Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrać 2016 - 1 (vol. 63)

    • grek.grek 20:10 TVP2 "Sherlock. Upiorna panna młoda" 17.01.16, 15:21
      cóż ja jeszcze mogę dodać do tego, co - z trudem powstrzymując ciągoty, by Wam opowiedzieć od A do Z - wydukałem a'propos... po prostu, życzę Wam wspaniałego seansu i doskonałych wrażeń :]

      podtrzymuję opinię, że jest to świetny odcinek :]
      czekam z niecierpliwością na Wasze recenzje i spostrzeżenia, wrażenia, przemyślenia.
      • siostra_bronte Re: 20:10 TVP2 "Sherlock. Upiorna panna młoda" 17.01.16, 16:02
        Czekam z niecierpliwością na seans :)
        • grek.grek Re: 20:10 TVP2 "Sherlock. Upiorna panna młoda 18.01.16, 12:45
          świetnie, Siostro :]

          ja, z - jak sądzę - podobna niecierpliwością wyczekuję Twojej recenzjii :]
        • siostra_bronte Re: 20:10 TVP2 "Sherlock. Upiorna panna młoda 19.01.16, 22:56
          Piszę z lekkim poślizgiem (problemy z komputerem). No więc tak. Bardzo mi się podobało, Greku. Pomysł z powrotem do przeszłości świetny, szkoda tylko, że wcześniej natknęłam się na spojlery, więc nie było zaskoczenia.

          Zdjęcia, montaż, kostiumy znakomite. Cumberbatacha i Freemana mogę oglądać w każdym kostiumie i fryzurze :) Sama historia też fajna, chociaż jak pisałam, nie oparta na opowiadaniach Doyle'a. Ale oczywiście jest dużo nawiązań do jego prozy (cały wstępny monolog Watsona to słowo słowo tekst Doyle'a, 5 pestek pomarańczy pochodzi z tekstu o takim samym tytule, walka z Moriartym pod wodospadem ze zmianami z "Ostatecznej zagadki", sporo cytatów, itd).

          Ale...Mam jednak wrażenie, że to trochę "sztuka dla sztuki". Akcja w stosunku do ostatniego odcinka 3 serii posunęła się o kilka minut :) Dowiedzieliśmy się, że Moriarty nie żyje. Trochę to mało. Szczerze mówiąc wolałabym od początku do końca sfilmowane jakieś opowiadanie Doyle'a, to byłby świetny hołd dla jego twórczości.

          W sumie o wiele lepiej niż w 3 serii, chociaż momentami też było tutaj trochę za dużo efekciarstwa i mrugania do fanów. Ale chętnie obejrzałabym go jeszcze raz. To tyle :)
          • siostra_bronte Re: 20:10 TVP2 "Sherlock. Upiorna panna młoda 19.01.16, 22:56
            *Cumberbatcha.
          • grek.grek Re: 20:10 TVP2 "Sherlock. Upiorna panna młoda 20.01.16, 13:25
            dzięki, Siostro :]

            cieszę się z tylu pozytywnych uwag z Twojej strony :] oraz z tego, ze Twój komp powrócił do formy :]

            yes, historia uszlachetniająca wszystkich męskich bohaterów - okazują się feministami, nawet Watson, piszę NAWET bo w scenie z pokojówką w salonie był dośc nieprzyjemny dla niej, aczkolwiek chwilę wcześniej z kolei wykazał się sympatią dla ukrywającej się pod męskim... wąsem Molly.

            ciekawe, że w swoim XIX wiecznym wcieleniu Molly wcale nie traci tchu przy Sherlocku. Przeciwnie, zamiast się w nim kochać - stawia mu się :] I to nie tylko [chyba ?] dlatego, że podszywa się pod mężczyznę ;]

            świetna jest scena oczekiwania Holmesa i watsona w ogrodzie posiadłości Carmichaelów na zapowiedziany zamach na życie gospodarza - Watson zaczyna pererować na temat posiadania lub nieposiadania uczuć przez Sherlocka, podczas gdy tamten zajmuje się skanowaniem otoczenia i próbuje puszczać jego psychoanalizę mimo uszu.

            ofk, rozmowy Sherlocka z Moriartym, zwłaszcza ta u Holmesa w domu [właśnie, mieszkanie Sherlocka, klasyczny dizajn, aż by się człowiek zamienił, nieprawdaż ? :}] - rewelacja, wg mnie. Andrew Scott jest fenomenalny w tej roli, bawi się nia, a jednocześnie dopracowuje każdy szczegół. te drobne grymasy twarzy, krótkie spojrzenia, głos, świetnie wyrażana ironia, nie chcę poprzez porównania umniejszać jego kunsztu, ale przypomina mi to co Heath Ledger zrobił z Jokerem w "Batmanie". Jego Moriarty ma swój wdzięk, a do tego jest ewidentna niejednoznacznośc w jego relacji z Holmesem, orbitująca w stronę wzajemnego poczucia związania ze sobą, i to nie tylko na zasadzie wzajemnego wzbogacania własnego życia. Jest tam coś więcej. Będę niepocieszony, jesli Moriarty nie wróci :]]

            świetne jest to ujęcie finałowe. XIX wieczny Sherlock w oknie swojego mieszkania na Baker Street, kamera się oddala na ukos, aż pokazuje panoramę ulicy z... XXI wieku. No i muzyka, ten klasyczny motyw z udziałem staromodnych smyczków stylizowanych na dawną epokę.

            jedyne, ale to dosłownie jedyne, do czego mógłbym mieć uwagi, to postać Mary, żony Watsona. Nie wydaje mi się, by wnosiła coś szczególnego do całego serialu. Ofk, jest ona postacią kanoniczną, ale... gdzieś tam brakuje mi rozwinięcia np. w kierunku zazdrości Holmesa o nią. Nie takiej zazdrosci raz zasygnalizowanej, ale stale powracającej. W końcu, co by Sherlock o sobie nie powiedział, to chciałby mieć swojego przyjaciela na wyłącznośc ;]

            a'propos, pełna seria "Sherlocka" zapowiadana jest dopiero na 2017 rok.


            • siostra_bronte Re: 20:10 TVP2 "Sherlock. Upiorna panna młoda 20.01.16, 13:45
              Tak, Watson znowu próbuje rozmawiać o uczuciach z Sherlockiem i znowu nie bardzo się to udaje :)

              Ta scena rozmowy z Moriartym na Baker Street jest faktycznie świetna. No i powiedzmy wprost, w narkotycznej wizji Moriarty otwarcie flirtuje z Sherlockiem :) Masz rację, bez niego i znakomitej gry Andrew Scotta serial dużo straci. Mam wątpliwości czy uda się znaleźć równie ciekawy szwarccharakter.

              No właśnie, zapomniałam o ostatniej, świetnej scenie. Watson i Holmes przy kominku, czyli tak jak powinno być :)

              Zgadzam się, że Mary jest kompletnie niewidoczna. Jakby scenarzyści nie wiedzieli co z nią zrobić. U Conan Doyle'a Mary szczęśliwie szybko umiera, nie wiem co z nią będzie w 4 sezonie.

              Tak, słyszałam.
              • grek.grek Re: 20:10 TVP2 "Sherlock. Upiorna panna młoda 20.01.16, 17:11
                to prawda :]
                w sumie, jest to bardzo interesująca nowinka, jak chodzi o postać Watsona jako taką.
                Czasami migają mi te starsze "sherlocki" i tam Doktor ma postać jowialnego, momentami nieporadnego safanduły.
                Tutaj, Watson jest energiczny, ma swoje zdanie, i Holmesa potrafi strofować. Czy mi się wydaje, czy takie odczytanie Johna ma swoją inspirację w postaci Wilsona z "House'a", który to House z kolei... w ogole nie przypomina Holmesa, a raczej Steve'a Jobsa ? ;]

                yes :]]
                swoją drogą, jeśli Moriarty jest tutaj tylko wizją Holmesa, to znaczy, że Sherlock wyposaża go w ten fliciarski styl, a więc sam Holmes w jakiś sposob podejmuje to zaintrygowanie, które, po "GReat Game" i "Reichenbach Fall", jak wiadomo jest obopólne.

                miejmy nadzieję, że Moriarty zostanie.
                swoją drogą, nie wiem czy linkowałem ten artykuł, w którym twórcy "Sherlocka" tłumaczą,że wprowadzili postać Moriarty'ego tak wcześnie, bo bali się, ze serial zostanie prędko zdjęty i nie będzie czasu na spokojne działanie w tej materii :]

                btw, nie wiem czy zauważyłas, ale w scenie pojedynku przy wodospadzie Watson tytułuje Moriarty'ego "profesorem", czyli tak jak w kanonie Conan Doyle'a stoi, jeśli dobrze pamiętam ? :]

                dotąd był to po prostu "Jim", co też się świetnie udało scenarzystom.

                zapomniałem Cię spytać... co sądzisz o koncepcji światów równoległych, wedle której Sherlock, Watson i inni żyją jednocześnie w dwóch epokach historycznych ?

                "U Conan Doyle'a Mary szczęśliwie szybko umiera"

                haha :]

                cóż, mamy na co czekać :]]
                • siostra_bronte Re: 20:10 TVP2 "Sherlock. Upiorna panna młoda 21.01.16, 14:01
                  Tak, to ciekawe jak Holmes widzi Moriarty'ego i inne postaci. Mary plącze się gdzieś na dalekim tle, może to było zamierzone :)

                  Tak, Moriarty jest profesorem matematyki i geniuszem zła.

                  Jakoś nie zastanawiałam się nad koncepcją światów równoległych, ale jest to niewątpliwie wizja kusząca :)
                  • grek.grek Re: 20:10 TVP2 "Sherlock. Upiorna panna młoda 21.01.16, 15:17
                    coś w tym jest :]

                    własnie.
                    w tym odcinku mamy ukłon w stronę klasyki.
                    w XXI-wiecznej wersji mamy "Jima" :]
                    świetne !

                    no i o czapce nic nie powiedzieliśmy, Siostro :]
                    a scena, w której Watson podaje ją Sherlockowi z tekstem "Załóż ją. Przecież jesteś Sherlockiem Holmesem !" jest zabawna i symboliczna.

                    prawda ? :]
                    • siostra_bronte Re: 20:10 TVP2 "Sherlock. Upiorna panna młoda 21.01.16, 16:14
                      Co do imion. U Conan Doyle'a Holmes i Watson zwracają się do siebie zawsze po nazwisku. Aż byłam zaskoczona. W końcu mieszkają razem :) Ale to było naturalne w tamtej epoce. Przejście przez Sherlocka na ty w scenie pod wodospadem ("od kiedy nazywasz mnie John?") jest symboliczne i świadczy o dużej zażyłości.

                      Tak jest, bez czapki Holmes nie byłby sobą :)
                      • grek.grek Re: 20:10 TVP2 "Sherlock. Upiorna panna młoda 22.01.16, 12:30
                        yes, w starszych wersjach bardzo ściśle przestrzegana jest ta zasada.

                        zauwazyłaś, ze w BBC vers. Sherlock ani razu nie uzył jeszcze kanonicznego "Watsonie, to elementarne" ? ;]
      • barbasia1 Re: 20:10 TVP2 "Sherlock. Upiorna panna młoda" 17.01.16, 16:33
        Czekamy, czekamy na seans. :)
        • grek.grek Re: 20:10 TVP2 "Sherlock. Upiorna panna młoda" 18.01.16, 12:50
          Barbasiu, jak wrażenia, jak opinie ? :]

          wyglądam z niecierpliwością Twoich i Waszych recenzji :]
          • barbasia1 Re: 20:10 TVP2 "Sherlock. Upiorna panna młoda" 18.01.16, 23:09
            !
            Jutro ...

            Pa!
            • grek.grek Re: 20:10 TVP2 "Sherlock. Upiorna panna młoda 19.01.16, 13:27
              cieszę się, że obejrzałaś, Barbasiu :]

              stay cool.
    • siostra_bronte "Lekcja martwego języka" 17.01.16, 22:20
      Jutro, tj. w poniedziałek w Kulturze o 20.20. Film Janusza Majewskiego z 1979 r. Widziałam bardzo dawno, ale pamiętam wysmakowane zdjęcia, elegijny klimat jak z Viscontiego i znakomitą rolę Olgierda Łukaszewicza. Koniecznie!!
      • grek.grek Re: "Lekcja martwego języka" 18.01.16, 12:55
        dzięki, Siostro :]

        bardzo zachęcająca zapowiedź !
        oglądam :]
      • maniaczytania Re: "Lekcja martwego języka" 18.01.16, 20:39
        już niestety przegapiam właśnie, ale a'propos Janusza Majewskiego - wybieram się do kina na jego najnowszy film "Excentrycy, czyli po słonecznej stronie życia". Niedawno przeczytałam książkę (recenzja od wczoraj na blogu) i muszę koniecznie skonfrontować swoją wizję - a będzie ciężko ;), bo kompletnie nie pasują mi odtwórcy głównych bohaterów - Sonia Bohosiewicz i Maciej Stuhr.
        • pepsic "Excentrycy, czyli po słonecznej stronie życia" 18.01.16, 23:34
          Nie mogło być inaczej, jak pozytywnie i z jazzowym klimatem, choć rzeczywiście trójka odtwórców głównych ról nie dała do końca rady, zwłaszcza nie przekonał mnie Stuhr. Notabene wokal pań dyskusyjny, ponadto za dużo wulgaryzmów nieprzystających do przedstawianej epoki (Anna Dymna!). Sam pomysł nieszablonowy i sympatycznie stracony czas:) Pomimo to, zachęcam Cię Maniu. Zaraz zabieram się do zapoznania się z Twoją opinią nt. pierwowzoru.
          • grek.grek Re: "Excentrycy, czyli po słonecznej stronie życi 19.01.16, 13:26
            dzięki za recenzję, Pepsic :]

            zewsząd płyną dobre opinie o tym filmie.
            czyżby wreszcie w filmie PRL, w którym działo się coś jeszcze, prócz wiadomych rzeczy ?
            • pepsic Re: "Excentrycy, czyli po słonecznej stronie życi 21.01.16, 19:27
              czyżby wreszcie w filmie PRL, w którym działo się coś jeszcze, prócz wiadomych rzeczy ?
              Będziesz zawiedziony. Suspens, tudzież ogólny wydźwięk rozwieje Twoje nadzieje.
              • grek.grek Re: "Excentrycy, czyli po słonecznej stronie życi 22.01.16, 12:34
                rozumiem, Pepsic :]
                cóz, bedę czekał cierpliwie.
                jakby co, zawsze pozostają filmy dla dzieci i młodzieży z dawnych czasów :]
          • maniaczytania Pepsic, 19.01.16, 22:39
            skoro już widziałas, to mam pytanie - czy można na ten film zabrać początkującego 'nastolatka'?
            • pepsic Maniu, 21.01.16, 19:24
              Film jest lajtowy, elegancko opakowany, ale jest też epizod łóżkowy, bardzo grzeczny i politycznie poprawny z odsłoniętym biustem Natalii Rybickiej, no i ogólnie parę przekleństw. W "CK Dezerterach" tegoż samego reżysera, notabene doskonałych jakoś nie przypominam sobie ani jednego niecenzuralnego słowa. Dało się?
              • pepsic Re: Maniu, 21.01.16, 19:31
                suplement:
                Film jest lajtowy, elegancko opakowany, w dalekim tle czai się złowroga komuna.
                • maniaczytania Re: Maniu, 22.01.16, 22:14
                  Dziękuję Ci bardzo, chyba zaryzykujemy ;)
        • pepsic "Excentrycy..." 18.01.16, 23:44
          To jeszcze raz ja:)
          Jestem w szoku! Nie wierzę, że Fabian to 50-latek.

          Ps. Stroiciela fortepianów doskonale zagrał z vis comicą W.Pszoniak. Anna Dymna jako właścicielka pensjonatu jednak przeszarżowała.
          • maniaczytania Re: "Excentrycy..." 19.01.16, 22:42
            ha, a ja sprawdziłam, że i M. Stuhr, i S. Bohosiewicz są z tego samego rocznika - w książce ona jest jego młodszą o jakie 6 lat siostrą ;)
        • grek.grek Re: "Lekcja martwego języka" 19.01.16, 13:29
          czy jazz mozna wyrazić słowami [w książce], Maniu ? :]

          wydaje mi się, że temat jest idealny na film.
          • maniaczytania Re: "Lekcja martwego języka" 19.01.16, 22:41
            Moim zdaniem - można! Kilka książek czytałam, w których były muzyczne motywy i autorzy dali radę przekazać emocje, które niesie muzyka.
            • grek.grek Re: "Lekcja martwego języka" 20.01.16, 13:07
              podziwiam tych autorów, Maniu :]
        • barbasia1 Re: "Lekcja martwego języka" 19.01.16, 22:18
          maniaczytania napisała:

          > [...] wybieram się do kina na jego najnowszy film "Excentrycy, czyli po słonecznej stronie >życia ". Niedawno przeczytałam książkę (recenzja od wczoraj na blogu) i muszę koniecz
          > nie skonfrontować swoją wizję - a będzie ciężko ;), bo kompletnie nie pasują mi
          > odtwórcy głównych bohaterów - Sonia Bohosiewicz i Maciej Stuhr.

          Maniu, jestem podwójnie zachęcona do zobaczenia filmu po przeczytaniu Twojego tekstu na temat książki na blogu.
          Przy okazji, mam pytanie, powiedz proszę, jakie nazwiska nosili dwaj antypatyczni kelnerzy z książki? :)
          • maniaczytania Re: "Lekcja martwego języka" 19.01.16, 22:43
            dziękuję :)
            Kelnerzy to Cuber i Ostaszewski, a ich 'szef', dawny właciciel knajpy to Habertas.
            • barbasia1 Re: "Lekcja martwego języka" 21.01.16, 00:17
              maniaczytania napisała:

              > Kelnerzy to Cuber i Ostaszewski [...]

              Dzięki! :)

              Pewnie się dziwisz, dlaczego pytam o nazwiska postaci drugoplanowych, mniej znaczących.
              Już odpowiadam. Otóż, tu smaczek, jak się okazuje, nazwiska kelnerów nie są przypadkowe. Antypatyczni czy może gamoniowaci kelnerzy (jacy właściwie ci kelnerzy byli, Maniu?) noszą nazwiska autentycznych krytyków literackich, recenzentów, którzy niepochlebnie wpowiedzieli się o poprzedniej książce autora 'Excentryków". Zemsta godna pisarza. ;)
              • maniaczytania Re: "Lekcja martwego języka" 22.01.16, 22:15
                swietna ciekawostka Barbasiu!
                A kelnerzy byli z tego, co pamiętam, prostaccy ;)
      • grek.grek "Lekcja martwego języka" - 3 słowa po seansie 19.01.16, 13:21
        obejrzałem z ukontentowaniem :]
        dzięki, Siostro, za rekomendację.

        nastrój znakomity, rzeczywiście.
        końcówka wojny, atmosfera schyłkowa, zmiana która wkrótce nastąpi, a którą już się przeczuwa.
        porucznik i jego losy są ścisle związane z losami Austro-Węgier, on powoli umiera, one powoli przegrywają wojnę i dąża ku rozpadowi. dzień zakończenia wojny, to dzień śmierci porucznika. Czytelna metafora. Chętnie bym obejrzał drugi raz ten film, zapewne kolejne sekwencje zdarzeń z udziałem porucznika są ściśle skorelowane z wydarzeniami na froncie wojennym ?

        przemówiła do mnie także warstwa egzystencjalna, to jak porucznik próbuje oswoić smierć i dowiedzieć się czym jest sens życia. Może dlatego zabija tego rosyjskiego uciekniera, w scenie jako żywo wyjętej z "Łowcy jeleni" ? Tam strzał nie padł, tutaj TAk. Chłopak zapewne ginie, ale jednocześnie jest to moment wysoce ironiczny, bo nie tak dawno porucznik chwalił sobie raczej gest darowania życia, akt łaski, jako coś bliskie boskim prerogatywom.

        scena marszu śpiewających jeńców rosyjskich jakby podobna do tej z "Mostu na rzece Kwai", z tym że tam nie było słów :]

        Łukaszewicz fakt znakomity, trochę przypominała mi się cały czas "Brzezina" Wajdy, gdzie jego bohater przechodzi podobny proces umierania, stara się ratować co się da, pogodzić ze śmiercią.
        Tutaj dzieje się podobnie : tak jak tam jego "światowość" nie pasowała do nastroju chaty pośrod lasu, tak tutaj jego estetyczny zmysł kompletnie go oddala od prostych zołnierzy i częsci otoczenia; tak jak tam kolekcjonował on ostatnie momenty żywotności, tak tutaj kolekcjonuje cenne dzieła sztuki, mając nadzieję na ocalenie choć cząstki świata, który odchodzi w niebyt.

        doskonałe portrety środowiska żydowskiego, inteligencji [lekarz i żona], zołnierzy, którzy chyba też wiedzą, ża nie ma już po co się szarpać, a postać grana przez Marka Kondrata, oficer, który wysiada z pociągu w miasteczki, bo "musi zmienić bieliznę i się wykąpać", a potem biegnie prosto do agencji towarzyskiej - znamienna. Wojna się kończy, AustroWęgry zanikają, ale niespecjalnie kogokolwiek to martwi.

        w tle, jak zawsze szalenie atrakcyjna Irena Karel. znakomicie odgrywa tę scenę, kiedy zołnierze z pociągu krzyczą komplementy w jej kierunku, a ona zamiast się oburzać - uśmiecha się i robi miny.

        Zołnierze w lesie mają pracować przy wyrównywaniu terenu, ale właściwie mają tę robotę za nic. Dopiero jak widzą, ze porucznik nadchodzi, mówią do siebie "ej, idzie !" i podnoszą się pozycji lężących, żeby udawać robotę :]

        Kapral [która to już trzecioplanowa rola Ryszarda Kotysa ?] nie pali od razu papierosa, którego dostaje od porucznika. Wkłada go w czapkę "na później", ale za chwilę dochodzi do wniosku, że przyszedł moment. I to, jakby się uprzeć, można potraktować jako symbol nastrojów schyłku. Po co czekać ? Nie ma na co, zaraz się wszystko skończy, a co będzie dalej ? Któż to wie...

        stacyjka, a w niej samotna dróżniczka, która w malarskiej scenie finałowej odwiezie trumnę z ciałem porucznika do wagonu pociągu. Zabawny sierżant z czapką na oczach, który ciągle musztruje żołnierzy, ochrzania jeńców, ale w finale pomaga dróżniczce.

        Żyd, który rozpacza, że w jego hoteliku porucznik własnie umiera, a tutaj wazny finanista się zatrzymał na noc i jak to wygląda... Jeszcze niedawno porucznikowi glansował buty...

        Socjalista krzyczący z dachu, że kapitalizm zabiera duszę. To on przynosi wiadomość o końcu wojny. To też znamienne.

        I uwagi porucznika o życiu, niebycie, absurdzie rzeczywistości. Im dalej w las, tym więcej drzew. Kiedy umiera, niczym pułkownik Kurtz, ze zwątpieniem i goryczą przekreśla własne złudzenia co do sensu świata i wartości życia. "Nic fascynującego... tylko absurd".

        świetny film.
        z chęcią obejrzę drugi raz.
        • siostra_bronte Re: "Lekcja martwego języka" - 3 słowa po seansie 19.01.16, 18:34
          Dzięki, Greku :)

          Podpisuję się całkowicie. Piękny film. Czysta poezja.

          Ten moment kiedy porucznik mówi lekarzowi: "Przyzna pan, że najbardziej fascynującą sprawą na tej planecie jest śmierć (...). Mam na myśli tak jej doznawanie jak i zadawanie". Ale kiedy umiera, tak jak napisałeś, to wcale nie jest fascynujące, "tylko absurd"...

          Niesamowity klimat, wszechobecna śmierć we wspomnieniach porucznika i ta, której sam się spodziewa.

          Piękne są te sceny, kiedy dróżniczka, zakochana w poruczniku, obserwuje go z daleka. A on nawet nie dowie się o jej uczuciach. I ta scena kiedy pielęgniarka całuje jego plecy, ale z jej strony to chyba smutek i żal, bo wie, że wkrótce umrze.

          Wyczytałam, że bohater powieści Kuśniewicza porucznik Kiekeritz istniał naprawdę. Pisarz znalazł dokumenty o nim gdzieś we Lwowie. Część to pewnie literacka fikcja, ale Kiekeritz faktycznie zmarł w Turku, a dróżniczka Liza towarzyszyła trumnie porucznika. Niestety z jakichś powodów trumna nie dotarła do Grazu, porucznik został pochowany po drodze, a matka nie zdążyła na pogrzeb. Ale Liza spotkała się z nią. Liza zginęła pod koniec wojny w Wiedniu.

          Rola Łukaszewicza niezapomniana. I tak kojarzy się w oczywisty sposób z "Brzeziną". Jak zwykle u Majewskiego świetne nawet epizodyczne role.

          Jeżeli nie będzie powtórki, to cały film jest w youtube (choć oczywiście to nie to samo).

          Naszła mnie refleksja, że te kilka filmów "retro" Majewskiego, poza "Lekcją..." także "Zaklęte rewiry", "Sprawa Gorgonowej" i "Zazdrość i medycyna" to absolutna klasyka polskiego kina.

          Cieszę się, że tak Ci się podobało!

          • siostra_bronte Re: "Lekcja martwego języka" - 3 słowa po 19.01.16, 18:39
            *w Turce.
            • siostra_bronte Re: "Lekcja martwego języka" - 3 słowa po 19.01.16, 18:54
              *Liza zginęła pod koniec II wojny św.

              A, i podobno Majewski po zobaczeniu paru zdjęć Kiekeritza jakie się zachowały, od początku planował do tej roli Łukaszewicza, bo zauważył podobieństwo.
          • grek.grek Re: "Lekcja martwego języka" - 3 słowa po 20.01.16, 13:06
            dochodzę do pewnego wniosku, że kiedy Ty rekomendujesz film, Siostro, to nie ma szans, żeby mi się nie spodobał :]

            nigdy wcześniej o nim nie słyszałem, tym znakomitsza była przyjemnośc odkrycia go.

            yes, poruszające sceny.
            a porucznik wydaje się być na uczucia wobec kobiet dośc impregnowany, może przeważają w nim uczucia do sztuki, pięknych rzeczy [aczkolwiek, czy nie powinno to wzmagać w nim podziwu dla kobiecej urody ?] ?

            świetne !
            jesli autor ksiązki dopisał całą tę opowieśc do autentycznych postaci, to tym większe robi ona wrażenie. A reżyser nie tylko nie popsuł [jak sądzę] oryginału, ale wręcz go wzbogacił.

            cóż to za czasy, że nawet w epizodycznych rolach występowali aktorzy wyśmienici [np. Mieczysław Voit w roli obwoźnego kuglarza, właściciela cyrku]... ech, to se nevrati :]

            tak, widziałem :] wolałbym powtórkę via TV, wiesz dlaczego... :]

            zdecydowanie !
            dzięki Tobie poznałem "Lekcję...", "Zaklęte rewiry".
            udało mi się też obejrzeć "Lokisa", nowelki "Ja gorę !", "Wenus z Ilie".
            była też kobra "Upiór w kuchni".
            I muszę powiedzieć, że na razie - bez pudła :]
            wszystkie te filmy są świetne.

            cała przyjemnośc po mojej stronie, Siostro :]
            raz jeszcze dzięki za zwrócenie uwagi na ten film.
            • siostra_bronte Re: "Lekcja martwego języka" - 3 słowa po 20.01.16, 13:26
              Dzięki za miłe słowa, Greku :)

              Tak, porucznik nie jest zainteresowany kobietami, z jakichś powodów, ale i tak zwraca ich uwagę. Jest młody, przystojny i jest w nim coś fascynującego. Może to przeczucie śmierci?

              To prawda, Majewski miał świetnego nosa do aktorów. Nawet Karel, kojarzona z niezbyt poważnymi rolami wypada tu przejmująco.

              Tak, Majewski nakręcił jeszcze inne, świetne filmy. Była jeszcze urocza komedia "Sublokator". Szkoda, że jest traktowany jako reżyser filmów "środka" i jego filmy nie pojawiają się w różnych rankingach naj. A to prawdziwy mistrz polskiego kina.

              Jeszcze raz dzięki!
              • grek.grek Re: "Lekcja martwego języka" - 3 słowa po 20.01.16, 17:01
                :]

                właśnie.
                nie wiadomo, co wywołuje większe wrażenie na obu kobietach : mundur i wyprostowana oficerska sylwetka [obie obserwują go, kiedy maszeruje wzdłuż torów] czy własnie ten zmysłowy powiew śmierci. znakomicie to wychwyciłaś, Siostro.

                yes.

                może "CK Dezerterzy", swego czasu niezmiernie popularni, w jakiś sposób ustalili sposób postrzegania Majewskiego ?

    • grek.grek Bronisław Pawlik - wspomnienie. 18.01.16, 13:00
      jaka zgodnośc opisu charakteru pana aktora z jego osobowością jego najbardziej pamiętnego ekranowego alter ego :]


      film.onet.pl/artykuly-i-wywiady/bronislaw-pawlik-jedyny-taki-rzecki/4v480q
    • grek.grek Jennifer Jason Legh - wspomnienie i teraźniejszość 18.01.16, 13:03
      Quentin Tarantino wskrzesił już Johna Travoltę i nadal impuls aktorskiej drodze Christopha Waltza. Teraz, przepraszam za określenie, wyciągnął z jakiegoś lamusa panią J J Leigh i obsadził ją w roli, ponoć, niezwykle barwnej postaci w swoim nowym filmie. Brawo :]


      film.onet.pl/artykuly-i-wywiady/jennifer-jason-leight-druga-szansa-u-tarantino/rr33fy
    • grek.grek 21:30 TVN "Dzień próby" 19.01.16, 13:42
      był kilka razy, ale polecić zawsze warto, może ktoś nie widział jeszcze :]

      stary glina wprowadza młodego, początkującego glinę w świat gangów. znamy to :]
      Tyle że w tym filmie, od początku o to chodzi tylko częściowo.

      Alonzo, stary wyjadacz, niby wprowadza w arkana sztuki gliniarskiej Jake'a, ale w istocie realizuje misternie nakreślony, sprytny jak diabli plan, w którym to jego bardzo konkretny interes liczy sie tylko i wyłącznie.

      dla Jake'a istotnie jest to "dzień próby", ale w znaczeniu karkołomnie innym od tego, w jakim ten termin funkcjonuje w żargonie policyjnej roboty.

      Alonzo jest niesamowicie bystrym graczem, a Jake jak dotąd grał tylko w futbol w szkole średniej. W ciągu 24 godzin zobaczy wszystko : korupcje, układy, świństwa, geszefty, a także dowie się, ile znaczy szczęsliwy traf i... karma [yes].

      Denzel Washington za Alonza dostał Oscara i niech mnie kule bija, jesli nie był to Oscar absolutnie prawidłowy. postac mefistofeliczna, przewrotna, cyniczna, cała paleta możliwości dla zdolnego aktora. Denzel pławi się w tej roli, jest kapitalny. trudno nawet wybrać 3-4 sceny kluczowe. jest fenomenalny od pierwszej do ostatniej minuty. OScar dla czarnoskórego aktora za rolę złego czarnego gliny ? wow ;]

      Ethan Hawke, za Jake'a, dostał nominację, też słusznie. Zwłaszcza za nieprzegiętą początkową naiwnośc, która wiarygodnie ewoluuje w gorzką świadomośc jak naprawdę wygląda świat i że za ideały płaci się wysoką cenę, ale może jednak warto się ich trzymać, bo czasami nic innego nie pozostaje do wyboru.

      w tle malownicze środowisko gangów z czarno-latynoskich dzielnic Los Angeles, Snopp Dogg w roli narkodilera na wózku, swietne sceny dialogowe, sporo efektownych obrazków z przedmieśc LA [Roman Polański powiedział kiedys,. ze "Los Angeles, to jedno wielkie przedmieście", ale umówmy się, że i tam jest downtown ;)]/

      warto, bardzo warto :]
      • barbasia1 A o 21:30 w TVPKultura film "Almanya" 19.01.16, 22:45
        Teraz. Oglądam...
        • grek.grek Re: A o 21:30 w TVPKultura film "Almanya" 20.01.16, 13:08
          nie wyrobiłem się :]
          jakie wrażenia, Barbasiu ?
          • barbasia1 Re: A o 21:30 w TVPKultura film "Almanya" 21.01.16, 00:21
            Wypatruj powtórki, bo to bardzo sympatyczny film ...
            cdn.

            Kiedy ja wszystko opowiem!?
            • grek.grek Re: A o 21:30 w TVPKultura film "Almanya" 21.01.16, 12:55
              o, na pewno będę wyglądał :]

              hehe ;] jakoś dasz sobie radę, Barbasiu.
              my tu wszyscy sami swoi i wiemy, że czasami trzeba poczekać :]
              a na Twoje opowieści zawsze warto czekać :]
              • barbasia1 Re: A o 21:30 w TVPKultura film "Almanya" 22.01.16, 00:14
                grek.grek napisał:


                > hehe ;] jakoś dasz sobie radę, Barbasiu.
                > my tu wszyscy sami swoi i wiemy, że czasami trzeba poczekać :]
                > a na Twoje opowieści zawsze warto czekać :]

                Ooo! :))
                Nie wiem, co powiedzieć ...

                Dziękuję serdecznie. :))
                • grek.grek Re: A o 21:30 w TVPKultura film "Almanya" 22.01.16, 12:35
                  cała przyjemnośc po mojej stronie, Barbasiu :]
                  naszej :]


      • siostra_bronte Re: 21:30 TVN "Dzień próby" 19.01.16, 22:59
        Zaczęłam oglądać, ale szybko zrezygnowałam. Jakiś przegadany i w sumie nie przepadam za policyjnymi filmami. Wybacz :)
        • grek.grek Re: 21:30 TVN "Dzień próby" 20.01.16, 13:29
          och, Siostro, nie widzę żadnych przesłanek do "wybaczania" czegokolwiek :]]

          zwłaszcza, ze zgadzam się z Twoim odbiorem.
          Film jest "gadany", bez dwóch zdań, a akceptacja tego nadmiaru albo jego odrzucenie, to absolutnie indywidualna sprawa.

          zdecydowanie :] - filmy z ulicznymi gangami w tle, to rzecz specyficzna.
    • siostra_bronte "Adwokat" 20.01.16, 12:52
      W tvn7 o 20.00 pod hasłem "Dobre kino". I faktycznie, wciągający dramat sądowy z dobrą obsadą. Polecam.
      • grek.grek Re: "Adwokat" 20.01.16, 13:31
        dzięki :]

        widziałem kiedyś, dawno temu.
        Chętnie bym sobie przypomniał, nie wiem tylko czy zdążę dziś :]

        mam nadzieję obejrzeć "Dług" powtórkowo [22:20 w Stopklatce].
    • grek.grek najlepsza "50" wszech czasów wg "Sight & Sounds" 20.01.16, 17:16
      wprawdzie jest to zestawienie z 2012, ale może wciąż aktualne ? :]

      uwaga, lista leci od 1 miejsca, więc jesli chcecie poznawać kolejne tytuły od ostatniego do pierwszego - warto od razu zjechać w dół. Pierwsza "10" z uzasadnieniami :

      www.bif.org.uk/news/50-greatest-films-all-time
      • siostra_bronte Re: najlepsza "50" wszech czasów wg "Sight & Soun 20.01.16, 17:38
        Nie otwiera się!
        • grek.grek Re: najlepsza "50" wszech czasów wg " 21.01.16, 12:52
          wpisywałem "na piechotę" i ofk pomyliłem sie. przepraszam.

          teraz powinien zadziałać :
          www.bfi.org.uk/news/50-greatest-films-all-time
    • grek.grek jutro premiera dokumentu "Janis" 21.01.16, 13:01
      wywiad z reżyserką, treściwy zresztą.
      dla tych, co się interesowali Janis Joplin, pewnie nic nowego, ale dla wszystkich innych -
      może to być świetna, poruszająca historia :

      film.onet.pl/artykuly-i-wywiady/amy-berg-zajrzelismy-w-glab-duszy-janis-joplin-wywiad/vcdtek
    • grek.grek "Moja miłość" w kinach 21.01.16, 13:05
      bardzo dobrze był przyjęty w Cannes, włącznie ze Złotą Palmą za najlepszą rolę kobiecą dla Emmanuelle Bercot, od weekendu w kinach :

      film.interia.pl/recenzje/news-moja-milosc-recenzja-milosc-ci-wszystko-wybaczy,nId,1989597
    • grek.grek 20:20 TVP Kultura "Dazzed and Confused" 21.01.16, 13:16
      premiera chyba ?

      "Wstrząśniety i zmieszany" ? tak by to mozna przetłumaczyć, szukając odpowiednika w klasyce ? :]

      rezyserem jest Richard Linklater, który ostatnimi laty, a zwłaszcza z okazji "Boyhood", który atakował pozycje oscarowe, ma spore wzięcie i wydaje sie, że z alternatywnego kina awansował do mainstreamu.

      "Dazzed..." jest z '93, z akcją umieszczoną w roku '76.
      z opisu wynika, ze bohaterem jest 16-latek, który zaczyna naukę w liceum. zderza się tam z kulturą zupełnie mu obcą i popada w konflikt z kolegami z drużyny futbolowej. Punktem kulminacyjnym jest zaś, typowa dla środowiska, impreza, podczas której pewnie wiele się będzie działo.

      w obsadzie jest Ben Affleck, na fotce okolicznościowej dałbym głowe, ze widzę Millę Jovovich, a ściezka dźwiękowa kręci się wokół rocka z epoki, czyli Aerosmith, Alice Cooper, ZZ Top. główną rolę gra Wiley Wiggins, którego to aktora nie kojarzę z żadnego dotychczas obejrzanego filmu.

      z tego, co Linklater nakręcił widziałem tylko "Na przedmieściach", który również portretuje młodzież amerykańską, ale w sposób daleki od klasycznych high school movies. Odkrywa raczej tę drugą stronę : niespełnienia, frustracji i zgorzknienia odczuwanego na progu dorosłości.

      a jak u Was ? :]
      • grek.grek "Dazed and Confused" - 5 słów po seansie 22.01.16, 12:07
        Stawiam 10 do 1, że pan Linklater wychował się na klasycznych amerykańskich przedmieściach :]

        W "Dazed..." doskonale opisuje właśnie klimat, a nawet specyficzny folklor i kulturę tychże właśnie.

        Kończy się rok szkolny. Licealiści mają wakacje. Jedni pójdą do collegu, inni bedą musieli podjąć w te wakacje istotne życiowe decyzje. Gimnazjaliści z ostatniego roku za rok zaczną liceum. Ale póki co, szkoła się kończy, jest piękne lato, ostatni dzień nauki, który zamienia się w niecierpliwe oczekiwanie na finałowy dzwonek, a dla niektórych jest pierwszym zetknięciem się ze starszymi rocznikami, które tradycjnie młodziakom urządzają otrzęsiny. A wieczorem jest impreza w parku, na której spotykają się wszyscy.

        I mamy kolejne poostaci i wątki.

        Dziewczyna z pierwszego roku bierze udział w otrzęsinach [dla dziewczyn]. W ramach rytuału ma się oświadczyć chłopakowi, którego wybierze jej prowadząca. Oświadcza się sympatycznemu okularnikowi ze starszej klasy. A on ją pyta "Dlaczego KTOŚ TAKI JAK TY bierze udział w tak głupim ceremoniale ?". SPotykają się później na imprezie. I najpewniej zostaną parą.

        Młodziak z pierwszego roku też bierze udział w otrzęsinach. Razem z kolegami. Urządzają im je licealiści z ostatniej klasy, wszyscy co do jednego z drużyny futbolowej. Polega to na łapaniu delikwentów i sprzedawaniu im serii klapsów specjalną drewnianą rękawicą. Mitch ucieka długo, ale w końcu do dopadają. Zwłaszcza cięty na niego jest niejaki O'Bannion, przede wszystkim dlatego, ze wcześniej MItch zdołał mu zwiać, a O'Banniona z posesji pogoniła matka Mitcha - z naładowaną strzelbą w garści :}

        Tak więc, MItch obywa mocno, ale to nie jest zły dzień. Poznaje sympatycznego rozgrywającego druzyny futbolowej, a później starszą dziewczynę,z którą się całuje. Not bad :]

        Kolega okularnika, lekko nerwowy jegomośc, ewidentnie intelektualista na imprezie zostaje zaczepiony przed starszego chłopaka, który chce go pobić. Intelektualista się płoszy, wycofuje, a potem tak bardzo mu to nie daje spokoju, ze po kilku piwach sam się rzuca na tamtego. Kalkuluje, że "większość bójek końcvzy się po pierwszym albo drugim ciosie, wiec walnę go, a potem przejdę do defensywy" ;] Kończy się inaczej, ale chłopina się pociesza "jak mowa o Hemingwayu czy Pollocku, to wiadomo,ze wdawali się w bójki, ale nikt nie pisze czy wygrywali, więc w sumie..." I dla niego jest więc to dobry dzień.

        Grupka futbolistów przez cały wieczór ugania się za młodziakami, żeby im wlepić otrzęsinową serię rękawicą, ale ostatnie słowo należy do młokosów.Sprytnie prowokują O"Banniona, a potem oblewają go farbą. Dla niego to nie jest dobry wieczór ;]

        Do zabawy przyłącza się starszy chłopak, co to "kończył liceum, kiedy my mieliśmy po 3 lata". Gra go Matthew Mc Conaughey z wąsem i fryzurą, o których wolałby chyba zapomnieć. JUż się nie uczy, za to pracuje przy wywózce śmieci. Umawia się z młodszą dziewczyną na jakiś koncert, dobrze się bawi, dla niego to też dobry wieczór.

        Piwo leje się jak woda, tu i tam ktoś musi się podeprzeć albo maszeruje chwiejnym krokiem, całus pod jemiołą również się zdarza, młodziaki robią rajdy samochodem po nocnych ulicach i nokautują skrzynki na listy, rozrzucają śmieci z kubłów wystawionych karnie przed domami, no i oczywiście wszedzie czuć zapach mary jane ;] Zwłaszcza jeden jegmośc chodzi nonstop upalony, ma na głowie beret daszkiem do tyłu, a na koszulce logo - listek marihuany.

        Są flirty, są bójki, są rozmowy, są smiechy. Linklater nie jest przesadnie ciepły w tych opisach, ale czuje się sentyment do tej kultury przedmieśc.Nie przesadza w niczym, nie ma żadnych scen seksu ani niczego w tym guście, a nawet podryw jest tutaj wysoce kulturalny.

        Tylko w przebłyskach pojawia się jedna czy druga mniej wesoła refleksja.
        Młodziaki wyłażą na rusztowanie linii telefonicznej - z góry patrzą na swiatła miasta. I jeden, ten ciągle upalony, powiada "Popatrzcie... to miasto jest martwe".

        Gdzieś indziej pojawia się mimochodem rzucona refleksja, że "zycie nie ma sensu", a obrazem tego, co dalej z całym towarzystwem, jest ten starszy chłopak, który "wywozi śmieci".

        Futbolista, ten 'sympatyczny rozgrywający" musi podjąc ważną decyzję dotyczącą sportowej przyszłości, ma szansę na stypendiium, ale musi podpisać jakieś tam zobowiązanie. Gryzie się z tym trochje, aż w końcu odmawia. Trener, już rano, po imprezie, kiedy spotyka go na chodniku, poucza go "nie włócz się z tymi śmieciami, pomyśl o swojej przyszłości". A rozgrywający wysyła go grzecznie na drzewo i wsiada do auta, by razem z przyjaciółmi ruszyć na przejażdzkę, z piwem w łapie i uśmiechem na ustach.

        Mistrzyni Ceremonii podczas otrzęsin, ostra i cyniczna laska, podczas imprezy próbuje wydawać polecenia "koconej" młódce, ale ta odmawia wykonania. Mocno wstawiona mistrzyni ostrzega ją "To będzie dla ciebie cięzki pierwszy rok...", a potem odchodzi chwiejnym krokiem. Ona jedna chyba nie bawi się dobrze. Linklater ustawia ją wśród mniej przyjemnych epizodów, które świetnie równoważą naprawdę dużą dozę kontrolowanej sympatii reżysera dla swoich bohaterów.

        Są tutaj klany, grupki, wszystkie sterotypowe postaci filmów z cyklu american high school, są domki, trawniki, chodniki i cały wizual przedmieść jaki znamy z tysiąca innych filmów, no i auta, auta, auta - po przedmieściach nikt nie porusza się pieszo ani rowerem. To 70s. Każdy american boy i każda american girl mają auto, a jak nie mają, to wsiadają całą ferajną do auta tego, który je ma. I jeżdzą po okolicy, w nadziei że coś się stanie, a jak nic się nie dzieje, to gadają o wszsystkim i o niczym.

        jak dla mnie, pan Linklater opisuje tutaj własne dzieciństwo, młodośc spędzoną na takim właśnie przedmieściu.

        A że high school... to bardzo ważna rzecz w amerykańskiej kulturze, jak gdzieś kiedyś przekonywał ktoś, kto się na tym zna. Nie pamietam gdzie i kto :] Wtedy kształtuje się człowiek, obywatel, członek społeczności, zajmuje miejsce w hierarchii, zdradza aspiracje, uczy się obcować z innymi itd. Najpiękniejsze czasy w życiu przeciętnego Amerykanina, a co lepsze [albo gorsze] - często ważą na całym dalszym losie takiego delikwenta.

        Linklater ucieka od socjologii, ale w pewnym momencie jeden z jego bohaterów mówi "Chcę pamiętać ten czas jako najlepszy w życiu, i ze zrobiłem z nim co tylko byłem w stanie - poderwałem tyle dziewczyn, ile mogłem, zaliczyłem tyle imprez ile tylko mogłem". I nie brzmi to źle. A ci wszyscy młodzi ludzie są na swój sposób sympatyczni.

        • grek.grek "Dazed and Confused" - replay dziś o 22:20 22.01.16, 12:26
          generalnie : Linklater nie zachwyca się przeszłością, niczym cielątko naiwne :], ale jednocześnie mówi : spójrzmy na to obiektywnie... oberwało się drewnianą rękawicą po tyłku, czasami po skręcie zemdliło, czasami było o ten jeden kubek piwa za wiele, czasami przez przypadek nie udało się zorganizować prywatki [rodzice jednego chłopaka wyjeżdzają na weekend, i jest plan, że pod ich nieobecnośc zrobi się imprezę - pech chce, że kurier z zamówionymi beczkami piwa przyjeżdza za wcześnie i mimo prób odkręcania i maskowania - rodzice wykazują sie czujnością i zostają w domu, przez co zabawa przenosi się do parku, a ojciec niedoszłego gospodarza party stulecia musi otwierac drzwi kolejnych dzwoniącym małolatom, którzy widząc go uciekają w tę pędy], czasami jeździło się autem po okolicy i nic się nie działo, czasami gdzieś zza rogu wyjrzała straszna dorosłość, ale w sumie... było przecież miło, przyjemnie i beztrosko :]

          Jesli jest tutaj socjologia, a jest - bo wielu bohaterów przezywa jednak jakieś "formujące" doświadczenia - to nie dominuje, a raczej idzie sobie wdzięcznie pod rękę z reżysera chęcią by po prostu opowiedzieć o tym, jak WTEDY było fajnie.

          Nie pomyliłem się - Milla Jovovich jest w tym filmie. Gra romantyczną hippiskę brzdąkającą na gitarze. Jest Ben Aflleck w roli O"Banniona. Mc Conaugheya wspominałem. Jest Parker Posey w roli zawianej sfrustrowanej Mistrzyni Ceremonii otrzęsinowej. Jest Jason London, którego twarz też można skojarzyć z wielu filmów, choć niekoniecznie tych "oscarowych". Jest Adam Goldberg, też charakterystyczny aktor pojawiający się w wielu produkcjach. Gra tego intelektualistę, który wdaje się w bójkę. Miga na dalszym planie Renee Zellwegger.

          z przyjemnością polecę Wam zatem powtórkę - dziś o 22:20
    • siostra_bronte "Życie Adeli: rozdział 1 i 2" 21.01.16, 13:48
      Ale Kino się szarpnęło. Dzisiaj o 22.50. Pamiętam skrajne recenzje, u nas Mania była bardzo krytyczna. Kończy się bardzo późno, więc obejrzę tylko część, ale zdam relację.
      • grek.grek Re: "Życie Adeli: rozdział 1 i 2" 21.01.16, 15:15
        o, z góry gratuluję ciekawego seansu, Siostro :]
        film utytułowany i chyba sam w sobie interesujący, z tego co zdązyłem wyczytać - nie tylko pokazujący miłośc między dwiema dziewczynami, ale także zderzający dwie rózne osobowości z dwóch różnych środowisk.

        zaintrygowany będe wyczekiwał Twojej recenzji.
        • siostra_bronte Re: "Życie Adeli: rozdział 1 i 2" 21.01.16, 16:18
          Też jestem ciekawa. Brawo dla Ale kino, że trzyma rękę na pulsie. Wyczytałam, że pokażą potem o ludzkiej porze wersję telewizyjną z wyciętymi co mocniejszymi scenami. Film leci w cyklu "Tabu". Niedługo ma być też "Nimfomanka" von Triera, ale też po nocy i nie sądzę, żebym w ogóle oglądała, bo nie jestem jego fanką.
          • barbasia1 Re: "Życie Adeli: rozdział 1 i 2" 22.01.16, 00:17
            siostra_bronte napisał(a):

            > Film leci w cyklu "Tabu". Niedługo ma być też "Nimfomanka" von Triera,

            No proszę!

            > ale też po nocy i nie sądzę, żebym w ogóle oglądała, bo nie jestem jego fanką.

            ;)
          • grek.grek Re: "Życie Adeli: rozdział 1 i 2" 22.01.16, 12:28
            świetnie :]

            ciekawe, że dla telewizji "mocne sceny", to takie w których np. dwie dziewczyny całują się i uprawiają [niech będzie i to słowo] seks :] obłuda i pruderia nie znają granic.
          • siostra_bronte Re: "Życie Adeli: rozdział 1 i 2" 22.01.16, 16:01
            Obejrzałam do końca! Czy ktoś tu doceni moje poświęcenie? :)

            Film nie jest ani taki beznadziejny, ani taki wybitny, jak się pisało. Obejrzałam bez bólu w całości, ale drugi raz chyba bym się tego nie podjęła.

            Fabuła w dużym skrócie. Jak na mnie :) Nastoletnia Adele (Adele Exarchopoulos) przeżywa pierwsze miłosne przygody. Krótko spotyka się z kolegą ze szkoły, ale rozstaje się z nim, bo czuje, że coś jest nie tak. Spontaniczny pocałunek z koleżanką uświadamia jej ukryte pragnienia. Adele spotyka pewną siebie, wygadaną studentkę malarstwa, Emmę (Lea Seydoux) i zaczyna się gorący romans. Dla Adele to pierwsza prawdziwa miłość i fascynacja, Emma jest znacznie bardziej dojrzała życiowo.

            Wszystko dobrze się układa. Dziewczyny zamieszkują razem. Są między nimi różnice, np. pochodzenia. Emma pochodzi z lepiej sytuowanej rodziny, obraca się wokół snobistycznych znajomych. Zaczyna nawet namawiać Adele, żeby zaczęła się realizować przez pisanie (Adele lubi pisać dla siebie), bo praca w przedszkolu (po maturze Adele zostaje asystentką bo chce mieć pewny zawód) nie wystarczy, żeby się zrealizować.

            To okazywanie wyższości jest dla Adele bolesne i trudno się dziwić. Symptomatyczna jest scena przyjęcia, gdy Adele przygotowała dla gości jedzenie, dba o nich, a potem sama sprząta. Emma bryluje na przyjęciu, a potem nie kiwnie palcem, żeby jej pomóc. Co prawda w przemowie dla gości dziękuje swojej "muzie", ale mamy wrażenie, że jest mniej zaangażowana w ten związek niż Adele. I że bardzo zależy jej na karierze.

            Wystarczy jeden wieczór, kiedy Emma zapowiada późny powrót do domu, bo pracuje nad wystawą, aby Adele (zazdrosna o koleżankę Emmy, a może po prostu czuje się lekceważona) spędziła wieczór z kolegą z pracy w klubie. Potem mają romans, chociaż dla Adele to nic zobowiązującego. Ale Emma dowiaduje się o tym i wyrzuca (dosłownie) Adele z domu. Robi przy tym piekielną awanturę. Adele płacze, przeprasza ("czułam się samotna"), ale Emma jest nieubłagana. Jej brutalność aż zaskakuje. Adele jest załamana. Długo nie może dojść do siebie (nie wiem gdzie zamieszkała, chyba wynajęła jakieś lokum).

            Po długim czasie Adele umawia się z Emmą. Na początku to wymiana zdawkowych uwag, typu "co słychać". Wydaje się, że czas zrobił swoje i obie potrafią rozmawiać na spokojnie. Ale w końcu Adele nie wytrzymuje i mówi, że bardzo za nią tęskni. I zaczyna całować Emmę, która broni się, ale krótko. Jednak kiedy Adele wręcz rzuca się na nią, Emma wycofuje się. Mówi, że ma swoją rodzinę (owa koleżanka plus jej dziecko). Adele uspokaja się i przeprasza. Emma zapewnia ją, że zawsze będzie dla niej ważna. Po jej wyjściu Adele rozkleja się na całego, bo wie, że to koniec.

            Adele spotyka się z Emmą jeszcze raz, na jej wystawie. Rozmawiają tylko przez chwilę. Adele widzi siebie na jednym z obrazów. Spotyka znajomego Emmy, któremu się chyba podoba, ale kiedy ten odchodzi na chwilę Adele opuszcza wystawę. Potem facet wybiega na ulicę, ale Adele znika gdzieś za rogiem. Koniec.

            Mam mieszane uczucia. Z jednej strony nie było tak źle, skoro obejrzałam film do końca i zarwałam noc. Są tu naprawdę dobre fragmenty. A więc początek, gdzie w przekonujący i autentyczny sposób udało się pokazać rozterki zagubionej nastolatki dopiero wchodzącej w świat uczuć i seksu. Są ostre reakcje koleżanek które dowiadują się, że Adele spotyka się z "lesbą" (dochodzi nawet do bójki). No i koniec, gdy Adele musi pogodzić się z utratą miłości. Wielu widzów zna to z autopsji. Bo rzadko kiedy pierwsza miłość nie jest nieszczęśliwa.

            Całość jest przydługa, ale tego bym się nie czepiała, bo to dodaje realizmu całej historii.

            Podobały mi się fragmenty z lekcjami francuskiego. Jak ci nauczyciele wspaniale potrafią mówić o literaturze! Aż sama bym chętnie przeczytała Marivaux : )I to co mówią ma w jakiś sposób związek z sytuacją Adele. Jak przypomnę sobie swoje lekcje, to szkoda gadać. Można było się zniechęcić do czytania na całe życie :)

            Obie panie aktorki są naprawdę znakomite, zwłaszcza tytułowa Adele. Bez nich trudno byłoby się w ogóle zainteresować tą historią.

            No i słynne sceny seksu. Faktycznie, odważne. Ta najważniejsza, o której było tyle hałasu, trwała 6 minut. Jednym okiem patrzyłam na zegarek :) Rozumiem intencje reżysera, trzeba było pokazać pierwszą namiętność w życiu Adele w wyrazisty sposób, ale jak dla mnie te sceny są zbyt hm...upozowane i do tego mało realistyczne. Można to było pokazać inaczej.

            W sumie warto obejrzeć, ale głównie po to, żeby się przekonać o co tyle hałasu.

            Trailer:

            www.youtube.com/watch?v=Y2OLRrocn3s


            O dziwo, cały film jest na youtube. Co prawda w wersji oryginalnej, ale jeżeli ktoś chciałby, hm...tylko popatrzeć, to nie powinno przeszkadzać :)

            www.youtube.com/watch?v=Iki_t4TrL9s
            • maniaczytania Re: "Życie Adeli: rozdział 1 i 2" 22.01.16, 22:14
              podziwiam Cię :) Ja bym tego nie dała rady już drugi raz obejrzeć, chyba najbardziej stracony czas ;)
              Dla mnie największym grzechem tego filmu nie były sceny ;) (swoją drogą, napisała, że zbyt upozowane i mało realistyczne, a podobno to nie była gra aktorska, tylko, hmm, rzeczywistosć), tylko nuuuda, potworna nuuda. Adele je (ile można pokazywać, jak się je?), Adele jedzie autobusem, Adele idzie, Adele siedzi, leży, Adele smarka, Adele płacze, itp. ;)
              • siostra_bronte Re: "Życie Adeli: rozdział 1 i 2" 23.01.16, 00:03
                Dzięki :)

                Ja tam nie wiem jak to w było z kręceniem z tych scen. Chodziło mi o to, że były upozowane, tzn. pełne światło, żadnego prześcieradła itd. Mało realistyczne jeżeli chodzi o Adele, bo to były jej pierwsze doświadczenia z kobietą, a zachowywała się jakby robiła to od lat, no chyba, że to wrodzony talent :)

                Fakt, te sceny z życia Adele mogły nudzić.
            • grek.grek Re: "Życie Adeli: rozdział 1 i 2" 23.01.16, 13:10
              dzięki, Siostro :]

              brawo za dzielną i niezłomną postawę i wytrwałość :]]

              w sumie, na oko wydaje się, że to dośc kanoniczna love story. Bez happy endu, ale to ostatnio modne. Chyba ma sugerować realizm takich historii, co - jak słusznie napisałaś - ma swoją podkładkę w faktach, pierwsze miłości bywają najczęściej nietrafione, ale to za pouczające.

              Najwięcej wiatru fakt było o te sceny łózkowe. W XXI wieku... ;]

              Czyżby tutaj padała sugestia, że bieguny o przeciwstawnych wektorach owszem, mogą się przyciagać, ale na dłuższą metę finezyjna Emma nie będzie w stanie wytrzymać w związku z mniej finezyjną Adelą, i na odwrót ? Czyżby jednak konflikt klasowy [na podłożu uczuciowym] ? różnica programów formatujących ?

              ewentualnie po prostu egocentryczka nie może zrozumieć się ze swoim przeciwieństwem ? Inna rzecz, że przeciwieństwo ją zdradziło, co by sugerowało że egocentryczka ma swoje ograniczenia i wcale nie jest taka wyzwolona, a ta druga umie się zapomnieć.

              ponoć aktorki oskarżały rezysera, że wmanerwował je w te sceny erotyczne i że te sceny zrobiły im krzywdę i tak dalej... Prawda to czy machina promocyjna ? :]

              dzięki za ciekawą, plastyczną, recenzję, Siostro :]
    • grek.grek 22:45 TVP2 "Joanna" 21.01.16, 15:27
      enta powtórka, ale zawsze warto polecić.

      Okupowana Warszawa - samotna kobieta przygarnia małą Żydówkę. Naraża się w ten sposób na szykany otoczenia, życie w ciągłym strachu przed zdemaskowaniem i oczywiście na to, że ktoś zakabluje Niemcom. historia niby nieoryginalna, ale zdjęcia są świetne, Urszula Grabowska doskonale nerwowa i zdeterminowana jednocześnie, mała jest sympatyczna, a świat dookoła potencjalnie zdradziecki, bo wszyscy walczą o przeżycie. Joanna pozostaje ostatnim człowiekiem na planecie Ziemia ? A może wcale nie, wszyscy są tutaj głęboko ludzccy, bo czy nie jest najgłębiej ludzkim odruchem denuncjacja kogoś, kto zagraża swoim heroizmem całej społeczności ? Ona sama też chwyta się wszystkich możliwości, by przetrwać, a to musi się na niej zemścić, w jakże symboliczny, krzyczący niesprawiedliwością sposób.

      Poruszające kino, bez dwóch zdań.
      Pan Falk się na tym zna. ma rzadki talent do tworzenia interesujących postaci, zamieszanych w rzeczywistość, z której nie ma pozytywnego wyjścia.
      • siostra_bronte Re: 22:45 TVP2 "Joanna" 21.01.16, 16:26
        Jakoś nie udało mi się obejrzeć. Ale przyznam, że nie jestem w nastroju do oglądania takich przygnębiających filmów.
      • barbasia1 Re: 22:45 TVP2 "Joanna" 22.01.16, 00:18
        Tak.
    • grek.grek przed Berlinale 2016 21.01.16, 15:31
      nowe [?] filmy Thomasa Vinterberga, Spike'a Lee, Andre Techine, Danisa Tanovica, Gianfranca Rosiego, a na otwarcie bracia Coenowie z "Hail, Caesar !".


      • grek.grek Re: przed Berlinale 2016 21.01.16, 15:33
        a właśnie, byłbym zapomniał ;]] :

        film.onet.pl/wiadomosci/berlinale-2016-znamy-wszystkie-filmy-konkursu-glownego/cefzqe
        • siostra_bronte Re: przed Berlinale 2016 21.01.16, 16:25
          I znowu się zaczyna :)

          Wydarzeniem jest udział w konkursie polskiego filmu, to rzadkość. Jestem ciekawa filmu Andre Techine, starego mistrza francuskiego kina.
          • grek.grek Re: przed Berlinale 2016 22.01.16, 12:32
            linkowanie ? ;] a tak, parę linków zapewne będzie.
            ale... dopiero od 11 lutego, Siostro :]

            yup.
            ciekawe są te próby dawnych mistrzów.
            Godard w swoim ostatnim pokazie dostał nagrodę od jury, ale publicznośc wygwizdała jego film, zaś krytyka wysłała "do domu".
      • barbasia1 Re: przed Berlinale 2016 22.01.16, 00:19
        Zapowiada się interesująco! Dzięki za info.!
        • grek.grek Re: przed Berlinale 2016 22.01.16, 12:37
          majpleżer :]

          yes.
          tym bardziej może być ciekawie, że w ostatnich 2-3 latach Berlinale było krytykowane za zbyt wąską formułę, dopuszczającą głównie filmy o głęboko społecznym charakterze, a także za, co tu dużo kryć, selekcję. Nie wiem czy zmieniła się komisja aprobująca filmy do konkursu głownego, ale... tak czy owak, po owocach poznamy, nieprawdaż ? :]
          • barbasia1 Re: przed Berlinale 2016 22.01.16, 23:51
            Prawdaż. :)

            A'propos festiwali usłyszałam gdzieś informację, że w Stanach rozpoczął się też Sundance Film Festival.
            Link wklejam z informacją i ciekawszymi tytułami wraz z krótkimi opisani filmów.
            www.tvn24.pl/kultura-styl,8/sundance-film-festival-2016-najlepiej-zapowiadajace-sie-filmy,612915.html

            • grek.grek Re: przed Berlinale 2016 23.01.16, 13:17
              dzięki, Barbasiu :]

              warto takie informacje zachowywać w pamięci, kino mainstreamowe coraz chętniej przecina się z alternatywnym, a Sundance ma renomę w całym swiecie filmu, najlepsze rzeczy na pewno trafią wkrótce do obiegu głównego.
              • siostra_bronte Re: przed Berlinale 2016 23.01.16, 15:15
                I znowu link :)
    • grek.grek 22:05 POlsat "Underworld. Bunt Lykanów" 22.01.16, 15:59
      w moim menu dzisiejszym konkurencja dla "Sherlocka" i "Baskerville";]

      a właśnie czytam, że pomysłodawca serii, Len Wiseman, planuje kontynuację "Underworld" jako serialu.

      piekne poczwary, atrakcyjna wampirzyca w czarnym lateksie, newmetalowa muzyka, swiat ekranowy skąpany w odcieniach niebieskiego, czarnego i metalicznego... wchodzę w to ! :]

      tylko czy Kate Beckinsale zagrałby główną rolę ? trudno wyobrazić sobie "Undeworld" bez niej w roli Seleny. Albo Selenę bez niej.
      • siostra_bronte Re: 22:05 POlsat "Underworld. Bunt Lykanów" 22.01.16, 17:40
        O kurcze, zapomniałabym o "Sherlocku". Dzięki za przypomnienie.

        Która to już część tej serii?
        • grek.grek Re: 22:05 POlsat "Underworld. Bunt Lykanów 23.01.16, 13:12
          TVP dzielnie powtarza.

          haha :]
          łącznie nakręcono chyba pięć.
          "Bunt Lykanów", to bodaj drugi film w tym cyklu.
      • barbasia1 Re: 22:05 POlsat "Underworld. Bunt Lykanów" 22.01.16, 23:58
        > a właśnie czytam, że pomysłodawca serii, Len Wiseman, planuje kontynuację "Unde
        > rworld" jako serialu.
        > piekne poczwary, atrakcyjna wampirzyca w czarnym lateksie, newmetalowa muzyka,
        > swiat ekranowy skąpany w odcieniach niebieskiego, czarnego i metalicznego... wchodzę w to ! :]

        :))
        • grek.grek Re: 22:05 POlsat "Underworld. Bunt Lykanów" 23.01.16, 13:18
          :]

          jako fan serii musiałem o tym wspomnieć, Barbasiu ;]]
          • barbasia1 Re: 22:05 POlsat "Underworld. Bunt Lykanów" 23.01.16, 23:31
            > jako fan serii musiałem o tym wspomnieć, Barbasiu ;]]


            Tak właśnie pomyślałam, Greku. :))

    • siostra_bronte Satyait Ray w Kulturze 22.01.16, 17:59
      Krótki przegląd filmów reżysera zaczyna się dzisiaj o 20.20 "Samotna żoną" z 1964 r. Znam nazwisko, przewija się na różnych listach naj, ale nie widziałam żadnego filmu i nie wiem zupełnie czego się spodziewać. Czy oprócz mnie są jacyś odważni, żeby obejrzeć? :)
      • siostra_bronte Re: Satyait Ray w Kulturze 22.01.16, 18:20
        Przekręciłam tytuł. "Samotna żona" jest w bazie imdb. Powinno być "Samotna kobieta".
      • barbasia1 Re: Satyait Ray w Kulturze 22.01.16, 23:56
        Ja się odważyłam się, zobaczywszy Twoją zapowiedź, Bronte.
        • siostra_bronte Re: Satyait Ray w Kulturze 23.01.16, 00:05
          O, fajnie. I jak wrażenia? Przyznam, że mnie nie porwał, chociaż czarno-białe zdjęcia znakomite, no i dosyć dobrze przetrwał próbę czasu.
      • grek.grek Re: Satyait Ray w Kulturze 23.01.16, 13:14
        :]

        z chęcią bym się wykazał odwagą i obejrzał, Siostro :]
        niestety, wiedziałem, że nie zdążę.

        a jak Tobie poszło ? obejrzałaś ?
        • siostra_bronte Re: Satyait Ray w Kulturze 23.01.16, 15:35
          Przecież napisałam, że oglądałam :)

          • grek.grek Re: Satyait Ray w Kulturze 23.01.16, 16:46
            a tak, przepraszam, zagapiłem się niewybaczalnie :]

        • barbasia1 Re: Satyait Ray w Kulturze OT 23.01.16, 23:32
          grek.grek napisał:

          Greku, zasnęłam pod koniec filmu. :/
          • siostra_bronte Re: Satyait Ray w Kulturze OT 23.01.16, 23:46
            No to ładnie zachęciłyśmy do oglądania kolejnych filmów Raya :)
            • barbasia1 Re: Satyait Ray w Kulturze OT 23.01.16, 23:48
              siostra_bronte napisał(a):

              > No to ładnie zachęciłyśmy do oglądania kolejnych filmów Raya :)

              :)

              Poczekaj! Jeszcze nie skończyłam. A właściwie nie zaczęłam.
            • barbasia1 Re: Satyait Ray w Kulturze OT 23.01.16, 23:54
              Bronte! Miałam Cię jutro prosić, opowiedz mi proszę, zakończenie filmu. Mąż bohaterki dowiaduje się , że jego gazeta ma długi i co było dalej?

              Widziałam potem tylko, jak mąż puka do drzwi domu, żona gestem go zaprasza go do domu, podają sobie rękę i tu następuje niespodziewane cięcie i koniec filmu. ...
              • siostra_bronte Re: Satyait Ray w Kulturze OT 24.01.16, 13:13
                No więc mąż się załamuje. Mówi bratu, że martwi go nie tylko utrata pieniędzy, ale i zdrada przyjaciela, Mówi, że nie można już nikomu wierzyć. Brat bierze to do siebie. Zdaje sobie sprawę, że nie może za jego plecami romansować z jego żoną. Zostawia pożegnalny list i wyjeżdża.

                Żona ma pomysł na wznowienie wydawania gazety, ale w innym kształcie. Mąż jest zachwycony. Niestety, przyłapuje żonę, kiedy rozpacza za szwagrem i rozumie już co się stało. Ta ostatnia scena, to właśnie kiedy wraca podłamany do domu i żona podaje mu rękę. Czyli zakończenie jest otwarte.

            • grek.grek Re: Satyait Ray w Kulturze OT 24.01.16, 13:16
              Siostro, z chęcią będę oglądał, nie martw się nic ;]
          • grek.grek Re: Satyait Ray w Kulturze OT 24.01.16, 12:57
            zdarza się, Barbasiu :]

            wspominałaś, ze w 2016 będziesz zapracowana, więc masz pełną dyspensę :]
            • siostra_bronte Re: Satyait Ray w Kulturze OT 24.01.16, 13:06
              Ale i tak będę przypominać o "Irracjonalnym..", aż do skutku :)
              • barbasia1 Re: Satyait Ray w Kulturze OT 24.01.16, 16:12
                Dzięki, Bronte, za wyrozumiałość! Jestem beznadziejna. :/
            • barbasia1 Re: Satyait Ray w Kulturze OT 26.01.16, 00:25
              grek.grek napisał:

              > zdarza się, Barbasiu :]
              >
              > wspominałaś, ze w 2016 będziesz zapracowana, więc masz pełną dyspensę :]

              Wielkie dzięki, Greku! :)
              • grek.grek Re: Satyait Ray w Kulturze OT 26.01.16, 13:17
                :]], Barbasiu :]
              • grek.grek Re: Satyait Ray w Kulturze OT 26.01.16, 13:18
                TRZYMAJ się ! :]
                i oby jak najwięcej momentów odpoczynku i relaksu Ci się przydarzało.
    • grek.grek "House of Cards" po dwóch odcinkach 23.01.16, 12:53
      póki co, ten serial wygląda na podręcznik dla adeptów politykowania i nie tylko, pod tytułem "jak wygryźć, skompromitować i ośmieszyć konkurentów stojących na drodze do stołka".

      Frank UNderwood w roli wykładowcy.

      Nie dostał stołka Sekretarza Stanu przy nowy preziu, wiec postanawia sobie go sam wziąć.

      MIękkiego Donalda Blythe'a, któremu został przydzielony jako asystent w pracach nad nową ustawa edukacyjną [co dla Franka jest policzkiem], Undwerood załatwia błyskawicznie. Bierze wstepny projekt ustawy, przekazuje nieznanej - ale żądnej kariery - dziennikarce z Washignton Herald, żeby go opublikowała i skompromitowała tym samym Blythe'a.

      W 2 odcinku przytłoczony medialną krytyką Blythe decyduje się na rezygnację ze stanowiska. Frank przejmuje kierownictwo prac nad ustawą edukacyjną, i co ciekawe - zaczął te prace zanim Blythe prawie popłakał mu się w mankiet i zaproponował zmianę.

      Underwood sam nie będzie nic robił. On jest od planowania strategii. Do pracy nad poprawkami do ustawy zatrudnia sześciu młodych specjalistów, zamyka ich w jednym pokoju i zapowiada, ze nie wyjdą dopóki czegoś sensownego nie sklecą. On przedstawi projekt górce rozrządowej, i to on spije śmietankę zaszczytów.

      Sekretarz Stanu Kern zapewne nic nie wiedział o zranionych ambicjach Underwooda, kiedy dostawał swój stołek. Frank zapewne także nic prywatnie do niego nie ma, ale Kern stoi mu na drodze, wieć musi dostać w dziób.

      Frank dociera do informacji, że w dawnych czasach Kern pracował jako naczelny pomniejszej gazety, w której opublikowano artykuł zawierający tezę, że "okupacja Palestyny przez Izrael jest bezprawna i oburzajaca". Kern tego nie napisał, ale był naczelnym, więc wiedział o wszystkim.

      Drużyna Underwooda odnajduje wegetującego gdzieś na przedmieściach eks-kolegę Kerna z tej gazety. Wysyłają do niego kongresmena Petera Russo, którego w poprzednim odcinku wyreklamowali od procesu za jazdę po pijaku z prostytutką pod rękę. Russo przywozi flaszkę, tackę śniegu :"] i przełamuje lody z panem Kapernikiem. Uzyskuje od niego potwierdzenie, ze Kern stał za tymi "oburzającymi teoriami".

      wszystkie dowody Underwoord przekazuje oczywiście "swojej" dziennikarce, Zoe Barnes, która dzięki byciu źródeł sensacyjnych informacji szybko staje się obiektem zainteresowania telewizji i zazdrości starszych koleżanek. Frank ma zaiste talent do rozpoznawania ludzi. Zoe oczywiście nie wie, ze jest tylko instrumentem, którym Frank posługuje się w swojej osobistej rozgrywce, ale gdyby wiedziała, to co - zrezygnowałaby ? A w zyciu. Teraz, jak telewizja robi z nią wywiad i w swojej gazecie zyskuje ona status o jakim zawsze marzyła ?

      Wybucha burza medialna. Kern zostaje ostro zaatakowany w telewizji, w sieci. Zaraz będzie musiał odpaść. Kto na jego miejsce ? Jak to - kto ? Oczywiście, że... faworyt Franka Underwooda :]

      A raczej faworyta - pani Durant.

      Kto ją sobie wymyslił ? Frank ofk. Spotyka się z Zoe Barnes i mówi do niej "Napisz, ze nastepczynią Kerna będzie Durant". Zoe "A bedzie ?". Frank "Bedzie, jak tylko o tym napiszesz. Zrób to, a potem czekaj spokojnie na potwierdzenie z ust prezydenta. Dokonamy aktu stworzenia". Znakomita scena. Tym razem tajne spotkanie odbywa się w metrze.

      I rzeczywiście. Zoe rzuca nazwisko Durant jako "wg źródeł zbliżonych do Białego DOMu"kandydatki na Sekretarz Stanu i mamy... fenomenalnie zrobioną scenę szumu medialnego jaki powstaje zaraz potem. Wszystkie media podchwytują informację i nagle pani Durant staje się nie tyle"kandydatką" ile faworytą opinii publicznej. Frank doskonale wie, jak działa wspólczesny obieg medialny.

      Przełozona Franka, szefowa kancelarii prezydenta, pani Vasquez zasięga opinii Underwooda. Najpierw go przeprasza za to, ze nie dała mu od razu tego projektu edukacyjnego, ale Frank udaje że w ogole nie zauwazył, ze został upokorzony. A potem pyta, co też Frank sądzi o pani Durant. Frank ofk zgrywa faceta pochłoniętego swoją pracą, ale zatrzymuje się na moment, zamyśla głęboko :] i nonszalancko wymienia kilka zalet pani Durant z kończącą sentencją "To nie byłby zły pomysł. A teraz przepraszam, spiesze się do zajęć" :]

      perfection. Jakże mu nie kibicować ? Kevin Spacey nonstop robi miny, krótkie komentarze albo i całe monologi prosto do kamery, spoufala się z widzem, tak jak manipuluje otoczeniem, tak i widzem kręci jak baranimi rogami :]

      Pani Underwoord, Claire, to też zawodnik z wyższej ligi. Prowadzi jakąs fundację czy coś w tym guście. Chce ją zreorganizować. POleca swojej współpracowniczce Evelyn zwolnić 18 osób. Kobiecina jest zaszokowana, ale skoro pani każe, to sługa musi.

      Po odwaleniu brudnej roboty Evelyn dowiaduje się od Claire, że sama zostaje wyrzucona. W głowie się jej to nie mieści. "Mam 59 lat, kto mnie teraz zatrudni ?", pyta opanowując rozpacz. Claire nic nie odpowiada. Evelyn pakuje swoje manele do pudła, ze złością wrzuca liczne statuetki sugerujące, ze przez lata zasłużyła się społeczeństwu i wielokrotnie ją za to wyrózniano.

      Dla Claire nie ma to znaczenia. Wprawdzie później jest świadkiem sceny w barze, kiedy starsza kobieta nie umie wycofać kwoty zakupu z nowoczesnej maszyny księgującej i musi jej pomóc młoda dziewczyna, co przywodzi na myśl losy biednej Evelyn zmuszonej do szukania na starośc pracy w takim miejscu, ale do końca nie wiadomo, co naprawdę czuje Claire. Czy decyzja o wywaleniu na bruk 20 osób narusza jej wrażliwość ? Ni grzyba nie wiadomo.

      Mamy też gest troski małżeńskiej. Claire kupuje Frankowi cykloergometr do ćwiczeń. Żeby dbał o lepszą formę. Frank lamentuje, że "jedyne miejsce w którym moze się ukryć" zona zamienia mu na klub fitnessowy, ale w ostatniej scenie Claire przychodzi z pracy do domu i widzi jak Frank wiosłuje z zapamiętaniem. Ona sama biega zawzięcie, więc mamy tutaj wskazówkę : chcesz dobrze kopać innych w tyłek - ćwicz ;]
      • siostra_bronte Re: "House of Cards" po dwóch odcinkach 23.01.16, 15:33
        Fajnie, że Ci się podoba.

        Underwood idzie po trupach do celu. I można powiedzieć, że to postać, którą "kochamy nienawidzić". Jeżeli chodzi o fabułę to mogę się przyczepić do jednego (prócz braku pozytywnych postaci). Że wszystkie intrygi wychodzą bohaterowi bez żadnego problemu. Nikt i nic nie staje mu na przeszkodzie. Brakuje tam równie inteligentnych ludzi w jego otoczeniu, którzy by go szybko rozszyfrowali?

        Jeszcze wspomnę, że te świetne monologi do kamery były już w brytyjskim serialu o tym samym tytule, na którym luźno oparto amerykańską wersję. Kiedyś pokazało go Ale kino, ale nie oglądałam.

        Tutaj trailer brytyjskiego oryginału, w roli głównej Ian Richardson:

        www.youtube.com/watch?v=o6ross0zXhg


        • grek.grek Re: "House of Cards" po dwóch odcinkach 23.01.16, 16:45
          rzeczywiście, Siostro, na razie Underwood ma na drodze same jelenie do przejechania ;]

          inna rzecz, że ma dobre pomysły, "dobre" ofk w kontekście jego zamiarów.
          no i zna mechanizmy działania tego systemu, doskonale orientuje się w roli mediów, w znaczeniu zdania opinii publicznej i w sile nagłośnienia małego błędu czy niejasnej przeszłości przeciwników.

          i w ogole nie chodzi mu o społeczne dobro.
          to co widać na ekranie, to obrzydliwa postpolityka, w której chodzi już tylko o stołki, a nie o misję poprawiania losu obywateli, że tak górnolotnie się uniosę.

          masz rację :]
          ten wyciek projektu ustawy edukacyjnej, to bardzo grubymi nićmi szyta afera.
          Underwood powinien być głównym podejrzanyum, tymczasem nikt nie zadaje pytań, wszyscy młotkują tego biednego Blythe'a. Frank mówi tylko "Kazałem zniszczyć wszystkie egzemplarze, nie wiem jak to mogło przedostać się na zewnątrz". I nikt się nie czepia ;]

          ciekawszą postacią wydaje mi się jego żona, bo na razie nie wiem, czy to zimna suka czy jednak ma jakieś odruchy empatyczne, które wszelako w sobie dusi, składa je na ołtarzu poczucia konieczności tego co robi.

          ale na pewno jest to serial znakomity, Fincher prowadzi pewną ręką, czołówka jest doskonała, muzyka robi wrażenie i każda scena ma swoje uzasadnienie, czy to w posuwaniu akcji do przodu czy w malowaniu osobowości bohaterów. Na razie jestem bardzo na TAK :]
    • grek.grek 2:30 Stopklatka "Egzekutor" 23.01.16, 16:22
      szkoda, że tak późno, bo to jeden z ciekawszych polskich filmów ostatnich lat, dokładnie z 99 roku.

      Rafał Mohr gra studenta, który nie może odnaleźc się w nowej Polsce, głównie z powodu braku pieniędzy.

      Podczas studenckich praktyk chłopak poznaje staruszka, dawnego funkcjonariusza SB. Wdaje się w nim w rozmowy, aż wreszcie jegomość zwierza mu się, że ma dosyć zycia w bólu i chorobie. Pragnie umrzeć i proponuje chłopakowi sporą sumkę zachomikowanych dolarów w zamian za eutanazję.

      Nie będzie to chyba faux pas, jesli powiem, ze chłopak się zgadza, a nawet lepiej - wkrótce zamieszcza ogłoszenie w gazecie "jesli nie wiesz, jak TO zrobić - zadzwoń, pomożemy". Kto wie - ten dzwoni.

      Pamiętam ten film z jak najlepszej strony. INteresujący temat, świetni aktorzy, momenty naprawdę mocne, z których utkwiła mi w pamięci scena, gdy student-egzekutor umawia się na pozbawienie życia pewnej starszej pani. I ona mówi mu "Pamiętaj, jesli w ostatnim momencie, nagle, zacznę krzyczeć, zebyś tego nie zrobił, ze zmieniłam zdanie, że odwołuję wszystko... nie słuchaj mnie, nie zwracaj uwagi, ZRÓB TO !". I rzeczywiście, tak się dzieje.Cała akcja jest zaplanowana, chłopak ma wejśc niepostrzeżenie do domu, drzwi mają być otwarte i ma zabić jejmość w taki sposób, aby się tego nie spodziewała. Pani jednak orientuje się w sytuacji i faktycznie zaczyna błagać go, zeby odpuścił, że ona zmieniła zdanie, ze już tego nie chce, a chłopak jest w nielichej konfuzji. Nie pamietam zaś rozwiązania tego dylematu.

      jest tu też wątek nieuleczalnie chorej matki chłopaka. Orbitujący oczywiście ku konieczności podjęcia przez niego decyzji, aby i jej pomóc w wiadomy sposób. Generalnie, stawiane są tutaj szalenie istotne pytania i wątki nie w kij dmuchał. Eutanazja, prawo do godnej śmierci, to coś z czym jako społeczeństwo choćby liźnięte cywilizacją będziemy musieli się zmierzyć. Choćby nawet konserwatyści i sadyści majaczący brednie, że ból uszlachetnia, zwłaszcza bez nadziei na wyleczenie, próbowali w pocie czoła kijem Wisłę zawracać.

      chętnie bym obejrzał drugi raz.
      Mam nadzieję, że Morfeusz mnie oszczędzi.
      swietnie, ze Stopklatka wyszukuje takie rzeczy. Brawo.

      Szkoda tylko, że w środku nocy, bo coś czuję, że nie planujecie seansu razem ze mną ? :]
    • grek.grek 21:50 CT 2 "Gomora" [serial] 23.01.16, 16:31
      mamma mia !
      dlaczego czeska telewizja publiczna ma ten serial, a polska TVP nadal dmucha w telenowelową trąbkę i bajdurzy, że "by pokazała, ale pewnie i tak już wszyscy widzieli" ? A Czesi pokazują. I nie pytają : widzieliście ? Jest sens puszczać ? Nie. Puszczają i już. Kto chce - ogląda. Kto widział - nie ogląda. Według nas, propozycja jest dobra, serial wartościowy na tyle, żeby kupno go za publiczne pieniądze było uzasadnionym wydatkiem.

      ofk, film oparty na tym, co napisał Roberto Saviano w swojej "Gomorrze", za którą dostał od neapolitańskiej camorry, czy tam kalabryskiej n'draghety, wyrok śmierci i od lat żyje w ukryciu, pod ochroną specjalnego oddziału policji.

      swego czasu mieliśmy film pełnometrażowy, teraz jest serial, który - mam nadzieję - rozwija i pogłębia wszystkie najważniejsze wątki ksiązkowe.

      dzisiaj pierwsze dwa odcinki.
      opowiem, może Was to zainteresuje ? ;]
      • siostra_bronte Re: 21:50 CT 2 "Gomora" [serial] 23.01.16, 16:36
        O, ten serial leci teraz w Ale kino. Ale nie oglądam, bo nie przepadam za mafijnymi historiami
        • siostra_bronte Re: 21:50 CT 2 "Gomora" [serial] 23.01.16, 16:43
          Co do seriali w tvp, to nie mogą ich nagle przerwać :)

          Swoją drogą, nie mam nic przeciwko temu, żeby nowa ekipa skończyła z telenowelami, przynajmniej w takim rozmiarze. A propos, jakiś czas temu taki brodaty, wicemarszałek sejmu z partii Kukiza wyraził nadzieję, że tvp będzie wreszcie produkować seriale będące dobrą rozrywką, a jednocześnie "promujące narodową kulturę jak na przykład brytyjski Sherlock" :) Popieram. Oczami wyobraźni widzę seriale oparte na naszej literaturze. Kiedyś byliśmy w tym świetni! Ech, można tylko pomarzyć.
          • siostra_bronte Re: 21:50 CT 2 "Gomora" [serial] 23.01.16, 16:44
            Ten cytat z "Kawy na ławę".
          • grek.grek Re: 21:50 CT 2 "Gomora" [serial] 23.01.16, 16:56
            domyślam się, Siostro :]
            niestety, zamiast zmierzać żwawo do puenty - rozwijają fabułę marząc o dorównaniu "Modzie na sukces" i "Santa Barbarze" albo ponadczasowym hitom z Peru, Boliwii i Mexico.

            poza tym, wiesz - ja bym nie miał nic przeciwko 2-3 telenowelom w tygodniowej ramówce, niech tam sobie lecą o 9:00 zamiast telewizji śniadaniowej. Why not ? Ale tych produkcji nie ma 2-3, lecz 23 :]

            kiedyś probówalem to policzyć i tylko na samej Dwójce było tego tytułów 40 z okładem. Przeliczając to na godziny - zajmują połowę czasu antenowego, a zważywszy na to, ze tylko nieco ambitniejsze rzeczy spycha się na godziny pomiędzy 22:00 a 4 rano - zajmują 80 % tego czasu, w którym normalni ludzie nie śpią i ewentualnie mogą otworzyć telewizor, żeby coś obejrzeć. Jak dla mnie - degrengolada i upadek :]]
            • barbasia1 Re: 21:50 CT 2 "Gomora" [serial] 23.01.16, 23:47
              > poza tym, wiesz - ja bym nie miał nic przeciwko 2-3 telenowelom w tygodniowej
              > ramówce, niech tam sobie lecą o 9:00 zamiast telewizji śniadaniowej. Why not ?
              > Ale tych produkcji nie ma 2-3, lecz 23 :]

              Nie każ odbierać rodzinie ich ulubionych serialów! ;))

              Przez najbliższy rok, z tego co słyszałam, nowe władze niewiele zmienią w ramówkach telewizji publicznej ze względu na zawarte już kontrakty reklamowe. Co będzie później, zobaczymy. Ale wątpię, żeby drastycznie zmniejszono liczbę seriali i telenowel w tygodniowej ramówce i wyrzucono te z najwyższą oglądalnością albo przesuwano na godziny wczesnoporanne. Wątpię, by chciano oddać widzów innym telewizjom.
              I nowe władze też potrafią liczyć pieniądze.
              • grek.grek Re: 21:50 CT 2 "Gomora" [serial] 24.01.16, 12:59
                haha ;]
                fakt, fakt.
                ale mają telenowele w innych kanałach tv, niech się przerzucą ;]]

                zapewne tak właśnie będzie, jak piszesz - w tym roku zmiany będą niewielkie.
                Ale sądzę, ze później może być coraz lepiej. Taki optymista ze mnie ;]
        • grek.grek Re: 21:50 CT 2 "Gomora" [serial] 23.01.16, 16:49
          rozumiem.

          no proszę, u nas kablówki pokazują, a tam - bęc, publiczna od razu :]
          • barbasia1 Re: 21:50 CT 2 "Gomora" [serial] 24.01.16, 00:15
            grek.grek napisał:
            > no proszę, u nas kablówki pokazują, a tam - bęc, publiczna od razu :]

            Właśnie!
            Wolałabym "Gomorę" od "Utopii", o której wcześniej wspominałeś.
            • grek.grek Re: 21:50 CT 2 "Gomora" [serial] 24.01.16, 13:15
              "Utopię" też oglądam, Barbasiu :]

              w 1 odcinku właściwie akcja nie wychodzi poza to, co w zapowiedzi, więc się nie rozdrabniałem. Dzisiaj mam nadzieję zobaczyć 2 odcinek w Kulturze. Spróbuję coś napisać, może się kiedyś przydać ;]
              • barbasia1 Re: 21:50 CT 2 "Gomora" [serial] 24.01.16, 16:05
                grek.grek napisał:

                > "Utopię" też oglądam, Barbasiu :]
                > [...] Dzisiaj mam nadzieję zobaczyć 2 odcinek w Kulturze. Spróbuję coś napisać, może się >kiedyś przydać ;]

                Jeśli tak, to owszem. ;)
                • grek.grek Re: 21:50 CT 2 "Gomora" [serial] 24.01.16, 17:04
                  dzięki za wsparcie, Barbasiu :]

                  zaczęło się całkiem interesująco.

                  PS : z odtworzenia ;'] obejrzałem 3 odcinek "Californication". Dopadła mnie wizja róznicy między pełnym wdzięku, lekkości i czaru pierwszym sezonem, a tym co wyprawia się na ekranie w rzeczonym siódmym. Ogromna róznica. jakoś dotrwam zapewne do końca, ale już nic nie jest takie jakim było, a najgorsze, że najważniejsi aktorzy - na czele z Davidem Duchovnym - grają na odczepnego, widać zmęczenie i brak przekonania do scenariusza oraz pytanie które mają wypisane na twarzach "Po co my kręcimy ten sezon ? To idiotyzm jakiś" ;]

                  takie odnoszę wrażenie.
                  zaraz po zakończeniu tego 7 sezonu, obowiązkowo zaserwuję sobie podróż sentymentalną do pierwszego. Jako odtrutkę ;]

                  stay tuned, jutro napiszę o 3 odcinku.
      • barbasia1 Re: 21:50 CT 2 "Gomora" [serial] - ja zamawiam! 24.01.16, 00:11
        grek.grek napisał:

        > dzisiaj pierwsze dwa odcinki.
        > opowiem, może Was to zainteresuje ? ;]

        Koniecznie! Czekam. Ciekawa jestem bardzo. Sama chciałabym obejrzeć. Raz, że że lubię mafijne historie, dwa, rzecz dotyczy współczesnych Włoch i Neapolu , a to zawsze mnie interesuje, serial jest podobno mocno osadzony w realiach Neapolu, kręcono go zresztą w Neapolu i okolicach, trzy, fabuła oparta jest na faktach, na prawdziwych historiach, i opisuje rzeczywiste mechanizmy rządzące neapolitańskim światem mafijnym.
        • grek.grek "Gomorra" - 1 & 2 odcinek 24.01.16, 12:19
          Z przyjemnością, Barbasiu :]

          1 odcinek, to wprowadzenie, przedstawienie postaci i trochę fajerwerków, żeby rozkręcić akcję.

          Najpierw poznajemy dwóch bohaterów - młodego Ciro i starszego Atilia. Jadą w nocy samochodem przez miasto. Zatrzymują się żeby nalać benzyny do kanistra. Rozmowa o niczym, widać że się lubią, potem w aucie Ciro podśpiewuje hip hop, a Atilia mówi "ta muzyka jest dla mnie zbyt nowoczesna", na co Ciro odpowiada "Nie, to jesteś na nią za stary". I śmieją się obaj.

          Za moment już wiemy, dokąd jadą. Mają misję - podlewają benzyną drzwi mieszkania, w którym gangster o nazwisku Conte zajada makaronową kolację ze swoją matką [mamma italiana ! wiadomo...]. Wybucha pożar. Conte w popłochu stara się ratować siebie i matkę, palące się drzwi uniemożliwiają ucieczkę. Przez okno wyjśc się nie da, za wysoko. Conte wzywa pomocy krzycząc z balkonu do kolegów.

          Atlita i Ciro wracają do swoich domów. Widzimy klasyczne mieszkanka w blokach wyglądających jak pudełka zapałek. Atilita ma żonę i czwórkę dzieciaków. Ciro ma żonę i córkę. Normalni goście. Są mafiosami.

          Poznajemy Don Pietro. Bossa dla którego pracują Ciro i Atlia.
          Gośc mieszka w wypasionej wilii, pełnej drogich mebli, obrazów na ścianach, przestronnych pokojów, a w każdym z nich stoi wielgachny telewizor, bo Pietro musi wiedzieć, co się dzieje w kraju. Obraca kokainą. Wszystko musi wiedzieć pierwszy - jakaś wpadka, jakiś udaremniony przemyt, jakaś śmierć w porachunkach konkurencji.

          Ma zonę - donnę Immę. Lekko manieryczna pani po 50-tce, w doskonałej formie. Szanowana przez wszystkich ludzi pracujących dla bossa. Kiedy Ciro patrzy za nią, Atilia upomina go "Gapisz się na jej tyłek ? To niedopuszczalne ! Gdzie twój szacunek ?". A kiedy podczas narady w salonie, jeden z gangsterów używa słowa na "g" - Don Pietro upomina go "Tutaj jest KOBIETA", a gangster od razu przeprasza ją imiennie. Maniery przede wszystkim.

          Ciekawe, że z patio tej wilii Don Pietra jest widok na zaplecze tych bloków jak pudełka zapałek. To moze też oznaczać, że Don Pietro wyszedł z takich właśnie blokowisk. Dzisiaj jest bossem. Kiedy siedzi wieczorem, w okularach, w przyciemnionym świetle swojego gabinetu, przy papierach i laptopie - wygląda jak finanista z jakiejś firmy, a nie gangster.

          Pietro i Imma mają syna - Gennaro. Nastepcę tronu. Młodego chłopaka z nadwagą i iksowatymi nogami, który ciągle bawi się z młodocianymi kolegami. Ojciec patrzy na niego z troską. Nie wysyła go na żadne akcje, mimo że Gennaro bardzo by chciał.

          Frustracja prowadzi chłopaka do szukania guza poza mafijnymi rozgrywkami. Jedzie do dyskoteki, gdzie zaczepia dziewczynę, która przyszła z innymi. Po wyjściu z klubu - Gennaro zastaje swój motor w stanie demolki... Ciąg dalszy tego wątku - nieco później.

          Po podpałce domu Contego - następuje odwet. Conte wysyła zamaskowanego zamachowca na skuterze, który pruje z karabinu maszynowego do ludzi zgromadzonych w kafejce, będącej punktem spotkań gangsterów Don Pietra i ich klienteli. Na koniec rzuca granat, wskakuje na skuter i odjeżdza. Siwy dym, nic nie widać, słychać tylko jęki rannych ludzi. W lokalu był Ciro, któremu udało się wyjśc cało z tej sytuacji, ale za to w niezłym szoku.

          Na wieśc o tym zdarzeniu - Don Pietro rozkazuje zaatakować siedzibę gangu Contego. Jest to kompleks kilku starych, od dawna opuszczonych budynków, może jakichś magazynów. W środku i na zewnątrz ludzie z karabinami. Co ciekawe, w jednym z dawnych magazynów normalnie działa manufaktura produkująca sprzęt AGD. Po co gangsterom produkcja sprzętu AGD ? Ano po to, żeby w lodówkach i innych kuchenkach przemycać narkotyki i swobodnie nimi handlować ze swoimi klientami :] Takie chytrusy. Cały obrazek jako żywo przypomina zdjęcia z Kolumbii, Meksyku i innych rajów gangsterskich.

          Napad ludzi Pietro na siedzibę Contego odbywa się ofk ze strzelaniną i bieganiną.Ginie w niej Atilia i trzech innych od Pietra. Ciro bardzo to przeżywa, Atilia był dla niego jak ojciec. W pierwszym odcinku do własnie Ciro jest postacią najistotniejszą. Aktor grający tę postać bardzo przypomina, fizjonomią, trenera Bayernu Monachium, pana Guardiolę ;]

          Podczas akcji ginie czterech ludzi Don Pietra. Ciro zachodzi do jego willi i składa mu meldunek. Pietro wydaje siuę być niewzruszony. Poznajemy go naprawdę - to bezwzględny typ. Przerywa Ciro i mówi "JUż nie chcę więcej słuchać. Wszystkim zabitym zorganizuję pogrzeb, rodzinom będę płacił rentę. Tobie też kasy nie zabraknie. Idź już. Grunt że Conte wie, że to nie przelewki".

          Ciro sam musi poinformować rodzinę swojego przyjaciela, że stracili ojca i męza. Siedzi w aucie pod blokiem, w którym mieszka rodzina Atilia. Nie ma siły wyjśc i powiedzieć prawdy jego zonie w twarz. Łapie więc za komórkę...

          A tymczasem widzimy jak w swojej wilii Don Pietro i donna Imma wyprobowują nową...kanapę, którą ona kupiła, starą oddając Ciro. Pietro jest niezadowolony. Donna Imma też tak sobie. POtem on wstaje i każe wyrzucić tę kanapę [kosztowała majątek], a ona co do centymetra, z pietyzmem ustawia względem siebie fotele i ławę w pokoju. CO w tej scenie jest niezwykłego ? Otóż to, że w czasie kiedy oni zajmują się kanapą - na wielkim telewizorze wiszącym na ścianie, w wiadomościach podają informację o strzelaninie u Contego i o to, że zgineło czterech ludzi... Dla Ciro śmierć Atilii jest więc śmiercią najblizszego przyjaciela. Dla Pietro śmierć czterech jego ludzi, to...nic, epizod, rzecz zgoła bez znaczenia.

          zaraz o 2 odcinku :]
        • grek.grek "Gomorra" [serial] - 1 & 2 odc 24.01.16, 12:55
          W drugim odcinku mamy zawiązanie kolejnych wątków, pogłębienie postaci, kilka znakomitych momentów.

          Najpierw okazuje sie, ze syn Don Pietra, Gennaro, na dyskotece pokłócił się o dziewczynę z nie byle kim, bo z synem bossa gangu z sąsiedniej dzielnicy. Po tym jak mu chłopaki rozbili motor, Gennaro wpadł w złośc i rozwalił kilka samochodów, koszy na smieci i pomniejsze rzeczy stojące niedaleko klubu. Na ścianie namalował obrraźliwy dla całej tej dzielnicy napis.

          Don Pietro, Ciro i paru innych jadą załatwić problem. Na miejscu niejaki Parisi żąda od syna Pietra nie tylko przeprosin, ale i tego żeby osobiście zamalował brzydki napis i posprzątał po sobie. Dla Pietra to za wiele. Jego syn może i namącił, ale nie pozwoli go upokarzać. Parisi zostaje zatem z niczym, a Pietro idąc do auta mówi do Ciro "Trzeba go zabić". Po prostu.

          Po strzelaninie u Contego policja węszy, wszedzie stoją patrole, auta są sprawdzane. Ciro oponuje, podobnie stary lis Renato. "Nie róbmy tego teraz, za duże ryzyko". Ale Pietro jest nieubłagany. Ostatecznie Parisiego zabijają dwaj pomniejsi gangsterzy. W jakimś motelu, gdzie Parisi ma randkę ze stałą kochanką.

          Tymczasem Pietro dowiaduje sie, ze policja wykryła przemyt 200 kg kokainy w...puszkach ananasów. Widzimy tę scenę oczyma kuriera Dona Pietra, który zjawił się w dokach by odebrać przesyłkę, a zastał tam gliniarzy idących do puszek ananasów jak po sznurku. Sprawa jest jasna - wiedzieli gdzie szukać, a zatem ktoś sypnął. Tylko kto ?

          Podczas burzliwej narady u Pietra nie ma tylko jednego człowieka - Renato. Ktoś mówi, że kilka dni temu policja zatrzymała Renato na cały dzień. Pietro zaczyna go podejrzewać. Ostatnio Renato robi się dziwny...

          W dalszej części odcinka Pietro odwiedza Renato. Przyszedł po pieniądze, które zebrał Renato z haraczy. Rozmawiaja. Renato zaklina sie,. ze nie zakapował. Znają się już tak długo... Pietro patrzy na niego przenikliwie. Bardzo długo. Wreszcie rzuca "Ciao" i wychodzi. Wraca po chwili. Renato spodziewał się tego, przecież Pietro zapomniał torby z pieniędzmi. NIe wie tylko, że Pietro specjalnie tej torby nie wział, żeby uzyskać element zaskoczenia. Wraca bowiem po to, by zabić Renato. I tak też robi, bijąc go na śmierć mosiężną figurką ze stolika. Potem spokojnie myje się z krwi w łazience, zmienia koszulę, zakłada kurtką Renato, zabiera torbę i wychodzi. Później wysyła po zwłoki dwóch swoich ludzi. Transportują je do starego budynku opuszczonej fabryki i tam palą.

          W ogóle - najlepiej palić wszystkie zbędne rzeczy. Po napadzie na Contego palą samochody, ciuchy i całą resztę. Żądnych dowodów. Broń mają poukrywaną w tej fabryce. Pod ziemią. W takich starych budynkach działa też obsługa klienta - ludzie przychodzą i przez dziury w ścianach dokonuje się wymiana torebek z narkotykami na rulony banknotów.

          Co ciekawe, nieco później śledztwo w sprawie "wsypy", prowadzone przez zaufanych ludzi, wykazuje że Renato najpewniej nie sypnął. Pietro jest wyraźnie poruszony. Zabił swojego zaufanego człowieka, który możliwe iż był czysty jak łza.

          I widać też kontrast materialny - boss Pietro mieszka w wypasionej willi. Ciro, Atilia, Renato - wszyscy gnieżdzą się w blokowiskach albo starych kamieniczkach czynszowych.

          Po smierci Atlilia - jego zona jest w żałobie. Odwiedza ją Ciro. Informuje, ze Atilia nie zostanie pochowany po katolicku. Zginał z bronią w reku, to wyklucza prawo do takiego pogrzebu. Żona Atilia jest niepocieszona. Każe Ciro wyjśc i nie wracać.

          Potem widzimy oczyma Ciro, czyli z daleka, z ukrycia, pogrzeb Atlilia. Państwowy, swiecki, bez księdza. Tak samo, z daleka, ze łzą w oku, Ciro obserwowwał jak z wnętrza gangsterskiej siedziby Contego policyjni technicy wezwani na miejsce wynosili zwłoki jego przyjaciela.

          Duża częśc akcji skupia się na synu Pietra, Gennaro. Ojciec zaczyna się obawiać o swoje życie. Robi się gorąco. Policja węszy, Conte zapewne zechce się zemścić. Pietro przeczuwa, ze albo umrze, albo pójdzie siedzieć. "Tropią cię od 20 lat, nic nie mają. Nie bój się tak", podtrzymuje go na duchu donna Imma. Ale Pietro jednak się boi. I porządkuje swoje sprawy. Spotyka się z księgowym, któremu zleca pełnomocnictwa, aby zadbał o jego rodzinę, jesli jemu coś się stanie.

          Dla Ciro ma ważniejsze zadanie. Wie, ze dla Gennara Ciro jest idolem. Chce więc, aby to Ciro wział Gennaro na pierwszą akcję i asystował mu przy zabiciu człowieka. Taki kodeks. Pietro chce wiedzieć, czy jego syn nadaje się na bossa, na nastepcę tronu.

          Ciro próbuje się bronić, ale Pietro jest nieugięty. Ciro bierze więc ze sobą Gennara i jadą na blokowiska. Mieszka tam jakiś mały ćpun, który wisi gangowi kasę. Ciro wywołuje go na zewnątrz. A potem daje Gennaro pistolet, każąc zabić.Gennaro się waha, ale strzela. Rani gościa. Nie umie dobić. Robi to za niego Ciro, który w tej scenie wydobywa z siebie prawdziwego gangstera, nagle chowając gdzieś zwykła wrażliwość.

          Po powrocie Pietro pyta jak było. Gennaro odpowiada, że zabił pierwszym strzałem. Pietro jest zadowolony, może nawet dumny. "Jesteś gotów, mogę spokojnie umrzeć", mowi Don Pietro.

          Ale później cały gang spotyka się w klubie. Kiedy zostają sami, Pietro pyta Ciro - jak było naprawdę. Ciro opowiada, że Gennaro zabił sam, ale potrzebował dwóch strzałów. Kiedy jednak Pietro naciska, Ciro ulega i mówi prawdę. Wtedy Pietro robi coś przedziwnego : sika do swojego kieliszka szampana i daje to do wypicia Ciro. Na dowód, że jest lojalny. Ciro z obrzydzeniem wypija. Pietro cedzi przez zęby "I nigdy wiecej mnie nie okłamuj". Nie ma litości. Pietro szanuje Ciro, mówi mu że jak umrze, to Gennaro będzie bossem, a Ciro będzie numer 2, ale... "na razie ja jestem tutaj bossem". W tym 2 odcinku widać całą prawdę o Pietro i o tym jak bezlitosnym jest typem. Tylko... czy boss mafijny może być inny ?

          Gennaro przeżywa bardzo to, ze musiał strzelać do człowieka. Jeździ nocą po mieście na nowym motorze kupionym przez ojca.

          Nagle, w środku nocy, rozdzwanają się telefony. Donna Imma informuje Cira i Pietra, że Gennaro miał wypadek. Jest w szpitalu. Ciro dociera tam pierwszy, potem inni mafiosi. Czekają na diagnozę lekarzy.

          Tymczasem Pietro, jadac do szpitala, zostaje zatrzymany przez policję. W bagażniku gliniarze znajdują torbę z kasą, tę którą Pietro zabrał Renato. A dodatkowo torebkę z kokainą. Nie wiem, czy przypadkiem nie podrzucili jej Pietro. tak czy siak - zostaje aresztowany. Od razu dzwoni do zony, a ona przekazuje informację dalej.

          dobrze się zaczęło. świetny klimat, bardzo dobrzy aktorzy, klasycznie włoskie twarze, bardzo nowoczesna realizacja, a także fajne ujęcia miejscówek - zaułek przy kawiarni, blokowisko z budynkami jak pudełka zapałek, czasami oświetlona droga nocna pośród starej architektury. Dobre tempo. I realizm sytuacyjny, którego nie tłumi filmowa kreacja.



          • grek.grek Re: "Gomorra" [serial] - 1 & 2 odc 24.01.16, 13:13
            trailer, ale chyba do całego sezonu.
            do pojedynczych odcinków, na jutubie, nie ma.

            na wszelki wypadek nie oglądałem, ale może spróbuj/cie, zorientujesz/cie się w wizualu całej opowieści :
            www.youtube.com/watch?v=sdg-JNUzWG8
          • barbasia1 Re: "Gomorra" [serial] - 1 & 2 odc 26.01.16, 00:24
            Mnie też się podobają te pierwsze odcinki. Dzięki, Greku, za świetne opowieści. :)
            • grek.grek Re: "Gomorra" [serial] - 1 & 2 odc 26.01.16, 13:19
              dzięki, Barbasiu :]

              początek bardzo dobry. samograj :] doskonała realizacja.
        • grek.grek Re: 21:50 CT 2 "Gomora" [serial] - ja zamawiam! 24.01.16, 13:08
          wszystko to jest, jak na razie, Barbasiu :]
          a powinno być tylko lepiej.
          jest realizm, klimat, styl.

          a jesli kultura Neapolu i okolic, to MUSISZ obejrzec "Passione" Johna Turturro :]
          tu tylko trailer, mam nadzieję że dodatkowo Cię zachęci. To jest film o muzyce, mieście, architekturze, kulturze Neapolu, w formie minimalnie fabularyzowanej, a w istocie po
          prostu mnóstwo muzyki, zdjęć z zaułków, ulic, kawiarenek miasta :

          www.youtube.com/watch?v=C9GYGDW-Rns
    • grek.grek "Syn Szawła" w kinach 23.01.16, 16:35
      zanosi się na Oscara, ale coś nie wróżę temu filmowi sukcesu w kinach, co może zapowiadac szybką jego emisję w telewizji. Oby.

      film.interia.pl/raport-oscary-2016/recenzje/news-syn-szawla-recenzja-fabryka-smierci,nId,1992755
    • grek.grek David Lynch kończy 70 lat 23.01.16, 16:36
      zgrabny rajd po twórczości, na okolicznośc zmiany kodu z siódemką z przodu :]
      • siostra_bronte Re: David Lynch kończy 70 lat 23.01.16, 16:45
        ? :)
        • grek.grek Re: David Lynch kończy 70 lat 23.01.16, 16:48
          :]]]

          wiedzialem, że coś jeszcze miałem dodać :

          film.onet.pl/artykuly-i-wywiady/potwor-tkwi-w-kazdym-z-nas-david-lynch-konczy-70-lat/ykrhxt
          • barbasia1 Re: David Lynch kończy 70 lat 24.01.16, 00:13
            Happy birthday to you, David!

            Dobry artykuł, Greku!
    • grek.grek 20:05 TVP2 "King Kong" P.Jacksona 24.01.16, 17:09
      nie dam się chyba przekonać :]
      wg mnie, jest to wspaniałe kino nowej-starej przygody.

      te dawne "king kongi" i inne mają owszem swój urok, ale jednak kolorystyka, doskonałośc efektów specjalnych i możliwości współczesnego kina podnoszą całą obecną produkcję na naprawdę niezwykły poziom. wg mnie, nie zabierają jej takze swoistego piękna i powiewu przygody, jaką przeżyć można tylko w kinie, aczkolwiek... czy ktoś chciałby trafić w preshistoryczną dżunglę, gdzie biegają 7-metrowe małpy, tyranozaury od razu trzy naraz, albo pająki wielkości furgonetki ? :]


      • maniaczytania Re: 20:05 TVP2 "King Kong" P.Jacksona 24.01.16, 17:20
        ja odpadam - czwarty tydzień z rzędu obejrzę Gwiezdne Wojny :)
        • grek.grek Re: 20:05 TVP2 "King Kong" P.Jacksona 24.01.16, 17:22
          mam nadzieję, że nie tę samą część ? ;]]

          jakkolwiek by było... udanego seansu, Maniu :]
          • siostra_bronte Re: 20:05 TVP2 "King Kong" P.Jacksona 24.01.16, 17:46
            Ja też nie dam się przekonać :) Przeładowane efektami, momentami chaotyczne widowisko (co tam robią dinozaury?). Nie umywa się do wersji Guillermina z 1976 r.
          • maniaczytania Re: 20:05 TVP2 "King Kong" P.Jacksona 24.01.16, 19:27
            nie ;) co tydzień inna - a dla mnie każda nowa :)
    • grek.grek 20:30 TVP KUltura "Plac Zbawiciela" 24.01.16, 17:20
      kapitalna intensywnośc, znakomity realizm z aranżacji poszczególnych scen, kamera towarzysząca i aktorzy w najlepszej formie. klasyka.

      pomimo pewnych wątpliwości dot. logiki scenariusza [mimo wszystko, nie rozumiem na jakiej zasadzie sąd zwolnił Beatę z odpowiedzialności za to, co zrobiła] - swietne kino psychologiczno-obyczajowe.

      i coś o Polsce, gdzie ludzie młodzi podejmują błędne decyzje [jeszcze bez mieszkania, jeszcze bez pracy (ona), a już z dwójką małych dzieci i na kredycie], ale z drugiej strony pojawia się pytanie, czy da się inaczej ? To nie PRL, kiedy mieszkania czekały na młode małżeństwa.

      I o tym jak powoli i nieuchronnie zwykli ludzie stają sie dla siebie najgorszymi koszmarami. Te chwyty są kapitalne : już pierwszy bierze za twarz, kiedy mąz i żona siedzą w kuchni, po tym jak dowiedzieli się, że ich plany mieszkaniowe własnie runęły. I on pozwala sobie na cichy tekst "TO TY chciałaś...", a więc to ty jesteś WINNA. I rusza cała lawina takich małych gestów, słówek, zachowań, potem coś mocniejszego i uspokojenie i nagle lekka poprawa, ale tylko po to, zeby refren wrócił w większym natężeniu, i już wiadomo, ze to musi się źle skończyc. Rytm tego filmu jest znakomity.

      I o tym, że kto ma wiecej skrupułów, ten przegrywa. On ucieka i już. Ona nie umie, chociaż ma szansę [ten kolega dawny].

      I o tym, przede wszystkim, że ludzie mają coś w sobie takiego, ze zamiast powiedzieć : dobra, stało się, spróbujmy wyjśc z tego, zaczynają od szukania winnych. To zawsze marnie się kończy.

      • pepsic Re: 20:30 TVP KUltura "Plac Zbawiciela" 01.02.16, 19:20
        nie rozumiem na jakiej zasadzie sąd zwolnił Beatę z odpowiedzialności za to, co zrobiła
        Usprawiedliwiały ją okoliczności i stan niepoczytalności, do którego doprowadził ją mąż.

        Z całym szacunkiem, to nie jest film o podejmowaniu złych decyzji, czy deweloperach oszustach, bo to jest tło, ale o tym, jak ławto dochodzi do patologii i przemocy.
    • siostra_bronte "Najtrudniejsza walka Muhammada Alego" 24.01.16, 23:31
      Obejrzane w Cinemaxie. Nie wiedziałam czy w ogóle warto oglądać, ale zachęciło mnie nazwisko reżysera, Stephena Fearsa. Film dla HBO z 2013 r. I okazało się, że to świetna, telewizyjna robota oparta na faktach.

      W 1963 r. słynny pięściarz odmówił odbycia służby wojskowej. Tłumaczył się, że jako muzułmanin nie może zabijać ludzi (wiem jak to dzisiaj brzmi!). Mówi, że "Wietnamczycy nie nazywali mnie czarnuchem". Zgodnie z prawem ze służby wojskowej mogli być zwolnieni pacyfiści i ci, którym walki zabraniała religia. Ale sąd uznał, że muzułmanie zgodnie z Koranem walczyliby w "świętej wojnie". Czyli Ali musi siedzieć.

      Po tym wyroku Ali dostaje zakaz walk, także za granicą. Do tego odbiera mu się tytuł mistrza świata.

      Świetnym pomysłem było wykorzystanie archiwalnych zdjęć z wypowiedziami Alego, które przewijają się przez cały film. Przez to historia nabiera autentyzmu, no i trzeba przyznać, że Ali miał wielką charyzmę.

      Ali został skazany przez sąd na 5 lat więzienia, ale odwołał się. Sprawa trafiła po paru latach do Sądu Najwyższego. I akcja toczy się właśnie w sądzie. Oglądamy 9 sędziów ("średnia wieku 71 lat" jak mówi złośliwie jeden z asystentów) w trakcie ich pracy, a także grupę ich młodych, zdolnych pracowników.

      Opiszę historię w skrócie, bo jest mocno skomplikowana. I głównie to rozmowy, więc trudno wszystko spamiętać. Na początku wydaje się, że sprawa przepadnie, bo prezes sądu, Burger (Frank Langella) jest za utrzymaniem wyroku. Próbuje przekonać kolegów, ale kilku z nich ma inne zdanie. Dochodzi więc do tzw. przesłuchania, czyli obie strony, prawnik Alego i przedstawiciel sądu, który wydał wyrok, zostają przesłuchani.

      Potem sędziowie debatują w zaciszu gabinetu. Padają różne argumenty. Oczywiście kilku sędziów, demokratów jest za uchyleniem wyroku.

      W tle napięta sytuacja w kraju, masowe protesty przeciwko wojnie w Wietnamie. Protestujący dostają się nawet do budynku sądu i trzeba ich usuwać siłą.

      Po kolejnych spotkaniach sędziowie głosują 5:3 za utrzymaniem wyroku, czyli to większość zamykająca sprawę. Opinię ma napisać Connolly, młody asystent jednego z sędziów, Harlana (Christopher Plummer). Ale sam nie zgadza się z takim zakończeniem sprawy.

      Siedzi całą noc i znajduje precedens w sprawie świadków Jehowy, których zwolniono ze służby wojskowej. Znajduje też słowa Alego, będące cytatem z Koranu. że walczyłby tylko wtedy gdyby wezwał go do tego "sam Allah", co jest przecież nierealne.

      Następnego dnia Connolly wręcza opinię Harlanowi, a ten po przeczytaniu dostaje szału. Asystent próbuje bronić swojego zdania, ale sędzia karze mu napisać opinię jeszcze raz, tym razem zgodnie z wyrokiem sądu.

      Ale po powrocie do domu Harlan ponownie zagląda do obu opinii. Przegląda sprawę świadków Jehowy, wertuje też Koran. W efekcie następnego dnia oświadcza zdumionemu asystentowi (który przygotował już pismo z rezygnacją), że miał rację. Zmienia więc zdanie i robi się remis 4:4.

      Prezes sądu jest wściekły. Bo uchylenie wyroku dla Alego byłoby oczywiście wbrew oczekiwaniom rządu i samego prezydenta. Przy okazji, oglądałam film z ciekawością także dlatego, że w Stanach Sąd Najwyższy jest także sądem konstytucyjnym. Czyli temat na czasie :)

      Ale Harlan pozostaje niewzruszony, a przy tym wręcz rozbawiony sytuacją (fakt, że ma większe problemy, właśnie wykryto u niego raka, a jego żona cierpi na demencję).

      Sędziowie, którzy są za uchyleniem wyroku dla Alego zastanawiają się jak rozegrać sprawę. Bo sąd musi być jednomyślny.

      Na ostatnim posiedzeniu padają kolejne argumenty. Harlan mówi prezesowi, że utrzymanie wyroku dla Alego spowodowałoby komentarze, że jest rasistą, bo dlaczego inaczej traktować czarnych muzułmanów i białych świadków Jehowy? Kolejni sędziowie przychylają się do uchylenia wyroku. Prezes zostaje sam. Ale ze względów prestiżowych też głosuje za.

      Widzimy wywiad z Alim po ogłoszeniu tej decyzji :"Właśnie kupowałem sok pomarańczowy w sklepie, kiedy podszedł do mnie jakiś człowiek i objął mnie. Powiedział, że zostałem uniewinniony". Ali nie ma pretensji do nikogo, nie triumfuje, cieszy się, że sprawa wreszcie się skończyła.

      Ostatnie sceny to archiwalne zdjęcia, końcówka słynnej walki z 1974 r, w której odzyskał tytuł mistrza świata. Nawet ja wiem, że odbyła się w Kinszasie, w środku nocy ze względu na transmisje dla amerykańskiej tv :)

      To film głównie "gadany", akcja toczy się w gabinetach i salach sądowych, ale ogląda się go świetnie. Meandry sądowe przedstawione są tak, że można je zrozumieć. Film nie ma wielkich ambicji, poza pokazaniem w ciekawy sposób tej zapomnianej historii i to się udało. Znakomite role wszystkich aktorów grających sędziów, ale na pierwszym planie są oczywiście Plummer i Langella. I jeszcze świetna scenografia, z autentycznymi wnętrzami sądu.

      Naprawdę miła niespodzianka.

      Trailer:

      www.youtube.com/watch?v=VooUCcwbhrY
      • siostra_bronte Re: "Najtrudniejsza walka Muhammada Alego" 24.01.16, 23:32
        *Stephena Frearsa.
        • siostra_bronte Re: "Najtrudniejsza walka Muhammada Alego" 24.01.16, 23:46
          A, dziewiąty sędzia, jedyny czarny w składzie wstrzymał się od głosu, bo w czasie wydania wyroku na Alego był w ministerstwie sprawiedliwości.

          Końcowy kompromis polegał na tym, że uchylenie wyroku uzasadniono błędami formalnymi tego konkretnej sprawy, tak aby nie była stosowana potem jako precedens.
          • siostra_bronte Re: "Najtrudniejsza walka Muhammada Alego" 24.01.16, 23:48
            Poprawka: "błędami formalnymi tej konkretnej sprawy, tak aby ten wyrok nie był potem stosowany jako precedens."
            • siostra_bronte Re: "Najtrudniejsza walka Muhammada Alego" 25.01.16, 00:11
              Wciąż źle brzmi, więc jeszcze raz: "błędami formalnymi wyroku skazującego Alego, tak aby wyrok Sądu Najwyższego nie był potem stosowany jako precedens. Uff, tak to jest jak się pisze po nocy.
      • grek.grek Re: "Najtrudniejsza walka Muhammada Alego" 25.01.16, 13:21
        dzięki, Siostro :]
        bardzo ciekawa opowieść, zwłaszcza że od kulis, nie każdy wie jak to wyglądało i jakie znaczenie miała wówczas dla opinii publicznej cała ta sprawa. Protest przeciwko wysyłaniu do Wietnamu amerykańskich żołnierzy był wtedy niemal ruchem masowym, Ali miał ogromne poparcie w społeczenstwie. Tutaj jest wszystko pokazane, z tego co opisujesz i co widać w trailerze, od strony zawiłości prawnych i samej procedury ucierania decyzji sądu.

        Czy Ali jest tutaj jako postać ? Trailer sugeruje, ze go nie ma ? Widać wplecione w film fragmenty dziennika czy "kroniki flmowej".

        [jakiś czas temu pokazywali "Aliego" z Willem Smithem w tytułowej roli, pamiętam że opisywałem i że chyba nie miałem przekonania, co do wybitności tamtego filmu i samej kreacji]/

        jest twist :] Nie mogło być inaczej. z 5-3 na 4-4 z powodu sędziego, który przekonuje się, że precedens znaleziony przez jego młodego pomocnika jest zaiste kluczowy. Stały motyw filmów prawniczych, ale tutaj dodatkowo podbudowany faktami, na to wygląda.

        No i w końcu wszyscy głosują zgodnie. Klasyka :]

        yes, Ali wrócił na tron wygrywając George'em Foremanem.

        widać, że może i telewizyjna produkcja, ale zrobiona fachowo, świetni aktorzy, rezyser, ktoś nie żałował środków, żeby te historię przybliżyć w sposób maksymalnie profesjonalnie wykonany :]

        dzięki za interesującą opowieść, Siostro :]


        • siostra_bronte Re: "Najtrudniejsza walka Muhammada Alego" 25.01.16, 14:10
          Dzięki, Greku:)

          Tak, Ali dla wielu ludzi był bohaterem, bo odważył się postawić na szalę wszystko. Także swoją karierę. Stracił przez to kilka lat.

          Zgadza się, w filmie widzimy tylko Alego w kronikach archiwalnych. Wypowiada się na temat przyczyn swojej odmowy służby, krytykuje wojnę w Wietnamie. Takich fragmentów jest sporo w filmie. To był świetny pomysł. Zresztą sam Ali nie występował przed Sądem Najwyższym, więc nie było potrzeby, żeby wprowadzać jakiegoś aktora.

          Tak, ta historia jest oparta na faktach.

          Prezes chciał ratować wizerunek sądu, więc poddał się większości.

          Zgadza się, film jest świetnie zrealizowany i nie widać, żeby ktoś oszczędzał pieniądze na realizację.

          Przy okazji, zapomniałam o archiwalnej scenie z jednej z pierwszych walk Alego, w Nowym Jorku (po zniesieniu zakazu walk, ale jeszcze przed decyzją SN). Na widowni cała nowojorska śmietanka, łącznie z Woody Allenem i Diane Keaton :)

          Miło mi :)
          • grek.grek Re: "Najtrudniejsza walka Muhammada Alego" 25.01.16, 15:43
            cała przyjemnośc po mojej stronie, Siostro :]

            yes.
            stracił parę lat, ale zdobył sobie uznanie. Także widowni bokserskiej.

            swoją drogą - jakże inne czasy, nieprawdaż ?
            gdzie są dzisiaj sportowcy, którzy potrafią wypowiadać się na trudne tematy i czynić
            społecznie zaangazowane gesty ?
            Niektórzy, a może nawet całkiem wielu, uprawiają oczywiście filantropię, ale wydaje się, że
            bardziej robią to za nich ich agenci i dzieje się tak dlatego wyłącznie, ze to po prostu jest
            w dobrym tonie i przynosi korzyści wizerunkowe, na co naciskają liczni sponsorzy.

            rozumiem.

            celnie zauważyłaś, że rzecz jest na czasie.
            ciekawe, ze w Ameryce i innych krajach istnieje ciało prawnicze, które wszyscy szanują i nikt nie śmie używać go do celów politycznych. U nas - marzenie ściętej głowy. Zwłaszcza obecnie.

            Czy to nie zabawne, że dawni tzw. komuniści nigdy nie zamachnęli się na żadne instytucje prawne w Polsce, mimo że wygrywali wybory dwukrotnie, a prezydenta mieli przez dekadę, za to partie wyrosłe z korzenia solidarnościowego, które rządzą od lat 10 z okładem - idą w zawody, która skuteczniej Trybunał KOnstytucyjny spostponuje ?

            Czyżby "komuna" była bardziej etyczna od "bohaterów podziemia" ? Az mi się przypomina "Bal u senatora" Pidżamy Porno. O, doczekają się swojego balu, prędzej czy później :]

            dzięki raz jeszcze, Siostro :"]




    • grek.grek "Californication" sez 7 odc 3 25.01.16, 13:01
      A więc, tak...

      Informacja, ze Hank ma dorosłego syna i do tego jego matka jest atrakcyjną kobietą - wpędza Karen w konfuzję. Przede wszystkim, dokucza jej fakt, że "oni są twoją PIERWSZĄ rodziną, Hank, de facto ją założyłeś; i zrobiłeś to zanim mnie poznałeś". Karen i ich córka - "tą drugą". Oczywiście, mimo zabiegów Hanka, znów psują się jego relacje z Karen. Jak w każdym, prócz pierwszego, sezonie. W pierwszym były zepsute od początku, heh.

      Moody zabiera swojego syna, Levona, do pracy do tego studia filmowego, w którym Hank robi za współscenarzystę jakiegoś kiczowatego serialidła. Levon dostał fuchę asystenta od 1001 pierdółek. Julia, matka Levona, dawna kochanka Hanka, ostrzega "Uwazaj, on lubi dziwaczyć". Co wkrótce wyjdzie na jaw z duża energią.

      Na spotkaniu scenopisarskim, szef zespołu Ralph jest niezadowolony ze wszystkich pomysłów. Chce dowiedzieć się, co wymyślił Hank, a Moody duka jakieś d,perele i próbuje się usprawiedliwić, ze "rozkręcam się dopiero jak piszę, nie umiem opowiadać bez pisania".

      Naradę kończy wejście Levona ze śniadaniem. Okazuje sie, że przyniósł nie to, co Ralph chciał. Wkurzony szefunio rzuca żarciem o ścianę i wychodzi. Przerwa.

      Levon bardzo przeżywa swoje niepowodzenie. Hank go pociesza i namawia, żeby starał się dalej, bo w sumie to nic wielkiego się nie stało. Levon podpytuje go, jak poderwać blond sekretarkę. Cóż, ewidentnie Levon nie wdał się w ojca ani w matkę :] Nie jest wysoki, tylko niski, nie jest ładny i szczupły, tylko na odwrót, no i brak mu pewności siebie.
      Hank namawia go, żeby się do niej nie przymilał i poczekał, aż sama zrobi pierwszy krok.

      Akurat przechodzi Ralph, w ogole nie jest zdenerwowany, przeciwnie - pociesza Levona i każe mu się nie poddawać. Zleca mu przyniesienie kawy. Tak bardzo szczególnej, ze Levon gubi się w połowie listy życzeń. Natychmiast jednak dodaje "Dobra, zapytam asystentki, o jaką kawę chodzi". I Ralph chwali jego pomyślunek.

      Hank nie byłby sobą, gdyby nie namieszał.
      Razem z Ralphem i jego asystentką przesłuchują dziewczyny do roli "dziwki-ćpunki". Na moment Hank zostaje sam na sam z latynoską pięknością, która próbuje pozyskać jego przychylnośc za pomocą... masturbowania się jego palcem. Hank jest zdumiony, ale poddaje się całej aktywności, aż do momentu kiedy wraca Ralph z asystentką.

      Jednocześnie Levon... przymila się do sekretarki. Najpierw ona pokazuje mu swoje ulubione filmiki w youtube, a potem on jej swoje. No i oczywiście jest afera, bo Levon pokazuje jej jakąs idiotyczną parapornografię, a do tego gdzieś ją tam dotknął w okolicach poniżejpleców. Sekretarka robi sporo szumu, który dociera do uszu Ralpha. Kiedy Levon opowiada o tym jaki film jej pokazywał - Ralph i Hank patrzą na niego ze zdumieniem.

      Jest wiec podwójna afera, bo ta latynoska pięknośc od palca, to niezła cwaniara - oskarża Hanka o molestowanie seksualne, ale oczywiście jej agent jest gotów o wszystkim zapomnieć, jesli dziewczyna dostanie rolę.

      Ralph jest wściekły na obu. "Jaki ojciec taki syn ! - wykrzykuje - dwóch degeneratów ! Wyp...ać !".

      Levon jest podłamany i chce odpuścić. Hank stara się go zatrzymać, nawet za pomocą wjeżdzania na ambicję. Ale chłopak wie swoje. Poza tym, dla widza który zna serię, Hank w stylu coacha od ambicji wypada słabo, bo przez 6 sezonów to on popisywał się nonstop postawą "easy, baby" i zamiast się starać - zapalała sobie papieroska. Nie kto inny jak Hank chciał odpuścić obecną pracę po pierwszym dniu ;]] Teraz jednak jest ojcem SYNA, wiec postępuje odpowiedzialnie. No i dodatkowo widac, ze mają ze sobą wiele wspólnego, poza ofk wyglądem zewnętrznym.

      W studio pojawia się więc Julia. Wstawia się za synem. Levon przeprasza wszystkich, a oni mu wybaczają. Przy okazji Julia z lekka ochrzania Hanka, za to, że nie umiał się zająć Levonem i że, generalnie, to go wcale nie było, kiedy chłopak się wychowywał. Cały zespół bije jej brawo bez klaskania. Zarówno Terry, osobnik o nieokreslonej płci, który notorycznie nazywa Hanka "gwałcicielem". Ralph też jest zadowolony, a chwilę później zaczyna kulturalnie przystawiać się do Julii, pytając ją, czy może jest aktorką i proponując oprowadzanie po studio.

      Wieczorem Hank spotyka się z Łysym, który ciągle lamentuje, ze popadł w impotencję, ale tylko względem żony. Dwóch lolków w barze upijających się na smutno :]

      Na koniec dnia Moody dzwoni do Karen, z pytaniem "Jak ona to wszystko znosi ?" i prośbą, żeby "NAS nie skreslała". Pewnie nie skreśli, skoro od 6 sezonów ciągle daje mu nowe szanse, hehe. Nihil novi sub sole.

      Zatem, fabuła się posuwa do przodu, z alibi pod tytułem "Hank ma syna i dorasta jako mężczyzna, bo musi mu dac przykład", ale poza tym... za dużo obsceny, wulgary i dosłowności, za duzo w Davidzie Duchovnym aktorskiej apatii, a z lekkości i czaru pierwszego sezonu NIC już nie zostało. BYle do finału doczłapać, bo, mimo wszystko, nie wysiada się na kilometr przed stacją końcową :]




    • grek.grek w kinach "Anomalisa" 25.01.16, 13:25
      to może być jeden z ciekawszych tytułów sezonu :

      film.onet.pl/recenzje/anomalisa-pamietaj-zeby-sie-zawsze-usmiechac-recenzja/kbq7fg

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka