Gość: ZENek
IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl
30.07.02, 22:07
Weźmy np. Gazetę Telewizyjną, recenzję filmu Matthew Brodericka
pt. "Nieskończoność".
A więc nie "Feyman" a "Feynman", nie Rosanna Arquette a Patricia (co widać
gołym okiem na zdjęciu) ale co tam! Konrad J. jako gwiazdor nie musi
przejmować się takimi szczegółami. W końcu nie każdy potrafi zrobić zręczną
kompilację z zachodnich czasopism. Nie każdy potrafi napisać recenzję filmu
nie oglądając go w całości a tylko pierwszy kwadrans. Co prawda J. Konradowi
to też się nie udaje i pisze czasami zaskakujące rzeczy. Np. że jakiś film
jest o tym jak poczęto dziecko na jachcie. Tymczasem w filmie pojawiają się
tylko łodzie bezpokładowe (chyba 4 ze sternikiem) w których zwyczajowo
konkurują ze sobą załogi dobrych uczelni anglosaskich. Fizyczną
niemożliwością jest począć w takiej łodzi i dziecko "robi się" w tym filmie
na lądzie... ale co tam, to przecież szczegóły.
Jeśli ktoś potrafi utrzymać monopol na recenzję w dużej gazecie, to już to
samo jest godne podziwu. A najbezpieczniej niewolniczo naśladować innych
krytyków piejąc z zachwytu nad każdą ramotą (aby czarno-białą a najlepiej -
przedwojenną), albo schlebiać publisi wychwalając kasowe gnioty.
Pytanie, kiedy wreszcie ktoś odciąży biednego J. od nadmiaru pracy? Złamać
ten monopol!