Dodaj do ulubionych

Hotel 52 - IV seria

IP: *.dynamic.chello.pl 01.09.11, 20:26
Start o 21. Kto czeka? Kto będzie oglądał i komentował? :)
Obserwuj wątek
      • faszyna Re: Hotel 52 - IV seria 01.09.11, 22:22
        Brylancik? Raczej to cyrkonie. ;) Jakos dziwny mi sie wydał ten odcinek, taki nie do konca posklejany... Wątek gości jakis taki naiwny... I tylko fryzura Natalii jak zwykle. Czyli de mode. ;))
    • Gość: matt_banco Re: Hotel 52 - i zaczelo sie ... IP: *.ssp.dialog.net.pl 01.09.11, 22:28
      ... prawie po staremu, czyli dobrze. Chociaz zawsze gdzies tam ogladajac pierwszy odcinek nowego sezonu jakiegokolwiek serialu czekam podswiadomie na jakies ... bum ... albo chociaz trutututu ;-) No ale ...
      - fabula odcinka - mozna powiedziec, ze klasycznie "hotelowa", czyli oparta na wyprobowanym juz wielokrotnie schemacie "niby normalnie, ale ...". I nie jest to zarzut, bo takie rozwiazanie zawsze sie sprawdza, chociaz tu troszke za oczywiste bylo. Troche w pierwszej polowie odcinka bylem zawiedziony obsada glownego watku, bo K. Respondek zawsze jest troche ryzykowny, a i pani Warnke troche za malo charyzmatyczna sie wydawala ... sie wydawala ... ale jak przyszlo co do czego, czyli zagrania "gwiazdy" to wypadla calkiem calkiem. Troche w tym wszystkim brakowalo jakiegos takie "glamoura" i rozmachu, no ale w sumie moze po trzech latach tak wlasnie wyglada "powrot gwiazdy";
      - watek Artura - co temu facetowi kaza grywac, nie wiem o co chodzi, ale cos w tej postaci od jakiegos czasu zgrzyta. Jak dla mnie jest niespojna. No i pan Kwiatkowski, jakby gorzej wygladal, ale moze to tylko choroba;
      - reszta postaci - fajnie, po staremu, chociaz Iwona jakby bardziej wyluzowana. No i Igor ... glupia scena rozmowy z matka w aucie, a tak ladnie lekko zagrana;
      - muzyka - wciaz zostaly motywy z poprzednich serii, te z biblioteki "tvnowskiej", ale motyw przewodni z tym fortepianem bardzo ladny ...

      Jak dla mnie moze byc, wciaz solidne i wciaz chce sie "to" ogladac ...
    • Gość: qqq Re: Hotel 52 - IV seria IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.11, 12:05
      Gość portalu: Hotel52 napisał(a):

      > Hotel 52 Sezon 4 Odcinek 1 (Odcinek 40) Online bez limitu, pobierz bez ogranicz

      > Natalia Lipska przyjeżdża do Warszawy z Paryża, wezwana pilnie przez ojca. Poby
      > t w Warszawie zaczyna od spotkania z przyjaciółką Kaśką i jej nowym znajomym, P
      > awłem. Wspólnie bawią się w klubie Check-in. Tam też Natalia spotyka Artura Gór
      > skiego, przystojnego młodego prawnika, z którym już się spotykała, ale nie docz
      > ekała się kontynuacji znajomości.Wieczór kończy się w mieszkaniu Natalii. Rano
      > Artur wybiega pospiesznie na spotkanie z klientami, a Natalia idzie zobaczyć si
      > ę z ojcem,Mariuszem Lipskim właścicielem Hotelu 52. Zaledwie przekracza próg pr
      > acy ojca, wpada na Artura i nie jest to dla obojga miłe spotkanie.
      > Tymczasem Mariusz Lipski prosi, aby córka przejęła część jego obowiązków. Ale d
      > ziewczyna nie chce o tym słyszeć. Nie ma zamiaru kontynuować rozmowy.Ojciec, kt
      > óry musi pilnie wyjść, prosi córkę, by na niego zaczekała.Nie powiedział jej je
      > szcze najważniejszego. W międzyczasie Natalia dowiaduje się, że w hotelu zatrzy
      > mał się nieprzyzwoicie bogaty18-latek, który obraża obsługę hotelową i publiczn
      > ie poniża swoją matkę.

      wtf?? TOZ TO STRESZCZENIE ODCINKA ALE 1 PIERWSZEJ SERII!!!
    • sylwianowak150119 Re: Hotel 52 - IV seria 02.09.11, 16:05
      A ten nowy pracodawca Królikowskiego (nie pamiętam jak ma na imię w serialu) to grany jest przez tego samego aktora, który grał ojca Natalii, uśmierconego na samym początku. Klapa, albo zamierzone to było.
    • Gość: niania Drugi odcinek - jest lepiej IP: *.dynamic.chello.pl 08.09.11, 08:30
      Niespecjalnie podobał mi się pierwszy, ale to chyba cecha tego serialu, że początek sezonu to emocjonalne wykończenie finału poprzedniego. W drugim odcinku poczułam :) drugi oddech i wróciła ta fajna atmosfera przedziwnych, niekiedy na granicy wydumania, ale sprawnie opowiedzianych historii. Aktor grający inwestora zagranicznego... hm. Królikowski o wiele lepszy niż za konsjerżowym pulpitem.
      I jeszcze jedno - nigdy nie przypuszczałam, że to napiszę - czuję jakieś ożywienie w Laurze Samojłowicz; zaskakujące, bo własciwie już przyzwyczaiłam się ignorować sceny z nią.
        • faszyna Re: Drugi odcinek - jest lepiej 08.09.11, 22:28
          No tak, ta fryzura Bukowskiego... Czy ten serial to jakis poligon doświadczalny dla kandydatów fryzjerskich? Ledwo sie poprawiła fryzura Samojłowicz, to od razu Bukowski zalicza wpadkę. No i te "n" kilogramów plus... A mnie sie marzy facet bez nadwagi! ;))
          Poza tym odcinek całkiem-całkiem, nie licząc wątku "Hamleta" Kwiatkowskiego. Wole z dwojga złego "Świętoszka". ;)) No i powiedzcie mi, co jest z tymi naszymi scenarzystami, że w kolejnym już serialu, po III serii Magdy M., wymyslają postac faceta, co to z szlachetnosci zataja przed ukochaną swoją powazną chorobe. Wiem, faceci nie umieją chorowac, ale to raczej prowadzi do potrzeby posiadania żony-nianki, a nie do szukania azylu na bezludnej wyspie.
          Julka nawet w epizodzie daje się zauważyc. Niezle wypadł dawno niewidziany Jakub Tolak, ale czemu w wieku mniej niz 30-ka taki z niego bysior? Do siłowni za daleko? Amerykanscy aktorzy jakos panują nad swoją fizys, a Polacy tylko obrastaja w piórka. ;))
          Dziwna metamorfoza matki Artura. Wydała mi sie całkiem miła, a tu dzisiaj taka zołza z niej wychodzi. Ciekawe, jak dalej poprowadzą ten wątek.
          Jednym słowem, warto było popatrzec na ten odcinek: )
          • dona.a Re: Drugi odcinek - jest lepiej 08.09.11, 22:47
            faszyna napisała:

            > Niezle wypadł dawno niewidziany Jaku
            > b Tolak, ale czemu w wieku mniej niz 30-ka taki z niego bysior? Do siłowni za d
            > aleko? Amerykanscy aktorzy jakos panują nad swoją fizys, a Polacy tylko obrasta
            > ja w piórka. ;))
            Niestety nie oglądałam, ale żeby tylko Tolak, młody Królikowski podobnie, "zapuszczeni" aktorzy czy celebryci dopiero jak trafią do jakiegoś jury biorą się za siebie;)
      • Gość: matt_banco Re: Drugi odcinek - jest lepiej, ale ... IP: *.ssp.dialog.net.pl 09.09.11, 11:03
        psucie postaci Artura nastepuje w trybie przyspieszonym. "Machoizm chorobowy" jakos do mnie nie trafia i nawet jesli faktycznie sa tacy faceci, to na ekranie wypada to strasznie sterotypowo. Na dodatek mam wrazenie, ze i sam aktor nie do konca rozumie co mu kaza grac ;-) Stal sie jakis taki ciezki w tej swojej roli, a wczesniej mial wdziek. Mial.
        I byloby calkiem bez sensu z ta "przemiana", gdyby nie rozmowa na przystanku z barmanem. Mazurek jest coraz ciekawszy, a na dodatek nie ma problemu innych swoich kolegow po fachu ... zawsze zabrzmi dojrzale. I dlatego jego odpowiedz na pytanie Artura o co ma teraz robic ... "Male kroki" ... wypadla tak celnie i wiarygodnie. Dla niej warto bylo zmeczyc cala wczesniejsze cudactwa Artura.
        Zaskoczyl mnie za to watek "glowny", glownie z powodu pewnego "niedorobienia", ktory paradoksalnie wyszedl mu na plus. Wyszlo zadziwiajaco sympatycznie i wielka to zasluga aktorow. Tolak zagral jakos tak kompletnie bez napinki i skojarzyl mi sie z klasycznymi bohaterami amerykanskich filmow mlodziezowych (ale tych starszych, gdzie Matthew Broderick robil dobrze ... tak wiem, to troche karkolomnie porownanie biorac pod uwage obecna posture pana Tolaka, ale jednak trudno sobie wyobrazic aby "fittnesowy" chlopak wcielal sie w ta role i byl wiarygodny jako niesmialy optyk ... swoja droga optyk podobnie jak bibliotekarz moze byc tylko niesmialy ;-). W kazdym razie watek byl zadziwiajaco swiezy, choc skladal sie z ekstremalnie wyeksploatowanych elementow).
        Natomiast szkoda, ze u nas nie mruga sie bardziej do widza, skoro zatrudniono Sadowskiego jako rekina finansowego, to nalezalo dolozyc Bobrowskim i byloby zabawne nawiazanie do "Pierwszego miliona" (no ale zaspakajanie fantazji stetryczalego widza telewizyjnego nie jest rola producenta ;-)
        No i Mustanga zapsuli ... psuje jedne, cale szczescie ze maja jeszcze tego Garbusa z obezwladaniajacymi ramkami okien (piekna rzecz).
        • Gość: marta Re: Drugi odcinek - jest lepiej, ale ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.11, 11:36
          Stosunek do tego serialu mam ambiwalentny, czasami mnie intryguje, czasami wręcz przeciwnie, wczoraj zwyciężył House, w związku z tym Hotel nadrobiłam przed chwilą. Ale było naprawdę nieźle. Bardzo mi się podoba lekkość tej produkcji. Do tej pory nie wiem, czy to większa zasługa reżyserii, czy jednak gry aktorskiej. Mazurek ze swoim "Życie trwa..." kupił mnie całkowicie, aż chyba zdecyduje się na jakiś odcinek "Linii życia", coby ocenić Go z innej prespektywy. "Hamletowski" Artur miota się nawet bardziej niż bohater Szekspira. Bo tamten miał chociaż powód (choć nie przez wszystkich rozumiany;) , u Artura żadnych motywów nie widzę, schemat ograny do znudzenia, i kłóci mi się to z lekko hipochondryczną naturą facetów, bo jak choroba to raczej trzeba się poskarżyć, powściekać, ale, że tak nic nikomu? Ani matce, ani dziewczynie? Wręcz niewiarygodne ;) Tolak i Jego "A jak tam żona i dziecii? Wszyscy zdrowi?"- najlepszy punkt wątku gościnnego, ten delikatnie "zapuszczony" Tolak zaczyna grać, nie są to jeszcze może szczyty aktorskich marzeń, ale coś tam drgnęło, szczególnie, że debiuty klanowe sprzed lat, nie nastrajały optymistycznie. Matt- miałam dokładnie te same "Pierwszomilionowe" odczucia przed chwilą, dodać tylko Bobrowskiego, Warchulską i mojego ulubionego "Pikiego" i cofamy się w czasie ;) Myślę, że to jednak 'wina' Sadowskiego, który mimo, że od czasu swego debiutu zrobił w telewizji sporo to nie wyszedł poza "Pierwszy milion"- i nie wiem czy zawdzięcza to reżyserom castingu, którzy obsadzali Go po "warunkach", czy własnym umiejętnościom. Ale jak to mówią jak się chce to można, w końcu Bobrowskiego z Tomaszem Fryczem nikt już nie utożsamia, a Warchulska też ciekawie się rozwinęła przez te lata, chociaż pozostała lekko rozedrgana. Wracając do Hotelu warta zapamiętania pozostanie też scena Kolak z Samojłowicz- fajne napięcie panowało, aż dało się odczuć wszystkie emocje matki Artura. Szkoda tylko, ze energia podążała wyłącznie w jedną stronę, bo Samojłowicz jak zwykle nie nadążała z odbiorem. Fryzurę Bukowskiego przemilczę ;) Bardzo miło za to się ogląda Jego sceny z Cielecką, partnerka piekielnie wymagająca, ale facet dotrzymuje Jej kroku.
          • anmanika Re: Drugi odcinek - jest lepiej, ale ... 09.09.11, 14:09
            Chryste nie poznałam, że to Tolak, chyba przez to, że taki kwadratowy się zrobił. Za to gra aktorska mu się wyraźnie poprawiła.
            Dziewczę sprzedające dziewictwo urocze i jak tak dalej, to zabłyśnie.
            Barmana wreszcie uaktywnili bo się marnował.
            Zgłaszam protest co do spieprzania Artura, bo to woła o pomstę do nieba.
            Co do Bukowskiego to mam wrażenie, że przygotowuje się do jakiejś produkcji dziejącej się w PRLu bo fryz jest rodem z tamtych czasów.
    • ja_aaa Re: Hotel 52 - IV seria 09.09.11, 19:49
      Pierwszy odcinek czwartej serii niespecjalnie mi się podobał. Historia piosenkarki nudna i zbyt dużo scen poświęcili na ten wątek. Piosenkarka była trochę sztuczna, drętwa. Podobała mi się scena rozmowy Iwony i Igora w samochodzie - jak zawsze sceny z nimi to mistrzostwo. Po pierwszym odcinku sezonu spodziewałam się czegoś więcej, więcej scen z głównymi bohaterami, więcej informacji o nich, a musiałam patrzeć przez pół odcinka na tą piosenkarkę. Pierwszy odcinek trzeciej serii był znacznie lepszy, wątek gości był bardziej okrojony, było dużo wyjaśnień odnośnie odcinka finałowego drugiej serii.

      Drugi odcinek czwartej serii znacznie bardziej "hotelowy", takie jak ja lubię.
      Zacznę od tego, co mi się nie podobało - Natalia i Artur. Ten wątek interesuje mnie najmniej w całym serialu. Artur, który się poświęca z miłości do Natalii - to już było w Magdzie M., w Na wspólnej też niedawno był chyba podobny wątek.
      Matka Artura - lubię ją (szczególnie, że gra ją Dorota Kolak). I dobrze, że powiedziała Natalii, co o niej myśli.
      Polubiłam Roberta i Dorotę.
      Wątek gości fajnie poprowadzony, poświęcili na niego znacznie mniej czasu niż w pierwszym odcinku na szczęście.
      Michał jakoś marnie wygląda w tej serii.
      Igor - krótko dziś był, tylko jedna scena z nim. Zdecydowanie za mało. Julka wyjeżdża - i bardzo dobrze, oby została w tej Francji, bo mi wyjątkowo działa na nerwy. I Igor się przy niej marnuje.
      Iwona i jej związek z Andrzejem podoba mi się bardzo. Stara miłość nie rdzewieje. Fajna scena poranna, fajna scena w restauracji, kiedy Iwona przedstawiła Andrzeja Wioli (i reakcja Marty, gdy usłyszała, kim jest Andrzej), scena, gdy Iwona usłyszała, że Andrzej będzie pracował dla kolegów z dawnego życia znakomita, scena w gabinecie również. Cielecka znacznie lepiej wygląda z Bukowskim niż z Królikowskim, lepiej się na nich patrzy. I Kamil Kula - świetnie ich dobrali jako matkę, ojca i syna. Mnie również nie podoba mi się fryzura Andrzeja, ale lepsze to niż tłuste, zaczesane do tyłu włosy jak w trzeciej serii.
    • Gość: vika Re: Hotel 52 - IV seria IP: *.dynamic.chello.pl 15.09.11, 08:58
      A ja kupuję w całości wątek z Arturem, który ukrywa przed wszystkimi swoje komplikacje po postrzale. Osobiście nie znam faceta, który by się obnosił ze swoimi dolegliwościami. Z katarem, grypą, zacięciem w palec - owszem, ale z poważną chorobą? Nigdy. Szczególnie jeśli zalecenie lekarza brzmi - oszczędzać się. Inna sprawa, czy kupuję Kwiatkowskiego z hamletyczną miną :)
      • Gość: womaninblack Re: Hotel 52 - IV seria IP: *.aster.pl 16.09.11, 00:54
        Oglądałam odcinek tej serii pierwszy raz. Tempo nawet fajne, ale fabuła... No rozwala. Ślepa laska znajduje portfel w taksówce????? Niby jak? Może krzyczał: nie zostawiaj mnie, należę do Artura, którego dopiero co poznałaś i w którym musisz się zakochać, idź do "Hotelu 52", podam ci adres i wal prosto do recepcji, poznasz go po skrzypieniu butów?
        A aktor który gra Artura wyraźnie się męczy. Pamiętam go z pierwszej serii i wtedy nawet go lubiłam - teraz to jakaś kukiełka której każą gadać byle co. Tak naprawdę tylko Cielecka trzyma klasę.
        • Gość: Aga Re: Hotel 52 - IV seria IP: *.dynamic.chello.pl 16.09.11, 07:43
          Portfel mogła wymacać, przypadkiem, np. przy wysiadaniu. To, że należy do Artura, łatwo sprawdzić (w końcu dziewczyna ma w otoczeniu ludzi widzących, przeczytają nazwisko na karcie kredytowej czy innym dowodzie osobistym). Adres zna, bo Artur musiał go podać taksówkarzowi. Broni się :)
        • Gość: niania Re: Hotel 52 - IV seria IP: *.dynamic.chello.pl 16.09.11, 09:29
          Chyba trochę się czepiasz. Z punktu widzenia logiki zdarzeń rzadko mam temu serialowi coś naprawdę poważnego do zarzucenia. Jakby to porównać z rozkoszną twórczością scenarzystów np. Układu warszawskiego, tu w każdym odcinku jest kawał solidnej roboty. Ja się mogę nie zgadzać z pomysłami fabularnymi, czy rozwojem jednych postaci a zanikaniem drugich, ale czwarty sezon jak na razie trzyma się kupy tak jak poprzednie. No i zauważ, że każdy odcinek jest zamkniętą mini fabulką przypadku hotelowego - a porównaj choćby z przypadkami szpitalnymi w Na dobre, pisanymi jak po sznurku. Ja widzę różnicę.
            • Gość: womaninblack Re: Hotel 52 - IV seria IP: *.aster.pl 16.09.11, 13:18
              Co się tyczy domkniętych fabułek w "Hotelu" to zgoda, ale ten Artur jest coraz bardziej wymyślony. Na początku mi się podobał, bo chciał się bzyknąć bez zobowiązań z przypadkowo spotkaną po latach kumpelą (chyba dobrze pamiętam), a potem wyszło co wyszło i musiał zacząć punktować. Całkiem zgrabnie mu to szło. Nawet ten ciężkawy pomysł z molestowaniem łyknęłam. A teraz mam powtórkę w jadłospisie - facet znowu cierpi w samotności i chowa tajemnicę. I wychodzi z niego taka trochę dupa wołowa co to nie potrafi rozpoznać osoby niewidomej (w realu po 5 sekundach wiesz, że coś bardzo nie halo), gubi portfel, godzi się na wszystko w firmie i bez przerwy się uśmiecha jak ktoś po prozaku. Wolałabym, żeby to on zainteresował się niewidomą, zrobił pierwszy krok, np. to on ją odwiózł a nie ona jego. A pomysł z portfelem na początek znajomości jest dla mnie jak z brazylijskiej telenoweli. Szkoda, bo naprawdę lubiłam tego gościa a teraz kompletnie nie ma chemii. Natalia też stanęła. W ogóle mam wrażenie, że w polskich serialach to główne postacie są mocno nieruchawe. Dlatego kocham "House'a". :)
              • Gość: Aga Re: Hotel 52 - IV seria IP: *.dynamic.chello.pl 16.09.11, 18:21
                > wychodzi z niego taka
                > trochę dupa wołowa co to nie potrafi rozpoznać osoby niewidomej (w realu po 5
                > sekundach wiesz, że coś bardzo nie halo),

                I znów nie mogę się zgodzić. Miałam niewidomą wykładowczynię. Część roku zorientowała się dopiero w połowie semestru, że ona nie widzi - tak świetnie sobie radziła (łącznie z pokazywaniem slajdów i opowiadaniem, co na nich jest).
          • dona.a Re: Hotel 52 - IV seria 16.09.11, 20:38
            Gość portalu: niania napisał(a):

            > Jakby to porównać z rozkoszną
            > twórczością scenarzystów np. Układu warszawskiego

            > ale czwarty sezon jak na razie trzyma się
            > kupy tak jak poprzednie.

            No właśnie. Nie porównuj serialu, który dopiero wystartował dwoma odcinkami do czterech sezonów Hotelu 52. Fakt, że Układ Wareszawski wystartował lekkim falstartem, ale wg mnie jest za wcześnie, żeby serial skreślać. W Hotelu też były beznadziejne odcinki, chociaż oczywiście serial oglądam i lubię.
        • Gość: matt_banco Re: Hotel 52 - IV seria IP: *.zif.ue.wroc.pl 16.09.11, 12:57
          Odcinek generalnie bardzo przyzwoity, szczegolnie do gustu przypadla mi p. Jezewska w roli herszt-matki, gdzie bardzo zgrabnie wygrana zostala jej racja. A juz koncowka tego watku, z tym "ale dostane rozwod za trzy lata" byla rewelacyjna. Jedyne co, to gdzies tam zginal ten biedny, zachlysniety Kuba, ktorego ratowano ale jakos tak bezwizyjnie ;-)
          Watek Artura zaczyna byc irytujacy ... facet idzie do silowni i zasuwa na biezni jak nawiedzony. Przez chwile mialem wrecz nadzieje, ze szlag go trafi i bedzie spokoj ... i to bylby bardzo zacny zabieg scenarzystow, no ale nie ... na jego drodze, czy tez biezni, pojawila sie niewidoma, ktora teraz bedzie mu wkladac do glowy, ze jakakolwiek dysfunkcja nie oznacza konca i ze mozna sobie radzic nie majac oka, nogi, reki, czy tez sprawnego serca. No jak widac sprawnosc umyslowa tworcow tego watku tez nie jest dyskwalifikujaca i bedziemy musieli z nim pewnie jeszcze troche pozyc. Na szczescie da sie.
          Ciekawe poprowadzono za to watek "restrukturyzacyjny", gdzie Natalia miala w koncu okazje faktycznie pozarzadzac hotelem, a nie tylko uprawiac snujstwo i ratownictwo emocjonalne.
          A Igor byl, pojezdzil Mercedesem, pogadal z matka i znow nieutulonych w tesknocie widzow pozostawil z pewnym niedosytem.
          • faszyna Re: Hotel 52 - IV seria 16.09.11, 14:02
            A mnie w nieutulonym niedosycie pozostawia niezmiennie fryzura Bukowskiego. Ale moze nie powinnam narzekać, równie powalająca jest fryzura Gere'a, od której odstapil tylko na moment, którym był sensacyjny film dziejący sie w Chinach (tytułu jak zwykle nie pamietam). I choc Bukowski nie Gere, ale widac, ze jak facet chce, to siły na niego nie ma. ;))
            Artur zrobił sie taki niewydarzony zapewne przez bliski kontakt Kwiatkowskiego z serialem "Prosto w serce". który każdego moze zdołowac albo zmusić do niezmiennej tej samej postawy zwanej "keep smile". To tez forma pewnej dysfunckji, niestety...
            Moze restrukturyzująca się Natalia robi lepsze wrazenie, ale niestety z Cielecką za plecami szans wielkich na tą restrukturyzację nie miała. Natomiast brawa dla Jeżewskiej, która sprawnie przeprowadziła postać przez mieliznę scenariusza.
            PS. Matt, a moze ten Twój niedosyt to z powodu marki samochodu? Lepiej chyba byłoby, gdyby Igor jeździł takim na przykład maybachem. Byłoby na co popatrzec i to podwójnie. ;))))
            • Gość: matt_banco Re: Hotel 52 - IV seria ... OT IP: *.ssp.dialog.net.pl 16.09.11, 14:43
              Mercedes ladna rzecz ... mam nawet kilka na polce z modelami, choc raczej gustuje w tych "zwyklych" i to na dodatek z lat 60 i 70. W samochodach akurat lubie te, ktore sa dziwne lub nietypowe, ostatnie moje odkrycie to CITROEN TUB.
              www.citroenet.org.uk/utilities/tub/tub.html
              Dostawczak nowoczesny i jakby nie z epoki, z ktorej faktycznie pochodzil ... to cudowne "brzydactwo" powstalo w 1937 roku (i jak dla mnie wyglada rownie odjechanie jak jego bardzo znany nastepca czyli model H - www.citroenet.org.uk/utilities/h-van/hvan1.htm). Kupilem sobie model takiego TUB'cia... rozczulajacy, bez charakteryzacji moze grac w "Autach 3".
              Wiec jak dla mnie to ciekawiej byloby gdyby Igor jezdzil ktoras z wersji Citroena Traction Avant, no powiedzmy 11CV - www.chianticlassiccar.com/cars-citroen-traction-avant.php
              Ale takie cos to sie moze pojawic w "Czasie honoru", bo mialoby jakies uzasadnienie historyczne, a w "Hotelu 52" to moglaby byc "bogini" czyli DS (ze juz tak we francuskiej marce pozostane) - autokult.pl/2011/06/22/citroen-ds-z-drugiej-reki

          • Gość: Aga Re: Hotel 52 - IV seria IP: *.dynamic.chello.pl 16.09.11, 20:40
            > Odcinek generalnie bardzo przyzwoity, szczegolnie do gustu przypadla mi p. Jeze
            > wska w roli herszt-matki, gdzie bardzo zgrabnie wygrana zostala jej racja.

            Aż mlasnęłam z zachwytu, gdy przy konfrontacji przy stole okazało się, że każda ze stron ma swoje racje i zostały one pokazane. Pyszne. Można wybaczyć arturowe smęty przy czymś takim.
          • dona.a Re: Hotel 52 - IV seria 16.09.11, 20:44
            Gość portalu: matt_banco napisał(a):

            > A Igor byl, pojezdzil Mercedesem, pogadal z matka i znow nieutulonych w tesknoc
            > ie widzow pozostawil z pewnym niedosytem.

            Widziałam niedawno tego aktora w jakimś filmie(?) czy serialu(?), niezbyt udanym, i przyznam, że nie robił tam takiego wrażenia jak w Hotelu, niespecjalnie dał się zauważyć, również od strony aktorskiej, czyli tu jest po prostu świetnie dobrany do postaci i dobrze tę postać odgrywa, do tego miał farta, że trafiła mu się taka zauważalna rola na samym początku:)
            • faszyna Re: Hotel 52 - IV seria 16.09.11, 21:09
              "Widziałam niedawno tego aktora w jakimś filmie(?) czy serialu(?)," Jedyne, w czym dotąd Kwiatowski zagrał poza Hotelem, to "Prosto w serce". Rzeczywiscie robił tam wrazenie mniej niz nijakie. Ale to wina błędu w obsadzie roli. Jego Żonkil miał byc takiej klasy uwodzicielem, co to każdą panienkę poderwie. Ale, za przeproszeniem, w zderzeniu z urodą Filipa Bobka i wobec własnej urody "urodziwej inaczej", aktor nie miał zadnych szans, by zagrac takiego faceta, o jakim mowa w scenariuszu.
              To jest zreszta jakis generalny problem z tymi młodymi. Taki na przykład Fabijanski, który interesująco zaprezentował sie w Tancerzach, w Linii zycia jest dla mnie nie do oglądania. i nie mówię tu o grze, bo serialu nie oglądam i nie moge jej oceniac, ale o samym wyglądzie. Wystarczyło mi kilkukrotne rzucenie okiem na migawki z serialu, by dojsc od tego wniosku.
              • Gość: marta Re: Hotel 52 - IV seria IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.11, 09:07
                >Taki na przykład Fabijanski, który interesująco zaprezentował sie w Tancerzach, w Linii zycia jest dla mnie nie do oglądania. i nie mówię tu o grze, bo serialu nie oglądam i nie moge jej oceniac, ale o samym wyglądzie. Wystarczyło mi kilkukrotne rzucenie okiem na migawki z serialu, by dojsc od tego wniosku. >>

                Fabijański jest intrygujący. Widziałam kilka odcinków "Linii..." bo byłam ciekawa jak radzi sobie Mazurek poza Hotelem(wypada zdecydowanie gorzej, widocznie rola mu nie podpasowała...), za to Fabijańskiego w duecie z genialnym ojcem (Tomaszem Sobczakiem) ogląda się świetnie, nie wiem jeszcze o co chodzi w ich wątku, bo z zasady nie lubię takich codzinnych seriali, ale dla tej dwójki odpalam Iplę, także jest dobrze ;)
              • dona.a Re: Hotel 52 - IV seria 17.09.11, 11:01
                faszyna napisała:

                > "Widziałam niedawno tego aktora w jakimś filmie(?) czy serialu(?)," Jedyne, w c
                > zym dotąd Kwiatowski zagrał poza Hotelem, to "Prosto w serce".

                Pisałam o Kuli, a nie o Kwiatkowskim:)
                • faszyna Re: Hotel 52 - IV seria 17.09.11, 16:15
                  No taak, chyba mi się na oczy rzuciło... ;)) Ale pomijając błedy czytelnicze, skoro do kompletu dochodzi i Kula, to moja teza staje sie coraz bardziej słuszna. ;)
                  Ale co do Kuli, w niezawodnej bazie filmu pl. podano, ze wystapił jeszcze tylko w nowym serialu, z którego ponoc pokazano tylko pilota. Więc za duzo zapewne Kuli w nim nie było.
                  • dona.a Re: Hotel 52 - IV seria 17.09.11, 18:53
                    faszyna napisała:

                    > Ale co do Kuli, w niezawodnej bazie filmu pl. podano, ze wystapił jeszcze tylko
                    > w nowym serialu, z którego ponoc pokazano tylko pilota. Więc za duzo zapewne K
                    > uli w nim nie było.

                    No tak, przypomniało mi się, to była zajawka polsatowskiego serialu Komisarz Rozen, oglądałam gdzieś od środka, bardzo słabe to było, właściwie to nie wiadomo co to było;) i tam właśnie widziałam Kulę, ale niczym nie przyciągnął mojej uwagi, to już nie to samo co w Hotelu, nie wiem czy to była kwestia słabego filmu czy słabej dyspozycyjności Kuli, pewnie jedno i drugie;)
                      • dona.a Re: Hotel 52 - IV seria 17.09.11, 21:03
                        faszyna napisała:

                        > A tu przyciągnie Twoja uwage? Bo chłopina sie nagrał, ze hej. ;))
                        > www.youtube.com/watch?v=sGO5AYE9Ka8

                        Wygląda to na jakieś wprawki studenckie, bo to przecież jeszcze student jest, może się i nie nagrał, ale wyszedł poza halabardę;)
    • Gość: matt_banco Odcinek 43 ... ciążowy IP: *.ssp.dialog.net.pl 23.09.11, 00:08
      No to nie byl do konca udany odcinek, jakis taki "rozpadniety". Za "rozpadnietosc" odpowiada zarowno relacja Natalia-Artur, jak i kwestia sprzedazy hotelu. Cos ten pomysl na Natalie nie do konca sie sprawdza, niby juz w miare dorosla kobita, ale dziewczeciem wciaz podszyta. Dzisiaj mnie szczerze draznila i jako postac i jako aktorka.
      Watek glowny tez jakos nie do konca trafiony, jakis taki mechaniczny. Nawet koncowka, niby przeciez taka "wbrew", a jednak jakos nie zagrala pelnym tonem. Moze to kwestia tego, ze panowie w dzisiejszym odcinku wybitnie nieciekawi. Pani Rybicka fajna, w paru momentach nawet "wybuchowa", ale szczerze powiedziawszy bardziej dzisiaj wodzilem wzrokiem za Dorota (czyzby skonczyla sie era idiotycznych fryzur i w koncu p. Boladz wygladala jak trzeba?).
      Poczatek znajomosci Igora z pani prawnik ... no niby mialo cos gdzies tam zaiskrzyc, ale chyba jednak nie do konca ... no moze w nastepnym odcinku. W sumie najbardziej podobal mi sie koniec i "walka na miny" w wykonaniu Cieleckiej i Krolikowskiego ... ta zdziwiony, ten zmieszany.
      Slabiej ... zdarza sie.
      • Gość: niania Re: Odcinek 43 ... ciążowy IP: *.dynamic.chello.pl 23.09.11, 09:11
        Matt, ależ nie musiało ewidentnie iskrzyć. Przecież to klasyczna konstrukcja - jak babka wchodzi do kawiarni i mówi: przede wszystkim zmieńcie kierowcę, to ja już podejrzewam, że tu coś będzie z Igorem. Jak chwilę później Igor oddaje jej kluczyki, to jak dla mnie wszystko jest już jasne. Tylko oni - Igor i Marzena - jeszcze o tym nie wiedzą. Podoba mi się, że castingowcy znaleźli aktorkę, która wygląda jak negatyw Cieleckiej.
        Rybicka świetna - najpierw wulgarna i odpychająca, potem równie wulgarna, ale budząca współczucie. Ciachorowski straszny, pan drewno z pustką w oczach - wolałam już tych dwóch pierwszych misiaków, przynajmniej żaden nie próbował być amantem.
          • faszyna Re: Odcinek 43 ... ciążowy 23.09.11, 09:53
            A dla mnie to nie był odcinek rozpadniety, lecz wielowątkowy i z przestawionymi akcentami w stosunku do poprzedniej serii. Bardzo dużo sie ostatnio dzieje w wątku hotelowym, a dużo mniej w "goscinnym". Bardzo żaluje, że z ekipy wypadła Kumorek i jej rodzinne problemy (plus rozwojowy wątek znajomosci z lekarzem), natomiast co do tych, co pozostali, to niestety zgadzam sie, ze Natalia nie wyrabia. Nie ta klasa, nie ten talent, choć fryzura wreszcie bardziej strawna. Natomiast dalej podtrzymuję moje zdecydowane "nie" dla utajniania choroby Artura. Przeciez to juz było w innej konfiguracji: bohaterka Potockiej utajnia chorobe przed synem-Bosakiem (ach, jak tu zapamietac te imiona bohaterów, skoro same nie chcą wchodzić do głowy?), ale o jej chorobie wie Natalia. Tu wie o chorobie barman, a Natalia nie wie... Moze jednak wiecej inwencji twórczej, drodzy scenarzyści?
            Rozbawił mnie wątek samochodowy. Fajnie rozegrany. Pzzry okazji, Matt, pewnie nie oglądasz Rezydencji, ale we wczorajszym odcinku, na który rzuciłam okiem w reklamowej przerwie Hotelu, pojawiła sie taka wypasiona bryka, no i ciekawe, co to było. Bo miały tam zagrać samochody za grube miliony...
            • Gość: matt_banco Re: Odcinek 43 ... ciążowy IP: *.ssp.dialog.net.pl 23.09.11, 10:05
              No nie ogladam "Rezydencji" ... zerknalem na kilka fragmentow (w jednym nawet bylo Ferrari) i jakos nie odnalazlem sie w tym klimacie (rowniez samochodowo). Zreszta nie przepadam za aktorskimi dokonaniami jednej z glownych postaci ;-)
              Natomiast wracajac do Hotelu 52 ... jak sie okaze, ze Artur pobiegnie i dobiegnie i szlag go nie trafi ... to mnie trafi. Niespojnosc konstrukcji tej postaci jest nieakceptowalna. To nie moze byc tak, ze rozsadny i inteligentny facet z poprzednich serii teraz zachowuje sie tak niedopowiedzialnie (nawet jesli mialoby sie okazac, ze serducho dalo rade).
              • faszyna Re: Odcinek 43 ... samochodowe OT 23.09.11, 10:56
                Matt, no to szkoda. Bo moze to był maybach? Co do reszty, mniej wiecej zgoda, ja ogladam "na bezrybiu", ale jak długo zdzierżę, nie wiem, bo wkurza mnie damski duet GSz+KF. Rozumiem, że grają plus minus kretynki, ale zeby az tak dosłownie...
                • Gość: marta Re: Odcinek 43 ... samochodowe OT IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.11, 12:18
                  Odcinek nawet przyzwoity, podobało mi się to "rozwarstwienie", pani prawnik w wykonaniu Aleksandry Popławskiej niezwykle intrygująca. Siostry Popławskie zawsze dają radę, do tej pory nie mogę się zdecydować czy aktorsko bardziej mi odpowiada Magdalena czy Aleksandra. Hamletowski Artur na dłuższą metę staje się irytujący, Kwiatkowski ma problem z oddawaniem emocji, nie przemawia do mnie kompletnie, brak mu jakiejś werwy. Czyli wyjazd Julki to pole przygotowane pod nowy romans Igora...trochę szkoda, Wasilewska z Kulą świetnie się odnajdywali, badzo trudno dobrać aktorów, którzy nie tylko grają, ale też współgrają ze sobą. W zasadzie jest to dopiero drugi raz kiedy odnalazłam taką parę w polskich serialach, a trochę ich oglądałam ;) Co ciekawe nawet jak w serialu gra małżeństwo, lub aktorzy będący parą w życiu prywatnym to też często brak im tej "ekranowej chemii", to jest jeden z kolejnych motywów, który ciekawi mnie podczas oglądania naszych rodzimych produkcji telewizyjnych... ;)
      • Gość: true-blue Re: Odcinek 43 ... ciążowy IP: *.net 26.09.11, 18:04
        Obejrzałam dwa ostatnie odcinki w necie. Zgadzam się, że serial się rozłazi. Co się stało z Natalią i Arturem? Zapisali się do klubu anonimowych neurotyków czy jak? Nie liczyłam, że będą żyli długo i szczęśliwie przed ostatnim odcinkiem, ale chyba trzeba im dać szanse na coś innego niż miotanie się na sznurkach. Facet stracił cały urok, który miał, a naprawdę miał to "coś".
    • Gość: matt_banco Re: Hotel 52 - fitnesowy IP: *.ssp.dialog.net.pl 29.09.11, 22:27
      Alez to byl przyjemny odcinek ... mozna powiedziec zbalansowany, watek glowny powedrowal w tlo, a tlo wyszlo na wierzch. No i jakie ladne partnerowania, co to sie dzieje? Natalia z Iwona calkiem, calkiem niezle (nie wiem skad, ale p. Samojlowicz jakby nabrala drugiego oddechu). Artur z Asia ... no to jest dziwne, ale te ich rozmowy jakims cudem sa calkiem strawne (szczerze sie zdziwilem, bo sytuacja wydumana, a jednak jakos sie z tego udaje wybrnac ... moze wlasnie o ta szczerosc chodzi), nowa recepcjonistka tez jakos do mnie trafila, choc wydawalo sie to karkolomne, to Zukowskiej udalo sie zjednac sympatie i calkiem lekko i naturalnie w tym wszystkim wypasc, mimo dosc kliszowatych atrybutow jakie jej przypisano. No ale to co Igor "porobil" z pania prokurator ... chlopak wymiata. Nie wiem czy to wynika z aparycji aktora, czy z jego pewnosci siebie, ale jest facet uroczy, uwodzicielski, intrygujacy, a przy tym "lekki" w swej meskosci ("Dziewczyna? ... No przeciez nie chlopak"). Nie musi sie spinac, podobnie jak "tatus" (Bukowski). No naprawde przyjemnie patrzylo sie na niego i Poplawska. Przy poprzednim odcinku mialem watpliowsci czy "zaiskrzylo" ... no to teraz juz nie mam zadnych.
      Bardzo udany odcinek.
      • Gość: niania Re: Hotel 52 - fitnesowy IP: *.dynamic.chello.pl 30.09.11, 08:45
        A ja wczoraj po raz pierwszy poczułam, że właściwie to mogłabym się już obejść bez tych "historii przyjezdnych". Widzę jak scenarzyści obcinają boki - potencjalnie ciekawe wątki osobiste pracowników hotelu, żeby zmieścić losy głównych bohaterów i zaplątać przypadki hotelowe z załogą. Czasami jest to koronkowa robota, czasami mocne naciąganie, ale ja chciałabym na przykład się dowiedzieć co słychać u Joli albo jak wygląda to "pożycie" Kuby i Marty. Ale z drugiej strony, to by groziło obsunięciem się w typowy polski serial obyczajowy, w którym wszyscy piją herbatę i gadają o tym, co zrobili i zrobią. E, chyba marudzę. A wczorajszy odcinek fajny, tylko jakoś nie kupiłam tej wystylizowanej na dziecię-kwiat Żukowskiej. Ale może to kwestia pomadki w okropnym odcieniu :)
        • faszyna Re: Hotel 52 - fitnesowy 30.09.11, 10:29
          Matt, widze, że serial Cię "kupił" na całego. ;) Bo ja osobiście w aż taki zachwyt nie popadłam, niestety. Po pierwsze, pożądam odrobinę sensu i realizmu. Ubranie i zachowanie Natalii-czy w realu jest możliwe, zeby poważna pani własciciel bardzo renomowanego hotelu, chocby nawet tak młoda, przychodziła do pracy w takim stroju? By przyjmowała bez namysłu do pracy osobę, która sie wykazała jedynie sprawnym grzebaniem w śmietniku? Czy taka pani własciciel od razu by sie bratała z nieznaną wczesniej nowoprzyjetą pracownicą? Na moje oko, nic z tych rzeczy. A dokładniej, skoro takich zdarzeń jest całe multum, to moze nic dziwnego, że hotel zaczął podupadać? ;)
          Wątek Natalii i Artura zaczął na dobre tonąć w jakims soap-operowym sosie. A nowa recepjonistka Żukowskiej jakby z innego formatu. Poziomu bronią jak zwykle Cielecka, Bukowski, Bołądź i Kula, ten ostatni do kompletu z Popławską tworzy rzeczywiście fajny duet. Ale czy to wystarcza? Bo dla mnie serial niebezpiecznie zmierza w kierunku produkcji długodystansowej, tylko jedno pytanie, czy Cielecka to wytrzyma? ;))
          • Gość: niania Re: Hotel 52 - fitnesowy IP: *.dynamic.chello.pl 30.09.11, 10:47
            Zmierza do produkcji długodystansowych, bo to czwarty sezon. Porównaj choćby z "Chirurgami", gdzie Derek i Meredith od 3 sezonu nieubłaganie przechodzili na stronę "wielce emocjonalnego snujstwa". Nie wytrzymałabym kolejnego napalonego amanta pięknej Natalii. Jeśli ma ją uwieść nowa recepcjonistka - jestem za :)
            • Gość: madeleine Re: Hotel 52 - fitnesowy IP: *.yourproxyhost.com 30.09.11, 16:03
              Mam podobne zdanie jak faszyna. Serial upodabnia się do obyczajówki jakich u nas w TV sporo. A jeśli tak to odrobina realizmu się przyda. Dawniej serial był bardziej bajkowy, a w bajce wiadomo... najpierw była bajka z Arturem, potem z księdzem-Wieczorkowskim, potem trochę andersenowska baśń z tłumaczem-dyplomatą-psycholem. Teraz pojawiają się jakieś biznesowe nawalanki, jakieś realne koszmarki w firmie i pewnie dlatego te rzeczy, o których pisze faszyna, dużo bardziej rzucają się w oczy. Ile musiała napracować się postać grana przez Bołądź, żeby wkomponować się w hotel i w fabułę, a teraz z tą nową szast-prast i po wszystkim. Moim zdaniem bajkowość, czyli Natalia w roli młodej, dobrej i naiwnej wróżki, dobrze temu serialowi robiła i to odróżniało go od innych. Teraz tego nie ma. Ale to tylko moje zdanie.
          • Gość: matt_banco Re: Hotel 52 - fitnesowy IP: *.ssp.dialog.net.pl 30.09.11, 17:21
            Oj tam ... zaraz "kupil". Po prostu wczorajszy odcinek mi sie podobal, w kategoriach "duetow" ... mielismy nawet duet samochodowy, czyli "pozyczke pradu" miedzy Mercedesem a Jaguarem pani prawnik. Podobnie Zukowska, po prostu podobala mi sie, ze jakas tak "przekrecila" ta swoja postac, ze mimo wskazanych przez Ciebie absurdow, dalo sie ja polubic. No tak, tylko czy o to wlasnie chodzi aby zalet szukac "obok" opowiadanej historii. Ja to lubie ... i dlatego czasami ogladam rzeczy, ktore fabularnie sa dosc paskudne, ale maja smaczne smaczki ;-)))
            • faszyna Re: Hotel 52 - fitnesowy 30.09.11, 17:47
              No tak, nie kupili... ;))
              A ja zapomnialam dopisać przy okazji chwalenia duetu Iwona-Andrzej, że ostatnia scena pocałunku niestety wygladała tak, jakby oboje grający mieli ochote na wszystko, ale na pewno nie na pocałunek. To był przejaw takiej filmowej anty-chemii, w odróżnieniu od chemii duetu Igor-prawniczka, a przynajmniej czegoś, co zapowiada sie na niezłą chemię.;))
              A co do prawdziwości szczegółów, bajka musi byc potężnej mocy, aby moj ścisły umysł nieścisły sie nie buntował. Tu niestety bajka zbyt przyziemna, aby mnie zadowoliła.
              • Gość: marta Re: Hotel 52 - fitnesowy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.11, 18:01
                > A ja zapomnialam dopisać przy okazji chwalenia duetu Iwona-Andrzej, że ostatnia
                > scena pocałunku niestety wygladała tak, jakby oboje grający mieli ochote na ws
                > zystko, ale na pewno nie na pocałunek. To był przejaw takiej filmowej anty-chem
                > ii, w odróżnieniu od chemii duetu Igor-prawniczka, a przynajmniej czegoś, co za
                > powiada sie na niezłą chemię.;))

                oj tam, gorszy dzień mieli po prostu ;-)

                A jeśli chodzi o ten duet, to ja chemii nie widzę, mimo, iż oboje darzę dużą dozą sympatii. Cały czas mam jednak wrażenie, że Cielecka sobie troszeczkę drwi z Bukowskiego, chociaż może to niewłaściwie określenie...może raczej testuje Jego wytrzymałośc, takie "No pokaż, co tam jeszcze umiesz" ;-)
        • Gość: matt_banco Ostrowskiej czar ... IP: *.ssp.dialog.net.pl 06.10.11, 23:50
          Tak ... tez sie nie spodziewalem. Nie wiem jak ona to zrobila, ale oczu nie mozna oderwac. A w zasadzie to wiem jak zrobila, po prostu zagrala atrakcyjna i zakochana kobiete. (Echhh, ze tez nie mam HBO, przeciez tam rusza "Bez tajemnic", a na plakacie Ostrowska znow wyglada intrygujaco).
          Sam watek troche sztampowy, ale tym bardziej zadziwia to, ze cala trojka wypadla w tym wiarygodnie. Ladnie tez podbito go stosowna muzyka.
          Reszta ... troche meczliwa i jakos taka przewidywalna. Nie wiem, moze troche za krzykliwie bylo w tle dzisiaj, szczegolnie wlasnie w zderzeniu z watkiem glownym, ktorego rozedrganie emocjonalne nie potrzebowalo juz niczego wiecej.
          • Gość: Aga Re: Ostrowskiej czar ... IP: *.dynamic.chello.pl 07.10.11, 00:37
            Dzisiejszy odcinek miał po prostu duży ładunek emocjonalny na wszystkich frontach ;)
            I bardzo podoba mi się Żukowska w tej roli. Jest tak cudownie wku... tego... irytująca. Taki zły duch.
            Bardzo na minus Natalia i Artur - nie da się przeciągąc historii w nieskończoność, nie popadając w śmieszność. Tu scenarzyści przegięli.
            • faszyna Re: Ostrowskiej czar ... 07.10.11, 09:58
              No niestety ogladanie seriali C-klasy ma swoje negatywne konsekwencje... ;) Nie mogłam się wczoraj zachwycać Zukowska, bo jako zywo odegrała postac rodem z "Majki". Tam jako "nowinka" była dośc strawna i pasująca do konwencji, ale tu jest dla mnie tylko starą-maleńką, która zapomniała spojrzec na swoją metryke. Zupełnie tej postaci nie kupuję, choc przyznam, ze gdybym Zukowskiej wczesniej w takim samym wydaniu nie widziała, to moze kupiłabym te kokieteryjne minki i dykcję. Ale że widziałam, to mogę zarzucic wtórność kreacji aktorskiej. Nic w niej nowego, ot co.
              Żukowska i jej bohaterka to nie jedyne, czego wczoraj nie mogłam przyswoic. Niestety, poległa na całej linii Samojłowicz, operująca dwiema czy trzema minami. Zaczyna grac troche jak Brodzik ostatnimi czasy, co niestety nie jest komplementem. Szczególnie pokonała mnie scena przy ogródkowym stoliku z Cielecką i Królikowskim: na tapecie wazne sprawy hotelu, a Natalia wgapia sie w dal przezywając miłosną porazke w relacji z Arturem.
              Niestety, równiez cały ten wątek Nataliowo-Arturowy zaczyna zmierzac do wspomnianego poziomu C. Musiał sie facio wprowadzac do nowopoznanej dziewczyny? Nie ma w W-wie pokoi do wynajecia? Ano pewnie gdyby były, to by nie było o czym pisac w scenariuszu. ;))
              Jak zwykle fajny Igor i jego "Otello". Mam w związku z tym pomysł: moze by wysłac Natalię na Islandię, Artura na maraton nowojorski i z lepszą resztą tej ekipy zrobic ciąg dalszy serialu? ;))
              • faszyna Re: OT dla Matta :) 07.10.11, 10:02
                Matt, info z plejady dla Ciebie:
                HBO odkodowuje prapremierę Bez tajemnic w niedzielę, 16 października o godz. 20.10 oraz premiery pierwszych pięciu odcinków serialu od poniedziałku, 17 października do piątku, 21 października w HBO o godz. 20.10.
                • Gość: matt_banco Re: OT dla Matta :) IP: *.ssp.dialog.net.pl 07.10.11, 10:17
                  Oooo, dzieki Faszyno ... No to teraz musze isc sie usmiechac do znajomych w celu rezerwacji ich kanapy lub chociaz krzesla ... zydelka ... dywanu ... no dobra, miejsce stojace tez moze byc. Szczegolnie interesuje mnie jak wypadnie Malgorzata Bela ... bo Melissa George kompletnie mnie zaskoczyla w wersji amerykanskiej i jakos takiego potencjalu w Beli nie widze, no ale kto wie.
                  • faszyna Re: OT dla Matta :) 07.10.11, 10:21
                    Wejdź na plejade, jest tam nowy obszerny zwiastun m.in. z Belą. Moim zdaniem gra bardzo sztucznie. Ponieważ nie skojarzyłam twarzy z nazwiskiem (które tez mi niewiele mówi, tylko tyle, co czasem czytam w onecie), specjalnie sprawdzałam, co to za beztalencie. Ale moze to tylko wina zwiastuna. Tyle że Ostrowska z Simlatem wypadli tam dobrze...
                    • Gość: matt_banco Re: OT dla Matta :) IP: *.ssp.dialog.net.pl 07.10.11, 11:27
                      Obejrzalem ... nie ogladalem zadnego wczesniejszego zwiastuna, ale po tym co zobaczylem ... no dobra, musialem skorzystac z chusteczki. Dziwne, bo to ze wzruszalem sie na amerykanskiej wersji kladlem na karb opowiadanych historii i aktorstwa. Tu historie w zasadzie znam, aktorstwo jest inne, a ja mam dokladnie ta sama ochote "babrania sie" w ich zyciu, jak w wersji zza oceanu. Bela ... no musze to zobaczyc, bo w zwiastunie wypadla ... hmmm ... az dziwne ... intrygujaco. Wydaje sie, ze taka a nie inna obsada inaczej ustawia punkty ciezkosci. Radziwilowicz nie jest tak uroczy jak Byrne, to inny typ meskosci. Bela tez nie jest tak kokietujaca jak George (u tej juz sam glos budowal napiecie). Ale daje to ciekawy efekt, nawet w tych kilku scenach. No i interesujace jest to, jak poprowadzono postac Radziwilowicza, bez tej "byrne'owskiej" filuternosci ... ale moze to zludne i w serialu sie ona pojawi. Chociaz ciekawiej byloby bez, bo bylby to inny sposob pokazania tej postaci. Byrne zrobil swoje po mistrzowsku ... pora na naczego mistrza.
                      No ciekawe, ciekawe ... pojedynek Kusio z Wasikowska tez zapowiada sie niezle.
                • Gość: marta Re: OT dla Matta :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.11, 10:26
                  Ja nie podzielę Waszych zachwytów ani nad Żukowską, ani nad Ostrowską. Zgodzę się z Faszyną, że Zukowska gra bardzo wtórnie, mi akurat nie przypomina postaci z "Majki", bo nie widziałam tego serialu, ale Marietę aktorsko znam, już od dłuższego czasu, i uważam, że jak na Jej potencjał i możliwości w Hotelu wypada słabo. Świetny wątek hotelowy, pod względem scenriusza, scen, dialogów...Na początku było mi żal zdradzonego męża, potem nieświadomego, zakochanego faceta...najmniej przemówiła do mnie właśnie bohaterka grana przez Ostrowską, oprócz wady wymowy, o której wspomiałam kilkakrotnie i której nie mogę nie zauważać, ponownie bardzo słaba mimika, artykulacja, dykcja...ale kobieta prześliczna, nie wiem ile w tym prawdy, ale jeśli Borcuch naprawdę zostawił Ostrowską dla młodej Fryczówny, to chyba musiało go czasowo przyćmić.. ;-) Ale odcinek oglądało mi się całkiem przyjemnie ze względu na panią prawnik i Igora...byłam sceptycznie nastawiona do ich romansu, ale już nie jestem, niech się rozkręca, będzie nad czym się skupić ;-) Michał w roli "tego złego" kompletnie nie daje rady, Królikowski nie moduluje głosu, wypada, więc komicznie...o ile w scenach zagubionego faceta, miotającego się między żoną, córką, a kochanką, jakoś to szło... o tyle teraz jest tragicznie. Poza tym kocham Lucy, nawet jak zamiast zdań wydaje z siebie dziwne odgłosy ;-))
                  • Gość: matt_banco Re: OT dla Matta :) IP: *.ssp.dialog.net.pl 07.10.11, 10:53
                    Ja z pania Ostrowska mam podobny problem ... generalnie denerwuje mnie jej sposob mowienia (i nie mowie tu o Ranczu, bo go nie ogladam, ale np o "Koniu trojanskim", czy w tym dziwacznym ), ale wczoraj mi to nie przeszkadzalo. Przyjrzalem sceny z nia po dwa razy i ... po prostu pasuje, choc faktycznie wciaz jest. Mimika, jak dla mnie, tez byla w porzadku, bez przerysowan, dojrzale. Od wczoraj chodzi mi caly czas po glowie jakas amerykanska aktorka, ktora ma bardzo podobny sposob grania, ale za cholere nie wiem o kogo chodzi. Niemniej p. Ostrowska ma bardzo mila ceche ... mimo pewnych ograniczen, moze zagrac zarowno sprzataczke jak i gwiazde telewizji. Moze byc i sierotka i przebojowym pistoletem. No i ma to cos, ze sie ja po prostu lubi.
                    • Gość: marta Re: OT dla Matta :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.11, 10:59
                      Doskonale Cię rozumiem, bo również Ją lubię, bardzo, wydaje się niezwykle sympatyczna. Pamiętam jak oglądałam po raz pierwszy film "Tulipany" nie wiedziałam nic o Jej sposobie mówienia, myslałam, że tak po prostu gra, pasowało to bardzo do roli jaką kreowała, więc byłam Nią wręcz zachwycona. Potem pojawiło się "Ranczo" i już wiedziałam, że to nie gra, niestety.
                  • lejdimakbet Re: OT dla Matta :) 07.10.11, 11:13
                    właśnie właśnie. Mnie też Żukowska nie przekonuje. Drażni, a momentami nawet doprowadza do szału. Nie oglądałam "Majki", widziałam raptem kilka odcinków, ale i tak zapadły mi w pamięc takie właśnie minki i denerwująca maniera w głosie. Wątek Laury i Artura to kompletna porażka, ile razy można powtarzac ten sam motyw? I Królikowski osłabia serial, zupełnie nie daje rady.
                    Pozostaje liczyc na Cielecką, Bukowskiego i Kulę. I na absolutnych mistrzów drugiego planu: Martę, Kubę i Lucy! Nie zapominajmy o nich :)
                    • faszyna Re: OT dla Matta :) 07.10.11, 11:29
                      Jak nie ogladałas, skoro ogladałas kilka odcinków? ;)) Nie myśl, ze ja ogladałam więcej, nie dało sie. Ale własnie Zukowska zapadła mi mocno w pamięc. Co do reszty, pełna zgoda, Królikowski gra na jednej nucie. I do kompletu do jego gry dodaję zachowanie jego postaci: czy nie byłoby lepiej, gdyby jego "szarogęsienie" narastało stopniowo, a nie objawiło sie w pierwszym odcinku? Oczywiscie gdyby Samojłowicz była w stanie wygrac te sceny, jeszcze by uszło, ale skoro nie potrafiła, to z dramatu wyszedł kabaret. A jaki piekny mógłby byc ten wątek: plenipotent wspólwłasciciela coraz bardziej wygryza większościowego udziałowca z gry. A tak, to do czego ten wątek dąży? I po co ten współudziałowiec w serialu, czy tylko po to, aby Królikowski miał dalej pracę? ;))
                      • lejdimakbet Re: OT dla Matta :) 07.10.11, 11:54
                        Oj Faszyno "nie oglądałam" w domyśle "stale i regularnie, zdobyłam się tylko na krótkie badanie serialowego terenu" :)
                        Potencjał postaci Królikowskiego został już według mnie wyczerpany. Jako partner czy kochanek Cieleckiej jest spalony, poza tym ma lepszego następcę, jako ojciec i mąż w kryzysie też nie zainteresuje, a jako pan na włościach wypada niewiarygodnie. Dlatego moje wrażenie jest takie jak Twoje: "na siłę tworzą miejsce dla aktora. Tylko dlaczego kosztem serialu?
                        Inna sprawa,że wątek tarc między właścicielką hotelu a nowym partnerem miałby potencjał, gdyby tylko chociaż jedna ze stron była w stanie to ograc. A NAtalia staje się postacią nieautentyczną, od początku serialu nie ewoluowała! Trzecia seria,a ona cały czas jest zagubioną dziewczynką, na którą spadł hotel. Spodziewałam się jakiegoś dojrzewania postaci, a tu nic.
                        I mam tylko nadzieję, że Doroty nie zmarginalizują z racji występów w tvn
                          • Gość: matt_banco Re: OT dla Matta :) IP: *.ssp.dialog.net.pl 07.10.11, 14:39
                            Ten uklad Iwona-Michal-Natalia mial potencjal, ktory prawdopodobnie dosc dobrze wyglada na poziomie koncepcji/scenariusza. Oto byly kochanek staje w szranki z byla partnerka i cos tam probuje zrobic w opozycji do glownej wlascicielki. Sek w tym, ze uklad na razie jest niesymetryczny (choc moze byc jesli dolaczy sie do tego ten siwy magik bedac wlascicielem mniejszosciowym). Obecnie jest to kompletnie nieczytelne, a chyba linia podzialu powinna biec "my - brac hotelowa" - dobrzy, "oni - najezdzcy i najemnicy" - zli (nawet jest jest to stereotypowe, ale to film przeciez), no i jeden w rozkroku, czyli Michal. Wtedy mamy klasyczny czarny charakter (nowego inwestora), Michala w roli "miedzy mlotem a kowadlem" i reszty jako szlachetnych broniacych sie.
                            Natomiast teraz mamy jakis taki uklad dziwny, w ktorym czarnym charakterem ma byc chyba Michal, w ktorym obudzono "hotelarskie ambicje". Potencjalnie jest to do przeprowadzenia, czyli Michal gra na "wykopanie" dotychczasowych wlascicieli i Iwony, po to aby w przejetym hotelu zostac glownym menedzerem namaszczonym przez "Siwego magika". Tylko, ze taka motywacja mimo wszystko kloci sie ze sposobem zbudowania postaci Michala w dotychczasowych seriach, no i ma bardzo mizerne wsparcie ze strony aktora, ktory nie jest w stanie wiarygodnie przedstawic takiej transformacji. Michal nigdy nie byl "graczem", to byl raczej facet, ktory nie potrafi sie zdecydowac, taka troche pie.... No moze sie sprezy i zacznie faktycznie byc prawdziwym "badguyem" ... no tylko czy lekko neurotyczny Krolikowski sie do tego nadaje?
      • Gość: acce Re: Hotel 52 - IV seria IP: *.dynamic.chello.pl 08.10.11, 22:59
        Dlaczego Natalia chodzi ostatnio ubrana jak cyrkowy klaun?
        Przecież hotel to jej miejsce pracy, ma stały kontakt z gośćmi. Jest właścicielką a wygląda gorzej niż pokojowe. Natchnął mnie szczególnie 4 odcinek w którym lata po hotelu w super krótkich różowych szortach wiszących jej na tyłku jakby miała pampersa i w koszmarnej oberwanej kamizelce dżinsowej obwieszonej jakimiś plastikowymi znaczkami. No koszmar po prostu. Do tego jako tpostać jest nijaka i bezbarwna. No ale żeby nadrabiać papuzim przebraniem to chyba przesada;)
          • faszyna Re: Hotel 52 - IV seria 09.10.11, 10:17
            Też tego nie rozumiem: z odcinka na odcinek Natalia wygląda gorzej-jak nie fryzura, to nie-strój. Sprawdziłam, kto robił kostiumy. Jedna pani pracowała wczesniej m.in. przy "Skrzydlatych swiniach", a druga przy "Rozmowach nocą". Jak więc rozumiem, ani srodowisko kiboli, ani film nocny nie sprzyjały nabyciu doświadczen potrzebnych do wykreowania wizerunku włascielki luksusowego hotelu.;))))))))
              • Gość: nina Re: Hotel 52 - IV seria IP: *.dynamic.chello.pl 09.10.11, 19:01
                Może dlatego, że Natalia jest właścicielką. A Iwona najemnym pracownikiem. I taka jest między nimi różnica, bez względu na kompetencje tej ostatniej. Właściciel nie musi paradować w mundurku. Chyba, że wita jakiegoś specjalnego gościa. Wolę Natalię w workowatych dżinsach niż w tych strasznych stroikach dla starej-maleńkiej z poprzedniego sezonu.
                  • faszyna Re: Hotel 52 - pokaz antymody 13.10.11, 22:41
                    No cóż, nowy odcinek i stary problem, czyli wygląd Natalii. Ale moze nie ma co narzekać, ze wyglada jak wygląda, czyli jak panienka siłą oderwana od porządków domowych albo inszej równie niezobowiazującej garderobowo pracy. Moze to ilustracja jej stanu psychicznego czy też postepującej infantylizacji? Albo moze to przejaw jakiejs dezintegracji negatywnej? ;)) Co by to jednak nie było, nie rozumiem, o co chodzi w takim przedstawieniu tej postaci. A szkoda, bo wydawało sie, że wątek Natalii bedzie jednym z przyjemniejszych, a jest dokładnie na odwrót: ani Natalii, ani jej nowej "psiapsiółki" nie lubie oglądać.
                    No ale za to mamy piekny trójkąt rodzinny Iwona-Andrzej-Igor i fajne sceny urodzinowe oraz scenę "samochodową". Co prawda mogłabym sie przyczepić, ze w mojej wsi samochodowe parki urzędują w bardziej odludnych miejscach, ale żem nie ze stolicy, to może i moje zrzędzenie takie bardziej prowincjonalne... ;))
                    Dzisiejszy wątek "gościowy" tez dośc udany, choc jakby bez finału. Bo i dziecko zostało u Iwony, i z pracą trenera nie wiadomo co bedzie... No ale może tak własnie powinno być?
                    W kazdym razie, co do prezentu urodzinowego, taki gołodupiec bardzo by mi sie przydał. :)))
    • matt_banco Odc 46 ... Trenejro przeklina w polski 13.10.11, 22:44
      Pocieszny odcinek. Dynamiczny i wyjatkowo zabawny, choc z nuta tragiczna. Trzeba przyznac, ze motyw z krotkofalowkami wygrany mistrzowsko, niby lecialo po skojarzeniach typu "ja brzoza, ja brzoza", ale jednak udalo sie brawurowo ... Lucy i jej "Ja rozpylacz, ja rozpylacz" doprowadzilo mnie do lez ... a pozniej jeszcze Kuba dolozyl tym "Uwaga Waldus nadchodzi" i literowanie nazwiska Francuza ... No wlasnie, Francuz. Nie mam pojecia co to za aktor, ale bylo to zagrane w klimacie najlepszych komedii Francisa Vebera ... Trenejro byl bezbledny a jak "pojechal" prezentacja w polskim pilkarskim to znow lzy mi pociekly ze smiechu. To byla naprawde "bardzo gruby" dowcip. I pan trenejro obrazil prezydetna kluba.
      A jeszcze przeciez ile sie dzialo w tle. Igor i pani mecenas ... goraco. Andrzej, Iwona i butelka wina za 15 PLN ... bardzo stylowo. No oczywiscie musialy byc tez te watki niespecjalne, czyli arturowo-nataliowo-askowo-szpitalny ... nuda ... a za trzaskanie drzwiami w stylowym "Garbusie" nalezy sie Natalii mandat.
      Echhh... naprawde sie ubawialem. No i podobalo mi sie to, ze glowny watek, a w zasadzie dwa (relacja matka-corka i kontrakt trenejra) zostaly domkniete w taki otwarty sposob.
    • Gość: matt_banco Odc. 47 - spadkowy IP: *.ssp.dialog.net.pl 20.10.11, 22:24
      ... no niestety spadkowy zarowno jesli chodzi o temat, jak i wykonanie ;-) Przede wszystkim jakies to wszystko bylo ekstremalnie kalkowe, cala ta postpogrzebowa impreza z ogladaniem filmu pozegnalnego. Czekalem, ze jednak cos pojdzie inaczej ... a tu nic. Wredna rodzinka z piekla rodem kontra szlachetni ogrodnicy. Fundacje, dobroczynnosci, podroze, jachty, kochankowie ... bla, bla, bla. Wszystko wtorne.
      No ale romans sie rozwija coraz lepiej (pani prawnik to istny wulkan). Ciekawie bedzie jak romans przestanie byc tajemnica lub gdy ktoras ze stron zacznie sie "emocjonowac", co zreszta juz jest sygnalizowane po stronie Igora.
      Reszta rzeczy w zasadzie pomijalna. No jeszcze powiedzmy, ze nowa stylizacja Kuby i jego epizody byly godne uwagi.
        • faszyna Re: Odc. 47 - spadkowy 20.10.11, 23:19
          Mnie sie podobała roszczeniowa wdowa, dla której oczywiste było, że słuzba zrezygnuje ze spadku. I cały ten galimatias, jakos bardzo mi to przypomniało własne doświadczenia. Ale wykonanie scen to insza inszość, powaliła mnie bylejakośc stypy, te ogladanie wideo na stojące czy czytanie testamentu w pokoju hotelowym. No i niezmiennie w obecnych odcinkach powala mnie Natalia i recepcjonistka, postać wykerowana nawet nie po bandzie, ale raczej za bandą. Pomijam milczeniem kolejną niedokonczoną rozmowę Natalii i Artura, widać scenarzysta nie ma pomysłu, co by było, gdyby jednak oboje sobie co nieco wyjasnili.
          Co do Igora, mam inne zdanie, bo tym razem odebrałam sceny z prawniczką jako wymuszone chęciami scenarzysty a nie potrzebami odcinka. Cos mi tu nie zagrało, ale co?
          Andrzeja mi żal, kobieta zmienną jest, ale żeby aż tak? ;))
      • Gość: niania Re: Odc. 47 - spadkowy IP: *.dynamic.chello.pl 21.10.11, 11:17
        A ja uważam, że "wątek spadkowy" został całkowicie puszczony reżysersko. Wyglądało to chwilami tak, jakby aktorzy i statysci stawali i wypowiadali napisane w scenariuszu kwestie. Wszystko, co moglo ewentualnie pojsć w strone jakiegos ironicznego komizu, poszlo wprost, bez niuansow. Podobne wrażenie mam przy całym wątku Artura z Aśka - ze aktorzy staja na planie sami sie rezyseruja jak umieja. Dlatego tak odbiaja od scen, gdzie ton nadaja bardziej doswiadczeni.
      • Gość: matt_banco Re: "Mój na-narzeczony!" IP: *.ssp.dialog.net.pl 27.10.11, 22:36
        Tak, koncowka uratowala ten odcinek. Bo glowny watek ... niespecjalny, oj niespecjalny, w zamierzeniach to chyba miala to byc rzecz bulwarowa w charakterze, ale cos nie do konca poszlo, malo w tym bylo werwy. A i aktorsko tez jakos tak niemrawo. A pierwszej wersji stylizacji Figury chyba trzeba zapomniec, drugie wejscie bylo juz lepsze.
        Watek Kajowo-Nataliowy robi sie coraz bardziej irytujacy, szczegolnie sposob mowienia Żukowskiej jest w dużej dawce niestrawny. Lubie ta aktorke, ale tu przedobrzyla albo tak jak juz zwracano uwage ktos nie przypilnowal rezysersko jej "kreacji".
        Konstrukcja Blazejo-Igoro-Marzenowa ... no powiedzmy, ze moze byc. Sadowski w wersji "zacietej" jest odpowiednio psychopatyczny. A pani prawnik z odcinka na odcinek coraz atrakcyjniejsza. Tak mi wpadlo do glowy, ze ten uklad jest "ciezsza" wersja ukladu z glownego watku, tego Wawrzecko-Figutowato-Stelmaszykowatego ... tylko ze ten powinien byc faktycznie (a nie tylko w zamierzeniach) zrobiony na "lekko".
        Za to nastepny odcinek zapowiada sie ciekawiej ... widac maly "transferek" z PNŻ (asystent Poli) ;-) Widac ze AKSON to wielka rodzina.
        • Gość: marion Re: "Mój na-narzeczony!" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.10.11, 11:42
          oj tak,Cieleckiej nie trawilam nigdy wczesniej ale w tym serialu zyskala w moich oczach-bardzo atrakcyjnie wygląda i fajknie gra.W parze z Bobrowskim -miodzio-zazdroszcze jej...hihi.Dobrze ze usuneli nieco Kroilkowskiego, ktorego maniere mowienia deikatnie mowiac nie trawie! Zukowska bardzo lubilam..ale w tej roli ewidentnie daje plame.Beznadzieja, smiem twierdzic ze okaze sie lesbijką... kobieta bluszcz, mami ta Natalie i steruje nader nienaturalnie.A moze oakze sie ze ona ma wiele wspolnego z nowym wspolnikiem ?...eh...podejrzane...Artur tez drażni...antypatyczny niestety teraz jest.
          Igor-mniam-jego zaloty do Pani prawnik ,acz wrecz rządze są bardzo bardzo fajne.Pani prawnik rzeczywiscie coraz apetyczniejsza a jej mąż -Sadowski w roli maniaka -rewelka. watek gosci beznadziejny i oczywisty...slabo ogolnie tym razem
      • Gość: matt_banco Boskie trio! ... 2 rosliny i Iwona IP: *.ssp.dialog.net.pl 03.11.11, 22:30
        O tak, tak ... odcinek wybitnie komediowy w glownych watkach i dramatyczny w pobocznych. Pan Zawierucha vel Paprotka zmierza w brawurowym stylu do przegrodki komediowej. Calkiem dzielnie radzil sobie tez chlopak w roli Antka. Wydaje mi sie, ze juz gdzies widzialem tego dzieciaka, chyba w reklamie (to charakterystyczne spojrzenie). Podobal mi sie caly koncept na poprowadzenie watku tego "wujka menedzera", bylo to takie "ameliowate" w klimacie. Lacznie z fajna puenta ... "Malysz polskiego hotelarstwa" i ciepla rozmowa Bozeny z Kuba. No i "lekka" Iwona w tym wszystkim.
        Bardzo zgrabnie tez wyszedl ten zart z coachingu. Ten motyw z kwiatkiem, ktory Iwona traktuje jak nastepna sztuczke szkoleniowa, przechodzacy w podsumowanie zaobserwowanych sytuacji.
        Wrocila Julka. I jak wrocila, alez ta dziewczyna jest intrygujaca. Scena rozmowy z Igorem swietna ... ciche "przepraszam" Igora, juz wlasciwie do samego siebie, rewelacyjne. Podoba mi sie to, ze Igor jest tak bezkompromisowy i wyrazisty. Jakby bylo malo to jeszcze "dobil" pania prawnik ta "zabawka erotyczna, ktora kocha".
        Nie wiem tylko co to byla za zachody slonca pod koniec i dlaczego nie bylo reklam przez 45 minut ;-)