Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrać 2016 - 2 (vol. 64)

    • grek.grek "House of Cards" odcinek 4 06.02.16, 13:05
      Trzyma poziom :]

      Polityczna kuchnia postpolityki.
      aby wprowadzić pod procedurę parlamentarną swoją ustawę edukacyjną, Frank musi przeprowadzić atak na obecnego spikera, który nie chce pójśc mu na rękę. Organizuje więc
      koalicję potrzebną do wysunięcia nowego kandydata, i to zdaje się z przeciwnego obozu politycznego. Cel uświęca środki. Cała ta zakulisowa gierka, pełna szantażów, manipulacji, politycznej korupcji, zbierania głosów, szacowania szans przeflancowania kolejnych kongresmanów, układania scenariuszy tak żeby osoby trzecie były wmanewrowywane wbrew własnej woli w całą rozgrywkę - pokazana jest mistrzowsko. A najlepsze, że trudno nie czuć pewnej sympatii do Franka, który ma łeb na karku i spoufala się z widzem przez krótkie odzywki albo wymowne miny do kamery. W istocie, Frank ma widza za durnia, którego mozna urobić. Pytanie, ilu widzów potrafi sympatię dla postaci fikcyjnej oddzielić od świadomości, że zachowuje się ona tak cynicznie jak prawdziwi politykierzy ?

      Claire Underwood ponownie okazuje się być człowiekiem. Przyjeżdza do miasta jej stary kolega, wzięty fotograf, który zgodził się oddać kilka swoich zdjęć na aukcję jaką przeprowadzić ma jej fundacja. Wyraźnie widać, że miałby ochotę na kontynuację tego miłego spotkania, w pokoju hotelowym. Claire, owszem, zjawia się tam, ale nie daje się przekonać do niczego, LECZ jednocześnie przychodzi jej to z trudem, co dowodzi że ma ona jakieś namiętności w sobie, jakieś rozterki, że generalnie krew i kośc tam w środku są, a nie plątanina kabelków, układów scalonych i innych elementów oprzyrządowania.

      Zoe Barnes, dziennikarka którą Frank używa jako swojego mediium, podoba się właścicielce pisma, w którym pracuje. Szef Zoe ma przeciwne zdanie, ale właściciel jest królem. "Potrzebujemy ludzi z osobowością, a nie z zasadami", mówi właścicielka i każe awansować Zoe.

      Panna Barnes dostaje więc prestiżowy stołek korespondentki z Białego Domu. Dla jej kolegów, to szczyt marzeń. Dla zrzuconej z tego stołka koleżanki, wysłanej teraz w ostępy Wyoming czy innej Dakoty, powód by Zoe znienawidzić. A dla samej Zoe... dylemat. Z jednej strony, szansa na występy w telewizji, wywiady i inne, ale z drugiej - robota w "ustawiony teatrzyku". Dodatkowo, Frank sugeruje że w swojej nowej roli Zoe jest mu niepotrzebna. RAz, że przestałaby być "dostępna". Dwa, oficjalna korespondentka to marny materiał na autorkę sensacyjnych przecieków, którymi Frank załatwia kolejne swoje polityczne interesy.

      Zoe zatem stara się jak może pozbyć tego zaszczytu, który ją kopnął, ale nie bardzo jest jak. Posuwa się więc do wykorzystania wściekłości jej szefa, który na wieśc o jej fochach zaczyna wyrzucać z siebie seksistowskie uwagi. A ona przyszła do niego z włączonym dyktafonem w kieszeni. Teraz szef będzie chyba musiał pójśc jej na rękę, nie ?

      Claire wraca do domu, po tej półrandce z fotografem. Pije wino z Frankiem. i Frank wie, że ona miała możliwość doprawienia mu rogów. I że miała na to ochotę. Ale nie ulegla, twarda była. I chyba jest jej nawet wdzięczny, a może tylko ma dla niej uznanie za lojalnośc ? Gdyby poszła do łózka z fotografem, starym znajomym, kto wie czy nie dawnym kochankiem, Frank nic by sobie z tego nie robił.

      W ostatniej scenie, to Frank dostaje od Zoe Barnes propozycję spotkania u niej w domu. I widać, że panna dziennikarka jest gotowa na wszystko. Co robi Frank ? przychodzi, lustruje mieszkanie [nie wierzy nikomu ?], a potem... każe Zoe zdjąc szpilki. Panna Barnes robi się niższa o jakieś 20 cm i Frank patrząc na nią z góry doznaje chyba satysfakcji... Kuriozum ?

      Na drugim planie, losy kongresmena Petera Russo, który również wpada w wir rozgrywek o ustawę edukacyjną. Underwood ma go w garści, bo raz mu już pomógł, kiedy Russo został aresztowany za jazdę na podwójnym gazie [i z prostytutką pod rękę]. Intryga Underwooda stawia Russo w sytuacji podbramkowej, bo zagraża jego wpływom w macierzystym okręgu wyborczym. Jesli zostanie wycofana pewna inwestycja dla regionu, która była sztandarowym hasłem wyborczym Petera, to on sam może sie pożegnać z politykę podczas kolejnych wyborów. A tutaj dzień po jednych wyborach, zaczyna się kampania do następnych. Nie ma czasu na odrabianie strat. Frank wprawdzie zapewnia Russo, że "jest jego przyjacielem" i zapewne nie da mu [łatwo] zginąć, niemniej - życie kongresmena leży w gruzach : żona go opuściła, z trudem łączy pracę z wychowaniem dwójki małych dzieci, a na dodatek lubi wypić i wciągnąć, zwłaszcza kiedy ma kryzys, przez co odejście zapowiada także rozsądna i dobrze mu życząca młoda kochanka, która jest kobietą ambitną jak chodzi o zawodowe plany, ale jednocześnie umie się zająć jego dziećmi, kiedy tacie zdarzy się zabalować. W 4 odcinku wydaje się jednak mieć dosyć nieodpowiedzialności Petera.

    • grek.grek TVP Kultura "Amerykańska zbrodnia" 06.02.16, 16:44
      20:20 & 0:20

      w opisie stoi, że to historia na faktach oparta.

      Ameryka, 60s.
      biedna rodzina zmuszona przez okoliczności ekonomiczne do prowadzenia życia wiecznych komiwojażerów, postanawia oszczędzić tego losu swoim córkom.

      staraniem rodziców, dwie dziewczynki zostają zameldowane w domu niejaki mrs Baniszewski. ma ona własne dzieci, ale zgadza się przyjąć jeszcze dwoje, oczywiście za stosowną opłatą comiesięczną, którą zobowiazują się uiszczać rodzice.

      no i, jako rzecze kronika kryminalna, pani Baniszewski zamiast zajmować się dziećmi, terroryzowała je i gnębiła, a jedną z dziewczynek zabiła.

      znacie ten film ?

      widzę Catherine Keener w roli Baniszewskiej i Ellen Page jako ofiarę jej 'pedagogiki".
      • barbasia1 Re: TVP Kultura "Amerykańska zbrodnia" 06.02.16, 18:23
        Nie znam tego filmu. Może obejrzę!? Dzięki za zapowiedź, Greku!
        • grek.grek Re: TVP Kultura "Amerykańska zbrodnia" 07.02.16, 14:12
          cała przyjemność po mojej stronie, Barbasiu :]

          I... obejrzałaś ? :]
          • barbasia1 Re: TVP Kultura "Amerykańska zbrodnia" 07.02.16, 14:42
            Nie, Greku. Jak się raz jeszcze wczytałam w Twój opis filmu, to zrezygnowałam, nie miałam wybitnie nastroju na taki przykry temat. Skoczyłam na TVN w "Ciekawy przypadek Benjamina Buttona". Ten okazał się nieco nudnawy, ale wytrwałam do końca (ponad 3 godziny! Ufff! Aż się zdziwiłam jak doczytałam (zapomniałam), że to Fincher wyreżyserował ten film.
            • grek.grek Re: TVP Kultura "Amerykańska zbrodnia" 07.02.16, 16:37
              rozumiem, Barbasiu :]

              cóż, ja też nie obejrzałem, ale w planach raczej nie miałem, bo o 22:00 startowała "Gomorra", więc mając świadomość, że nie mógłbym skończyć - wolałem nie zaczynać :]

              czekamy na śmiałka, który obejrzał i coś napisze a'propos ? ;]
              • maniaczytania Re: TVP Kultura "Amerykańska zbrodnia" 07.02.16, 16:58
                ja wczoraj niczego nie obejrzałam w całości, Benjamina Buttona widziałam kawałek, a "Amerykańskiej zbrodni" zaledwie początkowe sekundy, które informowały o tym, że film jest rekonstrukcją zdarzeń oparta na zeznaniach świadków procesu. Wyłączyłam tylko dlatego, to była powtórka, ok. 1.00 w nocy ;)
                • barbasia1 Re: TVP Kultura "Amerykańska zbrodnia" 07.02.16, 17:03
                  >Wyłączyłam tylko dlatego, to była powtórka, ok. 1.00 w nocy ;)

                  Doskonale rozumiem. :)
              • barbasia1 Re: TVP Kultura "Amerykańska zbrodnia" 07.02.16, 17:00
                Widziałam posty z "Gomorrą"! Później będę je czytać. Jeszcze mam do nadrobienia wcześniejsze dwa odcinki w poprzednim wątku! :)

                Hehehe! :) Właśnie.
                • grek.grek Re: TVP Kultura "Amerykańska zbrodnia" 08.02.16, 13:16
                  miło mi, Barbasiu :]
                  "Gomorra" świetnie się rozkręca.
                  najważniejsze są oczywiście te mafijne rozgrywki i pewne studium charakterów ludzkich, ale
                  nie brakuje też ciekawych ujęć Neapolu, doskonale urządzonych wnętrz, zaułków i uliczek, które
                  jednoznacznie opiewają urodę miasta. W 5 i 6 odcinku są sceny na plaży i na deptaku przyplażowym - naprawdę bardzo klimatyczne, dla każdego kto szuka także takich wrażeń.
    • barbasia1 Danuta Szaflarska kończy 101 lat!!! 06.02.16, 18:26
      Zdrowia! Zdrowia! I kolejnych premier teatralnych, filmowych życzymy! :)*

      warszawa.wyborcza.pl/warszawa/1,150427,19584643,gwiazda-dwoch-stuleci-danuta-szflarska-konczy-101-lat.html
      Niesamowita osoba!


      • maniaczytania a Nina Andrycz w tym tygodniu 06.02.16, 19:55
        zmarła, też miała 101 lat - piękny wiek, niesamowite kobiety!
        • barbasia1 Re: a Nina Andrycz 07.02.16, 13:01
          Niesamowite kobiety!

          Tak. :)
      • grek.grek Re: Danuta Szaflarska kończy 101 lat!!! 07.02.16, 14:34
        101 lat.

        jak to gdzieś powiedziano "fajnie jest umrzeć młodo, ale trzeba to ciągnąc tak do 80tki" :]
        p. Szaflarska jak widać przeciągnęła młodośc do 101-ki.
        i nie zatrzymuje się.

        prawidłowy kurs :]
        • barbasia1 Re: Danuta Szaflarska kończy 101 lat!!! 07.02.16, 14:43
          >p. Szaflarska jak widać przeciągnęła młodośc do 101-ki.

          Pięknie powiedziane! :))

          Młodość jest w głowie, nie w metryce, prawda!?
          • grek.grek Re: Danuta Szaflarska kończy 101 lat!!! 07.02.16, 16:41
            zdecydowanie masz rację, Barbasiu :]

            młodość, to ciekawość [wszystkiego], pasje, żywa wyobraźnia, aktywność ciała i ducha :]
            wtedy żadne lekarstwa nie są potrzebne.

            • siostra_bronte Re: Danuta Szaflarska kończy 101 lat!!! 07.02.16, 16:51
              Nie generalizujmy :) Może p. Szaflarska ma świetne geny.
              • barbasia1 Re: Danuta Szaflarska kończy 101 lat!!! 07.02.16, 17:01
                siostra_bronte napisał(a):

                > Nie generalizujmy :) Może p. Szaflarska ma świetne geny.

                :))

                To na pewno! :)
            • barbasia1 Re: Danuta Szaflarska kończy 101 lat!!! 07.02.16, 17:02
              > młodość, to ciekawość [wszystkiego], pasje, żywa wyobraźnia, aktywność ciała i
              > ducha :]
              > wtedy żadne lekarstwa nie są potrzebne.

              :)

              No może jakieś suplementy! ;)
              • grek.grek Re: Danuta Szaflarska kończy 101 lat!!! 08.02.16, 13:17
                hehe :]
                suplementy - owszem ! :]
                • barbasia1 Re: Danuta Szaflarska kończy 101 lat!!! 09.02.16, 00:24
                  I dobre wino na krążenie. ;))
                  • grek.grek Re: Danuta Szaflarska kończy 101 lat!!! 09.02.16, 13:05
                    yes, Barbasiu :]

                    kiedyś usłyszałem o dobrym winie, okresowych głodówkach i [również dobrym, z pewnością] seksie, jako o 3 czynnikach długowieczności ;]
                    • barbasia1 Re: Danuta Szaflarska kończy 101 lat!!! 10.02.16, 00:26
                      grek.grek napisał:


                      > kiedyś usłyszałem o dobrym winie, okresowych głodówkach i [również dobrym, z pe
                      > wnością] seksie, jako o 3 czynnikach długowieczności ;]

                      :))

                      O na pewno wszystkie te wymienione rzeczy korzystnie wpływają na kondycję, na zdrowie człowieka, a przez to mogą przedłużyć życie.
                      • grek.grek Re: Danuta Szaflarska kończy 101 lat!!! 10.02.16, 13:07
                        otóż to :]
    • grek.grek "Gomorra" odc 5 07.02.16, 13:32
      znakomity serial. Jestem pod coraz większym wrażeniem, jak świetnie jest on zrobiony.

      co do fabuły...
      Boss mafijny Don Pietro siedzi nadal w więzieniu. Po ostatnich wypadkach [zlecenie zabójstwa przez telefon z więzienia, a telefon był na podsłuchu] wiadomo już, że wyjdzie nieprędko, o ile w ogóle wyjdzie. Trzeba więc zadbać o interesy Rodziny.

      Don Pietro dochodzi do wniosku, że stery powinien przejąc syn, Gennaro. Problem w tym, że chłopak zupełnie nie ma do tego ani głowy, ani charakteru, ani ochoty. Pierwsze zabójstwo mu nie wychodzi, nie umie dobić rannego; po zobaczeniu paru trupów wymiotuje i jest chory; nie rozumie zasad, więc prowokuje konflikty z mafijnymi klanami z innych dzielnic. Zupełnie nie nadaje się.

      Najlepiej to wie żona Pietro, matka Gennara - donna Imma. Do tej pory trzymająca się w cieniu, teraz zaczyna dostrzegać, ze sprawy się psują i trzeba wejśc do gry, bo synalek nawet kobiety nie umie należycie ocenić i wdaje się w romans z pustą, roszczeniową Naomi.

      Z drugiej strony mamy prawą rękę Don Pietra, Ciro. Cyngla, zaufanego człowieka. Ciro namawia Gennara, żeby ostro parł do przejęcia przywództwa. "Wiesz, ile będziemy w stanie razem dokonać ? Nikt NAS nie zatrzyma", sączy mu do ucha Ciro, a Gennaro słucha go i powtarza jego myśli w rozmowach z matką. Ciro od zawsze był idolem Gennara.

      Donna Imma wybiera się do Mediolanu, gdzie kontaktuje się z mecenasem rodziny, Frankiem Mussim. Mussi prowadzi ich interesy, jest specem od tych wszystkich "inwestycji, obligacji,akcji" i innych operacji finansowych.

      Cała zabawa polega na tym, ze w tajemnicy przed mafią, Mussi pożyczył sobie z ich kont kasę i włożył ją w jakiś interes. Chciał zainwestować, a potem oddać to co pozyczył, zysk zachowując dla siebie. Teraz ten interes jest coraz bardziej niepewny,a na dodatek przyjeżdza donna Imma, która stanowczo chce zapoznać się ze wszystkimi dokumentami dotyczącymi finansów Rodziny.

      Mussi jest więc najpierw lekko, a potem coraz bardziej, spanikowany, ale ma nadzieję, że ani Donna ani jej synalek nie zajarzą, jaki numer wykręcił.

      Interes Mussiego nie odpala. Chodzi o jakąs fabryke czy coś. Cała inwestycja została zatrzymana, ma się odbyć ponowny przetarg, kasa jest zablokowana. Mussi histeryzuje, bo zaraz mafia dowie się o jego wyczynie. Stara się desperacko przekupić urzędnika, która poprowadzi przetarg, tak aby wygrała jego oferta. Urzędnik ucieka jak może, aż wreszcie Mussi dopada go w jego aucie, wciska wręcz łapówkę i rozstrzęsionym głosem grozi jego rodzinie.

      Efekt jest taki, że policja aresztuje Mussiego na oczach jego żony i córki.

      Donna Imma jest wściekła, bo teraz skarbówka z policją wsiądą na Mussiego i szlak prowadzonych przez niego operacji finansowych i po prostu dojdą do fałszywych kont, na którym trzymał ich pieniądze, a potem je zabiorą, zostawiają Rodzinę z gołym tyłkiem na mrozie.

      Najchętniej puściliby Mussiego w betonowych kaloszach do rzeki, ale nic by na tym nie zyskali. Donna Imma od razu uruchamia adwokata rodzinnego, żeby wyciągnął Mussiego z aresztu. Udaje się. A potem donna Imma zaprasza Mussiego na wystawną kollacyjkę, na której przedstawia mu propozycję nie do odrzucenia : popełniłeś gruby błąd, kolego, ale nie płacz i nie klękaj. Zamiast tego przepisz NASZE konta na nazwisko twojej żony. Kasa zostanie odblokowana, wyjmiemy ją i uratujemy. Pamiętaj o swojej ślicznej córce, pomyśl o jej przyszłości [tu Mussi płacze, bo wie że donna po prostu grozi smiercią jego dziecku, a robi to jakże grzecznie...]. Twojej rodzinie niczego nie zabraknie, zapewniam cię.

      Mussi nie ma wyjścia.
      I zdaje się, że wypełnia polecenia donny Immy, a potem - to już pokazane jest wprost - przychodzi złamany do domu, gdzie trwa party z okazji 18 urodzin jego córki. Jest tort, goście, klimat, muzyka... A Mussi wymyka się samotnie na balkon i nocną porą rzuca się w dół popełniając samobójstwo.

      W ostatniej scenie, Donna Imma odwiedza don Pietra w więzieniu. Don Pietro zdecydowanie KAŻE żonie, by podporządkowała się Gennaro. Teraz to syn ma podejmować decyzje.

      Donna Imma oczywiście wie, ze Gennaro się do tego nie nadaje, "nie umie nawet znaleźć sobie właściwej kobiety". Z męzem jednak nie dyskutuje. Zamiast tego... wykorzystuje jego figurę, aby zacząć rządzić całym biznesem.

      Wychodzi po widzeniu, z miną kobiety zdeterminowanej ale spokojnej, i w samochodzie wydaje Ciro polecenie, by pojechał do Barcelony i nawiązał ponowny kontakt z Salvatorem Conte. Wcześniej mafia Savastano i mafia Conte walczyły ze sobą [odcinki 1-2,3]. Teraz pora zakopać topór wojenny i zacząć znów robić interesy.

      Donna Imma nie zdradza oczywiście, że to JEJ decyzja. Mówi Ciro, że tak zdecydował don Pietro. I kto to sprawdzi ? Nikt. Don Pietro istnieje teraz tylko teoretycznie, donna Imma może podejmować wszystkie decyzje sama, pieczętując je jako rzekomą wolę męża.

      Bystra babka :]

      Maria Pia Calzone gra to wszystko wyśmienicie. Jest elegancka, zadbana, ale do tego twarda, bezkompromisowa, ma to w mowie ciała, ma to we wzroku. Właściwie każdy dotychczasowy odcinek stawia w centrum inną postać, dzięki czemu wszystkie zostają odpowiednio pogłębione, a jednocześnie cały czas akcja trzyma się w jednym kawalku i kolejne zdarzenia sensownie wynikają z siebie nawzajem.


      • grek.grek "Gomorra" odc 6 07.02.16, 14:03
        W 6 odcinku na długie momenty przenosimy się do Barcelony, gdzie Ciro ma umówione spotkanie z Salavatorem Conte.

        Najpierw czeka na niego w hotelu. Conte sie nie zjawia. Ciro dostaje telefon, ze dzisiaj nie będzie spotkania. Chce wyjśc z pokoju, ale drzwi są zamknięte. Jest wkurzony, ale cóż poradzić. Spędza całą noc w zamknięciu. Rano drzwi są otwarte, a kelner czeka ze śniadaniem pod drzwiami. Ciro wie, ze Conte go chce trochę zmiękczyć i pokazac kto tu rządzi. Znosi te wszystkie prztyczki bez szemrania.

        A później zjawia się szofer. Wiezie go do Conte. Spotykają się nad nadbrzeżu. Conte zaprasza go na wypasioną łódź.

        Ofk Conte nie zapomniał, jak to Ciro podpalił mieszkanie jego matki. Jasne, taki dostał rozkaz, ale to jednak ON, a nie kto inny podkładał ogień. Matka nie przeżyła...
        I oto parę kilometrów od brzegu, Conte i jego człowiek wypychają Ciro do wody. ŁÓdź zawraca. Ciro zostaje w wodzie i szamoce się, zeby nie utonąć.

        Już traci nadzieję, kiedy nagle widzi z daleka płynącą łódź ratownicza. Zostaje wyciągnięty z wody. I od razu jeden z ratowników podaje mu telefon. W telefonie głos Contego. "Jesteśmy kwita. Spotkanie wieczorem w klubie [nie pamiętam nazwy]". Tak więć, wszystko było zaplanowane. Ciro miał się poczuć tak jak Conte, kiedy płonęło mieszkanie jego matki - o krok od śmierci. Łódka ratunkowa, to ofk też część planu.

        Wieczorem Ciro spotyka się z Contem. Składa mu propozycję powrotu do wspólnych interesów. Conte sprowadza towar z Maroka, a oni go sprzedają. Dlaczego ? Bo są w tym najlepsi i Conte powinien o tym wiedzieć. Rzecz w tym, żeby po prostu przestali się szarpać i znów zaczęli współpracować. Conte się nie spieszy, rozważa propozycję.

        W toalecie do Contego podchodzi wysłannik rosyjskiego mafiosa, Jeremienki. Conte traktuje go dośc ostro, bije i obsikuje. I mówi mu,że Jeremienko może mu naskoczyć.

        Kiedy późną porą, Conte gości Ciro u siebie w domu, gdzie kontynuują rozmowę o interesach, nagle dom zostaje ostrzelany. Kruszy się szklana ściana, a wnętrze salonu zostaje mocno podziurkowane. Nie ma wątpliwości, że to rosyjskia mafia postanowiła pokazać, kto tu komu powinien naskakiwać.

        Conte objasnia Ciro,że z tym Jeremienką ma konflikt. I nieoczekiwanie proponuje, ze jeśli Ciro chce współpracować, to musi pojechać do Jeremienki i w imieniu Conte załatwić całą sprawę. Dogadać się. Ciro sugeruje,ze to samobójcza misja, ale Conte nie zostawia mu żadnej furtki. Albo to załatwisz i będziemy razem robić interesy, albo wracaj do siebie i patrz jak wasza Rodzina dogorywa z braku kontrahentów.

        Ciro zbiera się więc w sobie i odwiedza hotel, w którym bawi Jeremienko ze swoimi ludźmi. Zostaje zaprowadzony do bossa. Co wy takiego macie, czego ja bym od was potrzebował ?, pyta Jeremienko.

        Ciro najpierw zapewnia go, ze od posiadania dobrych przyjaciół nikt jeszcze nie zbiedniał, a potem wyciąga asa z rękawa. Tego asa wymyślił po drodze do hotelu, oglądając plakaty wyborcze na murach.

        Sprzedaje więc Jeremience zapewnienie, ze ONI mają w kieszeni wszystkich polityków w tym mieście. Ktokolwiek wygra - będzie robił, co oni chcą. Tacy przyjaciele chyba się przydadzą ?

        Jeremienko zastanawia się i nagle mówi "Lubisz gry, kolego ? Lubisz. Ja też". I wyciąga rewolwer, po czym proponuje Ciro żeby zagrał. W ruletkę. Odmiana wschodnia :]

        Ciro jest oszołomiony, próbuje się grzecznie wyłgać, ale dla Jeremienki, to jest chyba jakiś test na jego wiarygodnośc. Ciro nie ma wyjścia, inaczej nici z dealu, a i on sam nie wyjdzie żywy z tego hotelu. Bierze więc rewolwer i... ma szczęście. Deal zostaje zawarty. Ciro udaje się urargować podział 50 na 50. Co prawda, Conte chciał 60-40, ale lepsze to niż nic.

        Wychodzi z hotelu na miękkich nogach. Właśnie świta. Ciro kieruje się ku plaży. Ściąga kurtkę i buty, biegnie w kierunku morza, rzuca się do wody z ulgą.

        Conte jest zadowolony, a nawet proponuje Ciro, zeby przeszedł do jego drużyny. Ciro odmawia - "Lubię swój dom", odpowiada krótko. I Conte to szanuje.

        W Neapolu donna Imma, zapewne grając na rozdzielenie Cira i swojego syna Gennara, wysyła Gennaro do Hondurasu, aby załatwił tam pewien interes dla rodziny.

        W ten sposób, donna Imma wywołuje także frustrację dziewczyny Gennara, Naomi, co doprowadza do ich zerwania. To też był jeden z cełów donny Immy. Naomi była płytką materialistką, Imma od początku źle ją postrzegała i była przekonana, że to nie jest odpowiednia dziewczyna dla przyszłego bossa mafii, a dla JEJ SYNA tym bardziej.

        oczywiście, donna Imma chce by Gennaro związał się z kobietą, która będzie przypominała... JĄ samą - lojalną, inteligentną, i naprawdę w nich zakochaną. Tak jak ona zakochana była i jest w swoim mężu.

        Kiedy Ciro wraca do Neapolu, dowiaduje się że Gennaro wyjechał. Nikt nie wie dokąd i dlaczego. TO wszystko wie tylko Donna Imma i jeden starszy jegomośc od rodzinnych finansów. Ciro trochę się nie niepokoi, co tu jest grane.

        A grane jest to, ze donna Imma zdązyła się doskonale zorientować, iż Gennaro i jego okazjonalne gadki o "przejęciu władzy", to efekt podszeptów Ciro. Co by sugerowało, że Ciro ma zamiar sam zacząć kierować mafią. A przecież Ciro, to NIE JEST RODZINA. To tylko zołnierz.
        Donna Imma nie może na to pozwolić, aby Gennaro stał się jego narzędziem.

        To się nazywa Mamma Mafia, nieprawdaż ? :]

    • grek.grek "Californication" sezon 7 odc 5 08.02.16, 13:12
      jakby minimalnie lepiej, ale niewątpliwie wciąz kiepsko.

      Przykład. Pierwsza scena, Moody pojawia się u swojego szefa od scenopisania serialu. Szef pyta : "Jak idzie [pisanie] ?". Moody odpowiada "Marnie. Jakbyś cierpiał na chorą kiszkę i palcem wydłubywał g... rodzynek po rodzynku".
      sorry, nie takie "Californication" polubiłem.
      to słabe jest po prostu. Teksty ohydne moga być zabawne, skatologia ma swój rozdział w historii literatury. Te tutaj są po prostu nieudane. W dodatku odbierają wdzięk serialowi.

      Ralph, szefa Hanka, umawia się z Julią[matka syna Hanka, Levona]. Poinformowany o tym Levon znów musi parę razy niechący popisać się tekstem, który u Hanka i Ralpha wywołuje konsternację. Hank jest świadom, że trzeba młodziaka ociosać trochę, bo z takim podejściem i słownictwem nigdy nie znajdzie dziewczyny. Zwłaszcza że nie wygląda jak Brad Pitt.

      Zabiera go więc do baru i namawia żeby zagadał do siedzącej obok dziewczyny. Tym razem Levon wydaje się trzymać jęzor na wodzy, ale dziewczyna okazuje się byłą studentką Hanka, pamiętającą jego erotyczne podboje z czasów gdy wykładał na uczelni. Levon musi odpaść w takiej konkurencji, zwłaszcza że nie umie nakłamac, iż jest aktorem. Hank tak go przedstawia, a Levon od razu musi to zepsuć przyznając, że tylko robi za nosiwodę na planie filmowym.

      Hank czuje się winny. Z pomocą przychodzi mu Marcy, żona Charliego. Profesjonalistka, oto remedium na nadmiar hormonów u Levona. I nawet ma jedną znajomą [Marcy prowadzi salon depilacji dla kobiet. Depilowała właśnie tę dziewczynę. Napatoczył się syn Marcy, 5-letni smark, który wprost spytał "Dlaczego drzesz c,pkę tej pani ?", z czego wywiązuje się konwersacja pani, dzieciaka i mamusi o "c,pce i depilacji" - czy to ma być prowokacyjne ? Smieszne ?], która się nadaje.

      Marcy umawia ją na wieczór, a ona przychodzi razem z pyskatym alfonsem. Dziewczyna jest sympatyczna, a alfons chce wszystkich ustawiać po kątach.

      Pech chce, że przychodzi do Marcy takze Karen i kiedy dowiaduje się, co tu się odbywa, wpada w zażenowanie. Zarzuca Hankowi, że zupełnie się pogubił [podczas gdy Hank uważa, ze pomaga synowi].

      Pojawia się Levon, dowiaduje co dla niego tutaj przygotowali i z podziekowaniem rzuca się Hankowi na szyję. To ma być jego pierwszy seks, więc szczęście jest tym większe. Karen próbuje go przekonac, ze za pierwszym razem nie powinien iśc do łózka z prostytutka, ale z kimś, z kim coś go łączy. Nic to nie daje.

      Levon i profesjonalistka idą do osobnego pokoju. Karen nadal wszystkich krytykuje. Alfons pyta ją, czy nie chciałaby popracować w branży, bo by ją chętnie wziął pod swoje skrzydła. Karen odpowiada pokazaniem mu środkowego palca.

      PO chwili dziewczyna woła Hanka. Okazuje się, ze Levon spanikował i zupełnie nie wie, co ma robić. "To błąd", rzuca. Hank ":Nic na siłę". Levon trochę się czuje "jak ciota", ale Hank pociesza go, ze "masz serce i wrażliwość". Dziewczyna stoi i patrzy na te ckliwe ojcowsko-synowskie scenki i wreszcie pyta "No to, co dalej ?" i zdejmuje mundurek. Ten widok hipnotyzuje Levona, który od razu wyrzuca Hanka z sypialni "Wypad !" :]] To akurat jest dobre.

      No a potem samo szczęście i szampańskie nastroje. Levon dziękuje Hankowi. To są najlepsze momenty, kiedy Levon mówi do Hanka per "tato" :] Komiczne, zwłaszcza że wyglądają jakby jeden z drugim przenigdy nie mogli mieć ze sobą czegokolwiek wspólnego. A Hank momentami wygląda jak emeryt, który radzi nie synowi, ale wnukowi.

      W wątku równoległym, Charlie ciągle urabia swoją nową klientkę, Goldie. Znerwicowaną, zakompleksioną, lecz znakomitą scenarzystkę. Chce zostać jej agentem, więc podlizuje się jak może.

      Odwiedza ją wieczorem w jej pracy, a ona oczywiście lamentuje, biadoli, klnie, plecie i pokrzykuje - jak to jest wykorzystywana przez Ralpha [Goldie pracuje przy tym samym serialu, co Hank], jak jej nie ceni, jak czuje się nieatrakcyjna jako kobieta, i w ogóle że wszystko jest do niczego. Przy okazji popija i pożera jakieś przekąski. Na przemian przymila się do Łysego i go ochrzania.

      Potem Łysy chce ją odwieźć do jej domu. Tylko czyim autem ? Ona chce, zeby jej, bo rano będzie go potrzebowała żeby dojechać do pracy. Łysy na to, ze on też będzie potrzebował samochodu, więc może wezmą jego cztery kółka. Na to ona "A co mnie to obchodzi. Wynajmij sobie rikszę !"/

      A potem znów biadolenie, że nikt jej nie lubi, wszyscy wykortzystują i generalnie uważają za szkaradę. Łysy gorąco zaprzecza, ona się do niego przytula w pijackim widzie, a potem... bach, wymiotuje na jego spodnie. I to dokładnie w punkt poniżej pasa. Łysy wraca umorusany do domu i... no i zastaje naprędce zorganizowany burdel.

      Odcinek odfajkowany ;]
    • grek.grek 16:50 TVP KUltura "Imagine" 08.02.16, 15:33
      dla mnie must-see :]
      jak zawsze.
      mam nadzieje, ze Kultura nieprędko przestanie powtarzać co miesiąc, hehe.

      może i Wam się zdarzy rzucić okiem ? ciekaw będę wrażeń i przemyśleń, jakie Wam się pojawią.

      PS : swoją drogą, wieczorem Kultura daje "Rozmowy kontrolowane", w programie można zauwazyć po dwa odcinki "Przygód pana Michała". Nie żebym się czepiał, bo i tak nie oglądam, ale trochę to zalatuje dziecinadą. PRL zdefiniować komedyjką a'la Borat, patriotyzm podbudować małą szabelką bohaterów sienkiewiczowskich harlekinów. To maja być te NARODOWE wartości w mediach publicznych ? A gdzie kultura współczesna ? Czy ci nowi dyrektorzy wiedzą, jaka polska sztuka, film, teatr, sa dzisaj w świecie cenione ? Czy będą raczej panem Michałem i Bareją rejtanowskie gesty wykonywać [jednocześnie sięgając po polskie formaty rodem z PRL - Wielka Gra, Pegaz, Sonda, wszystkie one mają powrócić w nowym wydaniu] ?



      • barbasia1 Re: 16:50 TVP KUltura "Imagine" 09.02.16, 00:23
        >może i Wam się zdarzy rzucić okiem ? ciekaw będę wrażeń i przemyśleń, jakie Wam się pojawią.

        Nie oglądaliśmy? Nie dyskutowaliśmy? Czy kogoś innego pytasz???

        ;)
        • grek.grek Re: 16:50 TVP KUltura "Imagine" 09.02.16, 13:03
          pamiętam, Barbasiu :]
          i bardzo sobie cenię nasza polemikę.
          świetna była :]

          a pytam, bo... ot, tak pytam :]
          może ktoś coś dopisze, może u Ciebie/u Was pojawią się jakieś nowe impresje i punkty widzenia...
          nigdy nic nie wiadomo :]
          • barbasia1 Re: 16:50 TVP KUltura "Imagine" 10.02.16, 00:14
            No właśnie! :)) Dwie polemiczne serie nawet.
            I oboje mieliśmy mocne argumenty.

            Pozostanę przy swoim zdaniu na temat bohatera, natomiast , teraz sobie przypominam, znów mam zaległe odpowiedzi na Twoje posty. Więc słusznie zapowiadasz, pytasz. :)
            • grek.grek Re: 16:50 TVP KUltura "Imagine" 10.02.16, 13:05
              yes, Barbasiu :]
              rozebraliśmy na kawałki kilka interesujących wątków.

              mnie ciągle chodzi po głowie, jak ten film pokazuje życie niewidomych ludzi.
              nagle staje się ono frapujące i atrakcyjne, pełne odkrywania, zmagania z przeciwnościami,
              podązania za swoimi zmysłami i wyobraźnią. zwykłe [tylko dla nas, widzących] przejście przez jezdnię staje się nagle niesamowitą przygodą. ćwiczenie się w słuchaniu fal rozchodzenia się dźwięków [po klaśnieciu w dłonie albo stukocie butów] urasta do rangi ideału samodoskonalenia. niezwykłe. drobne zwykłe rzeczy, w wykonaniu i w życiu bohaterów, zyskują magiczny charakter. Podobnie jest w "Zmruż oczy". "Sztuczki' znam słabiej, ale i bez tego z zaciekawieniem czekam na kolejne filmy Andrzeja Jakimowskiego.

              No i ta muzyka ! :]
    • grek.grek 21:55 Stopklatka "Dług" [ponownie] 08.02.16, 15:43
      a co tam, warto znów zapowiedzieć :]

      oglądałem ostatnią powtórkę i moim zdaniem ten fillm w ogóle się nie zestarzał.
      rewelacja pod każdym względem.

      historia, klimat, aktorzy, postaci, dramaturgia, psychologia, dialogi, sceny do zapamiętania, dreszczyk. wszystko jest. śp p. Krauze fenomenalną kontrolę ma nad całym tym wehikułem. idealnie panuje nad kierownicą. tworzy miikrorzeczywistość, a jednocześnie rozciąga ją do metafory relacji w turbokapitalizmie Polski początków transformacji. za matuszki "komuny" kto miał pojęcie czym jest własny biznes, kredyt, banditierka oszukańcza, haracze, wymuszenia, egzekucja długów ? Gerard rośnie tutaj do uosobienia nowego zagrożenia w nowym świecie. symbolu dzikich czasów.

      właściwie nie ma ani jednej zbędnej minuty, niepotrzebnego ujęcia, słowa, które dałoby się wyciąć. rzadki to przypadek mistrzostwa rezysersko-scenopisarskiego. a w tle ta szarpiąca muzyka Michała Urbaniaka. No i pytanie : co się krucafuks stało z Robertem Gonerą ? przecież to kapitalny aktor, z niebagatelnym potencjałem.

      majstersztyk.
      • siostra_bronte Re: 21:55 Stopklatka "Dług" [ponownie] 08.02.16, 18:56
        Tak, znakomity film. A Gonera chyba popadł w nałogi.
        • grek.grek Re: 21:55 Stopklatka "Dług" [ponownie] 09.02.16, 12:59
          fatalnie.

          ostatni raz widziałem go w "Glinie" [1 seria], a na dużym ekranie - w "Palimpseście".

      • barbasia1 Re: 21:55 Stopklatka "Dług" [ponownie] 09.02.16, 00:22
        Zapowiedź się przydała obejrzałam właśnie ponownie po wielu latach. :)
        Zgadzam się z Tobą, że film się w ogóle nie zestarzał.


        Roberta Gonerę widziałam niedawno w grudniu w "polskim" odcinku niemieckiego serialu "Telefon 110: Na granicy” wyprodukowanym w ubiegłym roku. Rola niestety mała, epizodyczna.

        • grek.grek Re: 21:55 Stopklatka "Dług" [ponownie] 09.02.16, 13:01
          doskonale, Barbasiu :]

          ja również skoczyłem.
          co za film !
          co za historia...

          no własnie, same mniejsze role.
          ciekawe, czy polskie kino zapomniało o panu Robercie, nie ma dla niego ról ?
          przydałby się jakiś "tarantino", który by go odnalazł i stworzył od nowa :]
    • grek.grek dokument w Kulturze "The Crash Reel" 09.02.16, 13:34
      ciekawy dokument.
      był w Kulturze w ubiegłym tygodniu, jak dobrze pamiętam.

      w pierwszej odsłonie, jest to opowieść o rywalizacji dwóch znakomitych akrobatów snoboardowych Kevina Pearce'a i Shauna White'a. Obaj są wybitni już w bardzo młodym wieku, obaj wygrywają od dziecka, mają talent i kochają deskę, ćwiczenia, obaj szykują się do Olimpiady. Mówią o swojej pasji, "gadające głowy" ich komplementują, pojawia się wątek owego współzawodnictwa, które ich motywuje i napędza. Shaun jest taki jakby bardziej na luzie, Kevin nieco bardziej serio, ale co ciekawe nie są to jacyś typowi american boys, którzy tylko deska, deska, a potem piwo i balanga. Sa dobrze ułożeni, całkiem sympatyczni. Pracują nad kolejnymi trikami, ewolucjami, opowiadają o nich w szczegółach, opracowują staranne plany działania, żyją tym wszystkim.

      W pewnym momencie narracja pęka i przenosi się we wcześniej zaprojektowane rejony. MOmentem przełomowym jest fatalny wypadek jaki ma na stoku Kevin. Spadając z pewnej wysokości uderza twarzą, brodą, w lód. Traci przytomnośc, zapada w śpiączkę.

      Zupełnie zmienia się charakter całego filmu. Przez następną godzinę wypełnia go seria zdjęć i opowieści wielu zawodników, których tematem są kontuzje, wypadki podczas zawodów, dramatyczne momenty.

      Wcześniej wydawałoby się, że to taki fajny sport, efektowny, popisowy, te wszystkie ewolucje, piruety na wysokości trzeciego piętra. I tylko brawa, aplauz, uznanie kibiców...

      NOPE.
      Nic z tych rzeczy. Nagle widzimy cięzkie upadki skutkujące złamaniami, wstrząsnieniami mózgu, operacjami, długimi okresami rehabilitacji, pracy nad odzyskaniem psychicznej równowagi przez zawodników. A oni sami, na pierwszy rzut oka jakże wyluzowani i besztroscy, nagle opowiadają historię swoich urazów. Jeden z nich wspomina, że zaliczył dziewiec wstrząsów mózgów. Inny, a właściwie inna - bo jest tutaj także jedna dziewczyna, wymieniając listę kontuzji ciągnie ją przez minutę chyba.

      I wiecie co ? żadne z nich nie zrezygnowało :]

      Kevin powoli dochodzi do siebie. Powoli się budzi, powoli staje na nogi, powoli zaczyna uczyć się znów mówić, a potem stawiać pierwsze kroki. We wszystkim tym ma wsparcie rodziny, matki, ojca, sióstr, braci.

      Po roku od przebudzenia się, przypina deskę. Słabo mu idzie, ale lata wcześniejszych prób, treningów oraz naturalny talent robią swoje i Kevin błyskawicznie zaczyna wracac do formy. Nie takiej, która dawałaby mu szanse na start w zawodach, ale zaczyna jeździć i to całkiem szybko, po płaskim terenie, np. trzymając się liny przyczepionej do jadącego samochodu - niczym narciarz wodny, tyleż że na śniegu.

      Rodzina, zwłaszcza matka, wolałaby żeby nigdy już nie wszedł na stok. Koledzy po desce są dyplomatyczni, nic wprost nie mówią, "to jego wybór, co z tym zrobi".

      CIągnie jednak wilka do lasu. Kevin uczy się od dziadka wypalania szkła. Rodzina ma firmę, która się tym zajmuje. Tyle że cały czas po głowie chodzi mu, że musi wrócić na stok, że po prostu nie mógłby dalej żyć bez choćby próby. Boi się, waha, ma psychiczne blokady, ale ważniejsze od nich okazujje się podskórne pragnienie i tęsknota za jazdą na desce.

      Najpierw startuje w czymś w rodzaju slalomu narciarskiego, tyle że na desce. Nikt z rodziny o tym nie wie, tylo zaufani przyjaciele spoza domu.

      A potem, stopniowo, wraca także do rywalizacji w zawodach, co z jednej strony pokazuje oddanie tego chłopaka swojej pasji, a z drugiej - jak bardzo wiele wybory jednostki kosztują czasami bliskich.

      świetnie zrobione, intrygująco poprowadzone, znakomite - jakże by inaczej, przy takiej okazji - zdjecia :
      www.youtube.com/watch?v=Sj0vY2Nymqw

      PS : jesli dobrze kojarzę, tytuł nawiązuje do okreslenia "highlight reel", które definiuje najlepsze momenty, najbardziej efektowne. Tutaj "highlight" zastąpione jest "crash", co dobitnie wskazuje na intencję reżyserki [Lucy Walker] - to ma być rzecz nie o urodzie, ale o niebezpieczeństwie snowboardingu, o tym że to kontuzje i dramaty na stoku są jego istotnym elementem, a nie te wspaniałe ewolucje, które oklaskują widzowie.

      jeden z chłopaków mówi wprost "Gros ludzie przychodzi na zawody nie po to, by oglądać piruety i wyskoki, ale po to by zobaczyć jak któryś z nas rozwala się o lód"
    • siostra_bronte "Sokół i koka" (1) 09.02.16, 13:46
      Obejrzane w Ale kino. Film Johna Schlesingera z 1985 r. oparty na prawdziwej historii. Tytuł oryginalny: „The Falcon and the Snowman”. Niektórzy mogą go kojarzyć z niezapomnianym hitem Davida Bowie i Pata Metheny’ego „This is not America”.

      Koniec epoki Nixona. Christopher Boyce (Timothy Hutton) porzuca studia w seminarium. Jego pasją są sokoły. Jego ojciec, były pracownik FBI załatwia mu pracę w zakładach zbrojeniowych. Na początku zajmuje się odbiorem korespondencji, ale potem wpada w oko przełożonym. Jest zbyt zdolny do takiej pracy.

      Po sprawdzeniu dostaje pracę w dziale zajmującym się satelitami szpiegowskimi dla CIA. Razem z dwójką innych pracowników (luzackiego czarnego i sympatycznej babki) przyjmuje depesze z siedzib CIA z całego świata. Wszystko ściśle tajne. Do biura nie ma wstępu nawet ochrona, więc cała trójka ma święty spokój. Zdarza im się grać w gry planszowe, tańczyć, a nawet pić alkohol :)

      Boyce ma przyjaciela jeszcze z dzieciństwa, Andrew Lee (Sean Penn). Andrew zajmuje się handlem narkotykami. Mimo to Boyce utrzymuje z nim kontakty.

      Boyce dobrze sobie radzi w pracy. Ale pewnego dnia dostaje przez pomyłkę depeszę skierowaną do CIA w Australii. Odpisuje, że zaszła pomyłka. Przychodzi odpowiedź, że to przez nadmiar pracy i prośba o zniszczenie wiadomości. Jest w niej informacja o planowanej „akcji” i infiltracji związków zawodowych.

      Boyce zaczyna zgłębiać temat. W bibliotece przegląda artykuły w prasie na temat sytuacji w Australii. Potem dowiaduje się, że premier kraju został zdymisjonowany.

      Co jakiś czas Boyce odbiera kolejne, pomyłkowe depesze. Jego koleżanka mówi, że to się ciągle zdarza. Przy takiej masie pracy to normalne.

      Nasz bohater jest zbulwersowany. Opowiada kumplowi, choć oczywiście nie powinien, że CIA prowadzi akcje na całym świecie: nacisk na partie, rządy, media. Nie można tego tak zostawić! Lee proponuje mu, żeby poszedł z tym do prasy. Ale dla Boyce’a to za mało. Wpada na pomysł, żeby „za karę” sprzedać tajne dane o satelitach obcemu wywiadowi. Proponuje Lee spółkę. Ale Lee nie zgadza się. Boyce żartuje, że taki z niego wielki patriota.

      Tutaj ta scena:

      www.youtube.com/watch?v=OK77tkb6D0c

      Tymczasem Lee wpada w kłopoty. Policja robi nalot na dziuplę, w której handluje towarem. W akcji ginie przypadkiem (wypada przez okno) policjant. Lee ma już bogatą karierę przestępczą, więc sytuacja jest poważna. Ale udaje mu się wyjść za kaucją.

      Kontaktuje się z Boycem. Teraz, kiedy nie może działać w swojej branży wchodzi w ten interes. Boyce przekazuje mu pierwsze materiały, które skserował w biurze. Boyce wyjeżdża do Meksyku, stolicy kraju. Tam idzie do ambasady rosyjskiej. Rozmawia z nim jakiś urzędnik, Alex (David Suchet). Lee mówi, że jest tylko kurierem. Przyjaciel pracuje w firmie zbrojeniowej i może dostarczać tajne materiały.

      Alex jest bardzo zainteresowany. Ustala z Lee metody działania, czyli terminy i miejsca spotkań. Kiedy Lee będzie coś miał ma nakleić krzyżyk na słupie w ustalonym miejscu, widać to w trailerze. Oczywiście Lee będzie dostawał za to kasę.

      Lee wraca zadowolony do Stanów. Dzieli się pieniędzmi z Boycem. Ten przekazuje mu kolejne materiały. Lee jeździ do Meksyku.

      Ale z czasem Lee zaczyna zachowywać się niefrasobliwie. Kiedy wraca do domu w Kalifornii urządza huczną imprezę, a jakiejś dziewczynie po pijaku chwali się, że jest szpiegiem. Do tego wraca do brania narkotyków. Boyce przyłapuje go na tym i jest mocno wkurzony. To się robi niebezpieczne.

      Lee po raz kolejny jedzie do Meksyku. Myli miejsce zostawienia wiadomości na słupie. Czeka bezskutecznie w miejscu spotkania na ludzi Alexa. Wkurzony idzie do ambasady, gdzie akurat odbywa się jakieś przyjęcie. Wkręca się bez zaproszenia. Widzi go Alex i zabiera razem ze swoimi ludźmi na zaplecze. Jest wściekły na Lee, stanowczo zabronił mu przychodzenia ambasady, bo jest ona pod obserwacją.

      Alex przegląda materiały, które przywiózł Lee. Wśród nich jest też parę zdjęć…z „Playboya”, a także zaszyfrowana notka, że „kurier jest niepewny”. Boyce chciał go skompromitować przed Rosjanami i to mu się udało. Lee wraca do domu bez kasy, ale obiecuje, że następnym razem lepiej się postara.

      Tymczasem pewnego dnia w biurze Boyce’a dochodzi do niespodziewanej kontroli. Na szczęście parę minut wcześniej pracownicy dostają telefon od kumpla z ochrony. W panice robią porządki i chowają alkohol :) Boyce wpada w panikę, chowa papiery po szufladach. Kontroler, poza paroma drobiazgami nie stwierdza żadnych uchybień. Boyce oddycha z ulgą...
      • siostra_bronte "Sokół i koka" (2) 09.02.16, 14:07
        Wkurzony Lee wraca do Stanów. Mówi kumplowi, że jest „judaszem”. Ale Boyce się broni, to była nauczka. Ale po tej akcji z kontrolą ma już dosyć. To się robi zbyt niebezpieczne. Ale Lee nie chce się zgodzić na przerwanie dochodowego interesu. Dla niego to teraz źródło kasy. Ma też własne plany, żeby wrócić do przemytu narkotyków za granicę i wykorzystać do tego kontakty z Rosjanami.

        Ale Boyce jest zdecydowany. Sam jedzie do Meksyku i zaskakuje Lee, który mieszka tam przez większość czasu. Spacerują sobie po mieście, aż tu nagle pojawia się Alex. Można się domyśleć, że Lee był pod stałą obserwacją Rosjan. Alex od dawna chciał poznać owego tajemniczego „przyjaciela”. Panowie kulturalnie sobie rozmawiają, a potem idą na obiad.

        Boyce mówi Alexowi, że się wycofuje. Chce wrócić na studia. Alex jest oczywiście niezadowolony. Tłumaczy Boyce’owi, że z tego nie można się wycofać, ot tak. Proponuje mu, żeby pomyślał o studiowaniu filologii rosyjskiej, a potem pracy w jakiejś ambasadzie…Ale Boyce nie ma zamiaru być wtyczką.

        Tutaj ta rozmowa:

        www.youtube.com/watch?v=4Spw9eH9GBk

        Po powrocie do Stanów Boyce mówi kumplowi, że to już skończone. Ale chce wysłać jeszcze ostatnią przesyłkę. I już czujemy, że to duży błąd. Ale Boyce zdał sobie sprawę, że Rosjanie są nie wiele lepsi niż Amerykanie. Na koniec chce przynajmniej dobrze zarobić. Zrobił więc zdjęcia danych technicznych satelitów, o które dawno pytał Alex. Chce za nie 100 tys. zielonych.

        Lee mówi mu, że nie chce się w to mieszać. Na to Boyce odpowiada, że sam pojedzie do Meksyku. Ale kumpel nie chce go puścić, mówi, że to zbyt niebezpieczne. I jedzie sam.

        Boyce zrywa ze swoją dziewczyną. Kłamie, że jej już nie kocha, ale tak naprawdę chce ją tylko chronić.

        Lee stoi pod ambasadą rosyjską w Meksyku. Wrzuca kartkę z jakąś notką przez ogrodzenie. Co za niefrasobliwość! Niestety, jest pod obserwacją. Zaraz zjawia się policja. Lee zostaje aresztowany pod zarzutem zabójstwa policjanta, co jest oczywiście nieprawdą. Lee jest bity w okrutny sposób, aż w końcu przyznaje się do tego, że jest szpiegiem.

        Policja odstawia Lee do granicy ze Stanami, a tam czeka już na niego miejscowa policja.
        W międzyczasie Boyce próbował się z nim skontaktować telefonicznie, ale Lee przepadł. Boyce domyśla się, że wpadł. Jedzie na lotnisko, ale wydaje mu się, że policja i obsługa go obserwują (nie wiem czy to było złudzenie, czy faktycznie policja miała już jego dane). Wraca więc do mieszkania. I właściwie tylko już czeka na aresztowanie.

        I faktycznie zostaje szybko aresztowany na jakiejś łące, chwilę potem jak wypuścił na wolność swojego sokoła.

        Tutaj ta scena:

        www.youtube.com/watch?v=PFDnRg0lxUE

        Oczywiście rodziny obu bohaterów są w szoku. Ale ojciec Boyce’a, zaprzysięgły Demokrata nie chce żadnego tajnego procesu, chociaż przyjaciele z FBI to proponują. Christopher musi mieć otwarty proces. Niech się ludzie dowiedzą, co się dzieje w tym kraju.

        W czasie przesłuchań Boyce bez ogódek opowiada o tym co robił. Nie widać, żeby miał jakieś wyrzuty sumienia. Na pytanie kto go prowadził odpowiada: "Sumienie". I porównuje rządowe agencje do drapieżników. Ale kiedy pytają go, czy zrobiłby to samo jeszcze raz, nie odpowiada.

        Scena z przesłuchania:

        www.youtube.com/watch?v=FD9lsX7gyeo

        Boyce został skazany na 40 lat, a Lee na dożywocie, bo miał już przestępczą przeszłość. Ale nie odsiedzieli wyroków do końca. Boyce wyszedł w 2002 r. (co ciekawe wcześniej udało mu się uciec z więzienia, ale po roku został złapany), a Lee w 1998 r, po 23 latach odsiadki.

        Scenariusz filmu został oparty na księżce Roberta Lindseya. Tytuł pochodzi o ksywek bohaterów: „Sokół” to Boyce, a „Koka” to Lee.

        Znakomity film! Szpiegowska historia pokazana w realistyczny sposób, bez efektownych pościgów i strzelanek. Bohaterowie nie są czarno-biali. Trudno ich pochwalać, a jednocześnie trudno jednoznacznie potępiać. A w tle gorzki obraz Ameryki z czasów zimnej wojny.

        Świetne role Huttona i Penna, za którym nie przepadam, ale tutaj wypadł bardzo wiarygodnie. Na drugim planie bryluje David Suchet. Ależ to wspaniały aktor! Szkoda, że przeciętny widz kojarzy go tylko ze znakomitą co prawda rolą Herculesa Poirot :)

        Warto jeszcze wspomnieć o zdjęciach Allena Daviau. Zwłaszcza ujęcia z „lotu sokoła” robią
        wrażenie. I powracający temat muzyczny.

        Trailer, niestety marnej jakości:

        www.youtube.com/watch?v=MJRF8xGzvj4
        • grek.grek Re: "Sokół i koka" (2) 09.02.16, 15:44
          dzięki, Siostro :]

          niestety, nie zdążę jeszcze dziś przeczytać i napisać choć paru zdań a'propos, zaraz wychodzę i... nie wiem kiedy wrócę [to klasyczny tekst z "Kiepskich", hehe] ;]

          nie chcę nic robić pospiesznie, wolę się delektować tekstem :]
          a do tego potrzebuję spokoju i czasu, więc - będę ze wszystkim jutro.
          give Grek a chance ! :]
          • siostra_bronte Re: "Sokół i koka" (2) 09.02.16, 16:20
            Ok :)
          • barbasia1 Re: "Sokół i koka" (2) 10.02.16, 00:38
            grek.grek napisał:

            > zaraz wychodzę i... nie wiem kiedy wrócę [to klasyczny tekst z "Kiepskich", hehe] ;]

            Hehe! :))

            A propos, gdzieś w necie wyczytałam, że w jednym z odcinków najnowszej serii "Kiepskich", która pojawi się niedługo w telewizji wystąpi Daniel Olbrychski w roli kapitana okrętu.

            PS "I arrivederci, Roma!" ;))
            • barbasia1 Re: "Sokół i koka" (2) 10.02.16, 00:42
              Czekam na nowe odcinki "Kiepskich". Ten odcinek, co na niego Ci kiedyś grymasiłam (o Boczku , który przyszedł na zastępstwo do sklepu Malinowskiej i tam podjadał, podgryzał różne produkty, które potem kupowali klienci), obejrzałam niedawno jeszcze raz i bardzo mi się podobał.

              :)
              • grek.grek Re: "Sokół i koka" (2) 10.02.16, 13:14
                o, widzisz.
                ja mam tak samo, niektóre odcinki odkrywam na nowo i nagle : eureka, ja mówiłem, że są słabsze ? :]

                swoją drogą, styl dialogów, język jakim sie tam rozmawia, rózne aktorskie drobiazgi, wystarczą w zupełności, by KAŻDY odcinek był znakomitością samą w sobie :]
            • grek.grek Re: "Sokół i koka" (2) 10.02.16, 13:11
              dzięki za dobre informacje, Barbasiu :]

              zawsze kolano mi zaczyna podskakiwać, kiedy słyszę jak rózni... tacy i owacy dworują sobie, albo mówią z pogardą, o "Kiepskich". jakby to był serial dla gorszego sortu.

              a ja w "Kiepskich" widzę więcej inteligencji, błyskotliwości, mistrzostwa aktorskiego niż we wszystkich tych polskich serialach "dla lepszego sortu" we wszystkich stacjach razem wziętych i to od 89 roku do dzisiaj :]
              bawią, uczą, budzą podziw :]

              hehe, tych tekstów jest masa.
              - Czy pan zawsze musi wtedy gdy ja chcę ?
              - Nie, to pan zawsze chce wtedy, kiedy ja muszę !
              :]
        • grek.grek Re: "Sokół i koka" (2) 10.02.16, 12:58
          dzięki, Siostro :]
          doskonała opowieść ! jak zawsze. gratuluję stałej wysokiej formy :]

          już sam tytuł intrygujący.
          i nie zapowiadający bynajmniej filmu z polityką i szpiegostwem w tle.
          niespodzianka, jakże przyjemna.

          trzeba przyznać, ze amerykańskie kino nigdy się specjalnie nie wstydziło ganić własne
          rządy i wytykać im stosowanie brudnych chwytów w zakulisowej polityce wobec innych
          krajów. Ktoś kiedyś powiedział dosadnie : Dlaczego w USA nigdy nie wybuchł żaden przewrót wojskowy ? Bo w USA nie ma amerykańskiej ambasady [czyli, de facto komórki CIA].
          Tym bardziej dziwi mnie polskie trzymanie się nogawki tego cynicznego kraju. Z drugiej strony, który z politycznych krajów wagi cięzkiej nie jest cyniczny i w razie czego na Polskę się nie wypnie ? Zdaje się, ze nie ma takiego ?

          swietnie to jest wszystko poprowadzone. Zaczyna się od przypadku, trochę jak w "Trzech dniach Kondora". Tutaj bohater ma wybór, a jego konsekwencje muszą być bolesne. Nie da się w to wejść i ot tak sobie wyjśc. I zdaje sie Boyce dojrzewa do tej świadomości przez cały film ?

          świetna jest [Twoja] konkluzja, że obie strony tego [zimnowojennego] konfliktu są w istocie takie same. Nie ma good guys i bad guys, jak by to sobie Boyce wyobrażał.

          Ci, którzy namieszali w kotle ostatnimi czasy [Snowden, Manning, Assange] już nie przekazywali dokumentów "drugiej stronie". Po prostu, pokazali je wszystkim. A że najpewniej pokazali tylko to, co i tak nie narusza niczyich żywotnych interesów i właściwie wyważa otwarte drzwi, bo że rządy, specsłużby, politycy są mendami i rozmaicie rozumieją "bezpieczeństwo kraju", to wiemy od zawsze, i bez tych papierów.

          ciekawy jest wątek naiwności domorosłych szpiegów. Lee wrzucający tajne papiery przez płot na teren rosyjskiej ambasady... :] Urocze. Niestety, amatorzy w pojedynku z zawodowcami muszą przegrać. Aczkolwiek, jak zwykle w amerykańskim kinie, odnoszą moralne zwycięstwo, bo zdemaskowali zakulisowe działania CIA, zapewne mówiące o wywoływaniu zamieszek w róznych krajach, spisków obalających prawomocne, uzywaniu publicznych pieniędzy do korumpowania na szeroką skalę.

          zawsze ciekaw jestem filmów, które by przedstawiały zdanie obu stron, czyli takich, w których głos dostaje także druga strona i tłumaczy, że to dla dobra społeczeństwa . Ciekawie by było poznać ich argumenty :] Tyle że takich filmów nie ma.Tak jak nie ma filmów dotykających podobnych spraw z punktu widzenia dowolnych służb bezpieczenstwa w dowolnym kraju. JUż nie mówiąc o polskich czasach PRL, kiedy w grę wchodził nie tylko profesjonalizm, ale i momentami naprawdę mocne przekonanie, ze działa się dla dobra systemu, ktory wszystkim służy. No ale... może kiedyś coś się zmieni ?;]

          dzięki, Siostro, raz jeszcze. Znakomita opowieść ! Czytało się, jak zwykle, z wielkim zainteresowaniem i przyjemnością :]

    • grek.grek Kultura dokument "Stones in Exile" [2010] 09.02.16, 13:57
      w 71 roku Stonesi wyjechali z Anglii, protestując przeciw zbyt wysokim podatkom. Zatrzymali się na południu Francji, gdzies pod Niceą. Keith Richards miał tam posiadłość nad morzem.

      Przez dłuższy czas prowadzili przykładne życie, a Mick Jaeger nawet się ożenił. Bill Wyman tęsknił za Anglią [bo francuskie jedzenie było dla niego nie do przyjęcia].

      Nie mogli jednak długo wysiedzieć bez muzyki. Mieli wenę, zaczęli pisać, komponować, a jako że nie mogli znaleźc w tamtym czasie odpowiednio dobrego studia nagraniowego... zorganizowali jego namiastkę w wilii Richardsa. To zabawne, ze wokale nagrywali w salonie, basy w łazience, a resztę w jeszcze innych pomieszczeniach. Wybierali na podstawie możliwości akustycznych danej lokalizacji, uzyskiwanego w niej brzmienia. Było tak spartańsko, że - jak zeznaje jeden z uczestników - "gitary co chwilę się rozstrajały, z powodu wilgotności powietrza".

      Wszystkich pochłoneła twórcza gorączka, trudności nie miały znaczenia, a wręcz wzmagały kreatywność zespołu. Dom zaroił się od ludzi, stał się domem otwartym. Przy stołach królowały whisky, biała dama :], skąpe posiłki i długie rozmowy. Praca trwała od północy do południa. A potem w kimono i od nowa.

      I tak powstała "Exile on Main Street", może najlepsza płyta w dorobku Stonesów, a jeszcze bardziej może najbardziej niezwykła i łącząca wiele nurtów i gatunkow muzycznych, żeniąca w perfekcyjny sposób rock z muzyką czarną, wyznaczająca nowe kierunki poszukiwań dla innych muzyków.

      Reżyser, Stephen Kijak, wykonał kawał roboty buszując w archiwach - przez cały film przewijają się fragmenty prywatnych zdjęć i video z zycia Stonesów w tym dziwnym miejscu, w dziwnym okresie ich istnienia, do tego fragmenty koncertów z piosenkami z "Exile", a całośc ilustrują ich własne wypowiedzi opisujące proces tworzenia płyty i ówczesnego stylu życia jaki prowadzili. Te wypowiedzi Kijak nagrał 30 lat po premierze "Exile".

      co ciekawe, głos mają także nie-Stonesi, którzy pomagali im w nagrywaniu. Zespół składał się wówczas, de facto, z 9 muzyków. Wypowiada się facet odpowiedzialny za działanie tego całego quasi studia nagraniowego [menadżer nagrywający, hehe]. Mówi, że przez 12 godzin codziennej pracy przy kolejnych kawałkach biegał po trzech piętrach, od piwnicy po dach, a na tych piętrach po paru dodatkowych pokojach, aby skoordynować wszystkie instrumenty i wokale. Tak bowiem rozmieszczone były w tym 'studiu" i komunikacja między poszczególnymi elementami składu była zwyczajnie niemożliwa bez kogoś, kto lata i przekazuje instrukcje z punktu A do punktu B, z punktu B do C... itd.

      niektórzy wspominają ten czas z rozrzewnieniem, bo to było coś niezwykłego, pobyć przez jakiś czas z "najlepszym zespołem świata" i zobaczyć jak powstaje coś tak nietuzinkowego w tak niecodziennych warunkach.

      świetne !

      www.youtube.com/watch?v=UXcqcdYABFw
      PS :
      ponoć Keith Richards do każdej swojej gitarowej partii nagrywał 20 prób. wybierał później najlepszą. Ponoć montaż, dogrywanie szczegółów, wszystkie te post-nagraniowe wygładzanki o dopieszczanki trwały równie długo, co samo nagrywanie podstawowego materiału.

      jeden z kawałków jest o hazardzie.
      Keith Richards wymyslił go, stworzył bazę tekstową i muzyczną, podczas... rozmowy z ich nianią do dziecka, fanką gier hazardowych :]
      brawo, pani niania ;]
      • siostra_bronte Re: Kultura dokument "Stones in Exile" [2010] 09.02.16, 22:54
        Dzięki, Greku :)

        Brzmi bardzo ciekawie. Akurat nie jestem fanką Stonesów, ale jak najbardziej ich doceniam :) Szkoda, że te dokumenty czasem trudno złapać, bo lecą o dziwnych porach.
        • grek.grek Re: Kultura dokument "Stones in Exile" [2 10.02.16, 13:00
          dzięki, Siostro :]

          przyznam, że nie znam za dobrze całej twórczości Stonesów, ale niektóre kawałki są naprawdę
          ponadczasowe i do jakiegośtam swojego top100 :] pewnie bym je zaliczył.
      • barbasia1 Re: Kultura dokument "Stones in Exile" [2010] 10.02.16, 00:47
        Jak się zbiorą utalentowani ludzie to ani whisky, ani biała dama nie zaszkodzi. ;)

        Fajna historia. Jak trafię na pewno obejrzę ten dokument.
        • grek.grek Re: Kultura dokument "Stones in Exile" [2010] 10.02.16, 13:15
          hehe ;]
          Barbasiu, czasem mogą nawet pomóc ;]

          polecam z niezachwianą pewnością :]
          • barbasia1 Re: Kultura dokument "Stones in Exile" [2010] 12.02.16, 00:30
            Naprawdę? ;))

            OK!
    • siostra_bronte "Przed zachodem słońca" 09.02.16, 23:00
      Druga część trylogii Linklatera w Ale kino. Oj, tego się nie spodziewałam. Obejrzałam ...ze 20 minut i przełączyłam na inny kanał.

      Nijak mnie nie obchodziło co ma sobie do powiedzenia para bohaterów, którzy spotykają się ponownie po 9 latach w Paryżu. Znowu było pretensjonalnie, a Hawke i Delpy znowu mieli przylepione uśmiechy. Nic nie poradzę, jakoś ta historia na mnie nie działa.

      I nie chodzi o to, że to kino "gadane". Osobiście uwielbiam filmy Erica Rohmera, a robił właśnie takie kino. Ale to jak! To było autentyczne i naturalne, jakby człowiek podglądał własne życie. Niestety filmy Linklatera to bardzo dalekie echo takiego subtelnego kina.

      • grek.grek Re: "Przed zachodem słońca" 10.02.16, 15:33
        o ! :]

        o rzadko którym filmie pisałaś tak surowo, Siostro.
        musiało być very bad :]


        • siostra_bronte Re: "Przed zachodem słońca" 10.02.16, 16:12
          To prawda, rzadko bywam tak surowa. Ale to co zdążyłam zobaczyć było sztuczne i wysilone, więc nie zdzierżyłam.
    • grek.grek "Miasto śmierci" [jakiś czas temu w TVP2] 10.02.16, 13:54
      temat, jakkolwiek to zabrzmi, atrakcyjny.
      obsada - komercyjnie wartościowa.
      zdjęcia - prima sort.

      czego zabrakło, bo czegoś jednak zabrakło,... ?
      może nawet wszystkiego, co znamionuje rasowy thriller.

      sprawa jest wysoce zagadkowa. Nikt nie ma pewnych informacji, nie ma świadków, nie ma żadnych wartościowych tropów.
      www.polityka.pl/tygodnikpolityka/swiat/1644094,1,skad-sie-bierze-kobietobojstwo-w-meksyku.read
      Nadal nie wiadomo, dlaczego od wielu lat giną kobiety w Juarez. A pojedyncze albo masowe płytkie groby znajdowane są nieustannie. I nikt nie moze nic z tym zrobić. Albo nie chce.

      w "MIeście śmierci" mamy amerykańską dziennikarkę, która szuka ciekawego tematu. Znajduje go właśnie w sprawie tego niewyjaśnionego procederu dziejącego się w Juarez. Oczywiście, jedzie tam od razu, odnawia kontakty z dawnym kochankiem/partnerem, który pracuje w miejscowej
      gazecie. Dziennikarkę gra Jennifer Lopez, jej kolegę Antonio Banderas, więc duet idealny na plakat filmowy. MOże zbyt idealny...

      Jak traf chciał, znajduje się dziewczyna, którą ktoś chciał zabić i zostawić na pustyni. Udało się jej uciec. Jacyś ludzie czyhają na jej życie. "Diabły", jak mówi ona.

      Dziennikarka oczywiście zajmuje się nią i załatwia jej zabunkrowanie w domu wpływowej pani z wyższej sfery. Pannica ze slumsów poznaje nagle zupełnie inne życie. Na jednym z przyjęc rozpoznaje mężczyznę, który był jednym z jej oprawców. Dziennikarka go prześwietla i idzie jego tropem, ale facet jest wpływowy, ma kasę i robi biznesy z jeszcze bardziej wpływowymi z jeszcze większą kasą. Trudno się dobrać do niego.

      Tak więc, nasza dziennikarka w miesiąc zrobiła lepszą robotę niż miejscowa policja i żurnaliści. Wiadomo, USA power ;]] Naiwne.

      Idąc po sladach, dziennikarka odkrywa,że w proceder mogą być zaangażowani mężczyźni z elity tzw. Finansowej zwłaszcza. A ofiarami padają głównie kobiety pracujące w miejscowej fabryce.

      Sama się w niej zatrudnia i wystawia na wabia. Rzeczywiście, próbuje ją zgwałcić i zabić kierowca nocnego autobusu, którym wracała do domu. Udaje się jej uciec, a na złomowisku, na której ją wywiózł, odnajduje kolejny masowy grób. Szkoda, że rozpływa się postać potencjalnego oprawcy, który powinien być teraz ważnym świadkiem, a nic takiego nie ma miejsca.

      Do dziewczyny -świadka ktoś próbuje się dobrać i zabić, dziennikarka i jej kolega uciekają przez próbujących ich rozjechać samochodem, a potem kolega dziennikarki zostaje zastrzelony.

      Dziennikarka ma już artykuł. Ma nadzieję wstrząsnąć opinią publiczną po obu stronach zielonej granicy. Wtedy dowiaduje się, że gazeta odpuszcza temat. Ktoś musiał nacisnąć w tej sprawie. A dziennikarce tak zalezało... Motywacja ? Odkryła nagle, ze przecież sama ma meksykańskie korzenie, że jej przodkinie pracowały w takiej fabryce jak ta, której pracownice są zabijane, że jest im winna dązenie do prawdy.

      Wraca do Ameryki i próbuje bronić pożyteczności i rangi swojego artykułu. Zaraz ma wrócic do meksyku, gdzie dziewczynka-świadek ma stanąć do przesłuchania przed prokuratorem.

      W tym czasie dziewczyna-świadek, zamiast na siebie uważać, próbuje odwiedzić swoją matkę w slumsach. Wybucha tam znienacka pożar, a ona sama zostaje zaatakowana przez faceta ze stalowym wzrokiem, którego kiedyś rozpoznała na przyjęciu, jako jednego z napastników i strasznie się go przestraszyła. Gośc próbuje ją zabić, aby uniknąć jej zeznań, mimo że nic na niego nie mają. Trudno zrozumieć to zachowanie. A nawet gdyby chciał ją zabić, to powinien mieć od tego doskonale opłaconych killerów, zamiast narażać się osobiście.

      I kiedy tak się szamocą na tle płomieni, do akcji wkracza dziennikarka, która właśnie wróciła do Juarez i dowiedziała się, ze mała znikła. Poszła w miejsce, w którym spodziewała się ją zastać, i voila. We dwie pokonują wroga i zostawiają go, żeby się zjarał w pożarze.

      Mała składa zeznania, a po zwęglonego trupa nikt się nie zgłasza. Koniec filmu. Niby sukces, ale co z tego wynika ? :]

      Film zupełnie bez finału, w którym zamiast na logiczne wnioski, stawia się na jatkę, a potem próbuje uniknąć wrażenia, że cała ta akcja była psu na budę.

      Nie można było rozwiązac sprawy, bo przecież chodzi o autentyczne zbrodnie, za które nadal nikt nie odpowiedział, ba - nie wiadomo, gdzie szukać sprawców. Wiadomo więc było,że film musi pozostawić widza w zawieszeniu.Tymczasem, niby świadek przezywa, składa zeznania, jest podejrzany który dodatkowo sam się pogrązył próbując zabić świadka... Gdzie wniosek ? Z takimi instrumentami w garści, kilku prokuratorów i jakis specjalny oddział policji powinny znaleźć kolejne nitki prowadzące do kłębka.

      generalnie, brakuje tutaj klimatu, wiarygodnej dramaturgii, nie ma pomysłu na puentę, a Jennifer Lopez jakoś nie pasuje do roli ambitnej dziennikarki, bo ma za sobą cały background gwiazdy muzyki, a nie aktorki dramatycznej. zwyczajnie, nie pasuje do tej roli.

      zaletą są utrzymane w kolorze sepii zdjęcia, doskonały dobór zaułków, lokalizacji i panoram robiących za Juarez. Miasto, jego nocne życie, ulice pełne burdelików przy ulicy, podejrzanych spelunek, alfonsów, dziwek, złodzei, dilerów, biedoty, pracownic fabryki wracających do domu późną nocą zdezelowanymi autobusami, jest tutaj dodatkowym bohaterem.

      wydarzeniem in plus jest też udział Sonii Bragi, która gra panią z elity, ukrywającą na terenie swojej posiadłości dziewczynkę-świadka. dojrzale urodziwa i śamoświadomie atrakcyjna przyćmiewa panią Lopez, trzymając się wszelako na drugim planie.

      Antonio Banderas pełni rolę tylez istotną, co dekoracyjną.
      zapewne zgodził się zagrać, bo film porusza niezwykle trudny, domagający się poważnego zaangazowania policji i specsłużb, temat, ale scenariusz nie daje mu wielu szans prezentacji aktorskich możliwości. Scenariusz ustawia w roli głównej kobiety, więc mężczyznom pozostają
      role poboczne : kochanka Lopez, eks-kochanka Lopez albo bandyty czyhającego na życie kobiet.

      • barbasia1 Re: "Miasto śmierci" [jakiś czas temu w TVP2] 10.02.16, 23:40
        Oglądałam kiedy ten film. Nic dodać nic ująć. Może tylko to, że ja nie byłam tak surowa dla Jennifer Lopez. Ja wiem , że to nie jest znakomita aktorka, ale , nie wiem czemu, bardzo ją lubię. :)

        I czytałam zalinkowany artykuł z Polityki, kupiłam sobie ten numer na święta.
        • grek.grek Re: "Miasto śmierci" [jakiś czas temu w T 11.02.16, 12:47
          o, świetnie Barbasiu :]
          widzę, że mocno jesteś w temacie.

          wydaje mi się, że senorita Lopez trochę jednak odbiera wiarygodnośc swojej postaci, bo
          jednak mimowolnie twarz aktorki kojarzy się z blichtrem. trudno to zgodzić z aspirującą
          dziennikarką śledczą grzebiącą w brudach przygranicznego miasta w Meksyku.
          w sumie... jakby napisać większą rolę dla Banderasa i na nim oprzeć promocję i marketing, a
          w roli dziennikarski obsadzić jakąś mniej kojarzoną, nieopatrzoną, ale mającą osobowośc
          aktorkę, to możliwe, iż wyszło by nieco wiarygodniej. Pytanie : czy scenariusz rzeczywiście
          dawałby na to nadzieję, bo są tam jednak braki, a reżyser - mimo dobrych zdjęć i tematu-samograja - nie tworzy atmosfery autentycznej grozy.
          • maniaczytania Re: "Miasto śmierci" [jakiś czas temu w T 11.02.16, 17:43
            ekhm, jak się wpisze ten tytuł do wyszukiwarki, to pisaliśmy o nim najmniej dwa razy - w 2010 i w 2011 ;) I to Grek go ładnie opisywał, jak teraz :)
            Dziś nie mam za dużo czasu, ale jak coś, to popodklejam linki. Można by też sprawdzić, czy zdanie Greka się nie zmieniło na przestrzeni lat ;)))))
            • barbasia1 Re: "Miasto śmierci" [jakiś czas temu w T 12.02.16, 00:28
              maniaczytania napisała:

              > ekhm, jak się wpisze ten tytuł do wyszukiwarki, to pisaliśmy o nim najmniej dwa
              > razy - w 2010 i w 2011 ;) I to Grek go ładnie opisywał, jak teraz :)
              > Dziś nie mam za dużo czasu, ale jak coś, to popodklejam linki. Można by też spr
              > awdzić, czy zdanie Greka się nie zmieniło na przestrzeni lat ;)))))

              Tak mi się właśnie coś zdawało! :)

              > Dziś nie mam za dużo czasu, ale jak coś, to popodklejam linki. Można by też spr
              > awdzić, czy zdanie Greka się nie zmieniło na przestrzeni lat ;)))))

              Dobry pomysł.
            • grek.grek Re: "Miasto śmierci" [jakiś czas temu w T 12.02.16, 13:40
              racja, Maniu :]

              czułem,że już miałem z tym filmem do czynienia :]
              • barbasia1 Re: "Miasto śmierci" [jakiś czas temu w T 12.02.16, 19:45
                Hehehe! :))
          • barbasia1 Re: "Miasto śmierci" [jakiś czas temu w T 12.02.16, 00:16
            > wydaje mi się, że senorita Lopez trochę jednak odbiera wiarygodnośc swojej post
            > aci, bo jednak mimowolnie twarz aktorki kojarzy się z blichtrem. [...]

            A mnie właśnie przekonała, zapomniałam o jej estradowym blichtrze, kiedy zobaczyłam ją ubraną zwyczajnie, w koszulę, spodnie. I z błyskiem inteligencji w oku.
            Czytałam kiedyś, po tym jak obejrzałam ten film, że Lopez była mocno zaangażowana produkcję "Miasta śmierci" i w sprawę morderstw kobiet w Juarez. Poczułam to oglądając film.

            >jakby napisać większą rolę dla Banderasa i na nim oprzeć promocję i
            > marketing, a

            Może to i dobry pomysł!?

            >Pytanie : czy scenariusz rzeczywiście dawałby na to nadzieję, bo są tam jednak braki, [...]

            No właśnie.
            • grek.grek Re: "Miasto śmierci" [jakiś czas temu w T 12.02.16, 13:57
              róznica punktów widzenia, zawsze jest cenna :]

              wydaje mi się, z mojego punktu widzenia :], że to jednak nie przypadek że J Lo dostaje raczej role w komediach romantycznych, filmach o muzyce albo o tańcu... wiem co będzie teraz : oberwie mi się ;]]
    • grek.grek wspomnieniowo : Buster Keaton 10.02.16, 15:39
      przydałaby się jakaś seria powtórkowa z filmami Bustera Keatona.
      dawno temu lubiłem je oglądać w czeskiej tivi.
      facet z kamienną twarzą, w okularach i garniturze, wiszący na wskazówce ratuszowego zegara, to
      jest jedna z ikonicznych scen kina światowego :] :

      film.onet.pl/artykuly-i-wywiady/buster-keaton-general-komedii/z9dnm5
      • barbasia1 Re: wspomnieniowo : Buster Keaton 10.02.16, 23:44
        Dobry pomysł. :)

        • grek.grek Re: wspomnieniowo : Buster Keaton 11.02.16, 12:48
          :] prawda ?
          • barbasia1 Re: wspomnieniowo : Buster Keaton 12.02.16, 00:29
            :)
            Też oglądałam w naszej telewizji film, filmy z Busterem Keatonem. Być może w "Starym kinie"!? Juz nie pamiętam.
            • grek.grek Re: wspomnieniowo : Buster Keaton 12.02.16, 14:00
              yes ! masz świetną pamięć, Barbasiu.
              tak dobrą, że i moja się od razu zaktywizwała :]

              rzeczywiście, te filmy były w Starym Kinie.
              ech, Stare Kino... kto to jeszcze pamięta... prócz nas ;]
              • barbasia1 Re: wspomnieniowo : Buster Keaton 12.02.16, 19:53
                :)

                Nie strasz! Przecież nie jeszcze nie jesteśmy tacy starzy! Przynajmniej ja nie jestem. ;)
                • grek.grek Re: wspomnieniowo : Buster Keaton 13.02.16, 13:15
                  haha ;]
                  tak trzymać, Barbasiu :]
                  dojśc do 20-tki i potem już ani kroku w... przód ! ;]
                  na tym polega tajemnica udanego życia.
                  • barbasia1 Re: wspomnieniowo : Buster Keaton 13.02.16, 17:02
                    I tego się będę trzymać, Greku! :))

                    PS Własnie wyczytałam w najnowszym numerze gazetki "Retro", że wg. Joan Collins tajemnica wiecznej młodości to sex i ... makijaż! He,he! :)
                    • grek.grek Re: wspomnieniowo : Buster Keaton 13.02.16, 17:36
                      "Świat wg Bundych" :

                      Al : czeka mnie dziś wieczór pełen seksu
                      Jefferson : ale przecież twoja żona wyjechała ?
                      Al : właśnie dlatego nie mogę się go doczekać

                      :]



                      • barbasia1 Re: wspomnieniowo : Buster Keaton 13.02.16, 18:17
                        Hahahahaha! :)))))

                        Stary, dobry Al! :))

                        • grek.grek Re: wspomnieniowo : Buster Keaton 14.02.16, 12:30
                          hehe :]

                          Peggy : No i znów zepsułeś... Tak jak seks podczas naszej nocy poślubnej
                          Al : O przepraszam, radziłem sobie doskonale, dopóki nie weszłaś do pokoju

                          :]
                          • barbasia1 Re: wspomnieniowo : Buster Keaton 14.02.16, 14:50
                            Hahaha! :)))

                            Biedny Al! ;))


                          • barbasia1 Re: wspomnieniowo : Buster Keaton 14.02.16, 15:05
                            A ja mam piosenkę Jolasi ze "Świata według Kiepskich" ;)

                            "Rym cym cym, tra ta ta,
                            Debil, dureń i idiota,
                            Bum, bum bum, la, la, la,
                            Platfus, matoł i pierdoła,
                            Sru tu tu tu, trata tuta,
                            Analfabet, jełop, dupa,
                            Cium, cium, cium, hyc, hyc, hyc …
                            A w rozporku nie ma nic."

                            ;)
                            • grek.grek Re: wspomnieniowo : Buster Keaton 14.02.16, 15:59
                              nie ma co ukrywać, jest to piosenka straszna ;]

                              Jolanta jest kobietą pachnącą siarką ;]
                              • barbasia1 Re: wspomnieniowo : Buster Keaton 14.02.16, 16:39
                                He,he! ;))
                                Prawda. Przepraszam. Zburzyłam walentynkowy nastrój. :/


                                Tak, to najstraszniejsza postać kobieca jaka kiedykolwiek wystąpiła w polskim filmie, pomimo powabnej i atrakcyjnej powierzchowności.
                                Straszniejsza niż Natasza Blokus Sonii Bohosiewicz.

                                • grek.grek Re: wspomnieniowo : Buster Keaton 14.02.16, 17:22
                                  haha, no coś Ty, Barbasiu ;]

                                  yes, hehe.
                                  przed Jolantą już tylko Alexis Colby, ale to tylko dlatego, ze Helena Paździochowa nie jest człowiekiem, ani tym bardziej kobietą ;]
    • grek.grek wspomnieniowo : przed Berlinale 10.02.16, 15:44
      Berlinale przed nami.
      tutaj ciekawe zestawienie niektórych filmów wyróznionych główną nagrodą.
      są tytuły zaiste warte nadrobienia : "Kuzyni" Chabrola, "Noc" M. Antonioniego, "Cena strachu" Clouzota i wiele innych.

      aż głupio wymagać ciągle, ale Kultura mogłaby wprowadzić taki cykl wspomnieniowy, w którym pokazywano by te wyrózniane kiedyś w Cannes czy Berlinie filmy.

      film.onet.pl/zlote-niedzwiedzie-na-przestrzeni-lat/clbgyr
      • siostra_bronte Re: wspomnieniowo : przed Berlinale 10.02.16, 16:14
        O, to świetny pomysł. Wiele z tych filmów widziałam, "Noc", "Cenę strachu", "Wniebowstąpienie" Szepitko. Ale chętnie zobaczyłabym "Kuzynów" Chabrola.
        • barbasia1 Re: wspomnieniowo : przed Berlinale 10.02.16, 23:44
          Tak, świetny pomysł. :)
        • grek.grek Re: wspomnieniowo : przed Berlinale 11.02.16, 12:39
          trzeba by się postarać o jakichś wpływowych lobbystów ;]
    • grek.grek "House of Cards" odcinek 5 11.02.16, 13:25
      nieodmiennie jestem pod jak najlepszym wrazeniem tego serialu.

      Świetne jest otwarcie.
      Frank wraca do domu po nocy spędzonej z Zoe Barnes, bynajmniej nie na oglądaniu znaczków. Wita go żona Claire. I doskonale wie, ze Frank od innej wraca. I co robi ? Pyta : "Co ona nam daje ?". A Frank odpowiada rzeczowo, że Zoe to przydatny instrument manipulowania mediami. Frank rzuca "W każdej chwili..." - w sugestii "W każdej chwili mogę to zakończyć" - a Claire na to "Wiem". I pełen luz. TO się nazywa porozumienie ;]

      W tym odcinku przeciw projektowi systemu edukacji, który chce przeprowadzić Frank, zaczynają burzyć się związki zawodowe. Na ich czele stoi lobbysta Spinella, którego Frank zwyczajnie okłamał w sprawie zapisów o rokowaniach zbiorowych. Kiedy dostaje od Franka odmowę wycofania tych poprawek - trzaska drzwiami i organizuje strajk.

      Frankowi, i jego asystentowi, udaje się przekonać jedną ze związkowych central, by odstąpiła od protestów, ale wszystkie inne wychodzą na ulice.

      A tu akurat ma się odbyć bal dobroczynny fundacji [Cleanwater], którą prowadzi Claire. Jej miejscem na być wypasiony hotel
      I dosłownie za pięć dwunasta okazuje się, że w hotelu jest strajk pracowników. Nie chcą wpuścić na teren hotelu nikogo z zewnątrz, także samej Claire. A na balu ma być setka ważniaków z grubymi portfelami.

      Frank wie, ze to akcja wymierzona w niego samego. Zamiast więc pójśc na ustępstwa, umawia z Claire akcję ratunkową. Organizują ten bankiet.. na dziedzińcu przed hotelem. Ot, taki ekskluzywny piknik. Pogoda sprzyjająca, bo ciepło i nie pada.

      Kiedy związki dowiadują się, że elita organizuje sobie bal pomimo wszystko - naprędce zwożą 200 demonstrantów z setką transparentów i zakłócają im raut za pomocą skandowania antyestablishmentowych haseł. Pojawiają się media. W tym Zoe Barnes, wcześniej zaalarmowana przez Franka.

      Nowym miejscem pracy Zoe jest Slugline, coś w rodzaju luźnego zespołu freelancerów dziennikarskich. Szefowa, to Mulatka z dredami, która mówi jej wprost "Nie musisz u mnie nic zatwierdzac, o nic się dopytywac. Jak coś masz i wierzysz, że jest dobre - wrzucasz to na stronę[w sieci]". Siedziba redakcji, to wielka pusta sala, z kanapami, fotelami i sofami, gdzie siadają sobie młodziaki i po prostu stukają w laptop. COś dla ZOe, żadnych formalnych ograniczeń, pryncypialnych szefów nad głową i biurokracji.

      W tym samym czasie, z pracy wylatuje szef Zoe.
      Na polecenie właścicielki Heralda zaproponował jej prestiżowy awans, ale Zoe go odrzuciła. Szef się wpienił, wyzwał ją seksistowsko, a Zoe to nagrała i na niego doniosła. A potem odeszła.

      I teraz ten szef dostaje kopa od właścicielki. Ona mówi o dyktacie czytalności, a on z godnością odpiera, że wierzy ciągle w staromodne, rzetelne, prawdziwe dziennikarstwo, a nie w "blogi i twitty, bo to śmieci". I wierzy, że Herald ma stała bazę czytelników, którzy nigdy nie odejdą i to w nich warto inwestowac, zamiast w przelotne mody, które chwilowo zwiększa czytalnośc, ale jednoczesnie zrażą inteligencję, która nie wróci, kiedy moda minie, a razem z nią odpłynie chwilowo zyskana publika pozbawiona gustu. Wg niego, Zoe reprezentowała właśnie taki śmieciowy styl dziennikarstwa. Właścicielka słucha, a potem i tak wręcza mu wypowiedzenie. trudno o lepszy obrazek krytyki tego, co się dzieje z mediami, nie tylko w samej Ameryce.

      Zoe z tego rautu elit pisze pochlebne dla nich sprawozdanie. Claire i Frank będą z niej dumni.
      Zresztą, podczas balu Claire zachowuje się wobec niej z dyplomatyczną elegancją.

      A strajkujących rozbrajają w sposób upokarzający tych ludzi. Po prostu, biorą pod pachę półmiski z żarciem, przechodzą na drugą stronę ulicy i z miłymi uśmiechami częstują demonstrantów frykasami z pańskich stołów. A ci są tak szczęsliwi z tego powodu, że protest momentalnie wygasa.
      Szefostwo związkowe jest po prostu załamane. W dodatku telewizja to pokazała. Kompletna klapa.

      W siedzibie partii trwa narada nad kandydatem na gubernatora Waszyngtonu. Wybory ida, a nikogo nie wskazali. Frank zgłasza Petera Russo, kongresmena z Filadelfii.

      Russo przeżywa właśnie życiowy dramat. A co gorsza - także polityczny. W ramach partyjnych transakcji, Frank przehandlował stocznię w okręgu wyborczym Petera. Stocznię, która dawała pracę 12 tysiącom ludzi . Yikes ! Russo wie, ze jest skończony. Nikt już nigdy nie zasgłosuje na niego w tym okręgu. Odwiedzają go zdumieni i sfrustrowani przyjaciele, dostaje liczne maile od zrozpaczonych ludzi, dla których zamknięcie stoczni, to klęska i bezrobocie.

      Russo bardzo to wszystko dotyka. Łiskacz i biała dama w ogóle nie pomagają.
      W dodatku nie nadąza z zajmowaniem się dwójką swoich dzieci, od kiedy żona odeszła, a rozsądna, uczynna młoda kochanka uznała, że Peter w ogóle nie rokuje, i odeszła.

      Zupełnie załamany, w wymietej koszuli i z podkrążonymi oczami, Russo czeka na Franka pod jego domem. Frank i Claire zapraszają go do środka, i widząc w jakim jest stanie, próbują go zmiękczyć - dają mu jedzenie, kawę, zapraszają na nocleg, pytają o dzieci...

      Russo przyjmuje te wszystkie grzeczności, ale kiedy zostaje sam na sam z Frankiem, w łazience - wybucha. Oskarża go o nielojalnośc, o to że go sprzedał. Rzuca ręcznikami, płacze, klnie, aż wreszcie osuwa się na podłogę i siedzi bezradny. Frank słucha tego bez słowa i gestu, a kiedy Russo kończy - podchodzi, staje nad nim i twardo przywołuje do porządku. "Portki nosisz, więc przestań się mazać i zacznij brać za siebie odpowiedzialnośc" - coś w tym guście. I opowiada mu o tym, że może mu dać szansę, o ile Peter jest na to gotów.

      A potem Frank napuszcza ciepłej wody do wanny, każe Peterowi do niej wejśc. Kiedy Russo siedzi w środku, Frank wyjmuje żyletkę i kładzie na brzegu wanny. "Masz wybór : albo coś ze sobą zrobisz, albo... skorzystaj z pomocy naukowej. I pamiętaj : tnij wzdłuż, a nie w poprzek, jak dyletanci". I tak go zostawia. Mocna scena.

      Rano Russo zjawia się na śniadaniu, najwyraźniej chce żyć. Frank opowiada mu o stanowisku gubernatora i że jest gotów wysunąc kandydaturę Petera, poprzeć ją, a potem przygotować mu machinę wyborczą. Jest jeden warunek : Russo musi skończyć z piciem, ćpaniem i generalnie wziąć się za siebie. Peter na to przystaje, bo w sumie rzeczywiście nie ma lepszego wyboru.

      Na tym balu pojawia się przyjaciel Claire, fotograf. Podarował zdjęcia na aukcję, Claire sprzedała je za 80 tys. A po tym jak dowiedziała się o romansie Franka z Zoe, przyszło jej do głowy, że może i ona mogłaby skoczyć w bok. Nocny telefon do fotografa... niepewny ton, że niby "z podziękowaniami za zdjęcia"... ale mądrej głowie... Fotograf zjawia się na balu i wie, ze Claire nie jest obojętna. Frank też widzi ich rozmowy, a więc jest jednak ciekaw, czy żona ma kogoś. Musiałby jej wybaczyć, musiałby zrozumieć ją, tak jak ona jego. Ciekawe, czy chodzi tylko o ambicję czy jednak o uczucia ? :]

      Ostatecznie, Claire odpiera pokusę. Fotograf całuje ją i zostawia z propozycją "Zadzwoń. Jesli kiedyś jeszcze zechcesz."
      Frank skoczył, Claire nie. Czy to kwestia etyki, czy może kwestia grania na przewagę w związku, w ktorym jednak nie ma ani grama uczuć ? MOże Frank wcale nie był ciekaw, czy Claire skoczy z fotografem, dlatego że ją kocha. Może był ciekaw, czy Claire wyrówna wynik meczu. Bo teraz to ona ma przewagę, Frank skoczył, ona nie. Ona jest czysta. Frank ma wobec niej dług. Może w ten sposb to działa ? :]
    • siostra_bronte "Nietolerancja" 11.02.16, 14:27
      W Kulturze w piątek o 20.20. Klasyk kina niemego. Widziałam wieku temu, więc pamiętam tylko pojedyncze sceny. Trzeba zobaczyć!

      Nie będę miała jutro dostępu do sieci, więc zapowiadam z wyprzedzeniem.
      • grek.grek Re: "Nietolerancja" 11.02.16, 15:32
        dzięki, Siostro :]

        mam nadzieję obejrzeć, chociaż część.
        ponoć "Nietolerancja" powstała głównie dlatego, bo w "Narodzinach narodu" wątki rasowe zostały potraktowane po macoszemu, a nawet wykrzywione w stronę niepoprawną politycznie. "Nietolerancja" miała być zadośćuczynieniem za tamte niezręczności. Tako rzeczą ;]
        • siostra_bronte Re: "Nietolerancja" 13.02.16, 16:31
          Ktoś oglądał? :)

          I znowu fascynujący seans. Kurcze, ten film ma STO lat, a nawet dziś imponuje rozmachem (część babilońska!) i sprawnością realizacji. Jak Griffith to wszystko ogarnął? Tłumy statystów, cztery historie, ogromna scenografia, zwierzęta na planie łącznie z niedźwiadkiem i słoniem :)

          Pomysł z połączeniem czterech historii z różnych epok i spięcie ich dramatycznym finale bardzo nowoczesny. Reżyser skutecznie przeprowadził swój wywód: natura ludzka nie zmienia się przez wieki. Nietolerancja, zawiść, pragnienie władzy prowadzą do nas do kolejnych wojen. Ostatnia scena z polem bitewnym I wojny i apelem o pokój jest przejmująca.

          Powtarzające się sceny z Lilian Gish przy kołysce dziejów mogą się przyśnić w nocy. Znakomity pomysł.

          Aktorstwo oczywiście w ówczesnej manierze, ale część współczesna i tak jest świetnie zagrana. Mae Marsh grająca Najdroższą jest rewelacyjna. Co za wyrazista twarz i te oczy! Dobra jest też demoniczna, ciemnowłosa Samotna, która wrobiła męża Najdroższej w zabójstwo.

          Trzy godziny a nie nudziłam się ani przez chwilę!

          Monumentalne dzieło, początek "prawdziwego" kina. Brawo dla Kultury!

          Tutaj sceny z uczty Baltazara w Babilonie (świętowanie zwycięstwa nad Persami, ale później dzięki zdradzie kapłanów Persowie zdobędą miasto). Wbijają w fotel! Co za scenografia! I to wszystko bez komputerów :)

          www.youtube.com/watch?v=cM5hVs2UB4s


          Trailer:

          www.youtube.com/watch?v=vd6NPuhXUAo

          • siostra_bronte Re: "Nietolerancja" 14.02.16, 16:53
            Żadnego komentarza do tego arcydzieła? Ech...
            • grek.grek Re: "Nietolerancja" 14.02.16, 17:28
              niestety, Siostro, nie zdołałem obejrzeć.
              generalnie, ostatnimi dniami same wieczorne terminy filmowe... mnie preferują :"]

              przegapiłem tez "Normal", czeski thriller o Peterze Kuertenie, który miałem nadzieję obejrzeć.
              spóźniłem się o godzinę i klapa.

              ale obejrzałem także kilka niezłych filmów, spróbuję w tygodniu po kolei je przedstawić.
              • siostra_bronte Re: "Nietolerancja" 14.02.16, 18:03
                Tak myślałam. Może będzie powtórka, choć obawiam się, że już tylko wczesną porą.

                Dobra wiadomość!
            • grek.grek Re: "Nietolerancja" 14.02.16, 17:29
              PS : co do "Nietolerancji" - mam/y wielką nadzieję, że napiszesz o niej, Siostro :] nikt nie zrobi i nie zrobiłby tego lepiej od Ciebie.
              • siostra_bronte "Nietolerancja" (1) 14.02.16, 18:53
                Umiesz człowieka podejść :)

                Ale tego filmu nie da się streścić! Bite 3 godziny, do tego 4 wymieszane wątki. Napiszę w dużym skrócie o co chodzi.

                No więc tak, mamy 4 historie z różnych epok. Przeskakujemy między nimi przez cały film. Najpierw kawałek z jednej, potem drugiej i tak w kółko. Ale widz się nie gubi.

                Jedna historia toczy się w czasach Jezusa. Jest chyba w sumie najkrótsza. Jezus zamienia wodę w wino na weselu. Potem chroni kobietę przed ukamienowaniem: "kto jest bez winy...". Widzimy też modlących się faryzeuszy. Na koniec tego wątku droga krzyżowa i Jezus na krzyżu.

                Druga historia to Babilon w czasach największej świetności. Miasto zostaje zaatakowane przez Persów, ale odpiera atak. Bohaterką tej opowieści jest Dziewczyna z gór, która też bierze udział w walkach. Władca, Baltazar aby uczcić zwycięstwo organizuje wielodniową ucztę. Ale kapłan dominującej religii (zapomniałam imienia boga) jest wściekły, że Baltazar preferuje nową boginię Isztar. Z zemsty kapłan razem z innymi spiskowcami dogaduje się z Persami. I w trakcie radosnej uczty Persowie wchodzą do miasta (ludzie przy bramach pracują dla kapłanów). Miasto zostaje zdobyte, a Baltazar i jego ukochana popełniają samobójstwo.

                Trzecia historia. Paryż przed nocą św. Bartłomieja. Siostra króla, Małgorzata bierze ślub z bratem króla. Katarzyna Medycejska zorganizowała spisek (znamy to z "Królowej Margot"). Poznajemy Piwnooką, dziewczynę z rodziny hugenockiej. Ma zamiar pobrać się z ukochanym, też Hugenotem. Dochodzi do masakry. Piwnooka zostaje zabita przez żołnierza, któremu nie chciała ulec. Jej ukochany pędzi do jej domu, ale jest za późno. Bierze jej ciało na ręce i zostaje zabity przez żołnierzy.

                Najdłuższa jest współczesna historia. Młoda dziewczyna i jej ojciec mieszkają w miasteczku. Ojciec pracuje w hucie wielkiego przedsiębiorcy. Żyją biednie, ale są szczęśliwi.

                Druga postać to Chłopak, który z ojcem też pracuje w hucie. Jest jeszcze Samotna, piękna dziewczyna, która mieszka sama.

                Niestety, w miasteczku organizuje się Liga Moralności, złożona z wiekowych pań :) Owe panie chcą oczyścić miasteczko z moralnej zgnilizny, takiej jak tańce w restauracjach i picie alkoholu. Liga zwraca się o finansowe wsparcie do siostry właściciela huty, również damy w sile wieku. Kobieta zgadza się pomóc co wzbudza entuzjazm pań z Ligi.

                Działalność Ligi coraz więcej kosztuje. Właściciel huty nie wytrzymuje finansowych żądań siostry i obniża płace robotnikom. Dochodzi do strajku. W trakcie jego pacyfikacji dochodzi do strzelaniny, giną ludzie. Także ojciec Chłopaka. Strajkujący muszą szukać innej pracy. Ale na ich miejsce czekają już następni, desperacko potrzebujący pracy.

                Najdroższa z ojcem opuszczają dom i jadą do miasta. To samo robi Chłopak. I Samotna. Zrządzeniem losu wszyscy zamieszkują w jednej dzielnicy. I ich drogi się przetną.

                Chłopak nie mogąc znaleźć pracy wdaje się w konszachty z szefem miejscowej szajki przestępczej. Drobne kradzieże itd.

                Szef szajki spotyka zagubioną Samotną i dziewczyna staje się jego kochanką.

                Najdroższa poznaje przypadkiem Chłopca. Zaczynają się spotykać. Ale ojciec Najdroższej nie wytrzymuje codziennej walki o przeżycie i umiera. Dziewczyna jest załamana. Chłopak ją wspiera. Proponuje małżeństwo. A sam zrywa z przestępczą przeszłością. Najdroższa jest szczęśliwa.

                Ale to szybko się kończy. Szef bandy jest wściekły na Chłopaka. Wrabia go w kradzież. Chłopak ląduje w więzieniu. Najdroższa zostaje sama, a wkrótce rodzi dziecko. Jest jej ciężko, ale jakoś się trzyma.

                Niestety, pojawia się Liga, która rozrosła się już do szacownej instytucji, ze swoimi budynkami i szpitalem. Liga zabrała się za też to, jak wygląda opieka nad dziećmi. Robią kontrolę u Najdroższej. Ta akurat wyszła do sąsiadów po lek dla przeziębionego dziecka. Przynosi...whisky, sprawdzony domowy sposób. Kiedy panie z Ligi widzą ją z butelką mało nie dostają zawału :) Zapowiadają, że odbiorą jej dziecko! Najdroższa jest załamana.

                Liga działa szybko. Załatwiają potrzebne papiery i odbierają zrozpaczonej matce dziecko. Będzie w ichniejszym ośrodku, a potem pójdzie do innej rodziny. Najdroższa jest załamana. Znikąd pomocy.

                A jednak, zjawia się szef szajki. Dziewczyna dawno wpadła mu w oko, co nie uszło uwadze Samotnej. Obiecuje, że załatwi odzyskanie dziecka. Można się domyślać, że liczy na wdzięczność :)

                Tymczasem Chłopak wychodzi z więzienia. Dziewczyna opowiada o tym co się stało. Chłopak jest załamany.

                A Samotna śledzi swojego kochanka, który znowu poszedł do Najdroższej. Jest strasznie zazdrosna. Ma ze sobą rewolwer. Idzie pod mieszkanie dziewczyny, ale gangster zamknął je od środka.

                Tymczasem znajomy Chłopaka biegnie do niego i mówi, że widział w jego domu szefa-gangstera. Chłopak czuje, że coś się święci i biegnie do domu. Dobija się do drzwi, bez efektu. A w środku Najdroższa broni się przed umizgami gangstera. Samotna słysząc co się tam dzieje wychodzi przez okno na korytarzu i po gzymsie dochodzi do okna mieszkania. Strzela do kochanka i zabija go na miejscu. Podrzuca pistolet i ucieka. Chłopak wpada do mieszkania, a Najdroższa odzyskuje przytomność. Zbiegają się ludzie. Sytuacja wygląda jednoznacznie. Chłopak ku rozpaczy żony zostaje aresztowany...

                • siostra_bronte "Nietolerancja" (2) 14.02.16, 19:39
                  Wszystkie dowody świadczą przeciwko Chłopcu. Zostaje skazany na karę śmierci przez powieszenie. Najdroższa, kiedy słyszy wyrok nie może w to uwierzyć...

                  Ale z pomocą przychodzi dobry człowiek, znajomy policjant. Dokładniej bada ślady na miejscu zbrodni. Dochodzi do tego, że ktoś mógł strzelać przez okno. Wpada na pomysł, żeby iść do gubernatora, który akurat przyjechał do miasta i prosić go o wznowienie procesu. Ale gubernator jest nieubłagany.

                  Tymczasem Samotna nie może się oprzeć, aby nie śledzić Najdroższej. Jakby chciała się napawać jej nieszczęściem.

                  Ale w trakcie takiej eskapady nakrywa ją dobry policjant. Przyciska Samotną, a ta wyznaje prawdę. Policjant chwyta obie panie i wszyscy razem jadą po gubernatora, który niestety już odjechał pociągiem z miasta. Policjant pożycza samochód od jakiegoś nieboraka, wsadza obie panie i jedzie pędem za pociągiem. Ich drogi w końcu się przecinają.

                  Policjant wyjaśnia gubernatorowi co się stało. Ten szybko wypisuje jakiś papier. Policjant z paniami jedzie pędem do miasta. Chłopak już jest szykowany do egzekucji. Po drodze policjant dzwoni do więzienia, żeby ją wstrzymano, ale urzędnik odmawia (widocznie potrzebuje potwierdzenia na piśmie).

                  Cała trójka pędzi na złamanie karku. Wpadają na miejsce egzekucji w ostatniej chwili. Chłopak ma już worek na głowie i jest związany. Policjant pokazuje papier i wstrzymuje egzekucję. Chłopak nie wierzy własnym oczom. Rzuca się żonie w ramiona. Zostaje oczyszczony z zarzutów, para dostaje też z powrotem dziecko. Happy end.

                  Jak napisałam wszystkie wątki przeplatają się przez cały film. A w finale wszystkie się łączą. To bardzo efektowne!

                  Jeszcze wspomnę, że między scenami często pojawia się ujęcie kobiety (Lilian Gish) siedzącej przy kołysce pełnej kwiatów. Tekst na planszy: "Dzisiaj, podobnie jak wczoraj, kołysze się, przynosząc te same ludzkie namiętności, radości i smutki". To kołyska dziejów.

                  W tekstach na planszach są nie tylko opisy akcji czy bohaterów, ale też, jeżeli można to tak określić analiza historyczna. Oglądamy różne opowieści, ale łączy je niezmienna ludzka natura. Np. w wątku współczesnym panie z Ligi zostają określone jako "faryzeusze", itd.

                  W ostatniej scenie filmu widzimy pole bitewne I wojny. Nagle żołnierze odkładają broń. Słyszymy przejmujący apel o pokój (film nakręcono w 1916 r.).

                  Uff...

                  Tutaj video ze sceną próby egzekucji. Ależ to jest nowocześnie sfilmowane!

                  www.youtube.com/watch?v=NeMdQrJ2dDM

                  Za karę jeszcze raz trailer :)

                  www.youtube.com/watch?v=f0yEkRCpCmw
                  • siostra_bronte Re: "Nietolerancja" (2) 14.02.16, 22:33
                    Poprawka: nie Chłopak, ale Chłopiec. W ogóle imiona bohaterów są urocze.
                  • grek.grek Re: "Nietolerancja" (2) 15.02.16, 13:01
                    dzięki, Siostro :]
                    wiedziałem, że to będzie znakomita opowieśc, bo w Twoim wykonaniu, no i tak też jest :]
                    pewny strzał, jak to mówią.

                    od razu mi się skojarzyło : Liga rządzi, Liga radzi, Liga nigdy Was nie zdradzi ;]

                    tytuł właściwie jest dekoderem idei przewodniej wszystkich historii, jak można sądzić.
                    nie akceptuje się w żadnej z nich INNOŚCI.
                    innego myślenia, innego systemu wartości, innych przekonań, innego stylu życia, innego pochodzenia [społecznego]. A momenty historyczne są doskonale dobrane i dopasowane.
                    Historia jako pasmo zachowań, którymi steruje przemoc mentalna, instytucjonalna, społeczna,
                    ale i całkiem osobista, jak w tym ostatnim, najdłuższym wątku.

                    finał z happy endem. Prawo staje po stronie niewinnego. Prawo, największe osiągnięcie ludzkości w historii. Większe niż wszystkie technologie, równe doniosłości postepów medycyny.

                    A ostatnia scena sugeruje, że jest jeszcze coś - głęboko zakorzeniony w człowieku humanizm. Przewrotnie : pod rękę z instynktem zabijania i tytułowej nietolerancji.

                    Ciekawe też, że nietolerancja - w tych opisanych przykładach, ale są one reprezentacyjne - dotyka mniejszości, dramat jednostek jest ilustracją deptania wartości całych grup społecznych, bo np. historia Jezusa zapewne ma szersszy kontekst, odnosi się także do losów jego wyznawców w np. starożytnym Rzymie.

                    rzeczywiście, nakręcone to jest z klasą i wizją. Niby widać, ze to film z początków kina, ale jednocześnie trudno nie mieć wrażenia, że 102 lata na liczniku, to liczba stanowczo przesadzona, w odniesieniu do znakomitości wykonania :]

                    ostatnia historia nieco nadmiernie eksploatuje wątek melodramatyczny, nie sądzisz, Siostro ? nietolerancyjna jest Liga, także Samotna, ale jednak w jej zachowaniu pierwiastek osobistej niechęci staje się dominujący, a co za tym idzie katalizuje całą akcję. Negacja i nieakceptacja dotyczy tutaj z pewnością czyichś wyborów etycznych i uczuciowych, wolnej woli innych ludzi, ale mimo wszystko - troszkę jakby mniej współgra z wymową poprzednich wątków, nie masz takiego wrażenia ?

                    wielkie dzięki, Siostro, za jak zawsze świetną i wciągającą opowieść :]

    • siostra_bronte "Podróż do Indii" 11.02.16, 14:31
      Nareszcie Kultura daje powtórkę filmu Davida Leana! I to wyjątkowo nie w święta :) W SOBOTĘ o 13.05. Polecam!!!!
      • grek.grek Re: "Podróż do Indii" 11.02.16, 15:35
        dzięki :]

        niestety, ale to fatalny termin, jak dla mnie.
        nie mam szczęścia do tego filmu, wyjątkowo.
        • siostra_bronte Re: "Podróż do Indii" 11.02.16, 17:52
          Ożesz! Fatalnie.
          • siostra_bronte Re: "Podróż do Indii" 11.02.16, 18:02
            To trzeci raz kiedy Kultura pokazuje "Podróż.." ok. 13.00. Dlaczego tak się uparli??
            • barbasia1 Re: "Podróż do Indii" 13.02.16, 15:20
              No właśnie, nieporęczna pora, właśnie włączyłam telewizor.
              • grek.grek Re: "Podróż do Indii" 13.02.16, 16:20
                no niestety.

                w sumie, jakieś 45 minut mógłby zobaczyć, powycinane z róznych końców, ale nie znoszę takiego "oglądania" filmów.

                albo oglądam w całości, od początku do końca, albo czekam na nastepny termin.
                no chyba, że to jakiś film, który widziałem wielokrotnie, wtedy i owszem.

                • barbasia1 Re: "Podróż do Indii" 13.02.16, 17:10
                  A ja mogłabym Ci opowiedzieć ostatnie 30 minut filmu, ale co z tego kiedy, nie wiem dokładnie, co się wcześniej przydarzyło bohaterom.

                  Mam tak samo. Szkoda było nawet tracić czas na oglądanie tej końcówki filmu.
                  Cóż czekamy na kolejną powtórkę.
                  • grek.grek Re: "Podróż do Indii" 13.02.16, 17:42
                    polecam ponowną lekturę opisu w wykonaniu Siostry,jest w archiwum.
                    ja tak zrobiłem i mam zdecydowanie mniejsze poczucie straty :]

                    ale, yes, Barbasiu, ofk - czekamy na replay w jakiejś bardziej dogodnej porze :]
                    • barbasia1 Re: "Podróż do Indii" 13.02.16, 17:51
                      Chyba też tak zrobię.

                      Tak. :)
                • siostra_bronte Re: "Podróż do Indii" 13.02.16, 17:13
                  Oczywiście obejrzałam!

                  Poskarżyłam się na godziny emisji "Podróży..." na stronie fb Kultury, na razie reakcji brak :)
                  • grek.grek Re: "Podróż do Indii" 13.02.16, 17:40
                    a ja przeczytałem raz jeszcze Twój opis, Siostro :]
                    i tak czuję, jakbym obejrzał.

                    słuszna krytyka !
                    problem w tym,że oni tam chyba mają"telefon" odłączony ;]
                    ten wielgachny napis "KULTURA" w prawym rogu, jedyny obiekt na Ziemi, prócz Muru Chińskiego, widoczny z Księżyca - już dawno powinni zmniejszyć o połowę. ludzie zwracają im uwagę, a oni dzielnie trwają w uporze.
                    • siostra_bronte Re: "Podróż do Indii" 13.02.16, 17:44
                      Miło mi :)

                      Hehe. To prawda, ten znaczek mnie też denerwuje. Czasem potrafi przysłonić całą twarz aktora. Tragedia!
                      • grek.grek Re: "Podróż do Indii" 14.02.16, 12:26
                        :]


                  • barbasia1 Re: "Podróż do Indii" 13.02.16, 18:07
                    >Poskarżyłam się na godziny emisji "Podróży..." na stronie fb Kultury, na razie reakcji brak :)

                    Świetnie! Oby poskutkowało!
    • grek.grek 20:20 TVP Kultura "Bracie, gdzie jesteś ?" 11.02.16, 15:43
      no proszę, w dobrozmianowej zalewie filmów o "Popielcach", "Prymasach" i "Wigiliach", że o "panach Michałach" nie wspomnę ;], Kultura znalazła czas dla Coenów. I to o ludzkiej porze dnia i nocy :]

      rzecz to z 2000 roku.
      miejsce : Ameryka. czas : lata Wielkiego Kryzysu. intryga : trzech bolków ucieka z więzienia, bo jeden uwiódł dwóch pozostałych wizją ukrytego skarbu, do którego zna drogę.

      Clooney, Turturro, Goodman.

      wiadomo, czego można się spodziewac po Coenach, więc w sumie niewiele jest do dodania przed seansem. Chyba ;]

      vox populi.
      na Rotten Tomatoes 77 % pozytywnych głosów ze 148 recenzji. na Metacritic 69 % z 30. czyli, jak na Coenów, to chyba srednio i bez przesady ? :]
      • siostra_bronte Re: 20:20 TVP Kultura "Bracie, gdzie jesteś ?" 11.02.16, 17:58
        Ja bym się akurat "Pana Michała" nie czepiała :)

        Kurcze, widziałam jakiś czas temu ten film, ale nie pamiętam gdzie. Nie sądzę, żeby to był Cinemax czy Filmbox. W każdym razie średnio mi się podobał. Fajna muzyka, ale całość nudnawa.
        • grek.grek "Bracie, gdzie jesteś ?" słów kilka 12.02.16, 13:54
          ja też, Siostro :]
          tylko jakoś tak nie pasuje do TVP Kultura, a do tego pasuje do tego tonu jakim ostatnio ramówkę się tam nasyca.

          co do "Bracie..." - rzeczywiście, najlepsze są sceny z muzyką, zarówno ta w której Ku Klux Klan wykonuje jakies przedziwne tańce do... czarnego bluesa, no i występ naszej trójki, kiedy John Turturro jodłuje, Clooney robi wygibasy, a wszyscy naraz noszą długie sztuczne brody niczym ZZ Top.

          Aktorskie występy są podstawą, zwłaszcza pogrywający sobie z wizerunkiem amanta Clooney jest w swoim żywiole, i co najlepsze wcale nie jest sztuczny.

          jest ślepy prorok jako kierowca drezyny, są syreny, cyklop [chociaż niedosłowny, hehe] jest żona z zalotnikiem, generalnie motywy Odysei zachowane.

          jest czarny gitarzysta bluesowy, który sprzedał duszę za wirtuozerię w grze, a cyklop sprzedaje Biblię, by pod tym pozorem obić i okraśc naszych biedaków, a potem okazuje się członkiem KKK.

          ale i tak bank rozbija... gośc od obrabiania banków, niejaki "babyface" Nelson, facet który tak bardzo cierpi na kompleks niskiego wzrostu i dziecinnej fizjonomii, że zostaje hałaśliwym bandytą, ktory napada na banki, a kiedy w końcu dopada go policja wrzeszczy cały szczęśliwy, że "teraz mnie posadzą na krzesle elektrycznym i usmażą, zostanę największym bandytą w historii i już nikt nigdy nie wspomni o moim mikrym wzroście" :]
          Michael Baladucco jest świetny, powinien dostać kolejną rolę. Najlepiej taką samą ;]

          amerykańskie Południe lat 20-tych pokazane jakze wdzięcznie i chyba nawet bez zbytniego frasunku przy charakteryzacji strojów, ludzi, budynków, samochodów i całej reszty [wiem, jestem okrutny dla Największego Sojusznika, hehe].

          zasadniczo, ogląda się lekko i przyjemnie, choć zapewne nie jest to najwybitniejszy film Coenów. nadal jednak bardzo dobry i zrobiony z właściwą im radością z bawienia się kinem.


      • barbasia1 Re: 20:20 TVP Kultura "Bracie, gdzie jesteś ?" 12.02.16, 00:19
        Jutro mam nadzieję obejrzeć.

        grek.grek napisał:

        > no proszę, w dobrozmianowej zalewie filmów o "Popielcach", "Prymasach" i "Wigil
        > iach", że o "panach Michałach" nie wspomnę ;], Kultura znalazła czas dla Coenów
        > . I to o ludzkiej porze dnia i nocy :]
        :))

        • grek.grek Re: 20:20 TVP Kultura "Bracie, gdzie jesteś ?" 12.02.16, 13:59
          i jak wyszło, Barbasiu ?
          udało Ci się obejrzeć ?
          • barbasia1 Re: 20:20 TVP Kultura "Bracie, gdzie jesteś ?" 13.02.16, 15:21
            Niestety nie, Greku, Ale obejrzę dziś w necie.
            • grek.grek Re: 20:20 TVP Kultura "Bracie, gdzie jesteś ? 13.02.16, 16:17
              udanej zabawy, Barbasiu :]


              • siostra_bronte Re: 20:20 TVP Kultura "Bracie, gdzie jesteś ? 13.02.16, 16:43
                Nie nastawiałabym się na jakąś super zabawę :)
                • barbasia1 Re: 20:20 TVP Kultura "Bracie, gdzie jesteś ? 13.02.16, 17:04
                  >Nie nastawiałabym się na jakąś super zabawę :)

                  Ooo! Brzmi mało entuzjastycznie. ;)
                  Nie czytałam jeszcze , co tam Grek o filmie pisał. Chciałam najpierw obejrzeć film...
                • barbasia1 Re: 20:20 TVP Kultura "Bracie, gdzie jesteś ? 13.02.16, 17:06
                  >Nie nastawiałabym się na jakąś super zabawę :)

                  Hehehe! :)))
              • barbasia1 Re: 20:20 TVP Kultura "Bracie, gdzie jesteś ? 13.02.16, 17:06
                >udanej zabawy, Barbasiu :]

                Dziękuję!!! :))
                • grek.grek Re: 20:20 TVP Kultura "Bracie, gdzie jesteś ? 13.02.16, 17:37
                  teraz dopiero masz zagwozdkę, Barbasiu :]

                  krakowskim targiem... oby momenty dobrej zabawy wyrównały Ci momenty mniej dobrej zabawy :]
                  • barbasia1 Re: 20:20 TVP Kultura "Bracie, gdzie jesteś ? 13.02.16, 17:52
                    Hahaha! :)))
                    Tak będzie jak mówisz!
    • barbasia1 Festiwal w Berlinie rozpoczęty (11.02) 12.02.16, 00:34
      W jury pod przewodnictwem Meryl Streep, które będzie oceniać tegoroczne filmy walczące o nagrodę w konkursie głównym, jest ... Małgośka Szumowska!

      film.onet.pl/berlinale-2016-konferencja-prasowa-z-udzialem-jury-festiwalu/pjmhnc
      • grek.grek Re: Festiwal w Berlinie rozpoczęty (11.02) 12.02.16, 14:02
        yes :]

        wczoraj pokazywali zdjęcia z otwarcia.
        Meryl Streep wprowadzana z honorami jak cesarzowa, mignęła i Szumowska, w jury również aktor Clive Owen.
        • siostra_bronte Re: Festiwal w Berlinie rozpoczęty (11.02) 12.02.16, 14:33
          Czy Amerykanie muszą się wepchać nawet do jury europejskiego festiwalu? :)
          • grek.grek Re: Festiwal w Berlinie rozpoczęty (11.02) 12.02.16, 15:14
            hehe ;]

            własnie ! właśnie ! przyznać się, kto i ILE wziął pod stołem !
            ;]
          • maniaczytania Re: Festiwal w Berlinie rozpoczęty (11.02) 14.02.16, 17:34
            czy oni się wpychają, czy ich tam wepchnięto ;)
            Chyba jednak to ich zapraszają, tak samo jak i do Cannes ;)
      • siostra_bronte Re: Festiwal w Berlinie rozpoczęty (11.02) 12.02.16, 14:35
        Przy okazji, denerwuje mnie używanie przez Szumowską, a może media? imienia Małgośka. Ile ona ma lat, 14? :)
        • grek.grek Re: Festiwal w Berlinie rozpoczęty (11.02) 12.02.16, 15:17
          ;]

          Małgośka
          mówią jej
          to wcale
          nie jest
          okej
          :]

          PS : cześć, Siostro :]
          • siostra_bronte Re: Festiwal w Berlinie rozpoczęty (11.02) 12.02.16, 15:22
            Haha.

            No właśnie, udało mi się jednak z komputerem.
            • siostra_bronte Re: Festiwal w Berlinie rozpoczęty (11.02) 12.02.16, 15:23
              Cześć Greku :)
            • grek.grek Re: Festiwal w Berlinie rozpoczęty (11.02) 13.02.16, 13:14
              tak własnie pomyślałem, Siostro :]

              zapewne oglądasz "Podróż do Indii" ?
              zyczę znakomitych wrażeń :]

              chciałbym się przyłączyć, niestety co najwyżej rzucę okiem na kilka minut, kiedy się będę wybierał. Niestety, przed drugą muszę być i nie dało się przełożyć.
        • barbasia1 Re: Festiwal w Berlinie rozpoczęty (11.02) 12.02.16, 19:58
          siostra_bronte napisał(a):

          > Przy okazji, denerwuje mnie używanie przez Szumowską, a może media? imienia Mał
          > gośka. Ile ona ma lat, 14? :)

          Właściwie to na onecie napisali "Małgorzata Szumowska".
          "Małgośka" - to moje, z przyzwyczajenia.

          Nie wiem, jak podają inne portale!?
          • barbasia1 Re: Festiwal w Berlinie rozpoczęty (11.02) 12.02.16, 20:00
            W "Daily mail" też jest Małgorzata Szumowska.

            Szumowska ma ładne zdjęcie z Meryl Streep!
            www.dailymail.co.uk/news/article-3441844/Berlin-Film-Festival-open-German-capital.html
            • maniaczytania Re: Festiwal w Berlinie rozpoczęty (11.02) 14.02.16, 17:39
              ożesz, obejrzałam dziś te zdjęcia - ależ to jury wygląda, hmm, niewyględnie ;) poza przystojnym jak zawsze C. Owenem :)
              • maniaczytania Re: Festiwal w Berlinie rozpoczęty (11.02) 14.02.16, 17:40
                aha, głownie chodzi mi o stroje, jeszcze nasza krajanka wygląda ładnie.
          • siostra_bronte Re: Festiwal w Berlinie rozpoczęty (11.02) 13.02.16, 00:54
            Aha :)

            Często piszą tak o niej media. Na plakatach "Sponsoringu" i "W imię..." jest oficjalnie Małgośka, na innych już nie.
            • barbasia1 Re: Festiwal w Berlinie rozpoczęty (11.02) 13.02.16, 15:12
              To prawda.
      • grek.grek Festiwal w Berlinie rozpoczęty (11.02) - dzień 1 12.02.16, 15:13
        na otwarcie Coenowie z "Ave, Cezar !".
        z Clooneyem w roli głównej.

        czyżby wczorajszy "Bracie..." w Kulturze nie został wyświetlony przypadkiem ? ;]

        kilka relacji :
        film.onet.pl/wiadomosci/berlinale-2016-dzien-pierwszy-ave-bracia-coen-relacja/1sgcx9
        www.filmweb.pl/article/BERLINALE+2016%3A+Ave%2C+Coen!-115771
        wyborcza.pl/1,75475,19615357,berlinale-2016-bracia-coen-mowia-badz-pozdrowione-kino.html
        • barbasia1 Re:Festiwal w Berlinie-George i Amal Clooney'owie 12.02.16, 20:12
          O! Dzięki za linki! :)
          A propos "Kocham kino" odkryłam ;), że teraz jest w soboty o 17:10 .
          Jutro pani Grażynka będzie pewnie mówić o festiwalu w Berlinie.

          Też mam link. George i Amal (w pięknej czarnej sukni) Clooney'owie na czerwonym dywanie w Berlinie:
          www.dailymail.co.uk/tvshowbiz/article-3442938/Amal-Clooney-steals-husband-George-s-spotlight-black-sequin-gown-couple-lead-glamour-Berlin-Film-Festival-opening-ceremony.html
          PS
          Wybacz, Greku, wybaczcie moją słabość do celebryctwa , cekin i blichtru na czerwonym dywanie. ;)
          • grek.grek Re:Festiwal w Berlinie-George i Amal Clooney'owie 13.02.16, 13:17
            Barbasiu, nie ma czego "wybaczać" :]]
            wszystko jest dla ludzi :]
            • barbasia1 Re:Festiwal w Berlinie-George i Amal Clooney'owie 13.02.16, 15:11
              He,he! ;))
    • grek.grek "Utopia" odcinek 4 12.02.16, 13:08
      W skrócie : czwórka internatuów wchodzi w posiadanie rękopisu graficznej powieści "Utopia" [częśc II]. Napisał je facet, który był obeznany z jakimiś bardzo niefajnymi dla świata organizacjami i ponoć zawarł w niej tożsamość szarej eminencji, która stoi na czele sieci zwanej Network, bytu zakulisowego, mozliwe że parającego się ekoterroryzmem, a już na pewno mającego plany zaprowadzenia jakiegoś new world order.

      Network idzie śladem rękopisu, giną kolejni ludzie, a internauci - Grant, Ian, Becky i Wilson - znajdują wsparcie w osobie Jessiki Hyde, córki autora powieści, ukrywającej się przed Networkiem od 4 roku życia.

      Jessice oczywiście zalezy na rękopisie, ale kiedy ona i 12-letni Grant zostają przydybani z ksiązką w garści, Jessica nie chce poświęcać życia Alice, równieśniczki Granta, u której czasowo przechowywana była "Utopia". Zimny killer podążający ich tropem zabiera ksiązkę, jednocześnie Alice i Grant uciekają oknem - taki był deal. Jessica zostaje sam na sam z killerem, której nazwałem sobie John Smith, z powodu jego dramatycznej nijakości jako postaci. Smith chwilę marudzi, a potem ją wypuszcza.

      W tym samym czasie, pozostała trójka kontaktuje się z agentką MI5, Mirren. Ofk, wszystkim chodzi o "Utopię" i o odkrycie tożsamości Pana Królika, pod którym to pseudo skrywa się opisany powyżej ważniak.

      Wątek równoległy obejmuje Michaela, pracownika koporacji medycznej, uwikłanego szantażem w niecne działania tej korporacji : wypuszczenie wirusa, który właśnie pustoszy jakąś osadę na Szetlandach. Teren jest odizolowany i krecą się tam ludzie w kombinezonach ochronnych, a w namiotach leża zwłoki. Michael dostaje się tam chyłkiem i zabiera ze sobą palec jednego z nieboszczyków. Wieczorem odwiedza go sam minister. W rozmowie w cztery oczy, grozi mu więzieniem oraz gwałtem na jego żonie. Każe oddać palec i Michael posłusznie to robi.

      I teraz mamy 4 odcinek, a w w tym 4 odcinku znów całą baterię kapitalnej house-elektr-jakiejśtam muzyki, która co chwila się pojawia i robi kapitalny nastrój. Do tego niezapomniane miejscówki, na czele z domostwem gdzieś za miastem.

      Właśnie to jest podstawowa zaleta tego serialu. Niby mamy do czynienia z jakimiś koroporacjami, komputerami, wirusami, podchodami, w sumie akcja bardziej kojarząca się ze sterylnymi pomieszczeniami laboratoriów, wypasionymi wieżowcami i generalnie miastem w jego najbardziej stechnicyzowanym wcieleniu.

      A tutaj... ups ! - łąki, zagajniki, podmiejskie domki, klasycznie angielskie przedmieścia, bistro gdzieś w terenie, a nawet : rzeka sobie płynie, a przy niej zboże rośnie... Niepodzianka i to jakże korzystna.

      PO akcji w domu Alice - nasza czwórka i sama ALice muszą się ukrywać. Dla nich to nie pierwszyzna, są już spaleni jako obywatele. Dla małej to jednak szok.

      Znajdują sobie lokalizację w posiadłości za miastem, zapewne pamiętającej jeszcze końcówkę XIX wieku. Jest zniszczona, ale to dodaje jej wdzięku. Pokoje są duże, sufity na wysokości 5 metrów, okna poziome i wysokie, tu stoi pianino, a tam sofa, liczne starmodne fotele,a na ścianach wiszą nietknięte obrazy. W sumie, można tu mieszkać. Nawet jedzenie jest - jakieś czipsy. A dookoła - zieleń, łąki i inne atrakcje. Niedaleko od domu płynie wspomniana rzeka, a przy niej rośnie wspomniane zboże. Jak na wsi sielskiej anielskiej :]

      Z tego miejsca Ian, Becky i Wilson chcą się skontaktować telefonicznie z agentką Millner. Mały Grant stara się, by mała Alice nie zwarriowała po smierci matki.

      Najważniejsze są jednak losy "Utopii", a tutaj mamy dośc oczywisty zwrot. John Smith przynosi odzyskany rękopis swoim mocodawcom. Ci stwierdzają, że nie jest on kompletny. Brakuje kilku kluczowych stron. Ofk, te strony wyciągneła Jessica Hyde, zanim została zmuszona do oddania ich Smithowi. nadążacie ? :]

      Cenne strony zabrał Grant i ukrył w obiciu jednego z foteli w tym domu, w którym zatrzymał się z pozostałymi. Oni na razie nic o tym nie wiedzą.

      Dowiadują się, kiedy Wilson widzi jak Grant chowa coś w oparciu fotela. Grant przyznaje, że sporządził własnoręczne rysunki niektórych stron "Utopii". Trudno powiedziec, czy Grant ujawnia mu TE właściwe strony rękopisu, ale fakt faktem że rysunki mu pokazuje.

      Wilson jest nimi zaintrygowany. Uważa, ze przedstawiają one dowody na to, ze choroba BSE była manipulacją. I że korporacja, której działania opisuje "Utopia", wypuściła własnie kolejnego wirusa. W mediach mówią, że to "rosyjska grypa", ale to coś innego. JAki interes ma korporacja : chce stworzyć zagrożenie dla ludzkości, by zbić fortunę na sprzedaży szczepionek. Wilson identyfikuje tę korporację jako Pergus Holding, producenta jedzenia. Bo to przez jedzenie - tak wynika z "Utopii" - wirus ma się przedostawać do ludzkich organizmów.

      KOrzystając z dostępnych informacji nt.Pergus Holdins podejrzewają, że Panem Królikiem może być szef firmy, z czasów kiedy dokonała ona skokowego progesu w dochodach. Był to rok 1993, a na czele Pergus stał niejaki Monroe.

      W okolicach domu pojawia się niespodziewanie Jessica Hyde. UJawnia się tylko Ianowi. Terroryzuje go pistoletm ale bez intencji zabicia. Ostrzega go, że wydzwanianie do Millner narazi agentkę na zdemaskowanie i śmierć. Ich samych również. Widać więc, ze Jessica jest doskonale zorientowana w sytuacji - wie, ze pozostali [poza Grantem, którego ma po swojej stronie] jej nie ufają i chcą szukać wyjścia z sytuacji u kogoś innego. A potem... całuje Iana i znika.

      W tym czasie Becky i Wilson wychodzą na spacer nad rzekę, a tam Becky - gdy na moment zostaje sama - dzwoni do kogoś i alarmującym tonem zwierza się, że coraz ciężej jest jej trzyma się w takim położeniu. Kim jest Becky ? Czyżby była podstawiony szpiegiem ? Do kogo dzwoniła ?

      Jednocześnie zasuwa wątek Michaela, który - jak się okazuje - nie oddał całego palca ministrowi. Minimalny kawałek zachował dla siebie.

      Idzie z tym palcem do znajomego doktora, żeby w swoim laboratorium przeprowadził testy, które dadzą odpowiedź na pytanie - NA JAKĄ chorobę zmarła ofiara ?

      Naukowiec, też kiedyś zaangazowany w rózne mocne podejrzane projekty, a później kopnięty w tyłek, gdy zaczął mieć etyczne dylematy, bada palec, i od razu zaczyna kombinować. Michael nie daje się zwieść i w ostatnim momencie przyłapuje doktora, kiedy ten już wybiera się z palcem do tego koncernu medycznego, dla którego Michael pracuje. Chce po prostu zażądać okupu za ten palec i wyniki badań nad jego toksykologią. Otóż, okazuje się, ze na Szetlandach wybuchł wirus. I to jakiś nowy, udoskonalony.

      Michael wie, ze ujawnienie tych wyników, w taki sposób, to śmierć dla jego żony, rosyjskiej kochanki [aby szantażować Michaela doprowadzono do jej aresztowania w ramach oskarżenia o zabójstwo policjanta] i dla niego samego.

      PO krótkiej walce odbiera naukowcowi i palec i wyniki badań. I znika. Wie, że musi je ujawnić, pokazać światu, ale wie też, że musi być bardzo ostrożny.

      cdn


      • grek.grek "Utopia" odcinek 4 cd 12.02.16, 13:38
        Ostrzeżenie Jessiki Hyde'a powoduje, że Ian wpada na jeszcze głupszy pomysł niż wydzwanianie do Millner. Postanawia się z nią osobiście skontaktować. W tym celu wybiera się do miasta, zmienia przebrania, a na koniec udaje bezdomnego grzebiącego w śmietniku na jakimś malowniczym patio, przypominającym ni to frywolną restaurację na wolnym powietrzu, ni to jakieś podwórze na tyłach uczelni albo... siedziby MI5 ?

        Tak czy owak, w pewnym momencie dzwoni do niego sama Millner i każe uciekać. Nagle wybucha jakaś afera, ktoś z kimś się szarpie, na tym podwórzu, Ian wykorzystuje okazję i wieje ile sił w nogach.

        Niebawem Millner i Ian spotykają się na podziemnym parkingu. Millner ochrzania go za lekkomyślnośc. Mówi, że został trzy razy zidentyfikowany przez system i tylko temu, że ona kasowała te autoamtyczne informacje, a potem wywołała jakieś zamieszanie [to ta szarpanina] nie został aresztowany i mógł uciec. Nigdy więcej takich akcji.
        Ale na końcu chwali go za aktywność. I przypomina, że najważniejsze jest terraz odzyskanie rękopisu "Utopii".

        W domu, mała Alice - chyba w stanie szoku ciągle - koniecznie musi napisać wypracowanie szkolne. Mimo że powrót do szkoły raczej jej nie grozi w najbliższym czasie. Tematem jest "Zbrodnia i kara", co jest istotne z punktu widzenia sensu ostatniej sceny w tym odcinku. Alice pisze o dylemacie Raskolnikowa, który uznał, że może zabić złego człowieka i będzie to czyn moralny. To też ważne :]

        Mamy jednoczesnie wątek killera Johna Smitha, który stopniowo przestaje być bezwolnym narzędziem w rękach swoich mocodawców i zaczyna pytań o swoje pochodzenie.I zdaje się odpowiedź jest taka, ze został przygarnięty przez Korporację, kiedy był dzieckiem. Został sierotą [możliwe,że koroporcja zabiła jego rodziców], a potem wychowany na zabójcę bez sumienia. I chyba nie bardzo mu się to podoba, chociaż myśli i zastanawia się z prędkością kamiennego pomnika, więc nie wiadomo, czy już wie, co o tym wszystkim ma sądzić ;]]

        Oto więc Ian, Becky i Wilson organizują nalot na dom tego całego Monroe'a, którego podejrzewają o bycie Panem Królikiem. Nadążącie ? :]

        Najpierw Becky, dotychczas mająca monopol na Iana, wydaje się zazdrosna o to, że Jessica Hyde go pocałowała [Ian zdązył im opowiedzieć o wszystkim].
        A potem są już u Monroe'a i terroryzują go bronią.

        W przebitce oglądamy dom Michaela. A w tym domu jego żona ogląda sobie nagranie z upojnej nocy jaką Michael spędził z rosyjską prostytutką. Ktoś tutaj rujnuje właśnie małżeństwo Michaela... To zapewne element rozgrywki o wyniki badań palca, które Michael zakosił. Badania wskazują jednoznacznie : to nie wirus grypy skosił osadę na Szetlandach, to było zatrucie chemiczne.

        I kruca, Ktoś już wie, że Michael wie. Oni zawsze wiedzą.

        Monroe wygląda na faceta przerażonego i niekumatego. Sądzi, że Ian, Becky i Wilson, a nawet towarzyszący im 12-latkowie Alice i Grant, to ludzie z Pergus Holding alias Korporacja, ewentualnie z samego Networku. "Byłem lojalny, robiłem co kazaliście, czego chcecie ?", pyta zdjęty grozą. Był wiec czyimś narzędziem. I to od zawsze. Także wtedy, gdy szefował Pergus Holding, a firma znienacka niebotycznie się wzbogaciła. Nie była to zatem jego zasługa, był tylko figurantem. I chyba sam nie wie CZYIM, skoro kilkoro młodziaków uwaza za posłańców śmierci z tajnej organizacji.

        Wymyka mu się, że "robił swoje, dodawał białko do...".
        Zaraz - jakie BIAŁKO ?
        MOnroe tłumaczy, że był odpowiedzialny za wprowadzanie do jedzenia rozpowszechnianego przez firmę róznych podejrzanych chemikaliów. Wymienia m.in chipsy. Ian, Becky i wilson z przerażeniem stwierdzają, że taki czipsy zjedli w tym opuszczonym domu. Leżała tam paczka ! Przypadek ? Czy ktoś to zaplanował ?

        Dzwonek do drzwi. Jakiś chłop chce wejśc do srodka.
        Oni nie chcą go wpuścić, a Monroe'a wyciągają do drugiego pokoju. Pilnować go mają Grant i Alice. Strzelbę ma Grant.

        facet się dobija, dorosła trójka wpuszcza go i od razu obezwładnia.
        Gościem niespodziewanym jest mocodawca Johna Smitha, jeden z szefów Pergus Holding aka Korporacji.

        Grant daje Alice strzelbę i wychodzi na moment, żeby zorientować się w sytuacji. Mała zostaje sam na sam z Monroe'em przywiązanym do krzesła.

        I nagle ten cały Raskolnikow jej się wyświetla, natychmiast kojarzy się jej, że to m.in Monroe jest odpowiedzialny za śmierć jej matki [zabił ją killer John Smith w przepychance o "Utopię'- w odcinku 3]. I bach ! - odpala do niego ze strzelby. Trup na miejscu.

        "On zabił moją mamę" , spokojnie konstatuje Alice, kiedy reszta wpada do pokoju zaalarmowana wystrzałem.

        Po tym numerze wszyscy znów muszą uciekać, bo ONI zapewne zaraz się dowiedzą :]

        Łatwiej się ogląda niż opowiada ;]
        I czuję, ze Wam by się łatwiej oglądało niż czytało, bo na papierze akcja bywa poplątana, ale przy oglądaniu - cudownie prosta i klarowna :]

        jakbyście mieli chwilę na choćby 'przekartkowanie"...

        www.dailymotion.com/video/x26uyz3_utopia-s01e04_shortfilms
    • grek.grek Berlinale 2016 [dzień 2] 13.02.16, 13:23
      pierwsze recenzyje z 2 dnia :

      film.onet.pl/wiadomosci/berlinale-2016-dzien-drugi-polska-w-natarciu-relacja/jy0w20
      www/filmweb.pl/article/BERLINALE+2016%3A+Północny+specjał+i+czeski+skandal-115798
      • barbasia1 Re: Berlinale 2016 [dzień 2] 13.02.16, 17:58
        "Ja, Olga Hepnarova" - ufff, ależ historia! Szkoda, że film , jak piszą w relacji, nie do końca udany.
        • grek.grek Re: Berlinale 2016 [dzień 2] 14.02.16, 12:28
          yes, Barbasiu, historia nadająca się do dywagacji do tego skąd wynika etyka jednostki.

          oceny fakt średnie.
          • barbasia1 Re: Berlinale 2016 [dzień 2] 14.02.16, 14:44
            grek.grek napisał:

            > yes, Barbasiu, historia nadająca się do dywagacji do tego skąd wynika etyka jednostki.

            Doskonała uwaga.
    • grek.grek "Widzę, widzę" w kinach 13.02.16, 16:28
      dom-zamek na odludziu, dwóch chłopców, braci, i zakutana w bandaże kobieta po wypadku, ich... matka czy jednak nie ? chłopcy z dnia na dzień są coraz bardziej zaniepokojeni, bo zaczynają wątpić, że mają do czynienia z kimś zupełnie obcym, o niekoniecznie pozytywnych intencjach.

      nieźle brzmi, prawda ? :]
      w jednej z zapowiedzi okreslono ten film jako "slow thriller".
      piękna definicja, obiecująca, zmysłowa :]

      bardzo brakuje takich "slow thrillerów" bazujących na atmosferze, niezidentyfikowanym klimacie narastającego zagrożenia.

      film jest austriacki, producentem jest nie kto inny, a Ulrich Seidl, a wśród inspiracji wymienia się kino Michaela Hanekego ["Ukryte", "Funny Games" - wybitne pozycje gatunku].

      staram się czytać jak najmniej o tym filmie, żeby nie wpaść na jakieś spoilery ;]

      film.onet.pl/recenzje/widze-widze-dobranoc-mamusiu-recenzja/7xhw5g
      • siostra_bronte Re: "Widzę, widzę" w kinach 13.02.16, 16:43
        Dzięki za linka. Czytałam już kiedyś bardzo pochlebne recenzje.
    • grek.grek "The Day the Clown Cried" 13.02.16, 16:30
      cóż za historia...

      film.onet.pl/artykuly-i-wywiady/klown-w-obozie-koncentracyjnym-porazka-gwiazdora/7n477d
      • maniaczytania Re: "The Day the Clown Cried" 13.02.16, 18:31
        aż dreszcz przechodzi ... Ciekawe, czy rzeczywiście w 2025 roku film zostanie 'zwolniony'...
        • grek.grek Re: "The Day the Clown Cried" 14.02.16, 12:31
          właśnie, Maniu.
          kto wie, może po odpieczętowaniu okaże się,ze mamy do czynenia z dziełem
          kultowym.
    • grek.grek "Gracie & Frankie" serial inny niż wszystkie 13.02.16, 16:35
      serial Netflixa z Jane Fondą w jednej z dwóch głównych ról.

      o czym ?
      uwaga : o dwóch singielkach, z odzysku, po 70-tce :]
      róznych od siebie, ale połączonych wspólnym mieszkaniem i doświadczeniem niespodziewanego odejścia mężów, którzy... nie powiem Wam - sami przeczytajcie :

      kulturaliberalna.pl/2016/02/02/w-poszukiwaniu-odzyskanego-czasu-gracie-frankie-recenzja/
      • siostra_bronte Re: "Gracie & Frankie" serial inny niż wszystkie 13.02.16, 19:02
        "Oops. Ta strona nie istnieje"!
        • grek.grek Re: "Grace & Frankie" serial inny niż ws 14.02.16, 12:41
          przepraszam, Siostro.

          może teraz zadziała :

          kulturaliberalna.pl/2016/02/02/w-poszukiwaniu-odzyskanego-czasu-grace-frankie-recenzja/
    • grek.grek "Gomorra" odcinek 7 14.02.16, 11:51
      kolejne dwa odcinki.
      świetna robota serialowa, kto wie czy nie najlepsza do oglądania hurtem, czyli cały sezon w dwa wieczory, a nie po dwa odcinki na tydzień.

      7 odcinek, to z jedna wielka pokazówka, jak włoska mafia organizuje sobie rzeczywistośc dla swoich interesów. Oraz kontynuacja opowieści o tym jak kobieta przejmuje stery w Rodzinie.

      Don Pietro Savastano siedzi w pace i prędko nie wyjdzie, możliwe że nie wyjdzie nigdy. Formalnie interesami powinien zarządzać syn, Gennaro, ale jest na tyle niedojrzały i pozostaje pod wpływem coraz bardziej podejrzanego CIRO, że rządzić zaczyna donna Imma, matka Gennara i żona Pietra.

      To ona wysyła Gennara do Hondurasu, aby zorganizował towar, a Cira do Hiszpanii aby tam zawierał sojusze z Contem, z którym klan Savastano był poróżniony.

      Gennaro dzwoni spanikowany z Hondurasu do matki. Deal z tamtejszą mafią był taki : Gennaro tam jedzie, załatwia dostawę, i zostaje do momentu aż przyjadą pieniądze z Neapolu. Dostawa poszła, pieniądze się spóźniają. Donna Imma słyszy w telefonie głos syna, proszącego by go ratowała. Zachowuje kamienną twarz, uspokaja go że kasa jest w drodze, a potem wyłącza rozmowę.

      Ma na głowie inne rzeczy.

      Po ostatniej akcji policji, z okazji wojny z Contem, klan utracił część tzw. podwórek w terenie. Trzeba nowe zorganizować.

      Donna Imma osobiście wybiera miejsce na dzielnicy. Jest to ogromne podwórze otoczone blokami. Kiedy je wizytuje, w towarzystwie obstawy, swojej szoferki i... dużego czarnego psa, którego przygarnęła z ulicy, nachodzi ją młoda dziewczyna LUCA.

      Luca nosi się jak chłopak, ma męską fryzurę. Na dniach straciła ojca. Popełnił samobójstwo. Nachodził go miejscowy drobny kanciarz Franco, pobierający od niego haracz za prowadzenie sklepu z akcesoriami ślubnymi. Ojciec nie wytrzymał presji i zastrzelił się w kuchni własnego mieszkania [widzimy tę scenę na początku odcinka]. Teraz ten Franco żąda, zeby Luca spłaciła rzekome ojcowskie długi. 70 tys euro.

      Donna Imma słucha jej z uwaga, potem wzywa na dywanik tego całego Franco, każe mu odpuścić. Kiedy Luca przychodzi pobita, przez Franca który ukarał ją za donoszenie, donna Imma każe swoim cynglom zabić Franca. Najpierw na ulicy dwa szybkie w dziób, potem w samochód, potem na dach bloku, a tam dwie kulki. Luca asystuje przy tej egzekucji, a potem donna Imma otacza ją przyjacielskim ramieniem i... w ramach podziękowania Luca udostępnia swoje mieszkanie, a ściślej - balkon.

      Na balkonie miejsce zajmuje chłopak z mafii, który widzi stąd całe podwórko i wszystkie ulice dojazdowe. Inni pełnią całodobowe dyżury na dachach i na kilku innych balkonach.

      why ?
      Dlatego, że na podwórzu mafia organizuje SKLEP.
      jak ?
      A tak : zajmują jedno z pomieszczeń gospodarczych, przerabiają je w taki sposób, że przypomina okienko w urzędzie, z ta róznicą że tutaj nie widać twarzy "urzędnika" :]
      W środku siedzi mafioso i wydaje narkotyki, a ustawieni w kolejce klienci płacą gotówką. Z ręki do ręki. Porządku pilnują na zewnątrz koledzy mafiosi, a inni mafiosi dzień i noc czuwają przy bramie wjazdowej na podwórze. Selekcjonują, kto moze wejśc, a kto nie. Miejscowa społecznośc nie ma nic przeciwko. A nawet więcej : dzięki mafii jest tu spokój. Dzieci się bawią, grają w piłkę, wszyscy sobie chodzą bezpiecznie.

      Są incydenty, bo jakiś pijaczek albo niecierpliwy klient narobi szumu po nocy i trzeba go uspokoić. Albo rozwali kijem głowę pomnikowi Najświętszej Panienki, który stoi na środku podwórza. A w eksteremalnej sytuacji trzeba błyskawicznie zwijać interes i chowac się, bo czujki wypatrzyły policję, która oczywiście jedzie na "kogutach", żeby można ją było zobaczyć ze stu kilometrów :]

      Całą organizają podwórza zajmuje się Ciro. Z niechęcią. Uwaza, że donna Imma zaczyna go spychać na dno hierarchii Rodziny. Organizowaniem podwórza zajmują się zwykle podrzędni mafiosi. A on miał siebie za prawą rękę Pietra i był dla Gennara idolem. Jest więc wściekły, ale pociesza się, że jak wróci Gennaro, to i on sam odzyska wpływy.

      Donna Imma przejrzała Cira i zauwazyła, że ma on negatywny wpływ na Gennaro. Buntuje go przeciw matce. Namawia na przejęcie rządów, aby mu podpowiadać i w istocie samemu rządzić zza jego pleców.

      Kiedy na zebraniu mafii, Ciro próbuje oponować przeciw niektórym pomysłom donny Immy, ta go kasuje na wejściu "Milcz ! Ja tu decyduję !". I mówi to nie tracąc ani na moment kontroli nad sobą.

      Donna Imma wie doskonale jak się z ludźmi obchodzić.

      Kiedy Najświętsza Panienka z pomnika traci głowę w wyniku zdradzieckiego ciosu kijem niezrównoważnonego konsumenta narkotyków - mieszkańcy bloków przychodzą do niej i proszą o naprawienie sytuacji. Donna Imma przyjmuje ich, i na drugi dzień na podwórzu stoi nowiutki pomnik. A donna Imma osobiście uczestniczy w nabożnej procesji i pokropku wykonywanym przez proboszcza. W rogu podwórza handel narkotykami, a w środku procesja, pokropek i Najświętsza Panienka :]

      Jakaś skromna kobiecina podchodzi do donny Immy i prosi ją do siebie. Chce przedstawić swoją córkę. I oto ubrana w najdroższe ciuchy dama w kozakach i z czarnym dogiem na smyczy, czyli Donna Imma, idzie posłusznie za skromną kobieciną do jej skromnego mieszkania i wita jej niepełnosprawną córkę.

      W czym problem ? Pracy nie ma. Donna IMma na to : załatwię jej dobrze płatną posadę. Jaką ? Następnego dnia dziewczyna siedzi sobie w okienku obok tego z narkotykami i sprzedaje... strzykawki [dla ćpunów]. Uradowana macha ręką Donnie Immie, a te jej odpowiada.

      Tak się z ludźmi postępuje :]

      Nie wszystkim w smak są nowe porządki. Jacyś mafioisi z konkurencyjnych klanów robią napad na Lucę. Gonią ją przez osiedle, a potem kładą strzałami z karabinów. Klan SAvastano mści się. Zabija winnych. W środku dnia, kiedy siedzą na trybunie na podwórku i patrzą na dzieciaki kopią piłkę. Szybkie, dyskretne strzały i dwa trupy.

      Zaczyna się wojenka, policja węszy, robi się swąd...

      Donna Imma zwołuje zebranie, na którym oświadcza że chce się dogadać z konkurencją. Jej ludzie zupełnie nie rozumieją, co ona wygaduje. "To oznaka słabości ! - krytykują - trzeba odpowiedzieć SIŁĄ !". Donna Imma nie zgadza się, ona tu terraz rządzi i kropka.

      Organizuje więc spotkanie z konkurencją. W pokoju siedzą same ponure typy, a ona im wykłada kawę na ławę : mój syn załatwił doskonały kontakt w Hondurasie, który zapewnia nam najlepszy towar na rynku i to w przystępnej cenie. Możecie go od nas kupować, handlować, a ceny ustalimy takie, żeby nam wszystkim się opłacało.
      Możemy robić interesy i żyć jak pączki w maśle. Pamiętajcie jednak, ze to my będziemy rządzić.
      A możemy do siebie strzelać. Sądzicie że nie potrafię zabijać ? Mylicie się. Ale proponuję wam współdziałanie, zamiast wojny.

      I ona to wszystko robi i mówi, z pełną kontrola własnych zachowań, rzadko podnosząc głos, na zimno. wow ;]

      W ostatniej scenie, donna Imma budzi się nagle w nocy. Ujada pies. Jej pies. I nagle słychać uderzenia, zduszony psi charkot. Imma z niepokojem zagląda do salonu. Jest tam...Gennaro. "POwinien zabić także ciebie", cedzi przez zęby.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka