Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrać 2017 - 5 (vol. 79)

    • grek.grek 18:10 Kultura "Tylko strach" 07.05.17, 18:05
      niedoceniany film.

      dlaczego alkoholizm ma być męską wyłącznie przypadłością ? dlaczego nie może złapać w swoje sidła kobiety ?

      lepiej - kobiety wykształconej, z tzw.pozycją społeczną, dziennikarki telewizyjnej ?
      no i tutaj właśnie łapie. pani próbuje, walczy raz bardziej desperacko, a raz mniej, nie jest tylko figurą symboliczną, ale człowiekiem z krwi i kości. świetne w swej wiarygodności są te momenty, kiedy ona po prostu musi się napić, bo zaraz nie wytrzyma.

      Anna Dymna w znakomitej roli.
    • grek.grek 23:30 TVP2 "Z krwi i kości' 07.05.17, 18:13
      na TVP zawsze można liczyć ;] : pierwszy seans dziś o 23;30, drugi z poniedziałku na wtorek o 1:50.

      doskonałe godziny wyświetlania, frekwencja murowana. a w prime time "Mumia atakuje VIII".

      film Jacquesa Audiarda [po "Proroku" przez kolejne 15 lat każdy jego nowy film będzie ciekawym wydarzeniem w świecie filmu, jak się wydaje] z Marion Cotillard.

      Południe Francji, pani jest treserką ork albo orek w miejscowym parku rozrywki, pan [Matthias Schoenaerts] zajmuje się synem i dorabia w ochronie dyskoteki.

      zbliża ich do siebie jej wypadek, w którym traci obie nogi.

      powalczę o obejrzenie, ale ta ramówka TVP jest beznadziejna i to od zawsze.
      publiczna telewizja ma obowiązek pokazywać wartościowe rzeczy w prime time, a opinią suwerena się nie przejmować, bo od przejmowania się są stacje komercyjne. Niestety, tą banalną prawdą chyba nikt już tam sobie głowy nie zaprząta.
      • grek.grek "Z krwi i kości" [1] 08.05.17, 13:38
        Po obejrzeniu mogę powiedzieć tylko to, że wielka szkoda, iż TVP nie ma odwagi albo chęci puszczać takich filmów w godzinach bardziej sprzyjających. Jaasne, są sceny seksu i krew, ale w swobodnie emitowanych o 20:00 filmach z etatowymi vandamami i seagalami kina jest jej zapewne więcej, w dodatku tutaj przemoc ma swoje uzasadnienie artystyczne, a tam niemal żadnego.

        Jacques Audiard naprawdę robi wrażenie tym swoim szorstkim, oszczędnym i rzeczowym stylem, w ramach którego nawet emocjonalne momenty nie mają w sobie niczego, co sugerowałoby próbę wpływania na odczucia widza.

        Rzecz się dzieje w nadmorskim Antibesa na południu FRAncji.
        Przyjeżdaa tutaj Alain [Mathias Schoenaerts], który dotąd mieszkał w Belgii, ale właśnie uzyskał prawo do zajmowania się na pełny etat swoim synem, Samem. Zatrzymuje się u swojej siostry, Anny, kasjerki w dyskoncie, która dzielnie do tej pory zajmowała się 5-letnim aktualnie malcem.

        Alain zajmował się profesjonalnie sportami walki, więc zatrudnia się w ochronie lokalu rozrywkowego. Podczas jednej z interwencji, kiedy musi uspokoić rozgrączkowanego pana o orientalnej fizjonomii, poznaje Stephanie [MArion Cotillard]. Mały orientalny to ja właśnie zaczepiał i dostał w ucho. Alain porządkuje sytuację i z grzeczności odwozi Stephanie do jej mieszkania. Ona mieszka z jakimś, z miejsca zazdrosnym, jegomościem, a do tego rozmowa między nimi jest dość dziwna, bo Alain powiada bez ogródek "UBrałaś się tak... [Jak ?, pyta ona, a on na to : Jak dziwka], że nie możesz się dziwić, że cię zaczepiają takie typy".

        Na wszelki wypadek Alain zostawia jej swój numer telefonu.

        Stephanie pracuje w oceanarium Marinland. Pracuje w orkami i występuje z nimi podczas pokazów dla publiczności. kilka dni po zdarzeniu w klubie - ma miejsce wypadek. Jedna z ryb pechowo wyskakuje z basenu i powoduje demolkę, w trakcie której kontuzji ulega Stephanie.

        Kiedy budzi się w szpitalu odkrywa, że nie ma nog. Zostały amputowane w okolicach kolana. Jest zszokowana. Następnie popada w otępienie i apatię, a nawet probuje ukraść lancet, żeby sobie podciąć żyły albo gardło.

        W tym czasie Alain nawiązuje relacje z synem, zmienia pracę i zatrudnia się jako ochroniarz w dyskoncie, w którym jego siostra jest kasjerką, nie stroni od przypadkowych przygód seksualnych, a także nie zaniedbuje treningów bokserskich.

        Któregoś dnia dzwoni do niego Stephanie. Alain słyszał co się z nią stało, pisano o tym. Stephanie zaprasza go do siebie. Żyje teraz w zaciemnionym mieszkaniu, nie wpuszcza słońca do srodka i generalnie nie bardzo chyba wie, co ma ze sobą zrobić.

        Alain nie jest typem błyskotliwego intelektualisty, nie zdobywa czegokolwiek wdziękiem i urokiem osobistym ;], ale jest prosty i rozumny w najlepszym sensie tych słów. MOże taki własnie jest potrzebny Stepahnie by stanęła na nogi, w sensie metaforycznym i dosłownym.

        Najpierw zabiera ją na plażę, żeby popływała. Niesie ją na plecach do wody, a potem na plecach z wody przynosi z powrotem na leżak. Kiedyś reżyser musiałby nieźle kombinować jak pokazać taką scenę i ukryć fakt, że aktorka ma jednak dwie zdrowe nogi. Obecnie nie ma z tym problemu, po prostu wyretuszowano część nóg pani aktorki i wygląda to aż nadto wiarygodnie.

        Kąpiele wodne i słoneczne przywracają Stephanie chęć życia. Alain odwiedza ją regularnie. Zostają... właśnie - kim ? koleżeństwem ? Przyjaciółmi ? On nadal umawia się z kobietami, mówi o tym Stephanie, a wreszcie proponuje jej seks, ale nie z poowodu namiętności i pożądania, ale dla sprawdzenia czy wszystko "tam" jest "w porządku". Nie ma w tym żadnych podtekstów, bardziej jest to przyjacielska przysługa niż próba wykorzystania sytuacji. Od tej pory sypiają ze sobą regularnie, kiedy tylko ona ma ochotę, a miewa. I to też impuls życiowy dla Stephanie.

        Dalszy etap jej powrotu do aktywności, to protezy. Najpierw badania, projekty, a potem gotowe nowoczesne dwie metalowe nogi, dzięki którym może chodzić o lasce. Jest szczęśliwa. I znów nowczesna technika filmowa umożliwia powołanie do życia Marion Cotillard z metalowymi protezami.

        Alain poznaje niejakiego Martiala [Bouli Lanners], gościa z interesującymi aktywnościami życiowymi ; za dnia obstawia w nielegalnych walkach na pięści, a wieczorami montuje systemy kamer w firmach, dzięki którym właścicel może inwigilować pracowników, ot np. dla znajdowania powodów by ich zwolnić, jesli akurat jest mu to na rękę. "czy to zgodne z prawem ?", pyta Ailain, a Martial odpowiada "Zapomnij o prawie. Jakby to wyszło na jaw, to idę siedzieć na lata".

        I wobec takiego argumentu, Alain zbliża się do Martiala. Zostaje jego pomocnikiem przy montowaniu nielegalnych kamer, a także zgadza się na udział w boksowaniu za pieniądze.

        Stephanie pyta, czy może jeździć z nimi i Alain się zgadza. Obserwuje jego boksowanie siedząc w samochodzie i także w tych walkach, gdzie czasami ktoś puści krew, jak to w boksie, również wydaje się znajdować elementy atawizmów, których widoku i odczucia tak jej potrzeba, by do maksimum poruszyć swój głęboko ludzki, biologiczny, instynkt życia za wszelką cenę.

        Alain gości Stephanie także u siebie, czyl w domu swojej siostry. Stephanie poznaje Annę, poznaje syna Alaina -Sama, szczególnie zainteresowanego jej protezami, z którymi Stephanie obnosi się coraz swobodniej.

        Pewnego razu Alain boksuje z jakimś trudnym przeciwnikiem. Wydaje się, ze zaraz przegra, bo został powalony i jest podduszany, a wtedy Stephanie wolno wychodzi z auta, idzie w stronę pola walki i nieustannie patrzy na niego... Alain znajduje w sobie dodatkową siłę i - w sugestii - wykonuje zwycięski kontratak. To znak, że jest między nimi coś wiecej niż zwykłe koleżeństwo, czy nawet prosta przyjaźń.

        I nadchodzi czas na zadanie pytanie : co to jest ?

        Jednego dnia, wieczorem, Alain, Stephanie, Martial i kilku innych kolegów Alaina idą do klubu nocnego. Alain tańczy tam z jakąs dziewczyną, a potem oznajmia, jakby nigdy nic,że z nią wychodzi i czy Stephanie da sobie radę z powrotem do domu. Ona na to, nadrabiając miną, że owszem. Jest jednak zupełnie rozczarowana. Sądziła, że już są parą, albo czymś podobnym. Fakt jednak, że nigdy zadne deklaracje nie padły z żadnej ze stron.

        Sfrustrowana robi awanturę przy barze, gdzie podrywa ją jakiś chłopina, ale na widok do jej protez chce się wycofać rakiem. Dostaje od niej za to w twarz. Martial odwozi ją do domu.

        A następnego dnia Stephanie zadaje Alainowi pytanie : kim ja dla ciebie jestem ? I wyrzuca mu, że wyszedł sobie z inną, jakby nigdy nic. Odpowiedź nie pada, ale Stephanie proponuje, żeby oboje się zastanowili nad formami kontynuacji tej znajomości.

        Niespodziewanie pracoiwnicy dyskontu demaskują te nielegalne kamery, które montowali tam Maartial z Alainem. Alain zostaje sfotografowany przez jedną z pracownic, kiedy próbuje wynieść wygrzebane podsłuchy.

        Martial znika, wyjeżdza na pół roku w obawie przed śledztwem i więzieniem. Jego obowiązki menadżera bokserskiego przejmuje... Stephanie. Także dlatego, ze tak chciał Alain. Od tej pory to Stephanie dogaduje się z innymi menadżerami, obstawia zakłądy i kasuje forsę. Wygląda zabawnie, kiedy wśród szemranych typków z przedmieść o lasce kica sobie całkiem zwiewna dziewczyna, z podwiniętymi do kolan nogawkami spodni, pod którymi są metalowe nogi.
        Alain dla zabawy tytułuje ją raz "Robocopem".

        Stephanie rozkręca się : jest menadżerką, robi sobie tatuaże na udach, a w seksie to ona jest na górze.

        Alain dowiaduje się, że jego siostra zostaje wyrzucona z pracy w dyskoncie, w którym pomagał montować te kamery. Anna robi mu scenę i wyrzuca z mieszkania. Alain znika i nie daje znaku życia.

        Odnajduje się w Strasburgu, a potem w jakimś ośrodku podgórskim, w którym ćwiczy z innymi bokserami i zawodnikami sportów walki. Wygląda to jak ośrodek sportowy. Trwają przygotowania do jakichś zawodów.

        Odwiedza tam Alaina jego szwagier. Przywozi Sama, żeby Alain mógł z nim porozmawiać.
        cdn

        • grek.grek "Z krwi i kości" [2 08.05.17, 13:57
          Alain zabiera syna na zamarznięte jezioro, gdzie mogą się trochę poślizgać. Niestety, w jednym punkcie lód jest tak cienki, że chłopiec wpada do lodowatej wody. Alain rozpaczliwie wzywa pomocy, ale nikogo nie ma w pobliżu. Bije więc pięsciami w lód tak długo aż robi w nim dziurę i wydobywa spod wody syna.

          Biegiem zanosi go do szpitala, gdzie sam jest opatrywany bo porozbijał sobie dłonie. Efekt jest taki, że Sam zapada w kilkugodzinną śpiączkę, z której się jednak budzi, a Alaian ma połamane kości śródręcza.

          Dzwoni Stephanie. Szwagier Alaina zawiadomił ją o miejscu jego pobytu. Stephanie jest dośc chłodna i oficjalna, bardzo przeżyła, że Alain nie odezwał się do niej po wyjeździe. wydawało się, że padają ostatnie zapory mogące ich dzielić, tuż przed wyjazdem, Alain zaniósł ją samodzielnie do toalety, a ona pokonała swoje zażenowanie i wstyd z tego powodu.

          Alain z trudem opowiada jej, co zaszło i płacze, gdy mówi o tym jak bał się, ze Sam nie obudzi się już.

          Stephanie milczy po drugiej syronie słuchawki, a Alaian dopytuje się "Jesteś tam ? Czy jesteś ?', co ona potwierdza zdawkowo. wreszcie on jej wyznaje "KOcham cię". I to jest punkt kulminacyjny filmu, do którego wszystkie małe słowa, gesty, obrazy i reakcje zmierzały przez 2 godsziny.

          W finale widzimy ich razem, w tym szpitalu. Alain mówi coś do faceta z gazety, bo cała dramatyczna historia od razu zaciekawiła prasę. Mówi o "kościach, które złamane zrastają się, ale nigdy njie są takie same jak przedtem, i ból pojawia się w najmniej spodziewanym momencie", co jest ilustracją zarówno jego losów, jak i - przeede wszystkim - życia Stephanie.

          Na koniec Alain i Sam wychodzą ze szpitala, prosto w świecące słońce. Sami..? Nie. Zaraz za nimi wynurza się Stephanie, oni na nią czekają. I dalej idą razem.

          Happy end, nieprawdaż ? :]

          ale historia nie jest słodka i liryczna, lecz mocno przyklejona do prawdziwego zycia, w którym trudno o strzeliste akty, wyznania pojawijaą się w sytuacjach ekstremalnych dopiero, a i tak są niezgrabne; dobro i troska mają zaś charakter samorzutny, niefektowny, może nawet przyziemny, lecz to nie zmienia ich istotnej głębi i sensu.

          Oboje aktorzy, chropowaty Schonearts i stonowana Cotillard ani na moment nie zbaczają z zaplanowanej tonacji, dzieki czemu cała fabuła jest wiarygodna.

          dużo bliskich kadrów, czasami nawet zbyt bliskich; ostrożne ogrywanie urody miejscówek, żadnego napawania się pięknem nadmorskiej przyrody nie ma, jak również nie zaliczymy żadnych wędrówek po perłach miejscowej architektury, których z pewnością w Antibes nie brakuje. nic nie rozprasza obserwacji spotkania dwójki ludzi, którym życie dało się we znaki.

          Sceny z krwią i seksem oszczędne, mimo wszystko, realistyczne. Swobodnie można by ten fillm wypuścić o 21:00 :]

          www.youtube.com/watch?v=Jg7skcYolU
    • never_never Nowy serial - "Opowieść podręcznej" 07.05.17, 19:05
      Dzień dobry :)

      Tak w przelocie, pomiędzy wyjazdami rodzinnymi i służbowymi, chciałabym się z Wami podzielić moim majówkowym odkryciem - otóż pierwsze odcinki serialu „Opowieść podręcznej” (Hulu, a w PL do zobaczenia na platformie ShowMax) wbijają w fotel!

      Jeżeli dalej będzie równie dobrze, to naprawdę może to być premiera sezonu, jak pisze się o tej adaptacji powieści Margaret Atwood:

      seryjni.blog.polityka.pl/2017/04/29/nolite-te-bastardes-carbonrundorum-o-swietnej-opowiesci-podrecznej/
      Może fakt, że książkę czytałam dawno temu, a film Volkera Schloendorfa również nieco zatarł się w mojej pamięci, wpływa na to, że tak emocjonalnie zareagowałam na serial? Chyba jednak zmieniająca się sytuacja polityczna spowodowała, że podczas oglądania myślałam: „to mogłoby się wydarzyć u nas”…

      Nie będę opisywać treści, bo szybciutko sprawdziłam w archiwum i całkiem niedawno (2015) wszyscy tutaj dyskutowaliście na temat filmu Schloendorfa, a więc tematykę dystopii Atwood znacie doskonale. Tylko wspomnę, że Mozambique historia skojarzyła się z egzekucjami inkwizycji, a Barbasi z talibami i z państwem islamskim. A ja obecnie uważam, że wcale nie jest to takie nieprawdopodobne, żeby podobna akcja działa się w niedalekiej przyszłości, czy to w USA, czy nawet w naszym kraju.

      „Teraz otworzyłam oczy. Tak do tego dopuściliśmy. Nie zbudziliśmy się, gdy dorzynali kongres. Gdy straszyli terrorystami i zawiesili konstytucję, nadal spaliśmy. Mówili, że to tymczasowe. Nic nie zmienia się nagle. W stopniowo podgrzewanej wannie ugotowalibyśmy się na śmierć – myśli Freda (Elizabeth Moss), główna bohaterka serialu „Opowieść podręcznej”.”

      wyborcza.pl/7,101707,21739768,opowiesc-podrecznej-przerazajaco-aktualny-serial-o-piekle.html
      Czyż to nie jest prawda o naszych czasach?


      PS. Pozdrawiam Was i serdecznie kibicuję, ciągle z nadzieją, że kiedyś mi się uda zagościć tu na dłużej. Trzymajcie się :)))








      • grek.grek Re: Nowy serial - "Opowieść podręcznej" 08.05.17, 12:49
        cześć, Never_Never :]

        od razu życzę Tobie, i nam, żeby Twój grafik zajęć i obowiązków trochę się zmniejszył, aby więcej czasu zostało Ci na regularnie obcowanie z nami na forum :]

        Twoja recenzja i recenzje zalinkowane brzmią bardzo dobrze.

        absolutnie jest to kwestia współczesności, bo znów pojawiła się stara dobra kwestia : bezpieczeństwo czy wolność ?

        częśc ludzi chce wybierać bezpieczeństwo, ale mam wrażenie, że nie tyle kostem wolności ile przeciw niej. Wolność, to nagle jest sprawa "lewactwa", "liberałów" itd. wielu ludzi, którym w życiu źle się powodzi, którzy potrzebują jakichś Wartości, jakichś punktów podparcia, którzy nie potrafią lepić samodzielnie swojego istnienia - przyjmuje te hasła za swoje, znajduje w nich upodobanie i dokonuje takich, a nie innych wyborów politycznych. chcą się czuć bezpiecznie, a w gruncie rzeczy popierają ograniczenia wolności, bo pod tymi szczytnymi hasłami politycznymi własnie one są ukryte. Tłumaczenie nic nie da, bo ludzie przestraszeni, niedoinformowani albo jawnie wrodzy formule otwartego społeczeństwa nie dadzą sobie nic powiedzieć.

        panoszy się także religia, która w samej swej idei nie jest niczym negatywnym, ale w rękach polityków, funkcjonariuszy religijnych organizacji, sekciarzy i innego cholerstwa nadal służy głównie moralnej korupcji i ujawnianiu się fanatyzmu, a fundamentalizm religijny pod rękę z polityczym zamordyzmem , to sojusz dwóch sił, dla ktorych dobry obywatel, to ujarzmiony i wtłoczony w swoją rolę obywatel.

        widać jak to działa u nas : niektóre media i partie polityczne tak wystraszyły ludzi 'uchodźcami', że badania wykazują, że statystyczny Polak najbardziej boi się Araba, którego większośc Polaków nie widziała na oczy, no chyba że w budce z kebabem. Biorąc pod uwagę fakt, że największy bastion tych strachajłów, to społecznośc wiejska - brzmi to już zupełnie komicznie.
        Ale i pokazuje dobitnie, jak działa propaganda.

        Jak ktoś myśli, że politycy i kościół troszczą się po 'suwerena", to jest naiwny. Oni podsycają lęki tylko po to, by zyskać głosy wyborcze, albo poparcie dla ewentualnego wprowadzenia w Polsce autorytaryzmu.

        w POlandzie mieliśmy przykład : grupa religijnych fanatyków spoza Sejmu, przy wsparciu sejmowych czubków pchnęła do drugiego czytania projekt ustawy zakazującej całkowicie aborcji. W kraju cywilizowanym to są rzeczy kuriozalne, ale w krajach cywilizowanych tamtejsi konserwatyści są bardziej liberalni i otwarci niż polscy libertyni.

        takie już uroki bycia jedną nogą na zachodzie Europy, a drugą na wschodzie, gdzieś między Białorusią a Uzbekistanem.

        rzeczywistośc serialowa jak mi się wydaje pyta o możliwość zaistnienia państwa orwellowskiego w zachodnich krajach ?

        mam wrażenie, że tam sobie jakoś dadzą z tym radę, zmiany zaszły za daleko, żeby można je było cofnąć. przy takich poziomie technologii, komunikacji elektronicznej, nie sposób zamknąc granic, nałożyć na ludzi takiego terroru jak ten opisany w recenzjach.

        ale w takich miejscasch jak Polska, Węgry czy inne młode demokracje - przy rozpadzie związków z Unią i powrocie do systemu państw, które rządzą się same - why not ?

        wszystkiego dobrego, Never_Never ! :]





    • siostra_bronte "Geniusz" (3) 08.05.17, 15:53
      Przypominam, ostatnia scena poprzedniego odcinka: Mileva w zaawansowanej ciąży wraca do rodziców do Serbii.

      Ojciec załamuje ręce. Nie tego chciał dla córki. Tyle lat nauki i wyrzeczeń i teraz co, ma zmieniać pieluchy? Mileva broni się, chce tego dziecka, choć widać, że jest zagubiona. Raz, w przypływie desperacji pyta swoją przyjaciółkę, matkę kilkorga dzieci, czy nie przygarnęłaby jej dziecka. Ale szybko się wycofuje.

      Mileva broni Einsteina przed rodzicami, którzy narzekają, że rzadko do niej pisze. Może już o niej zapomniał i nie chce się z nią związać?

      Ale dziewczyna tłumaczy, że jest bardzo zajęty. Bo faktycznie Einstein niemal walczy o przetrwanie. Bezskutecznie szuka pracy. Wysyłał swoje papiery do wielu europejskich uczelni (chciał pracować jako asystent naukowy), ale bez efektu. Zdesperowany poszedł nawet do rektora swojej byłej uczelni z prośbą o referencje. Ale ten przyznał, że owszem, już wydawał o nim opinie, bo pisało do niego parę szkół. Ale negatywnie. Nie ze względu na wiedzę, ale jego "charakter" i za kwestionowanie autorytetów.

      W końcu Einstein aranżuje spotkanie z Milevą. Zaaferowany swoimi badaniami spóźnia się całą noc. Mileva jest wściekła. Kiedy Einstein zaczyna opowiadać o naukowych planach wybucha na całego. Może ściągał ją po to, żeby pomogła mu w obliczeniach? (zdaje się, że była od niego lepsza w matematyce). Ależ była naiwna. Przecież nawet nie chce się z nią ożenić! Ale Einstein ją uspokaja, ma teraz ciężki okres, ale wszystko jakoś się ułoży. Potwierdza, że ją kocha i Mileva rzuca mu się w ramiona. Po jakimś czasie wraca do domu.

      Einstein dowiaduje się od kolegów o etacie w biurze patentowym w Bernie. Ale broni się rękami i nogami przed pracą biurową, przecież jest naukowcem! Daje więc korepetycje, ale oczywiście to są grosze.

      Widać, że jest rozdarty. Czy założenie rodziny nie spowoduje, że będzie uwiązany już na zawsze? Co z jego planami i pracą naukową? Znajomi, których poznał przez korepetycje, bogaci, młodzi ludzie, mówią mu, że rodzina będzie kulą u nogi. Niech wysyła dziewczynie i dziecku jakieś pieniądze co miesiąc i sprawa załatwiona. Ale Einstein się waha.

      Jeżeli chodzi o stosunki z rodzicami, to wciąż unika kontaktu z ojcem (choć ten martwi się o niego, w tajemnicy przed synem prosił o załatwienie pracy u wspomnianego wyżej rektora). Uważa, że zawiódł i w tej sytuacji nie ma odwagi na konfrontację z ojcem. Boi się, że usłyszy: "a nie mówiłem?". Odwiedza matkę i siostrę, kiedy są same na wakacjach.

      Matka jest nieprzychylna Milevie, choć widziała ją tylko na zdjęciu. Nie dość, że nie jest Żydówką (choć przy Marie to jakoś jej nie przeszkadzało), to w dodatku Słowianką. Chyba ma do nas jakieś uprzedzenia :) O Milevie mówi per "wiedźma".

      Tymczasem Mileva rodzi córkę. Ale Einsteina tam nie ma. Musiał wyjechać do Mediolanu, do umierającego ojca. Na łożu śmierci dochodzi do pojednania. Einstein przyznaje, że zawsze był marzycielem, a powinien w końcu pogodzić się z realiami. Ale ojciec mówi mu, żeby nie rezygnował ze swoich marzeń. Daje też błogosławieństwo dla ślubu z Milevą. Mówi, że jeżeli znalazł kobietę, która potrafi z nim wytrzymać, to chyba jakiś cud. A rodzina to jedyna rzecz jaka się liczy. Einstein jest załamany po śmierci ojca.

      Jeszcze w Mediolanie dostaje telegram z wiadomością o śmierci córki. Nawet jej nie zobaczył. Co ciekawe w wikipedii piszą, że nie jest jasne co się z nią stało: albo zmarła na szkarlatynę, lub została oddana do adopcji.

      Kiedy Mileva przyjeżdża do Einsteina, jest załamana. Ma do niego pretensje, że została z tym wszystkim sama. Einstein tłumaczy, był przy ojcu, nie mógł go zostawić. Ale Mileva ma już dosyć, nie chce go więcej widzieć. Ciągle ją zawodzi. Jednak Einstein niespodziewanie klęka na środku peronu i prosi ją, aby wyszła za niego. Mileva jest w szoku, ale oczywiście zgadza się.

      W ostatniej scenie Einstein i Mileva są już po ślubie i mieszkają razem. Wyglądają na szczęśliwych. Jakby zostawili za sobą tragiczne wydarzenia. Einstein wspomina, że przeczytał ciekawą pracą Maxa Plancka o kwantach. "To może być to czego szukaliśmy" mówi Milevie.

      I znowu bardzo ciekawy odcinek, z dramatycznymi wydarzeniami w życiu Einsteina i Milevy.

      Oprócz historii Einsteina mamy też w tle szalenie ciekawy wątek naukowy. Otóż widzimy jakiegoś faceta z brodą, który eksperymentuje z jakimiś kliszami i światłem. W końcu wywołuje zdjęcie, na którym widzimy kości dłoni. Już wiemy, że to pan Roentgen :) Naukowiec woła swoją żonę i oznajmia, że to jej ręka. Podniecona żona krzyczy: "Zobaczyłam swoją śmierć!" (autentyczny cytat). Naprawdę, ekscytująca scena!

      Tutaj to zdjęcie, na jednym z palców pierścionek:

      img.bhs4.com/DB/3/DB33A7D700648FC50570A1DB7B16135568C59196_large.jpg

      Roentgen to niemiecki fizyk, jest rok 1895, niemiecki Wurzburg. Parę lat wcześniej niż wydarzenia z życia Einsteina. Ale to ważny wątek, bo wprowadza kolejny raz (mignął w pierwszym odcinku) postać Filipa Lenarda, niemieckiego fizyka.

      Odkrycie Roentgena było wielkim wydarzeniem. Lenard utrzymywał, że to on dokonał tych odkryć, a Roentgen podstępnie wykorzystał jego badania (ale nie miał racji). Lenard wystąpił nawet do rady naukowej, zgłaszającej nominacje do nagrody Nobla, aby go poparła. Ale nic to nie dało, pierwszego Nobla w dziedzinie fizyki w 1901 r. dostał Roentgen.

      Postać Lenarda pojawi się jeszcze później. Przez pewien czas Einstein będzie utrzymywał przyjacielskie kontakty z Lenardem, ale potem dojdzie do ostrego sporu, jako, że Lenard stanie się wojującym antysemitą i zwolennikiem faszyzmu. Ale to dopiero za jakiś czas...

      Kolejny bardzo ciekawy odcinek!

      Jeżeli mogę mieć jakieś uwagi, to trochę jest tu za mało Einsteina-naukowca. Fabuła skupia się na jego życiu prywatnym. Czasem ślęczy nad jakimiś wzorami :) Ale zdaję sobie sprawę, że akurat ten rodzaj pracy trudno pokazać w atrakcyjny sposób. No i najważniejsze dokonania dopiero przed nim, pewnie wtedy zajmą więcej miejsca.






      • grek.grek Re: "Geniusz" (3) 09.05.17, 13:45
        Dzięki, Siostro ! :]

        świetny odcinek !

        faktycznie, perypetie damsko-męskie zajmują tutaj najwięcej miejsca, mniej jest wątków dotyczących nauki i pracy naukowej bohatera, ale najwyraźniej serial ma ambicję pokazania
        nie tyle naukowca, ile człowieka, czyli tę mniej kojarzoną stronę Einsteina.

        podejście na pewno nieco mainstreamowe, przykrawające całą opowieść w taki sposób, by przeciętny widz się w niej swobodnie odnalazł. Niemniej, wydaje mi się to wszystko zajmujące. Do tego wpleciony zostaje wątek odkrycia promieni rentgenowskich, a także cała bateria problemów znakomitego w końcu naukowca, który ma trudności z przebiciem się w środowisku, zdobyciem pracy i w ogóle ustabilizowaniem życiowym.

        Nie jest wolny od wątpliwości, co też w jakiś sposób jest naturalne, ale dobrze się komponuje z idee fixe, bo przecież ilu już było obiecujących młodych odkrywców, którzy poddawali się, zniechęcali, albo zakładali rodziny i zamiast nauce poświęcali się codziennej dla nich pracy ?

        postać wkrótce-żony Eisnteina jest jakże ciekawa. To zawsze dobrze robi serialowi/filmowi jesli zawiera pełnokrwiste postaci płci obojga, jakoś tak to działa :]

        widać, ze jest ona tutaj partnerką dla Einsteina, a nie tylko postacią dopełniającą, poboczną, drugorzędną. Przytomnośc umysłu scenarzystów budzić może podziw.

        Mediolan, Berno... to musi być urodziwy serial, jak sądzę ? :]

        miejmy nadzieję, że kolega Lenard również zostanie zaprezentowany, barwne drugoplanowe postaci są solą każdego serialu, bez względu na wyznawane poglądy , a można by rzec, że im są paskudniejsze, tym lepiej ;]

        dzięki, Siostro, za kolejny odcinek tej świetnej opowieści ! :]
        Tak to wszystko opisujesz, że z jednej strony można żałować, że się tego nie ogląda, a z drugiej : cieszy, że nie ogląda, bo dzięki temu może ten serial poznawać za pośrednictwem tak świetnych recenzji i opisów jak Twoje :]

        z niecierpliwością czekam/czekamy na kolejne odcinki !
        • siostra_bronte Re: "Geniusz" (3) 09.05.17, 16:37
          Dzięki, Greku :)

          To prawda, wydaje się, że celem twórców było pokazanie Einsteina bardziej od prywatnej strony.

          Zdecydowanie, Mileva to bardzo interesująca postać. Godna partnerka Einsteina. Można powiedzieć, że trafiła kosa na kamień :)

          Tak, lokacje są piękne, choć troszkę za mało jest wyjść poza wnętrza. Brakuje większego rozmachu scenografii. Ale to jak zwykle kwestia oszczędności.

          Bardzo mi miło, że tak Ci się podoba mój tekst :) Szczerze mówiąc ten serial nie jest jakiś wybitny, i z pewnością tego nawet nie udaje, to solidna telewizyjna robota. Ale fakt, że to biografia tak wybitnego uczonego plus anturaż epoki i ważne odkrycia i inni naukowcy w tle, jak Roentgen - to wszystko razem sprawia, że robi się z tego naprawdę bardzo ciekawy serial!

          Tak sobie myślę, że biografie wielu innych naukowców czy lekarzy, którzy zmienili bieg historii (przychodzą mi na myśl takie nazwiska jak Deimler, Tesla, Edison, Pasteur itd. ) to gotowe scenariusze na seriale filmowe. Z pewnością byłyby równie pasjonujące jak seriale kryminalne :) Szkoda, że mało kto ma odwagę podejmować takie tematy!

          Jeszcze raz dzięki :)
          • grek.grek Re: "Geniusz" (3) 09.05.17, 17:12
            cała przyjemnośc po mojej stronie, Siostro :]

            haha, no tak, celna uwaga.
            to motor napędowy tego serialu, jak mniemam ?, zetknięcie się dwóch tak ciekawych osobowości, w dodatku kobiety i mężczyźny, a dodatkowo : ludzi, którzy się kochają, ale i nie przestają być wobec siebie krytyczni.

            no tak, budżety serialowe wciąż jeszcze zmuszają raczej do szukania pomysłów niż do pozwolenia sobie na wszystko :] ale - miejmy nadzieję, że niebawem takie własnie produkcje będą mogły liczyć na większe pieniądze.

            rozumiem, Siostro :]
            o, ciekawy temat i bohaterowie, to dobra podstawa świetnego serialu :]

            celna uwaga !
            niemniej, ostatnimi czasy telewizja, i kino, sięgają po postaci ze świata nauki, te filmy mają sukces, zaciekawiają, więc może i doczekamy się biografii naukowców, których wymieniłaś. oby :}

            :]
    • grek.grek 20:20 TVP Kultura 'Wszystko co kocham" 08.05.17, 15:55
      miło jest wracać co jakiś czas do tego filmu, nie macie takiego wrażenia ? :]

      pięknie zagrane są tutaj miejscówki : ten port, uliczki, nastrój lata nad morzem, a ta muzyka - cudowna : nostalgiczna i liryczna, ale wciąż młodzieżowa.

      do tego pierwsza miłość, przyjaźń, muzyka - i gotowe.

      Niby niewiele, niby proste sprawy, ale jednak rzadko komu w kinie [nie tylko polskim] tak udaje się stworzyć ekranowy mikroświat i wciągnąć w środek za uszy widza :]

      I pogłębić ten obrazek dorastania i dojrzewania obecnością schyłkowej Polski Ludowej, której ostatnie podrygi ostrygi są w stanie ukąsić, zadać ból, nauczyć dorosłości i odpowiedzialności
      w warunkach nie zawsze odpowiadających estetyką randze wydarzenia.

      moim zdaniem, a 10 lat "WCK" będzie wymeniany wśród najlepszych polskich filmów lat 00-cznych.

      jak Wam się podoba takie proroctwo ? ;]
    • grek.grek 23:45 Polsat - "Upadek" 08.05.17, 16:15
      z okazji 9 maja Polsat znów wyświetla "Upadek" i jest to wspaniały pomysł, aczkolwiek : a] mogliby wybrać wcześniejszą godzinę emisji, b] mogliby dodać jeszcze jakiś inny film "na zadany temat", bo takowych zapewne nie brakuje, a dzień jest szczególny i mogłoby się znaleźć miejsce na dwa filmy dot. jednej z najważniejszych dat w historii XX wieku.

      swoją drogą, czy to nie zabawne ?
      z jednej strony, Polsat przesuwa "Upadek" i podobnie ambitne filmy na późnonocne godziny, bo "nie robią oglądalności, ergo : nie generują przychodów reklamowych", ale z drugiej... skoro tak, to dlaczego te późnonocne seanse sa przerywane 15-minutowymi blokami reklamowymi ? ;]

      "Upadek" jest znakomitym filmem. Przez 2 i pół godziny kamera siedzi z berlińskim bunkrze, w którym ukrywają się nazistowscy wodzowie z rodzinami i współpracownikami. To ostatnie dni, a za chwilę - godziny, wojny. Mamy tutaj bodajże ostatni tydzień życia Adolfa Hitlera, Evy Braun, Magdy Goebels i innych "niezłomnych", którzy woleli się zabić niż poddać.

      ofk, najbardziej interesujący jest portret fuhrera, który reżyser pokazuje oczyma młodej sekretarki, która zatrudnia się do pisania listów wodza. Hitler pojawia się już w pierwszej sekwencji, wita przybyłe kandydatki do objęcia posady, podaje im rękę, zadaje grzecznościowe pytania, i wybiera właśnie pannę Junge, może z racji tego,że pochodzi ona z MOnachium. Panna Junge pisze pierwszy list, ale gubi się, bo jest zestresowana, na co fuhrer przerywa dyktowanie, podchodzi, widzi że dziewczyna się pogubiła i łagodnie mówi : "Nic nie szkodzi, proszę się nie przejmować, zaczniemy od nowa".

      I takie wejście od razu przyciąga, bo zamiast furiata i odchyleńca widzimy miłego pana, który jest wyrozumiały, uprzejmy i wyciszony.

      Ofk, swoje oblicze znajomne z wieców pokaże również, ale mimo wszystko reżyser Oliver Hirschbiegel nie robi z niego karykatury postaci filmowej, nie potwierdza najdurniejszych stereotypów, wyciąga dwuznaczności, zaskakujące dysonanse, niespodziewane zmiany tonacji.

      mniej ma wyrozumiałości np dla Magdy Goebels, która jest tutaj sportretowana jako ewidentna fanatyczka.

      w Niemczech film był, z tego co pamiętam, wydarzeniem i to dużego kalibru. oskarżenia o "uczłowieczanie" nazistów były na porządku dziennym, co wg mnie brzmiało i brzmi niepoważnie, bo ani nic takiego na ekranie nie ma miejsca, a jakby nawet miało, to byłoby lepsze niż robienie z nich postaci z kreskówek.

      Film jest wyważony, pokazuje owszem jaczejkę nazistowskich zbrodniarzy, ale także pokazuje ludzi, ich świadomość klęski, zbliżąjącej się śmierci, procesu, tułaczki czy innego fatalnego wariantu dalszego życia, upadku wiary w ideały, które przyświecały im od tylu lat. To doskonała analiza ludzkich zachowań w obliczu końca ich świata.

      Kamera czasami wychodzi na powierzchnię, a tam trwa chaos nieopisany. Samosądy, grabieże, morderstwa, wieszanie, jedni żołnierze chcą uciekać albo w kamuflażu wtopić się w tłum cywilów, by uniknąc rozstrzelania lub osadzenia w obozie przez Rosjan, którzy zaraz będą w mieście, inni z kolei uparcie trwają na stanowisku, że trzeba walczyć do ostatniego guzika i zabijają dezerterów za zdradę leżącej w ruinie III Rzeszy.

      świetny film, po prostu.


      • siostra_bronte Re: 23:45 Polsat - "Upadek" 08.05.17, 17:33
        Tak jest, świetny film! Choć oczywiście szkoda, że leci tak późno.

        Ale i tak Polsatowi należą się gratulacje. Bo tradycyjnie publiczna olała jedną z najważniejszych dat w historii XX w, jak słusznie napisałeś. Wstyd.
        • maniaczytania Re: 23:45 Polsat - "Upadek" 08.05.17, 18:43
          Greku, Siostro - Polsat rzeczywiście jako jedyny czci jedną z najważniejszych dat w historii XX w. - 8 maja!

          Na obronę publicznej dodam, że i dziś, i jutro, są w niej filmy dokumentalne - dziś na tvp1 o 23.35 pierwszy odcinek angielskiego serialu z 2009r. "Ostatni naziści", jutro na tvp2 o 22.55 "Tajemnice Trzeciej Rzeszy. Poszukiwanie bomby Hitlera".

          No i powraca jak bumerang pytanie - czy takie rocznice, jak dzisiejsza, należy czcić co roku, czy tylko w okrągłe jubileusze?
          • grek.grek Re: 23:45 Polsat - "Upadek" 09.05.17, 13:28
            Maniu, świat czci tę rocznicę co roku.
            może po to [warto], żeby nigdy nie zapomnieć, żeby kolejne pokolenia miały świadomość do czego prowadzą skrajne idee i ich popieranie.

            dlatego jestem absolutnie ZA.

            TVP, po prostu, zasiedlona jest aktualnie towarzyszami, którzy uważają koniec wojny, porozumienia sierpniowe, Okrągły Stół czy wejście do Unii, jako daty kolejnych zdrad, spisków i rozbiorów. Dla nich Polska zaczyna się od momentu obsadzenia pierwszym "misiewiczem" intrantnej państowej posady.
            • siostra_bronte Re: 23:45 Polsat - "Upadek" 09.05.17, 16:39
              Podpisuję się!
              • grek.grek Re: 23:45 Polsat - "Upadek" 09.05.17, 17:14
                dzięki, Siostro :]

                miejmy nadzieję, że za czas jakiś wizja historii uprawiana w publicznych mediach, i nie tylko, doczeka się jakiejś rewizji w stronę... racjonalizmu :]
                • maniaczytania Re: 23:45 Polsat - "Upadek" 09.05.17, 20:28
                  Greku - o ile zgodzę się z pierwszą częścią, to nie zgadzam z drugą, ale to pewnie wiesz ;)

                  Tak, trzeba przypominać wciąż i wciąż. Tyle że zazwyczaj pojawiają się wtedy głosy, że może już wystarczy, po co, już tyle lat minęło, itp.
                  Poza tym - tak, świat świętuje co roku, a jak świętował ją wtedy, w 1945? Bez nas.
                  Czy uczestniczyliśmy w paradzie w Londynie? Nie, a było tam bardzo wiele różnych nacji, często z bardzo dziwnych i egzotycznych krajów. Tymczasem Polaków, którzy mieli ogromny wkład w obronie Wielkiej Brytanii - nie, bo nie chciano narazić się Sowietom.
                  Więc bardzo proszę - czym to nazwać jak nie zdradą? Ja bym chętnie obejrzała w rocznicę dokument właśnie o tym, jak to naprawdę wyglądało, zwłaszcza, że coraz więcej materiałów jest dostępnych.

                  Co do części o TVP, nie będę się wypowiadać, bo się nie zgadzam ;)
                  • mala_ciekawostka Re: 23:45 Polsat - "Upadek" 10.05.17, 09:23
                    W czasie parady nie rządził już w Wielkiej Brytanii Winston Churchill, gdyby nadal był premierem, pewnie inaczej by to wyglądało (mówię o udziale Polaków)...
                  • grek.grek Re: 23:45 Polsat - "Upadek" 10.05.17, 12:36
                    częściowo się domyślałem, Maniu ;]]

                    wszystko prawda, ale myślę, że im bardziej tam nie chcą udziału Polaków szanować, tym bardziej trzeba o nim trąbić i wołać gromkim głosem.

                    a tak poza tym - z uszanowaniem dla polskiego władu w zwycięstwo nad faszyzmem czy bez niego... sama w sobie jest to data niezmiernie ważna i godna uczczenia.

                    Maniu, tym bardziej liczyłem na Twój komentarz :]
              • mala_ciekawostka Re: 23:45 Polsat - "Upadek" 10.05.17, 09:21
                Ja również :)
                • mala_ciekawostka Re: 23:45 Polsat - "Upadek" 10.05.17, 09:25
                  Coś mi źle podpięło, miało być pod postem Siostry :)
        • grek.grek Re: 23:45 Polsat - "Upadek" 09.05.17, 13:21
          tak jest, Siostro :]

          im częściej się go ogląda [dla mnie, to był raz 3] - tym lepsze odnosi się wrażenie. Ta klaustrofobia, zimny spokój, przerywany czasami wybuchami Hitlera i spazmami Magdy Goebels, bunkra i chaos wśród ruin i płomieni na powierzchni tworzą dwa piętra inferno zupełnego. Doskonałyu koncept i realizacja.

          Te masowe samobójstwa zołnierzy, cywilów, a wreszcie saamych dostojników III Rzeszy, którzy nie są w stanie przyjąc wiadomości o klęsce/podpisanej kapitulacji.

          Ten Hitler, który rozpaczliwie niemal próbuje wydawać rozkazy majace odwrócić bieg wojny, która już dawno została przegrana.

          Magda Goebels trująca swoje dzieci, jest jak postać z antycznej tragedii. Eva Braun do końca próbująca ocieplić otoczenie uśmiechem i sympatycznym gestem. Panna Junge pilnie spisująca testamenty Hitlera i Goebelsa, do ostatniej chwili niezdecydowana : zostać czy uciekać ? I ten żołnierz, telegrafista, ostatni w bunkrze, który zostaje sam, gdy wszyscy inni uciekli albo się pozabijali.

          Zołnierze, którzy strzelają sobie w głowę, wieszają nie wiedzieć po diabła dezerterów i zdrajców, przyjmują odznaczenia, które już nie mają żadnego sensu, albo bawią się do upadłego w burdelach, pijani w sztok, zagłuszają klęskę i rozpad.

          obraz końca świata dla nich, a początku nowej, lepszej ery dla całej reszty świata.
          Reżyser naprawdę stanął na wysokości zadania pokazując nie zbrodniarzy, ale ludzi, którym niebo runęło na głowę, na co nie byli w stanie się przygotować.

          Ich śmierć i rozczarowanie też miało swoją twarz.

          znakomity film.

          To prawda, Siostro, POlsat wykazał inicjatywę.
          TVP... cóż, można odnieść wrażenie,że dla nich koniec II wojny nie jest żadnym wydarzeniem, bo przecież wg nich Polska dostała się pod okupację sowiecką, a początek nowej Polski to rok 2015, gdy wygrał wybory PIS, który wstaje z kolan tak, że już z nikim nie ma dobrych relacji w Europie i została tylko Etiopia.

          łatwo im dzisiaj pyskować, kiedy ta straszna komuna odbudowała kraj leżący w ruinie, wykształciła, nakarmiła i nierzadko w świat wysłała dobre 70 mln ludzi.

          Dla nich jednak to nie była Polska, to nie był patriotyzm. Patriotyzm to było bieganie z karabinem po lasach, zabijanie polskich kolejarzy, nauczycieli i urzędników za "kolaborację", i terroryzowanie z okradaniem cywilów, bo przecież trzeba było z cudzego napchać swoje brzuchy, zamiast honorowo palnąc sobie w łeb i nie męczyć normalnych ludzi swoją patologiczną "niezłomnością" "wyklętością", czy jak oni tam sobie to nazywają.

          w sumie, w TVP dzisiaj, jak w piosence : nie dziwi nic :]
          władza sama zaś zachowuje się jak ci terroryści, których czci.
    • grek.grek 20:00 Polsat "Transporter" 09.05.17, 13:57
      amerykański eks-komandos mieszka w okolicach Nicei, ma tam ładny staromodny dom w urzekającej lokalizacji, a na codzień zajmuje się przewożeniem przesyłek zleconych zazwyczaj przez mafię.

      Ma zasady : żadnych nazwisk, połowa zapłaty przed - połowa po akcji, nigdy nie zaglądaj do przesyłki.

      i byłoby świetnie, gdyby pewnego razu nie złamał ostatniej zasady i nie odkrył,że towarem, który przewozi jest zakneblowana młoda dziewczyna. Mafia nie może pozwolić mu żyć dalej, a on musi się bronić przed realiazacją tych planów oraz - zupełnie przypadkiem ;'] - zaopiekować się wspomnianą dziewczyną.

      akcyjniak, owszem, w końcówce nawet nadakcyjniak :]

      ma jednak w sobie francuskiego ducha [produkował go Luc Besson], rozgrywa się we francuskich okolicznościach przyrody, na ekranie zaś gości sporo francuskich twarzy [inspektor policji jest arcyfrancuski, hehe].

      udział w głównej roli Jasona Stathama jest więc przyjemną dysktrakcją i kolejną wariacją nt. Amerykanin w [Paryżu] Nicei.

      sceny kolejnych pościgów, strzelanin czy pojedynków w stylu "ja jestem king brus li karate mistrz" - profesjonalnie aż do przesady. I w takt znakomitej muzyki, ktorej gatunkowej przynależności nie śmiem identyfikować, z obawy przed autokompromitacją nieznajomością
      podstaw :]

      w swojej filmowej przegródce - myślę, że to jest kino bardzo dobre.
    • grek.grek 20:45 Ct4 : Juventus-Monaco w LM 09.05.17, 14:01
      to chyba przedostatnia odsłona sezonu piłkarskiego w Europie, więc zamierzam zalec kamieniem i oglądać :]]

      w pierwszym meczu Juventus wygrał na wyjeździe 2-0, więc wydaje się, że młode wilki z MOnaco mają raczej skromne szanse na odwróce nie losów tej rywalizacji, ale : na tym poziomie talentu i wyszkolenia technicznego wszystko jest jeszcze możliwe :]

      czyżby nieuchronnie czekał nas finał Real Madryt kontgra Juve ?


      • grek.grek Re: 20:45 Ct4 : Juventus-Monaco w LM 10.05.17, 14:38
        jednak Juventus ;]

        2-1.

        Monaco zaczeło z animuszem, miało killka dobrych wejśc w pole karne, ale Buffon bronił albo brakowało ostatniego podania. Szybko Juventus opanował sytuację, a Dani Alves wykładał piłkę za piłkę na czyste pozycje i wreszcie gola zdobył Mandzukic. MOnaco chyba podupadło na optymizmie, bo przez kolejne 15 minut JUventus grał sobie z nim w przysłowowiego "dziadka", czego efektem był drugi gol - zdobył go ALves potęznym strzałem z woleja z 20 metrów. Ale bomba ':] I raczej sprawa awansu została w tym momencie rozstrzygnięta. Czterech goli Monaco zdobyć po prostu nie mogło[by].

        Udało się strzelić jednego, zrobił to Mbappe.

        A bohaterem spotkania został Polak - Glik, który wpadł z butami na jednego z piłkarzy Juventusu i solidnie pokancerował mu nogę. Sędzia uznał chyba, że to nie był faul, ale przypadkowa kolizja, nie pokazał panu piłkarzowi nawet żółtej kartki, mimo że gracze i kibice juve domagali się wręcz czerwonej.

        Glik stał się obiektem ataków słownych i ręcznych graczy Juve , a widownia wygwizdywała go niemiłosiernie. Mecz zaś zamienił się z letniego i o znikomej już stawce w festiwal dośc nieprzyjemnych fauli zakończonych wymianami zdań podniesionym głosem.

        ostatecznie JUventus pewnie awansował, znów pokazał, że umie świetnie organizować grę obronna, sprawnie porusza się w środku pola, ma zawodników umiejących podawać na gola, a takzę armaty, które te gole są w stanie zdobywać. Czyżby mieli wygrać Ligę mistrzów ? Na pewno są na to gotowi.

        dzisiaj 2 półfinał Atletico-Real.
        Będziecie mieli okazję oglądać ?

        Finał 3 czerwca w Cardiff. może jakaś polska telewizja pokusi się o wykupienie praw do tego wydarzenia ? Chyba, że to niemożliwe już ?


    • grek.grek "Borgman" via Kultura [1] 10.05.17, 13:32
      TVP Kultura pokaże ten film w niedzielę o 20:15, więc... jeśli planujecie seans - poniższy opis może być problemem, co lojalnie podkreślam, na własną - być może - zgubę ;']]

      Dlaczego jedne filmy z przemocą TVP umieszcza w środku nocy, a inne swobodnie daje o 20:15 ? wg mnie, "Borgman" ma tę zaletę [w rzeczonym kontekście], że można go zinterpretować z korzyścią dla polityki aktualnego rządu polskiego. wg mnie, w TVP króluje politykierstwo, a to w.op przypadek, to tylko wizualizacja tego zjawiska.

      Co nie zmienia faktu, że to intrygujące kino jest !

      Zaczyna się tak, że BUnuel cmoknąłby z podziwu.
      Mamy księdza, pana z psem i dwóch innych panów. KOńczą modlitwę, łapią za karabiny i siekerę i z determinacją na twarzach wkraczają w jakiś las, tudzież zagajnik.

      Ich zbliżanie się wyczuwa jegomość siedzący pod ziemią, w czym w rodzaju nory. Jest brodaty, długowłosy, ale ubranie ma całkiem przyzwoiite, jak na takie warunki mieszkaniowe.
      Słysząc nadchodzących ludzi pakuje się w trymiga i korytarzem wydrązonym pod ziemią ucieka. Wydobywa się przez ukrytą klapę na zewnątrz. Po drodze alarmuje dwóch kolegów, tak jak on siedzących pod ziemią, w całkiem niezgorsze garnitury odzianych. Mówi, że "trzeba natychmiast wiać". I wieją.

      W tym czasie krucjata z księdzem na czele rozwala "sufit" nory, w której krył się nasz brodaty długowłosy bohater. Nie ma go w środku, więc rozchodzą się po lesie w poszukiwaniu zbiega.

      A tymczasem pan brodaty i długowłosy dociera na skraj lasu/zagajnika i widzimy... stację benzynową, samochody, normalne życie współczesne.

      Obok jest dzielnica willowa. Nasz bohater wędruje od domu do domu, grzecznie przedstawia się jako włóczęga i prosi o kąpiel. Wyganiany nie protestuje.

      Zachodzi na posesję młodego małzeństwa Mariny i Richarda. Dzwoni, a kiedy otwiera pan domu wygłasza swoją prośbę, której pan domu odmawia, ale jako że za jego plecami zjawia się żona - nasz długowłosy uciekinier dzwoni ponownie, mówi że zna jego żonę. Kiedy żona zostaje przywołana, długowłosy przedstawia się jako Anton i mówi, że 'jesteś Marie, byłaś pielegniarką, opiekowałaś się mną przez 3 miesiące'. Ona zaprzecza, a kiedy pan Anton nalega - zostaje skopany przez jej wkurzonego męża.

      Małżeństwo zostawia pobitego Antona na trawniku przed domem, ale kiedy chwilę później Marine, targana wyrzutem na sumieniu, otwiera drzwi... Antona już nie ma.

      Richard i Marine mają troje dzieci, a dodatkowo mieszka z nimi nastoletnia niania, Stine. Richard pracuje na prestiżowym stanowisku w bogatej firmie. Marine na początku wygląda jak housewife, ale niebawem okazuje się, że jest malarką-artystką. Dom jest duży, obszerny, a ogród prezentuje się jak mały park. To zamożne mieszczaństwo.

      Po południu, kiedy Richard jest w pracy, Marine odkrywa że ktoś ukrywa się w domku dla ogrodnika nieopodal domu. Znajduje tam... Antona. Nie wiadomo, z jakiej przyczyny : wyrzutów sumienia za pobicie, lewicowych poglądów czy może łagodnego wzroku jegomościa - Marine zaprasza Antona do domu. Udostępnia mu wannę z wygodami, karmi, wdziewa osobiście kapcie na nogi oraz ściele mu lóżko w tym domku. Słowem, przyjmuje go jak księcia.

      kiedy następnego dnia prosi, by Anton odszedł, ten stawia veto mówiąć, że potrzebuje opieki z powodu urazów po pobiciu. Marine ustępuje, a Anton od tej pory jest stałym gościem w domu. Najchętniej - kiedy nie ma Richarda, ale kiedy jest - też się szwęda, ale tak by nie zostać zauważonym i choć przemyka się tuż za plecami surowego Richarda - nie zostaje przyłapany.

      I widzimy dziwne rzeczy ; Anton odbiera telefony z pytaniami : "Już ?", na które odpowiada : "Jeszcze nie". A kiedy w domu nagle zjawiają się dwa wyżły - każe im "odejść', a one go słuchają.

      Kiedy na kąpieli w wannie przyłapuje go najstarsza córka gospodarzy, Izolde - Anton spokojnie pyta ją czy zna pewną bajkę. Ona na to, że nie, więc on przychodzi wieczorem do dziecinnego pokoju i zaczyna im ją opowiadać. Dzieciaki nie dośc, że nie dopytują km jest i nie zawiadamiają ojca, to jeszcze czekają na jego kolejne wizyty.

      Kiedy nakrywa go Stine, Marine prosi ją, by nic nie mówiła Richardowi. Nie ma wątpliwości, że Anton specjalnie dał się przydybać Stine, aby marine mogła namówić ją do milczenia i okłamać męża.

      Nocą dzieją się rzeczy kuriozalne : widzimy że Marine ma koszmarne sny, w których mąz albo ją bije albo torturuje. W tym czasie, już na jawie, nagi Anton siedzi na jej łózku i przygląda się jej, można nawet podejrzewać, ze to on generuje te sny w jej mózgu. Kiedy Marine budzi się zlana potem - Anton błyskawicznie ucieka.

      Kiedy sam Anton sugeruje, ze ma dośc tej maskarady i chce odejśc, Marine prosi by został. I wiemy, że kieruje nią pożądanie, jakaś dziwna skłonnośc do niego. Oraz narastająca nieufnośc wobec męża.

      Anton powiada : zostanę, ale muszę być z wami, nie mogę się chować. Marine przystaje na to, a Anton lojalnie ostzrega ją, że to będzie miało swoje 'konsekwencje'. Marine naiwnie przystaje na takie warunki.

      Dom odwiedza ogrodnik. Pewnego dnia - pod nieobecność Richarda, kiedy Marine jest zajęta malowaniem - Anton nawiązuje z nim znajomośc, podczas wykonywania przez niego prac ogrodowych. Nagle... ogrodnik zaczyna się dusić i wije się z bólu. SPokojny jak smierć Anton apeluje, by się trzymał i dzwoni po karetkę i lekarza.

      Lekarzami są dwie kobiety : starsza tęga Brenda i młodsza Ilonka [z imienia sądząc - polski trop ;)]. Należą do zespołu, razem z tymi dwoma goścmi z lasu : Ludwigiem i Pascalem.

      Ogrodnik zostaje zawieziony do domu, a tam uduszony. Podobnie jak jego żona, wzięta z zaskoczenia przez "państwa lekarzy". Potem Anton i jego ekipa cementują trupy głowami w wiadrach i w taki sposób topią na dnie jeziora.

      Po zniknięciu ogrodnika państwo mają vacat na posadzie i ogłaszają to w gazecie. Zgłasza się kilku kandydatów. Wszyscy podstawieni przez Antona i jego ludzi - zachowują się tak, że Richard musi ich odrzucić z miejsca.

      KIedy pojawia się faktyczny kandydat - ekipa Antona łapie go, dotkliwie bije i porzuca w zagajniku niedaleko domu. Tu mamy scenę szokującą, bo pobitego, związanego i zakneblowanego gościa znajduje 9-letnia Izolde, a słysząc jego prośbę o wezwanie policji... bierze duży kamień, unosi go i wali go centralnie w głowę. Dlaczego ? Czy sama obecnośc Antona uruchomiła w niej ZŁO ? [te zwłoki też wylądują zacmentowane głową w dół w stawie]

      Po wizytach beznadziejnych kandydatów na ogrodnika - zniechęcony Richard doznaje olśnienia... kiedy poznaje Antona. Oczywiście, Anton wygląda teraz inaczej : ma krótkie włosy i jest gładko ogolony.Richard nigdy by się nie domyślił, że to ten bezdomy włóczęga, którego sprał kilkanaście dni wcześniej. Marine widzi Antona i jest zdumiona, ale oczywiście zachowuje tajemnicę. Jak się umawiali.

      Anton przedstawia się jako Kamil Borgman.

      Zatem - Kamil robi na richardzie doskonałe wrażenie, jako fachowiec od ogrodnictwa. Ma szerokie plany zagospodarowania tego parku. Dostaje miejsce w domku, szybko zabiera się do pracy. Marine ma nadzieję, że to takzę początek ich romansu, ale Kamil chłodno odpowiada : jestem lojalny wobec szefa, którym jest twój mąz, nie mogę z tobą romansować. Jejmość zupełnie jest zatkana taką odpowiedzią.

      Narastają nieporozumienia w rodzinie. Sfrustrowana Marine ochrzania Izolde za brak szacunku dla zabawek, które 'są przecież efektem pracy wielu ludzi". Mała słucha jej zimno, jak dorosła !, a potem pociesza ją Richard mówiąc, że "mama jest zmęczona". Wiadomo jednak,że teraz dziecko trzymać będzie stronę jednego z rodziców, a najpewniej żadnego, bo Richard nie ma u nich większej renomy.

      Odkrywamy,że wszyscy ci dziwni ludzie : Kamil, Brenda, Ilonka, Pascal i Ludwig - mają na plecach małe pionowe blizny. Co oznaczają ? Rzecz do interpretacji :]

      Kiedy opiekunka Stine pyta o możliwość przenocowania swojego chłopaka - Marine odmawia. Znów mamy punkt wyjściowy milczącego konfliktu.
      cdn



      • grek.grek "Borgman" via Kultura [2] 10.05.17, 14:18
        Tymczasem ogród zamienia się nie w teren drobnych przeróbek i upiększeń, ale w plac budowy. Anton oraz Ludwig i Pascal [obaj ubrani w garnitury] używają profesjonalnej koparki i wydzierają kawały ziemi tworząc wielki oko wodne, a piłami tarczowymi wycinają część drzew. Nie szykują ogrodu dla jaśniepaństwa, ale... coś tworzą. Jakąś... scenografię ?

        Marine ma nadal koszmary, nadal z Kamilem siedzącym nago na niej w czasie, gdy jest pogrążona we śnie. Sny te są coraz bardziej brutalne - Richard bije ją i rani. Któregoś razu Marine budzi się, i rzuca z pięsciami na śpiącego Richarda, który kompletnie nie wie, o co jej chodzi. Broniąc się przed jej wściekłym atakiem prowadzi ją pod prysznic, odkręca zimną wodę i wkurzony radzi ochłonąć.

        Co ciekawe, Kamil, Pascal i Ludwig nie śpią wcale. Leżą w budce dla ogrodnika i gapią się ciągle w telewizor.

        Marine coraz bardziej domaga się od Kamila erotycznej konsumpcji, na co ten odpowiada : "Jeszcze nie teraz. Za wcześnie. Cierpliwości'. Nie wiadomo, co ma na myśli, ale sytuacja jest naprawdę kuriozalna i intrygująca.

        Richard budzi się któregoś ranka i widzi tatuaż o symbolu "X" na swoim lewym ramieniu. Nie wie skąd się to wzięło. Tego dnia znów sprzecza się z Marine, tym razem o to, kto ma zawieźć dzieci do szkoły. Gnębiona koszmarnymi snami o męzowskiej przemocy i jego ciągłym zapracowaniem - Marine jest na niego okropnie cięta. Atmosfera w domu jest tak gęsta, ze tylko siekierę wieszać.

        Ludwig i Pascal wywożą dzieci niby na piknik, ale w istocie wchodzą z nimi do jakiejś dziupli wydrążonej w ziemi, gdzie poją je oranżadą, niby jakimś magicznym eliksirem, usypiaja, a potem robią im nacięcia na plecach, tworząc takie blizny jakie sami maja. PO powrocie do domu dzieciaki są smętne, zmęczone i ciągle śpią. Przez kilka dni Marine nie puszcza ich do szkoły.

        POjawia się na kolacji chłopak niani - Artur.
        tego samego wieczora Marine dowiaduje się, że Richard został zwolniony z pracy. Fatalna to informacja dla obojga.

        Marine prosi nianię Stine, aby przyniosła kwiaty na stół. Dziewczyna błąka się po ogrodzie, a tam Pascal zaprasza ją do budki ogrodniczej. przełamuje jej nieufnośc i możemy się domyślać,a wkrótce mamy pewność, że doszło do seksualnej realizacji znajomości. POdczas kolacji Stine łypie na Pascala, a Artura traktuje jak powietrze.

        Podczas tejże kolacji dochodzi do awantury. Artur okazuje się być synem szefa Richarda, który go zwolnił z roboty. Od słowa do słowa i panowie skaczą sobie do oczu, Richard prawym sierpowym powala Artura na podłogę. Wieczór kończy się w beznadziejnym nastroju.

        Dodatkowej oliwy do ognia dolewa scysja między małżonkami : Richard zabrania podawania alkoholu, wina, do kolacji, Marine jest przeciwna takim obostrzeniom. To kolejny punkty zapalny w ich i tak już trudnych relacjach.

        Stine po kolacji chce odwiedzić Pascala w budce, ale... on jej grzecznie odmawia, gasi lampkę i idzie spać.

        Dzieci są chore, po tej całej "piknikowej wyprawie", więc Marine dzwoni po lekarza. Zawiadomiony przez Pascala Kamil uruchamia Brendę i Ilonkę, które mordują lekarza i przejmują jego rolę. POdczas wizyty stwierdzają uspokajająco, że "dzieci cierpią na nadmiar bodźców, to naturalne, a do tego... czy macie państwo jakieś konflikty małzeńskie ?", na co Marine się czerwieni. Kolejny kamyczek do ogródka jej niechęci do męża, bo przecież to musi być jego wina,że są konflikty i dzieci się przez to rozchorowały.

        Pascal i Ludwig przeprowadzają operację na śpiącej niani - i ona ma już bliznę na plecach. Dlacego nie robią tego Marine i Richardowi ?

        Po kolejnym strasznym śnie z mężem w roli głównej Marine prosi Kamila : "ON MUSI UMRZEĆ !". Kamil upewnia się, że Marine jest przekonana o zasadności swojego żądania i mówi,że stanie się tak jak ona sobie tego życzy.

        Po usunięciu tatuażu z "X" na łopatce, Richard czuje się jakoś dziwnie lepiej, wg jego własnych słów. Nie wie, co go czeka.

        Dzieci nagle też mają się znacznie lepiej.

        Wieczorem Kamil i jego ludzie organizują coś w rodzaju spektaklu. Odpowiednio wymodelowany ogród jest jak scena teatralna, a na specjalnie rozstawionym podeście Brenda, Ilonka, pascal i Ludwig odgrywają pantomimę, której finałowym efektem jest połączenie ze sobą napisów : "Ich bin" i "wie sind". Też rzecz do interpretacji zapewne ;]

        Po spektaklu dzieci idą spać, a Marine przygotowuje wino. Richard jest w tak dobrym humorze,że zgadza się na alkohol wieczorową porą. Kamil zagląda do kuchni i pod okiem Marine dosypuje coś do lampki Richarda. Oboje proszą Izolde, żeby zaniosła wino ojcu. Perwersyjna scena, bo córka zanosi ojcu truciznę.

        Richard po kilku łykach pada na podłogę i targają nim straszne bóle. Kamil i jego koleżeństwo oglądają tę scenę z budki, przez lornetkę zaglądając do salonu. Zachowują zimny spokój, jak przy wszystkim, co robią. ANi cienia zdenerwowania.

        Richard umiera. Wtedy Kamil i jego zespół wychodzą z budki, pojawiają się w salonie i... zaczynają normalnie sobie przyjęcie urządzać. Kamil nastawia muzykę, prosi Brendę do tańca, Ilonka smaży sobie jajecznicę... Marine jest zdumiona i upomina, że na podłodze leży trup ! Teraz dopiero zaczyna się dopytywać Kamila : co to za ludzie ?!

        Wychodzą na stronę i Marine mówi, że jest rozczarowana, bo liczyła na to, ze zostaną sam na sam i będą mieszkać razem, wychowywać dzieci, kochać się... Kamil daje jej tabletki na uspokojenie, zamiast konstruktywnych odpowiedzi.

        W tym czasie Pascal i Ludwig są w pokoju dzieci i zdejmują im szwy z pleców...

        Skonfundowana kompletnie Marine wychodzi z winem do samochodu, gdzie chyba chce się upić, ale zastaje ją wichura z deszczem i piorunami. Wraca więc do domu.

        Idzie do sypialni, a tam czeka na nią Kamil. Piją wino, pocałunek, Kamil kładzie Marine na sofie i ona... umiera.

        Rano topią jej zwłoki, oraz zwłoki Richarda [ofk, zabetonowane głową w wiadrze] w tym wielkim oku wodnym pośrodku ogrodu. A potem z pomocą koparki zasypują to oko ziemią. I kto teraz kiedykolwiek odkryje te trupy...

        Rankiem Kamil, Pascal, Ludwig, Brenda i Ilonka zabierają dzieciaki oraz Stine ze sobą. Wszyscy mają plecaki i walizki. Zostawiają dom i zanurzają się w zarośla leśne nieopodal domu...

        Koniec.
        • grek.grek Re: "Borgman" via Kultura [2] 10.05.17, 14:29
          ha ;]

          więc teraz powstaje pytanie ; metaforą czego są Kamil Borgman i jego towarzysze ?

          metodą morderstw i intryg likwidują mieszczański porządek i zabierają ze sobą "przerobione" dziecina łono natury. Zatem : czy są symbolem alternatywnej kultury, która odrzuca burżuazyjne wartości i materializm na rzecz powrotu do źródeł i inspiracji ekologicznej ?

          sektą porywającą dzieci i robiącą z nich posłuszne sobie narzędzia ?

          czy może mamy do czynienia z metaforą konfliktu biednego Południa z bogatą Północą ? uchodźcy aka imigranci niszczą Europę i otumaniają kolejne pokolenie na sprzyjających ich zamiarom "lewackich pożytecznych idiotów" ? [sądzę, że taka interpretacja może pasować rządzącej telewizją ekipie, skoro nagle rzucają "Borgmana" w primetime, mimo że zawsze chodził późną nocą, ale... może mam jakieś skrzywienie polityczne, czego nie ukrywam ;) mam wrażenie, że odkąd rządzą ci, a nie inni, w TVP wszystko zalatuje polityką i ideologią, atakiem i sugestią służącą interpretacji w duchu aktualnych podziałów społecznych].

          tak czy siak : film jest intrygujący, scena po scenie zaskakujący i niecodzienny.

          Polecam gorąco seans w najbliższą niedzielę :]
          www.youtube.com/watch?v=s_BzTJ7etkA
    • grek.grek "Frank" [na bis] via Kultura 11.05.17, 12:53
      nie pamiętam dokładnie, co pisaliśmy po premierze, ale po drugim obejrzeniu mam wrażenie, że to naprawdę ważny film.

      sporo w nim ciekawych wniosków dot. kondycji i mitu artysty.

      primo, maska intryguje i zachęca, by ją zerwać, ale lepiej tego nie robić, bo pod spodem może być rozczarowanie dla ciekawskiego, a artysta pozbawiony jej - straci coś najważniejszego w życiu.

      secundo, pogoń za tanim lajkiem na twitterze, czy innym komunikatorze, to święty wróg prawdziwej sztuki.

      tertio, stara miłość [Clara, Frank plus pozostała połowa kwartetu] nie rdzewieje :"]

      quatro, prawdziwy artysta znajduje inspirację wszędzie, niczego nie odrzuca, we wszystkim się zagłębia i wszystkiemu dokładnie przygląda, wszystkiemu daje szansę bycia pięknym i zjawiskowym.

      :]
    • grek.grek 20:20 TVP Kultura "Seks, kłamstwa i kasety video" 11.05.17, 12:59
      cenne przypomnienie sensacyjnej Złotej Palmy z Cannes.

      młode małzeństwo pogrąża się w rutynie burżuazyjnego lifestyle, którego największe zalety [komfort materialny i poczucie bezpieczeństwa] są niczym wobec największej wady, czyli nieudanego, bo pełnego zahamowań, zycia seksualnego.

      wobec takiego ambarasu, on romansuje na boku, a ona szuka rozwiązania problemu u psychoanalityka.

      pojawia się trzeci bohater, czyli jego kolega z dawnych czasów. ten z kolei cierpi, wedle własnej wersji, na impotencję, a jego hobby stało się nagrywania na video erotycznych zwierzeń i fantazji poznanych kobiet.

      ciekawe, jak prezentuje się "Seks..." po latach :]
      • siostra_bronte Re: 20:20 TVP Kultura "Seks, kłamstwa i kasety vi 11.05.17, 14:20
        Pamiętam, że kiedy go widziałam wieki temu, to jakoś mnie rozczarował. Nie wiem, może dzisiaj obejrzę.
        • grek.grek Re: 20:20 TVP Kultura "Seks, kłamstwa i kaset 11.05.17, 17:28
          szczerze powiedziawszy, Siostro, ja w ogole tego filmu nie kojarzę ;]
        • grek.grek "Seks, kłamstwa i kasety video" - pp seansie 12.05.17, 13:28
          I jakie wrażenia, Siostro ? Czcigodni ?

          wg mnie, lata 80-te rzucają się w oczy na każdym kroku, ale jak chodzi o scenariusz i wiarygodnośc emocji bohaterów - ten film wcale się nie zestarzał.

          mąż zdradza żonę [z jej siostrą rodzoną], bo ona nie chce z nim sypiać, a on lubi seks.
          żona leczy się u psychoanalityka ze swoich zahamowań i seksualnej oziębłości.

          pojawia się kolega męża sprzed lat.
          żona wciąga się w znajomośc z nim, on ją zaciekawia i może nawet podnieca.

          kolega męża jest impotentem, ale... nie twierdzi,że całkowitym. Powiada,że 'nie osiąga erekcji w obecności drugiej osoby", co nazywa "impotencją', ale bez tej obecności - kto wie, może wszystko działa.

          ma hobby : podając się za naukowca, nakłania kobiety do zwierzeń intymnych, dot. seksu, masturbacji, fantazji itd, ktore nagrywa na video, a potem wnikliwie ogląda. nie widać tam podniecenia, raczej uważnośc badacza i pasjonata.

          szczerze o wszystkim opowiada żonie kolegi, a ona przejawia chęć zwierzenia się przed jego kamerą. Opowiada o swojej niechęci wobec męża. Efektem seansu jest chyba seks, nawet jesli jegomość nie chce się wycofać ze swojej impotencji.

          żona dowiaduje się, że mąż zdradza ją z własną jej siostrą [odkurzając mieszkanie znajduje jej kolczyk na podłodze].

          mąz też się dowiaduje o tym, że żona nagrała się na video u kolegi. Idzie do niego i robi mu awanturę, a potem ogląda/słucha zwierzeń żony na taśmie. jest zdruzgotany.

          żona żąda rozwodu.
          kolega męża niszczy wszystkie taśmy ze zwierzeniami kobiet.

          w finale mamy ich oboje siedzących obok siebie na schodach jego domu. zdaje się, ze ona go wyleczyła z impotencji, a on obudził w niej seksualne instynkty :]

          zdradziecki mąż został na lodzie, bo już nawet jego kochanka nie chce go znać.

          seks - jest, ale nie tylko w formie podstawowej. Więcej go tutaj w podtekście, w tle, jest twarzą motoru napędowego całej psychodramy, czyli problemów w dwustronnych relacjach międzyludzkich.

          kłamstwa - cała seria ;] żona ukrywa przed mężem, że on ją brzydzi, mąz ukrywa romans, siostra żony - romans z jej mężem, a kolega od video - zdaje się kłamał całe życie i teraz próbuje być szczery w ramach autoterapii, jednocześnie wciągając w tę zabawę poznawane kobiety, które potrzebują być wysłuchane, zrozumiane, chcą swoje pragnienia zwerbalizować i wyjawić, nazwać po imieniu.

          kasety video okazują się zaś właściwą formą komunikacji. NIby za kamerą stoi człowiek, ale mówiąc do jej obiektywu zyskują poczucie bezpieczeństwa.

          kamera nie ocenia, nie wystawia cenzurek, nie moralizuje, nie dyskutuje, jest naczyniem, do którego można wlać całą siebie. A przez to także ten człowiek, ktory za nią stoi staje się bliski i można mu zaufać. Staje się afrodyzjakiem.

          generalnie, puenta wydaje się mówić o tym, że ludzie zaatracili zdolność komunikacji bezpośredniej, takiej prostej, a także wyrozumialości wobec siebie, nadal nie umieją
          mówić o tematach "tabu" i trzeba znajdować przekaźniki, które ten kontakt pomoga
          nawiązać.

          seks nadal jest płaszczyzną najpełniejszego wyrażenia siebie w relacji z drugim człowiekiem
          i samym sobą [wg reżysera :)]. co w łózku, to w sercu, co w sercu, to w łózku.

          bez płaszczyzny komunikacji, bez znalezienia klucza do satysfakcji seksualne, relacje w związku wpadają w maliniowy chruśniak kłamstw, matactw, podskórnej pogardy zatruwania wzajemnego.

          wg mnie, jest tutaj jakaś hipnotyczna atmosfera, chociaż nie tworzy jej ani muzyka, ani zdjęcia, ani sposób ustawienia kamery. Coś jednak ją wyznacza i dyktuje. może twarze aktorów, może sposób w jaki ze sobą rozmawiają, rodzaj dziwnego porozumienia jakie rodzi się między bohaterami ?
          • siostra_bronte Re: "Seks, kłamstwa i kasety video" - pp seansie 12.05.17, 14:31
            Dzięki, Greku :)

            Nie oglądałam. Ale czytając Twoją recenzję jakoś sobie przypominałam go przez mgłę :)

            Nie do końca zgadzam się z konkluzjami reżysera. Para małżonków po prostu nie dobrała się pod względem seksualnym. Mieli różne temperamenty i tyle. Seks wcale nie musi być najważniejszą formą wyrażenia uczuć między partnerami.

            Pamiętam ten specyficzny klimat, może ze względu na kameralność tej historii i zastosowanie nagrań video?
            • grek.grek Re: "Seks, kłamstwa i kasety video" - pp 12.05.17, 17:12
              dzięki, Siostro :]

              miło mi :]

              mam podobne spostrzeżenia; cała fabuła rozpięta jest właśnie na tym niedobraniu się małżonków plus postaci "tego trzeciego", którego pojawienie się daje szansę na wyjście z impasu i obranie konkretnego kierunku zmian.

              o, celna uwaga.
              jest to świetna robota reżyserska, bez dwóch zdań.

              ciekawe, jakie było uzasadnienie jury przyznającego tę Złotą Palmę ? ;]
    • grek.grek w kinach : "Martwe wody" 11.05.17, 13:05
      według tych, którzy widzieli : film dziwny, ale zarazem bardzo w stylu Bruno Dumonta, czyli zaniedbana [vel niekanonicznie piękna] Flandria, ludzkie patologie, zderzenie dwóch sprzeczności, próba wyszukania boskości i plugastwa w jednej i tej samej rzeczy[wistości].

      wybieracie się może do kina ?

      wyborcza.pl/7,101707,21782553,martwe-wody-najbardziej-ekscentryczny-film-roku-wiesniacy.html
      wyborcza.pl/7,101707,21782100,czarna-komedia-martwe-wody-z-juliette-binoche-rezyser-bruno.html
      www.filmweb.pl/reviews/Belle+Epic-18693
      • siostra_bronte Re: w kinach : "Martwe wody" 11.05.17, 14:59
        Nie wybieram się. A w ogóle to czy Binoche gra w każdym francuskim filmie? :)
        • grek.grek Re: w kinach : "Martwe wody" 11.05.17, 17:34
          ciekawe pytanie, Siostro ;]]

          wygląda na to, że filmy z p. Binoche są chętnie wysłane w tzw świat.

          dla równowagi, partneruje jej Fabrice Lucchini, ktorego - z tego co pamiętam - lubisz i cenisz :] wiec, może jednak będziesz zainteresowana ?
    • grek.grek "Dunkierka" od 21 lipca 11.05.17, 13:08
      jakby tak udało się połączyć dynamiczne i epickie sceny batalistyczne z wiarygodnym dramatem psychologicznym jednostek, ależ to by było wydarzenie filmowe ! :

      kultura.gazeta.pl/kultura/1,114438,21771198,dunkierka-jest-oficjalny-pelny-zwiastun-nowego-filmu-christophera.html#BoxKultImg&a=75&c=53
      • siostra_bronte Re: "Dunkierka" od 21 lipca 11.05.17, 14:21
        Trailer prezentuje się całkiem dobrze. I obsada jest świetna. Od dawna nie było naprawdę dobrego filmu wojennego. Może teraz się uda.
        • siostra_bronte Re: "Dunkierka" od 21 lipca 11.05.17, 14:43
          Choć oczywiście klasyków gatunku już nic nie przebije :)
        • grek.grek Re: "Dunkierka" od 21 lipca 11.05.17, 17:31
          oby tak się własnie stało :]

          ofk, klasyka broni się zawsze.
          może te dzisiejsze filmy za 25 lat też doczekają się miana "klasyków" właśnie ?
          warto dzisiaj kręcić ambitnie, by prawdziwą nagrodę [bo tę doraźną, czyli wpływy z biletów, dostaje się od razu] otrzymać za czas jakiś :}
    • grek.grek w kinach : "Szatan kazał tańczyć" 12.05.17, 13:35
      nowy film pani Rosłaniec, która nadal grzebie w głowach młodzieży.
      recenzja poniższa, z tego co wyczytałem, odzwierciedla dominujący ton ocen i opinii o tym filmie :

      film.wp.pl/szatan-kazal-tanczyc-smutny-polski-film-o-seksie-i-cpaniu-recenzja-6119306055526017a
    • grek.grek 20:20 TVP Kultura "Grona gniewu" [ 1940 r.] 12.05.17, 13:38
      ekranizacyja powieści Steinbecka. reżyseria : JOhn Ford. Główna rola ; Henry Fonda.

      wygląda na klasykę ? :]
      • siostra_bronte Re: 20:20 TVP Kultura "Grona gniewu" [ 1940 r.] 12.05.17, 14:34
        Bardzo się cieszę!

        Widziałam wieki temu, jako dzieciak, jak to zwykle klasykę. Pamiętam, że zrobił na mnie duże wrażenie. Ryczałam jak bóbr.
        Przejmująca historia rodziny farmerów w czasach Wielkiego Kryzysu.

        Pamiętam znakomite aktorstwo całej obsady, Henry'ego Fondy też.

        Oglądamy!!
        • grek.grek Re: 20:20 TVP Kultura "Grona gniewu" [ 19 12.05.17, 17:15
          o, świetna zapowiedź, Siostro :]

          u mnie jest konkurencja na Ct ;]
          a podobno od przybytku głowa nie boli, hehe.
        • grek.grek "Grona gniewu" - słów kilka po świetnym seansie :" 13.05.17, 14:04
          absolutnie wszystkie Twoje zapowiedzi, Siostro, potwierdziły się ! :]

          znakomite kino !

          ksiązki nie znam, teraz żałuję, bo jakoś zawsze znajomośc literackiego oryginału służy głębszemu odbiorowi ekranizacji, ale - cóż począć, rzecz do nadrobienia :]

          niemniej :

          - scena z głodnymi dziećmi, które gromadzą się w obozie wokół nowoprzybyłych Joadów, w nadziei na posiłek : niezwykła. To nie jest jakieś epatowanie tanią ckliwością, żeby skorumpować emocjonalnie widza. Tutaj ta scena ilustruje cały tragizm, w jakim znalazła się Ameryka. skoro głodują dzieci, to znaczy że państwo leży w ruinie, a naród jest upokorzony.

          trudno zapomnieć te twarze.

          - doskonała jest też scena w restauracji, którą Joadowie odwiedzają w drodze do Kalifornii. Joad senior chce kupić chleb za 10 centów, ale jest tylko za cały bochenek za 15, albo wariant w postaci chleba z dodatkami, czyli kanapki.

          jegomość grzecznie się upiera przy samym chlebie, bo musi nakarmić chorą starszą panią, którą wiezie, i stopniowo właściciel i jego córka przychylają się do jego prośby i za te 10 centów dają mu bochenek wart 15.

          Na odchodnem chce sprawić radość dzieciakom i pyta o cenę cukierków : czy kosztują po pół centa ? dostaje odpowiedź, że owszem, więc kupuje dwa i daje im po jednym.

          już po wyjściu okazuje się,że cukierki były po 5 centów każdy. Wtedy wychodzący ze sklepu kierowcy płacą i nie chcą przyjąc reszty, czym wyrównują straty sklepu powstałe w wyniku sprzedaży chleba i cukierków po zaniżonych cenach.

          piękny obrazek solidarności społecznej w obliczu klęski ekonomicznej.

          - buntowniczy i lewicowo romantyczny pożegnalny monolog Toma Joada do matki : "Będę tam gdzie..." wykorzystał Bruce Springsteen w "Ghost of Tom Joad', a w rockowej wersji tej piosenki powórzyli Rage Against The Machine. tak mi się przypomniało :]

          - świetna postać księdza, który stracił powołanie

          - sugestywna scenografia scen kameralnych, zarówno na samym wstepie, gdy Tom spotyka eks-księdza, jak i później - w kolejncyh obozach robotniczych, w których zatrzymują się Joadowie. w tle zawsze są mgły, niepokojące kształty ni to drzew, ni to czego, bardzo to służy duchowi całej opowieści

          - postać matki, która trzyma rodzinę w całości, nawet jeśli - co sama wyznaje - rozpada się jej ta konstrukcja w rękach. Ale to ona ich motywuje, ona gotuje posiłki, ona nie ma serca, by nie nakarmić obcych głodnych dzieci.

          to ona mówi w ostatniej scenie : "my, biedni, jesteśmy narodem, my naprawdę żyjemy i dlatego cały czas się odradzamy z upadków i klęsk". co za puenta ! :]

          - skrajna bieda produkuje upokorzenie, a to z kolei prowadzi ludzi do uległości wobec jawnego wyzysku. Kapitaliści wykorzystują to i traktują tych zdołowanych i głodnych desperatów jak tanią siłę roboczą, zamykają ich w czymś na kształt obozu pracy, płacą grosze, wyzyskują niemiłosiernie i polują z bronią na każdego kto przejawia ekonomiczną świadomośc, nazywając takich "agitatorami" i "czerwonymi". Bo podburzają robotników przeciw krwiopijcom.

          podoba mi się scena, w której skorumpowany policjant próbuje zastrzelić takiego "szkodnika" i saam dostaje w ucho, a całą winę bierze na siebie eks-ksiądz, i daje się zakuć w kajdanki. Gdyby tylko przy tym incydencie nie została postrzelona przez policaja niewinna kobieta, byłoby to paradne.

          - Kalifornia ma być dla Joadów rajem, okazuje się być przedsionkiem piekła, przemierzaają 1,5 tys kilometrów ,. żeby dowiedzieć się, że z deszczu wjechali pod rynnę.

          - sugestywne kino : dramat poniżonych ludzi jest tak namalowany, że te akty wzajemnego wsparcia robią tym większe wrażenie, można nawet zadać sobnie pytanie, czy ta bieda nie uszlachetnia ? gdyby wszyscy mieli pod dostatkiem - mogliby kultywować indywidualizm, nie oglądać się na innych, empatię utracić. A tak - w codziennej walce o przetrwanie rodzi się jakieś współodczuwanie, gotowośc gestu.

          - last but not least... jakim cudem, do stu tysięcy beczek zdechłych śledzi, ten gruchot Joadów, objuczony ośmiorgiem pasażerów, przeturlał się przez 1,5 tys km [plus dodatkowe już w Kalifornii] ? :]]

          to dopiero wyczyn ! ;]
          • mala_ciekawostka Re: "Grona gniewu" - słów kilka po świetnym seans 13.05.17, 14:25
            Widziałam większą część filmu, rzeczywiście robi wrażenie - trzeba będzie przeczytać książkę... Podobno przyczyniła się do otrzymania przez Steinbecka literackiego Nobla. Z tym samochodem to ktoś mówił, że jeżeli nim dojadą do Kalifornii to będzie cud jak w Piśmie Świętym - no i był:)
            • grek.grek Re: "Grona gniewu" - słów kilka po świetn 13.05.17, 14:32
              tak jest, Mała Ciekawostko, zwłaszcza że ta ksiązka, ta opowieść, wciąz jest aktualna, a los Joadów jest losem setek tysięcy ludzi, którzy także dziś pozostawiają swoje ojczyzny i migrują za chlebem. I trafiają w dokładnie takie same miejsce jak Joadowie. ot, choćby Ukraińcy w Polsce mogliby opowiedzieć o wielu przypadkach dokładnie takiego wykorzystywania jakiego doznaje rodzina Joadów i ich towarzysze niedoli.

              prawda... święta ! prawda ;]
              ten... pojazd powinien paść na pierwszym zakręcie, a tutaj - proszę bardzo !
              hołd dla amerykańskiej motoryzacji, jak nic :]


              • mala_ciekawostka Re: "Grona gniewu" - słów kilka po świetn 13.05.17, 14:39
                Ja mam wrażenie, że o takim wykorzystywaniu może opowiedzieć z 90% Ukraińców przebywających w Polsce, nasi kochani rodacy-biznesmeni już o to dbają, niestety...

                Nie pamiętam jaki to był samochód, Ford?
                • grek.grek Re: "Grona gniewu" - słów kilka po świetn 13.05.17, 17:16
                  niestety.

                  możliwe, że Ford :]
                  świetna reklama !
                  lokowanie produktu ;]
                  • mala_ciekawostka Re: "Grona gniewu" - słów kilka po świetn 13.05.17, 19:39
                    Ha, ha, racja:)
          • siostra_bronte Re: "Grona gniewu" - słów kilka po świetnym seans 13.05.17, 14:53
            Dzięki, Greku :)

            Cieszę się, że tak Ci się podobało!

            Trudno uwierzyć, że ten film powstał w 1940 r.! Wciąż robi wielkie wrażenie. Przede wszystkim przez humanizm tej historii i może i naiwną, zwłaszcza w dzisiejszych czasach, ale przejmującą wiarę w ludzką solidarność.

            Obraz nędzy jaki widzimy jest wstrząsający. I wciąż aktualny. Farma, wyglądająca jak regularny obóz pracy, obniżenie wynagrodzenia, i tak głodowego, bo "jak się nie podoba, to przyjdzie 100 innych", to wszystko wygląda zaskakująco aktualnie. Bo tak działa kapitalistyczny system, i kiedyś i teraz. I nie trzeba być starą komunistką jak ja, żeby to widzieć :)

            Są tu sceny naprawdę mocne. Te, którą opisałeś, z głodnymi dziećmi w obozie czy wizytą w sklepie. Albo kiedy jakiś człowiek spotkany w obozie po drodze opowiada, że żona i dzieci zmarły z głodu. Śmierć dziadka Joada w drodze, pochowanego nawet bez trumny, bo rodzina nie miała pieniędzy na pogrzeb. Przewiezienie już martwej babci przez granicę stanu, żeby policja ich nie zatrzymała. Długo można wymieniać...

            Choć są tu sceny nieodparcie zabawne, kiedy np. rodzina upija dziadka syropem, bo nie chciał wyjechać. Albo matka (kapitalna, oscarowa rola Jane Darwell) przysiada na krawędzi ciężarówki na poboczu, a syn mówi, żeby zeszła bo wóz jest już wystarczająco ciężki :) No i sama ciężarówka, która ledwo się toczy, czasem przeciążona w różne strony, wygląda zabawnie. Ale to są tylko momenty.

            W pamięci pozostanie też ostatnia rozmowa matki z synem. I błyszczące oczy Henry'ego Fondy...

            • siostra_bronte Re: "Grona gniewu" - słów kilka po świetn 13.05.17, 15:01
              PS: za 2 tygodnie w piątkowym paśmie "Lawrence z Arabii"! Hurra!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
              • grek.grek Re: "Grona gniewu" - słów kilka po świetn 13.05.17, 17:28
                doskonała informacja, Siostro !

                wreszcie bedę mógł obejrzeć :]
                ciągle pamiętam Twój świetny opis.
                • siostra_bronte Re: "Grona gniewu" - słów kilka po świetn 13.05.17, 17:45
                  Nie mogę się doczekać!

                  Ostrzegam, napiszę kolejną, sążnistą zapowiedź! :)
                  • grek.grek Re: "Grona gniewu" - słów kilka po świetn 14.05.17, 13:46
                    ja też, Siostro :]

                    mam na to nadzieję !! :]
            • siostra_bronte Re: "Grona gniewu" - słów kilka po świetn 13.05.17, 15:05
              A, trzeba też wspomnieć o znakomitych zdjęciach Gregga Tolanda!
            • grek.grek Re: "Grona gniewu" - słów kilka po świetn 13.05.17, 17:23
              dzięki, Siostro :]

              świetny film, bez dwóch zdań !
              zadziwiająco - właśnie - aktualny w swej wymowie.

              prawda.
              tych scen śmierci z biedy i wyczerpania jest wiele.
              dobre jest to,że reżyser nie odprawia celebry nad każdą z nich.
              zauważa je, akcentuje, ale utrzymuje te sceny w tonie takiego
              samego surowego realizmu, co pozostałe wszystkie.

              yes :]
              samochód ten przypomina indyjski pociag [ w miniaturze].

              przypomniała mi się scena, kiedy dzieciaki Joadów odkrywają automatycznie spłukiwaną toaletę.
              tak je przeraża odgłos i widok lecącej wody, że są przekonane iż coś popsuły, wiec na wszelki wypadek w popłochu uciekają :]

              o yes, wyjątkowa scena.



    • grek.grek 21:50 Ct2 "Windą na szafot" 12.05.17, 13:42
      ależ klasyka ! :]

      w archiwum coś powinno być, bo kiedyś miałem zaszczyt opisać ten film, koślawo - jak to ja, ale nie mogłem sobie odmówić tej przyjemności.

      myślalem, że nigdy już [znaczy - za mojego życia, hehe] żadna telewizja go nie pokaże, więc nie będzie okazji, by go obejrzeć poza internetem.

      a tu - voila !

      dlaczego nie w jakiejś polskiej telewizji ogólnodostępnej, skoro widać, że jak się chce, to można ?!
      • siostra_bronte Re: 21:50 Ct2 "Windą na szafot" 12.05.17, 14:38
        Znakomicie!

        Oto jest pytanie :)

        Jakiś czas temu widziałam go w Ale kino, które czasem sięga po starsze filmy.

        Ale faktycznie na taką klasykę można chyba liczyć tylko w Kulturze.
        • grek.grek Re: 21:50 Ct2 "Windą na szafot" 12.05.17, 17:23
          yes, Siostro ! :]

          rewelacyjna muzyka Milesa Davisa, uwodzicielski Paryż [dniem i] nocą, niesamowita Jeanne Moreau i przedziwna intryga kryminalno-romantyczna, w której uwięzienie w windzie ciągle wygląda mi [także] na interesującą metaforę, ale jeszcze rozgryzam - czego konkretnie ;]

          to prawda, Siostro.
          aż prosiłoby się o takie własnie klasyki.
          np Stopklatka mogłaby się wysilić i sięgnąć po filmy lepsze niż ostatnio prezentuje.
          nie sądzę, aby kino z 50s, 60s, 70s było cenowo droższe niż te filmy, którymi te stacja watuje ramówkę :]
    • grek.grek 17:00 TVP Kultura "Duże zwierzę" 13.05.17, 14:17
      mały wielki film.

      małżeństwo z małego miasta w górach przygarnia wielbłąda. Nie wiadomo skąd się wziął, grunt, że jest i oni dają mu dom.

      pan regularnie odbywa z nim spacery.

      miejscowa społecznośc najpierw reaguje niezdrową ciekawością, potem ; coraz bardziej dotkliwymi przejawami ostracyzmu. krok po kroku wykluczają ich ze swojego grona.

      scena, kiedy wszyscy modlą się w kościele, a pan przechodzi obok z wielbłądem - wszystkomówiąca.

      czarno-białe zdjęcia Pawła Edelmana są fantastyczne.
      scenariusz napisał Krzysztof Kieślowski, na podstawie opowiadania "Wielbłąd" Kazimierza Orłosia, nie zdązył zrealizować filmu, więc Jerzy Stuhr niejako testament artystyczny Kieslowskiego wykonał.

      całe szczęscie, bo to groteska, która w oczywisty sposob pewne kwestie przerysowuje, a symbol wielbłąda trzeba traktować z dużym dystansem, bo w istocie sposób w jaki jest on postrzegany i traktowani jego opiekunowie, odnosi się nie do niego [wątpię, by taki sympatyczny zwierzak byłby powodem do hejtowania kogokolwiek, nawet w najbardziej zapadłej dziurze w kraju], a do ukrytych pod tą symboliką : innowierców, ateistów, niepełnosprawnych, gejów, uchodźców, imigrantów, opozycjonistów politycznych.

      pp. Dymna i Stuhr błyszczą jak diamenty, ale i tak cały film kradnie poczciwy czworonóg :]
    • grek.grek 20:20 TVP Kultura "Zabić księdza" 13.05.17, 14:26
      fabuła odnosząca się do zabójstwa ks. Popiełuszki.

      tutaj ksiądz [Alek] jest postacią, która intryguje i głęboko zaciekawia stojącego po przeciwnej stronie agenta UB [Stefana].

      agent coraz bardziej zapada się w nauki etyczne i osobowość Alka, i wtedy właśnie dostaje rozkaz zabicia go.

      scenariusz wydaje się sugerować wątki polityczne, które sa absurdalne, bo tamto zabójstwo - na to wygląda - nie służyło ówczesnej władzy, a przeciwnie : było dla niej ogromnym zagrożeniem, bo mogło doprowadzić do zbrojnej konfrontacji z opozycją i tłumami ludzi na ulicach.

      prowokatorom na tym zależało właśnie, takie można wg mnie odnieść wrażenie spokojnie i chłodno analizując ówczesne wydarzenia z perspektywy czasu.

      pytanie : czy zabójcy działali saami, w nadziei, że ich czyn doprowadzi do wojny domowej i pacyfikacji opozycji ? A moze chodziło o scenariusz przeciwny : o pretekst do bitwy, której nie przetrwa władza ludowa ?

      a biorąc pod uwagę także drugi wariant - kto mógł ich inspirować i za czyje pieniądze ?

      p. Holland chyba jednak stawia na wątki personalne i emocjonalne, tak wydaje się z opisu sądząc ?

      pp. Lambert, Harris, Roth w obsadzie - brzmi nieźle.

      oglądamy ? :]
      a może - znamy już ? :] tzn. - znaxcie Wy :], bo ja jeszcze nie miałem okazji obejrzeć tego filmu.
      • siostra_bronte Re: 20:20 TVP Kultura "Zabić księdza" 13.05.17, 14:59
        Nie dam rady obejrzeć, więc liczę na recenzję.

        Trochę się obawiam, że polskie realia będą pokazane w wersji "eksportowej" i to może czasem zgrzytać.

        Obsada faktycznie dobra, w trailerze przyuważyłam Davida Sucheta, którego bardzo lubię, nie tylko za Poirota :)
        • maniaczytania Re: 20:20 TVP Kultura "Zabić księdza" 13.05.17, 15:55
          oglądałam, film ciekawy, ze świetnymi kreacjami aktorskimi, zwłaszcza Eda Harrisa, który, co ciekawe, jakieś 10 lat później, sam zagrał księdza, również u Holland, w "Trzecim cudzie".
          • maniaczytania Re: 20:20 TVP Kultura "Zabić księdza" 13.05.17, 19:16
            natomiast jeśli chodzi o samą sprawę zabójstwa księdza, to przyznam, że na to, co napisałeś, zabrakło mi słów. Dla mnie jest oczywiste, że zbrodnia miała miejsce z inspiracji władz. I nie ma tu pola do dyskusji.

            I odniosę się tu jeszcze do tego, co napisałeś wyżej, a z czym również się nie zgadzam, chodzi o to, co jest pokazywane w TVP. To, co głównie jak widzę, Cię drażni to:
            "Dla nich jednak to nie była Polska, to nie był patriotyzm. Patriotyzm to było bieganie z karabinem po lasach, zabijanie polskich kolejarzy, nauczycieli i urzędników za "kolaborację", i terroryzowanie z okradaniem cywilów, bo przecież trzeba było z cudzego napchać swoje brzuchy, zamiast honorowo palnąc sobie w łeb i nie męczyć normalnych ludzi swoją patologiczną "niezłomnością" "wyklętością", czy jak oni tam sobie to nazywają."

            Właśnie dlatego warto, żeby o tym jak najwięcej programów pokazywać, żeby ludzie wreszcie dowiedzieli się, jak postępowała władza, żeby nie myśleli tylko, że:

            "komuna odbudowała kraj leżący w ruinie, wykształciła, nakarmiła i nierzadko w świat wysłała dobre 70 mln ludzi. "

            Tylko chyba nie można by tego powiedzieć rodzinom tych, których właśnie teraz, w tym tygodniu, wczoraj, dziś, wykopują na "Łączce" ...
            • never_never Re: 20:20 TVP Kultura 13.05.17, 22:05
              A co można powiedzieć rodzinom drugiej strony? Matce opłakującej 18-letniego chłopaka, który poszedł do milicji, bo "jeść dawali a w domu dziesięć gąb do wykarmienia"? A co powiedzieć rodzinom tych ukraińskich czy białoruskich chłopów, a nawet dzieci zamordowanych przez "wyklętych"? Można dodać, że ten milicjant, tak jak i "wyklęci", dokonał jakiegoś wyboru, ale inne ofiary przecież świadomie nie wybrały?
              O nie, historia nie jest czarno - biała, mimo histeryczno - patetyczno - "patriotycznego" tonu w TVP i Polskim Radiu, jaki ostatnio stał się nie do zniesienia. Bo niestety, mordercy byli i po jednej, i po drugiej stronie.
              Na szczęście wszystkich dokumentów, źródeł nie da się zmienić, i mimo programów TVP, mimo reformy szkolnej, głęboko wierzę, że cała złożona prawda o tamtych czasach przetrwa. Tak jak przetrwała prawda o Piłsudskim i mimo ogromnego "kultu Marszałka" wiemy, że oprócz zasług miał też krew rodaków na rękach (zamach majowy).

              Przepraszam za OT

              • maniaczytania Re: 20:20 TVP Kultura 13.05.17, 22:18
                dlatego trzeba o tym głośno mówić i piętnować tych, co czynili zło.
                Pisaliśmy tu ostatnio, o tym, czy zbrodniarzy hitlerowskich należy ścigać do śmierci - nie było dwugłosu, a zbrodniarzy komunistycznych to już nie? Te zbrodnie nie zostały nawet w pełni ukazane i napiętnowane.
                Wszelkich morderców należy osądzić, ale nie ma równowagi między systemowym i planowym wyniszczaniem i zabijaniem, do którego wykorzystywano aparat i służby państwa, a walkami. I są od tego instytucje, które zajmują się badaniem tych zbrodni, i rewidują wszelkie informacje - na "ołtarze" zbrodniarz wyniesiony raczej nie zostaną.
                Trzeba napiętnować zbrodniarzy (wszystkich), ale i oddać sprawiedliwość ofiarom.
                Ci, co przeżyli rzeż wołyńską, do tej pory tak naprawdę nie doczekali się sprawiedliwości, nadal nie są to sprawy rozliczone, co więcej oficjalnie nadal władze mało robią w tej sprawie w imię 'poprawności politycznej'.
                Nikt historii nie zmienia, i zmieniać nie chce, tyle że dopiero teraz jest dostęp do wielu rzeczy, które rewidują naszą wiedzę - mamy o nich nie wiedzieć, nie mówić?
                Mam znajomą, której ojciec, dziadek i 14-letnia siostra ojca, byli po wojnie więzieni, torturowani, jako dziecko zastanawiała się, dlaczego tata ma takie dziwne palce, ciocia nie mogła mieć dzieci po wyjściu z więzienia. Uważasz, że nie mają prawo do mówienia głośno tego, co było przemilczane przez dziesiątki lat?
              • grek.grek Re: 20:20 TVP Kultura 14.05.17, 14:21
                Never_Never - TVP w ostatnich tylko dniach bije rekordy głupoty :] Na nich bym nie liczył.

                przykład 1.

                o rocznicy śmierci sp. Stanisława Pyjasa.
                TVP : "Został on zamordowany przez Sb w okolicznościach do dziś niewyjaśnionych"

                Błąd logiczny : skoro okoliczności nie wyjaśniono, to skąd wiadomo, ze było to zabójstwo ?

                było już kilka - i to po 89 roku - procesów, z których żaden nie dowódł morderstwa ani nie okreslił faktów, które by to potwierdzały.

                Dla TVP i opcji ideologicznej aktualnie rządzącej : jak fakty nie pasują do teorii, to trzeba je zignorować i mówić swoje :]

                To jest metoda kreowania świata weddle własnego widzimisię. Narzędziem jest zaś szantaż moralny. Ktoś się domaga dowodów na to, ze to było zabójstwo, a nie tragiczny wypadek ? Komuch ! Zdrajca ! powiesić za... część ciała rymującą się; pewnie ma ojca-esbeka i matkę w NKWD !

                dyskutowac się nie da.

                Przykład 2.

                Kanonizacja patuszków z Fatimy, którzy utrzymywali, ze widzieli Matkę Boską.
                TVP na pasku wołami wypisuje : "100 lat temu w Fatimie ukazała się dzieciom Matka Boska".

                Błąd logiczny : nie można przedstawiać jako faktu czegoś, co faktem nie jest, a jedynie obiektem wiary.

                ja już nie mówię o tym,że to pogaństwo zwykłe, bo w katolicyzmie cnotą jest wiara, a wszelkie cuda, ukazywania się Matek Boskich i inne takie zaprzeczają sensowi wiary, bo po co wiara, skoro mamy dowód przed oczami ?

                Albert Einstein powiedział, że ludzka głupota nie zna granic, i w TVP pracuje dziś cała ekipa ludzi trudniących się potwierdzaniem jego hipotezy.
            • grek.grek Re: 20:20 TVP Kultura "Zabić księdza" 14.05.17, 14:09
              Maniu :

              dla mnie zaś, oczywiste jest tylko to, że mordercami byli esbecy. Z tzw góry mogło nie być żadnego rozkazu, zwłaszcza że sprawa ks. Popiełuszki miała być rozwiązana przez sam Kościół, który też nie akceptował jego mszy.

              zatem : ja NIE WIEM kto i dlaczego.

              możliwości jest kilka, z których najbliższą prawdy wydaje mi się ta, która zakłada,że paru "ideowych" esbeków zrobiło to na własną rękę, aby wywołać reakcję Solidarności i w ten sposób niejako zmusić Partię do zrobienia z nią "porządku".

              przedstawiciele władzy z tamtych czasów nigdy nie przyznali, że "było zlecenie na Popiełuszkę". Przeciwnie, był zbyt znaczącą figurą, zeby można było go bezmyslnie zabić. Kościół miał to załatwić, ale jakimś trafem własnie wtedy doszło do porwania i zabójstwa.

              ucieczka towarzysza ks Popiełuszki też jest niejasna. wedle symulacji wykonanych na podstawie jego zeznań - nie mógł uciec, bo gdyby wyskoczył auta przy takiej prędkości i w takim terenie, albo by się zabił albo doznałby koszmarnie cięzkich urazów i być może został sparaliżowany.

              co sugeruje,ze został po prostu wypuszczony przez porywaczy, aby dac świadectwo i aby sprawa mogła wybuchnąć, co potwierdzałoby hipotezę, ze zabójcom zależało na sprowokowaniu konfliktu zbrojnego między władzą, a opozycją.

              Maniu, to że polityczne rozgrywki za czasów stalinowskich pociągneły za sobą wiele ofiar - to rzec dowiedziona i ja tego nie neguję.

              ale jednocześnie ofiarami stalinizmu nie da się zanegować, że tzw komuna odbudowała kraj z ruin wojennych, że wykształciła, wykarmiła, wysłała w świat 70-80 mln ludzi.

              to nie jest kwestia mojego widzimisę, to są fakty.

              warto też pamiętać o sytuacji politycznej.
              w 81 roku rządził Związek Radziecki, który miał tutaj pół miliona żołnierzy w bazach, czołgi, broń i wszystko co trzeba,zeby w 24 godziny przejac władzę w POlsce.

              jaka była zatem polska racja stanu ?
              taka, żeby zachowywać się na tyle rozsądnie, by nie dać im powodu do przejęcia tej władzy.

              ktokolwiek mysli, że w 81 roku w POlsce możliwa była demokracja, ten nie myśli wcale, bo nie rozumie podstawowych elementów ówczesnej rzeczywistości.

              władza kapitulująca przed Solidarnością, to w efekcie : nie cudowna erupcja demokracji, ale błyskawiczna interwencja 0,5 armii radzieckiej w Polsce, przejęcie rządów, wysłanie opozycji nie do internatu, ale na białe niedźwiedzie i wzięcie za twarz całego narodu.

              Taki byłby efekt.

              ale o tym nikt nie chce dziś pamiętać, ani tego rozumieć, bo nagle wielu mogłoby podrapać się po głowie i spytać : to na grzyba nam była ta Solidarnośc ?

              Czesi, Niemcy, Rumuni i inni jej nie mieli i jakoś ani to ich nie spowolniło ani nie przyspieszyło na drodze do odzyskania pełnej suwerenności w 89 roku.

              Bo klucz do tego był na Kremlu i dopiero zmiany w Rosji/ZSRR mogły dać tym krajom wyzwolenie i samodzielnośc.


        • grek.grek Re: 20:20 TVP Kultura "Zabić księdza" 13.05.17, 17:27
          :]

          może reżyseria Agnieszki Holland i polski autor zdjęć [Adam Holender] wyrównają pewne uproszczenia dobrymi aranżacjami zdjęć ?

          spróbujemy obejrzeć i zrecenzować :]
          • siostra_bronte Re: 20:20 TVP Kultura "Zabić księdza" 13.05.17, 17:44
            Ciekawa jestem jak rozwiązano odwieczny problem językowy. Czy Polacy będą mówić płynną angielszczyzną (co jest niby oczywiste, skoro grają ich zagraniczni aktorzy) czy angielskim z dziwacznym akcentem (co jest absurdalne, ale regularnie stosowane).
            • grek.grek "Zabić księdza" - parę słów po seansie 14.05.17, 13:44
              Siostro, wszyscy bohaterowie mówili płynną angielszczyzną :]
              z rzadka tylko w tle odzywały się polskie pieśni religijne.

              co do samego filmu.

              Fabuła jest taka : stan wojenny w Polsce. Ksiądz Alek głosi płomienne kazania, gromadzące wielu wiernych. SB obserwuje dokładnie sytuację. Na czele komórki stoi agent Stefan. Przeżywa on huśtawkę nastrojów : wierny służbie i komunizmowi odczuwa jakiś rodzaj zaintrygowania księdzem. Chodzi na jego msze, żeby dowiedzieć się, o czym ksiądz mówi i "know your enemy", ale niezależnie od intencji doznaje na nich moralnych przebłysków.

              Im bardziej moralna racja w Stefanie przechyla się na stronę ideałów Solidarności, tym bardziej Stefan chce wyeliminować księdza Alka. Organizuje prowokację, po której Alek trafia do aresztu, ale wychodzi z powodu amnestii. Góra nie ma ochoty go kneblować. CO ciekawe, biskup również chce żeby Alek trochę się uspokoił. Zamierza wysłać go do Rzymu.

              Alek ma więc prolblem ze swoimi przełozonymi, a Stefan ze swoimi. Dodatkowo, Stefan ma żonę i syna. Z żoną mu się nie układa, takze w łózku, a syn doznaje ostracyzmu w szkole, bo tata jest milicjantem. Stefan coraz ciężej znosi tę sytuację, awanturuje się w domu, albo przeciw niemu się awanturują bliscy.

              Stefan chce odejśc z pracy, uważa ze góra boi się działać, a już pora by jednak coś zrobić z Alkiem. Powstrzymuje go Pułkownik, a wkrótce przychodzi 'zielone światło" na jakąs akcję.

              Stefan z dwoma kolegami planują porwanie Alka, keidy ten będzie jechał nocą do Torunia. Znajomji odwodzą Alka od wyjazdu, a dzień przed sam Stefan anonimowo dzwoni do niego i odradza mu podróże. Alek zastanawia się, ale nie rezygnuje, tutaj pada sugestia, że chce się poświęcić w imię sprawy.

              Podczas podróży, esbecy zatrzymują auto Alka, prowadzone przez przyjaciela Józka. Jeden z nich ma na sobie mundur drogówki, niby chodzi o kontrolę trzeźwości. Józef zostaje obezwładniony, a Alek pobity przez Stefana. następnie wywożą zwłoki daleko za miasto, a tam topią w wodzie.

              Wszystko by się im upiekło, gdyby nie to, ze podczas jazdy ucieka im Józek, wyskakuje z pędzącecego auta, a że akurat przy drodze są jacyś motocykliści - nie mogą po niego wrócić.

              Józek rozgłasaa co się stało, wzbierają protesty uliczne, bomba grozi zapłonem. Góra wzywa Stefana i zapowiada, że zrobi proces pokazowy, w którym Stefan ma wziąc na siebie winę, przedstawić siebie jako wiernego służbistę, który "przejawił zbyt daleko posuniętą inicjatywę".

              Stefan zgadza się, w obecności jakiegoś ważniaka trenuje płomienną mowę sądową i jest gotów na 25 odsiadki.

              W ostatniej scenie jego syn bierze udział w jakimś spotkaniu modlitewnym.

              Alek i Stefan są po dwóch stronach barykady i są rózni : Alek ma łagodny lekki uśmiech na każdą okazję - czy to wtedy, gdy dostaje po nosie ćwicząc boks, czy to na okoliczność "kipiszu" w swoim mieszkaniu, jaki urządzają mu panowie z SB. Jako mężczyźnie niczego mu nie brakuje, wiec zarysowane zostaje tło romansowe w jego relacji z żoną Józka. ofk, Alek nie przekracza pewnej granicy, ale widać że doznaje pokusy.

              POmaga każdemu, kazaania tak wygłasza że widownia chłonie każde słowo, ideał po prostu. Staje się postacią ciekawą dopiero w końcówce, kiedy wie że nie powininen do tego Torunia jechać, ale jednak jedzie i można domniemywać, że on wręcz chciałby,żeby go ktoś dopadł i zabił. MOże jest na to gotów "dla sprawy", a może z próżności.

              Stefan jest ciekawy cały czas, bo z jednej strony zaskakuje go fakt, iż Alek mu imponuje i zaczyna go lubić, ale z drugiej - jest pracownikiem służby bezpieczeństwa i wierzy w to, co robi. Ściera się więc w nim jakaś dwoistość, w dodatku mocno mu dokucza stres, który powoduje, że nie może sypiać z żoną, co ta odczytuje jako koniec ich związku, a dodatkowo syn skarży się, ze koledzy nie chcą się z nim bawić i oskarża "to przez ciebie !'.

              Kiedy ktoś truje im psa, Stefan zabiera syna, by wykopać czworogonowi grób. syn proponuje, żeby postawić na tym grobie... krzyż. Bo tak mówią koledzy w szkole : że "krzyże powinny być wszędzie". Stefan widzi jak mu się syn zmienia na modłę przeciwnika ideologicznego.

              Im bardziej Stefan boi się, że osobowośc Alka może osłabić jego 'zapał rewolucyjny', tym bardziej domaga się od zwierzchników jakiegoś działania celem pacyfikacji księdza. Kiedy dostaje pozwolenie - ostrzega Alka przed samym sobą. Do końca daje mu szansę uniknięcia losu.

              A kiedy morderstwo wychodzi na jaw : górę bierze obowiązek i Stefan nie odmawia wzięcia go na klatę. Twardo tłumaczy, że "trzeba było coś zrobić".

              W tle obrazki rodzajowe.
              Wszędie napisy "Solidarnośc" : na środku pola, na murze, a jak nie, to znacek "POlski Walczącej" w windzie.

              Otoczenie Alka to ludzie mili, szlachetni i dobrzy. Otoczenioe Stefana, to podstępni cynicy, pijacy i łysi bonzowie partyjni, którzy nie wiedzą jak się wykonuje znak krzyża podczas modlitwy. Cały czas taksują Stefana i zastanawiają się, czy jak on chodzi na te msze ALka, to gdy się modli udaje poruszenie i wzruszenie, czy naprawdę się wzrusza i porusza ?

              w Stefanie toczy się walka o jego duszę. I to jest interesujące.

              Alka i Stefana zbliża to, że obaj są outsiderami w swoich środowiskach. Stefan chce działać, ale góra utrudnia. Alek chce głosić kazania polityczne, ale episokopat ma dosyć jego wyskoków. Obaj są uważani za jednostki, które prą do konfrontacji, podczas gdy zachowanie status quo jest najbardziej rozsądnym wariantem postępowania.

              Obrazki stanu wojennego : milicja goni faceta a piżamie, który wpada do budynku, a potem skacze z okna i zabija się; żona Stefana przywozi choinkę do domu, ale milicja zgarnia ją z ulicy za nic i rozwala tę choinkę na proch; milicja wyprowadza z budynku mieszkańców i pakuje ich do samochodu wojskowego. Pani Holland pokazuje stan wojenny jako rodzaj powtórki z Gestapo roku 1944. Nie był to dobry czas dla POlski, ale takie porównania są bez sensu.

              Teza jest oczywista : władza kazaała zabić księdza, pionki wykonały rozkaz, a potem zrobiono proces pokazowy, pionki skazano na więzienie, a góra nie poniosła odpowiedzialności. Solidarnosć powstrzymała wybuch zbrojny gniewu, chociaż już było blisko.

              Cóz, film dobry, ale rzeczywistośc polityczna, i cała ta sprawa, były daleko bardziej skomplikowane niż się pani Holland wydaje.

              zbrodnia godna potępienia, ale rzeczywistośc wypadałoby tłumaczyć, a nie kreować.

              świetna rola Eda Harrisa. znakomita !


    • maniaczytania na uspokojenie ;) emocji - 13.05.17, 23:40
      Eurowizja, którą właśnie oglądam - przepiękny, absolutnie czarujący Portugalczyk - piosenka w ogóle nie na Eurowizję, ale kto wie? :)

      www.youtube.com/watch?v=ymFVfzu-2mw
      • maniaczytania Re: na uspokojenie ;) emocji - 14.05.17, 00:46
        aaa, a jednak - coś wspaniałego - wygrał! I to zdecydowanie - najwięcej głosów od jury oraz od publiczności :)
      • grek.grek Re: na uspokojenie ;) emocji - 14.05.17, 17:28
        panu z Porugalii - gratulujemy ! :]

        a jak tam polska reprezentantka, Maniu ?
        lokatę znam, ale czy ta piosenka , aranż występu całego, były naprawdę aż tak słabe ?

        i kiedy Polska wyśle wreszcie jakichś zgrywusów, którzy zagrają pod nózkę, zaśpiewają tak, że wszystkim widzom wpadnie to w ucho ?

        takie piosenki wygrywają, a nie kolejne popisowe wykonania kawałków nadajacych się bardziej na szkolne akademie ;]
        • barbasia1 Re: na uspokojenie ;) emocji - 14.05.17, 23:46
          >i kiedy Polska wyśle wreszcie jakichś zgrywusów, którzy zagrają pod nózkę, zaśpiewają tak, że wszystkim widzom wpadnie >to w ucho ?

          O to, to. To samo myślę.

          Piosenka naszej reprezentantki w ogóle mi się nie podobała, pompatyczna i niewpadająca w ucho.

          A Portugalczyk świetny. :)
          • grek.grek Re: na uspokojenie ;) emocji - 15.05.17, 12:54
            mam wrażenie, Barbasiu, że to jury, które w pocie czoła wybiera polskiego reprezentanta na Eurowizję, od lat nie ogląda tego konkursu i nie wie jaki typ piosenki i wierunek wykonawców co roku wygrywa ;]


            • maniaczytania Re: na uspokojenie ;) emocji - 15.05.17, 20:48
              nie, nie, jury w tym roku, nasze polskie, bardzo wyraźnie powiedziało głośno, że nie ma z czego wybierać. Że piosenki są niemelodyjne, nie mają refrenów, itp. A wybrana piosenka była wybrana głosami łącznymi jury i telewidzów.
        • maniaczytania Re: na uspokojenie ;) emocji - 15.05.17, 20:50
          polska piosenka nie była zła, została bardzo niesprawiedliwie potraktowana. Na pewno nie pomogło jej drugie miejsce startowe - przy 26 piosenkach i głosowaniu dopiero po wszystkich występach jest zawsze trudno być na początku. Zwłaszcza, że niektórzy się spóźniają na początek ;)
          Wokalnie była jedną z najlepszych.
          • grek.grek Re: na uspokojenie ;) emocji - 16.05.17, 14:12
            Maniu, miejmy nadzieję, że za rok polska selekcja wyśle na tę Eurowizję jednak coś energetycznego i fikuśnego ;]

            Lordi byli szokujący, Conchita z brodą, Rusłana wulkan energii... itd. może jednak lepiej by było w takie tony uderzać ?

            czyli : szokujący wulkan energii z brodą ? ;]
    • grek.grek "Bepieczna przystań" via TVN 14.05.17, 14:54
      Przyciągneła mnie do tego filmu osoba reżysera, Lasse Hallstrome'a.

      Niestety, efekt jst rozczarowujący :]

      Oto młoda pani musi uciekać przed policją. Ścigana i tropiona wskakuje do autobusu nocnego, kryjąc twarz pod szerokim kapturem narzuconym na głowę. Policja wysyła za nią list gończy, w ktorym stoi że jest podejrzewana o morderstwo.

      Pani - Katie - odnajduje się w sielankowej nadwodnej miejscowości rybackiej. Wynajmuje dom, zatrudnia się jako kelnerka w jadłodajni, ale zachowuje dystans wobec ludzi. A co są dookoła mili i do rany przyłóz : właścicielka lokalu, sąsiadka, pan taki, pani siaka, Wszyscy :]

      Dystans Katie do swiata zmniejsza się w zawrotnym tempie, kiedy pani poznaje Alexa, młodego wdowca, wychowującego dwójkę dzieci. Alex prowadzi wraz ze stryjem sklep pt smar-mydło i powidło ;]

      Katie najpierw zakolegowuje się z jego małą córką, a potem z nim samym. Alex jest idealnym materiałem na męża, wrażliwy jest, ujmujący, opiekuńczy, taktowny, pomocny. Katie przełamuje więc nieufnośc, wybiera się z nim i dziećmi a to na plażę, a to łódką w rejs, słowem ; po jakimś czasie zaczynają tworzyć zalążek rodziny.

      syn Alexa średnio jest entuzjastyczny, bo pamięta ciągle zmarłą matke, ale i on za czasem się "naprostuje".

      przez cały czas trwania głównej akcji mamy flesze retrospekcji, które wyjaśniają, że Katie nikogo nie zabiła, a przeciwnie : była ofiarą przemocy domowej ze strony męża policjanta, od którego uciekła zadając mu cios nożem, oczywiście w samoobronie.

      Mąz ten szuka jej i nie waha się włamywać do domu jej przyjaciółki, mając podejrzenie, że Katie się z nią kontaktuje.

      Kiedy policja w osadzie dostaje rysopis poszukiwanej Kate, jakoś nikt jej nie umie skojarzyć z tą dziewczyną-kelnerką. Od razu kojarzy za to Alex, który przypadkiem wdepnął na komisariat.

      Odbywa się więc poważna rozmowa Katie z Alexem, po której ona chce wyjhechac, ale on ją powstrzymuje w ostatniej chwili i już wiadomo, że po teście wiarygodności ich miłość musi przetrwać najgorsze wiatry i sztormy.

      Podczas festynu w osadie pojawia się mąz Katie. Znajduje ją sama na sam i próbuje przekonać że się zmienił, a kiedy ona każe mu odejśc... odchodzi i zaraz wraca zamykając Katie i dzieciaki Alexa w jakimś budynku i podpalając go.

      ofk, Katie walczy o nie, Alex biegnie z pomocą, mąz ponosi karę... Happy end.

      A w finale Katie dostaje od Alexa list... od jego zmarłej żony, która napisała go przed śmiercią dla nowej wybranki męza, i w tym liście ofk same wyrazy sympatii i otuchy, no bo skoro mój mąz sobie ciebie wybrał, a ty jego, to znaczy że musisz być dobra i szlachetna, więć bądźcie szczęśliwi, ja wam błogosławię.

      schemat :]

      aktorzy jak modele z żurnala, miejscowość i okoliczności przyrody jak z... a co tam też z żurnala, niekończące się rozmowy, w których oboje główni bohaterowie mizdrzą się do kamery; a prawdziwą ulgą przyjmowałem pojawianie się na ekranie spoconego, nieświeżego, zestresowanego męża Katie, który ściga ją żeby zabrać z powrotem albo ukarać za niewiernośc ;]


      • grek.grek Re: "Bepieczna przystań" via TVN 14.05.17, 15:12
        trailer, wizualnie urodziwy, może nawet aż nazbyt ;] :
        www.youtube.com/watch?v=mj6i_Z1Srsw
        • maniaczytania Re: "Bepieczna przystań" via TVN 14.05.17, 15:18
          hahaha - szkoda, że nie doczytałeś, że to na podstawie powieści Nicholasa Sparksa ;) Niewiele z nich nadaje się dla facetów ;)
          • siostra_bronte Re: "Bepieczna przystań" via TVN 14.05.17, 15:29
            Filmu nie widziałam, ale historia wydaje się banalna i mało oryginalna. Co tu do rzeczy ma płeć widza? :)
            • maniaczytania Re: "Bepieczna przystań" via TVN 14.05.17, 15:47
              Sparks pisze bardzo ckliwe powieści dla kobiet, pierwsze adaptacje filmowe były całkiem udane (np. "List w butelce", czy
              Pamiętnik"), potem już jakoś nie miał szczęścia, choć podobno i sam niektóre tworzy, bo założył studio produkcyjne ;)
              Takie filmy, nawet jeśli wiemy, że są banalne i mało oryginalne (choć w tym przypadku jednak bym się kłóciła - duch pierwszej żony jest oryginalny, zwłaszcza że był bardzo dobrze 'wstawiony'), to są takie dni spadku formy czy, nomen omen, ducha, gdy takie filmy da się obejrzeć i jeszcze łzę uronić ;)
              Ja np. jestem tu dobrym przykładem i mogę służyć za 'barometr', bo jestem chętnym odbiorcą takich filmów - ostatnio namiętnie oglądam co tydzień niedzielny cykl na TVP1 - Zakochana Jedynka (dziś zresztą obejrzę pewnie z jakiś pięćdziesiąty raz "Dziewczynę z Alabamy"). Chociaż ten cykl jest bardzo, ale to bardzo nierówny - od filmów Disneya dla nastolatek przez ekranizacje Sparksa po całkiem niezły dramat obyczajowy z Andie MacDowell.
          • grek.grek Re: "Bepieczna przystań" via TVN 14.05.17, 17:24
            zostałem zaskoczony, Maniu ;]

            w połowie filmu już czułem, że wpadłem ;], ale sądziłem, że może w końcówce atmosfera się zagęści, że może 'coś się sensacyjnie okaże".

            moje nadzieje okazały się płonne, a ostateczne wytłumaczenia i wyjaśnienia zupełnie prozaiczne [filmowo], choć ofk tematu przemocy domowej czy odnajdywania się ludzi, którzy potrzebują swojego wzajemnego wsparcia w życiu - są istotne i nie do przecenienia.
      • barbasia1 Re: "Bepieczna przystań" via TVN 14.05.17, 23:39
        >aktorzy jak modele z żurnala, miejscowość i okoliczności przyrody jak z... a co tam też z żurnala, niekończące się >rozmowy, w których oboje główni bohaterowie mizdrzą się do kamery;


        > a prawdziwą ulgą przyjmowałem pojawianie się na ekranie spoconego, nieświeżego, zestresowanego męża Katie, który ściga ją żeby zabrać z powrotem albo ukarać za niewiernośc ;]

        Hehehe! :))

        Ale dajże człowiekowi, kobiecie pomarzyć na jawie o młodym wdowcu (sic!)-ideale jak z żurnala.

        ;)))

        • grek.grek Re: "Bepieczna przystań" via TVN 15.05.17, 12:49
          haha :]]

          Barbasiu, w dodatku ten wdowiec ma własny sklep, łódkę i jeepa terenowego ;]
    • grek.grek 20:15 TVP Kultura "Borgman" 14.05.17, 17:36
      opisywalem kilka dni temu ;] leciał w TVP2 w środku nocy, heh.
      a teraz jest okazja do obejrzenia w godzinach normalnych i racjonalnych.

      cóz mogę powiedzieć poza zachęceniem Was do seansu... :]

      jestem bardzo ciekaw Waszych interpretacji : kim jest Borgman ? o czym jest ten film tak naprawdę ? jaki jest jego głęboki sens i wymowa ? czego metaforą jest cała ta historia ?

      czy w grę wchodzi interpretacja teologiczna ?

      warto spróbować się zmierzyć z tym kinem !
    • grek.grek "Daniiła Tromfiow, magia muzyki" via TVP KUltura 15.05.17, 13:15
      portret rosyjskiego mistrza fortepianu.

      zaczął grać w wieku lat 5.
      jako 7-latek komponował i wykonywał własne utwory publicznie.
      jako 17-latek zaczął być nagradzany na dorosłych konkursach.
      jako 20-latek w jednym sezonie wygrał Konkurs Rubinsteina i Konkurs Czajkowskiego.
      w roku następującym po tym wyjątkowym : zagrał 110 koncertów.

      dokument polega na wywiadzie z panem Daniiiłą, przeplatanym wypowiedziami jego nauczycieli, ekspertów muzycznych [na temat bohatera, rzecz jasna] oraz fragmentami występów.

      Daniił jest młodym dżentelmenem, bardzo skromnym, naturalnym i bezpretensjonalnym. Powiada : "ja tylko gram na fortepianie, nie robię nic szczególnego". Skromnośc na jaką tylko wirtuoz może sobie pozwolić.

      jego nauczyciel, i znajomi, przedstawiają go jako muzyka niezwykle pracowitego, zarażonego pasją, angażującego się bez reszty w to, co robi, zdolnego do osiągania nadzwyczajnego poziomu koncentracji, nieustannie poprawiającego swoją technikę i próbującego dokładniej zrozumieć muzykę, którą gra. Albo którą sam komponuje.

      Jego profesor opowiada, jak Daniił ćwiczył grę przy zgaszonym świetle, jak szedł za jego sugestiami i grał jednocześnie wykonując przysiady przy fortepianie. Dzięki takim metodom treningowym podnosił swoją zdolnośc panowania nad instrumentem oraz biegłość techniczną.

      NA jednym z folderów rekllamujących jego występ cytowana jest opinia samej MArthy Argerich : "Ma więcej niż wszystko. Niesamowitą technikę, ale i wspaniałe wyczucie. Czułośc i element demoniczny. NIgdy w życiu nie słyszałam tak nadzwyczajnej gry".

      w zasadzie można by się chyba ograniczyć do tego jednego cytatu, celem opisania mistrzostwa rosyjskiego wirtuoza.

      Zaczynał w rodzinnym NIżnym Nowogrodzie, potem rodzina przeniosła się do Moskwy, po to tylko by Daniiła mógł ćwiczyć w renomowanej szkole muzycznej, aktualnie doskonali swoje umiejętności w Muzycznym Instytucie w Cleveland.

      Tutaj poznał także miłą koleżankę, panią Ramirez. trudno orzec, czy są parą, bo sami tego nie deklarują, ale bardzo możliwe że i owszem.

      Jest kilka momentów, kiedy Daniiła prezentuje się jako muzyk, który nie ogranicza się tylko do perfekcyjnego "kucia na blachę" klasyki granej na konkursach.

      Jeden z utworów "rozbiera" na czynniki pierwsze i tłumaczy jak sam czuje poszczególne jego fragmenty, porównuje je do dźwięków fal, burzy, głosu syren, a sposób w jaki się zachowuje sugeruje,że grając cały czas przeprowadza wizualizacje mające mu pomóc w doskonalszej interpretacji utworu.

      W końcówej sekwencji widzimy jak na prośbę prestiżowej londyńskiej instytucji muzycznej [może padła nazwa, ale mogłem przegapić] Daniiła wybiera koncertowy fortepian, na którym będzie grać on, i inni muzycy występujący tam na koncertach. Ma do wyboru dwa fortepiany i długo nie moze się zdecydować, przesiada się z jednego do drugiego i cały czas komentuje róznice jakie są w sposobie ich użytkowania. Zatkało mnie zupełnie, bo ja tam żadnych róznic nie słyszałem, a on opowiadał o nich z taką pewnością i oczywistością... ;]

      na filmach z koncertów widać jak wiele kosztuje pianistę wyczyn sceniczny - pot dosłownie kapie z włosów pana muzyka, jakby pływał na galerach.

      cóż, pan Daniiła taki poziom mistrzostwa już osiągnął, że przy swoim młodym wieku wydaje się być na najlepszej drodze do zostania jednym z najwybitniejszych pianistów w dziejach ?
      • grek.grek "Daniił Trifonow, magia muzyki" 15.05.17, 13:21
        nie wiem jak to się stało, ale kompletnie pokręciłem nazwisko.
        a nie dośc, ze pokręciłem, to jeszcze to pokręcone z błędem napisałem.

        DANIIŁ TRIFONOW, tak jest poprawnie.

        wybaczenia !

        będę się w piekle smażył, oj będę ! ;]]

        • grek.grek Re: "Daniił Trifonow, magia muzyki" 15.05.17, 13:23
          może umieszczenie tutaj trailera trochę mnie zrehabilituje ;] :

          www.youtube.com/watch?v=uS-ILzTIeI4
    • grek.grek w kinach : "Obcy : Przymierze" 15.05.17, 13:30
      no to mamy premierę :]

      wszyscy fani czekali, a ci co już widzieli dumają : czy ten film jest dużo słabszy od "Obcego" czy bardzo dużo słabszy od "Obcego".

      taki już los licznych sequeli wybitnego oryginału. Żaden z nich nie może mu dorównać, bo żaden z nich nie jest w stanie odtworzyć w świadomości widzów emocji towarzyszących obcowaniu z oryginałem, a te miały wiele lat żeby sie utrwalić i niemal zmitologizować.

      sukces kasowy pewnie będzie, z samej ciekawości ludzkośc pójdzie do kina, ale sukces artystyczny jest prawie nierealny, bo jak cień nad kolejnymi filmami z Obcym w tle wisieć będzie zawsze "Ósmy pasażer Nostromo".

      I chocby Ridley Scott zaklinał się, że to nie są prymitywne dokrętki, ze trzeba je traktować jako osobne wytwory filmowe - na nic to :]

      www.filmweb.pl/reviews/Pasażer+na+gapę-20041
      film.onet.pl/artykuly-i-wywiady/prof-piotr-sitarski-groza-obcego-nie-brala-sie-z-rozmachu-wywiad/nIcq10
    • grek.grek 20:30 TVP1 "Trzech kumpli' 15.05.17, 13:43
      znów będzie o tym, że "zamordowali tak sprytnie, że nie ma na to dowodów", ale "my wiemy jak było".

      przyznam Wam, że boję się fanatyków, którzy w imię swojej wiary [choćby nawet najszlachetniej motowywanej] gotowi się dorabiać ideologię wszędzie tam, gdzie na potwierdzenie faktów dowodów nie mają.

      łatwo sobie wyobrazić samego siebie stającego przed sądem złożonym z takich ludzi ; "wysoki sądzie, nie ukradłem, bo byłem wtedy 2 tysiace kilometrów stąd", na co oni : "nie mamy dowodów, że ukradłeś, bo nam nie są one potrzebne, MY WIEMY to bez nich !"

      sorry, ale ja wysiadam ;]

      choć i tak, wg mnie, najważniejszą ideą emisji tego filmu jest wymierzenia klapsa Gazecie. TVP nawet się nie kryje ze swoją prorządową służalczością.

      wczoraj jeden z redaktorów TVP Info nazwał Obywateli RP "prowokatorami". Dyrektor TVP2 mówi o "Siłach zewnętrznych i wewnętrznych, które próbują...".

      parada : wściekli antykomuniści robią i mówią dokładnie to, co mówili i robili [w mediach] komuniści ;]

      róznica jest taka, że komunistom czasami o coś ważnego chodziło, a tym jołopom chodzi tylko o własne ego i portfele.

      • mala_ciekawostka Re: 20:30 TVP1 "Trzech kumpli' 15.05.17, 19:12
        Nie mam zamiaru tego filmu oglądać...
        • maniaczytania Re: 20:30 TVP1 "Trzech kumpli' 15.05.17, 20:24
          szkoda. Warto poznać różne punkty widzenia. A ta historia nie tyle mówi o tym, kto stoi za śmiercią Pyjasa, ale pokazuje, jak przyjaciele po latach odkryli, że jeden z nich był donosicielem do SB.
        • grek.grek Re: 20:30 TVP1 "Trzech kumpli' 16.05.17, 14:04
          radykalna decyzja, Mała Ciekawostko :"]]

          w istocie, denerwujące jest w nim dorabianie ideologii do założonej tezy, choć - zgodzę się z Manią - że sama robota dziennikarska jest na wysokim poziomie, jak chodzi o technikę i styl.

          szkoda, że tacy fachowcy służą naginaniu rzeczywistości do własnych wyobrażeń.
          • mala_ciekawostka Re: 20:30 TVP1 "Trzech kumpli' 16.05.17, 17:23
            Szkoda, ale co zrobić... Tak już jest.
      • maniaczytania Re: 20:30 TVP1 "Trzech kumpli' 15.05.17, 20:56
        jeszcze dla przypomnienia, bo widzę, że może o tym zapomniano - film "Trzech kumpli" został nakręcony przez dziennikarki wtedy TVN - to była sprawa jakby ponad sympatie.
        • maniaczytania Re: 20:30 TVP1 "Trzech kumpli' 15.05.17, 20:57
          i produkcja TVN oczywiście też. I był wtedy emitowany w TVN.
          • mala_ciekawostka Re: 20:30 TVP1 "Trzech kumpli' 16.05.17, 08:31
            Nie ma dla mnie znaczenia, kto zrobił ten film, po prostu jakoś nie miałam ochoty go oglądać...
            • maniaczytania Re: 20:30 TVP1 "Trzech kumpli' 16.05.17, 09:11
              Nadal twierdzę, że szkoda
        • grek.grek Re: 20:30 TVP1 "Trzech kumpli' 16.05.17, 14:15
          racja, Maniu.

          niemniej, pani Stankiewicz, która go zrealizowała - ostatnimi czasy lubuje się dowodzeniu, że w Smoleńsku był zamach, a polska władza dogadała się z rosyjską w jego organizacji.

          w "Kumplach" też widać fabrykowanie faktów, które mają udowodnić tezę, na której poparcie dowodów po prostu nie ma i trzeba naumieć się z tym żyć.

          natomiast w pełni się zgadzam z Tobą, że od strony technicznej, stylistycznej, jest to świetnie zrealizowany dokument :]
    • grek.grek 20:00 TVN7 "Notatki o skandalu" 15.05.17, 16:48
      bardzo ciekawy film psychologiczny.

      dwie nauczycielki : młodsza - Sheba, i starsza - Barbara, zaprzyjaźniają się ze sobą i wydaje się, że to będzie znajomość kwitnąca.

      wszystko się zmienia, kiedy przeżywająca małżeński kryzys Sheba wdaje sie w romans z jednym z uczniów. Barbara odkrywa ten fakt, ale nie powiadamia męza koleżanki, lecz zaczyna sama ingerować w jej życie. Ma w ręku haka i próbuje nim szantażować i moralnie korumpować Shebę.

      stopniowo odkrywane jest życie prywatne szantażystki, która okazuje sie być kobietą wysoce nieszczęsliwą, sfrustrowaną i pozbawioną ciepła. Jej intencje też nie są jednoznaczne i oczywiste, nie wynikają bynajmniej z wysokiego poczucia etycznej słuszności. Chodzi tam o coś zupelnie innego.

      ta wiwisekcja osobowości i motywacji postaci negatywnej powoduje, że nie jest to film banalny.

      druga zaleta, to Cate Blanchett i Judi Dench w rolach głównych.

      warto ! :]
      • siostra_bronte Re: 20:00 TVN7 "Notatki o skandalu" 15.05.17, 17:01
        Widziałam jakiś czas temu, naprawdę dobre kino!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka