Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrać 2014 - 11 (vol. 49)

    • grek.grek "Dean Man Walking" i "Equlibrium" w TV4 09.11.14, 17:23
      21:55

      polski tytuł to "Przed egzekucją", ale angielski jest nie do przetłumaczenia.
      "Dead man walking !", to zwyczajowa odzywka strażników więziennych wyprowadzających z celi więźnia idącego na śmierć.

      Susan Sarandon gra zakonnicę pomagającą skazanemu na śmierć więźniowi [Sean Penn] - najpierw w walce o zmianę wyroku na dożywocie, a potem w przygotowaniu się do egzekucji. Matthew łatwym człowiekiem nie jest, ale siostra Helen też nie z tych, które odpuszczają.

      jakoś dawno temu oglądałem, niewiele pamiętam poza wąsami Seana Penna. a jak u Was ?

      można by skoczyć ?

      zaraz po - "Equlibrium" z Christianem Bale'em i Emily Watson. wizja przyszłości, w której środkami chemicznymi amptuje się ludziom uczucia. Z jednej strony, ma to chronić świat przed wojnami, zabójstwami, zemstą etc., ale z drugiej - unicestwia się w ten sposób kulturę, sztukę, muzykę i... tak - miłość, bo ona w końcu dopada jednego z czołowych oficerów policji czuwającej nad tępieniem wszelkich oznak emocjonalności u obywateli, a także konfiskującą i niszczącą wszelkie środki wywołujące owe emocje, czyli płyty, poezję itd. Dopadnięty oficer nie tylko sam ulega namiętnościom, ale i staje przeciwko zasadom świata.

      ciekawa wizja.
      • grek.grek "DeaD Man Walking" i "Equlibrium" w TV4 09.11.14, 17:23
        jak zwykle literówka, co za klątwa ;]
        • mozambique Re: "DeaD Man Walking" i "Equlibrium" w TV4 10.11.14, 17:09
          Equilibrium to moj ulubiony film Bale'a
          oprócz MEchanika

          wiadomo ze zapatrzone w Orwella ale mozna obejrzec bez specjalnych nachalnych wizji
          ale tez za smakowitą rólkę Seana Beana i jego czytanie poezji Keatsa
          • mozambique DIANA na Cabnal plus 10.11.14, 17:41
            wydalwao by sie o Dianie po jej smierci powiedziano i oplotkowano juz wszytko , anwet w POSlce wiedzilismy niemal wszystko o jej romansach i wyskoskach
            a tu mala cniespodzianka - ostatnie 2 lata zycia Diany i jej gleboko skrywane uczucie do "szeregowego" lekarza - karidiochirurga jednego z londysnkich szpitali

            skrywane oczywiscie do pewnego czasu , rozpoczyna sie jako fascynacja Diany czlowiekei ratującym ludzkie życie a przeradza w glebokie uczucie , pelene posiwecen , wyrzeczen , bolu i cierpienia/
            Lekarz jest Pakistanczykiem, muzulmaninem, pochodzi z dosc bogatego i sznaowanego rodu , jego krewni piastuja rozne wysokie stanowiska w Europie i poza nią i okazuje sie , ze aktualna sympatia- księzna Walii, najczesciej ftografowana kobieta swiata , najslawniejsza rozwódka swiata wcale nie jest dobrą partią dla ich ukochanego syna. Bo rozwódka, bo chrzescijanka, bo skandalistka, bo bardzo slawna i scigana przez paprazzi - a to za duzo na dobra zonę i matke licznych dzieci . Gdy w koncu media spawre odkrywaja i wybucha szalenstwo w gazetach Diana oficjalnei zparzecza pogloskom , aby chronic interesy, spokój i zycie zawodowe HAstana i jego rodziny. Na o=to HAstan wscieka sie dokumentnie i zrywa z Dianą .

            Diana ryzuje sie tu jak smiertlenie zakochana kobieta, natretna, sledząca ukochanego , wystajaca pod jego domem, dzowniaca do niego po nocach itp a jednoczesnie w róznych krajach swiata lobbująca na rzecz odpowiednich fundacji medycznych czy próbujaca ukochanemu zalatwic fuche u prof BArnarda ( autor pieirwszego w historii przeszczepu serca)

            Historia toczy sie tak , ze slawny i tragicznie zakonczony romans z Dodim Al -fayedem byl czyms w rodzaju zemsty a jednoczesnie prowokacji w Stosunku do PAkistanczyka HAstana , który Dianie nie chcial przebaczyc, i mial go zmusic do konkretnego ruchu i "powrotu" do niej .
            NIe zdążyl, Diana pewnego dnia pojechala z Dodim do Paryża...

            NAomi Watts gra Dianę sympatycznie, nobliwie i dosc poczciwie, ale glownie skupia sie na odtowrzeniu jej gestów , ruchu i charakterystycznego spojrzenia, pieknie nosi suknie i fryzury ale wielkiej dramy do grania nie ma a szkoda, bo to bardzo dobra aktorka.
            POkazano jak Diana sprytnie konatktuje sie z prasą, sprzedaje korzystne dla niej newsy ale i umiejetnie blokuje fotki niekorzystne. Musila byc dosc inteligentna skoro dosc dlugo udalo sie jej ten trudny układ podtrzymywać a przy okazji zrobila kupe dobrego - cala akcja z zakazem produkcji min przeciwpiechotnych.

            Dziwne , ze Calkowicie lekcewaząco potraktowano tu temat synów Diany , których jak wiadomo kochała bardzo i bardzo cierpiala ze po rozwodzie przynano jej spotkania z dziecmi RAZ w miesiącu !!1 o tym nie wiedzialam , to parwie sadyzm dla matki. Stad zapewne wywiedzionio jej szastanie pieniedzmi, pasję do luksusowych zakupów i wojaże po całym świecie.

            Caly film to dosc interesujaca ciekawostka , ciekawe na czym oparto scenariusz ? czyzby wspomniennia pana lekarza ????

            ps. jako rasowa baba nie moglam nie zauwazyc takiej o to scenki , na poczatku filmu Diana rankeim uparwia w dresie, i bejsbolówce dżogging, podjezdza samochód ochrony i dostaje info ze jej znajomy dosatl zawalu i lezy w ciezkim stanie w szpitalu. Diana w panice biegiem wraca do palacu , potem wbiega do szpitala, na SOR, na oddzial, biegiem szuka sali z tym pajcjentem i natyka sie pierwszy raz na Hastana.
            Tylko ze jest juz po fryzjerze, ze swiezy makijazem, perłowym kolczykami i w nowiutkich lusksuwoych szmatkach.
            Ot , "ludzka" szybka reakcja na zagrożenie życia bliskiej osoby :))))
            • grek.grek Re: DIANA na Cabnal plus 11.11.14, 14:09
              świetna recenzja, dzięki :]

              bohaterki nie znam specjalnie, aczkolwiek z okazji jej śmierci to i owo doczytałem. Ciekawa perspektywa z tym romansem mającym być pokazówką przed prawdziwym ukochanym.

              pokazane jest w tym filmie otoczenie księznej ? bo ponoć brytyjski tzw.dwór nigdy jej w pełni nie zaakceptował i zawsze była, ekhmm... wyrzutem na d... tego dworu, niechętnego jej obecności
              w bulwarówkach, będącego pokłosiem jej stylu bycia dalekiego od dworskiej etykiety, w znaczeniu :
              bliższego światu i rzeczywistości.

              nie sądzisz, ze to wykorzenienie Diany []brak akceptacji zarówno ze strony formalnej rodziny jak i rodziny obiektu jej uczuć] mogłoby być materiałem na nieco głębszy scenariusz ?

              jest jednoznaczna w tym filmie, czyli wspaniała i nieskazitelna jak w albumach dla wyznawców, czy może są jakieś rysy zdejmujące ją z pomnika ?

              perspektywa synowska, to też może być kanwa ciekawego scenariusza, nieprawdaż ? :]
              tylko kto się odważy nakręcić stojąc prosto, bez przyklęku, i powiedzieć że było różnie i różniście, a sama bohaterka miała swoje cienie, a nie tylko blaski ? ;]

              hehe, dobra scena :]
              z drugiej strony, wiesz - jechała do zawałowca.
              jakby się chłop na sekundę ocknął i zobaczył ją taką bez kiecki, kolczykow i makijażu, to drugi zawał mógłby go zabić :]



            • pani_lovett Re: DIANA na Cabnal plus 11.11.14, 16:08
              Wygląda to na melodramat z papierowymi bohaterami, pomimo tego, że ich pierwowzory żyły naprawdę.

              > Caly film to dosc interesujaca ciekawostka , ciekawe na czym oparto scenariusz
              > ? czyzby wspomniennia pana lekarza ????

              Scenariusz oparto na książce Kate Snell, przy której powstaniu pan kardiochirurg nie uczestniczył. Przy filmie również nie współpracował.

              – To będzie klapa – przewiduje światowej sławy kardiolog, który hollywoodzki film na temat jego romansu z księżną Dianą nazwał "zupełnie fałszywym" i opartym na "hipotezach i plotkach" przyjaciół Diany oraz domysłach jego krewnych, którzy o ich związku wiedzą niewiele. – Byliśmy dwojgiem normalnych ludzi, których łączyła przyjaźń – mówi dr Hasnat Khan.

              Jak donosi "Daily Express", lekarz miał oświadczyć, że po obejrzeniu zwiastuna zebrało mu się na mdłości, a całego filmu nie ma zamiaru oglądać.



              Kardiochirurg nie współpracował w żaden sposób w produkcji filmu, ani wcześniej z Kate Snell, która napisała książkę o ich romansie będącą podstawą scenariusza.


              film.dziennik.pl/artykuly/436385,diana-filmem-zupelnie-falszywym-dr-hasnat-khan-zebralo-mi-sie-na-mdlosci.html
              To że przerwała poranny dżogging było już wielkim poświeceniem z jej strony. ;)
    • grek.grek "Mission Impossible" w TVN7 [20:00] 09.11.14, 17:30
      klasyk kina akcji Briana De Palmy z Tomem Cruisem.

      zaczęli z przytupem w '96 i proszę - kręcą nadal ":] ileż to już kolejnych odsłon... 5 ? 6 ? człek się nie doliczy. dopóki Cruise nie odrzuca kolejnych multimilionowych kontraktów, dopóty ta seria będzie się miała dobrze, widowisko szpiegowsko-sciencefikszynowskie ze sprawdzoną metką na czole zawsze się sprzeda.

      o proszę, 23 grudnia 2015 premiera piątej "części" i pewnie znów będzie to spore wydarzenie w świecie filmowym i... biznesowym ;]

      i ofk z Tomem Cruisem, pewnie znów ze 25 milyjonów przytulił :] ja mu tam w kieszeń nie zaglądam, hehe, niech się człowiekowi wiedzie.
    • grek.grek "Musisz być mój" [2011] via TVP2 10.11.14, 14:25
      o man, ile to już nakręcono filmów pod ten szablon... :]

      licealistka Devon jest ładna, dzieki bogatemu ojcu [matka nie żyje] ma standard życiowy, uczy się bardzo dobrze i zawsze stawia na swoim, ot np. wybierają się na szkolny bal z koleżanką i to jakiego koloru sukienkę założy kolezanka zależy od tego, w jaki kolor ubierze się Devon. taki typ. w jakiś sposób jest też samotna, częściowo na własne życzenie, a także wyraźnie zaniedbana wychowawczo - ojciec co i rusz poznaje nowe "koleżanki" i zapewniając córce pieniądze, komfort życia, a nawet gosposię, po prostu trzyma ją na dystans. Devon czasami lubi sobie pociągnąc z gwinta i nawet niespecjalnie starego się krępuje, a on nie robi sprawy z tego, że córka leży na łózku i zalewa robaka.

      kiedy w szkole pojawia się nowy nauczyciel, Jim Wilkes - Devon zagina na niego parol. gościu uczy matematyki i jest jednocześnie trenerem żeńskiej siatkówki, więc dziewoja udaje, że nic nie rozumie z trygonometrii i prosi go o korepetycje, a dodatkowo, dzięki ojcowskim wpływom w szkolnym dyrektoriacie, załatwia sobie miejsce asystentki trenera. Wszystko, by tylko być blisko Wilkesa. nieraz Devon zdobywa go przebojowo w wyobraźni, a nawet imiagnuje o tym, że on ją o rękę prosi.

      człowiek ma córkę i jest w separacji z żoną. Devon zbliża się więc do jego małej córeczki, próbując w ten sposób tym bardziej go do siebie przekonać. Jest w tym oczywiście urocza, na tyle na ile ją stać, eksponuje nogi i inne wdzięki, konwersuje z sensem... :]

      Marzy o tym, że posiądzie trenera podczas wyjazdu na mecz z zespołem siatkówki. Nic z tego. udaje przed nim, że ją chłopak rzucił [Devon nie ma żadnego chłopaka, swoich rówieśników traktuje jak smarkaczy], płacze, on ją pociesza, ale do niczego nie dochodzi, bo przygotowującą się do szarży Devon studzi telefon do trenera, i nastrój pryska, a Wilkes jest bardzo zajęty rozmową. Devon musi się z kims podzielić swoim żalem, więc dzwoni do przyjaciółki, tej od koloru sukienki.

      kiedy Devon dowiaduje się, że Wilkes opuszcza szkołę z powodu przeprowadzki żony, która chce zabrać córkę, do San Diego - postanawia działać. Znając rozkład dnia zony Wilkesa - taranuje ją autem podczas joggingu. kobiecina ponosi śmierć na miejscu. Teraz Wilkes może zostać.

      niedługo po pogrzebie Devon odwiedza trenera i próbuje go już otwarcie uwieść. Wilkes broni się przed nią i prosi żeby wyszła, bo ewidentnie przekroczyła granicę jaka powinna być między uczennicą, a nauczycielem. jest stanowczy i tak też jej tłumaczy, że szanse na to, ze "będą razem" wynoszą dokładnie ZERO.
      wychodząc Devon próbuje jeszcze go przekonac do zmiany zdania, mówiąc "Mogę być twoim najpiękniejszym snem albo... najgorszym koszmarem..." - niezły tekst, nie ? ;] Wilkes decyduje się na koszmar :]

      Devon oskarża Wilkesa o gwałt i opowiada, że stało się to na tym wyjeździe na mecz. Oczywiście, robi to bardzo przekonująco, mazgając się i udając pierwszą naiwną, a dodatkowo wzruszajaco powtarzając "To moja wina, to moja wina, niepotrzebnie nosiłam obcisłe bluzki". Wilkes zostaje aresztowany.

      Sprawa jest głośna, lokalna tiwi ją relacjonuje, nauczycielowi grozi solidna odsiadka. Wtedy sumienie rusza tę przyjaciółkę Devon, zwłaszcza, że w międzyczasie zdązyły się pokłócić. Opowiada wszystko adwokatce Wilkesa - że Devon od zawsze miała obsesję na punkcie nauczyciela, że podczas wyjazdu na mecz chciała mu wleźć do łózka, ale nie wyszło... jej zeznania są cenne, ale nie są dowodem w sprawie.

      Devon śledzi jednak swoją przyjaciółkę, albo śledzi Wilkesa ? W każdym razie widzi ich razem, jak idą do sądu. Wie już, że kumpela zaczęła sypać.

      Co robi sprytna psychowariatka ? Zgadliście, porywa córkę Wilkesa, bo nauczycielowi nie przyszło do głowy, że dziewczyna gotowa oskarżyć go o gwałt, jest zdolna do takiego czynu. Poza tym, Wilkes ewidentnie za mało filmów oglądał ;]]

      Po porwaniu Devon dzwoni do Wilkesa i chce się z nim spotkać. Nawiguje go, aż ten dociera na miejsce. Tam Devon próbuje go przekonac do swojej "miłości", sama się przyznaje do zabójstwa jego eks-żony, i mówi, że jesli Wilkes wyjedzie z nią i "będą razem", to ona natychmiast wycofa oskarżenie o gwałt.

      Devon też za mało filmów oglądała, bo gdyby widziała choć jeden wiedziałaby, że nie mówi się takich rzeczy nie sprawdziwszy przedtem, czy rozmówca nie nagrywa całej gadki :] A Wilkes nagrywa. Co gorsza, jego telefon jest tak włączony, że całej rozmowy słucha policja oraz jego adwokatka. Devon zostaje zgarnięta i zakuta w kajdanki.

      Wilkes może spokojnie żyć sobie z córką oraz z koleżanką z pracy. W swoim wieku ;]

      A Devon ?
      No przecież wiecie... :] Nie wiecie ? Czyżby to znak że, tak jak Devon i Jim Wilkes, też za mało filmów oglądaliście ? ;]

      Devon ląduje w psychiatryku, gdzie upatruje sobie całkiem nową ofiarę - lekarza. Ostatnia scena, w której Devon ma fantazję jak go zdobywa, a potem on wchodzi i ona natychmiast zaczyna go podrywać, pozostawia otwartą furtkę z napisem "Ona to znowu zrobi". moze jakiś sequel ?

      tytuł oryginalny "The Perfect Teacher" - jak to polski dystrybutor potrafi zaszaleć, nie ?

      www.youtube.com/watch?v=Y24amVXnw4c
      • pani_lovett Re: "Musisz być mój" [2011] via TVP2 11.11.14, 00:40
        > tytuł oryginalny "The Perfect Teacher" - jak to polski dystrybutor potrafi zaszaleć, nie ?
        :)

        Alee "The Perfect Teacher" "Doskonały / "Idealny nauczyciel" brzmi jak tytuł komedii romantycznej albo filmu erotycznego. "Musisz być mój" mówi o tym, ze ktoś narzuca komuś swoja wolę, i to jest lekko niepokojące, bardziej do thrillera pasuje.

        > o man, ile to już nakręcono filmów pod ten szablon... :]
        Właśnie, film wydaje się znajomy, choć go nie widziałam.
        • grek.grek Re: "Musisz być mój" [2011] via TVP2 11.11.14, 14:12
          hehe, cos jest na rzeczy. tytuł polski oddaje istotę intrygi, to prawda.

          Barbasiu, nawet jesli nie widziałaś tego konkretnego filmu, to na pewno widziałaś go w wielu innych
          wersjach ;]
          • pani_lovett Re: "Musisz być mój" [2011] via TVP2 11.11.14, 15:29
            O!O właśnie! Polski tytuł oddaje przede wszystkim istotę intrygi.

            Yes. :) Jedną z lepszych wersji tego wariantu, jakie widziałam był francuski film "Kocha... Nie kocha!" (2002) z Audrey Tautou. Czyś Ty go czasem nam tu nie opowiadał?
    • grek.grek "Baczyński" [2013] Kultura, 20:20 10.11.14, 16:32
      pamiętam pochwalne recenzje Pepsic, więc - warto dziś nadrobić zaległości.
      • grek.grek Re: "Baczyński" [2013] Kultura, 20:20 11.11.14, 14:22
        w istocie - bardzo ciekawa forma prezentacji poetyckiej.

        wszystko się tu miesza : fabularyzowane fragmenty z udziałem aktorów, zapis monologów wspomnieniowych ludzi, którzy w młodości zetknęli się z Baczyńskim, a także zupełnie współczesnych interpretacji jego wierszy w stylistyce slamu scenicznego - deklamacji, melodeklamacji, piosenki autorskiej i innych form ekspresji amatorskich wykonawców. świetne połączenie rysu biograficznego postaci [relacje z matką, poznanie, uczucie, slub z dziewczyną (Basią), partyzanckie i powstańcze interakcje z kolegami z oddziałów bojowych] z zapisem twórczości poety. W tle archiwalne fragmenty filmów dokumentalnych z czasów wojny, głównie bombardowań i walk na ulicach Warszawy. nietypowe, oryginalne i dzieki temu interesujące.

        głównym bohaterem są wiersze, w ostatnim fragmencie ujęte w piosence punkowej, aktorzy raczej symbolizują niż grają, ale o to właśnie chodziło.
        • pani_lovett Re: "Baczyński" [2013] Kultura, 20:20 11.11.14, 15:19
          Dzięki. :)

        • pepsic Re: "Baczyński" [2013] Kultura, 20:20 15.11.14, 17:54
          Miło, że Ci się podobało.
          • grek.grek Re: "Baczyński" [2013] Kultura, 20:20 15.11.14, 18:22
            jakbyś nie opisała zaciekawiająco, to pewnie bym uwagi nie zwrócił, a tak... miałem szansę obejrzeć oryginalną ciekawą rzecz :] dzięki :]
    • grek.grek "Olive Kitteridge" 10.11.14, 16:37
      nie czytałem i nie słyszałem jeszcze choćby oszczędnej recenzji tego mini-serialu, a w istocie prawie 4-godzinnego filmu HBO. od premiery na festiwalu w Wenecji do dzisiaj - same superlatywy.

      film.onet.pl/recenzje/olive-kitteridge-dyskretny-urok-przemijania-recenzja/gtqcq
      z tego co tam piszą, dzisiaj "Olive" ma swoją premierę w polskim HBO, jeśli dobrze zrozumiałem ?

      jeśli tak - czekamy na pierwszą szczęśliwą/szczęśliwca, która/y skoczy, dopadnie i opisze nam tutaj ten serial-film :]
      • pani_lovett Re: "Olive Kitteridge" 11.11.14, 14:50
        W poniedziałkowej "Gazecie Wyborczej" jest świetna recenzja Tadeusza Sobolewskiego.
        Wspaniała rzecz, warto obejrzeć. Zazdroszczę szczęśliwcom. ;)


        m.wyborcza.pl/wyborcza/1,105226,16941614,_Olive_Kitteridge____nowy__doskonaly_serial_z_Frances.html
        :)

        • pani_lovett Re: "Olive Kitteridge" 11.11.14, 15:11
          "Gdybym miał najkrócej określić, o czym jest "Olive", powiedziałbym: o tym, jak długo i z jaką trudnością człowiek musi dochodzić do świadomości, kim właściwie jest i do akceptacji siebie. Zajmuje mu to całe życie".
          m.wyborcza.pl/wyborcza/1,105226,16941614,_Olive_Kitteridge____nowy__doskonaly_serial_z_Frances.html
          • grek.grek Re: "Olive Kitteridge" 11.11.14, 17:48
            dzięki :]

            seryjni.blog.polityka.pl/2014/11/03/perfekcyjnie-zwyczajni-czyli-o-nowej-premierze-hbo/
    • siostra_bronte "Czas wojny" 10.11.14, 17:28
      O 20.10 w Polsacie. Film Spielberga z 2011r. Z tego co słyszałam niezbyt udane kino i to raczej dla młodzieży. Do tego niezła kolubryna. Nie wiem czy nawet Benedict C. i Tom Hiddleston na drugim planie zachęcą mnie do oglądania.
      • mozambique Re: "Czas wojny" 10.11.14, 17:46
        wielki wzruszajcy film o koniu ,
        mimo zem koniara od dziecka to znuzyl mnie okropnie

        w wieku 15 lat byalbym zachwycona
      • pani_lovett Re: "Czas wojny" 10.11.14, 21:19
        Benedict C. (z wąsikiem) w eleganckim mundurze właśnie pogalopował na koniu ... ;)
        • siostra_bronte Re: "Czas wojny" 11.11.14, 12:18
          :)

          Obejrzałam ostatnie pół godziny. Rzeczywiście ckliwe, ale i tak się wzruszyłam. Koń i zdjęcia piękne.
          • maniaczytania Re: "Czas wojny" 11.11.14, 13:55
            siostra_bronte napisał(a):

            > Koń i zdjęcia piękne.

            Widziałam tylko fragmenty, ale z tego, co doczytałam w gazecie TV tego konia zagrało aż 14 koni!
            • mozambique Re: "Czas wojny" 12.11.14, 10:05
              noo
              i np zagral go ten sam kon co grał NIEpokonanego Seabiscuita :)) ( tez jednego z kilku)
    • siostra_bronte "Bliskie spotkania trzeciego stopnia" 10.11.14, 17:32
      Znowu Spielberg. W Ale kino o 20.10. Widziałam wieki temu jako dzieciak :)
      • grek.grek Re: "Bliskie spotkania trzeciego stopnia" 11.11.14, 14:24
        dzięki, Siostro :] pewnie bym obejrzał, a nawet pewnie widziałem już kiedyś. niestety, Ale Kino jest na razie poza moim zasięgiem :]
        • siostra_bronte Re: "Bliskie spotkania trzeciego stopnia" 11.11.14, 16:08
          Obejrzałam. Pamiętałam niektóre sceny. Efekty specjalne oczywiście się zestarzały, a końcówka jest nieznośnie patetyczna, ale mimo wszystko, czy nie chcielibyśmy, żeby w końcu odwiedzili nas Obcy? :) Bonus to sam Francois Truffaut w roli francuskiego naukowca!
          • pani_lovett Re: "Bliskie spotkania trzeciego stopnia" 11.11.14, 16:09
            , ale mimo wszystko, czy nie chcieliby
            > śmy, żeby w końcu odwiedzili nas Obcy? :)

            To zależy, czego by od nas chcieli. ;)
            • siostra_bronte Re: "Bliskie spotkania trzeciego stopnia" 11.11.14, 16:17
              Oczywiście, mieliby tylko pokojowe zamiary :)
              • pani_lovett Re: "Bliskie spotkania trzeciego stopnia" 11.11.14, 16:19
                A, to bardzo proszę. :)
    • grek.grek "Borgiowie" sez 3 odc 9 [1] 11.11.14, 12:43
      "Intryga z prochem [strzelniczym]", taki tytuł ma ten odcinek i w istocie oddaje on sens głównego wątku.

      Kontynuując urwany wątek z 8 odcinka - Micheletto zabija swojego kochanka-szpiega. W jakimś takim miłosnym akcie. KOchanek powiada, że "chce umrzeć w jego ramionach", więc Micheletto podcina mu żyły i istotnie Pascal schodzi w jego objęciach obsmarowując go własną krwią, zwłaszcza oczy ["krwawe łzy"]. Po tym akcie Micheletto znika. Cesare Borgia traci swojego jedynego zaufanego i w pełni lojalnego człowieka. Razem z obstawą znajduje poddasze na którym Micheletto ukrywał Pascala - na podłodze leży martwy Pascal, a obok niego krwią namazany jest napis "Żegnaj".

      Neapol.
      Krol Fryderyk przetrzymuje Lukrecję Borgię, de facto jako więźniarkę. Ma ona pełen luksus i swobodę poruszania się, ale zawsze towarzyszy jej dwóch strażników. Jak słusznie przewiduje Cesare Borgia - kiedy Rzym zetrze się z Forli, Neapol stanie po stronie Forli i użyje jego siostry i jej syna jako zakładników.

      Cesare planuje więc atak na Neapol, ewentualnie wykradnięcie Lukrecji. Zbytecznie. Lukrecja zdobywa od starej znachorki leśnej środki usypiające, po czym przekonuje krola Fryderyka do zorganizowania święta Bachusa, na którym wszyscy członkowie dworu zalewają się winem w atmosferze świetnej zabawy. Wino jest oczywiście skażone usypiaczami, tak więc nocą wszyscy chrapią w najlepsze, a Lukrecja [która nie wzięła wina do ust] wraz z synem i... mężem [yes, Alfonso idzie z nią] ucieka z Neapolu. Po drodze napotyka Cesarego, ktory kręci się pod miastem w celach zwiadowczych, wraz z grupą zołnierzy. Radość rodzeństwa z odzyskania siebie nawzajem jest ogromna, a nadmiar czułości między nimi zaczyna zastanawiać obserwującego ich przywitanie Alfonsa.

      JUż w Rzymie, w koszarach Alfonso ćwiczy szermierkę. Proponuje Cesaremu pojedynek "sparingowy". Ofk, sparing przeplatany rozmową. Alfonso w dośc ostrych słowach sugeruje Cesaremu, że łączy go z siostrą coś więcej niż więzy krwi i że jest to źródłem róznych domniemań. Cesare odpowiada mu "Obaj chcemy dla niej jak najlepiej, więc róbmy wszystko w tym celu", a potem wytrąca mu broń i wychodzi.

      Cesare Borgia opiekę nad swoją siostrą zleca swojemu nowemu sojusznikowi, Orsiniemu. Ten organizuje dla Lukrecji całkiem nowy mini-dwór - kucharza, pokojówki, a także ludzi którzy z oddali pilnują jej, kiedy wychodzi ona "na miasto". Lukrecja kwaśno konstatuje, że w Neapolu była więźniem, i we własnym domu też nim jest. To jednak niezbędne środki bezpieczeństwa. Cesare stanowczo odmawia puszczania jej 'samopas", co więcej - sugeruje także, że dla Alfonsa nie ma powrotu do Neapolu. Nie teraz. A podejrzenia o to, że łączy ich związek miłosny ? Cesare jest przekonany, że ich zachowania na zewnątrz nie wzbudzają żadnych niezdrowych sensacji. "Jesteśmy Hiszpanami, powiada, a jako Hiszpanie całujemy się i obejmujemy nawzajem".

      Rzym.
      Własnie, proch... Papież Rodrigo Borgia jest coraz bardziej zaniepokojony poczynaniami Cesarego. "Jesteście tacy sami, dlatego nie możecie się dogadać", przekonuje go matka Cesarego i jego eks-żona, Vanozza, ale Rodrigo nie uspokaja się. Co więcej, obawia się, że Cesare, dysponując własną armią, może zamachnąć się na niego. Albo go zmarginalizować i zrobić z urzędu papieża marionetkę.

      Kiedy w odwiedziny do Rodrigo przychodzi ten Żyd, z ktorym ostatnimi czasy tak wiele interesów ubija, aby poinformować o zakończonej sukcesem misji spalenia floty tureckiej i w ten sposób odblokowania szlaków handlowych na Adriatyku - Rodrigo proponuje mu kolejny plan. Ma nim być wykupienie wszystkich zapasów siarki z fabryki wydobywczej Solfatara. Siarka wraz z łatwo dostepną saletrą tworzy mieszankę służacą do wyrobu pruchu strzelniczego. Rodrigo kombinuje, że jeśli zniknie z rynku proch - żadna wojna nie będzie mogła się odbyć bez jego zgody. Rzym będzie bowiem ten proch sprzedawał. Komu zechce. A zapasy się kończą - zarówno w Forli, jak i w armii Cesarego Borgii.

      Rodrigo robi z Żyda swojego pełnomocnika. W tym celu pan Żyd [niestety, imienia nie poznałem dotąd] zmienia zupełnie wygląd, zrzuca swoje rytualne odzienie, przycina brodę i robi za chrześcijańskiego emisariusza. NIe mówi kto go wysyła, ale dysponuje kasą, więc w Solfatarze nikogo nie obchodzi kto od nich kupuje siarkę. Grunt, że płaci uczciwie.

      Nocami pełne po brzegi wozy przyjeżdzają w specjalne miejsce, gdzie siarka jest składowana. Wszystko oczywiście nadzoruje pan Żyd. Relacjonuje Rodrigo całą sytuację i wydaje się być człowiekiem niezwykle lojalnym, a przede wsszystkim podoba mu się, że to co robi papież może pomóc w zaprowadzeniu trwałego pokoju.

      Kiedy Cesare odwiedza Rodrigo i tłumaczy, że jesli Forli będzie się zbroić w takim tempie, wykupować tyle armat, to wkrótce miasto będzie nie do ruszenia. Ergo : wyprawę zbrojną trzeba urządzić już teraz. Rodrigo jednak nakazuje cierpliwość. Cesare nie rozumie kompletnie jego powściągliwości, tak innej od niedawnych jeszcze paroskyzmów wściekłości wobec Katarzyny Sforzy. Nie wie, że Rodrigo boi się własnej wizji syna, ktory chce mu odebrać władzę.

      Dostając raport o zadziwiającym zniknięciu z rynku prochu strzelniczego, wobec rosnącego zapotrzebowania nań dla własnej armii - Cesare puszcza w ruch szpiega, imieniem Prospero. Ma on dowiedzieć się, co w trawie piszczy.

      Prospero jest bystrym gościem. Kręci się po ulicach rzymskich i okołorzymskich i znajduje tu i tam strużki pyłu siarkowego. Idąc ich tropem i przekupując strażników, dociera za bramę w miejsce w którym siarka z Solfatary jest zwożona. W magazynach uwijają się ludzie ubijający grudy siarkowe na proszek. Na tych obserwacjach nakrywa go pan Żyd. Objasnia mu, że to są łupki i żwir, ale Prospero nie daje się nabrać. Pyta Żyda, komu służy, ale nie dostaje odpowiedzi.

      Bystrzak Prospero nie idzie ze swoimi sensacjami do Cesarego. Idzie do Orsiniego. MÓwi mu co wie i sugeruje, że jakby się dobrze zakręcić, to by można tę siarkę ukraść, a potem zacząć nią szantażować Cesarego. "Wtedy przed nami uklęknie", powiada. Orsini wydaje się być zainteresowany. Wieczorem Prospero ma go zaprowadzić do magazynów siarczanych.

      Jakżeż się więc sprytny pan szpieg dziwi, gdy na spotkanie Orsini przyhcodzi w towarzystwie... Cesarego Borgii. Prospero nie docenił lojalności Orsiniego wobec Borgiów.

      Cesare żąda aby Prospero zaprowadził go do magazynów. Istotnie, jest tam siarki od jasnej ciasnej. Po tym pokazie, Cesarego obtacza w tej siarce Prospera i podpala go. Prospero jako żywa pochodnia rzuca się do biegu... Cesare patrzy za nim i cedzi do swoich towarzyszy "Niech wszyscy zapamiętają, jaka jest kara za zdradę".

      Pod magazynami Cesare zastaje Żyda. Przedstawia mu się on jako "skromny kupiec", ale Cesare zaraz odpowiada "Skromny... z taką władzą nad działaniami wojennymi kilku miast". A potem pyta, dla kogo "skromny kupiec" pracuje, dla kogo kupuje tę siarkę, kto ją gromadzi i po co. Żyd odpowiada, że ten ktoś "nie chce wojny, działa dla pokoju", a kiedy Cesare naciska na spotkanie z tym kimś - Żyd wyjawia mu, że jest nim "twój ojciec, papież Rzymu". Cesare milczy zaskoczony ogromnie, wreszcie duka "Dlaczego on to robi ?", a Żyd odpowiada wprost "Bo się ciebie boi". Cesare pyta więc "Jest gotów [ten proch] mi sprzedać ?", na co Żyd odpowiada, że "NIE, ale [on] poprosi o to".

      Jest jednak lepiej. Żyd odwiedza Rodriga na pokojach. Papa jest bardzo zadowolnięty z jego działalności. Pół zartem pół serio powiada "Zrobię z ciebie chrześcijanina, masz zadatki", chwali jego lojalnośc i operatywność. Zyd jednak sugeruje, że ktoś inny zasługuje na papieskie względy znacznie bardziej i przedstawia tego "kogoś" w samych superlatywach. Papa jest ciekaw kto to taki, a wtedy Zyd mówi, że ten ktoś "tu jest". Papież zaciekawiony sprawdza i zastaje czekającego Cesarego.

      Finał 9 odcinka, to własnie rozmowa między nimi. W znakomitym wydaniu aktorskim, zwłaszcza Jeremy'ego Ironsa.


      • grek.grek "Borgiowie" sez 3 odc 9 [2] 11.11.14, 13:00
        Oczywiście, najpier wybuchają pretensjami wzajemnymi. Cesare o to, że potajemnie własny ojciec pozbawił jego armię prochu, a przecież ta armia działa dla interesu Rzymu. Rodrigo, gniewnie i ostro, potępia go za sprowadzenie bez pytania tej całej francuskiej armii do Włoch. Obaj mają swoje racje. Kluczem zaś do wszystkiego jest obawa Rodrigo, że syn staje się dla niego coraz większą konkurencją. A może nawet o to, ze sam jest bezsilny wobec rosnącej pozycji Cesarego. Istotnie - cóż ma teraz zrobić ? Wkrótce może zostać pionkiem na szachownicy.

        W tę ostra wymianę słów wtrąca się Żyd chwaląc ich obu i przypominając, ze są rodziną, krwią z krwi, kością z kości. Powinni trzymać się razem, a nie wojować ze sobą, przypomina Abrahama, który "cofnął rękę" przed zabiciem Izaaka. Trochę ich uspokaja, zwłaszcza furiackiego Rodriga, bo Cesare zachowuje minimum opanowania.

        Przechodżcy wewnętrzne burze Rodrigo wyrzuca wreszcie z siebie : "Ty to ja ! Myślisz, ze tego nie widzę ?! Tej pasji, gniewu, żądzy, nienawiści, ambicji ?! Widzę to ilekroć patrzę ci w oczy. I MYŚLISZ ŻE MI SIĘ TO PODOBA ?!". Cesare zdumiony zauważa "Więc nienawidzisz sam siebie ?".

        Uspokojeni nieco przenoszą się do innego pokoju, Cesare pojednawczo pyta "Mamy się więc nienawidzić ?", a Rodriga bierze na samokrytykę i zauważa, ze ciągle idąc za głosem ambicji "nic nie zrobił dla rodziny". Cesare tłumaczy mu, że jeśli teraz się rozejdą, zaczną kłócić, to wrogowie wykorzystają ich słabośc; jak nigdy - teraz powinni być razem. I prosi go o zaufanie. "Zbuduję ci imperium. Tylko nie odrzucaj mnie i zaufaj" - prosi go Cesare, a Rodrigo wreszcie z przekonaniem mu je okazuje i deklaruje. Padają sobie w ramiona.

        Cesare prosi go też o wybaczenie grzechów. Zapewne chodzi o zabójstwo starszego brata Juana. Rodrigo odpuszcza mu.

        trailer :
        www.youtube.com/watch?v=47he33FdQIY
        pojedynek Cesarego z Alfonso :
        www.youtube.com/watch?v=ubqbKLG-itg
        znakomita ostatnia sekwencja, w dwóch częsciach :

        www.youtube.com/watch?v=pmYxhQac6QA
        www.youtube.com/watch?v=eX1VZsTzoKE

        • pani_lovett Re: "Borgiowie" sez 3 odc 9 [2] 18.11.14, 16:32
          grek.grek napisał:

          >Rodrigo proponuje mu kolejny plan. Ma nim być wykupienie wszystkich zapasów siarki z fabryki >wydobywczej Solfatara.

          "Fabryka wydobywcza Solfatara" mnie zaintrygowała? Czy w serialu coś więcej mówi się o tym miejscu? Gdzie ono jest? Czy jest ono pokazane? Pamiętasz jeszcze?
          • grek.grek Re: "Borgiowie" sez 3 odc 9 [2] 18.11.14, 18:01
            niestety nie. nie ma szerszych informacji, a w serialu pokazany jest tylko malutki wycinek całości, a a więc dwóch robotników akurat przechodzi, a Żyd [posłaniec papieża] i jeden z "menadżerów" rozmawiają w czymś w rodzaju korytarza przy tej kopalni.
    • pani_lovett Święto Niepodległości - Marsz Niepodległości 11.11.14, 16:29
      I znów zadymy robią "patrioci", heh.


      warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,123133,16947226,Swieto_niepodleglosci_w_Warszawie__Bieg__marsze__manifestacje.html#MT

      www.tekstowo.pl/piosenka,t_love,nie_nie_nie.html
      • grek.grek Re: Święto Niepodległości - Marsz Niepodległości 11.11.14, 17:52
        ciekawe, że z powodu podnoszenia wieku emerytalnego nie było żadnego marszu i zadymy.

        w Belgii była :]
        • siostra_bronte Re: Święto Niepodległości - Marsz Niepodległości 11.11.14, 17:59
          O właśnie. Jeszcze tylko "ograniczenie wolności" w internecie jest w stanie wyciągnąć ludzi na ulice.
          • grek.grek Re: Święto Niepodległości - Marsz Niepodległości 11.11.14, 18:14
            widzę informację, że dziennikazre TV Republika zostali omyłkowo wzięci za ekipę TVN i obrzuceni kamieniami ;]]

            przynajmniej nikt nie powie, że nie jest wesoło ;]
        • pani_lovett Re: Święto Niepodległości - Marsz Niepodległości 11.11.14, 18:54
          grek.grek napisał:

          > ciekawe, że z powodu podnoszenia wieku emerytalnego nie było żadnego marszu i z
          > adymy.
          >
          > w Belgii była :]

          He,he! A właśnie, ciekawe.
    • grek.grek 23 listopada "Django" w TV Puls :] 11.11.14, 16:52
      no to mamy hita ;]

      uściślę tylko, że jest to niedziela, a początek o 20:00.

      • siostra_bronte Re: 23 listopada "Django" w TV Puls :] 11.11.14, 17:05
        Wow!
      • pani_lovett Re: 23 listopada "Django" w TV Puls :] 11.11.14, 17:25
        Super wiadomość! :)
      • pepsic Re: 23 listopada "Django" w TV Puls :] 15.11.14, 17:56
        Z wielką przyjemnością zerknę powtórkowo.
        ps. Ale że w Pulsie? Ho, ho!
    • mozambique serial "Brytyjczycy" na BBC 12.11.14, 10:49
      zdecydowalam sie skrobnac pare słow mimo ze to serial ale warto

      od kilku dni na BBC pojawia sie to - poglądowy dokumentalny serial , fabularyzowany, z bardzo porzadnei odegranymi scenami aktorskimi, o historii nie Wilekiej Brytanii jako panstwa ale społeczenstwa brytyjskiego jako całosciowego zjawiska, jako zjednoczonego narodu .
      Na razie widizalm 6 odcinków ( nie wiem ile tego jest w sumie ) i przykul mnei do ekranu jak malo co innego . , historii znam tyle co w liceum wiec oglam to z uwagą świeżaka

      KAzdy odcinek jest poswiecony konkrentnemu etapowi w historii GB i temu jak wtedy kstzaltpowaly sie stosunki spoleczne - od panowania Rzymian w I odc po koniec ery wiktorianskiej w VI odcinku . Komentarze historyczne i naukowe wyglaszaja bardzo fajnie historycy ale i np Helen Mirren , Jeremy Irons , pisarze, znani brytyjscy dziennikarze oraz tez Colin JAckson i Frank Lampard :) a wszysko ilustrują sceny aktorskei przygotowane tylko tak jak Anglicy potrafią - ze swietnymi aktorami , z doskonałą scenografią , kostiumami itp . Sama przyjemnosc , naprawde + doskonale komputerowe wizualizacje wsyztskich osiągniec technicznych Anglików
      Oczyiwscie zdarzaja sie komentarze w stylu - My Brytyjczycy jestesmy waleczni/ odwazni/ niezłomni / gdyby nie nasza duma to nigdy nic bysmy nie zdobyli/ calu swiat musi nas podziwiac itp ale to da sie przełknąc. TRoche komicznie zas brzmi Colin Jackson gadajacy " My Walijczycy ..."
      Ale nie tylko dumny łopot angielksiej flagi słychac nad Londynem , ja dopiero z tego serialu dowiedzialm sie paru mocno niechlubnych czynach tych wspaniałych Angoli

      - np okazlo sie ze cale bogactwo Anglii w siedemnastym i osiemnastym wieku wzielo sie glownie z "wynalezienia" przemyslu pt handel niewolnikami na swiatową skalę, to wlasnie ich pomysl, rozwinięcie tego procederu masowo,handlowanie z innymi krajami , sprzedawanie nieowlniczego know-how - to na tym handlu Anglia doorbila sie sie swego poteznego majątku , egoztyczne przyprawy to w drugim rzędzie , ( Verne'nie czytalam , od razu zastrezgam)
      cudna Helen Mirren skomentowałą to z usmiechem - "mamy troche naturę ogólnoswiatowych chuliganów !!"

      - mi najbardziej podobaly sie odcinki dotyczące epoki wiktorianskiej ( odc 5 i 6) - wiadomo , rewoelucja przemysłowa, potezny skokk cywilizacyjny, rozwój miast i "sposłęcznosci" miejskiej, powstanie nowego prawodawstwa , rozwój medycyny itp ale i kolejne bardzo powazen grzechy - fatalna higiena ( 50% niemowlat nie dozywalo pierwszych urodzin) , powsczechna przestepczosc prostystucja ( ok 25 % mieszkanek trudniło sie tym fachem) , choroby , pożary, np o dziwo na cholere nie chorowali pracownicy lokalnego browaru , bo zamiast zatrutej wody z publicznej pompy pili w robicie włąsne piwo itp

      :pzrestępczosc dziecięca , karana i traktowana tak jak u doroslych ( chłostą, obcieciem uszu albo palców, wieloletnim więzieniem) . MAlo kto wie , ze pierwszym "ładunkiem" angielksich przestepców wyslanych za kare na TAsmanię bylo 16 tys. schywtanych na kradziezy dzieci 11-15 letnich ( na ogól sierot) !?!?! o żesz ! ( Dickens opisywal to po raz pierwszy i mocno "wzburzył" nobliwe towarzystwo takim scenami )

      : dalej , okazalo sie ze 19-wieczny Londyn byl jednym miastem w nowożytnej Europie gdzie na masową skalę funkcjonowala priostytucja dziecięca jako niemal odreban galąź handlu - 11-13 latki byly w cenie z powodu powszcechnosci chorób wenerycznych u dorosłych , istanialy cale wyspecjalizowane burdele z tym towarem , do ktorych zagladali z checią lordowie i książeta z góry rezewując sobei "nowości" - artykuly o tym są uznawane za pierwsze w Anglii w prasowe dziennikarstwo śledcze


      az drugiej strony = co chwila to epokowy wynalazek - kolej, silnik parowy, prąd ( pierwsze lampy sparwdzono oswietlając mecz pilki noznej) jak i pierwsza na swiecie publiczna splukiwana toaleta za 5 pensów ( stad do dzis istnieje idiom w jez. ang "to give the five" w sensie "isc na siusiu itp ) , i wiele wiel innych

      JA sama nie bylam nigdy doskonala z historii , nudzilo mnie okropnie wkuwanie dat , nazwisk , tych wszystkich wojen ale jestem pewna ze gdyby takei seriale puszczali nam w szkole nikt nie mialby problemów z genialnym podtsępem admirala Nelsona czy z Olivierem Cromwellem .

      No i wiedzialabym dlaczego Big Ben nazywa sie Big Ben :)



      ktos kiedys powiedzial ze w dziedzinie produkcji serialu /filmu dokumentalnego to na pierwszym miejscu jest BBC , potem długo długo nic, potem NIemcy z Francją i potem dopiero reszta śiwata

      cos w tym jest - polecam tym co historii nie lubią a nie lubią Anglików :)
      • grek.grek Re: serial "Brytyjczycy" na BBC 12.11.14, 13:55
        świetne :]
        dzięki za barwną i treściwą recenzję, Mozambique.

        BBC nie posiadam, ale nawet jakbym posiadał, to pewnie z moim angielskim miałbym
        problem ze zrozumieniem tekstu, hehe. no chyba, że z napisami by leciało - z napisami
        daję radę :]

        w kontekście Twojej uwagi o formie nauczania - niedawno czytałem ciekawy wywiad z jakąś
        babką co się zajmuje tymi sprawami i padła tam ciekawa uwaga : dlaczego dzieciaki w szkole
        nie potrafią nauczyć się jakichś tam dat i regułek, a np. na wyrywki i ze szczegółami znają
        bohaterów i zdarzenia z Gwiezdnych Wojen albo Władcy Pierścieni albo i nawet z telewizyjnych
        Pokemonów ?
        do głowy wchodzi to, co je interesuje i czym się zajmują same z siebie, co je pasjonuje.

        jakby im sprzedawać wiedzę właśnie w formie ciekawych gier, zabaw i narracji, to pewnie
        problemów by nie miały żadnych; niestety w Polandzie wygląda to od dekad kompletnie na odwrót.

        może jeden z kolejnych odcinków tego serialu będzie o dziedzictwie kulturowym Anglii ?
        jakby nie było angielskie postaci literackie rodem własnie z XIX wieku, o którym tak miło wspominasz,
        oraz stricte przypisane epoce wiktoriańskiej, to także kanon kultury światowej - od Sherlocka i Watsona, przez Kubę R. i Doriana Graya, po postaci z powieści Dickensa.

        pamiętasz taki serial "Wielkie bitwy w historii" ? leciał kiedy w Dwójce. kapitalne, godzinne filmy opisujące, jako się rzekło, najważniejsze, przełomowe dla róznych wojen i przemian na świecie bitwy. jeśli dobrze pamiętam, to zdaje się też był produkt BBC.

        gdzie te czasy, kiedy publiczna raczyła nas takimi rzeczami, hehe, i to w godzinach w których przeciętny widz znajduje się jeszcze w stanie przytomności :]

        pochwały godny obiektywizm tego serialu :] jesteśmy wspaniali, ale tu i tam mamy się czego wstydzić. bez odkrywania obu stron medalu nie da się prześledzić i sklasyfikować żadnych postaw i zmian historycznych.

        polityka wobec dzieci-przestępców - co najmniej dyskusyjna. a watek prostytucji nieletnich, jako żywo wygląda jak odnośnik do współczesnej Tajlandii, Filipin albo innej Malezji.

        świetne wszystko :]
        rozkręcasz się :]
        tak trzymaj !

        mam nadzieję, że masz w planach recenzję kolejnych odcinków tego opisywanego serialu ?
        • mozambique Re: serial "Brytyjczycy" na BBC 12.11.14, 13:59
          wiesz - kablówkowo BBC jest oczywiscie z lektorem wiec ni ma problema
          • grek.grek Re: serial "Brytyjczycy" na BBC 12.11.14, 15:46
            zazdroszczę :]
        • mozambique Re: serial "Brytyjczycy" na BBC 12.11.14, 14:06
          az ciekawa jestem co by takei BBC wyprodukowalo np o historii POlaków

          albo jak by oprawilao siweto niepodleglosci

          bo jak wczoraj na rynku we wrocku znwou zobaczylam smetnego PIlsudskeigo z doprawionym wąsami to az mnei zmuliło
        • mozambique Re: serial "Brytyjczycy" na BBC 12.11.14, 14:38
          mam nadzieję, że masz w planach recenzję kolejnych odcinków tego opisywanego serialu ? "

          no jasne - nagrywarka zaprogramowana
          tym fajneij ze lecą po dwa odcinki naraz a kazdy trwa 50 min. Brawo !

          nastepny odcinek zacznie sie od I wojny swiatowej

          i jak sluchalam o powstawniu na pocz 20 wieku kultury zycia miejskiego z =po raz pierwszy w historii = tematem odpoczynku jako zjawisko socjologicznego to od razu przypomniala mie sie taka pieciotomowa kniga franuskich autorów pt Historia życia prywatnego , polskie tlumaczenie wydane przez Ossolineum . COs niesamowitego - obłednie szczególowa analiza zycia prywatnego statystycznego europejczyka ( choc glownie Francuza rzecz jasna) od czasów starozyctnych ( Rzym i Grecja) po wspolczesnośc , we wszellick aspektach - praca niewolnicza i najemna, zycie rodzinne, pozycja dziecka wzgledem rodziców, religia, domostwo, satrosc i smierc , ze podkresleniem ze takei dziwo jak czas wolny i zwiazany z tym odpoczynek praktycznie przez cale setki lat nie itsniał. Dni woelne od pracy to wynalazek dopeiro 18. wieku a odpoczynek jako inwestycja w zdrowie i siły do pracy to zjawisko dopeiro wieku 19.wieku , np. pierwsze parki miejskie powstaly wlasnie jako miejsce do odpoczynku robotnika i jego rodziny ( a dzieci tez pracowały i to cięzko , pamietajmy) w ten jeden dzien wolny. To ze z czasem niepostrzezenie parki "zawlaszczyly" soebie eleganckie rodziny miejskich bogaczy do przejazdzek powozami to jzu inna rzecz .

          jakby kogo to interesowało to to jest ten cykl lubimyczytac.pl/ksiazka/30930/historia-zycia-prywatnego-t-1-od-cesartwa-rzymskiego-do-roku-tysiecznego.
          JA przeczytalam jednym ciagiem wszystkei tomy -wakacje mi to zajęło ale warto - cieakwym tematu serdecznie polecam .


          ojciec A - "moje dziecko zjadło peta spod ławki"
          ojciec B - "moje wpadło do sedesu"
          ojciec C - " a ja raz odebrałem cudze dziecko z przedszkola"
          • grek.grek Re: serial "Brytyjczycy" na BBC 12.11.14, 15:57
            na taką odpowiedź liczyłem :] dzięki.

            dzięki, zajmująca rzecz.

            starożytni Grecy gloryfikowali nieróbstwo ;] a ściślej - nieróbstwo pożytkowane na filozofowanie, stąd m.in ludzkośc doczekała się podstaw filozofii, która po wsze czasy będzie aktualna i będzie podstawą do wyprowadzania wszelkich nowych teorii w tej materii.

            czytałem kiedyś ciekawą broszurkę, w ktorej autor dowodził, że po Grekach taką postawę życiową chwalił Jezus :] "Patrzcie na polne lilie, nie przędą ani nie sieją, a w całym swym bogactwie i przepychu nawet król Salomon nie moze się z nimi równać" - piękne słowa ":]

            a potem protestantyzm, który do rangi religijnego nakazu wzniósł pracę mrówczą i wyrobnictwo wszelakie :]

            zaciekawiony jestem tym leksykonem.
      • siostra_bronte Re: serial "Brytyjczycy" na BBC 12.11.14, 15:58
        Dzięki za recenzję :) Niestety, na razie nie mam BBC w swojej kablówce.
      • pani_lovett Re: serial "Brytyjczycy" na BBC 12.11.14, 23:55
        Świetna rzecz. Mam nadzieję, że ten dokument trafi do naszej telewizji .

        A'propos niewolnictwa. Wspominałam tu już kiedyś, że przodkowie Benedicta Cumberbatcha dorobili się ogromnego majątku dzięki niewolnictwu, za co zresztą aktor kiedyś przeprosił. Przez ponad 200 lat kolejne pokolenia Cumberbatchów były właścicielami plantacji trzciny na Brabadosie, gdzie trafił przodek aktora pod koniec XVII wieku.


        • mozambique Re: serial "Brytyjczycy" na BBC - odc. 6 13.11.14, 10:10
          chyab juz ostatni

          I wojna swiatowa ze wszystkimi jej atrakcjami - bombardowania, bieda, takze głód , choroby ale tez wymuszone nią konsekwencje
          - skromny wojskowy lekarz Ian Fleming badajac rannych zolnierzy i ich smiertelnosc w wyniku zakażenia ran pobiera probki zakazonych ranek do fiolek, zanosi do laboratotium , przez nieuwage zosatwia na noc odkryte i ... wiadomo co dalej , rano zauwaza jakąś dziwną pleśn na próbkach i 10 lat póżniej opracowuje pierwszą penicylinę
          - mezczyzni ida na wojnę a w fabrykach broni po raz pierowszy w historii " na caly etat" pracują kobiety , na 3 zmiany , sa pracowniwkami fizycznymi , brygadzistkami, kierowniczkami ,kierowcami ciezaróek , fachowymi logistykami itp - to pierwsze zorganizowane grupy kobiece ( poza sufrażystkami na kontynencie) , bardzo istotne w woejnnym spoleczenstwie , z nich wywodzą sie pozniejs ruchy emancypacyjne i dalej feministyczne , po wojnei kobiety w Anglii uzyskują prawa wyborcze

          - II wojna swiatowa tez ze wszelkimi atrkacjami wojennymi i bardzo istotnym zaangazowaniem kobiet w kazdej sferze zycia , - po tej wojnie kobiety juz nie daly sie zapędzic z powrotem do ról wyłacznie domowych i rozpoaczela sie tak jakby era kobiet w zyciu zawodowym i publicznym , niektóryz uznają ze gdyby ksiezniczka Elzbieta w czasie II WW nie "pracowala" jako kierowca ambulansu to nie wiadomo kto zostalby koronwoana w 1953r.

          odcinek konczy sie koronacja Elzbiety II - pierwszym medialnym spektaklem transmitowanym na zywo przez raczkującą telewizję. Co ciekawe , byly bardzo silne opory pzreciwko wpuszczeniu kamer do Westminster Abbey a co jeszzce dziwenijesze - nie ze strony rodziny krówleskiej ani koscioła a ze strony premiera i parlamentu . Argumentowali ze filmowanie tej uroczystosci sparwi psychiczny dyskomfort ksiezniczce oraz niepotzrebnie skróci dystans miedzy monarchią a ludem ( uuups. cieakwe slowa z ust przedstawicieli ludu) .

          Jednak poczucie wyjątkowosci i kastowości musi byc bardzo silne w tym narodzie , z jednej stronie - jestesmy wspaniali , jestesmy odkrywcami , zdobywcami , panujemy na morzach i lądach calego świata ( Imperium nad ktorym slonce nie zachodzi) a z drugiej - jestemy poslusznymi poddanymi króla czy królowej.
          No bo w sumie to naparwde ewenement - zeby dosc maly powierzchniowo kraik wyspiarski, bez zadnych konkretnych barier geograficznych ( ani tam gór spejclanych ani barier wodnych bo mizerny kanał la Manche nei jest zadną przeszkodą ) przez setki lat ( od czasów Wilhelma Zdobywcy) , z niespecjalnie licznym wojskiem a bedacy bardzo smacznym kąskiem dla innych - nie zostal zajęty przez zadnego agresora ?!! to jakis cud chyba , o wiele wieksze i silniejsze mocarstwa przechodzily z rąk do rąk , daleko nie szukając .

          Mysle ze to ich poczucie bezpieczenstwa i jednak bezkarnosci wyłazi z calego zachowania , z tych komentarzy , z tego pzreswiadczenia ze nikt i nic nie jest w stanie ich im zagrozić czy ich złamac. Angole mają to we krwi.
          POdobnei mają Amerykanie - tez kraj ktory nigdy w historii nie został fizycznie zagrożony przez zadnego obcego agresora, w sensie - stopa obcego zolnierza nigdy nie stanęla na ich terytorium.
          Wygodnie im sie żyje.

          i tak to sie konczy !



          p.s. niby wszytko ładne ale jednak zgrzyt był, ale to po stronie tłumacza, okazalo sie ze kobiety w fabrykach broni pracowały cyt. "na cały zegar" !!! ( oczywiscie chodizlo o "round the clock" czyli całą dobę, na 3 zmiany , eh)
          • grek.grek Re: serial "Brytyjczycy" na BBC - odc. 6 13.11.14, 15:03
            dzięki, świetny zgrabny opis, przy okazji podszkoliłem się z historii :]

            wiesz, z tym "skracaniem dystansu monarchii i ludu", to z punktu widzenia wpływu majestatu na lud - zasadna rzecz. im mniejszy dystans, tym słabszy posłuch i skromniejszy autorytet. tak to jakoś działa ;]
            Jeden ksiądz tłumaczył kiedyś, że kościoły muszą być potęzne i budzić zabobonny lęk, podobnie jak limuzyny biskupów - wtedy lud lepiej przyswaja kazania i nauki, hehe.

            mam wrażenie, że dzisiaj Anglicy bardziej traktują królową i dwór jak maskotkę, wyróznik kraju, a w chwilach trudnych - instancję pod którą mogą się zintegrować jako społeczeństwo, jakkolwiek ta instancja jakichś szczególnych mocy nie przejawia. Raczej symbol stanowi.

            może Anglicy po prostu zawsze wojowali tylko z jednym przeciwnikiem oraz/albo zawierali trafne sojusze ? ;] stąd ich niepodległościowa ciągłość ?

            cóż, znakomita rzecz, może kiedyś w TVP ?

            dzięki za stylowe przybliżenie, Mozambique :]

          • pani_lovett Re: serial "Brytyjczycy" na BBC - odc. 6 13.11.14, 16:57
            > Co ciekawe , byly bardzo silne opory pzreciwko wpuszczeniu kamer do Westminster Abbey > a co jeszzce dziwenijesze- nie ze strony rodziny krówleskiej ani koscioła a ze strony
            > premiera i parlamentu .Argumentowali ze filmowanie tej uroczystosci sparwi psychiczny
            > dyskomfort ksiezniczce oraz niepotzrebnie skróci dystans miedzy monarchią a ludem ( uuups
            > . cieakwe slowa z ust przedstawicieli ludu) .



            Transmitowanie koronacji odradzał Elżbiecie II Churchill, arystokrata pełną gębą. ;)

            Tymczasem przyszła królowa umalowała sobie usta na niebiesko, żeby na ekranie telewizora wyglądały jak czerwone!


            Uwielbiam takie dokumenty.
            Dzięki, Mozambique!
    • grek.grek TVP Kultura : "Zew wolności" 20:20 12.11.14, 16:05
      zachęcam do skoku, Czcigodni.

      dokument w tej samej stylistyce, co zeszłotygodniowa "Sztuka wolności" o szkole polskiego alpinizmu lat 80-tych.

      "Zew" zajmuje się wpływem polskiej muzyki rockowej na tempo, formę i kształt przemian w latach 80-tych, na czele ofk z przełomem roku 89. rock versus cenzura, rock versus komuna, rock versus inne nurty muzyczne, rock versus żelazna kurtyna, rock versus polityka itd. liczne wypowiedzi muzykow z tamtego czasu [niektórzy do dziś działają], a także ogólny szkic i geografia polskiej sceny alternatywnej.

      jest to repeta z maja, kiedy to "Zew" leciał w Dwójce. podyskutowaliśmy wtedy ciekawie :]

      www.forum.gazeta/forum/w,14,150778070,151224184,_Zew_wolnosci_dokument_w_TVP_2.html
    • grek.grek "Babylon A.D" TVN 22:55 12.11.14, 16:18
      kolejna z wielu sensacyjek z przyszłością w tle ? a może jakiś lepszy sort w tym zatrzęsieniu ?

      macie ten film na koncie ?

      wedle opisu : w spustoszonym wojnami, ogarniętym chaosem i rządzonym przez sekty i organizacje paramilitarne lub otwarcie terrorystyczne świecie przyszłości, najemnik na polecenie gangstera wiezie do Nowego Jorku kobietę, która ma urodzić hybrydę/istotę która przyniesie ludzkości zbawienie.

      brzmi nienajgorzej, nawet jeśli pachnie akcją, akcją i jeszcze większą akcją ;]

      ale robią to ciekawi ludzie : primo - reżyserem jest Matthieu Kasovitz, ktorego cenię za "Nienawiść" i "Zabójcę", aczkolwiek potem było już nieco słabiej, z tego co zauważyłem; secundo - Charlotte Rampling, jakby nie była dama, fertyczna i inteligentna, europejskiego kina, która nie wchodzi w tanią komercję; tertio - Vin Diesel, który... ciekawie się komponuje z Kassovitzem i Rampling ;] żartuję. serio, Diesel może i głównie odgrywa role wyczynowców w filmach nieustannej akcji, ale jednoczesnie nie wygląda przy tym na kompletnego idiotę, a to już jest wg mnie warte zauważenia ;]
      jest też Gerard Depardieu. i aktorki MIchelle Yeoh [francuskie Azjatki o imieniu Michelle zawsze są interesujące, heh] oraz Melanie Thierry - nowe twarze aktorskie z Europy.

      nie wiem, kto ten projekt finansował, ale jeśli Amerykanie zasponsorowali Europejczyków, to czuję się przekonany do obejrzenia tej historycznej produkcji ;]

      w TVN7 od 22:50 "Super size me" - dokument amerykański, w którym gość przez miesiąc je tylko w McDonaldzie, a potem się dziwi, że przytył, wywindował cholesterol do niemożliwych granic i generalnie postarzał się o 20 lat ":]
      • siostra_bronte Re: "Babylon A.D" TVN 22:55 12.11.14, 16:22
        Ale wypatrzyłeś! Szkoda, że tak późno. Obejrzałabym dla Charlotte Rampling.

        "Super size me" to chyba film dla widzów o mocnych nerwach :)
        • grek.grek Re: "Babylon A.D" TVN 22:55 12.11.14, 16:40
          będę się starał obejrzeć, sprobuję zrecenzować :]

          haha :] zapewne tak. jestem ciekaw, czy gość pozwał Donalda o odszkodowanie jakieś ? bo chyba cały
          eksperyment miał za zadanie udowodnić, ze slogan reklamy Maca, jakoby "karmili zdrowo i ekologicznie" jest funta kłaków wart.

          jesli ktoś mówi, że buła z tłustym kotletem plus smażone ziemniaki utopione w keczupie, to "zdrowe jedzenie", to wiadomo, że kłamie, nie trzeba niczyich poświęceń, takie mam wrażenie ? ;]
          • pani_lovett Re: "Babylon A.D" TVN 22:55 12.11.14, 23:16
            >będę się starał obejrzeć, sprobuję zrecenzować :]

            Na to liczymy. :)
            • grek.grek Re: "Babylon A.D" TVN 22:55 13.11.14, 15:46
              zawsze do usług :]

              obejrzałem i nie było najgorzej. napiszę stosownych kilka akapitów - nie wiem czy dziś jeszcze, czy dopiero jutro, ale że napiszę to pewne jak amen w pacierzu.
              stay tuned :]'
              • pani_lovett Re: "Babylon A.D" TVN 22:55 13.11.14, 17:50
                > obejrzałem i nie było najgorzej. napiszę stosownych kilka akapitów .

                Świetnie!
      • mozambique Re: "Babylon A.D" TVN 22:55 13.11.14, 14:25
        Vin Diesel ma zdaje sie doktorat z literatury angielskiej ( surprajz nie ma co )
        Michelle Yeoh - to dziewczyna Bonda ale i wielka postac kina chinskeigo ( pamietam ją z Gejszy) a poza tym aktorka na ktorej twarzy rysuje sie intelligencja , coby tu nie powiedziec

        Rampling jest cudna ale i troche niebezpieczna w wyrazie , o jej twarzy moznaby powiedziec wszytsko tylko nie to ze jest łągodna
        • pani_lovett Re: "Babylon A.D" TVN 22:55 13.11.14, 17:01
          mozambique napisała:

          > Vin Diesel ma zdaje sie doktorat z literatury angielskiej ( surprajz nie ma co)

          W biogramach piszą, że studia w Hunter College rzucił tuż przed ich ukończeniem, po trzech latach studiowanie, ponieważ chciał zrealizować swój pierwszy film "Multi-Facial" . Może więc studia dokończył zaocznie i napisał nie doktorat, a odpowiednik naszej pracy licencjackiej czy magisterskiej!?
          • pani_lovett Vin Diesel 13.11.14, 17:02
            www.biography.com/people/vin-diesel-9542476#synopsis
            • mozambique Re: Vin Diesel 14.11.14, 09:29
              ok, w róznych niusach praca doktorska pojawia sie wymiennie z diploma czy thesis, tak wiec kij wie :)
              • pani_lovett Re: Vin Diesel 15.11.14, 00:27
                :)
    • grek.grek "13 dzielnica" TVP & "Trener" TVN7 12.11.14, 16:26
      20:25 TVP1 "13 dzielnica" - całkowicie pretekstowa fabuła, będąca podkładką dla pokazów mistrzowskich wyczynów w parkour. ogląda się to świetnie, sportowcy na ekranie są niezwykle sprawni, a towarzyszący im statyści wyglądają bardzo malowniczo.
      aktorów do tego filmu nie zaangazowano, bo finanse poszły w całości na odżywki dla parkourowców, żeby nie padli ze zmęczenia przy kolejnej sekwencji skoków - z okna, przez okno, w okno, na okno, za okno...

      nie wiem i nie chcę wiedziec, co powoduje TVP, że daje takie filmy w prime time.

      TVN7, 20:00 "TRener" - na faktach. trener licealnej drużyny koszykowki w Ameryce wprowadza straszny reżim w swojej szkole : każdy uczeń, który nie będzie miał odpowiednio dobrych stopni - nie będzie mógł grać w piłkę.

      czyżby amerykański sport amatorski był tak przeżarty korupcją i naciąganiem sportowcom ocen, że aż trzeba nakręcić film o gościu, który był uczciwym pedogogiem ? ;]

    • grek.grek dokumenty nocą w TVP 12.11.14, 16:33
      0:20 "Wywiad Snowdena" - mniej więcej wiadomo czego się można spodziewać. facet powiedział, że Ameryka nas inwigiluje i śledzi za pomocą swojej techniki. spoko oko, widzieliśmy "Wroga publicznego" ;] ja tam od dziecka się cuzję śledzony przez Amerykę ;] i zdziwiłbym się dopiero wtedy, gdy pan Snowden powiedział coś odwrotnego.

      0:50 "Zakazany głos blogerów"
      trzy kobiety, trzy reżimy, trzy opowieści o prześladowaniach w imię wolności słowa.
      repeta.
      gdybyście nie mogli dotrwać do tak późnej pozy, niczym kiepski akwizytor zawsze
      spróbuję wcisnąć Wam wadliwy towar zastępczy, znacie mnie... ;] :

      forum.gazeta.pl/forum/w,14,153554204,154943878,_Zakazany_glos_blogerow_doc_viaTVP@_wczoraj_.html
      zabawne, że wszystko to późną nocą, kiedy duchy kolbami łomocą, a w prime :
      od 19:30 d0 22:50 bite trzy i pół godziny telenowel produkcji rodzimej. ręce opadają.
      • pani_lovett Re: dokumenty nocą w TVP 12.11.14, 23:24
        >ja tam od dziecka się czuję śledzony przez Amerykę ;]
        >i zdziwiłbym się dopiero wtedy, gdy pan Snowden powiedział coś odwrotnego.

        He,he,he,he! :)))
    • maniaczytania Sposób na morderstwo sez.1, odc.1 12.11.14, 20:14
      to jeszcze raz :) Spróbuję tak skrótowo trochę przed kolejnym dzisiejszym odcinkiem.

      A było tak:
      Sala wykładowa, pierwsze zajęcia studentów prawa z przedmiotu, no właśnie jakiego? Wchodzi wykładowczyni - Annalise DeWitt i pisze na tablicy - "How to get away with murder". A więc tego będą się uczyć - jak obronić przed sądem zabójców. I od razu pani profesor leci z grubej rury - pokazuje im przypadek - oto kobieta zostaje oskarżona o to, że podała swojemu żonatemu kochankowi (i chyba szefowi) tabletkę (chyba aspirynę - zapomniałam no!) zamiast jego normalnego leku i facet dostaje wstrząsu anafilaktycznego. Żyje, ale jest 'rośliną', zbyt długo był bez tlenu.
      cdn.
      • maniaczytania Re: Sposób na morderstwo sez.1, odc.1 [2] 12.11.14, 20:39
        Głównym świadkiem jest sekretarka tego gościa, bo widziała na biurku tamtej podmienioną tabletkę. Pani wykładowca nie tylko mówi przypadku, ale od razu zadaje pytania, studenci odpowiadają. Nagle jeden z nich - czarnoskóry Wes Gibbins (A. Enoch) wstaje i nie wie, mętnie się tłumaczy, że nie dostał maila od niej z wytycznymi i informacjami o sprawie, ona wie, że on kłamie, więc on przyznaje się, że dopiero dwa dni temu został dopisany do listy, stąd nie było go na liście adresowej. Na koniec pani zaprasza ich do swojej kancelarii na rozmowę z oskarżoną, której mają potem przygotować linię obrony. To będzie konkurs - czterech z najlepszymi pomysłami zostanie u niej zatrudnionych, najlepszy dostaje statuetkę Temidy - nie będzie pisał egzaminu.
        Po tym wykładzie oprócz Wesa w oczy wpada jeszcze czwórka studentów - ambitna i bystra czarnoskóra ślicznotka, niezły cwaniak, idealistka i tajemniczy ... gej.
        Sprawa w skrócie (choć ciężko tu jakieś skróty robić!) - rozmawiają z oskarżoną, ona mówi, że niewinna jak lilija, kochała go, nic nie zamieniła, niei wie, co się stało. Studenci myślą nad sposobem obrony. Noc. Kamera śledzi Wesa, więc on jest drugim głównym bohaterem oprócz Annalise. Wes ma sąsiadkę, która mu się podoba, są jakieś gadki-szmatki, ona podrzuca mi piwo czy wino, przychodzi do niej dziwny gość - znaczy się potem się pewnie coś wyjaśni :) Ale tej konkretnej nocy Wes wpada na pomysł, więc szybko jedzie do profesorki, żeby to z nią skonsultować - drzwi do kancelarii otwarte, chłopak wpada i natyka się na ... no cóż, jednoznaczną sytuację pani adwokat z przystojnym czarnoskórym facetem. Adwokatka jest wściekła, ale i tak wychodzi z pokoju, by posłuchać, co Wes ma do powiedzenia - niezła scena :)
        Następnego dnia studenci przedstawiają swoje pomysły - a nie mogą się one powtarzać! - na koniec Annalise zaprasza ich na pierwszą rozprawę. Na rozprawę czarnoskóra ślicznotka się spóźnia, wpada w momencie przesłuchiwania sekretarki, która widziała podmienioną tabletkę, po to, by przekazać profesorce, że sekretarka jest daltonistką, nie mogła więc widzieć koloru tabletki - punkt dla ślicznotki :)
        • maniaczytania Re: Sposób na morderstwo sez.1, odc.1 [3] 12.11.14, 20:55
          Ponieważ dalej nie pamiętam kolejności, to powiem tylko, że tajemniczy gej dzięki swoim skłonnościom od informatyka z firmy wyciąga jakieś maile; idealistka widzi w toalecie sądowej, jak sekretarkę klepie po ramieniu żona ofiary, ale nikt nie chce jej słuchać - widać, że nie chodzi o sprawiedliwość, a o wygraną na sali sądowej. W międzyczasie jest przyjęcie, na którym studenci poznają męża Annalise - i pewnie nie będziecie zdziwieni - nie jest czarnoskóry :) Potem jest jedna z najlepszych scen odcinka - adwokatka powołuje na świadka policjanta - swojego kochanka. Wes mało nie dostaje zawału, zwłaszcza, gdy adwokatka przesłuchując go pyta, co robił tej nocy, gdy przyłapał ich Wes ;) Koniec końców - oskarżona zostaje wypuszczona. Czy jest niewinna?
          A teraz ciekawostki - co jakiś czas w mediach podawane są informacje o najpierw zaginionej, a potem znalezionej martwą studentce. To interesuje sąsiadkę Wesa i jej gościa, a także męża Annalise Sama. Gdy pod koniec odcinka oglądają w tv info o jej znalezieniu - Annalise mówi, że założy się, że zabił ją jej chłopak, na to Sam, którego studentką była ta dziewczyna, odwraca wzrok ...
          I uwaga -najważniejsze - cały czas mamy różne przebitki - najpierw zakrwawiona statuetka, potem czwórka naszych studentów (bez cwaniaka) wynosi z kancelarii ciało zawinięte w dywan wpadając na policjanta (ale sprytnie udaje im się ujść cało), a następnie sceny w lesie, gdzie przygotowują się do podpalenia zwłok, a na końcu opada dywan i widzimy, że to ... Sam, mąż Annalise. Co się stało? Czy studenci go zabili, czy tylko usuwali ślady? Robi się coraz ciekawiej :)

          Uwagi ogólne - Viola Davis wygląda obłędnie, jest znakomita zwłaszcza na sali wykładowej i w sądzie. Reszta na razie rozgrywała tło, ale pewnie to się jeszcze zmieni, bo tropy porozrzucane. Aha, zapomniała wspomnieć, że mamy jeszcze dwójkę pracowników kancelarii - Franka, który sypia ze studentkami i chyba ma oko na idealistkę ostentacyjnie ją ignorując i Bonnie, którą chyba coś łączy / łączyło z mężem Annalise.
          No to uff, napisałam, mam nadzieję, że ktoś przeczyta :) Serial zapowiada się dobrze, nie wiadomo, jak się kończy, bo jesteśmy tylko kilka odcinków za USA (u nich jutro 8).
          • grek.grek Re: Sposób na morderstwo sez.1, odc.1 [3] 13.11.14, 15:44
            melduję, że przeczytałem :]
            very good serial, very good opis, Maniu.

            najpierw zalatywało "Housem", czyli mentor i ekipa, ale później gdzieś to się rozmywa,
            jesli dobrze odczytuję ?

            pani wykładowczyni zapowiada się na klasycznego współczesnego antybohatera, ma swoje grzeszki, cyniczna się zdaje, ale najważniejsze że dobrze się zna na swojej robocie.

            akcja z dywanem - fakt ciekawa. czyżby szefowa chciała użyć swoich studentów do uporządkowania
            własnych spraw ? albo to tylko jakaś misterna intryga, aby na końcu powiedzieć "mam was", służąca generalnie wyłonieniu zwycięzcy w rywalizacji.

            "bystra czarnoskóra ślicznotka" - yikes ! :]

            te postaci studentów powinni jakoś rozwinąć i pogłębić, zarysy są odpowiednio
            różniste, więc pole do popisu jest spore, tak mi się wydaje.

            dzięki, Maniu, mam nadzieję, że nie zapomnisz o nas przy okazji kolejnych odcinków ?
            • maniaczytania Re: Sposób na morderstwo sez.1, odc.1 [3] 14.11.14, 19:30
              dzięki :)

              "Housem" troszkę może i rzeczywiście pani wykładowczyni to taki trochę antybohater jak House. Tylko, że House'a od razu lubiłam, a Annalise jakoś na razie nie bardzo :)

              Akcja z dywanem pewnie się przeciągnie, na razie po 2 odcinku tylko więcej się gmatwa, ale to jeszcze napiszę ;)
              • grek.grek Re: Sposób na morderstwo sez.1, odc.1 [3] 15.11.14, 16:48
                zaręczam Ci, że calutka przyjemnośc jest po mojej stronie :]

                ja bym powiedział, że to plus dla Annalise, bo ma szansę uwodzić Cię na raty. grunt, że na razie
                Cię zaintrygowała [takie odniosłem wrażenie ?], no i do tego podoba Ci się Viola Davis, a to też
                ważne. chociaż... właśnie - aktor decyduje o uroku postaci czy postać tworzy aktora ?
                [może to jednak rozważania z cyklu sporów o pierwszeństwo jajka i kury ?]

                świetnie, zaczęło się bardzo ciekawie, czekam[y] na dalszy ciąg.

                z tym dywanem wyskoczyło jakże efektownie znienacka. może to jakaś gra ? a może pani wykładowczyni
                załatwia własne interesy rękoma uczniów, którzy nie mają skrupułów, bo jest o co się starać ? w sumie, o ile to nie jakaś zmyłka, to wygląda że się dobrali w korcu maku, heh.

          • pani_lovett Re: Sposób na morderstwo sez.1, odc.1 [3] 13.11.14, 17:43
            Też przeczytałam, dzięki.
            • maniaczytania Re: Sposób na morderstwo sez.1, odc.1 [3] 14.11.14, 19:31
              pani_lovett napisał(a):

              > Też przeczytałam, dzięki.

              To najpierw się na mnie krzyczy ;), że za mało piszę, że nie linkuję do bloga, a jak się człowiek wysili i od serca napisze, żeby było co czytać, to tylko tyle??? :)))))
              • pani_lovett Re: Sposób na morderstwo sez.1, odc.1 [3] 15.11.14, 16:41
                Przepraszam, ale nie dałam wtedy rady więcej napisać.
                Dwa, Grek znakomicie wszystko, co ważne przede mną już wypunktował.
                Trzy, serial dopiero się zaczyna, na razie trzeba się wczuć w klimat.

                Wracając do serialu, liczę na ciekawe rozwinięcie postaci pani profesorki Annalise.
                (Annalise - znaczące imię!?) Interesująca postać kobieca, intrygująca antybohaterka ( jak określił ją Grek) w głównej roli w serialu to wciąż rzadkość.
                • maniaczytania Re: Sposób na morderstwo sez.1, odc.1 [3] 16.11.14, 21:38
                  żartowałam ;)))))
                  • pani_lovett Re: Sposób na morderstwo sez.1, odc.1 [3] 17.11.14, 18:52
                    maniaczytania napisała:

                    > żartowałam ;)))))

                    :*
              • pani_lovett Viola Davis 15.11.14, 17:20
                W filmie "Wątpliwość" (2008) poznałam Violę Davis. Bardzo dobra aktorka.
                "Służące" chciałabym bardzo zobaczyć ...

                www.filmweb.pl/person/Viola+Davis-67244
          • pepsic Re: Sposób na morderstwo sez.1, odc.1 [3] 15.11.14, 17:37
            Obejrzałam fragmentarycznie drugi odcinek. Jest ok. Charyzmatyczna bohaterka również. Dzięki za interesujące wprowadzenie i za zwrócenie uwagi, bo do kanału AHN rzadko zaglądam. Przy okazji witam w Klubie "Ale kino!".

            Ps. Biały małżonek to rzeczywiście zaskoczka:)
            • maniaczytania Pepsic - jak Cię dawno nie było :) Ciekawa jestem 16.11.14, 21:48
              jak będzie dalej, czy utrzyma poziom.

              "Ale kino!" dopiero poznaję, na razie chyba nic jeszcze w całości porządnie tam nie obejrzałam.
              Widziałam kawałek "Fargo" - świetny jest, ale muszę poczekać na jakąś powtórkę i obejrzeć od pierwszego, odcinka oczywiście ;)
              • pepsic Re: Pepsic - jak Cię dawno nie było :) Ciekawa je 16.11.14, 22:20
                Byłam w rozjazdach u rodziny. Teraz trochę mniej oglądam tivi i nie znam filmów, które aktualnie mamy na rozkładzie i co gorsza, nie mam weny:(
                Co do "Ale Kino" będę trzymała rękę na pulsie.
                :)


    • mozambique " W imię.." małgośki szumowskiej na Canal + 13.11.14, 10:14
      z Chyąrą , KoSciukiewiczem, Schuchardtem

      bardzo chialabym cos napisac ale nie mogę bo ..


      NI ... UJA NIC NIE SŁYCHAĆ , RWAŁ TWOJA NAĆ !!!

      z wyjatkeim bardzo czytelnych i wyraźnych - ..urwa.. uj... ja cię ..ierdolę
      reszty dialogów nie sposób odcyfrować

      dziękuję więc za uwagę i życze miłego dnia
      • pani_lovett Re: " W imię.." małgośki szumowskiej na Canal + 13.11.14, 17:07
        Ożeż!? Dźwiękowcy zawalili?
        • mozambique Re: " W imię.." małgośki szumowskiej na Canal + 14.11.14, 09:31
          moze wogóle zawalił FILM POLSKII jako zajwisko

          bo jzu od jakis 30 lat wszyscy widzimi ze w polskich filmach slychac kapanie wody z kranu i szum lisci na dzrewach a nie slychac dialogów
          • pani_lovett Re: " W imię.." małgośki szumowskiej na Canal + 15.11.14, 00:26
            No tak, rozumiem. Też mnie to boli.
    • grek.grek "Ludzie koty" TVN7, 23:25 13.11.14, 17:07
      klasyka kina grozy będąca... remakiem jeszcze większej klasyki z 1942 roku, pachnąca specyfiką kina lat 80-tych [rok premiery 1982], z niezłą psychologią skupiającą się na wglądzie w meandry ludzkiej natury oraz urodziwą Nastasją Kinski i jak zawsze odpowiednio wystylizowanym Malcolmem McDowellem, aczkolwiek i tak film kradnie im czarna pantera.

      jakbyście jednak nie doczekali, to z chytrym uśmieszkiem wcisnę Wam marną podróbę :] :
      forum.gazeta.pl/forum/w,14,126640432,127895557,_Ludzie_koty_spojler.html
      • pani_lovett Re: "Ludzie koty" TVN7, 23:25 13.11.14, 17:12
        :)
        Obejrzałabym, ale film za późno się zaczyna.

        Twój tekst pamiętam, był świetny. Powiem nawet więcej, zamierzam go sobie dziś przypomnieć. :)
        • grek.grek Re: "Ludzie koty" TVN7, 23:25 13.11.14, 17:47
          wątek kazirodczy, trochę gołych... pleców ;], więc wiesz jak jest w naszych telewizorniach.

          dzięki, Barbasiu :]

          a miałem dopisać, że wciskam marną podróbę "z chytrym uśmieszkiem tureckiego sprzedawcy dziurawych dywanów" ;]
          • pani_lovett Re: "Ludzie koty" TVN7, 23:25 13.11.14, 18:03
            "z chytrym uśmieszkiem tureckiego sprzedawcy dziurawych dywanów" ;]

            Ha,ha,ha! :)))
      • siostra_bronte Re: "Ludzie koty" TVN7, 23:25 13.11.14, 18:10
        Strasznie późno! Widziałam oryginał, bardzo stylowy.
        • grek.grek Re: "Ludzie koty" TVN7, 23:25 13.11.14, 18:26
          przejawiam duże zaciekawienie oryginałem :]
        • pani_lovett Re: "Ludzie koty" TVN7, 23:25 13.11.14, 20:19
          Mam nadzieję, oglądasz za to film "Raj: Miłość", Bronte-Kinomanko!?
          • siostra_bronte Re: "Ludzie koty" TVN7, 23:25 14.11.14, 18:43
            Nie dałam rady, za późno.
            • pani_lovett Re: "Ludzie koty" TVN7, 23:25 15.11.14, 00:25
              Szkoda.
    • grek.grek "Raj : Miłość" w Kocham Kino, 22:35 & 2:35 13.11.14, 17:18
      prosto z konkursu głownego Cannes z 2012 roku.
      zrobił wtedy pewne wrażenie, jak mozna było wyczytać w recenzjach.

      Seidl zadaje się nakręcił tryptyk zaczął od "Raju Wiary", potem jest "Raj Miłość", a
      na końcu "Raj Nadzieja". ["Raj Wiara" pewnie nie zostanei pokazany w TVP, bo jego
      bohaterka do tego stopnia fiksuje na punkcie religii, że traktuje Jezusa i związane z
      katolicyzmem rekwizyty jak narzędzia uprawiania solowego seksu - KRRiTV puściła
      by TVP z torbami za taki film, hehe, a co dopiero dywanik u biskupa, że o zawale
      serca u świętego Ziemca i błogosławionej Holeckiej nie wspomnę].

      generalnie, z tego co da się wywnioskować przed projekcją, cały tryptyk ma ambicję
      diagnozowania stanu ducha współczesnej zachodniej cywilizacji.

      w "Raju Miłości' pani 50+ z Austrii jedzie do Afryki, żeby sobie znaleźć kochanka za 100 ojro plus vat [motyw seksturystyki Niemców do Tajlandii chyba by wykluczał szukanie miłości ;) no i literatura francuska już temat odkryła i zagospodarowała] tyle że nie umie uciec od swojej natury i pragnie jednak uczucia. co gorsza, podejrzewa, że jej niezamożny plażowy chłopiec z Konga, to romantyk i na kasie mu nie zależy.

      skaczemy ? jakby nie było canneński hicior, nie ? ;]

      • pani_lovett Re: "Raj : Miłość" w Kocham Kino, 22:35 & 2:35 13.11.14, 17:41
        Oczywiście, że skaczemy! Hicior canneński, do tego szalenie ciekawy temat , tematy, seksturystyka kobiet, samotność kobiet!
        Czekałam na filmy Seidla w naszej telewizji.

        He,he,he, ciekawe, czy pierwsza część tryptyku "Raj Wiara" dotrze do naszej telewizji. Rzeczywiście takie sceny mają miejsce w pierwszej części "Raju".

        Tydzień minął, a ja mam jeszcze zaległy post o "Habemus papam", heh.
        • grek.grek Re: "Raj : Miłość" w Kocham Kino, 22:35 & 2:35 13.11.14, 17:51
          a więc - gotowi... do skoku...
          www.somepets.com/wp-content/uploads/2014/07/Jumping-cats20.jpg

          no własnie, moze "Wiarę" pokażą w KUlturze ?
          jak wiadomo, biskupi i Krajowa Rada nie oglądają tego kanału ;]

          ano właśnie, czekam z ciekawością jak "Habemus" Ci się spodobał ":]
          • pani_lovett Re: "Raj : Miłość" w Kocham Kino, 22:35 & 13.11.14, 18:02
            :))

            > no własnie, moze "Wiarę" pokażą w KUlturze ?
            > jak wiadomo, biskupi i Krajowa Rada nie oglądają tego kanału ;]

            Ha,ha,ha! :)) Miejmy nadzieję. a jak nie, to sobie sami obejrzymy gdzie indziej.


            Szału nie było. ;)
            • grek.grek Re: "Raj : Miłość" w Kocham Kino, 22:35 & 13.11.14, 18:27
              o, dobra myśl.

              no to jestem zaciekawiony tym, co napiszesz już nie tylko w 100, ale nawet 101 procentach :]]
              • pani_lovett Re: "Raj : Miłość" / Mad Men sezon 6/odc.8 13.11.14, 20:40
                Okej. :))

                I Mad Men dziś w TVPKUltura o 21:15.
              • pani_lovett Brat II - Droga do domu w TVPKultura 22:15 13.11.14, 20:44
                Rosyjski dramat kryminalny w reżyserii Aleksieja Bałabanowa.


            • grek.grek "Raj : Miłość" słów parę 14.11.14, 14:58
              jak zatem po projekcji, Barbasiu ? Czcigodni ?

              pani bohaterka generalnie skończyła jako postać tragiczna, nie sądzicie ?

              podczas gdy jej bardziej doświadczone koleżanki po prostu się bawią i za to płacą, z pełną świaodmością tego co się dzieje - ona nie może wyjść ze swojej natury, poszukuje u kenijskich chłopców uczucia, miłości.

              Mungo, czy jak mu tam, jest jakże szarmacki i sympatyczny, nie naciska na seks, ona sama musi naciskac a nawet pouczać, więc sprytny gostek zyskuje jej zaufanie, by później naciągać ją na kolejne prezenty dla jego biednej siostry z dzieckiem, brata, swata i całej rodziny. A ona sięga do portfela i nonstop sypie kasą.

              uderzyła mnie postawa tej nauczycielki w szkole - dostaje od kobieciny kasę, i zamiast podziękować mierzy ją zimnym wzrokiem, z pogardą ocenia ilośc banknotów i cedzi "za mało !". A tamta jeszcze przeprasza, że nie ma więcej i że jutro przyniesie. co za jazda ;']

              Mungu to kanciarz, Teresa robi mu awanturę, ale nie poddaje się. Szuka następnego. i znów to samo, tyle że ona już nie daje się naciągnąc. słyszy "Jest problem. MÓj brat miał wypadek, trzeba pieniędzy..." - i wypad :]

              koleżanki pokazują jej jak się bawić sprowadzając tancerza, żeby dla nich na waleta się gibał, a potem ścigają się która go postawi do pionu w sensie dosłownym. a po zabawie kasa i do widzenia, panie Kenijczyk. Tak się to robi. Teresa w tym uczestniczy, ale ostatnia scena pokazuje,że wcale się nie zmieniła.

              zaprasza do siebie barmana i robi mu test na miłość. a kiedy on go oblewa - wyrzuca go z pokoju i płacze.

              na co liczyła ? na uczucie ? to biznes. wy, zachodniaki, macie kasę, a oni mają ciało. i następuje wymiana. 50-letnie zakompleksione babki przed odsysem ;] korzystają z usług gładkich młodzieńców i to wszystko. wymiana barterowa bogatego Zachodu z biedną Afryką.

              a Teresa jedzie tam i chce miłości. nic dziwnego, że jest łatwym celem dla oszustów.
              tu też jest równowaga - jej koleżanki niemal upokarzają tancerza, ale koledzy tancerza nie mają skrupułów by kantować Teresę.

              swoją drogą, jaka ona jest naiwna :] słyszy "kocham cię" i pada plackiem, hehe. a kenijskie chłopaki tylko zębami błyskają kiedy ona z portfela wyciąga pliki banknotów. Teresa wygląda jak ofiara porządku świata, który ustawił biednych Africano na pozycjach upośledzonych, a jednocześnie nauczył ich bewzględności. hej, my jesteśmy biedni, ale kto nas takimi uczynił ? wy, Zachód i wasza polityka, wasza pazerność, wasz wyzysk, wasza dbałośc o to by Afryka stała nierządem, bo wtedy łatwiej łupić jej dobra naturalne, na czele z diamentami. wy nas nauczyliście tego, co robimy. my też musimy mieć pieniądze,żeby żyć. oddajemy was nasze ciała, ale jesli możemy was dodatkowo wykantować, to bądźcie pewni, że się nie zawahamy. tego nas nauczyliście.

              Teresa dostaje z tego samego paragrafu, z którego Zachód okrada i niszczy Afrykę. paradoks polega na tym, że ona naprawdę chce kochać tych chłopców, znaleźć uczucie, wierzy że oni są jeszcze nieskażeni cywilizacją, nie zepsuci, naturszczycy tacy. przebudzenie jest bolesne.

              ileż są warte ich komplementy, w które ona tak ochoczo wierzy, sama przytłoczona milionem kompleksów dotyczących własnego wyglądu ? nic nie sa warte, skoro wszyscy mówią je po to, by dobrać się o jej pugilaresa. wszystko traci. wszystko.

              Mungu mógł być tylko przypadkowym robaczywym jabłkiem, ale następny jest taki sam. i wtedy ona kompletnie traci wiarę. w ostatniej scenie próbuje do niej wrócić, bo zabawa w stylu koleżanek nie leży w jej charakterze. i przegrywa. ostatecznie. Kenijskie wakacja są kleską i nauką o świecie lepszą niż wszystkie filmy podróżnicze i przyrodnicze razem wzięte.

              w sumie, kobiecina budzi sympatię i współczucie, bo obrywa nie za to jaka jest, ale za to jakie wzorce ustanowiły młodzież afrykańską. wzorce determinowane albo zaszczepiane przez Zachód.

              symboliczne kino, wg mnie.
              [jak wiele w sobie zawiera scena, kiedy na leżakach przy plaży wylegują się turyści, a na plaży nieruchomo stoją pojedynczo afrykańscy chłopcy. o co im chodzi ? kiedy Teresa wchodzi między nich, w drodze do wody, natychmiast ją obskakują, a każdy próbuje jej coś sprzedać - jakiś suwenir na pamiątkę, a to opaska, a to naszyjnik, a to bransoletka... takie wielopostaciowe i samobieżne "1001 drobiazgów' ;]

              analiza postaw. kolezanki Teresy są całkowicie uświadomione : śmieją się z komplementów, wiedzą ze są "brzydkie, grube i nieatrakcyjne", ale doskonale rozumieją, ze pieniądze w ich ręku pozwala im się zabawić i mieć tych chłopców dla siebie; Teresa jeszcze tego nie rozumie, idzie swoją drogą, przez co musi wyjśc z całej historii poobijana, zapewne tracąc wszystkie złudzenia co do istnienia w świecie czegoś takiego jak bezinteresownośc. można tylko współczuć jej naiwności, wynikającej zapewne z głębokiego pragnienia znalezienia tego czego szuka.

              doskonałe zdjęcia, aktorzy odważni i plastyczni, reżyseria prima sort.

              Nabrałem ochoty na zobaczenie pozostałych dwóch części tego tryptyków seidlowego, a Wy ?
              • pani_lovett Re: "Raj : Miłość" słów parę 15.11.14, 00:24
                To ja dziś bardzo krótko i od końca. A jednak tryptyk Seidla jak podaje np. en.wikipedia rozpoczyna "Raj: Miłość", a nie jak napisałeś wyżej "Raj:Wiara" .

                I ja także bardzo chciałabym zobaczyć pozostałe części tego tryptyków. Choć nie jest to kino łatwe i przyjemne.

                cdn.

                • grek.grek Re: "Raj : Miłość" słów parę 15.11.14, 16:39
                  yes :] "Miłość" jest starsza o kilka miesięcy - premierę miała w maju [2012], "Wiara" zaś - w sierpniu [ofk tego samego roku].

                  i ja odniosłem takie wrażenie. przyjemnie nie jest. ale za to, wg mnie, obserwacje są trafne, a fabuła, zdjęcia i aktorstwo bardzo dobre.
                  • pani_lovett Re: "Raj : Miłość" słów parę 15.11.14, 17:30
                    Tak. Emisja trylogii Seidla zaczęła się od właściwego; miejmy nadzieję, że zobaczymy wszystkie jej części.

                    Oczywiście, znakomita rzecz, mogę podpisać się po Twoim obszernym komentarzem na temat tego filmu...
                    • grek.grek Re: "Raj : Miłość" słów parę 15.11.14, 18:20
                      w TVP ? ;]

                      dzięki :]
                      • pani_lovett Re: "Raj : Miłość" słów parę 15.11.14, 18:26
                        W tym kanale, którego biskupi nie oglądają. ;)

                        A jak nie pokażą dalszych części trylogii możesz napisać na forum: pani_lovett jest naiwna! ;)
                        • grek.grek Re: "Raj : Miłość" słów parę 16.11.14, 16:26
                          a w tym... prawda :}]

                          haha, no coś Ty.
                          poza tym, ja też sądze, ze kiedyś pokażą pozostałe części, więc jakby co, to
                          masa krytyczna forumowej naiwności podzieli się na nas dwoje ;]
                      • pani_lovett Re: "Raj : Miłość" słów parę 15.11.14, 18:27
                        grek.grek napisał:

                        Twój komentarz bardzo mi się podoba.
    • mozambique Melancholiia na canal+ 14.11.14, 10:52
      hmmmm.................taaaa..............

      eeee............ ekhm.............

      no więc ............... azaliż..................LArs Von Trier , Kirsten Dunst i Szarlot Gainsboroł ( dobra dobra wiem jak to sie pisze ) oraz Kiefer Sutherland

      o tym filmie pisano jzu tyle ze - albo ktos widizal i wie co co chodzi albo nie widzial i nie bardzo zalapie o co chodzi
      jak tak w skrócie = jedna siotra Justine ( DUnst) wlasnie wychdozi pieknie i bogato za mąz tylko bardzo jej w tym przeszkadza swiadomosc wlasnie zblizającej sie nieublaganie do Ziemi planety MElancholia , swiadomosc kosmicznej katastrofy wprowadza Justine w stan depresji? melancholii? załamania ? defetyzmu? ( trudno okreslic) wiec rażno w dniu wlasnego slubu sparwnie i skutecznie niszczy sobei cale przyszle zycie = rujnuje stosunki rodzinne, świeżo zawarty zwiażek malzenski oraz doskonałą pracę, pogrąza sie w czarnowidztwie dokumentnie, zagłądy Ziemi oczekuje niemal z utęsknieniem.

      druga siostra Claire ( Gaisnboroł) - szczesliwa zona i matka uroczego chłopca , twardo trzymajaca sie ziemi realistka bo pechowym ślubie zaprasza do siebie chorą na depresję Justine i raze z z męzem próbują przywrócić ją do życia i przekonac ze wszystkei obliczenia naukowców zapewniają ze zadnego kosmicznego impactu nie bedzie ( malo ich jzu przepowiadano przez ostatnie lata i nic ?) wiec nie ma sie czym martwic.
      Sęk w tym ze planeta zbliza sie nieubłaganie , przyroda reaguje na to po swojemu i zaczyna sie robic naprawde niewesoło .

      TYle wprowadzenia - analizowac wszytskich znaczen filmu po prpstu nie dam rady , aby go zrozumiec nalezy chyab mieć dyplom z historii sztukk, filozofii, psychiatrii , psychologii, socjlogii i to by było za mało. ( juz na Antychryscie było trudno) Faktem jest ze von Trier nie ukrywa ze od wielu lat zmaga sie depresją ( dawnej nazywaną melancholią właśnie) i ze tym filmem chcial cos sam ze sobą zalatwić.
      Parwda ze film jest niezaprzeczalnie piękny ( efekty specjalne robila jakas polska firma) , kadry, ujęcia, montaz i oprawa muzyczna to całośc zapierająca dech ale mi zrozumiec go pomogla mi dopiero ta analiza film.org.pl/a/analiza/ziemia-nie-ulegla-zagladzie-20418/.
      Polecam film nagrac, obejrzec sobei wieczorem w spokoju ( 144 min) , przeczytac link, obejrzec jeszce raz , przeczytac znowu , obejrzec i tak długo jak trzeba. Wtedy to ma sens.

      Wiec moze tylko moje wrazenia - uroda calego filmu jest wielkiej klasy , Dunst gra bardzo dobrze choc dotychczas raczej umiejetnosciami aktorskami nie porażała ( z wyjatkeim dziecięcego debiutu w Draculi ,a juz wtedy wygladala na osóbke ktora ma duze problemy wewnętrzne - jako dorosła aktorka była dośc mierna) zas Gainsboroł to prawdziwy fenomen.
      PO Antychryscie twarz tej aktorki wg mnie nadawala sie do koszmarow sennych ale tu jest bo prostu niesamowita - jej dosc charakterystyczna surowa brzydota bije na głowę "doskonalą" jasną , wypracowaną urodę Dunst , jako spanikowana matka starajaca sie najpierw zrozumeic to co widzi a potem uciec z dzieckiem przez zdarzeniem neiuchronnym po prostu dławi w gardle. Przez to film jest naprawde magnetyczny , ja mam go nagrany i ogladam rano przed wyjsciem do pracy ( wczoraj połowe , dzis rano drugą) i drugi raz do roboty sie spóźniłam , nie mogłam po prostu nacisnąć tego guzika na pilocie. Ten film naprawde ma sobie coś....przyciągającego.
      A po tym jak znalazłam tą zalinkowaną analizę to juz wiem ze bede musiala powtórzyć, moze nei raz .
      Na ilek wamamagający jest to film , niech wiadczy scena z albumami malarstwa otwieranych przez Justine na konkretnych dziełach , jednym z nich jest Breughla "Kraina szczesliwości", jak dobrze poszukac to mityczna kraina szczęśliwości nazywała Cockaigine lub Cockayne -
      no i teraz , prosze panstwa , prosże drążyc dalej.

      To niewątlipwie trudny film, ale jesli ktos lubi takei wyzwania intelektualno - psychologiczne to polecam. Sama mam z nim zagwozdkę .
      • grek.grek Re: Melancholiia na canal+ 14.11.14, 16:02
        to się nazywa synchron :] widziałem "Melancholię" bodaj tydzień temu w Dwójce. i miałem coś napisać, zarzucić zajawkę" ;], i widzę że dobrze było zaczekać, hehe.

        pamiętam,że rozmawialiśmy chyba o tym filmie, kiedy pierwszy raz pokazywało go KOcham Kino ?

        wg Justine cierpiała na depresję jeszcze przed pojawieniem się Melancholii idącej na zderzenie z Ziemią.
        cała intryga, wg mnie, polega na tym, że dla Justine możliwe zderzenie i unicestwienie zycia na Ziemi jest nadzieją na koniec osobistego cierpienia.

        jeszcze na weselu jest pogrązona w depresji, po weselu też w niej tkwi [nie jest w stanie chodzić sama, nie może podnieśc nogi by wejśc do wanny się wykąpać, a ukochany klops smakuje "jak popiół"], ale im bliżej jest Melancholia, tym bardziej Justine odżywa, budzi się do życia, odbywa nawet coś w rodzaju seksu z tą planetą - opalając się nago w jej blasku, który odbija ziemska atmosfera.

        natomiast Claire przemierza odwrotną drogę - kiedy Justine jest w depresji i pokłada się na własnym ślubie, Claire jest w najlepszej formie i jest na nią lekko wkurzona, że się z męzem wykosztowała na weselisko, a główna bohaterka psuje wszystko koncertowo.

        w Justine Melancholia budzi radośc, bo jak walnie, to nastąpi śmierć i Justine przestanie cierpieć.
        w Claire budzi trwogę, ona chce życ, chce by jej syn żył [niesamowita jest ta bieganina Claire w drugiej częsci filmu, kiedy już wiadomo,że zderzenie nastąpi, więc ona próbuje coś zrobić -mąz nie pomoże, samochody nie działają, więc meleksem próbuje jechać do wioski, żeby umrzeć wśród ludzi, a nie w tym zamczysku.

        wspaniała jest scena, kiedy Claire proponuje Justine, żeby może powitały zagładę razem. Justine na zimno dowcipkuje "Puścimy muzykę, tak ? [Claire bezmyślnie przytakuje] I nalejmy sobie po lampce wina ? [znów ta sama reakcja"}, a potem ją bezlitośnie wyśmiewa. Kiedy Claire ucieka, nie wiadomo dokąd w sumie, raczej w akcie jakiejś histerycznej aktywności dającej poczucie działania bez faktycznego sensu, Justine siedzi sobie spokojnie na murku. świetne sceny.

        ale co powiesz o tej sekwencji jak z filmow grozy, chodzi mi o ten moment kiedy Claire bada przez prowizoryczny instrument oddalenie Melancholii i z przerażeniem odkrywa że planeta zapier... la prosto na nich ? :} przepraszam za słowo "zapier...la", ale ona naprawdę zapier...la ;]]

        najlepszy wariant sytuacyjny wybrał mąz, nie ? ;] chyba że on zawału dostał ? a taki był chojrak i pewny siebie, hehe. naukowiec.

        kiedy Claire zagląda do sieci i znajduje wykres, z którego wynika, że Melancholia musi uderzyć w Ziemię, a nosi on tytuł "Taniec śmierci" - też dodaje smaczku całej tej psychologicznej głównej osi.

        doskonała cała pierwsza częśc, "ślubna". w sumie, najbardziej poszkodowany okazał się pan młody, nie ? sympatyczny jegomośc się wydaje, a tutaj takie numery, jeden za drugim, gość nie wie co się dzieje.

        matka JUstine i Claire - o, to kobieta z ikrą :"] na ślubie własnej córki, wśród wyeleganconej widowni, w chacie za miliard dolców bez podatku, z polem golfowym na milion dołków w okolicy, powiedzieć, że dla niej ślub i wesele, to ściema i popelina - to tzreba mieć osobowość :}]

        a major domus ? widzi wystawione walizki i je zabiera do środka. nie da się "strasznej" mamuśki wyrzucić nawet, hehe.

        co do symboliki obrazów. wg mnie, zabawa intertekstualna, poszukiwanie tych wszystkich metapoziomów jest świetną rzeczą, ale jakoś głowy do tego nie mam :] co zobaczę i zajarzę w trakcie, to moje, a co mi umknie, to nie gonię, bo nogi mnie bolą :]

        wg mnie, główną zasadą jest zamiana ról Justine i Claire. Melancholia i potencjalna zagłada Ziemi za jej przyczyną, powodują stopniowe przejście Justine z głębokiej depresji do nadziei, Melancholii czeka ona jak zbawicielki; Claire ma odwrotną akcję i to co do dla Justine stanowi wyzwolenie, dla niej jest tragedią, której nie da się słowami wyrazić.

        w sumie, Claire reaguje tak jak zareagowałaby ogromna większość ludzkości w takim momencie.
        pod warunkiem,że jest zdrowa i nic jej nie dolega. Justine zatem jest też do bólu racjonalna - depresja ją
        wykańcza, nie ma lekarstwa, nie ma wyjścia, życie jest torturą, nadzieją jest śmierć. a tym większą, że
        nie pozostanie jej nawet świadomość własnej śmierci, ale śmierci całej planety.

        "Życie na Ziemi jest złe. Nie umiem tego wytłumaczyć, wiem tylko, że tak własnie jest", tak mówi Justine, i to chyba nawet na uwagę o Melancholii i jej zagrożeniu dla Ziemi.

        generalnie, świetny film.

        "surowa brzydota [Gainsbourg}"
        hehe, no może i tak; dla mnie ona jest interesująca, ciekawa, a to więcej niż "piękna", albo własnie to samo. chuda, bez biustu, surowa brzydota... a jednak jest seksowna :] pewnie dlatego, że sama siebie za taką uważa i to się z niej... ulatnia ;]

        wydaje mi się, że Kirsten Dunst taka znów "wypracowana" nie jest :] przez gros czasu jednak uprawia depresję, wygląda jak połączenie skacowanej imprezowiczki z kontuzjowaną emerytką. a potem odradza się, do pewnego punktu, ale jednak. uroda jak uroda, raz lepiej raz gorzej, ale aktorstwo pierwsza klasa, wg mnie "]
        • pepsic Re: Melancholiia na canal+ 15.11.14, 17:48
          Przychylam sie do opinii Grekowej, Charlotte Gainsbourg jest urody niepospolitej, w odróżnieniu od dość pospolitej Kirsten Dunst, choć talentu żadnej z nich nie odmawiam. Czy pani Charlotte nie wygląda tu pięknie?
          • pani_lovett Re: Melancholiia na canal+ 15.11.14, 18:20
            >Charlotte Gainsbourg jest urody niepospolitej.
            Prawda.

            O tak.
            Fantastyczne zdjęcie.
          • grek.grek Re: Melancholiia na canal+ 15.11.14, 18:26
            yes ":] ma osobowość, ona sama i jej uroda razem z nią :]
        • mozambique Re: Melancholiia na canal+ 17.11.14, 10:13
          co powiesz o tej sekwencji jak z filmow grozy, chodzi mi o ten moment kiedy
          > Claire bada przez prowizoryczny instrument oddalenie Melancholii i z przerażen
          > iem odkrywa że planeta zapier... la prosto na nich ? :} przepraszam za słowo "z
          > apier...la", ale ona naprawdę zapier...la ;]]"

          no musze powiedziec ze w takich scenach czuc rekę mistrza reżysera - żeby w kompletnie statycznej scenie ( pzreciez tam wlasciwie nic sie nie dzieje, ot mama i jej syn jedza sniadanie na tarasie) , walsciwie bez zadnych znaczacych dialogów ( wez koc, usiadż) , bez zadnych urzadzen technicznych ( wygięty drut na kijku jest po prostu wzruszający) i kompletnie bez podkladu muzycznego ( bo Wagner brzmi mocno lae akurat nie w tej scenie) z kilku ujęc i paru gestów zrobic tak poruszającą scenę ...no no ...szapoba ! No i to napiecię w twarzy Claire , widac ze stara sie byc spokojna zby nie straszyc dziecka ale wewnętrznie sama rozpada sie na kwałki z nerwów

          >
          > najlepszy wariant sytuacyjny wybrał mąz, nie ? ;] chyba że on zawału dostał ? a
          > taki był chojrak i pewny siebie, hehe. naukowiec.

          nie, wyraznie widać ze miał zaschniete wymioty na twarzy a w szafce butelka z pastylkami byal juz pusta. Pamietasz - w I czesci filmu Claire wyraznie mówi ze te pastylki "mogą zabić" . Zresztą rola męza tez przejmująća = z naukowca calkowiecie wierzacego nauce , stabilnego i godnego zaufania, będące c ałą opoką rodziny, w dwóch scenach robi sie thriller - raz gdy rankiem patrzy przez teleskop i nerwowo robi obliczenia , potem zrezygnowany siada na fotelu i potem , gdy w stajni znajduje go Claire. Walsciwe wlasnei ta scena w stajni "ustawia" całą akcję , od tej chwili wiemy ze bajki sie skonczyly nieodwracalnie.
          >
          > kiedy Claire zagląda do sieci i znajduje wykres, z którego wynika, że Melanchol
          > ia musi uderzyć w Ziemię, a nosi on tytuł "Taniec śmierci" - też dodaje smaczku
          > całej tej psychologicznej głównej osi.
          >

          nooo - dobre to było


          > matka JUstine i Claire - o, to kobieta z ikrą :"] na ślubie własnej córki, wśró
          > d wyeleganconej widowni, w chacie za miliard dolców bez podatku, z polem golfow
          > ym na milion dołków w okolicy, powiedzieć, że dla niej ślub i wesele, to ściema
          > i popelina - to tzreba mieć osobowość :}]
          >
          • grek.grek Re: Melancholiia na canal+ 17.11.14, 15:54
            yes.
            co lepsze - nocą Melancholia mija Ziemię, więc... uff !, a rankiem dnia następnego wchodzi, tym razem nieodwołalnie, w kurs kolizyjny. przewrotka godna thrillera :]

            ja podejrzewałem męża o samobója.
            jak rozumiem z Twojego objaśnienia - dostał zawału ?

            własnie :] - on się nerwowo krząta przy tym teleskopie, ona go pyta o co chodzi, a on ani słowa. znika i wiemy że coś się dzieje. a Claire nadal jest spokojna, wygrzewa się na leżaku, ona jeszcze nie wie. dopiero jak dla świętego spokoju postanawia sprawdzić kurs Melancholii - dostaje obuchem. rewelacja.

            haha, yes sir - mało która aktorka zagrałaby ten krótki dobitny monolog z taką wiarygodnością jak Rampling.

            to prawda. w tym ostatnim akcie, tak mi się wydaje, wreszcie schodzą się drogi Claire i Justine, a spotykają się we wspólnym dążeniu do tego by syn Claire do końca nie miał świadomości, że za chwilę umrze..

            • mozambique Re: Melancholiia na canal+ 18.11.14, 09:40
              "a podejrzewałem męża o samobója.
              jak rozumiem z Twojego objaśnienia - dostał zawału ?"

              nie nie, wlasnie dla mnie jest calkowicie pewne ze zażył pastylki , on i Claire wiedzieli gdzie są, Claire szafke nawet zamknela na klucz i klucz schowala na na wszleki wypadek ( w domu dziecko i świrująca siostra) a tu mąz , ten spokojny, empirysta nagle przekonuje sie ze tą całą jego naukę mozna pod tramwaj włożyć. NAjgorsze jest wg mnie to ze samobójstwo popełnił w całkowitej tajemnicy przed żoną , tak jakby wlasciwie uciekł przed wszytkim, byle szybko miec to za sobą.
              Tak patrząc zupełnie osobiscie to w tak dramatycznej sytuacji ( tfu tfu) woaląbym jednak byc z najblizszymi osobami razem.


              tak ostatni scena mimo calego dramatyzmu jest bardzo spokojna (Justine calosc przyjmuje spokojnie, Leo wierzy ze planeta ich ominie , po to budował ta grotę, a Claire - no wlasnie Calire do samego konca jest po prostu ludzka
              • grek.grek Re: Melancholiia na canal+ 18.11.14, 13:45
                no to mnie uspokoiłaś :] czyli jednak dobrze kombinowałem, hehe.

                własnie. to jest pełny obraz odwrócenia znaczeń jakie następują w drugiej części.
                mąż Claire nie do końca chyba rozumie zachowanie Justine podczas wesela - później
                na niego przychodzi czas próby i oblewa egzamin.
                a oprócz tego, jest w tym pewna bezlitosna ironia VonTriera.
                mąz Claire jest taki zorganizowany, naukowy, słabośc [choroba Justine] go irytuje, dba
                o te wszystkie pierdółki weselne itd - jak to wszystko nic nie znaczy wobec sił natury, wobec
                końca. nie pomaga nawet godnie odejść.

                yes, świetnie to ujęłaś.
    • grek.grek "Babylon A.D" 2008] [1] 14.11.14, 13:52
      kilka rutynowych sekwencji akcji a'la "bond", dobra muzyka, a największym plusem całości są aktorzy.

      Rzecz się dzieje w przyszłości. Świat jest po licznych wojnach i innych cyrkach, rządzą sekty, terroryści, watażkowie. Nie ma rządów państwowych, nie ma organizacji międzynarodowych. Chaos. A klonowanie zwierząt jest na porządku dziennym ":]

      Diesel Vin gra Toroopa, najemnika który z niejednego pieca chleb jadał, ot takiego "psa wojny". Co to za człowiek ? A taki co to dużo widział, trochę się uodpornił na rzeczywistość, cynik, ale od razu wiadomo, że serce nosi po właściwiej stronie. Tak pomiędzy Humphreyem Bogartem, a Schwarzeneggerem.

      Własnie pomieszkuje w ponurym, deszczowym mieście w Serbii. Wieczorem zostaje sterroryzowany bronią przez grupę ludzi i zabrany do Gorskiego [Depardieu], rosyjskiego gangstera, zyjącego w czymś na kształt supernowoczesnego domu-limuzyny. Gorski ma dla niego zlecenie - z klasztoru w Kirgistanie ma zabrać i w 6 dni przerzucić do Nowego Jorku dziewczynę. Gorski oferuje mu za to dobrą kasę, a jako że Toroop jest w Ameryce poszukiwany za terroryzm - to także odpowiednie dokumenta by swobodnie tam wjechać i wyjechać. Toroop ofk się zgadza, pecunia non olet.

      Potem najemnik wsiada do samochodu, nad ten samochód nadlatuje helikopter, przyczepia do dachu ogromny magnes i takim sposobem transportuje Toroopa do Kirgistanu.

      Klasztor leży nad malowniczym jeziorem i jest wbudowany w skały. Wychodzi z niego siostra Rebecca o azjatyckich rysach Michelle Yeoh i instruuje Toroopa, że ona też z nimi jedzie. Aurora, dziewczyna którą Toroop ma zawieźć do NYC, jest jej wychowanicą. Rebecca zwraca mu uwagę, żeby przy Aurorze nie przeklinał i aby podczas podróży oszczędzić jej wszelkich widoków moralnego brudu świata. Aurora jest bowiem niewinnym dziewczątkiem, które nigdy nie opuszczało klasztoru. TRzeba dbać o jej równowagę emocjonalną. Toroop wysłuchuje wszystkich uwag Rebeccy i wali z grubej rury "Jesli mnie zrobisz w ch..., to zostawię cię na środku drogi i będziesz zarabiała d..ą żeby przeżyć" :]

      Aurora [ładna i intrygująca Melanie THierry] jest blond cherubinkiem, i nie ma żadnego oporu, zeby od razu wdać się z "psem wojny" w rozmowę, którą on ucina zimno "Ty jesteś przesyłką, a ja listonoszem. Nie jestem twoim kumplem ani rodziną, więc najlepiej w ogóle nie rozmawiajmy ze sobą". Siostra Rebecca nic nie mówi, ale chyba jest zadowolona ;]

      Spod klasztoru jadą do miasta. Od tego momentu wiadomo, że są przez kogoś śledzeni. NIe wiadomo przez kogo, ale pojawia się widok z kilku kamer i komentarze ludzi śledzących każdy ich krok. POd dworcem Aurora doznaje ataku paniki, jak sądzi Rebecca - jest to efekt szoku z powodu przebywania w tłumie ludzi. Owszem, tłum i ścisk jest niekiepski. Aurora rzuca się do bezładnej ucieczki, byle dalej od dworca - jej opiekunowie ją gonią... i wtedy w tłumie pchającym się do wejścia wybucha bomba. Samobójczy zamach. Być może ona to wyczuła jakimś szóstym zmysłem. Tak czy owak, chcący czy nie - ocaliła sobie i im życie.

      POciągiem jadą do Władywostoku. Tam w nocnym klubie, zlokalizowanym w starej fabryce, Toroop werbuje do pomocy swojego starego kolegę, też psa wojny. Aurora musi oglądać jak walki w klatce [w pewnym momencie sama się w niej znajduje, ale na wpół obłakany bokser nie chce jej zabić, tak jakby chciał się nią zaopiekować, jakieś fluidy od niej biją - tyle że Toroop w jej obronie od razu daje mu w łeb, mimo jej płaczów i wrzasków, że tamten wcale jej ukrzywdzić nie chciał] jakieś gołe plecy tancerek i wdychać alkoholowe opary.

      Tutaj Toroopa chcą przekupić jacyś ludzie, na czele z czarnoskórym. Dają milion dolków za Aurorę. Toroop się nie zgadza. Profesjonalista :] Oczywiście wywiązuje się bijatyka, w której siostra Rebecca rozdziela kopy jak sam Bruce Lee. Gang czarnego uprowadza Aurorę, ale tam gdzie kopniak Rebeccy nie sięga, tam sięga kula z pistoletu Toroopa. Gang zatrzymuje się w biegu i pod groźbą oddaje Aurorę, a nawet ona sama się oddaje - oni są gotowi bronić jej własnymi ciałami, ale dziewczyna rzecze "NIe chcę aby ktokolwiek ginął z mojego powodu" i sama wraca. Tamci rozstępują się przed nią, a potem uciekają.

      Dalsza droga wiedzie przez zamarznięte jezioro. Tutaj jest punkt przerzutowy na Alaskę. Jak to działa ? Proszę bardzo : znienacka spod lodu wyłania się okręt podwodny, a gromada nielegalnych imigrantów ma 2 minuty, żeby się załadować. Kto wejdzie - jedzie, kto nie - zostaje. Toroop, jego pomocnik, Rebecca i Aurora oczywiście zdobywają sobie miejsce na tym statku, ale biedna Aurora znów musi oglądać dantejskie sceny : setka ludzi rzuca się na burtę, walczą, zrzucają się nawzajem, jakiś mężczyzna z chłopcem w ramionach spadają w lodowatą wodę. Chce się jej płakać.

      Okręt jest wojskowy, mamy więc do czynienia z normalnym przemytem ludzi. W środku Aurora bronią próbuje wymusić na kapitanie, żeby zabrał wszystkich, którym nie udało się w ciągu przepisowych 2 minut wsiąść na statek. Toroop ją obezwładnia, a dziewczyna wygląda jakby miał jakiś wstrząs nerwowy.

      Z opowieści Rebeccy wynika, że Aurora to cudowne dziecko. Sierota, ojciec zginął, matka nieznana. W wieku 2 lat mówiła 19 językami. 3 miesiące temu odwiedził ją w klasztorze jakiś lekarz. Na 10- minut. Dał jej jakieś pigułki. Od tego czasu układ nerwowy Aurory reaguje własnie takimi dziwnymi wyskokami.

      Potem na osobności włącza się kolega Toroopa i powiada, że Aurora może być sporo warta, a także może być nosicielką wirusa.. Toroop z typową miną twardziela ucina "Jesli ma wirusa, sam ją zabiję i spalę ciało". Do zawoalowanej propozycji korupcyjnej w ogole się nie odnosi ;]

      Dalsza częśc trasy to jazda skuterami przez śniego Alaski. I atak wojskowych samolotów czy dronów czy cholera wie co. Te drony strzelają, im się udaje cudem unikać kul, poza jedną która rani Toroopa. Opatrują go kobiety, a zdradziecki kolega ma zamiar zabić Rebeccę i uprowadzić dla zysku Aurorę. Zostaje zastrzelony przez Toroopa.

      IM dalej w las tym więcej drzew - w Kanadzie cała trójka dogaduje się już całkiem nieźle. Aurora psuje nastrój tekstem "W Nowym Jorku wszyscy umrzemy". Rebecca zrzuca to na karb jej nerwowego rozstroju. Ale Aurora nie wygląda na panikarę. Dostawała paroksyzmów tylko widząc przemoc i tragedię ludzką.

      W hotelu, przed przekroczeniem granicy, Aurora i Toroop jakby się zbierali ku łataniu opony i nie tylko, ale Rebecca im się wcina.

      Samolotem lecą do NYC, który ma w chwili obecnej 32 mln ludzkości. I niezwykle efektowną panoramę z lotu ptaka.
      Cała trójka melduje się w hotelu, gdzie mają już wynajęty pokój high-tech :], z ekranem tiwi wielkości ściany. Własnie lecą wiadomości i dowiadują się, że klasztor w Kirgistanie został zniszczony podczas ataku terrorystycznego. Przypadek ?

      Pojawia się Charlotte Rampling. GRa Jej Wysokość - przywódczynię sekty Noelitek. Chłodną, bezwzględną i wyrachowaną. Noelitką jest także Rebecca i de facto była nią zawsze Aurora. W świecie chaosu rządzą gangi terrorystyczne ludzi takich jak Gorski, albo właśnie sekty religijne.

      Do Toroopa telefonuje Gorski. Zapowiada wizytę "lekarza". Po niej Toroop może się zwijać, jego misja zakończona.

      Lekarz istotnie zjawia się niebawem. To ten sam człowiek, który 3 m-ce temu odwiedził Aurorę w klasztorze. Zamyka się z Aurorą w sypialni, po chwili wychodzi. Toroop chce od niego informacji, O CO TUTAJ CHODZI ?, ale tamten milczy mimo że jest mocno ciśnięty do ściany :] Rebecca pozwala mu odejść. Toroop podejrzewa, że Aurora ma wirusa.

      Wątpliwości rozwieewa sama zainteresowana - wychodzi z pokoju i mówi, że jest w ciązy. Bliźniaczej. [Rebecca zachodzi w głowę jak to możliwe... Pewnie ta pigułka supernowoczesna :)].
      Tuż po tym wyznaniu dzwoni Jej Wysokość i nakazuje sprowadzenie Aurory do limuzyny zaparkowanej pod hotelem. Potem Toroop ma sobie pójść.

      Oczywiście, Toroop nie zamierza sobie iść. Aurorę mają przejąć ludzie Gorskiego. JUż czekają. Kiedy jednak Rebecca rzuca hasło "Nie możemy im jej oddać !"...
      • grek.grek "Babylon A.D" 2008] [2] 14.11.14, 14:21
        zaczyna się efektowna uliczna strzelanina. Latają pociski, coś wybucha, a jedyną postacią nie do zranienia jest Aurora, która pląsa sobie między samochodami. Rebbeca ginie. Ginie wielu ludzi Gorskiego. A na końcu ginie także Toroop. Zabija go... nietykalna dla wybuchów i kul karabinowych Aurora, ze słowami "MUsisz żyć !".

        Toroop budzi się na sali operacyjnej. Żywy ;] Są tam ci sami ludzie, którzy we Władywostoku chcieli od niego odkupić Aurorę. Prowadzą do go "profesora, który dał mu NOWE życie". Profesor Darquandier [Christopher Lambert] tłumaczy Toropoowi, że ten formalnie zginał w walce, ale ludzie psora wykradli jego ciało z kostnicy, by został przywrócony do życia. Toroop zauważa, że ma metalową dłoń :' Poprzedniej nie dało się uratować.

        A potem w monologu wyjaśniającym, odziany w metalowy wysoki kołnierz profesor przedstawia się jako ojciec Aurory. 20 lat tamu stracił prawo do wykonywania zawodu, za implantowanie zarodków ze sztuczną inteligencją. Został wynajęty przed Noelitów, którzy dali mu kasę i warunki do stworzenia nowej rasy - hybrydy człowieka i komputera. W efekcie powstała Aurora. Profesor miał ją oddać Noelitom, ale pokochał ją jak własną córkę. Przyznam, że z tych objaśnień nie zajarzyłem w jaki sposób znalazła się w klasztorze, jak ją tam znalazł ten lekarz Noelitów, i czy Rebecca była agentką działającą na zlecenie Jej Wysokości :] Scenariusz ma pewne wady ;]

        Tak czy owak - po walce Aurora znikła. Teraz trzeba ją znaleźć zanim szajbnięci Noelici ją dopadną. Toroop zostaje podłączony do skomplikowanej maszynerii dzięki której mozna prześledzić jego pamięć, od dziecięcych lat do wydarzeń nawet tuż po śmierci. Nic to jednak nie daje.

        Kluczem do całej historii są dzieci Aurory. Bliźniaki. To dojrzewające w jej łonie dwie niezwykłe istoty mają moc działającą na jej wrażliwość, a także zdolnośc przetrwania. I tylko tymi dziećmi zainteresowani są Noelici.

        Jej Wysokośc ochrzania swoich ludzi za nieudolnośc w akcji, za zbyteczne użycie broni, a Gorskiego za karę traktuje... głowicą atomową :]

        Oczywiście, w poszukiwaniach Noelici z samą Jej Wysokością na czele trafiają do profesora. Toroopa już nie ma, ruszył na poszukiwania Aurory. Profesor prosto w twarz mówi Jej Wysokości, że jest oszustką, a cała ta "religia", to kłamstwo. Zostaje zastrzelony przez nią osobiście.

        Toroop wie, gdzie szukać Aurory. Podczas podróży wyjawił jej, że zgodził się wziąć to zlecenie z powodów finansowych - chce się wycofać z branży, a potem osiąśc na farmie po rodzicach, odremontować ją i żyć sobie na luzie.

        Zgadnijcie, gdzie Toroop znajduje Aurorę ? Bingo - na tej farmie :] Zrujnowanej i pod lasem.

        Czy to happy end ? Niekoniecznie. Z offu Toroop czyni wyznanie, że mylił się sądząc, iż ją ocalił. Nie mógł bowiem tego uczynić. Aurora była "tylko naczyniem dla nowego życia. Po jego narodzinach - musiała umrzeć".

        W epilogu - na sali porodowej w szpitalu Aurora rodzi bliźniaki. I umiera. Toroop zamyka jej oczy. Sekundą po jej śmierci słychać kwilenie nowonarodzonych dzieci.

        Symboliczny finał, jak widzicie :]

        Heh, miały być 3 akapity, a wyszło 1,5 strony, dobrze że to nie ja konstruowałem Fiata 126p.

        www.youtube.com/watch?v=_wW9pYbRkjk
        • pani_lovett Re: "Babylon A.D" 2008] [2] 15.11.14, 16:13
          Ponura wizja przyszłości.


          > Heh, miały być 3 akapity, a wyszło 1,5 strony,
          Dobrze jest.
          Dzięki.

          >dobrze że to nie ja konstruowałe m Fiata 126p.
          :)

          • grek.grek Re: "Babylon A.D" 2008] [2] 15.11.14, 16:40
            trochę tak. ale i współczesnośc taka zbyt piękna nie jest :]]

            dzięki :]
            • pani_lovett Re: "Babylon A.D" 2008] [2] 15.11.14, 16:42
              grek.grek napisał:

              > ale i współczesnośc taka zbyt piękna nie jest :]]

              Ciiii! Cisza wyborcza jest. ;)
            • pani_lovett Polska - Gruzja 4:0 15.11.14, 16:48
              Oglądałeś wczoraj mecz, Greku? Ja zerkałam od drugiej połowy, akurat pospały się bramki. Wiem , że Gruzja nie była wielkim przeciwnikiem, ale może coś będzie z tej naszej drużyny, jak sądzisz? Jak z fazy grupowej wyjdziemy , to już będzie jakiś postęp, nieprawdaż?! ;)
              • grek.grek Re: Polska - Gruzja 4:0 15.11.14, 17:00
                przyznam, że nie widziałem :]
                ale... :] wygrana mnie nie zaskoczyła, może tylko jej rozmiary.
                o grze nic nie mogę nawet okiem laika powiedzieć, z ww. podwodu ;]

                ciekawe pytanie. wiosną się chyba przyjdzie przekonać, czy te jesienne wygibasy, to chwilowy zawrót głowy, czy jakaś trwała tendencja. wiosną pójdzie na noże, bo im bliżej końca rozgrywek - tym większa presja. myślę sobie, że tej jesieni decydowała forma. wiosną zdecyduje mentalność. jak sądzisz, Barbasiu ?

                mimo wszystko, Niemcy mają dołek formy, ze Szkocją był szczęśliwy remis, a Gruzja to zespół dużo słabszy, więc nawet to 4-0 można potraktować jak rzecz do zrobienia. jest lepiej, ale tak naprawdę na ile ?

                • pani_lovett Re: Polska - Gruzja 4:0 15.11.14, 17:34
                  >myślę sobie, że tej jesieni
                  > decydowała forma. wiosną zdecyduje mentalność. jak sądzisz, Barbasiu ?

                  Dobrze powiedziane! Tak właśnie będzie. Zgadzam się z Tobą.

                  > mimo wszystko, Niemcy mają dołek formy, ze Szkocją był szczęśliwy remis, a Gruz
                  > ja to zespół dużo słabszy, więc nawet to 4-0 można potraktować jak rzecz do zrobienia.
                  Racja.
    • grek.grek "Colombiana" via TVN 15.11.14, 13:01
      a się tak jakoś złożyło :]

      kino wybitnie akcyjne i wyczynowe, ale z kilkoma atrakcjami, które sprawiają, że nie załuję tego seansu.

      fabuła.
      bohaterką jest Cataleya. wychowuje się w rodzinie o korzeniach kolumbijskich, mającej związki z gangsterami, więc nic dziwnego, że już w wieku kilku lat traci całą tę familię. zabijają ich oczywiście gangsterzy. Cataleya brawurowo wychodzi cało z pogromu.

      idzie prosto na policję, bo ojciec - na wszelki wypadek - wyposażył ją w dyskietkę z ważnymi danymi dotyczącymi narkotykowego gangbiznesu. dzięki temu mała dostaje transport na Florydę.

      tutaj zaczepia się w rodzinie wujka, Emilio, który robi robi w gangsterce, bardzo kocha mamę z którą mieszka i swojego brata, który prowadzi warsztat samochodowy. Cataleya sama by chciała gangstgerzyć, żeby pomścić rodziców, ale wujek robi pokazową strzelaninę na ulicy i daje jej wybór : chcesz "TAK" żyć czy chcesz się jednak uczyć w szkole ? mała wybiera szkołę.

      tyle że 15 lat później ma na koncie już 22 zabójstwa ludzi z półświatka. wszyscy byli powiązani z tym gangiem, który zabił jej rodzinę. w ten sposób prowadzi ona dzieło zemsty. a to da się zamknąć w areszcie za rozwalenie po "pijaku" auta policyjnego, co jest tylko przykrywką, by w tym areszcie wykonać sensacyjną akcję zabicia trzymanego w sąsiedniej celi gangusa, a potem jeszcze wyprowadzenia w pole policjantów, by powrócić do pozycji śpiącej-pijanej, której o nic nie można podejrzewać; a to znów wkradnie się przez kryty basen z rekinami do posiadłości innego gangstera, pozabija mu wszystkich ludzi, a jego samego rekinom na pożarcie rzuci... Jest wysportowana, technicznie obcykana zarówno w walce wręcz, jak i w strzelaniu, łażeniu o gryzmsach i generalnie wykazuje jednocześnie zimny spokój, kontrolowaną agresję i małpią gibkość.

      FBI się głowi nad tym, kim jest autor 22 zabójstw i zleca sprawę swoich najlepszym ludziom, którymi dowodzi agent Ross.

      poza swoim hobby, Cataleya utrzymuje stały kontakt z wujkiem Emilio, który dowiedziawszy się o jej wygibasach jest podenerwowany, a potem stara się ją chronić, bo to przeca rodzina krew z krwi.

      Cataleya spotyka się ze spokojnym, zrównoważonym malarzem-artystą. wykazuje jakieś zdolności uczuciowe, ale na randki nie chodzą, spotykają się w jego atelier w wiadomych celach, czasami ona zostaje na noc, a czasami nie. Malarz ją kocha, ona jego chyba też, ale wiadomo że związek na pełny etat w jej przypadku jest niemożliwy. on zaś nie ma pojęcia o jej drugim życiu, w ogole nie wie o niej nic. nawet imienia nie zna. Cataleya przedstawia mu się jako Jennifer.

      i to właśnie malarz ją wkopuje. niechcący. Robi jej fotkę, kiedy ona śpi. Potem pokazuje ją koledze mówiąc że nie wie o swojej dziewczynie kompletnie nic, chociaż kocha ją bardzo, a ten, aby mu zrobić niespodziankę, pokryjomu wysyła ją koleżance z policji, żeby wrzuciła pannę na bęben. ostatecznie do zdjęcia przyczepia się FBI, które sprawdza wszystkie osoby które były w areszcie, w momencie tego zabójstwa na gangsterze - no i Cateleya jest na celowniku. trudno orzec, w jaki sposób ją skojarzyli, jest to wyraźna wada scenariusza.

      rusza cała akcja, ona musi uciekać przed FBI z karabinami, robi się demolka. jest poszukiwana, a przy okazji o tym że to ona zabijała gangsterów dowiaduje się ten gang, co odpowiadał za śmierć jej rodziców. w zemście za te liczne zabójstwa dopadają wujka Emilia, jego brata i mamę. Resztka rodziny Cataleyi zostaje wystrzelana.

      zdesperowana dziewczyna jest na tyle sprytna, że potrafi sterroryzować samego agenta Rossa, aby uzyskać dostęp do odpowiednich danych pozwalających jej namierzyć tego szefa gangu, który wydał wyrok na jej rodzinę.

      a potem jedzie do jego posiadłości, wszczyna rozróbę, ciągle coś wybucha, karabinowa palba nie ustaje i wszyscy giną. Ona jedna wychodzi żywa :] szef gangu probuje uciekać, ale sprytna Cataleya zainstalowała na tylnym siedzeniu żarłoczne psiska, które należały do jej brata. dzwoni do tego uciekającego szefa i przez telefon wydaje psom komendę do ataku.

      a potem znika i wiadomo, że nie ma dla niej już miejsca w Ameryce. zaraz wsiądzie do autobusu, który przekroczy granicę z Meksykiem. dzwoni więc ostatni raz do swojego malarza i żegna się z nim sentymentalnie. Malarz jest przesłuchiwany akuratnie przez FBI, ale zostawili go na chwilę samego, więc ma szansę się ta rozmowa odbyć. Kiedy przez okno widzą, że on z kimś rozmawia via telefon pędzą do pokoju, ale spóźniają się i załamują ręce. czyżby FBI nie miało urządzeń sprawdzających z jakim numerem łączyła się ostatnio zwykła komórka ? ;]

      Cataleya wjeżdza do Meksyku, w aurze nadchodzącegvo cichego przygranicznego wieczoru i film się kończy.

      primo, główną rolę gra Zoe Saldana.
      niesamowicie fotogeniczna, urodziwa, z nienaganną figurą - kamera ją kocha. przebierają ją w dowolny sposób, zmieniają jej fryzury, przerzucają ze sceny akcji do sceny z "teatru codzienności", a ona zawsze wypada doskonale. a reżyser i autor zdjęć, nawet w scenach pełnych akcji z premedytacją każą jej zatrzymywać się w ruchu/biegu/skoku na sekundę-dwie w tych rozmaitych stylizacjach, aby wszyscy mogli podziwiać jej urodę. a podziwiać jest co, zwłaszcza że pani Zoe jest naturalna jak witamina, zero botoksów, silikonów i innych świństw.

      druga rzecz, aktor grający agenta Rossa, Lennie James. bardzo ciekawa twarz aktorska, ciekawy głos. popsuli nieco tę postać, każąc jej utracić zimną krew w zetknięciu bezpośrednim z Cataleyą. niemniej, styl na Idrisa Elbę prawie 1 do 1, jakby ktoś kręcił kolejny serial o policjancie rodem z noir style, to pan James powinien mieć zaklepaną rolę.

      trzecia rzecz, jest na końcu filmu, tutaj w wersji oryginalnej, przy soundtracku do filmu wspołpracował Trent Reznor przez co ma ona lekko rockowe brzmienie, ale głos jest ten sam. i to jaki głos :
      www.youtube.com/watch?v=SmVAWKfJ4Go
      i trailer samego filmu :
      www.youtube.com/watch?v=HCxPLlFWdFo
      • grek.grek Re: "Colombiana" via TVN 15.11.14, 13:14
        już sobie przypominam w jaki sposob FBi skojarzyło Cataleyę ze zdjęcia malarza z dziewczyną, która była aresztowana za pijackie rozbicie auta policyjnego i "odsypiała" w areszcie.

        w tym drugim przypadku Cataleya była doskonale zamaskowana burzą włosów spadających niedbale na twarz, więc z zapisów policyjnego monitoringu podczas rejestracji nie sposób było w oczywisty sposób jej twarzy rozpoznać. włosy przeszkadzały w identyfikacji.

        zdjęcie wysłane przez malarza, na którym jest Zoe od ramienia w górę, twarzą leżąca bokiem na poduszce, zostaje skonfrontowane z zapisem z monitoringu, porównywane są proporcje ramion i podbródka chyba -i na tej podstawie FBI ustala, że to ta sama rzekoma pijaczka z aresztu, i że to ona musiała zabić gangusa.

        naciągane, tak mi się wydaje, no ale to ich pomysł był :]
        • pani_lovett Re: "Colombiana" via TVN 15.11.14, 19:08
          Trochę naciągane, fakt, ale bez większego trudu można przymknąć oko na to uzasadnienie.

      • pani_lovett Re: "Colombiana" via TVN 15.11.14, 20:59
        >on zaś nie ma pojęcia o jej drugim życiu,
        >w ogóle nie wie o niej nic.
        >nawet imienia nie zna.

        :)



        Skojarzenie z "Nikitą" Bessona się nasuwa, do której oczywiście temu filmowi oczywiście daleko.


        Zatem, jak rozumiem, Zoe Saldana spisała się dobrze jako heroina kina akcji.


        Dzięki.


        A! Johnny Cash fantastyczny. :)
        • grek.grek Re: "Colombiana" via TVN 16.11.14, 16:24
          grunt, że łączyło ich uczucie ;]

          zdecydowanie masz rację, Barbasiu. "Nikita" to TEN trop, chociaż tam intryga była głębsza i
          bardziej rozbudowana wokół ciągłych zmian i konfliktów tożsamości bohaterki.

          Luc Besson współpracował przy "Colombianie" :]

          o yes, Zoe Saldana - jak najbardziej na plus. właściwie jest ona głównym eventem tego
          filmu.

          prawda ? :] classic Cash :]
          • pani_lovett Re: "Colombiana" via TVN 17.11.14, 18:04
            > grunt, że łączyło ich uczucie ;]

            :)

            > Luc Besson współpracował przy "Colombianie" :]
            No proszę! :)
    • grek.grek "Borgiowie" sez 3 odc 10 [1] 16.11.14, 13:44
      Znakomity finał świetnego serialu. Szkoda, że na 4 sezon zabrakło pieniędzy.

      Przychodzi moment ostatecznych rozstrzygnięć. We Florencji Cesare Borgia negocjuje z Niccolo Machiavellim warunki przemarszu jego armii pod Forli. Machiavelli deklaruje neutralność jego państwa, ale na przemarsz się zgadza, pod jednym warunkiem - że zołnierze nie będą plądrować ludności cywilnej. Na taki warunek Cesare z ochotą przystaje i później taki właśnie rozkaz wydaje swojemu wojsku - interesuje nas tylko Forli, Florencja ma zostać nietknięta. Co ciekawe, armia francuska jest już w drodze, pod samymi granicami Florencji. Oczywiście, porusza się z maksymalnym utajnieniem, całe wojsko ubrane jest w gustowne stroje maskujące z liści. Przemarsz ma nastąpić nocą.

      W pewnym momencie Machiavelli mówi o "przestępstwie doskonałym", a za takie uważa postępek tego, ktory zabił Juana Borgię. Zabił bez wzbudzania jakichkolwiek podejrzeń wobec swojej osoby. "To godne Księcia", powiada Machiavelli. Obaj, on i Cesare, wiedzą że Machiavelli wie/domyśla się, że mowa o Cesarem. Zresztą, "Ksiązę" Machiavellego za wzór władcy idealnego stawiać miał właśnie Cesarego Borgię, co serial - jak widać - zaznacza mocnym podkreśleniem.

      W Rzymie Cesare rozmawia z Rodrigo. Kiedy papież zastanawia się, co będzie z Rzymem po jego śmierci - wpada mu do głowy świetna myśl. Rozwiązaniem problemu może być primogenitura, dziedziczenie papieskiego tronu po linii rodzinnej. "Bóg nie kieruje konklawe. To przeszłość", powiada Rodrigo. Cesare jest tym zaskoczony, a Rodrigo snuje mu przed oczami wizję, w której Cesare jest jednocześnie papieżem i monarchą...

      Spotkanie Cesarego z Lukrecją ubiega pod znakiem jej wyznań, że "tylko jego dotyk ją uspokaja i tylko kiedy jest z nim czuje [ona] że Bóg jest wtedy między nimi i z nimi". Cesare rzuca "a może... diabeł ?", na co ona odpowiada "Nieważne kto. Ważne że to przytłaczające uczucie". I dziwi się, że tak naturalne, samorzutne uczucie jakim darzy swojego brata, a on ją, może być przez kogoś nazywane "nieczystym".

      Na korytarzu kręci się pijany Alfonso, mąz Lukrecji. Kompletnie sfrustrowany na rzymskim dworze Alfonso sięgnął po flaszkę, aby ukoić swój żal i gorycz. Czuje się bezwartościowy, niekochany i odrzucony przez wszystkich, a przecież pojechał za zoną, którą kocha, do jej miasta, porzucił Neapol dla niej. A ona z bratem... Alfonso próbuje się wdać w pojedynek na szable z Cesare, ale jest tak słaby, że właściwie sam się przewraca.

      W rozmowie z matką - Cesare mówi wprost, że Alfonso zagraża bezpieczeństwu Lukrecji. Jest to jasna sugestia, że trzeba go w jakiś sposób wyeliminować. Przy okazji wraca na moment wątek pochodzenia Cesarego. Jego matka, zanim wdała się w związek z przyszłym papieżem i urodziła mu dzieci, była dziwką. "Wyrosnę więc z nicości", powiada w zamyśleniu Cesare.

      Z Rzymu wyrusza pod Forli armia papieska. Cesare staje na jej czele i wznosi bojowy okrzyk, podchwycony przez żołnierzy. Niedawni spiskowcy, a dzisiaj sojusznicy, synowie rodzin włoskich - nawet gdyby chcieli występować zdradziecko przeciw niemu : nie mają odwagi, a za to mają świadomość, że w tym momencie byłby to nonsens.
      Z ukrycia wymarsz obserwuje zaufany człowiek Katarzyny Sforzy , Rufio.

      Katarzyna Sforza dostając od niego informację o wymarszu wojsk rzymskich oblicza, że będą pod Forli za jakieś 10 dni, więc trzeba ten czas wykorzystać na gromadzenie zapasów jedzenia [zima za pasem], aby przetrwać oblężenie, a także karczowanie lasu wokół miasta, aby wojska rzymskie nie mogły się nigdzie ukryć ze swoimi armatami, a także przed ostrzałem armat z murów Forli; trzeba będzie także wykopać rowy wokół miasta, zamaskować je darnią, tak żeby wojska rzymskie wpadły w nie i utknęły.

      Plan Katarzyny jest świetny, problem w tym, że... wrogie wojsko JUŻ JEST pod miastem. Jakim cudem ? NO właśnie - Rufio widział armię rzymską, nikt z Forli nie miał pojęcia, że kilka dni wcześniej ruszyła ku Forli francuska armia Cesarego Borgii. Tak więc - Forli musi się bronić nie mając zapasów jedzenia.

      Cesare, co ciekawe, nie jest razem z wojskiem. Śpi w papieskiem pałacu :] "Jakby co, nie widziałes mnie", powiada do Rodrigo, a ten odpowiada z pełnym zrozumieniem "POzostań niewidzialny". A następnie Cesare nadrabia dystans i samotnie konno dociera pod Forli, wyprzedzając po drodze rzymskie wojsko.

      Podczas tajnego nocnego spotkania, w jakichś ruinach zamku, Cesare raz jeszcze przyrzeka Machiavellemu nietykalność Florencji. I mówi, że losy Neapolu [w końcu Lukrecja ma tam oficjalne wpływy] mogłyby się tak potoczyć, ze zostałby pod władaniem Francji, ALE Lukrecja rządziłaby nim jako regentka. "Ty zaś mógłbyś zacząc Francuzom doradzać", proponuje Machiavellemu. Kiedy ten pyta o Alffonsa, Cesare wymownie milczy, a Machiavelli stwierdza, że to "wszystko wyjaśnia".

      Armia Cesarego rozpoczyna ostrzał Forli i prędko przekonuje się, że grubych na 4 metry murów nie da się skruszyć kulami. W lesie zaczynają budować machiny oblężnicze.
      Tymczasemw w środku Forli, Katarzyna martwi się o to, jak przetrwają to oblężenie bez pożywienia. Odrzuca sugestie Rufia, że mogłaby negocjować. Walka albo samobójcza śmierć - nie ma innego wyjścia dla niej. Każe mu przyrzec, że cokolwiek się wydarzy - nie pozwoli by została pojmana żywcem. "A jesli ty przeżyjesz, pomyśl o swojej przyszłości - mówi mu Katarzyna - a przyszłością jest Cesare Borgia". Zaskakujące, nieprawdaż ?

      Nocą w obozowisku armii francuskiej pojawia się Micheletto. Budzi Cesarego, a ten jest zdziwiony powrotem wiernego sługi [i killera]. Jeszcze niedawno mówił do matki, jak mu go brak... No i jest. Micheletto nie chce jednak wrócić na stałe. "Jestem martwy...", powiada nostalgicznie. Pojawił się tylko po to, by zdradzić Cesaremu sposób na zdobycie Forli. Micheletto się tam wychował, to jego rodzinne miasto [yes, mowa o tym w 1 sezonie]. Wg tego co mówi Micheletto, pod środkową wieżą jest mały wąwozik, a więc jeśli dobrze wyznaczyć pole ostrzału - można ten wąwóz powiekszyć, a wtedy zawali się cała wieża. MIcheletto żegna sie na zawsze i znika.

      A Cesare razem ze swoimi ludźmi sprawdza jego wersję. Fakt, jest mały wąwóz, który stanowi pozostałośc po dawnym kamieniołomie. Biorą się więc dżentelmeni do odmierzania krokami i za pomocą prymitywnych urządzeń kalibrujących punktu, w który należy strzelać, aby zrobi dziurę która wciągnie wieżę i umożliwi wejście do Forli.

      W celu wykonania ostatniego pomiaru trzeba podejść aż pod same mury Forli. Jak Cesare tego dokonuje ? A tak, że udaje poselstwo :] Bierze białą flagę i niby idzie negocjować, a w istocie liczy skrupulatnie kroki do wyznaczenia punktu. Kiedy Cesare proponuje, żeby się poddali, a wtedy on oszczędzi ludnośc cywilną, Katarzyna Sforza wychyla się z murów i odsyła go w cholerę, a nawet strzela do niego z kuszy. Nie żeby go trafić, ale żeby go pogonić. Cesare zostawia pod murami wbitą białą flagę - cel osiagnięty, punkt wyznaczony. Inteligencja Cesarego budzi podziw :"]

      No i zaczyna się ostrzał. Armaty celują w... ziemię, w tę zatknietą chorągiew. Zołnierze na murach Forli pękają ze śmiechu, bo sądzą, że armia Cesarego po prostu nie umie strzelać. "Będzie kupa śmiechu jesli to nie poskutkuje", zauważa jeden z sojuszników Cesarego, ale ten zbywa to półsłówkiem. Każdy kolejny strzał armatni podkopuje ziemię pod wieżą. Wreszcie 8 albo 9 kula powoduje, że wieża zaczyna sie chwiać i za chwilę w chmurze dymu i pyłu efektownie się zawala robiąc we frontowym murze gigantyczną wyrwę. Forli stoi otworem. Cesarego triumfuje. "Ludzie małej wiary, przygotujcie wojsko do szarzy" - rozkazuje.

      Ofk, Francuzi i Rzymianie wpadają do środka i zdobywają miasto w try miga. Cesare rozkazuje kategorycznie, by żadnemu cywilowi włos z głowy nie spadł. "Żadnej masakry !", krzyczy.

      Katarzyna Sforza nie chce się poddać. Wychodzi na taras, a na głowie ma stryczek, lina jest przerzucona przez górną belkę. "No zabijcie mnie", krzyczy do żołnierzy, ale Cesare zabrania im strzelać.
      • grek.grek "Borgiowie" sez 3 odc 10 [2] 16.11.14, 14:10
        Wszystkim z wyjątkiem jednego żołnierza. "Celuj w linę", poleca mu cicho. A sam probuje przekonać Katarzynę, że powinna ocalić życie. Ta jednak dumnie krzyczy "Dajcie mi legendarną śmierć ?", a po chwili "Katarzynie Sforzy życie może odebrać tylko Katarzyna Sforza" - mówi donośnym głosem i skacze w dół. Nie dane jej jednak popełnić spektakularnego samobójstwa - żołnierz poinstruowany przez Cesarego przestrzeliwuje sznur, a Katarzyna spada prosto w ręce... Cesarego, który pobiegł ją łapać. Mdleje.

        Budzi się we własnej komnacie. Kajdankami przypięta. Po chwili pojawiają się służące z jej suknią. I Cesare. "Powinnam była cię zabić w łózku", powiada [w 1 albo 2 sezonie mieli romans], na co Cesare przytakuje. Ale to minione czasy. Teraz Cesare uwalnia ją i każe się ubierać. "Doczekasz sie swojej legendy", mówi do niej Cesare.

        Plan jest taki, że Katarzyna zostaje ubrana w najlepsze szaty, a potem Cesare za rękę, jak panią dworu, prowadzi do ozdobnej karety zaprzęgniętej do najlepszych koni. Rzecz w tym, że kareta jest wprawdzie pozłacana, luksusowa i przepyszna, ale w istocie jest to... piękna klatka. Katarzyna zaś jedzie jak królowa, ale ręce ma skute. "To mój pogrzeb", zauważa kwaśno. Zatem, jest to upokorzenie czy jednak oddanie jej hołdu ? Pół na pół, zupełnie niezwykła sprawa.

        W Rzymie karoca z Katarzyną zatrzymuje się w jakimś ciemnym pomieszczeniu, rozświetlanym tylko płomykami świec. LOchy ? Pojawia sie Rodrigo. Wchodzi do środka, chce dotknąć jej twarzy, a Katarzyna próbuje go ugryźć. Rodrigo cofa rękę, ale za chwilę podejmuje kolejną próbę i tym razem ona już nie kłapie zębami ":] Pyta o to, czy będą ją torturować. Na co Rodrigo odpowiada, że wręcz przeciwnie - przygotowali dla niej pałac i najlepsze pokoje. Zapewne zatem zafundują jej dożywotnie lukusowe więzienie domowe. Jak na to wpadli ? Kto kogo przekonał ? :] Przecież to kobieta która próbowała ich, mówiąc koterskim, "powyzabijać". A jednak - stać ich na wspaniałomyślnośc przynależną zwycięzcom wobec pokonanych.

        W Rzymie jest też Rufio. Cesare jest nim zaciekawiony, widzi w nim zdolnego człowieka. Zdolnego do wszystkiego. Taki ktoś mógłby zastąpić u jego boku Micheletta... Cesare proponuje mu współpracę, Rufio jest chętny. Cesare daje mu pierwsze zadanie - rękoma Rufia chce pozbyć się Alfonsa. Why ? Raz, jako się rzekło - dla bezpieczeństwa Lukrecji, Alfonso pije i macha szablą, może być nieprzewidywalny. Dwa - Alfonso domyśla się, co łączy Lukrecję i Cesarego, może być niewwygodnym źrodłem informacji. Rufio ofk zgadza się wykonać zadanie.

        W tym czasie Lukrecja spotyka sie z Rodrigo i chce dowiedzieć się, jaki będzie los jej męża. Jakie Rodrigo i Cesare mają plany wobec niego i wobec Neapolu. Lukrecja jest zaniepokojona, że Alfonsowi może się coś stać, a nie chciałaby tego, bo przecież darzy go jakimśtam uczuciem. Rodrigo nie odpowiada, a to więcej znaczy niż gdyby się odzywał.

        W ciemnym korytarzach pałaców papieskich pijany Alfonso histerycznie zaczepia Cesarego, oskarża go m.in o zabójstwo brata, i dochodzi do pojedynku między nimi. Tym razem nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności Alfonso wpada na miecz Cesarego i jest cięzko ranny. Kryjący się w mroku Rufio nie ma okazji zabić Alfonsa. Cesare przechodzi obok niego i rzuca "Nie martw się, jeszcze nadarzy się okazja byś mi się przydał".

        Alfonso drze się z bólu, Lukrecja woła medyków, sama się uwija przy nim. Alfonso ma do niej pretensje, że "chciałaś ty i wy wszycy chcieliście mnie zabić !". Lekarz informuje na stronie Cesarego, że Alfonso może umierać w ten sposób wiele dni. Cesare chyba już widzi w wyobraźni te ciągnące się dni jego wrzasków i stęków.

        Ale Alfonso nie zamierza tak odejśc. Prosi Lukrecję, żeby mu pomogła odejść. "UMiesz to zrobić, jesteś Borgią", mówi do niej słabym głosem. Lukrecja zbiera się w sobie i sporządza mu truciznę w formie napoju. Alfonso wypija i umiera. Lukrecja jest załamana, kładzie się przy nim, wymazując się przy okazji jego krwią.

        Przychodzi Cesare, a ona mówi złamanym głosem "NIgdy nie zmyję z siebie tej krwi", na co Cesare odpowiada "Ja ją z ciebie zmyję. I będziesz czysta, świeża, naga". I zaczyna delikatnie ocierać mokrą chustką jej twarz poplamioną krwią Alfonsa.

        Koniec :]
        świetny moment, świetna scena.

        www.youtube.com/watch?v=Z9ncjGpZchI
        • pani_lovett Re: "Borgiowie" sez 3 odc 10 [2] 17.11.14, 18:01
          Prawda, świetne zakończenie, zdobycie podstępem Forli , poskromienie odważnej Katarzyny Sforzy.
          Sezon 3. - to wspaniały sezon udanych podstępów, trafnych sojuszy, triumfów i zwycięstw, Borgiów.

          Ale wkrótce ich panowanie ma się skończyć.

          Jak przypuszczam, że sezon 4. , który niestety nie zostanie zrealizowany, miał traktować o tych zmierzchu potęgi rodziny Borgiów.


          Rodrigo umarł w 1503 roku.

          Na drodze Cezare pojawił się niezatapialny kardynał della Rovere, który obiecał Cezare zachować wszystkie jego tytuły i dobra w zamian za poparcie go w staraniach o objęcie Stolicy Piotrowej. Kiedy jednak della Rovere został papieżem (Juliszem II) , wbrew obietnicom kazał natychmiast aresztować Cezare, którego tak naprawdę śmiertelnie się obawiał .

          Cezare został wydany Hiszpanom i osadzony w więzieniu na zamku Medina del Campo, skąd uciekł pod koniec 1506 roku, znajdując schronienie na dworze swojego szwagra Jana III, króla Nawarry. Szwagier powitał go z radością, ponieważ potrzebował wodza armii w toczącej się właśnie wojnie domowej. I na tej wojnie Cezare zginął 12 marca 1507 r.
          A było to tak:
          Nieopodal murów zamku Viana, obleganego przez armię Nawarry, książę spostrzegł, iż obrońcy usiłują przemycić do środka transport żywności. Bez zastanowienia natarł na tylne straże i zabił trzech przeciwników, nim reszta eskorty zobaczyła, że mają do czynienia z samotnym jeźdźcem, i zaatakowała śmiałka. Następnego dnia znaleziono ciało Borgii podziurawione 23 pchnięciami zadanymi pikami i rapierami.
          historia.newsweek.pl/cesare-borgia--ksiaze-politykow,81655,1,1.html
          Cezare został pochowany w kościele Santa Maria w Vianie (Nawarra).
          www.panoramio.com/photo/56980312


          :)

          Dzięki ,Greku, za wspaniałe opowieści o Borgiach.
          • pani_lovett Re: "Borgiowie" sez 3 odc 10 [2] 17.11.14, 18:51
            „Każdy rozumie, że byłoby rzeczą chwalebną dotrzymywać słowa i postępować w życiu szczerze, a nie podstępnie. Jednak doświadczenie naszych czasów uczy, że tacy dokonali wielkich rzeczy, którzy mało przywiązywali wagi do dotrzymywania wiary i chytrze potrafili usidlać mózgi ludzkie” pisał Machiavelli we wspomnianym "Księciu".



            PS z zalinkowanego tekstu o Cezare Borgii z Newsweeka:

            "[...] drobny paradoks. Najwięksi cynicy wśród polityków nie odnieśli triumfu, lecz ostatecznie ponieśli spektakularną klęskę".

            To tak jak nasza trójka ślicznych podróżników do Madrytu z PIS-u, nieprawdaż? ;}

            • grek.grek Re: "Borgiowie" sez 3 odc 10 [2] 18.11.14, 13:37
              zdecydowanie, czasy opisywane przez Machiavellego wcielały w czyn leninowską zasadą "Kto kogo" :}]
              • pani_lovett Re: "Borgiowie" sez 3 odc 10 [2] 18.11.14, 16:20
                :)
          • grek.grek Re: "Borgiowie" sez 3 odc 10 [2] 18.11.14, 13:34
            dzięki, Barbasiu, za dzielne czytelnictwo i cenne uwagi :]

            cóż, wypada tylko żałować, że na 4 sezon środków nie starczyło. zapewne kończyłby się właśnie w momencie, o którym wzmiankuje cytowana przez Ciebie relacja historyczna.

            w 3 sezonie zdecydowanie na plan pierwszy wysuwa się właśnie Cesare. obok niego Lukrecja, której portret, jak zauważyłaś, daleki jest od stereotypu. w serialu dominuje u niej silny instynkt macierzyński i czyste namiętności. one decydują o jej zachowaniach i postępkach. można by rzec, że wszyscy bohaterowie postępują zgodnie z zasadami wyznaczanymi przez ich czasy, epokę. może nawet muszą tacy być, aby przetrwać, zachować swój stan posiadania. zatem, może w większym stopniu jest to serial charakteryzujący okres historyczny, a Borgiowie są jednak tylko figurami symbolicznymi, aczkolwiek oczywiście scenariusz pokazuje ich jako ludzi z krwi i kości, nie w nich nic ze sztuczności.

            dzięki raz jeszcze.

            trzeba przyznać, ze spece od scenografii, strojów, przygotowania aktorów do zdjęć, oddania realiów epoki spisali się rewelacyjnie. oglądając można poczuć się jak w wehikule czasu :]
            • pani_lovett Re: "Borgiowie" sez 3 odc 10 [2] 18.11.14, 16:33
              >obok niego Lukrecja, której portret,
              >jak zauważyłaś, daleki jest od stereotypu.

              To nie ja. Z kimś innym musiałeś rozmawiać o Lukrecji!?? Na innym forum?


              > trzeba przyznać, ze spece od scenografii, strojów, przygotowania aktorów do zdj
              > ęć, oddania realiów epoki spisali się rewelacyjnie. oglądając można poczuć się
              > jak w wehikule czasu :]

              Dlatego bardzo bym chciała zobaczyć ten serial, mimo że go już poznałam.


              Wielka przyjemność po mojej stronie. :)

              Mam jeszcze jedno pytanie odnośnie odcinka 9 "Borgiów":
              forum.gazeta.pl/forum/w,14,155338425,155560374,Re_Borgiowie_sez_3_odc_9_2_.html
              • grek.grek Re: "Borgiowie" sez 3 odc 10 [2] 18.11.14, 18:13
                źle się wyraziłem, Barbasiu :]
                chodziło mi o to, że czytając te moje opisy mogłaś zauważyć [przepraszam, że przyjąłem to jako pewnik], że Lukrecja Borgia ma wizerunek daleki od przypisanego jej niejako z urzędu, tego który do niej przylgnął.

                Barbasiu, na stronie na "Z" jest wszystko czego potrzeba :]

                następnego w planach mam "Dextera", finałowy 8 sezon, który leci już w Prima Cool, więc
                mógłby pozostać w ramach "telewizji" ;] co Ty na to ?

                dzięki :]
                jesli zdecydujesz się obejrzeć Borgiów" naocznie :] - koniecznie opowiedz o swoich wrażeniach.
                strona wizualna jest wspaniała, co innego także oglądać to wszystko widząc aktorów. to oczywiste.
                • pani_lovett Re: "Borgiowie" sez 3 odc 10 [2] 18.11.14, 20:31
                  To ja przepraszam, bo zrozumiałam opacznie. :/

                  Oczywiście, że zauważyłam! Zauważam i doceniam to, że Lukrecja a także i inne postacie w tym serialu są pełnokrwiste, żywe, że ich charakterystyki nie są nakreślone jedynie w oparciu o utrwalone kulturowo mniej lub bardziej prawdziwe etykietki, ale są pogłębione o fakty z życia.


                  Tak! Wiem! Widziałam! :)

                  "Dexter", finałowy 8 sezon - fantastycznie, jestem za!

                  Na tle Hannibala Lectera Dexter to przesympatyczny chłopak. ;)


                  Nie obiecuję, ale kto wie... ;)
                  • grek.grek Re: "Borgiowie" sez 3 odc 10 [2] 19.11.14, 15:17
                    napisałem dwuznacznie, stąd ta pomyłka. nic to, grunt że wyjaśniona :]

                    yes :] postaci są jak najbardziej współcześnie pokazane, czyli w róznych odcieniach szarości.
                    duża zaleta scenariusza.

                    orajt :] zatem, niebawem zacznę "Dextera", chociaż... ma on konkurencję, która od tygodnia leci w CT2.

                    haha, no tak, jakby nie patrzeć Dexter nie spożywa kotletów ze swoich ofiar ;]

                    w porządku. ale gdybyś jednak się zdecydowała, mam nadzieję że podzielisz się ze mną/z nami
                    soczystą recenzją i zestawem impresji :]
                    • pani_lovett Re: "Borgiowie" sez 3 odc 10 [2] 19.11.14, 19:50
                      No właśnie. :)

                      > orajt :] zatem, niebawem zacznę "Dextera", chociaż... ma on konkurencję, która
                      > od tygodnia leci w CT2.

                      O! :} A co takiego konkuruje z "Dexterem" w czeskiej telewizji!??

                      Otóż to. :)


                      Jeśli najdzie mnie natchnienie to napiszę. Oczywiście najpierw muszę obejrzeć.
                      • grek.grek Re: "Borgiowie" sez 3 odc 10 [2] 20.11.14, 15:42
                        Czesi pokazują "Most nad Sundem" - skandynawski thriller kryminalny :]

                        Amerykanie niedawno zrobili swój remake "The Bridge".

                        ponoć [oryginał], to jakaś klasyka thrillera serialowego, hehe. przegapiłem ofk pierwsze 2 odcinki w ub. sobotę, ale wiem gdzie nadrobić, więc zastanawiam się od czego zacząć te serialowe... pościgi ;] jak sądzisz ?
                        • pani_lovett Re: "Borgiowie" sez 3 odc 10 [2] 20.11.14, 16:53
                          O! Skandynawski thriller kryminalny - już brzmi świetnie.
                          Rzuciłam okiem na informacje na temat "Mostu nad Sundem" i komentarze -i powiem Ci, że wygląda obiecująco. Można by skoczyć!?

                          Choć wolałabym w pierwszej kolejności poznać ostatni sezon "Dextera". Ciekawa jestem bardzo finału.
                          • grek.grek Re: "Borgiowie" sez 3 odc 10 [2] 20.11.14, 18:04
                            orajt, zacznnę od "Dextera" :]

                            tak czy owak, jesień serialami stać będzie, nieprawdaż ? :]
                            • pani_lovett Re: "Borgiowie" sez 3 odc 10 [2] 21.11.14, 17:26
                              OK.

                              Owszem, choć kilka ciekawych premier filmowych tej jesieni też było.
    • grek.grek hiszpańska "Miłosna dieta" [2009] w TVP2 16.11.14, 17:24
      kiedyś był ten film w Kocham Kino, ale żadne z nas nie obejrzało ":]
      dlatego za karę TVP2 daje go z niedzieli/poniedziałek o 1:40 i z poniedziałku/wtorek o 2:05, he he.

      opis : hiszpańskie nadmorskie miasteczko. Sofia chce być mistrzynią kucharzenia i mieć sieć własnych restauracji. jest pełna życia i pomysłów. o jej względy rywalizują stateczny i odpowiedzialny Toni oraz luźny Frank. Sofia obu lubi i kocha [w sumie, we dwóch składają się na jednego właściwego, hehe], więc nie chce z żadnego ryzykować. musi znaleźć sposób na połączenie tego trójkąta.

      nie wiem, czy wypada pytać o skok w takich warunkach ? :]

      [ja skaczę, postaram się przeżyć i coś napisać]
      • pani_lovett Re: hiszpańska "Miłosna dieta" [2009] w TVP2 16.11.14, 18:20
        Niemożliwe, żebym nie oglądała w KK filmu o takim ładnym tytule!?
        Chyba , że bardzo późno leciał!?

        >[ja skaczę, postaram się przeżyć i coś napisać]

        Świetnie. Świetnie.
        Też bym z wielką chęcią dziś obejrzała ten film.


        PS W jednym supermarkecie dekoracje świąteczne wystawiono, pośród mnóstwa różności wypatrzyłam białą porcelanową (udająca porcelanę) figurkę jelonka z okazałym porożem, wdzięcznie przechylającego główkę. Ciarki przeszły mi po plecach, bo przed oczami stanął mi Hannibal. ;)

        >[w sumie, we dwóch składają się na jednego właściwego, hehe],

        He,he! :)
        • grek.grek Re: hiszpańska "Miłosna dieta" [2009] w T 17.11.14, 14:55
          a jednak się uchował jakość przed naszym oglądem ;]

          Barbasiu, ten film jets na stronie na literę Z :]

          haha, święta z Hannibalem ? ;]
      • maniaczytania Re: hiszpańska "Miłosna dieta" [2009] w TVP2 16.11.14, 21:37
        o, a dosłownie za chwilę kończy się na kanale ATM Rozrywka, gdzie zaczął się o bardziej przyzwoitej porze - 20.00 :)
        • pepsic Re: hiszpańska "Miłosna dieta" [2009] w T 16.11.14, 22:29
          Zaczęłam oglądać, ale zupełnie nie trafił w moje klimaty i po 20 minutach odpadłam. Grek pewnie się zdziwi;)

          Kanał ATM Rozrywka jest jakiś dziwny, niby kicha, a kiedyś dojrzałam perełkę, zabawną komedię w stylu angielskim, choć tak naprawdę amerykańską pt. "Kofeina".
          • grek.grek Re: hiszpańska "Miłosna dieta" [2009] w T 17.11.14, 14:56
            ;]]
            de qustibus... :]

    • grek.grek "Tłumaczka" [2005], TVP2 22:40 16.11.14, 17:33
      film Sydneya Pollacja z Nicole Kidman - wydaje się brzmieć zachęcająco ? oglądaliście już kiedyś ?

      tłumaczka przysięgła pracująca przy ONZ odkrywa spisek na życie jakiegoś prezydenta afrykańskiego państwa. informuje kogo trzeba, co uruchamia śledztwo zmierzające do złapania zamachowców, ale przy okazji obejmujące ją samą, a jej przeszłość mieści się w kontekście całej sprawy i może sugerować, że tłumaczka sama coś kombinuje.

      just another sensejszyn ? ;] dobrze skrojona, sprawnie zrealizowana, z aktorskimi nazwiskami [Sean Penn i Catherine Keener u boku Kidman], ale nieodkrywająca Ameryki i nie pozostająca w pamięci ?

      planujemy skok ? ';]

      coś mi się kołacze i wydaje, że już kiedyś ten film anonsowali w tiwi. cała intryga wydaje mi się znajoma, a Wam ? w archiwum nie ma nic, więc może po prostu nie oglądaliśmy :]
      • siostra_bronte Re: "Tłumaczka" [2005], TVP2 22:40 16.11.14, 17:49
        Oglądałam kiedyś w tv, ale nie pamiętam na jakim kanale. Przyzwoity film sensacyjny z dobrą obsadą. Ale przyznam, że nie połapałam się w intrydze :)
        • grek.grek Re: "Tłumaczka" [2005], TVP2 22:40 16.11.14, 18:16
          skaczesz dziś powtórkowo, Siostro ? :]

          • siostra_bronte Re: "Tłumaczka" [2005], TVP2 22:40 16.11.14, 18:34
            Jeden raz wystarczy. Zresztą i tak za późno.
      • pani_lovett Re: "Tłumaczka" [2005], TVP2 22:40 16.11.14, 18:35
        I mnie ten tytuł wydaje się znajomy...
        Chyba dziś nie mam głowy do thrillera politycznego późną porą. W dodatku Bronte straszy zawikłaną intrygą!?
        • siostra_bronte Re: "Tłumaczka" [2005], TVP2 22:40 16.11.14, 19:47
          Nie chciałam nikogo zniechęcić :)
          • pani_lovett Re: "Tłumaczka" [2005], TVP2 22:40 16.11.14, 21:50
            Wiem, Bronte. :)
      • pani_lovett Re: "Tłumaczka" [2005], TVP2 22:40 17.11.14, 18:32
        Obejrzałam fragment "Tłumaczki" ,spodobał mi się, chętnie obejrzę cały film, ale o lepszej porze.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka