dramatyczny, ale dla mnie to trochę za mało, aby
                umieścić ją w gronie tych najlepszych. Jestem zdania, że na uznanie pracuje się
                latami, a na wysokośc oceny wpływa cała twórczość. Wiadomo, że nawet u tych
                wielkich można znaleźć wpadki i filmy, o których sami chcieliby zapomnieć. Dla
                mnie E.Shue poza wymienianym wyżej filmem nie zapisała się na dłużej w pamięci.
                Gra b.mało jak na aktorkę. Może to wynik prowadzonej polityki hollywood, gdzie
                dominuje komercja, gdzie trudno o scenariusz z dobrą rolą kobiecą nawet drugoplanową, a może postawiła na zycie osobiste widząc, że nijak mają się jej
                ambicje z wizją grania w srednich filmach. Niewątpliwie trudno się przebić aktorce,
                nawet mającej nominację do Oscara. Niestety, trzeba być jeszcze medialnych, wywołać jakiś skandal albo mieć szczęście. Nawet sam Oscar nie daje pewności, że
                posypią się ciekawe propozycje dla aktorki.

                Pozdrawiam
                • maksimum Re: JEST BARDZO DUŻO DOBRYCH AKTOREK P.S. 12.02.04, 23:04
                  the_reda napisała:

                  > Gość portalu: łysy napisał(a):
                  >
                  > > To była odpowiedż dla Szanownej The Redy - żle mi się umiejscowiła !

                  Znowu sie wam wtracam.

                  > I ja dziękuję za odpowiedź.
                  > Z miłą chęcią obejrzę "Smażone zielone pomidory" jeśli nadaży się okazja (nie
                  mam niestety video, a to nieco komplikuje sytuację). Filmu nie widziałam, ale
                  nie tak
                  > dawno wpadła mi książka pod tym samym tytułem, więc jeśli to na jej podstawie
                  > nakręcono film, to zapowiada się on na interesującą historię. Plus świetna
                  > obsada. K.Bates myślę, że z łatwością może posłużyć za przykładad aktorki,
                  która powróciła ponownie na szczyt po graniu w dość średnich filmach. Jej rola
                  w "Schmidt" jest
                  > tym godna uwagi, że ona tam w ciągu całego filmu pojawia się na ekranie przez
                  > ok.15min. I dostała za nią nominację do Oscara. Talent i odwaga- pomimo,
                  swoich lat i figury odbiegającej zdecydowanie od norm hollywoodckich piękności,
                  na ogół sztucznie poprawianych, zgodziła się na pokazanie swojego ciała,
                  zasługuje
                  > na uznanie (a Maksimum od razu wykorzystał ten fakt do szerzenia swoich
                  >amerykańskich perwersji seksualnych.)

                  Bo mnie sie podobalo,jak dziewczyny W "Coyote Ugly" tanczyly na barze,ale to
                  takie nie europejskie.beeeeeee

                  > E.Shue wymienianą przez Ciebie jaką wybitną aktorkę traktuję jako aktorkę
                  jednego
                  > filmu "Zostawić Las Vegas". Zagrala rewelacyjnie, to nie podlega dyskusji,
                  > pokazała swoją klasę i talent dramatyczny, ale dla mnie to trochę za mało,
                  aby umieścić ją w gronie tych najlepszych. Jestem zdania, że na uznanie pracuje
                  się latami, a na wysokośc oceny wpływa cała twórczość. Wiadomo, że nawet u tych
                  > wielkich można znaleźć wpadki i filmy, o których sami chcieliby zapomnieć. Dla
                  > mnie E.Shue poza wymienianym wyżej filmem nie zapisała się na dłużej w
                  pamięci.

                  Rzeczywiscie w "Leaving Las Vegas" byla duzo lepsza od Nicolasa Cage'a.
                  Widzialem ja w kilku innych filmach i gra podobnie.

                  > Gra b.mało jak na aktorkę. Może to wynik prowadzonej polityki hollywood, gdzie
                  > dominuje komercja, gdzie trudno o scenariusz z dobrą rolą kobiecą nawet
                  drugoplanową, a może postawiła na zycie osobiste widząc, że nijak mają się jej
                  > ambicje z wizją grania w srednich filmach. Niewątpliwie trudno się przebić
                  aktorce,
                  > nawet mającej nominację do Oscara. Niestety, trzeba być jeszcze medialnych,
                  wywołać jakiś skandal albo mieć szczęście. Nawet sam Oscar nie daje pewności, że
                  > posypią się ciekawe propozycje dla aktorki.

                  Ta Heche sypie skandalami raz za razem i dobra nigdy nie byla,bo gdzie jej tam
                  do E.Shue.

                  > Pozdrawiam
                • Gość: łysy MASTERSON , FONDA,TOMEI - TYLKO DLA REDY IP: *.crowley.pl 14.02.04, 01:40
                  Poczułem się zdopingowany przez Ciebie do wyjaśnień skąd w mojej 15 aktorek
                  znalazły się Masterson,Tomei,Fonda.Moja łysa pamięć filmowa zaczyna trochę
                  szwankować więc musiałem trochę poszperać i przypomnieć sobie co z nimi
                  widziałem. Jeśli Ty "strzelasz" wszystkimi informacjami filmowymi z pamięci to
                  jestem pod dużym wrażeniem !!! Mam dużo zaległości filmowych, z czasem i pomocą
                  (doradztwem) innych może uda mi się uzupełnić braki.Najlepiej kojarzę filmowe
                  lata 91-97 ,prowadziłem wtedy wypożyczalnię kaset video i chcąc -nie chcąc
                  oglądałem ogromne ilości tytułów. Miałem ambicje by była to przystań dla
                  koneserów kina ale bardzo szybko musiałem zejść na ziemię. By ten interes nie
                  był tylko działalnością charytatywną , musiałem kupować ok. 90% nędznej , <