alex.stela
11.05.05, 14:47
mac 10-05-2005 , GW
Są tu unikatowe, misternie kute krzyże z XVIII wieku i grób króla gór. Gdy zabytkowy cmentarz w Istebnej wypięknieje, będzie atrakcją dla turystów.
Niezwykły kierchóf (cmentarz w gwarze góralskiej) znajduje się w centrum Istebnej tuż obok kościoła pw. Dobrego Pasterza. Powstał na początku XVIII wieku. - To miejsce bardzo cenne dla tego regionu. Można go porównywać do cmentarza na Pęksowym Brzysku w Zakopanem - mówi Małgorzata Kiereś, kierowniczka Muzeum Beskidzkiego w Wiśle, która zajmowała się opracowaniem historycznym nekropolii.
Spoczywają tu szczątki bardzo zasłużonych osób. Jest tu m.in. grób ks. Antoniego Münstera, który wydał ręcznie pisany modlitewnik, a w czasach biedy chodził od chałupy do chałupy i jadał z góralami z jednej miski. Tutaj leży też Michał Kawulok, zwany królem gór, który walczył z Habsburgami, gdy odebrali góralom prawo do wypasu owiec na górskich polanach.
Piękny cmentarz był jeszcze do niedawna bardzo zaniedbany. Zarastały go chaszcze, nagrobki były poprzewracane. Teraz jednak trwa jego renowacja, którą przeprowadza ks. Jerzy Patalong, proboszcz tutejszej parafii. Odnowiono już kilkadziesiąt unikatowych, żelaznych krzyży. Górale przywozili je w XVIII wieku z okolic Jabłonkowa, gdzie kuto je ręcznie w bardzo misterny sposób. - Trzeba jeszcze m.in. odnowić alejki i odpowiednio opisać cmentarz. Turyści na pewno będą go zwiedzać, bo naprawdę warto - mówi Kiereś.
---
No! Coś drgnęło na Nadbeskidziu! ;-)