Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrać 2017 - 2 (vol. 76)

    • grek.grek 22:30 Ct2 "Czarne Lustro" sez 2 odc 3 08.02.17, 13:02
      kolejny odcinek z serii.

      org. tytuł "Waldo MOment", u Czechów : "Niedźwiadek Waldo".

      Jesli dobrze odczytałem z zajawki : tytułowy Waldo jest postacią szoł dla dzieci i przybliża im świat polityki za pomocą rozmów z jego uczestnikami oraz znawcami. Jest złośliwy, zgryźliwy i dowcipny, a stoi za tym faktyczny twórca programu - młody komik, Jamie Salter.

      Telewizja, w której udziela się Waldo alias Salter wpada na pomysł wystawienia miśka do... wyborów uzupełniających do Parlamentu.

      Brzmi wciągająco ! :]

      oglądam i raportuję ! :]
      • barbasia1 Re: 22:30 Ct2 "Czarne Lustro" sez 2 odc 3 08.02.17, 20:13
        YeS! Czekam!
        • grek.grek "Czarne Lustro" - "Waldo" 09.02.17, 13:15
          A zatem... :]

          Jest dokładnie jak w opisie : miś Waldo, to niebieska postać w kreskówki, animacja; szalenie nowoczesna, bo aktor podkładający jej głos, siedzi w specjalnej budce i może niejako sterować ruchami swojej postaci. POnadto wyposażony jest w szereg bonusów : Waldo może zdjąc sobie głowe, puszczać wiatry, pokazywac środkowy palec, a nawet machać niebieską erekcją. Wszystko po to, by rozbawić widownię, która istotnie go uwielbia.

          Waldo jest częścią telewizyjnego show. Wchodzi na parę minut, żeby w swojej "jaskini" wziąć na spytki zaproszonego polityka. Nie zadaje jakichś ważnych pytań, ot ma zadanie "drzeć łacha" z gościa, dogadać mu, zawstydzić, skonsternować.

          Niebieskiego miśka wymyślił, wciela się w niego, podkłada głos i podaje tekstyk, Jamie Salter, 30-latek o fizjonomii steereotypowego informatyka.

          Pewnego dnia w "jaskini Waldo" gości polityk partii konserwatywnej, MOnroe i zostaje zbesztany przez miśka, przez co wpada w zdziwienie i niesmak. I to zdziwienie i niesmak zawodowego polityka zaatakowanego przez hasającego po ekranie rozwieszonym na ścianie studia telewizyjnego anonimowanego miśka, powodują że program staje się hitem.

          A akurat idą wybory uzupełniejące do PArlamentu, w których będzie startował Monroe...

          Kierownictwo telewizji wpada na pomysł, żeby jeździć specjalnym samochodem wyposażonym w ekran za politykiem i atakować go zaczepkami ze strony miśka. Jamie ma wątpliwości, ale ostatecznie daje się przekonać.

          I od tej pory : gdzie Monroe spotyka się z ludźmi, tam podjeżdza auto z ekranem, z którego Waldo prowokuje polityka, a ten czuje się jak jakiś idiota, tym bardziej że ludzie uwielbiają Waldo. Tutaj powiem,że ten misiek jest po prostu irytujący i nic więcej ;]

          W życiu prywatnym Jamie nawiązuje romans z dziewczyną, Gwen, która wygrała swoisty... casting na kandydatkę Partii Pracy. Jest pewien, że spotkał kobietę, z którą chciałby się związać. Niestety, z powodów kampanijnych Gwen dostaje zakaz kontaktu z Jamie'em, po tym jak nieostrożnie zdradza, że zna człowieka, który wciela się w miśka. Jamie jest bardzo rozczarowany jej zachowaniem, kiedy Gwen unika go i odmawia spotkań.

          Wreszcie pada propozycja, zeby Waldo zgłosił się do wyborów. Jamie jest sceptyczny, bo przecież misiek miał zabawiać publiczność, a nie zdobywać jej zaufania jako polityk. Co z odpowiedzialnością za sprawy publiczne ? Szef telewizji pociesza go, ze misiek i tak nie wygra, ale za to dla stacji będzie to świetna reklama. Jamie znów ulega namowom.

          Waldo, ofk pląsając po ekranie zawieszonym w studio, bierze udział w debacie politycznej z wszystkimi kontrkandydatami. Monroe ośmiesza fakt, że animowana postać startuje w wyborach, przechodzi do kontry i demaskuje Jamiego. Podaje do publicznej informacji jego nazwisko, zawód komika, zresztą - nieudanego, bo z zespołu, w którym występował niegdyś, wszyscy zrobili coś ciekawego w tym fachu, a on... zagrał "kolbę kukurydzy w reklamie banku". A potem znalazł sobie misia i ukrył się za nim. Jamie jest naprawdę trafiony tym, co mówi Monroe, zwłaszcza że widownia śmieje się z tej "kukurydzy". Wpada więc w gniewny słowotok i wytyka Monroe'owi kabotynizm, brak zainteresowania dla spraw publicznych i interesownośc. Generalnie : atakując jednego polityka mówi o tym, co ludzie myślą o całej klasie politycznej. Z nerwów dowala także Gwen, zarzucając jej, że wcale nie chce wygrać tych wyborów, bo zależy jej tylko na budowaniu pozycji w partii.

          Perora Waldo staje się hitem na YouTube i w portalach społecznościowych. W sondażach niebieski misiek zajmuje już 3 pozycję.

          Paradoksalnie, im lepsze notowania Waldo, tym większe wątpliwości ma Jamie. Szef telewizji przekonuje go, ze miś stał się "głosem oburzonych", ze dzięki niemu można zrobić coś ważnego dla ludzi. A kiedy Jamie nadal się waha, szef gotów jest wyrzucić go i sam podkładać miśkowi głos i kierować jego mimiką ze specjalnego fotela. Jamie znów się łamie. Steruje i tekstuje miśkiem w programie politycznym u renomowanego dziennikarza. Jest sobą, czyli nie daje dojśc do głosu gospodarzowi i epitetuje go, zarzucając obłudę.

          Zjawia się jakiś facet z "agencji' i proponuje rozszerzenie działalności misia Waldo. Sprzedaż jego wizerunku. "Wyjście na świat". Kampania polityczna ma tylko temu służyć, by pokazać misia, a potem robić na nim kasę.

          Jamie ma dośc. Kasa, zyski, towar... a co z ludźmi, którzy oddadzą na misia głos ? Co z nimi ?

          Kiedy idzie przeprosić Gwen za to, co powiedział do niej w debacie, słyszy : "O co ci chodzi ? Co chcesz zrobić z tym kapitałem, który zyskujesz ?". I nie wie, co odpowiedzieć, bo wie że stał się pionkiem w cynicznej grze swoich właścicieli.

          Podczas kolejnego ulicznego show, Jamie nagle zmienia front. Waldo wykrzykuje, żę "tzreba być idiotą, żeby na mnie głosować ! Ludzie, opamiętajcie się !". W busie dochodzi do walki, szef tiwi i asystentka wyciągają siłą Jamiego z fotela sterowniczego i odbierają mu głos. Waldo zaczyna mówić głosem szefa. A Jamie wypada na ulicę i mówi kim jest, że to wszystko oszustwo i błazenada. "Nowy" Waldo rzuca w niego tekstem, który rozbawia przypadkową widownię. Jamie nadal protestuje, i zostaje pobity przez ludzi z tłumu.

          Wybory wygrywa MOnroe, ale Waldo zajmuje 2 miejsce, tuż za nim. Podczas ogłoszenia, miś z ekranu krzyczy - "Dam 500 funtów za celny rzut butem". I faktycznie, ktoś ze zgromadzonych na ogłoszeniu wyników rzuca buciorem w zwycięskiego kandydata. Ciżba znów zanosi się śmiechem.

          Jamie leży w łózku, może w szpitalu ?, i ma niewyraźną minę...

          Świetny odcinek. Ponownie. Postpolityka w pełnej krasie. Technologiczny postęp i zasięg portali społecznościowych są w stanie tworzyć Memy, na które z kolei gotowi są głosować otumanieni wyborcy. A może... nie tyle otumanieni, co zniechęceni i pogardliwie nastawieni do regularnej polityki, której uczestnicy dali im do takich postaw wiele powodów ?

          www.youtube.com/watch?v=ZJdJdJUhaIc
          • never_never Re: "Czarne Lustro" - "Waldo" 09.02.17, 22:09
            w imieniu licznych (mam taką nadzieję;) lecz niestety cichych czytelników "ojejka" dziękuję za kolejne streszczenie tego bardzo ciekawego serialu

            ja tylko rzuciłam jednym okiem na sam koniec opowieści, czyli ocenę odcinka, ale na pewno tu wrócę doczytać szczegóły i porównać wrażenia, jak tylko gdzieś znajdę te zaległe odcinki
            • grek.grek Re: "Czarne Lustro" - "Waldo" 10.02.17, 13:47
              dzięki, Never_Never :]

              podzielam Twoją "nadzieję" i "niestety" :]

              rozumiem :]
              wierzę, że ten odcinek Ci się spodoba.
              w efeektowny sposób pokazuje jak można kształtować politykę, wpływać na odczucia i postrzeganie rzeczywistości przez - jednak - wyborców, jak można jechać na najniższych instynktach tłumu i w ten sposób wypromować... coś, bo na pewno nic wartościowego.

              z radością przyjmuję Twoją obietnicę oceny odcinków, które przed Tobą, Never_Never :]
              bardzo jestem ciekaw Twoich recenzji !
          • barbasia1 Re: "Czarne Lustro" - "Waldo" 09.02.17, 23:20
            Świetne. Dzięki!

            Debata w studio:
            www.youtube.com/watch?v=tmNYta291IM
            • grek.grek Re: "Czarne Lustro" - "Waldo" 10.02.17, 13:57
              dzięki, Barbasiu :]

              o, to dobra scena ! dzięki za link :]
    • grek.grek Siostro, czy wszystko w porządku ? 09.02.17, 13:20
      Siostro, życzę Tobie, i Nam ! :], abyś miała trochę więcej wolnego czasu, a mniej pracy :]

      Mam nadzieję, że zdrowie i forma Ci dopisują i Twoja nieobecność, to efekt tylko przejściowego nadmiaru obowiązków ?
      • siostra_bronte Re: Siostro, czy wszystko w porządku ? 10.02.17, 10:59
        Dzięki, Greku, za pamięć :)

        Tak, nawał obowiązków. I to frustrujący, ale nie będę wdawać się w szczegóły. W weekend odrobię forumowe zaległości!
        • grek.grek Re: Siostro, czy wszystko w porządku ? 10.02.17, 13:59
          cześć, Siostro ! :]

          z całego serca życzę Ci uspokojenia sytuacji, większej ilości wolnego czasu i odpoczynku ! :]
        • barbasia1 Re: Siostro, czy wszystko w porządku ? 10.02.17, 22:36
          Trzymaj się, Bronte.

          • siostra_bronte Re: Siostro, czy wszystko w porządku ? 11.02.17, 13:36
            Dzięki, Barbasiu :)
    • grek.grek kręcą remake "Nietykalnych" 09.02.17, 15:32
      kowboj żywemu nie przepuści ;]

      możliwe, że amerykańska wersja będzie zmieniona, o wątki i interpretacje bliski rzeczywistości społeczno-kulturowej Stanów, ale już sam pomysł, żeby remakować tak idealnie zrobiony i wyrazisty oryginał, jakoś mnie nie porywa.

      co sądzicie ? :]

      film.onet.pl/wiadomosci/nietykalni-bryan-cranston-i-kevin-hart-na-pierwszym-zdjeciu/fd3194
    • grek.grek nakręcą remake "Toniego Erdmanna" 09.02.17, 15:35
      i już się biorą za remake "Toniego Erdmanna":]
      główną rolę ma zagrać wracający specjalnie dla niej do filmu Jack Nicholson.

      Nie oglądałem "Toniego...", ale nie za wcześnie trochę na amerykańską wersję ? I ciekawe jakie kody kulturowe mają tam być poupychane ? A moze będzie to remake 1 do 1, tyle że w kinach w Ameryce poleci bez napisów ? ;]
    • grek.grek Berlinale 2017 czas zacząć :] 09.02.17, 15:51
      dzisiaj start :]

      nowy film A. Holland - "POkot" , w głównym konkursie.
      w sekcjach : "Królewicz Olch", "Zwierzęta", "Miss Holocaust", "Serce miłości", "Butterfly kisses" - polskich reżyserek i reżyserów.

      premierę będzie miał sequel "Trainspotting" pt "T2 : Trainspotting".

      pojawi się nowa odsłona przygód Wolverine'a - "Logan".

      w głównym konkursie pojawią się zarówno dokumenty ["Beuys"], jak i animacje [chińska "Have a nice day"].

      nowe filmy Kaurismakiego, Schlondorffa, Netzera [rezysera "Pozycji dziecka"], a także konkursowe propozycje z Węgier, Senegalu i Korei Południowej.

      nowe aktorskie występy C. Deneuve [" Sage femme"], P. Cruz ["The Queen of Spain"], czy Geoffreya Rusha [który zwykle wybiera dla siebie role w dobrych filmach] w "Pinal Portrait'.

      świetnie obsadzone "The Dinner" [a'la "Rzeź"] i "The Party".

      przewodniczącym jury jest Paul Verhoeven. Nagrody zostaną rozdane 18 lutego.

      A zatem, miejmy nadzieję na świetny festiwal, z którego liczne tytuły nas zaciekawią
      i będziemy na nie polować, kiedy tylko zjawią się w szerokim obiegu :]

      • grek.grek Re: Berlinale 2017 czas zacząć :] 09.02.17, 16:19
        zapomniałem o linku ;]

        wyborcza.pl/7,101707,21348716,festiwal-filmowy-w-berlinie-czas-zaczac-agnieszka-holland-z.html
        • barbasia1 Re: Berlinale 2017 czas zacząć :] 09.02.17, 22:50
          Zapowiedź brzmi doskonale. Czekamy na relacje.
          • grek.grek Re: Berlinale 2017 czas zacząć :] 10.02.17, 13:55
            będę wrzucał, co tylko znajdę, Barbasiu :]

            Ty też wrzucaj , co znajdziesz ;]
            Wy też, Czcigodni, wrzucajcie co znajdziecie :]

            póki co, za nami otwarcie, na którym honorowym gościem był film "Django" - o losach znakomitego jazzowego gitarzysty Django Reinhardta :

            film.onet.pl/festiwale-filmowe/berlinale-2017-zobacz-zdjecia-z-gali-otwarcia/d394sc
            • barbasia1 Re: Berlinale 2017 czas zacząć :] 10.02.17, 22:35
              >Ty też wrzucaj , co znajdziesz ;]

              Oczywiście!
    • grek.grek 20:00 Stopklatka "Obietnica" 09.02.17, 15:59
      zachęcam :]

      ciekawa polska propozycja kina tyleż młodzieżowego, co moralnego niepokoju.

      mamy tu początkującą Lady Makbet, gimnazjalistkę, która dotknięta zdradą swojego chłopaka [za pomocą pocałunku], każe mu zabić konkurentkę. yes, KAŻE. stawia ultimatum : chcesz udowodnić, że mnie kochasz, to ją zabij, a jak nie zabijesz, to z nami koniec.

      wydarzeniem niewątpliwie jest główna rola aktorki Elizy Rycembel, która operuje na sporej gamie aktorskich ekspresji i robi to sprawnie oraz z talentem.

      świetna jest też scena sprzeczki dwóch rodzin pod koniec filmu.

      A sama intryga kryminalna, sceny środowiskowe, podtekst społeczno-kulturowy nie są specjalnie oryginalne, jakkolwiek to brzmi w kontekście fabuły kręcącej się wokół morderstwa. MOżliwe, ze brakło trochę głębi, ale... może tej głębi u gimnazjalistów nie należało się spodziewać nawet, a zwłaszcza ?, w filmie ?
    • grek.grek 21:00 TVP Kultura "Złotoręki" 09.02.17, 16:06
      powtórka.
      pamiętam, że ocenialiśmy pozytywnie ! :]

      młody muzyk po odsiadce chce zacząć nowe, uczciwe życie, ale tkwi w toksycznym związku ze sparaliżowaną żoną, uwikłaniu w hazard i znajomości z podejrzanymi typkami z miejscowego półświatka.

      ciekawie wykreowana, w studio, rzeczywistość spelunek, barów i cynszówek z Ameryki lat 50-tych, odważne wątki i sceny narkotykowe, dobry Frank Sinatra i jak zawsze oszałamiająca Kim Novak.


      • siostra_bronte Re: 21:00 TVP Kultura "Złotoręki" 10.02.17, 12:41
        Świetne kino!
    • never_never „Constantine” piątek 22.50 TVN 09.02.17, 22:25
      Wahałam się, czy wspominać o tym filmie, ponieważ był już wielokrotnie w TV i omawialiście go kilka lat temu tu na forum - Grek twierdził, że to straszny „badziew”, Mani chyba się podobało...

      To nic dziwnego, „Constantine”od chwili premiery wywołuje bardzo skrajne reakcje, dodatkowo obrusza zagorzałych „komiksożerców”, ponieważ w scenariuszu dużo pozmieniano względem oryginału (powstał na motywach kultowego komiksu „Hellblazer”).

      Jednak moim zdaniem, mimo tych zmian, wyszła całkiem zgrabna opowieść. I jeżeli ogląda się „Constantine’a” z lekkim przymrużeniem oka, to możemy się spodziewać naprawdę dobrej zabawy, z dwiema wisienkami na torcie, czyli cudownie androgyniczną Tildą Swinton w roli archanioła Gabriela oraz demonicznym Peterem Stormare w roli Lucyfera (ja wprawdzie bardziej skłaniam się ku przedstawianiu postaci Lucyfera jako uwodzicielskiego i niebezpiecznie pięknego upadłego anioła, ale ta odmienna kreacja Stormare’a jest istną perełką).

      Tytułowego bohatera gra Keanu Reeves i jego niejaka „sztywność” (umiejętności aktorskie Keanu przez wielu są kwestionowane…) akurat w tym filmie idealnie się sprawdza. Jest jeszcze zabawny, bardzo młody (to już 12 lat minęło!) Shia LaBeouf, piękna Rachel Weisz i jej „nie-romans” z Johnem Constatntine, egzorcyzmy, wizyty w piekle…. czegóż więcej chcieć w piątkową „horrorową” noc?

      Dla lubiących takie klimaty - pozycja obowiązkowa, dla tych po drugiej stronie - okazja do przekonania się, czy nie czas zmienić zdanie....;)
      • barbasia1 Re: „Constantine” piątek 22.50 TVN 09.02.17, 22:52
        Kupuję! ;)
        • never_never Re: „Constantine” piątek 22.50 TVN 10.02.17, 01:27
          super, tylko proszę pamiętaj, że to bardzo pop-kino jest....:)
          jeśli uda Ci się obejrzeć, daj proszę znać, do której grupy widzów należysz :)

          i tak z pewną nieśmiałością przypominam się o obiecany komentarz na temat "La la land", bardzo jestem ciekawa Twojej opinii o grze R. Goslinga, zwłaszcza w kontekście zbliżających się Oscarów, da radę?
          • barbasia1 Re: „Constantine” piątek 22.50 TVN 10.02.17, 22:31
            "La la land" jutro! Przepraszam. "Constantine" dziś już nie dam rady w całości. Może w necie znajdę jutro film i dokończę.
      • grek.grek Re: „Constantine” piątek 22.50 TVN 10.02.17, 13:51
        Never_Never, tak świetnie zareklamowałaś ten film, że niewątpliwie obejrzę go ponownie, aby dać sobie szansę na zmianę zdania :]

        niestety, dzisiaj mi się nie uda, z racji emisji "Bulwaru Zachodzącego Słońca" na zaprzyjaźnionym kanale Ct2 [zaczyna się o 21:50].

        ALE przy pierwszej możliwej okazji - oglądam !

        wiele już filmów zwerryfikowałem pozytywnie, po pierwszym wrażeniu niezbyt korzystnym :]
        • maniaczytania Re: „Constantine” piątek 22.50 TVN 10.02.17, 18:22
          To ja tylko potwierdzam swoje zdanie :) , a oglądałam go kilka razy, co też świadczy na jego korzyść ;)
    • siostra_bronte "Nie oglądaj się teraz" 10.02.17, 11:03
      Dzisiaj w Kulturze o 23.50. Arcydzieło Nicolasa Roega. Jeżeli ktoś się uchował i jeszcze nie widział, w co szczerze wątpię, to polecam gorąco!!!!!!!!
      • grek.grek Re: "Nie oglądaj się teraz" 10.02.17, 14:01
        z największą przyjemnością przyłączam się do Twojej rekomendacji, Siostro :]

        wybitny film ! znakomite wrażenia gwarantowane !
    • grek.grek 16:30 TVP Kultura "Ludzie za mgłą" 10.02.17, 14:13
      jeden z tych filmów, do których zawsze warto wracać.

      zamglone, ciemnawe, mokre ullice i chodniki nadmorskiego Hawru, dziwni gangsterzy, i pozbawiona nadziei miłość zołnierza i dziewczyny.

      kino noir, ale na swój sposób liryczne i melancholijne.

      doskonali Jean Gabin i Michele Morgan.
    • grek.grek 20:20 TVP Kultura "Borgman" 10.02.17, 14:18
      ależ miootają tym filmem.
      miał być, ale nie było, bo z okazji śmierci Andrzeja Wajdy zmieniła się ramówka... potem się pojawił, ale w TVP2 i to w środku nocy... no i wreszcie wraca na miejsce pierwotnego przeznaczenia ;]

      ponoć jest to wariacja na temat "Teorematu" PAsoliniego.

      I tak też brzmi w opisie : bezdomny włóczęga, tytułowy Borgman, zostaje przygarnięty przez mieszczańską rodzinę 2 + 3, po czym krok po kroku zacieśnia relacje z każdym domownikiem i pozwala im przejść swoiste, duchowe i psychologiczne, katharsis poprzez uwolnienie swoich koszmarów i kompleksów.

      wydaje się, że i tutaj celem ma być wiwsekcja przeciętnej, na pozór normalnej, jeden z miliona zwykłych rodzin, która pod powierzchnią skrywa przeróżne sekrety ?


      • barbasia1 Re: 20:20 TVP Kultura "Borgman" 10.02.17, 22:28
        Jutro muszę początek obejrzeć!
        • grek.grek Re: 20:20 TVP Kultura "Borgman" 11.02.17, 12:22
          o, brawo Barbasiu :]
          znaczy się - udało Ci się obejrzeć znaczniejszą część [ ? ].

          ja nie podchodziłem, mając w perspektywie inny seans, ale teraz trochę żałuję.

          tak czy owak, mam nadzieję na Twoją recenzję "Borgmana" :]
    • grek.grek 21:50 Ct2 "Bulwar Zachodzącego Słońca" 10.02.17, 14:26
      dałbym głowę, że miałem już zaszczyt opisywać ten film :]]
      ale w archiwum nic nie ma, więc może tym razem spróbuję :]

      pamiętam niesamowity nastrój domu Normy Desmond, ją samą - zmanierowaną , zapomnianą wybitną niegdyś aktorkę, jakże wyraziste sceny początkową i końcową, fantastyczne zdjęcia wnętrz i ten nadzwyczajny pomysł Billy'ego Wildera, żeby ten przedziwny dom Normy tak ogromnie kontrastował z otoczeniem - Joe wpada tam przecież z ulicy, a ma się wrażenie, jakby z jednego świata wskoczył do drugiego.

      jakże się cieszę z ponownej możliwości obejrzenia tego filmu :]
      I tym razem - w całości, bez przerw reklamowych ;]
      [poprzednio widziałem go w Polsacie, w środku nocy; ciekawe, skąd się brały te nagłe szaleństwa polsatowe z wyświetlaniem naprawdę wybitnych, niekomercyjnych filmów nocną porą, i dlaczego tylko od przypadku do przypadku ?]

      czy znacie go, jak go zapamiętaliście, co o nim sądzicie ?

      • barbasia1 Re: 21:50 Ct2 "Bulwar Zachodzącego Słońca" 10.02.17, 22:26
        Pamiętam, że opowiadałeś, opisywałeś!?
        • grek.grek Re: 21:50 Ct2 "Bulwar Zachodzącego Słońca" 11.02.17, 12:46
          Barbasiu !, tak - opisywałem, tak - jest tenże opis w archiwum ! ;]

          jak ja szukałem go wczoraj, to... nie mam pojęcia i nie chcę wiedziec, bo mógłbym odkryć
          rzeczy absolutnie zawstydzające ;]]

          ale znalazłem go dzisiaj. NIe znam się kompletnie na wklejaniu tekstów, więc spróbuję link do całego wątku zamieścić. Na szczęście nie trzeba rozwijać całej dyskusji, bo "Bulwar..." jest w 2 osobnych postach, o ile zainteresuje Was co jam tam nawywijał ;] :

          forum.gazeta.pl/forum/w,14,107920523,107920523,Ojej_co_tu_wybrac_2010_2_vol_6_.html#p108439472

          a po wczorajszym seansie... mogę powiedzieć tylko tyle, że jeśli nie mieliście jeszcze przyjemności zobaczyć tego filmu - stanowczo musicie znaleźć na to czas :]

          Billy Wilder osiągnął tutaj mistrzostwo : historia życia i śmierci Joe'a Gillisa, historia imaginacji i upadku Normy Desmond, historia lojalności jej lokaja Maxa, są utrzymane w tonie groteskowym, tragedia w piękny sposób splata się tutaj z komizmem, z wisielczym humorem.

          Niektóre sceny są ikoniczne : jak ta, w której Norma Desmond odwiedza studio filmowe, zostaje posadzona na stołku, nikt na nią nie zwraca uwagi, aż nagle... stary znajomy oświetleniowiec, z czasów jej świetności, kieruje na nią snop światła i wtedy wszyscy nagle zbiegają się do niej, poznają ją, sa zachwyceni, otaczają ją i traktują jak gwiazdę. Kiedy snop światła zostaje wyłączony, nagle towarzystwo z wolna rozchodzi się i traci zainteresowanie.

          Albo scena finałowa, kiedy Norma, zupełnie już pogrązona w jakimś letargu, po zabójstwie Joe'a, ożywia się, gdy dociera do niej informacja, ze w salonie czekają kamery. Nie rozumie, że kamery należa do telewizji i są tutaj tylko dlatego, ze Norma zamordowała kochanka. Ona myśli, że w salonie jest plan filmowy i wszyscy czekają na jej wielki występ. I odgrywa go, schodząc po stopniach w dół, a Max na moment ponownie staje się reżyserem i jest jak za dawnych czasów, kiedy ona zaczynała, a on był jej guru. Przepiękna scena, tym piękniejsza im bardziej żałośnie Norma błądzi w majakach, a tłum zgromadzony w jej domu jest tak kompletnie nieczuły i nie rozumie wielkiej artystki, którą przecież nigdy nie przestała być, nigdy nie utraciła tej mentalności.

          niezwykły film.
          • siostra_bronte Re: 21:50 Ct2 "Bulwar Zachodzącego Słońca" 11.02.17, 13:34
            Dzięki, Greku :)

            Widziałam, ale dawno temu. Absolutny klasyk!! Wspaniała rola Swanson ale i Ericha von Strocheima.

            Ciekawostka, rola Joego była przeznaczona dla Montgomery'ego Clifta, ale aktor zrezygnował z niej w ostatniej chwili ( w ogóle wielka szkoda, że odrzucił wiele ról w znakomitych filmach).
            • grek.grek Re: 21:50 Ct2 "Bulwar Zachodzącego Słońca" 11.02.17, 17:04
              dzięki, Siostro :]

              mogę tylko podpisać się pod Twoimi słowami.

              sama historia jest znakomita filmowo, motyw "zapomnianej gwiazdy kina niemego", która dziś - w epoce filmu dźwiękowego - rozpaczliwie podtrzymuje iluzję dawnej pozycji i świetności. I pytanie frapujące : czy ona naprawdę w to wierzy, czy wierzy że wierzy ?

              jaką gamą kolorów mieni się postać Normy, prawda ? Jest irytująca, kieedy traktuje Joe'a jak swoją własnośc, jest egocentryczna do szpiku kości - swoją posiadłość dekorując setkami własnych fotografii i w kinie domowym oglądając tylko swoje własne filmy, a jednocześnie wzruszająco naiwna, kiedy wierzy w kłamstwa o rolach jakie ma dostać, albo w tej ostatniej scenie, kiedy zupełnie nieświadoma swojej sytuacji myśli tylko o kamerze w nią wycelowanej.

              "To moje życie. Tylko my, kamery i ci cudowni ludzie w ciemnościach. I nic poza tym" - to wyznanie miłości do kina.

              Ileż jest tutaj wątków, z których każdy nadaje się do rozwinięcia !

              ciekawa informacja, Siostro :]
              w sumie, to zajmujące jak też Clift odnalazłby się aktorsko w tej narracji z offu, która ma mnóstwo sarkastycznego humoru ? Może zagrałby rolę życia, bo że by sobie poradził i znalazł odpowiednie środki techniczne, to wątpliwości raczej nie ma.

              ponoć takżę kilka cenionych, dojrzałych aktorek odrzuciło rolę Normy Desmond, bo uznały, że odgrywanie "zapomnianej, przebrzmiałej gwiazdy kina" byłoby dla ich wizerunku cięzkim ciosem :"]

              gdzieś słuchałem ciekawej dyskusji nt. "Bulwaru..." z całą masą smacznych anegdot dotyczących wydarzeń z około-planu. Jak tylko znajdę - od razu zalinkuję :]
    • grek.grek Berlinale 2017 dzień 1 ["Django"] 10.02.17, 16:29
      recenzje są zgodne - film nie jest wybitny, a wybrany został na projekcję otwarcia Berlinale, z symbolicznych powodów, o których... dowiadujemy się czytając poniższe recenzje :]

      [ w czasie wojny Reinhardt miał wystąpić w Berlinie, w Delphi Palast - w tym samym budynku, w którym dzisiaj odbywają się m.in pokazy Berlinale - dla wierchuszki NSDAP, ale zniechęcony warunkami (zabroniono mu stosowania swingu, synkop, solówek, presto i allegro w grze, a podczas jego koncertów widownia nie mogła tańczyć] i przestraszony okolicznościami wykręcił się od zaproszenia ]

      w recenzji Gazety pan autor przypomina wypowiedź reżysera, który wyznaje, że chciał w tym filmie odnieśc się także do współczesnej sytuacji na świecie : losu uchodźców, ograniczania wolności artystycznej, zakazywania wjazdów [artystom].

      "Swing drażnił nazistów, bo jego istotą jest czerpanie z róznych kultur, ich przenikanie się", powiada reżyser Etiene Comar.

      wg recenzenta, "Django wzrusza właśnie muzyką, która ożywia wielokulturowość. Bo muzyka nie chce się poddać ideologii (Django wciąż gra szybko i uwielbia synkopy), jest przestrzenią wolności, nawet jeśli jest to przestrzeń niezwykle krucha"

      I dodaje : "Szkoda tylko, że obraz Comara okazuje się aż tak boleśnie naskórkowy".

      W tamtym momencie swojego zycia, po wyjeździe z PAryża, w oczekiwaniu na imigrację do Szwajcarii, Reinhardt spędzał czas w środowisku Romów.

      Jako mówi recenzent : " Comar w swoim obrazie Romów pozostaje na poziomie klisz. Oglądamy tabory i ogniska, ataki nazistów i wspólnotową solidarność, ale z dystansu, jak kartki z elementarza o cygańskim mikroświecie".

      Reda Kateb, grający główną rolę, dostaje pozytywną notę, ale pozostałe postaci są "szkicowym tłem dla głównego bohatera - i jego muzyki", więc siłą rzeczy aktorzy wypadają mało wyraziście.

      "Ta [muzyka] na szczęście ostatecznie wygrywa : jest zarazem wyrafinowana i prosta, staroświecka i całkowicie współczesna".

      wyborcza.pl/7,101707,21354772,berlinale-2017-django-o-wybitnym-romskim-muzyku-ktory-gral.html
      film.onet.pl/berlinale-2017-dzien-pierwszy-sztuka-w-czasach-kryzysu-relacja/vttq7k
      www/filmweb.pl/reviews/Django+w+łańcuchach-19757



      • barbasia1 Re: Berlinale 2017 dzień 1 ["Django"] 10.02.17, 22:34
        Ciekawe!!!
    • siostra_bronte "Playtime" 11.02.17, 13:27
      Zapowiadam rzutem na taśmę. O 15.40 w Kulturze klasyk Tatiego. Skierowane głównie do Greka, bo Barbasia oglądała, ale chyba się spóźniłam :)
      • siostra_bronte Re: "Playtime" 11.02.17, 14:40
        Oczywiście zachęcam też Manię i wszystkich podczytujących nasze forum :)
        • maniaczytania Re: "Playtime" 11.02.17, 16:20
          dzięki Siostro, ale też się spóźniłam ;)
      • grek.grek Re: "Playtime" 11.02.17, 16:50
        dzięki, Siostro ! :]

        niestety, o godzinę się spóźniłem... a - niczym Alvy Singer, choć może z większą tolerancją błędu ;) - mam wciąż kłopot ze wskakiwaniem do filmu ;]

        pech, bo chyba tylko "Playtime" nie oglądałem z całego przeglądu filmów Jacquesa Tatiego w Kulturze.

        mam nadzieję na jeszcze jedną powtórkę !
        • siostra_bronte Re: "Playtime" 11.02.17, 17:33
          Szkoda!

          Niedawno już była powtórka, więc musisz chyba trochę poczekać :)
    • siostra_bronte "Młoda i piękna" 11.02.17, 13:43
      Film Francois Ozona na Dwójce?? A jednak. Wypatrzyłam jutro o 23.15. Nie zmylił mnie banalny tytuł :)

      Z tego co pamiętam miał raczej średnie recenzje. Że banalny i nie wnosi niczego nowego do tematu prostytucji nieletnich, ale chyba warto rzucić okiem. I właśnie ze względu na temat z pewnością wywołałby gorącą dyskusję na forum, może nawet a la "Sponsoring" :)

      Oglądamy?
      • grek.grek Re: "Młoda i piękna" 11.02.17, 17:09
        dzięki, Siostro :]

        oglądamy !

        podoba mi się styl filmów OZona.
        z oryginalnością interpretacji poruszanych tematów i wątków bywa różnie [oglądałem "Basen", "Żonę doskonałą" i "Angel"], ale do realizacji, wizualnej urody i przyjemnej estetyki - nie mam zarzutów :]
      • barbasia1 Re: "Młoda i piękna" 11.02.17, 22:06
        >I właśnie ze względu na temat z pewnością wywołałby gorącą dyskusję na forum, może nawet a la "Sponsoring" :)

        Trochę późno. Ale spróbuję.
      • grek.grek "Młoda i piękna" - po seansie 13.02.17, 13:49
        A zatem, oglądaliście ? :]

        Po seansie... cóz, chyba rzeczywiście nie będzie to film przełomowy, jak chodzi o analizę podejmowanego tematu, ale mimo wszystko - jest dobry.

        Krótko o fabule : bohaterka, Isabelle [niewątpliwie młoda i niezaprzeczalnie piękna Marine Vacth], spędza lato swojego 18 roku życia z rodzicami na jakiejś wyspie na południu Francji. Jesienią ma zacząc studia z literatury na Sorbonie.

        Na plaży poznaje chłopaka, Niemca, z którym traci dziewictwo, ale od początku jasnym jest, że Isabelle nie szuka związku. W czasie tego jednorazowego seksu zupełnie się nie angażuje, a po seksie nie chce go na oczy widzieć. Wygląda na to, ze po prostu chciała to mieć za sobą.

        W Paryżu dziewczyna zaczyna studia, chodzi na wykłady, ale trzyma się z daleka od innych. Ma własne życie.

        Mieszka w kulturalnej mieszczańskiej kamienicy, razem z matką, poczciwym, sympatycznym ojczymem i bystrym młodszym bratem, podczas wakacji jej wspólnikiem, a nawet powiernikiem, zarówno w oszukiwaniu rodziców i wymykaniu się na nocną randkę, jak również w opowieści o tej randce i o Niemcu.

        Znienacka odkrywamy, że Isabelle w wolnych chwilach wychodzi na płatne randki. W internecie otworzyła stronę z ofertą dla panów, a zgłoszenia przyjmuje na chyłkiem kupiony [drugi] telefon, o którym nie wiedzą rodzice.

        Isabelle umawia się w tym samym hotelu. Przed spotkaniem w hallu - przebiera się z dżinsów i wojskowej kurtki oraz sportowych butów w strój zdecydowanie bardziej adekwatny, a potem lustruje kandydatów na krótkim widzeniu w restauracji, wyrażając zwykle zgodę na kontynuację spotkania w pokoju na górze.

        Klienci są zamożni i znacznie starsi. Nie chodzi im o żadne udziwnienia, raczej normalny seks, ale za to z młodą, piękną dziewczyną. To jest główny wabik. Nie ma też żadnych scen ćwierćpornograficznych, choc i zmysłowości jest niewiele. Raczej eleganckie umiarkowanie :]

        Jeden z nich, Georges, spotyka się z nią częsciej i Isabelle niemal zaczyna go lubić, choć do wyrażania uczuć się nie pali. Jest raczej skryta, ale moze tylko za pierwszym razem lekko zestresowana.

        Uczy się. Kiedy drugi klient płaci jej mniej niż się umawiali i jeszcze grozi, że powie jej rodzicom, Isabelle od następnych oczekuje zapłaty z góry. PIeniądze chowa w swojej szafie w domu.

        Matka ma chyba romans z jednym z przyjaciół domu. Georges płoszy się, kiedy przypadkiem spotykają się w teatrze, a on jest w towarzystwie młodej kobiety [to jego córka, ale George ma też żonę]. Wszyscy klienci są żonaci. A Isabelle widzi, obserwuje i myśli, bo to nie uroda ją wyróznia, lecz połączenie urody, lekkiej melancholii i inteligencji właśnie.

        Tę jej melancholię wyrażają piosenki wstawiane kilkakrotnie w film, w swoich tekstach opowiadające o świecie uczuć młodej dziewczyny, która jest romantyczką, ale i realistką.

        Podczas jednej z randek - Georges umiera. Podczas seksu. Isabelle próbuje go ratować, ale widząc, że zmarł - szybko ubiera się i w popłochu opuszcza hotel nic nikomu nie mówiąc.

        POlicja oczywiście trafia na jej ślad, bo hotel naszpikowany jest kamerami monitoringu. Śledczy przychodzą najpierw do jej matki. Babka zdumiewa się słysząc całą historią, a policjanci zdążyli już znaleźć stronę internetową Isabelle. Podczas przeszukania jej pokoju znajdują ukryty portfel wypchany pieniędzmi. Matka oczywiście jest w zupełnej konfuzji.

        Robi Isabelle awanturę, mówi, że się nią brzydzi, ale najbardziej doskwiera jej pytanie : co ja złego zrobiłam jako matka ? Powtarza się to jeszcze parę razy. Matka zaczyna nawet podejrzewać swoją córkę i swego partnera o cichy romans. Wieśc się rozchodzi po znajomych i żona przyjaciela domu nie pozwala mu odwieźć Isabelle do domu, po tym jak pilnowała ich dzieci, kiedy wyszli na kina. Sama ją odwozi i nie ukrywa, że jej nie ufa względem pozostaawania sam na sam ze swoim mężem.

        Policja nie robi Isabelle krzywdy. Prostytucja wciąz 17-letniej Isabelle, to nie przestępstwo, ale korzystanie i owszem. Isabelle nie zdradza jednak nazwisk swoich klientów, i tak ich nie zna. Zgadza się też, po zastanowieniu, zacząć terapię u psychologa. Tym bardziej, że bierze on jej stronę w sporze z matką, co powinno się stać z zarobionymi przez Isabelle pieniędzmi. Uważa, ze należą one do niej.

        Podczas tych spotkań Isabelle otwiera się nieco. Mówi, ze na pomysł zarabiania w ten sposób wpadła dwustopniowo. Najpierw widziała jakiś artykuł w gazecie o sponsoringu studentek, a potem jakiś gośc zaczepil ją na ulicy i proponował kasę za seks. Podał jej swój numer telefonu. Przez tydzień o tym myślała i... zgodziła się. A potem... poszło.

        OPowiada o swoich klientach, zwłaszcza o Georgesie, którego lubiła szczerze. A kiedy terapeuta zauważa, że to jednak niebezpieczna profesja, ona odpowiada : ale ja lubiłam iść do tego hotelu, przebierać się, spotykać, nie wiedzieć kogo spotkam, kim będzie każdy kolejny.

        Na studiach Isabelle poznaje kolegę. ona przychodzi na imprezę, na prośbę koleżanki, która nie chciała iśc sama, a potem snuje się po pokojach wśród ludzi i wyraźnie nie ma ochoty z kimkolwiek rozmawiać. Nie zajmuje jej to całe towarzystwo. Ten kolega też stoi sam na rozległym balkonie, więc zaczynają rozmawiac i zostają za chwilę parą.

        Czyżby się unormowało i Isabelle stała się "normalna" ? :]

        Nic z tych rzeczy. Rodzice lubią jej chłopaka, bywa u nich w domu, a nawet nie mają nic przeciw temu, by spędzał noce w jej pokoju. TYle że tak prędko jak oni go polubili, tak prędko Isabelle oświadcza mu "To koniec. Z nami koniec. Nie kocham cię".

        Chłopak nie wierzy w to, co słyszy, kiedy ona to mówi, ale po kwadransie chyłkiem się ulatnia, co znaczy że chyba jednak uwierzył.

        Isabelle z ukrycia wydobywa swój "służbowy" telefon. Z innego ukrycia wyciąga kartę do niego. Po załadowaniu okazuje się, że ma kilka nowych wiadomości, z proppozycjami spotkań.

        Wybiera pierwszą z nich i znów : hotel, przebieranka w toalecie, badawcze spotkanie z klientem w restauracji w hallu. Okazuje się nim... kobieta [Charlotte Rampling].

        Jest to żona, wdowa, po zmarłym Georgesie. Bynajmniej nie umówiła się, by zrobić krzywdę Isabelle. WRęcz przeciwnie - uśmiecha się do niej, spogląda życzliwe, opowiada nawet, że kiedyś sama myślała o podobnym 'fachu", ale nie miała dośc śmiałości.

        I proponuje Isabelle pójście na górę. Za 300 euro.

        W pokoju pani kładzie się na łózku, zdejmuje płaszcz i zaprasza Isabelle by położyła się przy niej. "Tak bardzo chciałam zobaczyć TEN pokój", mówi myśląc o męzu, na co Isabelle odpowiada : "Ja także... tak bardzo chciałam ZNÓW TUTAJ BYĆ, w tym pokoju".

        Isabelle zasypia, a kiedy budzi się - pani już nie ma, a ona rozgląda się po pokoju i... mamy sugestię, że wróci do swojej - na pewno nie "profesji" , a więc - czego ?

        Bohaterka i jej motywacje. Oto klucze do sedna sprawy ;]

        Isabelle ma w sobie i mądrośc i ową melancholię, która sprawia że rzadko ujawnia radośc czy uśmiech. Obserwuje i myśli. Dystansuje się od otoczenia, od wszystkich. Najbliżej jej chyba do młodszego brata, ale i z nim relacje nie są wylewne.

        Z jednej strony : wie, ze jest młoda, piękna i posiada nad mężczyznami kontrolę. Pragną jej, a dowodem są te propozycje i zgoda na wysokie ceny jej usług.

        Z drugiej : ona lubi tę całą procedurę, tę niewiadomą : kim będzie klient ? jaki będzie ? czego będzie chciał ?

        Z trzeciej : jej matka po rozwodzie jest, a i teraz romansuje, ojczym - fajny gośc, ale jakby nie był jej ojczymem, to pewnie sam by popędził na spotkanie z nią w hotelu, klienci - sami żonkosie... jak tu się dziwić, ze Isabelle nie chce się z nikim wiązać ? Nie potrzebuje też pieniędzy, bo sama zarabia, a zresztą - nawet by nie musiała, bo w domu ma pod dostatkiem wszystkiego, matka i ojczym zarabiają doskonale.

        Widać tutaj wrzutkę w stronę mieszczańskiej hipokryzji i sprzeciw wobec życia z którego ruguje się to co ciekawe, dlatego że tu i tam nazywa się to "niemoralnym", czemu Isabelle otwarcie się przeciwstawia.


        • siostra_bronte Re: "Młoda i piękna" - po seansie 13.02.17, 22:47
          Dzięki, Greku :)

          W sumie to się zgadzam z Twoją recenzją.

          Jak tak się zastanowić nad podstawowym pytaniem, dlaczego ona to robi, trudno znaleźć odpowiedź. Najpierw może była ciekawa, a potem spodobało jej się, że mężczyźni ją adorują i są gotowi płacić jej za seks.

          Plus dla reżysera, że nie popadł w banał, że to rodzice są wszystkiemu winni, bo od rana do nocy uganiają się za kasą, zamiast zajmować się córką. Owszem, ojciec jest nieobecny, ale matka i ojczym wyraźnie mają z nią dobre relacje. A raczej mieli, do czasu...

          Wątek romansu matki wydaje mi się wrzucony na siłę, żeby pokazać Isabelle jako szczere dziewczę, a nie taką hipokrytkę jak jej rodzice. Jest jednak różnica między pozamałżeńskim romansem, w którym być może są jednak jakieś emocje, od seksu za pieniądze!

          Nie podobało mi się to, co powiedziała Rampling w hallu hotelu. Że żałuje, że zabrakło jej za młodu brać kasy za seks. To wygląda na próbę "nobilitacji" zachowania Isabelle. Może powinna jeszcze dostać jakiś medal za ową "odwagę" ? :)

          Szybkie rozstanie z chłopakiem sugeruje, że jej w ogóle nie interesują romantyczne relacje z mężczyznami.

          Bohaterka jest może zbyt enigmatyczna, nie do końca jesteśmy w stanie ją zrozumieć. A już wstawki z pięknymi piosenkami Francois Hardy wydały mi się lekkim nadużyciem, nie pasowały mi do bohaterki kompletnie.

          Tak czy siak to był ciekawy seans :)





          • barbasia1 Re: "Młoda i piękna" - po seansie 13.02.17, 23:37
            Po raz kolejny mam wrażenie, że Ozon nie bardzo zna się na kobietach, choć uparł się, żeby o nich robić filmy.
            • siostra_bronte Re: "Młoda i piękna" - po seansie 14.02.17, 11:17
              O, dobre podsumowanie.
              • siostra_bronte Re: "Młoda i piękna" - po seansie 14.02.17, 11:47
                Jeszcze o Isabelle. Jest dla mnie niewiarygodna psychologicznie. Mogę nie lubić jakiejś postaci, nie akceptować jej wyborów, ale muszę w nią jakoś wierzyć. Tutaj mi tego zabrakło.
            • grek.grek Re: "Młoda i piękna" - po seansie 14.02.17, 12:28
              cudowna 'szpila", Barbasiu ! :]]


          • grek.grek Re: "Młoda i piękna" - po seansie 14.02.17, 12:21
            dzięki, Siostro :]

            yes.
            wygląda na to, że odpowiedź jest... piętrowa :]

            to prawda.
            matka wywiązuje się z obowiązków, a ojczym jest naprawdę dobry i próbuje nawet rozmawiać z Isabelle o tym "co zrobiła", że "w młodym wieku chce się przekraczać zasady", w sumie - stara się ją zrozumieć.

            zgadzam się :]
            wątek romansu matki trochę usprawiedliwić ma Isabelle, ale też wskazać jej motywację do unikania związków. Albo... pretekst, chociaż raczej na to pierwsze bym wskazał : matka jest rozwiedziona, w nowym związku ma romans - Isabelle nie widzi w jej zachowaniach wzorca innego postępowania niż to, które jej podpowiada własny rozum.

            przyznam, że postać Ch. Rampling trochę mi pasuje do podejrzenia, że OZon sięga po analogie kulturowe związane ściśle z francuskimi przemianami obyczajowymi.

            Jesli Isabelle ma 17 lat, to jest z roczników 90, a zatem jej matka jest dzieckiem pokolenia'68, a żona Georgesa musi być z tego właśnie pokolenia, które wypowiedziało wojnę skostnieniu norm społecznych.

            pokolenie dzieci roku 68 miało za złe swoim rodzicom te wszystkie wygibasy, swobody i totalnie rozluźnienie, ale jednocześnie nie mogło całkiem wyzbyć się ideałów, w których sami byli wychowywani. To by wyjaśniało konserwatywną postawę matki wobec córki, a jednocześnie własne romansowe nastawienie. Typowa sytuacja konfliktu wewnętrznego.

            postać Rampling rozumie swojego męża szukającego seksu z młodą dziewczyną, a i samą dziewczynę rozumie, bo ideał roku 68 ciągle ma w sobie i hołduje mu.

            MOże coś w tym jest, jak sądzisz ?

            tak jest ! seans bardzo dobry :]
        • barbasia1 Re: "Młoda i piękna" - po seansie 13.02.17, 23:33
          Wybrałam "Alicję" Allena. Nie dałam rady obejrzeć filmu Ozona.
          • grek.grek Re: "Młoda i piękna" - po seansie 14.02.17, 12:27
            jak Ci się podobała "Alicja", Barbasiu ?

            mnie się nie udało obejrzeć, spóźniłem się na seans - prozaicznie całkiem ;]
    • maniaczytania kilka zapowiedzi wiosennych w TVP, Kulturze też ;) 11.02.17, 16:36
      jeszcze co prawda oficjalnego przedstawienia wiosennej ramówki chyba nie było, ale zajrzałam tu i tam, i parę rzeczy wypatrzyłam ;)

      TVP 2 - od 5.03. - Sherlock
      12.03. po Sherlocku - "Przeszłość" Farhadiego

      TVP1 - dwie bardzo przyjemne propozycje na niedzielne wieczory:
      5 marca - "Begin Again" - mam nadzieję, że obejrzycie!!!
      12 marca - "Austenland"
      Dodatkowo 7 marca rosyjski film z 2013 r. - "Metro"

      TVP Kultura - sporo ciekawych filmów, m.in.:
      "Chce się żyć", "Palacz" (rosyjski z 2010r.), "Cztery słońca" (czesko-niemiecki Greku - znasz?), "Tess" z Nastasią Kinski
      3 marca "Wszystko o Ewie" - mam nadzieję, że uda mi się go zobaczyć, bo bardzo dawno temu go widziałąm;
      4 marca "Kobiety świntuszą" z Heleną Bonham Carter
      8 marca "Kurczak ze śliwkami" w reż. m.in. Marjane Satrapi na podst. jej komiksu
      a z bardziej popularnych propozycji w cyklu Filmy, które zmieniły Amerykę - "Francuski łącznik", Śwobodny jeździeć" (jak to brzmi po polsku, hehe) i "Spartakus".
      • grek.grek Re: kilka zapowiedzi wiosennych w TVP, Kulturze t 11.02.17, 17:26
        Maniu, trzymasz rękę na pulsie !

        dzięki !

        o "Przeszłości" miałem honor pisać i gorąco polecać :]
        cieszę się z tej powtórki, z nadzieją, że obejrzycie i będę miał przyjemność przeczytać Wasze recenzje.

        "Palacza" opisywałem i zachęcałem do 2 powtórek ;]

        "Swobodnego jeźdzca" [fakt, dziwnie brzmi :)] niedawno całkiem opisywaliśmy i zachwycaliśmy się niektórymi scenami i wątkami oraz muzyką w całości !

        nie znam "Czterech słońc", Maniu - z pewnością postaram się obejrzeć :]

        "Francuski łącznik" - świetny pomysł ! Nie znam, ale słyszaałem mnóstwo dobrego a'propos.

        No i "Sherlock" !
      • siostra_bronte Re: kilka zapowiedzi wiosennych w TVP, Kulturze t 11.02.17, 17:43
        Dzięki, Maniu :)

        Widzę 2 hity!

        "Wszystko o Ewie" - absolutny klasyk Josepha. L. Mankiewicza!!!! Greku, to klasa "Bulwaru Zachodzącego Słońca"!! I temat trochę podobny, bo bohaterką jest aktorka. Co ciekawe ten sam rocznik, 1950. Wybitna rola Bette Davis, znakomity jak zawsze, jeden z moich ulubionych aktorów drugiego planu, George Sanders (Oscar), plus reszta wspaniałej obsady, łącznie z epizodem młodziutkiej MM.

        "Francuski łącznik" to z kolei klasyk amerykańskiego kina lat 70-tych. Sama historia może mnie nie porwała, ale aktorstwo Gene'a Hackmana i Roya Sheidera kapitalne!!

        Oba widziałam dawno temu, więc przypomnę sobie z wielką przyjemnością. Ale jeżeli lecą w tygodniu przed 22.00 to nie obejrzę :(

        Ciekawa jestem "Tess", widziałam kiedyś tylko kawałek.
        • grek.grek Re: kilka zapowiedzi wiosennych w TVP, Kulturze t 11.02.17, 18:02
          dzięki, Siostro !

          z miejsca jestem zaciekawiony "Wszystko o Ewie" :]
          oglądam !
          rzec by można - w ciemno !




    • grek.grek Berlinale 2017 dzień 2 ["T2 : Trainspotting"] 11.02.17, 17:41
      z recenzji wynika, że sequel "Trainspotting" nie zrobił sensacji. I tak sobie myślę, że zadanie było niewykonalne od początku, a misja podjęcia się go - samobójcza. Nie sposób nakręcić udanego i oszałamiającego sequela filmy tak kultowego, tak bardzo zanurzonego w swoim czasie, tak oryginalnego.

      pytanie : czy ekipa miała przekonanie o wartości i energii scenariusza, czy nie miała, ale uznała, że fani zasługują na dopowiedzenie wątków z oryginału ? Nadzieja na udany sequel była niewielka, więc może nalezało pozostawić fanów z tą nikłą nadzieją zamiast ją rozwiewać realizowaniem go ? ;]

      film.onet.pl/wiadomosci/berlinale-2017-dzien-drugi-wielkie-powroty-i-pierwsze-olsnienia-relacja/4m45ch
      www.filmweb.pl/article/BERLINALE+2017%3A+Przedział+obiadowy-121686
      wyborcza.pl/7,101707,21361157,berlinale-2017-t2-trainspotting-to-tylko-sympatyczny-ale.html
      film.onet.pl/recenzje/t2-trainspotting-20-lat-pozniej-recenzja/vgejwv

      PS: przy czym, czytając te recenzje, myślę sobie, że ten sequel może mi się spodobać bardziej niż oryginał, który miał znakomitą energię, grał na nosie moralistom i tworzył własną rzeczywistośc filmową, ale do mnie tak samo przemawiają klimaty nostalgicznych powrotów i spotkań po latach i prób odnajdywania minionego :]

      co o tym sądzicie ?
    • grek.grek 20:00 Stopklatka "Na fali" 11.02.17, 17:56
      w LOS Angeles grasuje gang rabujący banki. Złodzieje zawsze atakują ubrani w maski z wizerunkami amerykańskich prezydentów.

      Policja ma w końcu dośc tych bezczelnych wyczynów i powoluje zespół specjalny, który ma wytropić i złapać zuchwalców.

      Na podstawie analizy drobiazgowo zbieranych śladów i tropów - pada sugestia, że zaangażowani w proceder mogą być surferzy z pobliskich plaż. DO akcji zostaje wydelegowany rekrut, który właśnie przyjechał z interioru. Ma się wkręcić w środowisko i namierzyć gagatków.

      I gdyby o to chodziło, to film byłby mało ciekawy :]

      Ciekawy jest dlatego, że młody policjant ulega urokowi szajki złodziejaszków, a zwłaszcza ich liderowi - Bodhiemu. I zakochuje się w dziewczynie, która uczy go pływania na desce. Ma więc dylemat moralny : zachować się profesjonalnie i wpakować przyjaciół za kratki czy bawić się z nimi i chronić ich przed sprawiedliwością ?

      Keanu Reeves w głównej roli, ale na szczęście w roli Bodhiego jest Patrick Swayze, który uwodzi za dwóch ;]

      trochę kalifornijskich scenografii i klimatów, ale wg mnie istotniejsze jest to co dzieje się na polu relacji między bohaterami, a co znajduje świetną puentę w finale. Naprawdę znakomite zakończenie, pod tytułem "Pozwól pięknemu ptakowi raczej rozbić się o skałę frunąc wolnym, niż kazać mu spędzić resztę życia w klatce".

      dlatego, głęboko się nie zgadzam z tymi, którzy piszą, że to film o tym jak fajnie jest szusować na desce po kalifornijskich falach. To film o filozofii życia [która jest też zawarta w odpowiedzi na pytanie : dlaczego akurat surferzy napadają na banki i po co im te pieniądze ?] :}
    • barbasia1 Oscary 2017 - "La la land" 11.02.17, 21:17

      >Podobno Gosling jest przereklamowany. Choć czytałam gdzieś tekst broniący jego roli, że jest to >„aktorstwo fizyczne” i nie można go porównywać do filmów dramatycznych. Nie wiem, nie >widziałam, ale może ktoś zrecenzuje wkrótce "La La Land" tutaj na forum?


      Zacznę od końca i odniosę się do Twych słów Never_never. Nie czytałam wiele na temat "La la land", nie wiem, co piszą na temat gry Goslinga. Ale wydaje mi się, że słowo "przereklamowany" nie jest tu dobrze.

      Powiem tak, Gosling bez wątpienia świetnie spisuje się w swojej roli w tej pięknej, romantycznej musicalowej historii. Jest wiarygodny, gra subtelnie, delikatnie, budzi sympatię, wzrusza! Gra, śpiewa, stepuje! Wraz z Emmą Stone tworzą uroczy, pełen chemii romantyczny duet.

      Rola w "Lalaland" nie jest nazbyt skomplikowana psychologicznie, zresztą Ryan Gosling gra poniekąd siebie sprzed parunastu lat, młodego uzdolnionego człowieka pragnącego zrobić karierę w Hollywood. W filmie gra pianistę, który marzy o założeniu klubu jazzowego, gdzie mógłby grać ulubioną klasykę jazzu, i z którego oczywiście mógłby żyć, co jak się okazuje nie jest takie proste w mieście snów. Na razie zarabia grając na fortepianie bożonarodzeniowe piosenki w jednej z lokalnych restauracji i własnie wtedy na jego drodze staje miłość, Mia (w tej roli Emma Stone), urocza dziewczyna, która również z Hollywood wiąże swoje plany, pragnie zostać aktorką. Nie jest to rola oscarowa w moim mniemaniu, aczkolwiek rola, którą gra Gosling wymagała pewnego poświecenia oraz wysiłku, aktor musiał nauczyć się do tej roli stepowania, grania na fortepianie, śpiewania, co wychodzi mu całkiem dobrze. Całkiem możliwe, że to może przeważyć na korzyść Ryana w walce o Oscara. Jak wiadomo Amerykanie doceniają tego rodzaju poświecenie aktora dla roli.



      Jak od końca to od końca. Soundtrack - Epilog

      www.youtube.com/watch?v=HSg3tBzAVFk
      • barbasia1 Re: Oscary 2017 - "La la land" 11.02.17, 21:23
        Mia & Sebastian’s Theme - kompozytor Justin Hurwitz

        www.youtube.com/watch?v=gk8C7ZxsJCU

        Ten motyw przewija się przez cały film.
        Bardzo mnie wzrusza. W kinie musiałam wyjąc chusteczkę, nie tylko ja.
      • barbasia1 Re: Oscary 2017 - "La la land" 11.02.17, 21:25
        W mieście gwiazd! ;)
      • never_never Re: Oscary 2017 - "La la land" 12.02.17, 00:29
        Bardzo dziękuję za komentarz, który poniekąd wymusiłam... ;)

        Byłam ciekawa Goslinga, ponieważ od czasu "Fanatyka" trochę mu kibicuję, ale chyba to jeszcze nie ten czas i nie ta rola na Oscara? Choć masz rację, fizyczne "poświęcenie" bywa często nagradzane przez Akademię.

        Sam film to raczej nie moja bajka, ale zarówno nazwisko reżysera/scenarzysty, jak i Twoja rekomendacja sprawiają, że zastanawiam się nad wybraniem do kina.

        Dziękuje raz jeszcze (i za muzykę też :)))

        • barbasia1 Re: Oscary 2017 - "La la land" 12.02.17, 15:32
          >Bardzo dziękuję za komentarz, który poniekąd wymusiłam... ;)

          Nienie, przepraszam, to jak tak ostatnio mam bardziej niż zwykle!
        • barbasia1 Re: Oscary 2017 - "La la land" 12.02.17, 16:27
          Cała przyjemność po mojej stronie, Never_Never! Dziękuje za miłe słowa. :)))

          Polecam gorąco "La La Land". Nie będziesz żałować. Będą to przyjemnie spędzone dwie godziny. Warto się wybrać choćby dla muzyki, w filmie jest jej jeszcze więcej niż na oficjalnej ścieżce dźwiękowej, albo, żeby popatrzeć na kadry z nieopatrzonymi zakątkami Hollywood, które zresztą jest cichym bohaterem filmu. I oczywiście warto obejrzeć film, żeby się przekonać jak efektownie i twórczo można wykorzystać schematy gatunkowe musicalu. Wszelkie pochwały dla Damiena Chazelle są zasłużone.

          Jeszcze kilka słów chciałam powiedzieć, więc na wszelki wypadek, skoro wybierasz się do kina, ostrzegam przed ewentualnymi spoilerami, które mogą się pojawić.

          Też cenię Goslinga. A jeszcze bardziej doceniłam go po obejrzeniu oryginalnego filmu "Miłość Larsa" (2007).

          Ścieżka dźwiękowa nominowana zresztą do Oscara, jest piękna, można jej słychać bez filmu.
          Jeszcze coś muzycznego
          La La Land Soundtrack - A Lovely Night
          Śpiewają - Ryan Gosling & Emma Stone

          www.youtube.com/watch?v=c7MglDzGIWY

          Śpiewać Gosling nie musiał się specjalnie uczyć, czytam na wikipedii, że jest aktywnym muzykiem, jest współautorem płyty.
          • siostra_bronte Re: Oscary 2017 - "La la land" 12.02.17, 17:02
            Dzięki, Barbasiu za recenzję :)

            Nie mogą się jednak oprzeć wrażeniu, że te zachwyty i tuziny nominacji do Oscara to jednak mocna przesada. Nie było widać mocniejszego tytułu, a "Manchester..." jest zbyt kameralny jak dla Akademii. Szkoda, że wciąż ignorowane są filmy spoza wielkich wytwórni.
            • barbasia1 Re: Oscary 2017 - "La la land" 12.02.17, 17:30
              Tak, myślę, że masz sporo racji.
            • barbasia1 Re: Oscary 2017 - "La la land" 12.02.17, 19:26
              Dziękuję! :)

              Dla Ciebie coś muzycznego, coś optymistycznego!

              01 Another Day of Sun

              www.youtube.com/watch?v=VI-dYn1o9co

          • barbasia1 Re: Oscary 2017 - "La la land" 12.02.17, 18:32
            albo, żeby popatrzeć na kadry z nieopatrzonymi zakątkami LOS ANGELES, które zresztą jest cichym bohaterem filmu.
        • barbasia1 Re: Oscary 2017 - "La la land" 12.02.17, 16:41
          >Byłam ciekawa Goslinga, ponieważ od czasu "Fanatyka" trochę mu kibicuję, ale chyba to jeszcze >nie ten czas i nie ta rola na Oscara?

          Tak, chyba tak można powiedzieć. :) Moim zdaniem nie będzie dramatu, jeśli Gosling nie dostanie za swoją rolę Oscara w tym roku.

          Dziś wręczenia nagród BAFTA, bardzo ciekawe, kto z 5 nominowanych zostanie wybrany przez Brytyjczyków właśnie w kategorii najlepsza pierwszoplanowa rola męska:

          Viggo Mortensen "Captain Fantastic" (2016) / o którym wspominałaś/
          Ryan Gosling "La La Land" (2016)
          Casey Affleck "Manchester by the Sea" (2016)
          Andrew Garfield "Przełęcz ocalonych" (2016)
          Jake Gyllenhaal "Zwierzęta nocy" (2016)
          • never_never BAFTA 13.02.17, 11:24
            www.bafta.org/media-centre/press-releases/film-awards-winners-announced-2017
            "La la land" dostał 5 nagród, ale jednak najlepsza pierwszoplanowa rola męska dla Afflecka!
            • barbasia1 Re: BAFTA 13.02.17, 23:19
              Tak. I co ciekawe nagrodę za najlepszą pierwszoplanową rolę żeńską dostała partnerka Goslinga, Emma Stone.

              Miałam wczoraj powiedzieć, że w tej parze to jednak Emma Stone jest trochę lepsza. A może po prostu ma więcej do zagrania. Ma na przykład sceny, czasami są zabawne, kiedy to jej bohaterka bierze udział w castingach do rozmaitych filmów, serialów, odgrywając przeróżne role przed znudzoną nieraz komisją. W końcu na szczęśliwym dla niej castingu, na który niemal siłą zaciągnął ją Seb, śpiewa wzruszająco piosenkę , która już przeszła do historii kina, o tym by kochać marzycieli, "głupców", którzy pragną spełnić swoje czasem nieco szalone sny.

              Jest też ciekawy wątek opowiadający o tym, jak Mia mając wsparcie Sebastiana, w końcu z bierze z sprawy w swoje ręce, mając nieco talentu pisarskiego, pisze monodram dla siebie, wynajmuje potem, za spore pieniądze niewielką salką teatralną w jakimś nieciekawie wyglądającym budyneczku, by ją wystawić; Całe przedsięwzięcie kończy się jednak wielką klapą, na widowni jest garstka znajomych, żadnych ważnych osób, które decydowałyby o dalszej karierze Mii, i tylko szyderstwa z monodramu, dobiegające do uszu Mii z kuluarów. Początkowy entuzjazm kończy się czarną rozpaczą. I kłótnią z Sebastianem, który spóźniony przyjeżdża już po spektaklu.


              Ale i Ryan Gosling i Emma Stone otrzymali Złote Globy dla najlepszego aktora w komedii lub musicalu i dla najlepszej aktorki w komedii lub musicalu.

              Na pewno Casey Afflec będzie największym konkurentem dla Ryana Goslinga podczas nocy oscarowej.
              • never_never Re: BAFTA 14.02.17, 16:58
                Dzięki za dodatkowe filmowe wątki :)

                A co do Oscarów, to ciekawe też, jak wypadnie Emma, jakoś wydaje mi się, że w swojej kategorii będzie miała większe szanse, niż jej filmowy partner

                • barbasia1 Re: BAFTA 15.02.17, 00:40
                  Jeszcze dwa słowa dorzucę.


                  Też mam takie odczucie.
            • barbasia1 Re: BAFTA 2017 - zwycięzcy 13.02.17, 23:20
              Zwycięzcy BAFTA 2017
              Najlepszy film: „La La Land”
              Najlepszy film brytyjski: "Ja, Daniel Blake"
              Reżyseria: Damien Chazelle („La La Land”)
              Aktorka: Emma Stone („La La Land”)
              Aktor: Casey Affleck („Manchester by the Sea”)
              Zdjęcia: „La La Land”
              Scenariusz: „Manchester by the Sea”
              Scenariusz będący adaptacją: „Lion. Droga do domu”
              Aktorka drugoplanowa: Viola Davis („Fences”)
              Aktor drugoplanowy: Dev Patel („Lion. Droga do domu”)
              Najlepszy brytyjski debiut: „Under the Shadow”
              Efekty specjalne: „Księga dżungli”
              Film animowany: „Kubo i dwie struny”
              Film nieanglojęzyczny: „Syn Szawła” László Nemesa
              Dokument: „13th”
              Dekoracje: „Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć”
              Montaż: „Przełęcz ocalonych”
              Kostiumy: „Jackie”
              Dźwięk: „Nowy początek”
              Muzyka: „La La Land”
              Charakteryzacja: „Boska Florence”
              Wschodząca gwiazda: Tom Holland
              Najlepsza brytyjska animacja: „A Love Story”
              Najlepszy brytyjski krótki film: „Home”
              Brytyjski wkład w kinematografię światową: sieć Curzon Cinemas, działająca od 1934 r.
              Nagroda honorowa: Mel Brooks
            • barbasia1 Re: BAFTA 2017 - czerwony dywan i suknie! 13.02.17, 23:22
              Przepraszam, nie mogę sobie odmówić! ;)

              www.dailymail.co.uk/tvshowbiz/article-4196328/The-BAFTA-red-carpet-underway.html
              • never_never Re: BAFTA 2017 - czerwony dywan i suknie! 14.02.17, 16:50
                co za wspaniały link i ile zdjęć do oglądania! :))))

                BTW kompletnie nie poznałam Noomi Rapace...
                • barbasia1 Re: BAFTA 2017 - czerwony dywan i suknie! 15.02.17, 00:42
                  Prawda! Daily Mail jest pod tym względem wspaniały!

                  Efektowna przemiana. Może do jakiejś roli zmieniała image. Efektownie!
            • grek.grek Re: BAFTA 14.02.17, 12:24
              dzięki, Never_Never :]

              a jednak "La La Land" idzie ciągle przebojem i coś czuję, że także oscarowa noc będzie dla tego filmu :] spektakularnej klapy 14-krotnie nominowanego filmu raczej nie należy się spodziewać.


        • barbasia1 Re: Oscary 2017 - "La la land" 12.02.17, 16:44
          "Constatnine" - jestem w trakcie oglądania! :)
      • grek.grek Re: Oscary 2017 - "La la land" 12.02.17, 12:36
        znakomita zachęta i rekomendacja, Barbasiu ! :]

        stanowczo zbyt rzadko raczysz nas swoimi opisami i recenzjami !

        ciekaw jestem, czy po kinowym seansie "La La Land" będzie Twoim oscarowym
        faworytem ? Niecierpliwie czekam na typowania coroczne :]

        Barbasiu, a jak udało Ci się cała wyprawa kinowa ? :] Jak sprawowała sie widownia ? Jakie reakcje ? jaki przekrój wiekowy ? Jakie... menu ? Czy jakieś anegdotyczne sytuacje miały okoliczność ? :]
        • barbasia1 Re: Oscary 2017 - "La la land" 12.02.17, 17:29
          O! Dziękuję, Greku. Jeszcze Ci / Wam opowiem co nieco.

          Z pobytu w naszym kinie nie mam żadnych ciekawych opowieści. :) W kinie było sporo ludzi, a nie tłumy. To już było parę dni po premierze. Kiedy na koniec seansu, światła ponownie się zaświeciły, pani siedząca dwa rzędy niżej prosiła swojego towarzysza o chusteczkę, którą potem ocierała łzy. ;)

          cdn.


          Dla Ciebie!
          La La Land - "Someone in the Crowd"

          www.youtube.com/watch?v=f2zb6zg-W2s
          • barbasia1 Re: Oscary 2017 - "La la land" 12.02.17, 17:33
            Ja odpowiednio wcześniej przed końcem filmu, przypominałam sobie te i owe ponure sprawy, żeby zahamować łzy wzruszenia. ;))
            Ta muzyka filmowa tak zadziałała.
          • grek.grek Re: Oscary 2017 - "La la land" 12.02.17, 17:56
            dzięki, Barbasiu !

            czytam wszystko, co piszesz, z przyjemnością i zaciekawieniem !

            to nie jest ciekawa historia kinowa ?!
            to znakomita historia kinowa, Barbasiu :]

            dzięki, Barbasiu, za tyle piosenek i to z tekstami, jakże optymistcznymi głównie :] kto wie, czy to nie będzie Oscar za muzykę, prawda ?

            jak zwykle będę typował zgodnie z Twoimi prognozami !
            • barbasia1 Re: Oscary 2017 - "La la land" 12.02.17, 18:10
              Dziękuję! :))

              O tak, wydaje się, że muzyka do "La La Land" jest najmocniejszym kandydatem do Oscara w tym roku w kategorii najlepsza muzyka oryginalna. Zresztą niedługo, jak co roku, zaprezentuję Wam nominowanych. Jak piszą na stronie muzyka filmowa "to właściwie melomański ideał, perfekcyjnie wypadający zarówno na dużym ekranie, jak i poza nim", o czym się pewnie sam przekonałeś, sami przekonaliście.

              Hehehe! :))
              • grek.grek Re: Oscary 2017 - "La la land" 13.02.17, 12:57
                cała przyjemność po mojej stronie, Barbasiu :]

                znakomicie !
                Oscary bez Twoich prezentacji nominacji muzycznych, to nie są żadne Oscary ! :]

                mam wrażenie, że muzyka do "La La Land" może świetnie wyglądać jako pełnoprawna, osobna muzyczna produkcja, poza szufladką "muzyka filmowa". Co o tym sądzisz, Barbasiu ?
                • barbasia1 Re: Oscary 2017 - "La la land" 13.02.17, 23:26
                  Dziękuję! :)
                  Dziękuję! :)))

                  Tak, tak, zgadzam się , wspomniałam nawet o tym wcześniej, cytując słowa autora analiz nominacji muzycznych ze strony "muzyka filmowa".

                  forum.gazeta.pl/forum/w,14,163297967,163297967,Ojej_co_tu_wybrac_2017_2_vol_76_.html?t=1487024547&s=1#p163385812
                  To jeszcze nie wszystko! ;)



                  • grek.grek Re: Oscary 2017 - "La la land" 14.02.17, 12:25
                    faktycznie :]

                    kontrolujesz sytuację, Barbasiu :}
                    • barbasia1 Re: Oscary 2017 - "La la land" 15.02.17, 00:43
                      :))
      • barbasia1 Re: Oscary 2017 - "La la land" 12.02.17, 15:35
        gra subtelnie, n a t u r a l n i e
    • maniaczytania John Wick 12.02.17, 13:17
      dzięki za cynk :) Zapraszamy częściej!

      Może po dzisiejszym seansie napiszesz coś więcej? Ja jestem w 'targecie' - lubię takie filmy od czasu do czasu, a ten miał dosyć dobre recenzje.
    • grek.grek via Ct2 "Król Artur" [2004 r.] 12.02.17, 13:37
      Jerry Bruckheimer Films i Touchstone Pictures wyłożyły na tę produkcję okrągłe 120 milionów zielonych prezydentów.

      I to widać w warstwie wizualnej i infrastukturalnej. Obsada jest niezgorsza. Problem jest na poziomie "amerykanizów".

      Akcja dzieje w w V wieku n.e. Artur [gra go Clive Owen] królem jeszcze nie jest, ale ma wszystkie cechy predstynujące go do tego zaszczytnego stanowiska - jest mądry, uczciwy, szlachetny, i wyznaje idee rewolucji francuskiej, która zjawi się za jakieś, bagatela, 1,2 tys. lat ;] Taki prekursor.

      Póki co, jest brytyjskim poddanym Cesarstwa Rzymskiego i ma własny 7-osobowy oddział specjalny rycerzy, a zarazem przyjaciół, z którymi przez 15 lat wojował w imieniu cesarstwa i papiestwa, a teraz wraca do domu.

      PO drodze ratują z rąk dzikiego plemienia celtyckiego, zamieszkującego okoliczne lasy, jakiegoś biskupa. Artur staje w obronie swoich panów przeciw... swoim braciom. A obserwuje to wszystko zza drzew szaman Merlin, który zakazuje robić krzywdę Arturowi widząc w nim przyszłego władcę, nadzieję na złamanie okrutnego rzymskiego panowania. A wódz celtycki klęka przed Arturem i po swojemu duka, że chce umrzeć pod ostrzem excalibura, aby świętość tego miecza nadała jego krwi rangę. Ofk, Artur nie zabija go.

      W mieście Artur dowiaduje się, że akty wolności on i jego ludzie dostaną, owszem, ale po spełnieniu jeszcze jednej przysługi Cesarstwu : jako że pojawiają się informacje o inwazji plemienia Saksonów na Rzym, trzeba jechać do jednej z jednego z miast na drodze spodziewanego marszu i wywieźć z niego młodego pana, który w przyszłości ma zostać papieżem.

      Ludzie Artura są rozczarowani. JUż chcieli spokojnego życia wśród bliskich, bawić się z gromadką dzieci, szukać żoń, albo wyjechać wolnym człowiekiem "gdzies daleko stąd", a tutaj znowu na akcję trzeba jechać. Mają wyrzuty wobec swojego lidera, ale koniec konców wolą odłożyć swoje plany niż pozwolić mu jechać samemu.

      Gromadka jest to szczególna : małomówny Tristan [Mads MIkkelsen] ma włosami zasłonięta twarz, rzuca nożem jak mistrz, a jego najlepszym przyjacielem jest wędrowny sokół; Bors jest hałaśliwy i rubaszny, a w walce jak dziki dzik, no i ma 10 dzieci, a żona włada nim jak trzecim kapciem [Ray Winstone w tej roli... Borsa, nie żony]; Gawain i Gallahad są podobni do siebie, w tym znaczeniu, że nie mają cech szczególnych; Daggonet [Ray Stevenson] ma doskonałe podejście do dzieci, troszczy się o ludzi, a poza tym każda przeszkodę może usunąć toporem; no i Lancelot [Ioan Gruffudd], wolnościowiec, najlepszy przyjaciel Artura, ale i jego polemista, z którym spory na temat wolności, podejmowanych wyborów życiowych i odpowiedzialności za innych oddzielają od siebie symbolicznie akty filmowej fabuły.

      Jako grupa nie mają żalu, kiedy kogoś tzreba zabić, bo jest podły i szkodzi innym. Za to uciśnionym i biednym trzeba pomóc.

      Tak czynią kiedy docieraja do grodu, z którego mają ewakuować młodego panicza, papieża in spe. Okazuje się, ze grodem rządzi jego ojciec, cham i łobuz, który traktuje z buta biednych wieśniaków, którzy mieszkają w osadzie dobudowanej do miasta. Wykorzystuje ich w pracy, oponentów wiesza za ręce, a ateistów lub wyznawców innego Boga - pakuje do lochów.

      Artur i jego rycerze odkrywają te lochy za grubą kamienną ścianą jednego z budynków obok grodu. Jacyś gorliwi katolicy powstrzymują Artura, że "tam święte miejsce, nie wolno !', ale Artur ma w nosie ich zaklęcia. Dagonett rozbija toporem wejście, a w środku odkrywają ludzi w klatkach, wynędzniałych z głodu albo już z głodu zmarłych. Lancelot z wściekłości zabija mieczem jednego z mnichów, którzy tutaj dali się zamknąc, by "towarzyszyć tym biedakom w odbieraniu przez nich słusznej kary".

      To właśnie wsród tych nieszczęśników Artur znajduje swoją przyszłą żonę - Ginewrę [Keira Knightley]. W tym filmie jest ona wojowniczką z plemienia Celtów i dobrą znajoma, a może i córką, samego szmana Merlina. Od poczatku podoba się także Lancelotowi, a i on jej do końca obojętny nie jest, ale od poczatku wiadomo, ze Ginwera przeznaczona jest Arturowi, a Lancelot w drogę mu nie wejdzie.

      Artur postanawia zabrać do Rzymu nie tylko młodego papieża in spe, nie tylko jego chamskiego ojca i jego zołnierzy, ale i mieszkanców wioski. Beda szli wolniej, ale nie można zostawić nikogo na pastwę Saksonów, którzy idą tysiącami, palą, grabia i zabijają wszystkich.

      Na ich czele stoi ponury Cerdic [Stellan Skarsgard z imponującą brodą i warkoczami], który zabrania swoim wojom gwałcenia kobiet, ale nie dlatego że nie pochwala przemocy. Chodzi raczej o to, że uważa swoją rasę za lepszą i nie chce dopuścić do mieszania szlachetnych genów z genami marnej jakości. Obok niego stoi jego syn, Cynric [Til Schwiger z brodą zaplecioną w warkocz i ogoloną głową], który dyszy złością nie tylko wobec wrogów, ale i wobec ojca, który grozi mu pozbawieniem języka za każdy akt sprzeciwu wobec jego woli. Trochę śmiesznie to momentami wygląda, przy całej grozie przedstawienia.

      Artur i jego konwój jadą przez góry, przez śnieg, a wreszcie przed skute lodem jezioro. Przy okazji młody papież in spe informuje Artura, że Rzym, któremu oddał się w słuzbę "już nie istnieje". Ideały zostały sponiewierane i splugawione, rządzi przemoc, pięśc i wyzysk. Przez 15 lat wiele się zmieniło. Artur zaczyna rozumieć, ze ocalenie tego młodego człowieka jest w interesie przyszłości. Jesli rozumie czym jest zło i oburza go ono - będzie dobrym przywódcą Kościoła.

      Na jeziorze Artur i jego ludzie słyszą już blisko za sobą bębny idących ich śladem wojów saksońskich. TO oddział Cynrica. Ojciec wysłał go za Arturem, a sam - z główną armią - ruszył na Rzym.

      Artur, jego rycerze i wyzdrowiała Ginwera stają do walki z dwustoma przeciwnikami. Po przejściu jeziora i pozyskaniu wiedzy, że lód jest kruchy, ustawiają się na jego końcu z łukami i zaczynają pruć do Saksonów. Mają lepsze łuki. Te saksońskie nie dostrzeliwują na taką odległośc, więc Saksoni mają do wyboru : ruszyć na nich przez jezioro lub wycofać się poza zasieg strzał. Młody Cynric jest ambitny, więc daje znak do ataku. Idą wiec ci Saksoni przez lód, padają jak muchy i drżą żeby lód nie zaczął pękać. Artur i reszta ostrzeliwują skrzydła kolumny, która zbija sie w sobie coraz bardziej, tworząc zbyt duży cięzar dla pokrywy lodowej. Wreszcie lód prawie pęka, ale i saksoni są blisko. Wtedy Dagonett toporem rozbija kawał lodu, który na zasadzie domina pociąga kolejne pęknięcia i Saksoni zaczynają zapadać się pod lodowatą wodą. Sam rycerz zostaje postrzelony z kuszy i ginie, ale bitwa jest zwycięska i dzięki temu wszyscy inni docieraja do miasta.

      Tutaj otrzymują akty wolności, ale są źli i wściekli, że stracili przyjaciela.
      Teraz mogą zrobić ze sobą, co chcą. Wyjechać, założyć rodzinę, mieć dzieci, zająć się bliskimi.

      Czas do namysłu jest krótki, bo pod miastem już są Saksoni króla Cerdica. Całe towarzystwo dygnitarzy i dostojników z rodzinami i legionistami zabiera się do wozów i wyjeżdza. Tak jak i Arturowi rycerze. On sam zaś - rzuca okiem na tłum pozostawionych samym sobie mieszkańców i decyduje się zostać z nimi. I walczyć. Lancelot usilnie przekonuje go, ze już spełnił swoje powinności i teraz czas wyjechac, jak kiedyś sobie obiecywali. Ale Artur zdania nie zmienia, a opuszczający miasto jego rycerze sa smutni, zgaaszeni i spoglądają po sobie w milczeniu.

      No i wiecie sami co dalej : tak, muszą wrócić by mu pomóc :]
      Ale nie tylko oni pomogą, przede wszystkim do walki staną jego pobratymcy celtyccy z lasów. Jak mawia Merlin : Rzym nie jest dobrym panem, ale Saksoni nie byliby lepszym. Tylko w nowym przywództwie ich nadzieja.

      A Artur, w pełnej zbroi, spotyka się z saksońskim królem, który sporo o nim słyszał ["Ludzie o tobie mówią. Zawszse szeptem, jakbyś był jakimś... bogiem ? A tutaj widzę człowieka z krwi i kości..."], a Artur dba by wywrzeć na nim wrażenie.
      cdn

      • grek.grek Re: via Ct2 "Król Artur" [2004 r.] 12.02.17, 14:23
        Najpierw dumnie przejeżdza wzgórzem, na koniu, z proporcem, a na spotkanie z królem - wypuszcza się przez wrota pełne oparów mgielnych. "Chcę spojrzeć na ciebie, zeby na polu bitwy niechybnie cię odnaleźć i aby mój widok był ostatnim obrazem w twoim zamierającym oku" - tak Artur komunikuje Cerdikowi swoje zamiary, a dodatkowo w tej scenie : Artur jest konno i w zbroi, a Cerdic stoi na nogach, czym Artur dodatkowo wykazuje swoją wyższość. Taka... mind game ;]

        A potem scena okropnie pretensjonalna : do stojącego na wzgórzu Artura dołączają ubrani w pełne zbroje i z chorągwiami jego rycerze, stoją razem, wiatr ich owiewa, miny mają dziarskie, a muzyka uderza w pompatyczne tony.

        No i zaczyna się walna bitwa. Król rzuca syna z jego wojskiem do wrót miasta. Taktyka bojowa Saksonów polega na tym, by iść przed siebie wydając paraliżujący wroga odgłos chrumkania. Jakże są zdziwieni, kiedy wrota zastają otwarte, a miasto puste. Czują się jak Francuzi zdobywający Moskwę.

        W oddali widzą jednak kilku prowokacyjnie stojących i milczących rycerzy. Ruszają więc kupą na nich. A wtedy do akcji przystepują Celtowie prowadzeni przez wymalowaną jak z "Avatara" Ginwerę. Celtowie strzelają do nich z łuków [czasami ognistymi strzałami], kładąc pokotem całe kolumny wojów, a w przerwach między salwami Artur i jego rycerze przegalopowują przez spanikowany tłum Saksonów tnąc mieczami na odlew. Przy czym początki i końce szarż rycerskich tak precyzyjnie korelowały z początkami i końcami salw łuczniczych, a reżyser nie zdecydował się na pokazanie położenia i odległości od siebie formacji bitewnych, ze można było odnieśc wrażenie, że między rycerzami, a łucznikami panuje telepatia ;]

        Tymczasem król Cerdic ze swoim wojskiem atakuje z flanki, z tam już czekają na niego Celtowie z myślą technologiczna. Mają na składzie specjalne drewniane wyrzutnie, którymi bombardują wroga za pomocą wystrzeliwania w niego ognistych kul.

        Saksoni myślą prościej, czyli : marsowe czoło, odgłos chrumkania i do przodu ! Kiedy już trochę zostaja osłabieni ostrzałem - Celtowie rzucają się do walki wręcz. Na miejsce docierają też oddziały toczące walkę poprzednią i dwie bitwy zlewają się w jedną, w której Artur odnosi zwycięstwo, pokonuje w bezpośrednim pojedynku Cerdica, ale giną dwaj wierni przyjaciele : Tristan i Lancelot, którym cała społecznośc urządza uroczysty pogrzeb.

        A wiosną Artur bierze śkub z Ginewrą i zapowiada nowe państwo i nowe porządki : wolnośc, równośc, braterstwo oraz szczęście dla wszystkich :] A cały tłum wiwatuje i klęka by oddać mu hołd. Tak został królem z legend :]

        Cóż rzec, parę scen jest naprawdę nieznozośnie "amerykanistycznych", czy to zejście się rycerzy na wzgórzu, czy to strzelanie z łuku przez Ginewrę, wykonywane z namaszczeniem i dumnym nabożeństwem, czy deszcz zapalonych strzał majestatycznie frunącym w powietrzu. Bohaterowie czasami robią miny albo się wdzięczą "dżołkami". Widać, kto wyłożył kasę... ;]

        Do tego, nie mogłem rozstrzygnąc : czy to jest realizm czy realizm magiczny ? ;] Niby konwencja realistyczna, a jednak elementy magii szamańskiej lub szóstego zmysłu instynktów mają swoje zastosowanie.

        Chemia pomiedzy Okrągłego Stołu jest dobra, jest nawet sam Okrągły Stół - w jednej scenie. Jest Excalibur, oczywiście wyciagnięty ze skały [na grobie ojca] przez małego Artura, świadka masakry jaką cesarstwo urządziło w jego wiosce. No i, jak zauważyliście, są chyba wszystkie kluczowe postaci z legendy.

        Artur w swoich wyborach musi występować przeciw planom przyjaciół, w imię wyższych racji, co czyni go mężem stanu, ale tych dylematów reżyser ne roztrząsa zanadto, aby nie zaszkodzić akcji.

        A akcja, to pole do popisu dla autora zdjęc, którym jest Sławomir Idziak, i faktycznie jest to doskonała robota - sekwencje walk i łuczniczych salw mają klasę i dynamikę.

        Muzykę skomponował Hans Zimmer, a najlepsza jest ona wtedy, kiedy... lecą napisy końcowe i nie trzeba jej łączyć z aktorskimi pretensjami średnio prowadzonych aktorów deklamujących średnio napisane dialogi.

        Z aktorskiego ansamblu, wg mnie, najlepiej wypada pan Skarsgard, który gra swoje bez puszczania oka do widza. Owen też jest dobry, bo widać namysł, troskę i odwagę królewską w jego twarzy i ruchach.

        Generalnie, świat przedstawiony, zielone okoliczności przyrody, miasta, grody, charakteryzacja są w oglądzie warte pieniędzy, które kosztowały. Tutaj widowisko jest absolutnie światowej marki. Wehikuł czasu :]

        Jak się wkłada w film 120 mln, to się oczekuje 200+ mln wyjętych, a to prowadzi do największych możliwych uproszczeń psychologicznych, oszczędzania widzom skomplikowanej polityki i unikania nadmiaru interpteacji poszczególnych wątków i scen. I to widać także w "Arturze", wg mnie.

        Ale jako filmowe widowisko - zdecydowanie film na miarę XXI wieku :]



        • siostra_bronte Re: via Ct2 "Król Artur" [2004 r.] 12.02.17, 16:02
          Dzięki, Greku :)

          No cóż, czasy, kiedy Amerykanie robili wielkie widowiska historyczne, ale ze świetną reżyserią i pogłębioną psychologią postaci minęły bezpowrotnie. Blisko był "Gladiator", ale to wyjątek potwierdzający regułę.

          A jak wypadła Keira Knightley? :)
          • grek.grek Re: via Ct2 "Król Artur" [2004 r.] 12.02.17, 16:48
            dzięki, Siostro :]

            o, to prawda.
            tutaj próbowano połączyć legendę, realizm i przypowieść, co wyszło efektownie, ale raczej nie wybitnie :]

            o, Keira Knightley dowiodła że potrafi strzelać z łuku ;] i że dobrze biega. Na aktorstwo za wiele miejsca tutaj nie było, jak zresztą w przypadku większości innych państwa z obsady. Taki Mads Mikkelsen, aktor przecież znakomity, sprowadzony jest do zasłoniętego włosami nozownika, który ma sokoła za przyjaciela i efektownie ginie w walce.

            zapomniałem dodać trailer :]
            www.youtube.com/watch?v=fqZh1tg_bF4
    • siostra_bronte "Nie opuszczaj mnie" (1) 12.02.17, 14:36
      Przypadkiem wyszedł mi filmowy maraton ostatniej nocy :)

      Pierwszy był ten film Marka Romanka z 2000 r, wg. popularnej podobno powieści Kazuo Ishiguro ("Okruchy dnia"). Słyszałam o tym filmie i ogólnie o fabule, więc nie było tu dla mnie zaskoczenia.

      W dużym skrócie. Wlk. Brytania, lata 50-te, ale to świat alternatywny. A więc film sci-fi, ale bez typowego anturażu. Oglądamy szkołę z internatem w pięknym pałacu, gdzieś na angielskiej wsi. Niby wszystko jest normalne, dzieci się bawią i dokazują. Może poza jednym: boją się opuszczać teren szkoły, bo może ich spotkać jakieś nieszczęście. Krąży wiele opowieści, o tym jak tragicznie skończyły dzieci, które to zrobiły.

      Ale pewnego dnia nowa nauczycielka oznajmia im prawdę o ich losie: są klonami, hodowanymi dla organów. Dzieci przyjmują tę szokującą wieść dość spokojnie, być może nie zdają sobie sprawy co to naprawdę znaczy.

      Mijają lata, trójka głównych bohaterów, Cathy, Ruth i Tommy już są nastolatkami. Od dawna łączyły ich skomplikowane relacje. Ruth odbiła Tommy'ego swojej koleżance. Po osiągnięciu pewnego wieku wychowankowie szkoły, w tym trójka bohaterów zostają umieszczeni w domku na wsi, przejściowym miejscu dla dawców.

      Z offu Cathy opowiada, że są pozostawieni sami sobie, nikt ich nie kontroluje (tyle, że mają czipy, które potwierdzają ich wejścia i wyjścia z domku), właściwie nie wiadomo co mają robić. Wiodą więc w życie pozbawione obowiązków, jeżdżą do pobliskiego miasta, oglądają telewizję, itd. Ale wisi nad nimi wyrok: czekają na zawiadomienia o donacji, czyli oddaniu organu.

      Krążą między nimi opowieści, że nawet po 3 donacjach niektórzy wciąż czują się dobrze. Ale kiedy dwójka z mieszkańców domku słyszy plotkę, że możliwe jest "odroczenie" , jeżeli jakaś para udowodni, że jest zakochana, to budzi ich nadzieję. Ale Cathy gasi ich emocje, nie ma czegoś takiego, to tylko plotka.

      Po jakimś czasie Cathy, nie chcąc patrzeć na romansujących na jej oczach Ruth i Tommy'ego zgłasza się do pracy "opiekuna". Taka osobo opiekuje się dawcami w szpitalu itd. Mija parę lat. Cathy mieszka w jakimś bloku w małej klitce. Opowiada z offu, że lubi tę pracę, chociaż jest trudna. Aż przypadkiem trafia na Ruth, która leży w szpitalu po swojej pierwszej donacji. Jest w kiepskim stanie. Cathy jest dla niej bardzo miła, ale Ruth czuje się winna z powodu przeszłości. Proponuje Cathy, żeby pojechały odwiedzić Tommy'ego, którego też nie widziała od lat.

      Obie jadą więc do szpitala. Tommy bardzo się cieszy z tej wizyty. Ma za sobą już dwie donacje, ale jest w całkiem dobrej formie. Cała trójka jedzie na wycieczkę, gdzieś nad morze. Jakby czas się cofnął. Ale Ruth chce im wynagrodzić to co zrobiła, nie powinna ich nigdy rozdzielić. Daje im adres Madame, szefowej szkoły, który zdobyła z wielkim trudem. Może jednak jest jakaś szansa na "odroczenie"?

      Cathy i Tommy pełni nadziei jadą do Madame. Zabierają ze sobą rysunki, które niby mają być "dowodem" na uczucia (szkoła miała charakter artystyczny, a w istocie to była tylko część eksperymentu). Ale Madame i inna z nauczycielek rozwiewają ich złudzenia. Nie ma żadnej szansy na "odroczenie". Słyszą jeszcze, że jest za późno na cofnięcie się w rozwoju medycyny. "Ludzie nie będą chcieli wrócić do czasów raka".

      Dwójka bohaterów wychodzi załamana. Tommy w drodze do szpitala nie wytrzymuje, wybiega na drogę i wrzeszczy na całe gardło. Cathy go pociesza, ale to już koniec.

      Wkrótce Ruth przechodzi kolejną donację, po której umiera. Ten sam los spotyka Tommy'ego.

      W ostatniej scenie Cathy stoi gdzieś na łące, ze łzami w oczach. Mówi, że dostała zawiadomienie o donacji, która odbędzie się za tydzień. Koniec.

      Historia może mało oryginalna, bo wiele już było filmów o ludziach-klonach, dawcach organów. Tutaj może bardziej emocjonalna, bo poznajemy ich już jako dzieci. Cała historia opowiedziana jest sprawnie, choć chwilami się ciągnie.

      Mam duże zastrzeżenia do fabuły. Otóż trudno zrozumieć, dlaczego bohaterowie w ogóle się nie buntują przeciwko swojemu losowi! Nie są przecież istotami pozbawionymi emocji, empatii, czyli całkiem ludzkich uczuć. Można by to zwalić na "pranie mózgu", wpajanie im pewnej ideologii od dziecka, że takie jest ich przeznaczenie.

      Ale sęk w tym, że w filmie tej indoktrynacji w ogóle nie widać. Dzieciaki mają normalne lekcje. O swoim losie dowiadują przypadkiem, się od nowej nauczycielki, która miała wyjątkowe wyrzuty sumienia. Zresztą została zaraz zwolniona.

      Potem, kiedy już dorastają, nasi bohaterowie żyją w normalnym świecie, mają kontakt z telewizją, prasą. Przejmują od ludzi ich zachowania.

      Dlaczego więc GODZĄ SIĘ na swój los? Jak widzimy nie są kontrolowani (poza tymi czipami), dlaczego nawet nie próbują uciekać? Załóżmy, że myślą, że i tak to się nie uda, ale nie widzimy w ogóle tego całego aparatu opresji państwa, czy specjalnych służb, które by się tym zajmowały.

      Nie widać też zupełnie jak działa ten cały system. Czy każdy ma prawo do pobrania organów, czy płaci się za to, itd. Nie widać żadnych urzędników, tudzież biorców.

      Nawet biorąc pod uwagę, że to sci-fi to obowiązuje jakaś logika i tutaj ta właśnie kwestia podważa sens tego świata, choćby i wymyślonego.

      • siostra_bronte "Nie opuszczaj mnie" (2) 12.02.17, 14:58
        Przez to jakoś do końca nie mogłam przejąć się losem bohaterów. Ich dramat wydawał mi się cokolwiek stworzony na siłę. Co chwila miałam ochotę krzyknąć :"uciekajcie!" :)

        Z pewnością ta historia może wywołać refleksje na temat etyki medycyny i klonowania. Choć wnioski są tu oczywiste. Zresztą mało który artysta odważyłby się powiedzieć, że tak, dla postępu medycyny i wykluczenia ciężkich chorób warto pójść znacznie dalej.

        Losy bohaterów mogły być w jakimś sensie metaforą ludzkiego losu. Nie mają ucieczki od swojego przeznaczenia. Cathy na końcu mówi "czy nas los różni się od losu ludzi?". Ale przez ten brak logiki i konsekwencji w poprowadzeniu fabuły, to nie brzmi przekonująco. Podejrzewam, że w książce wypadło to znacznie lepiej. Film rządzi się jednak trochę innymi regułami.

        Na plus ładne, nastrojowe zdjęcia i klimatyczna muzyka. Dobra gra młodych aktorów: Carey Mulligan w roli Cathy i Andrew Garfielda. Ruth grała Keira Knightley i oczywiście to jej kolejna fatalna rola :) Na drugim planie Charlotte Rampling i Sally Hawkins w roli nauczycielek.

        Jeszcze jedno, mimo braków film jest bardzo przygnębiający.

        Trailer:

        www.youtube.com/watch?v=sXiRZhDEo8A
        • siostra_bronte Re: "Nie opuszczaj mnie" (2) 12.02.17, 15:12
          A, film leciała kanale Super Polsat, który pojawił się w mojej kablówce niedawno. Jeżeli ktoś go ma to powtórka jest dzisiaj o 20.00.

          W tygodniu program mają kiepski, ale weekendy warto sprawdzać. W najbliższą sobotę będzie "Rękopis znaleziony w Saragossie"!! Genialny film!!! Niestety, przed południem, więc nie dam rady obejrzeć.
        • grek.grek Re: "Nie opuszczaj mnie" (2) 12.02.17, 16:39
          dzięki, Siostro :]

          świetny opis ! :]

          historia rzeczywiście nieprzesadnie oryginalna. Niedawno na ten sam temat powstała "Wyspa", gdzie klony początkowo były nieświadome swojego przeznaczenia, a zyskując wiedzę - bardziej skłonne do ucieczek i buntu przeciw swojemu losowi.

          Róznica leży w stylistyce i metryce.
          Tam była futurystyczna kolonia, tutaj są lata 50-te, jak widać zresztą, bardzo dobrze udały się scenografom i autorowi zdjęć :]

          zdecydowanie masz rację, Siostro - brak odruchu buntu i próby ucieczki trochę moze przeszkadzać w śledzeniu fabuły.

          wg mnie, może być w tym jakaś ukryta informacja na temat sensu odczytania tej całej historii. Tylko : symbolem czego miałoby to być ?

          Może krytyką systemu edukacji i wychowania, który uczy, informuje, ale upośledza zdolnosć myślenia ?

          Może wskazaniem na zanik naturalnych odruchów w tzw pierwszym świecie ?

          No i - lata 50-te, Wielka Brytania, kultuta zaufania dla autorytetów i instytucji, czasy powojenne więc społeczeństwo staje na nogi, nie ma czasu na bunt indywidualistów, jest pora pracy, budowania, przepędzania traumy, konsolidowania się wokół tradycyjnych wartości posłuszeństwa i wiary w słuszność np. szkolnego wychowania. Może tu jest jakiś trop ? Wszyscy młodzi bohaterowie wierzą wszak dokładnie w to, co im powiedziano : w 'odroczenie", w to że "nawet po 3 donacjach można się całkiem dobrze czuć" i inne. Trudno wydobyć się ze szponów narzuconych sposobów myślenia i postrzegania świata.

          wyraźnie widać za to, że najbardziej reżysera interesuje trójkąt uczuciowy między bohaterami. Może to tutaj jest odpowiedź na pytanie o te bierność ? choć też żadna mi do głowy nie przychodzi ;] Gdyby chociaż jedno chciało uciekać, pozostali - nie, i wymieniali racje za i przeciw... a tak - trudno rozpoznać :]

          mam Polsat Super, okazuje się :] MOże więc spróbuję obejrzeć powtórkę, jesli tylko mi się uda.

          Dzięki, Siostro, raz jeszcze ! :]


          • siostra_bronte Re: "Nie opuszczaj mnie" (2) 12.02.17, 16:57
            Dzięki, Greku :)

            No właśnie, ten brak buntu bardzo przeszkadza. Nie da się go racjonalnie wytłumaczyć.

            To prawda, świetnie oddano klimat epoki, piękne są też lokacje.

            O, fajnie, że masz ten kanał! Tak jak napisałam, warto sprawdzać program weekendowy. Ostatniej nocy rzucili też "Pętlę" Hasa, ale to było ok. 3.00 :) A dzisiaj po południu była świetna komedia "Pan Anatol szuka miliona".

            Dzisiaj jest powtórka, ale w tym samym czasie leci "Alicja" Allena w Kulturze. Niestety, nie dam rady obejrzeć.
            • grek.grek Re: "Nie opuszczaj mnie" (2) 12.02.17, 17:16
              :]

              myślę sobie, Siostro, że to celowy zabieg, bo 'bunt klonów" był w "Wyspie" nakręconej zaledwie 6 lat wcześniej. Scenarzyści zapewne nie chcieli powtarzać tego samego manewru, więc przeniesli akcent na wątek romantyczny. Z ich punktu widzenia - zapewne słusznie, a naszego - tak sobie, bo jak zauważyłaś celnie odbiera to częściowo wiarygodność zachowaniom bohaterów.

              no proszę, ciekawa ramówka :]
              warto będzie sprawdzać ją regularnie.
              dzięki !

              o, właśnie widzę Twoją zapowiedź "Alicji" :]
    • grek.grek 18:10 TVP Kultura "Moje miasto" 12.02.17, 17:00
      debiut Marka Lecchkiego.

      godzinna opowieść o mikroświecie bloku gdzieś na przedmieściach górnośląskich. Sympatyczny młody bohater, galeria mniej lub bardziej barwnych sąsiadów, z których każdy ma jakiś swój rys charakterystyczny.

      Zjawia się dziewczyna, z którą naszego bohatera [i narratora zarazem] zaczynają łączyć koleżeńskie relacje z nadzieją na uczucie ?

      Jest trochę w czeskiej stylistyce : wady bohaterów podane z życzliwością, a zalety bez fanfaronady.

      jest miłośc, jest nadzieja, jest pomocna dłoń wyciągana do innych, ale jest i dramat następujący zaraz po chwili szczęścia [Cichy, przyjaciel głównego bohatera, nieustannie remontujący samochód, którym chce kiedyś zabrać matkę i przyjaciół na przejażdżkę] wątek ojca, który całe dni spędza z wędką nad stawem, w którym... już od dawna nie ma żadnych ryb.

      śmiesznostki i sytuacje humorystyczne mieszają się więc z gestami rozpaczy i zwątpienia - Cest la Vie.

      rzecz naprawdę warta obejrzenia. Zachęcam ogromnie :]
    • siostra_bronte "Alicja" 12.02.17, 17:05
      Może Grek mnie ubiegnie, ale na wszelki wypadek zapowiadam :)

      Film Allena z 1980 r. Przyznam, że kiedyś widziałam tylko kawałek. Jeden z mniej znanych tytułów. Z tego co się zorientowałam, nie należy do najlepszych filmów Allena, do tego nie przepadam za Mią Farrow, ale na pewno warto zobaczyć.

      Niestety, dzisiaj nie dam rady obejrzeć. Liczę na Wasze recenzje.
      • siostra_bronte Re: "Alicja" 12.02.17, 17:06
        W Kulturze o 20.20!
        • barbasia1 Re: "Alicja" 12.02.17, 17:58
          Dziś!? Świetnie! Nie znam tego filmu Allena! Oglądam.
          • siostra_bronte Re: "Alicja" 14.02.17, 11:21
            Czekamy na recenzję, bo chyba oglądałaś jako jedyna :)
            • barbasia1 Re: "Alicja" 15.02.17, 00:38
              I nie żałuję! :))

              Aż recenzja to może nie będzie, ale kilka słów , mam nadzieję, napiszę jutro.
              • grek.grek Re: "Alicja" 15.02.17, 12:29
                o, świetnie Barbasiu ! :]

                czekamy zatem na Twoją recenzję... porcję wrażeń... zestaw obserwacji... cokolwiek napiszesz - my na to czekamy :]
      • grek.grek Re: "Alicja" 12.02.17, 17:19
        dzięki, Siostro :]

        o, nie miałbym szans Cię ubiec, choćby dlatego, że... nie miałem zielonego pojęcia, że jest to film Allena :] Trzeba jednak znać się na jego twórczości, co Ty posiadasz, a ja... jak widać na załączonym obrazku ;]

        o, szkoda, że nie możesz obejrzeć !

        ja też nie wiem, czy zdołam, bo "zmieniłem ramówkę" dzisiejszego dnia chcąc obejrzeć "Moje miasto" i nie wiem czy zdążę później na 20:20 :} Ale - na pewno będę o to walczył :]
    • grek.grek Berlinale 2017 dzień 3 12.02.17, 17:48
      jeszcze nie czytałem tych recenzji, więc nawet nie mogę Wam zasugerować, co w nich jest i o jakich filmach - tym bardziej ciekawej lektury Wam życzę :}

      www.filmweb.pl/article/BERLINALE+2017%3A+Malarze+i+dziennikarze-121702
      film.onet.pl/wiadomosci/berlinale-2017-dzien-trzeci-ostatni-portret-giacomettiego-i-pierwsze-dziela-polskich/c20dze
      • barbasia1 Re: Berlinale 2017 dzień 3 12.02.17, 18:30
        Dzięki, będę czytać.
        • grek.grek Re: Berlinale 2017 dzień 3 13.02.17, 13:00
          :]

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka